Dziedziniec

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Gru 10, 2017 9:54 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 11, 2018 9:24 pm

Deonte Waters i Guillaume. Średnie pancerze i hełmy, miecz przeciw.. na Siedmiu, jaki pierdolny topór!

Gdy przełożony mówi wstawaj, to wstajesz. Gdy mówi, że się z nim spróbujesz, to dajesz z siebie wszystko. W końcu na tym powinno rekrutowi chyba nawet zależeć.

Udeptana ziemia i rozpoczęcie pojedynku typowo - jak na południowej stronie Muru - stanięcie naprzeciw, danie sobie sygnału skinieniem głowy i dopiero wtedy rozpoczęcie walki. Nie tak jak z dzikimi, gdzie starcie zaczynało się, gdy z pleców sterczą ci cztery strzały, a zza drzew wypada czterech chłopa z włóczniami. Tak więc panowie znając się nieco na rzeczy, wzięli sobie sparing do serca i zaczęli rozważnie. Przynajmniej taki był plan, gdyż kiedy Deonte zaczął kołować wokół Guillaume`a, ten ruszył na niego z mieczem, ot - celując w niego ostrą częścią. Większość rekrutów widząc zajście zebrała się wokół nich, a ćwiczący przerwali swoje pojedynki, by przyjrzeć się Czempionom Dziedzińca. Krzyki rekrutera pewnie by pomogły, ale ten wolał sam wbijać wzrok w walczących i po cichu przyjmować małe zakłady. Zaczęło się niewinnie - Guill posłał sztych miecza ku adwersarzowi, jednak zrobiło się niebezpiecznie, gdy - jakby nie patrzeć - ostry koniec powędrował prosto w twarz Watersa. Szybki krok w tył załatwił sprawę, jednak wiadomo już było, że to nie zabawa, a trening przed wypadem za Mur, gdzie każdy błąd można okupić życiem swoim i braci. Draśnięty w głowę Dorzeczanin przejął chwilowo nieco inicjatywy, by posłać cios topora z potężnym zamachem ku klatce piersiowej nowego. Sparowanie mieczem jedynie wyhamowało nieco impet uderzenia, jednak cios dosięgnął celu. Utrzymując inicjatywę, Czarny Brat doskoczył do przeciwnika i rąbnął go styliskiem w nos, nim ten się zorientował na co się zanosi. Guillaume`owi zapachniało to nieczystymi ruchami, więc Guillaume zaprezentował własną sztuczkę - parując następny cios topora, chwycił za broń przeciwnika, upuścił swój miecz i wolną ręką chwycił Watersa za hełm, by posłać jego głowę na bliskie spotkanie trzeciego stopnia z lecącym w górę kolanem. Deonte zatoczył się kilka kroków, łapiąc za twarz, a Guill w tym czasie dobył broni, leżącej przez moment na ziemi. Waters chyba poczuł pismo nosem i zorientował się, że jeśli niczego nie wymyśli, to może się skończyć nieprzyjemnie dla niego. Pozorowany cios z dołu ustawił gardę anonimowego gwałciciela w dolnej pozycji, dzięki czemu Zwiadowca mógł sprzedać prawy prosty ze stalowej rękawicy. Poleciała struga krwi z ust i rozbitej wargi Guilla, ale zęby zostały na miejscu. Kto dobrze unika, ten nie zostaje ranny, jak mawiała praprababcia Hildegarda. Praprawnuk wziął tę naukę do serca i rozpoczął najbardziej wkurwaijącą na świecie taktykę - zaczął działać pasywnie. Trzymał się poza zasięgiem Watersa, czasem tylko parując, czy robiąc wypad. Miecz był po prostu o wiele zwrotniejszy od topora i biorąc pod uwagę, że mieli spory kawałek przestrzeni i niemal nieograniczony czas, Guill robił z tego wielki pożytek. Pchnięcie w tors, kilka uderzeń po ramionach i Deonte nie był w stanie podnosić topora wystarczająco wysoko, a wtedy Guillaume posłał ostatni cios w hełm adwersarza, którego zamroczyło wystarczająco, by nie uniknąć kopnięcia pod kolano i wylądować na ziemi. To był koniec, o czym najlepiej informowała chyba skwaszona mina rekrutera. Ktoś musiał stracić nieco srebra.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Pią Sty 12, 2018 4:30 am

Co za szczęście zaś trafił mu się ten trep Serek. Walka trwała długo, ale Guillaume z potępieńczym śmiechem na ustach nie odpuszczał Serkowi i zasypał go takim gradem ciosów jakiego nie powstydziłoby się każde szanujące się gradobicie. Niestety szkoleniowiec przerwał walkę i Guillaume nie mógł wykończyć Serka jak leżał tak żałośnie na ziemi, ale chuj przecież wygrał, nie? Niedługo po tym podbił do niego jakiś typ co to na szkoleniu jeszcze go nie widział i kazał wstawać oferując piękną perspektywę sprzedania mu wpierdolu.
- Kochająca matka gotuje fasolową zupę dla zbłąkanego syna.
Ustawił się naprzeciw pierwszy raz widzianego człowieka i prześmiewczo zrobił jeszcze większy rozkrok. Zaczęło się od niewinnej próby przebicia twarzy adwersarza, ale zaraz kutasiarz przylał mu styliskiem topora w nos. No w nos kurwa. Co za chuj napierdala w nos? To cios powyżej pasa! Guillaume mu zaraz hehe pokaże hehe sztuczkę. Złapał jego topór, wypuścił miecz z dłoni uwalniając się od zbędnego w danej chwili ciężaru, chwycił typa za głowę i siup w nadciągające kolano nią huehue. Podniósł miecz i śmiał się. Śmiał się cały czas i śmiał się będzie zawsze. No chyba że ktoś spróbuje mu podać brukselkę bo sytuacja zrobiła się śmiertelnie niepoważna niczym kurczak biegający bez głowy jak mawiała praprababcia Hildegarda. Śmiech urwał się jedynie na chwilę gdy typ zajebał mu w mordę, ale wyplucie krwi z rozbitej wargi uratowało sytuację i Guillaume mógł śmiać się wciąż. Żeby było zabawniej zaadoptował starożytną sztukę unikania brukselki na talerzu ku potrzebom walki i unikał ciosów topora jak ten no brukselki na talerzu. Przeciwnik się zmęczył i Guillaume przylał mu w łeb, a potem kopnął jak strażnik jaki w kolano i typ wylądował na ziemi. Stał jeszcze tak chwilę unosząc miecz tym spiczastym końcem w jego kierunku i zaśmiewając się cicho, a potem wbił miecz w ziemię obok siebie i podał pomocną dłoń powstającemu z bycia pokonanym.
- Siemanko. Miecz już poznałeś więc przedstawiać nie będę, a ja jestem Guillaume.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pią Sty 12, 2018 2:30 pm

Walka się rozpoczęła. Zaczęło się niewinnie, od prostego krążenia. Dopiero atak Gila, rozpoczął prawdziwą część pojedynku. Jego atak wyprowadzony w twarz Watersa, został zgrabnie uniknięty. Teraz przyszła kolej na cios Deontego, zamachnął się w z góry, swym toporem, ale niestety cios ten pozostał sparowany. Mimo wszystko, miecz z dużym impetem uderzył w jego klatkę piersiową, co na pewno zabolało rekruta. Czarny Brat doskoczył do przeciwnika i uderzył go toporem w nos. Było to nie czyste zagranie, ale walka o życie nigdy tak nie wygląda. Po tym ciosie, Guiilaume też rozpoczął grać nieczysto. Bękart zatoczył się kilka kroków w tył, po jakże potężnym ciosie z kolana w nos. To dopiero było nieuczciwe. No to się Czarny Brat wkurwił. Pozorował atak z dołu i oszukał Gila, niespodziewanie atakując go z prostej ręki, swą stalową rękawicą. Wtedy też miał okazję podnieść swój topór, którym zaczął machać, chcąc czym szybciej zakończyć tę farsę. Niestety nie przewidział tego, że opadnie z sił aż tak prędko. Najwyraźniej kopniak w twarz, musiał go trochę bardziej zamroczyć. Wkrótce, zmęczony Deonte ustąpił pola Guillaume'owi. Najpierw dostał cios w hełm, a potem w kolano. Ostatecznie walka się po tym ciosie skończyła, Deonte klęknął na jedno kolano, podtrzymując się toporem. Nie był zdolny do dalszej walki. Z trudem wstał, podpierając się na trzonie swej broni i wyciągnął rękę do rekruta.
- Deonte Waters. - przedstawił się. - Nie spodziewałem się że ktoś na Murze, może mi dorównać. Następnym razem już Ci się nie podłożę. - powiedział z zawadiackim uśmiechem i odszedł, żeby się wykurować.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Pią Sty 12, 2018 8:35 pm

Guillaume chwycił dłoń byłego adwersarza i pociągnął mocno stawiając go na nogi bo kto chwyt ma słaby temu w chacie pizga i więdną baby jak mawiała praprababcia Hildegarda, a dłoń ściskała mocno jak sam skurwysyn. Teraz gdy tak zadzierał twarz by spojrzeć w oblicze wyższego o ponad głowę ziomka z bractwa jeszcze bardziej był zadowolony z walk a nieszpecący bardziej (bo co mogłoby bardziej oszpecić ten krzywy ryj) wiecznie nie znikający z mordy uśmiech jeszcze mocniej się rozciągnął.
- Źle zbudowana wieża drży cała od przelotu motyla.
Deonte już zaczął mu się podobać jak na skurwiela z toporem. Guillaume wrócił do typa od szkolenia zabierając ze sobą miecz uprzednio wbity w ziemię.
- Miszczu, z kuszy szczelam jeszcze lepiej jak przeciwników mieczem po pysku. Może by tak jakieś ćwiczeniu w strzelaniu do celu, co? Mogą być ruchome bo mie to wszystek za jedno hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pią Sty 12, 2018 8:48 pm

Gdy usłyszał jakąś brednię od Guilla, chwilę się zastanowił. Pomyślał że był to przytyk do jego umiejetności i tak też to odebrał, ale nie było co się złościć. Przecież to tylko jakaś uwaga.
- Motyl bez skrzydeł, nawet pyłu nie podniesie. - odpowiedział w jego stylu. Miał nadzieję że dobrze to zrobił. - Nie lubię broni dystansowych, mogą mnie zabić zanim dopadnę drania. Do tego nie mam oka. - powiedział. Według Deontego, Guillaume był - fizycznie - gotowy do odziania czerni, ale zostawała jeszcze kwestia umiejętności praktycznych, a jeśli on je miał, nie widział przeszkody żeby wstawić się za nim u Stannisa.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Pią Sty 12, 2018 11:04 pm

Jeśli cały świat nie potrafił wyrażać wszystkich dostępnych człowiekowi emocji za pomocą uśmiechu to musiał być jakiś wyjątek i tym wyjątkiem był właśnie Guillaume, bo jego uśmiech wyrażał zgrozę.
- Nie nie nie, wszystko źle. Uwięziony wieloryb nie zna głębin przepastnych.
Spojrzał krytycznie na Serka, który gdzieś tam sobie metaforycznie leżakował i pleśniał. Przydałoby się spuścić jeszcze kilka razy wpierdol albo porządnie wyruchać choć można to odwlec, bo przecie nigdzie nie ucieknie, nie?
- Ja też nie lubię. Kiedyś próbowałem ale mi nie smakują. Jak kusza rzygnie bełtem to wszyscy są dla niej równie powolni,
nie? Hehe. A ty miszczu ile lat już tu siedzisz, co?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Sob Sty 13, 2018 2:17 pm

Deonte już machnął na to ręką. Nie chciało mu się już bawić w jakieś wierszyki, pozbawione większego sensu. Pokiwał tylko głową, gdy ten go poprawił. Potwierdził tylko słowa Gilla i chwilę się zastanowił.
- To było tyle lat temu... złapali mnie jak miałem sześnaście lat, chyba tyle. - powiedział i zaczął liczyć. -No chyba z dobrych osiem lat będzie. - odpowiedział w końcu. - A ty, po co się zgłosiłeś? - zapytał zaciekawiony, w końcu mało kto z własnej woli załatwiał się w ten sposób. - Poczucie obowiązku?
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Sob Sty 13, 2018 6:37 pm

- Brzmi zupełnie jak zalążek znakomitej opowieści całkiem pozbawionej brukselki. Niesprawiedliwość, walka z prawem, ruchanie,
walka i pościgi, co?

Nie trudno było zauważyć, że Guillaume jest człowiekiem prostym jak korkociąg. Pokręci się tu i tam, wyrucha to i owo, z tym i owym się ponapierdala, ale w gruncie rzeczy jest człowiekiem ze wsi. I jak prawdziwy człowiek ze wsi nienawidzi brukselki bo brukselka wieje chujem jak mawiała praprababka Hildegarda.
- A bo wiesz, miałem swoją bandę kochanych chłopaczków ale mi ich wyjebali albo na Mur, albo do grobu aż zostałem sam jak ten palec w dupie. No i chuj, nie będę przecież marchewek sadził, nie? Nawet nie umiem pisać. To przybyłem tutaj w poszukiwaniu przygód, nowych wrażeń i zimnych wypizdowisk hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Sob Sty 13, 2018 11:19 pm

- Rzeczywiście pozbawionej brukselki, bo mojej rodziny nie było na nią stać. - powiedział lekko oschłym tonem. - Raczej porwania, próba sprzedaży niewolników i brutalne pobicie. - powiedział i pokazał ranę, która mówiła że kiedyś było to nadszarpnięte ucho. Wysłuchał krótkiej jak Gil, opowieści jego samego i odpowiedział. - Tylko z tym ostatnim dobrze trafiłeś. Jeśli nie trenujesz na dziedzińcu, nie siedzisz na Murze i nie nabawiasz się wrzodów to okazyjnie jedziesz za Mur gdzie pizga mocniej niż Stannis ręką w stół, a czasami, mówię, czasami, zdarzy się napotkać dzikich. - powiedział i wytarł twarz, na którą napadał śnieg. - No także, wracaj do ćwiczeń, ja idę teraz do Lorda Dowódcy. - powiedział i ostatecznie odszedł.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Nie Sty 14, 2018 7:17 am

- O chuj, przykra historia, nie? A z brukselką nie przesadzaj. Nikt kurwa nie lubi brukselki.
Ale gdzieś tam w środku, ale nie całkiem bo na obrzeżach umysłu, Guillaume zaczął się zastanawiać jak to by było mieć takiego niewolnika jak Deonte.
- Mylisz się, znalazłem już tu wszystko co wymieniłem hehe. A pewnie będzie tego jeszcze więcej. Bywaj.
Fajny ten Deonte. Wrócił do grupki rekrutów tymczasowo dowodzonej przez szkoleniowca.
- Syr. Będą jakieś ćwiczenia w strzelaniu do celu, co? Poszczelałbym se do celu no.
Właściwie to nie poszczelał a raczej pierdolnoł z kuszy do jakiejś fajnej tarczy. Serek byłby wporzo.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 3:08 pm

- Nie. - odparł zwięźle i kazał wracać do walki. Wybrał mu jakiegoś przeciwnika, z grupy wygranych i mieli zawalczyć. Oczywiscie Gill nie miał większego problemu w pokonaniu tego człowieka, ale może to źle? W końcu nie był zbyt lubiany w gronie innych rekrutów. Mogło się to dla niego prędzej czy później źle skończyć, mógł na przykład zostać zaatakowanym w nocy i zmuszonym do jedzenia brukselki. A każdy już na Murze wiedział, że Gill i brukselka to śmiertelni wrogowie.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Nie Sty 14, 2018 6:36 pm

No chuj by to szczelił, nie poszczela se z kuszy no. Przynajmniej dostał jakiegoś wypierdka do rozpierdolenia i rzeczywiście Guillaume zasiał mu rozpierdol na ciele. Reszta kutasiarzy jak zwykle się do niego nie odzywała ale przecież im tego nie bronił. Żeby tylko w innych sytuacjach się nie odzywali i wszystko będzie w porządku. Po skończonym szkoleniu poszedł coś wszamać i się obmyć czy coś. Potem wrócił do swojej izby, przyjrzał się czy bałagan wyglądał dokładnie tak jak to zostawił, zamknął za sobą drzwi, przysunął do nich jakiś mebel choćby łóżko i poszedł spać.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 14, 2018 6:48 pm

23.01.336 AC
Przed Świtem.


Poprzedniego dnia, po odwiedzinach u Lorda Dowódcy, Deonte od razu wybrał się do Maekara. Oznajmił mu ich zadanie i porę o której miał wstać i zjawić się na dziedzińcu w pełnym uzbrojeniu, oraz z koniem. Po poinformowaniu Brata, zaczepił też Gila, który akurat schodził z dziedzińca. Wyjaśnił mu i pozwolił zabrać ze sobą kuszą. Potem znalazł jeszcze trzech innych rekrutów, którzy mogli by się wybrać na taką wyprawę. Po godzinnym poszukiwaniu znalazł Dereka z Mroźnej Mierzei, Edmunda z Jeleniej Przystani i niejakiego Bonifacego.
Tak jak było zapowiedziane, Deonte czekał już grubo przed świtem na towarzyszy podróży. Zapakował dwie liny, mające po dziesięć metrów. Prowiant na dwa tygodnie, materiały pomagające rozpalić ogień, jakieś medykamenty i w tym bandaże, oraz dodatkową parę ciepłych ubrań pod spodem. Swoim ludziom kazał skompletować podobne zestawy, a gdy już się wszyscy zjawili, to po krótkim przedstawieniu celu misji, wyruszyli.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Nie Sty 14, 2018 8:00 pm

Wczorajszego dnia zaczepił go Deonte i poinformował o wycieczce krajoznawczej. Guillaume uśmiechnął się jeszcze szerzej niż uśmiechał się do tego momentu i powiedział:
- Zajebiście. Wchodzę w to.
Potem poszedł się przygotować przed spaniem. Jadąc z Dorzecza aż do Muru zauważył, że im dalej na Północ tym zimniej. Logicznie wnioskując za Murem jest w pizdę zimniej, więc i mniej żarcia wyrasta na polach, mniej żarcia biega w lasach i w ogóle ludzie mają mniej żarcia. Mając to na uwadze starała się o prowiant nie na dwa tygodnie a na cztery bo jak mają się czegoś dowiedzieć to być może będą zmuszeni za tę wiedzę zapłacić. Wziął też 10m liny, ciepłe ciuszki, jakieś bandaże jak Deonte przykazał ( po chuj ), jakąś hubkę z krzesiwem, a także bukłak pełen oleju jeśli udało się taki zdobyć. Ze zbrojowni załatwił sobie jakąś kolczugę i coś tam jeszcze co tylko mógł znaleść. Może jakiegoś nagolenniki lub karwasze co tam tylko mieli. Sprawdził jeszcze czy ograniczają mu poruszanie się i ruchy stosowane w walce i zostawił je jeśli przeszkadzały. Potem znalazł swoją wierną kuszę Wojenny Młot Trzydzieści Tysięcy i wziął tak ze 30 bełtów. Jak wlazł do stajni to znalazł jakiegoś konia co to wyglądał na szybkiego i wytrzymałego. Guillaume wychodził z założenia jakoby te wielkie i narowiste rumaki są przeznaczone na kotlety. Rankiem stawił się na miejscu prawie punktu... punktu... no kurwa alnie! Z wielką uciechą zaobserwował obecność Serka z Mroźnej Pizdy uznając to za wspaniały zbieg okoliczności. Jak przyszli jeszcze Edmund z Jeleniej Przystani i Bonifacy to próbował do nich zagadać coś w stylu "No siema, co tam u was chopaki, co? Bo u zimno i pizga zupełnie jak wczoraj hehe.". Potem przyszedł jeszcze Białas, o którym Guillaume słyszał od swojego ziomka, że jest paniczykiem. Tacy zawsze mieli kij w dupie i brukselkę w żołądku więc nawet nie próbował z nim rozmawiać. Potem Deonte opowiedział grupce łaskawie zebranych na jakie wypizdowie jadą i w jakim celu i wyruszyli hen ku przygodzie.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 19, 2018 12:21 am

29.02.336 AC


Tak jak podczas każdej wojny, z najciemniejszych zakamarków, wylegają się różne pomioty. Są to różnej maści renegaci, szabrownicy i maruderzy, chcący się wzbogacić na krzywdzie i bólu innych. Tyle że tym razem ich pewność siebie, w niczym im nie pomogła. Zwiadowcy i zastępy lorda Freya, Brackena i Blackwooda, bez problemu wyłapywali te robactwo i po kolei wysyłali na Mur. Toteż pod koniec miesiąca, Czarny Zamek odwiedziło aż stu pięciu nowych rekrutów. Którzy mieli w przyszłości bronić krainy człowieka..

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Wto Lut 27, 2018 9:56 pm

2 lutego 336 AC


Deonte uśmiechnął się pod nosem, widząc że wilk był strasznie potulny i nie wydawał się groźny. Obejrzał jego nogę, ale postanowił że nic z nią nie zrobi, w końcu nie chciał pogorszyć sprawy. Jeśli tylko zwierzę pozwoliło, Waters podniósł je i posadził przy kroczu, na koniu, tak żeby jak najbardziej było wygodnie jechać. Trzy dni później, w końcu dotarli do Muru i wyjechali z Nawiedzonego Lasu, w końcu rozległ się dawno wyczekiwany przez Brata dźwięk rogu.
Na dziedziniec wjechał z lekką dumą, ukazaną w jego pozie. Gdy tylko mógł już zejść z konia, zawołał dwóch braci i kazał im zaprowadzić Dzikiego do celi. Zawołał też kogoś, żeby znalazł mu kogoś kto zna się na opatrywaniu ran zwierząt. Trzeba było zająć się Haronem - jak nazwał go Deonte. Sam mężczyzna udał się do Wieży Lorda Dowódcy...
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Czw Mar 01, 2018 2:07 am

Klika dni spokojnej podróży i byli na miejscu. Guillaume pierwszy raz był świadkiem jak ktoś dął na rogu będąc na szczycie Muru. No kurwa mogliby jakąś skoczną melodyjkę zagrać, a nie jedno długie pierdnięcie. W końcu wracali prawie wszyscy, nie? Tamten jeden przygnieciony podporą namiotu się nie liczy. No kurwa umarnąć w taki sposób? Pobite gary, podpora nie dała mu forów hehe. Brama powoli się podniosła i weszli do środka. Weszli, bo musieli zejść z koni, żeby się zmieścić. Ech, nawet tej mroźnej pizdy giganta nie mogli większej zrobić, co by dojść jak należy hehe. Gdy przechodzili przez tunel po raz pierwszy oparł się pewnej pokusie. Tym razem nie zdołał się oprzeć. Co więcej, nie chciał się oprzeć. Odchylił głowę do tyłu i wydarł się najgłośniej jak umiał:
- TUUUUUUUUUUNEEEL! NO KURWA TUUUUNEL!
I jak gdyby nigdy nic podążał dalej gęsiego za osobą przed nim. Był całkiem zadowolony z siebie. Wciąż nasłuchiwał echa swego głosu. Po wyjściu na światło dzienne zdał konia do stajni i zaczął się rozglądać na dziedzińcu za kimś znajomym. Nie musiał długo szukać, morda kumpla była dosyć charakterystyczna.
- Hej, Fergus! Siemano przyjacielu - podał mu dłoń oczekując mocnego uścisku dłoni jak to zwykle bywało w przypadku Fergusa. - Wróciłem zza Muru, zajebałem kilku dzikich i ogólnie zajebiście było, hehe. Nie mogę się doczekać aż mnie wyślą na jakiś prawdziwy zwiad, bo w tej mojej grupie był taki borok, co się namiotem zajebał. Ha! Uwierzysz w to? Dać się zabić namiotowi, hehehe - aż zgiął się w pół ze śmiechu, który niepowstrzymywanymi kaskadami wypływał z gardła. Dotychczas ta sytuacja nie wydawała mu się aż do tego stopnia śmieszna. Widzieć to na własne oczy, a móc opowiedzieć o tym kumplowi to dwie różne rzeczy. Jeszcze tylko piwska w łapie brakuje i pobieżnie rozrysowanego piwną pianą planu obozu na ladzie w karczmie.
- Ale wiesz, poważnie go namiot zajebał. Został ranny w walce z dzikim, a w nocy rozszalała się śnieżna piździejawa. Namiot przysypało troszku i się przewrócił, a ten typu dostał tyczką w ryj i zdechł. Najlepsze jest to, że żaden z nas tego nie zauważył i rano musiałem wyciągać trupa z namiotu hehe - zrobił taktyczną pauzę w rozmowie unosząc brwi i uśmiechając się jak zawsze, żeby stary przyjaciel przypomniał sobie podobną sytuację w ich wspólnej przyszłości jak to zajebali w namiot sztachetą z pobliskiego płotu i największy kłopot był z wyciągnięciem grubego trupa.
- No, a jeszcze lepszy był ten dziki, co wcześniej zranił zdechlaka. Wziął se wybiegł kurwa z lasu, podbiegł do zdechlaka i zaczął się z nim napierdalać. Sam! Haha, cóż to był za tępy dziki, ale jaki zabawny zarazem. W każdym razie zdechł jeszcze szybciej od zdechlaka. A co tam w Czarnym Zamku słychać, co?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 01, 2018 4:41 pm

Gdy tylko w tunelu rozległ się odgłos Gila, Fergus już wiedział kto wrócił z podróży, wiedział to też cały zamek. Gdy wszystkie spojrzenia zwróciły się ku niemu, wzruszył ramionami z lekką dezaprobatą. Gdy tylko doszło do ich spotkania, mocno uścisnął mu dłoń, tak jak rekrut się spodziewał, a potem zaczął wsłuchiwać się w jego historię. Cóż, śmierć rekruta go nie bawiła tak jak jego przyjaciela, była to w końcu wielka strata, a i samego zmarłego należało uszanować.
- Niefortunne. - oznajmił. - Może dziki nie wiedział że było was więcej? - zapytał, a potem zaczął odpowiadać na zadane mu pytanie.
- Nic godnego uwagi, poza tym że jeden koń ma młode. Długo was nie było, nie miało się co stać.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Sob Mar 03, 2018 9:47 pm

Nie wiedział czy jest nas więcej? Kurwa, całe życie na tym mroźnym zadupiu i nawet nie sprawdził czy jest nas więcej? Co my kurwa zwykle sami podróżujemy? Jebnięty był i tyle.
- A chuj go tam wie. Liczy się, że zdechł hehe. Dobry dziki to martwy dziki, czyż nie jest tak? Co, Fergus? Haha. Dobra, dopiero co wróciłem i muszę się ogarnąć. Jestem głodny, że aż ja pierdolę i wpierdoliłbym dzikiego dzika hoho. Trzymaj się Fergus, do zobaczenia.
Uścisnął przyjacielowi dłoń na pożegnanie i odszedł w sobie tylko znanym kierunku. A tym kierunkiem był jego barłóg. Upewnił się, że cały ten burdel jaki zostawił wygląda dokładnie tak samo i poszedł w stronę jadalni. Dowiedział się tam kiedy będzie można wpierdalać (będzie tam pierwszy) i poszedł się umyć. Następnie wrócił na dziedziniec, by naśmiewać się z niepowodzeń najnowszych rekrutów. Rzecz jasna nie obyło się bez szydzenia. Hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 03, 2018 10:20 pm

18 lutego 336 AC


Stannis kazał zebrać rekrutów na dziedzińcu. Jako, że parę dni wcześniej już mówił o zbliżającej się przysiędze, wszyscy mogli się spodziewać celu tego zebrania. Przybyli byli w większości poddenerwowani. Mieli w końcu na zawsze wyrzec się kobiety i majątku. Przynajmniej w teorii. Jak na standardy Nocnej Straży było ich wielu - około dwudziestu. Chociaż bezwzględnie było to racze mało ludzi. Pośród zebranych był także Guilaume oraz dużo jego znajomych, chociażby z wyprawy za Mur. Gdy wszyscy się zebrali, na miejsce zbiórki przyszedł Stannis Barathon i jeszcze kilku innych ważnych osobistości z Nocnej Straży. Zaczął mowę. Na jego twarzy malował się absolutny spokój.
- Zapewne podejrzewacie po co się tu zebraliśmy. - zaczął. - Dzisiaj złożycie przysięgę i oficjalnie wstąpicie do naszego bractwa. - zawahał się. - Wcześniejsi Lordowie Dowódcy zaczęli by teraz opowiadać Wam o Waszym zadaniu. O tym, że jesteście Tarczą ludzkości. O różnych zagrożeniach, które Was czekają. Ale wszystko to już na pewno wiecie. - przerwał i odetchnął spokojnie. Dawał wszystkim pokaz swojej niewzruszoności i spokoju. - Wszyscy wiemy po co tu jesteście, czemu tu jesteście i co tu będziecie robić. A ja nie mam czasu, żeby tłumaczyć tego po raz wtóry. Przejdziemy zatem do formalności. Czy ktoś chce zrezygnować? - nie spodziewał się odpowiedzi odmownej (alternatywą zazwyczaj była kara śmierci gdzieś na południu). Większość zebranych była pewnie mordercami, gwałcicielami czy kimś podobnego sortu i nie byli tu z własnej woli. Dlatego kontynuował wręcz od razu: - I czy ktoś czuje potrzebę złożyć przysięgę przy czardrzewie? Mogą pojechać parę mil na północ od Muru, tam mogą złożyć przysięgę, tylko powinni najpierw dać nam znać.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Sob Mar 03, 2018 11:09 pm

Szesnaście dni od powrotu z pierwszej, może nie do końca poważnej wyprawy za Mur, nadszedł wreszcie TEN dzień. Około dwudziestu rekrutów zebrało się na dziedzińcu, wśród których był Guillaume. Po nich przybył lord pierwszy do wódki. Zaczął od pierdolenia o poprzednich lordach pierwszych do wódki, a potem spytał się czy ktoś chce zrezygnować. Zrezygnować? No kurwa z tego raju na ziemi zrezygnować? Zero brukselki, wszędzie sami mężczyźni (część nawet przystojna), na wyprawach za Mur można plądrować, mordować i gwałcić do woli. Nic tylko ruchać nie umierać. A potem zapytał czy ktoś chce złożyć przysięgę przy czardrzewie. Guillaume od razu podniósł rękę i zaczął nią machać.
- Ja! Ja! Ja chcę!
I od razu podjął pieśń, nie oczekując, by pozostali ją znali. W końcu pozostali to w przeważającej większości tępe chuje.

A ty? Czy ty?
Pod drzewo przyjdziesz też?
Gdzie wisi już ktoś
Podobno zabił trzech
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się

A ty? Czy ty?
Dzisiaj przyjdziesz też?
Tu woła nas ktoś
Kto przed nimi zbiegł
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się

A ty? Czy ty?
Tutaj przyjdziesz też?
Pod drzewem jak cień
Wolność kusi cię
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się


A ty? Czy ty?
Dziś założysz też
Naszyjnik jak wąż
Oplecie czule cię
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się

A ty? Czy ty?
Już poczułeś też
Że wciąż wybór masz
Czy poddać się czy nie
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się

A ty? Czy ty?
Zdecydujesz też
Że już nie da się stać
Na oślep trzeba biec
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko skończy się

A ty? Czy ty?
Już rozumiesz też
Czy chcemy, czy nie
Czeka na nas śmierć
Po tym, co się tu działo
Każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
To wszystko zacznie się
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 03, 2018 11:26 pm

Ludzie dookoła spojrzeli tępo na Guilaume. Co niektórzy rekruci (z którymi Gil miał już do czynienia) odwrócili strachliwie wzrok. Nikt mu jednak nie przerwał. Lord Dowódca patrzył na niego jedynie z irytacją. Na koniec powiedział tylko:
- No tak... Ktoś jeszcze? - spytał. Ale nawet gdyby ktoś jeszcze chciał, nagle jakoś im się odechciało. W końcu - z trudem, zgłosiło się jeszcze dwóch rekrutów, młodych wychowanych w Nocnej Straży. Razem z Guilaume mieli wyruszyć w drogę, by złożyć przysięgę przed Starymi Bogami.

Kielon

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 04, 2018 12:45 pm


Gdy już zaślubowali służbę, wszyscy wrócili do Czarnego Zamku. Towarzyszący im bracia śmiali się w drodze, że Guillaume powiedział choć przysięgę na poważnie. Podróż nie była krótka i wrócili dopiero gdzieś po południu. Od razu zawiadomili Stannisa, który nakazał zebrać nowo zebranych braci ponownie na dziedzińcu.
- No tak... - westchnął i popatrzył trochę z politowaniem na nowych rekrutów. - To chyba czas przydzielić zadania, tak? - odwrócił się do maestera, który podał mu pergamin. Lord Dowódca rozwinął go i zaczął czytać, wymieniając kolejne imiona wraz z przydziałami.
... Derek do zwiadowców... Guillaume do zwiadowców... - padały kolejne nazwiska. Gdy wymienił Guillaume, uniósł brew i spojrzał się z zdziwieniem na niego. Trwało to jednak bardzo mały ułamek sekundy. W końcu skończył. - No, to chyba wszyscy. Każdy teraz się uda za odpowiednią osobą. Zwiadowcy za Pierwszym Zwiadowcą. - wskazał na stojącego z boku Jona Snow. - On, jak myślę, wytłumaczy Wam co dalej.
Gdy wszyscy znaleźli się na miejscu, Jon Snow zaczął im tłumaczyć co i jak. Było ich może z ośmiu, w tym wszyscy, którzy byli na zwiadzie za Murem.
- To co musicie na początek wiedzieć to to, że zwiadowcy nie zajmują się tylko i wyłącznie zwiadem. Te co prawda zdarzają się nawet często, ale nie możecie być za Murem cały czas. Czasem będziecie musieli zostać w Czarnym Zamku i zająć się rekrutami; także dość często będziecie też patrolować sam Mur. Zaraz pójdziemy do środka, gdzie poznacie harmonogram zadań. Jakieś pytania?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Guillaume on Nie Mar 04, 2018 1:34 pm

Eskortujący ich bracia naśmiewali się po drodze, że Guillaume złożył przysięgę na poważnie. Cóż, który z nich może potwierdzić, że nie skrzyżował wtedy palców? Hehe. Ponownie zebrali się na dziedzińcu. Już nie jako rekruci, a jako bracia. Lord pierwszy do wódki wyczytał imiona ludzi przydzielonych do konkretnych frakcji Nocnej Straży i Guillaume z zadowoleniem przyjął wieść, że Serek jest zwiadowcą tak jak on. Gdyby został zarządcą albo budowniczym znacznie ciężej byłoby mu gnębić go lub zabić czy wyruchać. Następnie udali się za pierwszym zwiadowcą, żeby mógł im wytłumaczyć na czym polegać będą ich zadania. Zabawna sprawa, pierwszym zwiadowcą był jakiś pimpuś. Popierdolił coś tam o obowiązkach i pozwolił zadać pytania, na co Guillaume tylko czekał.
- Dostanę nową kuszę, nie? Dobrze by było mieć nową kuszę. Będę mógł napierdalać do dzikich z obu naraz, hehe.
W sumie całkiem ładny ten Jon Snow. Ciekawe czy lubi się ruchać? Huehue.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Mar 08, 2018 3:55 pm

1 Marca 336

-Więc to jest ten Mur o którym tyle się nasłuchałem w dzieciństwie? - pomyślał wjechawszy na dziedziniec - Wygląda dokładnie tak jak dziadek opisywał. Ciekawe czy żyje ktoś z tych o których mi opowiadał. Ah, żeby tak zmierzyć się z takim Qhorinem Półrękim.
Zeskoczył z konia po czym bez namysłu krzyknął swoim donośnym głosem.
-Chciałbym się zmierzyć z Qhorinem Półrękim!
-Co ja wygaduje, przecież Qhorin już dawno musi nie żyć, albo jest starcem...
-Albo kimkolwiek kto w mieczu dobry - poprawił się po chwili.
-Kogo tam dziadek wpominał - zastanawiał się chwilę - przeszło 35 lat, więc sami starcy. Zaraz, był jeden taki młody, dzieciak wręcz, a już mieczem podobno robił nieźle, przybył zaraz przed tym jak dziadek wybył. Jak on miał... Stark, ale imię... Jamie, Jan, John... Jon! Jon Stark! To musiał być Jon Stark!
-Jest tu Jon Stark? Jak nie ma innych chętnych to z nim bym się chciał spróbować!
Trzymał dłonie na swoich dwóch mieczach dwuręcznych czekając z kim będzie się mógł popróbować.
Po chwili dołączyło do niego jego trzech towarzyszy, chłopów niewiele mniej postawnych. Oni jednak nikogo nie wyzywali do walki, przynajmniej na razie.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach