Dziedziniec

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Gru 10, 2017 9:54 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 05, 2018 8:39 pm


Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Lip 05, 2018 9:29 pm


Po uzyskaniu odpowiedzi podrapał się w nieco bolące jeszcze miejsce na głowie i powiedział.
-Dawaj na plac, powalczymy i pokażemy tym łamagom jak się walczy. Znaczy ja pokażę, bo pewnie znów wygram, jak prawie zawsze - zaśmiał się jak zwykle chełpliwie - tylko weź jeden miecz, bo dwóch to te gamonie nawet obserwować nie będą wstanie.
Po wybraniu odpowiedniej zbroi i treningowej broni Arthur udał się ponownie na plac, tym razem w towarzystwie swego brata.
-Skończcie się bawić i popatrzcie jak się walczy! - zwołał do zgromadzonych.
Obaj w średnich zbrojach i z mieczami dzierżonymi oburącz.
Nie mieli zamiaru oczywiście się pokiereszować. Walczyło dwóch ludzi, którzy umieli machać mieczami. Do tego walkę jeden na jeden łatwiej kontrolować niż starcie z kilkoma przeciwnikami.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lip 06, 2018 9:24 am


Alester podrapał się po glowie i ruszył po broń i uzbrojenie, gotowy na kolejny sparing ze swoim bratem. Przygotował się i stanął w defensywnej postawie. Nie zdążył się nawet rozgrzać, gdy spadł na niego pierwszy cios. Arthur minął jego gardę i walnął go potężnie po ramieniu. Alester zatoczył się, ale ani myślał się poddać. Tym bardziej nie zrobił tego, gdy Westford dosięgnął go w prawą dłoń. Niedługo i sam wyprowadził cios, trafiając Arthura w tors, lecz nie powodując większych obrażeń. Westford widocznie chciał mu jednak pokazać, jak należy je zostawiać. Sam wyprowadził potężne uderzenie w brzuch brata, łamiac mu przynajmniej żebro. Alester zaczerpnął powietrza i próbował złapać oddech, ale Westford widocznie nawet tego nie zauważył i walnął go z całej siły w mordę. Alester zatoczył się i upadł na ziemię. Wychrypiał tylko, plując krwią:
- Wszystko w porządku. - po czym, przy pomocy Arthura jeżeli ten mu takiej udzielił, wstał, odłożył miecz i zaczął zdejmować zbroję, wyraźnie mając dość treningu na dziś. Co chwila pluł krwią, miał też jej ślady na twarzy i zdawało się, że oddycha z odrobinę większym trudem.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pon Lip 09, 2018 2:38 pm

Arthur miał wreszcie okazję do jakiejś prawdziwej walki, a przynajmniej taką miał nadzieję.
Chwilę wymieniali ciosy i Alesterowi nawet udało się trafić w tors. Nie było to jednak mocny cios, więc Arthur oddał mocniej wołając przy tym.
-Bijesz jak baba!
Alester zachwiał się i Westford bezceremonialnie zdzielił go po łbie. Walka była skończona.
-Żyjesz? - Spytał retorycznie. Po uzyskaniu odpowiedzi, że wszystko jest w porządku oznajmił - gdybyśmy walczyli na śmierć i życie byłbyś martwy. Nie poddawał się jednak jak wy, słabeusze i po paru ciosach nie będzie go trzeba nieprzytomnego nieść do Maestera! Gdybyście byli choć tak dobrzy to obronilibyśmy Mur bez problemu! - zawołał na koniec do rekrutów.
-Gdybyśmy walczyli konno to ja bym wygrał - sapnął Alester gdy Arthur go wziął i postanowił odprowadzić do Maestera.
-Wiesz, że nie lubię tych zwierzaków - przypomniał mu Arthur - padnie taki koń w walce przygniecie i po człowieku, dobre do transportu, walczyć wolę na piechotę.

Doprowadził brata pod wieżę Maestera po czym postanowił udać się do Lorda Dowódcy.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Lip 12, 2018 4:18 pm

Jeśli Deonte nie musiał wyjeżdżać za Mur, to do jego codziennych obowiązków należało albo doglądanie koni które szczerze kochał, psów z którymi już nie miał tyle ogłady, bo nie znał się na ich tresurze lub też zajmował się żółtodziobami, którym musiał wskazać to i tamto podczas walki. Czasami stawał z nimi do walki, chcąc ich czegoś nauczyć, w końcu był lepiej doświadczonym żołnierzem niż oni. Zdarzało się również że niektórym się podkładał, chcąc dać im trochę satysfakcji i dodać wiary w siebie, bo w razie walki, nie można było pozwolić na to żeby żołnierz nie miał wiary w swoje umiejętności.
Tego dnia przyszedł na dziedziniec trochę później niż zazwyczaj, musiał pomóc kowalowi podkuć parę koni, które dopiero co stały się zdatne do jeżdżenia. Niestety nie był to dla niego jeszcze koniec dnia, więc musiał zająć czymś ręce, bo nie chciał być bumelantem który zostanie skazany na czyszczenie latryn.
Waters przysiadł na schodach i wygramolił z kieszeni jabłko, które zostało mu z wczorajszej kolacji, wytarł je o futro i wgryzł się w owoc, nie uważając na to czy sok z niego rozpryśnie się po jego odzieniu. Przez krótka chwilę oglądał walkę dwóch rekrutów, po czym zobaczył jak jeden robi małe błędy.
- Kendrick, weź szerzej rozstaw nogi, bo się zaraz przewrócisz. A Ty jeśli nie dajesz rady jedną ręką wziąć tego miecza, to użyj też drugiej, to nie wstyd! - krzyknął i oglądał walkę dalej, a gdy już z jabłka został sam ogryzek, wrzucił go do kompostownika, chwilę po tym młody Kendrick wyrzucił broń z rąk swojego oponenta i triumfował. - Brawo, pokonałeś mlekożłopa. - powiedział z uśmiechem i wstał ze schodów. Podszedł bliżej walczących i podniósł miecz z ziemi, obejrzał go i podał przegranemu. - Przynieś mi proszę topór ćwiczebny, twój pogromca zmierzy się teraz z kimś innym. - oznajmił i zaczekał na oręż, potem rozpoczęła się walka, Deonte nie miał zamiaru po prostu pokonać wroga, chciał żeby ten się podczas tego pojedynku jak najwięcej nauczył, toteż starał się hamować i być ostrożnym, żeby nie robić mu krzywdy.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Lip 12, 2018 7:52 pm

Rekrut chętnie stanął do walki. Niedawno zwyciężył i miał ochotę bawić się dalej.
Szybko przyniesiono Watersowi odpowiednią broń i walka się zaczęła.
Krążyli chwile wkoło siebie, instruktor chciał widać dać szanse przeciwnikowi na atak, ten jednak nie chciał skorzystać.
W końcu Deonte stracił cierpliwość, walnął rekruta w prawe udo, ale leciutko nie robiąc nic złego. Rekrut próbował oddać, ale Deonte łatwo uniknął ciosu, potem szybko skontrował i uderzył przeciwnika w ramie.
Cios nie był mocny, ale świeżak potrzebował jeszcze wielu lekcji, bo pod wpływem uderzenia upuścił swój miecz i cofnął się.
-Przegrałem - jęknął - bez sensu taka walka! Wole się bić z kimś słabszym, tam przynajmniej sobie wygram.
Miał taką minę jakby nie chciał już więcej walczyć, przynajmniej nie z Watersem. Zwycięstwa smakowały słodko, sromotne porażki wręcz przeciwnie.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pią Lip 13, 2018 11:57 am

Deonte już od samego początku nie miał zamiaru zbytnio dokazywać swojemu przeciwnikowi, ale nawet jeśli się mu podkładał, ten nie potrafił wykorzystać sytuacji. Waters zechciał także sprawdzić jak stoją uniki u młodego, jednak jak się po chwili okazało, mizernie. Od razu opuścił broń i się poddał, zwiadowca westchnął i schylił się po jego miecz.
- Jak przyjdzie jakiś wielki dziki, to powiesz mu to samo? Że walka nie ma sensu i
że przegrasz, w takim wypadku może od razu powinieneś skoczyć z Muru, co?
- zapytał się przewrotnie i podał mu miecz. - Słuchaj Kendrick, to nie ma tak że zawsze będziesz trafiał na słabszych przeciwników, zwłaszcza że tam, za Murem oni uczą się walczyć od małego. A twój poprzedni przeciwnik? Z czego wiem wcześniej był pomocnikiem młynarza. - powiedział i ustawił się jak do walki. - Spójrz, jestem całkowicie odsłonięty, nawet nie wyobrażasz sobie jak trudno jest parować toporem, masz prosty cięcia i pchnięcia w moją stronę, musisz tylko za mną nadążyć. - powiedział i jeśli rekrut rozpoczął pojedynek, postarał się uniknąć jego ciosów. - Z lewej! - krzyknął i zamachnął się na niego toporem ze wspomnianej strony, jednak nie za mocno, w razie jego nieudolności w unikach, nie chciał zrobić mu krzywdy. - Pchnięcie! - ponownie krzyknął, po czym spróbował uderzyć go w brzuch płaską stronę topora.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Lip 14, 2018 10:13 am

-Jak będzie wielki dziki to zostawię go komu innemu, a będę walczył z jakimś małym! - zawołał naiwny rekrut. - Co z tego, że nie można parować toporem jak Ty unikasz moich ciosów bez problemu - westchnął przyjmując miecz.
Co miał jednak robić? Skoro kazano mu walczyć to musiał walczyć.
Walka się zaczęła i znów to Waters zaatakował pierwszy. Deonte walnął przeciwnika w brzuch i gdyby walczył na serio chłopak zostałby poważnie ranny. Na szczęście dla rekruta jego przeciwnik hamował się.
Kendrick zebrał się w sobie walnął mieczem Watersa po rękach i ten... Wypuścił swój topór!
Trudno orzec, czy nauczyciel chciał dodać uczniowi pewności siebie czy też tamtemu szczęściem głupiego udał się genialny cios. Ważne, że rekrut biegał teraz w koło podskakując uradowany.
-Wygrałem! Wygrałem! haha! Jestem najlepszy! Drżyjcie dzicy zabije was wszystkich!
Nie był chyba świadomy, że w prawdziwej walce przeciwnik może podnieść wybitą broń i łatwo go zabić.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pon Lip 16, 2018 2:29 am

- Myślę że nie da Ci się wywinąć. - odpowiedział z uśmiechem, gdy rekrut zaczął narzekać na jego uniki, wzruszył ramionami. - Widzisz, musisz przewidzieć moje ruchy. - powiedział spokojnie, po czym rozpoczęła się walka. Tym razem także musiał zaczekać na atak oponenta, ale nie miał na to całego dnia, więc pierwszy wystosował atak i trafił w sam środek jego brzucha, szczęśliwie dla Kendricka Deonte nie zależało na zranieniu go. Wycofał się do tyłu i teraz sam zaczekał na atak rekruta, który ten zrobił, nie posiadał on żadnych umiejętności, lecz proste szczęście wystarczyło mu żeby uderzyć go w odpowiednie miejsce na jego rękach, do tego stopnia że topór Watersa opadł na czarną ziemię. - No proszę, w końcu zaatakowałeś i Ci się udało. - powiedział i podniósł topór z powrotem. - Ale nie powinieneś zachowywać się jak gałgan i zostawiać przeciwnika, teraz znów jestem uzbrojony. Co z tym zrobisz?
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Lip 16, 2018 4:07 pm

-Znowu wygram! - wrzasnął rekrut. Jak to zwykle bywa z nowicjuszami przeszedł od totalnego pesymizmu do totalnego optymizmu.
Waters za każdym razem czekał aż rekrut zaatakuje pierwszy i za każdym razem nie mógł się doczekać.
Nie tym razem. Teraz rekrut podniesiony na duchu wykorzystał okazje. Zaatakował tak skutecznie, że Waters nie dał rady uniknąć ciosu. Dostał prosto w głowę i prawie upadł na ziemię.
Zebrał się jednak w sobie i ruszył do kontrataku. Walną rekruta ponownie w brzuch już nieco mocniej, ale ciągle słabo. Kendrick postanowił zaatakować jeszcze zacieklej, ale tym razem nauczyciel nie dał się zaskoczyć. Uniknął i skutecznie skontrował, waląc w lewe ramie. Rekrut jednak wreszcie uwierzył w swoje siły i zamiast wypuścić broń atakował, znów bez rezultatu. Walczących mimo początkowego szczęścia dzieliła przepaść umiejętności. Rekrut dostał mocny cios w prawy bark i wypuścił miecz na ziemie.
-Może już starczy? - zajęczał - dobrze mi przecież poszło!



Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pon Lip 16, 2018 4:19 pm

- No i taką postawę to ja rozumiem! - zakrzyknął wesoło i ustawił się do obrony, widząc jak jego oponent tym razem zachęcony poprzednią wygraną rusza na niego ze zwiększonymi morale. Jego atak był tak porządny, że pomimo dużej różnicy umiejętności, Waters oberwał w głowę i go trochę zamroczyło. Otrząsnął się jednak od razu i przeszedł do kontrataku, tym razem jednak zadziałała adrenalina i jego ciosy miały być mocniejsze niż poprzednio. Pierwszy cios był ponownie w brzuch, potem Kendrick wykonał manewr, niestety nie skutecznie i kosztowało go to kolejne obicie ramienia. Mimo wszystko nie poddawał się, Deonte widząc to uśmiechnął się w duchu i kontynuował lekcję, tym razem uderzył go trzonem topora w bark, na tyle mocno żeby chcieć zakończyć walkę.
- Tak, na razie już wystarczy. Całkiem zgrabnie Ci poszło to przyznam, nieźle uderzyłeś mnie w głowę, będę miał guza. - uśmiechnął się. - Mam nadzieję że dzisiejsza lekcja zostanie Ci na zawsze, a teraz odpocznij, spisałeś się. Ron i Tymon, koniec obijania się, do ćwiczeń! - krzyknął na dwóch rekrutów którzy siedzieli z boku i obserwowali trening. Po przekazaniu swojej broni jednemu z rekrutów, co by zaniósł do zbrojowni, Waters wolnym krokiem udał się do maestera żeby sprawdził jego głowę, zajebiście go bolała.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Nie Lip 22, 2018 4:28 pm

9 kwietnia - 13 kwietnia


Przynajmniej raz pomysł Arthura był dobry, Deonte widząc go raz z łukiem na dziedzińcu, uznał ze będzie to dobry pomysł żeby samemu też podszkolić się w obsłudze tego ustrojstwa. W końcu broniąc się przed dzikimi, będzie stał na szczycie Muru i w pierwszej kolejności strzelał, a dobrze by było gdyby nie trafiał przy tym swoich braci.
Toteż korzystając z paru wolnych godzin od pracy, poświęcił je na trening, zabrał kołczan strzał i jakiś prosty łuk, który polecił mu zbrojmistrz. Przez pierwsze godziny strzelania, w ogóle mu nie wychodziło. Albo trafiał w worki z piaskiem za tarczami, albo w ziemię. Już miał zacząć się poddawać, gdy w koncu trafił w tarczę, co prawda jej obrzeża, ale jednak. Podbudowało to trochę jego morale i korzystając z porad bardziej doświadczonych łuczników kontynuował swój trening. Trwał on tak kilka dni, zanim cokolwiek mu przyniósł.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Sro Lip 25, 2018 1:26 pm

1 Maja 336

Arthur mimo iż postanowił, że będzie walczył konno z nadciągającą armią dzikich nie zaniedbywał nauki strzelania z łuku. Kiedy nauczył się już strzelać z krótkiego łuku postanowił przestawić się na długi. Bardziej pasował do jego postury i siły. Poza tym skoro chciał szarżować konno na dzikich kluczowy był dystans. Z bliska będzie przecież walczył wręcz, nie było więc sensu używać łuku, który był skuteczny jedynie z bliskiej odległości.
Był zdziwiony jak po krótkiej stosunkowo nauce stał się całkiem zdolnym strzelcem.
Stopa była już w pełni zdrowa to też zgodnie ze swoim charakterem postanowił się z kimś zmierzyć. Był ciekaw ile jeszcze musiałby się uczyć, żeby być najlepszym.
-No jak tam Panowie zmierzy się ktoś ze mną? Walczyć mieczem mi zabronili, bo wszystkich do Maestera wysyłałem, ale tu się nie ma czego bać! Strzelanie do tarczy, nie do siebie nawzajem. Są jacyś chętni?
Rozejrzał się w około jak zwykle butnie i dumnie, ale jednocześnie przyjaźnie, jak zwykle uśmiechnięty na samą myśl, że się z kimś zmierzy.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Sro Lip 25, 2018 1:56 pm

Reszta miesiąca złożyła się na treningi w strzelaniu z łuku, walki toporem i trenowaniu swojej atletyki, w końcu nie można było pozwolić zgasnąć mięśniom.
Powoli zbliżał się kolejny termin zaprzysiężenia rekrutów, także zadaniem Watersa było trenowanie rekrutów i ocenianie ich, do której z grup ich będzie można przydzielić. Podczas jednego z takich treningów, Deonte zobaczył Arthura, który ostatnio miał nieszczęśliwy wypadek z wychodkiem. Uśmiechnął się na myśl o tym i podniósł tyłek ze schodów.
- Ze mną możesz. - odezwał się do Westforda i poszedł wziąć łuk ze zbrojowni, po powrocie stanął obok rekruta i zaczął naciągać cięciwę, sprawdzając czy jest dobrze nałożona. - Kto szybciej wystrzeli cały kołczan i czyje strzały trafią celniej? O obiad. - powiedział i wystawił rękę na przybicie zakładu.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Sro Lip 25, 2018 3:33 pm

-No, wreszcie ktoś się zgłosił! - zawołał uradowany Westford - jak zapraszałem do walki mieczem to się ludzie raczej chowali. - zaśmiał się na wspomnienie z jakim strachem większość stawała do walki - Tylko jak to będziemy liczyć? - spytał już poważnie, w końcu zasady zakładu powinny być jasne - I szybciej i celniej? Ten kto wystrzeli wszystkie strzały woła stop i liczymy wynik? I z jakich łuków będziemy strzelać? Żeby było sprawiedliwie wypadałoby strzelać z podobnych. - po uzyskaniu odpowiedzi przybił zakład mocnym uściskiem - niech będzie o obiad. Najwyżej jakiś uczynny rekrut się zemną podzieli swoim, prawda? - spojrzał groźnie na żółtodziobów, po czym roześmiał się. W końcu brak jednego posiłku był niczym dla najemnika. Ileż to razy z powodu marszu czy walki posiłek się opóźnił, albo go wręcz wcale nie było.
Porozciągał się i nieco rozgrzał wymachując rękami, żeby przypadkiem nie nabawić się kontuzji.
Wybrał takim sam łuk jak wziął Waters. Wbił pęk strzał w ziemię i z niecierpliwością oczekiwał na sygnał.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Sro Lip 25, 2018 4:54 pm

Deonte zamyślił się na chwilę, zeby pomyśleć jak można by to rozegrać. Omiótł wzrokiem cały plac w poszukiwaniu inspiracji, ale niczego nie znalazł. Potem wzrok przeniósł na kojce dla psów i ostatecznie na Arthura, dopiero patrząc na niego wymyślił.
- Kto pierwszy wypluje się z kołczanu, ale żeby wygrać musisz mieć celniejsze trafienia niż ja. Środek tarczy niech będzie za dziesięć punktów, a trzy większe okręgi odpowiednio za trzy, dwa i jeden. Tak więc kto pierwszy wystrzeli wszystkie strzały, dostanie dziesięć dodatkowych punktów. Myślę że to uczciwe. - odpowiedział i jeśli Westford nie widział obiekcji podał mu rękę, do zawarcia zakładu. Potem przyzwał jakiegoś rekruta, żeby policzył strzały w obu kołczanach, tak żeby było po równo i jeśli nic im nie przeszkodziło, zaczęli.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 28, 2018 2:54 am

Uczynny rekrut przeliczył strzały i wyszło, że każdy miał po dziesięć. W międzyczasie za Arthurem i Deonte zgromadził się już mały tłumek rekrutów i zaprzysiężonych braci. Było to kilkanaście osób, które również robiły zakłady o zwycięstwo jednego z dwóch panów. Dla części stawką było jedzenie, a dla reszty pieniądze. Widać co niektórzy poznali wartość srebra przy wykopywaniu skarbów w Mole's Town. Tymczasem obaj zawodnicy stanęli w odległości pięćdziesięciu metrów przed tarczami i powbijali strzały w ziemię przed sobą. Wystartowali w tym samym czasie i posyłali jedną strzałę za drugą w tarczę przed nimi. Część rekrutów próbowała ich dopingować, ale starsi stażem zaprzysiężeni bracia szybko ich uciszyli w obawie przed nadejściem jakiegoś brata o wysokiej randze, który szybko znalazłby im lepsze zajęcie i to zapewne polegające na czyszczeniu wychodków oraz nocników. Całość trwała krótko, nie więcej jak trzydzieści uderzeń serca. Bękart był szybszy od Westforda, więc ten został z jedną strzałą wbitą w ziemię przed nim. Deonte trafił raz w sam środek, dwa razy w najmniejszy okrąg, raz w średni i sześć razy w największy co dawało mu dwadzieścia cztery punkty. A za wystrzelenie wszystkich strzał miał dodatkowe dziesięć, więc w sumie trzydzieści cztery punkty. Arthur trafił osiem razy w w najmniejszy okrąg i raz w średni, co dawało mu dwadzieścia sześć punktów. Widać przy takich zasadach szybkość okazała się ważniejsza od precyzji, co potwierdziły jęki przegrywających zakłady rekrutów.


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pon Lip 30, 2018 6:00 pm

Arthur stanął w pozycji i czekał spokojnie na sygnał, gdy padł zaczęli niemal równocześnie. Strzelał raz za razem i po każdym strzale się uśmiechał. Wszystkie strzały wchodziły pięknie w najmniejsze kółko. Trening nie poszedł na marne, strzelał już całkiem wprawnie. Jedynie raz wystrzelił nieco gorzej i strzała zamiast w najmniejszy okrąg trafiła w środkowy. Nie przejął się ty jednak, wciąż skupienie było imponujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę dystans.
Kiedy chciał już nakładać ostatnią strzałę okazało się, że Waters był szybszy i wystrzelił już wszystkie. Westford się tym nie przejął. Nawet jeśli Deonte strzelał szybciej to zapewne kosztem celności. Było tak w istocie. Z jednym wyjątkiem.
-Chędożony farciarz! - zawołał nie dowierzając - jak żeś trafił w sam środek?! Prawie wszystkie moje strzały weszły w najmniejsze kółko, ale ANI JEDNA w sam środek! Ah co za pech, no trudno, zgodnie z zasadami przegrałem.
Podszedł do Watersa by podać mu rękę, ale w ostatniej chwili się zatrzymał.
-Rewanż - zawołał - takie same zasady też po 10 strzał. Stawiam dodatkowe 2 obiady. Czyli jak wygrasz dostajesz 3 obiady, a jak ja wygram dostaje jeden. Stoi? - spytał wyciągając rękę.
Jeśli Deonte się zgodził dał dyskretnie znany tylko jemu i jego braciom znak, by postawili na niego jakąś sumkę, o ile coś mieli, a przelicznik był odpowiedni.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sie 05, 2018 6:44 am

Zawody się rozpoczęły! Waters nie specjalnie zwracał uwagę na swojego oponenta, także nie zdawał sobie sprawy z tego jak sobie radzi, przynajmniej na samym początku. Potem zaczęły do jego uszu dochodzić pojękiwania rekrutów i już zaprzysiężonych braci, które nieco informowały go o stanie rzeczy. Po wystrzeleniu ostatniej strzały, zrobił młynek ramionami chcąc rozluźnić zmęczone mięśnie, zdał sobie też wtedy sprawę że pierwszy skończył. - dodatkowe punkciki. - pomyślał i zaczął liczyć swoje trafienia, nie było źle. Potem przyszła kolej na trafienia Westforda, tutaj było lepiej, ale tylko o dwa punkty. Zasady go uratowały. - No nieźle Ci poszło. - przyznał. - Widzisz mam technikę... - zaczekał chwilę, tworząc aurę niepewności. - Tak serio to nie, pewnie tylko przypadkiem. - wzruszył ramionami. - W przeciwieństwie do rekrutów, zaprzysiężeni nie mają tyle czasu by bawić się w takie rzeczy. Może jutro. A tak poza tym, głodny strażnik, to słaby strażnik, lepiej nie ryzykować gdyby jutro mieli przyjść dzicy.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Nie Sie 05, 2018 10:49 am

-Ehh i zarobek przeszedł koło nosa - westchnął Westford w duchu - łażąc bez odpowiedniej sumy w mieszku czuje się trochę jakbym był nago. No, ale cóż poradzić.
-To ja mam lepszą technikę - zaśmiał się - to wielka tajemnic, ale mogę Ci ją zdradzić - nachylił się, a potem nagle wyprostował i powiedział normalnie, tak że ludzie w koło też mogli go usłyszeć - CELUJĘ W ŚRODEK! Niezła technika co? - spytał i zdzielił Watersa w lewe ramie tak, że ktoś słabszy by się wykopyrtnął.
-Dzikich nie ma co się bać, raczej byśmy wiedzieli, że idą. No chyba, że te wszystkie zachwyty na geniuszem Stannisa są przesadzone. Zresztą jakbym był głodny to tym gorzej dla dzikich. Jak jestem głodny to się robię zły! No nic, może innym razem.
Miał już odchodzić, ale zatrzymał się i zawrócił.
-A może byśmy tego niedźwiedzia z lasu ubili? Zabił kilku naszych to pewnie dowódca się ucieszy, że ktoś chce go zatłuc. Wzięlibyśmy jeszcze chociaż jednego, który umie dobrze strzelać i powinno pójść łatwo. We dwóch trochę marnie, trzeba by pół nocy na warcie stać. Tych łamag nie wezmę, bo kiepsko strzelają. - wskazał na swych braci - Zresztą jeden już nie wrócił, niech lepiej na dupie siedzą. W bitwie dobrzy, łazić po lesie jak widać nie umieją. Nie żebym ja umiał wiele lepiej - zaśmiał się - no, ale masz tego pieso-wilko-renifera to chyba niedźwiedzia nam wyniucha nie? Straży się przysłużymy, a futro z takiego bydlaka to by pewnie można za ładny grosz sprzedać. Weźmiemy konie to raz dwa się uwiniemy. Tylko jakiegoś zapasowego-jucznego by się przydało wziąć, jakiś koń nogę złamie, albo coś i będzie problem z powrotem.
Zaczął już odchodzić, ale znów się zatrzymał.
-Tylko trzeba się dowiedzieć kiedy będę miał przysięgę. Żebym czasem przez to polowanie nie przegapił.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 05, 2018 2:02 pm

4 maja 336 AC

Stannis kazał zebrać rekrutów na dziedzińcu. Jako, że parę dni wcześniej już mówił o zbliżającej się przysiędze, wszyscy mogli się spodziewać celu tego zebrania. Przybyli byli w większości poddenerwowani. Mieli w końcu na zawsze wyrzec się kobiety i majątku. Przynajmniej w teorii. Jak na standardy Nocnej Straży było ich wielu - około trzydziestu. Ostatnio na Czarnym Zamku panował dość duży ruch... Chociaż bezwzględnie było to raczej mało ludzi. Pośród zebranych był także Arthur oraz wszyscy jego bracia. Gdy wszyscy się zebrali, na miejsce zbiórki przyszedł Stannis Barathon i jeszcze kilku innych ważnych osobistości z Nocnej Straży. Zaczął mowę. Na jego twarzy malował się absolutny spokój.
- Zapewne podejrzewacie po co się tu zebraliśmy. - zaczął. - Dzisiaj złożycie przysięgę i oficjalnie wstąpicie do Nocnej Straży. - zawahał się. - To, do czego byliście przygotowywani od ponad miesiąca. Będziecie mogli tytułować się tarczą ludzkości, tymi, którzy strzegą Westeros przed wszystkim, co nadciąga z północy. - przerwał i odetchnął. Emanował z niego spokój. - Czekają tam na Was zagrożenia, o jakim nikomu się nie śniło. Dzicy, choć już bardzo groźni, to tylko przedsmak tego, co może Was tam czekać, gdy zapuścicie się za daleko. Jesteśmy na nieustającej warcie, wypatrując czy to nie przyjdzie do nas samo. - Słuchaczy widocznie to znudziło. Już nasłuchali się opowieści o wszystkim za Murem - ale także o tym, że te straszne stwory nigdy nie nadchodzą. Stannis po chwili milczenia odchrząknął i ogłosił: - Teraz złożycie przysięgę, a następnie dowiecie się, jaką funkcję będziecie pełnić. Wyznawcy Siedmiu złożą przysięgę na Czarnym Zamku, ci zaś którzy wierzą w Starych Bogów, mogą udać się do czardrzewa znajdującego się kilka mil na północ od Muru.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Nie Sie 05, 2018 5:10 pm

Kiedy kazano się zebrać na dziedzińcu Arthur podejrzewał o co może chodzić.
Cierpliwie słuchał Stannisa choć zdziwiły go niektóre wypowiedziane przez dowódcę słowa.
-Gada tak jakby wierzył w Białych Wędrowców. Cóż za bzdura, dziadek mówił, że żadnych Innych nie ma. Za Murem mogą zabić dwie rzeczy, dzicy i mróz z czego to mróz jest dla dobrego wojownika groźniejszy... A ten tak gada jakbyśmy mieli Innych wypatrywać... Bo przecież o mróz mu nie może chodzić...
Pozostało zdecydować gdzie złożyć przysięgę. Westford wierzył w Siedmiu. Tyle, że przysięgi nie składa się dla Bogów, tylko dla samego siebie.
Kiedy Stannis skończył zwrócił się do odpowiedniej osoby.
-Wierzę w Siedmiu, ale przysięgę chciałbym złożyć pod czardrzewem. Uważam, że przysięgi składa się dla siebie, nie dla bogów. To człowiek je składa i wypełnia, nie Bogowie. Myślę też, że Bogowie za ich łamanie nie karzą. Gdyby to robili musieliby wytłuc pół świata za karę. Przysięga pod czardrzewem bardziej mi pasuje do Nocnej Straży. Mróz, las, do tego Bogowie starsi niż sam Mur. W takich okolicznościach chciałbym przysięgać. Za każdym razem kiedy spojrzę na śnieg czy las przypomną mi się słowa, które wypowiedziałem. Jeśli natomiast Siedmiu zachce na mnie patrzeć kiedy będę przysięgał to może to zrobić nawet pod czardrzewem.

Jeśli nikt nie robił problemu z przysięgą pod czardrzewem to spytał jeszcze czy może wziąć swoje miecze i zbroje.
Bez miecza jak bez ręki, dodatkowo był na nich fragment przysięgi. Nie mówiąc już o dzikich zwierzętach, które grasowały w lesie, a nawet dzikich, którzy mogli podleźć pod Mur.
Oczywiście jego bracia również udali się złożyć przysięgę.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sie 06, 2018 2:39 am


Gdy wszyscy złożyli już przysięgi, Stannis ponownie zebrał całą trzydziestkę na głównym dziedzińcu. - No to teraz chyba czas na przydzielenie Was do odpowiednich stanowisk. Maesterze! - powiedział i odwrócił się do niego, biorąc od niego pergamin. Wtedy dopiero powoli zaczął czytać, kto gdzie trafi. Słuchacze nie mogli wyłapać wszystkich nazwisk, choć niektóre musiały im zapaść w słuch. ... Alester do Zwiadowców... padło, co na pewno musiało ucieszyć brata Arthura. ... Stevron Frey do Zarządców... - mówił dalej Stannis. ... Allen do Zwiadowców... Ten wyskoczył na to, a tym samym Guil uzyskał nowego kumpla do wypraw za Mur. ...Arthur Westford do Budowniczych. To będą wszyscy. Niech każdy się rozejdzie do nowego przełożonego - zwiadowcy do Pierwszego Zwiadowcy, zarządcy do Pierwszego Zarządcy a budowniczy do Pierwszego Budowniczego. - powiedział i powoli, gdy towarzystwo zaczęło się rozchodzić, skierował się do swojej wieży.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pon Sie 06, 2018 11:08 am

Arthur uważnie słuchał wyczytywania z jakiejś karteczki. Ucieszył się, że jego bracia trafili do zwiadowców. Będą mogli natłuc dzikich aż miło! A potem... Do budowniczych!
-To jest kurwa jakiś ponury żart? Czy też ktoś tu czytać nie umie albo pisać? Pewnie ktoś się pomylił nie ma co od razu awantury robić... Spokojnie trzeba. Spokojnie. - pomyślał.
Poczekał aż Stannis skończy czytać, żeby mu nie przerywać i powiedział
-Przepraszam, ale ktoś tu chyba coś źle przeczytał, albo napisał. Nie znam się na tym... W każdym razie, ja do budowniczych? Przecież ja nie mam najmniejszego pojęcia o budowaniu czegokolwiek. Chyba stosów z trupów wrogów, których zabije. Moi bracia do zwiadowców, a ja nie? Przecież jak mam dobry dzień to ja ich dwóch na raz pokonam, choć walczą całkiem dobrze. Z łuku też już strzelam jak mało kto. Ktoś tu się musiał pomylić, albo nie zna moich umiejętności. Całe życie walczyłem i tylko to umiem. - mówił spokojnie, pewnie. Nie był nawet zły. Ktoś coś źle przeczytał, nie ma innego wyjścia, to jeszcze nie powód żeby robić awanturę.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sie 07, 2018 5:59 pm

Brat Arthura, Alester, próbował jeszcze powstrzymać Westforda i coś mu wytłumaczyć, ale bezskutecznie. Nie dał rady nic powiedzieć swojemu bratu, nim ten dotarł do swoich miejsc. Lord Dowódca spojrzał na Arthura z powątpiewaniem, zazgrzytał zębami i prawie bez zastanowienia stwierdził: - Nie wydaje mi się. Po czym odwrócił się i ruszył w kierunku swojej wieży. Świadkiem wszystkiego był Jon Snow. Zrobiło mu się trochę szkoda Westforda i poklepał go po ramieniu. - Ja też na początku trafiłem do zarządców. A teraz sam widzisz, jestem Pierwszym Zwiadowcą. Lepiej idź do Albetta... -wskazal na jednego z czarnych braci, towarzyszących wcześniej Stannisowi. - On Ci wszystko wyjaśni. - po tym zaś rozejrzał się po wszystkich i krzyknął: - Zwiadowcy do mnie!

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach