Karczma Słodkie Uda

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Mar 07, 2018 6:03 pm

Zimna żytnia, duże biusty i najlepsza ryba w mieście!
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Mar 07, 2018 7:03 pm

3/04
późnym wieczorem


Turniej został zakończony, uczestnicy rozeszli się na cztery strony świata ale miastu wciąż towarzyszyły emocje. Ulice pełne były tłumów. Zachlejmordy, rycerze. Piękne kobiety, mieszczaństwo. Kolorowi kupcy, rzemieślnicy i nieprzyzwoite dziwki. Nie brakowało też takich, co szukali guza, bo naoglądali się napierdalanki. A propos wpierdolu, Baltasar czuł się już znacznie lepiej i był w nastroju do zabawy. Zarządził wśród swoich, że dzisiejszy wieczór spędzą w jednej z tutejszych karczm. Słodkie Uda miały świetną rekomendacje, jeśli wierzyć słowom pijanego marynarza, którego spotkał w porcie. Wodni Tancerze zasiedli przy jednym z większych stolików w nadziei, że ktoś może się do nich dołączyć. Ludzie z Braavos słynęli z zamiłowania do zabawy i byli niezwykle otwarci. Jedyny problem tkwił w barierze językowej dlatego też czym prędzej chwycili za kufle, bo jak wiadomo, alkohol rozwiązuje język i pomaga nawiązywać relacje. Toast za Morskiego Lorda. Toast za Czempiona Braavos. Toast za zwycięzców turnieju i jego gospodarczy, a na końcu toast za dupę Maryny. Jego stałymi towarzyszami byli kolejno, Letho, czyli ten wąsacz z obitą mordą. Jego pierwsza uczennica, oliwkowa piękność o kruczoczarnych włosach i groźnym spojrzeniu. Verdan, niski i łysy, a przy tym najgłośniejszy oraz jego przeciwieństwo, Skarabeusz. Były niewolnik, który jako jedyny z całej piątki nie był Wodnym Tancerzem. Przybysze zza oceanu rozprawiali w swoim języku, wzbudzając zaciekawienie otoczenia nie tylko swoim wyglądem. Tego dnia Baltasar poznał kilka zacnych osób i miał nadzieje jeszcze ich spotkać, dlatego też co jakiś czas rozglądał się po karczmie.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Sro Mar 07, 2018 7:40 pm

Tego wieczora Andros szukał jakiejś karczmy do napicia się. Turniej się nie skończył najlepiej, więc trzeba było czymś zająć myśli, najlepiej alkoholem. Maszerując przez ulicę Lannisportu natrafił na karczmę, Słodkie Uda. Tutaj jeszcze Andros nie miał przyjemności pić. Wszedł w swoim lekkim pancerzu do karczmy, od razu jego oczom ukazał się duży stół, za którym siedzieli Bravosczycy. Widział, jak walczyli na walkach zbiorowych, znali się na swojej pracy. Andros od razu udał się do odosobnionego stolika i zaczął pić samotnie. Jednak cóż to za zabawa pić samemu, po zaledwie dwóch kuflach postanowił dosiąść się do Bravosów.
- Witam, można się dosiąść? - Stojąc przed nimi, liczył że któryś z nich mówi wspólnym. W końcu jakoś musieli się zapisać na turniej.

avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Mar 07, 2018 9:32 pm

Karczmarz słusznie posłał po dodatkowe beczki z piwem. Zaczynało się robić tłoczno. Ktoś lekkim kopnięciem w rzyć wybudził śpiącego pod barem trubadura i tak oto zaczęła grać muzyka. Verdan opowiadał, jak to mierzył się o względy panny Jagódki z człowiekiem noszącym miecze na plecach, kiedy do ich stolika podszedł nieznajomy i przemówił językiem zrozumiałym tylko dla Baltasara.
- Zapraszamy do stolika. Siadaj, jak przy swoich. - Przemówił z charakterystycznym akcentem, posyłając towarzyszom uspokajające spojrzenie. - Musisz jednak wybaczyć mym towarzyszom, jesteśmy cudzoziemcami i nie wszyscy znają tutejszy język. Jestem Baltasar Nahiris, a to... - Zaczął od swojej lewej, przedstawiając wszystkich po kolei. Na zdrowie! pochwalił się świeżo poznanym zwrotem w języku powszechnym, Verdan który aż podskoczył, by uścisnąć dłoń z nieznajomym. Dalej siedziała Samira, Letho i małomówny Skarabeusz - Proszę, zajmij miejsce i opowiedz nam kim jesteś. Będę tłumaczył. - Rzekł Baltasar, gdy kelnerka stawiała przed nimi sześć kufli ze świeżuchnym stoutem.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Sro Mar 07, 2018 10:09 pm

Gdy Andros podchodził do stolika w karczmie, już była grana wesoła muzyka. Podchodząc, najwyraźniej przerwał jednemu z nich opowieść, ale ten tym faktem nie był jakoś przejęty. Po usłyszeniu, że został dopuszczony do stolika, od razu usiadł.
- Nie ma nic do wybaczania, z twoimi towarzyszami będę jeszcze rozmawiał, ale to później, jak więcej wypijemy. - Gdy ich przywódca przedstawiał każdego z nich, to Marbrand po kolei każdemu podawał rękę. Po chwili znał ich wszystkich, Verdana, Baltasara, Samira, Letho i Skarabeusza.
- Jestem Andros z rodu Marbrandów, dziedzic całego Ashermarku i ziem do niego podległych. - Po przedstawieniu się, uśmiechnął się, nie chciał wyjść na zadufanego w sobie szlachcica. Takich najbardziej nie lubił, uważali się zawsze, za nie wiadomo kogo.
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Sro Mar 07, 2018 10:20 pm

W pierwszej kolejności należało się umyć. Następnie, Atlovart spędził popołudnie z panną Hogg, bynajmniej nie układając wierszy. W końcu jednak nastał okres rozłąki, a najemnik wrócił do karczmy, w której wraz z kompanami urzędowali od jakiegoś czasu. To tam zmienił ubranie. Wbił się w szatę czarną, stosunkowo prostą i pozbawioną znaczących zdobień. Buty swe porządnie wyczyścił, a biorąc pod uwagę ich jakość - było się czym pochwalić. Zapiął pas z wieloma kieszonkami i sprawdził, czy aby szpargały, które zwykle ma ze sobą aby na pewno są pod ręką. Z widocznych jeszcze rzeczy, miał przy pasie spory nóż, a i co u Atlovarta niecodzienne - zrezygnował ów wieczora z nakrycia głowy, które to przywdziewa praktycznie każdego dnia. Oczywiście powiedział Roshowi i Cykadzie dokąd się wybiera i naturalnie zaprosił ich ze sobą, gdyby zaś odmówili, to poprosił, by za kilka godzin ruszyli dupę i sprawdzili, czy jeszcze żyje.

Powolutku robiło się już ciemno, gdy Atlovart przybył w umówione miejsce spotkań "czempionów". Nie liczył zbytnio, że ktoś się zjawi, ale wolał odfajkować ten podpunkt planu wieczora, nim uda się do Słodkich Ud. Nieco pretensjonalna nazwa dla karczmy, ale co zrobić? To, ile osób i jakie osoby się z nim spotkały, wymuszało różne scenariusze, lecz przejdźmy do standardowego.

Karczmarz wszedł do przybytku i otaksował wszystko fachowym okiem. Nawet czysto, niezbyt tłoczno, jakiś bard rzępoli, pachnie przyzwoicie, ceny nieistotne. Można zostać. Tak też należało wygospodarować nieco wolnego miejsca. Szybko stało się jasne, że tyle osób nie pomieści się przy jednym stoliku, zaś można było zauważyć, że jedna z wielkich ław jest w połowie pusta, a druga całkowicie. Nie pozostało więc nic innego jak podejść do grupki przyjezdnych i wyjaśnić sprawę:
- Siedmiu błogosław. Ze znajomkami żeśmy.. o, a my się chyba już gdzieś widzieliśmy. - przed oczami Atlovarta pojawił się obraz, jak uderza płazem miecza w hełm Baltasara, a ten pada nieprzytomny na placu zbiorowych - Jak wspominałem, zawitaliśmy poświętować po turnieju, ale ściskać się i kuć łokciami żadna przyjemność. Mieliby waszmoście coś przeciwko, co by stoliki połączyć? Zawsze to raźniej. - jeśli nic przeciwko nie mieli, to urządzono małe przemeblowanie, a Atlovart pozostawił znajomków przy stole i poszedł złożyć zamówienie. Zawsze jakoś wolał robić sam z barmanem, zamiast przy wszystkich klarować kelnerce. Zamówił więc coś specjalnego. Na przykład jakiś dobrze przyprawiony udziec i kilka misek pieczonych ziemniaków - powinno być akurat na ich małe zgromadzenie. Do tego beczułkę piwa, a później się zobaczy. Uregulował rachunek i wrócił do stołu.
- Właściwie, to nie przedstawiłem się. Roztargnienie. Atlovart, dziedzic drewnianej chatki i ogródka ku niej przyległego, miło mi - rzekł z uśmiechem, mając w pamięci zasłyszane przed chwilą powitanie Marbranda i podał prawicę, a ściskał porządnie; na nadgarstku zaś dyndał mu ciasno obwiązany sznureczek. Niedługo też zjawił się kucharz w asyście dwóch kelnerek, którzy to postawili na środku stołu zamówione wcześniej dobra. Kufle uzupełniono.
- Korzystając, że się tu zgromadziliśmy, chciałbym wznieść toast nieco banalny - za nas! I oby szczęścia nikomu nie zabrakło!
Humor miał dziś dobry, bo jakże by inaczej, toteż był dość otwarty na wszelako pojętą integrację. Największą frajdę sprawiało mu kaleczenie bękarciego, próbując się dogadać z towarzyszami Baltasara, choć ostatecznie i tak musiał się zdawać na tłumaczenie.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Lyanna Stark on Sro Mar 07, 2018 11:35 pm

Gdy jeden z czempionów turniejowych zaprosił Lyannę na poturniejowe spotkanie w karczmie, dziewczyna nie wahała się dłużej niż kilka sekund. Każdy kto pannę Stark znał to wiedział, że na takie spotkania była raczej zawsze otwarta, a spoufalanie się z niższymi warstwami społecznymi wcale jej nie raziło. Jeśli zaś miała dodatkową możliwość udawania kogoś, kim nie jest, zabawa była podwójna.
Wraz z jednym z przydupasów Starków pozbawionym wszelkich rodowych znaków na ubiorze udała się do karczmy Słodkie Uda, które zostało jej tego dnia wcześniej wskazane przez sir Atlovarta. Gdy znaleźli się przed wejściem do tawerny, Lyanna odpaliła swojemu stażnikowi kilka złotych smoków aby poszukał uciech w burdelu po drugiej stronie uliczki i wrócił po nią za godzinę lub półtorej.
Ze sobą zabrała swoją wierną broń uwieszoną na plecach i sakwę wypchaną Lannisterskim złotem, na oko z dwadzieścia złotych smoków. Reszta została na Skale naturalnie. Gdy weszła do środka, odszukała wzrokiem jegomościa, który był sprawcą tego zamieszania, ale postanowiła, że zanim do niego podejdzie, zamówi sobie coś do zwilżenia gardła. Gdy otrzymała kufel gorzkiego ale, wskoczyła szybko z największą zręcznością na kontuar za którym stał barman i krzyknęła do bandy ludzi obecnych w karczmie. Było ich sporo, aczkolwiek karczma nie pękała jeszcze w szwach.
- Kolejka dla wszystkich, w końcu nie codziennie zostaje się rycerzem. A zresztą, dwie kolejki - wrzasnęła wznosząc kufel ku górze, po czym napiła się sowitego łyka ze środka. Sypnęła barmanowi kilka monet ze swojej sakwy po czym zeskoczyła z lady i udała się w stronę stolika zajmowanego przez Atlovarta i jego kompanów. - Zwycięzcom turniejowym gratuluję, reszcie oferuję kufel ale na otarcie łez. Lyanna ze Strażnicy nad Szarą Wodą, a od dzisiaj właściwie SIR Lyanna. Wydaje mi się, że poznaliśmy się już na turnieju z poniektórymi - powiedziała, kładąc szczególny nacisk na słowo sir, bowiem wydawało jej się to strasznie zabawne, że król Lancel nieco nieświadomie utytułował kobietę. 
avatar
Lyanna Stark

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Cykada on Czw Mar 08, 2018 12:11 am

Lannisport! Co to było za miasto! Connor był już kilka razy w Królewskiej Przystani, ale Lannisport mimo, że mniejszy to był znacznie lepszym miejscem. Bogatszy, ładniejszy, pachnący. Ach! Co za miasto! Wszystko nabierało jeszcze większych rumieńców jak miało się pieniądze, żeby z uroków miasta korzystać... a on pieniądze miał.
Do tego wszystkiego dochodził jeszcze ten turniej. Zjechało się na niego tyle ludzi... Cykada w życiu nie widział tylu różnych twarzy. Persony ze wszystkich stron świata. Białowłosi z Essos i czarnoskórzy z Wysp Letnich. Nie miał pojęcia gdzie to dokładnie jest... wiedział tylko, że daleko, przez co był jeszcze bardziej zdumiony ich widokiem i ciekawy ich zwyczajów. Mimo to postanowił nie wdawać się w żadne rozmowy z przybyszami. Jeszcze by ktoś go zdemaskował i byłby problem...
Turniej był wspaniały. Cykada poszedł na przedpola oglądać szranki razem z Atlovartem i Roshem. W przeciwieństwie do nich nie wziął udziału w walkach. Po ostatnim starciu w Dorzeczu miał na jakiś czas dosyć. Poza tym kompletnie się do tego nie nadawał i wiedział, że nie ma szans z nikim wygrać. Zamiast walczyć przydał się w inny sposób. Pomagał chłopakom przygotować się do walk i opatrywał ich po starciach w razie potrzeby.
Okazało się, że Vart i Rosh są zajebistymi wojakami, bo wygrali niezłą sumkę złota. Cykada cieszył się, że w swojej podróży trafił właśnie na nich. Dwóch takich zabijaków za plecami zawsze sprawiało, że człowiek czuł się nieco pewniej.
Po wszystkim Vart zaprosił jego i Rosha do karczmy żeby opić zwycięstwa. Cykada przez cały czas przesiadywania w Lannisporcie nie wychylił ani jednego kufla, więc postanowił skorzystać z okazji i schlać się jak nigdy.
Nie chciało mu się jednak czekać do wieczora i już godzinę po turnieju poszedł do jednej z gospód pod murami. Odbywały się tam szalone tańce, z których on skorzystał ile tylko mógł. Atmosfera zabawy tak go pochłonęła, że niemal zapomniał o spotkaniu z Vartem i Roshem. Specjalnie nic nie pił, żeby się oszczędzać na wieczór.
Podczas tańców wymsknęło mu się kilka razy, że zna miejsce gdzie zwycięzcy turnieju będą stawiać kolejki... i tak oto z samotnej wyprawy do drugiej karczmy zostały tylko plany. Gdy wieczorem wychodził zobaczył, że sporo innych gości idzie za nim... a zabawa razem z nimi. Część z nich była już podpita, więc idąc z Cykadą ulicami Lannisportu śpiewali i tańczyli. Vart na pewno się ucieszy z dodatkowego towarzystwa! Ach! Co to będzie za wieczór! Co to będzie za noc!
Do Słodkich Ud zaszedł z dziesięcioma innymi osobami. Wpadł do środka krzycząc do Varta:
- Heeeej!
Za nim wlali się jego "towarzysze" i od razu z nudnej karczmy zmienili to miejsce w miejskie centrum zabaw i tańców.
Cykada podszedł od razu do znajomego najemnika. Było z nim jeszcze kilka osób, w tym kobieta, którą kojarzył z turnieju... Inni mieli dziwne akcenty, pewnie zamorscy goście! Fascynujące towarzystwo. Trzeba ich lepiej poznać.
- Witam serdecznie! - Wykonał coś na kształt pałacowego ukłonu. Dworacy, którzy by go zobaczyli zapewne wyśmialiby jego technikę. - Jam jest Cykada, przyjaciel tego poczciwego najemnika. - Wskazał na Varta, po czym ściągnął kaptur z głowy przypominając sobie, że to niegrzecznie rozmawiać z kapturem. W tym momencie wszyscy mogli zobaczyć jego farbowane na biało włosy i sporą bliznę nad lewym uchem.
Usiadł niedaleko Travolty i spojrzał po wszystkich wokół.
- Skąd waszmoście przybywają to tegoż pięknego miasta?
avatar
Cykada

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Czw Mar 08, 2018 12:58 am

Gerold - i jeden z jego druhów - dołączył do Atlovarta i Rosha w pochodzie ku alkoholowej ekstazie, która miała służyć uczczeniu ich zwycięstw w turnieju. Przy okazji mogli też opić jego drobne zwycięstwo w zakładach, ponieważ zarobił trochę grosza ostawiając panów. Wybrali karczmę o wybitnie urokliwej nazwie, a karzeł pomyślał wówczas, że ciekawie by było po kilku kufelkach skoczyć do burdelu i tam dokończyć uroczyste świętowanie topiąc się w winie i jędrnych cycuszkach.
- Siedmiu błogosław - prychnął. - Co ty, kurwa, jesteś? Lancel?
Po tym niewielkim wtrąceniu Hill wysłuchał jak się wszyscy przedstawiają i sam odpłacił tym samym. Szczególną jego uwagę przykuł Marbrand, co był szlachciurą popijającym piwsko w knajpie bez obstawy.
- Marbrand, co? - zapytał, szczerząc zęby. - Lord Ashemarku podobno złorzeczy na miłościwie panującego króla. Prawda to?
Zanim jednak zdążyli się dobrze rozgadać do karczmy wpadła jakaś pannica - całkiem, całkiem na pierwszy rzut oka - która zaczęła szastać złotem i stawiać trunki. Ha! Doskonałe podejście! Dziewczyna miała duży plus u Gerolda, a jakby też uważała, że Lancel to chuj, to mogłaby się znaleźć wysoko na liście lubianych przez niego ludzi.
- Gerold Hill, Dziedzic Imperium Cycków i Wina - przedstawił się. - Każda poczciwa dusza oferująca kufelek pienistego jest mile widziana - powiedział do dziewki.
Wtem do przybytku wpadło kolejne kilkanaście osób, które prowadziła księżniczka Rosha i Atlovarta. Gdy dzieciak zaś dosiadł się i zaczął gadać, Hill uniósł brwi z zaciekawienia. Cykada? To miał być ten poszukiwany i straszny zbój z Dorzecza? Spojrzał na dwóch najemników, którzy mówili mu też coś o jakichś zleceniach w tamtym rejonie. A... No jasne, kurwa. Profesjonalistów nie poznali, a zapamiętali tylko żółtodzioba.
- Jeszcze jedna kolejka dla wszystkich! - ryknął. - Na mój koszt!
Może mała euforia odwróci uwagę od wpadki Cykcycka.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Czw Mar 08, 2018 1:31 am

- Twoje zdrowie Androsie z Marbrandów - Wszyscy unieśli kufle i opróżnili ich zawartości przynajmniej do połowy. Cholernie dobre piwsko, nie to co ta lura w Braavos. Zakupienie kilku beczułek na powrót wydało mu się całkiem dobrym pomysłem. Wtem do karczmy zawitali ludzie z turnieju, ziomkowie którzy spuścili mu łomot w zbiorowych oraz ich towarzysze. Bravosi zgodzili się połączyć stoły i powitali jegomości przedstawiając się tak jak uprzednio. Baltasar ponownie zaznaczył, że jest jedynym mówiącym w języku pospolitym ale okazało się, że Atolvart potrafi co nieco w bękarcim, co wywarło na cudzoziemcach pozytywne wrażenie. Czempion Braavos był daleki od chowania urazów za przegraną i pogratulował mistrzom, wznosząc za nich toast przy którym opróżnił drugi już kufel. Gerold wydał mu się zabawnym gościem. Znał kiedyś pewnego karła, który nauczył go oszukiwać w kości. Ten to był dopiero kawalarz, chociaż Pan Hill wydawał się równie zabawny co niebezpieczny. Kolejnym gościem w przybytku była urodziwa kobieta, która od początku zaimponowała mu śmiałością i aparycją. W dodatku stawiała kolejkę, więc wszyscy przekrzykiwali się żeby zrobić jej miejsce. Niestety nie wiedział, czym jest Strażnica nad Szarą Wodą ale niebawem mógł otrzymać odpowiedź. Znów trzeba było się witać i wymieniać kufle, tym razem zakapturzony jegomość Cykada. Baltasar powitał go ale tym razem nie wyręczał już towarzyszy, niech się sami przedstawiają. Za Cykadą wkroczyła impreza. Cholera, teraz zrobiło się już tłoczno. Muzyka grała jeno weselej, to i ludzie poczęli tańcować w okół stołów. Dwójka wodnych tancerzy dołączyła do korowodu. Verdan, łysa gaduła, nieustannie dyskutował, a kiedy dowiedział się, że Atolvart co nieco rozumie, gęba mu się nie zamykała. Baltasar skorzystał z chwili, kiedy na stole wylądowała kolejka i głębokim tonem ryknął. - Wasze zdrowie!- Nieznajomi byli tak różnorodni, że nie mógł się na nich napatrzeć. Gdyby nie fakt, że napierdalało go pod żebrami, najchętniej porwałby Panią Rycerz do tańca ale póki co przywarł do stołu i przysłuchiwał się rozmowom.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Czw Mar 08, 2018 10:05 am

- Nie wiem, może czymś mnie zaraził. - odparł karczmarz na słowa karła, zbytnio się nimi nie przejmując.
- Sir Lyanna. Gratulacje. Siadaj z nami, zapraszamy.
Nim jednak udało się rozkręcić rozmowę, do pomieszczenia wparował Cyada i jakiś motłoch. Prestiż imprezy drastycznie wyjebał twarzą o podłogę. Gdy Cykcyk znalazł się blisko ich stołu, Atlovart położył mu ciężko rękę na ramieniu i usadził koło siebie.
- Dobra, Cyryl, ten żart jest już nudny. - rzekł i podstawił mu kufel, a potem kolejke którą wcześniej stawiał. Jeden od Lyanny i jeden od Gerolda. Zapowiadały się już kolejne, ale to nie od razu.
- Baltazarze? Nie bierz tego do siebie, ale po chuj się pchaliście na zbiorowe? Na pieszych to co innego.Wodny taniec ma też swój odpowiednik na deskach karczm i pałaców?
Bilans alkoholowy:

Balt 10/17
Andros 8/10
Atlo 5/22
Rosh 5/11
Gerold 5/12
Lynn 5/17
Cykada 4/11
Zakładając, że wszyscy wypili wsystkie kolejki, ktore kupili sami lub im postawiono.
[/b]
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Rosh z Gulltown on Czw Mar 08, 2018 10:37 am

Drugi jak i trzeci dzień zmagań minął mu bardzo dobrze w towarzystwie lady z rodu Serra czy jakoś tak. Może nie była ona wybitną pięknością, ale całe szczęście nie zaliczała się do tych brzydszych. Mimo różnicy dziewięciu lat, Rosh i tak "bawił" się wyśmienicie. W końcu nie codziennie chędoży się szlachcianki. Trzeciego dnia, Travolta zaproponował popijawę w karczmie, a Grafton rzecz jasna nie odmówił. Kolejną sensacją  było również pasowanie  ich na rycerzy o czym ciągle mu przypominał w żartach. Niestety on jak i jego przyjaciel nie mieli w tej kwestii zbyt dużo do powiedzenia, bo przecież królom się nie odmawia, nawet jeśli był nim Lancel. Co nie zmieniało faktu, że czuł się teraz jak kretyn.  Zabrał ze sobą jedynie dwadzieścia pięć złotych smoków, resztę dając Hillowi, aby przetrzymał w bezpiecznym miejscu. Przecież i tak mieli razem wypływać, więc czemu nie. Przybytek "Słodkie Uda", zajmowała już cała śmietanka towarzyska z turnieju. Wraz z kompanami zajęli miejsca obok nich, przedstawiając się i tak dalej. Całe szczęście Rosh doskonale wiedział o czym rozmawiają ludzie za morza, bowiem dziesięć lat w tamtych stronach wystarczyło, by nauczył się posługiwać ich językiem. Nagle miejsce obok zajęła dość ładna dziewucha, która tytułowała się "Sir". Najemnik parsknął śmiechem, myśląc jakim trzeba być kretynem, aby pomylić kobietę z mężczyzną i mianować ją rycerzem.
- Rosh z Gulltown. - Przedstawił się, nadal nie wtrącając się zbytnio w żadne rozmowy, aż tu wpadł Cykada z jakimś motłochem. Grafton siedział, patrząc z zażenowaniem. - Całe szczęście, nie przedstawiłeś się jako mój przyjaciel, bo musiałbym się wstydzić. - Parsknął raz jeszcze śmiechem, dopijając swój kufel piwa. Nadeszła też pora, aby on postawił kolejkę, toteż podobnie jak inni krzyknął na całą karczmę o kolejce dla wszystkich na jego koszt. Następnie przybliżył się nieco do Gerolda.
- Hill, czy w twój plan wieczoru również wchodzi wizyta w burdelu? Bo słyszałem, żeś kurwa się zakwaterował w jakimś a tamtejsze kurwy od długiego czasu już nie sypiają. Mógłbyś mnie z nimi zapoznać heh. - Mało mu przeszkadzało, że obok siedziała młoda dziewka z północy. Przecież nie będzie nagle udawał grzecznego.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Czw Mar 08, 2018 2:48 pm

Gdy usłyszał, że Baltasar pije jego zdrowie, podniósł kufel razem z innymi.
- I wasze zdrowie również, kompanio z Essos.-
Był coraz bardziej szczęśliwy, kiedy coraz więcej osób się dosiadało. Im nas więcej, tym weselej. Pierwszy, który się dosiadł to Altovar, zwycięzca walk indywidualnych. Kiedy tylko zaproponował złączenie stołów, Andros kiwał głową zdecydowanie na tak.
- Miło nam Altovarze, dziedzicu drewnianej chatki i ogródka do niej przyległego. - Powiedział to z uśmiechem na ustach, spodobał mu się Altovar, Andros lubił zabawnych ludzi, z nimi nigdy nie dało się nudzić. Kolejny, który się przyłączył do picia w umór, był karzeł. Karzeł najemnik, dość znany na zachodzie, przynajmniej przez Androsa.
- Lord Marbrand to mój ojciec, ja jestem tym mniej znanym Marbrandem, któremu władza Lancela, aż tak bardzo nie przeszkadza. Prawda to, gdyby mój ojciec mógł to by najchętniej zabił Lancela gołymi rękami. -
Kolejną osobą, która zawitała do karczmy to była kobieta. Młoda kobieta z północy, postawiła kolejkę, była więc osobą dobrą i jej przyłączenie się do kompanii alkoholików było, jak najbardziej wskazane. Następną osobą, która uraczyła towarzystwo, to sławny Rzeźnik z Gulltown, który przybył wcześniej z Altovarem i Geroldem. Ostatnią osobą, która dołączył do picia, był to słynny Cykada, postrach dorzecza. Andros musiał sobie przyznać, że to jednak była najciekawsza kompania, z jaką pił. Wodni tancerze z Bravos, najemnicy, kobieta mianowana na rycerza oraz słynny bandyta.
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Tinúviel on Czw Mar 08, 2018 7:08 pm

/ten sam czas co reszta/

Tinúviel zjawiła się przy gospodzie, tak jak sugerowała to ostatnimi czasy swemu nowemu przyjacielowi z rodzimego miasta. Była wtedy wręcz zaskoczona, że w Westeros spotkała tak znaną osobistość z Braavos. Zamierzała pociągnąć tę relację dalej, ciekaw jak się ona potoczy...
Już z daleka słychać było krzyki i wybuchy śmiechu wychodzące przez szpary w ścianach gospody. Bowiem, wiedziała, że na turniejach i innych takich wydarzeniach to gospoda zawsze będzie najczęściej odwiedzana przez spragnionych piwa i innych.
Rad była, że nieliczni tylko zauważyli jej przyjście, bowiem w środku naprawdę się działo. Huczało, krzyczało, śpiewało i śmiało, przerywając sobie tylko na wypicie kolejki alkoholu.
Ostatecznie, zauważyła znajomą jej twarz, jedyną zresztą, jaką mogła tutaj poznać. Nie zastanawiając się dłużej, ruszyła zdecydowanym, ale pełnym gracji krokiem i stanęła za Baltasarem, kładąc delikatnie dłoń na jego ramieniu, lekko je ściskając.
- Witaj panie. Mam nadzieje, że nie zapomniałeś o mnie i o obietnicy jaką mi złożyłeś. - Po tych słowach, cofnęła się lekko na bok, by nie musiał się nie wiadomo jak wykręcać by na nią spojrzeć. Uśmiechnęła się do niego, a następnie podniosła wzrok do reszty. Przebiegła nim prędko po zebranych, było ich jednak za dużo, żeby zwrócić uwagę na każdego...
- Panowie, panie. Jestem Phenira, miło was poznać - Uśmiechnęła się słodko do wszystkich i nie czekając dłużej, wzięła wolne krzesło i przystawiła je obok Wodnego Tancerza. Nie zamierzała udawać damy i nie skorzystać z trunków jakie tu mogę jej zaoferować...

/żeby nie było, ileś tam słów Westeroskich umie ponieważ jej rodzice pochodzili z Westeros i ja uczyli/


Ostatnio zmieniony przez Tinúviel dnia Pią Mar 09, 2018 7:37 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Pią Mar 09, 2018 2:39 am

Pite piwo powoli mieszało wszystkim w głowach, co znacznie ożywiło rozmowy. Każdy miał niezły ubaw przy przełamywaniu barier językowych, chociażby po to, żeby wiedzieć za co piją. Baltasar odstawił kufel i wysłuchał, co też nie dawało spokoju Atolvartowi. Spodziewał się, że ktoś w końcu zapyta po chuj pakował dupsko na rycerską ustawkę. Cóż, dla niego odpowiedź była prosta. Martwił się jednak, czy usatysfakcjonuje ona pytającego.
- Zamiłowanie do utarczki uczyniło nas tym kim jesteśmy. Naszą potrzebą są ciągłe wyzwania, a żeby im sprostać musimy czasem spróbować czegoś nowego. - Przerwał na moment i pogładził się po brodzie, szukając odpowiednich słów do tego co miał zamiar powiedzieć. Nie dysponował jeszcze tak bogatym językiem, jak pozostali. - Ryzyko? Tak, lubimy ryzyko. Często kończy się to boleśnie ale warto próbować. Widzisz, wasze obyczaje są nam obce. W Braavos nie ma rycerzy. Stoczyłem... nieco ponad sto pojedynków ale nigdy nie krzyżowałem miecza z kimś z Westeros, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. - Skromnie skłamał. Stoczył prawie dwieście pojedynków ale to miało dla niego najmniejsze znaczenie. Nie od parady nazywali go Czempionem z Braavos. Kontynuował po krótkiej chwili, uprzednio mocząc usta w piwie. Czuł, że alkohol uderza mu do głowy.
- Walki zbiorowe miały być próbą. Widzisz Atlovarcie, my Bravosi lubimy tworzyć okazje. Każdej nocy w Braavos odbywają się potyczki szermierzy. Taką już mamy tradycję. Każdy kto pod osłoną nocy nosi tam miecz, może zostać wyzwany do pojedynku. Widowiska odbywają się w sposób honorowy, a przynajmniej większość z nich. Wodni Tancerze potykają się na taflach Księżycowej Sadzawki. To ważne miejsce, zarówno dla nas jak i całego miasta. Myślę, że nasza kultura przypadłaby wam do gustu.- Widok kilku pustych kufli przypomniał mu o geście, który wypadało poczynić. Machnął w stronę karczmarki, posyłając jej jeden ze swoich urokliwych uśmiechów.- Droga Pani, kolejka dla wszystkich! Podajcie nam tego ciemnego, co chowacie za szynkwasem!-
Wtedy poczuł, jak ktoś chwyta go za ramię. Odwrócił się i ujrzał znajomą twarz. Widok napełnił go radością. Chwycił jej dłoń i skłonił głowę. Była to Phenira, jego rodaczka.
- Jak mógłbym zapomnieć? Proszę, dosiądź się i poznaj moich towarzyszy. Cieszę się, że cię widzę.- Rzekł w ich języku, już nieco spokojniejszym tonem. Przeczesał palcami po wąsie i zaproponował miejsce obok siebie. To był czas kiedy wszyscy zaczęli się przedstawiać, a potem Baltasar zapytał wprost. - O kim mowa? Kogo chcecie ubijać panowie? - Pytał o jegomościa, Lancela. Udając, że nie dosłyszał.


Ostatnio zmieniony przez Baltasar Nahiris dnia Pią Mar 09, 2018 7:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Pią Mar 09, 2018 5:14 pm

Andros zawiódł Gerolda, ani słowa złorzeczenia na tego chuja Lancela. O ostrożność raczej nie chodziło, w końcu otwarcie przyznał, że obecny lord Ashemarku króla by zajebał gdyby miał okazję. Najwyraźniej musiał nie mieć nastawienia ojca, co zamykało mu dostęp do wielkiego plusa w oczach karła.
- Gołymi to bym nie polecał - stwierdził, upijając łyk ze swojego kufla. - Jeszcze by się czymś zaraził i zanim byś się obejrzał przyłapywałbyś ojca po nocach w sepcie, gdy dzieli się z septonem jakimś młodym chłopcem. Zamiary jednak godne podziwu - stwierdził i uniósł kufel. - Zdrowie lorda Marbranda! Barman, jeszcze jedna kolejka!
Gdy Rosh postanowił zażartować sobie z Cykady, Hill zaśmiał się znad swojego pienistego i pociągnął kolejnego łyka przedniego trunku. Czuć było, że nie rozwadniają tu piwa. Wtedy też Rosh poruszył bardzo istotny temat, którego nie można było pozostawić bez odpowiedzi.
- Wizyta w burdelu powinna być zwieńczeniem każdej dobrej popijawy! - zakrzyknął. - Chyba, że we własnym łożu czeka na ciebie już chętna i rumiana dziewka, wtedy lepiej iść do niej coby nie była zazdrosna, a część zaoszczędzonego złota wydać na kolejkę dla druhów - powiedział i zarechotał karzeł, który w sumie kryterium posiadania własnej niewiasty spełniał, acz ku jego szczęśliwości wpuszczanie do ich łoża kolejnych kobiet by wspólnie się z nimi bawić podniecało ją równie co jego. - Prawda to, że zatrzymałem się w przybytku rozkoszy i to na dodatek nie byle jakim... "Rozkosze Krasnala", jeden z najlepszych burdeli mego drogiego ojca, Tyriona Lannistera, Króla Cycków i Wina - kontynuował, co jakiś czas zwilżając sobie gardło niewielkim łykiem piwa. - Dziewuszki znajdziesz tam pasujące pod różne gusta, od cycatych Letniaczek o hebanowej skórze, przez temperamentne Dornijki, po dzikie dziewki z Północy czy wysokie jak sosna żołnierska Lengijki z dalekiego wschodu.
Wtem do ich stołu dosiadła się jakaś ruda dziewka, która zagadała do Braavosów. Gerold niespecjalnie się przejął bo zajęty był podziwianiem jędrnego tyłeczka karczmarki, która właśnie nachyliła się w zetrzeć jeden ze stołów po drugiej stronie karczmy, więc jedynie mruknął coś w ramach powitania. Na pytanie Braavosa nie odpowiedział, ponieważ ani nikt nie mówił o tym, że konkretnie oni chcą kogoś ubić, ani też nie przyszło karłowi do głowy, że może pytać o Lancela. W końcu był on, kurwa, królem Zachodu, to po pierwsze, a drugie, że Hill i Marbrand dość jasno wyrazili o kim rozmawiali łącząc zarówno "miłościwie panującego króla" z ust Gerolda z "Lancelem" wypowiedzianym przez Androsa. Da się nie znać każdego wieśniaka z okolicy, ale jednak monarchów się raczej kojarzy, zwłaszcza gdy dopiero co organizowali w chuj wielki turniej, na którym się było.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Cykada on Pią Mar 09, 2018 11:15 pm

No nieee. Vart nie wydawał się zadowolony z jego towarzystwa. Z jego powitania też. Co zrobił nie tak? Zaraz zaraz... O KURWA Krzyknął do siebie w myślach. Powiedział coś czego nie powinien. KURWA MAĆ Powtarzał sobie w duchu. Jego mina na chwilę zmieniła się w mieszankę strachu i zakłopotania. Na słowa Varta o żarcie, który już nie śmieszy, Cykada wybuchnął śmiechem i kiwnął głową.
- Racja, racja...
Usiadł obok Travolty, gdy ten chwycił go za ramię. Spojrzał po zebranych próbując wybadać, czy może któryś z nich czegoś się domyślił.
Zaraz potem zjawili się Rosh i jakiś Krasnal, który przemknął mu przed oczami już kilka razy w ostatnich dniach. Rosh zażartował sobie z Cykady na co on zareagował śmiechem razem z małym człowiekiem. Sytuacja trochę się rozluźniła. Chyba nikt nic nie podejrzewał... A może wiedzieli, ale postanowili donieść straży później? Ech... później się będzie tym przejmował. Jeśli ma zginąć na stryczku to chciał się przynajmniej dobrze napić.
Okazało się, że gruma zagranicznych to ludzie z Braavos. Nie wiedział dokładnie gdzie jest to królestwo, ale był pewien, że gdzieś za morzem. Słyszał kiedyś, że mają wielką flotę i są postrachem na wodach między Westeros i Essos. Musieli być bogaci...
Jeden z ich gości okazał się być szlachetnym synem. Dziedzic lorda Marbranda? W jakiejś zwykłej karczmie? Cykada nie mógł się nadziwić. Mimo to cieszył się z jego obecności. Nie często ma się okazję popatrzeć na lorda. Albo na jego syna-rycerza.
Hill i Rosh zaczęli rozmawiać o burdelu. Zamorski przybysz mówił do Varta o turnieju i jakimś stylu walki.
Jego uwagę zwróciła rudowłosa dziewczyna, która powiedziała coś do Beltasara a potem przywitała się ze wszystkimi.
- Witaj Phenira! Jam jest Cyryl! - Rzucił do niej. - Siadaj! Będziemy pić!
Rozmowy zaczęły się na dobre. Gwar w karczmie narastał. Piwo lało się obficie. Gerold postawił kolejkę, z czego Cykada skorzystał. Wychylił kufel i wypił połowę jednym ciągiem. Westchnął potem i powiedział patrząc na spieniony trunek.
- Cud browarnictwa to to nie jest... ale ważne, że ma kopa.
Gdy gość z Braavos zapytał o kim mowa Cykada nie mógł się powstrzymać i wypalił od razu:
- Lancel to król Zachodu! - Zawsze lubił mówić mądre rzeczy. Wiedza o tutejszym władcy była bez wątpienia mądra. Cykada zasłyszał to w jakiejś karczmie trzy dni temu, a że imię nie było ciężko zapamiętać to nosił je w głowie od tamtej pory.
Później wypił kolejkę postawioną przez Nahirisa. W międzyczasie słuchał jak Gerold opowiada o swoim burdelu, który odziedziczył po ojcu. Brzmiało to jakby był on siedzibą najbardziej egzotycznych kobiet na świecie. Przez chwilę rozmyślał czy może nie pójść tam z Hillem i Roshem... ale jednak postanowił zostać. Może później do nich dołączy.
avatar
Cykada

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Martyn Westerling on Pią Mar 09, 2018 11:31 pm

Po zakończeniu turnieju, Martyn wrócił do swojego pokoiku wynajętego u znajomego karczmarza. Zastanawiał się, co teraz zrobić.
Nie miał ochoty wracać do domu, ale nie miał też gdzie indziej się udać.
Jutro się tym zajmę, pomyślał, ale zaraz po tym skarcił siebie, że tak problemy odkładają panienki o pustych głowach.

Niemniej jednak, postanowił ruszyć w miasto. Ostatni raz napił się porządnie jeszcze w Starym Mieście, które opuścił z pół roku temu.
Najwyższy czas nadrobić zaległości.

Westerling ubrał koszulę, skórzaną kurtę i wygodne spodnie. Nie miał na sobie żadnych symboli rodowych.
Zarzucił lutnię na plecy i wyruszył.

Spacerując ulicami, zauważył kompanię kilkunastu już podpitych osób, które śpiewając i tańcząc podążały za jednym człowiekiem, niczym wojska albo poddani za królem. Niewiele myśląc, Martyn ruszył za nimi.

Kiedy weszli karczmy, młodzieńca na chwilę ogłuszył wszechobecny hałas.
Kiedy nalano mu pierwszy kufel, rozejrzał się za miejscem i towarzyszami. Podszedł do złączonych stołów, przy których siedziała większość ludzi obecnych w gospodzie.
-Dddd- przełknął ślinę- -Dddobry wieczór, nazywam się Martyn z rodu Westerling z Turni, dziedzic niczego. Czy mógłbym się dosiąść?- zapytał nieśmiale. Jeśli mu.pozwolono, usiadł w kącie sali lub na najbliższym mu miejscu.
Szukając jakiegoś punktu zaczepienia, nawiązał do strzępków usłyszanej chwilę wcześniej :
-Czy ja dobrze słyszałem, że rozmawiano o królu Lancelu? W takim razie, stawiam wszystkim kolejkę za zdrowia Jego Miłości Lancela z rodu Lannisterów! Niech nam żyje i panuje!- zakrzyknął wesoło.
avatar
Martyn Westerling

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 09/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Sob Mar 10, 2018 12:30 am

Gdy Balt mówił, Atlovart wykorzystał dany mu czas na odkrojenie sobie i zjedzenie kawałka z pieczeni, którą zamówił na stolik. Koncepcja Braavosa wydawała się interesująca; o ile najemnikowi wydawało się, że przynajmniej częściowo ją rozumie, to raczej sam by jej nie przyjął.
W podobnym czasie przy ich stoliku pojawiła się kolejna osoba, do tego ruda, więc kłamliwa pewnikiem. Jak dla Atlovarta nie był to już nastrój wesołej celebracji w  znajomym gronie, a jakiś burdel. Gdyby chciał iść do burdelu, to.. no właśnie. Pierdolić to.
- Dajcie znać, jak będziecie wychodzić - rzekł w ucho Rosha i ruszył niespiesznym krokiem do lady, o którą oparł się łokciem i z kuflem ciemnego pienistego obserwował zebranych. Tylko kółek brakowało. Chwilę później na jego miejscu ulokował się jakiś grajek i to by raczej było na tyle.

Wykaz członków AA:

Balt 12/17
Andros 10/14
Atlo 7/22
Rosh 7/11
Gerold 7/16
Lynn 7/17
Cykada 6/11
Tinu 2/15
Martyn 2/25


Ostatnio zmieniony przez Atlovart dnia Sob Mar 10, 2018 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Andros Marbrand on Sob Mar 10, 2018 6:50 pm

Noc była jeszcze młoda, a do złączonych stołów dosiadły się kolejne osoby. Tym razem była to rudowłosa piękność, która od razu zagadała do Braavosa. Jednak innych też uroczyła swoim głosem.
- Witam cię Pheniro, mnie zwą Andros. Mnie również miło cię poznać. - Zakończając wypowiedź, posłał rudowłosej niewiaście uśmiech.
Śmiał się pod nosem, gdy Gerold obrażał Lancela, Andros wiedział, że Hill i stary Marbrand by się dogadali. Gdy przyszło pić za lorda Marbranda to Andros podniósł, jako pierwszy kufel. To nie było nic dziwnego, w końcu Lord Marbrand, jest ojcem Androsa. Po zakończeniu toastu, to Andros następnie podniósł kufel.
- Zdrowie Tyriona, króla cycków i wina. Następna kolejka na mój koszt. -Zakrzyknął do barmana.
Dopijając do końca kufel piwa, słuchał uważnie słów Gerolda.
- A jest jakieś inne dobre zwieńczenie popijawy niż wizyta w burdelu? -Mówiąc to, uśmiechnął się do karła.
Gdy usłyszał jak Darioo pyta się o Lancela, wolał się nie odzywać. Przecież, Darioo był ma turnieju, więc powinien się orientować kim jest Lancel. Gdy do stołu doszedł młody Westerling i chciał się napić na zdrowie króla Lancela, Andros zamilczał i czekał na reakcje Hilla.
avatar
Andros Marbrand

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 17/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Gerold Hill on Sob Mar 10, 2018 9:33 pm

"Lancel to król Zachodu!" Co ten Cykada? Upośledzony jakiś czy co? Wyrzucił z siebie jakąś oczywistą pierdołę, a cieszy się jakby mu kto garniec złota wyciągnął z dupy. Może po tym jak dostał w łeb - bo bliznę skądś ma - mu się coś tam poprzewracało. Na toast ku czci swego ojca odpowiedział natychmiast, żłopiąc piwo z kufla jakby jutra miało nie być. W końcu kto jak kto, ale Tyrion Lannister powinien żyć jak najdłużej. W dniu jego śmierci żałobą okryją się wszystkie kurwy od Dorne aż po Mur i smutne staną się wizyty w burdelach... Przynajmniej na jakiś czas.
Wtedy też podszedł do nich jakiś chłoptaś, który szukał chyba towarzystwa do kufelka. Niestety z tym toastem to trafił w złe kręgi... A nawet jeśli nie byłoby tu Marbranda i Hill, to co za jełop wznosi toast za takiego chuja jak Lancel w czasie karczemnej popijawy? Jakby był na jakieś zamkowej uczcie w otoczeniu paniczyków z kijami w dupie i by tego oczekiwano, to jeszcze przymknąć można oko, ale tak podejść do kogoś i chcieć pić za Lancela? No ja pierdolę...
- Septon cię za mocno chujem wygrzmocił, że za takie rzeczy chcesz pić!? - oburzył się Hill. - A wypierdalaj mi stąd z takimi toastami! - powiedział i pociągnął długi łuk z kufla, a jeżeli opuścił go na blat i chłopak nadal tam stał dodał: - No jak już naprawdę nie masz przyjaciół to siadaj, tylko więcej nie pierdol takich głupot!
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Lyanna Stark on Sob Mar 10, 2018 11:45 pm

Nie potrzebowała dużo czasu aby zorientować się, że znlazła się wśród dość osobliwej i niecodziennej grupie ludzi. Był karzeł, jak się niebawem okazało, władca burdeli, przybysze z Braavos, dziedzic Ashemarku, a wkrótce również poszukiwany listem gończym bandyta z Dorzecza. Gdy usłyszała dość nietypowe imię niczym u owada, wiedziała już, że gdzieś je słyszała. Przewertowanie w głowie dostępnych informacji bardzo szybko naprowadziło ją na trop listów gończych, toteż kiedy jegomość się zbliżył, Lyanna nie omieszkała się w bardzo szybkim tempie przeanalizować jego twarz szukając jakichś wskazówek, czy mogła się mylić czy nie. Mimo to szybko porzuciła to zainteresowanie, bowiem nie chciała dać po sobie poznać, że w ogóle zwróciła nań uwagę, wszakże nie chciała zostać zamordowana w zaułku za karczmą. Informacji póki co wykorzystywać nie miała zamiaru, miała zamiar się bawić i pić, a póki co udawało jej się to robić za pół darmo.
- Lyanna. Z Przesmyku - powiedziała, jeśli ktokolwiek z nowoprzybyłych był zainteresowany jej personaliami, a zdarzyć się tak mogło, bowiem obecnie w przybytku wszyscy byli w szale przedstawiania się, podawania sobie rąk oraz stawiania kolejek. Kufle pojawiały się przed nią szybciej niż zdołała je wychylać, aczkolwiek po kilku poczuła, że zaczyna jej szumić w głowie. Wkrótce uznała, że musi zrobić sobie przerwę od szybkiego picia, bo wyniosą ją z karczmy sztywną, a do tego dopuścić nie mogła. - Pasuję na razie z kolejkami! Jeszcze jeden kufel i się przekręcę, panowie. Wy zakończycie nockę w wygodnym burdelu ulicę dalej, a przede mną daleka droga na Północ - powiedziała, gdy próbowano postawić przed nią kolejny kufel gorzkiego ale. Poza tym nudziły ją trochę rozmowy, które miały miejsce przy stole. Temat dryfował od pieprzenia miejskich dziwek po króla Lancela z Casterly Rock. Dwa tematy, w których Lyanna nie miała ekspertyzy.
- Czy ktoś jeszcze uważa, że ten grajek pieje jak kogut ściskany za jaja? - Zapytała nie oczekując niczyjej odpowiedzi, podnosząc się natychmiast z miejsca i ruszając w stronę głównego piejącego z lutnią. Śpiewak był wyraźnie podpity i dogorywał już brzdękoląc w kącie, więc Lyanna wyrwała mu lutnię i postanowiła sama zacząć przygrywać. Jeśli protestował, zagroziła, że rozwali mu lutnię na łbie.
Pomimo lekkiego upojenia wskoczyła z instrmentem na najbliższy stół ku uciesze siedzących przy nim karczemnych pijaczków. Wyglądali na stałych, miejscowych bywalców. Kiedy uderzyła w struny po raz pierwszy, usłyszała głosy aprobarty. - Niedźwiedź i dziewica cud, co panowie? - Zapytała jeszcze nim zaczęła dobrze znaną wszystkim pieśń. Wkrótce głosy gości zgromadzonych w karczmie zaczęły ją zagłuszać, ale o to właściwie chodziło. Sama Lyanna choć nieco już podpita, zgrabnie lawirowała z lutnią pomiędzy kuflami postawionymi na stole przechodząc przez całą długość stołu, gdzie chwiejąc się na jego końcu, odbiła się od blatu i wskoczyła na sąsiedni, nadal nie przestając grać i śpiewać.  
avatar
Lyanna Stark

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Nie Mar 11, 2018 10:26 am

Niezręczna próba wejścia w rozprawki polityczne zakończyła się porażką, dlatego dał sobie z tym spokój. Jeszcze napyta sobie biedy, niepotrzebnie. Doskonale wiedział kim jest ów Lancel, a Cyryl ładnie to zaznaczył. Interesowało go bardziej dlaczego niektórzy pragnęli jego śmierci. Cóż, może dowie się tego bez ściągania na siebie niepotrzebnej uwagi.
W pewnym momencie zrobił się taki tłok, że czuł się nieco zdezorientowany i znużony rolą tłumacza. Sięgnął po kufel i pociągnął solidny łyk, zalewając piwskiem czkawkę. Trochę go już brało. Wytarł wąs z piany, ukradkiem spoglądając na stan towarzystwa aby dopasować do nich tępo picia. W Braavos pili do nieprzytomnego i mieli wszystko w dupie. Tutaj należało stwarzać pozory, a przede wszystkim nie odpaść pierwszym. Jakby to świadczyło o sile Bravosa? - Pomyślał. Przecież byli tu po to aby rozsławiać swoją kulturę, a nie jej szkodzić.
Pogubił się już w tych wszystkich rozmowach. Wstał, powędrował w kierunku gospodarza i już chwilę później wrócił z dwoma karafkami wina, które postawił przed Phenirą oraz Lyanną. Obie piękne kobiety zasługiwały jego zdaniem na trunek dorodniejszy niż gorzkie piwo jakim się tu raczyli. Po drugie, obiecał je Phenirze jeszcze nim spotkali się tu w karczmie. Tym razem zasiadł jeszcze bliżej i posłał swej towarzyszce szeroki uśmiech.
- Wiesz.. - Zaczął dosyć cicho. - Pewnego dnia oboje będziemy myśleć o powrocie do domu. Może wybrałabyś się z nami? Na pokładzie nie mamy co prawda wielkich luksusów ale znajdzie się wolna kajuta. Zadbam także o zapasy wina, jedyne czego nie jestem w stanie obiecać to terminu. Nie ustaliłem jeszcze, kiedy odpływamy. To byłby zaszczyt gościć Cię na pokładzie Gniewu Królowej, Pheniro z Braavos.-
Chwilę później jego uwagę skradła pani rycerz z Przesmyku, cokolwiek to było. Zgodził się z jej uwagą na temat szarpidruta, a następnie przyklasną gdy zabrała mu instrument. Nie znał melodii ani słów lecz poruszał ciałem w rytm, uśmiechając się na widok śpiewającej sali. Cieszył się wieczorem w towarzystwie dwóch urokliwych piękności oraz niezwykłych towarzyszy. Od razu robiło się jakoś weselej na sercu.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Znachor Albert on Nie Mar 11, 2018 11:18 am

Albert wybrał się do Lannisportu żeby rozeznać się w sytuacji, w końcu tego wymagał jego plan. Jego szczęście że wcześniej nie grasował na Zachodzie, toteż tutaj nie znano jego twarzy. Od lat już nie interesowały go turnieje, ani inne tego typu zawody. Od ostatniego razu stał się trochę bardziej ostrożny. Już od paru godzin siedział w kącie karczmy przy stoliku z dwoma krzesłami, był tutaj ze swym przyjacielem Pięknym Willem, bandytą jakich mało. Lecz równie jak on, nieskazitelnie przyjemnym dla oka. Z zaciekawieniem oglądał gromadkę ludzi zbierających się przy paru połączonych stołach, z czego mógł usłyszeć zebrała się tak całkiem przyjemna śmietanka. Albert zauważył błysk w oku Willa, ale położył mu rękę na dłoni żeby go uspokoić, w końcu nie po to tutaj przybyli. Albo przynajmniej nie teraz. Jeszcze chwila obserwacji, a potem zobaczył jak jeden z ludzi odchodzi od tej grupy i siada samotnie przy barze. Al dał znak swojemu przyjacielowi i odszedł od stolika. W kilku krokach doszedł on do baru i zasiadł po prawicy samotnika.
- Barman poproszę Cierpkie Wyspiarskie. - powiedział i wyjął srebrnika z mieszka, po czym delikatnie przesunął go po ladzie. - Harmider jak nigdy. - powiedział sam do siebie, chcąc zagaić sąsiada.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Atlovart on Nie Mar 11, 2018 12:19 pm

Atlovart siedział przy barze na podwyższonym stołku i opierał się łokciami o ladę. W którymś momencie Lyanna zastraszyła muzykanta i przejęła ten kiepsko płatny zawód. Już drugi raz wskakiwała dziś na jakieś podwyższenie, a karczmarz zanotował sobie w pamięci, że atencyjna z niej persona. Czempion pieszych zwykle wykazywał się spokojem, jednak obecna sytuacja zaczynała go trochę wkurwiać. Po chwili ze stołu dobiegły wrzaski awanturującego się karła, a Atlovart zdał sobie sprawę, że jak paniczyk stamtąd pójdzie, to wolnych miejsc przy stolikach już nie ma i pewnie przyczepi się do niego. O nie, tak być nie będzie. Już wziął kufel, żeby na szybko go wypić i się stąd zbierać, a tu się dwóch najmusów przypałętało i go obsiedli. Czyżby miał teraz dostać wpierdol z pozdrowieniami od kogoś, komu sam najebał na turnieju? O cholera! Lambert! Lannisterowie zawsze spłacają swoje bla bla bla... Atlovart bez zbroi, z biednym nożem, a tamci w płytach. No to chuj. Przynajmniej niedaleko siedzi pierdolna odsiecz. Gorzej, że pijana, ale jak to mawiają - nawet heros dupa, gdy czempionów walk pieszych, zbiorowych i mieczów z Braavos kupa. I karzeł. Karczmarz chętnie zobaczyłby kiedyś Gerolda w akcji. Ciekawe, czy bierze czynny udział w walce podczas walk kompanii. Atlovart widząc, że przybyli raczej nie są zainteresowani obdarowywania nikogo siniakami, czy bliznami, nieco się rozluźnił i został na miejscu. Podniósł kufel do ust, ale przecież już nic tam nie było.
- To samo, dwa razy. - rzucił do karczmarza przez ramię i wskazał brodą na to, co dostał sąsiad z boku. - Ano trochę nam się tu trzody zebrało, ale co zrobić? Zwycięzcy stawiają, wieś się bawi. - rzekł do blondyna. Właściwie, to miał parę pomysłów, ale wydawały się niemoralne względem tych biednych ludzi zatracających się w alkoholu.

Statystyki alkoholowe:

Balt 13/17
Andros 11/14
Atlo 8/22
Rosh 8/11
Gerold 8/16
Cykada 7/11
Tinu 5/15
Martyn 3/25
Albert 1/20

Poza kolejką picia
Lynn 8/17
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach