Komnaty gościnne

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 1:14 am

Wszelkie komnaty przeznaczone dla gości.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 1:29 am

Noc z 17 na 18 stycznia 336 AC

Podróż przebiegła spokojnie. Na statku jeszcze poprzedniego dnia książę poćwiczył trochę szermierkę ze zbrojnymi i rycerzami. Przez kołysanie było to zdecydowanie inne doświadczenie, ale Dorian uznał, że może się kiedyś przydać, jeśli przyjdzie mu walczyć z żelaznymi na morzu.
Wiatr im sprzyjał toteż przypłynęli kilka godzin wcześniej niż planowali. Z tego też powodu nie spotkali się od razu z Redwynem. Poprosili aby nie budzić władcy Arbor i zostali poprowadzeni do pokojów gościnnych. Ich obstawa zajęła miejsca w barakach a tarcze miały pilnować drzwi w nocy.
Dorianowi podróż się podobała, ale zdecydowanie wolał stąpać po ziemi niż kołysać się na falach. Jeszcze na statku ubrał się w szykowne odzienia (na wypadek, gdyby jednak Redwyne ich powitał osobiście) i przypiął pas z mieczem. Po wyjściu pod bramę zamku i wejściu do środka odpowiedział swojej siostrze na jej propozycję.
- Cyvasse? Zawsze. - Strasznie lubił tę grę. - Ale nie musisz usprawiedliwiać swoich małych umiejętności dawaniem mi wygrywać. Nie ma się czego wstydzić. Po paru partiach będziesz lepsza. - Mówił to z lekkim uśmiechem gdy szli do swoich komnat prowadzeni przez zarządcę zamku.
Gdy byli już na miejscu Dorian poszedł do pokoju siostry z sześcienną szachownicą i rozłożył ją na stoliku. Potem poukładał figury po swojej stronie.
- Jeszcze nigdy nie grałem w środku nocy. Mam nadzieję, że nie będziesz przysypiać.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Czw Gru 14, 2017 1:45 am

Laura nie była najlepszym graczem jeśli chodzi o cyvasse. W dzieciństwie zazwyczaj każda gra kończyła się albo obrażaniem, albo kłótnią, albo rzucaniem planszą razem z figurami w przeciwnika. Laurka chyba nie umiała przegrywać, tym bardziej z bratem. W miarę upływu lat, wraz z dojrzewaniem, przybyło jej trochę spokoju i nie reagowała już w tak gwałtowny sposób kiedy ktoś ogrywał ją w tę wschodnią grę; mimo wszystko taka propozycja wypływająca z jej strony nadal mogła budzić lekkie zdziwienie.
Weszła do komnaty, do której dwójka zbrojnych wniosła jeden z jej kufrów, a zaraz po tym dziewczyna odesłała ich. Resztą ładunku mieli zająć się dnia jutrzejszego, dzisiaj było już na to za późno. Korzystając z nieobecności brata ściągnęła z siebie płaszcz podróżny i przewiesiła go przez jedno z krzeseł, a następnie zzuła rękawiczki, które zawsze używała do jazdy konnej. Splecione w ciasny warkocz włosy rozpuściła, aby poczuć się nieco swobodniej. W międzyczasie rozglądała się po komnacie, komentując w myślach poszczególne elementy wystroju. Werdykt nie był zaskakujący: ot, typowe Reach'owskie zabudowania zamkowe. Niewiele odstawały od tych, które można było zobaczyć w innych zamkach w ich części Westeros.
Gdy Dorian zjawił się z planszą do cyvasse, Laura akurat nalewała sobie złotego araborskiego do szklanego kielicha, który stał na blacie stołu. Araborskiego na Arbor jeszcze nigdy nie piła i miała nadzieję, że sama obecność w tym miejscu nieco urozmaici smak tego dość pospolitego trunku.
- Jeszcze nigdy nie piłam araborskiego na Arbor - zawtórowała mu, pokazując kielich trzymany w ręce, z którego zaraz po chwili napiła się. Zrobiła krótką pauzę i uznała, że smakuje zupełnie tak samo jak w innych królestwach. Przesunęła misę z owocami na krawędź stołu, aby zrobić miejsce na planszę, którą postawili zaraz obok dzbanka z rzeczonym winem. - Tylko nie płacz jeśli tym razem Cię ogram - powiedziała jeszcze, rozkładając figury po swojej części planszy. Podrzuciła słonia w dłoni kilka razy obserwując swojego brata, który również zabrał się za rozkładanie. Gdy ostatnie figury stanęły na planszy, zaczęli grać.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 2:10 am

Król, smok, słoń, katapulta, lekki jeździec, ciężki jeździec... wszystkie figury trafiły na planszę. Siostra też rozłożyła swoje pionki. Gdy wykonywała pierwszy ruch Dorian również nalał sobie wina. Złote Arborskie w Wysokiej Wieży pijało się często, toteż nie było ono jakimś nowym doświadczeniem. Jednak sam fakt picia go na jego rodzinnej wyspie sprawiał, że posmak był nieco inny. Jakby bardziej... świeży.
- Ja też nie. Hmmm... W sumie różnica niewielka. Choć pewnie Redwyne zostawia dla siebie tylko najlepsze beczki tego trunku a resztę wyprzedaje. Sama tego świadomość dodaje mu smaku.
Wykonał swój ruch i spojrzał na siostrę.
- Spokojnie... nie będę się z ciebie śmiał. Obiecuję.
Następny ruch. Milczeli przez chwilę aż kilka figur zostało usuniętych z szachownicy i została mniej więcej połowa.
- A pamiętasz jak kiedyś graliśmy na szczycie Wieży? Wiał taki wiatr, że prawie nam figury pospadały. Ty byłaś taka mała, że ciebie też prawie zwiało. - Wziął łyk wina i westchnął ciężko. - Ale była z ciebie smarkula... a tak w ogóle... ty nie jesteś za młoda na wino?
Po kilku następnych ruchach Dorianowi udało się zbić króla Laury za pomocą swojego smoka. Musiał jednak przyznać, że łatwo nie było. Kiedyś zdarzało mu się wygrywać o wiele szybciej. Pomyślał, że chyba stracił formę, bo nie możliwe, żeby siostra stała się nagle lepsza... prawda?
- Dziękuję, że znów dałaś mi wygrać - rzekł do niej z uśmiechem. - Jesteś taka łaskawa. - W jego głosie było można usłyszeć ogromną ilość sarkazmu. Gdy odrzucił jej króla z planszy wziął jeszcze łyczek wina i zamieszał to co mu zostało okalającym ruchem ręki.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Czw Gru 14, 2017 2:29 am

- Pamiętam. Nie odzywałam się do Ciebie przez tydzień jak przegrałam - odparła krótko, uśmiechając się pod nosem. Bardziej tego, że zostanie zwiana ze szczytu wieży bała się wtedy o stan swoich włosów i aby przypadkiem nie zawiało jej sukienki od spodu. Już nawet jako mała dziewczynka wiedziała, że dama musi dobrze się prezentować, co pozostało jej do dzisiaj. Słysząc jego pytanie dotyczące wina, uniosła brwi ku górze. Tak się akurat składało, że miała kielich przy ustach. Gdy tylko przełknęła jego zawartość, zwróciła się natychmiast do brata.
- Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale za niecałe trzy pełnie księżyca skończę szesnaście dni imienia, co czyni mnie dorosłą w oczach bogów i ludzi - powiedziała, po czym teatralnie sięgnęła po dzbanek i ponownie napełniła sobie kielich. Przecież pijali je codziennie do kolacji, a nagle okazuje się, że miała być na nie za młoda? - Chłopki w moim wieku mają już przynajmniej trójkę dzieci, a i nawet niektóre szlachcianki - żachnęła się, po czym ponownie skupiła na grze.
Tak jak przewidywała, Dorian zaczął ją ogrywać. Jej sytuacja z każdym ruchem stawała się coraz bardziej dramatyczna, a każde posunięcie zajmowało jej więcej czasu aby się zastanowić. W miarę upływu czasu upływało także wino z dzbana, także podczas zbijania ostatnich figur z planszy, Laurze już nieco drżała ręka. Słysząc triumfalne słowa brata, zmrużyła oczy i wydęła usta co świadczyło o tym, że się obraziła. Chwyciła za najbliżej leżącego niej słonia i rzuciła nim prosto w brata. Chybiła o cal i przeleciał on tuż obok jego ucha. - Ta gra i tak jest głupia, tak jak Ty - powiedziała bardzo dojrzale ze śmiechem, po czym w jej dłoni znalazł się kolejny słoń, który świsnął obok głowy Doriana. Smok miał już lepszą trajektorię lotu, bowiem ostatecznie młody Hightower dostał nim w sam środek czoła.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 9:25 pm

- No widzisz, czyli wino powinnaś odstawić... - Odparł na jej słowa o dniach imienia. - Ale, że jestem dobrym bratem, tym razem przymknę oko. To w końcu złote arborskie... - Pociągnął łyk dopijając resztki wina w kielichu, po czym dolał sobie zaraz po siostrze.
- Tak, masz rację. Niektórzy już po czternastym dniu imienia mają małżonka. Cholera... jak o tym pomyślę, to jednak wdzięczny jestem ojcu, że nas jeszcze za nikogo nie wydał. Nie chciałbym mieć jeszcze dzieci...
Laura chyba przesadziła z winem. Widział to po jej spojrzeniu i po jej dłoniach. Sam też trochę wypił, ale oprócz ciepła w piersi i delikatnej lekkości na umyśle nie czuł nic więcej.
Chwilę później zauważył też lekkie upojenie w zachowaniu małej Wieżyczki. Słoń poleciał w jego stronę i minął mu twarz o spory dystans. Nawet nie musiał się uchylać. Potem zaczęły lecieć następne figury i w końcu został trafiony między oczy. Zaśmiał się i chwytając wcześniej smoka cisnął nim w siostrę trafiając w ucho, gdy próbowała wykonać unik.
- Ha ha. Przez to wino masz kiepskiego cela. - Rzucił następną figurą. Były dosyć ciężkie, więc starał się nie wkładać w to całej siły. - Ech, wszystkie figurki zepsujemy... trzeba się przerzucić na inną broń. - Sięgnął na łóżko i chwycił poduszkę, która chwilę później poleciała w Laurę i zatrzymała się dopiero na jej twarzy.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Czw Gru 14, 2017 10:30 pm

Kiedy Laura dostała smokiem w ucho, zagotowało się w niej, jednakże kiedy dostała skrzydłem smoka w samo oko, ewoluowała na wyższy stopień agresji. Myślała, że brata rozszarpie i była bliska rozbicia planszy na jego głowie, a jedynym co ją przed tym powstrzymywało był fakt, że byli gośćmi w czyimś zamku. Robienie rabanu po nocach nie było najlepszą formą "pokazywania się od dobrej strony" co obiecali swojemu ojcu przed opuszczeniem Starego Miasta.
- Tobie się chyba poprzestawiało w głowie - powiedziała, gdy dostała poduszką w głowę, po czym złapała ją nieco niezdarnie po czym spojrzała na Doriana z furią malującą się na jej twarzy. Żarty się chyba skończyły, bo siostra ruszyła na brata z całą swoją siłą, powalając niczego niespodziewającego się Doriana na ziemię. Jeśli miał szczęście, wylądował na dywanie, jeśli nie... Natychmiast usiadła na nim próbując zablokować jego ręcę i przystawiła mu poduszkę do twarzy odcinając dopływ powietrza. Trzymała mocno z uporem maniaka. Jeśli Dorianowi nie uda się wydostać z jej uścisków, zwyczajnie go udusi, a potem będzie musiała się tłumaczyć całemu światu z morderstwa brata. - Zabiję Cię normalnie - powiedziała w złości, dokonując morderstwa na bracie. Higtowerówna po raz kolejny straciła panowanie nad swoim temperamentem, na szczęście jednak była mniejsza i słabsza, toteż brat raczej nie miał tej nocy zginąć z siostrzanej ręki.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 10:45 pm

Ich mała bójka przerodziła się powoli w coś większego. Siostra była wyraźnie wkurzona. Dorian widział w jej oczach wściekłość jakiej często nie obserwował. Oho... Pomyślał sobie. Niedobrze.
Laura wzięła poduszkę, którą przed chwilą dostała i rzuciła się na niego z impetem. Dorian nie zdążył zareagować i chwile później leżał już na podłodze. Siostra trzymała mu ręce i starała się poddusić go poduszką. Na chwile nawet stracił kontakt z powietrzem, ale zaraz potem zdołał chwycić poduszkę i odrzucić ją na bok.
- Stanowczo za dużo dziś wypiłaś Laurko - powiedział trzymając jej ręce, które próbowały jeszcze jakoś mu zaszkodzić. Była silna w takim agresywnym stanie. - No już już siostro... - Chciał ją uspokoić, ale gdy zdał sobie strawę, że to nie ma sensu użył siły i przetoczył się nad nią przyciskając ją do podłogi. Nie docenił jednak jej furii i zaraz potem znalazł się znów na ziemi. Siłowali się tak kilka chwil i walce nie było widać końca...
- Laura... przestań. - Powiedział w końcu zniecierpliwiony. To już trwało zdecydowanie za długo. - Uspokój się. Co ty wyprawiasz?
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Czw Gru 14, 2017 11:49 pm

Laura doświadczyła deja vu kiedy szarpała się z bratem. Poczuła jakby znowu mieli po dziesięć lat i bili się po nieudanej zabawie czy przegranej w jakiejś grze, jednakże tym razem dziewczynie towarzyszyły znacznie silniejsze i zdecydowanie obce emocje. Przez moment zdawało jej się, że naprawdę ma ochotę zabić brata, co stopniowo i powoli jej przechodziło. Teraz miała ochotę go tylko znacznie uszkodzić.
- Złaź ze mnie, grubasie - syknęła przez zęby cicho, aby nie robić niepotrzebnego hałasu i nie podnosić alarmu i strażników stojących pod drzwiami. Wymagało to od niej kilku zręcznych ruchów i sporo siły, ale wreszcie udało jej się wydostać spod brata i ponownie natrzeć na niego. Nie wiedziała skąd u niej taka złość względem brata, raczej nie chodziło o to, że dostała figurką drewnianego smoka do cyvasse w oko. Na pewno chodziło o coś więcej, aczkolwiek w tym momencie nie miało to chyba większego znaczenia. Miała ochotę wydrapać mu oczy, ale trzymał ją za obie ręce w mocnym uścisku, skutecznie jej to uniemożliwiając. Nie widząc innej możliwości, dziewczyna ugryzła go boleśnie w przedramię. Korzystając z okazji, że Dorian zajął się bolącym ugryzieniem, odsunęła się od niego na metr. Całe życie dostawała od niego bęcki, chociaż raz mogło zaboleć jego. - Ty skończony kretynie! Kiedy Ty w końcu dorośniesz? Całe życie mi uprzykrzałeś i dokuczałeś, mam tego serdecznie dość. Wolałabym żeby Cię rodzice nigdy nie spłodzili, może kiedyś mielibyśmy lepszego króla. Jesteś najgorszym bratem na świecie. Nienawidzę Cię. - Wypierdalaj - dodała w myślach, ale nie przeszłoby jej to przez gardło nawet po tylu kielichach wina. W końcu Siedmiu zawsze patrzy z góry.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 15, 2017 12:12 am

Siłowali się dłuższą chwilę. Dorian zastanawiał się co w siostrę wstąpiło. Wyglądała jakby przemawiały przez nią skrajne emocje. W jej oczach była rzeczywista nienawiść. Nie wiedział co myśleć. Z każą sekundą tracił cierpliwość i jego braterska wyrozumiałość powoli zmieniała się w złość.
Kiedy go ugryzła syknął cicho przez zęby. Czegoś takiego się nie spodziewał. Zmarszczył brwi w jednoczesnej złości i zdziwieniu.
- Do reszty zgłupiałaś? - wysyczał przez zęby.
Gdy siostra odsunęła się i zaczęła swój nienawistny monolog, Dorian usiadł i masując miejsce ugryzienia patrzył w jej oczy.
- Panuj nad sobą smarkulo. - Powiedział jak skończyła. - Z ciebie zawsze była taka grzeczna córunia... wzór dla rodziny. Gówno prawda. Przypominam, że to ty rzuciłaś pierwsza tym cholernym słoniem. Wiesz co? Mam nadzieję, że jak już za kogoś wyjdziesz, to będzie to ktoś z daleka. Żebym nie musiał cię nigdy oglądać. Nigdy! Gorszej siostry mi los już nie mógł sprawić... - Wstał powoli na nogi obserwując uważnie siostrę. Kto wie co mogła jeszcze odwalić. - Też cię nienawidzę. Nawet nie wiesz jak bardzo. - Jego także emocje trochę poniosły. Był wściekły na siostrę i na siebie, że skazał się na podróż razem z nią. Miał ochotę po wypłynięciu do Lannisportu wyrzucić ją za burtę i pomachać z uśmiechem. Ach... to by było coś.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Pią Gru 15, 2017 12:32 am

Laura wysłuchiwała słów brata z pobłażliwą miną. Nazywanie jej smarkulą jakoś na nią nie podziałało. Każde kolejne słowa komentowała jedynie pogardliwym prychnięciem, jednak gdy usłyszała o tym, jakby życzył sobie aby wydali ją za kogoś z daleka, nie wytrzymała i zaserwowała mu siarczysty cios z otwartej ręki w policzek. Dorian chyba dotknął tego miejsca w sercu Laury, które ostatnio bolało ją najbardziej. Najwidoczniej znał swoją siostrę dobrze i wiedział gdzie wbić jej szpilę.
- Tak? Jak będzie to ktoś z daleka to przynajmniej nie będę musiała oglądać z bliska upadku naszego królestwa jak już przejmiesz ster po naszym ojcu. Daję Ci rok nim puścisz wszystko z dymem ty nieodpowiedzialny, krnąbrny, ciężkogłowy imbecylu - powiedziała, ostatnie słowa artykułując jeden po drugim w akompaniamencie dźgania go palcem wskazującym w mostek z każdym wypowiedzianym słowem. Po chwili jednak schowała rękę za plecy, bowiem dotarło do niej z małym opóźnieniem, że słowa faktycznie ją dotknęły. Ona była rozwydrzoną córką swojego ojca, mogła mu mówić że go nienawidzi codziennie, ale kiedy on odzywał się tak do niej, czuła się strasznie... źle. Nie musiało minąć dużo czasu nim po policzkach dziewczyny zaczęły płynąć łzy wielkości ziaren grochu. - Dlaczego Tobie się należy wszystko, a mi nie? Zostaniesz w domu, dostaniesz koronę, zamek, a mnie oddadzą za mąż nie wiadomo gdzie, nie wiadomo za kogo - powiedziała, tupiąc nogą w posadzkę. Splotła ręce pod piersiami jak obrażone dziecko, a warga jej się trzęsła. Pomimo spływających łez nie płakała, nie wydawała z siebie żadnych dźwięków o tym świadczących, wyraźnie było widać, że próbuje tego nie robić, ale oczy pociły jej się mimowolnie. - Dlaczego tak jest? Bo jesteś mężczyzną, bo urodziłeś się pierwszy? Każdy wie przecież że jestem od Ciebie mądrzejsza, że bardziej oddaję cześć Siedmiu, że lepiej się zachowuje! Jestem grzeczniejsza od Ciebie i od zawsze byłam, bardziej zasługuję na to od Ciebie - powiedziała, ale złość do tego czasu już dawno zniknęła. Zastąpiło ją rozżalenie i pretensja, a do tego ogromna ilość niezrozumienia.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 15, 2017 1:08 am

W sumie to nawet spodziewał się ciosu od Laury. Nie starał się blokować czy unikać trafienia. Przyjął to przekręciwszy lekko głowę.
- Widzę, że trafiłem tam gdzie boli. - Uśmiechnął się lekko. Nie wiedział czemu, ale w tej całej złości i irytacji sprawianie bólu siostrze przynosiło mu satysfakcje. Nigdy czegoś takiego nie czuł. Takiej czystej nienawiści do kogoś z rodziny. Czuł, że zaraz eksploduje i powie coś złego.
- A co? Chciałabyś króla, który nie panuje nad sobą? Który rzuca się na ludzi za to, że wygrali z nim w jakąś głupią grę?! To ty byś puściła królestwo z dymem... i to jeszcze szybciej. I patrz na siebie... taka mądra i dojrzała a płacze jak dziecko... A Siedmiu? Wszyscy mają w dupie Siedmiu. Ludzie się nimi zasłaniają kiedy im tak wygodnie. Jesteś bardzo naiwna siostrzyczko. - Nie wiedział, czy mówi te ostatnie zdania z przekonaniem. Na pewno po części były prawdą, choć teraz liczyło się dla niego przede wszystkim wyżycie się na siostrze. - Każdy ma jakąś rolę do odegrania na tym świecie. Ja będę królem, ty będziesz damą. Nie ma innej drogi. Mi też się to nie podoba. Wolałbym być wędrownym rycerzem jak wujek Edwyn, ale miałem pecha i urodziłem się pierwszy. Trzeba po prostu to zaakceptować. - Dodał jeszcze tym razem spokojniej.
Odetchnął głęboko i przeczesał włosy palcami. To zaszło za daleko... Pomyślał. Spojrzał jeszcze raz na Laurę i dopiero zdał sobie sprawę, że doprowadził ją do łez. Był jeszcze trochę zły, ale powoli zwalczał w sobie to uczucie i zastępował je spokojem.
- Laura... - powiedział cicho. Przez chwile milczał szukając słów. - Musimy przestać... ja... znaczy... no... - Nie wiedział co powiedzieć. - Przepraszam. - Wydusił w końcu patrząc gdzieś przez okno i drapiąc się z tyłu głowy.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Pią Gru 15, 2017 1:33 am

Laura czuła jak szacunek do brata w jej oczach niknie z każdą chwilą coraz bardziej. Obydwoje byli siebie warci właściwie, bo celowo próbowali zranić drugie jak najboleśniej się dało. Dorian miał trochę racji, ale jego siostra również wytknęła mu słusznie pewne sprawy. Chyba byli kwita, chociaż po ostatecznym rozrachunku to raczej dziewczyna ucierpiała bardziej niż Dorian, bo to ona się rozkleiła i stała naburmuszona przed nim z oczami pełnymi łez. Bardziej jednak od słów na temat jej osoby zaskoczyły ją słowa na temat Siedmiu.
- Obrażaj sobie mnie ile wlezie, ale bogów w to nie mieszaj. Teraz to już bluźnisz, Dorian, a w naszej rodzinie nie ma miejsca dla heretyków - powiedziała, podciągając nosem. Oboje zeszli już z tonu, kłótnia najwyraźniej się skończyła. Nie wiedziała jednak czy teraz przyjdzie czas na pojednanie czy raczej na chłodne traktowanie się do dnia, w którym powrócą do Starego Miasta. Słysząc jego kolejne słowa, uniosła lekko brwi ku górze.
- Wolałbyś być wędrownym rycerzem, a każą Ci zostać królem? Nie widzę problemu. Po objęciu korony zawsze możesz się jej zrzec i oddać królestwo krewnym, może nawet siostrze jeśli uznasz, że rządzenie nie leży w twojej naturze i wolałbyś robić coś innego - powiedziała takim tonem, jakby chodziło o odstąpienie jej swojej porcji kolacji, a nie Wysokiej Wieży.
Słysząc kolejne słowa brata, już wiedziała, że kłócić się więcej nie będą. A przynajmniej nie tej nocy. Może i lepiej, że stało się tak, bowiem dziewczyna straciła już energię do przytaczania kolejnych argumentów w tej sprzeczce. Gdy usłyszała przepraszam, nie miała jednak zamiaru tak łatwo odpuścić. Zamiast cokolwiek powiedzieć, poraczyła się kolejnym kielichem wina, chociaż miała ich już dzisiaj o kilka za dużo. Dopiero po tym jak się napiła, spojrzała brata i westchnęła ciężko, wywracając oczami.
- Przyjmuję przeprosiny - rzekła, ale nie miała zamiaru się odwdzięczać tym samym. Dorian wiedział, że Laurka nigdy nie przepraszała. Mogła płakać, tupać nogami i piszczeć gdy udowadniali jej winę, ale nie ugięła się. Tak się składało, że zaraz za nią stało wysokie łoże, więc usiadła na nim ciężko po chwili, a między nimi zapadła głucha, może nawet niezręczna cisza.


Ostatnio zmieniony przez Laura Hightower dnia Pią Gru 15, 2017 2:10 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 15, 2017 1:55 am

Laura jak to ona oczywiście musiała stanąć w obronie swoich bogów. Zawsze uważał ją za przesadnie wierzącą. Nie miał pojęcia czy wzięła to od matki czy od septy, która uczyła ją czytać w młodości. Zresztą nieważne. Cała kłótnia najwyraźniej zbliżała się ku końcowi. Dorian już powoli tracił zapał do dalszej dyskusji. Wyładował cały swój gniew i teraz został w nim już tylko spokój... i trochę wstydu za to co powiedział.
Usiadł na krzesło niedaleko stolika, przy którym grali w Cyvasse. Przez ich przepychanki kilka lżejszych mebli trochę się poprzestawiało. Dopiero teraz to zauważył.
Gdy siostra powiedziała o oddawaniu władzy spojrzał w ziemię opierając głowę na ręku i zaczął rozmyślać. Nie odpowiedział jej od razu. Nie mógł uwierzyć, ale naprawdę zastanawiał się czy nie zrobić tego co mówiła Laura.
Laura w swoim nieugiętym stylu przyjęła przeprosiny. Nie spodziewał się usłyszeć ich od niej. Przyzwyczaił się już dawno, że siostra nie potrafi wymówić tego słowa. Jakby dla niej nie istniało...
Gdy zapadła cisza wydawało się mu, że słyszy szum fal na wybrzeżu. Myślał cały czas o tym co siostra mu powiedziała.
- Może tak zrobię. - Mruknął pod nosem przerywając ciszę. Spojrzał na nią spode łba i wstał podchodząc bliżej. Chwycił jej kielich i odstawił go na stolik niedaleko. Potem usiadł obok niej.- Rozchorujesz się od tego wina.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Pią Gru 15, 2017 2:35 am

Kiedy brat zabrał kielich z jej dłoni, nie protestowała. Odprowadziła go wzrokiem do stolika, a potem uznała w myślach, że wypije sobie więcej jak brat uda się już na spoczynek do swojej komnaty. Poprawiła rozmierzwione włosy na głowie obiema rękami, ale były one w tak kiepskim stanie, że odpuściła sobie po chwili i uznała, że nie ma teraz głowy aby się tym przejmować.
Gdy Dorian usiadł obok niej na łóżku, poczuła, jak zapada się ono w dół o kilka cali. W komnacie nadal panowała niezręczna cisza. Laura niemal słyszała jak w jej głowie komórki pracują szybko, gdy zastanawiała się jakie będzie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Idealnym rozwiązaniem mogłoby być rozejście się do swoich komnat, jednakże wtedy nie wrócą do owego tematu już nigdy i zawsze będą chodzić z myślą i uczuciem, że owe słowa zostały wypowiedziane. Nagle Laura postanowiła przełamać się jako pierwsza i nie zmuszać więcej brata, aby to on wyciągał rękę na zgodę.
- Wcale Cię nie nienawidzę - powiedziała nagle, przysuwając się bliżej niego. Wstała i przeniosła się z łóżka na jego kolana, po czym objęła rękami i położyła głowę na prawym jego ramieniu. - Ale i tak powiem ojcu, że mnie biłeś - rzekła beztroskim tonem, bowiem Laura nigdy nie omieszkała aby donieść na brata kiedy tylko uznawała to za stosowane. A od dziecka w Wysokiej Wieży zawsze można było słyszeć: Mamo, Dorian mnie bije... Ojcze, a Dorian przeklina...  Wytarła mokre oczy o jego ubranie, po czym poprawiła swoją dłonią. Miała ochotę się w niego wysmarkać, ale to mogło znowu rozpętać piekło. - Tak naprawdę to nie jest tak, że daję Ci rok nim puścisz królestwo z dymem, wiesz? Daję Ci półtora roku - powiedziała nagle, kończąc to poważnym tonem wypowiedziane zdanie, krótkim i dźwięcznym śmiechem.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 15, 2017 3:09 am

Milczeli jeszcze chwile po tym jak zabrał jej kielich z dłoni. W końcu jednak Laura się odezwała. Powiedziała coś co bardzo go ucieszyło. Poczuł jakąś taka niewytłumaczalną ulgę w głębi ducha. Wcześniej, gdy usłyszał, że go nienawidzi, poczuł coś jakby małą igiełkę wbitą w serce. Bolała... choć słabo. Teraz, gdy zniknęła miał wrażenie, że nie była to igła, a wielki gwóźdź z zadziorami.
- Ja też Cię nie nienawidzę.
Po tych słowach siostra nagle usiadła mu na kolanach i wtuliła się mocno. Brat nie zwlekał długo i chwile potem odwzajemnił jej uścisk. Zaśmiał się cicho na jej słowa o skarżeniu ojcu. W tym momencie cała złość zniknęła. Jeśli przed chwila miał jeszcze w sobie jakieś odrobinki nienawiści, to teraz zostały całkowicie unicestwione.
Czuł jak wyciera ostatnie łzy w jego ramię. Pogłaskał wtedy ją po włosach kilka razy. Gdy powiedziała ostatnie zdania z bardzo wiarygodną powagą Dorian spojrzał na nią kątem oka. Jej śmiech sprawił jednak, że wszelkie wątpliwości zniknęły i sam zaczął cicho się śmiać. Pogładził jej srebrne włosy jeszcze kilka razy i powiedział po chwili:
- Przepraszam jeszcze raz. Za wszystko. - Zamilknął na chwilę i dodał za moment: - Wiem, że byłem okropnym bratem. Czasem nie dawałem Ci spokoju. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz.
W tym momencie strasznie żałował, że był kiedyś dla niej taki dokuczliwy. Nie zasługiwała na to. Obiecał sobie, że już taki nie będzie. Szkoda, że dopiero teraz...
- Mam nadzieję, że zostaniesz w Wieży jak najdłużej. Szlag... chciałbym, żebyś została tam na zawsze... z Tobą byłoby mi raźniej.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Laura Hightower on Pią Gru 15, 2017 3:44 am

- To bez znaczenia. Może takie dokuczanie mi przez całe życie lepiej mnie zahartowało i kiedyś odpłaci mi się stalowymi nerwami i twardym tyłkiem gdy wyprowadzę się z Wysokiej Wieży - powiedziała, jednak tym razem jej ton nie był już taki rozgoryczony jak wcześniej gdy mówiła o tym, że ojciec wyda ją za nie wiadomo kogo i nie wiadomo gdzie. Był raczej zwyczajny, taki jakim zwracała się zawsze. Może nawet trochę wesoły. Słysząc jego słowa oderwała głowę od jego ramienia i spojrzała na niego z bliska.
- Wiesz, że zostanie w Wysokiej Wieży oznacza zostanie septą. Ja myślę, że to by było wspaniałe, ale nieco mnie to przeraża. Chciwość wobec ładnych sukienek i złota góruje oraz próżność nad oddaniem bogom, ale oni o tym wiedzą... O wszystkim wiedzą - powiedziała, na moment wznosząc oczy ku górze. Po chwili jednak ponownie spojrzała na brata. Ich twarze dzieliły teraz może centymetry, toteż Laura doskonale widziała każdą niedoskonałość malującą się na skórze jego twarzy. Dopiero dzisiaj, po szesnastu latach zauważyła, że brat ma dokładnie takie same oczy jak ona. To świadczyło tylko o tym, jak lady Hightower interesowała się innymi, potwierdzając tym samym jej wcześniejsze słowa... - Starą panną nie zostanę, to przyniosłoby nam tylko wstyd. Plotkowaliby na mój temat, nawet nie chcę o tym myśleć. Wiesz, że Redwyne ma syna? Jest tylko kilka lat ode mnie młodszy, to mogłoby opóźnić nieco małżeństwo, dać dobry sojusz i wzmocnić naszą pozycję. No i Arbor jest jedynie dwa dni drogi od Starego Miasta - rzekła z nadzieją w głosie, patrząc oczekująco na brata.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 15, 2017 4:08 am

No tak, siostra miała rację. Jedynym sposobem na zatrzymanie jej w Starym Mieście było jej dołączenie w szeregi sept. Choć taka wizja była chyba jedną z najlepszych, to jednak Dorian nie chciał skazywać jej na życie w świątyni z wieczną modlitwą na ustach. Szczególnie, że sama teraz przyznała, że ją to przeraża. Dorian znał to uczucie. On nie potrafił oddać się bogom nawet w takim stopniu jak ona teraz. Zawsze o nich wspominała... widać było, że myśli o Siedmiu i często patrzy na to co widzi przez pryzmat Wiary. Jemu zdarzało się to o wiele rzadziej.
- Tak. Wiedzą. - Potwierdził jej słowa.
Potem siostra na niego spojrzała. Nie pamiętał kiedy widział jej oczy z tak bliska. Chyba nigdy... Były niemal identyczne z tym, co dostrzegał na co dzień w lustrze. Palcem odgarnął kosmyk włosów, który przysłaniał jej prawe oko i umieścił go za uchem. Dopiero teraz zauważył jak bardzo Laura jest rozczochrana. On zapewne też miał niemałą burzę na głowie. Bójki między rodzeństwem potrafiły być niszczycielskie nawet dla najtrwalszych fryzur.
- Redwyne? - Zapytał jakby sam siebie. - To... sam nie wiem. Arbor jest rzeczywiście niedaleko... Na pewno tego chcesz? Możemy wymyślić coś innego. Ech... sam nie wiem. - Był już trochę zmęczony. Najpierw podróż, potem połowa nieprzespanej nocy i bójka z siostrą. - Chyba musimy iść spać. Jutro podczas rozmowy z Redwynem powinniśmy być choć trochę wypoczęci. Jak zobaczy nas bladych z worami pod oczyma to pomyśli, że mu duchy po zamku latają.
Siostra zgodziła się z jego propozycją. Oboje wstali i uwolnili się ze swoich objęć. Dorian musiał przyznać, że było to bardzo miłe uczucie. Taka specyficzna bliskość niemożliwa do doświadczenia z kimkolwiek innym.
- Dobrej nocy Lauro. - Powiedział na odchodne i opuścił jej komnatę. Gdy już prawie był przy swoim pokoju przypomniał sobie, że zostawił u siostry szachownicę do Cyvasse. Nie chciało mu się jednak po nią wracać. Zdecydowanie za bardzo chciało mu się spać.
W swojej komnacie od razu rzucił się na łoże. Przez chwilę rozmyślał o wszystkim co stało się w przeciągu ostatniej godziny i zasnął kilka chwil później.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Harras Harlaw on Nie Cze 24, 2018 12:53 pm

25 kwietnia 336 AC, wieczór

Zwycięski orszak przybył do zamku. W drodze do niego, jak i na statku, wolne chwile Harlaw postanowił zająć sobie lekturą. Odnalazł kilka ksiąg i starych manuskryptów spośród tych zabranych z Cytadeli. Traktowały głównie o erystyce. Jak wzbudzać u słuchacza większą ufność, jakich argumentów używać, żeby łatwiej go przekonać. Znalazł też kilka wskazówek jak kontrolować swoją mimikę twarzy, a także ćwiczył swoją nieustępliwość i stanowczość w negocjacjach. Harras zdecydował spędzić jeszcze kilka dni w stolicy wyspy, świętując wielką wygraną. Zwycięzcy znaleźli schronienie w gościnnych komnatach dynastii Redwyne lub w namiotach rozbitych pod zamkiem, gdy zabrakło miejsc. Sam król wybrał sobie najpiękniejszą i najwygodniejszą komnatę gościnną z dobrym widokiem na otaczające go lasy. Poprosił kilku swoich zaufanych ludzi i rozkazał pokręcić się po całym zamku w ciągu nocy, zachowując oczywiście w miarę możliwości konspirację. Mieli zbadać ilu ludzi księcia pełni w nocy wartę i gdzie dokładnie Ci ludzie się znajdują. Wszystko oczywiście pośród gwaru trwających w nocy rozmów - wszak ciężko uwierzyć, że tylu ludzi spałoby równocześnie.
Siedząc w swojej komnacie poprosił, by zjawił się w niej książę Redwyne. Miał z nim kilka spraw do omówienia. Gdy zjawił się, król ukłonił się mu i wskazał miejsce naprzeciwko. Harras był ubrany w proste i wygodne ubranie. Nie odmówił sobie jednak pewnej reprezentatywności. Na koszuli miał wyhaftowany symbol swojego rodu, a przy boku przypięty swój miecz - Zmierzch.
- Książę, cieszy mnie Twa gościnność. Naprawdę wspaniałe warunki. Cieszę się także, że wziąłeś udział w naszym wspaniały zwycięstwie. - poprosił o przyniesienie wina i jakichś przekąsek, wcześniej sprawdzonych przez jego zaufanego testera. - Jest kilka spraw, które musimy przedyskutować. Pierwszą z nich jest ceremonia hołdu lennego i mojej koronacji. Trzeba to przeprowadzić jak najsprawniej. Nie chcę Cię jednak angażować aż na wyspy, dlatego chciałbym zrobić to na Twoim zamku. Jutro. - powiedział powoli. Zdawał sobie sprawę, że pozostało mało czasu, ale Harras nie czuł potrzeby zbytniego celebrowania tej ceremonii. - Przy okazji chciałbym wydać skromny posiłek dla naszych ludzi, na cześć naszego zwycięstwa i naszego przymierza. Wierzę, że spichlerze Arbor będą w stanie pokryć to skromne przedsięwzięcie? - spytał, starając się zepchnąć całą odpowiedzialność na Redwyne'ów. Gdyby jednak nie zamierzał wykładać na to z własnej kieszeni, Harlaw mógł się zastanowić nad wykorzystaniem żywności zdobytej w Starym Mieście. - Kolejną sprawą jest kwestia Twojego syna. Zgodnie z umową, jutro z rana wyruszy do Dziesięciu Wież. Będzie strzeżony przez moich najbardziej zaufanych ludzi, aby nic mu się nie stało. Możesz mu dobrać kilku ludzi, na których zależy Ci, aby mu towarzyszyli. - westchnął. To było chyba wszystko, co musiał załatwić. - Ja i moi ludzie zostaniemy tu jeszcze przez kilka dni. Po jutrzejszej ceremonii dopilnuję tworzenia placówek dla moich ludzi w portach i myślę, że w ciągu tygodnia większość Żelaznych Ludzi opuści wyspę.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Cze 24, 2018 11:19 pm

Redwyne zjawił się zgodnie z wezwaniem. Widać było po nim, że nie jest zbyt szczęśliwy w związku z wszystkim co dzieje się obecnie, a wydawał się z jakiegoś powodu nawet bardziej poruszony niż podczas ataku - który nie wzbudzał jego entuzjazmu - na Stare Miasto. Władca Arbor podziękował jednak zgodnie z etykietą za miłe słowa odnośnie jego gościnności, a także oznajmił, że nie widzi problemów w jutrzejszej ceremonii. Nie rozumiał tylko na jaką cholerę Harras chce się znowu koronować, ale zachował to dla siebie. Uczta dla ludzi? Cóż... Armia Żelaznych objadała Arbor od pewnego czasu, ale nie wszyscy byli pod zamkiem i mieli teraz sporo żywności jaką zdobyli na Hightowerach, więc może przestaną dręczyć ludzi. Dla tych obecnych Redwyne mógł wyprawić ucztę, więc odpowiedział Harlawowi, że nie będzie z tym żadnych problemów. Wtem pojawiła się kwestia syna Redwyne'a.
- To może być... problematyczne, Wasza Miłość - powiedział powoli. - Pod naszą nieobecność mój wyrodny brat uprowadził mego dziedzica - oznajmił. - Dowiedziałem się o tym niedawno, gdy przybyliśmy. Kazałem wtrącić gwardzistów, którzy ich wypuścili do lochów i posłałem kilku rycerzy w towarzystwie kilkunastu zbrojnych do przystani oraz po wyspie by dowiedzieli się czegoś lub ich znaleźli, ale... Na ten moment nie mam pojęcia gdzie mogą być.
I właśnie wyjaśniło się dlaczego Redwyne był aż tak zmartwiony...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Harras Harlaw on Sro Cze 27, 2018 1:12 am

Harlaw popatrzył srogo na Redwyne'a. A więc to zdrada! pomyślał i poruszył ręką, dotykając swojego miecza valyriańskiego. Przez naprawdę krótki ułamek sekundy rozważał rzucenie się na Redwyne'a. Szybko jednak zdołał się opanować. Ten chłystek jeszcze mu się przyda. Niestety żywy. Król wycedził przez zęby, z nie ukrywają irytacją: - Jeden prosty warunek. Ustaliliśmy już warunki pokoju, wszystko było dogadane i wystarczyło, żebyś spełnił tylko ten jeden warunek... Czy naprawdę tak trudno jest upolować brata i dziesięcioletniego dzieciaka? - przez chwilę się uniósł, dlatego teraz zrobił piszę. Z jednej strony żeby zwiększyć efekt, aby wszystko mogło spokojnie trafić do księcia. Po drugie by samemu się uspokoić.- W takim razie musimy znaleźć alternatywę dla znalezionego rozwiązania.
-
powiedział już wolniej i trochę spokojniej. Starał się hamować gniew i szukał gdzieś jakiegoś rozwiązania, dzięki któremu mógłby utrzymać kontrolę nad wyspą i uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi. Zacząć trzeba było jednak od wyjaśnienia kwestii uciekinierów. - Nie ma chyba wątpliwości, że w obecnej sytuacji Twój brat jest zdrajcą korony i gdy wpadnie w ręce moje lub Twoje, czeka go natychmiastowa śmierć. Nie możemy też jednak winić Twojego młodego syna, ofiary porwania. Gdy zostanie dostarczony do Dziesięciu Wież, możemy natychmiast wrócić do poprzednich warunków umowy. I oczywiście do tego czasu musimy znaleźć nowe rozwiązanie, które pomoże nam chociaż w zbliżony sposób zachować status quo. - powiedział i uderzył parę razy w stół palcami. Myślał,
- i to intensywnie. Musiał znaleźć nowe rozwiązanie w tej kwestii, żeby pogodzić obie strony. Żeby zachować kontrolę nad wyspą, nie urazić Redwyne'a, a równocześnie nie okazać słabości, za którą Żelaźni by go skarcili. -
Załoga zamku będzie składała się wyłącznie z Żelaznych Ludzi. W ten sposób dopilnuję zachowania wierności, gdy stąd wyjadę. Co więcej - będą oni opłacani z Twojej kieszeni, książę, a wykładać na to będziesz połowę tego, co normalnie zapłaciłbyś jako podatek. W zamian Żelaźni Ludzie wycofają się z reszty wyspy. Pod naszą kontrolą pozostanie jedynie Ryamsport, aby zachować możliwości przeładunkowe, oraz bezpośrednia droga z portu do zamku. Do Ryamsportu  będą mogli także wprowadzić się osadnicy z Żelaznych Wysp, w tym kapłani Utopionego Boga. Na reszcie wyspy zapanuje zupełna swoboda i wolność od Żelaznych Ludzi. Obrona, ściąganie podatków i dbanie o bezpieczeństwo będzie dalej leżało w zadaniach Twoich przedstawicieli, choć oczywiście jako lennikowi przysługiwać Ci będzie prawo do otrzymania pomocy od Korony, choć i Ty sam będziesz miał obowiązek stawić się na wezwanie oraz uczestniczyć w ewentualnych wiekach królewskich na Starej Wyk. Ty sam książę będziesz też  miał pełną swobodę, a dla własnego bezpieczeństwa strzec Cię będą moi najbardziej zaufanie ludzie. -
zastanowił się chwilę, nim stwierdził, że faktycznie były to wszystkie warunki, których potrzebował. - Wierzę jednak, że będzie to rozwiązanie jak najbardziej doraźne i jak najprędzej odzyskasz swojego syna. Lub spłodzisz nowego dziedzica. - zasugerował Tym nieznacznie, że w takim przypadku młody chłopak, który uciekł z Macem, zostałby zwyczajnie wydziedziczony. I szczerze mówiąc takie rozwiązanie bardziej pasowało by Harlawowi, gdyby mógł sam wychować następnego lorda Arbor. Odetchnął i spojrzał wyczekująco na Redwyne'a, zastanawiając się, co postanowi odpowiedzieć.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lip 04, 2018 8:23 pm

Co książę Redwyne mógł odpowiedzieć? Miał się kłócić? Kiedy wielka armia wyspiarzy była na jego ziemiach zagrażając jego poddanym oraz jemu samemu? Może i w głębi serca cieszył się, że jego syn umknął z zasięgu łap Harlawa, jednak nie okazywał tego w obecności króla Żelaznych Ludzi. Pokornie, z ponurą miną słuchał wywodu Harrasa, a kiedy ten skończył zgodził się na wszystkie zmiany w ich umowie. Nie było tak źle jak się spodziewał szczerze mówiąc... Bał się, że dzicy najeźdźcy - bo o łagodności czy poszanowaniu dla cywilizacji pośród Żelaznych nie mogło być mowy - wpadną w szał i postanowią wymordować mieszkańców Arbor, paląc wyspę, grabiąc z dóbr, porywając kobiety oraz dzieci i pozostawiając za sobą dymiące zgliszcza. Trudno mu było kręcić nosem na nowe warunki. Jeżeli Harlaw nie miał nic więcej do dodania, Redwyne oddalił się mówiąc, że zajmie się wydaleniem garnizonu.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Harras Harlaw on Czw Lip 05, 2018 10:17 am

Nie był to jednak koniec rozmowy. Harras nie powiedział ostatniego słowa i zamierzał jeszcze załatwić jedną sprawę. Zatrzymał jeszcze Redwyne'a i, tym razem bardziej łagodnym głosem, postanowił przedstawić mu swoją prośbę. - Jest jeszcze jedna rzecz, której od Ciebie potrzebuję. Planuję wyprawę na wschód, do Essos, by poczynić pewne... zakupy. I obawiam się, że odpowiednie fundusze zostały na Żelaznych Wyspach. I w tym miejscu potrzebować będę Twojej pomocy. Konkretnie - chciałbym prosić Cię o pożyczkę, na sumę czterdziestu tysięcy Złotych Smoków. Oczywiście zostanie ona zwrócona, gdy już dysponować będę odpowiednimi środkami - suma ta zostanie Ci zwrócona w czasie nie dłuższym niż rok, a możesz mieć na to moje królewskie słowo. A dodatkowo, by docenić wkład i zaufanie, zostanie zwrócona z odsetkami, aby ostatecznie do Twego skarbca trafiło łącznie sześćdziesiąt tysięcy Smoków. Myślę, że będzie to odpowiednie zadośćuczynienie za umożliwienie mi skorzystania z takiej sumy pieniędzy. Jeżeli pragniesz, możemy zawrzeć i tą umowę na piśmie... - dodał na koniec, patrząc pytającym wzrokiem na księcia Arbor. Żeby dodać jeszcze swojej prośbie odpowiedniego wyrazu i siły przekonywania, dorzucił, niby mimochodem: - Oczywiście pomoże to utrwalić związek pomiędzy Arbor i Żelaznymi Wyspami...
Gdy już omówił tą sprawę, postanowił załatwić jeszcze jedną, tym razem naprawdę ostatnią: - Chciałbym też otworzyć stały szlak handlowy pomiędzy Arbor i Żelaznymi Wyspami. My otrzymywalibyśmy od Was drewno i winogrona, a Wy w zamian nasze żelazo.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 07, 2018 12:19 am

Czterdzieści tysięcy złotych smoków!? Przecież dopiero co zrabowali skarbiec Wysokiej Wieży oraz bogactwa Starego Miasta... Ludzie Harrasa mieli mnóstwo łupów, którymi mogli się cieszyć, a on sam z pewnością miał góry złota zdobytego kosztem Hightowerów. Arbor nie było biedne, ale ta suma była olbrzymia nawet dla nich. Odrobinę mniejsi lordowie przecież dla takiej pożyczki musieliby oddać cały skarbiec, o ile w ogóle by im wystarczył. Nie miał też żadnej gwarancji, że podobna pożyczka zostanie zwrócona. Żelaźni Ludzie zaczęli drażnić kontynent jak to mieli w zwyczaju od czasu do czasu, a kontynent zawsze wgniatał ich w ziemię... Prędzej czy później...
- To olbrzymia suma, a nasze dochody poważnie ucierpiały przez olbrzymie zaburzenia w handlu jakie ostatnio dotknęły region - powiedział Redwyne, nie wyszczególniając już, iż przyczyny podobnych zakłóceń to w całości wynik działań Żelaznych Ludzi. - Jestem w stanie zaoferować dwadzieścia tysięcy złotych smoków - oznajmił, dodając jeszcze: - Spisanie umowy jest raczej zwyczajową procedurą.
Wątpił by to cokolwiek znaczyło dla Żelaznych Ludzi, każdy wiedział, że nie mają honoru, ale zawsze to jakiś dowód.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Harras Harlaw on Sob Lip 07, 2018 12:08 pm

Harras westchnął ciężko. No tak, była to oczywiście duża suma... Ale wiedział też, że Redwyne to bogaty ród i mógłby sobie na to pozwolić. Niemniej stary lord nie chciał tego zrobić, a Harlaw chyba nie miał już ochoty na dalszą rozmowę i negocjacje, toteż, policzywszy szybko w myślach, że i tyle powinno mu starczyć, odpowiedział: - Oczywiście rozumiem, niech będzie i tak. W takim razie oczywiście i suma zwrotu spadnie o połowę. - poprosił służących, by przynieśli pergamin i atrament, po czym spisał wszystko razem z lordem. Jako, że było to już wszystko czego potrzebował, odrzekł księciowi: - To będzie już chyba wszystko, nie zamierzam Cię dłużej zatrzymywać. Wierzę, że przygotujesz wszystko zgodnie z umową. Już pojutrze zamierzam wyruszyć, aby nie nadwyrężać Twojej gościnności. W razie gdybym czegoś jeszcze potrzebował, będę Cię informował na bieżąco. - w ten sposób zakończył rozmowę i poczekał, aż gospodarz opuści jego komnaty.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnaty gościnne

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach