Górski Trakt

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Sro Sty 03, 2018 10:05 pm

Górzysty obszar od wschodu, aż po zachód Doliny, w którego cieniach kryją się różnorakie niebezpieczeństwa. Począwszy od złamania kostki na osuwającym się gruncie, aż po grupy Dzikich plemion, czy też klanów, umiejętnie rabujących strudzonych podróżników.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Nie Sty 14, 2018 5:44 pm

30 stycznia / 2 lutego, 336 AC

Szare dni były tak samo szare, jak i kolorowe, dlatego ciężko było jakkolwiek nazwać zjawiska, które widział każdego dnia. Bez zbędnych przeszkód pożegnał się wtedy z Księciem i w jakiś dziwaczny sposób nawet nie odczuł tego, że spotkał taką Wielmożną Osobowość. Prostaczki, którym opowiadał w karczmie nie chciały uwierzyć mu w te dyrdymały, dlatego też sam Zokar nie zrobił sobie z tego nic więcej, jak tylko motywację. Otóż młodzieniec był bardzo dotknięty faktem nieposiadania królewskiej krwi, przez co wszyscy patrzyli na niego z góry, mowa oczywiście o szlachetnie urodzonych, bo cała reszta była dosyć przeciętna. Nawet jeśli, to blondyn, nic nigdy sobie nie robił z prostaczków, którzy chcieli mieć jakąkolwiek władzę, a Zokar? Cóż, chłopak mocno nie szanował takiego postępowania, bo przecież jakim prawem ktokolwiek ma nim rządzić, skoro nie jest jego królem? Jednakże zważywszy na ucieczkę z Dorzecza, chyba był to czas by przed sobą przyznał, że jest człowiekiem bez Władcy.
Właśnie te jakże pozytywne myśli krążyły pod blond czupryną pastuszka, który bez żadnych skrupułów ciągnął stadko w góry na zachód od Orlego Gniazda, oczywiście jeszcze w granicach Doliny. Nie wychodził poza Krwawą Bramy, jednakże przez pogłoski, które były rozsiewane w gospodach miał ochotę na sprawdzenie zakamarków, szukając przejścia w Górach Księżycowych, tak aby móc wyjść z Orlego Gniazda przez góry, a nie przechodzić Krwawą Bramę. Pamiętał sytuację, w której spotkał Mości Księcia na drodze i w pewien sposób można powiedzieć, że ta sytuacja zaważyła na jego decyzji, o bardziej dyskretne sposoby podróżowania. Kto wie, może uda mu się coś znaleźć?
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 18, 2018 5:53 pm

Zokarowi niestety nie dane było łatwo odnaleźć przejścia między górami. Początkowo podróż minęła spokojnie. Owce grzecznie się padły i szły za nim. Niestety - cała podróż nie miała mieć tak spokojnego przebiegu. Drugiego dnia od rozpoczęcia poszukiwań natknął się, dość nieszczęśliwie, na grupkę około trzydziestu dzikich z Księżycowych Gór, którzy akurat wybierali się w kierunku nizin, prawdopodobnie by spalić jakąś wioskę lub zaatakować kogoś na trakcie...  W każdym razie widząc pastucha i jego kozy, wyraźnie się nim zainteresowali i zaczęli powoli zbliżać. Nadchodzili w pełnym rynsztunku od zachodu, to znaczy z góry, wyraźnie bardziej zwracając uwagę na kozy niż Zokara.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Pon Sty 22, 2018 1:48 am

Niesprawiedliwy los chciał, że zamiast odnaleźć to, czego tak usilnie szukał przez całą swoją mozolną wspinaczkę, na którą również zaciągnął ze sobą kozy, zobaczył zbliżającą się w jego kierunku zgraję ludzi. Niemalże od razu wyczuł, kim są osobnicy kierujący się w jego stronę, a raczej do nieświadomych zwierząt. Bez żadnych skrupułów, pierwsze co chciał zrobić to uratować własną skórę. Mimowolnie jednak, musiał myśleć o stadku, które rozpoczął delikatnie odstraszać, cały czas powtarzając sobie, że są one jego jedyną przepustką do Doliny, gdzie przynajmniej w pewien sposób coś robi. Przybłęda, pies, który towarzyszył pastuszkowi, niemalże w trymiga zrozumiał o co mu chodziło, a przynajmniej taką miał nadzieję chłopak, który trzymał w ręku drewniany kijaszek, stukając nim w kamień, chcąc spłoszyć zwierzęta w dół.
Umysł chłopaka nieustannie wykonywał obliczenia, myśląc nad tym, co powiedzieć zbójom, którzy z pewnością go dorwą...bo przecież w jakim celu szli w jego stronę, jak nie dla zabicia zwyczajnego parobka? Starał się być odważnym, równie pozornie podchodząc do zwierząt i niby to sprawdzając ich stan, próbował je przestraszyć, żeby tylko się ruszyły szybciej w bezpieczniejszym kierunku, tylko gdzie on był?
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 23, 2018 12:06 pm

Na nic niestety zdały się próby Zokara. Mieszkańcy Gór Księżycowych okazali się szybsi od niego i jego stadka. Widząc, jak próbuje je przegonić, ruszyli biegiem i niedługo sprawnie otoczyli pastucha i jego małe stadko. Znalazł się w sytuacji bez wyjścia, pośród samych nieprzyjaznych mu wrogów. Kozy były coraz bardziej niespokojne. Podświadomie wyczuwały, że coś im grozi.
- Czemu pasiesz swoje krowy na naszej górze? - spytał najwyższy z nich, wyglądający jakby miał pośród wszystkich największy respekt. - Czemu pozwalasz, żeby wyżerały naszą trawę? - wojownik trzymał w rękach wielki topór. Był do tego dość postawnym mężczyzną i łypał groźnie z góry na Zokara. Podszedł do niego bliżej. Kozy chciały uciec, ale bały się górali i stały zdenerwowane w miejscu. - Jam jest Perrot, syn Jaggota z klanu Księżycowych Lisów. Kozy zjadły naszą trawę, więc są nasze. Nie chcemy skrzywdzić małego człowieczka. Oddasz je, a puścimy go wolno.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Pon Sty 29, 2018 8:05 pm

Znów niepowodzenie, jakby w scenariuszu Zokara nie mogło nigdy wystąpić jakiekolwiek pozytywne poświadczenie, które mogłoby uratować mu tyłek. Po prostu w jego żyłach płynęła jakaś nieszczęsna krew, zmuszająca wszystko dookoła do wciskania go w nieprzyjemne sytuacje.
- Przepraszam Mości Panowie, dotychczas nikt nie uskarżał się na wypasywane kozy, tym bardziej, że robię to nie ze swojego polecenia. - odpowiedział szczerze, starając się nie pokazywać, jak bardzo był przerażony. Jedyne co miał ochotę zrobić, to właśnie wziąć nogi za pas, tylko te biedne zwierzęta...nie potrafił ich tak zostawić na pastwę losu. - Taki już los zwierząt, że muszą żerować na przyrodzie, tak jak my musimy żerować na nich. - odpowiedział czysto teoretycznie, mając nadzieję, że mężczyzna nie będzie go próbował uczyć skruchy.
Głupotą byłoby jakkolwiek się sprzeczać i wypominać, że ta trawa wcale nie jest ludzi zamieszkujących Księżycowe Góry, tym bardziej, że mieli przy sobie broń, ale jakimże pastuszkiem byłby Zokar, gdyby nie był zainteresowanym losem zwierząt. W pewnym sensie bał się, że stworzenia pójdą pod topór. Chcąc je uspokoić i dać trochę otuchy, położył swoją dłoń na jednym z kozich łebków i czerpiąc przy tym jakąś otuchę z ich obecności oświadczył. - Jestem świadom, że stworzenia nic nie zawiniły, a nie będę pozwalał na to, żeby szły pod szafot, tylko i wyłącznie dlatego, że je tutaj zaprowadziłem. To ja jestem ich pasterzem i nie mogę pozwolić, żeby coś im się stało. - drżenie w sercu ustało w momencie, w którym padły ostatnie słowa, bo przecież był tego przekonany i choć chciał uciec, jak pierwszy, lepszy kurczak, cały czas stał w miejscu.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 29, 2018 9:50 pm

Perrot spoglądał przez chwilę na pastucha. W końcu tylko splunął pod nogi Zokara.
- A co mnie obchodzi co muszą Twoje kozy? - rzucił. - Mogły się paść gdzie indziej, a nie na naszej górze. - pomimo, że góra może prawnie nie należała do klanu Księżycowych Lisów, to w praktyce i w ich opinii właśnie tak było. Tak jak prawie całe wyższe fragmenty Gór Księżycowych należały do lokalnych klanów. - Masz ostatnią szansę człowieczku! Oddasz nam te kozy czy... nie? - łobuzersko uśmiechnięty góral "przypadkowo" oparł się na swoim toporze, wymownie na niego spoglądając. Kozy z kolei widocznie się uspokoiły pod dotykiem Zokara. I im udzieliła się niespodziewana odwaga bacy. Przestały przeraźliwie meczeć i starać się przebiec przez kordon górali. Zbiły się w ciasną kupkę koło prowadzącego ich górala.
Z szeregu klanowców wystąpił jeden z górali.
- Po co się pierdolisz z tym pastuchem? Zabij go i problem z głowy! - rzucił wyzywająco. Syn Jaggota tylko spojrzał na niego lekceważąco i rzucił: - Kto jest przywódcą Księżycowych Lisów? Ja czy Ty? - warknął. - Jak masz problem to stawaj do walki, a jeśli nie to zamknij mordę tchórzu. - Odważny przed chwilą mężczyzna, widocznie wiedząc jak ustępuje swojemu rozmówcy w umiejętnościach walki, przez chwilę zlał się strachem, a następnie cały zrobił się czerwony, po czym pokornie ucichł. O ile jednak Perrot mógł przez chwilę rozważać zabicie Zokara, tak teraz nie miał zamiaru ulegać słabszemu koledze.- Zresztą co mnie obchodzi, czy jakiś pastuch umrze, co? Umrze to umrze, a tak to może się jeszcze przyda... - w tym momencie nagle zamilkł i zaczął się pusto wpatrywać w przestrzeń. Wyglądało na to, że nad czymś intensywnie myśli. W końcu spojrzał na Zokara i rzucił: - - Znasz kogoś ważnego w Dolinie? Może jak okażesz się przydatny, to Ci oszczędzę te kozy, żebyś się mógł z nimi ruchać. - mówiąc ostatnie zdanie, zaśmiał się w głos. Paru innych też to rozśmieszyło, chociaż większość pozostała niewzruszona na żarty wodza.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Sro Sty 31, 2018 12:29 am

Strużka potu przebiegająca po plecach pastucha była na szczęście niewidoczna dla górali, jednakże strach, którym z pewnością capił był wyczuwalny nawet na kilometry i trzeba przyznać, że blondyn wcale się tego nie wstydził. Był pewien, że jeśli chodziło o zwierzęta, to warto walczyć, nawet do upadłego i jeśli końcem będzie jego pasterska posługa, to mógł pogodzić się z samym sobą i wiwatować w imię własnej, głupiej odwagi. Nie odpowiadał na zaczepne słowa mężczyzny, uparcie tkwiąc przy stadku, które starał się ochronić przed łapskami górali.
Nagły głos mężczyzny, który się wyrwał spośród tłumu był niezwykle osobliwy, dokładnie mowa o słowach, które padły i na które nie przystał wódz. Nadgorliwy mężczyzna nawet nie był świadom tego, jak bardzo młodzieniaszek uwielbiał go w tamtym momencie, bowiem bardzo dobrze wiedział, że teraz jego głowa nie powinna spaść z karku. Jednakże pomimo tej nikłej świadomości, nie rozluźniał się zbytnio, cały czas czując pewnego rodzaju presję za swoją trzódkę.
- Znam i ja wielu wielmożnych Panów. Jeśliś Panie chętny, coś mogę szepnąć kilka słów na odpowiednie uszy. Mogę nawet postarać się o poselstwo! - zaproponował śmiało, nawet lekko się prostując przed mężczyzną, jakby idiotyczny żart w ogóle nie padł, choć oczywiście policzki młodzieńca zaróżowiały pod wpływem całej tej emocjonalnej gamy, którą uraczyli go silni i niebezpieczni nieznajomi.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 01, 2018 7:02 pm

- Poselstwo? - ryknął Perrot i roześmiał się w głos. Tym razem przynajmniej uśmiech pojawił się na twarzy każdego z wojowników, a kilkoro także rubasznie się roześmiało. Po co nam poselstwo u rycerzyków z Doliny? - Górale śmiali się dalej, będąc wyraźnie rozbawieni sytuacją. Potrzebowali chwili, by się opanować. W końcu, gdy już to uczynił, wódz Księżycowych Lisów oświadczył: - Wyprowadzisz ich w miejsce, gdzie zastawimy na nich pułapkę. Na razie zabierzemy Ci te kozy, ale oddamy jak wszystko się uda. Masz moje słowo. To jak będzie, dogadamy się? - spytał na koniec syn Jaggota.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Pon Lut 05, 2018 12:16 pm

Na samym początku chłopakowi nieco ulżyło, kiedy zobaczył uśmiechnięte gęby mężczyzn, jednakże rechot, jaki przeszedł przez ich usta jakoś niekoniecznie napawał go uciechą. Nie bardzo wiedział, jak należało się zachować, choć trzeba przyznać, że był pewien, że stworzenia nie mogą zostać skrzywdzone, w końcu niczemu nie zawiniły...
- Ale...Panie...jak to... - zdziwił się niemiłosiernie, patrząc ogromnymi oczami na mężczyznę i nie chcąc uwierzyć w jego słowa, jakby naprawdę był głuchoniemy. - Znaczy...dobrze..ja, gdzie to ma się odbyć? - spytał śmiało, patrząc na mężczyznę, któremu miał powierzyć kozy. W głowie ani mu się śniło wydać rycerzy z Doliny, choć widział w tym naprawdę spory plus dla Orlego Gniazda, bo przecież czymże dla nich jacyś górale, prawda? Był świadom tego, że musiał grać pewną kartę.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lut 05, 2018 8:09 pm

Perrot podrapał się po głowie. Nie zdążył jeszcze przemyśleć, gdzie mógłby zastawić pułapkę. Przez chwilę zastanawiał się, gdzie mógłby zastawić dobrą pułapkę. W końcu wskazał gdzieś w kierunku północnym. - Widzisz ten wzgórek, o tam? - pokazał faktycznie w stronę jednego z mniejszych wzniesień, które się znajdowały w okolicy. - Za nim ziemia opada trochę w dół i tworzy taką jakby kotlinę. Przyprowadź ich, a my będziemy czekać odpowiednio przyczajeni z zastawioną pułapką. - oznajmił. Zokar mógł poczuć na sobie oddech stojącego parę metrów obok Górala. Trochę śmierdział, ale nie bardziej niż cały Klanowiec. -
Przyprowadź ich na za... dwa dni? Chyba, że potrzebujesz więcej czasu? -
gdy już uzyskał odpowiedź, rzucił: - Dobra, idź już ptaszyno. Pamiętaj... - wkazał na kozy. Chciał dodać trochę motywacji pastuszkowi. - Robisz to dla swoich zwierzaków. - uśmiechnął się chytrze.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Sro Lut 07, 2018 5:13 am

Czujny i szczerze przestraszony chłopak powędrował spojrzeniem za gestem mężczyzny. Nie uśmiechało mu się jakkolwiek zdradzać lordów i rycerzy Doliny, jednakże żywot kóz był równie ważny co ludzi! Ha, być może nawet jeszcze ważniejszy! Starając się zapamiętać drogę do określonych wzgórz, wrócił swoimi ślepiami na mężczyznę.
- Dobrze Panie. - przytaknął poważnie, starając się zapamiętać rysopis górala, który ewidentnie nie miał poukładane w głowie po kolei. Zokar już wertował w myślach, jak wrócić, co powiedzieć, do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc i kiedy tak wszystko przemyśliwał, dotarło do niego, że potrzebuje przynajmniej tygodnia, jeśli nie więcej! Ostatnie spotkanie z księciem Doliny nie przebiegło zbyt kolorowo, a sama audiencja u Króla będzie go kosztowała kilku dni oczekiwań, bo przecież byli jeszcze inni ludzie! - Trzynaście dni Panie! Tyle co jest kóz, daj mi tyle czasu! - wykrzyknął zapobiegawczo, nie chcąc w żaden sposób urazić mężczyzny, a przy tym zapewniając sobie odpowiednie miejsce w kolejce i dając czas szlachetnym Panom z Doliny na przygotowanie. Tyle powinno wystarczyć!
- Dzięki Ci Panie za życie! Biegnę pędem do Doliny! - ostatni raz pogłaskał kozę, dając jej otuchy, tak samo jak całej reszcie, którą opuszczał z załamującym się sercem. Nie potrafił tak po prostu odejść i choć zmuszał się niemiłosiernie, każdy krok kosztował go bardzo dużo wysiłku, dlatego nawet nie uszedł kilku stóp, a już był calusieńki spocony.
Droga w dół do Doliny kosztowała go niemalże cały dzień, a wszystko to winą chęci zapamiętania każdego skrawka, gdyby zabrano go jako przewodnika. Nienawidził faktu bycia zwyczajnym pachołkiem.

//zt.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 15, 2018 7:20 pm

12 lutego 336 AC

W wybranym miejscu, wybranego dnia zjawił się orszak rycerzy Doliny. Do ostatniej chwili członkowie klanu Księżycowych Lisów byli przeświadczeni o małym rozmiarze sił rycerzy. Gdy Ci dotarli w miejsce pułapki, udając zaskoczonych, zostali zaatakowani przez górali. Nie dali się jednak zaskoczyć, albowiem o wszystkim byli uprzedzeni.
Dowódca zbrojnych postanowił na przód posłać drobny oddział, około jedną trzecią swoich sił, w zwartym szyku. Obwód, ukryty w trochę większej odległości, miał uderzyć po czasie i zaskoczyć, a potem oskrzydlić i zmasakrować siły górali. Siły Arrynów składały się z pieszych lub dosiadających koni rycerzy.
Siły klanu Księżycowych Lisów był o wiele mniej skomplikowany. Ich przywódca - Perrot, stwierdził, że "po prostu wpierdolimy tym rycerzykom z Doliny". Oczywiście ze względu na różnice w specyfikacji ich broni, około połowa miała prowadzić walkę w zwarciu, a druga prowadzić ostrzał.
I tak właśnie to ostrzał rozpoczął bitwę. Okazał się bardzo skuteczny i pierwszych kilku rycerzy padło na ziemię. Następnie doszło do uderzenia sił górali, którzy, pomimo słabszego uzbrojenia, nie oddawali pola rycerzom z Doliny i początkowo nawet walczyli trochę lepiej od nich. Z czasem jednak wola walki górali spadła i to rycerze walczyli kilka razy lepiej. Jedynie kolejne salwy górskich łuczników były zabójcze. Jednak nie miały one potrwać długo. W tamtym momencie dowódca zbrojnych, znając położenie łuczników, popchnął resztę swoich sił do ataku. Połowę z nich na przypuszczalne lokalizacje łuczników, drugą by wspomóc walczących w zwarciu rycerzy.
Decydujące uderzenie okazało się być ostatnim. Potem jeszcze trwały ostatnie walki, ale bitwa była wygrana przez rycerzy z Doliny.



Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lut 19, 2018 9:18 pm

22 lutego 336 AC


Zapowiadało się bardzo spokojnie, kolumna która była bardzo mocno zwężona sunęła przed siebie nie aż tak szerokim szlakiem. To była chwila, nagle stoki wzniesień runęły w dół żeby zagrzebać część armii pod ziemią i skałami, jedynie dzięki legendarnym umiejętnościom Marszałka udało uniknąć się katastrofy i odnieść jak na mniejsze straty: a to wszystko dzięki jego bystremu oku i umiejętności szybkiego reagowania. Na dłuższą chwilę, dwie części armii były od siebie odseparowane i nie wyglądało na to że miały się wkrótce ponownie połączyć.
W chwili gdy ziemia się osunęła, zza wielu skał i innych osłon naturalnego pochodzenia wysunęło się sporo sylwetek. Byli to strzelcy górali, którzy zasypali wroga gradem strzał. Nawet niektóre były z wykonane z czegoś lepszego niż kamień, lub brąz, były stalowe. Ich ostrzał zdziesiątkował część oddziału. Gdy tylko wysunęły się sylwetki, które ostrzelały ludzi lorda, jak spod ziemi wyskoczyli górale dzierżący zwykłą broń białą. Skoczyli z obu stron na przeciwnika, lecz nie byli aż tak skuteczni. Nie przeszkadzało im to jednak w iście czerwonej łaźni żołnierzy, którzy zaskoczeni i lekko załamani, odnosili mierne wyniki. Jednakże wydarzyło się coś co miało przywrócić im wiarę w zwycięstwo, zobaczyli swego dowódcę, który odrąbywał kolejne głowy górali, którzy do niego podeszli. Dłużny też nie był sam Marszałek, który posłał do Siedmiu Piekieł przynajmniej ośmiu wrogów. Podniosło to skuteczność żołnierzy księcia, a znacznie osłabiło górali, którzy czasami się cofali w strachu co skutkowało tym że ich kamraci z tyłu musieli im rozpłatać głowę za próbę dezercji. Potyczka toczyła się ze zmiennym skutkiem, raz jedni zdobywali przewagę, raz drudzy, nie można było wyłonić żadnego zwycięscy. Bitwa nie trwała długo, zaledwie dwadzieścia minut, a zdążyła pochłonąć wiele istnień prawych i tych opętanych przez zło. Jedną z ofiar miał zostać sam Bugudni Syn Bogów, góral który zjednoczył pod swoją maczugą cztery największe plemiona. Na szczęście dla niego, gdy walczył z Robinem Arrynem i Marszałkiem - pomimo rany w ramię, którą zadał Robinowi to nie radził sobie zbyt dobrze, z winy walki z dwoma osobami naraz - i miał paść decydujący cios, został zabrany przez pobratymców z pola bitwy. Łucznicy górali, którzy początkowo nie radzili sobie z osłanianiem odwrotu, gdy zobaczyli swego przywódcę wspinającego się na stok, pokazali klasę i położyli zastępy wspinającyh się wrogów. Wkrótce też wszyscy zniknęli za górą, a Robin Arryn postanowił nie ścigać wroga i cofnąć się do Krwawej Bramy.



Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Harry Arryn on Pon Lut 19, 2018 9:59 pm

Zbroja wycieczka na samym początku przebiegała cicho. Żadnych ataków, lawin czy to ryczących w rogi braci górali. Harry już na wyższych poziomach gór ubrał zbroję, dobrał swój dwuręczny miecz oraz poprawił ochroniacze swego psa Hectora. Maszerował tak z rycerzami spokojnym ruchem, przekładając tak pomiędzy palcami wisiorek Siedmiu, aż tu nagle kolumna staje i się cofa o parę kroków. Młodzieniec podniósł tak wzrok z gwiazdy Siedmiu ku górze. Przechodził spory szum po wojakach i udało mu się usłyszeć, że przód kolumny został zaatakowany. Serce zabiło mu w tym momencie jak młot, a krew w uszach zaczęła buzować jak oszalała. Matko miej mego ojca w opiece. Chłopak nagle jak oszalały zaczął przebijać się przez wojaków, by dotrzeć jak najszybciej do ojca. Dobra Matko, okaż litość. Synów chroń przed losem złym. Opuść miecz i zawróć strzałę. Daj im znać pokoju smak. Powtarzał bezgłośnie pod hełmem coraz szybciej słowa tej świętej modlitwy Siedmiu. Miał niespokojny oddech, który dawał bardzo złe znaki pod takim dusznym miejscem jak hełm. Strasznie się nie zdenerwował, a jak inaczej miał się czuć? Właśnie w tej chwili jego ojciec mógł zginać albo walczył o życie, a jego syna nie było przy nim! Arryn zerwał ze swego pancerza pawie piórka, by móc bardziej wtopić się w tłum i żaden rycerz go nie ganiał. Coraz bardziej przyśpieszał kroku, uważając przy tym na innych żołdaków. Słyszał w swojej głowie własne serce...bum, bum, bum...waliło wręcz jak kopia o tarczę.
Zaraz się okazało, że ojczulek jest bezpieczny. Książę widząc ten widok zatrzymał się nagle i rozejrzał na około. Adrenalina wręcz w nim kipiła, więc nie zauważył wielu ciał na około oraz rannych, liczył się tylko ojciec. Emocje zmalały, co oprzytomniało go. Jak na człowieka wierzącego w Siedmiu, Harry szybko kazał żołnierzom zabrać ich w bezpieczne miejsce, po czym sam ich opatrzył. Zaraz potem próbował on nadgonić początek kolumny. Chciał w razie drugiego ataku walczyć u boku pana ojca.
Sam temat opatrywania żołnierzy był dość trudny, bo rudzielcowi słabo się zrobiło na widok takiej ilości juchy płynącej z rany jednego z sierżantów. Pomyśleć, że musiał to zszyć.
avatar
Harry Arryn
Edd Cierpiętnik

Edd Cierpiętnik

Liczba postów : 153
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sro Lut 28, 2018 12:36 pm

23 lutego 336AC

Wojska pod sztandarem sokoła wyruszyły zaledwie wczoraj, a już po kilku godzinach marszu napotkały pierwsze trudności. Skały ruszyły się z miejsca i spadły wprost na nic niespodziewających się żołnierzy. Zza naturalnych osłon terenowych wychynęli górale i rozpoczęła się krótka bitwa, w czasie której poległo wielu po obu stronach. Robin we własnej osobie radził sobie świetnie, czym zachęcił do walki swoich ludzi. Dzięki temu udało im się odrzucić przeciwnika i zmusić go do odwrotu. Trudną decyzję podjął w stosunkowo krótkim czasie - mianowicie rozkazał nie ścigać wroga, a zamiast tego wycofać się w stronę Krwawej Bramy w celu przeorganizowania. Rannych odesłano do Księżycowych Bram celem wyleczenia. Tych najciężej rannych, dla których dalsza podróż mogła skutkować śmiercią, kazał zostawić tuż za Krwawą Bramą. Zostawił im medyków podróżujących z armią, których liczba stanowiła 1/5 liczby rannych (tych najciężej rannych). Lżej rannymi zajmą się uzdrowiciele nieuczestniczący w bezpośrednich działaniach wojennych. Garnizon Krwawej Bramy powinien zapewnić im ochronę, więc nie uszczuplał swoich sił. Zabitych kazał zapakować na wozy i odesłać do Doliny, by ich należycie pochować w blasku Siedmiu. Po wozy wysłał gońca do Księżycowych Bram. Nawet jeżeli miał jakieś wolne, to nie mógł ich tak marnotrawić, ponieważ najprawdopodobniej będą mu potrzebne na dalszym etapie kampanii.  Gdy wszystko było załatwione, zwołał naradę polową, na którą zaproszeni byli marszałek i najwyżej urodzeni, którym podlegały ich części oddziału. Jednemu z nich rozkazał odpowiednio wcześniej napisać raport o stratach poniesionych we wczorajszej walce. Jednym z zaproszonych był jego syn, Harry. Młody musi nabrać możliwie jak najwięcej doświadczenia, jeśli w przyszłości ma wspierać swojego starszego brata. Oczekiwał ich w namiocie dowódcy, gdzie stało prowizoryczne biurko, a na nim rozłożona była szczegółowa mapa terenów, na których będą walczyć. Po zebraniu się wszystkich zaczął:
- Szlachetni panowie, wczorajsza bitwa była można by rzec... nieporozumieniem. Przeciwnik był słabiej uzbrojony, mniej liczny, gorzej wyszkolony i niezdyscyplinowany. A mimo to udało mu się nas zaskoczyć. Dlatego też musimy przeciwdziałać powstawaniu takich sytuacji, gdy przeciwnik zbliża się do naszych oddziałów, a my o niczym nie wiemy. Panowie, proponuję rozsyłanie licznych oddziałów zwiadowczych na pięć mil w każdą stronę od maszerującej armii. Ponadto przeciwnik wykazuje się biegłą znajomością terenu, więc musimy również dbać o dostawy żywności, by żołnierze mieli co jeść. Zostawimy tu około setkę żołnierzy, którzy za zadanie będą mieli roztaczać podobny krąg zwiadowczy wokół wozów z zaopatrzeniem, jaki roztaczany będzie wokół armii przez główne siły. Część z nich rzecz jasna będzie bezpośrednio chronić transport. Przejdźmy do następnych kwestii. Za mojej pamięci, a prawdopodobnie też za pamięci najstarszych spośród nas nie przeprowadzono podobnej operacji w górach na tak wielką skalę. Stosując się do podręczników wiemy, że na noc obozy trzeba szybko fortyfikować, by móc się skutecznie obronić w przypadku ewentualnego nocnego ataku. Panowie, możemy się spodziewać nocnych ataków. To najprawdopodobniej kwestia czasu. Jednakże nie zawsze możemy mieć miejsce na takowy obóz. Pamiętajmy, że jesteśmy w górach,
a to trudny teren. Dlatego jeżeli nie będziemy mieć miejsca na fortyfikowanie obozu, zadbajcie panowie o czujność swych ludzi.
To wszystko co chciałem rzec. Czy ktoś ma jakieś pytania? A może ktoś chce coś dodać od siebie? Śmiało.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Harry Arryn on Sro Lut 28, 2018 4:11 pm

Harry zajął się powierzchownie zranionymi żołnierzami, których rany potrafił zszyć bądź nastawić do porządku. Prawie zemdlał, gdy dostał sierżanta ze złamaniem otwartym w lewej nodze. No ale cóż, szybko założył opaskę uciskową i kazał go zabrać w dół do lepszych medyków, bo to nie jego działka leczyć takie obrażenia. Zaraz potem młody obmył ręce z krwi wodą z manierki i musiał ruszyć na spotkanie "Dowódców". Harrold jako pokorny syn zajął miejsce tuż obok swego ojca i ze założonymi rękoma na piersi oglądał i słuchał, o czym będzie narada. Otóż się okazało, że będzie ona o dalszej ofensywie, ale cóż w tym dziwnego? Nagle ojciec niebieskookiego począł monolog, przy którym drugi syn bardzo się skupił. No cóż, według Arryna, taka akcja na hop siup faktycznie nie miała zbytnio wielkich szans powodzenia. Pierwsza sprawa była taka, że górale, zamiast walczyć, będą uciekać w dalsze części gór, lecz tutaj jest właśnie haczyk, bo góry są atakowane z każdych stron przez ludzi Doliny, więc gdy dojdą oni do środka gór, zapędzą się tym samym w kozi róg bez możliwości ucieczki. Drugie primo była konieczność pracy zwiadowców. Według księcia na pierwszy ruch powinni ruszyć poszukiwacze przygód, łowcy nagród oraz wojskowi zwiadowcy, którzy zabezpieczą trasę głównych wojsk przed dalszym wymarszem, jak i spojrzeniem dalej, czy na pewno to my gonimy górali, czy to nie oni nas. Za każdym dalszym krokiem w górach, powinniśmy zabezpieczać swe ślady, ze względu na konieczność zejścia z gór bądź najzwyczajniejszego sprawnie działającego zadania dostarczania zaopatrzenia wojakom Doliny w góry, bo górale zapewne na takie konwoje będą napadać (Coś ala posterunki i ścieżki). W dodatku przydałoby się kreślić mapy gór z okazji, że oni tutaj właśnie są. No cóż, ciężko było księciu coś dodać, bo pierwszy raz bije się w górach, a na dodatku nigdy się nie bił tak na poważniej niż na sparingach. Znał tylko realia walnych bitew z książek. Według niego powinni się z góralami walczyć inaczej, a mianowicie ciągle nękać ich grupami mniejszych wojów oraz zwiadowców, bo tacy mają większą szansę większej potyczki niż armia idąca w góry.
avatar
Harry Arryn
Edd Cierpiętnik

Edd Cierpiętnik

Liczba postów : 153
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 11, 2018 10:52 pm

Mniej ważni dowódcy, którym Robin przydzielił zadania, oddalili się, by je wykonać. Co ważniejsi, którzy zostali i mieli odwagę wyrazić swoje zdanie, zaczęli przedstawiać różne potencjalne rozwiązania.
- Ser, jeżeli mogę... - zaczął jeden z przedstawicieli dowództwa Doliny. Arryn mógł w nim rozpoznać lorda Huntera. - W górnych częściach Gór Księżycowych, tam gdzie uciekło większość Wolnego Ludu, jest mniej roślin i zwierzyny. Jeżeli ufortyfikujemy się wokół tych gór, gdzie uciekli, w końcu znudzą się, albo zabraknie im pożywienia... Nie będą tam siedzieli w nieskończoność. A gdy już zmusimy ich by zeszli, to wydamy frontalną bitwę. - wziął głęboki oddech, albowiem wszystko to powiedział dotąd na jednym tchu. - Albo sami tam się wybiją na górze, tyle klanów na małej przestrzeni... to musi się źle skończyć.
Słysząc tą wypowiedź, widać obruszony był inny z mniej ważnych dowódców. Wyglądał jak młody siostrzeniec lorda Waynwooda. Postanowił wtrącić swoje trzy grosze:
- Po co tyle czekać? Odpocznijmy po bitwie i ruszmy w góry. Jeden cios, raz a dobrze. Nie możemy dać tym dzikusom czasu na reorganizację i odpoczynek. Załatwmy ich tak, żeby nie dać nawet szansy, żeby stawić nam opór. - stwierdził, patrząc wyzywająco na króla. W dyskusję postanowił włączyć się sam Marszałek, szukający jakiegoś środka pomiędzy dwoma propozycjami.
- Oba pomysły wydają się ciekawe... Ale skrajne. Połączyłbym je i postarał się znaleźć złoty środek. Z jednej strony racja - musimy uderzyć szybko, żeby nie dać się zebrać. Z drugiej - niezaplanowany, szybki atak jest dość ryzykowny. Pamiętajmy też, że walczymy na ich terenie. Przede wszystkim, co zostało zauważone, są podzieleni. A nie możemy być pewni, że nie spróbują się połączyć. Trzeba walczyć z nimi pojedynczo - ale szybko, żeby nie byli w stanie się wystarczająco zbierać. - westchnął. Skinął głową na księcia Robina. -Tak czy inaczej finalną decyzję podejmie książę.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Pon Mar 12, 2018 11:39 pm

Robin Arryn wysłuchał wszystkich doradców uważnie, jednocześnie zastanawiając się nad ich wypowiedziami. Szukał wśród nich wszelkich plusów i minusów jakie mógł tylko znaleźć. W końcu to od nich, od szczytu łańcucha dowodzenia zależy ilu spośród dzielnych zbrojnych wróci do domów, ucałuje żony na powitanie i wyściska dzieci.
- Lordzie Hunter, ile byśmy musieli czekać? Miesiąc? Rok? Zaiste, cel jest szczytny, ale utrzymanie armii na tak długi czas jest drogie. Ci barbarzyńcy znają teren znacznie lepiej od nas, więc zapewne mogliby przekradać się kozimi ścieżkami niosąc na plecach zaopatrzenie. Czekanie na nic się nie zda. Przejdźmy dalej, ser... Krewniaku lorda Wynwooda, nie możemy zadać ciosu raz a dobrze, jeśli nie znamy terenu w takim stopniu jak nasz niehonorowy przeciwnik. Będą nam się wymykać w nieskończoność. W dodatku taka strategia naraziłaby nas na wysokie i niepotrzebne straty w ludziach i sprzęcie. Lordzie Marszałku, potrzebujemy więcej konkretów. Zaiste, górale są podzieleni, ale jakiż lud nie zjednoczyłby się w obliczu śmiertelnego zagrożenia? To prawda, górale są barbarzyńcami, ale ze zgrozą trzeba przyznać, że to jednak, tfu, ludzie. My tylko przynosimy im światło cywilizacji z latarni Staruchy, by postawić ich przed obliczem Ojca na Górze, który wtrąci ich do Siedmiu Piekieł za grzechy przez nich popełniane. Jako doświadczony i zaufany człowiek mego pana ojca masz wiele racji, Lordzie Marszałku. Moim zdaniem do potyczek musimy ich prowokować pozornie niewielkimi oddziałami, które w razie walki natychmiast zostaną wsparte przez większą liczbę ludzi. Potrzebujemy również kartografów, żeby mieć możliwość tworzenia na bieżąco map terenów, na których jesteśmy.
To powinno usprawnić całą robotę. Przede wszystkim musimy dbać o życia naszych żołnierzy, których liczba jest skończona. Powiedzcie mi panowie, czy ktoś kiedykolwiek oszacował ilu górali może żyć w Górach Księżycowych? Taka informacja z pewnością byłaby przydatna.

Założył ramiona za plecy i raz jeszcze omiótł spojrzeniem twarze wszystkich zebranych.
- Czy ktoś jeszcze chce się wypowiedzieć? Zachęcam was panowie, wszystkie rady wypowiedziane dziś i w tym namiocie sprawiają, że nasze zwycięstwo będzie szybsze i łatwiejsze. Zaprawdę, mogło się i tak zdarzyć, że wszyscy błądzimy w ciemnościach, podczas gdy niepozornemu rycerzowi Starucha oświetliła swą latarnią drogę, jaką winniśmy wszyscy podążać w tej chwalebnej kampanii.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 13, 2018 10:56 pm

Lord Hunter tylko schylił głowę pokornie, przyjmując swoje błędy. Młody Waynwood, po wręcz obrażeniu go przez Robina, wyglądał na zdenerwowanego. Chciał coś powiedzieć, chwilę później jednak schylił głowę. Ochłonął, przekalkulował wszystko i stwierdził, że nie narazi ród na hańbę przez taką drobnostkę. Odszedł jednak ze spotkania, chcąc oddalić się od Arryna i w spokoju zająć swoimi zajęciami.
Marszałek kiwnął głową, nie komentując jednak nadmiernych pobożnych formułek swojego pana. Nie wyrażał przy tym żadnych emocji. Gdy Robin spytał o dokładną liczbę Górali, prawie od razu rzucił:
- Z jakieś trzy tysiące, przynajmniej tak szacujemy. Ale pewności oczywiście mieć nie możemy.
Gdy Robin dał szansę wypowiedzieć się innym, nikt za bardzo się do tego nie wyrywał. Wszystko co powinno było zostać powiedziane, zostało powiedziane. Jedynie nieliczni wyrażali obawy co do całej operacji. Górale mieli przewagę znajomości terenu i wysokości. Nawet jeśli mieli gorszy sprzęt, mniej ludzi i powinni w końcu pokonani... Jakie straty mogli ponieść mieszkańcy Doliny?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Czw Mar 15, 2018 4:50 pm

Robin odchrząknął. Naprawdę nikt nic więcej nie powie? Przecież nikomu nie zrobi krzywdy. Nawet gdyby powiedział coś niezbyt mądrego, mógłby jakoś naprowadzić kogoś innego na o wiele lepszy pomysł.
- No dobrze, zatem podsumujmy. Główne siły będą otaczać się pierścieniem zwiadowców na pięć mil wokół. Transporty zaopatrzenia ochraniać będzie setka ludzi, z czego spora część będzie sprawdzać teren do kilkuset metrów wokół transportu. Proszę przekazać ludziom, żeby nie bali się używać wozów jako osłony, jeśli ma im to zapewnić zwycięstwo w razie ewentualnego ataku. Na noc będziemy fortyfikować obozy i wystawiać liczne warty. Będziemy prowadzić działania prowokacyjno-zaczepne. Proszę posłać gońca do Księżycowych Wrót z rozkazem sprowadzenia kartografów. To wszystko. Wyruszamy jutro o świcie. Można się rozejść.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 17, 2018 5:55 pm

30 lutego 336 AC

W ciągu następnego tygodnia wojska pod bezpośrednią komendą Robina napotkały dwa razy na siły Górali. W obu przypadkach, także dzięki wysokim umiejętnościom dowódczym ich generała, bez większych kłopotów rozprawili się z dwoma klanami. Oprócz tego, do obozu Arryna zaczęły dobiegać raporty od innych jego lordów. Doszło do kilku innych potyczek. W każdej z nich, bez wyjątku, górą okazywały się siły Doliny. Najgorzej poszło wojskom lorda Huntera, ale i on odniósł bez problemu zwycięstwo.


Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sob Mar 17, 2018 10:41 pm

Machina wojenna Doliny miała się najlepiej jak tylko mogła. W ciągu ostatniego tygodnia dowodzona przez Robina armia napotkała dwa klany, które rozgromiła. Od innych armii docierały do niego raporty z podobnych zwycięstw. Straty własne były minimalne, co niezmiernie cieszyło dziedzica Doliny. Im więcej ludzi wróci do domów tym lepiej. Wezwał do siebie marszałka i pochwalił za świetne rady. Znalazł też Waynwooda, który wcześniej wydawał się być co najmniej obrażony, żeby oznajmić mu, że jego słowa na naradzie tydzień wcześniej przyczyniły się do wspaniałych zwycięstw, które ich spotkały. Następnie nakazał wszystkim kontynuowanie dotychczasowej strategii. Napisał również list do ojca i wysłał go gońcem, jako że król Doliny powinien w najbliższym czasie przejeżdżać gdzieś w pobliżu.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 19, 2018 11:24 pm

4 marca 336 AC
Po początkowych sukcesach kampania zdawała się zwalniać. W ciągu czterech dni nie udało im się odnaleźć żadnego z Górskich Klanów. Zdaje się, że po pierwszych porażkach, Górale zebrali się i zaczęli sprawiać problemy. W krótkim czasie wojska Doliny mogły zostać świadkami kilku ataków ze strony Dzikich z Gór Księżycowych. Wojska Arryna i Lynderly'ego zostały napadnięte przez małe grupki Górali, jednak dość sprawnie sobie z nimi poradzili. Gorzej było u Sunderlanda i Eleshmana, których straty były o wiele większe. Tragedia z kolei wydarzyła się u lorda Melcolma. Gdy przechodzili między górami, zrzucono tam na nich wielkie głazy, które przygniotły z ponad pięćdziesięciu zbrojnych. Złe wieści doszły też od lorda Corbraya, który narzekał na problemy z pożywieniem. Linie zaopatrzeniowe były atakowane przez Górali. Straty oponentów wyniosły jakichś dwudziestu ludzi, przynajmniej tyle naliczyli mieszkańcy Doliny martwych wrogów w swoich obozach.


Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Wto Mar 20, 2018 12:26 am

Cztery kolejne dni, które nie były już tak wspaniałe jak poprzednie. W bezpośrednio dowodzonych przez niego oddziałach nie było tak źle. Ale zewsząd napływały do niego coraz to gorsze raporty. Niemalże wszędzie wokół porażki. Wojowniku broń. Z tego powodu Robin zdecydował się na zmianę taktyki. Rozkazał wysyłać liczne patrole wysoko w góry, które miały natychmiast wracać po zauważeniu wroga i meldować jego położenie przełożonym. Owi przełożeni mieli wysyłać liczne grupy zbrojnych w miejsca wskazane przez zwiadowców. W dodatku dziedzic Doliny wreszcie przypomniał sobie o jeńcach. Nakazał wysyłać wszystkich do Doliny, gdzie czekał na nich obóz, o którym rozmawiał z ojcem. Jeńcy mieli mieć ciasno związane dłonie, a także mieli być wiązani jeden za drugim powrozami w szyjach na czas marszu. Wysyłał ich w trzykrotnie liczniejszej obstawie nakazując otaczać się standardowo zwiadowcami na pięć mil wokół. Pozostawało liczyć, że takie zabezpieczenia zapobiegną odbiciu jeńców... Oczywiście wszystko powyższe dotyczyło kobiet i dzieci. Żołnierze, którzy nie uczestniczyli w walkach ani nie pełnili obowiązków w obozach mieli ścinać drzewa, z których zbijali jedną długą belkę z krótszą na szczycie tak, że cała konstrukcja miała kształt litery T. I tam właśnie mieli swoje miejsce dorośli jeńcy płci męskiej. Mieli być przybijani do owych krzyży, których skupiska ustawiano przy trakcie. Obok tych skupisk mieli czuwać łucznicy i zbrojni z Doliny w liczbie dwukrotnej ilości krzyży na wypadek, gdyby górale zainteresowali się swoimi przybitymi towarzyszami.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach