Przedpola

Go down

Przedpola

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 06, 2018 6:43 pm

~~*~~
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 2893
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Maekar Velaryon on Sob Sty 06, 2018 6:50 pm

20 stycznia 336 AC


Maekar wyszedł za Mur siedząc na koniu, prowadzonym za uzdę przez Watersa. Rycerzowi nie widziała się jakoś ta nauka, ale i tak musiał opanować tę umiejętność. Gdy stanęli jakiś kawałek za Murem, na wolnej przestrzeni między budowlą a lasem, Maekar rozejrzał się i odetchnął głęboko. Jaki spokój, jaka cisza, jaka sielanka. Z każdym wydechem z jego ust unosił się para. Spojrzał pytająco na Watersa.
-I co, mam teraz zrobić?
Maekar Velaryon
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Deonte Waters on Sob Sty 06, 2018 9:01 pm

Obowiązek ten, na pewno nie przypadł Watersowi do gustu. Dopiero co powrócił z misji i miał nadzieję na jakiś solidny odpoczynek, a tu mu przyszło niańczyć jakiegoś paniczyka. Deonte sprawdził tylko czy siodło dobrze leży, poprawił ręce Maekara i odszedł na bok, wciąż trzymając cugle.
- Teraz, nauczymy cię utrzymać się na koniu. - powiedział i zaczął prowadzać konia do koła, tworząc małe koło. Czasami zmieniał strony tak, żeby wierzchowcowi nie zakręciło się w głowie, tego człowieka miał gdzieś, bardziej obchodził go koń. W miedzy czasie Renifer wesoło biegał sobie w okół, próbując łapą chwycić za ogon konia - za każdym razem bezskutecznie. Po kilkunastu minutach takiego ćwiczenia, kazał zsiąść mu z konia, samemu. Gdy siodło było już wolne, sprężystym ruchem wskoczył na miejsce do siedzenia i zaczął mu pokazywać ruchy.
- Patrz, jak chcesz pośpieszyć konia, to obiema stopami uderzasz go w bok. Nie za mocno, nie za słabo. - powiedział i dokładnie mu pokazał palcem, po czym właśnie coś takiego zrobił, żeby ruszyć konno. Po przejechaniu kilku metrów, zawrócił i trzasnął lejcami. - Tak robisz, żeby zatrzymać. Niektóre konie są też mądre, więc i czasami mowa ludzka do nich zadziała. Akurat u tego konia tak nie ma, ale moja kochana Jelonka tak potrafi. - powiedział i zsiadł z konia, zapraszając gestem ręki Maekara na grzbiet, miał pokazać czego się nauczył.
Deonte Waters
Deonte Waters

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Sty 07, 2018 11:28 am

Deonte zaczął prowadzić konia dookoła, aby Maekar nauczył się utrzymywać na koniu. Od czegoś trzeba zacząć. Miał wrażenie, że Waters nie jest zbyt zachwycony swoim obowiązkiem i Velaryon mu się nie dziwił. Sam by nie chciał tego robić. Po dłuższym czasie polecił mu zsiąść z konia, co uczynił nader chętnie. Zeskoczył na śnieg i się przeciągnął poprawiając przy okazji swoje srebrne loki.
Teraz nastąpiła teoria, czyli pokazówka. Waters sam dosiadł konia i pokazywał młodemu rycerzowi co robić aby osiągnąć konkretny skutek podczas jazdy konnej. Przez cały ten czas sir Maekar milczał.
Na koniec miała przyjść praktyka, czyli pokazanie czego się nauczył. Wszedł więc na konia i obiema stopami trąciła bok konia aby ten ruszył. Przejechał tak kilkanaście metrów po czym ścisnął lejce i trzasnął aby zawrócić do Watersa. Tym razem jeszcze bardziej ubódł konia stopami aby ruszył szybciej.
Jeżeli wszystko poszło tak jak należy, to zatrzymał się przed Watersem oczekując na dalsze nauki.
Maekar Velaryon
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 07, 2018 3:47 pm

Postępy Makeara były małe, ale to dobrze. W końcu nie od razu Mur zbudowano. Obserwował on zwiadowcę, który uczył się jeździć i doszedł do pewnych konkluzji. Deonte pomyślał że najlepiej nauczyć się w praktyce. Kazał Velaryonowi pojeździć dookoła, a Deonte obiecał że zaraz wróci. Zgarnął on swojego wierzchowca ze stajni, zabrał dwa miecze i zameldował to komu trzeba. Po powrocie do swego ucznia rzucił mu pochwę z klingą. - Jedziemy na "patrol". - rzucił i wskoczył na swoją klacz, przy okazji chwytając cugle konia Maekara. Bez zbędnych ceregieli, mężczyźni odjechali wzdłuż Muru na wschód. - Trzymaj się siodła, jak poczujesz się pewniej too wyrwij mi swoje lejce. Pojedziesz wtedy sam. - powiedział kilka minut po rozpoczęciu jazdy. Dzięki temu pomysłowi, można było połączyć naukę z pracą, kto wie, może akurat jakiś dziki właśnie się pałętał po tej stronie Muru..
Deonte Waters
Deonte Waters

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Sty 14, 2018 12:24 am

Przez jakiś czas całkowicie sam dosiadał konia. Starał się wykonywać subtelne ruchy jakby ujeżdżał Moly.
Nieco się zdziwił, że bękart powrócił z mieczami, z których jeden rzucił rycerzowi. Złapał go w locie i zapatrzył się ze zdziwieniem na nauczyciela. Patrol?
-Kurwa co?
Ruszył jednak pędem za Watersem nieco niedowierzając. Był lekko zdenerwowany, ale bez słowa przytaknął na słowa Deontego. Po kilkunastu minutach, kiedy już wydawało mu się, że wie o co chodzi, wyrwał lejce i sam zaczął prowadzić. Skupiał się przy tym bardziej na utrzymaniu się na koniu, niż na patrzeniu na drogę, a co dopiero na las, gdzie czaić się mogli dzicy.
Maekar Velaryon
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 15, 2018 12:34 am

Jakimś cudem Maekar zdołał utrzymać się w siodle z pół godziny. Tuląc się mocno do konia, który bardziej prowadził jeźdźca niż jeździec jego, utrzymał się, nim Deonte nie zauważył czegoś wyróżniającego się z otoczenia. Z odległości 50 jardów dostrzegł pozostałości po jakimś obozowisku. Były tam przede wszystkim resztki ogniska. Po dokĺadniejszym przyjrzenia się okolicy, mógł także dostrzec małe, porzucone brązowe narzędzia i resztki z jedzenia. Także trawa była tam szczególnie wydeptana w dwóch kierunkach: północnym i południowo-zachodnim.

Kielon
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 2893
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Deonte Waters on Pon Sty 15, 2018 12:47 am

Z rozbawieniem, rzucał wzrokiem na jazdę Maekara. Widać było że z końmi, nigdy nie miał do czynienia. Uśmiech z twarzy Watersa, zniknął, gdy ujrzał coś w oddali. Spiął mocniej konia i pojechał tam. po dotarciu do celu, zauważył że są to jakieś pozostałości po obozowisku. Zeskoczył z wierzchowca i przejrzał to co tam było. Potem jego wzrok przykuły ślady, odwrócił się do Brata który dopiero co dojeżdżał i wyjaśnił mu sytuację.
- Mamy tu dzikich. Poszli tędy. - wskazał ślady prowadzące na południe, w końcu ślady prowadzące na północ mogły oznaczać jedynie to że ktoś stamtąd przyszedł. - Jedźmy! Wiśta! - krzyknął do Velaryona, a potem swojego konia i zaczął jechać na południowy-wschód, przy okazji dobywając miecza. Nigdy nie wiadomo, kiedy mógł się mu przydać.
Deonte Waters
Deonte Waters

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Maekar Velaryon on Sob Sty 20, 2018 12:22 am

Po jakimś czasie jazdy dojrzeli coś podejrzanego. A właściwie dojrzał Waters, bo on sam był raczej zainteresowany utrzymaniem się na koniu. Zatrzymali się ku zadowoleniu Velaryona. Były to resztki ogniska, jedzenia, narzędzi oraz wydeptana trawa. Waters stwierdził oczywistość, że było to obozowisko dzikich. Niestety zaraz potem Deonte rozkazał jechać dalej po śladach. Maekar spojrzał na niego z nienawiścią w oczach, ale nic nie powiedział. Nie dobył miecza, aby jako tako utrzymać się na koniu za pomocą obu rąk.
Maekar Velaryon
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 20, 2018 6:14 pm

Dalsza podróż nie była zbyt pomyślne dla Maekara. Dwa razy musieli przerywać podróż, gdy spadał z konia. Szczęśliwie nic wielkiego mu się stało, poza paroma potłuczeniami. Po pokonaniu paru kilometrów, jadąc po wydeptanych śladach, dotarli do grupki paru domków. A raczej pozostałości po nich. Na ile mogli ocenić z daleka, przetrwało tylko kilka kamiennych elementów. Reszta była teraz tylko węglem; popiołem.
Wtem... Maekar poczuł dotyk na lewej nodze. To ośmioletnia dziewczynka, prawie już płacząc, ciągnęła go za buta prawą ręką. Lewą trzymała małego, może pięcioletniego, chłopczyka, który wydawał się być bardziej zdezorientowany niż przestraszony. Po chwili brat Nocnej Straży usłyszał cienki, łamiący się głos dziewczynki:
- Gdzie... gdzie je-est nasza mam-ma?

Kielon
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 2893
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 21, 2018 12:26 am

Denerwowało go to, że musieli się czasami zatrzymywać bo Maekar nie mógł dotrzymać mu kroku i aż dwa razy spadł z konia. Za każdym razem wracał do niego, żeby sprawdzić czy nic mu nie jest. Na szczęście tylko pare potłuczeń. Jechali tak jakiś czas, aż na horyzoncie zaczął majaczyć dym, wtedy też Waters przyśpieszył. Ostatecznie dostrzegł spalone domy i nic więcej. Gdy tylko usłyszał głos dziewczynki, zeskoczył z konia i do niej podszedł.
- Mów dziecko, co tu się stało? - powiedział, nie miał czasu na jej pocieszanie, mogła się liczyć każda chwila. - W którą stronę odjechali? Umiesz liczyć?
Ilu ich było?
- zadawał pytanie za pytaniem, najpierw jednak czekając na odpowiedź kolejnego. W końcu gdy dowiedział się czego mógł, zwrócił się do Brata. - Zaopiekuj się dziećmi w tym miejscu, konia puść wolno, wróci do domu. Jeśli zobaczą że wrócił sam, to coś zaczną podejrzewać. A lepiej nawet, jak umiesz pisać, to przypnij mu jakąś notkę. - powiedział i wskoczył na konia, jeśli dostał wytyczne gdzie poszli, od razu tam popędził.
Deonte Waters
Deonte Waters

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Maekar Velaryon on Czw Mar 08, 2018 5:55 pm

Dojechali do spalonych domostw. Z wcześniejszych śladów można było wnioskować, że to robota dzikich. Wszędzie był popiół. Ruszył koniem kilka kroków. Wtem poczuł dotyk na lewej nodze. Gwałtownie obrócił głowę w tamtą stronę. Była to dwójka dzieci, mała dziewczynka i jeszcze mniejszy chłopczyk. Maekarowi ścisnęło się serce na ten widok. Bardzo się wzruszył, zwłaszcza, gdy zapytała o mamę. Wtedy Deonte zarzucił małą lawiną pytań. Rzucił w jego kierunku wściekłe spojrzenie, ale nic nie powiedział. Zsiadł z konia, napisał odpowiednią informację na kartce papieru i przypiął ją do konia, po czym puścił go wolno. Został sam z dziećmi. Przez chwilę stali w milczeniu, ale w końcu postanowił coś zrobić. Pospacerował w kółko zbierając coś, co nadawało się na ognisko, które miał zamiar ułożyć. Starał się przy tym nie oddalać zbytnio od dzieci.
Gdy już się zebrała spora kupka rozpalił ogień, aby dzieci mogły się ogrzać.
Maekar Velaryon
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Gru 17, 2018 1:10 pm

01/06/336 AC

Stannis, czyli człowiek, który znalazł się w niezbyt komfortowej sytuacji. Otrzymawszy list z Wieży Cieni, nakazał okopywać ziemie wokoło Czarnego Zamku, budowli pozbawionej murów ze wschodu, zachodu i południa. Wiedząc, iż dzika armia wroga nadciąga, począł przygotowania do nadchodzącej bitwy. Podwoił liczbę wartowników, na Murze i na ziemi. Wyciskał ze swych ludzi wszystkie poty, choć również zapewniał im odpowiedni odpoczynek i regenerację. Pociągnął za wszystkie sznurki, na które pozwoliła mu wiedza, by stanowczo podejść do teraźniejszej, nieprzyjemnej sytuacji. Acz to człowiek był z żelaza, nie bał się śmierci i nie obawiał wroga.
Gdy prowadzeni przez Thralla ludzie minęli horyzont, jeden z braci Nocnej Straży błyskawicznie przekazał wiadomość lordowi dowódcy. Ten zaś w obliczu nadchodzącej, prawdopodobnie, zguby, zmobilizował resztki swego serca i wlał we wszystkie zgromadzone w Czarnym Zamku dusze... motywację. Mówcą nie był najlepszym, lecz ze starego, zmęczonego ciała kipiała pewność siebie, która sprawiła, iż żaden ze zgromadzonych wokoło mężczyzn nie zdezerterował. Ani jedna noga nie postanowiła uciekać. A przynajmniej do czasu samej, krwawej bitwy.
Nadeszła ona wieczorem, gdy król za Murem wydał rozkaz bezpośredniego i nagłego natarcia. Krzycząc coś o śmierdzących wronach, posłał w stronę niby zamku blisko dwadzieścia tysięcy jednostek. Wojsko na tyle duże, by okrążyć pilnujących Muru braci. A oni, choć nieobsrani i okopani, będąc w lepszym położeniu, czuli na swych szyjach bliski pocałunek śmierci. Wiało chłodem całkiem dwuznacznie, na zewnątrz, jak i wewnątrz.
Dzicy natarli jednocześnie, biegnąc w stronę przeszkód, rzucając się na wroga niczym wygłodniały lew. Ich uzbrojone ciała wpadały na wstające pale, a zgromadzeni za przeszkodami bracia wystawiali miecze i przepychali wrogie pomioty. Choć było ich znacznie mniej, dowodzący Stannis pokrzepiał ich zaparcie. Jego głos przebijał nawet krzyki konających ludzi. Twarde słowa, które wypuszczał z dymem sprawiały, iż mięśnie walczących wron były silniejsze. Pierwsze natarcie sprawiło, iż wiele ciał odgrodziło dwie strony konfliktu. Zginęło dwa razy więcej atakujących niż przygotowanych i zatrwożonych broniących zamku. Żaden nie uciekł.
Wówczas Thrall stanął bliżej, unosząc posępne spojrzenie na swych ludzi. Dookoła widział krew i leżące na ziemi trupy. Dzicy cofnęli się o kilka metrów w tył, łapczywie zerkając na zgromadzone przy wieżach wrony. Na moment nikt nie walczył, zapadła jakby cisza, przerywana nieregularnie jękami konających jeszcze ludzi. Wtem król za Murem wydał rozkaz ponownego natarcia celem przełamania szyku wroga. A ten, w nieco mniejszej liczebności, stanowił identyczny opór i niezłomność. Kolejni dzicy wbiegali i upadali, choć co drugi ciął i ranił strażników.
Wtem ruszyły olbrzymy. Jeden z nich, porośnięty dziwnym futrem, cisnął ogromnym konarem w stronę zachodnich okopów. Ziemia podskoczyła, a pęknięte zabezpieczenia odleciały na boki. Jedna strona umocnień Nocnej Straży została przełamana, a widzący to Stannis przeprowadził pięćdziesięciu ludzi, by załatać tę ranę w prowizorycznej fortyfikacji. Po trzydziestu minutach doskakiwania i odskakiwania od okopów, lord dowódca cofnął swych ludzi o jeden wał bliżej, zacieśniając tym samym krąg broniący zamku. Bracia ponownie przylegli do siebie, stawiając opór swym wrogom. W tym momencie, gdy jęki dzwoniły w ich uszach, niektórzy utracili ducha walki.
Minęło kilka godzin, a walczący Thrall, gdzieś od strony południowej, odczuł, jak wolno leci czas. Towarzyszący mu wojownicy byli zmęczeni, to rzecz jasna, lecz również zirytowani taktyką obronną Stannisa. Umierało ich więcej niż nocnych braci, toteż drugie podejście zakończyło się podobnie do pierwszego. Na moment zaprzestano walki, a moment ten został wykorzystany przez lorda dowódcę, do bieżącego ogarnięcia spraw. Braci było już zaledwie stu. Nie minęła chwila, ułamek, jak wrogowie podeszli trzeci raz do ataku i w mgnieniu oka przeprawili się przez okopy ze wschodu i południa. Widzący to, zgromadzeni bracia opuścili swe miejsca i zbiegli do środka, by w szyku stawić czoła natarciu. Niestety puszczony wówczas impuls pchnął ponad siedemdziesięciu mężczyzn do ucieczki na Mur. Jedynie garstka została na swych miejscach, by wkrótce stracić marny żywot. Stannis Baratheon walczył do końca, lecz wkrótce poległ ze swymi braćmi.
Dezerterzy, którzy pogwałcili swe stopy, by biegiem dotrzeć maszyną na Mur, uciekli na wschód i na zachód, by przy najbliższych ruinach szukać bezpieczeństwa i dalszej drogi. Zdrajcy, których żywot zapewne nie przetrwa najbliższych dni w panujących od niedawna, niedobrych warunkach mrozu i zamieci. Armia dzikich opanowała dziedziniec i wkrótce także cały zamek.


Szept.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 2893
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Thrall on Pon Gru 17, 2018 1:23 pm

Kolejne zwycięstwo Króla Za Murem. Główna siedziba wron została zdobyta! Jednak wrony dobrze walczyły, dwa razy odparły siły Thralla, jednak dzielni wojownicy Północy okazali się lepsi. Tak jak poprzednio, Thrall nakazał otworzyć bramę, by ludzie z drugiej strony Muru mogli przejść. Nakazał też dwa dni odpoczynku, przed wyruszeniem w drogę. Zbroje oraz broń, miały zostać wykorzystane do uzbrojenia najlepszych wojowników Thralla. Król wysłał też swoich Thennów, by przyniosły mu głowy oraz bronie najważniejszych, oraz najbardziej znanych wron. Po dwudniowym odpoczynku, Thrall znowu wysłał swoją armię dalej na wschód. Tak jak poprzednio, część Murem, a resztę dołem.

Thrall
Thrall

Liczba postów : 56
Data dołączenia : 07/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach