Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Drogi Dorzecza II

Go down

Drogi Dorzecza II Empty Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Cze 01, 2020 9:59 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Cze 01, 2020 10:14 pm

piąty dzień trzeciego księżyca, dziesięć lat po Zagładzie


Mały oddział Rodercka wyruszył ze Starych Kamieni. Jechali prędko i szybko zrobili dużo drogi. Drugiego dnia podróży, dojechał do nich posłaniec z zamku. Zameldował, że po wyjeździe Blackwooda z ruin, zawitał tam mały patrol żelaznych. Wzięli żołnierzy na spytki, ale wyznaczony oficer, który wykazywał się niezwykłą inteligencją, a także wysoką charyzmą, przekonał ich, że nic się nie dzieje i że po prostu polują na bandytów, zresztą zgodnie z prawdą.
Trzeciego dnia podróży kilkanaście mil od miasteczka lorda Harrowaya, z kolei Roderick natrafił na patrol dziesięciu pieszych Żelaznych, który pilnowali pokoju w królestwie. Uśmiechali się do siebie parszywie, a jeden podrzucał w rękach nawet toporek.
- Kto wy? Skąd jedziecie i dokąd jedziecie, macie pozwolenie tutejszej władzy na zbrojny przejazd w takiej sile? - zapytał, dalej się uśmiechając. Jeśli widział, że Blackwood miał widoczny herb, nic sobie z tego nie zrobił, taki herb można wyszyć u każdego krawca.
- Chętnie się dogadamy, jak widzicie, stróże pokoju nie mają koni, a wy macie. - zasugerował, dziesięć koni za bezpieczny dalszy przejazd przez te ziemie, wydawało się bardzo atrakcyjną ceną, cóż przynajmniej dla nich.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Wto Cze 02, 2020 2:52 pm

Lord Roderick nie był szczególnie zachwycony, że oddziały były niepokojone przez patrole żelaznych, które ośmieliły się wziąć je na spytki. Całe szczęście, że na miejscu był kompetentny oficer, który zdołał załagodzić sytuacje i wyjaśnić bez konieczności wyjmowania mieczy czy szarpania, przez co nie musiał zawracać się, aby uratować swoich ludzi.
Niestety napatoczył się kolejny problem w postaci patrolu królewskich strażników pokoju i dobrobytu. Nie miał zamiaru oddawać koni, działał tu w mocy króla i miał na to przyzwolenie, chociaż widocznie informacja od Dagmera nie dotarła jeszcze do wszystkich patroli.
- Jestem Lord Roderick Blackwood z Raventree Hall - Przywitał się wyjeżdżając tuż obok zdobionej chorągwi trzymanej przez jednego z rycerzy - A to moi ludzie, ścigamy bandytów od Starych Kamieni i podążamy ich śladem. Działamy zgodnie z wolą Króla Wysp i Rzek Harwyna Hoare oraz posiadamy odpowiednie pozwolenia. - Roderick był ciekaw jak banda żelaznych ma zamiar zatrzymać grupę ponad 40 zbrojnych mężczyzn, wyposażonych w porządny ekwipunek i konie. Równie dobrze mógł zrobić nawrót, stratować ich a zwłoki wrzucić do najbliższej rzeki i mieć spokój.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Wto Cze 02, 2020 9:03 pm

Halleck nie miał póki co nic innego do roboty, siedział w Fairmarket i wspierał ojca w rządzeniu królestwem, ale akurat w ostatnich dniach nie było wiele co robić bo trzeba było czekać na rezultaty działań. To co miał wykonać do tej pory wykonał. Jednak napatoczyło się co nieco do zrobienia przeczesanie okolicy bo ponoć gdzieś tutaj zalęgli się bandyci. Jakaś rozrywka dla księcia, a przy okazji zrobi się coś, żeby jakieś łajdaki nie próbowały rabować ludzi, którzy mieli potem w podatkach oddać swoje słoto właśnie jego rodu, mniej pieniędzy to mniej szczęścia. Trzeba było ruszyć nieco rozruszać kości i mięśnie, trzeba było być zawsze w formie bo nie wiadomo nigdy czy rogacze ze wschodu, albo jacyś "bojownicy o wolność' nie będą chcieli podnieść ręki na królestwo, oczywiście ta ręka zostanie odcięta, bo jakby mogło być inaczej? Zaczął zbierać ludzi, żeby i oni też ruszyli swoje dupska do roboty, trzeba utrzymać porządek w tym kraju.
Pojechali w stronę miasteczka Lorda Harrowaya bo takie informacje dostał od jednego z ludzi, którzy zjawili się w Fairmarket'cie. Podróż trochę już trwała. Kilkunastu ludzi, część na koniach, a część pieszo tak w razie czego. Podróżowali więc dalej, natknęli się na jakąś wioskę gdzie się na chwilę zatrzymali - Zalipie... albo Zadupie, bez znaczenia. Hoare nie musiał kojarzyć nazw każdej zabitej dechami wiochy w Dorzeczu. Dziesiątce jego pieszych kazał iść dalej, a on sam z konnymi  został nieco, aby wypytać ludzi czy widzieli jakiś bandytów w okolicy bo ponoć napadają i mordują prostaczków. Jak zawsze nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał. Pokiwał tylko głową na boki i dał rozkaz jazdy dalej.
Najwyraźniej trochę czasu spędzili w tej wiosce bo drużyna piesza zdążyła się oddalić do przodu i to całkiem spory kawałek bo jechali i nie mogli nikogo napotkać.
Nie forsując koni, jadać kłusem wyłonili się zza zakrętu, piętnastu ludzi, dobrze uzbrojonych i wyposażonych. Na samym czele jechał Halleck, ubrany w zbroję płytową, która w żaden sposób nie wyróżniała się wyglądem. Przy jego lewym bok, przy pasie przypięta pochwa z mieczem. Z przeciwnej toporek wsunięty za pas. Jego tarcza na plecach przewiązana linką przez zbroję, a i gdzieś z boku przy koniu jeszcze kawałek jakiejś broni wystawał. Hełm jego zaś zdjęty, leżał przed nim, na siodle. Dostrzegł wreszcie swoich ludzi i najwyraźniej natrafili na jakiś orszak. Lordowski czy ki chuj - od razu mu przeszło przez myśli.
- Dorzeczanie to muszę z pompą wszędzie podróżować - rzucił do swoich ludzi i prychnął. Zbliżył się do tej całej zbierani, widział całkiem spory oddział zbrojnych, kilka dziesiątek i jakiegoś gościa na przedzie, po ubraniach i chorągwi widać był symbol rodu Blackwoodów z Raventree Hall. Zatrzymał się i dał sygnał ręką reszcie jego zbrojnych do tego samego.
- Co jest? - powiedział do swoich pieszych, a potem przerzucił wzrok na, chyba przywódcę tego oddziału Dorzeczan. Popatrzył na niego stanowczo jakby chciał chciał, żeby coś powiedział, kim jest, co tutaj robi. Czekał.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Cze 03, 2020 12:52 am

Dowódca tej części patrolu wysłuchał Rodericka uważnie, nawet brzmiał całkiem przekonująco, na tyle, że Żelazny skłonny był mu uwierzyć, że rzeczywiście jest lordem i ściga bandytów. Zamyślił się jednak na chwilę.
- No to gdzie to pozwolenie? Jakieś pisemko z pieczęcią może? - zapytał, podobne zgody często były zawierane w dokumentach i opatrywane pieczęcią oraz podpisem władzy zwierzchniej. Po okazaniu dokumentu skłonny był nawet zaniechać "proszenia" o konie. Nie chciał utrudniać misji zleconej przez króla. W przypadku braku dokumentu, cóż, sytuacja była nieco trudniejsza. Wprawdzie wierzył Blackwoodowi, ale musiał zgłosić to do swojego dowódcy i zabrać go do niego. Gdy miał o tym wspominać, usłyszał tętent kopyt, a wkrótce zza zakrętu wyjechało szesnastu jeźdźców.
Ludzie Hallecka, na jego wspomnienie o pompie Dorzeczan, się roześmiali, a niektórzy splunęli nawet na bok. Niedługo potem, dojechał do reszty swego oddziału. Wtedy Hoare zwrócił się do swojego pieszego zastępcy, niejakiego Yorgena. Średniego wzrostu mężczyzny, który posiadał jednak dość duży brzuszek, z którym w parze szły mocne łapy. Nie bez powodu zwano go Yorgen Mocna Łapa.
- O księciuniu złoty, nie uwierzysz. Mamy tutaj lorda Blackwooda we własnej osobie. Szuka bandytów podobno, ale szczerze mówiąc, to nie słyszałem żadnej informacji, o tym, żeby jakaś wiadomość z Raventree Hall przybyła tu w tej sprawie. Więc to chyba jakiś samosąd czy co. - wzruszył ramionami. Yorgen w zamian braku chęci zabawy w konwenanse, rekompensował to skutecznością w walce i tym, że trudno byłoby go zastąpić, więc chyba można było mu wybaczyć takie odzywki względem księcia.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Czw Cze 04, 2020 12:26 am

Lord Blackwood był odpowiednio przygotowany, jeśli chodzi o formalną część misji zarówno król, jak i Fairmarket zostało poinformowane o podjętych działaniach, więc jakby większy patrol zmusił ich do zatrzymania przynajmniej mogli uniknąć jakiejkolwiek kary. Roderick, gdy został poproszony o dokument potwierdzający jego zdanie, sięgnął do małej tuby znajdującej się przy jukach - wyjątkowo przydanej rzeczy, która chroni podobne wiadomości przed wilgocią albo uszkodzeniem.
- Oczywiście, posiadamy zezwolenie od królewskiego wysłannika Dag... - Przerwał, gdy tylko wyłoniła się grupa konnych. Z początku myśleli, że to nieudolna zasadzka jednak ci ludzi byli zbyt dobrze wyposażeni jak na bandziorów, których przyszło im ścigać, jeden był obleczony w pancerz płytowy, sprawiając wrażenie kogoś ważnego albo przynajmniej wystarczająco bogatego, aby podobną zbroję posiadać.
Przez chwile wymieniali się spojrzeniami, Roderick nie był z tych, którzy korzyli się przed groźnym wzrokiem pierwszego lepszego żelaznego, podobnie jak jego matka ponad dziesięć lat temu. Blackwood w przeciwieństwie do Hoara, posiadał ekwipunek nieco bardziej wyróżniający się spośród wszystkich.
Nosił szary pancerz płytowy z rodowym herbem na napierśniku, hełm zaś spoczywał przywieszony przy jukach podobnie jak niewidoczny od strony żelaznego oręż, przy pasie znajdował się natomiast długi miecz z zdobieniami rodowymi z czerwonego, białego złota oraz czarnej stali które przedstawiały białe czardrzewo na czerwonym tle, otoczone krukami. Jego plecy krył płaszcz z kruczych piór, tarcza również się znalazła gdzieś na boku rumaka obleczonego w lekki pancerz.
- Lord Roderick Blackwood - Przedstawił się chłodnym tonem jak miał w zwyczaju i podał rycerzowi obok tube którą zawiózł zaraz do "księciunia" - Jak już wspomniałem podążamy tropem bandytów już od Starych Kamieni - Powtórzył jeszcze raz, jakby szanowni strażnicy pokoju nie zrozumieli, dokument zdobiła królewska pieczęć a sama zawartość została sporządzona przez niejakiego Dagmera i upoważniała ich do działania w obrębie dawnego zamku Muddów i ewentualny dalszy pościg na inne tereny. To odczytał Hoare, przynajmniej pod warunkiem, że  nabył tą cenną umiejętność u maestera.
- Wybaczcie, ale czy nie wiedzieliśmy się gdzieś wcześniej? - Zapytał, miał wrażenie,że gdzieś widział tą parszywą gębę, choć pamięć zawodziła w tym przypadku i nie pamiętał jak ostatnie spotkanie z nieznanym jegomościem się zakończyło.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Czw Cze 04, 2020 10:07 pm

Widać było, że paniczyki z Dorzecza muszą swoimi rodowymi barwami epatować wszędzie nawet na swoich zbrojach, wszędzie, a to nie było dobre przynajmniej nie w takich zadaniach. Lepiej było nie mieć żadnych znaków rodowych bo przeciwnicy od razu wezmą sobie ciebie na cel i będą chcieli za wszelką cenę wykazać się i zabić, aby ukazać się jako wielki pogromca jakiegoś tam rodu. Halleck wolał w takich sprawach nie wyróżniać się spoza swoich ludzi, a przynajmniej nie tak bardzo.
Spojrzał na swojego człowieka, który powiedział z kim ma do czynienia, więc to był lord Blackwood. Nie odpowiedział nic  Yorgenowi nie było sensu, bo zaraz wszystko mu się miało wyjaśniać. Szlachcic przedstawił się jako pan Raventree Hall. Wszystko by się teraz zgadzało Dagmar przekazał mu to już w Fairmarket, że lord z owego zamku poluje na bandytów. Po paru chwilach trzymał w rękach już skórzaną tubę w której były jakieś dokumenty, a raczej nie jakieś, a te które potwierdzał, że działa z imienia Harwyna w celu zaprowadzenia porządku w królestwie. Rozwinął papier i przyjrzał mu się pieczęć była, wszystko się zgadzało, a także widział, że Dagmar podpisał dokument. Patrząc dalej w dokument rzekł.
- Wszystko się zgadza, Dagmar ma takie uprawienia, a także potwierdzają to jego słowa jak przybył do Fairmarket - podniósł oczy znad pisma gdy zadał mu pytanie o to czy się wcześniej nie widzieli. Zaśmiał się i obrócił do swoich ludzi, oni doskonale wiedzieli kim był, więc ta sytuacja była nawet komiczna w uznaniu Hallecka.
- Może - odpowiedział z uśmieszkiem. - Halleck Hoare, następca tronu - przedstawił się lordowi. Wsadził zwitek papieru do tuby i oddał rycerzowi, który mu go przekazał, aby oddał swojemu panu.
- A więc lordzie Blackwood najwyraźniej nasze drogi się krzyżują i polujemy na tą samą grupę. Jeżeli wam zależy na porządku w królestwie to zapraszam do dołączenia na obławę - rzucił do niego. - Macie jakieś informacje co do miejsca pobytu tych psów? - zapytał go rozluźniając się w siodle konia.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Czw Cze 04, 2020 11:00 pm

Blackwood miał konkretny powód, aby jeździć w odznaczających się zdobieniach, Brackeni oskarżyli go o napuszczenie bandytów na ich ziemie oraz zniszczenie kilku wiosek i wybicie mieszkańców do nogi, wolał też uniknąć sytuacji gdzie podróżowałby bez wyróżniającego się ekwipunku, co dałoby powód do kolejnych absurdalnych oskarżeń, jakoby sam lord uczestniczył w podobnych grabieżach. Nie mówiąc, że prości ludzi często stawali się bardziej pomocni, gdy widzieli bogatego rycerza, którego tytułu sam Roderick nie piastował jednak w wyobrażeniach chłopów, właśnie był tym prawym i szlachetnym wojownikiem, co wpływało na początkowe nastawienie do całej grupy.
- W takim razie dobrze was widzieć książę - Odpowiedział, miał ostatnio pecha, jeśli chodzi o niespodziewane spotkania morderców swojej rodziny, ostatnio Edmund Bracken brat zdrajcy, który podczas bitwy z żelaznymi wbił się w wojska jego matki oraz innych lordów Dorzecza, a teraz syn Harwyna Twardorękiego. Być może Starzy Bogowie próbują mu przez to, jakąś naukę przekazać..
- Właściwie to wyprzedzają nas bodaj kilka dni, są obładowani łupami więc łatwo było ich wytropić. - Powiedział odbierając dokument i odkładając go na swoje pierwotne miejsce - Jeden z naszych łowczych nadal podąża jego śladem więc mamy szanse ich dogonić i dopaść. To zorganizowana szajka, jedną z trzech nam wiadomych udało się wybić, było ich koło czterdziestu. W jednej . - Podkreślił - Ostatnio również planowali skok na coś "większego" Ale pogrom który im sprawiliśmy, spowodował, że postanowili się wynieść.- Powiedział zgodnie z prawdą, jeśli żelazny księże nie miał pytań to Blackwood zaproponował żeby jak najszybciej ruszali w dalszą droge.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Pią Cze 05, 2020 2:16 pm

Uśmiechnął się nieco enigmatycznie na powitanie lorda Blackwooda. Blackwoodowie pamiętał to, może nie osobiście, ale wiedział co ojczulek im zrobił udusić dwóch synów lady, a potem ją samą zabić jak odmówiła zostania jego Morską Żoną. Halleck zastanawiał się czy boją się nadal jego rodu czy jednak przez te lata już nieco to przerażenie minęło i czy szukają zemsty.
Informacje jakie przekazał mu były dosyć interesujące jadą z łupami, czyli jakaś karawana musiała przejeżdżać tędy skro Blackwood jedzie w tą stronę, więc tym samym musiała mijać tą wiochę zabitą dechami, bo przewozić łupy musieli jakimiś wozami, a jednak ludność twierdziła, że nic nie widziała. Hoare wzdychnął tylko uświadamiając sobie, że albo sołtys jest na tyle głupi, że przejazdu tylu ludzi nie uznał za coś dziwnego, lub współpracują z tymi kmiotkami. Jest jeszcze opcja, że gdzieś zjechali w bok, z drogi, ale to by było dosyć dziwne, wozy mogłyby się rozwalić na nie utwardzonej ziemi.
- Czterdziestu... - powtórzył po lordzie Raventree Hall. Jedna z trzech gryzła piach, ale jak najwyraźniej to jakieś o wiele większa grupa, a to było niedobre dla królestwa, mniej pieniędzy do skarbca mogło wpływać przez ataki na kupców i właścicieli ziemskich.
- W takim razie gratuluje lordzie Blackwood - powiedział do niego po wspomnieniu o rozbiciu jednej z grupy. W tej chwili gwizdnął do swoich ludzi. - Dołączcie do kolumny - rzucił do reszty ludzi, a on sam podjechał do Blackwooda.
- Zatem jedźmy jak wiecie gdzie jest wasz człowiek. Mijaliśmy wioskę Zalipie, chyba tak się zwała, ale tam twierdzą, że nic dziwnego się ostatnio nie działo - w głowię myślał, która opcja była prawdziwa. - Jakby to było większe starcie przydaliby się medycy - ustawił się koło lorda i dał znać, że mogą ruszać dalej.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 06, 2020 5:56 pm

Paniczowie porozmawiali sobie, a w tym samym czasie, ludzie obu mężczyzn łypali na siebie wzrokiem. Ludzie Hallecka byli wyraźnie rozbawieni i żartowali sobie z Dorzeczan, za to ludzie Blackwooda byli pełni powagi i wściekle patrzyli na żelaznych. Gdy usłyszeli, że mają jeszcze z nimi współpracować, coś w nich zawrzało, jednak poza szmerami nie dali po sobie tego poznać. Prawdopodobne było, że odbije się to jednak na tymczasowe morale drużyny.
Po dotarciu do Zalipia prawdopodobnie wywołano sołtysa. Starszy mężczyzna, lepiej ubrany od reszty chłopów, a do tego wyraźnie lepiej odżywiony podszedł do paniczów, ściskając w rękach czapkę.
- Witam mości szlachetnie urodzonych. - przywitał się, na pytanie o bandytów, od razu odpowiedział. - No jak ostatnio mówiliśmy Panie, przejeżdżała tędy duża grupa ludzi. Mieli wozy i w ogóle. Wyglądali jak jakiś orszak czy coś. Nie zaczepiali nas, a my ich. Potem tylko jak już odjechali, przyjechał jakiś konny i pytał nas o nich, chyba jakiś lordowski. Kazał też przechować wiadomość. - oznajmił i zawołał syna "Maćka", który miał przynieść ten "świstek". Potem przekazał go mężczyźnie, który wyglądał na lepiej urodzonego, czyli Roderickowi, w końcu miał herb wyszyty na stroju.
Wiadomość nie wiele mówiła, ponoć bandyci ostatnio zrobili się bardziej czujni, ale jeszcze go nie zauważyli. Nie zdołał dokładnie policzyć, ilu ich było, ale na pewno więcej niż dwudziestu. Uzbrojenie nie wyglądało jakoś szczególnie, ale dało się nim zabić. Mieli udać się na południe, wyglądało więc na to, że kierowali się do Królestwa Burzy, gdzie kończyła się jurysdykcja Żelaznych i Blackwooda. Żeby nie wybuchł żaden konflikt graniczny, należało więc dopaść ich wcześniej.
Nie odnaleziono nikogo znającego się na lecznictwie, żadnego znachora, felczera czy nawet wiedźmy.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Sob Cze 06, 2020 6:52 pm

Lord Roderick wiedział, że oddział nie będzie zadowolony z faktu iż są zmuszeni do współpracy z żelaznymi, którzy od lat ciemiężą i wyzyskują lud Dorzecza często w dość okrutny sposób. Mimo tego zachowywali się w profesjonalny sposób, jak prawdziwi żołnierze z czego sam Blackwood był zadowolony i z pewnością nagrodzi ich za trudy, gdy tylko dopadną tych rozbójników.
Wkrótce też dotarli do wsi Zalipia, o której książę Hoare wspominał gdzie dość sprawnie spotkali się z sołtysem owej miejscowości.
- Witajcie dobry człowieku - Przywitał się uprzejmie - Ścigamy bandytów, prawdopodobnie przechodzili tutaj przed kilkoma dniami. Sądzimy, że mieli wozy oraz sama banda jest całkiem spora, może widzieliście ją w okolicy? - Zapytał, dostając po chwili skromny raport swojego zwiadowcy, jednak mimo skąpej zawartości treść była całkiem przydatna. Bandyci robili się czujni i wkrótce mogli wykryć, że są śledzeni mogąc sprawić niemałą niespodziankę w postaci zasadzki, gdzie to łowcy staną się zwierzyną. Ponadto powoli zbliżali się do Krain Burzy gdzie znajdą się już poza ich zasięgiem. Gdy zapoznał się z nim przekazał list Halleckowi.
- Dziękuje za przekazanie wiadomości, niech wam Starzy i Nowi bogowie sprzyjają.   - Powiedział, wyciągając z mieszka jedną złotą monetę i podał ją sołtysowi, wypadało nagradzać ludność za podobne uczynki, aby w przyszłości byli równie chętni do pomocy lordowskim albo królewskim ludziom.
Gdy tylko wszystkie formalności zostały zakończone, a sam żelazny nie miał pytań do chłopów to udali się na drogę.
- Wypadałoby wydzielić przednią straż, aby zabezpieczyć się przed jakąś ewentualną zasadzką. Nie chcielibyśmy tracić więcej ludzi niż to konieczne, prawda? . - Zaproponował Blackwood.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Pon Cze 08, 2020 4:46 pm

Jak było widać ludzie Hallecka byli w całkiem dobrych humorach, a Dorzeczanie cóż... Jak to Dorzeczanie udający poważnych rycerzyków bez skazy, w życiu trzeba było nieco humoru inaczej żyć w takim ponurackim nastroju przez resztę lat? To musiało być cholernie nudne w uznaniu Hoare. Nawet ci ludzie nie pomyślą jak im tutaj Żelaźni zapewniają ochronę, chronią szlaki, drogi, a ci nadal na nich łypią, niesamowite.
Wrócili do wiochy zabitej dechami, a najwidoczniej Blackwood ma wielkie ciągoty do przywództwa i wykazywania się więc pierwszy wypalił do sołtysa. Jak tak bardzo chciał to niech się wykazuje. Co ciekawe ten chłopek przekazał list lordowi z Raventree Hall, zainteresowało to młodego księcia, a jego ciekawość została dosyć szybko zaspokojona po przekazaniu mu listu. Najwyraźniej bandyci stali się bardziej czujniejsi, ale nie dziwota. Im dłużej się kogoś śledziło to i coraz ciężej było się ukrywać, a zawsze każdy ma takie przeczucie, że może być obserwowany i wzrasta ono wraz z długością obserwacji. Było ich ponad dwudziestka, kierowali się do Krain Burz, a to mogło oznaczać, że mogę współpracować z jakimiś rogaczami, albo chcieli jak najszybciej ukryć się przed gniewem mórz.
- Nie chciałbym na takich kmiotków tracić ani jednego człowieka - powiedział do Blackwooda jednocześnie komentując to, że w okolicy nie ma nikogo kto zna się na lecznictwie - niech to głębiny pochłoną - wyrwało mu się w umyśle.
- Musimy przyśpieszyć i znaleźć tego twojego łowczego. Nie możemy pozwolić, aby bandyci dotarli do Królestwa Burzy - chwilę pomyślał, taką chmarę ludzi to bandyci łatwiej wypatrzą. - Pojadę przodem, daj mi swoich ludzi, aby ten twój łowczy, jeśli go znajdę przekazał informacje. Yorgen będzie dowodził resztę moich ludzi, polubiliście się - uśmiechnął się, poczekał na odpowiedź Blackwooda, a zaraz potem obrócił konia i podjechał do Yorgena.
- Sukinsyny są przed nami jadą do granicy z Burzowcami.  Przyśpieszam z naszymi konnymi, ty idziesz z resztą. Pewnie będzie tak, że nie nadążysz, a jakbym się wpieprzył w jakąś pułapkę to chce, żeby ktoś mi szybko pomógł. Idź dalej drogą, jak nie trafisz na nas to z powrotem cię zgarniemy. Jak nie, to spotkamy się z powrotem w tej wiosce. Bez burd! -  ostatnie słowa powiedział bardziej stanowczo niż poprzednie. Po potwierdzeniu zrozumienia rozkazu ruszył z powrotem do przodu. Poczekał, aż lord Raventree Hall wyznaczy ludzi, z którymi ma jechać i gwizdnął do swoich konnych oraz tych przydzielonych mu ludzi z Dorzecza. Ubrał na głowę swoją Saladę jednak nie opuszczał zasłony, chciał dobrze widzieć. Spiął konie i szybszym tempem pojechał do przodu.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 27, 2020 10:43 pm

05 do 07.03.10 PZ

Żołnierze pod dowództwem Hallecka wyruszyli przodem, za nimi podróżowała pieszo reszta żołnierzy, która miała w razie czego pomóc. Niestety jednak już po dniu drogi, konni tak się od nich oddalili, że piesi musieliby przez całą trasę po usłyszeniu raportu biec i to nie wiadomo, czy by dotarli na czas.
Jadący z przodu podkomendni Hoare, siódmego dnia księżyca znaleźli na szlaku wisielca. Jak się później okazało, jeden z żołnierzy z Raventree Hall rozpoznał w nim łowczego, który wyruszył w ślad za banitami. Wyglądało więc na to, że w końcu stracił szczęście i został zauważony, po czym najpewniej torturowany i zamordowany z zimną krwią. Po zdjęciu jego ciała można było zobaczyć na jego ciele liczne cięcia, wydłubane oczy — co najpewniej miało być symbolem — oraz pozrywane paznokcie u wszystkich kończyn. Co ciekawe, jego nogi były już trochę obgryzione przez dzikie zwierzęta, gdyż nie wisiał zbyt wysoko, a szlak nie za często uczęszczany w tym miejscu, nie przyciągał za bardzo podróżnych. Jeśli Halleck wysłał ludzi, żeby rozejrzeli się za śladami, rzeczywiście je znaleźli, jednak później się kończyły przy pewnym strumieniu niedaleko wyjścia z lasu, a dalsze ich kroki nie były pewne do wyczytania z nikłych poszlak. Po dwóch kwadransach dojechał do nich Roderick, o ile Halleck chciał zaczekać.

Will


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob Lip 18, 2020 10:23 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Błąd w dacie)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Sro Lip 01, 2020 12:10 pm

Nie było nic innego tylko ruszyć w dalsza drogę tropem karawany bandytów, spodziewał się tego, że piesi będą dalej od konnych, ale nic nie mógł teraz na to poradzić, ważny był czas, a widać było po śladach, że zbóje z wozem poruszają się całkiem szybko, wydawało mu się nawet za szybko jak na ludzi obładowanych dobrami. Na szczęście mieli ślady i wiedzieli gdzie jechać.
Po dwóch dniach Hallecka przywitał widok powieszonego człowieka, a jeden z ludzi lorda Blackwooda rozpoznał w nim tropiciela, który szedł śladem bandytów. To tylko oznaczało, że dowiedzieli się iż ktoś ich śledzi, więc pewnie i mogli sądzić, że mają za sobą nie tylko pościg w postaci jednego człowieka, a także większej liczby ludzi Hoare tylko przeklął po swoich przemyśleniach. Spiął konia i tylko nakazał reszcie ludzi jechać dalej, jak lord Raventree Hall będzie chciał go pochować to się nim zajmie, teraz następca tronu nie miał czasu, musiał ściągać bandytów.
Jeszcze mieli ślady, jeszcze, bo w pewnym momencie przy strumieniu urwały się one. Gdy tylko do tego momentu dotarł Halleck obrócił się swoim koniem wokół i rozejrzał. - Kurwa - wyrwało mu się po tym jak nie widział dalszych śladów. - Szukać tropu - wyrwał z ust zaraz po swoim uprzednim epitecie. Tak samo i on zaczął szukać dalszych śladów, ale nie był w tym najlepszy, nie było ich. Jebany strumień - przeszło mu przez głowę. Bandyci musieli albo ruszyć dalej i jakoś zacząć zacierać po sobie ślady, albo skręcili gdzieś do lasu i strumień przykrył ich trop. Musiał czekać, nie miał wyboru, nie miał tropicieli w oddziale, a ludzie Blackwooda też się wydawali, że nie potrafią znaleźć kolejnych śladów. Poczekał na przyjazd lorda. Gdy ten tylko znalazł się koło nich obrócił się do niego.
- Ślad się urwał, masz jakiś tropicieli? - odezwał się do niego czekając na odpowiedź.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Nie Lip 05, 2020 12:36 pm

Rozdzielono się zgodnie z planem, oddział Blackwooda odczekał dwa kwadranse, zanim ruszył, szybko również zostawiając pieszych żelaznych za sobą. Roderick zastanawiał się jak to się stało, że zbóje tak prędko poruszają się z obładowanymi wozami, nie wydawało się aby byli mistrzami logistyki, choć być może istniały jakieś szemrane, bandyckie sposoby by szybko ewakuować się ze skradzionymi dobrami albo po prostu nie było ich tam wiele w dość biednym dorzeczu.
Korzystając z okazji postanowił, że podniesie na duchu swoich żołnierzy, którzy mają nieprzyjemność współpracować z najeźdźcami.
- Gdy tylko ich złapiemy wyprawię wam taką ucztę, że do końca życia będziecie syci, a nasze czyny będą opiewać w pieśniach! - Orzekł, mając nadzieje, że jego żołdacy zadowolą się dobrą strawą i piwem, młodzi rycerze natomiast posmakują sławy, której tak bardzo pragnęli.
Wkrótce też dotarli do wisielca, który okazał się jego łowczym.. Który najpewniej do końca lojalnie służył rodowi Blackwood, choć Roderick miał świadomość, że mógł uchylić rąbka tajemnicy swoim oprawcą i mogli się zasadzić w pobliżu na nich..
- Gdy będziemy wracać pogrzebiemy go, należy mu się godny pochówek - Powiedział, mijając wraz z żołnierzami wiszącego nieboszczyka.
Niedługi czas potem dostrzegli oddział księcia, który najpewniej ich oczekiwał. Biorąc pod uwagę komplikacje w postaci powieszonego łowczego, najpewniej zgubili trop.
-  Ser Davosie, rozstaw ludzi, bandyci mogą być bliżej niż myślimy - Rozkazał, sam podjechał do księcia szybko odpowiadając na zadane Blackwoodowi  pytanie.
- Tak, mamy jeszcze trzech. Sam też jestem nie najgorszym. - Rzekł, od dzieciństwa uczono go jak tropić zwierzynę i często był zabierany przez stryja na wszelkie polowania, który chciał, aby młody Roderick zaraził się jego pasją i miał z kim jeździć na podobne wypady. Gdy tylko wskazał mu miejsce urwania się śladów, udał się wraz z trzema łowczymi oraz Ser Thanasem, aby podjąć trop.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 13, 2020 9:34 am

W zasadzie to Roderick kompletnie nie znał się na tropieniu, ale posiadał od tego dobrych ludzi. Blackwood coś tam podchodził do krzaków, próbował wypatrzeć coś ciekawego, ale niezbyt skutecznie. Był nawet moment, że myślał, że coś znalazł, ale jak później się upewnił były to jego własne ślady. Lepiej poszło traperom, towarzyszącym oddziałowi. Ci zajęli się swoją robotą, najlepiej jak potrafili i nie podążali za własnym cieniem. Jak się okazało, przywódca bandytów był bardzo dobry, w tym, co robił, ale łowczy byli lepsi. Już po godzinie, odnaleźli dalsze ślady! Co ciekawe, nie znaleziono ich po drugiej stronie strumienia, a z tej samej, w gęstwinach lasu. Jak udało im się przetransportować wozy z ładunkiem, bez uszkadzania dużej ilości poszycia leśnego, zostanie pewnie tajemnicą, jednak tak się właśnie stało. Pojawiły się jednak też złe wiadomości. Milę dalej odnaleziono same wozy. Najwyraźniej uznano, że nie ma sensu dalej ich ciągnąć, zwłaszcza że czas grał na ich nie korzyść. Według domysłów łowczych banici mieli się też rozdzielić. Inni podążać mieli dalej w kierunku Królestwa Burzy, tylko że inną trasą, a druga grupa - mniejsza - jakby w kierunku Zachodu.
Po sprawdzeniu wozów odnaleziono jedynie mało wartościowe przedmioty lub te, które były po prostu zbyt ciężkie do pieszego(?) transportu. Po sprzedaży znalezisk zysk można by obliczyć na 40 złotych monet.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Pią Lip 17, 2020 3:11 pm

Na początku Halleck nie miał zbyt wiele rzeczy do roboty, nie znał się na tropieniu tak dobrze jak myśliwi czy traperom, więc po prostu czekał na swoim rumaku obserwując co poczynają ludzie Blackwooda, w między czasie przekąsił kawałek suchego mięsa, które miał jako prowiant na podróż. Po godzinie czekania na rezultaty wreszcie coś ruszyło do przodu, znaleźli ślady tylko nie za rzeką, a przed nią, w stronę gęstszego lasu. Książę nawet przez pewien moment wskazał uznanie dla bandytów, że potrafili praktycznie bez większego zostawiania śladów wjechać wozami obładowanymi w skradzione między drzewa. Nie pozostało nic innego jak ruszyć dalej w pogoń.
Żelazny Człowiek był wściekły po tym jak zobaczył co się stało, wozy zostały porzucone, a jeszcze większe wkurzenie było po tym jak tropiciele stwierdzili, że bandyci rozdzieli się na dwie grupy, jedna w stronę Królestwa Burz, a druga w stronę Zachodu. To co znaleźli w wozach nie było na tyle wartościowe, żeby odtrąbić sukces. Chociaż Hoare przychodziła pewna myśl do głowy, że zbóje mogą chcieć ich wyrolować, specjalnie się rozdzielić, a łupy ukryć gdzieś w pobliżu, a po zgubieniu ogona wróciliby i ruszyli w wcześniej obraną trasę.
- Chyba pora się rozdzielić Blackwood i sprawdzić oba tropy. Ruszę z moimi ludźmi za tą mniejszą grupą, jakoś mi się to nie podoba. Możliwe, że oni mają najcenniejsze łupy, ale to zobaczymy. Będę potrzebował jednego z twoich tropicieli - powiedział do lorda Raventree Hall. - Też wypadałoby zostawić kilku ludzi do przeczesania tej okolicy i zawrócenia moich pieszych z powrotem do Fairmarket. Dam ci jednego z moich, żeby potwierdził, że jesteś ode mnie - rzucił do niego, a sam potem obrócił się do swoich ludzi. - Erich! - krzyknął do długowłosego blondyna, o sporej posturze. - Zostaniesz tutaj z częścią ludzi Blackwooda, przeszukacie okolice, bo może ta hołota coś tutaj zostawiła. Potem na drodze znajdziesz Yorgena z pieszymi i wrócisz z nimi do Fairmarket, no chyba, że się natkniesz na nas gdzieś w drodze, ale w to wątpię... Zrozumiano? - wydał swoje polecenie i poczekał na potwierdzenie przyjęcia go od swojego podwładnego. On sam powoli szykował się do tropienia mniejszej grupy bandytów, którzy poruszają się na zachód...
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Roderick Blackwood on Pią Lip 17, 2020 6:39 pm

Blackwood szukał w gęstwinach leśnych jakikolwiek śladów po czmychających zbójach, korzystając z nieco już zatartej umiejętności tropienia z dzieciństwa. Szybko się okazało jak wiele zapomniał, gubiąc się w swoich własnych domysłach, a nawet śladach.. Mimo braku postępu ze swojej strony nie poddawał się, wszak słowo się rzekło.
Po godzinie poszukiwań bandziorów odnaleziono ślady prowadzącą w głąb leśnej gęstwiny, gdzie dołożonych wszelkich staranności by nikt nie odkrył lokalizacji pozostawianych wozów, Roderick nadal nie mógł wyjść z podziwu, jak całe przedsięwzięcie zostało uknute, gdyby nie wziął swoich najlepszych ludzi prawdopodobnie zostaliby wywiani w pole i cały pościg spełzłby na niczym.. Nigdy by się nie spodziewał, że mógłby się czegoś nauczyć od takich szumowin.
-Tak będzie najrozsądniej - Potwierdził Blackwood - W takim razie ruszę za większą.. Mam nadzieje, że dorwę herszta bandy, choć nie zdziwiłbym się, gdyby jednak postanowił ruszyć mniejszą grupą, by łatwiej zgubić pogoń i sprzedać zdobycze wszak królestwo Lannisterów jest wręcz idealne do spieniężenia łupu w postaci biżuterii. - Podzielił się spostrzeżeniami, przywołując jednego z kręcących się pobliżu łowczych
- Will - Zwrócił się do trapera - Pojedziesz z księciem, służ mu najlepiej jak tylko będziesz umiał - Rozkazał, miał nadzieje, że młody chłopak nie ucierpi zbytnio w towarzystwie żelaznych i tylko żelaznych.. Lecz nie było w tym przypadku innego wyjścia.
- Zostawię dziewięciu ludzi oraz jednego z moich rycerzy, który będzie nimi dowodził - Stwierdził - Przeszukają okolice i jak nic nie znajdą to odeskortują wszystkie dobra, wraz z twoimi pieszymi do Fairmarket i przy okazji zdadzą raport z naszych poczynań królowi.. - Jeśli książę nie miał żadnych przeciwwskazań, to wydał odpowiednie rozkazy i szykował się do dalszej drogi.. W razie czego ustalił jeszcze punkt zborny w wiosce Zalipie przez którą przejeżdżali.
- Niech Starzy Bogowie i Wasz Utopiony czuwa nad wami. - Powiedział na odchodne po czym udał się do swoich ludzi...

Oddziały Policyjne Zjednoczonego Dorzecza:




 
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 20, 2020 1:27 pm

07.03. - 09.03.

A więc kompania się rozdzieliła. Żołnierzom Blackwooda, powoli wracały humory i przestawali się dąsać. Nocami dało się nawet usłyszeć śmiechy, oczywiście niezbyt głośne, wszyscy dobrze zdawali sobie sprawę ze swojej misji i nie chcieli się zdekonspirować. Roderick prowadził swoich ludzi przez dobre trzy dni, podążając za coraz wyraźniejszymi śladami banitów. Im bliżej byli granicy, tym mniej dbali o zacieranie swoich śladów, byle minąć kopce czy inne kamienie graniczne i znaleźć się pod jurysdykcją Królestwa Burzy, gdzie prawdopodobnie mieli czystą kartę. Trzeciego dnia zawziętego pościgu, kompanię Blackwooda dopadli posłańcy z Raventree Hall, niosący wieści, że król oczekuje go w swojej siedzibie. W zasadzie, była to dobra wymówka, żeby nie kontynuować dalszego pościgu, prawdopodobni i tak skazanego już na porażkę. Grasanci byli daleko i marne szanse, że Blackwood by ich dogonił.

***

Oddział Hallecka miał nieco więcej szczęścia. Drugi oddział banitów, nie spodziewał się żadnego pościgu i nie przewodził im żaden przebiegły i chytry dowódca, umiejący bez problemu wyprowadzić przeciwnika w pole. Ostatecznie Hoare zbliżył się do nich na odległość kilku godzin szybkiej jazdy. Gdy jego żołnierze popędzili swoje konie, udało się ich nawet zauważyć. Banici właśnie wchodzili na wzgórze, na którego szczycie stała jakaś wioska. Po zbliżeniu się do wzgórza, ludzie Hallecka zauważyli słupy graniczne. Banici byli już w Królestwie Zachodu. Tak blisko, a jednak tak daleko. Teraz decyzja należała do młodego księcia; odpuścić lub ryzykować kryzys dyplomatyczny.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Halleck Hoare on Czw Lip 23, 2020 4:50 pm

Już po wyjechaniu na bardziej puste przestrzenie udało się oddziałowi Hallecka złapać trop tych bandziorów, momentalnie pośpieszyli swoje konie, aby dorwać zbójów jeszcze przed dotarciem na Zachód. Po pogoni udało się nawet ich wreszcie zauważyć jak wchodzą do jednej z wiosek. Pośpieszył on jeszcze bardziej swojego konia jak i swoich ludzi, już wdrapywali się na wzgórze, ale wtedy dostrzegł coś co go momentalnie zatrzymało - słupy graniczne. Zwolnił konia i w pewnym momencie go zatrzymał, a dłonią dał znać reszcie, aby się zatrzymali. Popatrzył na znaki, które rozdziały Królestwo Wysp i Rzek, a Królestwo Zachodu.
- Kurwa mać! - warknął głośno następca tronu. Intensywnie myślał co zrobić, czy odpuścić tym skurwielom i pozwolić im odejść, czy jednak wkroczyć do wioski i zrobić rzeź grasantom, ale jednocześnie ryzykować napięcie i incydent graniczno-dyplomatyczny. Zakręcił się swoim koniem koło słupa cały czas myśląc nad tym co zrobić.
- Wracamy! - powiedział z niezadowoloną miną obracając się do swoich ludzi, a zaraz potem spiął konia i ruszył w drogę powrotną. Musiał przegryź tą porażkę, ale nie chciał ryzykować jakiś napięć z Królestwem Zachodu z powodu jakiejś grupki bandytów. Nie pozostało mu nic innego jak spokojnie wrócić do Fairmarketu.
Halleck Hoare
Halleck Hoare

Liczba postów : 78
Data dołączenia : 25/05/2020

Powrót do góry Go down

Drogi Dorzecza II Empty Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach