Karczma "Jagódka"

Go down

Karczma "Jagódka"

Pisanie  Edric on Nie Gru 31, 2017 3:55 pm

avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Edric on Nie Gru 31, 2017 4:06 pm

Wieczór - 10 Luty 336 AC

Tak jak każdy szanujący się kupiec zamierzał on zaciągnąć języka u tutejszych, by to wiedzieć, jakie ploteczki chodzą po mieścinie, a co jest żywym faktem. Rozmawiając tak, często stawiał ludziom po kufelku piwa bądź udawał wielkie zainteresowanie sprawą, jak to przykładowo mąż babę zdradził. Bardziej interesowały go możliwe plotki od wojskowych i uczonych, bo to oni zawsze wiedzieli najciekawsze rzeczy. Jasne to jest jak światło słońca o poranku.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 02, 2018 7:58 pm

10-19.02.336 AC







Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Edric on Sro Sty 03, 2018 5:04 pm

avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 04, 2018 12:36 pm

W karczmie nikt nie miał żadych informacji odnośnie niejakiego Walda. Po wysłaniu szczurów i kundli na miasto, dopiero tym drugim udało się czegoś dowiedzieć. Od razu jeden z kundli, zwany Stefonem, zdał relację że kilku jego ludzi napotkało jednego bliźniaka i zaczęli go śledzić. Po półgodzinie przybył kolejny kundel, który zrelacjonował, że Wald nie zdołał ich zdekonspirować. Doprowadził ich także do pewnego zamtuzu, w gorszej dzielnicy, zwanego "Bliźniacze Dziwki", co mogło oznaczać że można było tu wynajmować siostry albo że należał do owych bandytów. W każdym razie, nie wiadomo czy drugi brat jest w środku, oraz czy pierwszy Wald nie wyjdzie stamtąd w najbliższym czasie, jeśli chciało się coś zrobić, trzeba było się śpieszyć...


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Edric on Czw Sty 04, 2018 8:56 pm

avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 04, 2018 9:47 pm

Szczury na razie nie donosiły o żadnych ruchach Walda, więc wyglądało na to, że może zabawi tam trochę dłużej. Z drugiej strony, nowi przyjaciele Edrica, parajacy się w kupieckim fachu, nie wiedzieli nic, z tematu o którym mówił herszt. Wyglądało na to że będzie pozbawiony jakichkolwiek informacji, ale z ratunkiem przyszły do niego wieści od znajomego karczmarza. Osobiście do niego przyszedł, chcąc od razu odebrać zapłatę. Usiadł na przeciwko niego i zaczął mówić.
- Dobra czasu mało. Byłem tam kiedyś, wyruchać dwie babki, swoją drogą tanio tam i nawet dobrze. hehe. - powiedział i rozmasował dłonie. - No to ten, jest przedsionek, tam siedzi gość który bierze kasę. Potem wybiera się kobitę i idzie na górę i to tyle. Więcej nie wiem. - powiedział i wystawił rękę po wypłatę. - No ten, szybko bo ja swój lokal do obsługi mam.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Kwi 08, 2018 10:21 pm

15 Kwietnia 336 AC

Kap, kap, kap. Dźwięk kropel wody spadających na podłoże odbijał się od ścian pomieszczenia. Krew napływająca powoli przez kończyny dolne do samiutkiego mózgu. A może jego braku. Nie jest to ważne w tej chwili. Jedno było pewne. Lahire obudził się podwieszony do góry nogami za kostki. Lina z włókien wbijała się w skórę, ocierając ją i powodując zaczerwienienia. Oprócz mrowienia w całym ciele czuł też jak każda, nawet
nieznana mu do tej pory, kość bolała go. W uszach dźwięczało mu, a akompaniował mu do tego szum… morza? Tak, szum morza. Nagle, usłyszał, jak zamek otwiera się, a potem dwie pary ciężkich, wojskowych butów.
- Skurwiel się obudził, Tom. To co? Na śniadanie może damy mu jeszcze wpierdol? - A potem grubiański rechot, który odbił się echem. Wtórował mu drugi głos, który także w niedługim czasie wypowiedział się. - No nie wiem, Lloyd. Chujek widać ma już coś. Ale w sumie…Burek będzie miał ubaw. - Drewno pałki uderzyło w brzuch Lahire’a, który zrzygał się, zostawiając resztki pokarmu na podłodze. No i w majtkach.- Haha, patrz go, zesrał się. Jebany miał jeszcze na to siły. - Następne uderzenia obuchów dorobiły kolejne siniaki i rany na ciele więźnia, aż uderzając go w skroń, spowodowali, że znowu zemdlał. Nastała w jego oczach ponownie ciemność.
Kiedy obudził się już raz kolejny, nie wisiał do góry nogami. Był przypięty do krzesła, nadal z obsranymi gaciami i zaschniętą krwią na twarzy. Teraz, tylko że wszyscy stali w pomieszczeniu i uśmiechali się. - Księżniczka się wyspała? Bo mamy dla niej niesamowity podarunek. No, chłopaki, bierzcie go. Jest wasz. - Trójka mężczyzn dźwignęła Lahire’a i niosąc go przez długi korytarz, co kilka kroków podśmiewali się z niego.
- Pamiętaj, tu panuje jedna zasada-nie mówimy nic o zasadach. - Powiedział barczysty chłop bez dwóch zębów i jednym drewnianym. Kiedy zbliżali się coraz bliżej do następnych drzwi, Lahire zaczął słyszeć wrzaski i ryki. Ludzi oraz jednego zwierzęcia. Po prostu wrzucili go do pomieszczenia z tygrysem. Wielkim kotem w biało-czarne paski, który zaczął na niego ryczeć i zbliżać się. A przy swojej nodze miał tylko… toporek. W dodatku na jego głowę z widowni wylano wiadro pomyj.- No ruchy!

_________________
Amur: Jeśli ktoś chce bardziej rozwinięte walki, proszę dać znak w poście, wtedy się postaram dać paletę wyborów, otoczenie, dokładne opisy poszczególnych pancerzy, etc.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Étienne Lahire on Nie Kwi 08, 2018 11:06 pm

Étienne obudził się w ciemnościach i wielkim bólu. Bolały go wszystkie kości, a najbardziej to chyba wszystkie kości. Całego wrażenia dopełniało uczucie ucisku na kostkach. W dodatku wydawało mu się, że najwyraźniej wisi do góry nogami. Jęknął cicho i spróbował przypomnieć sobie w jaki sposób znalazł się w tak kurewsko dziwnej sytuacji, ale jedyne co jako tako przebijało się w jego umyśle, to dzika satysfakcja po przebiciu mieczem jakiegoś staruszka. Nagle wyłowił jakiś dźwięk przypominający kapanie wody. To chyba dzięki temu w ogóle się obudził. Strasznie bolała go głowa, a do tego szumiało mu w uszach... Zaraz, to nie w uszach, to... morze? Spokojne przeżywanie niespokojnej pobudki przerwało wtargnięcie jakichś dwóch typów. Lahire za bardzo nie słuchał co oni tam pierdolą, więc uderzenie w brzuch zaskoczyło go niesłychanie. Potworny skurcz przeszedł w miejscu uderzenia i zaraz po tym zwymiotował. I się zesrał, przez co się wkurwił. Jak ja kurwa mogłem stracić władzę nad własnymi zwieraczami?! Nie zdążył powkurwiać się zbyt długo, ponieważ poczuł tępy ból w skroni i znów zapadła ciemność.
Pierwszym co ujrzał były stopy. To chyba moje stopy. Następnie nozdrza zarejestrowały straszliwy smród i ujrzał jeszcze zanieczyszczone gacie. Zamrugał parę razy dzięki czemu dostrzegł grupkę otaczających go skurwysynów. Znowu zaczęli coś pierdolić, ale nie bardzo go to interesowało. Étienne nawet nie zastanawiał się czy wśród nich są ci sami, którzy wcześniej go uderzyli. Po prostu przy pierwszej okazji zajebie wszystkich. Tymczasem trójka pokrak postawiła go na nogi i zaczęła wlec do przodu. Wszędzie przed nim było do przodu, więc nie był w stanie wybrzydzać odnośnie kierunków. Usłyszał coś o zasadach. A raczej ich braku. Po chuj komu zasady? Zaczął słyszeć hałas. Ludzkie wrzaski i ryk jakiegoś zwierzęcia. Może lepiej było zatkać sobie uszy, żeby niczego nie słyszeć, ale ręce miał odrobinę przyblokowane. W dodatku gdzieś znikli wlekący go ludzie, a przed był kot. Tylko taki kurewsko wielki kot, nie to co te szczurołapy wałęsające się po portach. Spojrzał w dół i zobaczył toporek. No kurwa toporek. W tej samej chwili, w której go chwytał, ktoś wylał na niego wiadro czegoś śmierdzącego. No jeszcze kurwa tego brakowało. Już wystarczająco zrozumiał, że musi zajebać kota, żeby samemu móc przeżyć. Zaczął więc okrążać bydlaka czekając na okazję, żeby wsadzić mu ostrze toporka między oczy.
avatar
Étienne Lahire

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Kwi 14, 2018 7:49 pm

Tygrys zaryczał, po czym spiął się w tył i skoczył na olbrzyma, pokazując mu przy tym swe piękne kły. Na co resztką swych sił Etienna zareagował ruchem na lewy bok, przez co tygrys w skoku wylądował na ziemi, a nasz gladiator odpowiedział mu na mocniejszym chwytem toporka na końcu trzonka i wziął nim zamach od góry w dół na plecy tego cholernego kota, robiąc w tym miejscu krwawą dziurę oraz wywołanie okropnego ryku zwierza zrywającego się do dalszej walki. Obrócił się wręcz w tri miga ku Lahire'owi, stając przy tym na łapach, by chlasnąć w niego lewą łapą, a następnie prawą. Jak jedną udało się naszemu przyjacielowi zbić ostrzem topora, to druga chlasnęła go w sam środek czoła, więc poczuł, jak ciepła maź spływa mu po reszcie twarzy, zalewając przy tym oczy. Czuł się, jakby kot urwał mu połowę twarzy. Rabuś w furii kopnął go prosto w łeb, a potem na ślepo machał toporem, żeby to odepchnąć od siebie zwierza. Na szybko wytarł on krew z twarzy, czując przy tym ogromne pieczenia i ból, zauważając, że jego oponent znowu szykuje się do skoku. Podczas tego szybkiego starcia, widownia wręcz umierała z zachwytu. Mężczyźni ryczeli z podekscytowaniem, młodzi wymiotowali, a niektóre panny patrzyły z przekąsem...w sumie to reakcje były wymieszane, bo zdarzało się, że to facet wymiotuje na widok walki, a kobieta zagrzewała do walki.- Dawaj Tłuściochu! Daj mu się zażreć! Postawiłam na niego wszystkie swoje pieniądze! - Wtedy rozległ się ryk tego przerośniętego kota, który na łeb Lahire'a, chyba nazywają na Północy Wilkorem skoczył na niego. Zaznajomiony z tym stylem ataku, ponownie uskoczył na bok i zaczął siepać go swoim toporkiem i dopomagać sobie kopniakami na pazury Wilkora. Przez moment tańczyli tak wokół siebie, aż w końcu tygrys ponownie ruszył do ofensywy, w której tym razem...Lahire padł pod ciężarem bydlaka. W głowie mogły mu się wtedy ułożyć słowa "O Chuj.", poczuł jak pazury, wędrują mu po klatce piersiowej, szarpiąc jego klatkę. Tego już było za wiele. Przypierdol mną w niego! Prosto w łeb! Daj mi się napić jego krwiiii! Ryknęło mu coś w głowie, po czym faktycznie udało mu się wyrwać prawą rękę, lewą zasłonić przed zagryzieniem się w szyję przez Wilkora, a potem z resztek sił posłać grom prosto między oczy bestii. Krew obryzgała go jeszcze bardziej, a elementy czaszki futrzaka wraz z kawałkiem mózgu wylała mu się na twarz. Zemdlał, a jedyne co słyszał wokół to, że walka była dość znośna .

Amur

_________________
Amur: Jeśli ktoś chce bardziej rozwinięte walki, proszę dać znak w poście, wtedy się postaram dać paletę wyborów, otoczenie, dokładne opisy poszczególnych pancerzy, etc.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Étienne Lahire on Nie Kwi 15, 2018 10:21 am

Na początek Lahire wykonał manewr odskoku w bok i jak zajebał kotu przez plecy kamiennym toporkiem, to ten zaryczał okropnie. No w gruncie rzeczy tak to w zamierzeniu powinno wyglądać. On napierdala kota toporkiem, kot skacze bez możliwości trafienia i ryczy, bo nic nie może. A jednak nie, kot coś może. Swoją drogą to musiało być miasto z kurewsko wielkimi szczurami skoro żyją w nim kurewsko wielkie koty. I dup, Étienne zbił jedną łapę toporem. I ból, druga łapa trafiła go w czoło. Kuuuuurwa! Przecie on mnie urwał to czoło! Jak ja teraz będę żył bez czoła?! Rozum mnie będzie widać! No japierdolu zajebię skurwykocura. Lahire kopnął bydlaka w łeb i zaczął machać toporem mniej więcej w jego kierunku, żeby nie podchodził. Potem zaczęły wydzierać się jakieś debile, których Étienne nawet nie wiedział. No po prostu ryczeli i zachowywali się zupełnie tak jakby Lahire walczył za pieniądze. Albo postawili na niego pieniądze? Nieważne. Następnie zaczął się taniec. Nosz kurwa aż mnie krew zalewa, daj się kocie zjebany zajebać w końcu! I w tedy kot skoczył na niego, przygniatając go swoim wielkim cielskiem, a Lahire usłyszał w swojej głowie coś niesamowitego. Głos, którego wyczekiwał. Wyrwał rękę z toporem i zajebał kotu przez łeb. A potem poszedł spać, bo był zmęczony.
avatar
Étienne Lahire

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Jagódka"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach