Karczma Słodkie Uda

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Mar 07, 2018 6:03 pm

First topic message reminder :

Zimna żytnia, duże biusty i najlepsza ryba w mieście!
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down


Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Znachor Albert on Nie Mar 11, 2018 1:12 pm

Uwadze Alberta na pewno nie umknął fakt że chwilę po tym jak się dosiadł, na licu sąsiada wymalowane było lekkie zaniepokojenie. Był spięty, ale jest to chyba normalne zachowanie, gdy dwóch "najemników" siada przy tobie i rzuca jakimś niemiłym komentarzem. Znachor w trzech łykach opróżnił swój kufel i otarł brodę z wina, które mu skapło. Gdy dostał kolejny kufel, podziękował skinieniem głowy. Wyjął ze swojej kieszeni dość czystą szmatkę - która przy bieli nigdy nawet nie leżała - i wytarł w nią ręce, schował ją a potem wyciągnął swą prawicę do sponsora.
- Dagon z de'ch, a to mój brat Bigon. - wskazał kciukiem do tyłu, gdy tylko wymienił uścisk dłońmi. Obejrzał się do tyłu, biorąc potężnego łyka z kufla i spojrzał na wesołą gromadkę. - Widzę że śmietanka towarzyska się tam zebrała. Wszyscy ubrani jak jacyś bogacze. - powiedział i odwrócił głowę do baru, po czym nią pokręcił. - No no, masz te znajomości.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Nie Mar 11, 2018 1:27 pm

Atlovart chciał trochę odpocząć od piwa i zamówił sobie spokojnie dwa kufle/kielichy/czary/rogi wina, postawiono je przed nim, po czym sąsiad skinął mu głową i jeden zabrał. Co to, jakaś nowa zasada? Połowa rzeczy karczmarza należy teraz do tego tutaj blondyna? Czyste chamstwo! Tak być nie będzie! Już miał w głowie plan wizyty w burdelu, a tu trzeba naprostować jakiegoś szczyla. Najpierw zagarnął wino, potem pewnie będzie chciał.. nie wiadomo czego. Najlepszą obroną jest zaś atak, jak powszechnie wiadomo.
- Tak chcesz się bawić?! - zapytał retorycznie, po czym uścisnął prawicę chłoptasia, by przytrzymać go przy sobie i jednocześnie wysłać swą lewą rękę na bliskie spotkanie z jego twarzą. Zobaczymy, jak zareaguje na małego całusa.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 11, 2018 1:54 pm

Albert najwyraźniej bardzo musiał lubić panów, ponieważ całusa od Atlovarta przyjął z wielkim entuzjazmem. Pięść najemnika łupnęła banitę prosto w nos i zwaliła go ze stołka, na którym siedział. Leżąc na ziemi Al mógł dotknąć swojego bolącego jak cholera - złamanego - nosa i po chwili rozeznania spojrzeć na zakrwawione palce, czując jak ciepła krew spływa mu po twarzy. Cała karczma zamarła patrząc co się właśnie stało, a kompani banity zerwali się z miejsc, ruszając wolnym krokiem w stronę Atla. Niewątpliwie zwycięzca walk pieszych byłby w niezbyt ciekawym położeniu, gdyby nie stolik pełen znajomych znajdujący się w przybytku. Karczmarz jedynie schował się pod ladę, wiedząc, że raczej nie zatrzyma tego co zaraz zacznie się dziać.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Nie Mar 11, 2018 2:09 pm

Andros siedział spokojnie, pił piwo razem z nowymi znajomymi, z kolejnym kuflem był coraz bardziej pijany, ale dorównywał innym kroku. Aż postanowił zrobić sobie krótką przerwę i powiedział wszystkim, że idzie się odlać. Tak naprawdę lać mu się chciało, jak skurwysyn, w końcu wypił 11 piw. Ostanie słowa, jakie słyszał, to zezwolenie karła, by nieznajomy do nich się dosiadł, jeśli nie ma już naprawdę przyjaciół. Szybko się wysikał, chciał jak najszybciej wrócić do karczmy, by nic go nie ominęło. Jednak Andros ma wyczucie, wchodząc, zauważył tylko, jak nieznajomych, który siedział obok Atla, dostał od niego piękny cios lewą ręką. Mało honorowy, ale piękny. Zauważył jak wszyscy się spoglądają na Atla i nieznajomego. Andros od razu podszedł, bronić nowego znajomego. Dobiegając do baru uderzył prawym sierpowym osobę za Altovarem.
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Znachor Albert on Nie Mar 11, 2018 3:36 pm

Albert chwycił - jak myślał - za swój kufel, jeden z tych które zamówił. Najrywaźniej popełnił mały błąd i dostał potężne uderzenie w swoją twarz. Było to na tyle mocne uderzenie, że aż spadł ze stołka. Po przyłożeniu ręki do pulsującego nosa, wyczuł krew. Uśmiechnął się pod nosem i powiedział.
- Kuuurwa, ała! Boli jak sam skurwysyn. - po czym się lekko roześmiał, jego uwadze nie umknęło to że jego ludzie powstali ze swoich miejsc i zaczęli powoli się posuwać w stronę napastnika. Albert tylko obkręcił się dookoła, mając ręce na poziomie bioder. Dał im znak żeby się zatrzymać. - Panowie, nie trzeba. - powiedział twardo i zaczął oglądać jak się powoli wycofują lub po prostu stają. - Stary wylałeś mi całe wino. - powiedział do Atlovarta i z powrotem usiadł na swoim miejscu. - A. Bo ty.. A wybacz, myślałem że to pan pod ladą wystawił mi moją drugą kolejkę. - powiedział i jeszcze raz machnął ręką na swojego kamrata, żeby dał spokój i usiadł, lecz wtem jakiś skończony debil podbiegł do niego i go uderzył. - Co za pajac. - powiedział i pokręcił głową. - Dwie srebrne monety na mojego kumpla! - powiedział i wyłożył je z mieszka.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Nie Mar 11, 2018 4:05 pm

- Awantura! - Wrzasnął Skarabeusz i obalił się na plecy, pijany do nieprzytomności. Verdan wylał resztę piwa na twarz dla ocucenia i przeskoczył stolik, zwalając przy tym kilka pustych talerzy i kufli. Rzucił się na człowieka, którego okładał Marbrand. Baltasar, pomimo upojenia, równie zwinnie pokonał stolik i nabierał impetu w stronę baru lecz wtedy zdał sobie sprawę, że nieznajomy który oberwał od Atlo, zrezygnował z walki i jakby nigdy nic, znów próbował rozgościć się przy barze. Cóż, dla niektórych było już za późno.
- Najedliście się? Napiliście? To wypierdalać! - Wrzasnął, wypychając blondyna z przed lady. Być może właśnie uratował mu życie, bo Atlovart mógł szykować kolejny cios. Za Baltasarem już ustawiali się kolejni, a w tym czasie Marbrand i Verdan okładali tego drugiego.
Dosyć tego. Czas tu kurwa posprzątać. - Pomyślał poirytowany. Faktycznie, tłok dawał się już wszystkim we znaki. Należało pogonić nieproszony motłoch i zająć lokal wyłącznie dla towarzyszy. W razie potrzeby sypną złotem, a drzwi obstawią.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Nie Mar 11, 2018 4:18 pm

Atlovart aż spojrzał po sobie. Nie sądził, że aż go ze stołka zrzuci. Dobrze, że nie miał kastetu, bo chyba by chłopaka zabił. Uwagę jego przykuły podnoszące się zadki oraz cisza, która nastała. Dagonowi chyba jednak nie było spieszno do udowadniania kto jest górą lub zauważył stolik pełen kamratów, który mógł pójść w sukkurs najemnikowi. W tym czasie Dagon podniósł się, a nawet zastopował kolegów i znów się dosiadł, gadając coś pod nosem.
- Niech będzie twoje na wierzchu. - uznał. W zasadzie, to mógł się pomylić, a nie był na tyle arogancki, by iść w zaparte. - Dajcie no tu dzbanek tego.. wina, dobry człowieku - rzekł do barmana, który na szczęście nie zrobił im sceny większej, niż oni sami, po czym Atlovart wyciągnął kilka srebrników za wspomniany dzbanek oraz kolejne dwa, które położył na blacie.
- Stoi. Przy okazji - Atlovart, - dobił zakładu, choć patrząc na upojonego Androsa oraz mięśnie Dagonowego ochroniarza, karczmarz już się pożegnał z parą jeleni. Nie był pewien, czy dodatkowo nie obrazi rozmówcy, ale zaryzykował i nalał im obu, by wznieść toast - Za złe dobrego począt... - i nie zdążył dokończyć, bo Balt zaczął targać Dagonem, a kolejne osoby rzuciły się na jego biednego towarzysza. Może jednak karczmarz nie straci dwóch jeleni.
- Spokojnie, Balt. Spokój, wolność, kwiaty! Zostaw żesz tego człowieka! Ubranie mu zaraz podrzesz! Dawaj, trzeba ich zdjąć z niego! - rzekł, wskazując na Marbranda i Braavosa. Sam miał zamiar zająć się Androsem, gdyż Balt lepiej znał swego kolegę, a gdyby Marbrand nie usłuchał siły argumentu, to Atlovart przedstawił mu szybki argument siły, po jebnął ręką o stół i zawołał do wszystkich.
- Spokój, kurwa! W karczmie zostają uczestnicy turnieju, karzeł, Braavosi, ci dwaj tutaj i Cyryl. Reszta wypierdala albo pomożemy! Skończyło się stawianie kolejek, szukajcie zabawy gdzie indziej. - następnie uspokoił karczmarza, że ewentualne straty mu zrekompensują i poczekał, aż motłoch faktycznie się ulotni. Gdyby jednak któryś cwaniak faktycznie się stawiał, to faktycznie miała zacząć się bitka. Gdy nastał spokój, Atlovart zawołał Cyryla i poprosił go, by nastawił nos Dagonowi.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Nie Mar 11, 2018 4:43 pm

- Heh... W takim razie młoda panna powinna iść do domu i zostawić picie dorosłym - powiedział, gdy Lyanna spasowała z kolejkami. - Kolega z Północy zawsze mi mówił, że dla dziewczynek, które nie chodzą spać o przyzwoitej porze Zima Nadchodzi wcześniej - oznajmił, posyłając panience sugestywne spojrzenie. - W burdelu natomiast znajdą się też ładni chłopcy, gdyby była na nich ochota.
Dziewka wkrótce przegoniła grajka i zaczęła drzeć się wniebogłosy śpiewając "Niedźwiedzia i Dziewicę Cud", w czym akompaniował jej chór zapijaczonych głosów. Braavos z przybyłą rudą pieprzył w tym czasie coś po valyriańsku - jedyny powód dlaczego Hill uznał ich rozmowę za prawdopodobnie interesującą - o wracaniu do miasta Tytana. Atlovart zaś siedział przy barze i... właśnie dał jakiemuś typowi w mordę, aż jegomość zwalił się ze stołka prosto na deski na co karzeł zareagował radosnym śmiechem. Nim się obejrzał Marbran - który wyszedł wcześniej spuścić wodę z jaszczura - rzucił się na kumpla powalonego gościa, a Braavosi skakali przez stół dołączyć do bitki. Wkrótce trójka mężczyzn okładała się na ziemi, a inni próbowali uspokoić towarzystwo jednocześnie wyrzucając część bywalców z przybytku. Gerold w tym czasie znalazł się na blacie stołu, w jednej dłoni trzymając pewnie w połowie pełen kufel, a w drugiej swój toporek.
- Tak jak kolega powiedział! - krzyknął i pociągnął łyk pienistego, które spływało mu cienką strużką po brodzie gdy je żłopał, po czym zarechotał. - A teraz wypierdalać zanim upierdolę wam nogi w kolanach! - ryknął machając toporem.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Nie Mar 11, 2018 5:58 pm

Po kilku oddanych ciosach w stronę, przyjaciela Alfreda do Androsa dopiero doszło, kogo zaatakował. Przez chwilę się nawet zląkł, ale odpuszczenie teraz mogłoby się skończyć oddaniem, że strony mięśniaka. Po chwili na pomoc Androsowi ruszył jeden z Braavosów, razem to już szło. Po chwili jednak, Andros usłyszał, że Atl chce zakończyć bójkę. Andros nie za chętnie chciał się na to zgodzić, ale gdy poczuł, że Atl go odciąga, odpuścił. Wolał nie ryzykować dostaniem w mordę od swojego. Chwila spokoju i znów się zaczęło darcie w karczmie, tym razem koledzy od kufla Androsa, wypierdalali gościów z karczmy. Faktycznie zrobiło się trochę ciasno, a motłochu było co niemiara, niektórzy tylko pewnie liczyli na darmowe picie.
- Jak mówili moi przedmówcy, wypierdalać. - Mówiąc to, lekko zakołysała się, czuł skutki alkoholu, jednak mógł dalej pić. - Wypierdalać, pókim miły.
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Znachor Albert on Nie Mar 11, 2018 6:23 pm

Mina Alberta zkwaśniała, tego już było za wiele. Jakiś gość ze wschodnim akcentem postanowił spróbować się z nim i wypchnąć go sprzed lady. A co to on był, jakąś szmacianą lalką żeby już druga osoba dziś nim pomiatała jak chce? Od razu zakasał rękawy i spojrzał na niego groźnie.
- Ty Kurwo! - krzyknął, ale momentalnie się uspokoił. Bowiem za nim stanęło kilku innych ludzi, poprawił on swoją zszarpaną koszulę i ponownie usiadł na stołku. Jego twarz stała się czerwona od zdenerwowania, miał powoli dość tego wielkomiejskiego życia.
- Ja pierdolę stary, nie dziwie się że odszedłeś od nich. - powiedział i poczekał aż karczmarz naleje mu kolejkę, tym razem upewnił się że bierze właściwy kufel.
- Jak chcecie to możecie resztę wyrzucić, ale dziś mam urodziny i moi ludzie piją na mój koszt. Oni zostają. - odwrócił się na stołku i pokazał palcem ręki w której trzymał kufel kilku jego ziomków. Człowiek który najgłośniej krzyczał tego dnia, był chyba najlepiej ubrany z nich wszystkich, łatwo można było wywnioskować że jest on jakimś paniczyskiem - a jak było wszystkim dobrze wiadomo, Albert takich ludzi nie lubił. Łypnął na niego wzrokiem i po chwili przywołał jednego ziomka, sypnął mu trzema srebrnymi monetami i wyszeptał parę słów na ucho.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Tinúviel on Nie Mar 11, 2018 7:05 pm

W porównaniu do jej przeciętnych dniach w Braavos, podczas których działo się dopiero nocą, to tutaj trwał istny chaos. Piwo i wino lało się strumieniami, mężczyźni rzucali sprośnymi żartami, śpiewali, tańczyli i macali co lepszą służkę. Jeszcze jakiś minstrel chciał śpiewać jakąś nieznaną jej pieśń, lecz na szczęście jedna pani zabrała mu lutnię i sama zaczęła dźwięcznie śpiewać, co zadowoliła resztę zebranych, którzy doskonale znali tą piosenkę – zaczęli drzeć się tak, że bębenki uszne Tin ledwo wytrzymały. Popijała z uśmiechem wino, które dostała od Baltasara, śmiejąc się co jakiś czas z słów, które akurat zabrzmiały śmiesznie, albo reszta się śmiała i dołączała do gromkich śmiechów. Piła jednakże z umiarem (choć towarzystwo jej w tym przeszkadzało), by zachować trzeźwość umysłu. Towarzyszyła mężczyznom, dodatkowo prawie pijanym, tak więc była wręcz pewna, że coś się wydarzy. Lecz zanim jej przepowiednia się spełniła, Balt zaczął do niej mówić półszeptem, tak że ledwo go zrozumiała w tym harmidrze, jaki tam panował. Chwile zastanawiała się nad jego słowami, po czym uśmiechnęła się niewinnym uśmiechem do Braavosa.
- Jeśli będzie tak jak mówisz, to nie widzę przeciwskazań, panie. Zapasy wina są niezwykle kuszące, co jeszcze bardziej raduje moje serce, że będę mogła wypić je z tobą, Baltasarze. Nie spieszy mi się, tobie też nie musi. – Przegryzła wargę, unosząc lekko kąciki ust patrząc w głąb ciemnobrązowych tęczówek mężczyzny. Dopiero po chwili urwała ten kontakt, żeby napić się łyka wina. Wtedy zaczęło się dziać.
Jeden z tutejszych, Atlovart dał jakiemuś nowoprzybyłemu, którego wcześniej nie spostrzegła (miała na kogo patrzeć) w nos, skutecznie go łamiąc. Większość ludzi stanęła wtedy na nogi, włącznie z Tin i Baltasarem, choć oboje mieli trochę inne cele. Braavos pobiegł przed siebie trochę ogarniając towarzystwo, zaś Tinuviel zgrabnym krokiem umknęła w kąt sali, gdzie mogła patrzeć na wydarzenia z boku. W takim miejscu jak to, ona mało co może poczynić, każdy mężczyzna tutaj mógłby z łatwością złamać ją wpół. Poczekała więc na przebieg akcji i gdy wydawało się, że wszystko się uspokajało, wyszła z cienia, pojawiając się krok od swego jedynego przyjaciela tutaj. Zaczęły się czystki, na szczęście o ile dobrze zrozumiała, mogła zostać tak jak i reszta towarzyszy z Braavos. Już miało się wszystko uspokoić, gdy ten cwaniaczek blondyn z złamanym nosem nagle wyskoczył i zaczął mówić coś gniewnym tonem, co nie mogło się dobrze skończyć. Tin przeklęła jego głupotę w myślach. Miał złamany nos, krwotok nie ustawał, a sam się jeszcze stawiał, będąc w gorszej sytuacji. Miała dziwne wrażenie, że dzisiejszy dzień nie obędzie się jeszcze bez trupów.
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Martyn Westerling on Nie Mar 11, 2018 9:58 pm

Początkowo Martyn zdębiał. Wkurzyć się o toast za króla? Cóż to zz dziwni ludzie? Większość ledwo wie jak Lancel Pierwszy Tego Imienia wygląda, a co dopiero ma powód, żeby się oburzać o głupi toast. Toć to taki zwyczaj jak wyczyszczeniem butów przed wejściem do domu!

Przez chwilę zastanawiał się, czy na serio ma odejść od stołu, karzeł jednak pozwolił mu usiąść.
-Dziękuję- uśmiechnął się niepewnie.
-Czy mam do czynienia z samym Tyrionem Lannisterem?- zagadnął. Co prawda krasnal wyglądał na młodszego, ale był tak brzydki, że ciężko było określić jego wiek.

Wtem zaczęło się dużo dziać. Najpierw dziewczyna z Północy wskoczyła na stół, zaśpiewała, po czym stwierdziła, że więcej nie pije. Niewiele myśląc, wskoczył na stół ze swoją lutnią.
-Moi drodzy! Pozwólcie, że i ja uraczę Was swoim głosem!- wrzasnął, próbując przekrzyczeć ogólny wrzask.
Westerling postanowił wykonać piosenkę o Królu Robercie.
Po kilku wersach, przy kontuarze rozpoczęła się bitka, a zaskoczony Martyn na chwilę przestał śpiewać.
-Graj, muzyko!- wrzasnął jednak jakiś pijak z końca sali, więc Martyn wrócił do śpiewania, tym razem w szybszym tempie i głośniej (co odbiło się na czystości głosu).

Śpiew dodał Martynowi pewności siebie. W końcu był w swoim żywiole. Po raz pierwszy w tym roku poczułs ię szczęśliwy.
Tym bardziej był zawiedziony, gdy sprawca bójki postanowił wypieprzyć wszystkich z lokalu,
-Ja też?- krzyknął przez całą salę i rozłożył ręce w geście zdziwienia- przecież nic nie zrobiłem! No i karzeł pozwolił mi zostać!

Westerling nie zamierzał wychodzić po dobroci.
avatar
Martyn Westerling

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 09/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Nie Mar 11, 2018 11:12 pm

Wszystko wydawało się już uspokajać. Chyba. Jednak nie mogło skończyć się tak łatwo. Dzieciak, który wygłosił toast za Lancela nie chciał wyjść po dobroci - może mu Marbrand wpierdol spuści - a ten blondas co mu Atlovart rozkwasił nos bardzo brzydko odezwał się do nowego kolegi z Braavos. Co za tupet! Jeszcze później coś zaczął się rządzić, jakby był tu jakimś paniskiem.
- Kurwo!? Do mego kolegi znad kufla!? - ryknął i wziął potężny zamach, miotając toporem w głowę tego bęcwała. - Żryj stal!
Momentalnie po rzucie ułożył dłoń na rękojeści sztyletu u pasa i spiął się gotów do walki, a jego towarzysz z kompanii ze spokojem wstał z ławy, również kładąc rękę na swojej broni.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 11, 2018 11:32 pm

Karli gniew to jedna z rzeczy, którymi straszy się niegrzeczne dzieci. Tym razem nie miało być inaczej. Gerold z brodą w piwie i toporkiem w prawicy postanowił wymierzyć.. sprawiedliwość. Jego celem miała być głowa solenizanta. Ostrze błysnęło w półobrocie i zaklinowało pomiędzy łuskami pancerza Alberta, by po lekkim szturchnięciu, czy gwałtownym ruchu opaść na ziemię. Nie stanowiło to zagrożenia życia, bynajmniej nie miało też szans zbroi zniszczyć, jednak przekaz wydawał się bardzo jasny. Widać było, że blondyn wraz z nieco obitym przed chwilą przez Marbranda i Braavosa mężczyzną pomykają ku wyjściu, a ostatni gapie ich śladami. Właściwie.. wciąż jeszcze Martyn twardo stał na swym miejscu. Karzeł jednak należał do mściwych i nim Albert wyniósł się z przybytku, śmignął mu koło ucha sztylet, a Will dostał kuflem piwa.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Rosh z Gulltown on Nie Mar 11, 2018 11:49 pm

Rosh, przyszedł się po prostu spokojnie napić piwa, pogadać z znajomymi a później spędzić resztę nocy w burdelu. Właśnie rozmawiał z Geroldem o tym ostatnim jednocześnie słuchając śpiewu dziewki z północy, niejakiej Lyanny. Musiał przyznać, że wyszedł jej utwór bardzo ceniony przez Rosha. Nagle każdy zaczął okładać się po mordach, kłócić i tak dalej. Grafton o dziwo siedział spokojnie obserwując wszystkie zajścia z boku. Najbliżej jego siedziało właśnie ów utalentowane dziewczę z dalekiej północy. Odłożył swój kufel, postanawiając dalej nie pić, by w razie wypadku pomóc kolegom. Tak czy owak alkohol działał również na niego i to dosyć mocno. Westchnął głośno mówiąc pod nosem
- Ech, dzień jak co dzień. - Całe szczęście miał też swój ukochany miecz wraz z sztyletem i widząc krasnala ciskającego swoim w Alberta, parsknął śmiechem, wyciągając swój i podając mu wprost do ręki.
- Jeśli teraz uda Ci się trafić stawiam burdel i najlepsze wino w okolicy. - Siedział uśmiechnięty oczekując kolejnego rzutu. Kątem oka zauważył wystraszoną minę towarzyszki z północy - Nie musisz, aż tak się bać dziewczyno. Pierwszy raz na oczy widzisz bandę napierdalającej się hołoty? Traktuj, to raczej jak dobre widowisko. Dopóki nie idą z pięściami do ciebie jest tu dosyć bezpiecznie, heh


Ostatnio zmieniony przez Rosh z Gulltown dnia Nie Mar 11, 2018 11:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Znachor Albert on Nie Mar 11, 2018 11:56 pm

To była jakaś katastrofa, w jednej chwili pije smaczne wino, a już w drugiej wyjmuje toporek ze swojej piersi. Gdy tylko zrozumiał co tu się dzieje, postanowił czym szybciej spierdalać. Wstając ze stołka zdążył rzucić tylko jednym prostym. - Ała kurwa, znowu?! - Mimo że był ryzykantem, nie chciał tracić życia w tak głupi sposób, zważając na to że przeciwników było więcej. Rzucił się do drzwi, chcąc czym szybciej znaleźć się w jakimś bezpiecznym miejscu, lecz gdy koło ucha śmignęło mu ostrze, wystraszył się nie na żarty. Choć wydarzenie to było co najmniej przerażające, to już dawno nie czuł się tak dobrze. Gdy tylko znalazł się bezpiecznie za drzwiami, skierował się w przeciwnym kierunku niż znajdowało się jego lokum, nie chciał naprowadzić tam potencjalnego pościgu..
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Lyanna Stark on Pon Mar 12, 2018 12:07 am

Sytuacja bardzo szybko z wesołej biesiady w karczmie zmieniła się w brutalne mordobicie. Lyanna właśnie zdązyła wskoczyć na stół, przy którym siedzieli jej pierwotni towarzysze i przejść do ostatniego refrenu Niedźwiedzia i Dziewicy Cud gdy padł pierwszy strzał w mordę. Chwilę poźniej karzeł stał już na blacie nieopodal i rzucał sztyletem w stronę jasnowłosego jegomościa.
Lutnia trzymana w ręce przez Lyannę natychmiast ucichła, a dziewczyna zacisnęła na niej nieco mocniej palce. Spojrzała nerwowo w stronę drzwi wyjściowych znajdujących się nie tak daleko. Nieopodal przybytku znajdował się jej koń, wystarczyło wyjść na zewnątrz, odnaleźć go i pogalopować w stronę Casterly Rock. Na grzbiecie wierzchowca czuła się zawsze bezpiecznie, bowiem mało kto potrafił dorównać jej jeździeckim umiejętnościom, do tego jej koń był szybki i dość zwrotny. Już miała skierować się w stronę wyjścia gdy usłyszała słowa jednego z mężczyzn siedzących przy stole i odwróciła się w jego stronę.
- Pierwszy raz? Nie, gdzie tam. Ludzie z Przesmyku może i są drobni, ale lubią się okładać po mordach w karczmach tak jak i tutaj - skłamała gładko, aczkolwiek właściwie był to pierwszy raz. W Winterfell nigdy nie dochodziło do bijatyki między hołotą, bowiem taka się tam nie znajdowała. Spojrzała na Rosha z Gulltown i siedzącego obok niego Cykadę i uznała, że ten pierwszy wygląda na dość godnego zaufania. W końcu  właśnie został pasowany na rycerza w turnieju... Drugi z nich zaś już nie wzbudzał takiego zaufania, w końcu Lyanna podejrzewała, że to ten grasant, którego poszukiwali w Dorzeczu. Szkoda, że panienka Stark nie wiedziała, że w istocie Rosh z Gulltown jest o wiele bardziej niebezpieczny niż Cykada. - Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Pomimo tego, że propozycja waszego przyjaciela Gerolda była dość intrygująca, chyba zakończę zabawy na dziś. Nie chcę oberwać od tych pijusów - rzuciła do Rosha, gdy zeszła już z blatu stołu, gotowa do rzucenia się w stronę wyjścia w każdej chwili gdyby zrobiło się chociaż nieco bardziej niebezpiecznie.
avatar
Lyanna Stark

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 12, 2018 12:09 am

Bynajmniej nie był to jednak koniec. Chytry karzeł wyszarpnął skrywany do tego czasu sztylet i dziabnął nim w okolice klejnotów Westerlinga, na co ten zareagował gwałtownym upadkiem na stół przy wtórze własnego krzyku, trzymając się za zranione miejsce. W akcie męstwa postanowił kopnąć karła, lecz chyba dobrze tego nie przemyślał. Już najmniejsze ruszenie nogą spotęgowało ból w kroczu, które stało się też przez to nieco cieplejsze, pewnikiem przez krew. Nie trwało długo, nim karli awanturnik posłał trzy ciosy w twarz krótkoterminowego barda. Pierwszy sprawił, że znieruchomiał, drugi przetrącił mu nos, a trzeci pozbawił górnej, lewej trójki. Następnie Hill przetoczył Westerlinga na krawędź stolika i wraz ze swym przybocznym chwycili go za ręce oraz nogi, by przytaszczyć do okna, a ostatecznie wyrzucić go przez nie wprost w boczną uliczkę. Przynajmniej niespełniony bard nie wylądował twarzą w końskim pączku.

Co kończy dowód, jakoby karczma dostała rekomendację Przybytku Przyjaznego Karłom.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Pon Mar 12, 2018 12:28 am

Towarzysze się z nim zgadzali, a widok najemników oraz byłych członków turnieju widocznie zasiał tyle zwątpienia w szeregach drobnych mieszczan, że ci pospiesznie ewakuowali swoje zadki z karczmy.
Nie sposób było jednak nie zauważyć nastawienia Androsa, Gerolda, czy Rosha względem Dagona. Widać było, że nie wystarcza im rozwalony nos, a Atlovartowi nie w smak były trupy ku uczczeniu finałów. Klepnął więc Dagona w ramię trochę mocniej niżby chciał i miał zamiar coś powiedzieć, ale w Dagona walnął toporek. W tym momencie karczmarz już go zostawił. Nie będzie mu przecież robił za tarczę. Zrobiło się nieco gorąco, więc niech walczy lub spierdala. Poprawka, zrobiło się zajebiście gorąco. Topory i noże latały, a - jak karczmarz się spodziewał - Westerling obskoczył wpierdol, choć niezapowiedzianym punktym programu okazała się defenestracja. Czy Atlovartowi podobało się całe zajście? Ano pewnie nie, ale mogło się skończyć gorzej, więc nie narzekał. Przynajmniej zobaczył karła w akcji, jak wcześniej sam chciał.

Koniec końców wreszcie był spokój. Nawet karczmarz wychylił się zza baru.
- Zostajemy jeszcze i mała integracja, czy pielgrzymka do burdelu? - zagadnął zebranych, gdy nieco się uspokoili. W przypadku pierwszego, zaproponował dość znaną zabawę polegającą na kręceniu butelką, czy też nożem i zadawaniu pytań/zadań, lub w drugim przypadku podpytał do którego konkretnie przybytku razem idą.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Pon Mar 12, 2018 12:38 am

Topór niestety wbił się tylko w pierś tego kutasiarza, ale nic straconego, Rosh podał mu sztylet. Piwo za trafienie? Biorę! Niestety cel zaczął spierdalać, więc ostrze przemknęło mu kolo ucha, więc karzeł posłał jeszcze za nim i jego kumplem pusty kufel. Ten co wznosił toasty za Lancela też nie chciał wyjść, a stał na tym samym blacie, korzystając więc z okazji niesiony na skrzydłach furii i alkoholu Gerold odwrócił się i dziabnął go między nogi swoim sztyletem. Chłopaczyna opadł na kolana i coś tam się próbował szarpać, ale trzy proste w twarz wybiły mu to z głowy. Pozostało już tylko wywalić go przez okno, podnieść toporek i zasiąść do stołu.
- No... Pozamiatane - powiedział Hill uspokajając się i biorąc głęboki oddech. - To teraz bym proponował po kufelku jeszcze i już udać się do burdelu, ja stawiam pierwszą godzinę. Paniom również jeżeli są zainteresowane. - zaśmiał się rubasznie. - Karczmarz! Po kolejce dla wszystkich!
Kiedy zaś gospodarz podał alkohol, karzeł podsunął mu cztery złote smoki.
- Za zamieszanie.
Co do pytanie Atla, burdel jaki miał na myśli to były "Rozkosze Krasnala", przybytek należący do Tyriona Lannistera, w którym Gerold się zatrzymywał i był pewien wysokiej jakości świadczonych tam usług.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Pon Mar 12, 2018 12:56 am

Nie potrzebował powodów, żeby rzucić się w wir walki i stanąć murem za towarzyszem kufla. Nie w jego stylu cofać się przed bitką kiedy gołym okiem widać, że coś jest nie tak. Nim zdołał jednak cokolwiek zrobić, Atlovart powstrzymał go i próbował uspokoić. Próba mogła zakończyć się sukcesem gdyby nie ta zniewaga. Gnojek nazwał go kurwą. Jego, Czempiona Braavos. Powinien się cieszyć, że Baltasar jeszcze nie rozkwasił mu ryja. Posyłał ludzi do uzdrowicieli za mniejsze bezczelności.
- Kurwa mać! Kurwa pierdolona mać! - Krzyczał w bękarcim, aż na jego szyi pojawiły się żyły. - ao līve! Jeszcze słowo i nie doczekasz następnych urodzin. Wypieprzaj stąd! - Już zaciskał kostki do ciosu w żuchwę, gdy w jegomościa trafił topór. Bravos cofnął się i otarł oczy z niedowierzania. Sam Gerold Hill stawił się za nim, a dla Bravosa była to sprawa honoru. Wybuchł śmiechem na widok spieprzających w podskokach, blondasa i jego ziomków lecz nim zdążył pogratulować karłowi celu, ten oporządzał już następną ofiarę. Cholera, ten człowiek to wariat ale zdążył się właśnie zapisać na listę przyjaciół Baltasara. Bravos spojrzał na Atlovarta, a następnie poklepał po plecach Marbranda i pomógł wstać łysemu Verdanowi. Nie zapomni tego wieczoru do końca życia. Kiedy adrenalina opadła, chciał naprawić to co niemal zrujnowane. Z tego złego przynajmniej trochę się rozluźniło. - Bawmy się, pijmy. Przez resztę wieczoru lokal jest nasz.
Rzucił gospodarzowi garść monet na zachętę i wybrał buteleczkę rumu zza szynkwasu. Postawił ją przed karłem i przybił z nim dłoń tak jak to robili w Braavos. Gerold z pewnością wiedział jak odwzajemnić ten gest, był obyty w świecie.
Następnie Baltasar odnalazł rudą piękność, która trzymała się jego pleców i zaprowadził ją z powrotem do miejsc przy stole. Rzucił Letho i Samirze aby posadzili pijanego Skarabeusza gdzieś w kącie, co by się nie turlał pod stołem i zachęcił wszystkich do dalszej zabawy. Kiedy usłyszał, że urodziwa panienka z północy zamierza opuścić lokal, postanowił przekonać ją do zabawienia tu jeszcze przez jakiś czas. W końcu był zamieszany w bójkę, czuł obowiązek naprawy atmosfery miedzy towarzyszami.
- Proszę, nie opuszczaj naszego grona. Śpiewaj nam, baw się z nami i uracz się winem, które tu przyniosłem.- Solidny argument, wino było na prawdę przednie. Grzech nie spróbować!
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Pon Mar 12, 2018 8:36 am

Cóż to była za noc, po pijaku, Andros z jednym Braavosem wpierdoli, jakiemuś mięśniakowi. Jego kolega, który dostał kulturalnie w mordę, nie chciał opuścić karczmy i jeszcze miał czelność, nazwać Baltasara kurwą. Na odpowiedź tej zniewaga Andros nie musiał długo czekać. Usłyszał, tylko krzyk karła i po chwili zobaczył już topór w napierśniku znachora. Ten karzeł jest popierdolony, ale jak ja go lubie. Wiedział, że zaraz może się rozpocząć mordowanie w karczmie, więc położył rękę na rękojeści. Jednak znachor podjął mądrą decyzję i postanowił wyjść z karczmy, nim jednak zdążył przekroczyć, jej progi to obok ucha śmignął mu sztylet. Andros wybuch śmiechem, takiej nocy w karczmie jeszcze nie przeżył. Andros długo się nie śmiał, gdyż przypomniał sobie o jeszcze jednym problemie, który nie chciał wyjść z karczmy. Już Andros się zbierał, żeby pójść, przypierdolić mu i wyjebać z karczmy. Jednak w tym, znów zajął się Gerold, początkowo atakując sztyletem męskość Martyna, a następnie wypierdalając mu trzy ciosy, kończąc, wyrzucając go przez okno.
- Jak ja was kurwa lubię, mogę wam śmiało nazwać przyjacielami. Gdyby ktoś kiedyś był niedaleko Ashemarku i nie miałby, gdzie spędzić nocy, niech śmiało przychodzi, ugoszczę jak brata. - Kiedy, usłyszał propozycje, wyjścia do burdelu, był najbardziej na tak. Wiedział, że pijąc tak dalej, nie wytrzyma więcej niż 5 kufli.
- Burdel? Jestem jak najbardziej na tak. -
Kolejną wypowiedź, jaką usłyszał, to była chęć wyjścia, przez niewiastę z północy.
- Droga panno Lyanno, kategorycznie nie zgadzam się, żebyś sama opuściła karczmę, nie wiadomo, kto może na nas czekać na zewnątrz, przez to, co tu się chwile temu stało. Jeśli pozwolisz, mógłbym odprowadzić cię do miejsca twojego pobytu.


Ostatnio zmieniony przez Andros Marbrand dnia Wto Mar 13, 2018 5:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 76
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Cykada on Pon Mar 12, 2018 5:16 pm

Co się w tej karczmie zaczęło odwalać, to Cykada nie miał pojęcia. Najpierw Vart po cichu odszedł na ubocze delektować się piwem w samotności... Ale to nie trwało długo. Jakiś jegomość go zaczepił za co został poczęstowany soczystym sierpowym. Od tego zaczął się mały chaos. Wszyscy wstali i atmosfera zrobiła się naprawdę gęsta. Niektórzy sięgali po broń. Cykada instynktownie przesunął się bliżej Rosha. Jeśli dojdzie do większej bitwy to miał zamiar chować się za nim.
Cóż, walka się zaczęła, ale mniejsza niż podejrzewał. Gość, który zaczepił Varta najpierw oberwał toporem od krasnala a potem kulturalnie opuścił lokal. Ten Gerold to był dopiero gość. Napierdalacz jak ich mało. Polubiliby się z Roshem...
Po fruwającym toporze krasnal postanowił jeszcze wymierzyć cios Westerlingowi, który chwalił wcześniej króla zachodu. Cykada zanotował w pamięci, żeby nigdy nie popełniać jego błędu przy Geroldzie. Nie żeby jakoś specjalnie lubił tego Lancela... nawet go nie znał. Ale jednak przypadkiem mogło się kiedyś coś wymsknąć.
W czasie całego tego chaosu młoda Lyanna przygrywała wszystkim na lutni śpiewając Niedźwiedzia i Dziewicę Cud. Cykada słyszał wcześniej, że dziewczyna jest z Przesmyku, co sprawiło, że poczuł do niej coś na kształt sympatii. Nie często spotyka się ludzi z bagien na południe od Bliźniaków.
Cykada z wielkimi oczyma przyglądał się wszystkiemu ze stolika i nie mieszał się. Gdy zamieszanie dobiegło końca i w karczmie zrobiło się o wiele więcej miejsca, Vart zaproponował dwa zakończenia wieczoru. Karzeł jak to on oczywiście namawiał wszystkich do wizyty w burdelu. Powiedział nawet, że stawia... Musiał być cholernie bogaty. Marbrand też był na takie wyjście chętny. Najpierw jednak chciał odprowadzić Lyannę... Cykada postanowił się wreszcie odezwać.
- Ja mogę towarzyszyć Pani Lyannie! - Spojrzał na dziewczynę. - Ale rzeczywiście, lepiej żeby pani została. Szkoda byłoby tracić taki ładny głos... nie to co ten Westerking...
avatar
Cykada

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Rosh z Gulltown on Pon Mar 12, 2018 7:12 pm

Rosh przez całe zajście obserwował kto dostaje po pysku, kto ma przewagę, a kto leży już pobity lub zarypany w cztery dupy. Najbardziej podobała mu się akcja, którą wykonał Gerdol kurwa Hill, dźgając jakiegoś chłoptasia w krocze, kopiąc i jeszcze wyrzucając przez okno. Widząc to niemal pękał z śmiechu. Słowa Lyanny skomentował uśmiechem, bo nadal uważał, że dziewczę z północy najzwyczajniej w świecie obleciał strach. W sumie nie było w tym nic dziwnego w końcu znajdowała się w karczmie z samymi mężczyznami lubiącymi obkładać po mordach innych. Gdy wszystko ucichło padły dwie bardzo dobre propozycje, ale ta krasnala wydawała się mimo wszystko lepsza, dużooo lepsza.
- Słuchaj Hill... To jest kurewsko dobry pomysł chłopie. - Poklepał go po ramieniu jeśli ten akurat znalazł się gdzieś blisko. Słysząc "dżentelmenów", proponujących Lyannie wspólny powrót również parsknął śmiechem, wpierw komentując Marbanda.
- Marband, a nie skończy się to tak, że ona będzie musiała nieść ciebie do domu? Hę? - Rosh oczywiście mówił momentami troszkę niewyraźnie, bowiem sam również dość dużo wypił tego wieczoru. Później odwrócił wzrok do Cykady, mając już na twarzy swój szyderczy uśmieszek.
- Edward, obawiam się, że to dziewczyna musiałaby chronić ciebie, trzęsidupo. Heh. Poza tym, Lyanna wygląda na dość twardą kobitkę i nie sądzę, by potrzebowała eskorty niczym księżniczki. - Oczywiście powiedział to tak, aby jego przyjaciel odebrał to jako żart. Kończąc uderzył go lekko z pięści w ramie. Słysząc słowa o następnej kolejce i wyjściu do burdelu westchnął nie będąc pewnym czy aby na pewno przetrwa następny kufel.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Lyanna Stark on Pon Mar 12, 2018 11:29 pm

Sytuacja w karczmie nieco się uspokoiła, a większość towarzystwa została wypędzona z przybytku, toteż Lyanna postanowiła zostać nieco dłużej. Czuła, że powinna brać dupę w troki kiedy zaczęła się ta cała bijatyka, ba, nie powinna tutaj przychodzić w ogóle od samego początku. Gdyby brat się dowiedział, zabiłby ją od razu. Dosłownie. Jej brat był przecież agresywnym szaleńcem. Przełknęła ślinę na samą myśl, co by się stało, gdyby Torrhen się dowiedział o jej małej wizycie w karczmie.
Słysząc propozycje odprowadzenia jej do miejsca pobytu, Lyanna pokręciła głową. Zamek Lannisterów znajdował się zdecydowanie zbyt daleko aby panowie szli ją odprowadzić, a potem wrócić do miasta, do burdelu. Poza tym nie chciała aby ktokolwiek wiedział, że rezyduje na Skale na czas turnieju, bowiem wtedy od razu wydałoby się, że żaden z niej sir Lynn ze Strażnicy nad Szarą Wodą.
- Nie martwcie się o mnie, panowie. Ruszajcie do burdelu, sama odprowadzę się gdzie trzeba. Poza tym sir Rosh ma rację, nie potrzebuję eskorty - rzekła, bowiem wiedziała, że jej eskorta znajduje się już pewnie pod drzwiami pobliskiego burdelu, czekając na jej powrót. Wszakże opłacono mu tylko jedną godzinę w przybytku, a ta zapewne już dawno minęła. Spojrzała na wino przyniesione przez Balthasara i pomimo, że wyglądało kusząco, odmówiła. Zamiast tego, uderzyła ponownie w struny lutni i pozwoliła aby instrument wydobył z siebie przyjemne, ciche dźwięki. Wreszcie przystała na prośbę Balthasara i Cykady i postanowiła zostać. Zagra kilka znanych wszystkim kawałków, umili im dopijanie ostatnich kufli i skieruje się w stronę Skały. - Skoro już się w miarę uspokoiło, może rzeczywiście zostanę jeszcze trochę. Kto zna Żonę Dornijczyka? A zresztą po co ja pytam, pewnie każdy zna. No może oprócz naszych przyjaciół z Braavos? - Rzekła i już wkrótce w karczmie rozbrzmiały dźwięki dobrze wszystkim znanej pieśni. Z czasem pomieszczenie jeszcze bardziej opustoszało, gwar ucichł, kto miał odwiedzić dzisiejszej nocy burdel ten pewnie kierował tam już swoje kroki. To sprawiło, że po odegraniu piosenki Lyanna skusiła się na jeszcze jeden kufelek gorzkiego ale.
avatar
Lyanna Stark

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach