Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Ogrody

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Ogrody Empty Ogrody

Pisanie  Durran Baratheon. on Czw Sty 18, 2018 10:15 am

Specjalne ogrody zaprojektowane przez Królową Margarey, a potem kontynuowane przez Królową Beatrice.
Durran Baratheon.
Durran Baratheon.

Liczba postów : 167
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durran Baratheon. on Czw Sty 18, 2018 10:16 am

14 marca, 336 AC


List dotarł do rąk Durrana, gdy ten spędzał swe popołudnie z żoną, chcąc umilić jej trochę czas. W końcu dobry mąż i król, powinien poświęcać również swój czas, dla osoby którą kocha. Maester odnalazł swego króla w ogrodach, zaprojektowanych przez Beatrice, akurat siedzieli i rozkoszowali się pysznymi owocami w akompaniamencie porywistego wiatru. Uczony jak tylko zobaczył Durrana, wykrzesał ze swych starczych kości tyle siły ile mógł i podbiegł do niego. Baratheon przejął list i zaczął czytać. Złapał się za głowę i wstał z ławki. Musiał się trochę przejść.
- Eee. Co? - spojrzał na mestera, chcąc wierzyć że to jakiś żart z jego strony. - Maesterze, dziękuję za to że przyniosłeś mi to tak szybko. Mam ostatnią prośbę, zwołaj Małą Radę... - powiedział i odwrócił się do Beatrice. Ucałował ją w czoło i powiedział że wróci jak wszystko zostanie rozwiązane.
Durran Baratheon.
Durran Baratheon.

Liczba postów : 167
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Nie Cze 03, 2018 11:27 am

17 maj 336AC

Otrzymany niedawno list od brata był dla Alys okazją do radości. Wyciszone serce, pełne niepokoju w końcu poczuło ulgę, której nie odczuwało od bardzo dawna. Uśmiechnięta i zadowolona właśnie kroczyła przed siebie. Radość, była widoczna na jej twarzy, co nie było możliwym do pominięcia. Miała tak dobry nastrój, że nic go nie było w stanie popsuć. Nic. Kroczyła właśnie sobie przez ogrody ostatecznie siadając sobie wygodnie w jednej altance, która była jej ulubionym miejscem spoczynku. Usadowiła się wygodnie przyglądając się w milczeniu rozkwitającym w końcu roślinom.


Ostatnio zmieniony przez Alysanne Baratheon dnia Pią Cze 15, 2018 5:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 10:42 am

Ogrody królowej Beatric, było to miejsce, po którym Jalar uwielbiał spacerować. Teraz jednak nie spacerował samemu, w swojej prawej ręce trzymał swojego syna, Roberta. Pomimo tego, że miał złamaną nogę, to dzięki kuli w lewej ręce mógł trzymać syna. Dzięki temu, że jest jeszcze młody i mało waży. Widać, że podobały mu się najróżniejsze rośliny, jakie znajdowały się w tym ogrodzie. Był dosłownie zafascynowany wszystkim, co widział. Nie tylko chciał wszystkiego dotknąć, ale też chciał wszystkiego spróbować. Jednak wiele się zmienił syn Jalara przez te miesiące. W samym ogrodzie znajdował się ktoś jeszcze, Alysanne, bratanica Jalara. Nie widział jej od początku wojny. Pewnie nawet nie wiedziała, że Jalar przybył, bo chciał to zachować w tajemnicy. Zaczął więc powoli podchodzić do niej z Robertem w ręku.
- Zobacz Robercie, czyż to nie twoja kuzynka Alysanne? - Gdy tylko ta się odwróciła, by spojrzeć na Jalara ten się do niej uśmiechnął.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 10:51 am

Alysanne Baratheon, która właśnie wypoczywała w towarzystwie roślin, ptaków i skrytej w kątach straży ojca w końcu czuła się spokojniej bowiem list od brata ją nieco uspokoił. Wiadomość, że jest cały i zdrów dodawała jej otuchy i spokoju. Niestety brak wiadomości od ojca sprawiał, że mimo wszystko czuła pewne obawy, a wyobraźnia była wobec ślicznej księżniczki bardzo brutalna. Odganiała jednak dzielnie wszelkie obrazy jakie podsuwała jej wyobraźnia i skupiała się w miarę możliwości na błahostkach. Przymknęła powieki pochłaniając przyjemne promienie słońca. Dopiero znajomy jej głos sprawił, że uniosła głowę pospiesznie. Widząc stryjka zerwała się z miejsca i pognała czym prędzej przed siebie by uściskać wuja.
- Stryjku! Na siedem piekieł, co się stało?!
Wykrzyknęła zaniepokojona widząc go w takim stanie. Spojrzała na małego Roberta i uśmiechnęła się lekko wyciągając dłonie do chłopca.
- Daj Panu Ojcu odpocząć, choć do mnie.
Uśmiechnęła się lekko do malca. Nie chciała by dodatkowy ciężar sprawiał niewygody stryjkowi.
- Kiedy przybyliście wuju? Co się stało?
Zapytała zabierając od niego malca o ile ten nie protestował, jednocześnie ściskając lekko wuja. Jego stan zdrowia nie był najlepszy z tego co widziała.
- Czy mój drogi Pan ojciec również wrócił?
Zapytała zatroskana.


Ostatnio zmieniony przez Alysanne Baratheon dnia Pią Cze 15, 2018 5:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 3:58 pm

Reakcja jego bratanicy była całkowicie zrozumiała. Była zdziwiona, że Jalar ma złamaną noge, że on tu jest. Gdy tylko podeszła, by zabrać Roberta, Jalar jej pozwolił. Nie wygodnie mu się chodziło z Robertem. Przytulił też lekko swoją bratanice.
- Przybyłem dwa dni temu. - Rozpoczął mówić, kierując się w stronę altanki. - Kiedy wracałem z Dorzecza, napotkaliśmy oddział zwiadowców. Doszło do walki, niestety dość szybko się dla mnie skończyła. Jednak udało się moim Zaprzysiężonym Tarczą ich pokonać. Okazało się, że moja noga została złamana, ale dzięki pomocy pewnej staruchy, powinna się z rosnąć bez problemu. - Potem zaś usiadł w altanie, a swoją kule położył zaraz obok siebie.
- Powiedz teraz co u ciebie słychać Alysanne, wydarzyło się coś ciekawego, kiedy byłem w Dorzeczu? Masz jakieś wieści od Layonela? - Potem zaś wysłuchał, pytania Alysanne. Na odpowiedź, pokręcił tylko przecząco głową.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 4:36 pm

W raz z wujem oraz małym Robertem skierowała się w stronę altanki. Usadziła go na miękkich poduchach a sama zasiadła obok by mieć nań oko. Uśmiechnęła się lekko na słowa stryja i pokręciła głową. Pomyśleć, że tak blisko domu, a zarazem tak daleko. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze. Stryj był w domu, teraz tylko czekała na ukochanego brata bliźniaka, oraz na ojca.
- Dzięki Wojownikowi, że pozwolił wrócić wam bezpiecznie do domu.
Przyznała z ulgą, spojrzała znacząco na służkę nieopodal nich, która pognała pospiesznie po trunek. Gdy wróciła nalała obu wina do kielichów.
- Lyonel pisał jakiś czas temu, że niebawem wróci na łono rodziny.  Na szczęście ród Targaryenów poddał się memu bratu. Lyon przyjął ich kapitulację co mnie niezmiernie cieszy wuju.  Pozostało mu jeszcze przekonanie pozostałych do oddania mu pokłonu. Westeros z tego co pisał mój drogi brat jest mego Pana Ojca.
Uśmiechnęła się lekko i ujęła puchar by upić nieco.
- A czy działo się coś ciekawego? Raczej nic. Wszystko bez zmian, Septa nadal uparcie dąży to tego bym wyszywała, bym zajęła się sprawami swego przyszłego marjażu. Wiem, że ten dzień kiedyś nadejdzie, jednak nie spieszno mi. Pan ojciec na razie nawet o tym nie myśli...
Roześmiała się pod nosem, nie miała jednak pojęcia o tym co już było ustalone. Nie miała pojęcia, że kolejny zalotnik stał w kolejce o jej rękę. Jednak czas upływał, a Durran zbliżał się wielkimi krokami ku domostwu.
- Jak widzisz wuju, Rob jest z dnia na dzień silniejszy, zwinniejszy. Jak tak dalej pójdzie to zapewne za rok w jego dłoni znajdzie się mieć ćwiczebny.
Zaśmiała się pod nosem. O tak, mały Rob był bardzo rozbrykany, czasem zastanawiała się jak to ciotka sobie z nim radzi, ona sama miała chęci czasem oddać go niani albo ciotce byle się uwolnić od tysiąca chęci na minutę. Począwszy od wąchania kwiatów, chodnika wyłożonego ogromnymi płytami kończąc na końskich zadach! Ten dzieciak naprawdę czasem doprowadzał ją do palpitacji serca. A czasem zmiękczał je tak, że nie umiała się od tak oderwać od malca.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 7:06 pm

Zasiadł w altance i zaczął słuchać, co jego bratanica mówiła. Opowiedziała mu to, co wie o Layonelu. Jalar słuchał z zainteresowaniem, jednocześnie pijąc wino, które przyniosła służka na polecenie Alysanne.
- Ha, widać w nim krew Baratheonów. Tak jak Robert I, tak i teraz Layonel pokonał i wypędził Targaryenów. Mówię ci Alysanne, że twój brat będzie wielkim królem, ja to czuje. - Potem zaś znów zwilżył swoje gardło i wysłuchał, co słychać u Alysanne.
- Co do swojego przyszłego małżonka, coś czuje, że nie będziesz miała wiele do gadania. Jesteś córką króla ze znaczącego rodu. Twój Pan Ojciec pewnie wyda się za kogoś, kto będzie mu odpowiadał. Tak było ze mną i Jeyne, gdy się pobieraliśmy, ona była w twoim wieku, a ja niewiele starszy. Oj myśli, uwierz mi, że pewnie myśli, tylko powie ci, kiedy wszystko już ustali, taki jest. Jednak jestem pewien, że znajdzie ci kogoś, kogo pokochasz. - Skończył mówić, czuł jednak, że za dużo mówi, że trochę straszy swoją bratanicę. Kolejny temat był o synu Jalara. No tak, Robert powoli rosnął, nie było co do tego dyskusji. Rosnął jak każde zdrowe dziecko.
- Najlepiej jakby pozostał przez całe życie przy mieczu ćwiczebnym. Chciałbym, żeby nigdy nie musiał trzymać prawdziwego, ale jest Baratheonem, ma to we krwii. Nic na to już nie poradzę. - Gdy skończył mówić, spojrzał się na syna i uśmiechnął się. Kochał go i nie chciał go stracić.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Pią Cze 15, 2018 7:24 pm

O tak, jej drogi bliźniak to urodzony król. Wiedziała, że kiedyś gdy nadejdzie ten czas będzie władał Końcem Burzy, będzie kimś...tak jak jej najdroższy ojciec. Uśmiechnęła się tylko na jego słowa odnośnie Lyonela.
- Zapewne. Jeśli tylko siedmiu będzie nad nim nadal czuwać nic go nie powstrzyma, wręcz przeciwnie. Będzie dążył do tego by być taki jak nasz drogi Pan ojciec.
Zgodziła się roześmiana. Słowa odnośnie mariażu nie bardzo pokrzepiły dziewczynę. Miała nadzieję, że jednak wuj ją nieco pocieszy, czy też pozwoli jej żyć w błogim stanie upojenia niewiedzą, czy też może bardziej nieświadomości a jedynie domysłów.
- Zapewne tak drogi wuju. Jednak jeśli to miałby umocnić nasz ród, dając kolejnych sprzymierzeńców...gotowa jestem przetrawić wszelkie małżeństwo. Byle nie okazało się, że wyznaczy dla mnie jakiegoś zgrzybiałego starca. Chociaż...szybka śmierć w trakcie nocy poślubnej.
Uśmiechnęła się rozbawiona ów wizją. Już widziała dziadka w sile wieku, i ona...młoda, piękna i zgrabna. Biedak na serce by zszedł!
- A tak poważnie stryjku, to jak wspomniałam...jeśli to dla dobra rodu, jestem gotowa poślubić tego, którego uzna za stosowne. Nie mniej, nie będę milczała gdy mi się nie spodoba.
Przyznała zgodnie z prawdą. W końcu czemu miałaby milczeć? Miała spędzić z obcym człowiekiem resztę życia, nie mogła sobie pozwolić na to by jej życie było koszmarem w którym musiała by się budzić przymuszona.
- A czy to w ogóle możliwe wuju? Pokochać kogoś zupełnie obcego?
Zapytała unosząc brew. Nie wierzyła w takie związki. Obserwowała jak nie jedna Panna poślubiała obcego człowieka, jak szlochała gdy nikt nie widział. Jednak ona...ona była za dumna na płacze. Była Baratheonem, córką Króla. Gdy uzna, że jej małżonek nie jest jej godzien, nie poślubi go, gdy uzna że chce go poznać bliżej i spędzić z nim resztę życia zrobi to. Kobieta potrafiła być zmienną, a Alys była jak burza. Łagodna gdy tego chciała, a gdy jej serce było łamane ciskała piorunami jak szalona nie bacząc na nic.
- Niestety wujku. Każdy rodzic pragnie by jego syn pozostał dzieckiem. Nie jest to takie proste. Pamiętam jak z Lyonelem bawiliśmy się wieczorami. Gdy drogi ojciec wyznaczył nauczyciela fechtunku...ileż to razy udawałam jego. Niestety wszystko szybko się kończyło i w końcu wydało się wszystko. Ale czego się nauczyłam, to nauczyłam.
Roześmiała się lekko i pogładziła małego Roba po główce.
- To kochane dziecko, wyrośnie na przystojnego mężczyznę.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 12:25 am

Jalar zauważył, jak bardzo Alysanne kochała swojego ojca. Nie ma się co dziwić, Durran jest wspaniałym człowiekiem i jeszcze lepszym królem.
- Tak będzie Alysanne, na pewno. Layonel na pewno będzie taki sam jak twój Pan Ojciec.
Jednak Jalar przesadził, bo w ogóle rozpoczynał temat małżonka dla Alysanne. Było teraz głupio Baratheonowi, przejechał nawet ręką po swojej twarzy, by ukryć jej głupi wyraz. Jednak Alysanne umiała z tego zażartować, czym poprawiła nieznacznie humor Jalarowi. Jednak potem była też stanowcza, powiedziała, że może się poświęcić dla dobra rodu.
- Jeśli ci się nie spodoba, to nie krępuj się o tym mówić. Jeśli tak będzie, to postaram się przekonać twojego ojca, żeby zrezygnował z tego ślubu. Jednak jeśli by doszło do ślubu i jeśli on by cię źle traktował, to obiecuje, że nieważne kim by był, to ukarze go. Teraz jednak nie ma co go przekreślać przedwcześnie.
Kończąc swoją nieco długą wypowiedź, uśmiechnął się do swojej bratanicy. Potem znów przepukał winem, już swoją lekko zaschniętą krtań. Potem bratanica Jalara zadał dość trudne pytanie.
- Uważam, że tak droga bratanico. Jeyne poznałem w dniu ślubu, też była dla mnie zupełnie obca. Jednak pokochałem ją, urodziła mi syna i mam zamiar się z nią zestarzeć.
Jalar pomyślał, że udzielił dobrej odpowiedzi. Przecież powiedział prawdę, powiedział swoje doświadczenie. On wierzył w taką miłość. Był tego przykładem. Jednak czy przekonał Alysanne, miało się dopiero okazać.
- Postaram się przygotować Roberta do przyszłego życia, najlepiej jak umiem. Nauczę go wszystkiego, co wiem. Ale to dopiero za kilka lat, póki jest jeszcze młody, niech się bawi.
Zakończył mówić, widocznie zmyślony. Jednak posłał do bratanicy jeszcze jeden uśmiech, kiedy ta wspominała, że Robert wyrośnie na ładnego młodzieńca.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 10:14 am

Owszem, Alys kochała ojca zresztą tak samo jak brata. Chociaż ich wiązała specjalna więź. Gdyby coś mu się stało, wiedziałaby to w końcu była jego bliźniaczką.
- Nie omieszkam wuju, nie omieszkam. Wszak wolę byś Ty w razie czego wykonał karę, niż Pan Ojciec. Król jest dość...porywczym człekiem gdy biega o jego ukochaną córeczkę.
Przyznała rozbawiona. Zresztą nie tylko Durran taki był, jej ukochany brat oraz wuj również. Jeden bardziej niebezpieczny od drugiego gdy w grę wchodziło jej bezpieczeństwo. Jakby nie patrzeć gdy byli z Lyonelem jeszcze dziećmi syn cieśli bardzo bezczelnie dokuczał Alys, która starała się unikać zaczepek i nieprzyjemności związanych z takimi osobnikami. Nie by chronić swój tyłek a ich. Od dziecka z Lyonelem bawiła się w rycerzy, uczyła się walczyć na równi z bratem mimo, że gdy nadeszła pora i wszystko wyszło na jaw musiała przerwać swoje zabawy...w końcu "miecz nie jest dla dam" wieczne powtarzanie Septy tylko drażniło dziewczynę. A wówczas...Lyonel zbił do nieprzytomności syna cieśli. Oczywiście wszystko zostało miedzy nimi. A dzisiaj...jedno słowo a podejrzewała, że doszłoby do czegoś więcej niż pobicia. A tego chciała uniknąć. Przynajmniej na razie.
- Chciałabym by to była prawda wuju. Jeśli o mnie oczywiście chodzi. To widać, jak kochasz mą drogą ciocię, a ona Ciebie, jednak czy ja będę umiała. A jeśli nigdy nic do niego nie poczuję?
Zapytała zaniepokojona i cicho westchnęła. Ale to wszystko jest jeszcze przed nią. Jeszcze miała czas by to wszystko ogarnąć i jakoś poznać przyszłego męża o ile takowy będzie.
- Ale nie myślmy o tym teraz. Na razie Pan Ojciec o niczym mnie nie powiadomił. A gdy to zrobi...gdy już rzeczywiście kogoś wybierze wówczas będziemy się martwić.
Uśmiechnęła się lekko do wuja.
- Ważne, by był dobrym człowiekiem.
Przyznała na koniec i upiła z kielicha podstawiając kielich by wuj dolał jej do pełna.
- Prawda, niech popełnia błędy, uczy się na nich...niech Siedmiu pozwoli mu być jak najdłużej dzieckiem.
Przyznała z uśmiechem na twarzy. Zawsze sądziła, że dzieci nie powinny za szybko dorastać. Niestety nie zawsze szły chęci z rzeczywistością w parze. Życie było brutalnym gnojem, który nie był delikatny dla nikogo.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 12:01 pm

Alysanne uważała swojego ojca za porywczego. Dla Jalar był on zawsze ostoją spokoju. Zawsze nad wszystkim się zastanawiał na wszystkim. Nigdy Jalar by nie mógł go nazwać porywczym. Jednak bratanica mogła mieć rację, jeśli chodziło o jej bezpieczeństwo, Durran mógłby stać się porywczy. Tak samo, jak Jalar albo Layonel. Cała trójka martwiła się o małą Alysanne, każdy chciał, by była ona szczęśliwa. Tak szczęśliwa, jak Jalar z Jeyne.
- Będziesz umiała, to nic trudnego. Miłość nie jest jak strzelanie z łuku, tego nie da się nauczyć, to trzeba poczuć. Lepiej już nic nie czuć bratanico, niż czuć nienawiść. Dobrze, zakończmy ten temat, rozumiem, że może być dla ciebie niewygodny.
Gdy zakończył mówić, uśmiechnął się. Poprawił swoje włosy, które zaczęły mu wchodzić do oczu, a następnie dolał swojej bratanicy wina, gdyż zauważył, że jej się skończyło.
- Będzie dobrym człowiekiem, przynajmniej na takiego postaram się go wychować.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 12:12 pm

O tak, zmiana tematu była tutaj obecnie na miejscu. Sama Alys nie specjalnie miała chęci mówić o swojej przyszłości, przekonana że przecież przed nią wiele, wiele lat spokoju i dzieciństwa. Niestety wszystko niebawem się miało zmienić. Nie miała już przecie ośmiu lat, a znacznie więcej. Nie musiała ganiać za kurami by dobrze się bawić. Z wiekiem miłośnikiem zabaw Alys stały się panny w jej wieku i starsze. Uśmiechając się odgoniła stos kolejnych myśli i pytań jakie naciągały się na jej język niczym prezerwatywa na potężnego...no mniejsza! Tak czy inaczej wróciła do rzeczywistości skupiając wzrok na malcu.
- Mam nadzieję, że Pan ojciec niebawem również wróci do domu cały i zdrów.
Przyznała z nutką tęsknoty w głosie.
- Powiedz mi stryjku, jak w ogóle się miewasz? Zostałeś ranny, ale nie pytałam o ogólny stan Twego zdrowia. Czy może potrzebujesz czegoś? Czy Maester spisuje się jak powinien?
Zapytała zaraz przechodząc do jego stanu zdrowotnego. Martwiła się o niego, nie chciała by czegoś wujowi brakowało. W końcu mieli dobrego Maestra, który wystarczy słowo a wykona odpowiednie środki na uśmierzenie bólu.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Jalar Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 7:46 pm

- Twój ojciec na pewno wróci cały i zdrów. Jest przecież Baratheonem.- Uśmiechnął się wesoło. Miał pewność, że Durran bez szwanku wróci do domu. Znał go i wiedział, że nie da się tak zaskoczyć, jak on sam. To, co zrobił Jalar w dorzeczu, to było lekko myślne. Nie powinnien w tak małej grupie wracać po ziemiach wroga. Jeszcze w czasie wojny. Jalar podjął głupią decyzję i zapłacił za nią. Całe szczęście tylko złamaną nogą, a nie życiem.
-Życie mija powoli, po ostatnich burzliwych wydarzeniach w Dorzeczu. Niczego nie potrzebuje Alysanne, ale poza nogą, nic mi nie jest. Spisuje się nawet świetnie. - Posłał ostatni uśmiech i zaczął się podnosić opierając o swoją kulę.
- Wybacz mi, ale znachorka kazała mi odpoczywać, więc teraz powrócę do swych komnat odpocząć, nie chce przecież by noga, aż tak długo się zrastała. - Jeśli Alysanne chciała na pożegnanie Jalara, to ten ją przytulił i odszedł, zabierając od Alysanne Roberta.
Jalar Baratheon.
Jalar Baratheon.

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Sob Cze 16, 2018 8:21 pm

Oczywistym było, że Barathony są silnym rodem nie tylko z nazwy. Byle człek nie jest w stanie uśmiercić nikogo z jej rodu. Chyba, że ten postępuje pochopnie pozwalając sobie na głupotę, która kończyć się może przeróżnie. Zaczynało powoli robić się późno a ona sama powinna wracać do zajęć. Nie chciało się jej w prawdzie, ale co pozostało jej innego? Gdy wuj wstał ona również to uczyniła, uściskała go i ucałowała w policzek na pożegnanie by ostatecznie oddalić się jeszcze w stronę Septu by się pomodlić o rychły powrót ojca i brata do domu. Gdy i tam skończyła swe modły skierowała się prosto do swoich komnat.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Lollys Swann. on Sro Lis 21, 2018 8:08 pm

23 maja 336AC


Bardzo szybko okazało się, że rodzina królewska przebywała obecnie poza Końcem Burzy. Król wraz ze swoimi dziećmi udał się gdzieś w jakichś celach politycznych, zostawiając zamek w rękach zarządcy. Lady Lollys nie była z tego do końca zadowolona, bowiem liczyła na obecność księcia Końca Burzy, który słynął z tego, że był kobieciarzem z luźnym podejściem do romansów. Lady Swann liczyła na jego naiwność i umiejętności lady Polerys, które w połączeniu ze sobą miały dać im jakieś zyski. Cóż, trudno, wojna czy nie wojna, na zamku nadal pozostawała góra złota (oby!) i jeśli lady Lana uśmiechnąć się miała do kogo trzeba, to może udałoby im się z niego wynieść sakiewkę czy dwie. Lepiej dwie.
- Lady Lano, jak podoba Ci się Koniec Burzy? - Zapytała, gdy przechadzały się po ogrodach. Roślinność nie była tutaj tak imponująca jak w gorącym Lys, ale nie było tak tragicznie. - Myślę, że zostaniemy tutaj kilka dni i skorzystamy z wygód zamku królewskiego. No i może uda nam się zawiązać tutaj jakieś korzystne znajomości. Co sądzisz? - Zapytała, gdy mijały alejkę obsadzoną żółtymi różami.
Lollys Swann.
Lollys Swann.

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 12/09/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Lana Polerys. on Czw Lis 29, 2018 10:36 pm

Koniec Burzy był zimną, ponurą twierdzą. Lana przyzwyczajona do pięknej, egzotycznej, letniej architektury Lys nie znalazła w burzowej twierdzy niczego pięknego. No i w dodatku nie było króla, którego mogła naciągnąć na złoto. Przynajmniej Lollys swoim urodzeniem załatwiła im komnaty, więc nie będą marnować złota w karczmach. Rozgościły się tam i potem obie wyszły na spacer po tutejszych ogrodach, które nie umywały się do tych w Lys.
- Cóż, droga lady Lollys. Inaczej sobie wyobrażałam zamki Westeros. Myślałam, że wszystkie są takie jak Wysogród. Piękne, kwieciste, zamieszkane przez przystojnych, walecznych i dzianych rycerzy. Mieszkańców tego zamku nie stać na ozdoby, a co dopiero na moje wdzięki. - wzruszyła ramionami. - Jeśli chcesz to możemy tu zostać. I tak nie mam za bardzo co robić, a miłe jest mi twoje towarzystwo. A jeżeli przy okazji kogoś naciągniemy na złoto, tym lepiej. Myślę że niejeden już marzy o moich cyckach. A co planujemy potem? Musimy przecież się nieco zabawić, a w tej ponurej twierdzy raczej trudno o luksusy, dobrą muzykę i namiętnych kochanków.
Lana Polerys.
Lana Polerys.

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 12/09/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Czeladnik Gry on Sob Sty 26, 2019 4:00 pm

15 Czerwca


Alysanne przesiadywała w ogrodzie, oglądała kwiaty, gdy nagle usłyszała znajome głosy. Nie tylko ona jedyna miała ochotę na przechadzkę, gdy się odwróciła, zauważyła dwie kobiety. Dwie znajome kobiety, swoją matkę Beatric oraz ciotkę, Jeyne Blackwood. Razem szły i rozmawiały, dopiero po chwili ujrzały Alysanne.
- Witaj córko, co tutaj porabiasz? - Powiedziała czule Beatric. Ciotka Alysanne ukłoniła się tylko, była tylko żoną najdalszego księcia w kolejce do tronu.
- Rozmawiamy właśnie o... różnych głupotach, możesz do nas dołączysz Alysanne? - Znów przemówiła matka Alys z uśmiechem na twarzy.
- O wielu głupotach, księżniczko. - Skwitowała Jeyne. Ruszyły dalej przed siebie, podchodziły coraz bliżej księżniczki.

Andrut
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Sob Sty 26, 2019 9:56 pm

Alysanne wczorajszego wieczoru otrzymała list, który niezmiernie ją ucieszył. Nie mogła się doczekać, by dobre wieści przekazać drogiej matce. Musiała jednak poczekać do świtu w końcu nie wypada biegać od komnaty do komnaty z informacjami. Więc gdy tylko nadszedł kolejny dzień, postanowiła nazrywać nieco kwiatów do swojej komnaty a potem powiadomić drogą matkę o wieściach jakie otrzymała. Właśnie przyglądała się okazom w ogrodzie gdy usłyszała znajome głosy. Nie spodziewała się obu kobiet w jednym miejscu. Jednak to i dobre wieści, nie musiała ganiać w poszukiwaniu matki. Na jej widok uśmiechnęła się lekko i ucałowała ją czule w policzki, również ciotkę uściskała.
- Ciociu tyle prosiłam, nie kłaniaj się...jesteś moją najbliższą rodziną.
Roześmiała się lekko i skinęła głową zgadzając się na spacer. Suknia jak zawsze ubrudzona od pylących roślin. Alys przeniosła wzrok na matkę z uśmiechem.
- Chciałam przyjść do Ciebie droga mateczko...dostałam wczorajszego wieczoru kruka od Lyonela.
Zaczęła z uśmiechem na ustach.
- Pisze, bym przekazała Ci, że zdobyli Antles i zawracają na południe ciotka Shireen i ta przeklęta smoczyca zawarły sojusz. Minęły wojska i kierując się na Królewską Przystań. Na szczęście są cali i zdrowi.
Dodała z uśmiechem na ustach nie wspominając matce o ranie brata, nie chciała jej o tym mówić by nie stresować kobiety. W końcu dość miała trosk o bezpieczeństwo męża i syna.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Czeladnik Gry on Nie Sty 27, 2019 5:36 pm

Na twarzy ciotki Alysanne pojawił się tylko uśmiech.
- Dobrze, skoro tak prosisz to może przestane. - powiedziała ze szczególnym naciskiem na może, a następnie zachichotała.
- Naprawdę? Co napisał? - Przemówiła matka Alysanne, gdy dowiedziała się o liście. Dawno nie widziała swojego pierworodnego, więc martwiła się o niego, jak na troskliwą matkę przystało.
- To wspaniałe wieści, moje dziecko. Wiem, że ich rozprawienie się z Shieeren i tym dzieckiem, to tylko kwestia czasu. Siedmiu nam pomoże. - Powiedziała przytulając do siebie Alysanne. Była twardą kobietą, jednak jak każda kobieta, martwiła się o swojego męża i syna.
- Czy wiadomo coś o Jalarze? - Przemówiła nagle Jeyne, z nadzieją w głosie. Ona też martwiła się o swojego męża, wyjechał kilka dni temu, bez armii a z jedynie garstką ludzi. - Mówił mi, że zamierza zatrzymać się w Królewskiej Przystani, jeśli ona należy teraz do Shieeren i tej małej Targareynki, to jedzie on prosto w pułapkę. - Powiedziała przerażona, jej oczy zaczęły błyszczeć, a po policzkach, zaczęły spływać jej łzy.

Andrut
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Nie Sty 27, 2019 7:45 pm

Roześmiała się lekko słysząc słowa ciotki, jak zawsze kobieta uparta i znała ją na tyle, że była pewna, iż kolejne spotkanie przebiegnie również na ukłonie jak zawsze.
- Niestety nie wiem nic o wuju. Ale powiadomię czym rychło Lyonela i Pana ojca o tym. Nie obawiaj się ciociu, na pewno nic mu nie jest i wróci cały i zdrów do Ciebie i waszego syna.
Zapewniła chcąc uspokoić ciotkę. Starła jej łzę czując ukłucie w sercu. Sama by pewnie panikowała coraz bardziej, gdyby nie dostała informacji od brata. Jednak to, że został oszpecony nieco ją przerażało. Jak teraz zatem wygląda?
- Oczywiście droga matko. Wszystko będzie na pewno dobrze. Musi być.
Zapewniła obie kobiety z uśmiechem na ustach.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Sty 28, 2019 7:50 am

Pół godziny później...


Zaraz po zapewnieniu swojej ciotki i matki, Alysanne wyruszyła zawiadomić swojego ojca. Napisanie odpowiedniego listu i wysłanie go, zajęło jej sporo czasu. Jednak gdy powróciła, zauważyła, że jej matka pociesza Jeyne w altanie.
- Wysłałaś kruka, moje dziecko? - Beatric zrobiła, krótką przerwę by dać Alys czas na odpowiedź. - To dobrze, mam nadzieję, że twój ojciec jak najszybciej się o tym dowie. - Znów zrobiła krótką przerwę i spojrzała na ciotkę Alys, która szlochała wtulona w ramię matki Alysanne. - Jestem pewna, że Jalar jest zbyt inteligentny, by dać się złapać w tak głupi sposób. Na pewno teraz szuka jakiejś innej drogi przez Czarny Nurt, która zaprowadzi go do mojego męża i syna. - Rzekła przytulając Jeyne mocniej. Spojrzała na Alysanne, jakby chciała, żeby przytaknęła albo dodała coś od siebie, coś pocieszającego.

Andrut
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Pon Sty 28, 2019 10:51 am

Napisanie listów zajęło jej więcej czasu niż myślała. Jednak udało się napisać do ojca i jej drogiego brata. Gdy pojawiła się ponownie w ogrodach dostrzegła matkę i ciotkę w altance. To właśnie tam skierowała swoje kroki jako pierwsza. Spojrzała na obie kobiety z lekkim uśmiechem.
- Tak wysłałam matko. Napisałam również do Lyenola. Lepiej by wiedział również i on.
Dodała z troską w głosie. Objęła lekko ciotkę z drugiej strony i pogładziła po głowie.
- Nie lękaj się ciociu...na pewno wszystko będzie dobrze i stryjek wróci cały i zdrów w Twe ramiona.
Dodała z uśmiechem. Nie chciała by cierpiała i lękała się o życie swego męża, jednak ona sama nie wiedziała co się dzieje z Jalarem i to ją również zaczęło niepokoić. Tym bardziej, że Lyonel nie wspomniał nic w liście odnośnie stryjka. Miała nadzieję, że mimo wszystko będzie dobrze.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Sty 28, 2019 9:37 pm

Jeyne jakby lekko się uspokoiła, gdy usłyszała o wysłaniu listu. Pociecha i przytulas od Alysanne chyba też zadziałał. Gdy tylko dwie Baratheonki zwolniły lady Blackwood z uścisku, wstała i otarła łzy rękawem.
- Wybaczcie mi, ale coś czuje, że Robert się już zbudził. Muszę was opuścić. - W jej głosie dało się wyczuć kłamstwo, że to nie był jedyny powód odejścia. Dopiero gdy zniknęła z ogrodu, matka Alysanne postanowiła wznowić rozmowę.
- Biedactwo, tak bardzo martwi się o swojego męża. Może ty kiedyś też będziesz tak przerażona, gdy twój przyszły mąż będzie wyjeżdżał na wojnę. Chociaż byłoby lepiej, gdybyś nigdy nie musiała tego przeżywać. Szczególnie że wiesz o tym, ilu ludzi umiera na takich wojnach. Może zmieńmy temat, na coś mniej... przygnębiającego. Co u ciebie słychać moje dziecko, rozmawiamy coraz rzadziej, chociaż mieszkamy w tym samym zamku. Czuje, jakbyśmy traciły kontakt, chociaż nie mogę Cię winić, jesteś młoda i masz wiele nauki.

Andrut
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1205
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Alysanne Baratheon. on Wto Sty 29, 2019 12:51 pm

Alys nic nie powiedziała na wymówkę ciotki. Ale nie mogła jej też trzymać siłą w tym miejscu. Spojrzała tylko na swą matkę a potem na ciotkę, która po chwili postanowiła je opuścić. Chwilę później usłyszała słowa matki i lekko się uśmiechnęła przytulając się do niej.
- Wybacz mateczko. Tyle ostatnio się dzieje, że więcej czasu spędzam w sepcie modląc się o rychły powrót ojca i brata. To prawda, jednak sądzę, że czas to zmienić.
Zgodziła się odnośnie braku kontaktu ze sobą. Coraz mniej rozmawiały i niestety ten kontakt się urywał. Spojrzała na matkę słysząc jej słowa odnośnie przyszłego małżonka.
- Jak na razie mamo nie ma nikogo prócz jedynych mężczyzn w naszym życiu o których strasznie się martwię. Innego raczej nie będzie.
Roześmiała się lekko i ucałowała ją w policzek.
- Nauka...owszem...tak...tak...
Uśmiechnęła się niewinnie bo może i uczyła się tego wszystkiego co uznawała za niepotrzebne, to jednak wolała coś bardziej odpowiedniego i przydatnego.
- Wiesz...od jakiegoś tygodnia ćwiczę walkę mieczem.
Uśmiechnęła się promiennie od ucha do ucha. Zawsze chciała posługiwać się bronią, a niestety nigdy na to nie mogła sobie pozwolić. Ale teraz...nie było nikogo, kto jej wytykał to, że nadal sobie macha mieczem, nikogo kto wytyka jej że to zajęcie dla mężczyzn a nie kobiet. Czuła się o wiele lepiej.
Alysanne Baratheon.
Alysanne Baratheon.

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Ogrody Empty Re: Ogrody

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach