Dziedziniec II

Go down

Dziedziniec II

Pisanie  Guillaume on Sob Maj 19, 2018 3:12 am

***
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Guillaume on Sob Maj 19, 2018 3:36 am

26 marca 336AC

Po rozmowie z Fergusem, która miała miejsce w dniu powrotu do Czarnego Zamku, Guillaume zajął się strzelaniem z łuku. Tak, dokładnie. Trzy miesiące spędzone w Nocnej Straży wystarczyły mu na zrozumienie, że śmierdziele zza Muru to zbyt żałosne przeciwniki dla tak szlachetnej broni jak Młot Wojenny Trzydzieści Tysięcy, więc przerzucił się na Młot Wojenny Czterdzieści Tysięcy. Owym nowym nabytkiem był długo łuk, który bezceremonialnie podpierdolił ze zbrojowni. Właściwie ćwiczył się w używaniu nowego Młota dopiero cztery dni, ale już co nieco ogarniał którym końcem zajebać przez łeb jak ktoś mu podpadnie. Inna sprawa była z jeszcze nowszym nabytkiem Guillaume'a, Młotem Wojennym Pięćdziesiąt Tysięcy. Był nim miecz dwuręczny, który zwinął ze zbrojowni dopiero tego dnia. Podobało mu się machać czymś, co jest większe od niego samego. O dziwo odkrył, że nie ma też większych problemów z posługiwaniem się tak ciężkim kawałem stali. Cóż, jednak za Murem wyćwiczył coś więcej niż tylko mięśnie w okolicach bioder. Oczywiście przez ostatnie trzy dni nie zapominał o najważniejszym, a mianowicie gnębieniu rekrutów. Było to najwspanialsze zajęcie jakie można sobie wymarzyć. Materiału nie brakowało, bo całkiem niedawno były jakieś świeże dostawy mięska. Podstawiał nogę, lał w trakcie ćwiczeń, a także objawiał ich prawdziwą naturę. Kto inny mógł powiedzieć, że zwyczajnie ich wyzywa, ale nauki kochanej praprababki Hildegardy nie poszły w las i zwyczajnie wiedział, że to co mówi jest czystą prawdą od chwili wypowiedzenia ich. Tego dnia postanowił przetestować wersję ćwiczebną Młota Wojennego Pięćdziesiąt Tysięcy. Zlokalizował rekruta, który nie uczestniczył w ćwiczeniach, ale przyglądał się z boku i widać czekał na swoją kolej. Podszedł do niego, stanął na przeciw i gapił mu się prosto w oczy, uśmiechając się jak zwykle. Po około minucie zabrał głos:
- Zaprawdę powiadam, widelcem zupę można zjeść. Rucham ci ojca, chodź się napierdalać.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 21, 2018 9:30 pm

Rekrut spojrzał tępo na Guila. Co on mówił? Ale napierdalać mógł zawsze, dlatego odpowiedział niemal natychmiast:
- Dobra, kurwa. - założył na głowę hełm, wziął do ręki tarczę i rzucił się na Guila. Już pierwszy atak prawie wytrącił Guilowi miecz z ręki. Ten jednak utrzymał miecz i nie pozostał mu dłużny. Wyprowadził swój cios, ledwo sparowany przez rekruta. Wymienili się kolejnymi dwoma ciosami, dobrze zatrzymanymi przez przeciwnika, nim Guil uderzył swoją tarczą w bark, wytrącił go z równowagi i uderzył mocno po mordzie. Rekrutowi wypadły chyba z 2 zęby. Splunął krwią i rzucił:
- O kurwa, jak tak walczą w Nocnej Straży, to nie mogę się doczekać, żeby dołączyć. - wyciągnął rękę. - Alen spod Kamiennego Septu.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Guillaume on Pią Maj 25, 2018 7:20 pm

Rybka chwyciła zarzutkę i już po chwili Guillaume uzbrojony w Wojenny Młot Pięćdziesiąt Tysięcy stawał przeciwko rekrutowi uzbrojonemu w jakiś syf. Przeciwnik zadziwiająco szybkim ciosem niemalże wytrącił mu miecz z ręki. Nic dziwnego, w końcu dopiero co poznaje taką broń jak miecz dwuręczny, więc raczej nie będzie posługiwał się nim zbyt dobrze. Po kilku celnych ciosach zajebał rekrutowi w mordę. Kurwa, tak szybko koniec? W sumie to nie chciało mu się chować miecza, więc uniósł go w rękach i wbił w ziemię między swoimi stopami. Hehe, miecz wciąż był nieco wyższy od niego. Wyciągnął rękę i chwytając Alena za dłoń pomógł mu wstać na obie nogi.
- Kamiennego Szeptu? Łoooo kurwa, u mnie to tylko drewniane budowali, hehe. Ja jestem Guillaume. Wiesz co, chopie? W Nocnej Straży jest kurwa zajebiście. Normalnie kupa śmiechu jak ktoś umarnie zabity namiotem, za Murem możesz ruchać ile popadnie, bo dupeczek wszędzie jak popatrzeć i jeszcze można zapierdolić tam każdego, kto nie nosi czerni, hehe. A w ogóle to we Wschodniej Mocznicy jest taki do wódki Edd Toaleta, zabawny gość, nie? Ale pilnuj się, żeby tam nie trafić, bo tamtejsi ludzie to pizdy. I jeszcze jest Długi Ruchan, tam to kurwa siedzi największy skurwysyn jakiego zna świat, kucharz zamachowiec. Poważnie, jak tam byłem przez jeden wieczór to mnie otruć próbował gnida jedna, nie? Trzymaj się mnie i Deonte Watersa to będzie zajebiście tak generalnie. I trzymaj się z daleka od takiego pojeba co macha dwoma mieczami dwuręcznymi. Machać dwoma mieczami dwuręcznymi, dziwny kurwiszon, nie? Kurwa, przecież sama nazwa mówi tak jak praprababka Hildegarda nauczała, że do machania jednym używa się dwóch rąk, nie? No bo kurwa wtedy se możesz szybko nim machać, a ten dziwny pojeb macha dwoma, haha. Tak w ogóle to co za chujnia cię tu przywiała, co?
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 28, 2018 6:11 pm

Alen roześmiał się na wzmiankę o septach.
- Akurat to nazwa miejscowości. Hehe. Ale widać niewiele widziałeś przyjacielu. Kamienne septy znajdziesz w wielu miejscach. W Królewskiej Przystani jest Sept Baleora. Jest Kamienny Sept i... - zaciął się, próbując sobie przypomnieć jakieś inne septy, których niestety nie wymyślił. Dlatego szybko uciął temat i przeszedł dalej: - Nieważne. Ale jak można ruchać i bić... Kurwa, a myślałem, że gorzej będzie. Jeszcze brakuje picia ale do rozpuku. Kurwa, jedziemy! - zaśmiał się. - Dobra, będę uważał. To pokaż mi tego Watersa, żebym wiedział kogo się trzymać. - słuchając zaś historii o Westfordzie, znowu się zaśmiał, nie ukrywając także zdziwienia. - Kurwa serio? Z dwoma mieczami dwuręcznymi? Przecież to strasznie nieporęczne! I w ogóle chujowo pewnie wygląda. Dobra, dzięki za ostrzeżenie. Który to pojeb? - podziękował i zaraz przeszedł do opowieści swojej historii. - W sumie za nic. Służyłem w wojnie pod królem Brackenem. No i chciałem się zabawić po walce i zacząłem z kumplami na jakąś wioskę napaść. Wiesz, normalna sprawa. Złoto, kobiety, wino... No i nas kurwa za to zabrali i wysłali tutaj.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Guillaume on Wto Maj 29, 2018 12:31 am

- Ja niewiele widziałem?! Ja?! To ty nic nie widziałeś! Chmury to tak naprawdę bardzo lekkie komfitury, a Wielki Szept Bezwora jest zrobiony z gówna, a nie kamienia, ha! Sam dołożyłem swoją śmierdzącą cegiełkę do tej monumentalnej budowli, hehe.
Tako rzekł czarny brat Guillaume, a zgodnie z pradawnym zwyczajem przekazanym mu przez praprababkę Hildegardę jak coś powiedział, to było to prawdą. Zaraz też ujął Alena pod ramię i zaczął prowadzić wzdłuż dziedzińca jako wstęp do żywiołowej rozmowy.
- Słuchaj no, Alen. Waters se jeszcze nie wrócił, nie? Ale to jest chop ze stali to pewnie pojawi się w Czarnym Zamku lada dzień. To było tak, że lord pierwszy do wódki wysłał se trzy zwiady za Mur. Każdy jeden w kolejne zadupie bez nazwy. A to wszystko dlatego, że wcześniej z Watersem się dowiedzieliśmy o nowym króliku wśród pierdolców żyjących za Murem. I ja byłem w oddziale Przystojnego Pana, ale takich dwóch zjebów ze Wschodniej Mocznicy spróbowało mnie pobić. To potem jak Jon Snow zobaczył ich fioletowe mordy to odesłał mnie na Mur, hehe. Ich też odesłał, ale zostawili mnie jak poszedłem do lasu i se umarnęli, nie? To przelazłem przez Mur jakoś we Wschodniej Mocznicy i zarzuciłem świetnym żartem Eddowi Toalecie, nie? On się mnie pyta gdzie są ci jego bracia ze Wschodniej Mocznicy, a ja mu na to, że zaraz przyjdą, a potem, że jednak nie żyją, hahaha! Zajebiste, co? No i tak wyszło, że wróciłem jako pierwszy, hehe.
Zaraz potem nowy spytał się o zjeba od mieczy, więc trzeba było mu jeszcze bardziej sprostować. Najlepiej łopatą, ale żadnych akurat nie było w pobliżu.
- Taki ciul, co to wszystkich innych wzrostem przewyższa. Przyjechał se tu jakiś miesiąc temu i się rządził ze swoimi trzema koleżkami. Dwóch wygląda tak samo, kurwa jak dwugłowa świnia jakaś. Oni se walą konia tymi mieczami, mówię ci, płazem po zadzie walą.
Srackenem? Kto to kurwa jest Sracken?
- A to kurwiszon ten Sracken jak tak dobrego żołnierza odesłał, co? Nie ma tego złego, jak zostaniesz zwiadowcą to se będziesz mógł do woli ruchać, jebać wino i brać złoto. Tylko musisz trenować, nie? Byle chłystka za Mur nie poślą, ale ty chłystek nie jesteś. Mimo to musisz pokazać tym zjebom, że jesteś swoje wart i kurwa i chuj, poradzisz se, nie?
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 30, 2018 5:05 pm

Alen na pewno czuł się... dziwnie. Guil prowadził go niczym ojciec rektura, który kiedyś tak właśnie tłumaczył mu ważne życiowe sprawy. A cała sytuacja w ogóle mu nie pasowała do języka, którego Guil używał i do jego osobowości. Ale jego historie brzmiały na tyle ciekawie i zabawnie, że mógł to przeboleć.
- Trochę szkoda, że przez tych chuji Cię wywalili. Dobrze, że umarli. - stwierdził dawny mieszkaniec Kamiennego Żywopłotu, starając się powstrzymać śmiech. Nie był już jednak w stanie tego robić, gdy usłyszał żart Guila. - Haha, genialne. - wybuchł smiechem i z pół minuty mu zajęło, nim w końcu się uspokoił na tyle, że Guillaume mógł kontynuować historię. - Dobra, to dzięki za ostrzeżenie. - stwiedził Alen, ciesząc się, że będzie mógł teraz unikać Westforda. - Jeszcze mnie będą chcieli pobić czy coś... Nie myśleliście, żeby coś z tym zrobić? Zemścić się, czy coś? - spytał bardziej egoistycznie, niż z ciekawości. Liczył w końcu, że i on mógłby na tym skorzystać. Słowa zwiadowcy o Brackenie wywołały u Alena niemałe zadowolenie. - Doskonale ujęte. Bracken Sracken kurwa. Niech się pierdoli. - zastanowił się i spytał. - A może... Ty byś mi pokazał jak się bić?

Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Guillaume on Sob Cze 02, 2018 10:52 pm

- No, hehehehe, jak wróciłem wtedy z lasu do obozu to jeden siedział na zwalonym pniu drzewa i miał całkiem zmiażdżone ryło, a dwóch innych leżało w kałużach własnej krwi zupełnie jakby się nawpierdalali brukselki i im wypaliło dziury w bebzolach, huehue. A czwarty? Ha! Czwarty wziął i spierdolił, a że zdezerterzy wielkie kurwiska są to wyszorował dupskiem kurewsko szeroki ślad, za którym później lazłem dobre trzy dni, nie? Ale strach dodaje skrzydeł, więc któregoś dnia ślad się urwał zupełnie jakby kurwiszon wzbił się w powietrze, hehe. Patrze wtedy w dal, a tam słup dymu to idę i, haha, tam było kurwa trzech dzikich. Wierzysz, co? Idę tam do nich i pierwsze co to strzelam jednemu w łeb z kuszy, potem w drugiego i do mnie dopadli, a ja wtedy siup spierdalam, hahaha! Odbiegłem se kawałek, nie? I jak odbiegłem kawałek to siem zatrzymał i strzał, a tu kolejny pada, hehe. I tak ich zajebałem, bo kondychy te dzikie śmiecie wcale nie mają. No, a potem wróciłem na południe i przelazłem za Mur we Wschodniej Mocznicy, a resztę już znasz, co?
Chwilę później nowy zapytał się go czy nauczy go bić się.
- Słuchej, to proste. Bierzesz patrzysz se na dłoń, nie? Zaciskasz palce i masz pięść, a potem ciul w ryj i powtarzasz do skutku, hehe. Ja robię też tak, że najpierw czekam aż jakiś chuj pierw uderzy, nie? Wtedy unikam, podcinam mu nogi i dopiero wtedy ciulam po ryjcu, hehehehe. No, a tymczasem spadam, bo muszę się odlać. Trzym się Alen.
Zostawił rekruta i odszedł w kierunku serpentynowych schodów. Zaczął się wspinać i po wejściu na sam szczyt skierował się na zewnętrzną krawędź lodowca. Rozsznurował spodnie, wyciągnął kuśkę, złapał się czegoś lewą dłonią i zaczął sikać.
- Hehe, złoty deszcz skurwysyny.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 90
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 05, 2018 9:25 am

5 kwietnia 336 AC

Tego dnia do Czarnego Zamku przybył orszak z Wschodniej Strażnicy, wiozący nowych rekrutów. Było ich około dziesięciu, a jednym z nich był Stevron Frey. Dotarli na miejsce trochę po południu, a resztę dnia spędzili na zapoznawaniu się z nowym miejscem. Ku zdziwieniu Freya, Lord Dowódca nie wezwał go do siebie. Najpierw zarządcy musieli wyznaczyć im odpowiednie kwatery, gdzie mogli rozłożyć nieliczne elementy swojego ekwipunku. Następnie czekał ich posiłek, w czasie którego mieli okazję także spotkać paru innych rekrutów i nielicznych braci. Stevron, próbujący zaciągnąć języka, nie zdziałał wiele. Rekruci wiedzieli zazwyczaj tak mało co on, zaś zaprzysiężeni bracia zazwyczaj woleli rozmawiać w własnym gronie, niż z rekrutami. Frey miał także okazję przekonać się (jeżeli nie doświadczył tego w ciągu kilku ostatnich dni), że jedzenie na Murze bardzo odbiega od tego, które zwykł jadać jeszcze jako król Przeprawy. Było zdecydowanie gorszej jakości i raczej nie podobało się podniebieniu Stevrona. Po tym przyszedł jeszcze czas na jeden trening na dziedzińcu, gdzie mieli także okazję się zapoznać z innymi (i zazwyczaj posiadającym kilka tygodni stażu więcej) rekrutami z Czarnego Zamku. Zbrojmistrz najpierw poględził im coś o równości wśród braci i o tym, że zima, Dzicy czy Inni nie dają nikomu taryfy ulgowej, po czym pokazał jak się trzyma broń i dobierał w pary każąc walczyć, oceniając przy tym umiejętności rekrutów. Frey miał okazję przegrać 3 pojedynki, nim czwarty udało mu się z wielkim trudem rozbroić młodego chłopaczka. Powoli jednak dochodził już wieczór, a zbrojmistrz ogłosił zakończenie treningu. Rekruci mieli resztę wieczoru dla siebie, przy czym dostali poradę, że, w przeciągu jakiejś godziny, większość mieszkańców Czarnego Zamku zbierze się zapewne w wielkiej sali, na posiłku.
Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Stevron Frey on Nie Lip 08, 2018 1:47 pm

Mówili im, że podróż do Czarnego Zamku zajmie im 3 dni, pogoda jednak musiała im dopisywać, bowiem do siedziby Lorda Dowódcy dotarli już 5 kwietnia. Frey miał już w głowie ułożone jak rozmówić się ze Stannisem Baratheonem, jednak, ku jemu zdziwieniu, Dowódca nie wezwał go do siebie. Czyżby chciał tym pokazać, że Frey jest tutaj nikim? Stevron opanował jednak swoje myśli, wiedział, że jest w gnieździe żmij, w miejscu, w którym nie powinien być i nie mógł tutaj pozwolić sobie na przejaw pychy czy nieodpowiednie kroki.
Po przydzieleniu kwater, przy wspólnym posiłku próbował dowiedzieć się jak najwięcej o Czarnym Zamku. Wiedział, że wiedza to skarb, niestety nikt z tych, z którymi rozmówić mu się udało nie posiadał owego skarbu. Były król Przeprawy wciąż stąpał po nieznanym mu gruncie i to budziło w nim pewien niepokój.
Następnie znów przyszedł czas na trening. Nie podobało się to Stevronowi. Nie lubił walczyć mieczem, musiał jednak stwarzać pozory. Dlatego też słuchał uwag instruktorów i próbował je wypełniać. Jeden pojedynek przegrany, drugi, trzeci… coś z tyłu głowy mówiło poddaj się, on jednak dalej się starał, nie chciał by widzieli go jako słabego. Już pewnie tak sporo uważało, w końcu stracił koronę.
I jak się okazało, wytrwałość popłaciła, bowiem ostatniego przeciwnika pokonał. Może nie było to łatwe, ale tym bardzie pokazywało, że może stać go na jakieś postępy. Jakieś, może…
Po treningu wrócił do kwatery, gdzie obmył twarz z potu w chłodnej wodzie. Jak on marzył o ciepłej kąpieli, jaką mógłby teraz zażyć, gdyby był w Bliźniakach. Albo w Essos. Był bystry, wiedział o tym, może w Wolnych Miastach miałby lepsze życie już tutaj. Podobała mu się ta myśl. Jednak by ją zrealizować musiałby najpierw stąd zniknąć.
Wieczorem przyszła pora na posiłek, na który Frey oczywiście się udał, szczególnie, że ponoć mieli się na nim zjawić wszyscy mieszkańcy Czarnego Zamku, więc pewnie i Stannis Baratheon. I choć Frey miał jakieś uprzedzenia do niego, z niecierpliwością czekał, aż osobiście pozna swego dowódcę, nawet jeśli ma to być dowódca tylko tymczasowy.
avatar
Stevron Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Lip 13, 2018 5:18 pm

10 kwietnia 336
W większości westeroskich zamków, wychodki często robiono na murach, co znacznie ułatwiało pozbywanie się nieczystości, a nadto też mogło służyć jako okazja do obrzucenia gównem przeciwnika szturmującego owe mury. Jako, że Czarny Zamek posiadał mur tylko od strony północnej (Ale za to jaki! Mur przez prawdziwie wielkie "M"), na który należało wjeżdżać na platformie dźwigowej, tak więc wychodki były rozlokowane w różnych strategicznych miejscach. Ukarany przez Lorda Dowódcę brat Arthur, niestety musiał odnaleźć je wszystkie i zadbać o codzienny wywóz nawarstwiającego się szybko gówna. Mimo buntowniczych myśli kotłujących się w głowie rekruta, zadanie swoje wykonywał całkiem rzetelnie i na ile dało się doczyścić osrane deski, na tyle były one czyste. Niestety los spłatał Westfordowi figla. Kończył czyścić akurat jeden z tych starszych wychodków, wyraźnie w wielu miejscach spróchniały. Przy każdym kroku deski skrzypiały, w wielu też były dziury. Niestety, gdy już miał wychodzić, jedna z budujących dach desek obluzowała się i spadła bezpośrednio na Arthura. Ten nie mógł wiele zrobić, a na śliskim lodzie, stanowiącym podłoże, nie miał zbyt wielkiej możliwości uniku. Deska spadła i roztrzaskała się na nim, wytrącając go z równowagi. Spadł na ziemię, czując ból upadku i zimno lodu... A także gówno, które w wyniku jego przewrotu wylało się z gówna prosto na niego. Co gorsza jednak w jego stopie rozległo się nieprzyjemne chrupnięcie i gdy wściekły oraz upokorzony Arthur próbował wstać, odezwał się w niej rwący ból, tak że runął tylko na ziemię z jękiem. Ubawieni po pachy czarni bracia oblali go na szybko wiadrem w miarę czystej wody, aby nieco go umyć i zanieśli do maestera Czarnego Zamku. Ten wygłosił werdykt surowszy niż czyszczenie sraczy - połamane kości stopy! Będzie musiało minąć trochę czasu zanim rekrut Westford wróci do czynnej służby, a póki co zostało mu kurować się. Aby nie nudziło mu się w trakcie leczenia, lord zarządca w zamian za wywóz gówna znalazł dla niego robotę nie angażującą nóg i dla zabicia czasu Arthur mógł nacieszyć się lżejszymi pracami - cerowaniem ubrań, krojeniem warzyw czy też myciem naczyń. Po zamku poruszać się jednak musiał o kulach i z zazdrością patrzeć na ćwiczących walkę i musztrę braci.




Bolton 2.0
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec II

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach