Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Dziedziniec

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Dziedziniec

Pisanie  Edwyn Tarth on Nie Mar 08, 2020 10:43 am

First topic message reminder :

***
Edwyn Tarth
Edwyn Tarth

Liczba postów : 214
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down


Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Rickard Tarth on Wto Lip 21, 2020 1:06 pm

Pewno tam między sobą gadali, jaki to z niego prostacki człek i niegodny rycerz jest. To znaczy ten... Pewności nie miał, że takie rzeczy mówili, ale zdziwić to by się nie zdziwił, bo do takiej oceny swojej osoby już przywykł i, tak całkiem szczerze, zwisało mu to koło worów. Kuźwa, żył dla siebie i przyjemności a jak się komuś nie podobało, to niech mu się tam nie podoba i srał go pies. Dla niego liczyło się, psia mać, że może każdego z nich, zawsze i wszędzie, rozłożyć na łopatki i to bez większego wysiłku! Właśnie ojebał kilku pod rząd. Niom, niom, niom....

- Tak to wygląda! - Oparł raźno, biorąc się pod boki. Był, co prawda zmęczony, ale to było to dobre zmęczenie, pozytywne, takie któremu towarzyszyło poczucie dobrze wykonanej roboty. Przez chwilę rozmyślał, czy aby nie dowalić się mocniej. Znaczy się może jakaś przebieżka w pancerzu, jak to ongiś miał w zwyczaju, trenując swoją wytrwałość. Albo może trochę pompek. Ach, dobrze by było nie odpuszczać tam po kilku walkach. Ale ten... No... Dobra, odpocznie się i może wieczorkiem trochę jeszcze poćwiczy, jak już słonko sobie nieco odpuści. Dobrze mu zrobi lekki wysiłek, nim uda się do burdelu. Po ćwiczeniach zawsze czuł się bardziej napalony. I mniej głodny... Znaczy w sensie dosłownym. I to chyba akurat trochę dziwne, bo większość to po wysiłku raczej miała ochotę zjeść.
- Ty! - Wskazał na pachołka. Jednego z tych, co to im tutaj usługiwali. - Leć do zamku i niech nam przygotują kąpiele. I po dzbanku lekkiego wina. - Rozkazał. Potem zwrócił się w kierunku swoich rywali a przynajmniej tych, co ciągle tutaj byli. Krótko im pogratulował, aby być, ten tego, grzecznym i obyczajnym, czy tam inny luj. Jak dla niego to specjalnie nie było czego im gratulować, ale niech tam będzie. I niech tam więcej będzie... Zaprosił ich, żeby razem spędzić wieczór. A co tam! Pójdą popić, jak kto będzie chciał, to i podupczyć. On stawiał! Tymczasem jednak poszedł wziąć kąpiel. Sprzęt naturalnie dał do czyszczenia pachołom.
Rickard Tarth
Rickard Tarth

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 10/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Rhaegar Vaelaros on Czw Lip 23, 2020 12:13 am

03.04.10 PZ

Podróż z Reach do Ziem Burzy wraz z Rickardem owocowała w nowe przygody, na ziemiach niejakiego Rosbyego nie wydawało się, żeby byli miło widziani, tak też szybko przemknęli do Duskendale, skąd wyruszyli okrętem na Tarth. Właśnie wtedy, żołądek Rhaegara przypomniał sobie o tym dziwnym daniu, zjedzonych w jednej z karczm Duskendale, co przełożyło się na jego niedyspozycję przez kilka następnych dni, nawet już po wylądowaniu na stałym lądzie. Przebywając na Tarth, większość czasu przebywał w przydzielonej mu komnacie gościnnej, gdzie mógł odpoczywać. Okazyjnie poświęcał swój czas lordowi, rozmawiając z nim na tematy, które go niezwykle interesował — o Valyrii. Zły nastrój minął mu dopiero drugiego dnia, ale dopiero trzeciego był gotów w pełni sił stanąć na własnych nogach. Z czego się wcześniej dowiedział, planowana była wyprawa na piratów, a że Rhaegar nie lubił tych szubrawców na równi z innymi bandziorami, postanowił się wybrać z Rickardem, prosząc go, żeby wracając, wysadzili go w Tyrosh, stamtąd wraz z przyjaciółmi miał zabrać się do Volantis.
Trzeci dzień Rhaegar postanowił poświęcić na trening swego ciała, wszak już niedługo miał stanąć do prawdziwej walki, która miała przypominać wojnę, a w której od dawna Valearys chciał wziąć udział. Przy okazji trochę postrzelał z łuku, chcąc odświeżyć sobie swoje umiejętności, a gdy przyszedł czas na zaokrętowanie, postanowił wejść na ten pokład gdzie reszta jego kompanów, więc prawdopodobnie był to okręt flagowy.
Rhaegar Vaelaros
Rhaegar Vaelaros

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 19/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Sie 05, 2020 12:42 am

Drugi dzień czwartego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
późnym wieczorem

Razem z Rickardem, wyszli na dziedziniec, gdzie powoli zapadał już zmrok. W tle, poza tradycyjnymi odgłosami szykującego się do snu zamku, dosłyszeć można było cichy szum fal, oraz cały pierdyliard świerszczy.
- Hmm, chyba się wyrobimy, zanim będzie ciemno. – stwierdził, zaczepiając jakiegoś pachoła, bo własnego giermka jeszcze nie miał. – Dobra, trzy rundy. Najpierw z kopiami na koniu, potem pieszo na młoty i wreszcie pieszo z tarczami i jednoręcznymi. – zaproponował zbrojnemu towarzyszowi, z którym to wkrótce miał wyruszyć na porządną bitkę, taką, co już nie miał, odkąd bili się z Żelaznymi pod Fairmarket. Przedtem chciał do maksimum przećwiczyć zdobyte do tej pory umiejętności i przy okazji wypróbować nowy, znacznie lepszy ekwipunek, jaki podarował mu Lord Grafton, kiedy wstąpił do niego na służbę. Trochę pojebany skromnym zdaniem Durwalda, ale ostatecznie swój chłop, którego Tarth zapewne by polubił. Większego dziwkarza i alkoholika próżno szukać po tej stronie morza.
Wezwany pachoł prędko pomógł wślizgnąć mu się w nowiutką zbroję, zaraz potem pędząc do stajni, wyprowadzając osiodłanego, wojennego ogiera, sporą, kasztanową bestię, bezimienną rzecz jasna, żeby się specjalnie przywiązywać, bo wiadomo, mniej honorowi bardzo lubili zabijać rycerskie wierzchowce. Podano mu kopię i tarczę, wciąż przedstawiającą śpiącego pod drzewem rycerza, bo jakoś nie przyszło mu do głowy, by ją przemalować. I tak wszyscy wiedzieli, że jest członkiem rodziny królewskiej.
Na dziedzińcu zebrał się już mały tłumek gapiów: strażnicy, rycerze na służbie Edwyna, nawet część służby, spoglądająca z murów. Ostatecznie widowisko wyglądało na przednie, niecodziennie bowiem widywano dwóch znamienitych rycerzy, mierzących się ze sobą w drodze przyjacielskiej rywalizacji. Wydarzeniu splendoru dodawał wysoki status obu walczących.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Rickard Tarth on Sro Sie 05, 2020 4:05 am

- A... Czyli od razu grubo! - Rzucił, uśmiechając się. - Dla mnie może być. Nie ma zatem co mitrężyć. - Dodał. Miał być niby jakiś tam sparring. Liczył na pieszy pojedynek. To jednak dlatego, że mało kto podzielał jego zapał do walki i ludzie zwykle się migali, bo co innego chcieli robić. Pozostawało tylko się cieszyć, że wreszcie ktoś zechce z nim solidnie potańczyć.

Jak najszybciej skrzyknął pachołów, żeby mu pomogli pancerz wdziać i żeby konia oraz rynsztunek ćwiczebny sprowadzili. Wszak jutro mieli się wyprawiać, głupio by było poharatać się tak, że by do niczego zdatni już nie byli przez najbliższy czas, co nie?

Pierwej dosiedli koni a pachołkowie podali im kopie. Rycerz pozdrowili się, zatrzasnęli zasłony i ruszyli!!!... Zaszarżowali na siebie z furią godną rycerzy ziem Burzy. Srodzy panowie nacierali a spod końskich kopyt rwała się ziemia. Zebrany tłumek "ochnął" a następnie wstrzymał oddech, gdy kopie obu rycerzy połamały się na dzierżonych pewnie tarczach. Po ich przejeździe jeden z chłopców stajennych chciał zgarnąć większy odłamek kopii, ale starszy kolega powstrzymał go, bowiem rycerze bez chwili zwłoki odebrali kolejne kopie i znów ruszali, by zetrzeć się w natarciu.
Rickard pędził, poganiając bojowego konia do szarży. Pełen werwy i radosnej podniety po pierwszym pokazie sił oponenta jeszcze bardziej pragnął walczyć. I... Uderzył! Trafił! Potężne uderzenie koronnego grotu rycerza z Tarth spadło na napierśnik Jelenia, że aż prawie powietrze uszło mu z płuc. Ten zacisnął uda na końskich bokach z całych sił. Chwiał się i walczył ostro, by nie paść na glebę. Nic to jednak, po chwili walki był już zbyt wychylony i opadł na ziemię. Nie było to popisowe wysadzenie z siodła. Nie było rumoru, ciężkiego upadku i głośnych wiwatów. Niemniej... Gleba.  
Czy to jednak był koniec? W żadnym, kuźwa, razie! Co prawda w Reach tak było, ale prawdziwy turniej miał przygotować wojownika do walki, więc nawet jeśliś poturbowany po upadku z konia, wstawaj i walcz, póki sił tchu starcza. Słudzy zaraz się pojawili i podali im młoty, by skończyli to jak się, kurwa, należy.
Dwaj mocarze zatem znów stali naprzeciwko siebie. I ruszyli!... Pierwszy cios należał do Tartha i z godną mocą osiadł na lewym barku Jelenia. W przypływie wigoru i śmiałości ten zamachnął się po raz kolejny, ale Durrandon już kontrował i mocno pchnął głowicą w hełm Tarha, odpychając do a następnie waląc w gębę pancerną rękawicą. Rickard, troszeczkę już ostudzony, powziął kolejną próbę. Wymienili się po dwakroć uderzeniami bez trafień, nim wreszcie rycerz z wyspy rąbnął po raz kolejny w ramię przeciwnika. Ten jednak w tym samym czasie zrewanżował mu się z drugiej strony.
Widać było, że obaj już co nieco słabną. Durwald ciągle czuł skutki potężnego ciosu kopii przez który wypadł z siodła. Zaś obaj mocno, zważywszy na siłę jaką dysponowali, byli poobijani w miejscach, gdzie trafiły młoty. Musieli odpuścić nieco, by złapać, przynajmniej jeden, oddech i odnaleźć się w sytuacji.
Ponownie starli się już po chwili. Jeleń na wstępie zbił cios Tartha i ponownie pchnął go głowicą w pysk, zmuszając do cofnięcia się. Pełen werwy książę natarł, by dalej okładać i łupać, jednak po wzniesieniu młota spotkał się trawersem i kontrą oponenta, która trafiła w jego prawy bok. Po tym wymienili się jeszcze kilkoma ciosami bez skutku, coraz bardziej opadając z sił. Wreszcie Durrandon trafił Rickarda w ramię i zepchnął, stając w korzystnej pozycji do kolejnego ataku. Zamachnął się więc, gotów skończyć zabawę i rzucił się na oponenta. Tarth jednak trawersował na bok, zbił uderzenie i siłą tegoż zbicia zasadził potężne uderzenie w hełm Jelenia, który siłą uderzenia i własnego kroku poleciał do przodu, by opaść na kolana. To był koniec... Obaj byli poobijani i zmęczeni. Niby była to tylko taka walka między kolegami, ale solidnie dali sobie do wiwatu. Kolejny, trzeci pojedynek przez najbliższe kilka godzin raczej nie był możliwy. To znaczy był, ale wyglądałby raczej komicznie.

Tarth podniósł zasłonę. - Było... To było... - Wystękał. - To było... Absolutnie, kurwa, niesamowite! - Dodał, ciągnąc w kierunku Jelenia, by legnąć obok niego na ziemi. - Piwa! Jebane lenie! - Rzucił do sług! Zaśmiał i zakaszlał. - Dla mnie i waszego księcia! A reszta wracać do... Cokolwiek tam robiliście. - Machnął ręką. Spojrzał na Durwalda i zaśmiał się.
Rickard Tarth
Rickard Tarth

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 10/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Sie 05, 2020 10:29 pm

Konie ruszyły z werwą, wzbijając w powietrze tumany kurzu i grudki ziemi. Kopyta uderzały w ziemie niczym grzmoty, a nowiutki, wojenny ogier pod Durwaldem szarżował, aż miło. Kopię trzasnęły w tarczę, zamieniając jedynie w drzazgi. Żaden z rycerzy nie ustąpił, zaraz podjeżdżając do pachołków, aby odebrać kolejne kopie. Natarli ponownie i tym  razem jedynie książę otrzymał cios, aż mu powietrze z płuc wybiło.  Uderzenie było naprawdę silne, acz przez chwilę myślał, że zdoła jednak utrzymać się w siodle, co sił w nogach zaciskając uda – ostatecznie, nie zdołał złapać równowagi i trzasnął o ziemie, na szczęście dość bezpiecznie, a i na zbroi próżno było szukać większych uszkodzeń.
Pojedynek dwóch rycerzy nie skończył się na tym. Leżeć to sobie mogli gogusie z Reach, albo Doliniarze, co to zamiast walczyć, preferowali kozy za szopami ruchać. Bitni wojownicy z ziem Burzy, pochwycili prędko młoty i hej, do boju, bo tak sparing zakończyć, to tragedia prawdziwa. Nawet, kurwa, mięśni nie rozgrzali!
Starcie na piechotę było zdecydowanie bardziej ekscytujące, niż konne. Obuchy waliły, niczym burza nad Zatoką Rozbitków, raz po raz trafiając w żelastwo, co spotykało się z aprobatą gapiów, oglądających starcie z zapartym tchem. Zarówno Rickard, jak i Durwald, zdawali się być zbliżeni do siebie umiejętnościami, wymieniając ciężkimi ciosami, jakby to już sam Rudobrody przed nimi staną. Ostatecznie, to rycerz z Szafirowej Wyspy przezwyciężył swego książęcego oponenta, posyłając go na kolanach silnym ciosem w hełm, który na dobrą chwilę zamroczył młodzieńca, przez co podeprzeć się musiał własną bronią.
Mimo wszystko, zdecydowanie nie było co chować urazy, bowiem obaj pokazali, gdzie należy szukać kwiatu rycerstwa Westeros. Nie żadne Reach, nie Dorzecze, ani Dolina, na pewno nie zapchlone Dorne, ni też nawet utopiony w złocie Zachód, co to pewnie cały kontynent mógłby kupić, gdyby chciał. Tylko, kurwa, ziemie Durrandonów, gdzie mężczyźni (i baby w sumie też) rodzili się w burzowej furii i w burzowej furii umierali.
Książe zaczerpnął łapczywie powietrza, podnosząc przyłbicę, zdejmując hełm i rozwiązując czepiec. Oj, już czuł w kościach, że nazajutrz na ciele pojawią mu się ładne siniaki, ale to tylko oznaczało, iż trening był zadowalający, a nawet lepiej. Rickard, chociaż przechwalał się głośno na naradzie, zdecydowanie walczyć potrafił i to mocno
- Aś mi przyjebał.. – wymamrotał, odbierając od chłopaka bukłak z trunkiem. Gulnął sobie spory łyk, tak na ból głowy i klapnął na dupę, młot opierając o kolana. Chłodne powietrze oblało mu twarz, pomagając trochę z gorącem, jakie miał pod zbroją. – Trzeba to będzie kiedyś powtórzyć.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Rickard Tarth on Czw Sie 06, 2020 12:54 am

Ha! Pewność siebie nie jest niczym złym, jeśli ma poparcie w umiejętnościach. Durwaldowi też czasem pochwalić się by nie zaszkodziło, albowiem miał on czym się w kwestii umiejętności chwalić i nie było co tego kryć. Niemniej, Tarth nie znał myśli Jelenia a nawet gdyby, to nie był jego jakimś osobistym doradcą od spraw książęcego wizerunku czy innym chujem, co by gadał, jak kto ma się zachowywać.

- Wrócimy z wyprawy, to będzie dużo czasu na zabawę. - Rzucił, odkorkowując bukłak. - Bo chyba nie zamierzacie nas, Durwaldzie, szybko opuszczać, co? - Zapytał, uśmiechając się potem. W sumie to chętnie dałby mu szanse na rewanż. Ba, nawet kilka. Liczyła się dobra walka a mniej już jej wynik. Czasem weźmie się po ryju, tak, ale i tak jest słodko. Niemniej... Teraz to akurat chciał wziąć kilka głębszych łyków ale, bo strasznie mu w gardle zaschło od tego walczenia.
- Aaaahhh... Dobre, bo zimne. - Westchnął. Otarł usta wierzchem dłoni. - Ale teraz mi wybaczcie. Muszę się rozdziać, wziąć kąpiel i zrobić sobie okład z kobiecych cycków. - Podniósł się ciężko i pogonił służbę do obowiązkowej pomocy. W końcu ktoś musiał mu z blachami i noszeniem sprzętu pomóc.
Rickard Tarth
Rickard Tarth

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 10/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Sie 06, 2020 9:25 pm

Durwald to tam osobiście nic przeciw przechwałkom nie miał, jeśli dany człowiek, rycerz, lub tym podobny, miał wystarczająco krzepy, żeby podtrzymać je z pomocą prawdziwych umiejętności. Rickard Tarth z pewnością potrafił to zrobić, a nawet więcej, spuszczając księciu srogi wpierdol, co znowu takim łatwym nie było, bo Durwald jakimś tam leszczem też nie był.
- Aż tak dalekosiężnych planów to nie mam. Może w okolicy jakiś turniej się trafi, to tam skoczę, ale póki co odjeżdżać nie będę. – stwierdził. Co prawda kiełkowały mu w głowie jakieś tam pomysły, ale póki co, raczej nie miał zamiaru wprowadzać ich w życie. W skrócie mówiąc, nie miał najmniejszego pojęcia, co będzie robił po odwiedzinach u Rudobrodego, jeśli w ogóle je przeżyją, a to wcale takim pewnym nie było, sądząc po informacjach, jakie przekazał im Edwyn i jego zwiadowcy, który chyba powinni zmienić pracę.
- No, to dobrego ruchania. - zażyczył uprzejmie, samemu spędzając jeszcze chwilę na ziemi, ciągnąc wino z bukłaka, jakby to cycek matczyny był. Dopiero, gdy był już pusty, cisnął go pachołowi w ręce i podniósł z lekkim trudem na równe nogi, ciągnąc chłopaka za sobą, coby pomógł mu w zdjęciu zbroi.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec - Page 2 Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach