Ulice Lannisportu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Ulice Lannisportu

Pisanie  Edric on Pią Gru 08, 2017 9:55 pm

Uliczki w te bezpieczniejsze miejsca jak i tam, gdzie możesz dostać kose pod żebra...za darmo.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Gru 27, 2017 12:18 pm

Wczesne Południe - 1 Luty 336 AC

Po codziennym treningu siłowym rycerza, tak jak wcześniej się umawiali, Loren oraz Arjan ruszyli na miasto poszukać zajęcia w takiej formie, że Estermont chciałby podczas czegoś takiego obić parę mord podczas walki, Gedeon mógł wykazać się swym rycerstwem, a Hill mocą perswazji. Czym mogło być coś takiego? Chociażby polowaniem na bandytów w okolicy bądź załatwienia sprawy jakieś wiedźmy, która nawiedza pobliskie wsie, więc zajęcie nie musiało być koniecznie tutaj. Może jakieś wydarzenie się zdarzy, gdzie rycerze będą mogli wziąć udział w pojedynku o słuszną sprawę, a bard nazbierać do siebie wiele fanek.
- To mówiłeś, że chcesz się zakładać? - Rzekł Arjan, gdy tak wędrowali przez ulice Lannisportu. Miał on na sobie pełną przyszywanicę wraz ze stalową osłoną nóg oraz rąk, sama głowa była odkryta. Ton głosu miał natomiast wesoły. - Miech to Ci pęka w szwach od tego srebra, cwaniaczku, a zresztą, miałem dzisiaj wydać srebro na materiały, żeby wykuć potem hełm na turniej. Jak starczy, to może i nawet pełną zbroję turniejową Gedowi i mnie. Chociaż na zbroję dla mnie, to będzie hoho! Tyle materiału, że uchowajcie Siedmiu!
Nasz Żółw przy okazji szukał jakiegoś kupca żelazem, z którym nie będzie trzeba się zbytnio handlować, tylko było można kupić po stałej cenie jak zwykle. Priorytetem zakupu było zakupienie tyle tego materiału, by starczyło na prezent w formie własnoręcznego wykutego hełmu, a to, czy starczy na własny, to już jakoś wyjdzie.
- Przy okazji trzeba mi zarobić, bo nie chce mi się pożyczać od Lannistera, bo niedługo nie będę miał jak karczmarzom płacić za posiłki, a ja jem dużo. Albo nawet takie sprawy podkucie konia, to kosztuje! Nie mówiąc już o obroku dla takiej bestii! Wartość bojową trzeba trzymać na poziomie.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Loren Hill on Sro Gru 27, 2017 3:27 pm

- Zatem sprawę zakładu odłóżmy na później, skoro masz nieznoszące zwłoki zakupy zbrojennicze do zrobienia. Faktycznie, nie chciałbym być zmuszony do życia na koszt Gedeona, a na to się powoli zanosi. Potrzebujemy trochę gotówki i to raczej wcześniej niż później - zgodził się z rycerzem - W najgorszym razie możemy spróbować podejść do "Rozkoszy" i spróbować dobrać się do zakładowej kasy powołując się na mojego ojca, ale naprawdę wolałbym tego uniknąć.
Artysta rozejrzał się wokół:
-Zawsze możemy pójść wieczorem do jakiejś tawerny, ja zagram, Ty mnie popilnujesz i jakoś uzbieramy trochę kasy. Ale i tak będzie jej mniej niż gdybyśmy wykonali jakieś zlecenie z prawdziwego zdarzenia.
avatar
Loren Hill

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 4:43 pm

Dzień ten nie zapowiadał się pięknie, od poranka, na niebie kłębiły się chmury, co oznaczało rychłe pogorszenie pogody. W chwili w której oboje szlachetnie urodzeni, szli przez miasto, z ulic znikali ludzie, uciekając przed porywistym wiatrem. Gdzieniegdzie, jednak pozostawali kupcy na stanowiskach, woląc zaczekać do ostatniego momentu, a nóż, ktoś będzie chciał coś kupić. Idąc wzdłuż ulicy, Lorenowi udało się wypatrzeć list gończy za jakimś "Kosiarzem Riko", ogłoszenia odnośnie pomocy na polu w wyrywaniu rzepy, wywieszone przez niejakiego Revana, ale też wyróżniający się plakat, odnośnie pomocy w poszukiwaniu skarbu. Oczywiście, o ile można było w to wierzyć, ale raczej nikt o zdrowych zmysłach by się tym nie przejmował. Arjan, w tym czasie wypatrzył kupca, który był odpowiedzialny za sprzedaż - przynajmniej małej części - stali w mieście. Gdy tylko rycerz podszedł do niego, żeby załatwić swoje sprawy, Lorenowi w oczy rzuciło się, że gdzieś zniknęła jego sakiewka z ostatnimi pieniędzmi. Gdy mógł pomyśleć "gorzej już być nie będzie", właśnie trzasnął piorun, a z nieba spadł obfity deszcz. Szczęśliwie, dzięki czystemu szczęściu, udało mu się zauważyć jakieś dziecko, czterdzieści metrów przed nim, które gdzieś biegło i ciągle oglądało się za sobą.


Drowned.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Loren Hill on Sro Gru 27, 2017 8:43 pm

To chyba był dzień na przeklinanie. A przynajmniej Loren zaczął kląć na świat, pogodę, własne gapiostwo i złodziei po tym jak wrzasnął: "Złodziej!" do Arjana oraz ludzi na ulicy i rzucił się w pogoń za dzieckiem.
W biegu, ochłonąwszy nieco dokonał szybkiego rachunku swoich finansów:
"80 jeleni w sakwie w komnacie w Casterly Rock, 60 w sakiewce przymocowanej pod łóżkiem i 10 w lewym bucie... Czyli w sakiewce, którą ukradł ten gówniarz jest 30 jeleni i kilkanaście miedziaków. Przecież nie jestem idiotą, który wszystkie pieniądze będzie trzymać w jednym miejscu." skwitował.
Dzieciak naprawdę źle wybrał swoja ofiarę. Po pierwsze, Loren miał od niego dłuższe nogi. Po drugie, wychował się w Lannisporcie i znał tutaj każdy zaułek. A po trzecie, miał tutaj znajomości, swoje i ojca, i nawet jeżeli nie dogoni gówniarza, to dorwie go w inny sposób.
Artysta uśmiechnął się pod nosem, podczas gdy dystans między nim a domniemanym złodziejem drastycznie się zmniejszał.
avatar
Loren Hill

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Gru 27, 2017 10:06 pm

- Nawet ceny nie podał i już mówisz, że zło...nosz kurwa - Arjan, gdy zrozumiał o co chodzi, to od razu poleciał za Lorenem, by złapać tego złodziejaszka. Ty mały kurwiu! Krzyknął w duchu, bo to były jego ostatnie oszczędności, które miały pójść na polepszanie zbroi na turniej! W dodatku miał w planach zrobić hełm Gedowi, bo obiecał, że się odwdzięczy za przegadanie starego Róży, by nie musiał go bić po pysku, żeby to spokojnie wyjechać. Miał on co prawda obciążenie na nogach oraz rękach, ale co to było? Rycerz miał długie nogi oraz wyrobioną kondycję, więc miał on szansę dogonić dzieciaka i go pochwycić. Przy okazji dobył on miecza i chwycił go za ostrze, by nie przeszkadzał w biegu, bo bastard to była długa rzecz. W Estermonci kipiał wręcz gniew! Chciał złożyć podarek przyjacielowi, a ten cholerny smarkacz mu w tym przeszkodził! Nosz jak on go dorwie...
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 10:26 pm

Gdy już się spostrzegli, że zostali okradzeni, chłopiec był daleko. Nie przeszkadzało to jednak Lorenowi, żeby dogonić szczyla, ulice były praktycznie puste, więc nie miał kto tworzyć zatoru. W pewnym momencie, chłopiec wbiegł w boczną uliczkę, z której rozchodziły się kolejno dwie inne ulice. Loren postanowił wbiec w uliczkę, odchodzącą w prawą stronę. I wybrał bardzo dobrze, bowiem, zobaczył cień uciekającego chłopca. Wkrótce też dopadł go w ślepym zaułku. Młody złodziej, patrzył z narastającym strachem w oczach, w górę, w przepełnioną złością twarz bękarta. Od małego kryminalisty, dzieliło go ledwie dziesięć metrów.
W tym samym czasie, Arjan ogarnął się i zdał sobie sprawę z kradzieży. Jego ciężka zbroja i reszta ekwipunku, skutecznie spowalniały jego prędkość. Gdy doszło do rozwidlenia dróg, nie wiedział w którą stronę pobiec, wybrał więc lewą ścieżkę. Bo przecież, nikt nigdy nie wybiera tej drugiej. Jednakże biegł i biegł, ale ego przyjaciela, ani chłopca nie było widać.

Drowned.


Uwaga MG.
Loren nie napisał w poście, który powinien mieścić się "Komnaty Gościnne/Komnata Lorena", o tym że chowa gdzieś pieniądze. Także traci wszystko, proszę następym razem tak nie kombinować brzydko. >:c
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Gru 27, 2017 10:56 pm

Jasna cholera. Rzekł rycerz myśli biegnąc, aż w pewnym momencie mogło stracić to sens. Gdzie oni są? Spróbował on czegoś nasłuchać, ale pewnie nic mu to nie da. Chuchnął on tak gniewnie i zamierzał swoim lekkim biegiem biec, aż do momentu, gdzie uliczka się skończy i będzie trzeba wracać do tej drugiej. Nadał biegł on z mieczem, ale w przypadku spotkania bandytów znacznie bardziej by wolał swój toporek. Bogate miasto mówili. Nie ma co się bać złodziei mówili. Ta... Biegł on tak i biegł przed siebie nie wiedząc, czy znajdzie swego przyjaciela.
-Loren! Jesteś tu!?  - Zatrzymał się w końcu, by nasłuchać, czy go przypadkiem nie biją w jakiś zaułku albo to on już kopał dzieciaka butem. Czemu wszystko tak się musi psuć? Przynajmniej deszczyk przyjemny...jak jego rodzinnej krainie! Nawet pioruny są!
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Loren Hill on Sro Gru 27, 2017 11:41 pm

Loren płynnym gestem wyjął puginał i przybrał groźną minę:
- Naprawdę nie musimy z tego robić wielkiego cyrku, chłopcze. Oddaj mi mój mieszek i wszystkie mieszki, które dzisiaj ukradłeś, a puszczę Cię wolno. Nie powiem ani straży ani lokalnym gangom. - powiedział wkładając w tę krótką wypowiedź całą swoją siłę przekonywania i perswazji.
Następnie zawołał Arjana najgłośniej jak tylko potrafił, zastanawiając się czemu ten jeszcze nie pojawił się u jego boku.
Potem upewnił się, że ma pierścień na palcu oraz naszyjnik na szyi i jeżeli je miał ruszył powoli w stronę złodzieja, dając mu czas na zastanowienie.

Uwaga gracza:
a) Loren jest osobą inteligentną, ma to nawet wpisane w karcie. Wydawało mi się, że oczywistością jest zostawienie (przez osobą inteligentną) większej części pieniędzy w bezpiecznym miejscu, gdy idzie na miasto "chlać i rwać panienki". Zabrać należy tyle, żeby wystarczyło na alkohol (od panienek jest urok osobisty, ewentualnie znajomości w "Rozkoszach Krasnala") i ew. drobne wydatki. Mea culpa, od teraz będę każdą rzecz dokładnie opisywał.
b)  181 srebrnych jeleni waży od 750 do 1500 gram, jest to znaczny ciężar, trudno przeoczyć jego zniknięcie+taka ilość monet jest niepraktyczna, ponieważ za bardzo wypycha sakiewkę (chociaż w tym wypadku raczej mówimy już o "wypchanym trzosie", jakim stereotypowi złoczyńcy płacą stereotypowym najemnikom)
c) gracz rozumie przewagę narrativum nad realistycznością świata przedstawionego i nie zgłasza dalszych zastrzeżeń
avatar
Loren Hill

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 11:50 pm

Krzyki Lorena, na nic mu się zdały, Arjan był daleko i nie mógł niczego usłyszeć. Po wyjęciu broni, przez Lorena, dzieciak zrobił wielkie oczy, przestraszył się nie na żarty. Już był gotów oddać mieszek i kilka innych, gdy zobaczył postać za grajkiem. Loren mógł zobaczyć tylko cień i szyderczy uśmiech chłopca, potem już stracił przytomność.
W tym czasie, rycerz z Krainy Burzy, chciał cofnąć się do punktu wyjścia. W tym procederze, przeszkodził mu jeden rosły jak dąb dryblas. Zdecydowanie był on większy od rycerza, ale za to miał bardziej tępą minę niż Estermont, był skończonym idiotą. Wyciągnął swoją pałkę i wolnym krokiem zaczął iść przed siebie z zamiarem ataku. Żółw miał już ciągle przygotowaną broń, co na pewno by mu pomogło w starciu, gdyby nie to, że został ogłuszony od tyłu przez inną osobę.
Obaj mężczyźni, zostali zabrani z uliczek i zamknięci w szopie, wkrótce mieli odbyć daleką podróż..


Drowned.

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 29, 2017 12:21 am

Tego samego dnia, pod wieczór

Zależnie od tego co Gedeon postanowił, wraz z nim oraz Rickardem znajdowało się właśnie dwóch strażników miejskich lub sześcioro sług gotowych zbadać sprawę wedle słów Lannistera. Idąc wzdłuż ulicy, Uśmiechniętemu udało się wypatrzeć list gończy za jakimś "Kosiarzem Riko", ogłoszenia odnośnie pomocy na polu w wyrywaniu rzepy, wywieszone przez niejakiego Revana, ale też wyróżniający się plakat, odnośnie pomocy w poszukiwaniu skarbu. Oczywiście, o ile można było w to wierzyć, ale raczej nikt o zdrowych zmysłach by się tym nie przejmował. Same ulice nieco się już przeludniły, a i wspomniany warsztat był już zamknięty. Służący zapewne czekaliby na światły plan ich pana, za to strażnicy zaproponowaliby zaangażowanie lokalnych Czerwonych Płaszczy, którzy zapewne lepiej znali okolicę. Rickard po drodze opowiedział o tym, że ser Arjan i pan Loren szukali jakichś stalowych materiałów, a wtedy ich okradziony; goniąc złodziejaszka pobiegli w jakieś uliczki, ale Rickard źle skręcił i ich zgubił, a gdy wybrał teoretycznie dobrą ścieżkę, to nikogo już tam nie było.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Pią Gru 29, 2017 9:14 am

Rycerz z giermkiem i dwójką zbrojnych uważnie rozglądali się za głową Arjana, która powinna wystawać gdzieś sponad gawiedzi. A Loren na pewno był gdzieś w jego pobliżu. Niestety nigdzie ich nie widzieli. A ktoś taki jak Arjan nie mógł przecież rozpłynąć się w powietrzu. Choć w taką deszczową pogodę, gdyby okazało się, że jest z cukru, nie z krwi i kości…
– Pomoc Czerwonych Płaszczy nie będzie potrzebna. Sir Arjan i Loren powinni gdzieś tu być. Rickard, Ty ich ostatnio tu widziałeś? Gdzie mogli się podziać? - niestety giermek choć wiedział, że było to właśnie tutaj, nie pamiętał dokładnie szczegółów. Widać, też nie przywykł do dużych miast z gęstą siatka ulic. Gedeon rozejrzał się więc za kimś, kto mógł tu siedzieć już jakiś czas. Może jakaś staruszka z wnuczką siedząca na ławeczce czy wyglądająca przez okno? Może jakiś mniejszy kupiec, u którego handel nie idzie tak prężnie, więc zarówno miał czas by zauważyć zajście, a i pewnie chętnie odsprzeda informacje za srebrnego jelenia. Ktoś na pewno widział tutaj tak wielką osobę jak Arjan. Albo komuś rzuciły się w oczy blond włosy Hilla lub jego lutnia, jeśli miał ją ze sobą. Wystarczyło tylko popytać i tym właśnie zajął się sir Gedeon wraz z Rickardem, zaś strażnicy mieli stać gdzieś w pobliżu.
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 29, 2017 5:08 pm

Karl widząc wysiłki Jastrzębia próbującego odnaleźć jakiś ślad, westchnął tylko cicho, odczekał chwilę i złapał za rękę przebiegające własnie obok nich dziecko. Dziewczynka była szczupła o burych włosach i wydawała się mieć jakieś sześć lat i wielkie szczerby między zębami.
- Dziecko, na pewno chcesz pomóc dobrym panom i pomóc nam znaleźć właściciela tego przybytku, prawda? - rzekł Karl takim tonem, że chyba nawet Lancela Lannistera by przekonał do kąpieli w ciepłej wodzie. Dziewczynka zaś wyciągając szyję do góry, spostrzegła szyld. Oczy jej rozbłysły i od razu podbiegła do ściany budynku, waląc w drewno rękami bez opamiętania i krzycząc:
- Harrold! Haaaaaaarrrrroold! Haaarrold, wychoć! Wychoć, Haarroold! Paaaali sieeem!
Po ostatnich jej słowach wewnątrz budynku coś zaszurało, po chwili drzwi się otworzyły, gdy wypadał przez nie najpierw brzuch, a potem jego właściciel majętny także w łysinę i srebrny ząb.
- No i czego się drzesz, głupia! A pany co tak stoją, przecież... - rozejrzawszy się, nie dostrzegł domniemanego pożaru, po czym klepnął się wielką łapą w czoło.
- No dobra, jak już wstałem, to czego potrzeba, zanim się rozmyślę? Taki wysoki, że prawie o dach zawadzał? Był, był. Kręcił się z jakimś blondasem, a potem zaczęli spier.. uciekać, znaczy się. No i to gdzieś tam. - wskazał kierunek, a nawet konkretną uliczkę. Jeśli nie był o nic więcej pytany, to odszedł. Dziewczynka zaś pochwyciła w wyciągniętych dłoniach strumyk miedziaków Karla.
Skierowawszy się do zaułka oddalonego o kilkadziesiąt kroków, Gedon i spółka mogli śmiało zacząć szukać śladów. Pozostała jedynie trywialna decyzja o tym czy się rozdzielą, a może sprawdzą obie drogi po kolei.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Sob Gru 30, 2017 10:10 am

Cały Karl. Ged wolał bardziej uprzejme rozwiązania, ale cóż, jeśli takie są skuteczne i spoko koniec końców dziewczynka również dostała zapłatę, to czemu takie rozwiązanie miałoby być gorsze?
Ani Ged, ani nikt z jego świty nie zajmowali już właściciela zakładu, więc mógł spokojnie wrócić do swoich zajęć czy też ich braku zważając na porę dnia. Również Gedeon ruszył w swoją stronę, to jest do wskazanej przez kupca uliczki. Na ulicach nie było już dużego ruchu, a w takim zaułku to już zapewne poruszało się mniej osób. W dodatku Arjan zostawiłby w miękkim piasku (bo pewnie zaułek nie był brukowany) głębsze, więc i wyróżniające się ślady. Na nieszczęście Lannistera dopiero co padało, więc z szukania po śladach nici.
– Dobrze, rozdzielny się, bo tak mamy większe szanse ich znaleźć. Spotkajmy się za dwa kwadranse w Złotym Rogu - była to najbliższa karczma od tego miejsca. – I jeśli coś by szło nie tak, to nie baw się w bohatera Ricky - zwrócił się do giermka. – Biegnij mnie poinformować, a jeśli nie będziesz mógł mnie znaleźć, to gdzie się widzimy? – Tu czekał na odpowiedź „w Złotym Rogu” i jeśli ona nie padła, to mu przetłumaczył, że widzą się w „Złotym Rodu”, tak by giermek to zrozumiał. Nie zamierzał potem i jego wyciągać z tarapatów.
Tak więc Rickard i Karl skręcili w lewo, zaś Gedeon z drugim strażnikiem w prawo.
– Właściwie, to jak na ciebie wołają? - zapytał go. Ged wolał znać ludzi, z którymi się zadawał, nie koniecznie musiało to być prawdziwe imię, w końcu sam różnie się przedstawiał, ale dobrze było wiedzieć, że nie jest to jakiś strażnik, tylko inny Tybold Hill czy Jon Smith.
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 30, 2017 2:46 pm

Jak Gedeon dobrze zauważył, podłoże zaułka nie należało do najprzyjemniejszych dla pieszej wędrówki, o szukaniu śladów stóp nie wspominając. 
- W Złotym Rogu, ser. - odparł chłopak i ruszył w lewo wraz z Karlem, który protekcjonalnie położył dłoń na ramieniu chłopaka. 
Gedeon skierował się więc raz ze strażnikiem, którego nie znał w prawą odnogę. Dość szybko stało się na tyle wąsko, że trzeba było iść jeden za drugim.
- Cyryl, panie. Tak czcigodna matka nazwała, a z domu Sarsfield. 
Na głowy kapały im jeszcze ostatnie krople spadające z dachów. Nie dość, że był już wieczór, to niewiele światła dochodziło do samego zaułka, przez co panowie maszerowali w narastającej ciemności przez zaułki dzielnicy kupieckiej. Pod nogami z czasem zaczęło wesoło chlupotać, zaś nad głowami pojawiło się nieco okien, zaryglowanych drewnianymi okiennicami. Przeszedłszy jeszcze kawałek, mężczyźni pokonali zakręt i znaleźli się w ślepym zaułku, do którego światło praktycznie nie dochodziło. Cyryl zaczął rozglądać się tu i ówdzie, a nawet cofnął się przed zakręt i zrobił kilka kroków w stronę z której przyszli, jednak powrócił do Gedeona stwierdzając, że nie ma tu żadnej innej odnogi. Co by jednak pozostawić za sobą tylko sprawdzony teren, panowie najpewniej zagłębili się aż do ściany budynku kończącej przejście. Królowały cegły, choć dało się ujrzeć ciemniejszy prostokąt wysokości człowieka na lewej ścianie. Cyryl naparł delikatnie na drzwi, lecz te okazały się zamknięte od wewnątrz. Na pukanie nikt nie odpowiedział, zaś ewentualne nawoływanie mogło być co najwyżej skwitowane - Ciszej mi tam! - dobiegającym z jednego z oddalonych okien. Zaułek, jak zaułek.



Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Sob Gru 30, 2017 4:25 pm

Choć Cyryl i Gedeon przeszukali cały zaułek, nigdzie nie było widać Arjana ani Lorena. A przecież dwumetrowy rycerz nie znika bez śladu. Musieli gdzieś tu być. Albo wybrali nie tą odnogę, co trzeba. To mogło wiele wyjaśnić.
– Na Siedmiu! Oni muszą gdzieś tu być - westchnął Gedeon lekko poirytowany, co zdecydowanie nie było normą w jego przypadku. Zwyczajnie niepowodzenie w odnalezieniu towarzyszy i ta okropna pogoda zaczynały go już powoli denerwować. A może to po prostu Lannisport? Może to właśnie to wielkie miasto sprawiało, że Uśmiechnięty Rycerz czuł się nieswojo.
– Chodź Cyryl, znajdziemy Karla i Rickarda. Oby im poszczęściło się lepiej, niż nam. Stąd nie mogli zniknąć, a nie ma innej drogi wyjścia, niż ta którą weszliśmy.
Oprócz tych zamkniętych drzwi. Wciąż intrygowały one młodego Lannistera. Niemniej drzwi nie powinny dostać nóg i stąd zniknąć, mogły więc poczekać. Sprawa wyglądała zupełnie inaczej z Karlem i giermkiem Arjana, którzy te nogi posiadali.
Tak więc Uśmiechnięty Rycerz i strażnik ruszyli z powrotem do rozwidlenia, by tym razem pójść w lewo, za pozostałą dwójką. Im musiało się lepiej poszczęścić. W końcu nawet w takim mieście jak Lannisport, dwóch ludzi nie powinno zniknąć bez śladu.
Wypatrując w zaułku Karla i Rickiego, Gedeon zwracał też szczególną uwagę na wszelkie ślady, które mogli po sobie zostawić Loren lub Arjan. Może gdzieś tu jest chociaż lutnia barda? To byłby już ważny ślad. I tak naprawdę pierwszy, bowiem Ged nie mógł mieć pewności, że Hill i Estermont w ogóle znaleźli się w tym zaułku. W końcu widział ich tylko ten kupiec, a on mógł nie zwrócić na nich większej uwagi i wskazać szukającym złą ulicę.


Ostatnio zmieniony przez Gedeon Lannister dnia Sob Gru 30, 2017 9:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 30, 2017 6:24 pm

Cyryl zacukał się nad obecnym stanem poszukiwań i w bezsilności uniósł wzrok ku niebu. Bynajmniej w niczym mu to nie pomogło, z kropla deszczówki spadająca na czoło dodatkowo ostudziła zapał. Trochę klapnięty tuszył za Gedeonem ku rozwidleniu i dalej ku drugiej ścieżce. Wciąż ten sam krajobraz murowanych ścian i to samo chlupotanie pojawiające się w okolicach okien. Gedeon spokojnie mógł się zorientować po czym stawia kroki. Jastrząb spotkał giermka i Karla, którzy nieco się różnili w działaniach. Ta uliczka miała wylot po przeciwnej stronie i tam właśnie Karl szukał wszelkich poszlak, za to Rickard znajdował się w jakichś dwóch trzecich drogi od rozwidlenia do końca uliczki, badając każde zarysowanie na ścianie z dziecięcym zapałem. Ta uliczka była jednak nieco szersza i w pewnym stopniu wybrukowana. Dodatkowo, mieściło się na niej pewne urządzenie. Dwie drewniane prowadnice położone prostopadle do siebie i przybite solidnymi gwoździami do muru, a między nimi jakby stelaż. Dość solidny, na pierwszy rzut oka. Na szczycie konstrukcji zaś jakby mały balkonik w budynku - zamknięty, ma się rozumieć. Wszystko połączone na pasach, a z boku wystawało drewniane koło szerokie na dwie dłonie i z otworem grubości trzech palców przechodzącym na wylot.
- Ani śladu ser Arjana, ni mistrza Lorena. A sam widziałem jak wbiegali w tę uliczkę! A może to była sąsiednia...? - ożywił się giermek na widok Gedeona, ale znów nieco oklapł, odczytując z twarzy dorosłych, brak wskazówek.
- Mogli pójść tędy! - zawołał Karl, wskazując ręką na wyjście prowadzące do jednej z większych ulic.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Sob Gru 30, 2017 9:43 pm

Więc tej dwójce również nie udało się niczego ustalić. Gedeon coraz bardziej zaczynał się zastanawiać, czy po prostu nie powinni zajrzeć do najbliższych karczem i burdeli, bowiem pewnie w którymś z nich znajdują się obaj poszukiwani. Pewnikiem wino uderzyło im za bardzo do głowy i wykorzystali biednego Rickarda, by jego rękoma wyciąć Lannisterowi naprawdę zacny dowcip. Gedeon czekał więc chwilę, aż Loren wyjrzy przez ten zabawny balkonik i roześmieje się z nieudolnych prób swego kuzyna.
Tak jednak nie było. Niemniej warto było zajrzeć do najbliższych karczm.
– Warto tędy pójść i kogoś zapytać. Arjan łatwo wpada w oczy. Bo tu ich na pewno nie znajdziemy. O ile dobrze wiem, Arjan nie był jeszcze w Lannispocie, więc nie ma tu znajomych, zaś Loren zwykle bywał jednak w innych częściach miasta.
Tak przynajmniej Gedeon wnioskował, biorąc pod uwagę, że jego ojciec prowadzi raczej luksusowe przybytki, które nie są usytułowane w miejscach takich jak to. Z drugiej strony, kto wie w co mógł być zamieszany Karzeł, a co za tym idzie, jego bękarci syn.
– Jeśli tam ich nie będzie, to rozejrzymy się po najbliższych karczmach. Pewnikiem odzyskali, co im ukradziono i poszli wypić za swoje szczęście - mówił to głównie do Rickarda, by chłopaczyna się tak nie zamartwiał. W końcu Arjan umiał sobie radzić z kłopotami, zaś Loren znał Lannisport lepiej, niż ktokolwiek z czwórki go poszukujących.
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 30, 2017 11:42 pm

Tak więc drużyna ruszyła ku wyjściu z uliczki. Gdy znaleźli się na głównej ulicy, ich nogi znów stanęły na bruku, zaś oczom ukazały się budynki mieszkalne.  Nie było tu ulicznych kramików, czy nawet warsztatów rzemieślniczych wychodzących na ulicę, choć znalazł się przybytek, czy dwa z tych dla osób o lekkich obyczajach oraz karczma "Trzy Kufle". Wstąpiwszy do środka karczmy dane im było się rozejrzeć, jednak swoich znajomych nie znaleźli. Karczmarz zaś podobnie do zapytanych ewentualnie burdelmam nie był skory do zdradzania informacji o swoich klientach mimo obecności strażników, choć jak wiadomo - każdego obywatela można przycisnąć lub ruszyć dalej. Po wstąpieniu do tych kilku przybytków, słońce praktycznie schowało się za ostatnimi dachami, a uliczny gwar zmalał do pijackich wołań tłumionych czasami salwami śmiechu z okolicznych lokali. Należałoby zorganizować jakieś źródło ognia do nocnych poszukiwań, jeśli panowie chcieli szukać po mało cywilizowanych lokacjach miasta, tudzież nieco samozaparcia, by o tej porze tłuc się od karczmy do karczmy. Karl, czy Cyryl nawet słowem się nie odezwali o chęci powrotu na noc do swoich domostw i rodziny. Może takowej w Casterly nie mieli? Kto by ich wiedział.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Nie Gru 31, 2017 10:50 am

Prawda była taka, że w tej sytuacji wcale nie trzeba było zdobyć owych informacji od właścicieli danych przybytków. Klienci bowiem zwykle nie przychodzili tu na pięć minut, szczególnie, że pogoda była, jaka była, czyli zachęcała do zostawania pod dachem dłużej, niż krócej. Tak więc Ged podpytywał właśnie klientów, czy nie widzieli pewnego rycerza
– Taki o panie! - pytając o niego zawsze wspominał o rozmiarze swojego przyjaciela, czyli zazwyczaj kończyło się to tym, że unosił rękę tak wysoko, jak mógł, co dawało trochę więcej niż dwa metry jakie mierzył Arjan, acz dawało całkiem dobre przybliżenie. – Nie da się go nie odróżnić od innych. Prawie taki jak nasz Góra - był w końcu na Zachodzie, a tu wielu jeszcze pamiętało sir Gregora Clagane’a, a przynajmniej słyszało o nim opowieści, więc mówiąc, że Arjan podobnej jest postury, łatwiej im pewnie było go skojarzyć. Oczywiście wchodząc do karczmy, by zapytać o Arjana i Lorena (gdy pytał o Hilla wspominał głównie jego blond włosy i lutnię, którą pewnikiem miał przy sobie) nakazywał strażnikom zostać przed budynkiem. Ludzie zazwyczaj są bardziej skorzy do mówienie, gdy swój postawi im piwo, niż gdy wypytywani są przez władze. A Gedeon mimo, iż był królewskim synem, w karczmie potrafił być w ogóle nie odróżnialny od przeciętnego wędrownego rycerza.
Jeśli okazało się, że w żadnej karczmie nie udało ani spotkać przyjaciół, ani usłyszeć czegoś na temat ich możliwego miejsca przebywania, cała drużyna miała udać się z powrotem przy zaułku, w którym rozpoczęli swoje poszukiwania. Gedeon chciał jeszcze raz sprawdzić to miejsce zanim ruszą w drogę do Casterly Rock, w którym zapewne czekają „zgubieni”.
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 01, 2018 4:51 pm

Osób do rozmowy znalazło się od groma. Drobni kupcy, rzemieślnicy, czy nawet trochę osób z bronią przy boku. Jastrzębiowi przyświecał szlachetny cel, a nikomu przecież nic nie szkodziło odpowiedzieć w kilku słowach na proste pytanie. Nawet kilkuosobowe grupy siedzące razem przy stołach, gotowe były wysłuchać blondaska bez dania mu prewencyjnie w zęby. Część osób ożywiała się na opis Arjana, lecz gdy Gedeon wskazywał wzrost znajomego, zazwyczaj okazywało się, że aż takich olbrzymów, to nie widziano. Co innego jednak w kwestii Lorena. Blond może i nie jest najpopularniejszym kolorem, lecz ciężko wymagać od ludzi, by pamiętali innych bywalców karczmy tylko po tym atrybucie. Wyłączając kupców z Tyrosh. Co do zaś lutni... to już zdecydowanie był przedmiot niecodzienny ze względu na swoją ogromną cenę i umiejętności potrzebne do poprawnej obsługi instrumentu. Jeden z klasycznych najmusów za kufelek ciemnego, zwrócił Gedeonowi uwagę, że był tu jakiś bard, ale karczmarz nie chciał nic dać za występ, więc się dziecina wyniosła. Polecił też poszukać w okolicznych karczmach, co też pewnie Uśmiechniętemu Rycerzowi było w smak. Po wejściu do przybytku "Czerwona Kometa", Gedeon śmiało mógł stwierdzić, że cała ta historia z porwaniem to wielki fałsz, gdy już od drzwi usłyszał dźwięki lutni. Na podeście dla artysty błysnął blond włosów. Cóż za występ mistrza! Niestety okazało się, że to nie Loren, choć możliwe, że inny Hill. Poszukiwania skończyły się z marnym skutkiem, zaś o ile trójka mężczyzn i giermek bez problemów odnaleźli wcześniejszy zaułek, to było tam całkowicie ciemno, zaś Lannister zostawiwszy większość swych rzeczy w komnacie, podobnie do reszty - nie miał przy sobie odpowiednich przedmiotów, by zmienić ten stan rzeczy. W tej kwestii można było rozejrzeć się jeszcze po omacku, zorganizować oświetlenie lub odpuścić i ruszyć do Casterly.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Gedeon Lannister on Pon Sty 01, 2018 6:27 pm

No proszę – ile to można uzyskać, podchodząc do innych jak równy z równym, nie jak lord do jego poddanych. Wystarczył ciepły uśmiech, dobra rozmowa i nieraz kufelek piwa, by całkiem szybko dowiedzieć się, gdzie to podział się Loren.
– A nie mówiłem, że pewno w jakiejś karczmie się zatrzymali po wszystkim – z uśmiechem klepnął Rickarda w plecy, by ten się rozpogodził.
Gedeon śmiało szedł w stronę „Czerwonej Komety” będąc pewnym, że spotka tam grającego Hilla i Estermonta siłującego się z kimś na rękę albo po prostu popijającego piwo. Pewnie nawet by się do niego przyłączył w takiej sytuacji... Gdyby tylko miał taką możliwość.
Okazało się jednak, że bard, którego usłyszeli, nie okazał się Lorenem. Nawet, więcej, była ta panienka bard, więc Ged odczuł tę pomyłkę podwójnie. Może gdyby okoliczności były inne, Uśmiechnięty Rycerz posłuchałby jej pięknego śpiewu, ale tego wieczoru szybko wyszedł z karczmy, mając nadzieję, że jeszcze coś uda im się ustalić w tym zaułku, w którym „widziano” Arjana i Lorena. Niestety było już zbyt ciemno, szczególnie w takich ciemnych uliczkach jak tamte. W dodatku w wielu takich miejscach po zmroku było niebezpiecznie.
– Powiem tak, na pewno muszą już być w Casterly Rock, skoro do tej pory ich nie znaleźliśmy - to mówiąc podjął decyzję o powrocie do rodzinnego zamku. Jeśli do tej pory „poszukiwanym” nie udało się odzyskać skradzionych dóbr, pewnie odpuścili tak samo jak teraz Gedeon, a jeśli odzyskali, to też muszą już być w Casterly Rock, nie było ich bowiem w żadnym pobliskim przybytku. Szkoda tylko, że przez te „problemy” ominęło ich stawanie w szranki, co Ged chętnie by jeszcze poćwiczył przed zbliżającym się turniejem.

[/zt]
avatar
Gedeon Lannister
Nadworny Minstrel

Nadworny Minstrel

Liczba postów : 77
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Atlovart on Sob Sty 13, 2018 6:37 pm

25 Luty 336 AC

Trzy dni po przyjeździe do Lannisportu oraz pierwszym spotkaniu z Kevanem, Atlovart ruszył na łowy. Bynajmniej nie miał zamiaru nikogo pobić, obrabować, czy okraść. Nie chodziło nawet o znalezienie damy serca.. co nie byłoby może takie głupie... ale wracając do rzeczy - zapowiadało się, że panowie zostaną w Lannisporcie dość długo i wypadałoby spożytkować jakoś ten czas. A najlepiej byłoby co nieco zarobić, bo chwilowo kiesa wydawała się zbyt lekka. Atlovart mógł zaoferować swoje umiejętności na okres trzech tygodni, a może i do samego turnieju, jeśli oferta była ciekawa. Wszelkim niedowiarkom gotów był pokazać na co go stać i dlaczego on jeden jest lepszym wyborem od dwóch niewiadomych typków - zarówno pod względem rzetelności, jak i kultury osobistej. Dodatkowo mógł pochwalić się umiejętnościami w zakresie prowadzenia, czy pracy w karczmie - w końcu robił to od kilkunastu lat z przerwami. Celował w takie stanowiska, jak osobista ochrona, czy innego typu straż, ale praca w karczmie, czy jakakolwiek inna forma fizycznej działalności nie była mu straszna. W końcu człowiek uczy się całe życie. Ile mogły trwać poszukiwania pracy? Do skutku, gdyż nie miał lepszych rzeczy do roboty.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 12:48 am

Poszukiwanie pracy w tak dużym mieście nie musiało być problemem, z taką myślą w swojej głowie, Atlovart znalazł dość prędko miejsce gdzie mógłby zostać zatrudniony. Była to praca w ochronie pewnego domu handlowego z biżuterią. Ów kupiec, chcący zatrudnić najemnika, poszukiwał tylko jednego człowieka, wyglądało na to, że jego stary ochroniarz umarł albo odszedł. Zgłosiło się do niego tylko dwóch ludzi, a jednym z nich był Atlovart. Kupiec obejrzał ich po kolei, przyglądał się ich budowie i ogólnej aparycji. Polegając na tych rzeczach, wybrał że jego pracownikiem zostanie Myrio z Miasta Cieni. Dornijczyk o mocno opalonej cerze. Karczmarzowi, musiało się to nie spodobać, wyzwał więc najemnika na pojedynek.. którego ten nie przyjął. Było to dla niego zgubne, gdyż kupiec nie chciał mieć w swoim salonie tchórza. Wkrótce Atlovart dostał firmowy uniform i mógł zaczynać. Miał dostawać tyle, żeby móc się codziennie wyspać w przeciętnej karczmie i sycie zjeść trzy posiłki.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 18, 2018 5:09 pm

4 Marca 336 AC

Opuszczając rynek, Vyrwel udał się na poszukiwania warsztatów kowali, tudzież kowalskich cechów. Bez większych przeszkód odnalazł odpowiednią ulicę, gdzie wprawionych w poszukiwanym rzemiośle osób było na pęczki. Z pewnością znalazło się wielu majętnych kowali, czy może raczej płatnerzy gotowych sprostać wymaganiom odwiedzającego ich rycerza. Przedstawiano Geroldowi cenę i sugerowany czas wykonania, a jeśli się zdecydował i nie miał nic przeciwko, to przystąpiono do zdjęcia miar. Można powiedzieć, że Vyrwel wybrał bardzo ekonomiczny kolor. Poczernienie zbroi było bowiem procesem stosunkowo często stosowanym w porównaniu do innych barw, a i nie wymagało wymyślnych ingrediencji. Skrzydła to już inna sprawa, ale nie stanowiły wielkiego problemu. Możliwe, że i zwykły czeladnik by sobie świetnie poradził. Należało się sześć złotych smoków, jeśli rycerz nie przewidywał dodatkowych zdobień. Gdyby zaś Gerold był gotowy na obnoszenie się z kunsztownymi dodatkami, cena wzrosłaby do dziewięciu lub i czternastu smoków, gdyby dodać na przykład złote wstawki. Zaproponowano też Vyrwelowi renowację jego obecnego ekwipunku. Odrdzewienie kolczugi, naostrzenie miecza i tym podobne.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach