Dziedziniec

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Gru 21, 2017 7:06 am

Niewielki plac pomiędzy wieżami i budynkami Orlego Gniazda. Można stąd się dostać do każdego bydunku w zamku, przechodzą przez niego również przybywający i odchodzący z siedziby króla.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Nie Sty 14, 2018 12:13 am

Południe - 9 Stycznia 336 AC

Przybył on w końcu po trzech dniach do Orlego Gniazda bogatszy o praktyki z dzikiem i dziwnymi chłopami. No przecież! Sam dzik był dumnie wnoszony przez jego dwóch rycerzy przez dziedziniec. Ależ to była satysfakcja! Jego ojciec na pewno go pochwali za taką niezłą zdobycz. W dodatku ten dzień oznaczał coś, a oznaczał on nadchodzący dzień imienia u Juniora Harrolda! Tydzień zapowiadał się iście bajecznie. Dostanie on prezenty, wybierze się z dziadkiem na łów z sokołami, dołączy rysunek połudiowych gór Doliny do swojej kolekcji, zje własnoręcznie upolowanego dzika, no cud nie umierać takiemu księciu. Oczywiście kazał on sługom przygotować dostojną potrawkę z dzika na rodzinny obiadek. Do tego czasu ruszy on do Septu podziękować Siedmiu za takie udane dni i wybłagać o oświecenie twierdzące, że Zokar nie jest szpiegiem. Jestem Księciem i wnukiem Króla, nie mogę być taki ufny. Chcę przecież zostać rycerzem, który będzie chronił tej krainy. Taki jest mój cel i obowiązek wobec rodu.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Nie Sty 14, 2018 12:27 am

Tego Samego Dnia

Zaraz po dostarczeniu dzika do kuchni oraz odmówieniu modlitw przed rodziną kolacją, Harry zdecydował się zrobić to co małe sokoły lubią najbardziej. Mianowcie udał się do swojej komnaty przebrać w czyste ciuszki, zabrać z szafy pełen gambeson wraz z hełmem płytowym i polecieć z tymi rzeczami na dziedziniec. Co planował zrobić Arryn? Wziął się za swój ulubiony typ spędzania czasu, czyli trening. Zaczął on od lekkiej rozgrzewki, gdzie na końcu pogobił trochę pompek i podciągnięć na drągu. Zaraz potem przebrał się w pełen gambeson na drewniane zapięcia, nałożył hełm typu salada i poleciał szukać po stojakach tępego miecza długiego. Jest i on. Młodzieniec chwycił za jeden z mieczy opartych o stojak i paroma machnięciami oraz podkręceniami ocenił broń. Nada się. Rzekł w duchu, by zaraz zabrać się za rozciąganie z mieczem. Na sam koniec tego wszystkiego został sparing, a  z kim? Jest taki syn fechmistrza, który zwie się Edmure. Właśnie z tym Edmure'em Harry miał w planie zabrać sparing. Obaj kasztanowowłosi zajęli swoje miejsca i typowym gestem uniesienia miecza do nosa zaczęli walkę, która miała polegać na rozbrojeniu przeciwnika. Oczywiście Arryn nie zapomniał o rękawicach płytowych.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 1:23 am

Obaj chłopcy byli dość wysocy jak na swój wzrost, Harry w średnim pancerzu i ciężkim hełmie, zaś Edmure w pancerzu lekkim. Dodatkowo różnili się tym, że Edmure miecze miał dwa.

Partnerzy w treningu ustawili się naprzeciw siebie i skłonili, by po chwili przystąpić do działania. Klasycznie - zaczęło się od krążenia, gdzie Harry zdobył niejako moment przewagi i dźgnął źle ustawionego Edmure`a w tors. Ten zaś wydawałoby się specjalnie mu na to pozwolił, by tylko zwabić księcia w swój zasięg i wprost zasypać krótkimi, precyzyjnymi cięciami. Co jakiś czas poprawiał uderzeniem płazem, powodując istny grad ciosów. Klatka, głowa, mostek. Niedoświadczony w takich pojedynkach Arryn ratował się obroną, lecz syn fechtmistrza widać tylko na to czekał, zwielokratniając nawałnicę. Porządnie obity Harry w akcie desperacji odpędzał się zamaszystymi młynkami i jeden nawet dość solidnie trafił Edmura w ten jego - pożal się Siedmiu - czepiec, co jednak nie zatrzymało go przed odegraniem się i trafieniem Harrego płazem miecza. Tak przynajmniej z sześć razy w głowę. Może i gorzej opancerzony, ale na pewno lepiej wyszkolony Edmure podał rówieśnikowi rękę, by pomóc wstać z klęczek. Kilka miesięcy temu to jemu pomagano wstać, więc nic nie było jeszcze stracone.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2473
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Nie Sty 14, 2018 10:49 am

Gambeson to był w praktyce pancerz lekki, bo niczym nie różnił on się w wadze od skórzni, a nawet chronił lepiej od możliwości dostania siniaka bądź złamania od broni obuchowych. Takowe Gambesony nosiło się pod zbroją płytową, ale już wracając do pojedynku. Harry wiedział, że Edmure to będzie ciężki zawodnik, w końcu był synem fechmistrza i jeszcze na dodatek był wyrośnięty jak sam książę, więc było wiadome, że trzeba dać z siebie wszystko, co można. Przez bardzo krótki moment wymieli się ciosami, bo skończyło się to na półmieczowaniu Edmure'a, który najzwyczajniej trzaskał głowę rudzielca swoją rękojeścią. Jak to się skończyło? Głowa niebieskookiemu prawie wybuchła od tego bólu wymieszanego z piszczeniem w uszach. Zaraz, potem gdy tak leżał przytępiony, kolega podał mu dłoń, by po prostu pomóc wstać. Chłopak ledwo kontaktując, także wyciągnął i spróbował wstać z pomocą małego zbrojnego.
- Nieźle walczysz, Edmure.- Rzekł podnosząc swoją salade w górę. Ależ ten świat był wypełniony świeżym powietrzem. Normalnie poczuł się jak w niebie. Wypuścił tak głęboko powietrze, po czym spojrzał ponownie na swego rówieśnika.- Spróbujmy jeszcze raz, tylko napiję się wody.
Tak jak powiedział, tak zrobił, obaj chłopcy musieli ciężko pracować, by w przyszłości być mistrzami miecza Doliny.

Z/T
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Wto Sty 16, 2018 2:13 pm

20 Stycznia - 336 AC

Tego dnia nasz młodzik wybrał się na dziedziniec w celu treningu strzelania z łuku do celu. Towarzyszył mu podczas tego ćwiczenia znany na Orlim Gnieździe łowczy z imieniem Hugo. Początkowo trenowali oni z krótkimi łukami, by tak rozgrzać się przed użyciem długich łuków, przy których było potrzebna znacznie większa siła ramion. Oczywiście przed samym strzelaniem rozciągnęli oni swoje kończyny prostymi ćwiczeniami, gdzie mogą najzwyczajniej pomachać rączkami, by w końcu przestały przeskakiwać. Początkowo ich odległość do strzałów wynosiła dwadzieścia metrów, a co każdą dziesiątą strzałą ruszali z łowczym w bok do kolejnych tarcz i zwiększali przy tym odległość o całe pięć metrów. W końcu doszli oni do takiej odległości, że Książę ani Łowczy nie potrafili trafić w wybrany cel. Cóż..trochę treningu, a następnym razem pójdzie lepiej...
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Czw Lut 01, 2018 5:59 pm

2 Luty 336 AC

Harry był bardzo pochłonięty przez ostatnie wydarzenia ku udoskonaleniu się jeszcze bardziej w walce, ponieważ jego dziadek planował wielką walkę z Góralami, więc to była okazja się wykazać! Od samego początku dnia aż do wieczora jedynie trenował. Pot lał się z niego niemiłosiernie, a przy każdym udanym sparingu prosił Wojownika o siłę do dalszego treningu. Młody Sokół szedł jak burza przez różnych zawodników w swoim wieku, bo książę postanowił sobie, że pokona każdego rówieśnika umiejącego walczyć w Orlim Gnieździe, by tak udowodnić samemu sobie, że potrafi na tyle dobrze walczyć, że jest godny ruszyć wraz z wojskami dziadka do walki z Dziukusami. Nie poddam się, muszę pokazać, że jestem wart ostróg. Powtarzał sobie ciągle w głowie, motywując się tak pomimo ogromnego zmęczenia, by dalej trenować. W środku dnia odczuwał on efekty możliwego zemdlenia, ale nie przeszkadzało mu to. Rycerz musi umieć walczyć dnie i noce, bez żadnego zawahania się, czy pokazania zmęczenia. Nie mogę się poddać. Muszę być przykładem zdolności bojowej! Te słowa zwiększały w nim jeszcze większe siły do dalszego wysiłku, wręcz kipi zapałem.
W końcu nadszedł wieczór, a jego przeciwnikiem ponownie był Edmure, syn fechmistrza. Chłopacy stanęli naprzeciwko siebie, będąc wyposażonymi w miecze bękarcie, grube gambesony oraz płytowe hełmy. Rówieśnicy przyjęli odpowiednie pozycje, po czym zaczęli typowy taniec, w którym obaj zaczęli siebie powoli okrążać, szukając w ten sposób luki w obronie przeciwnika bądź sprowokowania do nieudolnego ataku. Pierwszy z ruchów należał do Edmure'a, który wykonał szybki krok prawą nogą do przodu, przenosząc w ten sposób dodatkową energię do cięcia znad prawego ramienia na prawe kolano Sokoła, który szybko na taką zagrywkę zareagował ruchem na bok i zatrzymaniem miecza przeciwnika zastawą, dzięki czemu miecz przeciwnika się ześlizgnął po jego własnym, co zaraz rudzielec wykorzystał do dalszego ruchu. Niebieskooki cofnął tak miecz do siebie i szybko wywinął go tak od lewej, do prawej celując w ten cięciem w prawe odsłonięte udo kolegi. Efekt ciosu nie był jakiś straszny, bo skończył się zwykłym siniakiem, ale Edmure nie został obojętny na takie zagranie. Syknął on z bólu, wykonując przy tym obrót ciała w stronę Sokoła, gdzie wykonał cięcie od dołu w brodę księcia, co spotkało się zbyt wolną odpowiedzią, więc ostrze uderzyło w bok hełmu, zostawiając za sobą jedynie iskry i widoczną rysę na hełmie. Obaj chłopcy odskoczyli wtedy od siebie na moment, po czym ponownie wskoczyli do bezpośredniej walki, gdzie wymierzyli ze sobą siedem szybkich ciosów, które zostawiały za sobą jedynie głuche uderzenia mieczy. W tym momencie Arryn przerzucił swoją prawą dłoń na ostrze miecza, co powszechnie nazywano pół mieczowaniem. Edmure wyprowadzał akurat w tym momencie pchnięcie w klatkę, więc rudowłosy wysuną na tyle miecz, by zbić tak broń wroga na bok, a zaraz potem przekręcić z lewej do prawej oręż, co wywołało zakleszczenie broni Amura w chwycie Harrolda, który wykonał do tego kopniak w brzuch młodzieńca, co go automatycznie wytrąciło od zakleszczonego żelastwa. Tak o to nemezis został rozbrojony, a Junior padł prawie zemdlały na ławę obok. Udało się...
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Zokar on Sro Lut 07, 2018 5:35 am

pora wieczorna 3 luty, 336 C


Zmęczony po żmudnej podróży niemalże spod Krwawej Bramy, młodzieniec był pełen nadziei, że ktokolwiek go wysłucha, będzie z pewnością przejęty tym, co młodzian ma do powiedzenia i chcąc nie chcąc, wyśle kogo trzeba przeciwko góralom. Nogi chciały odmówić mu posłuszeństwa, jednakże blondyn był przekonany, że należało jak najszybciej powiedzieć co trzeba i zacząć działać! Przybłęda, który podczas całej wędrówki dreptał za nim krok w krok, tym razem czujnie obserwował wszystko co działo się na dziedzińcu.
Zokar wypatrywał znanej sobie twarzy, jednakże nie widząc nikogo specjalnie wyróżniającego się, postanowił podejść do uzbrojonego mężczyzny, który zdawał się wiedzieć, gdzie go odesłać w sprawie audiencji. Nie czekając na żadne podpowiedzi, wyprostował się i z niespecjalnie szerokim uśmiechem podszedł do rosłego męża.
- Mości Panie, gdzie mogę starać się o audiencję u Króla? - spytał z poważną miną i tonem, jakby od tego zależało jego życie...bo przecież w pewnym sensie tak też było! W pewnym stopniu młodzian cieszył się ze znalezionego przejścia, jednakże brak trzody, której mógłby pilnować, bardzo poważnie szarpała jego pasterski honor.
avatar
Zokar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lut 07, 2018 11:41 pm

Zbrojny spojrzał na pastuszka z psem. Ot jakiś przybłęda domagał się rozmowy z samym królem Doliny? Uśmiechnął się i przez chwilę próbował zdusić śmiech.
- TY chcesz się widzieć z królem? - prychnął. Wtedy postanowił zażartować sobie z biednego pastuszka i momentalnie spoważniał. - Oczywiście sir, już go wzywam! - dodał salutując, po czym wybuchnął śmiechem. Szczęśliwie dla Zokara całej rozmowie przyglądał się inny z rycerzy, który postanowił stanąć po jego stronie. Minął próbującego się opanować rycerza i zwrócił się do bacy:
- Przepraszam za kolegę, nie powinien tak Cię ignorować. Poślę po zarządcę zamku, on zdecyduje co dalej. Proszę, zaczekaj tu. - dodał i zniknął na chwilę. Czas mijał, najpierw kwadrans, potem drugi... W końcu rycerz wrócił w towarzystwie starszego mężczyzny. Obejrzał sobie Zokara, po czym zaczął mówić:
- Witaj, jestem zarządcą Orlego Gniazda. Przykro mi, ale król ma obecniewiele ważnych spraw na głowie. Powiedz mi, co jest celem Twojego przybycia tu, a postaram się pomóc jak tylko mogę.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2473
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Lut 08, 2018 11:28 am

Harrold właśnie wychodził z wieży maestera, gdzie przeczytał list od Blackfyre'a i odpisał nań. Najpier odwiedziny, teraz to... co oni mogą planować?- zastanawiał się. Niemniej, zaproszenie było kuszące. Jeżeli wojna z góralami zakończy się odpowiednio wcześnie, być może król pojedzie tam osobiście.
Idąc przez dziedziniec, Harrold zauważył jakieś zamieszanie.

-Co to za zbiegowisko?- spytał zaciekawiony, a kiedy żołnierze się skłonili, a Zokar pocałował go w buty, władca pozwolił mu wstać i wysłuchał, co ma do powiedzenia.

-Dziękuję Ci chłopie za te informacje- powiedział po chwili zamyślenia, po czym odwrócił się do zarządcy:
-Poślij po mojego syna, starszego nad szeptaczami, marszałka i maestra, niech stawią się w komnacie rady. Chłopie- zwrócił się do Zokara- pójdź za mną- rzekł, po czym poszedł w stronę wspomnianej komnaty.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harry Arryn on Czw Lut 08, 2018 4:43 pm

Książę Harry do tej pory trenował walkę na miecze. Uzbrojony był w miecz dwuręczny, pełną przyszywanicę, salade oraz płytowy obojczyk. Trening polegał na tym, że pięciu rówieśników z mieczami otoczyło księcia i miało przebić się przez jego młyniec mieczem. Każde machnięcie zostawiało za sobą świst powietrza, a Arryn wkładał w to ledwo zalążki swej siły, bo bez sensu było machać, się przemęczać na zwykłym odstraszaniu swoim orężem. Sama sztuczka miała taki problem, który polegał na tym, że jeśli miecz w któregoś uderzy, to się na nim zatrzymuje, a wtedy Ci na tyłach mają okazję go ciąć, co zostawia mniejszy czas na reakcję. Oczywiście Harrold mógł wtedy jak najszybciej wyrwać miecz z przodu machnięciem znad głowy na swój tył, by móc odgonić swoją gardą drugiego. Oczywiście lewą dłonią trzymał głownię miecza, a prawą samą górę rękojeści, otrzymując tak świetny efekt lekkości w dłoniach i mających siłę młynków. Non stop ciągle zmieniał rozstawienie stóp, wręcz jakby tańczył w kółko w jednym miejscu. Jeśli dopadną go górale, to taka metoda walki na pewno mu pomoże. Na pewno nie nadrobią wyposażeniem, ale dzikusy mogły wciągnąć ich w pułapkę, gdzie młody będzie musiał walczyć z czterema na raz. Chociaż obstawiał, że przy takim dłuższym starciu, długo nie postoi. Wojowniku daj mi siły na tę wyprawę.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 159
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Saer Costayne on Wto Lut 13, 2018 10:25 am

13 lutego wieczorem

Po przekroczeniu Krwawej Bramy, cała czwórka wędrowców ruszyła przed siebie, kierując swe kroki prosto na Orle Gniazdo, którego jeszcze żaden z nich wcześniej nie widział. Jedynie Saer słyszał niegdyś opowieści Maestra o tym, jakoby było to miejsce wyjątkowe, chronione przez samą naturę przed najeźdźcami. Już sam widok Krwawej Bramy uświadomił młodego rycerza, że chyba była to prawda, a sam cel ich podróży może okazać się jeszcze bardziej fascynujący.
Bardzo szybko wszystkie przypuszczenia oraz wizje na temat Orlego Gniazda legły w gruzach, bo oto przed drużyną Saera pojawił się ostateczny cel ich wędrówki - Orle Gniazdo.
Williamie, uszczypnij mnie... - szepnął Saer do jadącego obok niego przyjaciela, samemu wpatrując się z nieukrywanym zachwytem na potężną fortecę jaką było Orle Gniazdo. Wspaniałe, potężne, wysokie i zapewne niemożliwe do zdobycia - nawet w opowieściach Maestra miejsce to nie mogło równać się z tym co zobaczyć można było tu na miejscu. Costayne zwolnił nieco, aby móc lepiej przyjrzeć się temu za czym tak długo gonił, aż wreszcie odwrócił się do swoich towarzyszy z uśmiechem na twarzy.
Wygląda na to, że wreszcie dotarliśmy. - powiedział do wszystkich po czym zaczął się głośno, donośnie i przede wszystkim szczerze śmiać.
____________________________________

Roland oraz Tim zabrali wszystkie cztery konie, by udać się z nimi do najbliższej stajni. Sam Costayne wraz ze swoim wiernym przyjacielem i obrońcą Williamem, ruszył w stronę dziedzińca Orlego Gniazda, by zacząć zapoznawać się z tym miejscem i jego mieszkańcami. Przyjaznym gestem ręki oraz ciepłym uśmiechem mężczyzna odpowiadał każdemu, kto spoglądał na niego z zaciekawieniem. Dobre pierwsze wrażenie było ważne, a reputacja wśród prostych ludzi była dla Saera równie ważna jak zdanie lordów i innych rycerzy. Po kilku minutach dosłownego snucia się po Dziedzińcu i podziwianiu tego miejsca, Saer wraz z Williamem skierował swoje kroki w stronę strażników, którzy pilnowali jednych z drzwi.
Sir Saer Costayne przybywa aby rozmawiać z lordem Orlego Gniazda. Czy wskażecie nam kierunek? - powiedział William do strażników z lekką niepewnością w głosie, którą Saer wyczuł od razu, ale nie komentował jej ani nie przerywał. Spoglądał tylko na strażników z delikatnym, uprzejmym uśmiechem i oczekiwał ich odpowiedzi.
Rycerz długo wyczekiwał tego dnia, spotkania z władcą tego miejsca, ale kiedy już tu się znalazł zaczął wyczekiwać również czegoś innego - solidnego wypoczynku i dobrej strawy.


Ostatnio zmieniony przez Saer Costayne dnia Sro Lut 14, 2018 10:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harrold Arryn on Sro Lut 14, 2018 2:26 pm

Niestety, swoboda rozmawiania z obcymi nie była czymś, czym mogli pochwalić się żołnierze w Orlim Gnieździe. Posłali jednak po Zarządcę zamku i wpuścili gości na dziedziniec
Poinformowany o gościach Zarządca wkrótce przytruchtał.
-W imieniu Harrolda, Pierwszego tego Imienia z rodu Arrynów, z Bożej łaski Króla Góry i Doliny, Władcy Zimnej Wody, Trzech Sióstr, Paluchów, Kamyka, Paps, lasu Snakewood i Gór Księżycowych, suwerena Gulltown, Runestone, Wickenden, Longbow Hall, Old i New Anchor, Redfort oraz Domu Serca; lorda Orlego Gniazda oraz Krwawych i Księżycowych Bram, serdecznie witam Was w Orlim Gnieździe - wysapał. Doprawdy, ta cała tytulatura, choć piękna, czasami męczyła urzędnika. Kiedy jednak opanował oddech, przemówił ponownie, tym razem pamiętając już o manierach i o uśmiechu:
-Ser Saerze- urzędnik wiedział, z kim ma do czynienia, gdyż dzięki krukom wiadomość o przybyszu dotarła z Krwawej Bramy szybciej od samego przybysza- przygotowano komnaty gościnne dla Ciebie i Twoich towarzyszy w Wieży Dziewicy- wskazał ją dłonią- jeśli pragniesz podziękować Siedmiu za udaną podróż, sept jest do Twojej dyspozycji. Posiłek można spożyć w Wysokiej Sali, w niej też Jego Miłość pragnie podjąć Ciebie, Panie i Twoich towarzyszy dzisiaj na wieczerzy. Jeżeli życzysz sobie, ser, rozmowy z królem w cztery oczy, zostaniesz zaprowadzony do jego samotni. Przy Wieży Dziewicy mamy też gaj, skąd można podziwiać góry. Uff, to chyba wszystko, pomyślał Zarządca, po czym zawołał sługę i, jeśli Saer nie miał pytań, pożegnał gościa, a służący zaprowadził podróżnych do ich komnat. Goście z pewnością byli zmęczeni, w końcu mieli za sobą długą ciężką podróż na mułach bo zboczach góry, na której szczycie stało Orle Gniazdo.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Saer Costayne on Czw Lut 15, 2018 9:46 am

13 lutego wieczorem

Kilka minut oczekiwania na zarządcę pozwoliło młodemu rycerzowi jeszcze trochę zapoznać się z dziedzińcem Orlego Gniazda. Mężczyzna rozglądał się i obserwował ludzi, z których każdy zdawał się być zajęty czymś dość ważnym, każdy dokądś szedł, załatwiał swoje sprawy, nie było tutaj miejsca dla niezdecydowanych leniuchów i to właściwie spodobało się Saerowi. Wreszcie odwrócił się od znowu w kierunku wielkich drzwi, przy których pojawił się zarządca i uśmiechnął się do niego przyjaźnie. Nawałnica tytułów jakimi mężczyzna zaczął sypać w stronę przybyszów, speszyła nieco Williama, których zerknął ukradkiem w stronę Saera jakby obawiał się, że to zapowiedź nieprzyjemności związanych z przybyciem do tego miejsca. Costayne ciągle stał niewzruszony i wpatrzony w zarządcę, który po chwili przeszedł do mniej oficjalnej i bardziej przyjaznej części swojej wypowiedzi, która uspokoiła Williama i uświadomiła, że nie zawsze poważne słowa muszą oznaczać kłopoty.
Bardzo chętnie podziękuję Siedmiu za bezpieczną podróż i poproszę o łaskę dla Lorda Harrolda, który zgodził się ugościć nas w swoich wspaniałych włościach. - mówiąc to, Saer skłonił się lekko co przy jego wzroście wyglądało jakby nachylał się do zarządcy by szepnąć mu coś na ucho.
Dwójka naszych towarzyszy pozostała na dole, aby odprowadzić konie do stajni. Zapewne pojawią się tutaj niedługo, więc prosiłbym aby im również ktoś wskazał drogę do miejsca, gdzie mogliby zaznać zasłużonego odpoczynku. Byłbym niezmiernie wdzięczny. Proszę również przekazać Lordowi Harroldowi, że z nieskrywaną przyjemnością stawimy się na wieczerzy razem z Williamem[b] (tu wskazał przyjaciela) [b]oraz Rolandem. Czwarty z naszej grupy jest pomocnikiem kucharza dlatego zarówno ja jak i on czulibyśmy się uradowani, gdyby mógł on chociaż pomóc w przygotowaniu wieczerzy i okazać tym samym swoją wdzięczność miłościwie panującemu.
Kiedy wszystkie kwestie między grupą Saera a zarządcą były już wyjaśnione, młody Rycerz udał się do wskazanych komnat, aby tam jedynie pozostawić swojego towarzysza Williamia razem z ich rzeczami, by samemu udać się w stronę Septu tak jak powiedział wcześniej - nie chciał wyjść na gołosłownego - a domyślał się, że skoro sam zarządca wspomniał o takiej możliwości, to z pewnością kwestie religii nie są tutaj spychane na daleki plan życia codziennego i w dobrym tonie byłoby pojawić się w tym miejscu.

Narzekałem na konia, ale teraz wiem już czym jest jazda na mule... nigdy więcej. - wymamrotał William do Saera, masując się ręką po obolałym tyłku.
Chociaż winda im się udała. - po tych słowach Saer spojrzał na swojego towarzysza i uniósł się donośnym śmiechem. Klepnął przyjaciela w ramię i nie komentując narzekania dalej szedł w kierunku wskazanych komnat w Wieży Dziewicy.
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Lut 15, 2018 10:13 pm

-Nie ma najmniejszego problemu- odrzekł Zarządca z uśmiechem. Oczywiście inni kucharze będą mieli oko na człowieka Saera, w kuchni lub przy jej drzwiach pewnie wartę będzie miał strażnik. Przy całej sympatii, jaką wzbudzał Costayne, zasady bezpieczeństwa i zdrowy rozsądek nakazywały zachowanie ostrożności.
Urzędnik zapewnił, że dwójka pozostałych towarzyszy otrzyma swoje kwatery, a załoga Księżycowych Bram zajmie się końmi należycie.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach