Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Wielka Sala

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 15, 2020 5:42 pm

First topic message reminder :

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Waymar Lynderly on Sro Cze 03, 2020 5:59 pm

Cóż, wracając do stołu, nie szykował się na ciekawe czy ważne rozmowy. Jakie by one jednak nie były, chciał porozmawiać z jak największą liczbą osób, pozostając przy tym, na tyle kulturalnym na ile potrafił. Wszak zależało mu, by wypaść w trakcie uczty, najlepiej jak potrafił. Przyjął więc ze spokojem pytania o taniec i z uwagą wysłuchał tyrady o niezbyt interesujących i niewiele mu mówiących typach gleb. Odwdzięczając się przy okazji własnym dość długim monologiem o obróbce i składowaniu drewna, by nie pozostać dłużnym swemu rozmówcy. Zapewne, gdyby nie fakt, że służąca od razu po tym, jak potrąciła jego puchar, zalała się łzami, nawet nie zwróciłby na to uwagi. Po dwóch pierwszych toastach i tak nie miał zamiaru pić już więcej. Zawsze mogło być gorzej, mogła nie tylko strącić jego puchar, ale przy okazji go oblać.
-Nic się nie stało, spokojnie. Na szczęście nie ucierpiało nic poza pucharem, z którego i tak nie miałem już zamiaru korzystać.- To powiedziawszy, postarał się uspokoić ją swoją miną, nie miał jednak pojęcia, w jakim stopniu mu to wyszło. -Nie musisz mi niczego przynosić, ale nie obraziłbym się, gdyby Niedźwiedź otrzymał najlepsze trunki, jakie możesz dla niego zdobyć. Możesz mu przy okazji wspomnieć, o tym, kto wydał ci to polecenie.- W momencie którym wydał jej polecenie przestała ona skupiać jego uwagę, a on w końcu zdecydował się cokolwiek zjeść.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sebastion Grafton on Czw Cze 04, 2020 3:20 am

- Oj, byłoby wspaniale. Na pewno mój brat, Lambert, ucieszy się z giermka i dobrze go nauczy fachu rycerskiego. Wszakże sam jest w tym dobry - odpowiedział Royce'owi. Potem zaś pogadali sobie na luźne tematy między innymi paszkwile na temat lorda Lynderly, ale rozmowa nie chwyciła, więc Sebastion sprowadził ją na błahe tematy w rodzaju pogody albo wyśmienitej jakości strawy obecnej na uczcie, a następnie przeprosił rozmówcę i udało się dalej, do ser Templetona. Graftonowi nie podobało się, że siedzi jakby znudzony, ale ten uśmiech przy okazji odpowiadania na pytanie był tak jakby obietnicą poprawienia tego stanu, tedy lord Gulltown jeszcze bardziej go zagadnął.
- A co mi waszmość może opowiedzieć o swoich zainteresowaniach? - zapytał. - Bo widzisz, ser, kierując się tutaj odniosłem wrażenie jakbyś się lekko nudził i pomyślałem sobie, że może uczta nie do końca leży w waszym kręgu zainteresowań, to i takich rzeczy próbuję się dowiedzieć. Zawsze mogę chociaż spróbować zmienić taki stan rzeczy - powiedział może nie z troską, ale na pewno z taką jakby braterską dobrocią. Może nie odpowiada mu to wolne tempo picia? - zastanowił się w myślach, by wpaść na genialny pomysł. - A właśnie - powiedział Templetonowi i powstał, unosząc pełen kielich nad głową.
- Za króla i królestwo! - wzniósł kolejny toast i wypił duszkiem zawartość naczynia do na. Od razu gestem nakazał słudze ponowne napełnienie naczynia, a samemu zasiadł ponownie przy stole, by kontynuować rozmowę. Nie planował tego jako dłuższego posiedzenia, ponieważ po jakimś czasie przeprosił rozmówcę, uprzednio spełniając zachcianki jakie mógł wyrazić, i ruszył w tany. Sebastion preferował w tej sytuacji spokojniejszy taniec, który też mu służył poszukiwaniom wzrokiem jakiejś ładnej panny z pomniejszego rodu. O wiele pewniej czuł się ruszając biodrami niż nogami, a przy okazji tańca mógł jeszcze zagadywać takie potencjalne panny, wąsa podkręcać, uśmiechać się zalotnie i ogólnie czynić sugestie, że naprawdę warto jest pozwiedzać komnaty gościnne w jego zamku. Zwłaszcza te z widokiem na morze.
Wtem jego uwagę uchwyciło zdarzenie, w trakcie którego księżniczka Findis runęła w ramiona Lamberta, ale najwidoczniej nie z palącego jej pożądania, tylko z powodu zasłabnięcia. Działa niezawodnie, ale muszę poćwiczyć technikę coby szybciej efekty osiągać - pomyślał, podkręcając wąsa. Widząc jednak, że jego rodzeństwo nawet sprawnie się tą sytuacją zajęło, wrócił do wypatrywania ładnych panien.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Cze 05, 2020 12:40 am

- Ser Lambert? Myślałem, że dzieciak ma być Twoim giermkiem. - powiedział skonsternowany, ale po chwili się uśmiechnął i machnął ręką. - W sumie bez różnicy, Ser Lambert to wspaniały rycerz, więc pewnie go dobrze wychowa. - podsumował i gdy Sebastion z nim skończył, przeszedł do rozmowy z innymi.
Ser Templeton nie co się zawstydził, gdy Sebastion oznajmił, że zauważył jego znudzenie, od razu próbował wybrnąć z sytuacji, tłumacząc się w jakiś sposób.
- To nie tak, że się nudzę yyy źle spałem po prostu. Co do zainteresowań, to trochę tego, trochę tamtego. - gdzieś w kącie sali usłyszał "bielice". - Glebami na przykład, sadzenie marchwi to wspaniała sprawa. - uśmiechnął się. Na wzniesiony toast, ponownie wszyscy szczęśliwie zareagowali.

***

Łzy służki się nieco uspokoiły po zapewnieniach Waymara, uśmiechnęła się wówczas do niego delikatnie i zarumieniła. Być może, to strącenie kielicha nie było takie nie celowe, Lynderly mógł odnieść wrażenie, że przypadł dziewczynie do gustu.
- D-dobrze szlachetny Panie. - wydukała, podniosła kielich i się skłoniła, żeby za kilka minut wrócić z trunkiem dla wojowników, zamieniła z nimi kilka słów, lord Snakewood mógł się tylko domyślać, że posłuchała jego polecenia. Na chwilę odwrócił od niej wzrok, żeby skupić się na jedzeniu i nagle jakby przed nim wyrosła.
- Pomyślałam, że może lord później zechcieć popić czymś jadło, sól wzmaga pragnienie. - wyjaśniła i postawiła przy nim kielich z sokiem winogronowym, wyglądającym jak wino, ale po spróbowaniu rzeczywiście nim nie było. Być może słyszała wcześniej, że lord Waymar nie lubi alkoholu i zdecydowała się, przynieść mu coś, co wygląda jak wino, tak dla niepoznaki. Później mógł zobaczyć ją kilka razy, puszczającą wobec niego nieco zalotne spojrzenia i wiecznie towarzyszące jej rumieńce na twarzy, które co jakiś czas zakrywała.

***

Księżniczka Findis zemdlała, był to nie mały szok dla wszystkich obecnych na sali. Chyba tylko król się lekko uśmiechnął, pomyślał, że prawdopodobnie był to plan jego córki na wyjście z uczty. Dosyć dobry, ale przy tym zwracający dużo uwagi. Musiał jednak grać zmartwionego, wstał więc prędko i podbiegł do niej, zaraz za nim pojawił się maester. Gdy jednak obejrzał stan córki, a master oznajmił, że rzeczywiście coś się stało, król zareagował stanowczo.
- Zanieść ją do komnat! - krzyknął, a po tym, zaraz za służącymi, sam poszedł do komnaty, żeby czuwać całą noc przy ukochanej córce.

***

W tym samym czasie, gdy cała uwaga sali była skupiona na zdarzeniu z księżniczką Findis, Sebastion podkręcając swojego wąsa, wypatrywał na sali jakichś pięknych dam. Poza księżniczką i Melody tylko siedem innych można było uznać za ładne. Z czego trzy, był szczególnie piękne. Wszyscy byli jednak zaaferowani całą sytuacją i nie zwracali uwagi na lorda Sebastiona.

Will (cd. losu)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Melody Grafton on Pią Cze 05, 2020 5:52 pm

Wszystko potoczyło się w zaskakującym tempie. Melody chciała odezwać się do króla, by dokładnie wyjaśnić sytuację, ale ten szybciutko podbiegł do córki. Niby normalna reakcja zaniepokojonego ojca. Każdy by zignorował jakiegoś tam rudzielca. Tylko, że Melody ostatnio czuła się z lekka ignorowana. Była wygadana, a wciąż spadała na drugi plan. No, może trochę sobie w tym pomagała. Ale to właśnie wczoraj oficjalnie dorosłam... Nie, nie jest Ci smutno, pomyślała przekonując siebie do tego. Na razie dosyć skutecznie. Nie mogła przejmować się takimi błahostkami, przecież musiała przeżyć tę ucztę i dać Sebastionowi prezent. Nie był za drogi czy wyszukany, ale prawdopodobnie dobry dla niego. U zaprzyjaźnionego kupca dowiedziała się, że można zrobić specjalny grzebień do wąsów. Żeby był ciekawszy, to otrzymał barwy ich rodu. Wiedziała, że Sebastion za nimi przepadał. Kiedy już go odbierała, stwierdziła, że coś jest nie tak. Dlatego wydłubała w grzebyku jeszcze małą wieżę. Była zaskoczona, że wszyło tak precyzyjnie.
Podeszła do braciszka, który prawdopodobnie rozglądał się za kobiecinami.
- Witaj, wąsaty - rzekła, zniżając głos mieniając głos. Wyszło trochę komicznie, ponieważ brzmiało to, jakby chciała udawać mężczyznę. Stała za nim, więc miała nadzieję, że nabierze się na zarywającą do niego pannę. Dopiero jak się odwrócił, to od razu wyjęła grzebyk z kieszonki sukni. - Wszystkiego najlepszego, bracie! - Stwierdziła wesoło, wiedząc, że on na pewno nie przejmuje się jakimś omdleniem księżniczki. Chwilę później od razu odeszła, nie przeszkadzając mu już w łowach.
Nie pozostało nic, jak wrócić do przestraszonego rycerza. Prawdopodobnie ledwo trzymał się w tym towarzystwie. Został sam. Mógł niepokoić się, że w każdej chwili ktoś może go wyrzucić. Na szczęście wszyscy zajęli się księżniczką.
- Ciekawa uczta - rzekła to, jak tylko zbliżyła się do mężczyzny. - Dama zemdlała zaraz po Twoim wejściu. Jak się z tym czujesz? - zażartowała, aby jakoś rozładować emocje. Martwiła się o Findis, ale była w dobrych rękach. Na pewno nic jej nie będzie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Cze 05, 2020 11:14 pm

Na szczęście w porę zdołał usunąć się z królewskiej drogi, całkiem sprawnie, jak na takiego waligórę, który zwykle dyskretnymi poczynaniami pochwalić się nie mógł. Na całe szczęście, rodzeństwo Grafton trzymało rękę na pulsie – Melody śmignęła w stronę króla, Lambert podtrzymał upadającą kłodę, Walder nie musiał więc robić nic, poza obserwowaniem wydarzeń. Naturalnie, drugim przy omdlałej księżniczce był jej papa, wyglądający na autentycznie zmartwionego stanem dziewczyny. Odprowadził mały pochód wzrokiem, sygnalizujący chyba zakończenie pierwszego dnia uczty, przynajmniej oficjalnie, niektórzy najpewniej mieli zamiar skorzystać z jadła, trunku i krążących po sali dziewek.
Burzowiec początkowo nie planował pozostania pośród szlachetnych pań i panów, po tak wielu latach nie czując pośród nich tak swobodnie, jak powinien. Począł więc szukać bezpiecznej drogi do wyjścia, skanując otoczenie spojrzeniem, żeby przypadkiem nie wpaść na jakiegoś gadatliwego, albo podkręcającego wąsa Lorda.
Plany zostały znacznie zmodyfikowane przez śliczną siostrę Lamberta, której obecność odrobinę go onieśmielała. Zadziwiające, że z czystym sercem mógł kurwić na Dornijczyków i Żelaznych, a jedna urodziwa panna zdolna była zamienić go w chłopa, rumieniącego się niczym podlotek. Nic dziwnego, w końcu z arystokratkami doświadczenia nie miał od jakichś dziesięciu, może jedenastu lat. Szmat czasu.
- Owszem. Królewskie omdlenia każdej uczcie dodają odrobinę pikanterii. – odrzekł z uprzejmym uśmiechem, zaplatając dłonie za plecami. Przeniósł wreszcie spojrzenie na swoją rozmówczynie, wyraźnie zaintrygowany jej osobą. Ostatecznie, nie często kobiety witały go uściskiem dłoni, nawet te pracujące w tych bardziej męskich zawodach. – Och, zapewniam, że nie jest to pierwszy raz, panno Melody. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić.
Postanowił podtrzymać rzucony żart, odrobinę teatralnym gestem odrzucając niesforny kosmyk włosów, opadający mu na czoło, niczym prawdziwy goguś, mający o swej urodzie doprawdy wysokie mniemanie.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 06, 2020 3:35 am

- Ach, glebami - odparł Templetonowi i zaczął intensywnie myśleć. Gleba to ziemia, a zatem interesuje się ten gość różnymi rodzajami ziemi. Cholera, ja znam tylko takie, na których się budziłem. Ot przykładowo Ziemie Burzy, ależ wtedy było chlanie w tym Cheering Town. Tylko ten pomysł co nam przyszedł do głowy w burdelu coby przepłynąć do Dorne tak troszku nie wypalił, no, kto by się spodziewał, że te kobiety nie potrafią pływać z nami na plecach... Ale zaraz, gleby, czyli ziemie. Fleton coś chyba gadał o ziemiach raz - przyszło mu do głowy. - Zatem znam człowieka, z którym waszmość możesz na ten temat podyskutować - zapewnił, uśmiechając się i popijając słowa winem. Jakoś tak dziwnie dzisiaj robił z tym mieszaniem, ale ciężko było się skupić na jednym, skoro wypada pić to samo co rozmówca. W każdym razie posłał po maestera, żeby ser Templeton mógł sobie z nim pogadać o glebach.
Niestety sytuacja doprowadziła do tego, że salę opuścił król, co odjęło wydarzeniu prestiżu. No nie, no kurde, za mocno podkręciłem - zganił sam siebie w myślach. Wtem podeszła do niego Melody i wręczyła mu podarunek.
- O, dziękuję - odpowiedział jej i po bratersku ją przytulił. Następnie jakoś przestał na siostrę zwracać uwagę i zajął się prezentem. Ot mały grzebień, którego rozmiary nie nadawały się do włosów na głowie, ale już do wąsów jak najbardziej. Sebastion w tej sytuacji od razu prezent wypróbował, rozczesując wąsy, by schować grzebień do kieszeni.
- Za zdrowie księżniczki Findis! Niech szybko do nas powróci! - wzniósł kolejny toast. Następnie podszedł do jednej z trzech szczególnie pięknych upatrzonych wcześniej panien, podkręcając przy okazji wąsa. Chyba nawet udało mu się osiągnąć lepszy efekt dzięki temu wcześniejszemu rozczesaniu.
- Biedna księżniczka. Tak zasłabnąć, kiedy powinno się pić, tańczyć, bawić i radować, nie sądzi lady? - zagadnął do dziewczyny. - Będąc w Cytadeli niegdyś słyszałem z ust mędrca, iż takie nieszczęśliwe zasłabnięcia zdarzają się ludziom, którzy nie piją dostatecznie dużo wina lub piwa - kontynuował, nalewając sobie i dziewczynie, jeśli ta nie miała pełnego kielicha. - Tedy obowiązkiem mym jako dobrego gospodarza jest zadbać o pozostałych gości, żeby się coś takiego nie powtórzyło - powiedział, zachęcając do picia i pijąc samemu. Dalej próbował sprowadzić rozmowę na błahe tematy, by potem znów na zdrowie księżniczki i tym razem przytaczając mądrość innego arcymaestera zasugerować, że do takich sytuacji prowadzi też najzwyczajniejszy w świecie brak seksu, a następnie znów sprowadził rozmowę na błahe tematy. Po minucie miał zaproponować oprowadzenie po zamku z koniecznym pokazaniem świetnych punktów widokowych na morze, które o tej porze roku wygląda po prostu cudownie. Rzecz jasna w przypadku przystania na tę propozycję dopilnował zabrania ze sobą obu kielichów i dzbana wina najlepiej w ten sposób, by panna swój kielich miała cały czas w dłoni. Dalej zamierzał po prostu oprowadzać, by w jednej komnacie z faktycznie dobrym widokiem na morze zaproponować przetestowanie łóżka, bo przecież takie wygodne piernaty tu u niego na zamku są.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Melody Grafton on Sob Cze 06, 2020 2:56 pm

Dziwiła się, że niedawno przestraszony rycerzyk, nagle nabrał ochoty na żarty. Była pewna, że zbije go jakoś z tropu. Możliwe, że pierwsze wrażenie minęło się z prawdą.
- Nie wątpię- odrzekła na to. Rudowłosą rozśmieszył również gest.
Dobrze, że rozmowa zapowiadała się bardzo wesoło. Humor Melody mimowolnie zaczął powoli przygasać, ale trzymała się z całych swoich sił.
- Możliwe, że nie powinno się w takich sytuacjach żartować - skomentowała po namyśle. - Chociaż z tą ilością alkoholu powinni zapomnieć. Założę się, że dla nich omdlenia panien wydają się tak naturalne, jak to, że czasem musi spaść deszcz. Słyszałam, że niektóre torturują się, aby wpisać się w najwyższy kanon piękna. Jednak patrzenie na wszystko poprzez ogólny obraz może mijać się z prawdą. - Melody nieco zagalopowała się. Temat rozmowy nie nadawał się na coś, czym mógłby zainteresować się rycerz.
Odchrząknęła i stwierdziła, że trzeba to zmienić.
- Nie chciałbyś może usiąść i nie napić się wina? - Jeśli zgodził się, Melody poprosiła służkę o wino dla ich obu. - Niestety, ja siedziałam odrobinę za blisko ważnych osobistości. Czyjeś ego mogłaby zostać urażone... - ostatni wers rzekła odrobinę ciszej i zaczęła się rozglądać po sali. W końcu znalazła odpowiednie miejsce.
Od razu tam ruszyła, nie za bardzo pytając o zdanie Waldera. Skoro mężczyzna mógł zaznać namiastkę szlacheckich przywilejów, to powinien z tego korzystać. Poza tym, jakoś nie chciała prowadzić żadnej rozmowy z ledwo znanymi jej damami i lordami. Dokładnie przemyślane słowa i stosowanie się do dworskiej etykiety, by nie narobić wstydu, były ostatnimi rzeczami na jakie miała teraz ochotę.
- Więc... Nie zdążyłeś nam praktycznie nic opowiedzieć o sobie i swoich doświadczeniach. - Usiadła na krześle, rozglądając się po sali. Zauważyła, jak braciszek nęka jakąś urodziwą damę. - Jako, że jestem zupełnie niedoświadczona w podróżach, przepadam choćby za pijackimi opowieściami. - Na wspomnienie o tym, mimowolnie skierowała wzrok na swego brata. Czasami się dziwiła, jak on może ustać na nogach. Tak czy siak, jej zamiarem było zasugerowanie, żeby mężczyzna nie hamował się. Ostatnim co chciała, to przekoloryzowane opowieści o lśniących zbrojach.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Waymar Lynderly on Sob Cze 06, 2020 3:49 pm

Obserwował, jak służka kieruje się w stronę Niedźwiedzia, kiedy zobaczył jak podaje mu trunek, stracił zainteresowanie całą sytuacją, skoro to zrobiła, zakładał że dalsza część jego polecenia również została wykonana. Powrócił więc do jedzenia, oczywiście mógł porozmawiać z Lordem Sunderlandem, ten jednak był już zajęty rozmową z Lordem Hunterem, do którego Waymar miał co najmniej średni stosunek, to właśnie z jego rodu wywodziła się znienawidzona przez Waymara druga żona jego ojca. Wolał uniknąć ewentualnej konfrontacji, nie potraktował jej bowiem za dobrze, bo śmierci ojca. Siedział więc w ciszy, czekając na dobrą sposobność do nawiązania rozmowy, gdy nagle znów wyrosła przed nim służka. Już miał jej podziękować i powiedzieć, że i tak nie piję wina, kiedy poczuł, że przyniosła mu sok. Posłał jej zadowolony uśmiech i podziękował za trunek. Minęło trochę czasu, a konwersacja między Lordem Sunderlandem a Hunterem dłużyła się niemiłosiernie, Waymar zaś po raz niewiadomo, który spotkał się wzrokiem ze służącą, która przyniosła mu wcześniej sok. Wykorzystał ten moment, by wezwać ją do siebie skinieniem ręki, a kiedy już stała obok jego miejsca zapytał.
-Jak się nazywasz?- Cóż, każda znajomość mogła się okazać przydatna, nawet jeżeli była to zwykła służąca. A on i tak nie miał nic lepszego do roboty. Chciał porozmawiać z królem, ten jednak musiał zająć się Findis. Waymar cieszył się, że opuścił księżniczkę i całą resztę przed tym, jak zemdlała, Sebastion zapewne wykorzystałby to przeciwko niemu.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 06, 2020 6:34 pm

Ser Templeton nie wyglądał na pocieszonego, ale podziękował. Pewnie nie spodziewał się, że jego małe kłamstewko obróci się przeciwko niemu. Pożegnał Sebastiona z szacunkiem i zaczął mentalnie przygotowywać się do rozmowy z maesterem. Gdy się zjawił, nie długo dane było mu się "nacieszyć" wykładem o glebach, bo wkrótce uczony został wezwany do księżniczki.
Gdy Sebastion podszedł do niewiasty, mógł lepiej przyjrzeć się jej pięknemu mlecznemu licu. Dobrze komponowało się z czarnymi włosami oraz zielonymi oczami. Do tego miała mały pieprzyk nad ustami. Po przybyciu Graftona uśmiechnęła się nieśmiało.
- Witaj lordzie, wspaniała uczta, a księżniczka Findis? Co za nieszczęście. - naturalnie nadstawiła kielich, żeby go wypełnić i wsłuchała się w to, co do powiedzenia miał Sebastion. Szybko zrozumiała, o co mu chodzi, lecz pomysł ten nie do końca przypadł jej do gustu. Dopiero gdy Sebastion zaczął z nią nieco bardziej filtrować, zagryzła usta i wyglądało na to, że zdecyduje się na krótki spacer. Gdy mieli odchodzić, podszedł do nich uśmiechnięty mężczyzna, lord Grafton go kojarzył, był to dziedzic rodu Belmore.
- Witam serdecznie lordzie, widzę, że poznałeś moją małżonkę lady Elisabeth. - oznajmił i protekcjonalnie położył jej rękę na ramieniu, jednak z jego lica wciąż nie schodził uśmiech.

***

Gdy przywołana do Waymara służka, zjawiła się przed nim, nadal była lekko zarumieniona. Wyglądało na to, że obawiała się, że zrobiła coś źle.
- Czy wszystko w porządku? Napój nie smakuje? Przynieś inny? - zapytała pośpiesznie, żeby później zdziwić się na pytanie o imię, przestraszyła się lekko, że lord Lynderly będzie chciał na nią donieść do lorda Graftona. Toteż nieco niechętnie, acz w końcu wydukała swoje imię.
- Naz-zywam się A-ann - powiedziawszy to, spuściła wzrok.

Will
-
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Terrence Stone on Sob Cze 06, 2020 7:07 pm

Nieładnie, no nieładnie... Tańcować im się zachciało na samym początku uczty. Potem jeszcze mdleć zaczęli, szuje jedne! Gdzie poszanowanie dla wszystkich artystów, którzy przygotowywali się do występów dla uciechy publiczności zasiadającej przy stołach? Gdzie trochę empatii w stronę wielbicieli sztuczek żonglerskich i akrobatycznych, którym do tańca nie było śpieszno i woleliby zobaczyć jak egzotyczny, ghiscarski sztukmistrz połyka ogień? O-B-U-R-Z-A-J-Ą-C-E
Nie dało się również ukryć, że zaloty do księżniczki jego panu co najmniej nie wyszły. Z tego też względu, jak zaobserwował zabawiający na uboczu co bardziej znudzonych gości sztuczkami karcianymi karzeł, lord Grafton ruszył na poszukiwanie innej zwierzyny. I co? Znowu jego szczęście zostało ukrócone przez jakiegoś paniczyka, który nawet nie miał porządnego wąsa! Trzeba było działać szybko, acz Terrence uknuł już szczwany plan na rozwiązanie tej sytuacji.
- Szanowny panie - zaczepił męża łani, na którą zaczaił się rudy wąs Sebastiona. - Może skusi się, pan, by zobaczyć niesamowitą sztuczkę z użyciem kart jakiej wyuczyła mnie kiedyś czarownica z Asshai? Miała długi, haczykowaty nos i aż cztery brodawki, więc z pewnością była czarownicą! - powiedział. - A i coś słyszałem, co szlachetnego pana Belmore'a, mogłoby zainteresować.
Terrence oczywiście próbował być jak najbardziej usłużny w swojej zaczepce i wyglądać, jak to błazen powinien, na trochę głupkowatego. Jeżeli Belmore zainteresował się sztuczką, to Stone pokazał mu jedną z wielu jakie miał w zanadrzu, a żeby go jeszcze trochę zająć powiedział mu o jednym rycerzu, wybrał jakiegoś nie nazbyt znanego, który dzielił się plotką o "miękkiej kuśce" lorda Belmore'a. Oczywiście wskazał rycerza, który rzeczywiście obracał się w jednym z kręgów plotkarzy, którzy rozprawiali o tej przypadłości. Warto było nasłuchiwać, a liczył że syn ruszy bronić honoru ojca i spuści żonę z oka.
Terrence Stone
Terrence Stone

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 08/12/2019

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Cze 06, 2020 9:13 pm

Po prawdzie, rycerską odwagę Waldera przypisać można było dzbankowi wina, który po kryjomu zdołał zgarnąć z tacki przechodzącej obok służki. Wypełniwszy czerwonym trunkiem całkiem spory pucharek, popijał małymi łykami, nie mając zamiaru przesadzać. Kac nigdy nie działał na korzyść, kiedy następnego dnia wskakiwało się do siodła i wyrzucało innych mężczyzn z siodła, za pomocą długiego patyka.
- Tak, słyszałem, chociaż przyznać muszę, że sam nie do końca to rozumiem. Podobno niektórzy septonowie robią podobnie, głodząc się przez siedem dni i nocy, aby udowodnić siłę swej wiary. – wspomniał, podejmując temat, mający pewien związek z nagłym omdleniem księżniczki. Stary, poczciwy septon Nightsong, opowiadał mu kiedyś o swoich mniej rozwiązłych braciach w wierze, sam zwykł jednak unikać podobnego fanatyzmu, chociaż na szyi dyndał mu wisiorek z siedmioramienną gwiazdą. Kiedyś kontemplował nawet dołączenie do Synów Wojownika, na szczęście Brom szybko wybił mu to z głowy. Mocno. Rózgą.
- Damie nie wypada odmówić. – odparł, naturalnie naciągając pewne części rycerskiej przysięgi. Wspomnienie o ego nadętych Lordów nie uraziło go specjalnie, w końcu etykieta nakazywała, by rycerze niskiego stanu usadzeni byli z dala od szych, mających zamiar lizać królewską dupę podczas uczty.
Odznaczył się wiec posłuszeństwem, ruszając czym prędzej w ślad za lady Grafton, odrobinę tylko przytłoczony wszelkimi odgłosami i zapachami, jakie do niego dochodziły. Tam pod nogami plątał się karzeł, gdzie indziej zgromadzono artystów, usiłujących zapewne przyciągnąć uwagę bardziej znanych szlachetków, którzy mogliby przyjąć ich na swój zamek, żeby swymi trikami mogli zabawiać domowników.
Chwilę później, Melody postanowiła zadać mu pytanie, którego najbardziej się obawiał. Niestety, nie należał do umiejętnych kłamców, chociaż lubił myśleć, że przez lata  zdołał wyrobić sobie pewną wprawę. Zwykle wybierał po prostu najbardziej wiarygodną historyjkę, która przyszła mu do głowy.
- Pijackich opowieści mam niewiele. Rozumiesz, zwykle nazajutrz nie pamięta się wydarzeń z poprzedniego dnia, przez co trzeba polegać na słowach innych, zwykle tych poszkodowanych. – rzekł z lekkim uśmiechem. – Prawdą jednak jest, że zwiedziłem znaczną część Westeros. Od Starego Miasta, aż po sam Mur.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Melody Grafton on Sob Cze 06, 2020 11:36 pm

Melody upiła łyk swego wina, które przed chwilę zostało doniesione. Wyczekiwała na ciekawą opowieść, aby zapomnieć o swych troskach.
- Ach, wiem - rzekła, znów mając na myśli brata. Jakie to dziwne, że wszystko związane z ucztami i piciem, przypominało tak bardzo o jednej osobie - niezaprzeczalna esencja Sebastiona. - Nigdy nie potrafiłam wykrzesać z brata odpowiednich informacji.
I zaczęło się. Mężczyzna oznajmił, gdzie przebywał. Niestety, na tym poprzestał. Melody uniosła pytająco brew. Liczyła, że rozpocznie chociaż krótką opowieść o mało liczącym się zdarzeniu. Może jakieś lokalne fakty? A tu nic.
Wzięła łyk wina i popatrzyła się na niego znacząco, z kwaśną miną. Nie była zła, ale chciała trochę zaniepokoić rycerzyka. Trwało to chwilkę.
- Wspaniałe dokonania - pochwaliła go, jakby co najmniej wyciągnął księżniczkę z płonącej wierzy. - O takich jeszcze nie usłyszałam nawet od wielkich rycerzy. - Pomijając, że żadnego, poza swoim bratem, za bardzo nie znała. - Możesz powtórzyć, ponieważ jestem niezmiernie zauroczona i na pewno opowiem swoim najdroższym dwórką. - Chociaż takich nie posiadała.
Poczekała na reakcję, przygotowując się na mimowolnie wydany z siebie śmiech. Po łyku alkoholu potrafiła docenić własny żart. Daleko było jej do bycia pijaną, ale kto nie chciałby pozwolić sobie na taki luksus?
- Te opowieści nie muszą być wyszukane. Cenię sobie również komedię. Pamięć zawodzi, czy jednak zgrywasz tajemniczego? - Spytała faktycznie zaciekawiona.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Cze 07, 2020 12:41 am

Walder nie chciał opowiadać o swojej przeszłości, nawet jeśli chodziło jedynie o podróże. Obawiał się, że przypadkiem wspomni o czymś, co naprowadzi Melody na jego dawną tożsamość. Tego nie potrzebował. Jeszcze zasłyszałby o tym Arrec i miałby na głowie wysłanych przez niego rycerzy, usiłujących nakłonić szelmowskiego brata do powrotu.
Prosiła jednak tak uparcie, z takim przekonaniem.. Obecność kobiet i alkoholu rozwiązywała język, a młodzieniec miał za sobą już dobre trzy kufle, co nie było jeszcze wiele, chociaż rycerskie policzki zostały już ozdobione różowymi rumieńcami.
Kwaśna mina nie zrobiła na nim większego wrażeni, a w każdym razie nie takiego, na jaką Graftonówna miała nadzieje. Chcąc nie chcąc, był księciem, pewne nawyki więc pozostały, chociaż Brom usiłował je wyplenić, żeby chłopak faktycznie zachowywał się jak sierota, a nie rozkapryszony paniczyk.
- Do rycerskiego fachu przyuczał mnie mężczyzna, zwany Długonogim Bromem. – zaczął więc, nie chcąc już wysłuchiwać jęków i drwin kobiety. Nie żeby go to irytowało, po prostu chciał zrobić jej przyjemność, skoro sama nie miała jeszcze okazji do podróży. – Poznałem go w Cheering Town, nad Morzem Dornijskim, mając jakieś.. 11, może 12 dni imienia.
Pamięć najwyraźniej też mu szwankowała. Czasem sam nie pamiętał, ile księżyców miał za sobą, chociaż starał się mniej więcej trzymać dat, wypytując mieszkańców odwiedzanych wiosek. Chłopi zwykle byli najlepszymi informatorami w tym wypadku, musieli w końcu wiedzieć, kiedy należy zbierać plony.
- W naszym pierwszym „kontrakcie”, mieliśmy odbyć daleką podróż, na najdalszą Północ, którą wciąż można było nazwać cywilizacją. Brom został wynajęty przez mężczyznę z Nocnej Straży, który miał pod swoją komendą zdecydowanie zbyt dużo bandytów. – zwilżył gardło winem. Najwyraźniej szykowała się dłuższa historia. – Wędrowaliśmy najpierw przez Ziemie Burzy, potem Dorzeczę, oraz Przesmyk, dzięki któremu dowiedziałem się, dlaczego nikt do tej pory nie zaatakował tą drogą Północy. Wielkie, czarne bagna i trzęsawiska, ruchome piaski, potężne jaszczurolwy, na wpół utopione drzewa, pokryte bladymi grzybami.. No i oczywiście Wyspiarze. Dziwniejszych ludzi nigdy nie widziałem, nie licząc, rzecz jasna, Żelaznych.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sebastion Grafton on Nie Cze 07, 2020 4:05 am

Wszystko by się udało bardzo łatwo, gdyby nie dziedzic lorda Belmore'a, który podszedł do jak się okazało swej małżonki. To może być nawet mój kuzyn. Jedna ciotka chyba wyszła za Belmore'a, ale nie pamiętam czy lorda, no i jakoś niedawno jej się zmarło w połogu zdaje się. A co w rodzinie to nie ginie, he - stwierdził w myślach.
- A powitać, powitać - odpowiedział mu, a w tej samej chwili z pomocą przybył nie kto inny jak najdzielniejszy człowiek na jego lordowskim dworze, Terrence Stone. W tej chwili Grafton bym mu bardzo wdzięczny i niechybnie po wszystkim wypłaci mu za to jakąś premię, teraz jednak skupił się na sprawach obecnych.
- O, bardzo polecam obejrzeć jakie sztuczki ma w zanadrzu mój błazen. Terrence jest niezwykle zdolny - spróbował przekonać do tego dopiero co przybyłego rozmówcę. Jeśli manewr się udał, to najzwyczajniej w świecie Seba wrócił do zaproponowania kobiecie oprowadzenia po zamku i całej reszty planu. Istotną rolę odgrywało tu między innymi wino, którego spożyta ilość na pewno miała mniejszy lub większy wpływ na decyzje lady Elisabeth. Trza zapamiętać to imię - stwierdził jeszcze.
Jeśli zaś manewr się nie udał, Grafton zamierzał jeszcze chwilę porozmawiać z dziedzicem i jego małżonką o bzdetach, a potem ich w uprzejmy sposób zostawić i przerzucić się na następną piękną pannę z użyciem podobnej gadki co wcześniej. Rzecz jasna do lady Elisabeth i tak by wrócił, tylko później i gdy nie byłaby już w towarzystwie swojego męża.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Waymar Lynderly on Nie Cze 07, 2020 5:39 am

Oczywiście dziewczyna od razu poczęła się tłumaczyć, Waymar westchnął z rozbawienia. Miał nadzieje, że nie zaleje się łzami, nim zdąży on przejść do tego, po co ją tu wezwał, musiałby wtedy tracić czas na jej uspokajanie, a nie wypadało, by dłużej rozmawiał ze służką niż z innymi Lordami. Postarał się więc znów ją uspokoić, po czym spokojnym głosem uspokoił jej obawy.
-Nie, nie chodzi o trunki, zrobiłaś wszystko, jak trzeba. Dziękuje, że nie przyniosłaś wina, możesz uzupełniać mój kielich na bieżąco... Jednak to nie w związku z tym zwróciłem twoją uwagę.- Nieco zdziwiła go niechęć, z jaką mu się przedstawiła, czyż nie próbowała zwrócić jego uwagi? Jeżeli taki był jej zamiar, powinna się cieszyć, Lord chciał znać imię służki, nie podejrzewał, by jakikolwiek inny z możnych trudził się takimi głupotami, chyba że gustował w niżej urodzonych dziewkach. Nie sądził jednak, by taki osobnik zapamiętał je na dłużej niż noc.
-Ann, ładne imię. A więc Ann, zechciałabyś odwiedzić me komnaty? Dziś lub jutro, w możliwej wolnej chwili moja służka gdzieś zniknęła i przydałby mi się ktoś do pomocy i rozmowy. Oczywiście, jeśli nie możesz tego zrobić, po prostu zapytam o kogoś Lorda Graftona...- Ostatnie słowa jasno pozwalały dziewczynie zrozumieć, że na podjęcie decyzji miała jedynie chwilę, ale bowiem tym „kimś”, o kogo zapytałby Lynderly Graftona, na pewno nie byłaby ona. Jego słowa tylko częściowo mijały się z prawdą, rzeczywiście jego służka gdzieś zniknęła, nie potrzebował jednak niczyjej pomocy. Chciał jednak porozmawiać z kimś mieszkającym w Gultown, niebędących jednocześnie członkiem rodziny Sebastiona.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Melody Grafton on Nie Cze 07, 2020 12:29 pm

Połowicznie podziałało. Rycerz zdecydował się mówić. Wyglądało na to, że przesłuchanie szło po myśli. Zatem Melody słuchała uważnie. Długonogi Brom? Niestety, to imię niczego nie mówiło. Opowieść Durwalda zaczynała się dosyć standardowo. Ambitny młodzik poznaje rycerza, który chce przekazać komuś swe umiejętności. Ciekawe, czy oznaczało to bardzo samotnego mężczyznę, bez potomków. Całkiem możliwe.
W trakcie rozmowy Melody sięgnęła po jabłko. Niestety, przykładała uwagę bardziej do opowieści, niż do tego jak jest trzymane. Kiedy już miała je ugryźć wyślizgnęło się z jej rąk. Zareagowała na tyle, by złapać je przed tym, jak miało otrzeć się o jej suknię i upaść na podłogę. Niby sytuacja niekorzystna, ponieważ mogła wyjść na niezdarę, ale ujrzała kątem oka coś ciekawego. Owym przedmiotem była klamra o kształcie jelenia przy pasie Durwalda. Czyżby z tym mogła wiązać się również ciekawa historia? Zawsze warto zapytać.
Krótką chwilę zastanawiała się, czy przeprosić. Dama tak właśnie powinna. Zrezygnowała, bo w końcu miała jedynie "uszkodzić" siebie. Udawała, że nic się nie stało.
- To jacy Ci wyspiarze byli Twoimi oczami? - Spytała, aby być jednak trochę aktywnym członkiem rozmowy. Bagna i trzęsawiska brzmiały równie ciekawie. Może ktoś utknął w ruchomych piaskach? Nie chciała o to pytać, skoro równie dobrze mogło być to traumatyczne wspomnienie. - Słyszałam kilka opowieści, ale wątpię, że pochodziły od kogoś, kto naprawdę stanął z nimi twarzą w twarz.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Cze 07, 2020 4:32 pm

Melody nie miała prawa słyszeć o Bromie, był on bowiem jedynie błędnym rycerzem, który nigdy nie wsławił się czymś wspaniałym. O takich nie pisano pieśni, jak o sławnym Florianie, czy też Gwiazdookim Symeonie. Staruch co prawda lubił wspominać, że jego krew również jest niebieska, ale ciężko było podchodzić do tego na poważnie. Najpewniej był kolejną sierotą, wyniesioną do stanu rycerstwa przez wędrownego wojownika, który akurat potrzebował giermka.
Z rozbawieniem zaobserwował, jak jabłko nie trafia do ust dziewczyny. Czyżby tak dobrze opowiadał? Cóż, miło było wiedzieć, że gdyby odcięto mu rękę lub inną kończynę, miał przyszłość w karierze wioskowego bajarza.
- Spokojnie, spokojnie, dojdziemy i do Wyspiarzy. – zapewnił, zniecierpliwiony zniecierpliwieniem towarzyszki. – Północ, jak pewnie wiesz, to wielkie i w większości puste miejsce. Osady są od siebie oddalone o dziesiątki mil, w zapasy musieliśmy więc zapatrzyć się jeszcze w Dorzeczu.
Każdy zapalony podróżnik, zapewne rozumiał już, do czego zmierza historia Burzowca. Zwilżył ponownie gardło winem, odstawiając następnie naczynie, zapominając o nim na krótką chwilę. Pomimo początkowych wątpliwości, teraz opowiadał z chęcią i wyraźnym entuzjazmem.
- Usiłowaliśmy trzymać się traktu, ale oczywiście, nie wszyscy słuchali. Wieczorem, część nowych rekrutów wypiła zbyt dużo, a o poranku wjechali prosto w ruchomy piasek, razem z końmi i większością zapasów, jakie zebraliśmy. – powiedział, obracając pucharek dwoma palcami. – Bardziej żałowaliśmy jedzenia, niż tych idiotów. Wielu dołącza do Nocnej Straży z błahych powodów, jak kłusownictwo, kradzież, czy nie ukłonienie się, gdy przechodzi szlachta. Tamci.. cóż, powiedzmy, że powody ich podróży błahe nie były.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Cze 07, 2020 7:20 pm

- Wyśmienita uczta lordzie, o karzeł, ale śmieszny. - pochwalił, a potem zobaczył dreptającego w ich stronę malca. Propozycja oglądania sztuczek, nawet pomimo wrodzonej sympatii i uprzejmości, nie za bardzo przypadł mu do gustu, do czasu, aż nie przekonały go zachęty Terrence'a.
- No dobrze, chętnie z małżonką obejrzymy. - uśmiechnął się i oboje obejrzeli wyczyny błazna. Po spektaklu Stone wyszeptał Belmore'owi kilka gorących słów, które natychmiastowo rozpaliły dumę mężczyzny.
- Potwarz! Hańba i chamstwo! - wykrzyczał. - Ser Podricku! - zwrócił się do jednego z rycerzy, do którego w żwawych krokach podszedł. - Jak śmiałeś obrazić mego ojca?! - zakrzyknął i uderzył go skórzaną rękawiczką w pierś, tylko taką wówczas miał. - Wyzywam Cię na pojedynek o honor! - dodał. W międzyczasie zrobiło się niemałe zamieszanie, wrzawę podnieśli kolejni ludzie, którzy zaczęli dopytywać się, o co chodzi, a gdy to wychodziło, jeszcze więcej ludzi było oburzonych lub ukrywało uśmiechy. Wkrótce rycerz przyjął wyzwanie i część uczestników uczty, zaczęło kierować się na dziedziniec, gdzie miano zrobić trochę miejsca pod pojedynek.
W tym samym czasie Sebastion odszedł do komnat z piękną Lady Elisabeth, plan się udał, a nie małą rolę odegrał w niej karzeł.

***

Dziewczyna odetchnęła z ulgą, na szczęście lord nie wezwał jej dlatego, że zrobiła coś źle. Później wysłuchała jego propozycji i raz jeszcze jej twarz oblał czerwony rumieniec. Widać było, że się mocno zawstydziła.
- Dziękuję, to będzie zaszczyt panie. - odpowiedziała natychmiastowo, nie dając czasu, żeby się rozmyślił. Kto wie, czego mogła się spodziewać w komnatach Waymara? Może nawet jakiegoś bękarta! To by było trafić strzałą w środek tarczy! Wkrótce skłoniła się i odstąpiła od niego.
W pewnym momencie Lynderly mógł zwrócić uwagę na rozgrywającą się scenę nieopodal głównego stołu. Wkrótce usłyszał też, o co się rozchodzi. W parę chwil później duża część gości zaczęła wychodzić z sali, wówczas Waymar też odczuł niemożebną ochotę wyjść... do wychodka.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sie 03, 2020 10:37 pm

12/02/10


Drugi dzień uczty nie zdążył rozpocząć się na dobre, a tymczasem już zaczęły się pierwsze poważne wydarzenia. Tym razem pierwszą atrakcją wieczoru okazał się mężny i ambitny, wysoki na prawie dwa metry, lekko zarośnięty rycerz . Jak dotąd wykazał się po dwakroć występami w turnieju w Gulltown, zarówno w zbiorowych dochodząc daleko, a i w zwykłej batalii wygrywając pierwsze pojedynki. Człowiek równie umiejętny, co okrutny, kiedyś bowiem dla sprawiedliwości gotów był zabić człowieka jego własną nogą. Mimo tego miał już kilkadziesiąt lat na karku, a i ponoć był wdowcem. Rosły mężczyzna już wcześniej zwrócił uwagę na urodę lady Melody, drugiego dnia postanowił więc przystąpić do działania. Na początku uczty przyszedł do lordowskiej siostry, pokłonił się i wyciągnął przed siebie swój miecz.
- Pani, nie jest tajemnicą, że Twoja uroda przyćmiewa wszystko na tej uczcie i w tej części Westeros, wszystkie gwiazdy i piękno morza. Byłbym tedy zaszczycony... Miłościwa Pani... Gdybym mógł reprezentować Twoją urodę na turnieju i ponieść jutro Twoją wstążkę do zwycięstwa. Pani, ja - ser John Wick - przysięgam na Wojownika i na Matkę, że będę Ci służył i chronił, póki Ty sama, lub śmierć, nie zwolnisz mnie z tej przysięgi.


Ojciec na Górze (Los)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Melody Grafton on Wto Sie 04, 2020 10:12 pm

Rudowłosa spokojnie popijała wino, rozmyślając o ostatnich zdarzeniach. Musiała przyznać, że była nimi lekka zmęczona. Nie oznaczało to, że te dni były nieprzyjemne, a nawet wręcz przeciwnie. Jako że Melody nie przyzwyczaiła się do przesiadywania z tyloma osobami i zwracania większej uwagi, potrzebowała odpoczynku.
Muzyka umilała tę chwilę, jak i aktualna samotność pośród ludzi.
Wtem zauważyła, jak podchodzi do niej pewien mężczyzna. Rozpoznała człowieka, ponieważ zdawał się być nieco sławny. Słyszała służki, jak zachwycały się nim owego dnia.
Odwzajemniła ukłon automatycznie i niezbyt dziewczęco. Musiała przyznać, że była z lekka się zdenerwowała. Onieśmielał ją ten człowiek i to w bardzo oczywisty sposób. Szczególnie w momencie swego monologu.
- Em... - musiała chwilowo zebrać myśli. Po chwili zrozumiała, że nawet nie ma przy sobie żadnej wstążki. Czy to metafora? Nagle zapomniała wszystkiego, czego ją uczyli. - Jestem niezmiernie zaszczycona - wykrztusiła w końcu z siebie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sie 05, 2020 10:54 pm

- Podobno kiedyś w karczmie zabił trzech ludzi... - szepnęła kiedyś do Melody znajdująca się niedaleko jej służka, a teraz jej się przypomniało. - Samym piórem...
Mężczyzna uniósł głowę, schował swój miecz i powoli podniósł się. Ubrany był elegancko, w swoją prawdopodobnie najlepszą, białą koszulę, na niej zaś zawieszony miał czarny, spięty spinką płaszcz. Nowiutkie spodnie, ładnie wyprasowane, zakończone były wypastowanymi pantoflami. Jego twarz ozdabiała równo przystrzyżony, kruczoczarny zarost, zgolony na policzkach niby wcięcie z jego białej skóry.
- Wstążka, Pani - powtórzył. - Czy mógłbym zatem towarzyszyć lady dzisiejszego wieczoru? - spytał poważnym tonem, wyrażającym lata doświadczenia i cierpienia, jakie przeszedł.


Spoiler:
Melody zyskała Znaną Tarczę, która będzie jej towarzyszyła i chroniła w razie potrzeby (dopisane do KP).
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Sie 15, 2020 2:55 pm

Drugi dzień uczty się rozpoczął i Sebastion bardzo się ucieszył, że król raczył się na niej zjawić. W kontaktach z nim starał się wciąż okazywać pokorę. Bardzo się również ucieszył, gdy pewien rycerz zgłosił się do chronienia Melody i to tak całkiem za darmo. Grafton od razu wzniósł toast w intencji, by jego ramię zawsze było silne. Reszta uczty upłynęła dosyć standardowo, bo tym razem żaden skończony idiota pokroju Waymara nie próbował wcisnąć rozpoczęcia tańców przed posiłkiem, więc i występ karła Terrence'a ujrzeli, jeśli ten ostatnie go wykonał. Do tego Sebastion zajmował się plotkowaniem z lordami i innymi ważnymi osobami celem wyciągania od nich plotek i faktów na przeróżne tematy. Swojemu dowódcy zbrojnych przypomniał jeszcze raz, żeby szukał rycerzy do przyjęcia na służbę, a samemu zajął się już nieco późniejszym wieczorkiem próbami uwiedzenia pozostałych pięciu pięknych panien, jakie poprzedniego dnia wypatrzył. Lady Elisabeth Belmore już sobie odpuścił. W łóżku leży niczym kłoda, a Alester III jeszcze zmusiłby go do ożenienia się z nią, gdyby powiła rudego bękarta, więc lepiej nie ryzykować conocnego spania z kłodą w jednej komnacie.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 16, 2020 12:36 am

Ser John zadowolony z ciepłego przyjęcia u Graftonów również odpowiedział wzniesieniem toastu za dobrego gospodarza, i następnego za piękną lady Melody.
Tymczasem polowanie lorda Sebastiona trwało w najlepsze. Pierwszego dnia rzec można, że sprawiło się ono znakomicie. Na rozgrzewkę wziąć mógł "na spacer" tylko urodziwą panią, niezamężną kuzynkę Eleshamów. Sama kleiła się do dzielnego lorda i już po kwadransie rozmowy zgodziła się na wspólną schadzkę, która skończyła się w jednej z sypialni. Tym razem przez nikogo nie niepokojeni mogli się spokojnie zabawić, a gdy tylko okazało się, że ta również jest drewnem w łóżku, Sebastion mógł wrócić na dalsze polowanie.
Dobrze rozgrzany mógł więc przystąpić do prawdziwej zabawy. Wypatrzył sobie jedną z urodziwszych Panien, młodziutką lady Royce i podbił do niej. Tym razem jednak sparzył się, nie przypadł do gustu eleganckiej krewniaczce i musiał obejść się smakiem.
Kolejna na rozpisce znalazła się lady Ruthermont, mężatka z jednym dzieciakiem. Długo wodziła Sebastiona za nos, podświadomie młody lord mógł jednak czuć, że była chętna... I tak w końcu skończyli właśnie w łóżku.
Czasu było już nie za wiele i Grafton do dalszych łowów przystąpił dnia następnego. Tym razem wpadł zaś na absolutnie najpiękniejszą na sali panią z Hardyngów, która również lubiła dobrą zabawę i uprawiała ją podobnie do Sebastiona. Niczym dwie bratnie dusze szybko się namierzyli i trafili do łóżka, a w nim lady Hardyng była absolutnie najlepsza z tych, z którymi Grafton miał do czynienia.
Potem przyszedł zaś czas na córkę lorda Waynwooda i małą katastrofę. Dziecko miało szesnaście lat - niby więc dorosłe - ale w dworskich romansach nieobeznane wcale. Wszystko więc szło jak po maśle: rozmawiała z przystojnym lordem, dała się zaprosić na schadzkę... Gdy jednak lord Sebastion począł się do niej dobierać na korytarzu, przeraziła się, pisnęła i odsunęła zupełnie rozdygotana. Nie wiedząc co zrobić z nim i ze swoim ciałem, spoglądała na niego bezradnie, jak małe, niedoświadczone piskle. Grafton był wtenczas już wstawiony, choć nie na tyle, by nie ogarnąć co się takiego dzieje.





Ojciec na Górze
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Aerea Artigar on Wto Wrz 22, 2020 11:53 pm

02/09/10PZ


Piękna, nowa galera pod czarno-białym sztandarem przybiła do portu Gulltown. Po kunszcie wykonania statku znać było od razu, że to gość z Essos, chyba że ktoś możny z Westeros, kogo stać na zamówienie takiego na Wschodzie. Złocone poręcze, płaskorzeźby na kadłubie, fikuśne wykończenia. W oczy rzucał się także galion, który swym kształtem przypominał nagą kobietę, i był w tym bardzo realistyczny, widać było rękę znakomitego artysty. Jako model służyła zaś sama Aerea i to jej kształty i twarz miał galion.

Gdy opuszczono kładkę, zeszło wpierw po niej pięciu uzbrojonych gwardzistów w srebrnych płaszczach, po nich Aerea, ubrana całkiem skromnie jak na jej standardy, za nią szły cztery piękne niewolnice, dwie białe i dwie czarne, a po nich wszystkich kolejnych dziesięciu gwardzistów. Na statku pozostało zaś jeszcze trzydziestu takich. Wszyscy żołnierze wywodzili się z włości Valyrii więc każdy z nich miał piękną, valyriańską urodę i srebrne bądź srebrno-złote włosy. Wysłała jednego z nich do zamku, który miał zaanonsować przybycie Artigarówny, zaś sama w swojej niewielkiej obstawie poszła pozwiedzać miasto. Bardzo była go ciekawa, zwłaszcza po tym, jak kiedyś sam Seba jej o nim opowiadał. Musiała przyznać, że wyobrażała je sobie większe, trochę podkoloryzował. Była ciekawa burdeli, więc i je odwiedziła, ale raczej wcale nie były okazalsze niż jej własne. Ogólnie Gulltown chyba we wszystkim ustępowało Pentos. Nie żałowała jednak wcale przyjazdu, bo to ciekawe doświadczenie, poza tym od dużego miasta przecież trzeba odpocząć, a taka wycieczka na wieś jest do tego idealna. Poszlajała się jakiś czas po mieście, ale zmęczyła się w końcu, więc skierowała swe kroki na zamek. Liczyła, że przywita ją osobiście sam gospodarz.
Aerea Artigar
Aerea Artigar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 17/10/2019

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sebastion Grafton on Sro Wrz 23, 2020 12:55 am

Nudę popijania piwa w samotni i spoglądania na morze przerwały niesamowite wieści. Zza Wąskiego Morza przybyła do niego sama Aerea Artigar. Ile to już było lat? Osiem? Sześć? A może cztery? Wtedy to Sebastion był na wycieczce po wszystkich wolnych miastach to chyba osiemnaście dni imienia już miał, więc będą cztery lata z hakiem. Pierwsze co kazał służącemu to gnać do kuchni i kazać czym prędzej przygotować jakąś lepszą strawę na ucztę. Innemu nakazał wytoczyć z piwnicy po kilka beczek dobrego wina i piwa też na ucztę. Trzeciemu nakazał przygotować komnaty gościnne. A czwartemu kazał zorganizować lordowi kąpiel. Umył się, gdy tylko balia wypełniła się gorącą wodą. Spieszył się, więc kazał jakiejś służącej pomagać mu w tym zadaniu poprzez dajmy na to wyszorowanie mu pleców. Przy okazji podszczypywał ją i macał gdzieniegdzie, bo bez tego nie byłby sobą. Ale nie było czasu dziewki służebnej zwyobracać, więc po prostu się umył. Potem przebrał się w najlepsze ubrania składające się głównie z jedwabi i atłasów, a będące w kolorach jego rodu. Gdy ostatecznie był gotowy, zszedł na dół i sprawdzić stan przygotowania uczty. Potem zaś wyszedł w okolice bramy i oczekiwał przybycia gości. Kazał też przy okazji przygotować miejsca dla czterdziestu osób i ściągnąć na ucztę piętnastu najlepiej prezentujących się rycerzy. Dwadzieścia miejsc pozostawił dla Aerei i jej świty, a pięć dla swej rodziny, jeśli ktokolwiek z nich przyjdzie. Zresztą w razie konieczności można zawsze dostawić dodatkowe stoły.
Jedno było pewne - przybyszka się nie spieszyła. Zdążyło minąć trochę czasu nim jej orszak podszedł pod bramę. W każdym razie przywitał ją osobiście i z honorami należnymi majętnej osobistości z Essos, a posługiwał się przy tym wysokim valyriańskim i tłumaczył na ten język, gdyby ktoś z jego domowników zechciał coś powiedzieć. Kiedy dotarli do wielkiej komnaty, uczta była już w sadzie gotowa i sterty jadła zalegały na stołach, a i było tam pełno służących do podawania więcej jadła i polewania do kielichów lub kufli. Osobiście zdecydował się na picie piwa. Nie chciał się bawić w gorsze w smaku wino tego dnia. Artigar posadził po swej lewicy, miejsce po prawo pozostawiając puste na wypadek jakby jego żona jednak się pojawiła, choć nie kazał nikomu specjalnie jej zapraszać. Była wobec niego zdystansowana i tenże dystans działał tego dnia na plus, gdyż spodziewał się zaciągnąć przybyszkę do łóżka, a oglądanie tego na własne oczy przez żonę mogło zniweczyć próby stopienia dzielącego ich lodu.
- Twe przybycie na mój dwór w istocie rozjaśnia dzień - rzekł jej w wysokim valyriańskim, kiedy już zasiedli wszyscy do stołów na swoich miejscach. - Ale co tak właściwie cię sprowadza do mej domeny poza chęcią zwiedzenia jej... zakamarków? - dodał, uśmiechając się i podkręcając wąsa.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach