Dziedziniec Riverrun

Go down

Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 12, 2018 5:03 pm

~~~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Daemon Targaryen on Sro Sty 17, 2018 11:40 pm

11 luty

Po 10-dniowej podróży Daemon przybył wraz z grupą 30 rycerzy oraz 4 Białymi Płaszczami do Riverrun. Mijane po drodze ziemie w żaden sposób nie objęły trwające na północy Dorzecza konflikty. Podróż była spokojna oraz nużąca - czyli dokładnie taka, jaka być powinna. Po przejechaniu przez bramę główną zamku, Daeron zlazł z konia oraz ruszył ku lordowi Tullemu, ściskając go po bratersku oraz całując w oba policzkii.
- Jak się czujesz, staruszku? - zapytał po przyjacielsku, poklepując Edmura po plecach - od razu lojalnie uprzedzam że konam z głodu. - dodał po przywitaniu się z Hosterem, Anyą oraz Lyn Tully. Oczywiście, dla każdego miał jakiś podatek. Służący szybko sięgnęli do kufrów, wydobywając grube, misternie oprawione tomisko, opisujące Taniec Smoków do Lorda Tullego, bliźniacze srebrne naszyjniki z wisiorkiem w kształcie ryby dla  Anyi oraz Marion oraz ozdobioną szafirami pochwę do jednoręcznego miecza dla Hostera oraz Lyna.


Ostatnio zmieniony przez Daemon Targaryen dnia Sob Sty 20, 2018 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Daemon Targaryen

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 18, 2018 1:28 am

Rodzina Tullych powitała swojego gościa godnie na dziedzińcu zamku, a stary lord uściskał go i wymienił przyjacielskie grzeczności. Podarków Pstrągi się nie spodziewały, acz przyjęły je z wdzięcznością, zadowolone z otrzymanych darów. Sami nie przygotowali prezentu dla Daemona, acz na jego głód byli w stanie coś zaradzić. W wielkiej sali na smoczego króla i jego ludzi czekał już zastawiony stół, który wręcz uginał się od jadła oraz wina. Później lord Edmure gotów był przyjąć Targaryena w swojej samotni - o ile ten nalegał na szybkie spotkanie - lub po biesiadzie polecił służbie wskazać mu jego komnatę, a by omówić sprawy polityczne wyznaczył dzień następny po śniadaniu. W samotni rzecz jasna. Tully zaproponował również wybranie się na łowy w lasach Dorzecza.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 03, 2018 1:12 pm

10 Marca 336 AC


Lyman przekraczając bramę Riverrun zatrzymał swoją karawanę złożoną z dwóch objuczonych wierzchowców i przeciągnął się leniwie na znak tryumfu. Długa droga wreszcie miała się mu opłacić. Od razu, nie rozbijając nawet kramu, uzyskawszy tylko zgodę na handelek, zaczął zachwalać swe dobra, a na potwierdzenie, odciągnął zawleczkę i z końskiej sakwy rozwinął się rulon skóry ponabijany jak się okazało wyrobami złotniczymi. Biżuterii było tam bez liku. Wprawny obserwator zauważyłby, że o ile Lyman podróżował "sam", to niedaleko zawsze krążyło dwóch opłaconych ochroniarzy.

Z handlarza o brunatnej brodzie był niezły ancymon, gdyż pierwszego dnia obłowił się już z nawiązką na kilka kolejnych tygodni. Wtem jego oczom ukazała się niewysoka osóbka o rudych włosach i sukni o odcieniach fioletu. Doświadczenie i żyłka do interesów podpowiedziały mu kim może być panienka przeglądająca jego towary, toteż wydobył zza pazuchy jeden z nieco droższych produktów Zachodnich mistrzów i sprezentował niewieście.
- Dla pięknej panienki będą jak znalazł. - zaś na dłoni wyciągał ku niej kolczyki z najprawdziwszymi szafirami - Będą pasowały do oczu. Och, nic nie trzeba płacić. Najwyżej szczery uśmiech!

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Harry Arryn on Wto Maj 01, 2018 12:32 am

18 Kwietnia 336 AC


Tego samego dnia, gdy został wprowadzony na okoliczne ziemie Pstrągów, to chłopak odczuł nijaką ulgę i chwilę na zebranie myśli. Pożegnał on się melancholijnym tonem z grupą, mówiąc:
- Dziękuję. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli problemy w Dolinie, powołajcie się na me imię. Jestem Książę Harrold Arryn, drugi wnuk panującego Króla Doliny. Zawsze znajdziecie u mnie gościnę i pomoc. - Rzekł, wyciągając wisior z królewskim herbem spod szyi na pierś, co już raczej powinno dużo mówić.
- Bywajcie.- Rzucił spokojnym tonem, po czym ruszył ku Riverrun. Sam zamek zrobiłby na nim wrażenie, gdyby nie jego lekkie przygnębienie sprawą przyjaciół, więc na sam jego widok jedynie smętnie się uśmiechnął. Takowa siedziba Tullych miała idealne położenie w Dorzeczu. Miała nie dość, że naturalną fosę, to jeszcze armia musiała się dzielić na trzy części, by móc takowe zamczysko oblegać, więc obrońca miał bardzo ułatwione zadanie bronić tego punktu. Nie mówiąc już o dużej ilości brodów w Dorzeczu, które można w ciekawy sposób wykorzystać.
Rzecz jasna przywitał się z domownikami i poprosił o prawo gościnności. Chciał on mieć bardziej fachowo opatrzone oko i napisać list do rodziny.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 07, 2018 10:19 pm

Gdy tylko Harry przybył do Riverrun straże natychmiast powiadomiły króla Edmure'a. Władca zachodnich ziem Dorzecza oczywiście nakazał wpuścić młodego Arryna i udzielić mu gościny oraz wszelkiej możliwej pomocy związanej z opatrzeniem jego ran. W końcu rody Tullych i Arrynów miały raczej dobre stosunki, a siostra pana Riverrun była przecież żoną lorda Jona Arryna. Maester rezydujący na zamku stwierdził jednak, iż oko jest wyśmienicie opatrzone. Zupełnie jakby zajął się już nim zdolny uzdrowiciel z Cytadeli. Najwyraźniej kompania najemników wraz ze swoim siwym przywódcą skrywała więcej sekretów niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać... Z tego też względu maester jedynie wymienił opatrunki.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Harry Arryn on Pon Maj 07, 2018 10:54 pm

Harrold przywitał się z Królem jak należy, czyli dworskim ukłonem i swoim jeszcze bardziej smętnym wyrazem twarzy niż zazwyczaj, jeśli pytano, co się wydarzyło, to młodzik odpowiadał w jednym słowie, że byli to bandyci. Zaraz to został zagoniony do Maestera, gdzie tam usłyszał ciekawą wiadomość, że oko zostało niesamowicie dobrze opatrzone. Co prawda Arryn prawie się tym nie przejmował, bo non stop myślał tylko o jednym, o tym, że zawiódł swoich przyjaciół. Podziękował on uczonemu za zmianę opatrunku, po czym poprosił, czy można przygotować kruka do swych rodzinnych stron, by poinformować o sytuacji swą rodzinę, lecz przed tym młody książę ruszył do Króla Edmure'a, prosząc o osobną rozmowę.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Alysanne Targaryen on Czw Maj 10, 2018 5:50 pm

19.04.336 AC

Kolumna konnych, pieszych i wozów dotarła do Riverrun koło południa. Wszystkich ich było około setki, toteż taka masa ludzi nie przemknęła przez Dorzecze w sposób niezauważony, szczególnie, że ich wizyta u króla Edmura była zapowiedziana z wyprzedzeniem. Mimo to okoliczni prostaczkowie i pomniejsi szlachcice z pewnym niepokojem obserwowali ich pochód. W końcu Dorzecze było miejscem wielu wojen i konfliktów, a spory hufiec Targaryenki mógł budzić pewien niepokój i ostrożności nigdy nie było dość. Na szczęście w drodze do zamku nie byli przez nikogo niepokojeni i do Riverrun dotarli bez najmniejszych przygód.

Na dziedziniec zamkowy wjechała konno. Z pewnością normalnie zachowałaby odrobinę więcej cierpliwości i do zamku wjechałaby tak jak spędziła większość podróży – W wozie. Nie mogąc się jednak doczekać wizyty u swego dziadka, a także chcąc podziwiać Dorzecze, zdecydowała się ostatni etap podróży spędzić w siodle, od czasu do czasu poganiając resztę kolumny. Teraz w końcu jej cel został osiągnięty, a na dziedzińcu zamkowym czekało na nią oficjalne powitanie. Jej mąż pierwszy zeskoczył z konia i użyczył jej swojej pomocnej ręki przy zsiadaniu z jej wierzchowca. Gdy postawiła swe stopy na stabilnym gruncie wygładziła suknię i ruszyła w kierunku króla, który zaszczycił ją swą obecnością.
- Wasza miłość – Dygnęła przed nim. - Niezwykle mnie raduje, że widzę cię w dobrym zdrowiu. Z pewnością dotarły do ciebie wieści o mym ślubie... - Wskazała na swego męża. - Książę Quentyn Harlaw, wnuk króla Żelaznych Wysp i od niedawno mój mąż. Mężu... To jest władca Dorzecza i mój dziadek, król Edmure Tully...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 10, 2018 7:18 pm

Kiedy kolumna Quentyna i Alysanne przejeżdżała przez bramę dało się zauważyć czujne spojrzenia jakie strażnicy Riverrun rzucali Żelaznym Ludziom. Nie było tajemnicą, iż mieszkańcy Wysp nie cieszyli się w Dorzeczu miłością, a kraina Tridentu nie odstawała w tym od pozostałych, które traktowały ich w podobny sposób. Oficjalne powitanie na dziedzińcu nie było jednak takie jak księżniczka mogłaby sobie życzyć. Widać tu było spory ruch oraz wielu ludzi, uzbrojonych ludzi, zdecydowanie więcej niż zazwyczaj liczył sobie garnizon Riverrun. Dziewczę mogło również dostrzec wozy, na które część z owych mężczyzn znosiła skrzynie, pęki strzał i inne przedmioty. Najwyraźniej król Edmure szykował się do wojny, a we własnej osobie pojawił się na dziedzińcu dopiero, gdy kolumna zatrzymała się . Najwyraźniej warta z murów zawiadomiła go, że goście już dotarli. Wraz ze Starym Pstrągien maszerował jego wnuk, Lyn. Hostera Tully'ego - syna Edmure'a - ani dam z rodu Tully nie było nigdzie widać.
- Ja również cieszę się, że widzę cię w dobrym zdrowiu, wnuczko - odparł Edmure z uśmiechem na pokrytej siwą, krótko przystrzyżoną brodą twarzy, po czym uściskał Alysanne.
Kiedy wzrok króla zwrócił się ku Harlawowi cała wesołość szybko go opuściła. Jak już wspomniano Dorzeczanie nie przepadali za Żelaznymi Ludźmi, Edmure Tully nie był tu wyjątkiem. Ponadto w Riverrun wiadomo już było o ataku Żelaznych Wysp na Seagard - kolejnym w długiej historii tego zamku - zaś Patrek Mallister, ojciec obecnego lorda, był dobrym przyjacielem Starego Pstrąga. W dodatku z najeźdźcami walczył w tej chwili król Myle Blackwood, z którym Edmure miał zamiar zawrzeć pewne korzystne porozumienia.
- Książę - powitał chłodno Quentyna, po czym przeniósł wzrok na Alysanne i chociaż zwracał się do "nich", widać było, że bardziej swoje słowa kieruje tylko do niej. - Jesteście w Riverrun miel widziani i bezpieczni, aczkolwiek nie sądzę, że powinniście zostać tu długo. Lannisterowie zbierają się na naszej granicy i wkrótce mogą ruszyć. Szykujemy się na wojnę.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Harry Arryn on Czw Maj 10, 2018 10:54 pm

Słyszał krzyki, krzyki swych przyjaciół. Krzyczeli, by uciekał. Tylko dokąd on miał uciekać i po co? Dlaczego niby miałby zostawić swych przyjaciół! Dobył on miecza i ruszył ku nim, by najzwyczajniej ich wesprzeć. Zaraz się zatrzymał i słyszał krzyk Otta. Uciekaj stąd Harry! Uciekaj! I w tym momencie twarz Hawk'a została podziurawiona toporem. Harry zamarł, patrząc, jak jego przyjaciel został zabity przez...te potwory. Spojrzał na prawo, teraz Sir Magnus darł się ku niemu. Uciekaj chłopcze! Ratuj się! Nie zostawię was! Nie mogę was zostawić! Chciał im odkrzyknąć, ale więzło mu to w gardle, a żołądek podskakiwał do gardła. Czemu!? Krzyknął sam do siebie. Bo jesteś niczym innym, a tylko tchórzem! Zawołało wiele głosów naraz. Nagle cały teren zaczęła pokrywać ciemność. Przyjaciele znikali, a bandyci zamierali w bezruchu, obracając tak powoli głowy w jego kierunku. Księcia przeszył strach, na którego instynktownie uniósł miecz wyżej i przyjął postawę do walki. Banici rzucili się na niego z błyskawiczną szybkością, gdzie on nie mógł nic nawet zrobić! Nie! Spróbował uniknąć pierwszego topora, samemu przy tym pchając go w nogę, ale...toporek nie miał prawa chybić. Młodzieniec jęknął, próbując najszybciej zbić ostrze, ale...
...poczuł intensywny ból pleców i dźwięk upadku ciała. Otworzył nagle swe jedyne oko i się wyprostował, ciężko dysząc. Przystawił miecz do gardy, ale nikogo tutaj nie było. No tak, leżał na podłodze obok swego łóżka. Nadal ciężko oddychając, rozejrzał się wokół. Wszystko było w porządku. Chyba wariuje. Wyrzekł z grozą w duszy, po czym spojrzał na łóżko. Wyglądało tak, jakby szamotały się na nim dwa psy. Powstał obolały z podłogi i miecz ułożył do pochwy. Jak on do cholery go wyciągnął? Lepiej nie wiedzieć. Zmówił on na poranną modlitwę, do Siedmiu, by dali mu sił, a potem przebrał się i ruszył po śniadanie, które zamierzał...zjeść w samotności.

Co robił wtedy nasz młody Arryn spytacie? Otóż dbał o miecz. Porządnie wypucował, nałożył olej oraz wyostrzył najlepiej, jak tylko potrafił. Czyniąc ów czynności, wpadał w głębokie zamyślenia, wręcz nie kontaktował. Zaczął myśleć o losie swego rodu, przyjaciołach, wojnie i...Elizabeth. Ciekawe, czy akurat o nim myśli. Wtem wstał i wyciągnął ostrze przed siebie, by się przyjrzeć swojej robocie. Dostrzegł dopiero wtedy, że Riverrun ma gości, tak więc spojrzał na prawo swym jedynym okiem i spostrzegł białowłosą oraz...jej małżonka. Czysto teoretycznie powinien podejść, by Król mógł go przedstawić, w końcu sokół od wczoraj jest jego giermkiem. Westchnął ciężko w duchu, po czym wsadził miecz do pochwy i nie nadal zwinnym krokiem ruszył ku gospodarzom, by zająć tuż u ich boku miejsce. Był ubrany w błękitny wams, a jego piękny czerep zdobiły opatrunki. Jeśli chodzi o styl ubrania, to zrezygnował on z ćwiekowanych elementów.
Także Harrold po prostu się grzecznie ukłonił, przypatrując się przy tym herbom oraz gwardzistom, po których zapaliła się w nim cecha osobowości dziadka. Jeśli oczywiście go przedstawią, to rudzielec dworsko ucałuje zewnętrzną część dłoni Alysanne, a do Żelaznego...się ukłoni albo poda rękę. Miał bardzo nijaki wyraz twarzy, wręcz jakby nic w tej chwili nie odczuwał. Patrzył tak na nich wszystkich znudzonym spojrzeniem jednego błękitnego oka.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Alysanne Targaryen on Pią Maj 11, 2018 10:15 pm

Choć powitanie nie było takie jakie mogłaby się spodziewać, to wciąż cieszyła się z obecności swego dziadka, choć powściągała swe emocje. Jej dziecięce życie skończyło się dawno temu, teraz była kobietą i żoną i powinna zachowywać się odpowiednio do swego wieku. Nie mogła jednak powstrzymać uśmiechu kiedy Edmure wziął ją w ramiona i trzymał ją w nich mocno jakby miała sześć lat, a nie szesnaście. Kiedy już wypuścił ją z ramion i mogła się przyjrzeć młodzieńcowi który mu towarzyszył natychmiast rozpoznała jedną z młodszych latorośli Tullych, wnuka jej dziadka.
- Kuzynie. - Skinęła mu głową. Co prawda nie byli kuzynami w dosłownym tego słowa znaczeniu, w końcu byli ze sobą dość blisko spokrewnieni. Lyn był synem jej wuja, Hostera Tullyego i w relacjach rodzinnych był jej bratem stryjecznym. Gdyby byli w bliższych relacjach z pewnością mogłaby go nazwać zwyczajnie bratem lub zwrócić się do niego po imieniu, ale nie utrzymywali ze sobą tak ścisłych relacji, a poza tym byli w przestrzeni publicznej, więc kuzyn był najlepszą formą zwrócenia się do niego. - A może wolisz bym zwracała się do ciebie ser Lynelu? - Nie była do końca pewna czy młodzieniec, który przed nią stał, miał już okazję się wykazać i zdobył złocone ostrogi. Warto było się dowiedzieć by nie popełnić w przyszłości gafy w towarzystwie. Rozmowa przeszła jednak zaraz na dalszy tor, a zainteresowanie Edmure chwilowo spoczęło na jej mężu. Nie dało się ukryć, że Quentyn nie jest tu najmilszym gościem. Trzeba było jakoś ratować sytuację... - Mój pan mąż słyszał o tobie wiele dobrego z wielu ust, dziadku. Nie mógł się doczekać by móc poznać cię osobiście i złożyć wyrazy głębokiego szacunku dla twojej osoby... Prawda mężu? - Zerknęła na młodego Harlawa w oczekiwaniu jego ruchu. Miała nadzieję, że wykaże choć odrobinę taktu, którego zwykle tak brakowało ludziom z jego stron i popisze się odrobiną elokwencji, którą musiała znosić przez sporą część ich wspólnej podróży.

- Lannisterowie? Wojna? - Popatrzyła się na Quentyna z niepokojem. Mieli zostać tu dłużej niż początkowo planowali, a teraz wyglądało na to, że będą musieli stąd odejść szybciej, nawet biorąc pod uwagę pierwotne założenia. - Sądziłam, że te przygotowania... - Zamilkła. Szczerze sądziła, że jej dziadek miał zamiar stanąć u boku jej ojca i walczyć z Baratheonami, ale się powstrzymała. Ród Tullych miał teraz własne problemy. - Oczywiście, rozumiem, że na twych barkach spoczywa ogromny ciężar, nie chcę być jednym z nich. Wypoczniemy kilka dni i ruszymy w dalszą drogę do... - Zerknęła na męża i zmarszczyła brwi w zastanowieniu. Zupełnie wyleciało jej to z głowy.  - ... Seagardu. Stamtąd miał nas zabrać okręt na Żelazne Wyspy, o ile dobrze pamiętam, prawda?
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 12:59 am

Harry jako giermek króla - i to z innego królewskiego rodu - mógł liczyć na jak najlepsze traktowanie w Riverrun. Dzisiejszego ranka maester ponownie odwiedził go by zmienić opatrunki na głowie młodzieńca, zaś służba przyniosła mu czyste ubrania i zabrała wszystkie brudne oraz pogniecione z jego sakw podróżnych by porządnie je wyprać. Jako pomocna dłoń samego monarchy mógł oczekiwać również odpowiedniego uzbrojenia - jako iż jego własne zostało częściowo stracone na rzecz banitów - za którego przygotowanie zabrał się już kowal w Riverrun. Korpulentny mężczyzna o sumiastym wąsie zdjął z Arryna wymiary po śniadaniu i zabrał się do roboty by dopasować do niego jakiś pancerz. Wojna niestety nie zostawiała mu wiele czasu na stworzenie czegoś godnego księcia, ale Harry mógł być pewien, iż otrzyma najlepsze co było na stanie.
- Kuzynko - odpowiedział w podobnym tonie młody Tully. - Lyn wystarczy, nie musimy być aż tak oficjalni.
- Harry, chłopcze - powiedział Edmure, widząc zajmującego obok niego miejsce giermka. - Tutaj jesteś, mam nadzieję, że odpocząłeś już po podróży - Stary Pstrąg przeniósł wzrok na Alysanne i jej męża, aby przedstawić im swojego nowego giermka, a później jemu zaprezentować nowych gości. Kiedy uprzejmości zostały dopełnione, Arryn stał się kolejnym obserwującym jedynie spotkanie członkiem królewskiej świty.
Na zaczepkę małżonki młody Harlaw zerknął na nią niepewnie, acz szybko zrozumiał czego od niego oczekiwała. "Nie lubią was tutaj, powiedz coś miłego", to był ten wzrok. Młodzieniec nie sądził by cokolwiek miało się zmienić jeżeli zacznie nagle całować dupę lorda Tully, jednak w gościnie wypadało zachować odpowiednią kulturę tak czy inaczej.
- Oczywiście, najdroższa - odpowiedział srebrnowłosej, zwracając twarz natychmiast ku władcy Riverrun. - Słyszałem wiele opowieści o mądrości i odwadze króla Riverrun, to prawdziwy zaszczyt móc w końcu spotkać się z tobą twarzą w twarz, panie. To najwyższy czas by ród Tullych w końcu założył należną im od lat koronę, jestem pełen podziwu oraz uznania dla twojej decyzji.
- Dziękuję - odparł jedynie Edmure, badawczo spoglądając na Harlawa, jednak szybko powrócił wzrokiem do wyraźnie teraz zatroskanej wnuczki. - Sądziłaś, że ruszę wspomóc twego ojca? Planowałem wysłać mu wsparcie, jednak teraz Lew szczerzy kły w naszym kierunku, a na północnym-wschodzie wciąż trwa wojna tuż przy naszych granicach - wyjaśnił z ponurym wyrazem twarzy. - Tak będzie najlepiej dla waszego bezpieczeństwa - skinął głową, acz szybko zmarszczył brwi słysząc o kierunku ich podróży. - Król Myle Blackwood zdobył Seagard przed kilkoma dniami, zwracając zamek w prawowite ręce rodu Mallisterów
W tym momencie władca Riverrun ponownie rzucił niechętne spojrzenie Żelaznym Ludziom, którzy po podobnym komentarzu również nie wyglądali na zadowolonych, jednak w pełnym wojsk zamku woleli nie robić nic głupiego.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Harry Arryn on Nie Maj 13, 2018 12:26 pm

Jego rana miała się raczej dobrze, a przynajmniej się goiła na swój sposób, więc Arryn nadal miał pół swej rudej czupryny w bandażach, bo nawet twarz miał podziurawioną po strzałach. Harrold nawet z ciekawości podczas przebierania się dotknął ów ran, ale skończyło się jedynie sykiem bólu. Otrzymał on zastępcze odzienie zamiast tamtejszych, które posiadało na sobie liczne ślady podróży. Jedyne co go przerażało w tym, to fakt, że takowe ślady mogły przestraszyć Elizabeth. Samo serce szybciej mi zabiło na myśl o niej. Elizabeth. Tak bardzo chciałbym Cię zobaczyć. Rzucił ze smutkiem w duchu. Czuł się...samotny. On, w obcym zamku, w obcej krainie, w obcym rodzie, mając niedaleko mogiły swych przyjaciół, nie było przy nim nikogo, komu ufał i mógł się wyżalić. Przysiadł na łóżko i schował swoją twarz w dłonie. Czuł po chwili, jak do jego oka zaczynają nachodzić łza. Wszędzie wojna. Całe Westeros odczuwało jej piękno, a mimo to, nikt nie chciał odpuszczać. Przechodziły mu przez głowę mnóstwo okrutnych obrazów, tego, czym jest prawdziwe oblicze wojny. Tym razem Lannisterowie mieli chęć rozpętać kolejną, tylko, że w Dorzeczu. Chłopak otarł oko, powstał i spojrzał na cień siebie w lustrze. Damy radę. Pomyślał smętnie i ruszył ku drzwiom, czekała go wizyta u zbrojmistrza bądź płatnerza.
Samo przydzielenie zbroi trochę zaskoczyło młodego księcia. Myślał, że jak już otrzyma wyposażenie, to będzie jakaś brygantyna z elementami płytowymi, która po prostu wyleżała swoje i całkiem pasowała na księcia, a tutaj planują mu robić zbroję na miarę. Z jednej strony wyrzekłby, że nie potrzebuje czegoś takiego, że starczy mu właśnie jakaś zużyta zbroja, ale z drugiej strony głupio byłoby, gdyby książę za granicą paradowałby w czymś na poziomie błędnych rycerzy bądź wyżej postawionych zbrojnych, więc nie marudził, a ładnie podziękował.
- Tak, panie. - Skłamał ze zmęczonym spojrzeniem młodzik, po czym skierował wzrok ku gościom. Gdy go przedstawiano, zrobił krok do przodu, najpierw do kobiety, gdzie tam się ukłonił i ucałował ją zimno w zewnętrzną część dłoni, będąc w takiej pozycji, tylko posłał jej nijakie spojrzenie.
- Miło poznać, Księżniczko Alysanne Targaryan.- Wyrzekł z taktem, po czym spojrzał ku Harlawowi, gdyż ten nieświęty barbarzyńca był starszy, to odczekał, aż ten wyciągnie rękę i wtedy dopiero sokół odwzajemnił. Na koniec zrobił dwa kroki do tyłu i zajął miejsce u prawicy Króla Edmure'a.
Giermek był w swoim środowisku, czyli jedynie słuchał, co inni mają do powiedzenia. Oho, ich goście będą mieli problem z przedostaniem się na Żelazne Wyspy. Nie darzył tej dwójki jakimkolwiek ciepłym uczuciem, więc nawet im nie współczuł. No było mu trochę szkoda księżniczki, w końcu była damą, a o damy w rycerskich zwyczaju się dba.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Warzyw z Vashyva on Nie Maj 13, 2018 5:37 pm

Po pierwsze - Nie szkodzić. Z takim nastawieniem Theodan wyruszył w drogę przez Westeros od Starego Miasta do Raventree Hall. Został przydzielony do lorda Blackwooda, który zresztą podobnie jak on był tego samego wyznania. Starzy Bogowie zaraz po nauce byli najważniejszą dla Theodana sprawą. Nie wtrącali się za wiele, nie byli żadną z personifikacji, a po prostu istnieli. Wiedzieli kiedy ma nadejść pora na ujawnienie swojej obecności.
W czasie wędrówki maester przystawał także przy różnego rodzaju oberżach, szczególnie tych mu przyjacielskich. Tam nie dość, że dostawał jedzenie po taniości to i także mniej wygodne, acz zdatne do spania kwatery. No i psy były najedzone. Jednak należało pozostawić to wszystko, gdyż Theodan zawitał w końcu na kolejnym ze swoich przystanków - Riverrun. Teraz musiał jedynie zaoferować pomoc na dworze. Albo ogólnie zaoferować swoje usługi w mniej znanych sprawach. Nie był wybredny - wiedział jak sobie radzić nawet jak zwykły parobek. W końcu od parobków się wywodził.
Strażnicy, o dziwo, wpuścili go. Być może niektóre z ogniw jego łańcucha mogły ich przekonać. Kiedy jednak jeden z nich poszedł z nim wraz do króla Edmure'a i przedstawił go na ucho, zaraz sam zaczął mówić, skłaniając swą głowę i pozwalając, aby ogniwa łańcucha zabrzęczały. Tak samo postąpił z innymi osobami w jego towarzystwie.
- Królu Edmurze, jeśliś mogę sam siebie zaprezentować, nazywam się Theodan z Białego Portu. Jestem w swej wędrówce do domu lorda Blackwooda, aby nająć się pomocą na jego dworze. Z tego miejsca jednak póki co chciałbym prosić o możliwość tymczasowej pomocy u twych murów, pomagając ludziom tak, jak symbolizuje mój łańcuch. - Siedzący na ramieiu kruk Theodana zaskrzeczał cicho, powtarzając słowo "pomocy" w lekko niezrozumiałej formie.
avatar
Warzyw z Vashyva

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 08/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Maj 13, 2018 6:12 pm

- Cóż za uroczy młodzieniec... - Powiedziała nieco protekcjonalnie do młodego Arryna, gdy ten ucałował ją w dłoń, choć nie omieszkała się nie uśmiechnąć na jego dobre wychowanie, które w dzisiejszych czasach zdawało się odchodzić do przeszłości. - ... choć może winnam powiedzieć, że młody mężczyzna. Wielu w twoim wieku przyszło stawać już na polu bitwy. - Przyjrzała mu się z uwagą, trudno było nie zauważyć, że został on ostatnio poturbowany. - Widzę jednak, że przygody nie ominęły także i ciebie... Mam nadzieję, że nie przeszkodzi ci to w zdobyciu ostróg i wiernej służbie jego miłości. Pamiętaj też, choć jestem pewna, że zdajesz sobie sprawę, że spotkał cię ogromny zaszczyt i odpowiedzialność, choć... - Uśmiechnęła się do Edmure. - ... choć ta spoczęła również na jego miłości. Nie każdy ma okazję służyć jako giermek królowi i nie każdy król ma okazję posiadać giermka z tak znamienitego rodu jakim są Arrynowie.
- Naturalnie rozumiem, że obrona własnych ziem jest dla ciebie najważniejsza i nie mam ci tego za złe. Mogę się tylko modlić o to byś wyszedł ze zbliżającego się starcia zwycięsko. Walka z potęgą Casterly Rock będzie niezwykle ciężką próbą... - Na wieść o upadku Seagardu kąciki jej ust drgnęły. Nie spodziewała się takiej wiadomości. Nikt się chyba nie spodziewał. Spojrzała się na swojego męża i położyła rękę na jego ramieniu. Wolała nie wiedzieć co sobie teraz myślał i co mógłby zrobić na tą wieść. W końcu nie znała go na tyle by przewidzieć jego reakcje. - To... - Zerknęła na swego dziadka, to znów na męża. - ... Dobrze, że nas o tym powiadomiłeś. Byłoby wyjątkowo niefortunnie gdybyśmy się udali w tamtym kierunku... - Czując, że atmosfera znów gęstnieje uznała, że najlepiej będzie przerwać te rozmowę i nieco uspokoić obydwie strony. - Wasza miłość raczy wybaczyć. Droga była długa i chcielibyśmy się z mężem nieco odświeżyć. Ufam, że nasi ludzie zostaną zakwaterowani najlepiej jak to możliwe, biorąc pod uwagę obecne warunki. Mam też nadzieję, że będzie nam dane zjeść wspólny posiłek. - Gdy Edmure wyraził swą zgodę na odejście dygnęła przed nim, jak wypadało przed królem. - Wasza miłość, kuzynie... - Spojrzała przelotnie na młodego Arryna. - Książę.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 17, 2018 1:25 pm

Alysanne poświęciła dłuższą chwilę uwagi Harry'emu, co dało królowi czas by mniej niezręcznie uporać się z innym problemem, jakim był jakiś natarczywy zbrojny, który akurat teraz musiał mu coś powiedzieć na ucho. Edmure odgonił go zdecydowanym gestem, nie mając teraz ochoty słuchać jakichś bzdur o "wędrownych maesterach", zupełnie jakby mędrcy z Cytadeli włóczyli się samopas po kraju. Poza tym miał teraz na głowie wojnę i ważnych gości, rozprawiając w tej chwili z trójką książąt z innych krain. Żołnierza natychmiast zastąpił jednak widocznie strudzony traktem przybysz, który musiał bez patrzenia na zajętych rozmową wtrącić się, aby przedstawić swoją jakże ważną osobę.
- Cisza! - Tully przerwał mężczyźnie nim ten powiedział do końca skąd pochodzi. - Nie wiem za kogo się uważasz i kto w ogóle cię tu wpuścił, ale przebywasz na królewskim zamku, nie w karczmie, gdzie możesz podejść sobie do byle kogo i zagadać przy kuflu ale... Straż! Zabierzcie go do lochu, może to nauczy go trochę cierpliwości...
Zbrojni nie czekając na więcej słów ruszyli w stronę Theodana by złapać go za ręce i zaciągnąć w stronę cel. Jeżeli coś mówił, nie słuchali, mieli królewski rozkaz. Ewentualnie jeden z nich zdzielił go zakutą w stalową rękawicę pięścią po twarzy by zamknął twarz. W razie stawiania bardziej zaciętego oporu... Mógł im zapewnić rozrywkę tego dnia, jeśli chciał.
- Zbrojny mówił coś o "wędrownym maesterze" - zwrócił się już ciszej do Lyna. - Od kiedy oni tak po prostu wędrują o ile Cytadela ich nie wygnała? A wtedy nie należą do godnych zaufania, to równie dobrze mógł być szpieg Lannisterów. Znajdź zbrojnych odpowiedzialnych za to i wyciągnij konsekwencje.
Królewski wnuk skinął głową i oddalił się by wypełnić polecenia dziada. Pierwszego winnego miał już od razu na miejscu - zbrojny, który zaczepił króla - zgarnął go więc ze sobą.
- Tak, bardzo niefortunne - mruknął Edmure. - Odpoczynek z pewnością się wam przyda.
Jego wnuczka miała też rację, mówiąc, iż walka z potęgą Skały będzie ciężka. Dlatego też i on sam siedział jak na szpilkach, mając wiele pracy przed sobą, odpoczynku zaś niewiele.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Harry Arryn on Czw Maj 17, 2018 9:58 pm

"Uroczy młodzieniec", ileż on to razy słyszał z plotek w Orlim Gnieździe i poza nim. Jego przyjaciele też często mówili mu te ploteczki prosto w twarz, że młode panny zawieszają na nim oko, na co młody Arryn się jedynie niewinnie uśmiechał. Tym razem był już tak do tego przyzwyczajony, że jedynie uniósł kącik ust w uśmiechu jako odpowiedź na takie zagranie księżniczki. Potem zaczęła się jej dłuższa odpowiedź, której grzecznie słuchał, a na sam koniec przytaknął. Jedynie było widać, że słowo "przygoda" ruszyło go w środku na tyle, że wciągnął głębiej powietrze na moment. Nie mógł się denerwować.
- Zamierzam służyć Królowi Edmure'owi najlepiej jak potrafię i świecić przykładem na rycerza.- Odrzekł grzecznie, lecz chętniej by w tym momencie przewierciłby Alys wzrokiem i się nie odzywał. Mimo to trochę kupiła go swoją charyzmą. Nie będzie aż takim niemiłym draniem dla Valyrianki.
Aż tu nagle krzyk. Czyj krzyk? Króla krzyk. Cisza? Spytał sam siebie w duchu książę nie wiedząc, o co dokładnie chodzi. Stojąc tak w dworskiej postawie przed księżniczką, przez jedno oko musiał całkowicie obrócić głowę w tamtym kierunku, by ujrzeć, co tam właśnie się działo. Ot ktoś w bardzo niemądry sposób podszedł do wyższego stanu. Trochę go żałował, pewnie nie wiedział nawet, co zrobił dokładnie nie tak. Mimo to wrócił szybko do rozmowy, na której koniec się ukłonił i zrobił dwa kroki w tył.
- Księżniczko.- Odpowiedział beznamiętnie na pożegnanie Smoczej księżniczki i trochę ją odprowadził wzrokiem, a potem wrócił do starszej wiekiem ryby. Na jakikolwiek gest, że Arryn może odejść, odpowiedział tym samym i ruszył on do stajni, by sprawdzić, jak się trzymał wierzchowiec jego przyjaciela. Ot, tak to se było.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec Riverrun

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach