Drogi Zachodu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 06, 2018 7:21 pm

*
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 06, 2018 7:25 pm

10.02.336 AC


Przez ostatni rok, na ziemiach Lorda Clegane, panoszył się niezwykle parszywy i zajadły szkodnik. Owy szkodnik, nazywany przez miejscowych Rudym Billem, rabował i gwałcił wszystko co się ruszało. Był z niego prawdziwie porządny skurwysyn, którego mimo wszystko nie dało się pochwycić. W końcu, pewnego razu miarka się przebrała, a Billi i jego banda wpadli w pułapkę. Oczywiście jego zwinność pozwoliła mu uwolnić się z oblężenia, ale na niewiele się to zdało. Część jego ludzi została pokonana w pierwszej fazie bitki, a sam rudzielec z ostatnimi ziomkami, zostali dopadnięci przez samego brata Lorda Clegane, który własnoręcznie nabił ich wszystkich na swój miecz. Głowy bandytów zostały ponabijane na pale, w drodze do ich zamku, ku przestrodze każdego potencjalnego bandziora.


Drow.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 25, 2018 1:21 am

Późnym popołudniem, 5 Lutego 336 AC


Po wyruszeniu z dziedzińca, grupa dotarła na szlak. Zatrzymali się dopiero wieczorem na nocleg w lesie. Rozłożono obóz, wystawiono warty. Dwaj mężczyźni pozbawieni zbroi byli przewodnikami, czy może raczej tropicielami. Znali kierunek w pewnym stopniu, choć zastrzegli, że prędzej, czy później nadejdzie moment, gdy będzie trzeba zsiąść z koni i szukać śladów lub wypytywać przejezdnych. Podążali mianowicie tropem krytego wozu czterokołowego z zaprzężonymi prawdopodobnie dwoma końmi. Zapowiadało się, że będą w drodze przynajmniej kilka dni. O ile tropiciele zdawali się znać ostatnie położenie porwanych osób, to nie mogli zagwarantować, że Arjan i Loren nie zostali wywiezieni jeszcze dalej i na przykład sprzedani lub co gorsza - zabici.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Gedeon Lannister on Czw Sty 25, 2018 6:30 pm

Jechali konno bez ustaku aż do wieczora. I tak jechali tylko kilka godzin, konie zaś miały mieć potem całą noc na odpoczynek, nie musieli więc robić zbytnich przerw. Dopiero wieczorem, gdy ślady stawały się coraz mniej widoczne, Gedeon wydał rozkaz rozbicia obozu. Sam pewnie jechałby znacznie dłużej, miał jednak pod sobą cały oddział. Oni zaś wykonywali tylko rozkazy, nie mieli własnego interesu w odnalezieniu przyjaciół Uśmiechniętego Rycerza.
– Wyruszamy jutro skoro świt - od razu uprzedził żołnierzy, gdy tylko obóz był rozbity. Potem siedział jeszcze chwilę z nimi przy ognisku, jedząc ciepłą potrawkę i razem z nimi śpiewając żołnierskie pieśni. Nigdy nie lubił dowodzenia, gdyż wydawało my się, że stawia go to wyżej od innych, tworzy dystans między dowódcą, a jego żołnierzami. Przynajmniej tak było w bardzo wielu przypadkach, również w tym najczęściej mu przytaczanym. Tywin Lannister. Jego stryjeczny dziadek. Niedościgniony wzór dla żyjących Lannisterów, lecz nie dla Gedeona. On nigdy nie chciał być wyżej niż inni. Acz teraz w końcu musiał przekładać wszystkie te lekcje teoretyczne na praktykę. Był w końcu dowódcą.
Poszedł spać dość późno, nieco przed jedenastą, upewniwszy się, że warty są dobrze wystawione. Polecił również Derekowi, by zbudził go przed świtem. Następnego dnia planował przejechać ile się da, bez zbędnych postojów. W końcu Arjan i Loren zaginęli przed paroma dniami i obecnie mogli być w ciężkich kłopotach.
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 01, 2018 8:28 pm

Dwójka ludzi prowadzących kolumnę spisywała się świetnie. Chyba. Wciąż twierdzili, że mają ślad, a że nie było powodu, by im nie wierzyć, to wszyscy jechali dalej. Ósmego dnia Lutego dotarli już na ziemię lorda Lefforda. Słońce już zaszło, toteż pora wydawała się odpowiednia na nocleg, zaś zza zakrętu biła świetlista łuna. Karczma, jak nic! Co by nie tworzyć między sobą podziałów, żołnierze rozbili się obok przybytku, gdyż nie oferował wystarczająco miejsca dla wszystkich na noc, jednak na ciepłą wieczerzę i kufelek jak najbardziej. Ponadto - owy kufelek był darmowy. Barman poinformował, że lord bierze na siebie koszty jednego trunku dla każdego przejezdnego z okazji rozbicia szajki niebezpiecznych bandytów. Zbrojni na pewno byli zainteresowani tematem, toteż opowiedziano im wszelkie ploteczki mówiące o tym, że w starej kopalni znajdowała się jakaś szajka bogatych wariatów, sporo zwłok i jakichś dwóch ludzi z czego jeden ponoć gigant, z czego tych ostatnich przetransportowano do zamku lorda.

Uznając sytuację za opanowaną, Płaszcze zwróciły się do Gedeona, by powrócić do Casterly. Jeśli zaś chciał się wybrać osobiście do Lefforda, to trzydzieści dwie osoby obstawy raczej przewyższało normę.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Mar 14, 2018 3:24 pm

4 Kwietnia 336 AC

Dziś, od samego ranka, byli już w drodze. Jon, jak przystało na niego, nie sypiał długo natomiast bardzo często, więc nie było problemem czekać na niego. Pierwej przykazał, że uda się po śniadanie-dziś gospodyni "Pijanego Podróżnika" miała dla nich jaja na zimno, trochę zimnego kurczaka i, dla odmiany, po misce rozgrzewającej polewki grzybowej, z której przyjaciel musiał zrezygnować. Po posiłku druh przyodziewał rynsztunek - pikowańca, kolczugi oraz żelaznych nagolenników wraz z nakolannikami. Syci, przygotowani i należycie odziani mogli ruszać w drogę...

Pierwsze dwie godziny upłynęły im na samotnej wędrówce okraszonej lekką mżawką, później deszcz ustał, ale niebo nijak nie poweselało, a bynajmniej, trwało w pochmurnym a letnim nastroju, ciągle wygrażając możliwością spuszczenia kolejnej porcji wody. Z tego ponurego, nieco zaspanego nastroju wyrwał ich dobiegający z naprzeciwka, zza wniesienia, krzyk. Pierwszy był ewidentnie okrzykiem bólu, drugi to, ani chybi, zagrzewający do boju okrzyk, wydobyty ewidentnie z męskiej, silnej piersi.
Rycerz spojrzał na swego przyjaciela niepewny, czy powinni pakować się w takie tarapaty. Niemniej, wspólna natura tych dwojga w końcu zwyciężyła, pchnął on swego konia do przodu, kwitując decyzję krótkim. - Obaczmy.

Na pagórku młode oczy Kevana mogły dostrzec więcej, bo i podczas, gdy jego kolega widział starcie dwóch zbrojnych grup, gdzie jedna atakowała niewielkie, otoczone niezbyt gęsto wyładowanymi bekami wozami obozowisko, on mógł wyraźnie dostrzec, iż wśród obrońców, którzy wychynęli za wozów, widniała tarcza ze złotą wagą na czarno-szkarłatnym tle. Wśród atakujących od strony zabłoconej, schodzącej się z traktem drogi nie było widać żadnego herbu. Na razie trudno było wyłonić zwycięzcę; obrońcy dzielnie odpierali natarcie, wspierani przez zapewne kuszników, natomiast atakujący z trudem przesuwali swą pozycję, popierając natarcie luźno rozrzuconymi łucznikami oraz kusznikami. Na tyłach napastników, koni dosiadało czterech zbrojnych. Ogólna liczba widocznych walczących mogła plasować się w okolicy sześciu tuzinów, większość opancerzona za pomocą przeszywanicy, a tu i ówdzie widać było kolczugę czy płaty. Wśród dostrzeganego uzbrojenia dominowały włócznie, tasaki oraz topory, czasem trafił się też jaki miecz. Padły już pierwsze trupy, choć więcej było rannych niż zabitych.

Jon wyglądał na nieco skonsternowanego. Milczał, obserwując sytuację. Wzrok pierwej skierowany na główny ogień bitwy szybko powędrował bardziej na prawo, gdzie dalej na polanie popasały konie oraz woły, a dwóch zbrojnych właśnie rychtowało tam swe koniki do walki. Wycieczka odcięła atak skierowany na pastwisko, lecz już włócznia jednego z czterech jeźdźców tam wskazywała, zwiastując rychły zapewne atak w celu rozpędzenia bydła oraz koni.
Takie tam:

Na prawo widzisz na polanie ustawione w coś przypominające okrąg wozy, zza których bronią się i urządzają wycieczkę obrońcy. Ową wycieczkę prowadzi właśnie dobrze opancerzony mężczyzna z tarczą opatrzoną herbem. Atakujących masz od lewej-na szczególnie niebezpiecznych wyglądają jeźdźcy, gdzie każdy z nich dzierży długą włócznię. Sytuacja opisana nie zmusza do reakcji. Możecie zawrócić.
Samego herbu nie rozpoznajesz
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Sro Mar 14, 2018 11:38 pm

Kevan wyspany, wypoczęty i najedzony ruszył z werwą i energią na wyprawę. Pierwej mijała ona spokojnie. Lekka mżawka, nikt im nie przeszkadzał... Aż do tego incydentu. Skierowali się w stronę odgłosów pobojowiska. Kevan bez problemu wypatrzył herb i zakrzyknął:
- Złota Waga! Złota Waga na Czarnym Tle! Poznajesz ją? - skierował szybko pytanie do Jona. Nie wiedział komu pomóc. Ale jeżeli miał herb... to musiał być rycerzem. A to znaczyło, że atakujący pewnie byli jakimiś bandytami. Wtem jednak... skierował swój wzrok na prawo. Jakieś stada bydła miały zostać zaraz zaatakowane przez jakichś konnych. To tylko utwierdził Kevana w przekonaniu o ich nieczystych zamiarach. Stwierdził jednak, że bydło będzie można z łatwością potem zebrać. No i byli tam ludzie gotowi do jego obrony. Najpierw jednak musiał się zorientować, co się dzieje.Odwrócił się do Jona i szepnął:
- Za mną!
Ruszył w kierunku bydła, a gdy znalazł się w zasięgu słuchu dwóch jeźdźców krzyknął do nich, powoli zwalniając:
- Co się tu dzieje?
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Mar 15, 2018 4:41 pm

- Może bękarci ród Justmanów? Nie mam pojęcia! - Popędzili konie, ale nie dobywali broni, rozsądnie. Szybko skrócili dystans na tyle, aby szykujący się do walki osobnicy usłyszeli uderzenia kopyt o mokrą ziemię. Jeden bez zastanowienia skończyć poganiać pachołka i z włócznią nastawioną do obrony zwrócił się w stronę nadjeżdżających. Drugi rychło wskoczył w siodło i przygotowany do ataku, kompletnie zignorował pachołka chcącego podać mu tarczę.
- Spokojnie. Spokojnie! - Wykrzyczał Jon, głośno co tylko sił mu stało. - Kto bije? - Zapytał, być może licząc na jakieś wyjaśnienia.
Cóż... przeliczyli się. Drugi pakujący się na konia zbrojny w trymiga im warknął w odpowiedzi. - Rabują, psubraty. Kurwa, Kończyk, tam! Skurwiesyna brać! - Płynnie przeskakując z dyskusją między rycerzami, a własnym ziomkiem. Konny na prowizorycznie osiodłanej szkapie popchnął konia, włócznią wskazując kierunek, skąd nadciągało na nich czterech jeźdźców nieprzyjaciela. Nie wyglądało na to, żeby mieli więcej czasu na debaty, rozmyślania i zgadywanie, czy ów napadający gwałtownicy ich pominą.

Jego przyjaciel uderzył ostrogami po bokach i imając się miecza, ruszył w pomoc tej dwójce. Pytanie: co zrobi Kevan? I... jak to zrobi?
Mógł on także zauważyć, że czwarty jeździec, który nie miał przeciwnika, zamierza zaatakować z towarzyszem przyjaciela Kevana.
Kevan:

Od tego momentu upomina się, że Lew nie ma w rękach żadnej broni i ma na sobie jedynie zbroją kolczą. Sam jego hełm jest przewieszony na pasku przez szyję i wisi na środku pleców. Samej kopii Kevan nie ma, bo nie było opisu, że ją niesie ze sobą, a samo przywiązanie do pasków konia byłoby niemożliwe. Zaleca się zakup drugiego konia, pachoła bądź giermka niskiego stanu urodzenia. Samą zbroję płytową ma u prawego boku konia w worku, który można jednym ruchem dłoni odpiąć i zrzucić na ziemię.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Nie Mar 18, 2018 11:20 am

Kevan zlustrował całą sytuację. Przeciwników było aż czterech. Tyle samo, ile ich tu przed chwilą stało. Dwóch nieznajomych rycerzy, stary przyjaciel Lannistera i on sam. Niestety, nie spodziewał się, że na wyprawie będzie mu potrzebna kopia, toteż i jej nie brał. Był na trochę straconej pozycji. Atak byłby dość ryzykowny...
Nie namyślał się długo. Dopadło go jakieś poczucie obowiązku. Musiał pomóc. Po pierwsze - bo tak nakazywał kodeks rycerski. Po drugie - bo jego kumpel był w niebezpieczeństwie. Czterech na trzech to w końcu spora przewaga. Sięgnął do szyi i założył na głowę swój hełm, dokładnie go zapinając. Wyjął miecz ze swojej pochwy i ruszył w kierunku nadjeżdżających jeźdźców. Plan miał prosty. Jeżeli podjedzie na wystarczająco bliską odległość, to brak kopii nie będzie dla niego żadną stratą. Wręcz przeciwnie - walcząc z bliskiej odległości kopia stanie się strasznie nieporęczna, a jego miecz będzie wtedy zabójczą bronią. Musiał tylko uniknąć pierwszej szarży...
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Mar 18, 2018 5:56 pm

Zakładanie hełmu z pleców na głowę to była chwila moment, lecz samo zapięcie pod szyją zajęło parę sekund, dla kogoś znającego się z wojaczką, to by zajęło dobre pół minut, ale cóż się dziwić, w końcu rycerskie wychowanie przewyższa jakiekolwiek inne. Gdy hełm opadł aż pod brodę, Kevanowi sposób patrzenia ograniczył się do wizur oraz dziur do oddychania jego hełmu. Zaraz potem uderzył butami boki swego konia, dobył miecza i ruszył na wroga. Co udało mu się dostrzec podczas tej zawieruchy?

Pierwszy z konnych, który zwał się bodajże Kończyk, najwidoczniej stracił odwagę w swym króliczym sercu w momencie, gdy właśnie miało dość do starcia z przeciwnym jeźdźcem. Spróbował on rajtarować swym konikiem nagle na prawo, lecz za późno. Człek "Rabują, psubraty" w szarży konnej mając włócznię pod pachą, na iście modłę rycerską wbił ją w pierś tchórza, przez co było słychać dźwięk łamanego drzewca oraz uduszony krzyk trafionego, który zwalił się zaraz z konia. Zwycięzca zaraz dobył miecza i ruszył dalej, by zapewne bić pachołów pilnujących bydła.

Natomiast drugi ze strony Lannistera, należał do tych większych chojraków i starcia się nie bał. Chwycił on swą broń drzewcową pod pachę, by to zaraz w ostatniej odległości wycelować ją w szyję konia przeciwnika. Drzewiec trafił, wbijając się głęboko w szyję zwierza, powodując przy tym zwalenie się konia na bok i przygnieceniem swego jeźdźca do ziemi. Ruch może i niehonorowy, ale skuteczny. Co się działo potem, ciężko było stwierdzić przez pole widzenia danego przez hełm. Tak czy siak, dominacja sojusznika, więc narzekać nie wolno.

Sam Jon dokazał ogromnego kunsztu, zbijając wrogą włócznię wiernym mieczem, bijąc w nią od dołu i po nieznacznym skosie. Klinga przejechała po opancerzonym płatami i kolczugą torsie, nie czyniąc napastnikowi żadnej krzywdy. Przyjaciel Kevana ruszył na lewo, bić w pieszych wroga-kto go wie, w jakim zamyśle. Rywal natomiast dołączył do zapewne z pierwszego konnych.
Jeździec, który planował dokończyć robotę swego ziomka, nagle zamiast na Jona, skierował swoje oczy na Kevana, zaczynając w ten sposób nadchodzącą loterię śmierci. Chwycił on swą włócznię pod pachę, spiął bardziej konia i ruszył prosto na złotowłosego. Kiedy mieli zedrzeć się, rycerz nagle zarajtarował swoją klaczą na bok, gdzie przeciwnik nie chciał zostać pasywny, więc także zaczął brać kierunek bardziej w boki Lwa. Włócznia...w ostatnim momencie minęła wierzchowca o dosłownie stopę. W tym momencie było można dziękować bogom, że takowy manewr się udał, bo gdyby został trafiony podczas jego wykonywania, to zapewne pogruchotana noga pod koniem byłaby gwarantowana jak ta lala. Tymczasem, wraży jegomość, odpuścił włócznię, mijając młodzieńca. Szybko, a i sprawnie przygasił zapał zwierzaka, obracając go ruchu na rycerzyka. Dobywszy tasaka, ruszył w nieśpieszne natarcie. W tej chwili młody mógł uciekać lub również obrócić koniem i podjąć walkę.

To, co się działo na reszcie polu walki...było mu całkowicie obce. Mógł on się wyłącznie przez wizury skupić jedynie na przeciwniku. Co zamierzał?
Przeciwnik:

Rywal posiada tarczę migdałową, pełną zbroję kolczą, płaty, kapalin oraz przerażającego wyglądu tasak bojowy. Sam koń nie był niczym osłonięty.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Nie Mar 25, 2018 3:13 pm

Kevanowi sprawnie udało się minąć jeźdźca i dostać się do pozycji optymalnej do walki z przeciwnikiem. Powoli zaczął zwalniać konia, gdy znalazł się na wysokości wroga. Jak jednak najpierw podczas szarży, a potem kątem oka, jego potencjalny przeciwnik był dość dobrze uzbrojony. W przeciwieństwie do Kevana, który nie miał po prostu czasu, by się uzbroić. Widząc, że odrzucił włócznię i dobył tasaka, Lannister oszacował swoje szanse. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie ruszyć naprzód i zaszarżować w kierunku wozu. Odrzucił jednak tą możliwość, nie chcąc zostawiać tutaj swojego przyjaciela. Spiął konia, zmuszając go do wyhamowania i ruszył, by zmierzyć się z przeciwnikiem.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Mar 25, 2018 4:56 pm

Obaj ruszyli na siebie niepośpiesznym natarciem, gdzie konny unosił tasak do cięcia od boku, a Kevan z mieczem na wysokości nosa. Gdy byli już w kontakcie wzrokowym, pierwszy ruch należał do przeciwnika lwa. Machnął on się prawego boku, wykonując przy tym cios nadgarstkiem na szyję klaczy rycerza, na co ten zareagował pchnięciem miecza na tasak, dzięki czemu rękojeść zablokowała obie bronie, więc Lannsiter wywinął lekko pod kątem po tasaku i ciął w rękę konnego, nieskutecznie. Podczas tego ruchu minęli się, przez co to jeden siedział na zadzie drugiego. Zaczęła się zwykła walka na rajtarowanie swymi wierzchowcami, gdzie obydwaj panowie krążyli siebie na około, gdzie jeden próbował uzyskać miejsce do niehonorowego cięcia na zwierze, a drugi by najzwyczajniej "zasiekać" wroga. Minęło parę chwil wymian ciosów, gdzie tasak był skutecznie zbijany na boki klingą, lecz same odpowiedzi były nieskuteczne przez pancerz rywala, ot parę razy dostał po rondzie kapalina, na co konny nawet nie zwracał uwagi. W końcu nastąpiła chwila przełomu, gdzie rycerzyna zajechał rywala z naprzeciwka do jego prawego boku, wykonując przy tym silnie pchnięcie w odkrytą twarz niehonorowego wroga. Mała długość sztych miecza trafiła nad paliczkiem kolczym rywala w bok nos, robiąc przy tym krwawą dziurę. Na co podczas odbijania młodego, odpowiedziano cięciem w nogę klaczy. Trzeba dziękować Siedmiu, bo tasak ledwo musną kolano, tworząc zacięcie, a nie jej odrąbanie. Ponownie nastąpiły zawody, kto komu wsiądzie na tył. Tym razem przewagę w rajtarowaniu miał pan "Kurwa rabują!", który cięciem z dołu trafił w szyję klaczy, co wywołało jej lekkie spłoszenie i zarżnięcie. Rana nie wiedział, jak wygląda, ponieważ nosił hełm, a i przód swego wierzchowca z takiej pozycji ciężko zobaczyć. Natomiast kolega Kevana miał całą zakrwawioną twarz, gdzie zapewne materiał pod spodem pięknie wszystko wsiąka. W tym momencie walka konna się zakończyła. Rycerz najzwyczajniej wjechał w bok konnego swoją klaczą i dzięki bliskiej odległości, chwycił najmocniej, jak tylko potrafił swój miecz i z najzwyczajniej posłał grom znad głowy w tył głowy rywala, gdzie kapalin już nie chronił. Uderzenie poszło, a przeciwnik wypuścił tasak z ręki, kładąc się przy tym na chwilę na własnym koniu, który odjechał dalej w panice, co wywołało zaraz spadnięcie jeźdźca obok w trawę. Taka była moc uderzenia głowicą miecza z zamachu. Sam koń jechał hej daleko z tego miejsca.
Jeśli nasz rycerz się zatrzymał, by się rozejrzeć, mógł dostrzec, że walka pieszych nic się nie zmieniła, a konni już zakończyli rozganiać bydło, wybijając przy okazji każdego pachoła, który im w tym przeszkadzał. Zaczęli oni powoli kierować swe konie na wzgórze. Za ni cholery w tym hełmie nie mógł dostrzec swoich konnych sojuszników. Było mu duszno i był już zlany potem.
*Klacz Kevana ma Lekką i ciężką ranę, walka konna jest uniemożliwienia. Ledwo oddycha.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Pią Mar 30, 2018 5:59 pm

Poszło... łatwo. Może jego przeciwnik niehonorowo tnąc w jego konia zadał mu parę ran, ale w końcu padł pod jego ciosem na ziemię. Łatwo. Koń jednak trochę krwawił, toteż Młody Lew, coby go już nie przemęczać, zsiadł. Zdjął też z głowy hełm. Chciał się lepiej rozejrzeć i zobaczyć co z jego towarzyszami. Nic jednak więcej nie dostrzegł, toteż zlokalizował najbliższego z przeganiających bydło jeźdźców, założył na powrót swój hełm i ruszył w jego kierunku, z zamiarem w pierwszej kolejności zarżnięcia jego konia, sprowadzenia w ten sposób przeciwnika do wyrównanego poziomu i wtedy porachowania się z nim (chyba, że sam upadek byłby wystarczający).
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Kwi 13, 2018 7:15 pm

Sięgająca wiele wieków kultura Andalów wznosiła ponad wyżyny zasady rycerskości. Ważnym więc atrybutem każdego rycerza Westeros było posiadanie zdrowego konia oraz własnego miecza. Pozbawiony owego atrybutu w postaci przyjaciela w tułaczce Kevan miał jeden, jedyny cel, jaki przyszedł mu do głowy. Ująwszy i zdjąwszy ze swej głowy hełm, młody lew rozejrzał się po polu bitwy, chcąc zdobyć swym wzrokiem kogoś ze swojej świty. Jednak nie mogąc ich znaleźć, postanowił sam ruszyć na pozostawionych na pagórku złoczyńców. Tym samym hełm znowu wylądował na jego głowie, ograniczając widoczność do jedynie tego, co widział na wprost.
Jednak nie udało mu się zaskoczyć warchołów, którzy na swych koniach przerwali w pewnym momencie bicie bydła i sługusów, a którzy widząc Kevana, postanowili na niego szarżować zebranym galopem. Celem było jednak nieatakowanie go, a jedynie wyminięcie, aby kolejne, co zrobić to wykonać jeździecką nawrotkę. Mimo to, Lannisterowi Siedmiu sprzyjało, bo oto udało się mu zdzielić porządnie konia jednego z mężczyzn, jednak zapłaty, jakiej oczekiwali od niego, było rozłupanie chroniącej go kolczugi za pomocą toporka najeźdźcy. Po tym ciosie ledwo utrzymał się na nogach, chwytając się tak samoistnie w miejscu uderzenia lewą ręką. Czuł się tak, jakby zderzył on się z taranem. Najzwyczajniej przez moment nie mógł złapać powietrza i się najzwyczajniej dusił w hełmie. W tym czasie miecznik wykorzystał sytuację i zszedł z rannego konia, poprawiając przy tym swą tarczę u lewej dłoni. Sam topornik zaraz minął rycerza, znikając mu przy tym punktu widzenia wizur jego hełmu. Otrząsną się to zaraz z szoku, jaki to trafił koło jego serca i unosząc wzrok, spostrzegł biegnącego w szarży z mieczem wroga. Blondyneczka z jękiem dokonała cięcia znad lewego ramienia do prawej, zbijając przy tym pchnięcie wrogiego miecza na swoje prawo, gdzie to zaraz rycerzyna niezręcznie wywinął swym orężem i rękojeścią, spróbował się zasłonić przed ciosem tarczy wymierzonym w jego klatkę. Oczywiście na samej nieskutecznej zasłonie nie stawiał karty, a z trudem ruszył w tył, odbijając tak kolejne ciosy oponenta, nabierając przy tym czasu do nabrania tchu, którego przecież mu brakowało. Po dłuższej chwili usłyszał on za sobą konia, który wręcz pędził. Odepchnął tak kopniakiem swego oponenta z mieczem, gdzie to zaraz odwrócił się do źródła dźwięku. Oho, topornik znowu w akcji. Lannister chwycił miecz na prawym ramieniem i odczekał na odpowiedni moment, dokonując przy tym uniku na lewo od szarżującego i próbując ciąć w łeb jego konia. Ostrze ze świstem wbiło się głęboko w mięso wierzchowca, ochlapując przy tym intensywnie juchą samego Kevana, mając farta, że krew nie zalała mu wizur. Prawdopodobnie trafił w szyję konia. Podczas wyrywania ostrza był taki problem, że było trzeba je najzwyczajniej puścić, by zrobiłoby to coś niemiłego z nadgarstkiem, zwłaszcza przy tym, że ten koń po tym ciosie zrobił fikołka, a jeździec przeleciał tak z dobre cztery metry dalej od upadku zwierza, klnąc przy tym silnie.- Tfu! - Rzucił spod swego "ukrytego hełmu"pan z toporem i spróbował jak najszybciej ruszyć z ziemi ku Kevanowi. Było widać, jak utyka na lewą nogę. Wtedy zaczęła się nierówna walka pomiędzy szybko znalezionym mieczem przez zielonookiego, które musiało zbijać ciosy topora, jak i swego oręża bliźniaka, robiąc przy tym uniki przed ciosami tarcz, próbując przy tym najzwyczajniej trzymać dystans. Walka była dość długa, lecz zakończyła się triumfem Lwa. Przeciwnicy co prawda doprowadzili go do linii lasu obok drogi, lecz przerwał im ten pomysł dziurawiąc oczodołek dla jednego, natomiast drugiemu serwując cios w okrytą kolczugą krtań, gdzie zapewne po takim ciosie napadł go atak kaszlu i rycerz wykorzystał sytuację, by najzwyczajniej pchnąć go pięć razy w czerep. Przez całą walkę miał problemy z oddychaniem i poruszaniem korpusem na boki. Walka nadal wrzała.
* Kevan ma ranę średnią, lekką i tylko lekki pancerz na przodzie korpusu.
M&A
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Sro Kwi 18, 2018 9:38 am

Kevan zrzucił z głowy hełm, w którym było mu tak duszno. Wreszcie mógł zaczerpnąć trochę oddechu po długiej i męczącej walce. Spojrzał po pobojowisku. Przeniósł wzrok na zabitych bandytów. W tej chwili potrzebował trochę lepszej ochrony. Zabrał od jednego z nich tarczę i jakiś mniej wytrzymalszy, ale wygodniejszy hełm. Przy każdym ruchu czuł, jak bolą go jego żebra. Nie mógł jeszcze jednak sobie pozwolić na odpoczynek. Musiał jeszcze znaleźć Jona. Omiótł jeszcze raz wzrokiem pole, próbując go znaleźć. A jeżeli nie widział to na pierwszy rzut oka, począł się przechadzać w jego poszukiwaniu. Cały czas jednak uważał czy nie ma w pobliżu jakichś wrogów, żeby nie dać się zaskoczyć.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Kwi 22, 2018 10:22 pm

Kevan znalazł dokładnie taki hełm jaki sobie wymarzył, to jest hełm mniej wytrzymalszy oraz nieco bardziej wygodny. O jego wytrzymałości świadczyła wąska dziura na skroni, a także fakt bycia hełmem otwartym. Właściwie była to przyłbica pozbawiona zasłony, która w tego typu hełmach zazwyczaj formowana była w charakterystyczny psi pysk. W gruncie rzeczy była to dobra chwila, żeby zadecydować który z hełmów Kevan chce nosić. Pierwszy hełm dawał mu pełną ochronę, a drugi swobodę oddychania i pełny zasięg widzenia. Biorąc ze sobą również tarczę Lannister szedł przez pobojowisko nie niepokojony przez nikogo. Do czasu, bowiem niepokoił narastający hałas w miarę zbliżania się do jego źródła. Po przejściu przez niskie wzgórze Kevan znów znalazł się na obrzeżach pola bitki. Obrońcy wagenburga trzymali się wciąż dzielnie. Zbroczoną krwią ziemię znaczyło znacznie więcej trupów niż wcześniej. Głównie trupów atakujących. W samym środku obrony Kevan ponownie ujrzał rycerza od Złotej Wagi, ale tym razem towarzyszył mu ser Jon. Jakieś sześć metrów od ser Kevana ukryty przed obrońcami za głazem siedział kusznik. Kręcił korbą powoli naciągając cięciwę kuszy, ale póki co nie zauważył Lannistera ze względu na zasłaniający widok dach kapalinu, gdy głowę miał pochyloną.


Hełm:
Ten znaleziony hełm to ja mechanicznie traktuję jako pancerz klasy średniej.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Pon Kwi 23, 2018 2:05 pm

Kevan faktycznie znalazł interesujący go hełm. Bez namysłu więc zabrał go i zmienił za swój, zostawiając swój w bagażu przy rannym koniu. Poszedł więc dalej i rozglądał się dookoła, szukając kogoś, żeby mu zajebać lub swojego przyjaciela Jona. Jego wzrok w końcu przyciągnęła spektakularna obrona wozu, którą dostrzegł wcześniej ale nie miał okazji pomóc, walcząc z tymi bandytami na koniach. Teraz jednak mógł w końcu i tam ruszyć i wspomóc broniących się, szczególnie że dojrzał tam wreszcie swojego znajomego, którego mu tak brakowało. I odetchnął tedy z ulgą. Chciał mu oczywiście pomóc, tylko przy każdym kroku bolały go strasznie żebra. Wtem jednak obok dojrzał kolejnego bandytę, który właśnie naciągał swoją kuszę. Wzruszył ramionami i rzucił się na niego, starając się wyrzucić mu z rąk tą kuszę albo po prostu zajebać. W końcu nie mógł pozwolić, żeby ten gość strzelił w kogoś innego.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Kwi 23, 2018 4:59 pm

Kevan rzucił się na kusznika tak jak zamierzał, jednak nagły ruch w skrawku pola widzenia wywołał reakcję celu. Przeciwnik odrzucił kuszę, gdyż nie zdążyłby jej naładować, wydobył sztylet i postanowił postawić swoje życie na szali losu skracając dystans. Nie był on jednak w stanie trafić swym sztyletem Kevana, ponieważ ten skutecznie trzymał go na zasięgu miecza. Za to Lannister robił co chciał. Najpierw trafił kusznika w ramię, a potem szerokim cięciem trafił w szyję. Trysnęła krew, ciało opadło bezwładnie na ziemię, a głowa potoczyła się kilka metrów dalej. Tylko z otwartej szyi wciąż tryskała jucha w rytm bijącego jeszcze serca, kolorując na czerwono stopy rycerza. W tym samym czasie podniósł się wielki ryk pośród którego Kevan zrozumiał tubalny ryk ser Jona:
- ZWYCIĘSTWO! Ha, uciekajcie precz podli bandyci!
I w rzeczy samej, ludzie szturmujący wagenburg pierzchali na wschód. Kto zdrów ten biegł, a kto ranny ten kuśtykając starał się iść jak najszybciej. Na drodze zostawili za sobą wiele trupów. Jednakże nikomu z obrońców nie spieszyło się do pogoni za wrogiem. Jedni ludzie zaczęli układać wozy z powrotem w linię, drudzy zajmowali się rannymi, a trzeci kopali dół w ziemi. Po bliższym przyjrzeniu się jeszcze kilku zdejmowało rynsztunek z poległych wrogów.
Kevan zobaczył jak ser Jon stojąc obok rycerza od złotej wagi wskazuje na niego, by zaraz ruszyć w jego kierunku. Po chwili byli już przy nim.
- Ser Kevanie, poznaj ser Ferdynanda Hex. Ser Ferdynandzie, to jest książę Kevan z rodu Lannisterów, o którym ci wcześniej mówiłem.
Po zapoznaniu się i wymienieniu takich uprzejmości jak "miło mi" Hex przeszedł do konkretów.
- Ser Jonie, ser Kevanie, dziękuję wam panowie za pomoc. Jestem waszym dłużnikiem. Kto wie ilu dzielnych mężów jeszcze by zginęło, gdyby nie wasza pomoc. Jednakże udało nam się ująć jednego z tych bandytów żywcem i wyjawił mi kto stał za tym atakiem. Zresztą już sam się domyślałem. Otóż pracodawcą tych bandytów jest ser Dorin Tanwey i w obecnej sytuacji złożę mu wizytę w jego wieży. Myślę, że osoba księcia bardzo by pomogła przemówić temu łotrowi do rozumu. Co wy na to, panowie?
Jak się można było domyślać po wstępnym dialogu w czasie całego bitewnego zamieszania lub bezpośrednio po nim ser Jon opowiedział Hexowi wiele, jeśli nie wszystko. Co ciekawe winnym sytuacji był ten sam rycerz, do którego wcześniej jechali.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Pon Kwi 23, 2018 9:39 pm

Kevan patrzył tylko jak rozjebani żołnierze uciekali w popłochu. W pierwszej chwili zerwał się, żeby ich gonić, ale znowu przypomniał mu się ból w piersi. Złapał się za nią i dysząc ciężko podszedł do ser Jona i nowo poznanego ser Foxa.
- Witam. Kevan Lannister. Kurwaaa... - jęknął, łapiąc się w miejscu bólu. - Macie kogoś, kto potrafiłby mnie opatrzyć. Przecież tak nie pójdę do tego lorda. - jęknął. - Ale no tak, tak, jasne. Mogę pomóc, tylko pomóżcie mi szybko... - mówił szybko, zgadzając się bez problemów na wszystko. Co mu w końcu mogli zrobić, był Lannisterem, jeden rycerz do przekonania to żaden problem. A jak będzie sprawiał problemy to, na Siedmiu, wróci do Skały po paru rycerzy i pokaże mu, jak walczy prawdziwy lew z Zachodu. - Jak to się w ogóle stało, ser, że Cię napadł? Podpadłeś mu czy coś? - rzucił Kevan w stronę ser Ferdynanda. - Nie możemy pozwolić, żeby coś takiego się działo na ziemiach mojego stryja. Będę musiał interweniować. Tylko mnie najpierw opatrzcie, na Siedmiu!
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Kwi 23, 2018 11:38 pm

Jon momentalnie podbiegł do Kevana i przełożył jego ramię przez swój kark, żeby pomóc mu iść. Przeszli kawałek, ale ser Ferdynand zaraz wydarł się na cyrulika, żeby przyszedł do nich czym prędzej, więc po około dziesięciu sekundach Kevan medyk był na miejscu. Żeby zająć się ranami, Kevan musiał zdjąć elementy opancerzenia w czym cyrulik pomagał mu jak mógł, ponieważ zdawał sobie sprawę jaki ból może odczuwać jego najnowszy pacjent. Wobec tego rozmowa trwała w trakcie procesu składania Lannistera do kupy.
- Najwyraźniej podpadłem. Moje ziemie leżą na granicy z jego ziemiami, ale w domu rzadko bywam, bo trudnię się handlem. Nie zdziwiłbym się, jeśli wymyślił sobie jakąś bzdurę i oskarżył mnie o nią, żebym został przez lorda pozbawiony włości na jego korzyść. To podły człowiek, ale atak na moją karawanę to już przesada.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Pon Kwi 23, 2018 11:52 pm

Kevan jęknął, gdy musiał zdjąć z siebie swoją kolczugę. Nawet pomimo pomocy cyrulika rany zadawały mu ból. - Oczywiście, rozumiem. W takim razie trzeba tym bardziej coś z tym zrobić. - stwierdził, obserwując, jak cyrulik bada jego ramię. - Nie możemy w końcu pozwolić, żeby byle rycerzyk sobie postępował jak król. Jedynie mój dobry stryj, naznaczony przez Siedmiu król Lancel jest królem na Zachodzie. - dodał, oczekując w pełni aprobaty. - W takim razie przysięgam Ci lordzie, że nie spocznę póki nie uzyskam sprawiedliwości na Tanweyu. Na swój honor i swoje życie. - uderzył dłonią w prawą pierś i od razu tego pożałować, znowu czując przypływ bólu w trochę oddalonym, lewym ramieniu. Znowu jęknął i nie chcą pogorszyć sprawy, dał się w spokoju do końca opatrzyć, a zaraz po tym był gotowy ruszać w dalszą drogę.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 12, 2018 1:41 am

Dwie godziny później

Cały orszak zajechał do miejsca niedawnej bitki. Obok drogi ciągnął się szereg grobów, a także jeden większy - zbiorowa mogiła dla przegranych. Wozy już nie były skupione w wagenburgu, wręcz przeciwnie, stały uporządkowane wzdłuż drogi oczekując wyjazdu. Ser Ferdynand jakby nieco poweselał, trochę już minęło od wydarzeń spod wieży, a on wydawał się nie przejmować się takimi błahostkami. Jak każdy człowiek interesu. Kompania zsiadła z koni i Hex wszedł za wóz. Po chwili wrócił prowadząc białego ogiera.
- Ser Kevanie, dziękuję jeszcze raz za twą pomoc. Gdyby nie ty, wielu spośród żywych nie ujrzałoby zachodu słońca, więc w imieniu moim własnym i wszystkich moich ludzi chciałbym ci podziękować, a także wręczyć ten oto dar. Zdaję sobie sprawę, że straciłeś swojego konia w potyczce, więc chyba trafiłem z podarunkiem, prawda? No, niech służy ci dobrze, rycerzu, obyś walcząc z jego grzbietu odniósł wiele wspaniałych zwycięstw, o których z pewnością usłyszę z pieśni o tobie.


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Kevan Lannister on Nie Maj 13, 2018 4:53 pm

Ser Ferdynand, w przeciwieństwie do Młodego Lwa, wydawał się wesoły. No tak... przecież on pozbył się srogiego problemu i uratował głowę. A Kevan... kazał zabić tylu niewinnych ludzi! Gdyby zabił ich w walce, to co innego. Ale umrzeć tak niehonorowo. Cały czas starał się ukrywać swój smutek, ale z pewnością wyglądał na spochmurniałego i trochę smutnego. Ale koń... wyglądał wspaniale. O czym innym mógłby marzyć. Powinen cieszyć się niemiłosiernie za taki podarek... Ale tylko smutnie się uśmiechnął i powiedział:
- Dziękuję, ser Ferdynandzie. I ja mam nadzieję, że będzie mi dobrze służyć. - położył mu rękę na ramieniu i spojrzał jeszcze raz. - Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. W każdym razie... cieszę się, że mogłem pomóc. Trzymaj się i powodzenia! - powiedział i wskoczył na swojego nowego konia. Pewnie jeszcze chwilę zajmie mu oswojenie się z nim, ale gdy już się to stanie, na pewno będzie wiernie mu służył. Przejechał kawałek, zrobił kółeczko i wrócił w to samo miejsce. Odwrócił się na resztę towarzyszy. Miał ich tam czterech. Ser Jon, dwóch rycerzy ser Ferdynanda i stary septon, który wyglądał na zmizerniałego, zmęczonego tym wszystkim i przestraszonego. Kevanowi momentalnie zrobiło się mu go szkoda. Zsiadł z konia i oznajmił:
- Septon pojedzie na koniu, a ja będę prowadził konia pieszo. Chyba nie ma powodu, by dalej zwlekać z podróżą. Czas ruszać! - oznajmił i ruszyli powoli w stronę domu, Skały. A Kevan całą drogę miał iść z brzemieniem, słysząc wybrzmiewający wciąż w uszach krzyk niewinnych.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 11:42 pm

- Do zobaczenia, ser Kevanie. Oby nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżowały.
I karawana ruszyła. Wozy wtoczono na drogę, a następnie zaprzęgnięto w niego konie, które popędzone batem ruszyły z miejsca, aby ser Ferdynand mógł sprzedać swoje towary w innym mieście. Trwało to bardzo krótko, więc kiedy Kevan przejechał kawałek, zrobił kółko i zawrócił, to pochód znikał już za najbliższym wzniesieniem terenu. A akurat wzniesień terenu na Zachodzie jest cholernie dużo, to i aż tak daleko to nie było. W każdym razie septon z wdzięcznością przyjął zaoferowane miejsce na koniu. Nogi już go bardzo bolały, więc po wspięciu się na grzbiet rumaka z pomocą dwóch rycerzy odetchnął z ulgą. Kompania ruszyła w stronę Casterly Rock. I septon szybko pożałował jazdy na koniu, bowiem nie był do niej przyzwyczajony. Tak jak wcześniej bolały go nogi, tak teraz bolały go biodra, ale nie poskarżył się ani słowem.


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Harrold Clegane Yesterday at 4:20 pm

20 maja 336 AC

Rozpocząłem więc swoją wielką przygodę. Kto wie, może za kilkadziesiąt lat będę tak samo sławny, jak ser Duncan Wysoki z Gwardii Królewskiej? Ser Duncan przecież zanim wdział biały płaszcz, był wędrownym rycerzem i sypiał pod żywopłotami. Mnie w najbliższym czasie czeka zapewne podobny los. Co prawda jestem rycerzem. Ba, jestem nawet szlachetnie urodzony. W końcu mój ojciec pochodzi z rodu Clegane. Ród ów może nie jest chociażby w najmniejszym stopniu starożytny, ani nie odznaczył się też jakimiś nadzwyczajnie honorowymi rzeczami, ale jednak już od paru pokoleń Clegane'owie posiadają swoje ziemie i zamek i służą rodowi Lannisterów. Tak czy siak, nie chcę mieć z nimi niczego wspólnego. O człowieku powinien decydować on sam, a nie jego rodzina i tak właśnie ma się stać w moim przypadku. W przeciwieństwie do moich przodków, ja będę prawdziwym rycerzem, ideałem rycerskości i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Na własną rękę zdobędę sławę, służąc innym lordom i kto wie, może kiedyś otrzymam nawet własny zamek. Tymczasem nic mi nie stoi na przeszkodzie, aby zmierzać prosto tą, czy inną drogą, gdziekolwiek tylko zapragnę.
avatar
Harrold Clegane

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 06/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Zachodu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach