Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Burdel "Oczko"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Burdel "Oczko" Empty Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Mar 11, 2020 12:49 pm

***
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Mar 11, 2020 2:30 pm

Czwarty dzień pierwszego księżyca, dziesięć lat od Zagłady,
wieczór


Edmund wjechał do miasteczka i, starając się zwracać na siebie jak najmniej uwagi, przejechał przezeń bocznymi uliczkami, docierając do swojego burdelu. Postanowił wykorzystać, że ogarnął wszystkie pilne tematy w Kamiennym Żywopłocie i pojechał na objazd swoich inwestycji. Zostawił konia jednemu z pracowników przybytku i wszedł do środka. Budynek może nie był tak duży, ale w miarę dobrze wystrojony; a co ważniejsze - świadczył najwyższe usługi. Edmund zamówił dzbanek dobrego wina, jedną z dziewczyn i pokoik do zabawy.
- Dla chłopaków też po dziewczynie. Na mój koszt. - Wskazał na czterech towarzyszących mu gwardzistów. Trzeba było dbać o morale. - Dla trójki piękną Shellę, heh. - Wskazał na najwyższego z gwardzistów i zaśmiał się, łapiąc za brzuch. Nie pamiętał, a raczej nie miał ochoty pamiętać, jak się nazywali; dla ułatwienia po prostu ich ponumerował i nazywał liczbami. Prosta i skuteczna metoda, by nie zaśmiecać sobie głowy niepotrzebnymi informacjami.
Sam poczekał na przybycie Mel i zaraz razem z nią zniknął na pięterku.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 13, 2020 2:46 am

Poprzez przejazd bocznymi uliczkami Bracken próbował pozostać niezauważony. W pewnym momencie kątem oka dostrzegł, że ktoś przerwał to co robi i spędza czas na obserwowaniu go. Zanim Edmund przejechał do końca i skręcił w kolejną boczną uliczkę, zauważyć mógł, że obserwujący nieznajomy prezentuje się niczym typowy mieszkaniec tego miasteczka. Pewne kwestie zaś pozostały nierozstrzygnięte. Czy rozpoznał kim jest Edmund? Czy jest czyimś szpiegiem? Jak i czy w ogóle uzyska odpowiedzi na te pytania mógł zdecydować tylko sam Bracken.
Tymczasem w burdelu chłopcy z uśmiechem przyjęli wiadomość o zapłaceniu za usługi miejscowych dziewczyn specjalnie dla nich przez ich pana. Nieznacznie to odchudziło wartość sakiewki Edmunda, choć zwiększyło jej ciężar. Nie musiał też długo czekać na Mel. Kobieta zjawiła się wkrótce i odpowiednim gestem pokazała, że można iść na pięterko.



Night King
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Mar 13, 2020 3:17 pm


Edmund wyszedł zadowolony z pokoju i razem z Mel zszedł na dół. Pożegnał się z nią czule i zostawił, znikając na zapleczu. Rozkazał przynieść księgi rachunkowe, żeby sprawdzić jak miewa się interes i jakoś umilić sobie czas oczekiwania na swoich gwardzistów. Przejrzał wszystko i jeżeli nie miał żadnych uwag, to zapewnił zarządcę, że wykonuje bardzo dobrą robotę. Polecił wydać premię dla Mel w wysokości pięćdziesięciu srebrnych monet i zapewnić, że jeśli przy następnej wizycie dobrze się spisze, dostanie dwa razy tyle. Gdy zaś wreszcie zeszli się jego gwardziści, wyraźnie odprężeni, kazał się zbierać. Miał zamiar zatrzymać się jak zwykle u swojego przyjaciela, Mathea, bogatego kupca. Znali się z Edmundem jeszcze z Harroway, a teraz nawzajem sobie pomagali - Mathe na ten przykład trzymał rękę na pulsie w sprawie interesu, a Bracken pomagał mu w rozprowadzaniu towaru poprzez swoje przybytki. I zawsze lubili wypić razem trochę wina.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Celia Tully on Nie Cze 28, 2020 12:21 am

19 dzień drugiego księżyca 10 roku Po Zagładzie, późne popołudnie



Po rozmowie z przyjacielem i posileniu się w karczmie przyszedł czas na obowiązki. O ile osioł Melek radośnie jadł sobie siano, o tyle Leszek był sporych rozmiarów psem i potrzebował trochę ruchu. Cili i tak nie miała w planach żadnego handlu tego dnia, było na to zwyczajnie za późno, jeszcze jakiś Żelazny by ją złapał.
Wybrała się zatem ze swoim psim kompanem wgłąb miasteczka, aby Leszek mógł się nieco rozerwać. Sama natomiast bacznie przyglądała się wszystkim budynkom. Tak dawno nie widziała tyle zabudowań na tak małej przestrzeni... Czuła się w tym wszystkim jakoś tak obco i nieswojo. Dodatkowo po Fairmarket nie mogła paradować w rybiej masce, a na płaszcz zrobiło się za ciepło, toteż paradowała w swej kolorowej sukience, za ozdoby mając korale i ptasie pióra. Nie mogła jednak zrezygnować ze swego kostura, z którym czuła się tak jakoś bezpiecznej.
Wtem Leszek nagle popędził do przodu, zwiedzony zapewnie widokiem jakiegoś kociska. Dziewczyna ruszyła w pogoń za nim, kompletnie nie patrząc, dokąd biegnie. Pech chciał, że wielki, czarny psiur musiał wbiec akurat do burdelu, o czym Cili dowiedziała się dopiero wtedy, kiedy wbiegła tam za nim.
-Leszek, stój! - krzyczała w biegu. Rozmiar kostura zdecydowanie utrudniał pościg. Kiedy jednak dziewczyna wreszcie dogoniła psisko, które wpadło z impetem do przybytku, spostrzegła, że jest w jakimś niecodziennym miejscu.
-Co ci mówiłam? Masz się mnie słuchać, niedobry pies - skarciła swego zwierzaka, który wyraźnie żałował popełnionych czynów, na co wskazywały opuszczone uszy. -Przepraszam... za zamieszanie... To ja... już sobie pójdę - dopiero teraz zwróciła się do stojących tam ludzi, których pewnie poruszył wpadający jak wicher czarny pies oraz odgłosy, jakie z siebie wydawał.


Ostatnio zmieniony przez Celia Tully dnia Sro Lip 01, 2020 11:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Cze 29, 2020 12:16 pm

Dzień był spokojny, pobyt w Fairmarket odrobinę nużący, ale możliwość zajęcia się pracą i doglądania swojego interesu nigdy nie mogła pójść na marne. Edmund siedział więc w swoim przybytku. Sprawdził księgi rachunkowe, obserwował jak obsługiwani są jego klienci, czasem rugając swoich pracowników. Jedynie pracownic nie był w stanie kontrolować - choć kusiło go popatrzeć przez dziurkę od klucza i wytknąć błędy przy obsłudze klientów - sprawdzał więc ich umiejętności w czasie mniej wzmożonego ruchu. Kładł też nacisk na przekazywanie doświadczenia i swoje warsztaty w równym stopniu uzupełniam starymi wyjadaczkami co względnie nowymi dziewczynami.
Tego wieczoru jednak nie miał ochoty na pracę. Siedział w swoim fotelu za ladą, obserwował jego małe pszczółki, popijając przy tym jedno z droższych win. Sączył je małymi łyczkami i przytrzymywał, delektując się ich smakiem, nim przełknął i wziął następnego. Delikatne odciski po naglącej podróży nie doskwierały mu zanadto i za parę dni powinno być po wszystkim. Wszystko tego wieczora układało się wspaniale.
Wtem! Do głównego holu wbiegł straszny, włochaty stwór. Bracken zerwał się z krzesła wściekły, roniąc przy tym parę kropel wina. Po chwili przybyła jego pani - kobieta młoda, ładna z twarzy. Edmund podszedł w jej kierunku, gestem ręki zagonił pracowników, żeby pomogli sprzątać ten bałagan. Przeprosiła, nie wypadało więc robić awantury przy ludziach - szczególnie zaś, że niewiele chyba było z tego szkód.
- Nic się nie stało - odparł jako gospodarz i uśmiechnął się. - Miłego dnia.
Potem zaś przeprosił wszystkich, którzy na starciu z Leszkiem ucierpieli i w ramach rekompensaty zaoferował darmowy kieliszek wina. Szkoda było tylko tego, które się wylało...
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Celia Tully on Pon Cze 29, 2020 2:46 pm

Jednak to prawda, że dzikich zwierzaków nie powinno się zabierać do miasta. Leszek jednak w niczym tu nie zawinił, zachował się jak normalny psiur, który widzi obcego kota, toteż Cili nie zamierzała w żadnym wypadku go karać. Całe szczęście jegomość urzędujący za ladą nie wydawał się wszystkim zbyt zdenerwowany, a zachowywał się nawet uprzejmie. Śledźma zaproponowałaby mu nawet swoje wino, ale ono takim paniczykom wykrzywiało mordę, więc szybko porzuciła ten pomysł.
Dopiero kiedy mężczyzna zbliżył się do niej, przyjrzała mu się dokładniej. Wyglądał na kogoś majętnego, a przynajmniej na kogoś dobrze ustawionego. Przy tym nie zdawał się być w żadnym wypadku Żelaznym, co było dodatkowym atutem. Nagle w umyśle Cili powstał pewien zamysł. Długo spierała się wewnętrznie ze sobą, wlepiając jasnoniebieskie oczy w nieznajomego. Dla kogoś obserwującego jej wyraz twarzy mogło to wyglądać co najmniej dziwacznie.
-Wybacz, panie, że się ośmielam, ale po wyglądzie i ubiorze wnioskuję, iż jesteś raczej dobrze urodzony - przerwała wreszcie niezręczną ciszę. Leszek spokojnie warował przy jej nodze z wywalonym jęzorem. -Nie wyglądasz też na Żelaznego, panie. Znać więc może będziesz Riverrun i Tullych? - Celia nie przejmowała się za bardzo dyskrecją, była po prostu sobą, czyli bardzo bezpośrednią dziewczyną. Co prawda jeszcze nie postanowiła, co dokładnie zrobi, ale ten mężczyzna mógł się okazać pomocny.
-A Axel Tully? To on teraz jest głową rodu? - mówiąc to, zorientowała się, że może zbyt duże towarzystwo nie jest jednak aktualnie tym, czego potrzebuje. -Wiem, że to zabrzmi strasznie dziwnie i podejrzanie, ale powiem wprost. Jeśli ich znasz, panie, to czy moglibyśmy porozmawiać o tym w cztery oczy? - zadała pytanie, po czym wróciła do cichego wpatrywania się w mężczyznę stojącego przed nią.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Lip 01, 2020 10:54 am

Edmund uniósł lekko brew, zaskoczony nietypowym zachowaniem dziewczyny. Przeszło mu przez myśl kilka dziwnych pomysłów, wszystkich przepełnionych sporą dawką nieufności. Zresztą miał ku temu powody - wspomnienie o Tullych musiało budzić w nim taką reakcję, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, Czy to Axel ją nasłał, a jeśli tak, to jaki miał w tym cel?
Równie szybko jednak opamiętał się, kierowany głosem rozsądku. Dziewczyna wyglądała na niewinną, a odmowa byłaby niemiła z jego strony. Poza tym... Nawet jeśli coś kombinował, to co mogło się stać w czasie zwykłej rozmowy? A może dowie się kolejnych pikantnych wieści o lordzie Axelu?
- Tak, znam ich - odpowiedział zwięźle i delikatnie skinął głową. - Zgadza się - potwierdził lordostwo wychodkowego zabójcy, choć po chwili zawahania. Już niedługo - pomyślał. - Jeśli Pani bardzo zależy, to zapraszam na zaplecze. Czy życzy sobie Pani może coś do picia? - spytał przezornie, sam bowiem nie omieszkał zabrać ze sobą trochę wina. Machnął jeszcze ręką na jednego ze swoich pracowników i rozkazał: - Zaopiekuj się tym psem; odprowadź do stajennego
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 01, 2020 12:27 pm

O, zna ich, to dobrze, o to co chodziło przecież... Cili wciąż zastanawiała się nad tym, czy aby na pewno dobrze robi. Ale trudno, powiedziało się "a", to teraz trzeba powiedzieć "b". Jednocześnie mężczyzna potwierdził, że obecnie jej kuzyn jest lordem Riverrun. Czy pamiętała Axela? Jak przez mgłę, może trochę, byli od siebie kilka lat starsi i zajmowali się innymi sprawami. Teraz to pewnie już dorosły mężczyzna, którego dziewczyna nawet by pewnie nie poznała, chyba że tylko po charakterystycznym dla Tullych wyglądzie.
-Nie, dziękuję, z zasady pijam tylko swoje własne wyroby - odpowiedziała na propozycję napoju, choć przecież u Addama piła piwo. Ale Addam był jej przyjacielem, a ten tutaj nieznanym człowiekiem. Zresztą wino paniczyków smakowało jak siki. Mimo wszystko zgodziła się udać z nim na zaplecze, choć to oznaczało chwilowe rozstanie się z Leszkiem. Nie posądzała tych ludzi o złe zamiary, a to był przybytek tego człowieka i jego zasady, nie zamierzała się kłócić. Nachyliła się tylko nad psem i szepnęła mu do ucha:
-Jakby co, to gryź i wiej - potargała go jeszcze za uchem i ruszyła w ślad za nieznajomym. -Dobrze go traktuj - rzuciła jeszcze do osoby odprowadzającej Leszka.
Kiedy znaleźli się już na zapleczu, Cili przez chwilę milczała, zastanawiając się, ile może powiedzieć. A co tam, co złego może się stać?
-Moja sprawa jest dość... specyficzna. Zwą mnie Cili - zaczęła delikatnie, jednocześnie przedstawiając się imieniem, którego używała jej mentorka. -Powiedzmy, że jestem starą znajomą lorda Axela. Znaliśmy się jako dzieci, ale nie widziałam go już z... dziesięć lat to chyba już będzie. Zbierałam się długo, by kiedyś go lub kogoś z jego rodu spotkać ponownie, ale widzisz, panie, ciężko by mi było się przedostać do lorda, będąc kimś takim jak ja - powiedziała, wskazując swój niecodzienny ubiór. Wplecione koraliki w kasztanowate włosy, na końcach warkoczy przywiązane kurze i wronie pióra, przy sukni przyszyte muszelki, a na szyi zawieszony łańcuch z zębów jakiegoś drapieżnika. Rzeczywiście nie wyglądała jak ktoś, kto mógłby rozmawiać z kimś dobrze urodzonym.
-Ale ty, panie, skoro znasz Tullych, może mógłbyś mi pomóc? Umówić chociaż spotkanie czy przekazać też mój list? Oczywiście nie za darmo, potrafię się odwdzięczyć - uśmiechnęła się zawadiacko. Mogło to wyglądać dziwnie, zwłaszcza patrząc na specyfikę miejsca, w którym się znajdowali, aczkolwiek Śledźma ceniła sobie bezpośredniość.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Lip 01, 2020 12:51 pm

- Edmund - przedstawił się, odpowiadając szczerze Cili. - W takim razie masz szczęście Pani, bo lord Axel również gości teraz w Fairmarket. Przyjechał do króla, choć z nieszczególnie przyjemną wizytą. - Zabębnił palcami o blat, drugą dłonią przytrzymując puchar wina przy ustach. Wziął dwa łyki napoju, zwilżył gardło i przełknął, bacznie przyglądając się dziewczynie, mimo że w półmroku pomieszczenia niewiele mógłby wyczytać z jej twarzy. Szybko zorientował się o co chodzi Cili i skinął głową. - Gdybym osobiście próbował Cię z nim umówić, to zapewne by mnie odprawił, bo jest człowiekiem... hmm... przerwał, szukając dobrego słowa. - Nieobytym. Ciężko z nim porozmawiać o czymkolwiek. Natomiast mógłbym umówić Cię z jego żoną, może jej udałoby się jakoś do niego dotrzeć. Ale chciałbym wiedzieć więcej na temat całej sprawy, jeśli to możliwe.
Na propozycję dziewczyny, i dostrzegając dobrze jej zawadiacki uśmiech, oniemiał. Oczywiście - była młoda, ładna; zapewne z chęcią skorzystałby z okazji... Ale nie ufał za bardzo Tullym, a skoro ona miała z nimi konotacje... Gdyby to potem wypłynęło na jaw, skompromitowałby zarówno siebie, swoją żonę i cały ród. Czy to była ta pułapka zastawiona przez tego chama Axela?
- Ehm... Widzi Pani... - wyjąkał niepewnie. Odłożył kielich wina na stół. - Jestem już żonaty. To byłaby straszna hańba w oczach Siedmiu. Dla nas obojga.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 01, 2020 1:31 pm

Edmund, no świetnie, tylko Edmund jaki? Sraki? Pomyślała z przekąsem. Zaraz potem jednak zganiła siebie za takie myślenie, on też mógł być przecież ostrożny. To jeszcze nie zbrodnia. Po chwili jednak dziewczyna całkowicie o tym zapomniała, ponieważ okazało się, że Axel był bliżej, niż się spodziewała. Wybornie, ale niepokoiła ją trochę ta nieprzyjemna wizyta, o której wspomniał Edmund.
-Zawinił czemuś? - spytała krótko, choć znała już odpowiedź na to pytanie. Nawet Śledźmy wiedziały, że wizyta u króla to nie byle co, Axel musiał czymś poważnie podpaść. W takim wypadku może jednak lepiej będzie wrócić do swojej jamy i nikomu nie mówić o byciu Tullym?
-Czyli jest z niego gbur, cham i prostak? To chciałeś powiedzieć, panie Edmundzie? - spytała wprost bez zbędnych emocji. Coś czuła, że to słowo nieobyty to tylko taki, jak się to zwało... eufemizm, tak! Bardziej niż charakter jej kuzyna zdziwiło ją to, że ma żonę. Chociaż to głupie, bo to oczywiste, że w tym wieku już powinien ją mieć, to Cili czuła się nieswojo z nowym członkiem rodziny, którego nie znała. -A ta żona, miła chociaż? Skąd pochodzi? Ładna jest? - pragnęła natychmiast dowiedzieć się o tej kobiecie jak najwięcej szczegółów. -W każdym razie byłabym wdzięczna, gdybym mogła choćby i z nią porozmawiać, skoro ma jakiś wpływ na Axela. Ale nie wiem, czy mogę Ci na tyle zaufać, by powiedzieć więcej... Mogę Ci ufać, panie Edmundzie? - spytała, zdając się być jeszcze naiwną rybką, która może i zręcznie radziła sobie z prostymi mężczyznami, ale nie miała żadnej wprawy w dworskich gierkach. Zwyczajnie nie wyobrażała sobie, że Edmund mógłby zrobić jej krzywdę bez powodu. -A niech stracę - machnęła ręką. -Trochę cię okłamałam, panie, bowiem moje prawdziwe imię nie brzmi Cili, a Celia, a dokładniej Celia Tully. Jestem kuzynką lorda Axela, najstarszą córką Lucasa z rodu Tullych, który był bratem ojca Axela. Zaginęłam kilka lat temu i pewnie wszyscy myślą, że nie żyję, ale jak widać, ja żyję. Opiekowała się mną stara zielarka, którą ludzie znali wiedźmą i na wiedźmę też mnie wyuczyła. W zasadzie to życie dużo bardziej mi się podoba, ale wciąż jest mi żal moich biednych rodziców, a szczególnie matuli, która pewnie myśli, że straciła córkę. Widzisz, panie Edmundzie, chciałabym tylko dotrzeć do rodziców i powiedzieć im, że u mnie wszystko w porządku - skończyła wreszcie swoją przemowę, nie zdawając sobie nawet sprawy, że Lucas Tully nie żyje już od kilku lat. Strasznie dziwnie się poczuła, gdy przez jej usta przeszły słowa: "Celia Tully". Przestała tak już nawet o sobie myśleć, a co dopiero tak siebie nazywać. To było dziwne uczucie.
Kolejne słowa Edmunda ją zdziwiły. Czy on myślał, że ona proponuje mu chędożenie w zamian za pomoc? Trochę się tym rozłościła.
-Chwila, chwila, za kogo ty mnie masz, panie? Za kurwę?! - spytała oburzona, a jej twarz trochę poczerwieniała. -Jestem zielarką, uzdrowicielką, akuszerką, ale na pewno nie dziwką. Proponowałam Ci usługi z zakresu moich dziedzin, panie. Gdybyś chciał może jakieś maści, napary, specyfiki... na potencję na przykład lub hemoroidy, albo jakieś mniej bezpieczne mikstury, jestem w stanie to załatwić - powiedziała już trochę spokojniejszym tonem. Cóż, widocznie nie zrozumieli się do końca. Tak się zdarzało, a Cili nie zamierzała chować urazy.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Lip 01, 2020 2:53 pm

- Nie wiadomo - odparł Bracken. - Ale wszystko na to wskazuje. Wyszedł na uczcie do kibla, wrócił na salę pocięty, naskoczył na gospodarza i zwymiotował na podłogę. Ponoć ktoś go zaatakował, ale krążą plotki, że sam się pociął. Rany były płytkie, jakby nie chciał zrobić sobie krzywdy... A i winnego nie odnaleziono - wyjaśnił w wielkim skrócie wydarzenia z Kamiennego Żywopłotu. Kolejne słowa Cili wywołały na jego twarzy delikatny uśmiech. - Dokładnie tak. Zna Pani prawo gościnności? A więc jakiś czas temu Axel Tully przybył do mnie w gości i naskoczył przekraczając próg, że nie udzieliłem mu w bramie chleba. A gdy próbowałem wyjaśnić, że posiłek czeka na niego w jadalni, zaczął mnie wyzywać od bandytów. O wymiotowaniu na innych już wspominałem... - Westchnął, zniesmaczony samym wspomnieniem feralnego dnia.
- Chyba miła - stwierdził, przypominając sobie swoje wspomnienia z Mariyą. Dopiero po chwili zawahania dodał: - Tak, ładna. Jeśli mnie pamięć nie myli, to jest z Seagardu. Córka lorda Mallistera. - Na następne zaś pytanie odparł krótko: - Możesz.
Najwidoczniej to wystarczyło. W skupieniu wysłuchał całej historii dziewczyny. Kolejny Tully? Kuzynka Axela? Przez chwilę nie miał ochoty dalej rozmawiać... Po chwili jednak do głowy przyszedł mu jeszcze jeden pomysł. Oczywiście musiałby wszystko dokładnie przeprowadzić, ale... Kuzynka Tully'ego byłaby warta pewnie kilkadziesiąt monet. Gdyby odpowiednio zablefował, mógłby pomóc biednej dziewczynie i zgarnąć drobną sumkę. I postraszyć przy okazji Axela. Za to wszystko należało mu się.
- Oczywiście, rozumiem. Z miłą chęcią pomogę jak tylko będę mógł. Jeśli Pani zechciałaby przyjść tu za, powiedzmy, dwa dni, to do tego czasu na pewno zdążę porozmawiać z lady Mariyą, a ona już na pewno zaprowadzi Cię do rodziców.
Została jeszcze kwestia nagrody... Edmund westchnął głośno, gdy dziewczyna wyjaśniła mu co miała na myśli.
- W takim razie bardzo przepraszam. Musiałem coś źle zrozumieć - odparł, czerwieniąc się. Zamilkł na chwilę, podejrzliwie przypatrując się dziewczynie. Sam również był obeznany w sprawach zielarskich, choć bezpieczniej było nie dzielić się swoimi talentami, więc żeby miałoby to sens, musiałby dostać coś wyjątkowego. A przy okazji nakierować się na to, nie zdradzając swoich talentów. O wiele lepsze byłoby złoto. - W takim razie zastanowię się jeszcze. Nie wiem czego mógłbym potrzebować... Co ma Pani na myśli, mówiąc "mniej bezpieczne"? I ten eliksir na potencję, jak silny jest? Albo o, wiem! Czy potrafiłaby Pani wykonać eliksir miłosny? Wie Pani, prowadząc burdel takie coś byłoby bardzo przydatne w interesie... Czym mocniejszy eliksir tym lepiej.


Ostatnio zmieniony przez Edmund Bracken dnia Sro Lip 01, 2020 10:39 pm, w całości zmieniany 2 razy
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 01, 2020 9:35 pm

Słuchając opowieści o najnowszych wyczynach swego dawno niewidzianego kuzyna, Cili wyglądała na, lekko powiedziawszy, zniesmaczoną. Na pytanie o znajomość prawa gościnności przytaknęła. Coś tam niby kojarzyła. Naprawdę? Wreszcie nadążyła jej się okazja porozmawiania z rodziną, a ta rodzina okazuje się być zaplutymi intrygantami, którzy na dodatek uciekali się do jakichś głupich sztuczek. Dziewczyna jednak nie zamierzała za bardzo tego komentować, nie obchodziły ją tak naprawdę te wszystkie gierki. Ona chciała tylko zobaczyć rodziców.
-Jakaś posrana ta sytuacja, panie Edmundzie. I to dosłownie - stwierdziła tylko, zaciskając mocniej palce na swym kosturze. -Nie wiem aż, co powiedzieć. W sumie to przeszła mi już cała ochota na rozmowę z Tullymi, wiedziałam, że lepiej było nie opuszczać swojej jamy... Ale cóż, skoro już zawracam, panu głowę... Niby ryba psuje się od głowy, ale może nie wszyscy Tully tacy są, może Riverrun to jednak nie tylko dno i kilogram mułu - zaczęła swe rozmyślania. Ją obchodzili w zasadzie tylko ojciec, matka, no i ewentualnie rodzeństwo. Axel mógł sobie być posranym lordem, jej nie było nic do tego.
-A więc Mallisterówna, tak? Lady Mariya? Niech i tak będzie. A skoro czekałam już ponad 10 lat, to i dwa dni mogę jeszcze poczekać. Naprawdę będę dozgonnie wdzięczna za twą pomoc, panie... No właśnie, skoro znasz się z lordami i damami, to pewnie sam pochodzisz z jakiegoś rodu, czyż nie? - tym pytaniem chciała sprawnie dowiedzieć się, skąd Edmund pochodzi. Prowadząc burdel, nie mógł być zapewne lordem, tak nie wypadało. A właśnie, burdel. -Czy przyprowadzisz tę Mallisterównę, panie? Taka dama zgodzi się wejść do burdelu? W waszym świecie to chyba nie uchodzi - zaśmiała się. Jej to co prawda nie przeszkadzało, ale dobrze urodzonych panien, a tym bardziej mężatek, nie powinno sprowadzać się do burdelu.
Całe szczęście Edmund dalej pozostawał miłym człowiekiem, nawet przeprosił za swoją pomyłkę. Jakoś wydawał się taki godny zaufania po prostu.
-Nic się nie stało. Nie chowam urazy - odrzekła jedynie. Mężczyzna podłapał również temat ewentualnej nagrody. Uśmiechnęła się pod nosem. -Trucizny, panie Edmundzie, o tym mówię. A co do eliksiru na potencję, no to w okolicy Wysokiego Serca mieszkał sobie pewien chłop, Jontek się zwał. Wiekiem zbliżał się już chyba do sześćdziesiątej wiosny, ale po moim specyfiku tak go postawiło na nogi, że wkrótce jego młoda żona była przy nadziei... podobnie zresztą jak jej trzy siostry i jeszcze kilka dziewuch z okolicy - opowiedziała, kończąc anegdotkę żartem. Niestety Edmund nie wymagał od niej tego osławionego specyfiki, pragnął czegoś innego. A szkoda. -Skońcie z tą panią, Edmundzie. Możecie mi mówić Cili lub Celia, wszystko jedno, nie jestem żadną panią. Co do eliksiru miłosnego, pewnie, że mogę zrobić. Ale właśnie, nie mam go przy sobie, będę musiała zacząć wszystko od zera. Pozbierać odpowiednie zioła, sami rozumiecie. Jeżeli mamy się spotkać za dwa dni, to muszę jak najszybciej zabrać się do pracy - rzekła, po czym wyciągnęła z torby podróżnej płaszcz, który zarzuciła sobie na ramiona, a także maskę Śledźmy, którą założyła na twarz. Wszakże wkrótce miało się ściemnić, a Cili zamierzała wrócić do karczmy w jednym kawałku. -No, to ja już sobie pójdę. Miło się robi z tobą interesy, Edmundzie. Do zobaczenia - pożegnała się i jeśli mężczyzna nie chciał jej niczym zatrzymywać, to powędrowała do stajni po Leszka, zdejmując jednakże maskę przed gośćmi burdelu i stajennym; następnie odeszła w swoją stronę.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 122
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Lip 02, 2020 1:29 am

Edmund wzruszył ramionami.
- Albo Ciebie do niej. Fairmarket nie jest takie małe, więc coś na pewno wymyślimy - stwierdził. - Tak, pochodzę z rodu Brackenów z Kamiennego Żywopłotu. Jestem stryjem lorda Amosa - wyjawił skrycie, bacznie obserwując reakcję dziewczyny.
Edmund, trochę teatralnie, otworzył głośno usta i westchnął na głos.
- Trucizny?! - spytał, starając się brzmieć jak najbardziej autentycznie. - To chyba... niegodne - stwierdził, nie znajdując lepszego słowa. Próbował grać jak mógł, by dziewczyna nie odkryła jego zainteresowań. - Nie, raczej nigdy nie skorzystałbym z niej, w jakimkolwiek celu - odparł w miarę stanowczo. Wysłuchał z uwagą historii o leku na potencję i nawet zaśmiał się, choć bardziej z kurtuazji. Ostatecznie jednak niespecjalnie go on zainteresował. - Dobrze... uhm... Celio. W takim razie tak zrobimy. Za dwa dni będę tu czekał i zaprowadzę Cię gdzie będzie trzeba. Miłego dnia - powiedział na odchodne i ze zdziwieniem patrzył, jak Celia zakłada swoją maskę. - Dziwni Ci Tully. Jeden tnie się po wychodkach, ta przebiera się za rybę... To jakiś fetysz? Ciekawe co będzie następne... Ostatecznie jednak nawet ją polubił. Była jeszcze młoda i naiwna... Ale czasem nawet go to śmieszyło. Ciekaw był następnego spotkania i tego, jak się to wszystko potoczy.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sob Lip 18, 2020 8:04 pm

Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 18, 2020 11:28 pm

2-5/03/10PZ



Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Nie Lip 19, 2020 7:19 pm

Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Amos Bracken on Pią Lip 24, 2020 12:27 pm

08.03.10 PZ

Ludzie mieli racje, mawiając, że kruk przynosi tylko złe wieści. Musiał wyruszyć do Fairmarket zawalczyć z Blackwoodem o sprawiedliwość. Co prawda miał szanse rozprawić się samemu z Blackwoodem, jednak mógł przegrać. Amos natomiast nie jest najlepszym wojownikiem w Dorzeczu, z czego sam sobie dobrze zdaje sprawę. Bracken jednak musi zaufać swoim umiejetnościom oraz pomocy Wojownika w boju. Niedługo po liście od króla, Amos dostał list od swojego stryja, by najpierw jego odwiedził. W najgorszym wypadku mogła to być ich ostatnia rozmowa. Była jednak jedna dobra wiadomość, mianowicie sprawa lorda Axela, który z tego, co powiedział Edmund, ma zostać stracony. Po tych wszystkich wieściach Amosowi nie pozostało nic innego, jak zabrać najlepszy ekwipunek, jaki tylko może dostać w zamku i wyruszyć, zawalczyć z Blackwoodem.
Po podróży, w której, kiedy tylko miał okazje, starał się ćwiczyć. W końcu jednak dotarł do Fairmarket i tak jak go poprosił jego stryj, na początku udał się burdelu "oczko", by spotkać się ze swoim stryjem.
- Witaj stryju, z tego, co mi napisałeś, Tully poniósł konsekwencje swoich czynów, z czego jestem bardzo rad. Jednak jak doszło do tego, że muszę walczyć z Blackwoodem.
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 24, 2020 6:37 pm


Naturalnie postanowił godnie przyjąć swojego bratanka - nakazał przygotować mu jeden z pokojów do snu, a w międzyczasie ugościł go przy jednym ze stolików, podając wino i drobne przekąski.
- W istocie, poniósł - powiedział spokojnie Edmund, gdy w spokoju już zasiedli i podane zostały odpowiednie smakołyki. - Samą śmierć król postanowił uczynić tak widowiskową, jak umiał. Pokazywał różnicę pomiędzy cięciami na skórze Tully'ego, a tym, jak prawdziwy zabójca ciąłby go. Upewnił się przynajmniej kilka razy, że widownia zrozumiała o co chodzi, a dopiero potem zadał decydujący cios w serce. A w poprzedzającą noc jeden z jego zgniłych rycerzy próbował go oswobodzić, ale został złapany i zawisł w klatce przy wjeździe do miasta. Być może ją widziałeś. - Edmund wziął kiść winogron i zaczął je oskubywać. Potrzebował jeszcze chwili by zebrać myśli, by się opanować. Wiedział bowiem, że to on odpowiada za organizację pojedynku, który miał się stoczyć w najbliższych dniach. - Trochę to z mojej winy. Nie byłem do końca pewny postawionych zarzutów, a chciałem wrócić z jakimś sukcesem, rekompensatą. Zaproponowałem więc, gdy król wyśmiał zarzuty i zapewnienia, żeby rozstrzygnąć to przez próbę walki. Myślałem, że wystawimy jednego z naszych lepszych rycerzy, ale nie sądziłem, że Harwyn zechce zrobić igrzyska z Waszym udziałem. - Edmund musiał zrobić się trochę zarumieniony na twarzy. Odetchnął kilka razy głośno. - Ale tak jak pisałem, nie masz się czego obawiać.

Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Amos Bracken on Sob Lip 25, 2020 3:03 pm

Na wieść o tym, jak dokładnie wyglądała egzekucja Tully'ego, Amos nie mógł ukryć, że trochę go to niepokoiło.
- Smutna śmierć, jednak Axel sobie na nią zasłużył swoją postawą. Co do tego rycerza to masz rację, widziałem jakiegoś nieszczęśnika, który zwisał z kruczej klatki. Przynajmniej był lojalny do samego końca i za to należy mu się szacunek. - Jedyne czym się uroczył ze stołu nastawionym jadłem, było wino. Nie miał ochoty na nic innego, chciał porozmawiać, odpocząć i mieć za sobą już walkę. - Nic się nie stało, przynajmniej teraz mam szanse samemu rozprawić się z Blackwoodem za jego zbrodnie. - Powiedział pełen entuzjazmu oraz pewności siebie. - Co się stało, to się nie odstanie, teraz muszę tylko z nim zawalczyć i wygrać. Jednak jeśli chcesz jakoś odpokutować za to, że to częściowo twoja wina, możesz wysłać swojego człowieka, by kupił mi wielki młot bojowy, koniecznie z kolcem do przebijania pancerza.
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Sob Lip 25, 2020 5:24 pm

- Zapewne - odparł Edmund na słowa o szacunku dla "wroniego rycerza", choć bez przekonania. Lojalność jest ważna, ale stał po niewłaściwej, a do tego przegranej stronie. - Bardzo dobrze. Blackwooda spotka dokładnie to, na co zasłużył; tak jak Tully'ego. Obaj są siebie warci - stwierdził ogólnie Edmund, w którym emocje ostatnich dni i nieszczęśliwych spotkań z oboma wciąż były dość żywe. Na prośbę o kupno oczywiście tylko skinął głową. - Każę znaleźć najlepszy młot w Fairmarket i w obrębie kilkudziesięciu kilometrów. O to już się nie martw - zapewnił uspokajająco i łyknął sobie winka.

Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 25, 2020 7:26 pm



Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Amos Bracken on Wto Lip 28, 2020 1:28 pm

- Dobrze, pozostaje mi teraz tylko czekać na walkę. Ciekaw jestem, czy Blackwood już przybył. Jeśli tak, to pewnie już jutro staniemy do walki, jeśli jeszcze nie dzisiaj. Dlatego im szybciej zdobędę ten młot, tym będzie lepiej. - Powiedział i dopił kieliszek wina.
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Lip 28, 2020 5:24 pm


- Blackwooda jeszcze nie ma, o ile go nie przeoczyłem. Masz jeszcze kilka dni na ćwiczenia, więc dobrze je wykorzystaj. A ostatniego wieczoru postaraj się odpocząć i nie myśleć o walce. Jeśli potrzebujesz, to masz do dyspozycji wino i dziewczyny, na mój koszt. Korzystaj do woli, ile będziesz potrzebował. A ja tymczasem... - Ociężale podniósł się od stołu. - Pójdę już załatwić Ci ten młot i wszystko przygotować. Czy czegoś jeszcze nie będziesz potrzebował? Może poszukać jakiejś lepszej zbroi? Albo na wierzchowca, wszak chyba nie wiadomo, jak będziecie walczyli?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 31, 2020 3:10 pm

Tego samego dnia, parę kwadransów później...


Edmund wrócił z wizyty u kowala Karla i płatnerza Gregora do swojego burdelu. W pierwszej kolejności sprawdził w jakim stanie i co robi jego bratanek, a i od razu przedstawił mu stosowne wieści.
- Młot jest już kupiony, bardzo piękna robota - kazał rycerzowi odpowiedzialnemu za broń wyciągnąć ją i pokazać* ją Amosowi. - Dobrze wyważona, o i widzisz, ma dużo kolców z różnych stron. Bardzo dobra robota, moi gwardziści to potwierdzili. Z taką bronią możesz spokojnie wygrywać - oznajmił spokojnie. - Kował polecił mi także płatnerza, który również robi bardzo dobre zbroje. Nie wiem jak to ma się do Twojego pancerza, ale myślę, że mógłbyś się tam udać i zorientować we wszystkim, bo i tak na zamówienie wykuwa blachy. Jeśli będziesz chciał to rzeknij tylko słowo, to wezmę kogoś, żeby Cię zaprowadził.
Opis młota:
Miał długie drzewce z impregnowanej smołą dębiny, jak należy opatrzone solidnymi stalowymi listwami oraz tarczką. Broń owa posiadała karbowany małymi ząbkami (do wgniatania blach) obuch, który on zwał "tłuczkiem". Z drugiej zaś strony był dziób lekko zakrzywiony, taki jakiego sobie życzono. Po bokach były mniejsze kolce, długie jak połowa męskiego kciuka, lub może troszkę więcej. No, w sumie zależy jakiego kciuka... Ale o to mniejsza. Bowiem warto jeszcze wspomnieć o trójgraniastym szydle, dzięki któremu broń mogła robić za trochę-jakby-włócznię a którego kształt idealnie nadawał się, by wpierd... wrazić je w plecionkę kolczą i rozerwać ją. U dołu broń miała okucie i mały, graniasty kolec z niewielką tarczką.


Opis stąd
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Burdel "Oczko" Empty Re: Burdel "Oczko"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach