Port

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sro Maj 02, 2018 1:24 pm

10/04
Sytuacja w Królewskiej Przystani była bardziej napięta niż wynikało to z pogłosek. Gniew wpłynął do portu pod eskortą, następnie pokład oraz załoga byli oceniani pod kątem potencjalnego niebezpieczeństwa. Kto wie co mogłoby nastąpić gdyby nie glejt z pieczęcią Żelaznego Banku, który nieco uspokoił celników oraz towarzyszących im zbrojnych. Widok statku wypełnionego nieskalanymi wzbudzał podejrzenia nie tylko wśród strażników miejskich oraz obecnej władzy miasta ale także pośród dzieci ulic. Balt zabronił opuszczania pokładu, wyznaczył warty, a także ludzi odpowiedzialnych za uzupełnienie zapasów. Sam zaś zaszył się w swojej kajucie oczekując wiadomości od zleceniodawcy. Turniej, który zaszczycili swoją obecnością nie był jedynym powodem przybycia do Westeros. Ba, nie był nawet tym głównym, a jedynie dodatkową okazją do zapoznania się z tutejszą kulturą. Ich główne zadanie sprowadzało się do Królewskiej Przystani, dokładnie w czasie w którym tu przybyli. 
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Tinúviel on Sro Maj 02, 2018 11:37 pm

Nigdy jeszcze nie czuła aż tak wzmożonej nienawiści do morza. 
Płynęli bez końca, zaś ona nie miałaby z tym żadnego problemu, ba, podobałoby jej się, gdyby nie to, że przez prawie połowę drogi była chora, gorączka ją zmogła i nawet nie pamiętała kiedy choroba ją opuściła. Od tamtego czasu przygotowywała się, ćwiczyła w swojej kajucie i jeszcze bardziej irytowały ją fale, które poruszały statkiem i nie mogła mieć stabilnego gruntu pod nogami. Gdyby jej mistrz to widział, od razu by ją zrugał. Bowiem, nie ważne jest na czym stoi, mogłaby nawet tańczyć na rozżarzonych węglach to powinna się dostosować i robić swoje. Jednak nie mogła. Nie wiedziała czemu. I to ją najbardziej dobijało. 
Niezmiernie się cieszyła, gdy to usłyszała wieść o lądzie, o słynnej Królewskiej Przystani, która była przez wiele lat stolicą całych Siedmiu Królestw. Z innych pogłosek słyszała, że śmierdzi gównem. Później okazało się, że i ta plotka jest prawdziwa. 
Zanim jednak wyszła na ląd, przygotowała się. Głównie, zmieniła całkowicie swoją aparycję. W jej domu cechowym długo uczyli ją jak zmienić swój wygląd na taki, jaki obecnie był potrzebny. I w tej chwili z tego skorzystała. 
Gdy przybili do portu, Tin jeszcze długo nie wychylała z kajuty, dopiero po godzinie odpoczynku i sprawdzenia czy wszystkie jej "medykamenty" są na właściwym miejscu, wyszła za próg swojego pokoju i wyruszyła na krótki spacer po mieście. Bowiem do niej nie doszły słuchy o jakobym zakazie wychodzenia na ląd. 
Wróciwszy, nie ruszyła do swojej kajuty, a do pana, który pozwolił jej w ogóle płynąć. Zapukała grzecznie i powiedziała jeszcze przez drzwi:
- Wpuścisz mnie? - krótkie pytanie, szybka odpowiedź. Gdy jej otworzył, od razu zauważyła jego zdziwienie. Przecież widział zupełnie inny obraz niż się spodziewał.
- Podobam ci się, panie? - spojrzała na niego z tajemniczym uśmiechem i weszła do środka. Cel tej podróży był jej znany, dlatego też od razu zapytała: 
- Wiadomo kiedy przyjdzie ten, kto ma przyjść? 
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Nie Maj 06, 2018 4:19 pm

Zbudziło go pukanie do drzwi. Zanim zorientował się, że paraduje z gołym torsem było już za późno. Nacisną na klamkę i wpuścić do kajuty odrobinę światła. Zmarszczył się, powoli odzyskiwał wzrok. Wówczas ujrzał sylwetkę kobiety oraz twarzy, której nie znał. Zdumiony przetarł oczy i przeczesał włosy aby po chwili usłyszeć nieco znajomy ton głosu. Nie, to nie możliwe- pomyślał. A jednak.
- Proszę, wejdź. Tylko nie zrób sobie nic... Nie szykowałem się na przyjmowanie gości. - Mówiąc to, przesuną nogą jakieś graty i wpuścił ją do środka. Obejrzał się za nią, lecz nikt z jego ludzi nie był zaalarmowany, a to oznaczało, że umysł nie płata mu figli. To na prawdę ona.
- Co to za czary? - Rzucił, opadając niedbale na fotel. - To naprawdę ty? To musisz być ty, nikomu innemu nie mówiłem.... - Przerwał, gdy rozległ się huk otwieranego wina. Rozlał w dwa kielichy, jeden podsunął Tin, wskazując jej miejsce którego mogła zająć przed jego biurkiem. Położył nogi na blacie i rozsunął się do tyłu, delektując kubki smakowe kwaśnym, dornijskim. Pochodził z Braavos, widział rzeczy w które nie uwierzyłby nikt z tutejszych, a jednak czuł się nieco zakłopotany. Zmartwiony, a nawet przejęty.
- Podoba mi się ta twoja magia. Kim ty na prawdę jesteś? - Zapytał.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Tinúviel on Nie Maj 06, 2018 9:57 pm

Na jego uwagę, zachichotała, przekraczając próg kajuty. 
- Dam sobie radę, panie. Nie musisz się zaś szykować, by mnie przyjąć. - Od razu zauważyła, to jak na nią zareagował. A dokładniej, na jej nowy wygląd. Sam ten fakt spowodował, że humor Tin momentalnie się polepszył. Aż prawie zapomniała, że byli na statku, nie zaś na lądzie, którego tak potrzebowała. 
Stanęła, patrząc w półmroku na Baltasara, zastanawiając się nad wieloma rzeczami naraz. Uśmiechnęła się tylko, jak wodny tancerz zadał to cudowne pytanie.
- Oczywiście, że ja. Tak samo jak ty to ty. Nic prostszego. Magia nie ma tu nic do rzeczy, przyjacielu. Chociaż dla was, to owszem, mogłaby być sztuczka magiczna. A w takim wypadku bezsensownym byłoby wyjaśnianie całego zjawiska, bo i tak byś nie zrozumiał, panie. - Usiadła tam, gdzie jej Balt wskazał i rozciągnęła się, mrucząc niczym kot. Powoli jej wzrok przyzwyczajał się do półmroku, jaki tu panował i widziała coraz to więcej i dokładniej. Popijając wino, przyglądała się swoimi "nowymi" brunatnymi oczami na swego towarzysza, nie zwracając większej uwagi na wino, które jednak nie podchodziło jej tak bardzo jak Baltasarowi. Wolała słodkie. 
- A kim Ty jesteś, panie? Ja jestem zwykłą panienką, która przyszła na turniej szukać miłości, obiektu westchnień, albo i jeszcze czegoś innego... Więcej ci nie powiem. Dowiesz się, wkrótce.
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Wto Maj 08, 2018 9:23 pm

- Chcesz trzymać w niepewności człowieka, który zapewnia ci opiekę oraz bezpieczeństwo? - Zapytał marszcząc przy tym brwi i uśmiechając się w ten swój nonszalancki sposób. Wyciągnął dłoń po jakiś skrawek papieru na którym wyryto, jak można było przypuszczać, jakąś tajną wiadomość adresowaną do czempiona Braavos. Schował ją w kuferku, wzruszając tylko ramionami gdyby kobieta podejrzewała go o jakieś tajemnice, próbując tym samym mieć je przed nim.
- Skoro tak to być może popełniłem błąd, przyjmując na pokład kogoś kogo tak na prawdę nie znam. Kogoś kto potrafi zmienić się z dnia na dzień w zupełnie inną osobę. Nie powiem, że ta zmiana nie przypadła mi do gustu. Cóż, chętnie nauczyłbym tych sztuczek swoją żonę... - Zarechotał. - Ale jeżeli nadal mamy grać przed sobą w otwarte karty, wolałbym abyś uraczyła mnie szczerością. Oferuje w zamian to samo, masz moje słowo. - Mówiąc to wstał i obszedł biurko, stanął przed nią i oparł się o blat. Stał teraz na wprost niej, z rękoma skrzyżowanymi na wysokości klaty. Jego uśmiech nieustannie przybierał innych tonów. - Od jakiegoś czasu miewam noce, które nie pozwalają mi zasnąć. Leżę, wpatrując się w sufit bądź wymykam się z kajuty pod osłoną nocy aby podziwiać fale, czy co tam robią kapitanowie o tej porze. Czasem wydaje mi się, że słyszę małe kobiece stopy w tańcu, który doskonale znam. Obrót. Przerzut ciężaru. Cios. Miewałem ochotę podążać za rytmem wybijanym przez te stopy ale dźwięk był bardzo słaby, ledwie słyszalny. Pewnikiem kobieta tańczyła na palcach. Gdybym poznał jej prawdziwe obliczę, chętnie zaprosiłbym ją do swojego tańca. Nie mam w zwyczaju uczyć kogoś, kogo prawdziwe imię stanowi dla mnie zagadkę nie do rozwiązania.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Tinúviel on Wto Maj 08, 2018 9:48 pm

avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Nie Maj 20, 2018 12:18 pm

- Trucicielka?!- Rzucił żywo. - Może jeszcze mi powiesz, że czcisz boga o wielu twarzach? No nie rób takich oczu, oboje pochodzimy z Braavos. Chyba. - Zakpił. Nawet nie wiedział jak trafna może być to uwaga. Dał jej dokończyć wywód. Spuścił wzrok i przez cały czas bawił się bródką. - Tinuviel.
Podszedł do otwartej skrzyni stojącej pod ścianą. Wyciągnął z niej miecz o wąskim ostrzu. Jedną ręką  chwycił za rękojeść, drugą mniej więcej gdzieś w środek ostrza. Patrzył nań jak na nagą boginię spoczywającą na lektyce.
- Seks to taniec ciał. To jest taniec ostrzy, a tym.. - Wskazał na koniec ostrza. - Odbierasz życie. Ranisz. Nie dajesz przyjemności. Miecz i kutas mogą co najwyżej równie dobrze odebrać komuś godność.
Odłożył broń z powrotem, a potem wygrzebał jakąś szmatę która okazała się koszulą. Narzucił ją przez głowę, nie przerywał.
- Moi uczniowie byli sierotami, złodziejami, parszywymi najemnikami. Wykazywali wielki potencjał, wiedziałem, że mogą zostać wielkimi szermierzami. Nie wątpię, że ty również mogłabyś nim zostać ale twoim atutem są kłamstwa, a w tym moja droga szkolić cię nie będę. Znam kilka trup aktorskich gdybyś potrzebowała pracy, a jeżeli faktycznie jesteś trucicielką to jest taka tawerna w dolnym mieście... - Urwał widząc, że na jej twarzy zaczyna malować się złość. - No co, chcesz mi udowodnić na co cię stać?
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Tinúviel on Czw Cze 28, 2018 11:19 pm

- Wiara w boga o wielu twarzach nie tyle jes t głupotą, co oczywistością. Jest to tożsame ze stwierdzeniem, że wierzysz w śmierć, gdyż bóg o wielu twarzach jest jej imitacją. A śmierć istnieje, funkcjonuje. Czyli Bóg również - odrzekła, poprawiając Braavosa, który skoro pochodził z tego samego miasta co ona, to powinien wiedzieć o tym co mówiła.
Sama zaś przyglądała się ciekawie temu, co mężczyzna robił, zaprezentował jej ostrze i zaczął swój wywód. Tin zaśmiała się, po czym odparła:
- Mówimy tu jednak o tańcu mieczy, czymś co dla wytrawnego tancerza jest przyjemnością. Ocieranie się o śmierć może dla wielu być zabawą, zaś ryzyko uzależnieniem. Może dla ciebie, pannico, jest to okrutne, dla innych niekoniecznie - rzekła kąśliwie, nawet nie zauważając, że się denerwuje, nie podobały jej się odpowiedzi Baltasara.
W końcu, sama musiała chyba mieć te dni, gdyż słowa mężczyzny, z pozoru normalne, spotęgowały jej złość. Wyjęła sztylet z kieszeni i zaczęła się nim bawić, obracać w dłoni, nie zauważając dziwnego połysku ostrza, jakby na metalu była jeszcze jedna, gęsta warstwa jakiejś substancji.
- Doprawdy w piździe mam to kim byli twoi uczniowie, Baltasarze. Tu ich nie ma i nie zakładam, żeby za chwile się tu znaleźli, chyba że chowasz ich pod łóżkiem na wypadek, gdyby żadna panna z gospody nie była chętna na noc w kajucie. Jednak jak już ci powiedziałam w wielu rzeczach cię okłamałam, byłam po prostu ostrożna, nie mam ochronnych najemników i własnego statku, Baltasarze... - Urwała szybko słysząc prowokacje mężczyzny, po czym bez pomyślunku rzuciła nożem w Braavosa, który nie trafił bezpośrednio,jednak musnął jego szyje, pozostawiając krwawy ślad. Nie była nawet świadoma, że rzuciła to zatrute ostrze jadem mantykory, który już za chwile zacznie działać szybko uśmiercając Baltasara.
- Jeb się, "panie" - warknęła, po czym sięgnęła za pas po drugi sztylet i stanęła gotowa do walki.[/b][/b]
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Pią Cze 29, 2018 2:42 pm

Czuł się zażenowany, że tak łatwo dał się podejść i wykorzystać. Przyjął na pokład plugawą zabójczynię i choć już dawno to dostrzegał, łudził się, że ujrzy w niej kogoś kim nie była.
- To wypierd... - Uskoczył, lecz nazbyt wolno. Ostrze zdążyło musnąć jego gardziel, nieco mocniej niż przy goleniu. Choć stał do niej niemalże plecami, doskonale odczytał zamiary i już mierzył ku niej swym rapierem. Przeklną w duchu, że prawie dał się trafić jak gdyby fakt, że poczuł nadlatujące ostrze, był czymś zwyczajnym. Pierwszy Miecz istotnie nie był w formie, lecz wciąż pozostawał jednym z najlepszych szermierzy jacy stąpali po ulicach Braavos. - Ty suko!- Warknął.
Przyjął postawę, stanął bokiem i ustawił ostrze końcem na wysokość jej gardzieli. Kiedy sięgała po swój sztylet, kopnął w jej stronę butelkę po czym wybił się i jednym ruchem ciała skierował miecz tak aby pewnym ukłuciem przebić jej nagą krtań. Nawet gdyby nie trafił, wciąż miał szanse przebić ją w innym miejscu. Byli zbyt blisko siebie, by chybił.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Tinúviel on Sob Cze 30, 2018 10:56 am

Czy tak właśnie wszystko miało się kończyć?
Jej ostatnimi emocjami, przeżyciami na tym świecie miało być złość, gwałtowność i pragnienie wyrządzenia krzywdy innemu człowiekowi? Wygląda, że tak.
Gdy stalowy szpikulec wbił jej się głęboko poniżej piersi w brzuch, gdyż udało jej się uskoczyć przed zamierzonym ciosem w krtań. Wypuściła głośno powietrze czując niewyobrażalny ból, jednak przez jego krzyk przebił się jeszcze jeden głos w jej głowie, za którym podążyła. I wbiła sztylet w ciało Baltasara, w podobne miejsce, w które ją ugodono. Uśmiechnęła się, czując, że do buzi napływa jej krew i splunęła mu w twarz. To było jej ostatnie bezsłowne pożegnanie.
Następne spojrzenie było już szklane, puste, bez życia. Jej ręce opadły bezwładnie.
Nie żyła.
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Baltasar Nahiris on Sob Cze 30, 2018 11:54 am

Zabójczyni próbowała uskoczyć ale nie miała szans. Wbił jej ostrze z impetem, prosto w brzuch. Ostry koniec przeszył ciało, a ząbkowane ostrze rozrywało jej wnętrzności zadając potworny ból. Jej twarz pobladła. Rozwarła usta, lecz oczy patrzyły tak samo. Gasła. Próbował chwycić ją za głowę, wtedy szarpnęła się resztą sił. Nie zdążył powstrzymać jej dłoni. Sztylet ukąsił go w brzuch. Patrzyli sobie, twarzą w twarz. Wtedy opluła go krwią. Czuł, jak ciepłe krople spływają mu policzkach i widział w niej jedynie spokój. Umarła. Kiedy próbował wstać, rana na brzuchu odrzuciła go do tyłu. Wylądował plecami na biurku, strącił nań kielichy oraz księgi. Obrócił się, chciał stanąć lecz ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie wiedział czemu, przecie rana nie była głęboka. Wtedy też poczuł ukłucie. Ból przeszywający jego organy, serce i płuca, które z bólem przyjmowały powietrze. Rana na szyi piekła równie mocno. -Trucizna. Otruła mnie.-
Z każdą sekundą słabł, a oczy mamił cień który spowijał całe to pomieszczenie. Resztą sił, opierając się o biurko, dotarł na swój fotel i rozsiadł się na nim niezgrabnie. Opadł wręcz, kołysząc głową. Ciało zalewało się potem, a koszula poczerwieniała, przyklejając się do rany. Z ust wylewała się ślina, nie mógł nic na to poradzić. Umierał. Więc taki miał być koniec Czempiona Braavos? Otruty przez kobietę, której zaoferował opiekę? Bogowie mieli z niego używanie. Balt pragnął ponieść śmierć honorową i waleczną, lecz tego nie można było nazwać walką. Wyrżnęli się jak uliczne sieroty o ostatnią michę gulachu.
Obraz pociemniał, mężczyzna nie widział już nic poza swoimi dłońmi. Trzęsły się, zresztą jak i całe jego ciało. Przez moment nie czuł już nic, był sparaliżowany. Wtedy cień rozstąpił się, a do pomieszczenia wdarło się światło. Przez drzwi wbiegła jego maleńka córeczka, a za nią piękna żona. Mała od razu wskoczyła mu na kolana, pogłaskał ją po głowie dłońmi pełnymi krwi. Miała oliwkową karnację i kręcone włosy, zupełnie jak jej matka. Żona chwyciła go za ramię i złożyła na jego czole pocałunek. Mógł już odejść w spokoju.
Zaniepokojeni dziwnymi dźwiękami dochodzącymi z kajuty Baltasara, wojownicy wbiegli kolejno do środka lecz było już za późno. Jego ciało spoczywało niezgrabnie, a głowa wisiała w dół. Z ust wyciekała mu czerniawa krew. Na biurku spoczywała niedbale wyrwana kartka na której widniał ledwie czytelny zapis z krwi. Wracajcie do domu.
avatar
Baltasar Nahiris

Liczba postów : 30
Data dołączenia : 24/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Wto Sie 07, 2018 10:56 pm

1/06/336

W południe szóstego dnia żeglugi, statek Beth wreszcie dotarł do celu. No, przynajmniej pierwszego z nich. Kobieta nie zamierzała się ograniczać z planowaną ilością miejsc do odwiedzenia. Każde z nich było potencjalnym źródłem z handlu, o który zadbać mieli jej ludzie. Ona natomiast dbała o to, by w miejscach tych sama się szczególnie nie nudziła. Handel nigdy do jej mocnych stron nie należał, więc po prostu zostawiała tę sprawę dla lepszych od niej samej.
Kiedy statek znalazł się bezpiecznie w porcie, kobieta szybko zeszła na ląd, wciągając mocno powietrze przez nos. Zgodnie z zapewnieniami jej załogi zbyt przyjemny zapach to nie był, jednak nie wywoływał wymiotów, o czym część załogi także ją zapewniała. Z pewnością nie był to też zapach domu, który, bądź co bądź, nawet i podświadomie chciała tutaj poczuć. Chociaż może to i lepiej? Jeszcze by się od razu jakoś przywiązała do tego miejsca, a wolała tego uniknąć. Podobnie jak swojego starego domu. Nikt na jej miejscu raczej nie chciałby go odwiedzać. Dlatego też, po upewnieniu się, że załoga grzecznie zajmie się formalnościami, ona sama ruszyła dziarskim krokiem w miasto, rozglądając się co chwila na boki jak mała dziewczynka.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 09, 2018 8:17 pm

Królewska przystań nie bez powodu pachniała tak jak pachniała. Było tam dużo ludzi. Bardzo dużo ludzi. W porcie także. Bethany rozglądając się widziała bogatych kupców, ale też żebraków. Pięknie ubranych ludzi oraz małe wysmolone, lepiej nie wiedzieć w czym, dzieci.
Beth Rozglądała się uważnie i dobrze zrobiła, bo jedno z tych dzieci na oko 10-12 letnia dziewczynka sięgnęła po sakiewkę kobiety. Kradzież spaliła jednak na panewce, bo przez uważne rozglądanie się okradana natychmiast wykryła złodzieja.
-Kurwa! - zaklęła szpetnie dziewczynka, co zupełnie do niej nie pasowało, zwłaszcza że była całkiem ładna.
Następnie zaczęła szybko uciekać, a w koło rozległy się wołania.
-Złodziejka! Łapać złodzieja!

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Czw Sie 09, 2018 8:32 pm

Kobieta na widok skradającej się dziewczynki przekrzywiła głowę na bok, przyglądając się jej zaciekawiona. Po części ciężko było się jej dziwić. Dzieciak nie wyglądał na żyjącego w zbyt dobrym stanie, a już na pewno nie w luksusie. Właściwie... To po części zobaczyła w niej też swoją młodszą wersję, w podobny sposób walczącą o przetrwanie na ulicach Braavos. Prawdopodobnie to dlatego przegryzła wargę z zaniepokojenia, widząc, iż kradzież nie do końca się udała. Słysząc okrzyki rozejrzała się szybko po ludziach, starając się szczególnie wypatrzeć jakieś Złote Płaszcze. Miała szczerą nadzieję, że takowych w okolicy nie będzie. Myśląc o tym rzuciła się biegiem za złodziejką, rzucając do poszkodowanej szybkie "Zajmę się tym". Biegnąc jednak trzymała lewą rękę na własnej sakiewce, nie chcąc sama skończyć bez grosza. Jeszcze musiałaby pożyczać od załogantów czy coś.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 09, 2018 9:21 pm

Beth nie miała większych problemów by złapać złodziejkę. Co prawda dziewczynka była mniejsza i łatwiej było jej wymijać przechodniów oraz wszelkie przeszkody, Bethany była jednak szybsza, a przeszkody omijała równie zwinnie, nie raz w wręcz akrobatyczny sposób.
Kiedy złapała dziewczynkę ta zaczęła się drzeć.
-Puszczaj mnie ty stara, głupia... cipo! - nie umiała widocznie wymyślić lepszej obelgi - Ja nic nie zrobiłam! Nie wiem czego tamta stara kurwa chce! Nikogo nie okradłam! - krzyczała w sumie zgonie z prawdą, bo kradzież się nie powiodła. Wyrywała się przy tym z całych sił, ale nie była dość zręczna ani silna by jej się to mogło udać.
-Wołać straż! Łapy poucinać! - zaczęli krzyczeć ludzie w koło. Złotych płaszczy nie było nigdzie widać, ale te wrzaski z pewnością szybko ich ściągną.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Czw Sie 09, 2018 9:32 pm

Beth przegryzła wargę, przytrzymując dzieciaka przy sobie, trzymając ją przy tym w stosunkowo bezpiecznej pozycji. Nie chciała w końcu zostać skopana, nawet przez gówniarza. Korzystając z faktu, iż w szarpaninie otaczający ich ludzie nie winni niczego szczególnego usłyszeć, Beth warknęła cicho do ucha dziewczynki.
Przestań się tak szarpać, bo nie zdążę cię stąd zabrać przed przybyciem Płaszczy, mała.
Następnie uniosła ją na tyle, na ile miała na to siły,rozglądając się po otaczających ją ludziach groźnym wzrokiem.
Z drogi, ludki. Nie pomagaliście dotychczas, więc proszę nie wpieprzać się teraz. Sama zaniosę ją do strażników.
Z tymi słowy ruszyła tam, gdzie ludzi było najmniej, uprzednio szybko upewniając się, iż Złotych Płaszczy nadal nie widać na horyzoncie. Jakoś nieszczególnie miała ochotę na to, żeby małą ją spotkały konsekwencje niepopełnionej zbrodni, a miała prawo sądzić, że właśnie tak by się stało, gdyby zostawiła ją na pastwę ludzi.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 09, 2018 9:59 pm

-Akurat uwierzę! - odwarknęła dziewczynka - oddasz mnie i weźmiesz sobie nagrodę. Każdy by tak zrobił.
Kiedy zaczęła unosić dziewczynkę ta szarpnęła się tak, że Beth naderwała jej łachmany, którymi była okryta. Oczom 22 latki ukazał się fragment pleców dziecka, a właściwie mozaika starszych i nowszych pręgów.
Mała spojrzała na Beth z taką nienawiścią jakby chciała przegryźć jej zębami gardło. Szarpnęła się jeszcze raz, ale znów bezowocnie.
-Strażnicy są tam! - wskazał ktoś ręką, faktycznie w oddali było widać 2 czy 3 strażników. Dziewczynka przestała się wyrywać, teraz była przerażona.
Kiedy zamiast w stronę strażników Bethany zaczęła odchodzić w przeciwną ktoś zawołał.
-Gdzie idziesz?! - ktoś inny jednak odpowiedział - Pewnie na posterunek ją niesie. Ale to świadka trzeba, wołajcie tamtą kobitę! My też idziem, zaświadczym jak było!
Dziewczynka nic nie mówiła. Patrzyła tylko błagalnym wzrokiem na Bethany.
Z pewnością obie mogłyby uciec zarówno strażnikom, jak i ludziom, gdyby ci zechcieli gonić. Tylko czy opłaca się trafić na jakąś "czarną listę" straży miejskiej dla nieznajomej młodocianej złodziejki?

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Czw Sie 09, 2018 10:09 pm

Beth nie raczyła się odwrócić do gadających za nią ludzi, idąc szybkim krokiem przed siebie. Im szybciej oddali się od zbieraniny gapiów tym lepiej. Przy odrobinie szczęścia już wkrótce znajdzie się w tłumie mniej zorientowanych w sytuacji ludzi, dzięki czemu obie będą mogły zniknąć niezauważone. Chcąc uniknąć sytuacji, w której każdy mijany człowiek coś by podejrzewał, postawiła dzieciaka na ziemi po kilkunastu metrach, rzucając szybkie spojrzenie za siebie, chcąc ocenić jak wygląda odległość między nimi na świadkami i oddalonymi Płaszczami. Przed postawieniem dziewczynki na nogach, kobieta zbliżyła znowu usta do jej ucha:
Nie zabij nas i idź spokojnie. Musimy wmieszać się w tłum. A potem szybko gdzieś w jakąś uliczkę z daleka od ludzi. — szepnęła, zaciskając przy tym pokrzepiająco dłoń na jej ramieniu. Poza tym nie chciała jeszcze, żeby ta uciekła, więc taki gest jednocześnie sprawił, że mogła ją łatwo trzymać. Przysunęła się przy tym do niej bliżej, zasłaniając jej plecy przed wścibskimi oczyma.
Naprzód, mała. Wyjdziemy z tego cało.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 09, 2018 10:36 pm

Przedstawicielki płci pięknej nie miały problemu by się wymknąć, tłum by zdezorientowany. Z jednej strony Bethany złapała złodziejkę, z drugiej zaczęła z nią gdzieś odchodzić. Tłum jak to tłum jest głupi i leniwy do czasu, aż ktoś nie pobudzi go do działania. Tutaj na szczęście nikt tego nie zrobił, więc tłum czekał bezczynnie na nadejście strażników. Następnie nieskładnie zaczął tłumaczyć stróżom prawa co się stało.
Nim wszystko zostało wyjaśnione Beth ze swoją towarzyszką były już daleko.
Dziecko szło pokornie, wdzięczne widać, że nie jest teraz w łapskach strażników.
Gdy były już na odludziu Beth poczuła rękę dziewczynki na własnej sakiewce! Dziecko zaraz spostrzegło, że zostało przyłapane.
Dziewczyna usiadła na ziemi i rozryczała się.
-Ja już tak nie chce! - to było jedyne co Bethany mogła zrozumieć. Reszta to był szloch i spazmatyczne wciąganie powietrza.
Na razie nikt się nie interesował tym zachowaniem. Były z dala od większej grupy ludzi, a i mieszkańców Królewskiej Przystani nie można było nazwać troskliwymi. Zwłaszcza w stosunku do jakiś brudnych, obdartych dzieci.  

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Czw Sie 09, 2018 10:53 pm

Na twarzy Bethany pojawił się wyraz wielkiego zadowolenia. Szczerze powiedziawszy, to sama nie pokładała zbyt dużych nadziei w swoich słowach, będąc dość mocno przekonana, iż strażnicy dorwą je po zaledwie kilku krokach. Los jednak w drodze wyjątku się do niej uśmiechnął, a ona bardzo miło to przyjęła. Przynajmniej do momentu, w którym nie poczuła dłoni gówniarza na własnej sakiewce. W pierwszym odruchy przystanęła, zaskoczona tym ruchem. No co jak co, ale nie spodziewała się, że nawet własnego wybawiciela będzie próbowała okraść. Bardziej chyba zaskoczyła ją jednak reakcja złodziejki, która... Po prostu usiadła i zaczęła ryczeć. Beth przegryzła przy tym wargę, rozglądając się szybko. Bynajmniej nie czuła się jeszcze bezpieczna. Nie na otwartej ulicy, pośród ludzi, którzy mogli na nie donieść w kilka minut. Dlatego też przyklękła przy dziewczynce, kojąco głaszcząc ją po głowie.
Spokojnie, mała. W drodze wyjątku ci to zapomnę. A teraz chodź. Tu jeszcze nie jest bezpiecznie.
Bethany nie spodziewała się jednak, że ta ją posłucha. Ba, nawet jeżeli by to zrobiła, to jej już i tak się śpieszyło. Dlatego po jeszcze jednym kojącym pogładzeniu włosów wzięła ją na ręce, niczym starsza siostra unosząc ją nad ziemię, przyciskając ją do piersi, dbając jednak o to, by jej pieniądze pozostały poza jej zasięgiem. Rozejrzała się ponownie an boki, po czym szybkim krokiem ruszyła dalej, oddalając się tak długo, aż w jej oczy nie rzuciła się jakaś pusta, wyglądająca bezpiecznie uliczka. Weszła w nią, kładąc wreszcie dziewczynkę na ziemi.
Tutaj winno być lepiej. A ty powinnaś poćwiczyć kradzieże, zanim się zań weźmiesz.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 10, 2018 10:17 am

Mała jeszcze jakiś czas histeryzowała, ale głaskanie po głowie pomogło. Powoli się uspokajała, a kiedy Beth wzięła ją na ręce przytuliła się tak jakby miała, ze 2-3 latka a nie 11. Noszenie w ten sposób dziecka musiało sprawiać przyjemność kobiecie, która była w odpowiednim wieku, żeby zostać matką.
Znalezienie jakiego pustego zaułka nie stanowiło dużego problemu. Nie można go za to było nazwać najczystszym. Leniwi ludzie wrzucali tam co popadło zamiast należycie wynieść śmieci. Toteż w koło mocno śmierdziało i w pobliżu nie było żadnych ludzi.
Dziewczynka początkowo nie chciała puścić Beth, ale wreszcie to zrobiła.
-Ale ja wcale nie chce kraść! - zawołała usłyszawszy instrukcje Bethany. Następnie znów się rozryczała. Jedyna zrozumiała kwestia była ciągle ta sama.
-Ja już nie chce!

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Pią Sie 10, 2018 11:15 am

Beth, wiedząc już, że takie działania przynoszą zamierzony przez nią efekt, pogłaskała dzieciaka jeszcze raz, siadając obok niej na ziemi. Dała jej czas na uspokojenie się. W końcu komu jak komu, ale akurat kobiecie się nie śpieszyło. Beth za żadne skarby świata by się do tego nie przyznała, ale prawdopodobnie do spokoju nakłaniał ją też ten pieprzony instynkt macierzyński, który miała skryty gdzieś tam głęboko w sobie, jednak stale obecny. A może były to spowodowane wspomnieniami jej własnej walki o przetrwanie na ulicach Braavos? Tak, to też całkiem możliwe. W zasadzie, to jej historia nie różniła się jakoś szczególnie od jej towarzyszki. Beth po prostu weszła w temat o wiele, wiele głębiej już na starcie. I żałowała tego do tej pory.
Jak w ogóle masz na imię, Mała? Gdzie twoi rodzice? — Zapytała, kiedy można było stwierdzić, że jej towarzyszka uspokoiła się już na tyle, by nawiązać rozmowę. Pytanie co prawda było nieco bezpośrednie, jednak nasza najemniczka nigdy nie słynęła z wykwintnego języka. A przynajmniej nie w rozmowie.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 10, 2018 10:50 pm

-Mya - wyjąkała. Na zapytanie o rodzicach wzdrygnęła się - Ja nie chce do domu! - krzyknęła i znów zaczęła płakać.
Po ponownym uspokajaniu przez Bethany przestała płakać i powiedziała
-Proszę! błagam! Daj mi trochę srebra! Chociaż trochę! To może mnie nie stłucze tak mocno!
Po tych słowach znów zaczęła popłakiwać. Wyglądało na to, że na ulicy można skończyć gorzej niż się Beth wydawało.
Oczywiste było, że dziewczynka wcale nie chce kraść. Tyle, że musi to robić, bo inaczej zostanie ukarana... Domyślenie się przez kogo też nie powinno dla Bethany stanowić problemu. Pozostawało jedynie pytanie co zrobić z dzieckiem.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Bethany on Nie Sie 12, 2018 1:21 pm

Na słowa dziewczynki twarz Beth zaczęła się stopniowo zmieniać. Delikatny uśmiech zmienił się w wąską linię, kiedy kobieta zacisnęła szczęki. Oh tak, co jak co, ale wizja bicia własnego dziecka i zmuszania go do kradzieży bynajmniej się jej nie spodobała. Bądź co bądź nasza bohaterka była tylko wrażliwą i delikatną kobietą, skrywającą swoje prawdziwe oblicze za maską wyluzowania i rozbawienia.
Rozumiem. I wiesz co ci powiem, Mya? Dzisiaj był ostatni dzień, kiedy musiałaś to robić - stwierdziła, wstając sprawnym ruchem i wyciągając w jej stronę rękę. — Odprowadzę cię na mój statek, gdzie poczekasz może z godzinę. Ja w tym czasie przekonam twojego rodzica, że kradzież nie jest dobrym rozwiązaniem. A może nawet przekonam go do tego, żebyś popłynęła ze mną, jeżeli wyrazisz taką chęć. Co o tym myślisz, Mała? - Zapytała, uśmiechając się znowu delikatnie. Doskonale wiedziała, że taka opcja byłaby dla niej najlepsza, ale nie zamierzała jej do niczego zmuszać. Dziecko to jednak dziecko, może być przywiązane nawet do najgorszego rodzica. W takim wypadku Beth zamierzała tylko "delikatnie" zmodyfikować tę więź.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Sie 12, 2018 9:18 pm

Na słowa Beth, że nie będzie musiała kraść mała zrobiła taką minę jak żebrak któremu ktoś podarował cały wór złotych smoków.
-Nie będę?! Naprawdę?!
Reszta poprozycji nie przypadła już jednak dziewczynce do gustu.
-Nie idź tam proszę Cię! Mój tata Ciebie też pobije! Nie chce żeby Cię pobił! Jesteś najlepsza! I Ciebie kocham najbardziej na świecie!
Zawołała i mocno przytuliła się do Bethany.
-Tylko mamę kocham bardziej, ale jej już nie ma. Ty też mnie będziesz kochać najbardziej na świecie?
Spojrzała na Bethany oczami kota ze Shercka
-Tak popłyńmy razem! Ale nie idź do niego. Ucieknijmy sobie tak, żeby nas nie znalazł!
Mya wstała i była gotowa wędrować tam, gdzie Beth ją poprowadzi.
-A właściwie, to Ty jak masz na imię? - przypomniała sobie, że nie wie nawet jak ma się zwracać do kobiety.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach