Ulice Lannisportu

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Ulice Lannisportu

Pisanie  Edric on Pią Gru 08, 2017 9:55 pm

First topic message reminder :

Uliczki w te bezpieczniejsze miejsca jak i tam, gdzie możesz dostać kose pod żebra...za darmo.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gerold Vyrwel on Wto Lut 20, 2018 8:38 pm

Po udanych zakupach na rynku, Gerold pozwolił nogom ponieść się na ulicę kowali. Wędrował wśród innych ludzi, rozmawiał z kowalami i wsłuchiwał się przez cały czas w muzykę uderzania młotów o kowadła. W końcu wybrał jednego mistrza i wysłuchał oferty. Po paru chwilach zastanowienia zdecydował jeszcze, by kostki rękawic, napierśnik i skrzydła hełmu zostały ozdobione srebrem, a napierśnik jednak był czerwony. Po zdjęciu miary i uregulowaniu należności pożegnał się, a potem udał w swoją stronę. Cóż, pozostawało znaleźć sobie miejsce w którejś z karczm i czekać na turniej.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 08, 2018 8:31 pm

2 kwietnia 336 AC


Kolejny dzień turnieju zorganizowanego przez króla Lancela ku uciesze gawiedzi, rycerzy i pary młodej która parę dni wcześniej się pobrała. Był to także dzień wielu niespodzianek, zwłaszcza dla Arjana Estermonta. Syna Lorda Zielonego Kamienia.
Kilka dni wcześniej do miasta przybyło kilku ludzi, rozesłanych wcześniej po kontynencie przez Starego Zółwia, nieśli oni wieści dla jego pierworodnego. Jako tako znali naturę chłopaka, toteż wiedzieli że w tym miejscu mogli go spotkać. Nie mylili się, już drugiego dnia wypatrzyli na ulicach Lannisportu postawną sylwetkę. Jeden z posłańców czym prędzej podbiegł do niego i zaczepił. - P-panie! Lordzie Arjan! - krzyknął zmachany głos. - Proszę się zatrzymać! - powtórzył, a gdy już dostał atencje od wielkoluda, zaczął. - Szukamy Cię Sir od wielu miesięcy, wysłał nas twój ojciec. Kazał przekazać ten list. - wytargał z kieszeni już na wpół wymiętolony papier, w końcu był to dość stary list.- Powiedział ze jeśli wciąż nie jesteś biegły w sztuce czytania, mamy Ci powtórzyć słowa. - powiedział, więc jeśli Estermont nadal nie był piśmienny goniec wszystko mu wyjaśnił, powiedział mu też o spaleniu jego zamku.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Arjan Estermont on Czw Mar 08, 2018 9:52 pm

Arjan spojrzał tak przez ramię, niosąc przy tym w worku cały zestaw swojej nowej zbroi płytowej, która miała towarzyszyć mu w podróży do front z Dorne. To co zauważył za sobą, strasznie go zaskoczyło, bo nikogo tak bardzo się nie spodziewał, jak człowieka na służbie jego rodu i to w takim miejscu. Przystaną on i całkowicie odwrócił się do posłańca, odkładając przy tym worek z pleców na ziemię. Lordzie Arjan... Bardzo dziwnie dla niego to brzmiało, a wręcz wywoływało w nim rozgoryczenie, bo to świadczyło tylko o śmierci ojca. Miał w tym momencie chęć wrzasnąć z gniewu na całe miasto i rozbić wszystko, co byłoby tylko przyczyną tych okropnych wydarzeń. Furia wręcz w nim intensywnie kipi.
Spojrzał tak na człowieka w zieleni jego rodu, myśląc tylko, ile trudu im zadawał, a ile dopiero kosztowało to jego ojca.- List od ojca? - Spytał widocznie zaskoczony.- Daj mi go natychmiast.
Z amoku, jego emocje przeskoczyły na przejęcie. Nie widział ojca od wielu dni, a ten przesyła mu list. Mimo to, Arjan go kochał i gdyby mógł cofnąć czas, to zapewne by to zrobił i spróbował naprawić wszystko to co zepsuł. Był całkowicie skupiony na liście. Czytał słowa listu, ruszając przy tym ustami, bo sztukę czytania znał ledwo od miesiąca. To co pewnie tam zobaczy, całkowicie zmieni jego pogląd na różne sprawy.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 173
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Mar 11, 2018 2:07 pm

Późne Popołudnie - 3 Kwietnia 336 AC

Ów dnia zakończył się turniej, więc był to czas hucznej zabawy dla zwycięzców, zapijania goryczy przegranej zimnym piwem bądź pakowania się w dalszą drogę. To jak Kevan czuł się z licznymi obiciami, zależało całkowicie od niego. Jedni rycerze powiedzą, że najważniejsze jest stanąć w turnieju i walczyć do końca, co okazywało cechę waleczności, a drudzy, że taki ktoś powinien być jeszcze giermkiem. Sam czas turnieju to nie było samo bicie się rzecz jasna. Na ten czas wielu kupców, rzemieślników, cyrkowców bądź poszukiwaczy przygód zlatywało do Lannisportu, by oferować swoje usługi, więc Lannister przechodząc ulicami miasta, minął przykładowo wędrownego lalkarza, który przedstawiał walkę dwóch rycerzy ze smokiem, piekarza wychwalającego swe wypieki, złotnika, który krzyczał do samego rycerza, czy ten nie chce jakieś biżuterii dla swej pani serca, ot takie rzeczy. Jeśli chciał w tej chwili coś ciekawszego sobie załatwić, to był idealny moment na to. W pewnym momencie spaceru, Lannister ujrzał znajomą sylwetkę. Kimże był ten jegomość? Otóż to był Sir Jon z Silverhill, przyjaciel Kevana. Zaraz to druh wyłapał jego spojrzenie i machną do niego ręką za tłumu gapiów, oglądających sztuczki magiczne.
- Sir Kevan! - Wyszedł naprzeciw lwa z półuśmiechem na twarzy.- Kopę lat przyjacielu. Widzę, że się biło na turnieju, co?
W tym momencie rycerzyna przeniósł wzrok na pachołów Lannisterów, którzy zapewne nieśli teraz nieźle obitą zbroję. Jon był wyższy od złotowłosego o cały cal, posiadał charakterystyczny ostry zarost, bardziej tęgi w budowie od swego przyjaciela oraz prześcigał go w wieku o dobre trzy lata. Co do znajomości, to lew poznał go w Silverhill na służbie jako giermek. Tak się złożyło, że chłopacy obaj byli giermkami, więc kwietnia zaprzyjaźnienia się była tylko kwestią czasu. Natomiast umiejętności wyższego rycerza było można zapamiętać, że trzymały się na porządnym poziomie.
- Ja się akurat nieźle spóźniłem, więc zabawa mnie ominęła.- Tutaj ponownie skierował wzrok na kuglarza, który wyczarował królika z kapelusza.- Chociaż i tak mam sprawę do załatwienia w Lannisporcie i w sumie potrzebowałbym trochę twojej pomoc...
Jeśli Kevan się dopyta co za sprawa/Zgodzi się pomóc:

- Trochę wstyd o tym mi mówić, ale trochę przesadziłem z trunkiem, przyjacielu i zacząłem składać za dużo przysiąg na raz. Wtedy się wplątałem, że zawalczę z Sir Dorinem Tanwey i jego giermkiem za obrazę mej ukochanej. Tylko jest taki problem, że pary potrzebuję, Kevan, a i sprzęt mają lepszy. Koło jego wieży rycerskiej, to prawie żaden rycerz nie chciał do mnie dołączyć, więc zostałem sam jak palec. No ale co się dziwisz? Jego ziemie, to się boją, a wycofać się nie mogę, bo ma pani serca słyszała o tym wyzwaniu. Sir Dorin na szczęście postąpił na tyle dobrotliwie i pozwolił mi w dwa dni kogoś załatwić z dalszych stron.- Kończąc swój wywód, przegryzł wargę nerwowo.- Dodatkowo prawie nikogo chętnego w Lannisporcie nie mogę znaleźć. Pomożesz swojemu staremu przyjacielowi? O Honor damy przecież chodzi. Odpłacę to tobie kiedyś. .
Kevan kojarzy, że ziemie Rycerza Tanwey'a są ledwo dzień jazdy stąd i jest wasalem drugiego rycerza, a mianowicie Sir Gradinsona
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 479
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Kevan Lannister on Nie Mar 11, 2018 8:42 pm

Wszyscy po turnieju gdzieś się zbierali. Wielu chciało iść pić. Inni - chcieli odpocząć w spokoju. Turniej był w końcu długi i wyczerpujący.
Kevan miał ochotę się napić, ale zdecydowanie wolał robić to incognito. Zawsze jakoś wydawało mu się to przyjemniejsze. Nikt nie patrzył na jego pochodzenie, nie bał się powiedzieć czegoś nieodpowiedniego... Mógł posłuchać plotek - także o sobie. Spacerował tymczasem spokojnie po ulicach miasta. Nie miał żadnego określonego celu. Ot - zobaczyć co słychać na mieście po turnieju, co sprzedają na straganach. Widział tam wiele ciekawych stoisk. Przy kilku zatrzymał się, żeby przyjrzeć się dokładniej. Interesujące zabawki ale raczej nic godnego kupna.
Wtem... Niespodziewanie ujrzał dawno nie widzianą twarz. Ser Jon z Silverhill. Nie widział go... w zasadzie to od pobytu w Silverhill, jako młodzieniec. Rzucił mu się w ramiona, w ramach przyjacielskiego uścisku.
- Dobre parę lat się nie widzieliśmy. Witaj. - rzucił Kevan. Zmierzył go wzrokiem. Na komentarz o turnieju, od razu odpowiedział: - Zgadza się, choć nie poszło tak dobrze, jakbym chciał. - uśmiechnął się. - A co tam u Ciebie? - spytał i począł słuchać, co tamten ma do opowiedzenia. Gdy dowiedział się o problemach, praktycznie od razu odpowiedział: - Och, przykro mi. Może będę w stanie jakoś pomóc? - spytał i począł słuchać dalej, z czym jest problem. Kevan, pomimo że nie poszło mu na turnieju, czuł, że ostatnio jest w dobrej formie. Przemyślał, czy nie ma jakichś innych planów na następny dzień i oznajmił, wzruszając ramionami: - Czemu nie? Zawsze z chęcią pomogę, jeżeli mogę. - uśmiechnął się. - W sumie mogę nawet jechać od razu. Chociaż nie wiem jak tam z czasem, jeżeli zdążymy to wolałbym się wyspać. - zastanowił się chwilę. - Możemy też zabrać sprzęt z Casterly Rock. Na pewno nikt nie będzie mi o to problemów robił.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Mar 12, 2018 5:27 pm

- Bardzo wielkie, przyjacielu, nie zapomnę Ci tego.- Odpowiedział Jon z bladym uśmiechem, a gdy jego przyjaciel poruszył temat spania oraz zbroi, to rycerz przytakną na te pierwsze.- Nie ma problemu.
Co do zbroi nie był już taki pewien. W końcu takie coś kosztowało, a grzeczność nakazywała podziękować za takie coś i stawić się swoim osobistym rynsztunku.- Ależ ja podziękuję, Sir Kevanie. Naprawdę. Mam w miarę porządny sprzęt, więc zabić mnie to łatwizna nie jest. Kolczuga oraz brygantyna dają świetną ochronę, a i tania taka nie jest! Nie ma potrzeby mnie dozbrajać.- Rzekł grzecznościowym tonem. Spojrzał to ponownie na pachołów, to na samego Kevana. Nawet pobijana wygląda lepiej od innych. Skwitował w głowie płatnerską robotę rzemieślników lwiego rodu. Tak czy siak, co do tematu.
- Dzisiaj akurat przyjechałem, więc jak najbardziej, mamy jeszcze jeden dzień. Nawet bym postawił kufelek czy dwa z mojej sakiewki, ale wolę jutro trochę bardziej przy jasnym umyśle być, hah. Czyli jutro o świcie przed bramą Lannisportu? Będę już czekał gotów wtedy.- Zapytał dla pewności, po czym chętnie odprowadził swego przyjaciela do bram Lannisportu, która prowadziła do Casterly Rock. Okazyjnie między luźnymi rozmowami podczas spaceru spytał.
- Macie to już jakąś damę serca, Sir Kevanie? - Spytał z dość charakterystycznym uśmiechem oraz błyskiem w oczach.

Następny Dzień
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 479
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Kevan Lannister on Pon Mar 12, 2018 7:32 pm

Och, jaki był zadowolony... Kevan uśmiechnął się widząc radość i wdzięczność przyjaciela. Z kolei nie aprobował jego zachowania i tego, że odmówił przyjęcia jego sprzętu. Przecież sam mówił, że ma gorszy. No ale skoro nie chciał, to nie będzie go namawiał... Skwitował wszystko milczeniem, może z lekka kręcąc głową.
- No trudno. - skwitował także wypowiedź o napitku. - Sam może bym się napił, ale z lekka. Chyba nic się nie stałoby po jednym piwie, a na umór przecież nie będziemy... - zaczął go namawiać. Nie był jednak aż tak zdeterminowany, więc zaraz dodał: - Ale jak tam chcesz, zmuszał nie będę. - odpuścił i, jeżeli Jon nie dał się namówić, stwierdził w końcu: - Jasne, w takim razie do jutra. Najwyżej napijemy się po wszystkim. - powiedział i chciał już odejść, gdy zatrzymało go pytanie. O lubą? Laura! Chciałby z nią pogadać. Może i chciałby coś więcej... Zawsze czuł się w jej towarzystwie niezręcznie... Ale jakoś nic więcej nigdy nie wyszło. W każdym razie nie było o czym mówić. - Niestety, ale jeszcze nie miałem tej przyjemności, chociaż chciałbym... - oznajmił i dodał na odchodne: - Jutro pogadamy, chyba już wrócę na Skałę...
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sie 11, 2018 1:47 pm

07/05/336AC

Lord Bonnifer Swyft z Cornfield został wyprowadzony na ulice Lannisportu, gdzie pod przygotowanym podwyższeniem zebrał się już pokaźny tłumek gapiów. Egzekucja była zapowiedziana i ludzie z ciekawością przybyli zobaczyć kto i dlaczego straci głowę. Pomijając już sam fakt, iż tłum czerpał zawsze jakąś trudną do opisania satysfakcję z widoku publicznej egzekucji. Swyfta ustawiono na widoku, zaś kasztelan Casterly Rock odczytał za jakie winy zostaje skazany... na śmierć. Zdrada królestwa i działanie na jego szkodę. Wśród mieszkańców rozległy się podburzone krzyki, a jakiś wpółzgniły pomidor wyleciał z tłumu i trafił Bonnifera w twarz. Stojący pod podwyższeniem strażnicy miejscy zaraz postąpili krok naprzód by uspokoić gapiów, zaś ich koledzy na podwyższeniu obalili lorda Cornfield na kolana i ułożyli jego głowę na pieńku. Kat zbliżył się powoli, dzierżąc w dłoniach masywny topór. Zajął pozycję i uniósł swoje narzędzie pracy wysoko nad głowę. Ostrze opadło...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Kevan Lannister on Nie Lis 04, 2018 10:35 pm

11 maja 336 AC

Kevan po południu udał się do Lannisportu. Swoją towarzyszkę zostawił pod opieką zaufanych sług na Skale, a wziął ze sobą swoje dwie Zaprzysiężone Tarcze. We trójkę mieli prosty cel - zacząć zbierać ludzi do nowej organizacji, którą Kevan miał poprowadzić. Przekaz, który głosili po ulicach Lannisportu, był prosty - szukają ludzi, którzy będą gotowi służyć w imię Siedmiu pod księciem Kevanem, żeby wyplenić zło i dekadencję z Zachodu. Poszukiwani byli rycerze - czy to pobożni, czy pragnący zarobku, czy ciekawi świata. Plan zakładał, że będą szukali tak przez kolejny tydzień. Już najęci mogli pomóc w poszukiwaniach, a na noc wszyscy wracaliby do Skały, by tam się na noc zatrzymać. Po siedmiu dniach mieli wyjechać, w tylu, ilu się znajdzie.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lis 14, 2018 4:50 pm

11-18/05/336AC

Po hucznym turnieju wielu rycerzy obecnych w Lannisporcie - naprawdę wielu - przystało na służbę księcia Aemona, innych zaś przyjął na nadchodzące kampanie król Lancel. Wielki Septon również pozostawił w Złotym Sepcie swoich przyodzianych w tęczowe płaszcze wojowników, którzy przyjmowali na służbę pobożnych by wypełniać święte obowiązki zakonów Wiary. Z racji tego niewielu było obecnie w mieście bezczynnych rycerzy gotowych przystać do Kevana, a fakt, iż chciał on robić prawie dokładnie to samo co szerzej znani i działający pod patronatem Awatara Bogów Synowie Wojownika nie pomagał. Po zakończeniu swoich poszukiwań Lannister mógł się poszczycić jedynie znalezieniem czternastu rycerzy. Nie była to może armia, jednak był to już przyzwoity mały oddział, zwłaszcza po połączeniu tego z tym co Kevan już miał. Mógł oczywiście próbować szukać w mieście dalej lub po prostu ruszać na szlak...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach