Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Dziedziniec

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Dziedziniec Empty Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Nie Kwi 12, 2020 9:49 pm

Centralny plac o nieregularnym kształcie. Niby kilka słów, a za to jakie trafne. Dokładniej do rzeczy podchodząc zamek w Gulltown jak to z zamkami bywa został zbudowany w celach obronnych, nie dla samego wyglądu. W dodatku osoby znające się na historii Doliny przynajmniej średnio mogą sobie przypomnieć, iż kiedyś przed przybyciem Andalów ten zamek należał do dawno wymarłego rodu Pierwszych Ludzi i w istocie ich styl budownictwa różnił się na tyle, by co bardziej spostrzegawcze oko mogło je dostrzec. Co za tym idzie owe wpływy są również widoczne na dziedzińcu, wokół którego rozpościera się właściwa część zamku. Grunt tutaj nie jest tak do końca równy jak można sobie wymarzyć. Na pewno droga do donżonu jest dosyć równa, ale też i kręta, by w razie czego obrońcy wciąż czuwający w wieżach mogli razić napastnika pod wieloma kątami. Przy samej bramie znajdują się stajnie, w których na co dzień konie trzymają Graftonowie i ich rycerze, a i dla gości miejsce zostaje. Gdzieś po drodze można natknąć się na takie budynki jak kuchnie, kwatery służby i garnizonu zamkowego. Tu i tam stoją murowane studnie zaopatrujące mieszkańców w wodę. Zaś najbliżej donżonu kawałek dziedzińca jest całkiem wyrównany i stoi przy nim zbrojownia. Ewidentne miejsce specjalnie do ćwiczenia umiejętności walki.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Waymar Lynderly on Nie Kwi 12, 2020 11:22 pm

Ósmy dzień drugiego księżyca, dziesiątego roku po Zagładzie

Waymar nigdy nie był na żadnym turnieju, jako dziecko rzadko opuszczał dom, był chorowity, poza tym ojciec nie lubił nigdzie pokazywać się z rodziną, gdy więc musiał uczestniczyć w tego typu wydarzeniach i tak nie zabierał ze sobą żony i syna, zawsze tłumacząc to w jakiś bezsensowny, wymyślony na poczekaniu sposób. Potem kiedy chłopak sam został lordem, nie miał czasu na takie zabawy, musiał się zająć zaniedbanymi przez ojca włościami. Teraz był podekscytowany jak małe dziecko, choć sam nie był rycerzem, nie mógł się doczekać turnieju. Oczywiście w żaden sposób nie dawał tego po sobie poznać, lordowi nie wypadało zachowywać się w ten sposób. Swym podkomendnym wagę turnieju tłumaczył dyplomatycznymi korzyściami, jakie można w jego trakcie uzyskać. Teraz po kilkunastu dniach podróży, w końcu stał pod bramami Zamku Graftonów. Kiedy jego człowiek zaanonsował jego przybycie, jak gdyby ogromny proporzec usiany wężami nie był wystarczająco wymownym symbolem, wrota otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a droga na dziedziniec stanęła przed jego orszakiem otworem. Oczekujący gospodarze, mogli dostrzec całkiem liczny orszak, poza dwudziestoma rycerzami, Waymarowi towarzyszyła taka sama liczba zbrojnych, a także kilku najwierniejszych i w mniemaniu lorda najpotrzebniejszych służących. Kiedy wszyscy wjechali już na dziedziniec, Lord Lynderly zeskoczył z konia i rozejrzał się za Lordem Graftonem, o którego opis poprosił wcześniej swego wuja, który jak się wydaje, miał okazje spotkać młodego gospodarza.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Pon Kwi 13, 2020 12:15 am

Ktoś przyjechał. Taka oto wiadomość doprowadziła do tego, że Sebastion nakazał wezwać niczym niezajętych członków rodziny do przywitania gości w bramie. Zaraz też zawołał do ludzi na szczycie bramy, żeby przyjrzeli się sztandarowi, który to ponoć wypatrzyli, by następnie skonsultować ze swoimi bardziej obeznanymi w kwestiach herbowych ludźmi do kogo on należy. Aha, Lynderly. Ze Snakewood. Gdzie do chuja leży Snakewood?
Cóż, nie było czasu na dalsze zastanawianie się nad tym, ponieważ brama została otwarta i orszak wlał się do środka. Przynajmniej wcześniej usłyszeli stłumione słowa jakiegoś zdaje się herolda, który zapowiedział Waymara Lynderly. Ja pierdolę, gdzie ja znajdę miejsce dla wszystkich, jeśli taki lord przybywa z taką ilością ludzi - przebłysnęło mu przez myśl na widok tej rzeszy. Kątem oka rzucił na zarządcę, którego wcześniej też kazał sprowadzić. Grafton spodziewał się, że ten pewnie wprowadza już poprawki do kosztów całego wydarzenia. Oby chociaż ten gość potrafił się bawić
- Witam w moich całkiem nieskromnych progach - rzekł do tego, który wyglądał na owego zapowiedzianego wcześniej Waymara, przy okazji podkręcając swojego rudego wąsa. Prawdę mówiąc nie bardzo wiedział co w tej chwili dalej zrobić, ale z pomocą przyszła mu moc improwizacji nabyta przy okazji posiedzeń w karczmie.
- Pozwól, lordzie, że przedstawię ci moją rodzinę - i ruchem otwartej dłoni pokazywał na kolejne osoby, wymieniając ich imiona, mówiąc kim dla niego są i jakie funkcje sprawują w zamku, w przypadku tych co jakieś sprawowali. Pewnie wypadałoby po prostu zaproponować odprowadzenie go do komnat przeznaczonych dla gości, żeby odpoczął i odświeżył się po podróży, ale kto wie, może ten gość chciałby zrobić coś wcześniej. Ło, ma kształtne usta jak dziewka - pomyślał, gdy przyjrzał się mu bliżej.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Waymar Lynderly on Pon Kwi 13, 2020 1:27 am

Cóż, jako że nie uczestniczył w żadnym wydarzeniu w podobie turnieju rycerskiego, nie znał też procedur, a co za tym idzie zwyczajowej wielkości orszaku. Rycerzy zabrał ze sobą, bo zależało mu, by jak najwięcej z nich uczestniczyło w zawodach pod barwami Snakewood, zbrojni byli zwykłym przejawem ostrożności, można by rzec, że w kwestiach bezpieczeństwa był nad wyraz ostrożny, a ostatnia przygoda z bandytami tylko to spotęgowała. Trudno było mu ukryć zdziwienie, oczywiście wuj wspomniał mu, że Lord Grafton, tak samo, jak on jest dość młodym władcą, Waymar nie spodziewał się jednak stanąć twarzą twarz z kimś, kto mógłby być jego rówieśnikiem. Najsprawniej jak potrafił zamaskował zdziwienie, po czym przeszedł do wyuczonych formalności i uprzejmości zapisanych w protokole. Delikatnie skłonił głowę.
-Jak mniemam, Lord Sebastion. To zaszczyt muc gościć w twych.... nieskromnych włościach, jak i zaszczytem jest, że przywitałeś mnie wraz z całą rodziną.- To powiedziawszy, znów delikatnie się skłonił, tym razem jednak patrząc na przedstawionych przez Lorda Domowników, przy okazji szukając wśród nich siostry lorda, o której wspominał mu wuj. Między innymi o niej, jak i o wielu innych sprawach chciał porozmawiać z panem tego zamku. Wiedział jednak, że przechodzenie do rozmowy natychmiast mogło by być nieco nie taktowne.
-Jestem Waymra Lynderly, lord Snakewood...- Mimo wszystko wypadło jednak zdradzić swoje miano, był młodym lordem z mniejszego rodu, większość władyków z doliny nie miała z nim żadnej styczności.-Ja i moi ludzie spędziliśmy wiele dni w siodle i byłbym zobowiązany, gdybyś mógł nam wskazać drogę do komnat, w których ja i moje ludzie moglibyśmy odpocząć i się odświeżyć.- Co prawda nie śpieszyli się w drodze zbyt bardzo, droga była jednak długa i wiodła przez prawie całą Dolinę, jego ludziom należał się odpoczynek, a i on wolał zmienić strój podróżny, na coś nieco szykowniejszego i adekwatnego do jego pozycji.
-Oczywiście zaraz po tym, możemy się spotkać i porozmawiać, jestem pewien że mogę cię zainteresować tym co mam do powiedzenia Panie.- Sam nie wiedział jak się do niego zwracać, z jednej strony obaj byli lordami, z drugiej jednak oczywistym było, który z nich włada większą potęgą. Mimo tego byli prawie rówieśnikami, a i wygląd bardziej szarlatana niż lorda nie skłaniał Waymara do traktowania go z całkowitym szacunkiem. Na razie jednak zdecydował się pozostać przy tytułowaniu go per pan.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Pon Kwi 13, 2020 2:18 pm

- Jest tak - wtrącił się w wywód Waymara, gdy ten słownie nazwał go lordem Graftonem. Póki co ta znajomość zapowiadała się dosyć sztywno, ale kto wie, może Lynderly rozluźni się przy kielichu.
- Jestem pewien, że wszystkim miło poznać waszą lordowską mość - rzekł krótko, gdy już przedstawił rodzinę, a i gość zrobił to samo ze sobą. - W takim razie tędy proszę - oznajmił i zaczął iść w stronę donżonu. - A jak mamy porozmawiać to najlepszym miejscem do tego będzie moja samotnia. Każę sprowadzić strawę i wino, coby nam to umiliło rozmowę - powiedział mu w drodze na sugestię bardziej prywatnej rozmowy. Przynajmniej tak to Grafton rozumiał. Być może gość nie miał nic przeciwko prowadzenia rozmowy w wielkiej komnacie, gdzie każdy mógłby podsłuchać i się do tej rozmowy włączyć przy okazji spożywania posiłku razem z nimi. Jakoś jednak zaproponowanie samotni przyszło mu do głowy jako pierwsze. - To będzie w najwyższych piętrach tej przysadzistej wieży, tej o tam - wskazał gestem budowlę ściśle przylegającą do donżonu. - Giermek jednego z moich rycerzy będzie oczekiwał pod komnatą aż będziesz gotowy się tam udać, żeby cię zaprowadzić - nieświadomie i jakże charakterystycznie dla siebie Sebastion przeszedł na "ty". Zdarzyło się to przy okazji bycia zadowolonym z siebie, ponieważ sam wpadł na to, żeby na miejsce zaprowadził go giermek, a nie pospolity sługa. Nie powinno to być w tej sytuacji żadnym afrontem, ponieważ giermkowie na ogół mają nazwiska, to znaczy są szlacheckiego pochodzenia. Co prawda najczęściej jest to totalnie drobna szlachta, ale wciąż szlachta. Miał też nadzieję, że zarządca przydzieli lordowi Snakewood komnaty odpowiednie do jego urodzenia.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Waymar Lynderly on Pon Kwi 13, 2020 2:43 pm

Kiedy ruszyli w stronę donżonu, do Waymara dołączyła jego zaprzysiężona tarcza i dwóch rycerzy. Wyznaczeni już wcześniej, na tych którzy mieli dziś dbać o bezpieczeństwo lorda. Lynderly delikatnie przytaknął na słowa Graftona.
-Tak, wydaje mi się, że samotnia będzie idealna. Po długiej podróży nic tak nie cieszy duszy, jak strawa i rozmowa. Za wino jednak z góry podziękuje, nie pijam tego typu napojów.- Miał nadzieje, że jego gospodarz nie odbierze tej odmowy jak obelgi. Waymar nie chciał wzgardzić jego gościnnością czy dobrymi chęciami, wolał jednak od razu odmówić niż robić to później, kiedy jego kielich się zapełni. Spojrzał w kierunku wieży wskazanej przez rozmówcę, oczywiście tylko i wyłącznie dla ciekawości, był pewien, że do samotni zaprowadzi go któryś z podwładnych Lorda. Cóż, giermek nie był szczytem marzeń, nie zamierzał jednak okazywać swoich uczyć w tej kwestii, aż do drzwi samotni i tak miała mu towarzyszyć jego obstawa. Teraz zależało mu tylko na dotarciu do przygotowanych dla niego komnat i przygotowaniu się do spotkania.
-Przygotowania nie powinny mi zająć dużo czasu, wydaje mi się że będę gotów idealnie w porze obiadowej, strawa będzie więc tym bardziej adekwatna.-
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Wto Kwi 14, 2020 10:40 pm

Tego samego dnia, od razu po rozmowie w samotni

Sebastion po zakończeniu rozmowy poszedł szukać zarządcy, celem dowiedzenia się czy zaproponował Waymarowi dobrą cenę za drewno. Nim zdążył go znaleźć, przybiegł doń jakiś zbrojny i przekazał radosną wieść. Grafton czym prędzej w tej sytuacji opuścił donżon i wybiegł na dziedziniec, gdzie ujrzał swego brata.
- Lambert! - zawołał ucieszony i spiesznym krokiem zmniejszył dystans między nimi do zera. W ramach powitania objął go ramionami i poklepał po plecach.- Dobrze, że jesteś. Zdążyłeś akurat na kilka dni przed turniejem - powiedział, gdy już stanęli ponownie twarzą w twarz.
- Pierwszy gość już przyjechał, lord Waymar Lynderly ze Snakewood. Heh, normalnie nie uwierzysz co to za typ. Lico ma blade, usta kształtne jak u dziewki, chudy jest jakby specjalnie się głodził i ciągle tylko smęci, że wina nie pije, a jeden kufel piwa to mu w głowie namiesza. Ha! Pierwsze co zrobił po przyjechaniu to opchnął mi drewno ze swojego lasu, co za absurd. A co tam u ciebie słychać? Gdzieś to bywał, mi opowiadaj, bo o Riverrun to już wiem z twojego listu - mówił, rozbawiony. Tylko za cholerę nie pamiętam o co chodziło z tymi dwoma kuflami. Ja mu je wiszę czy co? A może to jakiś zakład był, że ma wypić oba w ciągu dziesięciu uderzeń serca? - zastanowił się przy okazji w myślach.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Sro Kwi 15, 2020 12:12 am

Lambert zostawił konie w zamkowych stajniach. I ruszył w stronę zamku by nieco się odświeżyć po przyjeździe, lub chociaż zmienić płytową zbroje na coś odpowiedniejszego. Nie zaszedł dziesięciu kroków, nim do jego uszu doszedł znajomy głos, który należał do jego brata Seby. Starszy brat był tuż przy wejściu do donżonu i już zmierzał do niego bardzo szybko, doskoczył do Lamberta praktycznie w mgnieniu oka. Młodszy Grafton nie zdążył się odezwać, gdy Sebastion objął go ramionami, a sam Lambert z wielką chęcią odwzajemnił uścisk potęgując efekt ciężarem zbroi.
- Oj Seba dobrze wiesz, że cieszę się tak samo, a nawet bardziej. A jeszcze lepiej wiesz, że nie przepuściłbym turnieju organizowanego w naszym domu. uśmiechnął się serdecznie. - Snakewood powiadasz? Jedyne co o nich wiem to, że żyją praktycznie w lesie. Cholernie śmieszne bo ich zamek ma nazwę lasu, albo na odwrót, kto ich tam wie. Jako syn lorda musiał się uczyć geografii krainy, a tak się właśnie składa, że takie bezsensowne fakty zostają mu we łbie. Jednakże druga informacja o lordowskim gościu bardziej zainteresowała Lamberta. - Bracie, dobrze wiesz co sądzę o takich co nie piją. Człowiek jest szczery tylko przy odpowiedniej ilości alkoholu. Chyba już go nie lubię. Ostatnią opinię wygłosił nieco żartobliwie, ale co do abstynentów mówił w pełni poważnie. -Hmm i zaczął od razu gadać o interesach? Pewnie coś kręci. Uważaj lepiej na niego. A co do mojej podróży to opowiem ci kiedy indziej, najlepiej przy czymś głębszym. Wtedy najlepiej będzie się nam gadać, a czas nie będzie gonić. Zmienił temat, ale wiedział, że jeszcze nie raz do niego wrócą. -Ważne jest jak ty radzisz sobie z zarządzaniem miasta. Dalej cię to nie znudziło?
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Sro Kwi 15, 2020 1:04 pm

Przebywanie tak długo w jednym pomieszczeniu z niewiele pijącym Waymarem widocznie otępiło zmysły lorda Graftona, ponieważ niedostatecznie prędko dostrzegł, że jego brat ma na sobie pancerz. Także jego żebra boleśnie odczuły twardość stalowych płyt, ale co tam, brata wracającego po długim czasie do domu nie spotyka się codziennie, a przynajmniej tak absurdalne wytłumaczenie wymyślił sobie Sebastion.
- Hahaha - roześmiał się na komentarz Lamberta o Snakewood. - W dodatku mają tam tylko jednego kucharza. Co za dziura, he - wyraził się nieco z pogardą jak ktoś nawykły do luksusu spożywania codziennie wyśmienitych posiłków.
- Ano wiem, trzeba go będzie porządnie upić przy okazji uczty, to może mu trunki naprostują ten jego krętacki język - powiedział żartobliwie, z uśmiechem na ustach. Wciąż miał nadzieję, że lord Lynderly okaże się być dobrym człowiekiem i na uczcie będzie pić równo ze wszystkimi. - To na uczcie opowiesz w takim razie. Jestem pewien, że nie tylko ja będę wtedy słuchać z uwagą - powiedział odnośnie opowieści z podróży.
- A wiesz, to zarządzanie miastem to prościzna jest. Hajsu na inwestycje nie zabraknie, ludzi od wykonywania za mnie roboty mam, a jak mi się znudzi to idę do gospody bok głową dzika, żeby pić i dobrze bawić się z przyjaciółmi - wyjaśnił z uśmiechem. - Ale muszę poruszyć jedną sprawę i jakby coś strasznie mi głupio, że nie pamiętam. O co chodzi z tymi dwoma kuflami co o nich pisałeś w liście? - zadał pytanie, nie mogąc już powstrzymać ciekawości.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Sro Kwi 15, 2020 6:39 pm

-Jeden kucharz? Lambert rozszerzył oczy pełen zdumienia. Oni mieszkają prędzej w szałasie, a nie w zamku. Ten ich biedny kucharzyna musi robić za kilku, albo mieć taaki ogromny gar. Młodszy brat rozłożył ręce chcąc prześmiewczo pokazać rozmiar naczynia, śmiejąc się przy tym gromko.
-Tak w ogóle to coś ty tam dokładnie z nim utargował, to że drewno to mówiłeś, a oni pewno tylko las mają. Ale jaką cenę, ile drewna? Lambert pytał zaciekawiony, sam bowiem niewiele wiedział o handlu na dużą skalę. Targowanie się z kowalem o wyklepanie zbroi, a transakcje handlowe na skali całej krainy to całkowicie różne rzeczy. Nie chciał oczywiście, by pytanie było nachalne, chciał po prostu pokazać, że niemniej interesuje się domeną od swego brata, oraz, że chce być pomocny.
- Upić na uczcie powiadasz. Hehe. To ja za ręce, ty za nogi, a podczaszy będzie wlewać. Mówiłeś, że jest blady, a pewny jestem, że po tym zaraz się zarumieni! Ciągnął Lambert bez utraty uśmiechu z twarzy.
Wiadomość o braku problemów w zarządzaniu schedą Graftonów przez brata umocniła radosny już humor Lamberta.
- Skoro mówisz, że to taka łatwizna, to radzę ci uważać. W końcu to ja jestem drugi w kolejce. Puścił wesoło oko do Seby. Widać, że brakowało mu spotkań i rozmów z bratem. W obecności starszego brata, Lambert mógł rozmawiać bez przeszkód. Nie musiał dbać o etykietę, oraz o prezencję rodu.
-Kufle, tak? Mogłem się spodziewać, że nie będziesz pamiętać. Byłeś wtedy wstawiony jak bela!.
Słuchaj, jak piliśmy przed moim wyjazdem.
Lambert zanurzył rękę w dość pojemnym chlebaku i wyjął dwa pokaźnego rozmiaru kufle. Sam nie wiedział z czego były zrobione, ale wykończenia były ze srebra.
-Narzekałeś, że nie mamy takich własnych gadżetów jak sobie balujemy. Nie uwierzysz, ale z grubsza nawet opisałeś jakie ci się marzą. Zrobił je specjalista z Lannisportu, chłop zdecydowanie znał się na rzeczy. Patrz na jednym jest twoje imię, a na drugim moje. Powiem ci, że w drodze tutaj wpadł mi do głowy całkiem dobry pomysł. Ja wezmę ten twój, a ty zabierz ten z moim imieniem. O tak, myślę, że to będzie ciekawe.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Sro Kwi 15, 2020 9:10 pm

- Ha, pewnie jeszcze się w tym ogromnym garze kąpią - pociągnął żart nieco dalej. Po wszystkich karczemnych Sebastion nauczył się, że nie należy przeciągać żartów w nieskończoność, ponieważ po przekroczeniu pewnej nigdy niejasnej granicy stają się nieśmieszne. W tym jednak przypadku granica była zapewne daleko przed nimi.
- Srebrnik za cetnar. Strasznie mnie zaskoczył z tym cetnarem, muszę powiedzieć, bo to tylko osiem kamieni. Dlatego zaproponowałem mu srebrnika, bo to bardzo mała kwota. Coś mnie jednak świerzbi, żeby dopytać się zarządcy czy dobrze zrobiłem - wyznał Grafton, który wcale swej decyzji pewien nie był. Prawdę mówiąc gdyby ten biznes miał się okazać dla niego niekorzystny, to nawet działając szybko mógłby odkręcić sprawę bez tracenia na wiarygodności.
Na przedstawioną przez brata wizję wlewania alkoholu na siłę do gardła lorda Snakewood roześmiał się szczerze. Zaprawdę, warto by było w czymś takim uczestniczyć. Kto wie, może nawet dopingowałby ich król, jeśli przyjedzie.
- Ano, a jakby znalazło się w tym całym zarządzaniu coś naprawdę trudnego, to niechybnie zawołam cię, żebyś mógł się pośmiać. Jakże inaczej miałbyś się przekonać co zyskałeś, rodząc się jako drugi, hehe - rzekł żartobliwie.
- Łooo! - wyrwał mu się z gardła okrzyk zachwytu na widok kufli. Były niesamowite, wspaniałe, cudowne! I w dodatku można pić z nich piwo! - Dziękuję ci bardzo, bracie, normalnie wyglądają tak jak zawsze sobie wyobrażałem idealne kufle. I ten twój pomysł z zamianą jest świetny, dzięki temu podczas picia będziemy zawsze o sobie pamiętać - gadał zdumiony, a poprzez "podczas picia" miał na myśli "zawsze". Nie należało się oszukiwać, nie było dnia, w którym Seba by się nie napił.
- Tak swoją drogą to zamierzasz wziąć udział w turnieju? - zadał pytanie, na które według niego odpowiedź była dosyć oczywista, ale mimo to chciał usłyszeć odpowiedź.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Czw Kwi 16, 2020 12:22 am

-Zapytamy się naszego szanownego gościa. Oczywiście jak się już nieco rozluźni. Lambert przez chwilę wyobraziłam sobie jaką Lord Lynderly mógłby zrobić minę, kiedy zostanie zapytany o kucharza i jego gar.
- Za cetnar? A co on mniejszej miary nie miał? Może w uncjach niech sprzedaje. Coraz bardziej mi się wydaje, że chłopek coś kręci. Jeżeli chcesz to wykalkulować to polecam zaopatrzyć się w liczydło. Z każdą informacją od brata ten interes coraz mniej mu się podobał. Chyba będzie musiał się bliżej przyjrzeć gościowi że Snakewood. A będzie mieć ku temu jeszcze mnóstwo okazji. Może jeszcze dzisiaj uda mu się spotkać go na zamku.
-Dobrze wiem bracie co zyskałem, a co straciłem. Nie wytrzymał bym przykuty do krzesła lordowskiego. Sam ci się dziwię, że do teraz tyle wytrzymałeś. Chętnie jednak przypatrzę cię przy pracy. Jak mam być szczery to chyba nigdy nie widziałem cię ciężko pracującego.
Natomiast krzyk Seby na widok kufli był bezcenny i lekko za głośny. Lambert szybko rozejrzał się wokół i dostrzegł, że przynajmniej połowa ludzi na dziedzińcu się im przygląda. Młodszego z Graftonów nie przejęło to w żadnym stopniu, a nawet zaczął się z tego śmiać.
-Wiesz co. Myślę, że możemy jeszcze dzisiaj je przetestować. Odrzekł do brata prawie szeptem przystawiając do ust dłoń zakutą w pancerną rękawicę. W głosie można było usłyszeć ogromną i dość oczywistą nutę sugestii. -Od dwóch przeszło tygodni porządnie się nie napiłem. Co tylko po części było prawdą, ale brat nie musiał o tym wiedzieć. Na pytanie o wzięciu udziału w turnieju Lambert sztucznie się oburzył. -Naprawdę pytasz? Przeca dobrze znasz odpowiedź. Nie znam tylko wszystkich konkurencji, ale podejmę się każdej jakiej będę mógł. Lamberta nurtowała jeszcze jedna rzecz.
- Mam nadzieję, że ten Lord Waymar przynajmniej weźmie udział w turnieju. Skoro nie pije to niech się przynajmniej bije. Haha.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Kwi 18, 2020 12:15 am

- Hmm, to wiesz co, może lepiej nikomu jeszcze nie mów, że ubiłem z nim taki interes - poprosił brata. - Jeśli okaże się, że mnie oszukał, to zapewne wciąż da się z tego jakoś wykręcić i nie stracić na wiarygodności. Ale do tego braku straty na wiarygodności to by raczej nikt poza nami nie mógł wiedzieć - wyjaśnił swoje rozumowanie. Być może faktycznie Seba znajdzie w tym wszystkim użytek z liczydła. Zarządca powinien mieć jedno.
- Heh, nie widziałeś mnie ciężko pracującego, bo tyle cię w domu nie było - zażartował sobie z przymrużeniem oka.
- Przetestować? No pewnie, że przetestujemy - podobnie jak brat ściszył głos. - He, jak od dwóch tygodni nie piłeś to pewnikiem już zapomniałeś jak się to robi. Nie martw się, starszy brat ci przypomni - roześmiał się w głos. No jakby tak oprócz zwyczajowo obecnych na libacji ser Jona Falstaffa i barda Angrona byli jeszcze Lambert i hmm... Melody, to dopiero byłaby to zacna kompania piwna.
- Ha! Wiedziałem - zakrzyknął tryumfalnie. - Pierwszego dnia będzie walka zbiorowa, a przez kolejne dwa szlachetni rycerze z całej Doliny będą się zrzucać kijami z siodeł, hehe - zażartował sobie. Bardzo miał przy tym nadzieję, że brat wszystko wygra. Wtedy całe pieniądze przeznaczone na nagrody zostaną w rodzinie. - Waymar? - udał teatralną trwogę. - Nie no, zgrywam się. To totalne chuchro, przekonasz się jak go zobaczysz - wyjaśnił jak się mają sprawy z lordem Snakewood. Wtem dostrzegł przemieszczającego się po dziedzińcu osobnika o znajomej twarzy.
- O, zarządca - skomentował cicho swą obserwację. - Wybacz mi, Lambercie, muszę ogarnąć tę sprawę interesu - i pobiegł za swym najzdolniejszym sługą, żeby przeprowadzić z nim rozmowę w jakimś miejscu, w którym raczej nikt nie podsłucha.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Terrence Stone on Nie Kwi 19, 2020 2:49 pm

W przerwie od swoich obowiązków, bezsprzecznie najistotniejszych na tym zamku, Terrence postanowił zasadzić się na dziedzińcu i popatrzeć na zjeżdżających się dzisiaj ludzi. Złapał więc jabłko, sprytnie przechodząc po drodze przez kuchnię, i przysiadł na skrzyni ustawionej na skraju dziedzińca. Widział jak przyjechał lord ze Snakewood, blady i wychudły niby upiór. Pewno trzymają go w zamku w piwnicy i wypuszczają tylko na jakieś specjalne okazje, kiedy wypada by się pokazał.
- Widziałeś go, Greg? - zwrócił się do zamkowego strażnika, który się zbliżył. - Pewnie zabrał tylu ludzi żeby łatwiej im go było złapać, kiedy silniejszy wiatr go zwieje z siodła - zażartował. - Hehe... Ciekawe czy nas król przywiezie tylu czy jeszcze więcej. Zaraz się okaże, że nas rozrzutny lord nie rozrzucił tyle złota by wystarczyło dla wszystkich zjeżdżających się do kurnika kurek.

~~~

Po lordzie Waymarze nie było już tak tłoczno. To jacyś służący wrócili z zakupionymi zapasami, to patrol wjechał, to jakiś wędrowny rycerz czy rycerz z włości. Nic szczególnego. Najciekawszym widokiem była cycata, spocona służka dźwigająca wiadro z wodą, której ubrania ładnie przylgnęły do kształtnego ciała. Wtedy też na dziedziniec ponownie wyszedł lord Seba i zbiegło się to w czasie z przybyciem kolejnego ciekawego gościa.
- Na gacie Wielkiego Septona! Czy to jest ser Lambert? - powiedział do siebie, a szybko zostało to potwierdzone. - He... Lambert, Lambert ty chuju - wymruczał pod nosem starą fraszkę i uśmiechnął się spoglądając na spotkanie. - No to teraz poziom pijaństwa wyjebie ponad normę, a norma w tym zamku już jest ponad przeciętną.
Spojrzał jeszcze z zainteresowaniem jak lord ruszył w pogoń za zarządcą w takim pośpiechu jakby mu się portki paliły i zeskoczył ze skrzyni.
- No nic... Czas wracać do roboty - rzucił do siebie i ruszył do wnętrza zamku, po drodze podstawiając nogę jednemu z biegnących młodszych sług tak, że ten przewrócił się w kupę łajna przed stajnią ku uciesze gawiedzi.
Terrence Stone
Terrence Stone

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 08/12/2019

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 02, 2020 11:39 pm

9/02/10PZ w godzinach południowych


Po wesołej rozmowie w sali jadalnej, pełen pozytywnego nastawienia Lambert ruszył do zaprzyjaźnionego kowala, aby zaopatrzyć się w stępioną broń na walkę zbiorową. Ale byłaby draka, jeżeli stanąłby w szranki z ostrym orężem.
Ciekawe jak ten stary dziad się trzyma. Zapytał sam siebie w głowie. 
Dostanie się do kowala nie zajęło mu dużo czasu. Pomimo nieobecności dalej znał zamek jak własną kieszeń.
Kowal był odwrócony do niego plecami i prostował jakiś napierśnik.
- Witaj stary dziadzie. Jeszcze dychasz widzę. Powiedz mi jak tam u ciebie. jeśli kowal był wolny to Lambert podał mu rękę w geście przywitania.
- Przyszedłem, bo muszę sobie załatwić stępiony oręż na walkę zbiorową. Jeśli się da to prosiłbym o stępiony miecz dwuręczny i miecz jednoręczny. Sam nie wiem czy iść z dwuręczniakiem, czy klasycznie z mieczem i tarczą. O właśnie! Nie masz też tarczy? Najlepiej z herbem Gulltown, wiesz swoją straciłem pod Kamiennym Żywopłotem. Ale opowiem ci o tym przy piwie kiedy indziej. Kowal był starym kumplem Lamberta. Starym oczywiście jak dla niego, bowiem znali się dziesięć lat, co jest połową życia Lamberta. Gdy Grafton był podlotkiem to właśnie on wykuł mu pierwszy miecz.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Maj 04, 2020 12:15 am

Kowal, jak to kowal, uwijał się ostro ze swoją robotą, szczególnie, że teraz cały ten turniej i zajęcia mu nie brakowało. Pomagali mu dwaj czeladnicy, chłopaki-pachoły, z czego jeden pieszczotliwie wręcz ostrzył miecz na brusie a drugi, starszy nieco, podgrzewał stal na miecz.
- Jak się nie umie... Kurwa, co to, koń tratował?... - Mruczał pod nosem siwiejący, krzepki, lekko brzuchaty mężczyzna o potężnych, włochatych ramionach. Zagadany, obrócił się i wyszczerzył, ukazując parę braków w uzębieniu, ewidentnie będących zasługą wieku i... Cóż, pewnie jakiś bójek w karczmie.
- Młody ser Lambert! - Rzucił, dalej wesolutki. - Co tam we wielkim świecie żeście widzieli, a? Haha... Opowiecie później, jasne. - Machnął ręką. Były ważniejsze sprawy. - Tak zgadywałem, że zajrzysz do mnie! Choć myślałem ja, że przyjdziesz Ty z głową zakleszczoną w hełmie. Wy to jak z bratem wypijecie... - Zacmokał, kiwając głową. - Ale ten, miecze i mieczyki. To ten... - Podrapał się po gęstej, ale miejscami jakby wypalonej brodzie. Obrócił spojrzenie na stanowisko pracy. - Mam coś w sam raz. Jak mówiłem, zgadywałem, że zajrzycie. Toteż o... - Zrobiwszy kilka kroków, przemieścił się do wnętrza kuźni i zaczął szperać, milknąć. Słychać było, że brzęczy żelastwo. - No ja nie mogę, kto to tam położył? A tak, ja... No tak. Kurwa. - Mówił do siebie, ale zaraz się pojawił w szerokim i wysokim wejściu, taskając ze sobą dwa miecze. Ten duży i ten mały. - Pozwoliłem sobie je wykonać. Na waszą rękę, ma się rozumieć. Są takie, jak lubicie chłopcze. Wyważenie, chwyt, długość głowni, proszę ja Ciebie... Jeśli zaś o tarczy mowa, to ten... - Zbliżył się, odkładając uprzednio sprzęt na stół. Zbliżył twarz do twarzy Lamberta. Palcem opuścił powiekę. - Czy tu mi szczytnik chadza, chłopcze? - Zapytał i roześmiał się. - Szukaj w zbrojowni. Ja w drewnie nie robię.

Cóż, gadał nie gadał, kowala pędziły obowiązki. Chętnie by opowieści posłuchał, chętnie by się przy tym napił. Ale... Teraz to miał przez ten turniej roboty trochę. Jeśli zaś Lambert zechciał poszukać tarczy w zbrojowni, to znalazł i to nie jedną. Kształty, materiały... Wybierać przebierać - w końcu jest Graftonem, nie odmówią mu. Jeśli zaś jakaś pomalowana nie była, czy tam farba złaziła, to starczyło pogonić sługę, żeby sprawę z pomalowaniem załatwił.



Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Wto Maj 05, 2020 12:17 am

- Ja nie mogę mistrzu. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że wszystko gotowe i wyprofilowane dla mnie. A może coś mnie kantujecie? Haha.. nieważne w sumie. Mam to co chciałem.   Lambert nie chciał droczyć się z kowalem więcej niż trzeba. Przeliczył się jednak, bo stary kumpel droczył się co jak widać sprawiało mu wielką przyjemność.
- Ano się przeliczyłem, liczyłem na to, że dwie rzeczy za jednym zamachem załatwię. No ale mówi się trudno. Nie ucierpię jak zrobię jeszcze parę jardów. Pożegnał się z kowalem i ruszył w stronę zbrojowni. -O, i jeszcze jedno! Jak już ten cały bajzel z turniejem się skończy to będziemy musieli wychylić co nieco po wszystkim.
Na szczęście zamek nie był ogromny, a i do zbrojowni daleko nie było. Rześkim krokiem ruszył do zbrojowni, by zaopatrzyć się w tarczę. Wybór może nie był oszałamiający, ale przejrzał możliwie każdą z dostępnych tarcz i wybrał tę, która wyglądała mu najsolidniej, nawet kosztem wyglądu. Przeca zawsze znajdzie się ktoś, kto taką tarczę mógłby odświeżyć wizualnie. Przecież tu jest Gulltown! Największe i jedyne liczące się miasto w Dolinie.
Jak tylko zdobył tarczę ruszył na zapisy do turnieju. Na miejscu czekać miała na niego zaprzysiężona tarcza. Ciekawe, czy Gendry weźmie udział w turnieju. Jak chłopa znam to będzie próbował się wymigać.
I tak Lambert ruszył ochoczo na przedpole zamku, by reprezentować swój ród turnieju na cześć dnia imienia własnego brata.
[z/t]
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 09, 2020 8:17 pm

Tego samego dnia kilka godzin później

Lambert zaraz po powrocie z zapisów pośpieszył po zbroję, oraz znaleźć kogoś, kto tę zbroję pomógłby mu przywdziać. Cóż, u siebie w domu nie było to wielkim problemem. Kuźwa, trzeba będzie dorwać jakiegoś giermka na tym turnieju, bo samemu to nawet zbroi nie idzie ubrać.
Niedługo po tym jak udało mu się to zrobić na dziedziniec wyszedł Ser Gendy Corbray, odziany w zbroję
-Dobra Gendry, w końcu jesteś. Idziemy na plac ćwiczebny i zaczynamy, nim się ściemni. Rycerze ruszyli na wyznaczone wolne miejsce, gdzie bez problemu mogli się zmierzyć. W drodze Lambert zwrócił się  jeszcze do Gendrego. - Wiesz co. Muszę ci powiedzieć, że musimy sobie sprawić giermków. Dużo możnych się tu zjedzie. Mam nadzieję, że wraz z synami, którzy będą chcieli zostać rycerzami. Grafton dobrze wiedział, jak użyteczny jest giermek, tu wyczyści kolczugę, tam zajmie się koniem. Jedynym problemem było niańczenie takiego smarkacza, a Lambert nie miał do tego smykałki.
Kiedy znaleźli się na miejscu pozostał czas na ostatnie ustalenia przed walką.
- Dobra słuchaj, odkąd pamiętam używam dwuręczniaka. Myślę, że pora sobie odświeżyć jak się używa tarczy. Mam też stępiony miecz na walkę zbiorową, w sumie to jestem już gotowy. Jeżeli nie było żadnych obiekcji to zaczęli się naparzać.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Czeladnik Gry on Sob Maj 09, 2020 10:17 pm

Gendry mruknął coś i kiwnął głową na potwierdzenie. Miał już na sobie hełm, więc nie szło zrozumieć, co tam mruknął, ale wyglądało na to, że po prostu potwierdził. Giermek przyniósł mu tarczę i stępiony miecz do treningów. Obaj mężczyźni stanęli naprzeciw siebie, w stosownej odległości. I zaczęło się!
Pierwsze dwa trafienia należały do Lamberta. Grafton natarł na przeciwnika trochę zuchwale, pewien swych umiejętności i począł wyprowadzać gwałtowne uderzenia na hełm przeciwnika. Część z nich Gendry zatrzymał, ale dwa silne uderzenia trafiły, zostawiając wgniecenia na stali. Kompan Lamberta próbował mu odpowiedzieć, ale nic z tego nie wychodziło, przynajmniej do momentu, aż rycerz z Gulltown zbytnio się zagalopował, porzucając obronę na rzecz ataku. Wtedy to oponent skutecznie przeszedł do ataku, z wielką furią angażując się w wymianę ciosów. Trafił mocno aż pięć razy pod rząd, łomocząc po hełmie, karku i przedramieniu, zaś Lambert odpowiedział mu tylko trzy razy, dwa razy w hełm i raz blisko dłoni.
Nastąpiła chwila ciszy. Wojownicy oderwali się od siebie i zaczęli ponownie szukać okazji do natarcia. Krążyli, skracali i zaraz zwiększali dystans, zadając  po kilka nieskutecznych uderzeń. Nawzajem odparowywali swoje ciosy, lub bronili się dystansem. Niekiedy zaś pancerz ratował sytuację.
Przełom nastąpił niemal równo. I Grafton i jego wierny kompan zadali sobie po okrutnym ciosie w bo hełmu. Obaj byli już nieco zmęczeni i tempo walki spadło. Wymieniali ciosy, raz skuteczne a innym razem w spływające po płytach jak woda po kaczce. Słabli. Wydawało się, że silniejszy i bardziej wytrzymały Gendry mimo wszystko prowadzi. Pod koniec jednak opuściły go siły. W ogóle nie mógł trafić przeciwnika, zaś Grafton skutecznie wykorzystał słabość i uderzał mocno, prawie za każdym razem trafiając w hełm. Ostatnie uderzenie w bok dzwonu hełmu zmusiło jego przyjaciela, by opaść na kolano. To był koniec walki... Lambert wygrał.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Lambert Grafton on Wto Maj 12, 2020 11:22 pm

Bój był zdecydowanie wyrównany, Lambert lubi takie pojedynki, gdzie dwaj rycerze zderzają się ze sobą i w (prawie) śmiertelnym uścisku zgrzytają ich zbroje. Wtedy Grafton czuje, że żyje, a przy okazji dba o swoje zdrowie fizyczne. Nie ma to jak łączyć przyjemne z pożytecznym.
- Ha! Mówiłem, że złoję ci skórę. Faktycznie, to walka była bardzo wyrównana, ale Grafton nie umniejszać swojej wygranej. - To co, możemy uznać to za rewanż spod Kamiennego Żywopłotu, co mnie tam rozniosłeś. Umiejętnościami byli bardzo podobni, więc do samego końca wyniki ich sparingów są wielką niespodzianką. Pomógł zaraz wstać przyjacielowi, poklepał go zakutą rękawicą po plecach.
Ach walka, zdecydowanie przydała się Lambertowi, młodzieniec chętnie się rozruszał, a i nabrał nieco pewności we władaniu tarczą.
- Dobra Gendry, wołam jakąś służbę, coby nam pomogła blachy zdjąć i idziemy odpocząć. No przynajmniej ja, ty idź załatwić te swoje sprawy. Zamkowa służba naturalnie pomogła zdjąć pancerze, a zaraz po tym dwóch rycerzy się rozeszło. Bądź co bądź była to jedyna szansa, by od siebie odetchnąć, a w domu Lamberta nic im nie groziło, no może picie z Sebastionem, ale na takie ryzyko był gotów.
[z/t]
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Findis Arryn on Pią Maj 15, 2020 2:26 am

09/02/10PZ


Orszak królewski z zabójczym tempem ślimaka posuwał się do przodu. Jego Królewska Mość, Alester Trzeci Tego Imienia Arryn, chcąc pokazać się z jak najlepszej strony, zabrał kwiat swojego rycerstwa i wyruszył na turniej do Gulltown. Początkowo księżniczka Findis nawet cieszyła się z takiego obrotu spraw, ale ojciec szybko ją uświadomił, że nie wyobraża sobie zostawiać jej w Orlim Gnieździe. Jak to? Najstarsza córka króla i miałoby jej nie być na takim wydarzeniu? Także z cichych marzeń ponownie nic nie wyszło i Findis musiała wyprawić się razem z ojcem i resztą rodziny do siedziby Graftonów. Nie interesowały ją turnieje, nie interesowały ją uczty, nie interesowała ją zabawa. Prawdę powiedziawszy wiodła dosyć nudne życie w murach rodowego zamku. Nim wyruszyli, matka doradziła jej, by poszukała jakichś pozytywów w tej wyprawie. Muzyka? Findis ponad kochała śpiew i taniec, to było jedyne, co radowało ją na ucztach. Sama całkiem nieźle potrafiła grać na kilku instrumentach. Towarzyszący jej bard Jaskier uśmiechnął się przyjaźnie. Może jednak nie będzie tak źle...
Około południa ogromne proporce z sokołem zjawiły się na dziedzińcu. Findis, siedząc w tym momencie na koniu, dziękowała Siedmiu, że mogli szczęśliwie dojechać nieniepokojeni przez żadne licho. Dziewczyna rozejrzała się po placu. Była już tutaj wraz z ojcem, ale dawno temu. Prawie nic nie pamiętała, włącznie z tym, gdzie mogłaby znaleźć sept. Nim zdążyła się na poważnie zastanowić, jakiś służący pomógł jej zejść z konia. Zdezorientowana i trochę zmęczona postanowiła przyczepić się do najbliżej stojącej osoby. Pech chciał, że był nią sam król, którego towarzystwa Findis nie ceniła najmocniej. Podniosła wzrok na ojca, jakby szukając w nim otuchy. Wtedy dopiero poczuła przeszywający chłód, a porywisty wiatr rozwiewał jej włosy. Może i z zewnątrz wyglądała dumnie, ale w środku trzęsła się niczym źdźbło trawy. Nie wiedzieć czemu, zaczęła się zastanawiać, jak wygląda lord Grafton i jego rodzina. Oby to byli mili ludzie.
Findis Arryn
Findis Arryn

Liczba postów : 151
Data dołączenia : 08/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sebastion Grafton on Nie Maj 17, 2020 11:41 am

Po wygonieniu Hagritta z samotni i przebraniu się na szybko w lepsze ubrania, Sebastion zbiegł czym prędzej na dół, mając przy okazji nadzieję, iż jego rodzina już tam oczekuje przyjazdu orszaku królewskiego, a zwłaszcza Lambert i Melody, ponieważ byli mu oni ze wszystkich Graftonów najbliżsi. Dobrze było, że przynajmniej każdy znaczący gość podróżując na turniej i ucztę miał w swoim orszaku kogoś trzymającego rodową chorągiew. Gdyby nie to ułatwienie, Seba mógłby nie być dostatecznie prędko powiadamiany o ich przybyciu, a tak to widać było zawsze z murów i wież jak chorągiew lawiruje ulicami Gulltown, prąc powoli w stronę zamku. Kazał też przygotować prędko komnaty gościnne dla króla i jego świty. To znaczy kazał to zrobić już wcześniej, ale można było jeszcze naprędce je ogarnąć, żeby nie budziły żadnych zarzutów. W dodatku samego króla zamierzał ugościć we własnej sypialni, przenosząc się na ten czas do samotni, ponieważ tylko lordowska sypialnia odpowiadała randze tegoż szlachetnego gościa. Wyszykowany i gotowy stanął nieopodal bramy, nakazując jej otwarcie. Wreszcie orszak wlał się do środka. Kurde, kolorowo i licznie ten nasz król przybył - pomyślał jeszcze nim opadł na kolano przed królem, nakazując gestem wszystkim innym zrobić to samo.
- Witam w Gulltown, Wasza Wysokość - przywitał monarchę po tym jak już powstał z ziemi. Wymienił również powitanie z pozostałymi osobami wchodzącymi w skład królewskiego rodu, a do tego przedstawił im swoją rodzinę. - Jestem pewien, że chcecie odświeżyć się po męczącej podróży, tedy komnaty gościnne już przyszykowane - oświadczył im wszystkim.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Cze 08, 2020 10:32 am

11/02/10 PZ - gdzieś w czasie wieczornej uczty

Choć był już wieczór a na zabawie ludzie dobrze się bawili, dwóch panów postanowiło rozstrzygnąć spór o sprawność członka lorda Belmore. W obronie rzekomo miękkiej kuśki stawał syn lorda, zaś jego przeciwnikiem miał być jakiś tam ser Podrick, który najwyraźniej szkalował dobre imię przyrodzenia lorda. Zabawna sytuacja, ale wychodziło na to, że pojedynek nie będzie tylko o fujarę ale i o honor, więc mieli walczyć.

Pochodniami oświetlono im teren a grupka zainteresowanych bojem o honor lordowskiej fujary zebrała się, by oglądać. Obaj panowie wkroczyli na plac boju już w pełnym rynsztunku, zaś giermkowie podali im miecze i tarcze, które wybrali jako narzędzia do rozstrzygnięcia sporu.
I zaczęło się... Już pierwsze trafienie należało do młodego Belmore'a - ser Podrick się zapędził, zaś dziedzic trawersował i rąbnął go mocno po łbie, zdobywając dobrą pozycję do kontynuacji. W dalszej walce nadal prowadził dziedzic, choć ser Podrick dzielnie się bronił. Nie mógł natomiast rzekomy plotkarz nijak przebić się przez obronę swojego oponenta, dowodząc, że to jego miecz może mieć problemy, by stanąć na wysokości zadania.
Ostatecznie finał walki był taki, że po serii porażek w ofensywie i porządnym obiciu przez Belmore'a, ser Podrick musiał uznać wyższość przeciwnika. Problem w tym, że wskazany przez karła w zwykłej karlej złośliwości, nie miał za co przepraszać, więc ograniczył się do ogólnych przeprosin za cokolwiek, czym mógłby znieważyć lorda Belmore'a.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Melody Grafton on Pon Cze 08, 2020 8:16 pm

Próba bycia aktywnym słuchaczem została skutecznie zatrzymana przez opowiadającego. Melody była zaskoczona, że tak szybko zyskał aż tyle pewności siebie. Czyżby przez jej luźne podejście do ludzi niższego stanu? Czy alkohol właśnie zaczął uderzać rycerzowi do głowy? Trudno powiedzieć. Myślała, że mężczyzna tak sporej budowy ma większą odporność na tego typu rzeczy. Nie upomniała go, ponieważ czekała na ciekawy rozwój sytuacji.
Ha! Okazało się, że dobrze przewidziała akcję. Paru jego towarzyszy pochłonęły zdradliwe ruchome piaski. Zastanawiała się, czy jeszcze coś zdoła odgadnąć. Ale czy przypadkiem nie oznaczałoby to, że historia może być mniej wiarygodna? Albo po prostu dziewczyna znała się na owej często spotykanej głupocie ludzkiej.
Trochę zasmuciło ją, że nie dostała więcej informacji na temat tych ludzi. Skoro powody dołączenia do Nocnej Straży błahe nie były, to mogła usłyszeć naprawdę ciekawe historie o prawdziwych niegodziwcach. Niestety, Walder postanowił jej to oszczędzić. Już chciała się o to upomnieć, kiedy uwagę Melody przykuła pewna sytuacja.
- Co się dzieje? - Spytała służki, która wcześniej znajdowała się bardzo blisko miejsca zamieszania. Po wytłumaczeniu sytuacji Melody zachichotała.
Powód tego zamieszania był tak bezsensowny, że aż chciało się zobaczyć to na własne oczy.
- Co Ty na to, ser Walderze, aby obejrzeć zapewne zachwycający pijacki pojedynek? - Nie zwlekała, tylko od razu wstała, zabierając ze sobą swój kielich.
Nie za bardzo oglądała się za mężczyzną, który miał podążyć za nią. Zresztą, jaki rycerz nie byłby zainteresowany? Postawiła właśnie na to.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Pon Cze 08, 2020 11:04 pm

Swobodę, z jaką odnosił się do Melody, przypisać można było głównie do niedoświadczenia w podobnych kontaktach, jakim odznaczał się Walder. Szlachcice niższego stanu, wokół których głównie obracał się podczas ostatnich dziesięciu lat, zwykle nie wymagali formalnych powitań, czy tytułowania ich panami i paniami. Przez luźne powitanie i krótką rozmowę, odniósł wrażenie, że z Lady Grafton było podobnie.
Miał właśnie kontynuować swoją małą opowieść, jeśli dziewczyna nie miała nic do dodania, przerwało im jednakże spore zamieszanie przy sąsiednim stole, gdzie usadowieni byli goście wyższego stanu. Rycerz powstał powoli na równe nogi, żeby wyjrzeć nad głowami innych gapiów, co do najtrudniejszych zadań nie należało, większość przewyższał bowiem przynajmniej o głowę. Wreszcie jakieś urozmaicenie! O tak, pojedynek był znacznie ciekawszy, niż te wszystkie intrygi i komplemenciki.
- Cóż, powód być może niezbyt chwalebny, ale.. – wzruszył ramionami. Zawsze była to rozrywka, a okładających się rycerzy lubił oglądać prawie tak bardzo, jak robić to osobiście.
Obserwacja walki sprawiła mu nie małą frajdę. Ubaw po pachy! Dziedzic spuścił swemu przeciwnikowi łomot, zmuszając tym samym ser Podricka, aby przyznał, że kuśka Lorda Belmore’a była co najmniej średniego rozmiaru. Niestety, widowisko nie podobało się specjalnie Graftonównie, która w trakcie starcia wyraziła chęć do ponownej zmiany otoczenia, tym razem za cel obierając zamkowe ogrody. Odmówić rzeczywiście nie wypadało, znowu, oboje poczęli więc wycofywać się, odczepiając powoli od reszty sporego tłumku, zebranego na dziedzińcu.
Ruszyli więc do ogrodów, żeby tam spędzić resztę wieczoru, z dala od gwarnej sali, zapewne mającej zamiar bawić się do samego rana. Rozmowę miało umilić im wino, przyniesione przez Melody z kuchni.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach