Dziedziniec

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Gru 10, 2017 9:54 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Mar 08, 2018 4:12 pm

Deonte akurat wcinał jabłko i doglądał rekrutów, którzy mieli się szkolić pod jego okiem. Było to całkiem przyjemne zadanie, a nawet nie musiał zbyt wiele robić, tylko doglądać i dawać porady.
- Syriusz uważaj na jego tarczę. - krzyknął, spoglądając na dwóch tarczowników. Potem wzrok odwrócił do pary, gdzie jeden dzierżył włócznię. - Spróbuj z prawej go dopaść. - oznajmił. I tak te życie na tym Murze powoli szło, ostatnio nie było też żadnych większych doniesień o dzikich, więc wyglądało na to że spokój miał im być dany odrobinę dłużej.  
Wtem ktoś się rozwrzeszczał, wołając jakiegoś Qhorina. Waters spojrzał na przybyszy i podszedł do brata który im towarzyszył, zamienił z nim słowo i spojrzał na niego tępym wzrokiem. Położył rękę na swym toporku i podszedł do niejakiego Westforda.
- Nie będziesz walczył ani z jednym ani z drugim. Oddajcie broń i idźcie na odprawę która zaraz się odbędzie. - oznajmił, a potem skinieniem palca przywołał do siebie Gila który gdzieś tam wypatrywał ładnych chłopców. - Z czego mi wiadomo zostałeś tu przywieziony w charakterze więźnia, więc się lepiej dostosuj.. - powiedział i spojrzał na niego bezwzględnym spojrzeniem.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Mar 08, 2018 4:34 pm

No i marzenia prysły, zamiast herosa z którym stoczy epicki pojedynek przyszedł jakiś cherlak i kazał oddać broń...
-Nie będę walczył, bo żadnego nie ma, czy obaj się boją? - spytał wyzywająco - broń oddam, czemu nie pod warunkiem, że obiecasz, że dostanę ją z powrotem. Przyzwyczaiłem się do moich sztylecików - rzucił wesoło klepiąc swoje wielkie miecze po rękojeściach. - a jak nie obiecasz, że je odzyskam, to zawsze możesz spróbować sam je wziąć - zakończył uśmiechając się od ucha do ucha.
Następnie o ile otrzymał obietnice, że nikt sobie jego broni nie przywłaszczy oddał ją.
-Więzień - prychnął - sto razy bym uciekł w drodze gdybym chciał - mówił spokojnie, poważnie - zwłaszcza, że moi towarzysze są tu dobrowolnie, a z nimi uciekłbym choćby z Siedmiu Piekieł gdybym chciał! - znów był wesoły i uśmiechnięty.
-Weźcie swoje graty - zwrócił się do towarzyszy - bo jeszcze wam ktoś zwinie i nie zapomnijcie o moi winie. Wypije je z tym kto mnie pokona. Może chcecie spróbować szczęścia - zwrócił się do Watersa - jak Wy się w ogóle nazywacie? Ja jestem Arthur Westford, to Alester, - wskazał na towarzysza również uzbrojonego w dwa miecze - a tych dwóch, to Gorold i Patrek, ale który jest który to nawet ja nie rozróżniam - zażartował wskazując na bliźniaków.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Mar 08, 2018 5:32 pm

- Albo po prostu mają lepsze zajęcia niż zajmowanie się byle rekrutem. - oznajmił dość sucho i przejął uzbrojenie chłopaków. Na jego deklarację lekko wzruszył ramionami, gdyby próbował zawsze można by było po prostu połamać mu ręce. - Skoro twoi koledzy są dobrowolnie, myślę że z ich rzeczom krzywda się nie stanie. A co do twoich, to nie mnie decydować. - powiedział, w końcu w przypadku nagłego wypadku nikt nie będzie sprawdzał czy dany miecz to na pewno ten jego. - To po prostu lepiej dla Ciebie że nie uciekłeś inaczej byś miał list gończy na karku. - gdy tylko usłyszał o winie, trochę się skrzywił, to mu nie pasowało że w regularnej armii rekruci mieli się upijać.  Fakt ten na pewno też nie spodobałby się samemu Stannisowi Baratheonowi. - Wino powędruje do spichrzu. - powiedział i spojrzał tęgo. Propozycję walki tylko skwitował lekkim uśmiechem pod wąsem. - Nie wiem czy za tysiąc lat byś mnie pokonał, a na razie to macie odprawę. - wskazał skinieniem głowy przed siebie, gdzie zbierali się inni przybysze. - Deonte Waters, a teraz sio na odprawę, potem wybierzcie sobie siano na którym przyjdzie wam spać i przyjdźcie na trening. - oznajmił i odwrócił się na pięcie, zaniósł uzbrojenie do zbrojowni i wrócił doglądać treningów.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Czw Mar 08, 2018 6:04 pm

Dzień jak co dzień, dzień po dniu dział się rekrutów wyśmiewania cud. Oczywiście nie obyło się bez usprawnienia technik upokarzania nowych, więc zdarzało się podstawić któremuś nogę, rzucić śnieżką prosto w ryj, a nawet rozjebać w walce na miecze. Dobra kondycja to hehe kurwa podstawa. Ten dzień zapowiadał się zajebiście znakomicie, bowiem do Czarnego Zamku przyjechał konno jakiś olbrzymi debil w asyście trzech nieolbrzymich debili. Z czego dwóch wyglądało tak samo. No kurwa, jak ja odróżnię czy któregoś już wyruchałem czy nie? Zaraz też zaczął krzyczeć za jakimś Qhorinem Półkutasem. Kto to kurwa jest Qhorin? A praprababcia Hildegarda mówiła, nie jedz brukselki, bo będziesz miał zwidy i szary lis wpierdoli ci kurczaka. Zaraz też Deonte uwodząco skinął w jego stronę palcem, więc Guillaume zbliżył się do niego. Może chce się ruchać? W sumie chuj go wie, ostatnio raczej gustuje w wilkach.
- Żadnego nie ma. Obecnie zbierają żywność w Darze, a wczoraj widziałem ich jak idą zaorać pole na dupie twojej matki, huehue.
Co to w ogóle jest za nazwa Dar? Miej pas ziemi długi w chuj, szeroki w pizdę i nazwij go kurwa Dar Brandona. Hm, pewnie destylują tam brandy, to jest myśl hehe. Przybysz chciał, żeby się przedstawili? Dobrze.
- Roger Eryk du Haute-Bellegarde - wyciągnął dłoń jakby chciał ją podać, ale od razu zacisnął pięść pokazując środkowy palec.
- Ale ręki nie podam, bo jest mi w chuj niemiło hehe. Ej, Deonte, widziałeś tych bliźniaków? No normalnie kurwa nie jestem w stanie powiedzieć który z nich jest brzydszy haha. A praprababcia Hildegarda mówiła, nie ródź się dwa razy, a nie będziesz miał żywego lustra i siwych włosów na głowie hehe.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Mar 08, 2018 6:28 pm

Na wzmiankę o liście gończym prychnął pogardliwie.
-I ten list gończy dotarłby do Essos? - odpowiedział rozbawiony - nie mówiąc już o tym, że każdy dowódca kompanii najemniczej podtarłby sobie takim listem dupę gdybym się do niego zaciągnął. Nawet jakby to było milę za Murem. Wino niech sobie do spichlerza idzie, ale jak się "zgubi" to zmiażdżę odpowiedzialnemu głowę.
Na sugestię, że Arthur nie pokonałby Deontego za 1000 lat cała czwórka ryknęła śmiechem.
-Widzicie chłopaki, ludzie tak zawsze! A potem lecą głowy i jest moja wina!
W międzyczasie przyszedł jakiś konus i dołączył się do rozmowy.
-Nie wiem co bierzesz karzełku, ale też chce tego spróbować - zawołał wciąż rozbawiony stwierdzeniem Watersa - moja matka zmarła podczas mojego porodu więc musiałeś wziąć coś dobrego, że ją widziałeś. Imię za to masz za długie więc będę Cię zwać karzełkiem.
Po kolejnych słowach przybyłego dał znać towarzyszom, by nie robili nic pochopnego. Głupio byłoby zaczynać na Murze od rozerwania na pół jednego z Nocnych Braci. Poza tym bliźniacy naprawdę do najurodziwszych nie należeli.
-Nie mogę doczekać się tego treningu, chociaż nie wiem po co nam on, w Essos się na trenowaliśmy dość walcząc praktycznie od dziecka jako najemnicy.
Po tych słowach udał się we wskazanym przez Deontego kierunku.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Czw Mar 08, 2018 7:20 pm

Coś dobrego, tak? Co ja ostatnio wpierdalałem? Rano na śniadanie jakaś papka w misce. Nawet dobra była i trafiały się kawałki mięsa. I żadnej brukselki, co ważniejsze. A wczoraj wieczorem? Jakaś papka w misce. Też dobra. A więc to w papce tkwi sekret widzenia w przeszłość jak jakieś typy ruchają matkę przygłupa!
- Uwięziony kraken nie zna głębin przepastnych.
Spojrzał nowemu prosto w oczy uśmiechając się zwyczajowo, czyli tak jak w każdej chwili swego życia - szeroko. Przyglądał się każdemu po kolei. Można by powiedzieć, że próbował zajrzeć im wgłąb dusz. Tak głęboko, jak nie zajrzał jeszcze żaden septon czy inny kapłan. Może nawet tak głęboko jak to miejsce w tyłku brata z Nocnej Straży, do którego Guillaume nie dotarł podczas ostatniego ruchania. Ale mówiąc to powiedziałoby się nieprawdę, ponieważ Guillaume szukał w ich oczach brukselkowego spaczenia.
- Zaprawdę jednak, róża tkwi w kolcu.
I łaskawie pozwolił nowym odejść. Wyrucha ich innym razem.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Mar 08, 2018 7:23 pm

Po odprawie jaką odbyli nowi rekruci, dowódca wskazał im miejsce gdzie mogli spać. Mieli wybrać sobie jakieś legowisko i według polecenia Watersa, następnie udać się na plac treningowy. Deonte wypatrzył ich już w drzwiach, ten masywny trochę mu się spodobał, nie swoim jestestwem lecz wyglądem na silnego. Możliwe że miałby w końcu kogoś godnego swoich umiejętności. Gdy tylko podeszli bliżej, Waters wgryzał się już w resztkę jabłka - które jadł naprawdę wolno - wskazał im niemo żeby brali się za rynsztunek treningowy i pokazali mu co potrafią. Przywołał też Gila, który miał potem zmierzyć się z Arthurem.
- No pokaż nam Kocie co potrafisz.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Mar 08, 2018 7:40 pm

To gdzie będą spali było im całkowicie obojętne. Nieraz już spali z pieńkiem pod głową, a jeśli się poszczęściło to z trupem jakiegoś przeciwnika pod głową. Najlepiej grubego trupa, wszak taki jest mięciutki.
Po załatwieniu wszystkiego Arthur z kompanami powrócił do Deontego. Następnie wybrał dwa miecze dwuręczne jeśli taka broń była, jeśli nie jednoręczne też się nadadzą, przy jego sile to przecież bez znaczenia.
Uśmiechnął się szeroko machnął parę razy mieczami dla rozgrzewki.
-Oby to była ciekawa walka  - powiedział wesoło. Następnie założył na głowę hełm i zaczął okrążać przeciwnika - Bum! - krzyknął nacierając na przeciwnika i próbując go walnąć z całej siły.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 08, 2018 8:47 pm

Większość nowych była dość zdezorientowana i trzeba było indywidualnie podobierać ich w pary. Szybko okazało się, że większość nie miała do czynienia z mieczem. Jak zawsze, należało poświęcić nieco czasu na trenowanie tych łazęg, a może przyjdzie z tego tytułu jakiś pożytek.

W końcu jednak nastała długo oczekiwana chwila i naprzeciw siebie stanęli Guillaume i Arthur. Średnie zbroje Nocnej Straży. Miecz w rękach Guilla i dwie takie same, jednoręczne sztuki w łapach Arthura.

Kłamstwem byłoby rzec, iż któryś z pojedynkowiczów znał jakiekolwiek słabe punkty przeciwnika. Pewnikiem byłoby w stanie ujawnić je wstępne, lekkie poobijanie się, czy krążenie, ujawniające poprawność pracy nóg, jednak Westford nie pierdoląc się, zaszarżował.

Tu nie było miejsca na półśrodki. Arthur wyprowadził atak lewym mieczem ukośnie od lewej w górę, a gdy Guill przeszedł w septymę, srogi rozpęd, zamach z łokcia i potężne uderzenie drugiego oręża spadło na nieosłonięty już niczym hełm wroga brukselki. Nie było mowy o żadnym parowaniu. O tyle dobrze, że broń była treningowa, bo najpewniej Arthur przeciąłby Czarnego Brata przynajmniej do podbródka, a skończyło się na zatoczeniu mężczyzny. Nie ulegało wątpliwości, że wymagał szybkiego obejrzenia przez kogoś doświadczonego.

Nim Westford zdążyłby zareagować, Waters dopadł do niego i zdzielił pancerną rękawicą w zakryty hełmem nos. Połamać nie połamał, ale zabolało.

Gdy Guill został już opatrzony, zainteresowani zostali poinformowani, że powinien leżeć przynajmniej przez tydzień.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Mar 08, 2018 8:57 pm

Deonte stanął trochę bliżej niż wszyscy, żeby w razie czego móc szybko interweniować, w końcu był tu w roli ich nauczycieli fechtunku. Walka się rozpoczęła, a szczęka Watersa opadła, dawno nie widział kogoś tak dobrze operującego bronią. To była chwila, Arthur uderzył z całym impetem w hełm Gila, a ten się zatoczył. Waters od razu doskoczył do rekruta i go uderzył z całej siły w zakrytą hełmem twarz.
- Popierdoliło Cie?! Mogłeś go zabić! - krzyknął i odwrócił się do przyjaciela, któremu od razu ściągnął hełm. Rozejrzał się po gapiach i zawył. - Wołajcie maestera miernoty, człowiek tu umiera. - zacisnął zęby i od razu zaczął cucić towarzysza. - Gil, żyjesz? - pytał się co chwile. Gdy tylko maester zabrał go ze sobą do swojej komnaty, Waters wrócił do Westforda. - Te energię wykorzystaj na tłuczenie dzikich, nie swoich. - powiedział i spojrzał z pogardą, potem przeszedł na podest i krzyknął. - Koniec przedstawienia, wracać do treningu! Sebas Tian kurwa wyjmij tę włócznię z ziemi.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Czw Mar 08, 2018 9:17 pm

Guillaume założył średni pancerz treningowy, chwycił stępiony miecz w dłoń i był już gotowy do pojedynku. Przeciwnikiem był ten wielki przygłup z dwoma mieczami. Zdawał sobie sprawę, że do sparowania ciosu wielkiego pojeba potrzeba więcej siły niż on sam posiada, więc zdecydował się unikać. Walka się rozpoczęła i typ zaszarżował na niego. Guillaume zręcznie wyminął jeden z mieczy i... ciemność. Zaraz ciemność ustąpiła miejsca jasności, a wszędzie wokół były stojaki z kuszami i bełtami. Było tam wszystko. Kusze z metalowymi łuczyskami, korby do kusz, dźwignie do kusz, bełty wysuwające ostrza po wbiciu się w ciało, bełty rozpryskowe, bełty bełty bełty, wszędzie bełty i kusze. W blasku tymże ujrzał znajomą twarz. Była to praprababcia Hildegarda. Widział jak jej usta poruszają się i niemalże słyszał jedno z jej pamiętnych kazań: "Gdy przeciwnik szarżuje na ciebie, nogę mu podstaw, niech go oczekują w niebie, ogórki kiś siedem dni, bo korniszony chuj".
- Tajest praprababciu Hildegardo, ogórki kisić siedem dni. Nie sześć, nie osiem, a już kategorycznie nie trzy.
Twarz kochanej praprababci zniekształciła się, jej rysy rozmazały i zmieniła się w Deonte Watersa, który coś tam krzyczał. Jebać to. Ogórki kiszone.
- Hurra! Niech żyje córka siostry starej panny! Koty to podłe skurwysyny!
Krzyczał coś jeszcze, ale później nie pamiętał co. Czyjeś ręce podniosły go do góry i został zaniesiony gdzieś, gdzie jakiś dzieciojeb w łańcuchach na szyi bawił się w owijanie bandażem jego głowy. Ale po co? Przecież walka się jeszcze nie skończyła! I znowu ciemność. Zasnął.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Mar 08, 2018 9:38 pm

Walka potoczyła się mniej więcej tak jak Westford przewidywał. Cios próbny lewą ręką po czym grzmotnięcie prawą. Nie spodziewał się jednak że przeciwnik padnie po jednym strzale.
Na ten widok bliźniacy ryknęli śmiechem, jedynie Alester się powstrzymał widząc, że karzełek może być poważnie ranny.
Po chwili otrzymał cios rękawicą i usłyszał wrzaski. Powalony przeciwnik też coś bredził, ale nie miało to najmniejszego sensu, więc skupił się na słowach Watersa.
-No przecież mówiłem "BUM"! to było ostrzeżenie! - próbował się tłumaczyć - Nie chciałem mu aż tak przywalić... - powiedział ze szczerą skruchą.
Teraz z kolei Alester zaczął się cicho śmiać z jego tłumaczeń.
-W dupę tam, od początku mówiłem dać mi Qhorina, albo tego Jona Starka, z nimi pewnie bym przegrał. Zamiast tego dostałem jakiegoś jednostrzałowca... Zawsze tak, najpierw Kot, za tysiąc lat mnie nie pokonasz, a potem płacz. Naprawdę nie chciałem go walnąć, aż tak...
Szczerze strapiony oparł się o swoje miecze. Był zmartwiony nie tylko tym, że poturbował Członka Nocnej Straży, ale przede wszystkim tym, że przeciwnik padł tak szybko. Liczył że spotka tu świetnych wojowników, w końcu jego dziadek był w Nocnej Straży, a jeśli wierzyć ojcu był z niego wojownik niezrównany.
-Dzikich też chętnie pobiję - rozweselił się - mam nadzieję wybić kiedyś w pojedynkę całą wioskę tak jak mój dziadek! Ale do tego muszę jeszcze dużo trenować, więc może dacie mi kogoś dobrego? Postaram się nie bić już tak mocno...
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 12, 2018 4:42 pm

7 marca 336 AC


Ostatnim czasy w Czarnym Zamku panowało większe zamieszanie. Bracia byli bardziej zabiegani, przydzielano im więcej zadań. Rzadziej widywano także wyżej postawione osobistości a w szczególności Lorda Dowódcę oraz Pierwszego Zwiadowcę. Przy tym wszystkim nowi rekruci, których było w ostatnim czasie więcej, nie byli zaniedbywani. Powierzam im nawet więcej zadań i mieli więcej zajęć, uczących ich życia na Murze. Zwiększono też patrole na wielkiej konstrukcji. Powodów tego mogło być kilka. Niewiele osób mogło być pewnych powodów tego, mimo że dobrze zorganizowanego, to jednak pewnego rodzaju zamieszania. Stannis nie chciał jeszcze zdradzać, co się dzieje, dopóki nie będzie takiej potrzeby. Krążyły jednak pewne plotki. Jedni mówili, że gdzieś za Murem zbierają się Dzicy.  Nowy Król za Murem miał obozować dosłownie wszędzie - od Thennu po Hardhome i od Krain Wiecznej Zimy po Nawiedzony Las. Inne plotki miały mówić, że szykowany jest jakiś większy zwiad za Mur. Jeszcze inni słyszeli, że Lord Dowódca rozważa otworzenie jednego z porzuconych zamków - prawdopodobnie Długiego Kurhanu lub Kamiennych Drzwi. W każdej z plotek mogło kryć się ziarno prawdy, każda mogła być zupełnie fałszywa. Tak czy inaczej, wszyscy mieli się o tym niedługo przekonać...

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Pon Kwi 23, 2018 8:16 pm

22 marca 336AC
wieczór

Gnany koszmarem i straszliwym wspomnieniem najbardziej chujowego smaku na świecie Guillaume zajechał w końcu na dziedziniec Czarnego Zamku. To był prawdziwy cud, że uszedł z życiem z tak potwornej sytuacji. Kurwa, dowiem się kto jest kucharzem w Długim Kurhanie i zapierdolę gnoja. To był zamach i ktoś powinien o tym wiedzieć. Kto wie ilu braci zamordował już ten podły skurwysyn? Trzeba jakoś udupić gnoja. W dodatku Auriel jest w strefie zagrożenia tego zbrodniarza kuchennego. Och, biedny Auriel ty łysy chuju, wydostanę cię z tego gówna. W każdym bądź razie Guillaume gnał póki jeszcze było widno, a potem spróbował się zdrzemnąć. Jednak noc wypełniona była bezsennością przerywaną koszmarami, więc jak tylko zaczęło się przejaśniać wsiadł na konia i w ciągu dnia był na miejscu. Teraz zsiadł z zajechanego konika i poszedł do wieży lorda pierwszego do wódki. Całe szczęście Fergus kiedyś mu pokazał która to jest, więc teraz nie miał problemów jej znaleźć. Podszedł do braci pilnujących wejścia.
- Małe ryby są zjadane przez większe, ale to Kraken czyha na wszystkich w przepastnych głębinach morza. Jon Snow już wrócił? Mam sprawę do lorda dowódcy i przyszedłem se z nim trochę pogadać, hehe.
Uśmiech nieco mu drżał, gdyż wspomnienie piekła na ziemi było wciąż żywe.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 25, 2018 11:54 pm

Guil wjechał w okolice Czarnego Zamku i, jak miał w zwyczaju, musiał zwrócić na siebie uwagę. Jego łowy przypasane do pasa musiały robić wrażenie, a jeszcze bardziej jego straszny wygląd. Na widok Zwiadowcy wszyscy uciekali, z dziwną pozą zatykającą nos. W końcu dotarł do wieży Lorda Dowódcy, której strażnicy także zatkali swój nos. Jeden odpowiedział mu szybko:
- Zaraz po niego pójdę. - i wybiegł szybko. Drug westchnął niezręcznie i nadmienił: - Jona Snow od dawna tu nie widziałem. - I odsuwał się co rusz, wyraźnie wpatrując się w głowy Guila. Nic nie mówił. Zaraz jednak przyszedł drugi i powiedział:
- Lord Stannis Cię wzywa do siebie.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pią Maj 11, 2018 5:25 pm

27 Marca

Widok Muru ponownie zrobił duże wrażenie na Arthurze.
-Po co budować coś tak ogromnego na jakąś bandę dzikich? Wielkie to takie jakby to zrobili na armię olbrzymów, albo jakąś kilkuset tysięczną hordę jakiś bezmyślnych stworzeń. Przecież człowiek myślący zwyczajnie by ominął ten Mur... - pomyślał.
Zeskoczył z konia na dziedziniec i skrzywił się. Rany zadane przez zwiadowce to jedno, były jeszcze odciski od zbroi. Z jednej strony, chodził cały czas w tej zbroi i się do tego przyzwyczaił. Miała chronić przed ciosami, a nie być wygodna. Z drugiej zwiad za Murem był czymś innym niż walki w Essos. Prawie miesiąc na wrogim terenie, a przecież mogli być na tym zwiadzie jeszcze dłużej... Postanowił, że musi coś z tym zrobić, tylko jeszcze nie wiedział co...
-Idziesz do dowódcy sam czy iść z Tobą? - spytał Watersa - Wolałbym, żeby dowódca mnie nie szukał po całym zamku jeśli będzie chciał wysłuchać moich wyjaśnień, albo dopytać o jakieś szczegóły z przesłuchania jeńców.
Poczekał co Deonte zdecyduje, w końcu sam go de facto dowódcą zrobił, więc wypadało się słuchać, po czym spytał jeszcze.
-Aha, póki pamiętam, macie tu jakiegoś dobrego płatnerza? Albo chociaż porządnego kowala? - nie wiedział jeszcze co zrobić z pancerzem, ale postanowił coś zrobić. Może kowal na coś wpadnie, albo sam Westford coś wymyśli?


Ostatnio zmieniony przez Arthur Westford dnia Pią Maj 11, 2018 5:27 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : data)
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pią Maj 11, 2018 5:54 pm

Powrót do domu był wyjątkowo spokojny, nie natrafili na żadną większą burzę, ani też na niechcianych gości. Toteż wszyscy mogli odpocząć, na tyle na ile pozwalał im surowy klimat ziem za Murem. Do zamku dotarli po kilku ciągnących się dniach, według rachuby Watersa był to dwudziesty siódmy lub ósmy dzień miesiąca.
Po przejechaniu przez bramy ogromnej budowli, od razu popędził konia do przodu.
- Poinformujcie maestera o ciężko rannych. - krzyknął, po czym odwrócił konia i pognał z powrotem do swojej drużyny, aż w końcu wszyscy znaleźli się na dziedzińcu. Wtedy też pomógł zaprowadzić Blane'a i innych rannych do komnat maestera, na żadne uwagi Arthura nie zwracał uwagi. - Pójdę sam, płatnerza masz tam. - powiedział i wskazał na niewielki warsztat. Kiedy zostawił swojego konia w dobrych rękach, ogarnął się trochę ze śniegu i poszedł do komnat Lorda Dowódcy.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pią Maj 11, 2018 8:06 pm

-No jak tam sobie chcesz. W razie czego będę u płatnerza, a później u Maestera. Na razie niech się zajmie poważniej rannymi. Tylko sobie czasem moich zasług nie przypisuj, chyba że razem z przewinieniami - dodał uśmiechając się.
Ruszył do zbrojowni i zostawił tam miecze oraz zdjął zbroję. Uważnie obejrzał miejsca gdzie przez zbroje nabawił się odcisków i obtarć, po czym przebrał się i ze zbroją w rękach ruszył do płatnerza.
-Witaj, dobry człowieku - przywitał się kładąc przed nim zbroję - To dobry pancerz z Tyrosh, ale jest na nim parę wgnieceń, a i jakieś przebicie się pewnie znajdzie. Trzeba ją do porządku doprowadzić.
Zaczął się zastanawiać jak rozwiązać sprawę obtarć, ale nic mu nie przychodziło do głowy.
-Co tu zrobić? Jak nie ma korzystnej sytuacji, to wykorzystaj niekorzystną, powiedziałby ojciec. Tylko co tu można na korzyść wykorzystać? Mróz za Murem? Jak niby? Chyba, żeby... - zastanawiał się.
-Jest jeszcze druga sprawa, od długiego noszenia nabawiłem się obtarć i odcisków. Dałoby radę coś z tym zrobić? Może dać pod spód jakąś skórę albo coś miękkiego? W Essos to było bez sensu bo bym się w niej ugotował, ale tutaj taki ziąb, że i w dwóch futrach niedźwiedzich pod spodem byłoby zimno. Podobne elementy można też umieścić między ruchomymi zbroi, tak żeby kiedy o siebie uderzą lub się obetrą nie robiły tyle hałasu. Pytanie tylko ile te ulepszenia będą ważyć? Ja chłop silny, ale wszystko ma jakieś granice...

MG:
O ile płatnerz zechce ulepszyć zbroje proszę o mechaniczną rozpiskę ile to będzie ważyło w sumie, bo jak ma się zbroja 2 razy cięższa zrobić od paru kawałków skóry to raczej zrezygnuje z tego interesu.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 11, 2018 10:48 pm

Płatnerz obejrzał dokładnie zbroję Arthura. Reynard - bo takie imię nosił - trafił na Mur w wyniku "nieszczęśliwego wypadku". Był początkowym czeladnikiem, praktykującym niestety u złego mistrza. Zrobił pewnego razu dzieło swojego życia, doskonałą wręcz zbroję (chociaż jakiś lord uznałby ją jako co najwyżej "dobrą"). Jego mistrz, nieudacznik życiowy, ogłosił, że jest jego. A gdy obiecujący chłopak zaczął domagać się prawdy, mistrz ogłosił go kłamcą i uzyskał pomoc rycerza, który mu pomagał... Reynard mógł wybrać Mur albo stracić język (który oczywiście wolał sobie zachować). Przez to wszystko nie mógł rozwijać swoich umiejętności dalej, ale wystarczyło, żeby zostać płatnerzem w Czarnym Zamku. Historia brzmiała dla niektórych nieprawdopodobnie i faktycznie nie musiała być prawdziwa... ale nikt nie mógł tego stwierdzić, a w takiej wersji przedstawiał ją sam zainteresowany.
Zbroja Westforda faktycznie miała parę wgnieceń, ale raczej niegroźnych. Kowal od razu stwierdził:
- Nie powinno być z tym problemu. - większych natomiast mogły mu sprawić "ciekawe" propozycje Arthura. - Hmm... Nie jestem pewien, nigdy czegoś takiego nie robiłem. Mogę spróbować, choć niczego nie obiecuję. I nie ręczę, jeżeli przy nieudanych próbach coś się stanie zbroi... - szanse na to nie były oczywiście zbyt wielkie, szczególnie że płatnerz nie był pierwszym gorszym i znał się na fachu, ale zawsze istniało ryzyko zepsucia tego dobrego pancerza i Arthur musiał się z nim liczyć.



Wyrocznia


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Maj 13, 2018 3:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Sob Maj 12, 2018 12:17 am

-Wierze, że sobie poradzicie Panie Reynard. Jeśli wam się nie uda to trudno. Proszę jednak byście zaczęli od rąk i nóg zbroi. Jeśli coś nie wyjdzie to najpewniej na początku, jak już nabierzecie wprawy na tych elementach i będziecie pewni sukcesu weźcie się za napierśnik. Z hełmem natomiast nic nie róbcie. Tutaj raczej większość chodzi w średnich zbrojach i zaczynam rozumieć dlaczego. W Essos walczyłem z ludźmi uzbrojonymi podobnie, w dobrą stal, do tego często w ścisku, gdzie trudno było o jakąkolwiek szermierkę. Zwyczajnie waliło się byle mocniej, decydowało silne ramie i dobry pancerz. Tutaj dzicy mają kiepską broń i jest miejsce na uniki i parowania. Może pora dostosować opancerzenie do warunków? Jeśli popsujecie kończyny to trudno, postaram się wymienić na kolczugę. Wolałbym jednak, żebyście nie popsuli napierśnika, a tym bardziej hełmu. Chronią najważniejsze miejsca więc wolałbym ich nie stracić.
Wolał wszystko dokładnie wytłumaczyć płatnerzowi, niż otrzymać coś z czego będzie niezadowolony.
-Postarajcie się mistrzu, to będę wam winien przysługę. A u mnie przysługi warto mieć - oznajmił z pełnym przekonanie.
-Za co tak naprawdę trafiliście na Mur? Większość ludzi mam wrażenie kłamie w tej sprawie. Zupełnie nie wiem po co. Lepiej już nic nie mówić niż kłamać. Gadanie i słuchanie nie będzie Wam przeszkadzało w pracy? Ja czasem jestem bardzo gadatliwy. A jak przyjdzie opowiadać o dawnych przygodach to mogę gadać godzinami nie zważając, że już każdy ma dość - zaśmiał się - Mogę siedzieć tutaj, albo u Maestera. W inne miejsca wolę nie chodzić, bo dowódca może mnie zawołać. Na wyprawie jeden stary zwiadowca wyzwał mnie na pojedynek i teraz leży w Wieży z rozwaloną głową. Znacie zwiadowce Blane`a? Chyba jest ze Wschodniej Strażnicy
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 3:35 pm

Kowal kiwnął głową, zabrał pancerz i odłożył go w bardziej odstronne miejsce.
- Dobrze, w takim razie spróbuję. Za 2-3 dni powinienem skonczyć i wszystko będzie już jasne. Poproszę kogoś, żeby Ci zaniósł, jeżeli sam nie przyjdziesz. - odpowiedział. Wysłuchał potem całego jego wykładu o zbrojach w Essos i ich porównaniu do Dzikich. Mruknął coś pod nosem, uznając to wszystko za "bajki o Essos". Ale uważnie wysłuchał wszystkich poleceń. Tak, na pewno. - prychnął, gdy Arthur powiedział coś o przysłudze. - Zrobię Ci to, bo pomagam tu każdemu. Ale znam osoby, u których bardziej opłaca się mieć dług wdzięczności. - zaśmiał się. W końcu zajmował się pancerzami Lorda Dowódcy czy Pierwszego Zwiadowcy... Kim był dla niego jakiś rekrut? Kolejny słowotok Arthura przyjął spokojnie. - A możesz sobie gadać, też lubię czasem pogadać. Czasem za Murem nie ma do kogo gęby otworzyć, więc czasem miło porozmawiać. - stwierdził i zaśmiał się.- Tylko, żeby nie za długo, bo mam dużo pracy jeszcze. - ostrzegł jeszcze tylko, nim zaczął snuć swą opowieść. - Widzisz, byłem wtedy młody. Terminowałem w Jeleniej Przystani u jakiegoś słabszego mistrza. Tak naprawdę sam więcej nauczyłem się, niż on przekazał mi wiedzy. I pewnego razu dostaliśmy zlecenie od lorda Estermonta na zbroję, taką porządną. Dał nam na to środki, no to spróbowałem i zabrałem się do pracy. Wykułem doskonałą robotę, dzieło mojego życia. No... może nie była taka dobra, ale przynajmniej porządna. I gdy przyszedł lord po swoją zbroję, mój mistrz oddał go jako swoją. Jak chciałem coś powiedzieć, to oskarżył mnie o kłamstwo i wysłał na Mur, pierdolony skurwiel. - na samo wspomnienie swojego mistrza, aż się zagotował. Był cały czerwony, pot spływał po nim, a w oczach płonął ogień. - To było z 15 lat temu. Całe życie tego żałuję, że poszedłem do takiego kutasa. - cały czas był wściekły. Całe wspomnienie tego wszystkiego odebrało mu chyba dalszej ochoty na rozmowę, bo potem tylko odparł zdawkowo: - Tak. - i sięgnął po jakąś zbroję do naprostowania.

Spoiler:
Następnego dnia do Arthura przybiegnie jeden z rekrutów, z ponurymi wieściami od kowala. W czasie pracy doszło do uszkodzenia. Zupełnie rozwaliła się część zbroi przy lewym udzie. Kowal próbował ją odsłonić w jednym miejscu, by móc tam zamontować odpowiednią wstawkę... i przesadził, a płyta wygięła się za bardzo i przestała być zdatna do użytku. Próbował ją odpowiednio wygiąć i naprawić, ale bezskutecznie. Westford będzie musiał pogodzić się z stratą części swojej zbroi. Do tego czasu jednak skutecznie ulepszył zbroję, zgodnie z zaleceniami, przy obu rękach.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Nie Maj 13, 2018 5:36 pm

"Zrobię Ci to, bo pomagam tu każdemu." - Arthur poczuł się dziwnie słysząc to. Już kiedy tu przyszedł czuł się trochę nieswojo. Zwykle wykładał płatnerzowi srebro czy złoto i dawał zlecenie, a tutaj? Pozostawał jedynie handel przysługami.
-Szkoda, że nie płacą nam za ubitych dzikich. Z 10 utłukłem to bym miał czym zapłacić za pomoc. Ale, jakby ktoś podpadł to daj mi znać. O ile nie będzie to Pierwszy Zwiadowca, albo Lord Dowódca, to coś się wymyśli. Mogę dla przykładu obić porządnie na treningu, tak jak tego gościa co cały czas o brukselce gada. No tylko jemu niechcący tak przywaliłem, myślałem że jakiś tęgi w mieczu to się nie hamowałem. Mogę podobnie potraktować kogoś kto się Wam Mistrzu narazi. Tyle, że tym razem zrobię to celowo. Oczywiście w granicach rozsądku, nie będę się nad nikim znęcał.
Wysłuchał uważnie informacji kowala, sam też się zezłościł wysłuchawszy opowieści, choć nie tak jak Reynard.
-Taka tu właśnie chędożona sprawiedliwość! - zwołał - powinni Was pochwalić i dać sakwę złota na własny warsztat, żebyście mogli dobrze służyć temu waszemu lordowi. Zamiast tego Mur. Zemną w sumie podobnie. Siedzę sobie w karczmie, a tam wchodzi jakiś paniczyk z obstawą. Zamiast jak Siedmiu przykazało siedzieć na rzyci i pić piwo, to ten se wziął dziewkę co piwo roznosiła na zaplecze bić i gwałcić. Nie pojmuje tutejszych zwyczajów. W Wolnych Miastach nawet cudzej niewolnicy by tak nikt nie potraktował. Bo jak można czyjąś własność bez pozwolenia ruszać? A tutaj robią co chcą. No chyba, że na mnie trafią jak tamci i ich pozabijam. Tego też nie rozumiem. Tłumacze tym bandytom w karczmie, żeby sobie dali spokój, bo ich pozabijam. Nie uwierzyli i zginęli. Mówię temu Blaenowi, że zabiłem kupę ludzi i jego też mogę, to ten tak samo nie wierzy, chce się bić i żyje tylko dlatego, że go zabijać nie chciałem. Czemu ludzie nie słuchają co ja do nich mówię? Z moim akcentem jest coś nie tak czy co?!
Westchnął, podrapał się po nieogolonej twarzy i ciągnął dalej.
-W każdym razie zamiast mi podziękować, że uwolniłem świat o kilku skurwysynów te gnidy chciały mnie powiesić! Taka sprawiedliwość. Zrobisz coś dobrze i zamiast nagrody kara! Tu nie decyduje racja tylko czy się człowiek urodził na zamku czy w zwykłej chałupie. Nikt nie uwierzy czeladnikowi jak mistrz go oskarża. Tak samo jak nikt nie uwierzy "przybłędzie z Essos" jak jakiś paniczyk oskarży. Oby tym wszystkim kurwim synom jaja zgniły! - krzyknął. Po chwili namysłu dodał.
-Na Murze mam nadzieje lepsze porządki, najwięcej dzikich ubiłem na wyprawie powinienem nagrodę dostać, a znając życie dostanę jakąś karę, bo obiłem "doświadczonego zwiadowcę". A co to kurwa moja wina, że bić się chciał? Miałem się podłożyć, żeby go nie obić czy co? Dowalą mi kare, bo jestem rekrutem, a tamten cienias zwiadowcą. Tak jak Wam dowalili, bo byliście czeladnikiem, a tamten chuj mistrzem. Aż chciałoby się wychylić puchar z okrzykiem "na pohybel skurwysynom" tylko nie ma czym toastu spełnić... - zakończył z wyraźnym smutkiem w głosie.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 14, 2018 7:29 pm

Płatnerz pokiwał tylko głową. Znowu odstawił zbroję, którą przed chwilą miał zamiar naprawić, by posłuchać Westfroda. W pełni się zgadzał z opinią Arthura.
- Święta racja. Gdyby tylko na świecie było mniej dupków... - powiedział, jakby się nad czymś rozmarzył. Zaraz jednak się otrząsnął i powiedział: - Widzę masz podobną historię do mojej. Chciałbym, żeby ktoś kiedyś zrobił porządek z tymi paniczykami. - podszedł bliżej do Westforda i poklepał go po ramieniu. Arthur mógł poczuć jaką krzepą dysponował kowal. - Dobrze zrobiłeś, że wpierdoliłeś temu Blane'owi. Miałem z nim parę razy do czynienia i też go nie lubię. - zrobił charakterystyczną pauzę, by wziąć oddech. - Polubiłem Cię chłopie. Jakbyś kiedyś czegoś jeszcze potrzebował, to wal śmiało.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pon Maj 14, 2018 10:24 pm

Arthur znalazł sobie wreszcie kogoś kto go rozumiał. Do tego nie byle kogo, ale kowala i to o ciężkiej ręce, jak wywnioskował z klepnięcia. Od razu się rozpromienił.
-A dziękuje, dziękuje - odpowiedział na pochwałę Reynarda za pokiereszowanie zwiadowcy - uciąłem mu pół nosa, to teraz nie będzie go miał jak zadzierać! - powiedział i roześmiał się, poklepał też płatnerza starając się to zrobić mniej więcej z taką samą siłą z jaką sam został poklepany. Wreszcie ktoś kto tak jak Arthur ceni innych za osiągnięcia.
-Z wszelkiej pomocy chętnie skorzystam, jeśli będę czegoś potrzebował, ale i swoją oferuje. Jakbyście Mistrzu czegokolwiek potrzebowali to walcie jak w dym! Na kowalstwie się nie znam, ale jakby trzeba było jakiś ciężar przenieść to chętnie pomogę. Wyście chłop silny, ale i zemnie nie ułomek - uderzył się w swoją szeroką pierś i zaśmiał.
-No, coś nie widać by po mnie posyłali, albo się Waters z raportem obija, albo Lord Dowódca jakąś kare obmyśla i mnie nawet wysłuchać nie ma zamiaru. - zamyślił się - No nic, co będzie to będzie. Pora iść do Maestera, niech mnie trochę połata, powinien już skończyć z tymi poważniej rannymi. Odwiedzę Cię jeszcze z pewnością Reynardzie, o ile mnie w jakiejś celi nie zamkną, albo znów za Mur nie wyślą. Arthur Westford zawsze dotrzymuje danego słowa - dorzucił na pożegnanie i ruszył w kierunku Wieży Maestera.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Wto Maj 22, 2018 11:31 pm

27 Marca po wyjściu od Maestera

Po wyjściu z Wieży Maestera Arthur musiał zająć czymś myśli. O czym może myśleć najemnik? Oczywiście o złocie lub przyjemnościach, które może za nie kupić. Niestety na Murze złota nie było, przyjemności tym bardziej. Zostało więc myśleć o narzędziach pracy, a dokładniej o mieczach, bo sprawa zbroi była chwilowo załatwiona.
Kiedy tu przybył dzierżył dwa dwuręczne miecze. Lubił tą broń. Była co prawda trochę nieporęczna, ale wcale nie ciężka, przynajmniej dla niego. Miała za to jedną zaletę, efekt psychologiczny. Wojownik wywijający dwoma mieczami dwuręcznymi tak jakby nic nie ważyły musiał budzić grozę. Do tego grzmotnięcie cięższym mieczem musiało boleć bardziej kogoś kto nosił zbroje.
Udając się za Mur wziął jednak miecze jednoręczne. Wątpił, żeby dzicy bali się kogoś kto macha dwuręczniakiem jak wykałaczką, skoro sami mieli nie mniejszych siłaczy. Poza tym dzicy nie nosili ciężkich zbroi więc nie potrzebny był aż tak silny cios. Nie da się przecież zabić kogoś bardziej.
Okazało się to dobrym wyborem, bo dzicy padali zwykle po jednym czy dwóch celnych ciosach. Na nich potrzebna była szybka i celna broń.
Ruszając na wyprawę brało się ze zbrojowni broń i pancerz co Arthur uważał za niezbyt rozsądne. Każdy powinien mieć swoją broń i doskonale nad nią panować. Ręka powinna się przywyczaić do konkretnego oręża, tak żeby władać nim jak najefektywniej.
Postanowił więc poprosić Reynarda o dwa nowe miecze. Przeznaczone specjalnie do walki z dzikimi.
Pochodził chwile po dziedzińcu rozmyślając, po czym ponownie podszedł do kowala.
-Witam ponownie. Stanę tak trochę z boku i po zawietrznej, bo mnie Maester jakimś śmierdzącym świństwem wysmarował. - przywitał się z Reynardem i zaśmiał - Mistrzu umiecie też miecze wykuwać czy zajmujecie się jedynie zbrojami? Bo chciałbym miecze specjalnie na dzikich. Krótkie, ze 2 i pół stopy, za to o szerokim ostrzu, takim ze 3 cale. Tak, żeby zadawać dzikim rozległe rany.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach