Wysoka sala

Go down

Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Gru 21, 2017 7:52 am

Największa i najwyżej położona sala w Orlim Gnieździe. Odbywają się tu państwowe uroczystości i audiencje, ale na codzień pełni też funkcję sali jadalnej, a potrawy są grzane w jednym z kilku palenisk, lub przynoszone z przyległej do sali kuchni. Wybudowana z białego marmuru poprzecinanego błękitnymi żyłkami. Wsparta dwoma rzędami smukłych kolumn. Świtało wpada tu przez strzeliste, gotyckie okna. Pod nimi, na balustradzie galerii zawieszono portrety najważniejszych królów i lordów Doliny znanych historii. Na końcu sali znajduje się podwyższenie z tronem króla Doliny, wykonanym z Czardrzewa wiele wieków temu. Za podwyższeniem znajdują się drzwi i korytarz prowadzący bezpośrednio do samotni króla. Sala posiada kopułę, na której namalowano fresk przedstawiający Bitwę Siedmiu Gwiazd, podczas której Andalowie pod wodzą Artysa Arryna pokonali Pierwszych Ludzi i zdobyli władzę nad Doliną.
W tej sali oczywiście są też Księżycowe Drzwi, przez które skazańcy są zrzucani w przepaść.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Wto Sty 02, 2018 9:40 pm

Ranek 6 Stycznia 336 AC


Harry ubrał się w swój codzienny strój, bo przecież to było tylko śniadanie rodzinne, a nie jakiś bankiet z okazji przyjazdu innego króla. Po drodze przy jednym z drzwi korytarza prowadzącego na Wielką Salę spotkał swojego psa, Hectora. Chłopak przystanął tak na moment, po czym parę razy gwizdną. Zwierzak podniósł głowę ku swemu panu, gdzie zaraz pokazała się wielka radość, więc zaraz był on po paru ruchach obok Arryna. Młodzik uśmiechnął się pogodnie do psa i podrapał go za uchem. Ach, Tutaj byłeś przez ten cały czas. Chodź, idziemy na śniadanie, kolego. Rzucił do niego w myśli, ruszając zaraz po tym dalej do Wielkiej Sali. Kiwnął on tak przy tym dłonią, żeby czworonożny przyjaciel ruszył za nim. W końcu dotarł on na miejsce, gdzie już siedziało paru z jego rodu, a głównie jego rodzeństwo, więc witał każdego z nich pogodnym wyrazem twarzy i spokojnym- Hej. - Zajął on miejsce tuż obok swego starszego brata i brakowało jedynie dziadka, a bez dziadka zaczynać śniadania nie wolno. Książę tak jak zawsze wyglądał na zamyślonego bądź marzącego o czymś. W aktualnej chwili wyobrażał sobie walkę dwóch szermierzy. Najzwyczajniej siedział cicho i od czasu do czasu słucha, o czym rozmawia rodzinka, odpowiadając oczywiście przy zagadywaniu go. Sam pies rasowy siedział przy krześle księcia.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Wto Sty 02, 2018 10:15 pm

Kolejny dzień w Dolinie.
Harry jak zwykle udał się do septu tuż przed świtem, a później poszedł do Wysokiej Sali.

-Dzień dobry- przywitał z uśmiechem rodzinę. Wspólnie odmówili krótką modlitwę, po czym usiedli do posiłku.
Harrold przez dłuższy czas nic nie mówił. Budowa miasta i inne przedsięwzięcia pochłaniały króla niemal bez reszty. Znalezienie pieniędzy na inwestycje było nie lada wyzwaniem, jednak starzec chciał dokonać jak najwięcej zmian w państwie, dopóki ciało i umysł mu na to pozwalają.

Król wyrwał się z zamyślenia. Kraj krajem, ale o rodzinę trzeba dbać. Uwagę dziadka zwrócił Harrold Młodszy, a dokładniej jego pies.
Harry był chyba najbardziej skrytym z wnuków Arryna. Właśnie dlatego, dziadek pomyślał, że powinien z nim spędzać więcej czasu.
-Jak tam, Harry?- zagadnął chłopca z uśmiechem- - psiak nie sprawia Ci problemów?- spytał, po czym wysłuchał odpowiedzi wnuka, bardzo uważnie.

avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Wto Sty 02, 2018 11:37 pm

- Dzień dobry.- Powiedział cicho. Król Harrold powrócił z septu na śniadanie, a każdy na zamku wiedział, że to pobożny człek. Harry także chodził do zamkowej kapliczki by się pomodlić, ale często przesypiał owe wydarzenie, bo sen potrafił go tak mocno przykuć do łóżka, czego powodem były staranne treningi na placu w szkoleniu się na rycerza. Więc sam brak obecności na nabożeństwie odpłacał w porannej modlitwie. Samo śniadanie się zaczynało, więc książę otrzymał ciepłą zupę mleczną, a jak wiadomo mleko jest postawą wyżywienia wielkich rycerzy. Nagle zgadał go jego dziadzia, więc chłopak grzecznie odłożył łyżkę i obrócił głowę w kierunku mówiącego. Było widać, że przed chwilą wyrwano go z zamyśleń.- Nie, Dziadku. Sam go tresowałem. Hector jest bardzo mądrym psem.- W tym momencie spojrzał na swojego pupila z melacholijnym spojrzeniem.- Hector, turlaj się. - Mówiąc to, młody pokręcił dłonią, a zwierzak jak na zawołanie poturlał się po podłodze i ponownie przysiadł. Tak jak wspominane było wcześniej, pies był bardziej rasowy i czystszy od połowy chołoty z Westeros, więc młody mógł kazać mu się turlać po ziemi. Książę był dumny z tego, ile to tych zwierzak sztuczek umie.- Umie też tropić. - Rzekł spokojnym tonem wracając tak przy tym wzrokiem na Pana Doliny.- Dzisiaj zamierzałem trochę z nim popolować dziadku, o ile mogę, ojcze.- Tutaj na koniec sprowadził wzrok ku tacie czekając na odpowiedź w tej sprawie. Harruś dość często wyjeżdżał na jakieś jednodniowe wędrówki bądź wielodniowe z ich dworskim łowczym po ich zmiemiach, więc to nie było nic nowego. Jeśli chodzi o kwestię przetrwania na dzikim terenie, to rudziecel umiał przeżyć. Jeśli nie było więcej pytań, młodzieniec wrócił do bycia owym cichym księciem jedzącym zupę mleczną.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Pią Sty 05, 2018 3:49 pm

Król zaklaskał rozbawiony sztuczkami psa. Co prawda trzymanie takiego zwierzęcia w ciasnym zamku nie było najlepszym pomysłem, ale wnuk pokazał, że potrafi się nim należycie zajmować.
-Gratulacje- powiedział z uśmiechem- samodzielne ułożenie psiaka jest nie lada wyczynem. Możesz być z siebie dumny, Harroldzie Młodszy.

Król nie wtrącał się do decyzji ojca Harry'ego. To były dzieci Robina, a nie Harrolda, zresztą Stary Sokół był już za stary na opiekę podrostkami.

Kiedy Robin i Harry skończyli uzgadniać tą sprawę, dodał tylko:
-Tylko nie jedź za Krwawą Bramę
, po czym się zaśmiał z tego truizmu.

- A co powiesz wnusiu na wyprawę z sokołami za kilka dni?- zapytał.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Pią Sty 05, 2018 11:52 pm

- Dziękuję. - Odrzekł nijakim tonem do dziadka. To nie tak, że go nie lubił, tylko głos młodzika był strasznie bezuczuciowy. Spojrzał on tak jeszcze raz po psie i uśmiechnął się lekko w duchu na jego towarzystwo przy śniadaniu. Po chwili wrócił on do rozmowy z ojcem na temat możliwości wyjechania na parodniowe polowanie. Sam ojciec się zgodził, więc reszta już była z górki, bo pozostało jedynie ogarnąć ekwipunek i swoich dwóch rycerzy. Był ciekawe, co się może wydarzyć podczas tej wyprawy w Dolinę. Może upoluje on jakiegoś wielkich rozmiarów wilka bądź jelenia? Któż to wie. Na sam "żart" z wyjazdem za Krwawą Bramę wykonał nerwowy uśmiech do dziadka, bo i tak nie zamierzał tam wyjeżdżać.- Oczywiście, dziadku.- Jednak zaraz Harrold starszy zaproponował polowanie z Sokołami, na co młody bardzo pozytywnie zareagował w duchu.- Nigdy nie byłem na takim, ale chętnie.- Rzekł ciepłym tonem do Króla, by zaraz po tym kontynuować swoje śniadanie i ruszyć z przygotowaniem rzeczy na łów.
Jeśli było już po wszystkim, wnuczek ładnie się pożegnał z rodzinką, żeby to zaraz ruszyć, robić swoje.

avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Nie Sty 14, 2018 2:44 pm

1 lutego 336 roku
-Szlachetni Waszmościowie, powitajcie Harrolda, Pierwszego Tego Imienia z rodu Arrynów, z bożej łaski Króla Góry i Doliny, Władcy  Król Góry i Doliny, Władca Zimnej Wody, Trzech Sióstr, Paluchów, Kamyka, Paps, lasu Snakewood i Gór Księżycowych, suweren Gulltown, Runestone, Wickenden, Longbow Hall, Old i New Anchor, Redfort oraz Domu Serca; lord Orlego Gniazda oraz Krwawych i Księżycowych Bram!- zapowiedział jeden z wychowanków, pełniący rolę szambelana, tuż przed wejściem Harrolda do sali.
Kiedy przechodził przez salę, zagrała orkiestra, w nawach bocznych wzniosły się tumany białego proszku, a ze sklepienia zaczęły spadać płatki zimowych róż. Arryn był oczywiście ubrany elegancko, miał też założone insygnia królewskie.
W miarę zbliżania się do tronu, lordowie siedzący w kolejnych ławach padali na kolana. Usiedli dopiero, gdy król zasiadł na tronie i skinął głową.

Tegoroczna ceremonia nie różniła się zbytnio od tych w poprzednich latach.

Harrold ponownie powitał swoich wasali. Widział się już z każdym z osobna w Księżycowych Bramach, gdy w poprzednich dniach zjeżdżali się ze swoich siedzib. Widział ich wszystkich razem wczoraj, gdy wspólnie modlili się w sepcie przed wyprawą w górę.
Ludzie Doliny byli jednak przywiązani do ceregieli i Harry zawsze o tym pamiętał.
Pierwszą częścią obrad było odnowienie przysięgi feudalnej przez każdego z lordów.
Następnie przyszedł czas na sprawozdania z mijającego roku. Wasale mogli pochwalić się rozwojem armii czy majątku, a także opowiedzieć o napotkanych problemach. Najważniejsze dla Harrego były jednak raporty z wybrzeży o aktywności piratów i z ziem graniczących z Górami Księżycowymi o rajdach dzikusów.

Po omówieniu najbardziej naglących spraw, Arryn przeszedł do najważniejszej przewidzianej na dzisiaj spraw
-Szanowni lordowie, po naradzie z moimi doradcami zdecydowałem, że nadeszła pora, by ostatecznie rozwiązać kwestę dzikusów z Gór Księżycowych. Ci barbarzyńcy zbyt długo terroryzowali cywilizowaną ludność Doliny i zabili zbyt wiele dobrych kobiet i mężczyzn. Nawet mój szlachetny poprzednik, Robert- tu dyskretnie spojrzał na Littlefingera. Ten, podobnie jak inni lordowie z Rady Królewskiej, siedział pośród innych możnych (lecz miał przy sobie swoje insygnia). Ponieważ król nieustannie  zmieniał miejsce, w które patrzy, a na samym Petyrze zawiesił wzrok tylko na chwilę dłużej, nikt nie powinien zwrócić na to uwagi.

-Za dwadzieścia jeden dni rozpoczniemy najazd. O wschodzie słońca, każdy oddział wkroczy w góry na przydzielonym odcinku. Wymarsze poprzedzą zwiady, które rozpocznijcie jak najszybciej.
Wyekwipujcie swoje załogi zamkowe, a także piechotę i łuczników w posiadany sprzęt. Jeśli zalejemy klany w całym paśmie jednocześnie, nie pozostanie im nic innego jak sczeznąć.
- zakończył. Był ciekaw, jak zareagują jego poddani.



Ostatnio zmieniony przez Harrold Arryn dnia Pon Sty 15, 2018 11:29 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Nie Sty 14, 2018 5:02 pm

Harry na ową uroczystość ubrał się w najlepsze ubrania, jakie tylko miał i były godne królewskiej krwi. Do tego całego kompletu dołączył on długą do ziemi błękitną peleryną na srebrne zapięcie. Porządnie wyczesał swoje włosy, poprawił jeszcze co, było trzeba, po czym ruszył nałożyć swój przepiękne książęcy diadem, który miał symbolizować jaką ważną personą jest na dworze Orlego Gniazda. Psa natomiast zostawił on w swoim pokoju, bo raczej nie będzie z nim latał po gościach jak jakiś psiarczyk. Odebrał przy okazji swoją młodszą siostrę i ruszyli oni wspólnie na balkon w Wysokiej Sali. Z balkoniku oglądali oni wszystkich gości z góry, a junior Harrold musiał wysłuchiwać ploteczek siostry na ich temat. Młody książę wypatrywał z wielkim skupieniem wasali swego dziadka i zaczynał sobie po ich herbach wymieniać w głowie nazwiska tych ważnych rodów. Pan Redfort, Ser Borrell, Hunter, Corbray, Waynwood, Royce, Tempelton, Belmore, Bealish, Grafton, Lynderly, Coldwater, Donniger, Moor...dalej są zasłonięci. Wymawiał tak nazwisko każdego z przybyłych, rozpoznając herby, ale w końcu nie wymienił wszystkich, bo nie wszystkie osobistości były tak super widoczne, bo tłok był nawet spory. Tak czy siak, rozpoczęła się spora pogadanka na temat ich królestwa, więc rudzielec trzymał się i próbował stać na tym balkonie tak dumnie, jak to tylko możliwe. Sama ceremonia wejścia króla była iście prestiżowa, pomyśleć, że to kiedyś ojciec Harry'go będzie takie wyprawiał albo i nawet jego starszy brat. W końcu doszli oni do przysiąg wasalnych, które bardzo podobały się młodszemu ze względu na podtrzymywaniu tradycji. Momentami nawet sam bezgłośnie je wymawiał wraz z jednym młodszym lordem z Doliny. Czas tak mijał, aż w końcu doszli oni de sedna tej całego zebrania, a mianowicie ataku na Górskie Klany. Niebieskooki był zaskoczony takim obrotem spraw, ale nie nic nie było po nim widać, jakby w ogóle go to nie ruszało. To oznacza możliwość zdobycia ostróg. Rzuciło się to w głowie młodzika, ale nie myślał on tylko o tym. To było bardzo ambitny plan, po którym Dolina w końcu pozbawi obecności Heretyków w ich królestwie. Oby to się wszystko udało.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 20, 2018 11:14 pm

Ceremonia przechodziła bez żadnych odchyłów. Wszystko działo się tak jak powinno. Gdy doszło do składania raportów, pierwszy wystąpił Lord z Sutków i zaczął mówić.
- U nas może górali nie ma, ale w ostatnim miesiącu kilku piratów wylądowało na wyspie i zaczęło kraść po wioskach. - powiedział oburzony, do jego sprawozdania dołączył Lord z Trzech Sióstr. - I u mnie to samo. No ale od tamtej pory rzadko ich widać,
czasami tylko się usłyszy o złupionym statku. Nie jest to żadna plaga.
- oznajmił i usiadł na swoim miejscu. Inaczej sprawa wyglądała wobec rodów położonych w górach i dolinie. Pierwszy wstał Lord Belmore, który był niezwykle oburzony. - To jakieś żarty! Te brudasy ostatnio są tak zuchwałe jak conajmniej żelaźni w dawnych czasach! Dawno nie widziałem takiej aktywności. Porywają i rabują jak nigdy dotąd. Tylko w tym tygodniu, straciłem na nich tyle złota że aż żal mówić! - krzyknął, a dwójka innych lordów z okolicy aktywności górali, mu zawtórowali, w końcu mieli te same problemy. Gdy tylko Arryn powiedział ze nadszedł czas rozwiązania tego problemu, wszyscy wstali i wznieśli toast za swojego króla. Nie było wątpliwości, każdemu zależało na wybiciu tego śladu przeszłości.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Pią Lut 02, 2018 12:06 pm

Harrold ze spokojem obserwował entuzjazm na sali. Są jak dzieci, które dostały od ojca wymarzony prezent, pomyślał mimowolnie.
Jeżeli szkody wyrządzone przez piratów pozostaną niewielkie, zajmiemy się nimi po zakończeniu wyprawy na górali. W razie zwiększenia ich aktywności, możecie się Waszmościowie spodziewać rozkazu o zebraniu floty. Zależnie od kosztów wojny pomyślimy o rozbudowaniu armady- powiedział spokojnym, acz poważnym głosem do Eleshama i Sunderlanda.

-Jeszcze jedna kwestia, moi lordowie. Gdy wyplewimy dzikusów z gór, Górski Trakt stanie się bezpieczną drogą z naszej ojczyzny do Dorzecza i innych regionów Westeros. Czy według Was powinniśmy pozostać w izolacji, która przez ostatnie lata doprowadziła nas do dobrobytu, czy też możemy zaryzykować otwarcie się na handel i stosunki z politycznie słabym i niestabilnym Dorzeczem?- zapytał. Niezależnie od opinii poddanych, zapewnił, że nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie i w najbliższym czasie stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Król był po prostu ciekaw poglądów swoich wasali.

Kiedy omówiono już wszystkie ważne sprawy, król powstał z tronu:
-Dobrze więc!- zakrzyknął- tegoroczne obrady uważam za zakończone. Pozostańcie moimi gośćmi tak długo jak chcecie, lecz jeszcze dziś wyślijcie kruki do swoich zamków. Ruszamy na wojnę, mości Panowie, a Wasz Król chce, by każdy był na nią gotowy- zakończył. Następnie klasnął w dłonie, a do sali wkroczyła służba, która przestawiła stoły spod ścian na środek pomieszczenia, a później je zastawiła. Skończył się czas rozmów, a rozpoczęła się uczta.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Pią Lut 02, 2018 3:53 pm

Harry obserwował tak całe obrady swoimi błękitnymi oczyma i doszedł do wniosku, że jego dziadek ma bardzo wielkie poważanie wśród swych wasali, co bardzo cieszyło chłopaka. Jedynie czego nie popierał u swego Króla, to tego lekkiego odizolowania się od innych królestw, no ale cóż, młodzik by w życiu nie przeciwstawiłby się słowo swego pana dziadka, więc aktualna sytuacja jakoś specjalnie niebieskookiemu nie dokuczała. W pewnym momencie założył on dłonie na swoją pierś i począł rozmyślać. Mam mało czasu na przygotowania, a muszę pokazać godną księcia walkę mieczem podczas walki o Góry. Muszę być przykładem odwagi dla niżej urodzonych. Iść godnie z aspektami Wojownika w bój. Na ten moment nie pozostało nic innego niż czekania do końca obrad. Wasale w tym wypadku mogli mieć w ogóle inną wizję tego wszystkiego. W dodatku młodego zaciekawiło, kto będzie dokładnie tymi armiami dowodzić. Młodzieniec zapyta się już o to swego dziadziunia po spotkaniu możnych. Możliwe, że sam dzidek ruszy w bój z mieczem w dłoni.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 04, 2018 2:41 pm

Lordowie znad morza pokiwali głową w zrozumieniu do swojego króla, byli mu wdzięczni za podjęcie takowej decyzji. Jedną sprawę miał jeszcze jednak lord Sunderland.
- Królu, czy wojska z Trzech Sióstr też mają przybyć na twe wezwanie? Wszak daleko nam od problemów górali, a jednak pozostawienie sił w obwodzie byłoby rozważniejsze. - oznajmił, ale jego pytanie wynikało bardziej z chciwej natury, która nie chciała wydawać pieniędzy na utrzymywanie wojsk.
Gdy przeszło do kolejnej sprawy, wśród wysoko urodzonych rozgorzały szepty. Wszyscy gorąco dyskutowali, niektórzy lekko unosili głos, aż w końcu dziewięciu na czternastu z nich wstało, a wybrany przez nich reprezentant w postaci lorda Royce'a, odezwał się. - Miłościwy królu, nasza strona. - powiedział i odwrócił się, pokazując dłonią po kolei lordów Huntera, Sunderlanda, Redforta, Melcolma, Corbraya, Waynwooda, Lynderlyego, Eleshama. - Z całym przekonaniem uważa że to co się stało ponad trzy dekady temu, było wręcz nagrodą od bogów. Wszak izolacja która trwa już dość sporo czasu, pozwoliła nam na oderwanie się od problemów reszty tego zepsutego kontynentu i zajęcie się bardziej cywilizowanym wschodem, który ma nam więcej do zaoferowania. - powiedział i się lekko skłonił. Po jego wypowiedzi powstał lord Pryor i spojrzał krzywo na swego przedmówcę. - Blaga. Izolacja jest głupia, za granicą wciąż siedzą nasze rodziny, w końcu nie aż tak dawno odłączyliśmy się od polityki kontynentu. Poza tym, obecnie możemy handlować tylko drogą morską, co na pewno nie wspomaga mniejszych przedsiębiorców których nie stać na łodzie i ochronę. A Dorzecze to świetny rynek zbytu dla naszych produktów, których mamy ostatnio sporo. - powiedział i uśmiechnął się pod nosem. - Mamy sporo, bo nie frasujemy się głupotami sąsiadów! - powiedział twardo lord Corbray.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Lut 08, 2018 12:08 pm

-Lordzie Sunderland, myślę, że wzmożone patrole skutecznie odstraszą piratów- odpowiedział spokojnie. Nie podobało mu się, że Siostrzanin próbuje się wyłgać od państwowego obowiązku, ale z drugiej strony cieszył się, że wyspiarze sami dali sobie spokój z piractwem.

Zgodnie z przewidywaniami, kwestia izolacji wywołała niemałą dyskusję. Z ciekawością zauważył, jak Royce i inni wpływowi lordowie opowiedzieli się za podtrzymaniem decyzji Littlefingera sprzed trzydziestu lat.
Dobrze... bardzo dobrze...
Na koniec wstał z tronu i podniósł dłonie w pojednawczym geście:
-Szlachetni lordowie, tak jak wspomniałem wcześniej, ta sprawa nie ulegnie zmianie w najbliższych tygodniach. Górale są naszym priorytetem, a i w Dorzeczu w tym czasie może dojść do pewnych zmian. Bądźcie spokojni i nie kłopotajcie sobie tym głowy. Król był po prostu ciekaw Waszych opinii.

Po tej przemowie zakończono obrady.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Pią Lut 16, 2018 10:59 pm

13 lutego, wieczorem

Dla specjalnego gościa przygotowano bardziej wykwintną niż zwykle kolację. Wszyscy ubrali się odświętnie, a Saer i jego towarzysze zostali zaproszeni do stołu na podwyższeniu. Na galerii orkiestra przygrywała spokojne melodie.
-Moi czcigodni goście- uroczyście powitał ich król- witajcie w moim domu i u mego stołu.
Następnie podano Costayne'owi chleb, sól i wino. Taki był Andalski zwyczaj podejmowania gości. Odtąd każda krzywda, jaka stała by się Saerowi, czyniła Harrolda przeklętym w oczach bogów i ludzi.

-Siadajcie- zachęcił Arryn- opowiadajcie! Co Was skłoniło do przybycia w moje skromne progi? Jak się mają sprawy w królestwie Wysokiej Wieży?

Do Doliny docierało niewiele informacji i każda nowina była dla Arrynów dużą ciekawostką.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Saer Costayne on Sob Lut 17, 2018 12:19 pm

Od przybycia do Orlego Gniazda minęła godzina, może nieco więcej a do Saera już dotarł posłaniec oznajmiający że uroczysta kolacja odbędzie się w Wysokiej Sali, do której on i jego towarzysze zostaną zaprowadzeni aby przypadkiem nie błądzili po zamku.
Costayne stojąc w drzwiach, przerastał posłańca niemal dwukrotnie przez co patrzył na niego dosłownie z góry. Kiedy chłopiec zdawał się lekko denerwować, Saer uśmiechnął się ciepło i położył młodzieńcowi dłoń na ramieniu.
Dziękujemy za zaproszenie. Prowadź więc do swojego Pana, bardzo chętnie poznam go osobiście. - po tych słowach Saer ruszył za posłańcem, po drodze przywołując do siebie Williamia oraz Rolanda.
___________________

Wysoka Sala tak jak cały dobytek lorda Arryna robiła duże wrażenie co Saer okazał rozglądając się z uśmiechem wokół siebie, zatrzymując wzrok na muzykach, przybranych i zastawionych pięknie stołach, aż wreszcie na głównej postaci, która znajdowała się na honorowym, środkowym miejscu.
Saer ruszył pierwszy w stronę swojego gospodarza i skłonił się w geście szacunku.
Lordzie Arryn, jestem wdzięczny za Twoją gościnę. - powiedział Saer, przyjmując powitalny poczęstunek z odpowiednim namaszczeniem.
Kiedy po kilku chwilach cała trójka przybyszy zajęła już miejsca przy wyróżnionym stole (Saer oczywiście wstrzymał się, aby to Lord Arryn usiadł pierwszy, William i Roland usiedli po Saerze), młody Costayne uśmiechnął się nie mogąc wstrzymywać dłużej swego zadowolenia.
Królestwo Wysokiej Wieży ma się dobrze i dzięki Siedmiu nie dzieją się tam rzeczy tak złe jak w niektórych częściach kontynentu. Co do kwestii politycznych, niestety należę do tej części ludzi, którzy postanowili całkowicie odciąć się od tego tematu, poświęcając się czemuś zupełnie innemu. - Saer wziął do swojej wielkiej dłoni kielich z winem, aby zwilżyć nieco usta. Niechętnie musiał przyznać sam przed sobą, że rozmowa z lordem była jednak lekko stresująca, nawet mimo tego że raczej nie spodziewał się by spotkało go tutaj cokolwiek złego.
Pytał lord o powód naszego przybycia, więc zacznę od początku - tutaj lord Arryn usłyszał opowieść o tym jak w dalekich, południowych częściach kontynentu Saer niemal padł ofiarą zbiorowej napaści zwykłych bandytów, którzy chcieli wykorzystać jego dobre serce, chęć pomocy tylko po to by zabrać jego cenne rzeczy i pozbawić życia. Jeden z bandytów tuż przed śmiercią rzekomo chciał wracać do swoich rodzinnych stron, do Doliny i stąd też stała się ona pierwszym punktem w długiej podróży jaką zapoczątkował Costayne.
Nie interesuje mnie polityka, nie pragnę złota, zamków, kobiet. Wyruszyłem w podróż razem z moimi wiernymi przyjaciółmi aby przywracać w Westeros równowagę, pokój i dobro. Człowiek z tych stron zszedł na złą drogę, napotkał mnie i poległ, dlatego pragnę właśnie tutaj zacząć pomagać. Złe uczynki innych będę starał się wymazywać naszymi dobrymi uczynkami. - Saer dopiero teraz postawił kielich na stole i raz jeszcze rozejrzał się po sali.
To miejsce wygląda na szczęśliwe i spokojne, ale nie ma miejsc idealnych i pozbawionych zła. Jeśli jest cokolwiek w czym moglibyśmy pomóc mieszkańcom Doliny, będziemy szczerze uradowani.
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Sob Lut 17, 2018 11:24 pm

Harry jak nigdy nic siedział przy stole na kolacji pijąc mleko, aż tu nagle wlatuje prawie dwumetrowy rycerz z bandą. Młodzik odłożył tak pusty kielich na miejsce, po czym dokładnie im się przyjrzał swoimi melancholijnym spojrzeniem. Książę oczywiście przywitał ich skinieniem głowy, ale nie wstawał, bo nawet według etykiety nie musiał. Siedział on i tak słuchał przybyszy, z czego bardzo szanował zdanie o zlaniu polityki. Chłopak wiedział jak bardzo to potrafi zjeść człowieka, więc do tych zajęć kierował się wyłącznie z obowiązku, mając nadzieję, że nigdy nie dożyje zostania Królem Doliny. Zaraz zaczęła się opowieść rycerza, o tym, jak to walczył z bandytami, więc rudowłosy słuchał w duchu z ogromną ciekawością. W końcu on sam chciał zostać rycerzem, więc to była naturalna reakcja. Dziadek mógł również zauważyć niecodzienny uśmiech na twarzy wnuka, bo niebieskookiego ciągle bawiły ruchy wąsa Saer'a podczas opowieści. Widok był naprawdę niecodzienny, bo przedstawiał uśmiechającego się księcia, który zawsze wyglądał tak, jakby w ogóle nie spał. Tak czy siak, rycerzyna wywarł naprawdę pozytywne wrażenie na Juniorze Harroldzie. Wygląda na dobrego człowieka i rycerza także. Mimo tego, młodzieniec się nie odzywał, a jedynie pokornie słuchał rozmowy. W sumie to jeden z rycerzy nerwowo ruszył się, gdy gość powiedział do Króla Harrolda...lordzie.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Pon Lut 19, 2018 12:37 pm

Król usiadł jako pierwszy, po czym gestem dłoni pozwolił innym uczynić to samo.
Brak zainteresowania polityką... obyś nigdy nie musiał się nią interesować, chłopcze, skomentował w myślach. Wywodu Saera słuchał z uśmiechem, od czasu do czasu kiwając głową.

Harrold był zaskoczony tak konkretną odpowiedzią.Bardzo ciekawy człowiek, przyznał w duchu.

-Cóż...- zaczął zakłopotany- przykro mi, że spotkała Cię krzywda ze strony moich poddanych, ser. Jeśli coś w tym wypadku straciłeś, chętnie Ci to zadośćuczynię.
Jeśli zaś chodzi o pomoc...
- król zamyślił się, po czym podał Cosatyne'owi dwie propozycje:
-Możesz ser służyć mi w eskorcie do Casterly Rock, gdzie wkrótce się udam wraz z rodziną. Jednocześnie, jeszcze w tym miesiącu rozpocznie się wojna z górskimi klanami. Jeśli nie boisz się śmierci, ser, możesz wyruszyć, by pomóc w oczyszczeniu Gór Księżycowych z tego robactwa.
Twoje pobudki są piękne, ser, ale obywatele innych królestw nie mogą przemieszczać się swobodnie po Dolinie. Zgaduję, że zaciągnięcie się na służbę u mnie lub jednego z lordów na dłużej nie zainteresuje Waszmości, a oprócz tych dwóch propozycji nie mogę nic innego zaoferować.


Harrold przez chwilę zastanawiał się, dlaczego Saer uporczywie nazywa go lordem. Nie zamierzał go poprawiać, gdyż król, który powtarza, że jest królem, tak naprawdę nim nie jest. Najwyraźniej taki jest zwyczaj wśród poddanych Hightowerów, stwierdził i nie zaprzątał sobie już tym głowy.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Saer Costayne on Wto Lut 20, 2018 11:45 am

Jaśniepanie, nigdy nie ośmieliłbym się zażądać czegokolwiek za uczynki ludzi, którzy postanowili obrać własną, złą ścieżkę. Nie straciłem nic, zyskałem jednak cel i to jest dla mnie największa, najlepsza zapłata od losu. - Saer przez moment wręcz przeraził się, że Król źle zrozumiał jego intencje i oczekiwania. Uznanie go za materialistę lub kogoś kto po prostu liczy na zysk dzięki jakiejś ckliwej historyjce byłoby chyba najgorszym co mogłoby spotkać młodego rycerza.
Przedstawione przez władcę propozycje były interesujące, jednak tylko jedna wydawała się Saerowi idealnie dopasowana do tego kim był, w czym był naprawdę dobry i jakie uznawał sposoby czynienia dobra.
Jestem pewien, że Królewska Straż jest doskonale wyszkolona. Moja obecność podczas eskorty mogłaby być odebrana przez niektórych z nich jako brak pełnego zaufania w ich zdolności. Jeśli pozostawiasz mi Panie wybór, chętnie wybiorę drugą propozycję i mam nadzieję, że dzięki temu pomogę ocalić chociaż jedno wartościowe życie. Jak Waszmość widzi, Siedmiu stworzyło mnie do walki i nie śmiem temu zaprzeczać. - Costayne ponownie chwycił kielich i uszczknął z niego niewielki łyk. Przechylając kielich, kątem oka Saer zauważył skierowane na niego spojrzenie młodego lorda, siedzącego przy tym samym stole. Nie znał jeszcze jego imienia, ale chłopak wydawał się dość spokojny, ale po jego oczach Saer wywnioskował, że coś nie daje mu wewnętrznego spokoju. Nie był to jednak czas na osobiste rozmowy, dlatego Costayne jedynie uśmiechnął się do młodzieńca i skinął ku niemu głową unosząc delikatnie kielich z winem.
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Wto Lut 20, 2018 3:55 pm

Zyskanie celu. Powtórzył sobie w głowie młodzieniec. Czy on w sumie miał jakiś cel w życiu? Zamierza być rycerzem, ale co dalej? Zamierza on potem zostać przykładem cnot rycerskich którymi się kieruje w życiu. Jedyny problem był taki, że często w jego życiu nie było żadnych okazji, by się czymś takim wykazać. Możliwe, że będzie musiał ruszyć na trakt, by się przekonać na własnej skórze, jak łatwo dotrzymuje się ślubów rycerskich. Ciężej na pewno jest trzymać się tych zasad, gdy jest się władcą i trzeba wygrać wojnę. Zaczął on sobie wyobrażać samego siebie na białym rumaku ratującego bezbronną rodzinę przed bandytami. Ech. Tak czy siak chłopak ogarną się z tych przemyśleń i wrócił do rzeczywistości. Momentami za często się zamyślał na temacie swoich rycerskich pobudek.
- ... - Książę miał o czymś zagadać do Króla, ale obecność nieznajomych zapychała jego śmiałość w tym pytaniu w kąt, więc wrócił do pilnego słuchania rozmowy z gośćmi. Jego wyraz twarzy ponownie był nijaki, a spojrzenie spokojne.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Pią Lut 23, 2018 1:16 pm

-Nie posądzam Cię o zwykły materializm, ser- rzekł król pojednawczym tonem- jako władca Doliny, czuję się odpowiedzialny za swoich poddanych. Chciałem Ci wynagrodzić krzywdy, jakich doznałeś, bo uważam, że masz pełne prawo domagać się zadośćuczynienia od seniora winowajcy. Jeżeli jednak zamiast tego chcesz pomóc w utrzymaniu porządku, to niezwykle szczytna postawa.
Harrold zrobił chwilę przerwy i pociągnął łyk złotego arborskiego, po czym kontynuował:
-Ponieważ i ja, i moi wasale raczej radzimy sobie z utrzymaniem porządku, zaproponowałem Ci, ser Costayne, udział w rozwiązaniu jedynego poważnego problemu mego królestwa.
Wyprawa rusza z Krwawej Bramy za dziewięć dni. Za sześć dni moi żołnierze wymaszerują z koszar na swoje pozycje.


Wydało mu się, że Harry chciał coś powiedzieć:
-Mówiłeś coś, wnusiu?

Następnie przeszedł do lżejszych tematów:
-Dość już poważnych tematów! Opowiedz mi Waszmość nieco więcej o sobie, proszę. Dolina nigdy nie miała ożywionych kontaktów z Trzema Wieżami, jednak chętnie posłucham, jak się żyje w królestwie Hightowerów. Czy lord Costayne jest zdrowy? Macie jakieś plany, przedsięwzięcia? Czy Żelaźni Ludzie Was nie napadają? A może Stare Miasto żąda zbyt dużych podatków?
Ser Saerze, powiedz mi proszę, jakie masz dotychczasowe doświadczenie w wojaczce? Służyłeś w armii Trzech Wież? A może działałeś Waść jako najemnik lub brałeś udział w turniejach?
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Nie Lut 25, 2018 11:07 am

Wnuk spojrzał tak na dziadka z pytaniem, co to on niby chciał powiedzieć. Otóż nasz młodzieniec chciał rzecz coś na temat rycerzy domowych, bo najwidoczniej Sir Costayne miał takowym być.
- Tak.- Zaczął na początku nieśmiało.- Chodzi mi o przysięgę służby rycerzy domowych, dziadku, o ile Sir chce być takowym rycerzem Orlego Gniazda.- Jak krótko zaczął, tak szybko wyjaśnił o co mu chodzi. Dziadek Harrold wiedział, że młodzieniec przywiązuje straszną wagę do takich spraw jak tradycja oraz przysięgi. W końcu książę potrafił z pamięci recytować każdego rodzaju śluby, nawet te z Północy. Najzwyczajniej go to jarało, był przecież młody i aspirował o pas rycerski, więc wszelakiego rodzaju ballady bądź to powiastki o pierwszych przysięgach nie były mu obce. Zmieniając już trochę temat, bo była wzmianka o wypędzaniu Górali, podczas której miał uczestniczyć sam rudzielec. Możliwe, że będzie to w końcu godna chwila się wykazać w boju! Te lata żmudnych treningów raczej nie pójdą na marne, a zamkowa stal ochroni go przed każdym niehonorowym ciosem takim jak strzał z łuku. Potem dziadzia zszedł na lżejsze tematy, więc młodzik wyłącznie słuchał rozmowy. Momentami ponownie się zamyślał na krześle i wędrował krokami wyobraźni w dal, wyobrażając siebie już starszego i z rycerskim pasem.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Saer Costayne on Wto Lut 27, 2018 1:31 pm

W takim razie również ja razem z moimi przyjaciółmi stawimy się za dziewięć dni w Krwawej Bramie, Jaśniepanie. Z radością stawimy czoła tym, którzy szczycą się szerzeniem zła i spędzają dobrym ludziom sen z powiek. - odpowiedział Saer Królowi Doliny nie mogąc już doczekać się tego "wydarzenia". Kątem oka spojrzał również na swoich towarzyszy, którzy oczywiście zdawali sobie sprawę z tego, że prędzej czy później przyjdzie im nadstawić karku dla szczytnej drogi Saera, jednak może jeszcze nie zdążyli nacieszyć się wszystkimi udogodnieniami jakie spotkały ich tu na miejscu.

W chwilę później, młody Costayne wreszcie dowiedział się kim był młody lord siedzący przy tym samym stole. Wnuk Harrolda był wyraźnie młodszy od Saera, jednak zaimponował mu znajomością przysiąg rycerskich, co zapewne świadczyć mogło o jego osobowości. Wprawdzie nikt komu w głowie zabawa i wylegiwanie się, nie trudziłby się zapamiętywaniem słów przysiąg rycerskich.
Przysięga służby powiadasz, młody lordzie... Niestety biorąc pod uwagę nasz plan podróży czyli dokładniej ujmując całe Westeros wzdłuż i wszerz, obawiam się że w niektórych przypadkach takowa przysięga mogłaby utrudniać naszą misję. Pragniemy pozostać neutralni względem wszystkiego i wszystkich, chociaż nigdy nie odwrócimy się od potrzebujących, nawet... nawet gdyby byli to Dzicy. Wierzę, że nawet wśród nich znalazłbym płomyk dobra, który warto byłoby ochronić. - Costayne zawahał się na moment, jednak szybko dokończył myśl. Wiedział, że jeśli Władca Doliny jest dobrym człowiekiem, zrozumie w pełni tok myślenia jakim kierował się młody Rycerz.

Wreszcie po chwili niepewności, Saer usłyszał pytania które rozluźniły nieco atmosferę, która napięta była zapewne tylko dla niego samego. Uśmiechnął się na samo wspomnienie ojca, starego lorda Costayne i uniósł lekko wzrok ku górze.
Ojciec, lord Costayne jest w pełni sił i nie narzeka na zdrowie. Dziękuję za to niebiosom i mam nadzieję, że jeszcze długo będą miały nasz ród w swej opiece. Jak wspominałem nigdy nie interesowałem się polityką, a większość czasu spędzałem z Maestrem ucząc się lub trenując razem z naszymi żołnierzami. Nie przypominam sobie, aby ojciec kiedykolwiek wspominał o niezgodzie z naszymi "sąsiadami", a gdyby jakieś niepokoje widniały na horyzoncie, zapewne dowiedziałbym się tego w koszarach. Śmiem więc twierdzić, że opuszczałem rodzinne GNIAZDO kiedy było ono miejscem spokojnym i pozbawionym zbędnych trosk. Za to również jestem niezmiernie wdzięczny i każdego dnia modlę się by pozostało tak jak najdłużej.

Chwała niebiosom! - zakrzyknął nagle Roland unosząc w górę swój kielich. Saer wystraszył się nieco na to uniesienie, jednak szybko dostrzegł rumieńce na policzkach przyjaciela i zrozumiał, że jest to efekt wspaniałego wina jakim poczęstował ich Król Doliny. Costayne zaśmiał się i przeprosił za ten nagły wybuch, by następnie dokończyć odpowiadać na pytania zadane przez gospodarza.
Kwestia mojej wojaczki jak to ująłeś Panie, jest lekko skomplikowana. Zabroniono mi całkowicie oddać się służbie w armii, jednak mój upór sprawił że zostałem dopuszczony do naszych najlepszych wojaków. Czerpałem od nich wiedzę przez wiele lat i starałem się na bieżąco łączyć z praktyką. Rola najemnika jest mi całkowicie obca ze względu na pochodzenie, zaś turnieje obserwowałem jedynie jako widz, gdyż nie uważam aby ujawnianie swoich umiejętności wobec wszystkich działało na moją korzyść. Poza tym nagrody, wyróżnienia, oklaski, to nie moja bajka. Czy wątpisz Panie w to, że okażemy się przydatni na polu walki? A może pragniesz dowodów naszych umiejętności? Chętnie podejmę wyzwanie od któregokolwiek z Twych poddanych, zaś w razie porażki z honorem oddam cześć zwycięzcy.
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Mar 01, 2018 12:31 pm

Harrold wysłuchał Harrego, a potem też i Saera:
-Oczywiście, nie musisz składać żadnej przysięgi, ser, chyba że postanowisz zostać tu na dłużej. Nie mam jednak obiekcji przed włączeniem Ciebie i Twych towarzyszy do kampanii. Możecie też zrezygnować z walki w górach w dowolnym momencie- Siedmiu zleciło walkę z góralami ludziom z Doliny i jest to niczyim innym obowiązkiem.
Nie mam też potrzeby, aby sprawdzać Twoje umiejętności, ser, ale...
- pomyślał przez chwilę, po czym dokończył- co powiesz na pojedynek z moim wnukiem Harrym? W Orlim Gnieździe rzadko zdarzają się widowiska, ja i inni mieszkańcy zamku chętnie obejrzymy popis rycerskiej sztuki w naszym gaju. Mój wnuk Harry- położył rękę na ramieniu wnuka- choć wciąż pozostaje giermkiem, przewyższa w fechtunku większość swoich rówieśników, a zapewne i niejednego rycerza. To byłby bardzo ciekawy pojedynek, jeśli zgodzisz się, ser Saerze.

Po ustaleniu sprawy pojedynku, Arryn rozmawiał z z gośćmi jeszcze przez krótki czas, po czym pożegnał się z nimi i poszedł do swojej komnaty.

/jeśli chcecie się bić, piszcie z datą następnego dnia w Gaju
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Harry Arryn on Czw Mar 01, 2018 4:36 pm

Harry spojrzał tak przez dłuższy moment na dziadka, potem na Saer'a i przemyślał coś w główce.
- Z chęcią skrzyżuje miecze, Sir.- Rzekł spokojnym tonem, patrząc się prosto w oczy rycerza, który jeśli chodzi o budowę, to miał nad nim straszną przewagę, chociaż ciężko mu było rzec, jak bardzo jest od niego silniejszy, bo książę prezentował bardziej sylwetkę pływaka, a Costayne dzika. Tak czy siak, młody sokół zgodził się na sparing, który będzie toczył się w gaju. W końcu na szermierce jakoś się znał, a co do przewyższania rówieśników to ciężko było rzec, bo syn fechmistrza nadal często go pokonywał, jak chciał, no ale cóż, wykorzysta on raczej doświadczenia z walki z Edmure'em do pokonania rycerza z wąsem. Jeśli było po wszystkim, Arryn podziękował za kolację, machną ręką na swego psa i zaraz skierował się korytarzami do swych pokojów gościnnych, gdzie czekało na niego ukochane łóżko oraz sok z pomarańczy. Chłopak uwielbiał sok z pomarańczy.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Saer Costayne on Pon Mar 05, 2018 10:17 am

Saer uśmiechnął się, kiedy władca Orlego Gniazda zaproponował mu pojedynek z jego własnym wnukiem. Wąsacz spojrzał raz jeszcze na siedzącego obok chłopaka czy może raczej młodego mężczyznę i uśmiechnął się doń.
Lordzie Harry, będzie dla mnie zaszczytem móc skrzyżować z tobą ostrza. Mam nadzieję, że okażemy się godnymi siebie przeciwnikami i zainspirujemy widownię pokazem naszych umiejętności. - powiedział Saer ponownie unosząc swój kielich i dokańczając jego zawartość.
W głowie młodego rycerza pojawiła się lekka niepewność, bo oto został postawiony w sytuacji delikatnie niekomfortowej. Jego dwaj przyjaciele siedzący przy stole doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Saer... po prostu uwielbiał ostrą walkę. Oczywiście w tej sytuacji nie było mowy o tym, aby wpadł on w ferwor walki i starał się zrobić krzywdę rywalowi, ale nieznane były przecież umiejętności wnuka władcy, a to mogło wiele zmienić.

Saer oraz jego towarzysze jeszcze przez jakiś czas zabawili przy stole rozmawiając w władcą, jego wnukiem oraz innymi gośćmi, którzy znajdowali się blisko. Miejsce to było przyjazne, spokojne i gościnne przez co chociaż na ten jeden wieczór drużyna Saera poczuła się naprawdę dobrze, niemal jak w swoich rodzinnych stronach.

Widzimy się jutro w Gaju, lordzie Harry. - powiedział Saer odchodząc wreszcie od stołu.
avatar
Saer Costayne

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wysoka sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach