Las II

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Las II

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 14, 2018 7:56 pm

***
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 14, 2018 8:01 pm

25.01.336 AC


Już od dwóch dni kompania była poza Czarnym Zamkiem, codziennie posuwali się kilka kilometrów na północ, chcąc odjechać jak najdalej się dało. Celem tej misji, było przeszkolenie rekrutów w radzeniu sobie poza ciepłym i bezpiecznym zamkiem. Nadchodził już wieczór, w dalekiej oddali było słychać wycia wilków, a ziemia powoli zachodziła cieniem, przez słońce chowające się za widnokręgiem. Waters jako dowódca ekspedycji, rozkazał się zatrzymać i przygotować obóz. Derek z Mroźnej Mierzei, miał wybrać się po chrust na ognisko. Guillaume, miał spróbować coś ustrzelić, a reszta rekrutów miało przysposobić obóz do bezpiecznego przenocowania w nim. Został jeszcze Maekar, który jako - swego rodzaju pokutne - zadanie dostał obowiązek oporządzenia koni i ich nakarmienie. W ten czas, poszedł na niewielki zwiad, pozostawał jednak na widoku swych ludzi.. w końcu nie wiadomo co za czart może się kryć za drzewem.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Guillaume on Nie Sty 14, 2018 8:54 pm

Już drugi dzień podróżowali w tej zimnej pizgawicy ale nie było źle. Guillaume nie natrafił nawet na ślad brukselki co wróżyło dobrze ziemiom położonym za Murem. Od Deontego dostał ciekawe zadanie. Mianowicie kurwa upolować jebane coś. Ciekawe jak, co szefuniu? Pierwszy raz jest w tym miejscu, może będzie jeszcze wiele razy ale jedyną zwierzyną jaką widział były konie. No i Serek. Przez chwilę przeskakiwała mu między połówkami tego czegoś szarego co ludzie mają w głowach myśl by pójść za Serkiem do lasu i strzelić między łopatki no ale jak to, zabić brata z Nocnej Straży? Zabić przed gwałtem? To już robił ale nie na braciach. Poszedł więc do lasu z zamiarem upolowania czegoś i znów coś wpadło mu do głowy coś zabawnego. Przecież rekrut to jeszcze nie brat, nie? A chuj, za późno. Starał się stąpać najciszej jak potrafił nie oddalając się dalej jak kilkaset jardów od obozowiska bo jeszcze by kurwa nie wrócił. Potem by się błąkał kilka dni głodny i znalazłby pole brukselki. I co kurwa? Zdechłby z głodu. Jak coś uszczelił to przytargał do obozowiska a jak nie uszczelił to nie przytargał.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Maekar Velaryon on Nie Sty 14, 2018 9:26 pm

Jechali już jakiś czas. Maekar zabrał wszystko co potrzebne, a w dodatku najcieplejsze futro. Niezbyt podobało mu się towarzystwo, zwłaszcza ten Gill, czy jak mu tam. Nie odzywał się do rekrutów, kiedy nie musiał. Trzymał się blisko Watersa, bo to zwiadowca i potomek szlachty, chociaż bękart.
Deonte rozkazał zatrzymać się i rozbić obóz. Każdy dostał inne zadanie, jemu zaś przypadło zaopiekowanie się końmi, co nie było najgorsze. Przywiązał więc je do drzew niedaleko pracujących nad postawieniem namiotu rekrutów. Rozkulbaczył je i przeczyścił nieco. Bagaż postawił nieco bliżej namiotów. Na koniec dał koniom nieco siana i owsa, które wzięli ze sobą. Gdy już się uporał ze swoim zadaniem, zabrał się za rozpalanie ogniska.
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 11:54 pm

Słońce chyliło się powoli ku upadkowi. Czerwone niczym wino  arborańskie prześwitywało lekko pomiędzy chmurami. Powoli stawało się coraz ciemniej. Zwiad Deonte obył się bez dodatkowych przygód. Okolica wydawała się spokojna. Gdy wrócił do obozu, czując na policzku lekki wietrzyk, wszystko wydawało się dobrze urządzone. Derek zebrał sporo chrustu, wystarczająco by rozpalić ognisko i utrzymywać je jeszcze przez jakiś czas. Maekar sprawnie sporządził konie, a potem rozpalił porządne ognisko, przy którym mogli się rozgrzać. Jedynie Guillaume wrócił z pustymi rękoma - nie udało mu się znaleźć żadnej zwierzyny, którą mógłby upolować.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Pon Sty 15, 2018 12:00 am

Obchód po okolicy, był całkiem owocny. Nie wyglądało na to żeby w najbliższej odległości, czyhało jakieś niebezpieczeństwo. Waters przeszedł jeszcze kilkanaście kroków, za nim zaczął wracać do obozowiska. Po powrocie, okazało się ze młody chłopak, przez Gila pogardliwie nazywanym Serkiem, poradził sobie całkiem dobrze. Maekar też nie miał większych problemów z rozpaleniem ogniska, wkrótce po powrocie Gilla, mogli przystąpić do wspólnego posiłku, na którego punkcie Deonte miał fioła. W jego rodzinie utarło się tak, że rodzina i towarzysze, zawsze powinni jeść wspólnie.
- Smacznego. - powiedział, kiwając przy tym głową. Wgryzł się w suszone mięso, które może nie smakowało najlepiej, ale było pożywne. Po zjedzeniu, Deonte ustawił się na pierwszą wartę. Potem miał być Derek, Gość z Jeleniej Przystani, Gil, Maekar i na końcu trzeci rekrut, którego imienia Deonte zapamiętać nie mógł.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Guillaume on Pon Sty 15, 2018 6:10 am

Guillaume wrócił z niczym ale to przecież normalne jak na okoliczności, nie? Nie polował jakoś specjalnie dużo w życiu bo za polowanie w lordowskich lasach była jakaś tam kara. W dodatku jest w lesie, którego nie zna. Zaraz po powrocie usiadł przy ognisku żeby się rozgrzać. Potem przyszła kolej na żarcie, Deonte życzył smacznego i faktycznie było smaczne. Potem poszli spać.


Ostatnio zmieniony przez Guillaume dnia Sro Sty 17, 2018 6:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 16, 2018 10:56 pm

Noc 25/26 stycznia 336 AC


Warta pierwszych dwóch strażników minęła spokojnie, jedynie przy coraz silniejszym wietrze wiejącym nad obozowiskiem. Jedyną wartym wspomnienia wydarzeniem było, gdy gdzieś w połowie służby Dereka zaczął z nieba pruszyć śnieg.
Prawdziwe zagrożenie zaczęło się, gdy wartę pełnił mężczyzna pochodzący z Jeleniej Przystani. Na niebie zbierały się coraz ciemniejsze chmury. Ciemność ogarniał całą okolicę. Wtem trochę senny wartownik usłyszał kroki. Postarał się rozbudzić na ile mógł, ale niespodziewanie natarł na niego jakiś mężczyzna. Okazał się być jednym z Wolnych Ludzi. Zawołał najgłośniej jak się dało po posiłki i stanął do walki. Pomimo przewagi zaskoczenia, Dziki nie był w stanie przebić się przez obronę kandydata do Nocnej Straży. Wymienili kilka ciosów, w czasie których Burzowiec obił przeciwnika w prawe udo, samemu zostając trafionym w prawe ramię. Walczyli pośród śniegi coraz silniej uderzającego w ich twarze. W końcu przybyła reszta towarzyszy dawnego mieszkańca Jeleniej Przystani, który wtedy właśnie zranił Dzikiego w pierś, zostawiając długi, czerwony ślad, co oczywiście nie zniechęcało Dzikiego do dalszej walki.
Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Wto Sty 16, 2018 11:18 pm

Warta Deontego przebiegłą bardzo spokojnie. Nie mając zbyt wiele do robienia w czasie pełnienia straży, postanowił zrobić wszystko, żeby tylko sen go nie zmrużył. Na początek obszedł obóz do okoła, wypatrując w dali jakichś znaków, ale nic nie było dane mu ujrzeć. Pod koniec pełnienia swej warty, podszedł jeszcze do ogniska i podłożył trochę chrustu, co by Derek nie marzł. Obudził chłopaka, a potem opatulając się w swoje posłanie legł do snu. Śnił jak zwykle, o ciepłych piaskach Dorne - których nigdy nie widział, ale wyobrażał sobie ich wygląd - o wyspach gdzie ludzie mogą chodzić całkiem nago, a mimo to wciąż jest im ciepło. Sen miał twardy, ale nawet to, nie zdołało go ochronić przed krzykami rekruta. Spędził w straży już dużą część swojego życia i nawet na najmniejszy szmer był wyczulony.
Chwilę zajęło żeby się rozbudził, ale gdy w oddali dojrzał walczących ludzi, od razu zerwał się na nogi i chwycił za topór, który położył przy posłaniu.
- Mamy tu Wolnego! - krzyknął, budząc tych którzy jeszcze się nie otrząsnęli. Nie czekając na innych, dobiegł do rekruta i rzucił się na dzikiego, nie z zamiarem zabójstwa, lecz obalenia i pojmania. - Ogłuszyć go, może mieć informacje! - powiedział, gdy reszta dobiegła.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Guillaume on Sro Sty 17, 2018 4:15 am

Guillaume obudził się nagle na krzyk Edmunda, zerwał się na nogi i pobiegł w stronę walki ale inni zaczęli go już wyprzedzać. Co jeżeli dzikich jest więcej? Ten tutaj musiałby być jeszcze bardziej jebnięty niż ja żeby samemu zaatakować obóz z sześcioma typami w czarnych futerkach. Z drugiej strony może niedowidzieć i uznał Edmunda za całkiem osamotnionego. Ech chuj z tym, może ich być więcej. Guillaume zdjął Wojenny Młot Trzydzieści Tysięcy z ramienia, oparł o ziemię, włożył stopę w strzemię i przełożył na tą stopę ciężar ciała a potem naciągnął cięciwe aż się osadziła na zaczepie. Wyjął stope ze strzemienia, podniósł trochę kuszę i do łoża włożył bełt zaczepiając osadzając na cięciwie. Jak za starych czasów trzymał się na uboczu i ubezpieczał swoją kuszą całą sytuację. Pięciu strażników na jednego parcha zza Muru na spokojnie wystarczy.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Maekar Velaryon on Sro Sty 17, 2018 6:29 pm

Po niezbyt smacznej kolacji położył się spać. No nie była to ciepła noc, z resztą jak wszystkie inne po tej zapizganej stronie kontynentu. Nie śniło mu się nic, spał snem twardym człowieka sprawiedliwego o spokojnym sumieniu.  Dlatego bardzo się zdenerwował, gdy na zewnątrz namiotu dało się usłyszeć krzyki. Poderwał się na równe nogi i dobył miecza, po czym wypadł na zewnątrz. Natychmiast jako zwiadowca zorientował się w sytuacji: jakiś dziki zaatakował wartownika. Jeden na jeden, nie jest źle, gdyż za chwilę do pomocy braty skoczyła reszta. Wyłączając Guilla, który złapał za kuszę.
-Tylko spróbuj kurwa trafić mnie albo kogoś od nas, a wsadzę ci tę zabawkę w dupę - krzyknął do niego.
Widział, że raczej bracia sobie poradzą, więc nie podbiegł tam. Rozglądał się raczej na inne kierunki, zwłaszcza na ich tyły. To podejrzane, że jeden dziki ich zaatakował. Może to być podstęp.
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 17, 2018 6:35 pm

Nim Deonte i rekruci dobiegli do miejsca potyczki, Guillaume oddał niecelny strzał z swojej kuszy. Dziki i Edmund z Jeleniej Przystani wymienili się jeszcze paroma ciosami, jednak bezskutecznie. Wtedy do grupy dobiegł Deonte, naciskając z całej siły na Dzikiego i głęboko tną to w brzuch. Niedługo Dziki został otoczony i, pomimo że próbował jeszcze walczyć, to był bez szans. Decydujący cios zadał Edmund, przejechawszy się ostrzem po jego twarzy. Wolny nie wytrzymał kolejnej rany i stracił przytomność.
Tymczasem Maekar nie dostrzegł niczego podejrzanego. Dziki wydawał się przybyć sam. Być może źle ocenił sytuację i nie dojrzał pozostałych członków Nocnej Straży? Za to wiatr coraz bardziej się wymagał. Płatki śniegi uderzały coraz bardziej po oczach i twarzy, a wszystkich ogarniał coraz większy mróz...

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Sro Sty 17, 2018 9:15 pm

Deonte doskoczył do Wolnego i z połową siły, wymierzył mu cios w brzuch. Ciął, a cięcie to było niezwykle czyste. Pojedynek zakończył Edmund, który przejechał ostrzem po twarzy napastnika. Deonte od razu doskoczył do dzikiego i odrzucił jego broń dalej. Obejrzał go i wydał rozkazy.
- Kto umie tu opatrywać rany? - zapytał się. - Trzeba opatrzyć Edmunda, a potem tego Wolnego. Może mieć jakieś informacje. - powiedział, a jeśli nikt nie posiadał wystarczających umiejętności to sam się do tego zabrał. KAzał przynieść komuś śnieg i ugotować go nad ogniskiem, do którego trzeba było dołożyć drewna. Wyciągnął bandaże i inne rzeczy do opatrunków, które zabrał i dał coś w zęby Edmundowi. Gorącą wodą przemył jego rany, a potem obandażował. - I co Gil? Na chuja mi te bandaże, mówiłeś ciągle.. - powiedział, opatrując Edmunda, a potem zajmując się dzikim w podobny sposób.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Guillaume on Sro Sty 17, 2018 9:41 pm

- Jak szczelę w ciebie to nie wsadzisz, co? Hehe.
Palec zadrgał, cięciwa została zwolniona i bełt świsnął w niebo jako strzał ostrzegawczy.
- Rzuć broń to nie umrzesz...!
...Szybko. Pierdolec zza Muru broni nie rzucił, opór dalej stawiał, wpierdol dostał i po krzyku. Obejrzał się jeszcze na Maekara błyskając w świetle księżyca permanentnym uśmiechem i szybkim krokiem zbliżył się do grupy braci otaczających powalonego dzikiego. Gdyby ktoś nagle wpadł na jakże genialny pomysł przeniesienia rannych w pobliże ogniska Guillaume gotów był pomóc.
- Bo pizga i mie zimno w kuśke jest, temu na chuj hehe. Biere wartę bo zara kolejny dzikus gotów z buszu wypaść, nie?
Z kuszą w łapach i w rozsądnej odległości 10m od ogniska zaczął spacerować wokół obozu wypatrując zagrożenia z zewnątrz.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Maekar Velaryon on Sob Sty 20, 2018 12:15 am

Szybko pozbyli się zagrożenia. Na polecenie Watersa oszczędzono dzikiego, a on sam zabrał się do opatrywania jego ran. Maekar nie brał w tym udziału, ale dorzucił drewna do ogniska. Potem razem z Guillem przeniósł rannych w jego pobliże. Przez chwilę obserwował jak brat oddalił się wraz z kuszą, a następnie powrócił do oglądania pojmanego dzikiego. Był ciekawy, co Deonte zamierza zrobić. Jemu też było zimno, więc od czasu do czasu tupał nogą i pocierał dłonie.
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 20, 2018 10:25 am

Deonte bez problemu opatrzył ranę Edmunda. Gorzej radził sobie z Dzikim - poza raną na piersi nie pomógł mu w żaden sposób. Wolny cały czas był nieprzytomny, a jego czoło stawało się coraz chłodniejsze...
Warta Guillaume mijała spokojnie. Nie widział nic niepokojącego.
Czas mijał. Ognisko jeszcze dobrze się paliło i dawało im trochę ciepła. Wokół panował coraz większy chłód. Wiatr jeszcze bardziej się wzmógł, śnieg uderzał w każdą odsłoniętą część ciała niczym malutkie pociski. Mróz powoli przesączał się przez grube warstwy ubrań. Wirujący śnieg nie pozwalał im widzieć dalej, niż na jakieś 10 metrów.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sty 21, 2018 12:33 am

Z opatrywaniem Edmunda, nie było żadnego problemu, za to komplikacje pojawiły się przy Wolnym. Pomimo poskładania jego klatki piersiowej, reszta była już w zbyt beznadziejnym stanie. Postanowił podarować mu dar miłosierdzia. Zmówił krótką modlitwę do jego bogów, ale zrobił to po cichu, szepcząc. A potem wbił mu swój nóż w głowę. Z pomocą Maekara, zaniósł ciało na dwadzieścia metrów od obozu i przykrył śniegiem. Potem mężczyźni wrócili do obozu, a warta miała trwać ustalonym rytmem. Jednakże tym razem, nikt nie miał robić z siebie bohatera, mieli obudzić resztę braci. Dodatkowo każdy miał się skryć przed śnieżycą w namiocie Maekara.

o poranku.

Gdy już wszyscy wstali, zasiedli do wspólnego posiłku. Maekar dostał ponowne zadanie, opieki nad końmi i ich oporządzeniu do dalszej jazdy. Inni mieli składać obóz, lub wyjść trochę dalej na mały zwiad. W końcu, gdy wszystko było gotowe, Bracia poprowadzili oddział w centrum Nawiedzonego Lasu.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 21, 2018 4:02 pm

Noc mijała spokojnie. Namiot Maekara okazał się być wystarczająco dobrym schronieniem przed panującą wokół śnieżycą. Do czasu...
Na warcie stał wtedy Maekar. Śnieżyca była w pełni siły. Śnieg padał ogromnymi ilościami, a wiatr szalał z ogromną mocą. Na zewnątrz było bardzo zimno. Wtem... jeden silniejszy podmuch wiatru przewrócił formę, na której oparty był namiot. Nikt nie widział zbyt wiele, ze względu na zakrywający im oczy materiał, tworzący namiot lub, gdy zdjęli go z oczu, uderzając im w oczy śnieg. Z pomocą Maekara udało im się jednak, częściowo na ślepo, postawić namiot na nowo i udali się znowu na spoczynek. Reszta nocy minęła spokojnie, a burza z czasem ucichła i przeszła...

Ranek


Obóz powoli budził się do życia. Każdy z obozujących wyszedł z namiotu i zaczął zajmować się obowiązkami przydzielonymi przez Deonte. Jedynie Edmund podejrzanie długo nie wychodził z namiotu. Gdy ktoś poszedł go obudzić - nie ruszał się. Był cały zimny. W namiocie było ciemno. Żeby zobaczyć co mu jest, ktoś w końcu, zdenerwowany, wyciągnął to na zewnątrz. Twarz miał całą czerwoną. Przez jej środek przechodziła linia, na której wszystko miał zmiażdżone. Nie oddychał ani nie miał już tętna.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Guillaume on Pon Sty 22, 2018 8:35 pm

Guillaume stał na warcie i wypatrywał. Patrzył i patrzył. Patrzył. A potem mu się kurwa znudziło i jak śnieg zaczął sypać poszedł do namiotu żeby ktoś go zmienił a sam legnął na dnie namiotu i się kimnął. Może to była chwila a może kilka godzin gdy sen został przerwany spadnięciem mu czegoś ciężkiego na twarz i całe ciało. W ciemności nic nie widział i zaczął się czołgać w kierunku wyjścia jak sądził ale po drodze było kilka ścian namiotu i nowych braci po których musiał się przeczołgać. Chwilę to zajeło ale zaraz wyleźli spod płachty przykrytej śniegiem i w ciemnościach nocy i wygasłych popiołów ogniska postawili namiot i ponownie poszli spać. Rankiem zajął się rozpaleniem ognia i podgrzaniem jedzenia co zostało zakłócone przez Edmunda, a raczej przez jego nieobecnośc. Skubaniec nie wychodził z namiotu. Guillaume widział jak wczoraj napierdalał się z dzikim ale to nie dawało prawa do dłuższego wylegiwania się w namiocie. Wszedł do środka na kolanach i kopnął Edmunda w nogi.
- Eeeeedmuuund pora wstawać. Wszystkie nogi kopią.
Gdy brat niereagował Guillaume zdjął rękawicę i zasadził mu z otwartej dłoni w twarz chcąc na dobre obudzić brata. Wciąż niereagował a w dodatku był zimny jak Mroźna Pizda z której pochodził Serek. Złapał go za nogi i powoli na kolanach wyciągnął z namiotu. W świetle dnia zauważył podłóżny ślad czerwieni ciągnący się przez twarz towarzysza i już po kilku sekundach zaczął kojarzyć fakty.
- No zdech. Zimny jak trup. To ten twój maszt z namiotu go załatwił Mekar. Zgniótł mu twarz na miazgę. Maszci los hehe. Namiot morderca, a morderców zgodnie z prawem się wiesza, nie? Drzew pod dostatkiem sznura nie brak. Powiesić ci namiot, co Mekar?
W namiocie się zachciało spać, co? Hehe.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Wto Sty 23, 2018 9:44 pm

Śniadanie było już niemal skończone, lecz biedny Edmund wciąż nie wychodził z namiotu. Dopiero gdy Guill go wytargał ze środka, światło pokazało że biedak umarł. Przez całą długość twarzy, przechodziło mu duże czerwone wgniecenie. Wyglądało to okropnie. Deonte przybliżył się do niego i nadstawił ucho do jego ust, chciał sprawdzić czy jeszcze dycha. Niestety zawiódł się.
Nie był pewien co ma teraz zrobić, czy pochować go na miejscu czy w Czarnym Zamku. Bynajmniej Waters nie obwiniał siebie za takie zdarzenie, tak już bywało, a on nie obiecywał że każdy dożyje do końca treningu. Ciało kazał spalić, co by dzikie zwierzęta go nie zjadły. Ekwipunek kazał podzielić między wszystkich, tak żeby niczyj koń nie był przeciążony. Po krótkim pogrzebie i modlitwach, Bracia odjechali na północ, w kierunku centrum lasu. Trening miał potrwać jeszcze przynajmniej dwa tygodnie.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Maekar Velaryon on Sob Sty 27, 2018 6:30 pm

Jego warta nie była spokojna. Kurwa biednemu zawsze wiatr w oczy wieje. A w tym przypadku przeraźliwie zimny wiatr tnący ostrymi jak stal valyriańska płatkami śniegu. W środku tego chaosu namiot Maekara się zawalił. Velaryon zaklął pod nosem mówiąc coś o pierdolonym życiu. Miał ochotę to pierdolnąć i wyjechać w Góry Czerwone. Razem z braćmi postawił na nowo namiot. Przez cały ten czas klął. Gdy już się z tym uporali, powrócił do warty, która upłynęła już spokojnie. Młody rycerz siedział przy ognisku i marzył o dupie Molly.

rano

Wszyscy wstali oprócz Edmunda. Gdy chcieli go obudzić, okazało się, że zmarł przygnieciony masztem od namiotu. Maekar był padnięty i przyjął śmierć brata do wiadomości tak, jak się przyjmuje informacje o pogodzie czy obiedzie. Patrzył na zmiażdżoną twarz z obrzydzeniem, z nie mniejszym patrzył też na naigrywającego się z sytuacji Gilla.
-Możesz mi co najwyżej postawić namiot. - powiedział dwuznacznie wskazując na swoje krocze. - Zginął twój brat a ty się z tego śmiejesz? Nie będzie ci do śmiechu gdy przyjdą dzicy i nas przytłoczą liczebnie. Będziesz wtedy błagał, aby taki Edmund pilnował ci tyłka.
Dowódca następie rozkazał spalić ciało i wyruszyć dalej na północ. Maekar jako zwiadowca był już przyzwyczajony do mrozu i długich marszów, ale mimo to cały czas klął w duchu.
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 25, 2018 5:52 pm

16 marca 336 AC

Grupa pod dowództwem Grenna ruszyła. Poruszali się powoli w śniegu. Szli gęsiego, jeden za drugim. Pogoda była spokojna, jako że byli osłonięci przez drzewa. Przemykali lasem, aby ominąć pełną od Dzikich Pięść. Podróż przebiegała spokojnie - nic im nie przeszkadzało, nie napotkali żadnego większego niebezpieczeństwa a przede wszystkim ani jednego Dzikiego. Było ich w sumie dziewięciu - Grenn, Deonte, Arthur, jego dwóch kumpli oraz czterech innych zwiadowców (trzech z Czarnego Zamku i jeden z Wieży Cieni).  Wydawało się, że wszystko będzie w porządku.
Wyszli z lasu i doszli do wielkiej jak na warunki za Murem rzeki - Mlecznej Wody. Skryty był warstwą lodu, gdzieniegdzie popękaną. Za wodą rozciągała się wielka i wspaniała panorama Mroźnych Kłów. Musieli przekroczyć rzekę, albowiem za nią znajdował się cel ich podróży. Wtedy ktoś krzyknął:
- Dzicy!
Wszyscy odwrócili się w miejsce wskazywane przez jednego ze zwiadowców. Nadciągała do nich grupa kilkunastu Dzikich (nie byli wstanie policzyć szybko ilu ich było), a pośród nich dwa rosłe wilki.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Deonte Waters on Nie Mar 25, 2018 8:27 pm

Nieszczęśliwie dla niego, Deonte wcześniej zgłosił się do drużyny którą miał dowodzić Grenn Niezorganizowany. Trochę żałował swojej pośpiesznej decyzji, mógłby choćby poczekać żeby usłyszeć od Snowa kto będzie dowodził którą kompanią. Po jakimś czasie jazdy konno, dotarli w okolicę jakiejś rzeki, jak się później okazało zwanej "Mleczną", nazwa ani trochę nie interesowała Watersa bo miał to głęboko w dupie. Gdy już mieli schodzić z koni i się przeprawiać, ktoś spostrzegł ruch w lesie, a potem krzyknął o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Waters ściągnął topór z pleców i upewnił się że sztylety były na miejscu, po czym spojrzał na "dowódcę" i się spytał.
- Walczymy, czy spierdalamy? - osobiście wolał tę pierwszą opcję. Choć nie lubił zabijać, to wolał pozbyć się problemu od razu.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Arthur Westford on Nie Mar 25, 2018 8:47 pm

Arthur jechał spokojnie i próbował udawać, że nie jest zły na dowódcę. Wychodziło to raczej średnio, zważywszy że nie umiał udawać.
-Dosyć, że zamiast się napierdalać z dzikimi będziemy się wałęsać jak smród po gaciach to jeszcze Gorold poszedł odprowadzać rannych. Jakby się do tego choć trochę nadawał... Może im jedynie cierpienie skrócić dobrym ciosem topora. No, ale przecież nie będę się kłócił, żeby został. Trzeba pokazać, że oddzielnie też umiemy działać...
Nagle wrzask "dzicy!"
Westford od razu się rozpromienił, a zobaczywszy przeciwników zrobił taką minę jakby biegło do niego 50 nagich dziewic trzymając puchary pełne miodu.
-Rozwalimy skorczysyńców, prawda? - spytał dowódcę takim tonem jak dziecko pytające ojca, czy może iść się pobawić z kolegami.
-Szkoda, że nas trójka, a nie czwórka, ale co tam tylu to i we trzech ubijemy, a przecież i reszta coś tam w boju warta - pomyślał.
Wyjął już jeden miecz i gotów był szybko zeskoczyć z konia, dobyć i drugi po czym ruszyć do ataku.
Czekał jednak na rozkaz.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 65
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 31, 2018 11:33 pm

Grenn nie namyślał się długo. Sytuacja była klarowna - nie mogli pozwolić im dokładnie poznać swojej lokalizacji.
- Napierdalamy! - krzyknął, zwracając konia. Rozpoczęła się walka. Dzikich w końcu nie było wielu (Deonte naliczył ich 10) i Nocną Strażą miała spore szanse wyjść zwycięsko z potyczki z dzikusami.
Walka, pomimo pozorów zorganizowania, szybko przekształciła się w szereg osobnych pojedynków, jako, że nikt nie byłby w stanie utrzymywać zwartego szyku w kilkuosobowych grupach. Deonte stanął naprzeciw jednego z Dzikich, średniego przygłupa z toporem i tarczą w ręce. Dziki od razu zaszarżował, niestety nieskutecznie. Waters odchylił się i ciął go po lewym barku, tak że tamten zaskomlał z bólu. Nim jednak zdążył cokolwiek więcej zrobić, Deonte już wbił mu topór w brzuch, zadając kolejną poważną ranę. Dziki w końcu jednak odskoczył, choć z trudem, i zaczął okrążać brata Nocnej Straży. Przez chwilę Waters nie mógł zrobić nic więcej, niż lekko obić mu prawe ramię. Po jakiejś minucie znalazł w końcu drogę do zwycięstwa. Trafił przeciwnika w Udo, przez co stracił równowagę i odsłonił twarz na cięcie topora Watersa, które trafiło dokładnie między oczy. Bezwolny i zimny już Dziki zaraz zsunął się z broni Deo bezładnie na ziemię.
Nie gorzej poradził sobie Arthur. Trafił na cięższego przeciwnika, masywnego osiłka o sześciu i pół stopach wzrostu. Początek może oszałamiający nie był - ot parę ślepych ciosów łatwo sparowanych przez przeciwnika. Zaraz jednak Westford wyminął jego gardę i potężnym ciosem miecza ciął go od czubka głowy. Uderzenie było tak potężne, że przepołowiło cały łeb Wolnego Człowieka, a miecz w końcu utknął w okolicy mostka.
W tym momencie Westford mógł zobaczyć jak radzą sobie jego towarzysze. A nie szło im najlepiej. Grenn, zepchnięty przez przeciwników nad brzeg zamarzniętej rzeki, został powalony i Dzicy zajmowali się już jedynie jego dobijaniem. Patrek zajęty walką z Dzikim został zagryziony przez jednego z wilków, który zaszedł go od drugiej strony. Zajęło to jego uwagę na tyle, żeby jego przeciwnik mógł minąć jego gardę i porządnie trafić go pod żebra. Alester z kolei właśnie powalił innego Dzikiego i nogą miażdzył mu głowę. Zaraz jednak musiał walczyć z kolejnym przeciwnikiem. Pozostali Zwiadowcy jakoś się trzymali - walka była w miarę wyrównana. A Renifer? Dzielny pies walczył najpierw z jednym z wilków, ale wrogi łucznik (jeden z dwóch) wpakował mu strzałę w nogę. Pies zaskomlał i starał się teraz jedynie przeżyć. Sytuacja Straży w każdym razie była niegodna pozazdroszczenia - szczególnie po stracie dowódcy.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las II

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach