Dziedziniec

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Gru 10, 2017 9:54 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 05, 2018 8:39 pm


Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Czw Lip 05, 2018 9:29 pm


Po uzyskaniu odpowiedzi podrapał się w nieco bolące jeszcze miejsce na głowie i powiedział.
-Dawaj na plac, powalczymy i pokażemy tym łamagom jak się walczy. Znaczy ja pokażę, bo pewnie znów wygram, jak prawie zawsze - zaśmiał się jak zwykle chełpliwie - tylko weź jeden miecz, bo dwóch to te gamonie nawet obserwować nie będą wstanie.
Po wybraniu odpowiedniej zbroi i treningowej broni Arthur udał się ponownie na plac, tym razem w towarzystwie swego brata.
-Skończcie się bawić i popatrzcie jak się walczy! - zwołał do zgromadzonych.
Obaj w średnich zbrojach i z mieczami dzierżonymi oburącz.
Nie mieli zamiaru oczywiście się pokiereszować. Walczyło dwóch ludzi, którzy umieli machać mieczami. Do tego walkę jeden na jeden łatwiej kontrolować niż starcie z kilkoma przeciwnikami.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lip 06, 2018 9:24 am


Alester podrapał się po glowie i ruszył po broń i uzbrojenie, gotowy na kolejny sparing ze swoim bratem. Przygotował się i stanął w defensywnej postawie. Nie zdążył się nawet rozgrzać, gdy spadł na niego pierwszy cios. Arthur minął jego gardę i walnął go potężnie po ramieniu. Alester zatoczył się, ale ani myślał się poddać. Tym bardziej nie zrobił tego, gdy Westford dosięgnął go w prawą dłoń. Niedługo i sam wyprowadził cios, trafiając Arthura w tors, lecz nie powodując większych obrażeń. Westford widocznie chciał mu jednak pokazać, jak należy je zostawiać. Sam wyprowadził potężne uderzenie w brzuch brata, łamiac mu przynajmniej żebro. Alester zaczerpnął powietrza i próbował złapać oddech, ale Westford widocznie nawet tego nie zauważył i walnął go z całej siły w mordę. Alester zatoczył się i upadł na ziemię. Wychrypiał tylko, plując krwią:
- Wszystko w porządku. - po czym, przy pomocy Arthura jeżeli ten mu takiej udzielił, wstał, odłożył miecz i zaczął zdejmować zbroję, wyraźnie mając dość treningu na dziś. Co chwila pluł krwią, miał też jej ślady na twarzy i zdawało się, że oddycha z odrobinę większym trudem.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Arthur Westford on Pon Lip 09, 2018 2:38 pm

Arthur miał wreszcie okazję do jakiejś prawdziwej walki, a przynajmniej taką miał nadzieję.
Chwilę wymieniali ciosy i Alesterowi nawet udało się trafić w tors. Nie było to jednak mocny cios, więc Arthur oddał mocniej wołając przy tym.
-Bijesz jak baba!
Alester zachwiał się i Westford bezceremonialnie zdzielił go po łbie. Walka była skończona.
-Żyjesz? - Spytał retorycznie. Po uzyskaniu odpowiedzi, że wszystko jest w porządku oznajmił - gdybyśmy walczyli na śmierć i życie byłbyś martwy. Nie poddawał się jednak jak wy, słabeusze i po paru ciosach nie będzie go trzeba nieprzytomnego nieść do Maestera! Gdybyście byli choć tak dobrzy to obronilibyśmy Mur bez problemu! - zawołał na koniec do rekrutów.
-Gdybyśmy walczyli konno to ja bym wygrał - sapnął Alester gdy Arthur go wziął i postanowił odprowadzić do Maestera.
-Wiesz, że nie lubię tych zwierzaków - przypomniał mu Arthur - padnie taki koń w walce przygniecie i po człowieku, dobre do transportu, walczyć wolę na piechotę.

Doprowadził brata pod wieżę Maestera po czym postanowił udać się do Lorda Dowódcy.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Czw Lip 12, 2018 4:18 pm

Jeśli Deonte nie musiał wyjeżdżać za Mur, to do jego codziennych obowiązków należało albo doglądanie koni które szczerze kochał, psów z którymi już nie miał tyle ogłady, bo nie znał się na ich tresurze lub też zajmował się żółtodziobami, którym musiał wskazać to i tamto podczas walki. Czasami stawał z nimi do walki, chcąc ich czegoś nauczyć, w końcu był lepiej doświadczonym żołnierzem niż oni. Zdarzało się również że niektórym się podkładał, chcąc dać im trochę satysfakcji i dodać wiary w siebie, bo w razie walki, nie można było pozwolić na to żeby żołnierz nie miał wiary w swoje umiejętności.
Tego dnia przyszedł na dziedziniec trochę później niż zazwyczaj, musiał pomóc kowalowi podkuć parę koni, które dopiero co stały się zdatne do jeżdżenia. Niestety nie był to dla niego jeszcze koniec dnia, więc musiał zająć czymś ręce, bo nie chciał być bumelantem który zostanie skazany na czyszczenie latryn.
Waters przysiadł na schodach i wygramolił z kieszeni jabłko, które zostało mu z wczorajszej kolacji, wytarł je o futro i wgryzł się w owoc, nie uważając na to czy sok z niego rozpryśnie się po jego odzieniu. Przez krótka chwilę oglądał walkę dwóch rekrutów, po czym zobaczył jak jeden robi małe błędy.
- Kendrick, weź szerzej rozstaw nogi, bo się zaraz przewrócisz. A Ty jeśli nie dajesz rady jedną ręką wziąć tego miecza, to użyj też drugiej, to nie wstyd! - krzyknął i oglądał walkę dalej, a gdy już z jabłka został sam ogryzek, wrzucił go do kompostownika, chwilę po tym młody Kendrick wyrzucił broń z rąk swojego oponenta i triumfował. - Brawo, pokonałeś mlekożłopa. - powiedział z uśmiechem i wstał ze schodów. Podszedł bliżej walczących i podniósł miecz z ziemi, obejrzał go i podał przegranemu. - Przynieś mi proszę topór ćwiczebny, twój pogromca zmierzy się teraz z kimś innym. - oznajmił i zaczekał na oręż, potem rozpoczęła się walka, Deonte nie miał zamiaru po prostu pokonać wroga, chciał żeby ten się podczas tego pojedynku jak najwięcej nauczył, toteż starał się hamować i być ostrożnym, żeby nie robić mu krzywdy.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Lip 12, 2018 7:52 pm

Rekrut chętnie stanął do walki. Niedawno zwyciężył i miał ochotę bawić się dalej.
Szybko przyniesiono Watersowi odpowiednią broń i walka się zaczęła.
Krążyli chwile wkoło siebie, instruktor chciał widać dać szanse przeciwnikowi na atak, ten jednak nie chciał skorzystać.
W końcu Deonte stracił cierpliwość, walnął rekruta w prawe udo, ale leciutko nie robiąc nic złego. Rekrut próbował oddać, ale Deonte łatwo uniknął ciosu, potem szybko skontrował i uderzył przeciwnika w ramie.
Cios nie był mocny, ale świeżak potrzebował jeszcze wielu lekcji, bo pod wpływem uderzenia upuścił swój miecz i cofnął się.
-Przegrałem - jęknął - bez sensu taka walka! Wole się bić z kimś słabszym, tam przynajmniej sobie wygram.
Miał taką minę jakby nie chciał już więcej walczyć, przynajmniej nie z Watersem. Zwycięstwa smakowały słodko, sromotne porażki wręcz przeciwnie.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pią Lip 13, 2018 11:57 am

Deonte już od samego początku nie miał zamiaru zbytnio dokazywać swojemu przeciwnikowi, ale nawet jeśli się mu podkładał, ten nie potrafił wykorzystać sytuacji. Waters zechciał także sprawdzić jak stoją uniki u młodego, jednak jak się po chwili okazało, mizernie. Od razu opuścił broń i się poddał, zwiadowca westchnął i schylił się po jego miecz.
- Jak przyjdzie jakiś wielki dziki, to powiesz mu to samo? Że walka nie ma sensu i
że przegrasz, w takim wypadku może od razu powinieneś skoczyć z Muru, co?
- zapytał się przewrotnie i podał mu miecz. - Słuchaj Kendrick, to nie ma tak że zawsze będziesz trafiał na słabszych przeciwników, zwłaszcza że tam, za Murem oni uczą się walczyć od małego. A twój poprzedni przeciwnik? Z czego wiem wcześniej był pomocnikiem młynarza. - powiedział i ustawił się jak do walki. - Spójrz, jestem całkowicie odsłonięty, nawet nie wyobrażasz sobie jak trudno jest parować toporem, masz prosty cięcia i pchnięcia w moją stronę, musisz tylko za mną nadążyć. - powiedział i jeśli rekrut rozpoczął pojedynek, postarał się uniknąć jego ciosów. - Z lewej! - krzyknął i zamachnął się na niego toporem ze wspomnianej strony, jednak nie za mocno, w razie jego nieudolności w unikach, nie chciał zrobić mu krzywdy. - Pchnięcie! - ponownie krzyknął, po czym spróbował uderzyć go w brzuch płaską stronę topora.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Lip 14, 2018 10:13 am

-Jak będzie wielki dziki to zostawię go komu innemu, a będę walczył z jakimś małym! - zawołał naiwny rekrut. - Co z tego, że nie można parować toporem jak Ty unikasz moich ciosów bez problemu - westchnął przyjmując miecz.
Co miał jednak robić? Skoro kazano mu walczyć to musiał walczyć.
Walka się zaczęła i znów to Waters zaatakował pierwszy. Deonte walnął przeciwnika w brzuch i gdyby walczył na serio chłopak zostałby poważnie ranny. Na szczęście dla rekruta jego przeciwnik hamował się.
Kendrick zebrał się w sobie walnął mieczem Watersa po rękach i ten... Wypuścił swój topór!
Trudno orzec, czy nauczyciel chciał dodać uczniowi pewności siebie czy też tamtemu szczęściem głupiego udał się genialny cios. Ważne, że rekrut biegał teraz w koło podskakując uradowany.
-Wygrałem! Wygrałem! haha! Jestem najlepszy! Drżyjcie dzicy zabije was wszystkich!
Nie był chyba świadomy, że w prawdziwej walce przeciwnik może podnieść wybitą broń i łatwo go zabić.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pon Lip 16, 2018 2:29 am

- Myślę że nie da Ci się wywinąć. - odpowiedział z uśmiechem, gdy rekrut zaczął narzekać na jego uniki, wzruszył ramionami. - Widzisz, musisz przewidzieć moje ruchy. - powiedział spokojnie, po czym rozpoczęła się walka. Tym razem także musiał zaczekać na atak oponenta, ale nie miał na to całego dnia, więc pierwszy wystosował atak i trafił w sam środek jego brzucha, szczęśliwie dla Kendricka Deonte nie zależało na zranieniu go. Wycofał się do tyłu i teraz sam zaczekał na atak rekruta, który ten zrobił, nie posiadał on żadnych umiejętności, lecz proste szczęście wystarczyło mu żeby uderzyć go w odpowiednie miejsce na jego rękach, do tego stopnia że topór Watersa opadł na czarną ziemię. - No proszę, w końcu zaatakowałeś i Ci się udało. - powiedział i podniósł topór z powrotem. - Ale nie powinieneś zachowywać się jak gałgan i zostawiać przeciwnika, teraz znów jestem uzbrojony. Co z tym zrobisz?
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Lip 16, 2018 4:07 pm

-Znowu wygram! - wrzasnął rekrut. Jak to zwykle bywa z nowicjuszami przeszedł od totalnego pesymizmu do totalnego optymizmu.
Waters za każdym razem czekał aż rekrut zaatakuje pierwszy i za każdym razem nie mógł się doczekać.
Nie tym razem. Teraz rekrut podniesiony na duchu wykorzystał okazje. Zaatakował tak skutecznie, że Waters nie dał rady uniknąć ciosu. Dostał prosto w głowę i prawie upadł na ziemię.
Zebrał się jednak w sobie i ruszył do kontrataku. Walną rekruta ponownie w brzuch już nieco mocniej, ale ciągle słabo. Kendrick postanowił zaatakować jeszcze zacieklej, ale tym razem nauczyciel nie dał się zaskoczyć. Uniknął i skutecznie skontrował, waląc w lewe ramie. Rekrut jednak wreszcie uwierzył w swoje siły i zamiast wypuścić broń atakował, znów bez rezultatu. Walczących mimo początkowego szczęścia dzieliła przepaść umiejętności. Rekrut dostał mocny cios w prawy bark i wypuścił miecz na ziemie.
-Może już starczy? - zajęczał - dobrze mi przecież poszło!



Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Deonte Waters on Pon Lip 16, 2018 4:19 pm

- No i taką postawę to ja rozumiem! - zakrzyknął wesoło i ustawił się do obrony, widząc jak jego oponent tym razem zachęcony poprzednią wygraną rusza na niego ze zwiększonymi morale. Jego atak był tak porządny, że pomimo dużej różnicy umiejętności, Waters oberwał w głowę i go trochę zamroczyło. Otrząsnął się jednak od razu i przeszedł do kontrataku, tym razem jednak zadziałała adrenalina i jego ciosy miały być mocniejsze niż poprzednio. Pierwszy cios był ponownie w brzuch, potem Kendrick wykonał manewr, niestety nie skutecznie i kosztowało go to kolejne obicie ramienia. Mimo wszystko nie poddawał się, Deonte widząc to uśmiechnął się w duchu i kontynuował lekcję, tym razem uderzył go trzonem topora w bark, na tyle mocno żeby chcieć zakończyć walkę.
- Tak, na razie już wystarczy. Całkiem zgrabnie Ci poszło to przyznam, nieźle uderzyłeś mnie w głowę, będę miał guza. - uśmiechnął się. - Mam nadzieję że dzisiejsza lekcja zostanie Ci na zawsze, a teraz odpocznij, spisałeś się. Ron i Tymon, koniec obijania się, do ćwiczeń! - krzyknął na dwóch rekrutów którzy siedzieli z boku i obserwowali trening. Po przekazaniu swojej broni jednemu z rekrutów, co by zaniósł do zbrojowni, Waters wolnym krokiem udał się do maestera żeby sprawdził jego głowę, zajebiście go bolała.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach