Lochy Riverrun

Go down

Lochy Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 12, 2018 5:04 pm

~~~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lochy Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 26, 2018 12:29 am

19 kwietnia

Theodan został bezpardonowo potraktowany. Siłą zaciągnięty do lochu, został po drodze parę razy obity przez strażników, którzy postanowili sami się zabawić, gdy Theodan nie chciał im dostarczyć odpowiedniej rozrywki. Bez paru zębów, ale za to z kilkoma siniakami, Maester nareszcie znalazł się w ciemnicy. Jedynym źródłem światła była pochodnia, którą zaraz jednak zostawiając go strażnicy zgasili. Pozostał więc w całkowitej ciemności. Samotny i wyczerpany. Jego słabe ciało nie dawało odpowiedniego oparcia dla ducha i w końcu stracił przytomność.




Zobaczył starszego mężczyznę. Także maestera, albowiem miał na szyi odpowiedni łańcuch. Czuł dotyk jego pomarszczonych dłoni. Gdzieś był niesiony. Wszystko wyglądało jednak tak... inaczej. Trochę inne odcienie, jakieś dziwne uczucie miękkiego dotyku piór na całym ciele... Które zresztą zdawało się nie mieć wszystkiego na miejscu. I to niepojęta chęć zjedzenia jakichś warzyw. No i wszystko było zaskakująco duże. Starszy maester właśnie doniósł go do kruczarni. Theodan mógł zobaczyć, jak zbliżają się do klatek z kurkami, jak jedną maester otwiera...




Obudził się. Wciąż leżał samotnie w ciemnicy. W swojej celi miał twardą prycz i trochę siana. Nic więcej. I wszędzie go bolało, najbardziej jednak zaś w miejscu straconych zębów w żuchwie oraz tam, gdzie otrzymał najwięcej ciosów i zostało najwięcej siniaków - na piersi.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lochy Riverrun

Pisanie  Theodan on Nie Maj 27, 2018 9:37 am

Czuł się dość lekki. Jak gdyby był niesiony przez jedną osobę. Z jego ust nie wydostawały się słowa, a skrzeki. Brak możliwości chwycenia za gardło mężczyzny, który... niósł go? Wydawało się to dziwaczne Theodanowi, któremu jedynie co dochodziło teraz do nozdrzy to zapach warzyw. Z całą pewnością chciałby zjeść teraz warzyw. Czuł przyjemne, rozchodzące się po całym ciele ciepło. Jak gdyby był zaledwie marnym puchem, który był niesiony jak zwykła rzecz. A mimo to czuł się dość przyjemnie. Pomijając fakt, że wszystko było duże. A potem skrzeki kolejnych kruków. I ciemność... Ponownie ciemność.
Obudził się opuchnięty w kilku miejscach... Mimo to dobrze wiedział gdzie był. Bardziej się zastanawiał co się stało zanim wstał. Czuł się wtedy dziwacznie, a w swoich ustach czuł dziwny smak najedzenia. Jak gdyby nie czul się głodny. Na języku czuł smak warzyw.
avatar
Theodan

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 08/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lochy Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 31, 2018 10:16 am

Theodan siedział w ciemności. Niewiele mógł zobaczyć, ani też nic usłyszeć. Nikogo nie było w pobliżu. Był sam. Nic się nie działo. W takim miejscu czas zdawał się nie płynąć. Nie następowały żadne zmiany. Nie wiedział ile czasu minęło - kwadrans, godzina, a może cały dzień? Powoli znowu zaczynał być senny. Z czasem nie mógł się powstrzymać, ziewnął przeciągle i zapadł w sen.




Znalazł się... na jakimś dziedzińcu. Słońce parzyło niemiłosiernie. Tym razem czuł się normalnie. Miał nogi, ręce. Wokół niego byli ludzie, siedzieli spokojnie i rozmawiali ze sobą. Wyczekiwali jakby tylko czegoś złego. Zwrócił uwagę na trójkę mężczyzn, siedzących razem na ziemi. Grali w jakieś karty na drobne sumy pieniędzy.
- Chcę jeść! Chcę pić! Chcę stąd wyjść! - jęczał jeden z nich. Drugi trzepnął go w ucho i zdenerwowany prawie krzyknął: - I poddać zamek tym śmierdzącym Dornijczykom? Chyba oszalałeś! - trzeci z nich spojrzał na niego ze zdziwieniem i od razu wyjaśnił swoje zdziwienie: - Odkąd jego córka zachorowala, lord faktycznie o tym rozmyśla. Połowa naszych ludzi jest chora. Co lepszego można zrobić? - wszyscy o tym wiedzieli, ale nie zmniejszyło to zdenerwowania mężczyzny. - Pierdoleni Dornijczycy! - chwilę grali w milczeniu, nim jeden z nich krzyknął z radością: - Ha! Wygrałem. - i zgarnął dwadzieścia Jeleni. Nic więcej ciekawego się tam nie wydarzyło. Theodan poczuł znowu, że odpływa...




Znowu obudził się w ciemnicy. Tym razem jednak widział cokolwiek. Gdzieś w oddali był zapalony ogień. Powoli zbliżali się do niego strażnicy. Otworzyli jego celę i oznajmili, trochę prześmiewczym tonem:
- Hehe, król Edmure Cię wzywa.

Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lochy Riverrun

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach