Królewska samotnia

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Królewska samotnia

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 07, 2017 11:14 am

First topic message reminder :

Samotnia znajduje się na jednym z wyższych pięter. Z tutejszego okna rozciąga się świetny widok na miasto. Znajduje się tu sporo regałów i półek z masą różnych papierów oraz przyborów do pisania.
Pod ścianą stoi masywne biurko z czarnego hebanu, przy którym znajduje się ciężkie, obite skórą krzesło. Wszystko oświetlają naścienne kinkiety i duży żyrandol z woskowymi świecami.
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec + Frey Spóźnialski (Dorian HT)

Księżycowy Chłopiec + Frey Spóźnialski (Dorian HT)

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Czw Sty 04, 2018 4:26 pm

Garth pokiwał głową na znak przyswojenia wszystkich zasłyszanych informacji. Bardzo chętnie wymieniłby swój oręż na Czujność. Sam niestety nie mógł teraz udać się na poszukiwania, a próżno szukać kogoś kto mógłby zrobić to za niego. Nie wynajmie przecież do tego żadnego najemnika, to byłoby nierozważne. Poza tym... Kto mógł mieć teraz jakiekolwiek informacje na temat tej broni? Hightower bardzo wątpił w powodzenie tej misji, mimo to korciło go, aby spróbować odnaleźć to co jego ród stracił.
- Chciałbym, abyś dostarczył mi wszystkie spisane treści odnośnie tamtych wydarzeń,
mam nadzieję, że to nie będzie dla ciebie problemem.
- Ton głosu Gartha mówił, jednak jasno - nie możesz mi odmówić. Niemniej teraz na głowie miał ważniejsze sprawy, a poszukiwania ostrza można rozpocząć za jakiś czas.
- Ciekawi mnie ten człowiek. Nie wiem czy dobrze się dla nas stało, że zagościł w naszych progach - powiedział. Faktycznie, miał co do nowego septona wiele wątpliwości i postanowił, że będzie musiał raz jeszcze odbyć z nim rozmowę.
Wychylił kielich i ostatnie krople wlały się do jego gardła. Miał dzisiaj ogromną ochotę na czerwony trunek. Wino pozwalało się odprężyć, jednak dziś będzie pewnie potrzebował trzeźwej głowy. Nie mógł się upić.
- Dziękuję, możesz wracać do swoich spraw. Byłeś mi pomocny, Lymondzie. - Wstał od krzesła i podszedł do okna. Świeże powietrze wciągane nosem cudownie orzeźwiało. Tego potrzebował.


Ostatnio zmieniony przez Garth Hightower dnia Pią Sty 05, 2018 2:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 04, 2018 11:18 pm

Maester kiwnął głową. Wszystkie opinie przyjął z stoickim spokojem, nie okazując żadnych emocji. W końcu tym był - sługą. Ale i doradcą. - Ponowne powołanie pod broń Wiary Wojującej jest faktycznie niepokojące i w pewnym sensie niebezpieczne. - wyraził swoją opinię. - Każdy rycerz, kupiec, wieśniak... nawet ty królu, wszyscy będą tak samo sądzeni przez grupy fanatyków religijnych. - podsumował. Nic więcej nie miał do powiedzenia, wstał więc i podszedł do drzwi. Ukłonił się, pożegnał: - W takim razie już pójdę. Cieszę się, że mogłem pomóc. Odpowiednie lektury dostarczę jutro, muszę je znaleźć pośród wszystkich naszych ksiąg. - rzekł i pospiesznie opuścił pomieszczenie, zostawiając króla samego.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Pią Sty 05, 2018 3:30 pm

Garth, mimo iż lubił przesiadywać w swojej komnacie, na dziś miał już dość. Po wyjściu maestera postanowił, że przejdzie się po Wysokiej Wieży. Spacer na pewno dobrze mu zrobi. Może nawet wyjdzie do miasta? Przyjemnie byłoby spotkać swych poddanych. Może uciąć sobie z kimś miłą pogawędkę? Hightower lubił ludzi, szanował ich. Niestety widok towarzyszącej mu zwykle straży odstraszał nieco potencjalnych rozmówców.
Może jeszcze jeden kielich wina przed wyjściem? Król miał słabość do wina, jednak starał się z tym walczyć. Widok do połowy wypełnionej trunkiem karafki nie ułatwiał mu sprawy. Wszak łatwiej walczyć z pokusą, gdy naczynie jest puste.
- Nie tym razem Garth, nie tym razem - powiedział sam do siebie. Pokręciwszy głową udał się w stronę drzwi. Nim je uchylił spojrzał jeszcze raz z utęsknieniem na karafkę. Tym razem oparł się pokusie. Odwrócił się i wyszedł na korytarz.

- Pilnujcie, żeby nikt się tutaj nie kręcił - rzekł swej służbie i odszedł.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Pon Sty 08, 2018 7:36 pm

Garth postanowił, że nim rozpocznie się uczta, na którą zaprosił kupca z Braavos, zaprosi go do swej samotni na kielich wina. Zapewne to co dostarczy służący pana Essyra było bardzo dobre, jednak tego dowiedzą się dopiero podczas wieczerzy. Gdy weszli do komnaty w kominku już palił się ogień. Służący Hightowera zawsze myśleli z wyprzedzeniem i wykonywali polecenia nim te zdążyły zostać wydane. Garth cieszył się z takiej służby. Była bezcenna i nie oddałby jej nikomu. Niemniej oszczędzał na pochwałach dla niej. Nie chciał, aby jego służący nader obrośli w piórka.
- Moje skromne progi - powiedział wskazując na miejsce naprzeciw hebanowego biurka. Sam podszedł do małego stolika, na którym stała karafka z winem. Nalał do obu kielichów. Widać było, że są świeżo umyte. Służba i o tym nie pozwoliła sobie zapomnieć. Król miał w zwyczaju sam nalewać wina swoim gościom.
- Przy kolacji nie chciałbym poruszać zbyt trudnych i ciężkich tematów. To źle robi na żołądek. - Roześmiał się na tyle głośno, że mogli go bez trudu usłyszeć strażnicy stojący za drzwiami. Wieczerza była momentem, w którym zwykł z rodziną rozmawiać o ich codziennych troskach i radościach, nie o sprawach miasta czy królestwa.
- Opowiedz mi dokładnie i ze szczegółami co zastałeś w Mieście Cieni.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Essyr Vella on Pon Sty 08, 2018 8:42 pm

Siedziba Hightowerów, której ród zawdzięczał swoją nazwę była wewnątrz jeszcze bardziej zdumiewająca niż mogło by się zdawać. Essyr był pod nie małym wrażeniem, z zupełnie innego powodu niż mogłoby się wydawać. Pomimo przyjemnego chłodu jaki zapewniały kamienne mury już po kilku przebytych kondygnacjach schodów poczuł, że koszula zaczyna mu się lepić do pleców, a skroniach wyszły mu kropelki potu. Chociaż nie powinien to z całego serca współczuł biedakom, którzy mieli by szturmować Wysoką Wieżę w tak lubianych przez Andalów ciężkich zbrojach walcząc przy tym o każdy stopień, zapewne nawet gdyby udało im się zdobyć twierdzę to wielu by zgięło, a większość wcale nie z rąk obrońców, a gorąca i wycieńczenia wspinaczką.

Do komnaty wszedł z czerwoną od wysiłku twarzą i ogniem w płucach, a spokojny oddech gospodarza, który pokonał tą samą drogę co Braavosi sprawił, że poczuł się odrobinę zawstydzony. Kiedy król nalewał wina kupiec przetarł czoło jedwabną chusteczką wyciągniętą za pazuchy, po czy zamyśliwszy się trochę zaczął opowiadać o tym co widział w Dorne.
- Nie wiem wszystkiego Panie, strażnicy po tym jak zrewidowali okręt i wydali pozwolenie przycumować, by uzupełnić zapas wody nie byli zbyt rozmowni, ale kto by im się dziwił. - Nikt nie był rozmowny, właściwie wszystko co wiedział o zajściu w Mieście Cieni wyciągnął od innego kupca, który stracił tam statek i zgodził się powiedzieć co zaszło by zapewnić sobie miejsce na Wiecznie Radosnej w drodze powrotnej do Essos. - Miasto podpalono, ludzi wyrżnięto jak bezdomne psy, prawie trzydzieści statków stojących w porcie zamieniło się w czarne szkielety. - Przerwał, żeby złapać tchu po czym kontynuował swoją ponurą opowieść. -Mówią, że to wszystko sprawka dwóch okrętów i to dowodzonych przez kobietę, jakąś morską wiedźmę, którą morze wypluło z obrzydzeniem na brzeg, ale to plotki. Prawda jest taka, że Miasto Cieni jest teraz cieniem własnej świetności, a ta tragedia odbije się na wszystkich w Westeros i za morzem. - Wielu ludzi umarło, a jeśli nikt nie zatrzyma tej bandy, to umrze wiele, więcej nie tylko od ich mieczy, a z głodu.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Wto Sty 09, 2018 4:04 pm

Garth z uwagą wsłuchiwał się w każde słowo swego gościa. Cholerni piraci musieli dokonać w Mieście Cieni naprawdę straszliwych zniszczeń. Trzydzieści okrętów to ogromna strata dla floty Dorne. Kto wie czy kiedykolwiek się po tym podniesie. Tamtejszy władca ma teraz nie lada orzech do zgryzienia. Znalezienie rozwiązania tej sytuacji wymagać będzie od niego pokaźnych nakładów finansowych. Hightower był pewien, że Dornijczyków stać na odbudowę swych statków. Mimo to jego zdaniem uszczupli to dość pokaźnie majątek jakim mogą dysponować. Co dotknęło Miasto Cieni może też uderzyć w Stare Miasto. Drogą morską jest to przecież odległość, którą można przebyć bardzo szybko. Stanowczo zbyt szybko w porównaniu do stanu przygotowania na przybycie piratów.

- Piraci to straszliwe plugastwo. Twojego okrętu nie odważyli się nękać po drodze do Westeros? - zapytał Garth. Był tym nieco zdziwiony, wszak płynął drogą przebytą przez piratów. Ileż szczęścia musiał mieć Essyr Vella, że nie natknął się na żaden ze statków tych potworów.
- Bardzo trudno mi uwierzyć w to, że opisana przez ciebie masakra była dziełem dwóch okrętów. Istotnie, to zapewne plotka rozpuszczona przez żądnych pokolorowania swych opowieści, marynarzy. - Westchnął.
- Magia zniknęła wieki temu i nie sądzę, aby wróciła akurat w tym momencie.
Coś tak potężnego nie mogło obudzić się w ciele plugawej piratki, wiedźmy, czy jak ją tam nazwałeś.
- Garth był szczerze zdziwiony, że ludzie mogą wierzyć w takie bajki. Trzydzieści okrętów zniszczone przez ledwie dwa? Nie był co prawda wytrawnym żeglarzem, jednak wiedział co nieco o wojaczce. Doskonale rozumiał jak trudno oprzeć się takiej sile.
- Bardzo jestem ciekaw stanowiska Dorne w tej sprawie, a ty? - Upił łyk wina w oczekiwaniu na odpowiedź.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Essyr Vella on Wto Sty 09, 2018 5:37 pm

Jak można było się spodziewać wino, którym uraczył go Hightower było wyśmienite. Klarownością barwy i słodyczą mogło nawet konkurować z Dornijskimi, a nawet je przewyższyć, więc zastanawiał się czy to co pije nie jest aby Arboskim Złotym winem, słynnym nawet w Braavos. Rosła w nim ciekawość co do tego jak w takim razie zasmakuje mu obrośnięty legendami cud Wysp Letnich, który kazał dostarczyć.

- Dzień, w którym jakiś morski watażka odważy się zaatakować Wiecznie Radosną, będzie Panie pierwszym dniem końca jego kariery. - odpowiedział, dość enigmatycznie po upiciu kilku łyków wina. Podejrzewał, że gospodarz się z nim przekomarza, ale jego słowa zasiały w nim ziarno wątpliwości co do tego czy gospodarz aby nie zaprosił go do swojego domu nie mając pojęcia kogo Essyr reprezentuje, jednak nie miał zamiaru edukować władcy na temat swojej pozycji, to byłoby nieuprzejme.
- Nie wykluczam, że sporo w tej historii niedomówień, ale biorąc pod uwagę, rozłożenie wraków taka siła przy odrobinie szczęścia mogła tego dokonać. - Wszystko wskazywało, że okręty Martelli, nie zdążyły nawet odbić od brzegu i cała bitwa rozegrała się na lądzie, co biorąc pod uwagę stosy jeszcze nieuprzątniętych ciał było prawdopodobną wersją tych okropnych zdarzeń.
Milczeniem skwitował wspomnienie o magii, to nie był odpowiedni czas, a może nawet nie odpowiednia osoba, by zdradzić powód przybycia do Starego miasta, a skoro król w czary nie wierzy to uznał, że historia jego zeszłorocznej podróży na daleki wschód tylko niepotrzebnie spotęguje wywołany przez piratów niepokój.
- W swojej łaskawości Lady Arianne Martell objęła wszystkich, których dobytek strawił ogień, a rodziny zgięły z rąk bandytów swoją opieką, a kiedy odpływałem z Miasta to polecono mi w każdym porcie, w którym się zatrzymam rozpowiadać wieść, że każdy kto przyprowadzi żywą bądź martwą piratkę, którą nazywają Karmazynowym Trafalgarem spotka się z wdzięcznością i odpłynie bogatszy o tysiące złotych smoków. - przekazał co mu polecono, wiedząc, że im szybciej ta wieść się rozniesie po świecie tym szybciej rozbójnicy sami rozwiążą problem wydając swojego kapitana, bo przecież nie ma honoru pośród złodziei.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Lucas Hightower on Wto Sty 09, 2018 7:35 pm

Nieco czasu minęło nim Lucas był gotowy do wizyty w samotni swojego starszego brata. Zmieszane wonie wojackiego i końskiego potu niezbyt ładnie komponowały się z prawdziwą symfonią zapachów kulinarnych, serwowanych do królewskiej kolacji przez wysokowieskich kucharzy. Nim więc wrócił z codziennego treningu i przejażdżki konnej, wstąpił jeszcze do łaźni, gdzie dokładnie obmył całe swoje ciało, a dopiero potem przebrał się w zwyczajowy strój. Nie szykowała się dziś żadna nad wyraz szacowna okazja, więc ubrał się zwyczajnie, w ciemnozielone koszulę i spodnie na które zarzucił herbową tunikę. Oczywiście wziął ze sobą także miecz, jak przystało na rycerza, choć był on ukryty w pochwie i miał tym razem służyć jako symbol statusu, nie zaś oręż.

Od służących dowiedział się, że jego brat gości właśnie jakiegoś egzotycznego wędrowca w swojej samotni. Świeżo zrodzone zamkowe plotki wskazywały na kupca z Braavos, miasto które Lucas wspominał bardzo dobrze i z chęcią dowiedziałby się co w nim słychać. Domyślał się też, że jego starszy brat nie sprowadził takiego gościa całkiem bezinteresownie. Być może nawet zdążył dowiedzieć się już nieco o tym co działo się na wschodzie? Różne pogłoski krążyły już po Starym Mieście, w głównej mierze przynoszone właśnie przez kupców. Podobno piraci ośmielili się zaatakować dornijską flotę stojącą w porcie. Co za czasy!

Lucas stanął w końcu przed drzwiami królewskiej samotni i po kulturalnym zapukaniu, wszedł do środka.
- Witaj, bracie. Usłyszałem o twoim gościu i postanowiłem przekonać się na własne oczy - przywitał starszego skłonem głowy i serdecznym uśmiechem. Jego wzrok od razu praktycznie spoczął na królewskim gościu. Osiem lat spędził w Essos i zdążył nauczyć się wychwytywać różnice w modzie, sposobie bycia oraz wyglądzie. Niewątpliwie miał do czynienia z przybyszem z Braavos. Tak czy inaczej zresztą, mieszkańca któregoś z Wolnych Miast mógł przywitać tylko w jeden sposób - Valar morghulis. Ser Lucas Hightower, proszę waszmości - powiedział w bękarcim valyriańskim, z akcentem na poły westeroskim, a na poły charakterystycznym dla Braavos.

Spojrzał na wino stojące na stole.
- Gdybym wiedział, to bym przyniósł coś ze swoich zbiorów  - pokiwał głową ze smutkiem. Miał pokaźną kolekcję różnych win i nalewek, był ich wielkim koneserem oraz smakoszem nawet najdziwniejszych trunków - Nieważne jednak. Pozwolisz bracie, że zostanę? Nie będziecie musieli cofać się z rozmową - dodał pośpiesznie, widząc że najwyraźniej przerwał jakąś toczącą się dyskusję - Jakoś nadgonię.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Wto Sty 09, 2018 10:27 pm

Garthowi spodobał się przybysz ze wschodu. Rozmowa, mimo iż o tematach niezbyt przyjemnych była nader rzeczowa. Król lubił ludzi konkretnych. To była cecha wielkich.
Podrapał się po głowie w lekkim zamyśleniu. Rozważał wiele spraw. Przez głowę przeszła mu nawet myśl, o pomocy dla Dornijczyków. Niemniej odrzucił ten pomysł. Piraci byli wspólną sprawą, niestety wspieranie złotem kraj, który nie jest przyjaźnie nastawiony do Królestwa Wysokiej Wieży... Czyn ten był co najmniej nierozważny. Nie chcąc powiedzieć głupi.
Z zamyślenia wyrwało go wtargnięcie Lucasa. Wszedł do samotni króla przerywając ich rozmowę. Co prawda Garth nie lubił, gdy ktoś przerywa mu rozmowę z gościem, lecz brat to w końcu brat. Hightower zawsze darzył szczególną miłością swoją rodzinę.
Podniósł się z krzesła, gdy tylko dowódca jego wojsk wszedł do środka.
- Poznaj proszę mego szanownego brata i dowódcę mych wojsk, Lucasa Hightowera - powiedział z wyraźnym zaakcentowaniem roli jaką pełnił w królestwie, a także kim był dla Gartha przybyły do samotni człowiek.
- To zaś jest mój gość, Essyr Vella, kupiec z Braavos, kapitan "Wiecznie Radosnej" - wyjaśnił rzeczowo. - Widzę, że zdążyłeś już, jednak rozpoznać skąd pochodzi nasz gość - dodał zaraz potem pociągając łyk wina.
- Nie odpowiada ci moje wino? To dobrze, więcej dla mnie. - Uśmiechnął się szczerze. Pogoda ducha to była jedna z cech, za którą ludzie mogli kochać swego króla.
- Właśnie rozmawiam z mym gościem o problemach jakie sprawiają piraci. - Tutaj ton jego głosu zdecydowanie zmienił barwę. Był bardzo ponury. Niemożność rozprawienia się z tym plugastwem od ręki irytowała Gartha.
- Mnie zaczyna powoli burczeć w brzuchu. Powinniśmy chyba odłożyć w czasie naszą dyskusję. Zdecydowanie lepiej rozmawia się o pełnym żołądku, nie sądzicie panowie? - zapytał w oczekiwaniu na reakcję towarzyszy. Co prawda był królem i jeśli zarządzi czas na kolację to tak też się stanie. Chciał być, jednak miły zarówno dla gościa z Braavos jak i dla swego brata. Liczył po cichu na to, że kapitan Essyr pragnie dłużej zagościć w Starym Mieście i nadarzy im się niejedna szansa na rozmowę.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Essyr Vella on Wto Sty 09, 2018 11:01 pm

Z początku odniósł wrażenie, że do komnaty wszedł jeden z ludzi gospodarza, by poinformować o przybyciu tragarzy z prezentami dla króla. Nieznajomy jednak zaczął rozmowę od słów, które rzadko można było usłyszeć z ust Andala, co zbiło Braavosi z tropu i niemal bez zastanowienia odpowiedział - Wszyscy ludzie muszą służyć. - w niskim valaryańskim.

Ten Hightower musiał być kiedyś za Wąskim morzem, więc nie tylko król interesował się wschodem, a może to właśnie stąd brała się jego fascynacją? Niemniej pozostał dylemat co począć dalej z rozmową. Czy przedstawić się osobiście czy też byłoby to uznane za afront? Czy król zapamiętał jego imię? A może należałoby ignorować królewskiego krewniaka, by nie obrazić majestatu korony?

Całe szczęście nim Essyr zdołał podjąć jakąś decyzję został w tym wyręczony. Uśmiechnął się słysząc jak król żartuje o winie, a gdy skończył mówić dodał tylko - Do usług Panie. - w kierunku Lucasa, wykonując powitalny ukłon, by następnie zwrócić się do króla - Jakkolwiek Wasza wysokość uważa.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Lucas Hightower on Sro Sty 10, 2018 1:57 am

Król z początku był trochę niezadowolony z jego wtargnięcia, jednak więzi rodzinne zwyciężyły i już chwilę nieco się rozpromienił, przedstawiając Lucasa swojemu gościowi.
- Spędzisz choć trochę czasu w takiej metropolii jak Braavos i umiesz rozpoznać połowę świata po samym tylko ubiorze lub akcencie - uśmiechnął się serdecznie, wszak najpotężniejszy z bękartów Valyrii był miastem znacznie większym niż którakolwiek stolica Westeros i przyciągał tłumy ludzi ze wszystkich stron globu - Miasto to jest dość bliskie memu sercu i budzi pozytywne wspomnienia, dlatego wybacz mi wtargnięcie - skinął głową przepraszająco. Wszak nie chciał rozdrażniać brata, a tylko dotrzymać mu towarzystwa i samemu zapewnić sobie jakieś godne na nadchodzący wieczór.

- Bynajmniej nie mam nic przeciwko i z chęcią podwędzę coś z twoich własnych zapasów - powiedział rozwiewając królewską nadzieję na zachowanie jego trunku dla siebie. Jeśli Garth nie miał nic przeciwko, chwycił po tej wypowiedzi kielich i nalał sobie standardową ilość wonnego i nasyconego aromatami płynu - A po okaz ze swoich w razie czego jeszcze zdążę pójść.

Król Wysokiej Wieży wspomniał o piratach. Czyli zaiste o tych krwiopijczych morskich pasożytach toczyła się rozmowa. Ciekawe co też za wieści przyniósł mości Essyr? Cóż, na tę chwilę było to nieważne, gdyż Garth dał sygnał do kolacji. Dopiero po jego wypowiedzi, Lucas zdał sobie sprawę jak jemu samemu pusto w brzuchu i jak bardzo chętnie wrzuciłby tam co najmniej średnie co nieco.
- Ja z dziką chęcią. Mogę nawet przekazać polecenie służbie - jeśli królewski gość także  miał ochotę na strawę, to Lucas zniknął na chwilę za drzwiami gdzie wspomniał służącym o konieczności podania posiłku. Po krótkiej chwili ponownie pojawił się w samotni. Jako, że tuż obok kolacji, był drugim głównym powodem dla którego rozmowa o piratach została przerwana, czuł się w obowiązku poruszyć zastępczy temat dyskusyjny. Postanowił najpierw opowiedzieć o okolicznościach swojej znajomości Braavos, żeby zaspokoić ciekawość Essyra i wprowadzić grunt pod przyszłą rozmowę. Miał nadzieję, że temat zaangażuje także jego brata, który raczej zawsze cenił sobie opowieści o dalekich krainach. Zasiadł więc na jednym z krzeseł obecnych w komnacie, i jeśli miał wcześniej przyzwolenie na nalanie sobie wskazanego przez brata trunku to przysunął kielich do siebie, choć nie upił jeszcze ani kropli.
- I ty wybacz mi tak nagłe wtargnięcie, drogi gościu. Jak już jednak słyszałeś, miałem to szczęście dość długi czas gościć w Braavos. Nauczyłem się tam walczyć, pić i nosić kolczyki - z uśmiechem wskazał na pyszniące się w jego uchu złote obręcze - Słysząc więc o waszmości od naszych zamkowych plotkarzy, wprost nie mogłem nie pokusić się o przybycie - Lucas starał się być uprzejmy. Nigdy nie traktował swojego wysokiego urodzenia jako powodu, by innych traktować jako gorszych, zwłaszcza jeśli urodzili się i wychowali w kulturze gdzie ciężko było mówić o czymś takim jak szlachetne pochodzenie - Spędziłem w mieście ładnych parę lat, choć takie samo kilka lat mija od czasu gdy widziałem je po raz ostatni. Jesteś kupcem, prawda?
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Sro Sty 10, 2018 8:52 pm

Garth nie widząc sensu w dalszej dyskusji o piratach postanowił nie  czekać dłużej z wieczerzą. Zapewne będzie miał jeszcze okazję dopytać o co zechce, gdy już napełnią swe brzuchy. Przez moment przez głowę Hightowera przebiegła myśl, że może za wiele je? Miał już na karku trochę lat, żył mniej aktywnie niż w czasach swej młodości... Nad tym również musiał pomyśleć. Tyle spraw, a tak mało czasu na ich dokładne przeanalizowanie.
- Drodzy panowie, zapraszam na skromną wieczerzę - powiedział do zgromadzonych w jego samotni gości. Sam energicznie odsunął krzesło od hebanowego biurka i wstał. Spojrzał przez okno, które nadal było otwarte. Piękna noc. Garth uwielbiał niebo nocą, które niemalże w całości pokrywały gwiazdy. To był iście cudowny widok, wart zapamiętania. Jego rozmyślania przerwało głośne burczenie w brzuchu. Król zmieszał się lekko, starając nie okazywać po sobie zakłopotania. Uśmiechną się tylko i skierował w stronę drzwi.
- Jeśli zaraz nie ruszycie się z miejsca, pomoże wam straż. - Hightower nie musiał się silić na żart. Dziś, mimo tych wszystkich złych wieści był w wybornym nastroju i słowa wychodziły same z siebie. Niemniej nie minął się z prawdą. Garth nie lubił, gdy ktoś przebywał w samotni pod jego nieobecność i surowo zakazał wpuszczania tu kogokolwiek. Strażnicy dotrzymywali słowa i pewnie uprzejmie wyprosiliby obu panów, gdyby ci postanowili zostać w środku.
Król bez ociągania się otworzył drzwi i skierował się korytarzem w stronę jadalni.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Essyr Vella on Sro Sty 10, 2018 9:29 pm

Widać było między tymi braćmi różnicę, król podchodził do wszystkiego rzeczowo i choć jak zdążył już zauważyć nie był smutnym władcą, bo potrafił zażartować, to z pewnością Lucas był tym bardziej gadatliwym z dwójki. Nie wiedział czy pobyt w Essos miał z tym coś wspólnego, ani czy było to dobrą cechą, ale dla własnej pychy Essyr uznał, że tak.
- Cieszy mnie, że podobało Ci się Braavos Panie, tam się urodziłem i to miasto jest mi bliskie jak mało co. Uwielbiam je od najskromniejszej uliczki po najwspanialszy pałac. - rozmarzył się o kolorach swojego domu i zapachu przypraw, który towarzyszyły każdej uliczce, o radosnych orszakach przelewających się przez miasto w czasie święta Uthero i matce zawsze łającej go za zbyt krótkie pobyty w domu.

Dopił wino i odłożywszy kielich na tacę skonsternował się co odpowiedzieć Lucasowi. Mógł oczywiście iść w zaparte licząc, że rzeczywiście nikt w Starym Porcie nigdy nie widział bandery, pod którą pływa, ale jeżeli był to jakiś element gry, w którą postanowili zagrać z nim Hightowerowie, to nazwanie się skromnym kupcem byłoby haniebnie nierozsądnym posunięciem.
- Handluję w imieniu swojego ojca, jego miejsce w radzie Żelaznego Banku nie pozwala prowadzić interesów samodzielnie. - rozwianie wszelkich wątpliwości co do statusu jaki  posiadał wydawało się najlepszym wyjściem.
- Nie powinniśmy pozwolić Królowi czekać, jestem pewny, że po posiłku znajdzie się czas by porozmawiać. - podsumował i uprzejmie ustępując miejsca w drzwiach młodszemu z Hightowerów ruszył za panem domu.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Lucas Hightower on Czw Sty 11, 2018 4:42 am

Gdy Lucas tylko usiadł na swoim tyłku, król powstał ze swojego własnego siedziska i zażądał niezwłoczną ewakuację do jadalni. Cóż młodszy Hightower mógł zrobić? Także powstał, nie zapominając jednakże o kieliszku wina. Nie chciał pić jak cham jednym haustem, a szkoda by już nalane stało i wietrzało, tak sobie pomyślał. Wypiję do kolacji...

Pytanie Lucasa o status i tożsamość ich gościa wynikała, że ani plotki zamkowe nie zdążyły ich objąć, ani też nie był sam w porcie i nie widział jego okrętu na własne oczy. Więc człowiek z Braavos nie był bynajmniej zupełnie przypadkowym człowiekiem. No tak, Garth lubił rozmawiać tylko o konkretach, zawsze był tym najbardziej odpowiedzialnym i najbardziej statecznym z całej czwórki ich rodzeństwa. Szczęśliwym zrządzeniem boskim to właśnie jemu też przypadło rządzenie, z czego Lucas cieszył się niezmiernie. Stukot kopyt, chrzęst pancerzy, wojackie pogwarki, o, tego dało się słuchać. Ale audiencje, zażalenia poddanych, raporty gospodarcze... Na samą myśl o troskach monarchy, Lucasa przeszły dreszcze.
- Jeszcze daję radę się podnieść samemu, zwłaszcza za taką namową - uśmiechnął się do brata na jego żart, nie będący do końca żartem - Wstajemy, idziemy.

No i poszli.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 21, 2018 3:54 pm

8 luty 336.

Garth trzymał w rękach list od Wielkiego Septona, który dopiero co dostarczył mu maester. Kapłan nie odpuszczał i chciał czym prędzej dopiąć szczegóły tego o czym rozmawiali na poprzednim spotkaniu. Nie mógł odwlekać tego w nieskończoność. Mógłby narazić się Peterowi z Astory, a to mogłoby wywołać niepotrzebne konflikty. Król z całych sił chciał mieć wiarę po swojej stronie. Postanowił, że odpowie na list i spotka się z duchownym jak szybko to będzie możliwe. Chciał mieć to z głowy. Coraz bardziej doskwierało mu życie jako władca. Przypominał sobie ostatniego gościa z dalekiego Braavos. Chciałby wieść życie podróżnika. Mój syn musi czym prędzej wrócić i zacząć przejmować obowiązki, chociaż część. Ta myśl tylko utwierdziła go w przekonaniu, że wypuszczenie swej krwi z gniazda było nierozsądne. Niestety nie wiedział, w którym miejscu tak naprawdę się teraz znajdują. Szkoda, mógłby wówczas posłać kruka.

Usiadł przy biurku. Nakreślenie kilku zdań listu nie wymagało od niego zbyt dużego nakładu czasu, więc po chwili miał już wszystko gotowe.
Oddał list posłańcowi i oddał się pozostałym obowiązkom.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Królewska samotnia

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach