Karczma Słodkie Uda

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Mar 07, 2018 6:03 pm

First topic message reminder :

Zimna żytnia, duże biusty i najlepsza ryba w mieście!
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down


Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Wto Mar 13, 2018 12:47 am

Balt przysiadł szeroko i oparł ręce o kolana. Kosmyki kruczoczarnych włosów opadły mu na twarz, wzrokiem błądził gdzieś po stole. Nieźle go porobiło ale trzymał się twardo. Noc była młoda i pełna pokus, a uprzyjemniał ją piękny głos Lyanny, która postanowiła uraczyć ich jeszcze jedną melodią. Kobieta z północy nie musiała się obawiać o swój los, nikt jej tu nie skrzywdzi. Nie pozwoliłby na to. Żaden z wodnych tancerzy nie dopuściłby do tego aby którejkolwiek z dam stało się coś złego. Dama z Braavos również mogła się czuć bezpieczna. Letho wziął na bok Samirę i, jak domyślał się Balt, ustalił z nią zgodnie, że przez resztę zabawy zachowają czujność. Verdan był zbyt pijany, bujał się na ławie i zalewał buzię gorzkim piwem. Skarabeusz pochrapywał w koncie, grożąc wyśnionym oprawcom srogim wpierdolem. Nagle poczuł na sobie wzrok rudowłosej i posłał jej uśmiech.
- Któż mógł przewidzieć taki wieczór, prawda? Braavoskie popijawy... są znacznie łagodniejsze. - Przeciągnął, bo język zaczął się plątać przy słowach akcentowanych. - Cholera... Tamten dostał po jajach. - Zarechotał i sięgnął po kufel. Kurwa, pusty. 
Zamierzał spić się do reszty i cieszyć towarzystwem wybitnych osobliwości do momentu, aż nie rozejdą się po burdelach. Sam nie zmierzał w tym kierunku. Dawniej powiadali, że nigdy nie odmawiał i nie kłamali ale to jeszcze było zanim się ożenił i spłodził dziecko. Nawet gdyby chciał dziś zażyć nieco kobiecego ciepła, to nie miał już sił. Energia powoli opuszczała jego ciało, a twarz uśmiechała się coraz rzadziej. Mógłby już znaleźć się w łożu i otulić swoją ciemnoskórą piękność z Myr. 
- Masz wyjątkowy głos. - Zagaił do kobiety z Przesmyku. Jej postać bardzo go intrygowała, choć nie wiele miał pojęcia o jej pochodzeniu, ani tutejszych pieśniach. Nie wiedział zatem jak zwrócić jej uwagę ale teraz mówił co ślina przyniosła na język. - Skrywasz jeszcze jakieś talenty, moja droga?
Kiedy otrzymał pod nos kufel świeżutkiego stouta, uniósł kufel na środek stołu i czekał, aż wszyscy wezmą z niego przykład. - Na pohybel skurwysynom!
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Cykada on Sro Mar 14, 2018 8:03 pm

Cała zadyma już na dobre się skończyła. Ponadto Rosh, Vart i ekipa poszli do burdelu, przez co w izbie zrobiło się przestronniej i nieco ciszej.
Lyanna postanowiła jednak zostać, co Cykadę ucieszyło. Grać i śpiewać umiała a on zawsze lubił słyszeć trochę ładnych melodii. Zawsze gdy miał okazję to kazał jakiemuś grajkowi brzdąkać podczas gdy on wykonywał jakiś medyczny zabieg czy operację. To go uspokajało i pozwalało się lepiej skupić.
- Bardzo dobry wybór pani Lyanno. - Powiedział do niej zaraz po tym jak stwierdziła, że zostaje. - Czy ja dobrze wcześniej słyszałem? Jesteś z Przesmyku? Ja też pochodzę z tamtych okolic. Mieszkałem dzień drogi od Strażnicy nad Szarą Wodą. Miałaś dom gdzieś w pobliżu? - Ludzie z Przesmyku rzadko opuszczają swoją ponurą krainę. Wszyscy wokół uważają ich raczej za dziwnych i osobliwych. Tym bardziej był ciekaw co skłoniło Lyannę do wyjazdu i udziału w turnieju.
W lokalu zostali też przybysze z Braavos. Cykada postanowił nie marnować więcej czasu i zaspokoić swoją ciekawość. Jeszcze trochę i alkohol mógł odebrać mu taką możliwość.
- Panowie z Braavos! Żaden ze mnie światowy człowiek, toteż nigdy o waszym mieście nie słyszałem. Jak tam jest? Jacy ludzie tam mieszkają? Daleko z Lannisportu do waszego domu?
Gdy wznieśli toast Cykada krzyknął razem z nimi "Na pohybel!" i wypił połowę kufla.
- Wiecie co? Ten co dostał toporem od Gerolda może tu wrócić z kolegami. Chyba bezpieczniej byłoby zmienić karczmę na jakąś inną.
avatar
Cykada

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Czw Mar 15, 2018 2:17 pm

Pożegnał zmierzających do burdelu i przywarł do ławy czując, że alkohol miesza mu już w głowie. Wciąż pozostawał z zacnym towarzystwie i musiał zachować cząstkę godności nie pozwalającej mu paść pod stół. Dzisiaj kajdany wstrzemięźliwości zelżały, oby nie wplątało go to w kłopoty.
- Braavos...- Zaczął z akcentem, odpowiadając na pytania Cyryla. - To prawdziwa perła Essos. Gdyby Wolne Miasta były ucieleśnieniem kobiet, Braavos byłaby najcudowniejszą. No, od biedy Lys też. - Zakpił ale domyślał się, że nikt z tutejszych tego nie zrozumie. - To miasto nigdy nie śpi. Powinieneś tam zawitać, a kiedy znajdzie się okazja to pytaj o Łaźnie Baltasara.-
Zaduch karczmy ustępował przez świeże powietrze dopływające ze zdewastowanego okna, którym chwilę wcześniej ktoś wyleciał. Niebo było przejrzyste i wypełnione gwiazdami, idealna okazja na spacer w akompaniamencie ciekawych osobistości, jakimi byli obecni towarzysze. Po przetłumaczeniu wszystkiego o czym opowiadał Cyrylowi, towarzyszom podróży i rudowłosej piękności, sięgnął po kufel i krzyknął. - Na zdrowie!- Ujrzał dno kufla i potwierdził to o czym mówił jegomość Cyryl - Przejdźmy się. Zróbmy coś szalonego!- Chciał już zostawić karczmę i to co się w niej odlancelowało, daleko za sobą. Najwyższa pora wyjść, a przed snem poczynić coś z przytupem. Zwieńczyć noc jak należy. - Chodźmy do jaskini lwa. Casterly Rock... Napijemy się z lwami.- Wydawało się, że alkohol odebrał mu rozum ale w swych słowach brzmiał śmiertelnie poważnie.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Tinúviel on Czw Mar 15, 2018 9:37 pm

To, co się działo przekraczało jej pojęcie o pijackich rozrywkach, w Braavos nawet z najbardziej skorymi do picia mężczyznami nie dochodziło do takich akcji, że jeden z zebranych bez wyraźniejszego powodu prawdopodobnie nie spłodzi już potomków. Czy szkoda, Tin by nie powiedziała. Głupota przecież jest już wyraźnie rozpowszechniona po świecie i nie trzeba jej w tym pomagać.
Dlatego też zgodziła się przytaknięciem głowy na słowa Baltasara, uśmiechając się przy tym, tak jakby przypominała sobie dawne czasy.
- Też tak sądzę. Choć patrząc inaczej, w Braavos też nie trudno o bitkę, szczególnie po zmroku... - obserwowała twarz towarzysza badawczym wzrokiem, jakby oceniała każdy cal jego fizjonomii.
W międzyczasie popijała alkohol, jaki stawił jej Baltasar. Co to było, nie potrafiła określić, w przełyku jednak było tak gorzkie, że nie kojarzyła tego smaku z żadnym trunkiem jaki dotąd piła. A było tego dużo, oj dużo.
Przez następne... nie wiedziała ile czasu, ale do póki nie wyszli, zupełnie nie kontaktowała - alkohol zaczął powoli działać i kręciło jej się tak w głowie, że nie potrafiła normalnie funkcjonować. Przez cały ten czas wpatrywała się w kufel, z którego piła i co jakiś czas tylko wybuchała krótkim śmiechem, zupełnie niezrozumiałym, bo nie był zsynchronizowany z resztą kaskadą śmiechu, a tak może minutę po czasie.
Gdy zaś większość towarzystwa udała się do Siedmiu Piekieł, kompletnie nie mogła sobie przypomnieć gdzie mieli iść to odwróciła się do Baltasara (przy okazji tak gwałtownie, że prawie spadła z krzesła) i uśmiechając się nagle zorientowała się, że on coś do niej mówi. Patrzyła na niego jeszcze chwile otumaniona, by zrozumieć przekaz słów, po czym zaczęła mówić, śmiejąc się głośno:
- Choćdźmy, pszygoda cz-eka! - Podniosła się gwałtownie, żeby nieświadomie poczuć jak kręci jej się w głowie. Nie mogąc wytrzymać, przy pierwszej próbie kroku, potknęła się o własną nogę i upadła, choć na szczęście Nieznajomego spadła na swego przyjaciela. Przez chwile leżała jeszcze w jego objęciach, sunąc dłonią po jego torsie. Nie myślała racjonalnie, ani też nie wiedziała kompletnie co robi. To nie było zwykłe kurwa wino.
Stojąc już oparła się lekko o Braavosa i zaczęła mówić:
- Dzźięki Balta... baltas.... balsrarze! - Krzyknęła i ruszyli w końcu ku wyjściowi, zaś Tin całkowicie oddała inicjatywę Wodnemu Tancerzowi. Chciała coś "zrobić szalonego", pójść do jaskini lwa, nawet do jebanej valyrii na nogach by poszła... gdyby nie jebała jej się prawa strona z lewą i mogłaby chodzić samodzielnie, a nie co chwile opierając się o jednego towarzysza z kompanii Baltasara. Raz jej się nawet wydawało, że jeden z nich przy łapaniu jej chwycił tam, gdzie nie powinien chwytać, choć była za bardzo pijana by to pojąć. Za wszelką cenę chciała choć trochę wytrzeźwieć, by nie być dla Baltasara aż takim ciężarem. Choć może powinna być zła, że dał jej coś tak... monstrualnego.
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Lyanna Stark on Pią Mar 16, 2018 7:43 pm

Gdy jej pieśń dobiegła końca, przez moment panowała nienaturalna cisza przerywana tylko pojedynczymi rozmowami. Dźwięki lutni zdecydowanie były przyjemniejsze niż prostackie rozmowy, które prowadzono w przybytku. Słysząc pytanie ze strony bandyty, odwróciła wzrok w jego stronę. Siostra króla Północy siedząca obok rzekomego postrachu Dorzecza... To wydawało się tak irracjonalne, że aż nierealne. Może spiła się tak, że śni jakiś dziwny sen?
- O tak, mój ojciec gdy jeszcze żył, był jednym z rycerzy lorda Reeda, ale nie mieliśmy żadnych włości. Mieszkaliśmy za to bardzo blisko Strażnicy nad Szarą Wodą - odparła, mając nadzieję, że Cykada nie wypali zaraz z nazwą jakiejś pobliskiej wsi, bo wtedy cała jej przykrywka mogłaby zostać odkryta. - Rzadko spotyka się ludzi z Przesmyku tak daleko na południe. Czym się zajmujesz tak daleko od domu? - Zapytała, patrząc na niego z lekko zadziornym uśmiechem. Paleniem wsi i zabijaniem niewinnych może? - dodała w myślach, aczkolwiek alkohol nadal nie odnalazł jeszcze bezpośredniej drogi do jej mózgu, toteż nie odważyła się powiedzieć tego na głos. Im dłużej rozmawiała z tym człowiekiem tym mniej niebezpieczny jej się wydawał, aczkolwiek nie mogła zignorować przeczucia, które miała odkąd usłyszała jego imię po raz pierwszy. Tymczasem została zagadana przez jednego z Braavosów o ukryte talenta.
- Nie wiem, można chyba uznać, że całkiem przyzwoicie strzelam z łuku. Król wydawał właśnie masę złota za oglądanie mnie w swoim turnieju, więc tak, chyba można uznać to za mój drugi, ukryty talent - odparła, pomijając swój ukryty talent do pakowania się w kłopoty. Wtem zaproponowano zmianę lokalu, rozsądnie zresztą. Wstała z krzesła ściskając lutnię w ręku uznając, że pijanemu śpiewakowi i tak się ona już dziś nie przyda. Patrzyła z lekkim zdziwieniem na twarzy jak rudowłosa kobieta zatacza się, opada na Balthasara, a potem leżąc w jego objęciach głaszcze go po klatce piersiowej. Skrzywiła się lekko na ten widok, ale nic nie powiedziała. Prostackie i pijackie zaloty prostej ludności - skwitowała szybko w myślach, po czym cała zgraja zaczęła wychodzić z karczmy.
- Nie chcę ostudzać zapałów, ale nie sądzę, aby wpuścili nas do Casterly Rock - zawołała za nimi, a potem podeszła do śpiącego w kącie, zalanego w trupa śpiewaka, któremu zabrała lutnię. Wsunęła mu do kieszonki niepostrzeżenie trzy złote smoki za zabranie instrumentu, a potem popędziła do wyjścia za Cykadą, Braavosami i Tinuviel.
avatar
Lyanna Stark

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Harry Arryn on Sob Mar 17, 2018 1:28 pm

Harry miał na sobie pełen komplet przeszywanicy, a do tego płytowy hełm typu Salada z doczepionym naszyjnikiem. Natomiast u lewego boku miał krótki miecz, który miał podobno lepiej sprawdzić się w takim treningu niż miecz bękarci, a przynajmniej pan Baltasar tak uważał. Gdy był przed miejscem spotkania, machną on ręką na jednego z ludzi, który go śledził i pewnym krokiem wszedł do karczmy. Zaraz pewnie tego pożałuję. Przekroczył tak próg karczmy, a tam...nieświęte zabawy! Młodzieniec uniósł jedną brew w wyraźnym zaskoczeniu na widok podpitego Naharisa, który właśnie był obmacywany przez rudą kobietę, co spotkało się ze sporymi wypiekami na twarzy księcia. Aeeea... Trzymał tak swój hełm pod prawą pachą, nie wiedząc, czy powinien przerywać te hulanki. Przy okazji dostrzegł plamy krwi w różnych miejscach. Co tu się działo? Miał już tak zrobić krok do przodu, aż nagle ruda panna i jego prawie nauczyciel ruszali prosto do wyjścia.
- Panie Baltasarze.- Przywitał się lekkim ukłonem, choć jego wyraz twarzy był taki nijaki. Wręcz wyryta w kamieniu.- Nie chcę przeszkadzać, ale rozumiem, że treningu dzisiaj nie ma? - Oczywiście wcześniej ukłonił się jej osobie towarzyszącej, w końcu była kobietą, a maniery tego wymagają.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sob Mar 17, 2018 4:26 pm

Śmiałość towarzyszki i jej rozbawienie tłumaczyło wszystko. Najwyraźniej karczmarz opacznie zrozumiał jego intencje, kiedy prosił o coś wyszukanego dla dam. Cóż, nie miał już sił sprawdzać co się kryło w karafkach. Z pewnością było to coś mocnego ale chwała mu za to. Grunt, że nie tylko on był w tym momencie pijany. Kiedy rudowłosa wylądowała w jego ramionach, zobaczył w jej oczach iskierki. Pomógł jej złapać równowagę starając samemu jej nie stracić i poprawił koszulę, po której sunęła dłonią. Była dosyć pijana lub znakomicie udawała, kobietom z Braavos nie należy ufać do końca. W innych okolicznościach poprowadziłby znajomość w określonym kierunku ale obecnie nie był w nastroju do romansów. Miał pewne trudności z pozbyciem się nieprzyzwoitych myśli, sunąc wzrokiem po dekolcie towarzyski ale nie dał się omamić. Pogładził się po brodzie i z rozbawieniem rzekł - Nie ma za co.
Wyobraził sobie żonę, która przykłada mu sztylet do jąder i od razu przypomniał sobie o swoich powiązaniach. Wyprostował się i stracił przy tym nieco równowagę, robiąc dwa kroki w tył. Chwycił za pas, zacisną i sprawdził czy niczego nie brakuje. Rapier dyndał sobie zapiety, sakwy wydawały się wciąż pełne. Można szukać szczęścia dalej, pomyślał.
- Nie dowiemy się dopóki nie spróbujemy. Widzę w twoich oczach rządzę przygód moja dro... - Próbował przekonywać panienkę z Przesmyku, kiedy drzwi za nim zostały otwarte i ujrzał w nich znajomą twarz. - Harry, chłopcze! Dzisiaj... eh, tak. Dzisiaj trenujemy refleks w trudnych warunkach.- 
Zarechotał, kołysząc się na nogach. Przystaną w miejscu, chwycił się za biodra i uniósł brodę, nabierając powagi godnej mistrza. Wtedy przypomniał sobie o dawno zapomnianych ranach odniesionych podczas turnieju. Z trudem powstrzymywał łzy napływające do oczu, najwyraźniej upadek rudowłosej pozostawił na nim coś więcej niż dotyk w okolicach bandaży.
- Powiadali, że dzielnie zniosłeś obrażenia. Brawo, Książę. Proponuję abyś się do nas przyłączył. Dziś świętujemy. Zmierzamy do zamku!- 
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Harry Arryn on Sob Mar 17, 2018 5:26 pm

- Trudnych warunkach? - Spytał z lekkim odepchnięciem w duchu, bo nigdy zbytnio nie pił, więc był on trochę szorstki co do nadmiaru picia.- Yhm, rozumiem. - Odrzekł w końcu, nawet się nie uśmiechając, a reszta gości w karczmie wydawała się z lekka...nie z jego sfer, więc nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Wnuk Króla Doliny chodzi za jakimś pijakiem z Essos, który uczy nierycerskiego stylu walki, trochę kiepsko by było, gdyby takie plotki się rozeszły w takiej akurat formie. Tak czy siak, spojrzał na mistrza i także się wyprostował, a nawet napiął łydki i staną na moment na palcach, bo pomimo tak późnej godziny, chętnie by się poruszał.
- Ach, tak, przygniotło mnie wtedy paru panów rycerzy.- Odrzekł, chowając tak dłonie z pasa za plecy. Wyglądał jak typowy dworzanin w pancerzu.- Do...zamku?
Spojrzał niepewnie na mistrza, bo był to iście genialny pomysł, zwłaszcza o tej godzinie.
- Obawiam się panie, że wejście na Casterly Rock jest już z lekka niedostępne, a i marsz tam będzie długo, bo odległość od miasta wynosi około pól mili.- Poinformował Naharisa, który mógł te informacje wchłonąć do swego zawadiackiego serca. W sumie to młodzieniec pogratulowałby mu jakiegoś miejsca w turnieju, ale jego prawie nauczyciel niczego nie sięgnął, prócz pewnej super akcji z Dorianem Hightowerem. - Podziwiam was panie za tamten płynny ruch w obaleniu Panicza Doriana Hightowera, a co do treningu, to może jutro? - Spytał spokojnym tonem, zerkając przy tym na dziewczyny w karczmie.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Baltasar Nahiris on Nie Mar 25, 2018 9:15 pm

- High...Hightower? Ah tak, ten dzieciak.- Przystanął na jednej nodze z miną jakąś taką niemrawą. Poczuł, że świat zaczął mu wirować, a w okół widzi tylko rude włosy, lutnie i uśmiechnięte twarze. Nie było łatwo skojarzyć fakty związane z turniejem ale kiedy tylko zrozumiał o kim mowa, zarechotał i wyszczerzył zęby.
- Jutro na pokładzie Gniewu Królowej! Nie martw się minami moich heep... ten tego, no ludzi. Wpuszczą Cię... kurwa.... - zachwiał się. - Wpuszczą Cię na pokład, bo im tak każę.-
Był w dupie. Alkohol opanowywał jego zmysły, a mięśnie sztywniały z każdą sekundą jaką spędzał na gawędzeniu o dupie Maryny. Mieszanka ale, stouta i czegoś co tutejsi nazywali szczynami Lwa, wprawiały go w mdłości dlatego zapragnął zaczerpnąć świeżego powietrza natychmiastowo. Przepchał się to przez Księcia z Dolina, a to przez swoich towarzyszy. Niezgrabnie doczłapał się do drzwi karczmy, otworzył je pokracznym kopniakiem i przekroczył próg na sztywnych nogach.
- Cas...Casa... Caster... Casterly Rog! Przybywaa...aaaaah, kurwa!- Zniknięciu Balta towarzyszył trzask i rąbnięcie o coś twardego. Dźwięk, który się rozległ mógł oznaczać tylko jedno. Kiedy towarzysze wybiegli na zewnątrz, mogli zastać go leżącego nieprzytomnie na ganku karczmy. Braavosi ruszyli kolejno, żeby ponieść swego lidera. Oprócz Letho, który prowadził już nieprzytomnego Skarabeusza. Pijana banda w groteskowych strojach to nie lada widok. Feta Baltasara i jego kompani właśnie dobiegała końca. Zgraja zmierzała więc w stronę portu, a kto z nimi ten z pewnością został wpuszczony na pokład aby zaznać snu lub dobić się odrobiną wyśmienitego wina.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma Słodkie Uda

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach