Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Dziedziniec

Go down

Dziedziniec Empty Dziedziniec

Pisanie  Yandel Swann on Sob Cze 13, 2020 12:50 am

***
Yandel Swann
Yandel Swann

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 12/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Yandel Swann on Sob Lip 18, 2020 1:01 am

20/03/10PZ



Podróż do siedziby króla strasznie dłużyła się Yandelowi przez większość czasu, przynajmniej dopóki na horyzoncie nie ujrzeli celu ich podróży. Widok Końca Burzy, wznoszącym się niczym pięść nad białymi klifami Przylądka Durrana zawsze robił wrażenie na lordzie Kamiennego Hełmu. W Cytadeli czasami wdawał się w dyskusje z pozostałymi akolitami i nowicjuszami na temat powstanie tego zamku, samemu wierząc w wersję w której Durranowi pomogły Dzieci Lasu. Często kończyło się to tym, że jego towarzysze kazali mu stuknąć się czymś ciężkim w tę pustą łepetynę. Gdy Yandel i jego orszak znaleźli się na dziedzińcu starożytnego zamku, a Arrec wyszedł im na spotkanie Yandel zsiadł ze swojego wierzchowca, podał wodze stajennemu i przykląkł przed swoim dawno niewidzianym seniorem, witając się krótko.
- Wasza Wysokość. - rzekł tylko, a gdy Durrandon kazał mu wstać podniósł się, ścierając przy okazji kropelki potu z czoła. - Możemy porozmawiać, mój panie? -
Yandel Swann
Yandel Swann

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 12/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 18, 2020 6:14 pm

Durrandon wyszedł do Swanna z masywnego donżonu w luźno zarzuconym na ramiona płaszczu i nie do końca zawiązanym kaftanie, z którego wystawała biała koszula oraz część owłosionej klatki piersiowej monarchy. Król rozłożył ręce w geście powitania i szybko nakazał Yandelowi wstać, po czym klepnął go po przyjacielsku w plecy.
- Oczywiście, że tak - odpowiedział lordowi Kamiennego Hełmu. - To coś co trzeba omawiać w zaciszu samotni z daleka od ciekawskich uszu czy może da się te tematy poruszyć w bardziej publicznym miejscu? Po podróży pewnie jesteście głodni i spragnieni, to zaraz zarzuci się jakiegoś mięsiwa na stół. Beczułkę ale się wytoczy, może trochę dobrego miodu się zagrzeje i doprawi - zaproponował Arrec. - Siąpi trochę, to idealnie przepłukać gardło dobrym, rozgrzewającym trunkiem w taką pogodę.
W zależności od odpowiedzi i preferencji lorda Swanna rozmowa przeniosła się do królewskiej samotni, albo też do wielkiej sali zamku. W obu miejscach Yandel mógł liczyć na strawę oraz napitek.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Nestor Morrigen on Pon Paź 05, 2020 7:02 pm

Trzeci dzień dziewiątego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie,
popołudnie


Nestor przybył do Końca Burzy. Był lekko poobijany, ale wszystko zostało już opatrzone. Rana na łuku brwiowym zdawała się mniejsza niż wtedy, kiedy wylało się z niej sporo krwi. Oko miał też lekko podbite, ale mimo wszystko wyglądał schludnie i jak na rycerza przystało.
Przybycie obyło się bez zbyt wielu formalności, na co mężczyzna liczył. Średnio chciał rozmawiać z kimkolwiek innym, niż sam Yandel Swann.
Był w dosyć dobrym humorze po miłej bijatyce, jak i czuł podekscytowanie. Minęły lata odkąd mógł ujrzeć człowieka, który był dla niego wzorem, a zarazem obiektem uczuć. Niedostępnym oczywiście, ale tak już życie działa. Większość mężczyzn raczej woli kobiety, niż własną płeć. Pech.
Kiedy tak szedł i rozmyślał o swym spotkaniem z Yandelem, zauważył go. Nagle ścisnęło go w żołądku. Zdecydowanie nie był na to gotowy, ponieważ nie przemyślał jeszcze dokładnie, w jaki sposób zaoferuje swą służbę. Co prawda, można to zrobić zwyczajnie, ale Nestor niedawno utracił swój honor w bitwie. Kto by chciał rycerza, który po zabiciu człowieka wpadł w panikę? Co prawda okoliczności były bardziej skomplikowane, ale też tajne.
Lekko uderzył się w policzek, by uspokoić nerwy. Gdyby nie to, że był w miejscu publicznym, przywaliłby sobie trochę mocniej.
Wziął jeszcze głęboki oddech i podszedł pewnie do mężczyzny, kłaniając się.
- Lordzie Swann - rzekł na początek formalnie. Nie wiedział, co było właściwe, więc wolał nie ryzykować. - Czy mógłbym zająć lordowi chwilę?
Nestor Morrigen
Nestor Morrigen

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 25/08/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Yandel Swann on Wto Paź 06, 2020 2:01 am

Mimo wojny życie dalej powoli toczyło się w Końcu Burzy, jednak domownicy wydawali się jacyś bardziej czujni, jakby na coś czekali. Po spotkaniu z królewskimi doradcami i wysłuchaniu petentów Yandel nakazał przerwę, po czym udał się z Ramdalem i księgą, którą wcześniej zawinął z zamkowej biblioteki, na dziedziniec. Przyglądali się treningowi zamkowych rycerzy i zbrojnych, aż Swann pozwolił Flowersowi do nich dołączyć, samemu stając gdzieś z boku, by na spokojnie przekartkować swoją zdobycz. Było tak dopóki nie usłyszał swojego nazwiska, więc podniósł wzrok znad zapisanych słów na przybysza, który mi przerwał. Rysy miał takie jakby znajome, jednak przez tatuaż coś mu nie pasowało i dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego kto przed nim stoi.
- Nestor? Mój chłopcze, jak ja Cię dawno nie widziałem - powiedział i podszedł, by uściskać byłego giermka. Stali tak przez chwilę, a potem Yandel odsunął się na krok, by lepiej przyjrzeć się mężczyźnie na którego wyrósł młody Morrigen, poprawiając przy okazji księgę pod pachą. - Wyrosłeś od naszego ostatniego spotkania. Gdzie się podziewałeś przez tyle czasu? I gdzie żeś się tak poobijał? - chwycił za podbródek młodzieńca, by lepiej przyjrzeć się obrażeniom, choć nigdy nie przeszedł odpowiedniego szkolenia w Cytadeli, by wiedzieć jak je leczyć.
Yandel Swann
Yandel Swann

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 12/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Nestor Morrigen on Wto Paź 06, 2020 9:14 pm

Rozpoznał go! Początek zdecydowanie ucieszył Nestora, a za to z drugą częścią było już gorzej. Nazwał go chłopcem? Co prawda swoim, ale wciąż chłopcem! Liczył sobie już całe dwadzieścia trzy lata. Był mężczyzną z krwi i kości, rycerzem do licha! Nie żadnym chłopcem.
Zmarszczył brwi. Zaczął zastanawiać się, czy to może chodziło o brodę. W końcu wciąż nie potrafił zapuścić najlepszej. Odruchowo pogładził się po zaroście.
Cóż, przynajmniej po zachowaniu Yandela mógł stwierdzić, że może odnosić się do niego mniej formalnie.
Nestor miał już odpowiedzieć na zadane pytania, ale złapanie za podbródek zdecydowanie go zdezorientowało. Może młody Morrigen zakochał się w Swannie, ponieważ za często naruszał czyjąś przestrzeń osobistą? Nijak mu to nie przeszkadzało, nawet przeciwnie, ale zdecydowanie burzyło całe profesjonalne podejście do sprawy.
Odchrząknął.
- Ostatni czas spędziłem w Essos, a od niedawna przebywam na Ziemiach Burzy, choć do domu jeszcze nie wróciłem. Za to zdążyłem wybrać się na wyprawę przeciw piratom Tartha - to ostatnie wymówił z lekką niepewnością.
Bał się, że i do jego słuchu doszły wieści o haniebnych poczynaniach młodzieńca. W końcu kto chciałby mieć przy sobie rycerza, który zabić wroga nie potrafił?
- Ślady po wczorajszej bójce. A żebyś widział tego drugiego - oznajmił wskazując na ranę, a w jego głosie dało się wyczuć zadowolenie. - Jakichś chłop chciał w mordę, to uraczyłem go swym kuflem i pięścią. A jak sprawy się mają tutaj? - spytał na ogólnikowo. Z pierwszej ręki mógł dowiedzieć się najwięcej i przy temacie wkręcić swą "propozycję".
Nestor Morrigen
Nestor Morrigen

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 25/08/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Paź 07, 2020 2:11 am

LOS

Spotkawszy swego dawnego giermka Nestora, wymieniwszy kilka pierwszych zdań rozmowy, Yandel odczuł wpierw dziwaczne mrowienie w okolicy nosa. Po niespełna kilkunastu sekundach górna część jego twarzy jakoby poczerwieniała. Najintensywniejsza czerwień zagościła natomiast nad wargami. W parze z przebarwieniem, a także mrowieniem, które po czasie zmieniło się w mocne pieczenie, lorda Swanna dotknęły duszności. Gdyby tego wszystkiego było mało, po pierwsze zbierało go do kichnięcia, a czuł, że będzie mocne i nie jedyne, a po drugie... oczy zaczęły mu łzawić.
Opisane powyżej objawy wystąpiły nagle, jakoby jakieś choróbsko. Zostało natomiast wspomniane, że Yandel nie przeszedł odpowiedniego szkolenia w Cytadeli, więc z całą pewnością nie mógł siebie zdiagnozować. Mógł jednakże prowadzić dalej rozmowę z młodzieńcem, o ile miał przy sobie chusteczkę do wycierania nosa, drugą do powiek i pragnął przeżywać katusze w postaci ciągłego kichania i duszności. Wszystek wskazywało na to, że powinien dziś odpocząć. Niemniej, to nie obecność Morrigena wpłynęła na jego aktualne samopoczucie.
Szept.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Yandel Swann on Sob Paź 10, 2020 2:37 pm

Yandel wysłuchał gdzie to jego giermek się podziewał i skrzywił się lekko słysząc o wyprawie na Stopnie. Czemu wszystko musiało kręcić się wokół tej wyprawy? Jednak tak czy siak pobyt Nestora w Essos mógł okazać się całkiem pomocny. Słysząc jak ten nabawił się obić Yandel roześmiał się głośno.
- Ech, nic się nie zmieniłeś przez te wszystkie lata - uśmiechnął się szeroko i pokręcił głową na skłonność Morrigena do wszczynania bójek o byle co. Już miał odpowiadać na pytanie Nestora jednak poczuł kręcenie w nosie, by po chwili kichnąć głośno. I jeszcze raz. i jeszcze raz. Gdy w końcu jako tako udało mu się opanować piekielne kichanie zasłonił usta i nos ramieniem, i prędko posłał jakiegoś sługę po chusty. Że też musiało akurat teraz coś złapać.
- Bardzo przepraszam, Nestorze, chyba dopadło mnie jakieś choróbsko. Będę musiał udać się do maestera, by sprawdził co mi dolega i naparzył jakieś swoje herbatki. Może przejdziesz się ze mną, uwinie się szybko i tam porozmawiamy już na spokojnie? -
Jeśli Morrigen zgodził się Yandel wezwał Ramdala, by ten poinformował królewskich petentów, że spotkania na dziś zakończone, tłumacząc się zdrowiem Namiestnika, a potem rozpoczęli wspinaczkę prawie na szczyt donżonu do komnat maestera, przerywaną przerwami na kichanie..
Yandel Swann
Yandel Swann

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 12/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Paź 29, 2020 5:48 pm

Dwudziesty dzień dziewiątego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
wieczorem

Droga z Duskendale do Końca Burzy zdecydowanie do najkrótszych nie należała. Przemierzyli setki ciężkich mil, długą drogę skróciwszy w znacznym stopniu, poprzez towarzyszący małej świcie księcia pośpiech. Pędzili przez bezdroża, aż do ujścia Czarnego Nurtu, gdzie to spakowali całą ferajnę na prom, na szczęście prędko omijając innych czekających przez status dowódcy ów wyprawy. Durwaldowi było doprawdy śpieszno, a więc jechali od świtu do nocy, rzadko zatrzymując na popas, acz książę zawsze starał się wynagrodzić towarzyszom, hojnie sypiąc srebrnikami z sakiewki na jadło i napoje. Kolejne bezdroża, następnie przedarcie się z trudem przez tradycyjne, gęste lasy. Nie odpuścili nawet na ostatniej prostej do rodowego zamku Durrandonów, utrzymując stałe tempo, póki nie wpadli za grube mury Końca Burzy.
Po niemal dziewięciu dniach wytrwałej jazdy, wpadli przez główną bramę na dziedziniec, wyglądem przypominając raczej typowych włóczęgów, niż szlachetnych rycerzy. Znoszone ubrania oblepione były kurzem i brudem z drogi, wierzchowce pokryte były od  góry do dołu potem, mocno zajeżdżone, a rozklekotany wóz ledwo trzymał się na kołach. Książę przerzucił nogę nad grzbietem wiernego konia, ciskając lejce stajennemu, ignorując jego krzywe spojrzenie, zapewne będące skutkiem stanu ich czworonogich kompanów. Po prawdzie, sam nie lubił ludzi, którzy podobnie traktowali swe konie i czuł się z tym nienajlepiej, acz sytuacja tego wymagała.
Książęcym rozkazem, czterej towarzyszący mu rycerze dostali jedne z najlepszych dostępnych kwater. Sam zajął swą zwyczajną komnatę, poleciwszy sługom, by przenieśli tam cały jego dobytek. Arrecowi polecił spotkać się ze swoim panem ojcem, zapewne tu jeszcze przebywającym. On miał zamiar zrobić podobnie, poszukując Ericha, swej pani matki, czy innych członków rodziny, którzy pozostali w rodowej siedzibie.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Czeladnik Gry on Sob Lis 07, 2020 10:45 pm

20/09/10 PZ

Durwald po ciężkiej podróży z Duskendale zszedł z konia i zajął się nakazywaniem sługom z co jak co ale jego domu. To prawda wyglądali okropnie, ale to nie było teraz ważne, ważne były inne sprawy, wojna nadciągała, a on musiał znaleźć swoją matkę! Durrandon chwilę jeszcze spędził na dziedzińcu zamku, a to rozmawiając ze sługą o tym gdzie może odnaleźć poszukiwane osoby, a to o sytuacji jaka się teraz działa w Końcu Burzy. Od słowa do słowa przeszło na dosyć dziwny temat.
- A słyszał pan taką starą legendę chłopską? Pewnie nie, ale to może ją przytoczę. Podobno istnieje srebrna podkowa z Suchów, taka wieś na zachodzie naszego kraju, ludzie nazywają ją srebrna podkowa szczęśliwości z Suchów bo daje... Szczęście posiadaczowi... No, ale niech pan wybaczy, ale mam swoje obowiązki - skłonił się i odszedł. Durwald przeszedł parę kroków w stajni i coś mu błysnęło z prawej strony podszedł w tamtą stronę, a tam leżała... Srebrna podkowa! Cóż za niesamowita sprawa. Przed chwilą rozmawiał o srebrnej podkowie, a teraz taką znalazł, no niesamowite. Na samym przedmiocie mógł dostrzec wygrawerowane "S", a jakie dla niego było zdziwienie kiedy koło tej podkowy, za małą kupką sianka znalazł trzy złote monety! Cóż za szczęśliwy dzień!

Szalik (los)
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Lis 11, 2020 2:30 am

Pierwej miał zamiar przywitać się z kilkoma znajomymi twarzami, nie mając zamiaru marnować czasu przez dłuższy czas. Tak też pogadał trochę z tutejszym płatnerzem, zamienił kilka słów ze stajennymi, gdy Ci akurat zajmowali się końmi małej grupki rycerzy eskortujących księcia. Jakoś tak więc, od słowa do słowa, przeszli na lokalne legendy, których większość znał, chociaż o żadnej srebrnej, szczęśliwiej podkowie przedtem nie słyszał. Mówiąc szczerze, miał raczej ważniejsze sprawy niż wysłuchiwanie bajań, zapewne nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością.
Posłuchał więc głównie z grzeczności, chociaż mógł to przerwać stosunkowo szybko, powołując się na swój wysoki status, tudzież po prostu wspomnieć, żeby nie zawracał mu dupy podobnym pierdoleniem. Na szczęście, historia była stosunkowo krótka, to też nie musiał sięgać po tak drastyczne metody.
W każdym razie, miał już zamiar znaleźć swoją matkę, tudzież dobrą siostrę, by rozeznać się w sytuacji, gdy kątem oka dojrzał jakiś błysk. Wzniósł nieco brew. Wrodzona ciekawość zadziałała, tak też podszedł w tamtą stronę, przy okazji rozglądając po najbliższym otoczeniu. Najwyraźniej z góry spoglądała na niego Matka, Ojciec, tudzież Kowal, oto bowiem leżała przed nim srebrna podkowa i to taka doskonale pasująca do opisu, jaki wyłożył mu poprzedni rozmówca. Przykucnął obok, obracając ów ciekawą rzecz w dłoniach ze zmarszczonymi brwiami, póki nie błysnęło mu jeszcze coś. Coś, co okazało się być złotem! Ach, najwyraźniej dzisiaj miał szczęśliwy dzień. Stosunkowo szybko przybył do stolicy, a i znalazł trzy złote monety. Może nie była to fortuna, ale ziarnko do ziarnka.. Wzruszywszy ramionami, zgarnął pieniądze i wrzucił je do przytroczonej do pasa sakiewki. Po krótkim przemyśleniu, zabrał też podkowę, nim jego uwaga została odciągnięta przez sługę. Najwyraźniej namiestnik chciał się z nim zobaczyć.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Lis 19, 2020 1:11 am

21/10/10 PZ
późny poranek

Na dziedzińcu, jak to na dziedzińcu, śmierdziało od zapoconych gambesonów okładających się po łbach rycerzy i okazjonalnych, co odważniejszych żołdaków, strzegących murów rodowego zamku Durrandonów. Tarczę szły w trzaski, stępione bronie uderzały o płytę, tworząc, dla nieprzyzwyczajonych uszu, nieznośny zgiełk, zmieszany jeszcze z kurwieniem zbrojmistrza i tych, którzy w piach padli, miast dzielnie odnieść zwycięstwo.
Durwald zbyt wiele czasu nie miał, nazajutrz mając zamiar ruszyć prosto do Fawnton, by tam poczekać na armię dowodzoną przez Arreca, zapewne również z Erichem w szeregach. W podróży, zwłaszcza tak szybkiej, nie miał jednak szans na zwyczajowe ćwiczenia, które stawał się odbywać codziennie, chcąc zawsze być w gotowości. Odkąd wyjechał z Duskendale, wstawał rano, wskakiwał w siodło i przez dwanaście godzin mordował konia, co doprowadziło do nieprzyjemnych siniaków, oraz otarć na udach, aczkolwiek nie mógł pozwolić, żeby to go powstrzymało.
Zakuty w piękną, qohorską stal, z wielkim, treningowym młotem na ramieniu, zstąpił po schodach na dziedziniec, jak zwykle w towarzystwie Małego Arreca, ostatnimi czasy nieustannie mu towarzyszącego. Młody musiał się uczyć, łapiąc cenne doświadczenie, zwłaszcza teraz, gdy wisiało nad nimi widmo wojny, w której mieli brać czynny udział. Tak też, miast walczyć w pojedynkach jeden na jeden, ponownie wyzwał trzech śmiałków, naprzeciw którym miał stanąć w walce. Samemu operował młotem, celem ponownego zaznajomienia się ze sporym ciężarem, ostatnimi czasy bowiem bardzo często w szranki stawał z tarczą i mieczem, lub też obuchem.
Walka, jak można się domyśleć, do łatwych nie należała, bowiem nadal brakowało mu doświadczenia w walce przeciwko trzem przeciwnikom naraz. Wielokrotnie poczuł uderzenia na swojej zbroi, samemu starając się trzymać oponentów na dystans szerokimi zamachami młota, dającemu mu przewagę zasięgu, dzięki któremu zdołał położyć jednego z rycerskich śmiałków i mocno uszkodzić drugiego, trzykrotnie uderzając go swą bronią. Niestety, wkrótce zainkasowane uderzenia doszły do magicznej liczby pięciu, a to oznaczało porażkę księcia, która bynajmniej humoru mu nie zepsuła.
Rzecz jasna, jakoś specjalnie się z przegranej nie cieszył, acz nie pozostawało mu nic poza zaciśnięciem zębów i dalszym doskonaleniu umiejętności. Póki co jednak, postanowił zrobić przerwę, odetchnąć trochę i pociągnąć parę łyków z bukłaka, wodząc wzrokiem po dziedzińcu, póki nie dojrzał znajomej mu postaci. No, bardziej znajomej niż pozostali, w każdym razie.
- Nestor Morrigen! – zagrzmiał, przywołując dodatkowo jeszcze kilka spojrzeń. – Jeszcze nie zdechłeś?!
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Nestor Morrigen on Nie Lis 22, 2020 5:38 pm

Nestor pozwolił sobie na trochę więcej odpoczynku tego dnia. Wczoraj dużo ćwiczył. Okoliczności sprawiły, że znów stał się bardziej zmotywowany. Nie musiał już myśleć nad następnym krokiem, tylko skupić się na swoich obowiązkach. Wstał więc odrobinę później i udało mu się przeprowadzić jedną walkę.
Do samego przebiegu nic nie miał, ale po ustalonym remisie, nieznany rycerz zaczął mu doradzać. Wydawało mu się, że skoro jest starszy i posiada imponująco gęstą brodę, to zjadł wszystkie rozumy.
I tak szedł za nim w tą i w tamtą, ciągle ględząc. Nestor nawet mu się nie przedstawił, co w ogóle nie zraziło rozmówcy. Nie chodziło o same rady, które na ogół mogły stać się w pewien sposób pomocne, ani też o dumę. Młody Morrigen po prostu nie przepadał za większością nachalnych ludzi. Jeszcze jakiś czas temu pewnie doszłoby tutaj do bójki, jednak tym razem Nestor nie mógł dać upust gniewu. W końcu był uwiązany.
Odetchnął z ulgą, kiedy gaduła opuściła jego towarzystwo. Kierował się teraz na odpoczynek, bo w końcu nie tylko sama walka go zmęczyła. Wtem usłyszał za sobą znajomy głos, który nie do końca potrafił rozpoznać. Ja pierdole.
Zacisnął zęby, no i odwrócił się w stronę swego następnego rozmówcy. Ujrzał przed sobą niegdyś Waldera. Ponoć po tym, jak zranił się w palec, odkryto, że ma błękitną krew. No, niestety miał wręcz obowiązek podejść.
- Walder! - i tak jego myśli doprowadziły do pomyłki. Mimo że jak się poznali, to posługiwał się swoim prawdziwym imieniem. - Dur-wald Durrandon - poprawił się po chwili, niezbyt się starając. - A próbowałem, żebyś wiedział. Nie raz w mordę dostałem, nie raz komuś żebra połamałem - przy końcu zdania zrozumiał, że zrymował, więc od razu na jego twarzy pojawiła się kwaśna mina. Nie przepadał za poezją, czy czymś tam innym. - A jak Tobie się wiedzie, książę? Zabiłeś kogoś ostatnio?
Nestor Morrigen
Nestor Morrigen

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 25/08/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach