Górski Trakt

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Górski Trakt

Pisanie  Zokar on Sro Sty 03, 2018 10:05 pm

First topic message reminder :

Górzysty obszar od wschodu, aż po zachód Doliny, w którego cieniach kryją się różnorakie niebezpieczeństwa. Począwszy od złamania kostki na osuwającym się gruncie, aż po grupy Dzikich plemion, czy też klanów, umiejętnie rabujących strudzonych podróżników.
avatar
Zokar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 22, 2018 8:20 pm

11 marca 336 AC

Do obozu Robina napływały kolejne raporty z działań wyprawy. Osobiście zlokalizował jedną osadę górali. Rozbił broniących jej wojowników bez problemu. Kolejne kobiety, dzieci i nieliczni wojownicy wpadli w jego ręce. Inni jego lordowie spisywali się z trochę gorszą skutecznością. Łącznie jednak zlokalizowali kolejne sześć takich osad i wycięli w pień koło trzech setek Dzikich. Na tym jednak dobre wieści się kończyły.
Klanowcy zaczynali działać w zaskakująco zorganizowany sposób. Życie mieszkańcom Doliny musiały uprzykrzać liczne ataki na linie zaopatrzenia. Z drobnymi wyjątkami, ludzie każdego lorda musieli z tego powodu cierpieć. Dostawy żywności stawały się rzadsze, a warunki były tym trudniejsze, im wyżej się znajdowali. Dodatkowe problemy musiały sprawiać częste drobne ataki Górali na same siły lordów z Doliny. Także często zastawiane pułapki i fortele musiały sprawiać spore problemy. Jedynie lordowie Eleshmanowi udało się złapać jedną z uprzykrzających życie grupek. Reszcie się jakoś nie powodziło i padali ofiarą kolejnych incydentów. Czasami oczywiście udawało się udaremnić taką próbę, dzięki wysłanym zwiadowcom, ale nie zawsze się to tak dobrze udawało.

Klany zaczęły wycofywać się coraz bardziej w górę. Do Robina doszły także pogłoski, jakoby jeden z pozostałych przywódców klanów zaczął jednoczyć innych wokół siebie w wielkiej koalicji przeciw najazdowi.


Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Pią Mar 23, 2018 2:05 am

Kolejny tydzień przyniósł wspaniałe zwycięstwa, za które Robin wielokrotnie wznosił modlitwy z podziękowaniami do Siedmiu. Oddziałom dowodzonym przez niego osobiście udało się zlokalizować jedną wioskę górali. Zgodnie ze schematem kobiety i dzieci zostały odesłane do obozu w Dolinie, a mężczyźni przybici do krzyży. Robin nawet wpadł na pomysł, by tę procedurę opisywać zwięźlej jako ukrzyżowanie, co starał się rozpowszechnić w armii. W końcu raporty zawierające jedno słowo zamiast czterech były szybsze w czytaniu, co jednocześnie pozwalało przebrnąć przez papiery o kilka sekund szybciej i przejść do dalszych obowiązków. W każdym razie pozostałe oddziały zlokalizowały sześć innych wiosek i powtórzyły cały proces. Skończyło się to śmiercią około trzystu górali. Około, bo szkoda marnować czas na liczenie martwych niewiernych. Dziedzic Doliny czasem zastanawiał się czy po zakończeniu działań wojennych w górach aby nie wybrukować części traktu czaszkami padłych przeciwników. W końcu nie różnili się wiele od zwierząt. Na początku kampanii powiedział, że chcąc nie chcąc to jednak ludzie, ale dziś już pojmował jak bardzo się mylił. Z ludźmi mieli wspólny tylko i wyłącznie wygląd zewnętrzny, a i to nie do końca. W każdym bądź razie za jakiś miesiąc jego zadanie dobiegnie końca, a góralami zajmie się Ojciec na Górze. Obecnie wciąż żyjący górale zaczęli podejmować zaskakująco sensowne decyzje. Z powodu ataków na linie zaopatrzeniowe drastycznie spadła ich częstotliwość. Robin wiedział, że zaopatrzenie jest najważniejszym elementem jaki potrzeba armii do funkcjonowania, więc był tym faktem mocno zaniepokojony. Nakazał dwukrotnie zwiększyć liczebność obstawy transportów, a także wysyłać więcej żywności, żeby jego ludzie mogli dłużej wytrzymać bez dostaw, gdyby te nagle ustały. W końcu to nie problem, Dolinie nigdy nie brakowało jedzenia. Rozkazał również roztoczyć większą opiekę nad rannymi niż dotychczas, ponieważ ich ilość przybywała w zastraszającym tempie. Na jego biurku polowym od czasu do czasu pojawiały się raporty jakoby gdzieś w Górach Księżycowych jeden z górali, akurat jedyny godny nazywania się człowiekiem (jeśli raporty mówią prawdę), jednoczy klany przeciwko pobożnym armiom Doliny. W zasadzie stało się to przyczyną pewnej zagwozdki dręczącej Robina. Z jednej strony może lepiej będzie pozwolić klanom zjednoczyć się w jeden. Wtedy o wiele łatwiej będzie wydać im większą bitwę, a co za tym idzie szybciej doprowadzić do ostatecznego rozwiązania kwestii góralskiej. Z drugiej strony zorganizowany wróg zawsze jest bardziej niebezpieczny od niezorganizowanego. Chyba lepiej będzie uderzyć na tego wodza, ale na wszelki wypadek Robin zwołał naradę. W ciągu godziny wszyscy dowódcy mieli się stawić w namiocie dowodzenia, gdzie na polowym biurku rozłożona była mapa Gór Księżycowych. Gdy wszyscy już przybyli, pozwolił sobie zacząć:
- Moi wspaniali współwyznawcy Siedmiu, przyjaciele, zebrałem was tutaj, żeby omówić niezwykle ważną sprawę. Od pewnego czasu na moim biurku pojawiają się raporty jakoby jeden z tych zezwierzęconych niewiernych zaczął jednoczyć klany. Raporty pochodzą z różnych źródeł, dlatego mogą mówić o faktach rzeczywistych. Długo myślałem nad rozwiązaniem, ale wciąż nie mogę się zdecydować co dokładnie uczynić. Opcja pierwsza prezentuje się w sposób następujący: pozwolić klanom zjednoczyć się, a następnie wydać im walną bitwę i raz na zawsze doprowadzić do końca odwieczny konflikt z tymi obrzydliwymi w oczach Siedmiu istotami. W tym celu będziemy dalej tępić pojedyncze wioski doprowadzając do zjednoczenia tych zwierząt w jedną trzodę aż otoczymy ich i wyrżniemy. Opcja druga: przeciwnik zorganizowany jest niebezpieczny. Wcale nie musi grupować się w jednym miejscu ze względu na znajomość terenu. Może zachować łańcuch komunikacji i wciąż walczyć w małych grupkach, przysparzając nam więcej problemów niż w opcji pierwszej. Dlatego też możemy na kolejny tydzień porzucić tępienie pojedynczych klanów i skupić się na zlokalizowaniu tego zuchwałego bandyty, a następnie wyrżnięciu jego i wszystkich górali jakich znajdziemy w okolicy. Co uważacie za lepsze rozwiązanie, panowie? A może ktoś ma jeszcze jakiś pomysł? Śmiało.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 25, 2018 11:41 am

Dowódcy zebrali się na żądanie swojego dowódcy. Nikt specjalnie nie zastanawiał się nad tym, po co ich wezwał I oni słyszeli raporty o jednoczącym klany dowódcy i tylko kwestią czasu było, nim Robin podejmie jakieś akcję w tym kierunku. Mieli już jednak swoje przemyślenia co do tego, co powinni czynić. Wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, mieli przemyślenia podobne do swojego przywódcy.
- Oczywiście ser... - rozpoczął lord Royce. - Moim zdaniem nie możemy im dać się zjednoczyć. Te dzikusy razem będą większą siłę. - dodał. Od razu zawtórował mu Sunderland. - Zobacz książę jak łatwo przychodzi nam rozbijanie ich małych oddziałów. - głową pokiwał wtedy także lord Eleshman, dysponujący obiektywnie najmniejszymi siłami. - Jeden klan miałby więcej ludzi niż niejeden z nas. Kto wie, jak wtedy byśmy sobie z nimi poradzili... - stwierdził. - Na pewno ponieślibyśmy większe straty. - skonkludował Royce.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Nie Mar 25, 2018 5:44 pm

Robin wysłuchał uważnie co jego podwładni mieli do powiedzenia i przeanalizował to na szybko. Wychodziło na to, że wszyscy obstawiali jedną opcję, więc w razie porażki wszyscy będą czuć się winni, jeśli są honorowi. Oczywiście porażka z tak zezwierzęconym przeciwnikiem nawet nie wchodzi w grę. W każdym razie przynajmniej oficjalnie wszyscy obecni w namiocie zgadzali się z tym, że mniejsze klany łatwiej pokonać, a ten jeden większy byłby trudniejszy do pokonania. W takim bądź razie zabrał głos:
- Cóż panowie, przemówiliście jak mi się zdaje jednogłośnie, więc możemy rozwiać wszelkie wątpliwości. Nasi zwiadowcy skupią się na zlokalizowaniu miejsca przebywania tego samozwańczego wodza. Jak tylko ich zadanie zakończy się powodzeniem, duży oddział wyruszy zetrzeć się z wrogiem. Wydaje mi się, że połowa naszych sił wystarczy. Ostatecznie nie możemy dać pozostałym klanom odpoczynku, bo jeszcze i one zaczną się jednoczyć, a problem silnego klanu się zapętli. Lordzie Elesham, proszę spisać nasze zamiary w dwóch listach i wysłać do dowódców pozostałych dwóch armii z prośbą o wsparcie odpowiednio licznymi korpusami. Gońcy przenoszący te listy powinni mieć dużą obstawę. Co prawda wątpię, że górale potrafili czytać, ale ostrożności nigdy dość i lepiej, żeby listy dotarły na czas. Panowie, to bardzo ważny czas dla Królestwa Doliny, dziękuję wszystkim za rady, można się rozejść.
Po zakończeniu narady wojennej Robin pomodlił się do Siedmiu prosząc pokornie o sukces w działaniach i wsparcie swych wiernych.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 02, 2018 12:18 pm

18 marca 336 AC


W ciągu następnego tygodnia zwiadowcy prowadzili poszukiwania sił próbującego zjednoczyć klany Górala. Niestety - bezskutecznie. Bugundi doskonale znał teren, po którym się poruszał i zawsze wyprzedzał ludzi Doliny o krok. Cały czas się przemieszczał i jeżeli nawet chwilowo go zlokalizowano, gdy przybyła tam armia nie było już po nim śladu. Przeprowadzał też szarpane ataki na wroga drobnymi oddziałami, zazwyczaj z pozytywnym skutkiem. Szczególnie skupił się na liniach zaopatrzeniowych. I nawet dodatkowe obstawy i zwiększenie przywożone żywności nie były w stanie go aż tak skutecznie zatrzymać. Góralom na pewno pomogły warunki terenowe, w których ciężej było dostarczać cokolwiek. Kolejnym problemem rycerzy z Doliny było zgromadzenie względnie dużej liczby ludzi na względnie małej przestrzeni. Zwykła choroba mogła w takich warunkach łatwiej się rozprzestrzenić - i tak też się stało, gdy w północnym zgrupowaniu armii wybuchła drobna epidemia. Niektórzy, słabsi, ludzie zaczęli cierpieć z powodu głodu. W ciągu tygodnia padło z różnych względów koło sześciu i pół setki ludzi z Doliny. W tym czasie znaleźli ledwie kilkunastu Górali, zazwyczaj w czasie jednej z ich akcji.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Pon Kwi 02, 2018 5:49 pm

Niestety na nic zdało się męstwo ludzi z Doliny, ponieważ w jakiś sposób te prostackie zwierzęta z Gór Księżycowych okazały się skuteczniejsze. Wódz jednoczący klany nieustannie wymykał się z sideł. Przynajmniej udało mu się zdobyć informację jak się nazywa ów zuchwalec. Bugudni - czy mogło być jakieś gorsze imię? Bardzo niefortunnie okazało się, że zwiększenie liczebności obstawy transportów zaopatrzenia nie pomogło wiele. Doprowadziło to do tragicznej klęski armii północ, w której wielu ludzi pomarło z głodu i zarazy. Wobec tych wydarzeń Robin stwierdził, że wyeliminowanie Bugudniego spadło do drugiego miejsca na liście priorytetów. Wysłał rozkazy z dużą obstawą do pozostałych dwóch armii, żeby wycofały się bliżej Doliny i przegrupowały. Dodatkowo transporty zaopatrzenia mają mieć pięciokrotnie większą obstawę niż na początku. Zwiady ludzi z królestwa Gór i Doliny miały być liczniejsze. W dodatku po napotkaniu wroga miały wiązać go walką i wysyłać dwóch ludzi do sprowadzenia sąsiedniego zwiadu na pomoc. W przypadku zlokalizowania Bugudniego również mają związać walką jego siły, a po powiadomieniu okolicznych grup zwiadowczych należy powiadomić również główny obóz. Pierwszorzędnym celem było ustanowienie wspólnej linii frontu oddziałów zwiadowczych, które miały wyłapywać wszelkie oddziały górali próbujących prześlizgnąć się na tyły i zaatakować linie zaopatrzenia. Oddziały zwiadowcze mają liczyć po 35 zbrojnych i 15 łuczników. Rozlokowane mają być co 10 mil od siebie. Każdego dnia mają pokonać dziesięć mil w tym samym kierunku, a obóz będzie przemieszczał się o tyle samo w ślad za nimi.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 03, 2018 3:40 pm

8 kwietnia 336 AC


Nowa taktyka Robina okazała się być nad wyraz skuteczna. Po wzmocnieniu zabezpieczeń ataki na dowożone zaopatrzenie stały się wreszcie nieskuteczne, a w końcu ustały. Dodatkowo Górale mieli teraz ograniczone pole manewru i nie udało im się w żaden sposób zaszkodzić armiom Doliny. Jedyny problem jaki pojawił się u podwładnych Arrynów były drobne straty, poniesione na skutek trudnego przemarszu przez Góry Księżycowe. Dzięki jednak dobrze zorganizowanemu dostarczaniu zaopatrzenia, nie były one tak straszliwe i w większości wyszli z tego bez szwanku (niecałe dwie setki zmarłych). Z drugiej strony w czasie całego przemarszu nie udało im się złapać Bugundiego. Doszli wręcz do końca Gór Księżycowych i w obozie Doliny zapanowała konsternacja. Gdzie oni są? Czyżby wyparowali? Niedługo jednak przyszło rozwiązanie zagadki. Do Robina doszły wieści od lorda Corbraya, który przewodził północnemu skrzydłu armii. Jeden z zwiadów nagle wyparował. Lord wysłał w te okolice kolejny, większy zwiad, który już wrócił z dokładną wiedzą i potwierdzeniem informacji odnośnie miejsca pobytu odnośnie położenia wojsk wroga. Corbray skierował wszystkich zwiadowców do obserwacji sił Górala, aby te nie miały już szans mu umknąć, i czekał na dalsze rozkazy od Arryna.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Wto Kwi 03, 2018 4:38 pm

Po poprzednich porażkach i śmierci kilku setek ludzi z głodu i zarazy Robin nie spodziewał się tak dobrych wydarzeń w nadchodzących tygodniach. Taktyka polegająca na froncie złożonym z oddziałów zwiadowczych faktycznie zadziałała. W dodatku ataki na transporty zaopatrzenia ustały całkowicie, gdyż przeciwnik nie widział w tym żadnego sensu. Bardzo dobrze. Jednakże po dotarciu do zachodniego skraju Gór Księżycowych i konsternacji jaka wynikła ze względu na fakt, że nie spotkali żadnego wroga, wszyscy zaczęli się zastanawiać gdzie też się wróg podział. Zagadkę rozwiązał lord Corbray. Otóż ów dzielny lord zlokalizował położenie głównych sił Bugudniego, ale nie zaatakował oczekując wsparcia. I Robin odpowiedział. Linia oddziałów zwiadowczych miała pozostać na miejscu, pilnując, żeby nikt się nie prześlizgnął. Jednakże liczebność każdego takiego oddziału została uszczuplona do 10 zbrojnych i 5 łuczników. Transporty zaopatrzenia miały dalej funkcjonować tak jak funkcjonowały. W każdym obozie miało pozostać 800 zbrojnych i 200 łuczników. Obozy miały zostać bardziej niż zwykle umocnione. Wszyscy pozostali ludzie mieli wyruszyć w okolicę wskazaną przez zwiadowców Corbraya. Jako że Corbray dowodził Armią Północ, czyli ugurpowanie górali musiało znajdować się gdzieś pomiędzy Robinem a Corbrayem, to Arryn nie czekał na Armię Południe, tylko od razu wydał otwartą bitwę góralom, mając do dyspozycji siły Armii Północ i Armii Środek. Jeśli do tego czasu górale nie uciekli, to Robn wybrał sobie najwyżej położone wzgórze nad polem bitwy, z którego zamierzał dowodzić. Towarzyszyć mu miała setka konnych rycerzy i trójka najwierniejszych przyjaciół celem ochrony swego dowódcy. Robin doskonale sobie zdawał sprawę, że górale będący właściwie zwierzętami o wyglądzie zbliżonym do ludzkiego nie mają dobrego opancerzenia, więc zdecydował się na strategię prowokacji. Łucznicy mieli wyjść przed szeregi i ostrzelać pozycje górali. Dodatkowo każdy łucznik miał miecz jednego gościa z dużą tarczą jako dodatkową ochronę przed strzałami przeciwnika. Gdyby górale postanowili ruszyć na przeciwnika, zaszarżować na nich miały oddziały konne, a następnie się wycofać. Po wycofaniu się konnego rycerstwa, górale mają zostać związani walką ze zbrojnymi. Konnica w tym czasie okrąży wroga uderzając z flanek, a łucznicy będą stale ostrzeliwać oddziały wroga nieuczestniczące w walce. Gdyby jednak okazało się, że górale uciekli, to Robin podjął za nimi pościg, wysyłając przodem kawalerię, żeby nękała tyły przeciwnika i regularnie składała raporty o jego położeniu.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 03, 2018 8:36 pm

Przedarcie się przez zawładnięte bandyckimi wpływami Dorzecze nie należało do najprostszych zadań, lecz było to niczym dla ser Beryka. Gdy tylko uporał się ze swymi niepozałatwianymi sprawami, Waters od razu ruszył w góry, poszukując patroli i starając się odwlec nabicie sobie guza przez kozojebców. Natrafiwszy jedną z grup Arrynów, rycerz ledwo uniknął metamorfozy w jeża, choć ostatecznie udało się ze zbrojnymi rozmówić i ruszyć w drogę ku jednemu z głównych obozów. Przysięgi trzymały. Po kilku kolejnych dniach, Beryk wreszcie dotarł w miejsce stacjonowania Sokoła. Rozmówienie się z samym dziedzicem zapewne było dość problematyczne dla nieznanego tu raczej nikomu rycerza, lecz jeśli się to udało, Waters przedstawił się i wyłożył Robinowi, jakoby został ocalony w trakcie zasadzki przez zbłąkanego rycerza rodowodem z Królestwa Gór i Doliny, lecz ten zmarł, zaś Beryk złożył śluby zobowiązujące go do trwania przy którymś z Arrynów i oddania za niego życia w razie potrzeby. Jeśli zaś nie dał rady dopchać się na audiencję, zawsze starał się być blisko. Może wcisnąć do doborowej setki? W końcu był zacny w mieczu, a i kopią dobrze robił!

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Kwi 13, 2018 11:23 pm

15 kwietnia 336 AC

Siły Arryna dotarły do Corbraya i były gotowe do uderzenia. Wszystkie siły udały się do prawdopodobnego miejsca pobytu sił Dzikich z Gór Księżycowych. Siły Doliny były liczne - kilkanaście tysięcy ludzi. Zwiady i szacunki odnośnie wrogiej armii wskazywał na siły 10 razy mniejsze. Dotarli jednak do małej kotliny, szerokiej na maksymalnie 300 metrów. Wewnątrz niej znajdowały się jednak trzy wzgórza, niewielka półka skalna, jezioro oraz strumyk. To wyraźnie skracało możliwości operacji i walki, wymuszając ciężką w górskich kotlinach, do których Górale byli przyzwyczajeni. Byli też na tych ziemiach wcześniej, a więc i mieli więcej czasu na przygotowanie do walki. Ludzie Doliny rozbili obóz u wejścia do kotliny, widząc po drugiej stronie inne ogniska, prawdopodobnie Burundiego. Wysłane wcześniej zwiady nie wróciły do obozu, poza tylko jednym. Doniósł on o znacznych siłach Górali (kilka setek) w samym środku kotliny, między dwoma wzgórzami, za rzeką. Reszta nie wróciła, co mogło znaczyć, że znalazły siły wroga... i zostały wybite. Były ustawione prostopadle, w poprzek kotliny, a ich pozycje były ufortyfikowane. Rzeka nie była na tyle wielka, by przejście przez nią sprawiło komukolwiek kłopoty.
Tymczasem i ludzie z Doliny zaczęli fortyfikować własny obóz, korzystając ze ścinanych w okolicy drzew.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sob Kwi 14, 2018 7:20 am

Nareszcie kampania zmierzała ku końcowi. Pozostawało wygrać jedną bitwę, a potem tylko wyłapać wszystkich górali, którzy jeszcze w Górach Księżycowych byli. Według szacunków jego siły były jakieś 10 razy większe od sił Górali, więc nie powinienem mieć żadnego kłopotu w pokonaniu przeciwnika. Jednakże intencją Robina było ograniczanie strat, żeby jak najwięcej ludzi mogło wrócić do domów. A tylko bardzo głupi dowódca poszedłby ot tak przed siebie do ataku. Póki co zdecydował się wysłać cztery mniejsze zwiady do przejścia między górami oraz dwa większe na około. Na czele tych większych, bo liczących po tysiąc ludzi każdy, stał lord, któremu Robin ufał. Niestety z czterech mniejszych zwiadów wrócił tylko jeden i doniósł o siłach górali, które były daleko mniejsze od szacowanych, więc coś się nie zgadzało. Arryn przeczuwał zasadzkę. Z tego powodu zdecydował się działać sprytnie. Zamierzał wyeliminować jak największą liczbę wrogów możliwie bez walki. Pięćdziesiąt metrów przed budowaną palisadą kazał pracującym oczyścić teren z drzew do tego miejsca i zbudować tamę. Przepływ strumienia do czasu wybudowania tamy miał pozostać wolny, a dopiero po jej zbudowaniu przepływ miał zostać zasypany. Oczywiście upewnił się jeszcze czy Górale będąc w kotlinie na pewno są niżej od jego pozycji i czy uda się ich zalać. W międzyczasie rozesłał na wszystkie trzy wzgórza i półkę skalną po setce ludzi, która składała się z 80 zbrojnych i 20 łuczników. Z taką obstawą terenu żaden Góral nie powinien zobaczyć co ludzie z Doliny robią. Czekał również na meldunki od zwiadowców wysłanych naokoło gór. Jeśli da się zajść przeciwnika z innej strony i co lepsze okrążyć go, byłaby to wspaniała informacja.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 7:00 pm

Bitwa rozpoczęła się od próby podejścia sił Doliny pod wyrastające nad Doliną wzgórza. Walki trwały kilka kwadransów. Z większości z nich siły Arryna wyszły zwycięsko. Siły ich strzegące okazały się być wątłe. Jedyną porażkę ponieśli, próbując opanować to położone najbardziej wgłąb kotliny. A tak przynajmniej mógł Robin przypuszczać, bo wysłani tam ludzie nie wrócili. Wrócili także zwiadowcy, niosąc wieść o znalezieniu przejścia przez góry na zachód od ich miejsca pobytu. Robin wysłał tam większy oddział, by zaskoczyć Górali od tyły. Posłał także trzy razy większy oddział niż początkowo, na wzgórze, którego nie udało się opanować. Lecz i on poniósł porażkę, nie mogąc sforsować bronionego przez Górali brodu. Tym razem jednak w porę zdołał się wycofać i donieść o dokładnej pozycji Górali i w miarę dobrze o ich liczebności. Wysłane zostało tam więc kolejne, o wiele więcej tym razem, oddziały, mające w końcu zmiażdżyć siły wroga. Nie było im to jednak dane. Gdy przybyli w wyznaczone miejsce, nie było tam nikogo. Zdezorientowane siły Doliny opanowały ostatnie ze wzgórz i zaraz zobaczyli biegnącego z północy (czyli od strony wroga) człowieka... Ich człowieka. Należał on do posłanego naokoło oddziału, by zaskoczył Górali. Jak się okazało, udało im się to wybornie. Niespodziewany atak na obóz wroga zaskoczył obrońców zupełnie. Dzieła dopełniła przewaga liczebna. Co prawda, dzięki poświęceniu przywódcy wrogów i jego samobójczej szarży, udało się przeprowadzić odwrót obozu - głównie kobiet i dzieci. Większość mężczyzn poniosła jednak śmierć.



Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Nie Kwi 29, 2018 8:05 pm

Robin działał ostrożnie, ale stanowczo. Konsekwentnie zajmował po kolei każde ze wzgórz. Jedno z mniejszymi stratami, inne z większymi. Raporty donoszące o śmierci znacznie większych ilości górali wynagradzały wszystko. Po zdobyciu w ciężkich walkach trzeciego wzgórza zwycięstwo było kwestią czasu. Stosunkowo krótkiego okresu czasu, bowiem wkrótce przybył goniec z raportem donoszącym o zwycięstwie odniesionym przez jeden z korpusów flankujących. Zaciągając się powietrzem niemalże czuł powiew wolności od napaści na traktach przechodzących przez Góry Księżycowe. Ach, ludzie z Doliny nareszcie pozbyli się utrapienia w postaci górali, tego piątego koła u wozu. Jednakże zadanie nie zostało wypełnione w każdym szczególe. Gdzieś tam pośród gór przemykały podobne do ludzi istoty, które jeszcze nie konały w męczarniach przybite do drewnianych krzyży. I ten błąd trzeba naprawić. W związku z tym dziedzic Doliny wyznaczył odpowiednią ilość ludzi do ścigania tych górali, którzy niestety zdołali uciec sprawiedliwości. Ludzie ci dotychczas przebywali w odwodach, więc ich siły były świeże. Następnie wydał rozkaz zajęcia się rannymi. Wysłał gońca, by sprowadził jak największą ilość medyków z głównego obozu. Potem zajął się jeńcami. Wszystkie kobiety z dłońmi związanymi sznurami odesłał do obozu jenieckiego w Dolinie, a jako ich eskortę wyznaczył trzykrotnie większą liczbę zbrojnych. Pozostali ludzie mieli zająć się grzebaniem ciał poległych ludzi z Doliny, a także rąbaniem drewna na krzyże. Oczywiście pozostałych jeńców również pilnowali zbrojni w liczbie trzykrotnie większej od liczby jeńców, którym odebrano wszelką broń i związano dłonie konopnymi sznurami. Gdy ludzie z Doliny byli pochowani, ciała poległych wrogów miały zostać ułożone w stos w centralnym miejscu pola zakończonej bitwy. Jako wisienkę na torcie Robin zostawił ukrzyżowanie wszystkie pozostałych jeńców. Krzyże miały zostać ustawione wokół stosu ciał poległych górali. Trzeba zostawić świadectwo historii dla potomnych. Pomnik tryumfu Wiary nad bezbożnikami. Dowód na wieczne bezpieczeństwo ludzi podążających do Doliny. Ludzi, którzy mają w sercach Siedmiu.

avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 02, 2018 5:29 pm

16 kwietnia 336 AC

Początkowo wszystko szło gładko. Ludzie z Doliny uporządkowali ciała, pochowali swoich i zaczęli przygotowywać nakazany przez Robina pomnik. W obozach zaczęto leczyć rannych. Nic, poza nadciągającymi czarnymi chmurami, nie zapowiadało nadchodzącej tragedii.
Wieczorem rozpętała się burza. Początkowo była to lekka mżawka, z czasem jednak zaczęło padać coraz bardziej. I szczęśliwie większość ludzi zaczęło chować się w namiotach. Niewielu pozostało w środku kotliny, a pośród nich wielu ludzi niekoniecznie walczący, a raczej wspomagających armię rzemieślnicy i ludzie im podobni. Niebo przeciął błysk, który wszystkich oślepił. Potem nikt nie był pewien co za tym stało - jedni mówili, że to piorun (podobno zesłany przez bogów za ludobójstwo) spowodował tragedię. Inni, że to górale zastawili tu pułapkę. Niektórzy wspominali, że to duch zabitego króla Górali to uczynił. Kawałki skał spadły z gór i odcięły wyjście z kotliny. Z obu stron.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sro Maj 02, 2018 11:41 pm

Cóż za wspaniały dzień. Robin aż do zachodu słońca z dumą doglądał licznych ukrzyżowań jeńców. Po wszystkim zadowolony z siebie wrócił do namiotu udać się na zasłużony spoczynek. Zaczynała się już lekka mżawka, więc spieszył się. Przeziębić się po takim zwycięstwie byłoby jakimś żartem. Niestety rozpadało się mocniej, a zwykła ulewa przerodziła się w burzę. Po jakimś czasie dobiegł go grzmot, a zaraz po nim ogromny huk i w chwilę później doniesiono mu, że osunęły się skały odcinając dostęp do kotliny. Siedem piekieł, a to za co? Jak tylko burza ustała nakazał odsypanie przynajmniej wąskie przejścia, a jeśli było to zbyt niebezpieczne kazał usypać ziemne schody w najniższym miejscu usypiska, żeby ludzie mogli bezpiecznie opuścić kotlinę. Kiedyś i tak trzeba będzie odsypać te rumowiska, żeby udostępnić pomnik chcącym go ujrzeć wyznawcom Siedmiu. Oczywiście nakazał poustawiać z powrotem krzyże, jeśli zostały przewalone wichrem. Po wszystkim rannym miała zostać udzielona pomoc, a zabici zostali pochowani. Dodatkowo nakazał swoim tarczom znalezienie osobnika, który rozprzestrzenia paskudne kalumnie o jakimś gniewie czy ludobójstwie. Nie można dokonać ludobójstwa na kimś, kto nawet nie jest człowiekiem i chciał, żeby wszyscy o tym pamiętali. Domyślał się, że takich jest więcej, więc język miał zostać wyrwany tylko osobie będącej prostym żołnierzem. Nie zamierzał zastosować takiej kary na kimś, kto jest rycerzem lub kimś ważniejszym, bowiem zależy mu na morale. Po wszystkim ludzie mieli wrócić do swoich obowiązków. Trzeba wytępić z gór ostatnie pasożyty.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 06, 2018 1:30 pm

17 kwietnia 336 AC

Burza zdarzyła się wyjątkowo potężna i długa, jak na burzę, i padało praktycznie do rana. Przez ten czas nie mogli podjąć żadnej akcji ratunkowej. Dopiero rankiem zaczęli odgruzowywać przejście, co niestety potrwało kolejne kilka godzin. W końcu jednak udało się wyrobić przejście do uwięzionych. Wszyscy mogli bezpiecznie opuścić więzienie, jakim stał się dla nich ten kanion. Nie obyło się jednak w tym czasie bez strat. Życie straciło kilkudziesięciu żołnierzy i zdecydowanie więcej cywilów. Oprócz tego stracili praktycznie cały dzień - tak cenny z punktu widzenia górali. Jeżeli miał zamiar podejmować jakieś działania wobec tych ukrywających się w górach, to mieli oni dodatkowy dzień na przeczekanie. A istniała także spora szansa, że burza mogła opóźnić także pogoń wysłaną przez Robina.
Za to wyrywanie języków wywarło w miarę pożądany efekt. Znaleziono kilku najbardziej plotkujących i pozbawiono ich narządu, jako że pochodzili z gminu. Wszyscy ludzie przestali mówić o zmarłych góralach i zdawali się być bardziej posłuszni... Ale równocześnie mniej szczęśliwi i jakby przestraszeni. W każdym razie pod wieczór wszyscy byli gotowi na wykonanie kolejnych rozkazów.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Czw Maj 10, 2018 6:17 pm

avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Rodgar Corbray on Nie Maj 13, 2018 1:03 pm

Rodgar miał wielkie szczęście, będąc w Dolinie właśnie w momencie w którym Arrynowie zawezwali swoje chorągwie do wielkiej wyprawy na górali. Nadszedł najwyższy czas by zgnieść te pogańskie pluskwy i oczyścić z nich królestwo raz na zawsze. Plugawi czciciele demonów i barbarzyńskie pomioty, jakże wspaniale było obserwować jak ich krew płynęła ku chwale Siedmiu! Corbray i jego Szubienicznicy z nawiązką wypełniali swoje powinności żołnierskie, wielu górali wysyłając do grobu swoimi mieczami lub przybijając ich do krzyży, jak rozkazał Robin Arryn. Wśród wielu świętych mężów walczących w imię Wiary, znalazło się też jednak wiele zdrajców i sprzedawczyków, którzy próbowali wyłgać się współczuciem. W te słabe ogniwa uderzyły pogańskie bożki, sprowadzając na wyprawę Doliny gniew burzy oraz zawieruchy, które opóźniły ich pogoń za barbarzyńcami. Były to jednak ostatnie podrygi górskich diabłów i już wkrótce wypaleni zostaną białym żelazem jak czyni się z uciążliwymi ranami. Jednego ze zdrajców, Rodgar prowadził właśnie skutego kajdanami i przewiązanego liną jak psa przytroczonego do siodła jego konia, by osądził go nie kto inny a sam dziedzic Doliny. Jego kamraci podążali za nim, posępnie milcząc, wszyscy pokryci zasychającą już krwią. Corbray nie był odziany w swój zwyczajowy płaszcz, lecz kolczugę z płytowym napierśnikiem i naramiennikami, na plecach kołysała mu się rodowa tarcza, a przy pasie srogi miecz.

Rodgar został dopuszczony przed oblicze Robina Arryna, brutalnie ciągnąc za sobą swojego więźnia. Był on jeszcze niedawno ich towarzyszem i rycerzem jak i oni oraz pobożnym sługą Siedmiu, demony gór zaćmiły jego osąd i opętały ciągnąc na zatracenie. Ser Corbray na własne oczy widział jak oszczędził górala, który potem zbiegł z pola bitwy. Sprzeniewierzył się nie tylko rozkazom swoich suwerenów, ale świętemu wezwaniu Siedmiu! Dlatego stając przed dziedzicem Doliny, Rodgar nie miał dla niego litości i zsiadł z konia, odwiązał go i pociągnął  mocno do przodu. Nieszczęśnik potknął się i upadł na twarz, a gdy chciał powstać, przygniotła go opancerzona noga innego z Szubieniczników. Wszyscy zeszli z koni i ukłonili się, zaś ser Rodgar przypadł na jedno kolano. Ściągnął swój basinet, ukazując średnio urodziwą twarz i łysą głowę.
- Panie! Ser Rodgar Corbray na twe usługi, razem z kompanią dzielnych wojowników Siedmiu. Ser Jon Tollet, Ser Harrold Redwater, Ser Gyles Stone, Ser Emmon z Paluchów i Boros Stone. Być może jesteśmy ci znani, gdyż często zwą nas Szubienicznikami. Do niedawna jednym z naszych kompanów był również ten zdrajca... - splunął w stronę swojego więźnia - Ser Errol Stone, parszywiec który ośmielił się zakpić ze swojego świętego obowiązku i puścił naszych wrogów żywcem. Przychodzimy przed twoje oblicze, bowiem choć ręka mnie świerzbiła, uznaliśmy że w naszym gniewie możemy potraktować go ze zbyt dużą surowością, a nawet w chwili godnej pożałowania słabości nie godzi się nam czynić samosądu nad niegdysiejszym bratem i towarzyszem broni... Pragniemy byś ty go sprawiedliwie osądził, panie, wedle naszych świętych praw - to powiedziawszy, Rodgar skłonił głowę oczekując na decyzję dziedzica Doliny.


Ostatnio zmieniony przez Rodgar Corbray dnia Sro Maj 23, 2018 7:38 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Rodgar Corbray

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Nie Maj 13, 2018 8:51 pm

Robin wydał rozkazy tylko trzem ze swoich tarcz. Przy sobie zostawił Karla, żeby mieć kogoś do obrony w przypadku ewentualnego ostatniego zrywu bestii potocznie zwanych góralami. Wyszedł z namiotu dowodzenia, chcąc zwyczajnie przespacerować się po obozie i porozmawiać z napotkanymi żołnierzami, ale przerwało mu tę czynność pojawienie się jakiegoś nieznanego mu rycerza w basinecie. Był świadkiem jak zgraja rycerzy przytargała przed jego oblicze jakiegoś człowieka i przedstawiła go jako zdrajcę. W milczeniu wysłuchał przybysza z rodu Corbrayów i począł przypatrywać się oskarżonemu zimnym wzorkiem. Po kilku chwilach odwrócił się do swej zaprzysiężonej tarczy i powiedział:
- Karl, przynieś krzyż.
Po czym dobył miecza i wycelował go w szyję oskarżonego. Kogoś tak obrzydliwego należy ukarać z najwyższą surowością. Ten człowiek pogwałcił miłość do Siedmiu i pozwolił okropnej bestii uciec z pola walki. Kto wie ilu niewinnych ludzi jeszcze zabije to zwierzę zanim zostanie zabite?
- Errolu Stone, w imieniu mego Błogosławionego Ojca, Harrolda Arryna, Króla Góry i Doliny, Władcy Zimnej Wody, Trzech Sióstr, Paluchów, Kamyka, Paps, lasu Snakewood i Gór Księżycowych, suwerena Gulltown, Runestone, Wickenden, Longbow Hall, Old i New Anchor, Redfort oraz Domu Serca; lorda Orlego Gniazda oraz Krwawych i Księżycowych Bram, niniejszym odzieram cię ze wszystkich tytułów, podległych ziem oraz skazuję na śmierć przez ukrzyżowanie za popełnienie zbrodni jaką jest herezja.
Schował miecz, gdy skończył wypowiadać wyrok. W międzyczasie Karl przyniósł krzyż i padł rozkaz rozebrania skazańca do naga, wyrycia na jego klatce piersiowej słowa "zdrajca" i przybicie do krzyża, który miał stać przez namiotem dziedzica Doliny. Po wszystkim zwrócił się do przywódcy rycerzy.
- Ser Rodgarze, pozwól za mną - powiedział kierując już swe kroki do namiotu dowodzenia. Karl poszedł za nimi pełniąc wartę przy Robinie. Arryn wysunął stołek przed, a sam zasiadł na drugim stołku za stolikiem z rozłożoną mapą gór księżycowych. Skinieniem dłoni przykazał rycerzowi, aby ten usiadł na stołku.
- Zacznę prosto z mostu. Nigdy o tobie nie słyszałem, nigdy cię tu nie widziałem. Chciałbym, żebyś mi opowiedział o sobie oraz tych twoich rycerzach... Jak się zowią? Ach, Szubienicznicy. Cóż za nieadekwatna względem kampanii nazwa. Powinniście zwać się Krzyżowcami, albowiem nikt w mej armii nie wiesza, a jedynie wymierza najsprawiedliwszą karę jaką może dostać heretyk, czyli ukrzyżowanie. No, nie traćmy czasu, odpowiadaj na zadane pytania.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Rodgar Corbray on Pon Maj 14, 2018 10:33 pm

Po oddaniu zdrajcy w ręce dziedzica królestwa, Rodgar nie mówił już za wiele, z rozrzewnieniem i błyskiem w oczach oglądając katorgę niegdysiejszego towarzysza. Sam był sobie winny. Tak cierpią grzesznicy! Krzyki heretyków są jak słodka muzyka dla świętego męża. Gdy razem z kompanią stał i podziwiał dzieło sprawiedliwości, został imiennie wywołany przez księcia Robina. Wielki zaszczyt niemal oszołomił Corbraya, bowiem choć był ze starego i szanowanego rodu, to jego krew popłynęła boczną odnogą. Z pewnością niewielu mogło pochwalić się audiencją u samego dziedzica Doliny.

Książę Arryn zaprowadził go do swego namiotu, a Rodgar miał okazję mu się przyjrzeć. Był wysoki i... przystojny. Ah, precz! Precz! Grzeszne, demoniczne myśli... Rycerz ścisnął swoje pięści aż do bólu, który nieco otrzeźwił go i odpędził plugawe wymioty jego umysłu. Już spokojnie usiadł na miejscu wskazanym mu przez Robina i wysłuchał co ma do powiedzenia. Nie był specjalnie zaskoczony, że nie słyszał on ani o nim ani o jego kamratach, wszak nie byli aż tak szeroko znani, ale mimo wszystko wypadało się przedstawić, czyż nie?
- Nazwa przylgnęła do nas już jakiś czas temu, wasza książęca mość - wyjaśnił pośpiesznie - Wędrujemy po całej Dolinie i krajach ościennych, ścigając banitów i kryminalistów oraz wymierzając im tę sprawiedliwą karę. Gdy jednak tylko doszły nas wieści o mobilizacji sił do walki z poganami, przerwaliśmy nasze dotychczasowe wędrówki by sprawdzić się w tej świętej misji. Już za długo ci plugawi barbarzyńcy byli skazą na obliczu tej krainy. Czciciele demonów, mordercy niewinnych!  - Rodgar najwyraźniej miał niesamowity talent do samonakręcania się, zupełnie też do niego nie docierało że oni sami mordowali teraz kogo tylko popadnie. Dla niego była to jednak zbrodnia konieczna, święta ofiara. Przynosili im zbawienie, bowiem jakżeby inaczej, jak nie poprzez to krwawe ordalium Siedmiu mogło im wybaczyć ich pogańskie obyczaje?
avatar
Rodgar Corbray

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Colin Grafton on Pią Maj 25, 2018 11:40 pm

Ahhh, jaka była to wspaniała bitwa, jak często podczas niej Colin widział, dobre wyszkolenie armii Doliny. Widział, jak gęsto ścielił się trup górali. Bitwa przebiegała wspaniale, sam Colin zdążył pomordować wielu niewiernych w imię siedmiu. Następny dzień jednak mijał spokojnie, Colin, siedząc w swoim namiocie, czyścił swój miecz oraz zbroję, kiedy zakończył i wyszedł na zewnątrz, zauważył kilku mężczyzn, prowadzących innego mężczyznę, który był zakuty w łańcuchy oraz przywiązany liną do siodła. Zaiste wyglądał jak pies, nie szanowany, pomiatany przez wszystkich. Był to smutny widok, jednak widać biedak sobie zasłużył. Colina zaciekawiło, jakie to grzechy popełnił ów człowiek, więc udał za się za ludźmi, w swojej ciężkiej zbroi z mieczem na plecach. Czekał i słuchał, jakiego to grzechy sprowadziły tego człowieka do obecnego stanu. Człowiekiem, który przyprowadził tutaj, jak się okazało Ser Errola Stone, był Ser Rodgar Corbray. Jak się okazało, jest on strasznym fanatykiem, nienawidzi górali oraz jest przewodnikiem grupy o nazwie "Szubienicznicy". Colin nigdy o takiej kompanii nie słyszał. Z dalszej wypowiedzi Ser Rodgara, Colin dowiedział się, że grzechem, za który Ser Errol siedzi teraz w łańcuchach, było ulitowanie się nad góralami. Sam dziedzic Doliny w tej sprawie wydał wyrok, którym jakże nie inaczej było ukrzyżowanie. Ostatnio dość popularna kara w wojskach Doliny. Choć Colinowi nie podobał się wyrok, to nie miał o nic do gadania, wiedział, że słowo Robina, zarówno jak jego ojca jest prawem, nieważne jak ono byłoby okrutne. Zaraz po wykonaniu kary, Colin zauważył, że książę Robin zaprosił Ser Rodgara do swojego namiotu, najpewniej rozmawiali o czymś ważnym, chociaż Colina mało to interesowało, gdyż wiedział, że ciekawość nie popłaca. Gdy Colin miał wracać do swojego namiotu, podszedł do niego mały człowiek, który nazwał się posłańcem z wiadomością, którą przed chwilą przyniósł kruk. Poprosił Colina, by zaniósł list do księcia Robina. Colin, będąc dobrym człowiekiem, postanowił wypełnić prośbę posłańca i ruszył w stronę namiotu księcia Robina. Udało mu się wejść idealnie w momencie krótkiej ciszy.
- Panie... - Wykonał ukłon, z wielką gracją. - Przepraszam, że przeszkadzam, jednak Kruk przyniósł wiadomość. - Następnie wyciągnął prawą dłoń z wiadomością, nie rezygnując z ukłonu, jeśli książę Robin go odprawił, ten wyszedł.
avatar
Colin Grafton

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 22/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sob Maj 26, 2018 1:11 am

Opowieść Corbraya podobała mu się, choć nie do końca. Niezwykle przyjemnym dla ucha był zapał ser Rodgara. Nie wydawał się być zbyt mądrym, jednakże kroczył pewnie po ścieżce oświetlanej przez Staruchę, co było widać już podczas demonstracji lojalności dokonanej przed namiotem. Były jednak pewne kwestie, które najzwyczajniej w świecie należało sobie wyjaśnić.
- Ser Rodgarze, bardzo podoba mi się twoja grupa rycerzy od samej idei zaczynając, na praktyce kończąc. Jednakże nie odpowiedziałeś na jedno z moich pytań. Mianowicie kazałem ci opowiedzieć o sobie i o twoich rycerzach, a ty zapomniałeś opowiedzieć o sobie. Napraw swój błąd.
Dziedzic królestwa Doliny słuchał uważnie co Rodgar ma do powiedzenia, ale pod sam koniec jego kolejnej opowieści nastąpiło coś niespodziewanego. Otóż do namiotu wdarł się pewien rycerz z wiadomością. List przyjął i gestem nakazał obcemu zostać w namiocie. Odpieczętował zwitek pergaminu i począł czytać. Z początku zmarszczył lekko brwi zmartwiony, ale pod koniec lekki uśmiech zagościł na jego licu. Schował list za pazuchę tak, żeby nie wypadł. Zwrócił swoją twarz w kierunku obcego. Wyglądał mu na rycerza, więc zamierzał się odnosić do niego jak do rycerza.
- Twoje miano, rycerzu?
Kiedy usłyszał odpowiedź, wskazał mu stołek obok Corbraya. Zabawne, może i ten człowiek będzie miał coś do powiedzenia. To wciąż będzie znacznie więcej niż w przeciągu całej kampanii rozmawiał z lordami i marszałkiem.
- Ach, ser Colinie, lubię poznawać swoich żołnierzy. Zwłaszcza jak są wygadani i pełni zapalczywej miłości do Siedmiu. Zupełnie jak obecny tutaj ser Rodgar Corbray. Opowiedz mi o sobie.
Słuchał uważnie nie okazując śladu znużenia, gdyż znużony wcale nie był. Opowieści jego żołnierzy były całkiem miłą odmianą po ostatniej wyczerpującej bitwie, a także po akcji ratunkowej ludzi uwięzionych w kotlinie. Niemniej jednak opowieści kiedyś się kończą, a wtedy do boju wraca rzeczywistość. Piękna rzeczywistość pełna Andalów i posiadająca istotne braki w góralach.
avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Rodgar Corbray on Sob Maj 26, 2018 3:17 pm

Gdy Rodgar wyjaśnił pochodzenie przydomka swojej kompanii, książę Robin wydawał się być tylko połowicznie zadowolony, chcąc też coś usłyszeć o samym przywódcy. O ile Szubieniczniki to schlebiało, to cóż miał mu powiedzieć o samym sobie? Jedyny syn trzeciego syna, ominęły go zaszczyty dziedzicznego lordostwa Corbrayów oraz przywilej noszenia przy boku ich pradawnej Lady Forlorn. Bez rodziny, bez przyjaciół. Jedyne co napawało go życiem to misja, którą sobie obrał. I grzechy, których nie mógł zostawić bez zadośćuczynienia Jednemu w Siedmiu. Być może jednak właśnie to Arryn chciał usłyszeć?
- Obawiam się, panie, że wyjawiłem ci już praktycznie wszystko także o sobie - powiedział wprost - Moja misja jest dla mnie całym życiem. Ja JESTEM tą misją - to mówiąc podwinął swój rękaw i kolczugę tak bardzo jak tylko się dało to zrobić ze sztywnym metalem. Nie było widać całości jego świętych znaków, ale na ramieniu wyraźnie prezentowała się gwiazda Siedmiu.
Wtem do namiotu wbiegł ktoś trzeci, Corbray musiał się odwrócić by go zobaczyć. Był to jakiś młody rycerz, który nieco zmieszał się widząc że dziedzic króla z kimś rozmawia, niemniej jednak tak czy inaczej przekazał mu list. Gdy książę Doliny zaczął czytać, Rodgar przyjrzał się przybyszowi. W towarzystwie obu mężczyzn, w jego duszy zaczęły grać grzeszne myśli. Miał ochotę niemalże oblizać wargi, lecz druga część jego osobowości podjęła wyzwanie, więc tylko je przygryzł i to niemalże do krwi. Czemu Boże, uczyniłeś mnie takim plugastwem? Szubienicznik odwrócił wzrok, z powrotem spoglądając na Robina, który zdradzał im treść listu.

avatar
Rodgar Corbray

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Colin Grafton on Sob Maj 26, 2018 6:09 pm

Wchodząc do namiotu, Colin spostrzegł, że człowiek, który rozmawiał z księciem Robinem, był odwrócony do Colina plecami. Musiał się, aż obrócić, by zauważyć, jak wygląda Colin. Zaraz też, Colin wykonał ukłon i wbrew jego przypuszczeniom, nie został wyproszony z namiotu, a książę kazał mu pozostać. Gdy książę zaczął czytać list, z początku wyglądał, jakby kruk przyniósł złe wieści. Jednak po chwili na twarzy Arryna pojawił się uśmiech. Zaraz też zapytał się Colina, o jego miano, a skoro książę rozkazuje, nie wolno odmówić.
- Jestem Ser Colin, z rodu Graftonów, panie. - Zaraz po przedstawieniu, książę pokazał palcem ja stolik obok Szubienicznika. Colin, oczywiście usiadł, nie wypadało przecież odmawiać. Zaraz też, książę znów się zwrócił do Colina. Tym razem jednak kazał mu coś o siebie opowiedzieć. Całe życie Colina minęło dość spokojnie i nudnie, więc nie mógł opowiedzieć jakiejś historii, która przedstawiłaby go w lepszym świetle.
- Jak już wiesz panie, nazywam się Colin i pochodzę z rodu Graftonów. Jestem drugim synem mojego pana ojca, który obecnie włada rodem, z którego się wywodzę. Gdy tylko dowiedział się o zbieraniu wojsk na wyprawę przeciwko góralom, zebrałem swoją broń oraz zbroje i wyruszyłem. Dzięki łasce siedmiu udało mi się przeżyć każdą bitwę bez szwanku oraz zabić wielu pogan.
avatar
Colin Grafton

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 22/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Robin Arryn on Sob Maj 26, 2018 10:10 pm

avatar
Robin Arryn

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 22/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Górski Trakt

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach