Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Komnaty Gościnne

Go down

Komnaty Gościnne Empty Komnaty Gościnne

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 10, 2020 5:44 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnaty Gościnne Empty Re: Komnaty Gościnne

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 10, 2020 6:10 pm

Noc z 27/02/10PZ na 28/02/10PZ

Rhaenys spała sobie smacznie w wygodnym łożu, opatulona w świeżą i pachnącą pościel. Służba gospodarza niewątpliwie postarała się by pokoje dla gości były jak najlepiej przygotowane. Nad bezpieczeństwem panienki czuwał jeden ze zbrojnych jej rodu pełniący wartę pod drzwiami komnaty, zaś stryj lorda Velaryona nalegał na przydzielenie mu kwater w pobliżu, aby mógł w razie czego natychmiast reagować.

Tej nocy Rhaenys szczęśliwie nie miała doświadczyć żadnych wrażeń. Przynajmniej nie na jawie... Kiedy dziewczyna otworzyła oczy stała na balkonie, a właściwie w progu drzwi nań prowadzących. Był środek nocy, księżyc świecił jednak mocno rozjaśniając mrok i zapewniając dobrą widoczność na roztaczający się przed nią krajobraz. Krajobraz, który zdecydowanie nie był Szafirową Wyspą, zaś ona nie wydawała się być na zamku lorda Tartha. Przed nią roztaczała się panorama miasta o wysokich murach i strzelistych wieżach, większego niż jakiekolwiek, które dane jej było widzieć. Przerastało swoimi rozmiarami nawet Volantis leżące u ujścia potężnej Rhoyne. Przyglądając się dłużej dostrzegła wiele rzeźb i gargulców ukształtowanych na podobieństwo smoków, wiwern, bazyliszków, mantykor, minotaurów oraz innych bestii. Wszystkie je rozpoznawała, ponieważ przypominały jej te, które ozdabiały mury jej domu - Smoczej Skały. Sama balustrada balkonu, na którego progu stała zdobiona była kilkoma małymi statuetkami smoków i gryfów. Nie to jednak przyciągnęło jej wzrok najbardziej, to na czym skupił się wzrok dziewczyny było ponad rzeźbami, murami i strzelistymi wieżami miasta. Niebo przecinały smoki. Jeden, drugi, trzeci... Zdecydowanie więcej niż dane jej było zobaczyć jednocześnie w przestworzach kiedykolwiek wcześniej. Niektóre były równie wielkie co najstarsze bestie jej rodu. Inne były mniejsze, jakby dopiero niedawno się wykluły. Ich barwne łuski - złote, turkusowe, czarne, czerwone, szmaragdowe - mieniły się w świetle księżyca. Trudno było powstrzymać się by nie westchnąć z zachwytu spoglądając na to wszystko.
Wtem dziewczę odwróciło się nagle, kiedy za jego plecami ktoś krzyknął, jakby wyrywając się ze snu. Balkon połączony był z czyjąś sypialnią i teraz Rhaenys spoglądała na młodą dziewczynę, która siedziała w łożu oddychając ciężko. Srebrne, potargane włosy zasłaniały jej twarz, acz widać było, że nie została wyrwana ze snu, który można by określić mianem "przyjemnego". Właścicielka komnaty uniosła dłoń i odgarnęła włosy za ucho, a jej twarz wydała się Rhaenys jakby znajoma. Przez chwilę walczyła z myślami, próbując odrzucić najbardziej oczywistą odpowiedź ze względu na to jak niemożliwa się wydawała, ale jednak... Nie mogła zaprzeczyć, iż siedziała przed nią jej matka. Twarz jej była gładsza i pozbawiona tych kilku znaczących ją obecnie zmarszczek, acz niewątpliwie była to lady Daenys Targaryen. Marzycielka odetchnęła głęboko i uniosła wzrok, a jej oczy napotkały te Rhaenys. Wyglądała na zaskoczoną. Widziała ją? Nie, to było niemożliwe. A może? Przecież to tylko sen. Rhaenys mrugnęła. Kiedy otworzyła oczy leżała w łożu, znowu znajdowała się w komnatach gościnnych siedziby Tarthów.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnaty Gościnne Empty Re: Komnaty Gościnne

Pisanie  Rhaenys Targaryen on Nie Maj 10, 2020 11:59 pm

Stała dłuższą chwilę wpatrując się w widok przed sobą i nie do końca rozumiejąc co się dzieje. Czuła, że to nie jawa, jednak nie czuła się też jakby śniła. Wszystko było za wyraźne, szczegółowe, logiczne. Nie było miejsca na senne mary i nieścisłości. Widziała każdy kamyk, każdą cegłę, każdą rzeźbę i gargulca. Co więcej, gdy spojrzała w górę miała wrażenie, że gdyby miała możliwość mogłaby policzyć łuski na grzbietach smoków. Właśnie, smoków. Z początku próbowała je policzyć, jednak ich zmienność szybko jej uświadomiła, że jest to niemożliwe. Nie rozumiała co się dzieje. Nie mieli przecież tylu smoków. Zresztą to, co ją otaczało, chociaż miało cechy wspólne z jej domem, było jednocześnie tak dalekie od Smoczej Skały. Dopiero po chwili nasunęła jej się odpowiedź, która jednak uporczywie odsuwała. Była w domu... prawdziwym domu. Domu, o którym jedynie słyszała, którego nie dano jej widzieć na własne oczy. A jednak właśnie miała go przed sobą, mogła podziwiać całą potęgę i wspaniałość Valyrii, która przecież już przeminęła. Niebo powinno być czerwone, mury powinny być ruinami, smoki powinny być martwe... i na pewno nie powinno być nikogo za nią, a już na pewno żywego.
Przyglądała się uważnie dziewczynie wydającej się, mówiąc delikatnie, na roztrzęsioną. Gdy ta odgarnęła włosy Rhaenys otworzyła usta, chociaż nie była w stanie wydusić z siebie żadnego dźwięku. Było dziwnie, a zrobiło się jeszcze dziwniej. Tej twarzy nie dało się jednak pomylić z żadną inną, mimo tego ile lat dzieliło ją od obrazu, który ona zapamiętała, nawet ze swoich najwcześniejszych lat. Twarz bez oznak smutku i zmęczenia, bez zmarszczek od starości i zmartwień. Twarz szczęśliwa, sprzed wielkiej ucieczki przed wizją czegoś, co chyba właśnie jej się przyśniło. Gdy jej matka podniosła na nią wzrok chciała coś powiedzieć, odezwać się, nawet jeśli wątpliwym było, że ją widzi. Nie zdążyła jednak niczego zrobić oprócz mrugnięcia i znowu była w łóżku na Tarth.
Usiadła w pościeli zastanawiając się co właśnie się stało i co to oznaczało. Powtarzała sobie, że to tylko sen, miała jednak to dziwne wrażenie, że było to coś zupełnie innego. Rodzice mówili wiele o Valyrii, ale czy dałaby radę odtworzyć jej obraz tak dokładnie? I dodać do tego sypialnię matki? Tej nocy nie zmrużyła już oka, senność gdzieś zniknęła, chociaż przespała tylko parę godzin. Pozostały czas zajęło jej rozmyślanie nad tym, co właśnie widziała. Kiedy wróci do domu musi pilnie porozmawiać z matką. Ona na pewno wszystko jej wyjaśni. Pewnie też okaże się, że Rhaenys przesadza i to był po prostu zwykły sen.
Kiedy już praktycznie sama siebie do tego przekonała do drzwi zastukała jedna z jej służek z informacją, że muszą zacząć już przygotowania, żeby lady zdążyła na wycieczkę. No tak, wycieczka. W sumie, może to i lepiej. Przynajmniej będzie czym zająć myśli w czasie dnia. Czymś innym niż potężne mury największego miasta świata i niebem usianym smokami.
Rhaenys Targaryen
Rhaenys Targaryen

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 27/10/2019

Powrót do góry Go down

Komnaty Gościnne Empty Re: Komnaty Gościnne

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach