Wody Zachodu

Go down

Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Mar 06, 2018 10:49 pm

Morza przy wybrzeżach Zachodu.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Mar 06, 2018 11:09 pm

5 kwietnia 336 AC
Poranek.

Minęła doba odkąd wypłynęli z Lannisportu. Musieli wracać szybko. Przed turniejem dotarły do nich wieści o wojnie w ich krainie. Dorian nie chciał siedzieć bezczynnie gdzieś na końcu świata gdy jego ojciec będzie walczył. Nie wiedział dokładnie o co ta cała wojna wybuchła, ale w tym momencie było to nieistotne. Dowie się jak tylko zawita do Wysokiej Wieży.
Przez ostatnie dni prawie w ogóle nie widział siostry. Nie zamienił z nią ani słowa. W sumie to nieszczególnie szukał jej uwagi... i tak nie wiedział co miałby powiedzieć. Casterly Rock było jednak w przeciwieństwie do statku wielkim miejscem. Można tam było się łatwo omijać i unikać. Tutaj to praktycznie niemożliwe.
Często rozmyślał o tym co się między nimi stało. Strasznie go to rozpraszało. Czasem gapił się gdzieś zamyślony i nawet mimo, że ktoś coś do niego mówił, nie wychodził z zadumy. Był nieobecny.
Na statku to się nie zmieniło. Poprzedni dzień spędził w swojej kajucie na czytaniu i gapieniu się w sufit. Dziś od ponad godziny stał przy burcie i patrzył na zachód. Oglądał falujące morze i myślał o ostatnich dniach i wojnie, która nadchodzi.
Przez to wszystko praktycznie zapomniał o turnieju. Nie udało mu się zająć żądnego znaczącego miejsca, ale nawet jakby wygrał kopie to pewnie i tak by o tym nie myślał.
Kątem oka zobaczył Laurę wychodzącą spod pokładu. Patrzył na nią przez chwilę wahając się co zrobić, ale jednak postanowił podejść i odezwać się.
- Laura. - Powiedział gdy się zbliżył. Morski wiatr lekko rozwiewał im włosy. - Pogadajmy proszę. Ostatnio... rzadko to robimy.


Ostatnio zmieniony przez Dorian Hightower dnia Wto Mar 06, 2018 11:59 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Wto Mar 06, 2018 11:51 pm

Laura przez ostatnie dni reagowała dość podobnie do brata. Widocznie mieli ze sobą więcej wspólnego jako rodzeństwo niż mogłoby się początkowo wydawać, skoro łączyło ich takie samo unikające podejście do problemu tak złożonego. Lady Hightower po turnieju z największą ostrożnością unikała miejsc, w których mogłaby wpaść na brata: zniknęła z przedpola zaraz po zakończeniu konkurencji, a do tego nie zbliżała się nawet w okolice komnaty gościnnej, którą zajmował. Zdawała sobie sprawę, że taka sytuacja nie utrzyma się na zawsze, aczkolwiek nie mogła się przełamać i stanąć z Dorianem twarzą w twarz.
Na statek załadowali się dość sprawnie i pospiesznie, toteż brata widziała gdzieś tylko kątem oka gdy nadzorował załadunek na pokład podczas gdy ona oraz jej dwórki weszły niepostrzeżenie na statek. Za każdym razem gdy wyściubiała nos z kajuty, którą jej przydzielono, upewniała się czy starszego brata nie ma na horyzoncie i ku swojemu zdziwieniu - i chyba nawet lekkiemu poczuciu zawodu za każdym razem - okazywało się, że Dorian większość czasu spędzał pod pokładem w samotności.
Po upływie doby, przyzwyczajona do wyżej wspomnianego faktu, wyszła na pokład bez uprzedniego upewnienia się i ku swojemu zaskoczeniu, dostrzegła sylwetkę brata stojącego przy burcie i patrzącego w odmęty zachodniego morza. Może ją usłyszał, może jakaś niewidzialna siła to sprawiła, ale w tym samym momencie odwrócił głowę i została zauważona. Odwróciła się już i miała pospiesznie zejść pod pokład, ale dostrzegła, że się zbliża, więc z grzeczności - albo tak jej się przynajmniej wydawało - odwróciła się ponownie w jego stronę i w paraliżującym stresie wysłuchała co ma do powieszenia. Przez moment zdawało jej się, że nie zdoła nic z siebie wydusić, ale w końcu usłyszała swój własny głos, choć zdawało jej się że słyszy kogoś innego, a nie tą pewną siebie Laurę, którą dobrze znała od urodzenia.
- Nie tutaj - rzekła, rozglądając się nerwowo po pokładzie, po czym odwróciła się i ruszyła schodkami w dół, gdzie przeszli do jej kajuty. Dziewczyna okropnie obawiała się, że ktoś mógłby ich podsłuchać: jakiś rycerz, dwórka, nawet zwykły majtek. Poza tym w jej głowie pojawiło się jakieś irracjonalne poczucie, że bogowie nie usłyszą pod pokładem tego co ma do powiedzenia, choć była to najgłupsza z myśli jaka przyszła jej kiedykolwiek do głowy i zdawała sobie  z tego nawet sprawę. Gdy znaleźli się już w ciasnej kajucie, Laura od razu tego pożałowała, bo to oznaczało znajdowanie się bliżej brata, aczkolwiek zamknięte drzwi dawały jej niejako poczucie bezpieczeństwa. - Ja... Chyba za bardzo się spiłam na tym weselu. Tolerancja alkoholu to nigdy nie była moja mocna strona - powiedziała, aczkolwiek zdawała sobie sprawę, że Dorian może tego nie łyknąć. Wszakże widywał siostrę już o wiele bardziej pijaną niż tamtej nocy, ale wydawało jej się, że to chciał usłyszeć, żeby wzięła winę na siebie. - To moja wina, nie wiem co sobie wtedy pomyślałam. Chyba trochę mnie osaczyli na tej uczcie i źle to na mnie wpłynęło - dodała, aczkolwiek każdy kto Laurę znał, wiedział, że uwielbiała być w centrum uwagi i jej nadmiar nigdy na nią źle nie wpływał.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Mar 07, 2018 12:51 am

Na początku z miny siostry wywnioskował, że chce uciec i uniknąć rozmowy. Mimo to spojrzała na niego i odezwała się. Nie spodziewał się usłyszeć tak krótkiej odpowiedzi ale wiedział, że siostra zabierając tę rozmowę pod pokład miała pełną rację i słuszność. O czymś takim nie mówi się przy załodze, która lubi plotkować w portach.
Poszedł za Laurą do kajuty i zamknął za nimi drzwi. Siostra wyglądała na nerwową. Nie dziwił jej się wcale. Sam też czuł stres na samą myśl o tym wszystkim.
- Nieeee Laura. Nie byłaś pijana... to nie to. Niemożliwe.
Dorian kilka razy widział siostrę podpitą. Tamtego wieczora na pewno taka nie była. Myślał wcześniej, że to może on za dużo wypił. Jednak pamiętał wszystko doskonale a umysł miał wtedy czysty. To też nie mogło być to. Mimo, że chciał zwalić na alkohol to nie mógł. A może jednak nie chciał?
- To nie twoja wina. Ja przecież wszystko odwzajemniłem, a też nie byłem pijany. To chyba... Nie wiem jak to wyjaśnić... jakoś... nie wiem... - Nie potrafił nic powiedzieć. Nie przemyślał wcześniej tej rozmowy. Sądził, że wytłumaczenie przyjdzie samo jak spojrzy siostrze w oczy. Wcześniej nie mógł go znaleźć mimo silnych starań.
- Chyba się zapędziłem trochę wtedy... znaczy... ech... Mam nadzieję, że będzie jak dawniej. Że nie będziemy się unikać do końca życia.
Chyba by tego nie wytrzymał. Mimo wszystko nadal chciał mieć siostrę przy sobie. Dawny plan pozostawał bez zmian.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Sro Mar 07, 2018 8:59 pm

Dorian wcale Laurze nie ułatwiał. Bardzo szybko się okazało, że jej brat w przeciwieństwie do niej nie chce uciekać w niedorzeczne wymówki i obojgu im sprawy ułatwić. Laura westchnęła, przygryzając wargę w zastanowieniu, milcząc przez dłuższą chwilę. Chciała w głowie znaleźć jeszcze jakieś słowa, które mogłyby usprawiedliwić ich zachowanie tamtej nocy, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Do tego wszystkiego bliska obecność jej brata wcale nie pomagała jej się skupić.
Laura pogodziła się już w pewnym sensie ze świadomością, że bogowie będą ją za to wszystko potępiać, podobnie jak za wiele innych rzeczy, których dopuściła się w przeszłości, ale całowanie brata to był dosłownie bilet w jedną stronę do siedmiu piekieł. Mogli oszukać wszystkich wokół, mogli oszukać rodziców, przyszłych małżonków, nawet siebie mogli oszukać do pewnego stopnia, ale bogów nie mogli oszukać. Wtedy Dorian przyszedł jej z pomocą, a przynajmniej tak jej się wydawało. Pokiwała energicznie głową na jego słowa słysząc jak proponuje, aby wszystko było tak jak dawniej.
- Tak, zgadzam się, wróćmy do tego co było dawniej, do bycia bratem i siostrą - powiedziała nagle, łapiąc jego dłonie w geście jakby podziękowania za to, że to zaproponował. Kto wie, może gdyby zadedykowała swoje życie sprawie Siedmiu i oddała się wierze, uzyskałaby kiedyś odpust za to, co się wydarzyło i ominęłoby ją wieczne potępienie. Jej brat też pewnie mógłby się u bogów odkupić jeśli jako król poświęci im wystarczące należności. - Będziemy się modlić do Siedmiu żeby nam to zapomnieli, a z czasem może i sami zapomnimy o tym - dodała jeszcze, uśmiechając się blado bez przekonania.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Mar 07, 2018 10:03 pm

Nie wiedział dokładnie czego się spodziewał po Laurze, ale jej odpowiedź go nie zaskoczyła. Oczekiwał takiej? Czy może innej? Na tę chwilę nie był w stanie stwierdzić.
Bycie bratem i siostrą wystarczyło mu przez długie lata. Jak dotąd nie narzekał na taki stan rzeczy. Ale teraz czuł, że to chyba za mało. Chyba tak... na pewno tak.
Gdy siostra chwyciła go za dłonie spojrzał jej w oczy. Oczywiście musiała wpleść w to wszystko bogów i modlitwy. Dorian nie zamierzał prosić ich o wybaczenie za to co się stało. Gdyby rzeczywiście miało tak nie być, to bogowie by o to zadbali. A stało się. A oni nie kiwnęli palcem.
- Nie o to mi chodziło... nie chcę wracać do bycia bratem i siostrą. Chcę czegoś więcej, rozumiesz? Przemyślałem sobie wszystko przez te parę dni. I wiesz co? Jebać bogów i ich zasady. - Chwycił mocniej dłonie Laury i przyciągając ją do siebie, pocałował krótko (no chyba, że się nie cofnęła - wtedy dłuuugo). - Smoki kochały swoje rodzeństwo przez prawie trzy stulecia i dziesiątki wielkich septonów nie miało z tym problemu. Bogowie jak widać przymykają na to oko.
Patrzył jej ciągle w oczy. Jego głos był pełen zdecydowania i pewności siebie. Postanowił skończyć już wreszcie z tym wahaniem się i pójść drogą, którą uważał za najlepszą.
Pozostawało tylko jedno - czekać na reakcję Laury.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Sro Mar 07, 2018 10:29 pm

Słowa brata wpędziły Laurę w jeszcze większy stres i poczucie bezradności wobec sytuacji, w której się znajdowali, ale wiedziała w głębi ducha, że w pewnym sensie ulżyło jej. Miała dość chorobliwej zazdrości, którą otaczała brata w ostatnim czasie i negatywnych emocji związanych z karaniem się za nią i wmawianie sobie, że tak nie wolno. Po raz pierwszy od długiego czasu miała jasność w swoich uczuciach i poczuła, że wewnętrzny konflikt gdzieś znika. Mimo to nie mogła zwyczajnie przystać na jego prośby, musiała dopuścić do rozmowy chociaż odrobinę rozsądku. Bez żadnych oporów przesunęła się bliżej brata i nie zaprotestowała w żaden sposób na pocałunek, ale kiedy odsunął się wreszcie, poczuła, że jej oczy są wilgotne od łez.
- Ale my nie jesteśmy smokami, nie jesteśmy z krwi Valyrii. Jesteśmy z Reach, u nas takich rzeczy się po prostu nie robi... - powiedziała łamiącym się głosem, przypominając sobie słowa Aemona Blackfyre, który próbował na siłę wmówić jej, że płynie w niej krew dawnych Valyrian i że powinna być z tego dumna. Może miał rację, może rzeczywiście w pewnym sensie na Laurę ów pierwiastek lyseńskiej krwi oddziaływał bardziej niż na innych w ich rodzinie co objawiało się nie tylko niezwykłym wyglądem, ale także pociągiem do własnego brata. Może Aemon miał rację mimo wszystko. - Poza tym gdyby ojciec się dowiedział... Odesłałby mnie na drugi koniec kontynentu, a Ciebie srogo ukarał... A co jeśli by Cię wydziedziczył? Gdybyś przez to nie miał zostać już królem? - zapytała nagle lekko przerażona, kładąc jedną dłoń na klatce piersiowej Doriana, patrząc na niego z dołu swoimi sarnimi, zaszklonymi oczami.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Mar 07, 2018 11:12 pm

Laura była pełna wątpliwości. Nie dziwiło go to wcale. Jednakże jej reakcja była inna niż się spodziewał. Myślał, że go odrzuci. Odsunie się i walnie go w twarz a potem każe spierdalać. Bardzo cieszył się w duchu, że jednak tego nie zrobiła. Wręcz przeciwnie. Zbliżyła się bardziej mimo swoich słów, które nie wyrażały wielkiego poparcia dla ich małego incestu.
- Co z tego, że nie jesteśmy smokami? Jesteśmy ludźmi, tak jak oni. A ojciec?
Cóż... nie powiemy mu. Nie dowie się. A jak już zostanę królem to nie będziemy musieli się nim przejmować. A nawet jeśli się dowie... Mam go gdzieś. Całe życie próbowałem być dobrym synem. Spełniałem wszystkie jego oczekiwania. Zawsze kiedy choć trochę odstawałem od jego wizji idealnego dziedzica to dostawałem opieprz. Dosyć tego. Jego wizja mnie nie interesuje. Mam swoją.

Widział łzy w jej oczach, które jednak nie zdążyły jeszcze popłynąć po policzkach. Przytulił ją do siebie, mocno obejmując obiema rękami.
- Już wiem dlaczego ten Kevan tak mnie wkurza.... jestem po prostu... zazdrosny...
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Czw Mar 08, 2018 12:01 am

Laura nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jej brat powie teraz wszystko, cokolwiek tylko mogłoby wpłynąć na jej decyzje. Zdecydowanie lekceważył władzę ich pana ojca oraz wagę ich czynów, ale Laury nie trzeba było wcale długo przekonywać. To jej wystarczyło. Ojciec się nie dowie, bogowie ich potępią, jakoś to będzie. Po raz kolejny wychodziło na to, że rodzeństwo Hightowerów ma ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać: zuchwałą ignorancję dla wszystkiego wokół jeśli rozchodziło się o spełnianie ich nienaturalnej zachcianki.
- Do czasu zostania przez Ciebie królem minie wiele lat, do tego czasu ojciec mnie wyda i odeśle do domu męża, a Tobie znajdzie żonę. Dorian, wydaje mi się, że ignorujesz w tym momencie zbyt wiele rzeczy, które mają się niedługo wydarzyć - jęknęła żałośnie w odpowiedzi na słowa brata, marząc w myślach o równie lekkomyślnym podejściu. Westchnęła cicho, po czym poczuła jak ramiona brata otulają ją ciasno. Odwzajemniła ten gest tym samym, opierając swoją twarz na klatce piersiowej brata. Poczuła jego charakterystyczny zapach, bardzo dobrze jej znany, ciężki do opisania, ale zarezerwowany w jej głowie wyłącznie dla niego. Jeśli jakiekolwiek łzy opadły z jej oczu, zniknęły natychmiast w materiale jego koszuli. Słysząc słowa na temat Kevana, zaśmiała się natychmiast, przyklaskując sobie w myślach, że miała rację.
- A ja wiem dlaczego Beesbury tak mnie denerwowała ostatnimi czasy. Już nawet myślałam o tym, żeby ją odesłać przez Ciebie - powiedziała, uderzając go lekko zamkniętą pięścią w ramię. Odsunęła się o cal aby spojrzeć mu w twarz z dołu. Badała dokładnie wzrokiem każdy skrawek jego twarzy, każdą niedoskonałośc, każdy włosek wyrastający na jego brodzie, zakrzywienie brwi i te wodniste, szare oczy. - Zawsze wiedziałam, że skończę w siedmiu piekłach - powiedziała jeszcze nim położyla mu swoją dłoń na karku i wspięła się na palce aby pocałować go w blade usta. Tym razem jednak nie tak nieśmiało i ze strachem jak wcześniej, ale bardziej pewnie i z większą łapczywością niż dotychczas. 

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Mar 08, 2018 1:20 am

Tak. Rzeczywiście tak było. Dorian ignorował ważne fakty, które mogły przeszkodzić im na różne sposoby. Być może to przez to, że nie chciał choć na chwilę się nimi przejmować. Przez ostatnie dni o nich myślał i miał dosyć tego całego stresu związanego z gdybaniem "a co będzie jak...". Na tę chwile odsunął wszystkie wątpliwości i starał się o nich nie myśleć.
- Owszem, ignoruję wiele rzeczy. - Poczuł jak siostra odwzajemnia uścisk. To było świetne uczucie. - Musisz tego spróbować. Na chwilę zapomnieć o przeciwnościach i skupić się na tym czego chcesz.
Na słowa o lady Beesbury uśmiechnął się tylko. Zawsze go dziwiło czemu Laura tak gwałtownie reagowała na jego spotkania z tą dwórką. On nie miał wobec niej żadnych planów, ale siostra jak widać zawsze myślała inaczej.
Odwzajemnił jej spojrzenie. Patrzył jak jej oczy poruszają się nieznacznie penetrując każdy cal jego twarzy. Sam również oglądał ją dokładnie. Eksplorował każdy fragment. Jej usta, włosy, policzki... no i oczy. Wielkie i ładne oczy.
Następny pocałunek był jeszcze lepszy od poprzedniego. Dorian nie myślał już, że robi źle. Wyzbył się na chwilę wszelkich wątpliwości i oddał się całkowicie swoim pragnieniom. Odwzajemniał pocałunek najlepiej jak mógł, a gdy Laura skończyła, on nachylił się lekko i pocałował ją drugi raz. Muskał jej usta swoimi. Przejeżdżał językiem po górnej wardze i podgryzał delikatnie dolną. Ach, jakie to było przyjemne. Chwycił ją w talii jedną ręką a drugą położył na szyi. Zapomniał na chwilę, że byli na statku. Zapomniał o całym świecie.
W końcu zdołał oderwać się od jej ust. Westchnął ciężko i spojrzał jej w oczy. Przez moment chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Uznał, że to zbędne i zaczął całować dalej. Jego dłonie wędrowały po jej talii, plecach i biodrach.
- Jak do piekieł to razem. - Powiedział w końcu niemal szepcząc, ledwo odrywając się od jej ust. Potem złapał ją mocno i przeniósł na łóżko. Na szczęście w swojej kajucie miała je dosyć spore, więc nie było z nim problemów.
Gdy tak leżała on był na górze i całował ją po szyi. Prawą rękę wczesał w jej białe włosy a lewą trzymał na ramieniu. Zatracił się całkowicie w jej ciele i zapachu. W jej oddechach i dotyku jej skóry.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Nie Mar 11, 2018 12:32 am

Laura wahała się jeszcze przez pewien czas stojąc z miną wyrażającą głębokie zastanowienie. Przygryzała lekko dolną wargę co robiła zawsze, gdy podejmowała jakąś kuszącą decyzję, walcząc ze sobą ostatkami pobudek moralnych. Tak było i tym razem. Postanowiła jednak iść za poradą brata i zapomnieć o przeciwnościach i przeszkodach na ich drodze i skupić się na tym, czego naprawdę chciała. A w tym momencie - jakkolwiek to brzmiało - chciała swojego brata.
Słysząc jego odpowiedź o siedmiu piekłach, zaśmiała się tylko, a Dorian mógł poczuć na swoich ustach jak wargi Laury wykrzywiają się się w uśmiechu. Wkrótce przenieśli się na łóżko i Laura zapomniała o otaczającym ich świecie. Nie pomyślała nawet o tym, że ktoś mógłby wejść do środka i ich nakryć. Ileż to razy któraś z jej dwórek wchodziby niezapowiedziana do środka? W tym momencie nie miało to jednak większego znaczenia, liczyła się tylko ona i Dorian.
Jej dłonie błądziły naprzemiennie po ramionach chłopaka oraz po jego plecach, zahaczając od czasu do czasu o jego kark. Nie bardzo wiedziała co robić w tej sytuacji, w końcu znalazła się w takim położeniu po raz pierwszy, toteż wszelkie ruchy wykonywala instynktownie i z ciekawością. Wszakże święta Laura nigdy się nawet w swoim życiu uprzednio nie całowała, nie licząc jakichś skradzionych przez adoratorów nieoczekiwanych buziaków.
Gdy poczuła usta brata na swojej szyi, wzdrygnęła się początkowo zaskoczona dziwnym ale nader przyjemnym uczuciem, które odczuwała. Wypuściła głośno powietrze z ust, wczesując jedną dłoń w jego blond czuprynę z tyłu głowy. Jej druga zaś dłoń wślizgnęła się pod jego koszulę. Dotykając jego skóry, jej palce skradały się wzdłuż jego kręgosłupa raz po raz. Chyba nigdy nie miała okazji być z nikim tak blisko, a fakt, że był to jej brat powinien teraz nieco ją przerażać i obrzydzać, ale zamiast tego Laura czuła spokój i coś na wzór ulgi. Zupełnie jak po długim i męczącym udawaniu kogoś innego, wreszcie mogła być sobą.
Położyła mu obie dłonie po obu stronach twarzy chcąc zwrócić na niego swoją uwagę i gdy wreszcie ją miała, przyciągnęła jego twarz do siebie i pocałowała po raz kolejny. Po tych kilku razach powinna już się uspokoić, ale mimo to, za każdym razem gdy ich wargi się spotykały, coś w jej żołądku nadal wykręcało młynka.
- Zaczynałam się martwić, że coś jest ze mną nie tak. U każdego młodzieńca, na którego natrafialiśmy na naszej drodze, doszukiwałam się rzeczy, które wykluczały go ze zostania z moim mężem - powiedziała, gdy po czasie leżeli wtuleni w siebie. - Do tego uważałam, że żadna z dam nie byłaby wystarczająco dobra do zostania Twoją żoną. Wtedy myślałam, że chodziło o fakt, że któraś z nich miałaby kiedyś być królową w moim własnym domu. A oboje znamy mnie juz na tyle i wiemy, że w życiu bym na to nie mogła pozwolić póki żyję. Teraz wiem, że chodziło o to, ale o Ciebie także - powiedziała, na powrót brzmiąc już znowu jak stara Laura, szczera do bólu.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Dorian Hightower on Nie Mar 11, 2018 9:35 pm

Ach! Co to było za uczucie? Nie wiedział jak je nazwać. Ulga? Spełnienie? Nie był pewny. Miał wrażenie jakby ostatnie lata nosił ze sobą jakiś ogromny balast. Przez kilka ostatnich chwil całkowicie się go pozbył i czuł się świetnie.
Całował Laurę po szyi i dekolcie. Jej skóra była chłodna i przyjemna. Pachniała cudownie. Zatracił się w tym na chwilę. Jej głębsze oddechy jeszcze bardziej go nakręcały. Czuł w brzuchu jakieś dziwne, przyjemne ciepło. W tej chwili zapomniał o całym świecie. Zapomniał, że są na statku i ktoś w każdej chwili może ich nakryć...
Laura w końcu chwyciła jego twarz i pocałowała w usta. Odwzajemnił to jak tylko mógł. Potem zetknęli się ustami jeszcze raz. I jeszcze raz.
Uśmiechnął się na słowa siostry.
- Miałem tak samo. Żadna mi się nie podobała... z żadną nie chciałem spędzić reszty życia. W każdej było coś co mi przeszkadzało. Co mnie odpychało. Płynąc na tą podróż w poszukiwaniu małżonków w głębi serca miałem nadzieję, że ich nie znajdziemy. Tylko wtedy nie chciałem tego przyznać. Nawet przed sobą. - Objął ją mocno obiema rękami i położył się obok. Wzrokiem wędrował po jej twarzy. - Ha... królową... Laurka szczera jak zawsze. - Cmoknął ją w policzek. - Ty zostaniesz moją królową. Zobaczysz.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Laura Hightower on Wto Mar 13, 2018 10:47 pm

Laura uśmiechnęła się słysząc słowa brata, aczkolwiek w środku nie podzielała tego samego entuzjazmu. Wiedziała, że gdy wrócą do Starego Miasta, ojciec wreszcie zapyta czy znaleźli sobie odpowiednich kandydatów. Może nie od razu, wszakże ich królestwo było w stanie wojny, ale wreszcie to pytanie padnie. Nie chciała jednak zaprzątać sobie tym głowy w tym momencie, teraz chciała tylko cieszyć się towarzystwem Doriana. Na statku pobędą jeszcze przez kilka dni z dala od rodziny, ale w Wysokiej Wieży mogli nie być w stanie spędzać razem czasu aby nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń.
- Co do tego jeszcze się przekonamy... Pomarzyć można - odparła na jego ostatnie słowa, wyrażając tym samym swój wątpliwy optymizm w ich sprawie. Ich uczucia mogły być szczerze i silne, ale władza królewska nadal pozostawała w rękach ich ojca i to do niego należało ostatnie słowo. Mimo to Laura nie mogła przestać się uśmiechać kiedy patrzyła na brata. Jakaś niewidzialna siła wykrzywiała jej usta w uśmiechu, tak mimowolnie. Po dłuższych rozmowach, Laura poczuła się okropnie zmęczona. Od kilku nocy nie mogła spać przez całą tą sytuację, toteż nic dziwnego, że wreszcie gdy nie musiała się nią przejmować, poczuła się strasznie senna. W efekcie zasnęła dość szybko, w połowie wypowiadanego zdania niemalże, przygniatając brata tak, że nie sposób mu było opuścić kajutę niezauważonym. Takie uroki Laurki.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 7:29 pm

Noc 15/16 kwietnia 336 AC

Po udanym splądrowaniu Samotnego Światła, Wybrańcy Krasnala podróżowali na wschód, w kierunku bogategych Wolnych Miast. Na najemników czekały liczne rozkosze, którym mogliby się oddać bo udanym rabowaniu. Dotarli już do wybrzeży Zachodu i zbliżali się do Wysp Tarczowych. Nie dane im było jednak tak szybko tam dotrzeć. Na nieszczęście podróżującym, zaczęły się nad nimi zbierać burzowe chmury. Już w ciągu dnia się na to zapowiadało - niebo było coraz bardziej zachmurzone, słońce niewidoczne. Wiatr powoli się wzmagał, aż rozpętało się piekło. Wytrawni najemnicy sprawnie sobie z tym poradzili i burza nie powinna wyżądzić im żadnej szkody... Na nieszczęście, wydający polecenia karzeł zbliżył się nieostrożnie do barierki. Momentalnie strasznie zakołysało i wypadł za burtę, do wody. Nie było szans, żeby go wyłowić w takich warunkach, a on sam próbował się ratować, ale w końcu stracił przytomność...
W całym tym harmidrze ktoś przypadkowo uderzył Cykadę w łeb, przez co i on zemdlał (szczęśliwie na pokładzie okrętu).
Wraz z nocą skończyła się burza. Nic nie ucierpiało, zostali jednak pozbawieni swojego dowódcy. Zaraz też znaleźli biednego Cykadę leżącego nieprzytomnie na pokładzie, całego przemoczonego, wychłodzonego, ale przynajmniej żywego. Od razu go wybudzili i rozpoczęli dywagację nad dość ważnym pytaniem - co dalej?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Rosh z Gulltown on Czw Maj 31, 2018 3:09 pm

Podczas rabowania jednego z zameczków Żelaznych Ludzi złupił coś więcej niż tylko złoto. Trafiła mu się, cholernie ładna dziewka, która sama zaproponowała stanowisko "Morskiej Żony". Rosh średnio wiedział o co chodziło, ale pomysł przypadł mu do gustu i postanowił się na to zgodzić. Tego dnia zabawiał się z nią w najlepsze, gdzieś na statku aż nagle przyszła jebana burza. Po całym niemal dniu, sztorm ustał a Grafton spacerował po pokładzie sprawdzając czy ktokolwiek ucierpiał. Nagle usłyszał jakąś wzmiankę o tym, że Gerold kurwa Hill wyleciał sobie za burtę i rzeczywiście nigdzie go nie widział.
- Ja pierdole... Zakładam, że pływać też nie umiał? - Gdy ktoś potwierdził jego słowa, westchnął głośno mając tylko nadzieję, że temu twardemu sukinsynowi udało się jakimś cudem przeżyć a morze wywaliło go na ląd. Później dopiero zauważył nieprzytomnego Cykadę. Ten to zawsze ma pecha. Kiedy otworzył oczy, Rosh od razu bardzo miło go powitał.
- To nie czas na jebaną drzemkę księżniczko, zaginął nam dowódca. - Uśmiechnął się pod nosem podając mu dłoń aby mógł wstać. Następnie podszedł pod zastępcę Hilla, zresztą jak większość załogi, która oczekiwała dalszych rozkazów.
- Chyba, nie będziemy szukać teraz karła? Proponuję byśmy nadal trzymali kurs, a jeśli Gerold jakimś cudem przeżył, będzie wiedział gdzie nas szukać. - Zaproponował jeszcze zanim zastępca przemówił, chociaż zakładał, że on również miał podobny plan działania.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Atlovart on Pią Cze 01, 2018 11:39 am

W walce kogo miał skosić, tego skosił. Najazd w pełni się udał, a Atlovartowi skapnęły nawet jakieś ciekawostki w formie księgi, czy pieczęci lorda. Jako, że Atlovart pisać umiał całkiem sprawnie i ową pieczęć posiadał, to istniała możliwość całkiem ciekawego psikusa, ale to najwcześniej w jakimś porcie. Rosh znalazł sobie morską żonę, Emmon zgarnął co nieco na hazardzie i jakoś się żyło.

Człowiek spokojnie wcina sobie obiad i popija cudami z manierki, a tu chmury nad głowami. Przynajmniej słońce przestało prażyć. Wyglądało na to, że za niedługo zacznie ostro nakurwiać, tak też najemnik ruszył pod pokład, by raz jeszcze sprawdzić mocowania pakunków i rzeczy osobistych jego oraz reszty małej drużyny. W czasie sztormu pomagał jak umiał, z dala jednak od zdradzieckiej burty. Nie umiał pływać, a przepastny ogrom mórz był tym, co wzbudzało w karczmarzu szczere obawy, a i często strach. Z czasem rozszalał się morski chaos i pieniste bałwany wdzierały się na pokład, by w demonicznej formie porwać niskiego kapitana. Najemnik już miał biec z liną, lecz gry spostrzegł kolejne wodne diabły, strwożył się o własne życie i stanął w bezruchu, oglądając nieudaną akcję ratunkową prowadzoną przez pozostałych załogantów. Długo jeszcze trwało, nim się uspokoiło.

Po wszystkim, większość ciekawskich zgromadziła się przy pierwszym oficerze, oczekując jego zdania. Wcześniej jednak wypowiedział się Rosh, a gdy mówił, Atlovart spostrzegł pokiereszowanego Cykadę. Temu zawsze wiatr w oczy. Słowa Graftona brzmiały przyzwoicie, toteż karczmarz wyraził swą aprobatę krótkim - Dobrze gada. - świadom, że ostatnie słowo należy do zastępcy Hilla.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Cykada on Pią Cze 01, 2018 7:56 pm

Plądrowanie zamku żelaznych ludzi poszło lepiej niż się spodziewał. Wszyscy wiedzieli, że żelaźni mają tysiące statków i Cykada cały czas obawiał się, że na horyzoncie pojawią się ich żagle. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Wyspiarze próbowali się bronić ale nie wyszło im to wcale.
Cykada siedział tylko na okręcie Gerolda i czekał na rannych. Wszystkich, których mu przynieśli opatrywał i łatał jak tylko mógł. Dawno nie miał aż tyle pracy, ale przynajmniej dzięki temu poćwiczył trochę niektóre medyczne sztuczki. Chyba ze dwa lata minęły jak ostatnio przyszywał komuś kawałek policzka! Tak to jest jak się nosi gówniany hełm.
Po wszystkim zabrali skarby i wypłynęli na południe. Nie wiedział dokładnie gdzie i w sumie nie obchodziło go to wcale. Byle dalej od Dorzecza i Blackwooda. Byle jak najdalej.
Po kilku dniach złapał ich silny sztorm. Cykada siedział pod pokładem gdy to wszystko się zaczęło, ale nie mógł oprzeć się pokusie by nie zobaczyć burzy na własne oczy. Całe życie spędził na lądzie i nigdy czegoś takiego nie widział.
Cały okręt bujał się okropnie mocno. Dobrze, że zdążył przyzwyczaić się do tego, bo chyba wyrzygałby żołądek.
Fale były ogromne. OGROMNE. Jakby jakiś potwór poruszał się zaraz pod taflą wody! Potworne. Takich cudów jeszcze nie widział. Obserwacje przewało mu wiosło, które jeden z marynarzy niósł pośpiesznie pod pokład. Zabujało galerą, marynarza obróciło a wiosło na jego ramieniu zdzieliło w tył głowy Cykadę tak mocno, że padł nieprzytomny.
Obudził się jak było już po wszystkim. Pierwszą twarzą jaką zobaczył była ta Rosha. Chwycił jego rękę i wstał na nogi. Zachwiał się przez moment. Nie doszedł jeszcze do siebie, a głowa bolała go jak jasna cholera.
- O szlag... czuję się jakbym wyżłopał wczoraj wiadro bimbru... - Chwycił się za głowę.
Po paru chwilach oprzytomniał i podszedł do Rosha i Varta. Ten pierwszy zdążył powiedzieć kilka słów o zaginionym dowódcy... Cykada rozejrzał się po pokładzie. Wszyscy wyglądali na odrobinkę zagubionych. Bez Gerolda kompania nie była już tym samym. Nawet nazwa nie pasowała.
- Dobrze gada - powiedział to samo co Vart i wskazał na Rosha kciukiem. Potem dodał nieco ciszej: - Cholera, szkoda Gerolda... poczciwy z niego karzeł był. Najpoczciwszy jakiego spotkałem.
avatar
Cykada

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 02, 2018 11:45 pm

Argumenty Rosha zdawały się być sensowne. Od razu zawtórowała mu część załogi, na czele z Atlovartem i Cykadą. Karzeł miał pewnie małe szanse na przeżycie. Ktoś potwierdził słowa Graftona, odnośnie zdolności pływackich Krwawego Karła. Zdawało się, że zastępca od razu poprze tą propozycję... tak jednak nie zrobił. W duchu wciąż czuł, że Półmężczyzna, jego stary druh, przeżył i gdzieś tam sobie dycha.
- Nie! Bierzemy kurs na Lannisport! Jeżeli ten chuj przeżył, a z gorszych rzeczy wychodził bez pierdolonej rany, to na pewno tam pojedzie! Kurwa przysięgam Wam, że znajdziemy go tam całego i zdrowego! - wykrzyczał, wyraźnie pewny swoich decyzji. - I tak został tam jeden z naszych statków, z którym mieliśmy się potem połączyć. Jak przez tydzień go nie będzie, możemy płynąć do Lys! - dodał, by nadać swoim rozkazom wrażenia rozsądku. Część żeglarzy ruszyła wypełniać jego rozkazy. Niektórzy, szczególnie mniej doświadczeni, czekali co zrobi Rosh czy Atlovart, których po prostu się bali po widokach ich walk turniejowych oraz ataku w pierwszej lini na Samotnym Świetle.

Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Rosh z Gulltown on Pon Cze 04, 2018 6:11 pm

Zdawało się, że pierwszy oficer posłucha Rosha, któremu zresztą prawie cała załoga przyznała rację. Ten jednak postanowił wrócić do Lannisportu i tam zaczekać, aż karzeł zaszczyci ich swoją obecnością. Chociaż rzeczywiście został tam jeden z statków. Tak czy siak, Grafton miał to głęboko w dupie gdzie teraz popłyną, przecież i tak mu płacono, a chwile umilała mu piękność. Pić, chędożyć i obijać pyski można niemal wszędzie nawet u Lwiątek. Kiwnął jedynie głową na znak zrozumienia i odwróciwszy swe oblicze ujrzał grupkę świeżaków oczekujących jego reakcji. Zmierzył ich wzrokiem, wydzierając brodatą mordę.
- I na co się patrzycie, leniwe, głupie pizdy?! Nie słyszeliście oficera?! Zapierdalać do swojej roboty! Ruchy! - Widząc rozbiegających się nowych, krzyknął jeszcze za nimi - Już nie jesteście w domu przy cycku mamusi, tylko w jebanej kompanii najemniczej! - Kończąc uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie przez moment czasy kiedy to jego tak równano z błotem podczas pierwszych miesięcy służby w Kompanii Róży. Wiedział, że kiedyś nastąpi dzień w którym to on będzie wydzierał mordę tak głośno, by nawet sami zasrani bogowie go słyszeli. Gdy już sobie powspominał on również ruszył zając się czymś pożytecznym na statku, bo przecież ma być "chujowo, ale jednakowo".
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wody Zachodu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach