Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Rynek w Fairmarket

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Rynek w Fairmarket Empty Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 23, 2020 2:57 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lip 24, 2020 1:11 pm

03/03/10PZ - świt

O świcie na opustoszałym - Żelaźni Ludzie zadbali o to by żaden handlarz nie próbował się tego dnia rozstawić z towarem - rynku Fairmarket zebrało się wielu królewskich poddanych, aby obserwować egzekucję lorda Axela Tully'ego. Sam pan Riverrun rezydował w centrum placu, przywiązany do dwóch masywnych bali drewnianych wbitych w ziemię. Wydarzenie zabezpieczone było przez licznych zbrojnych Jego Miłości. Potencjalni widzowie z Riverrun zaś... Wszyscy strażnicy lorda Axela jacy przybyli z nim jako eskorta byli obecnie w lochu, rozbrojeni ostatniej nocy przez wojaków Hoare'a. Pod osłoną nocy zaprzysiężony strażnik Pstrąga, ser Ronard Storm, próbował wyswobodzić go z niewoli i wywieźć. Brawurowa próba ucieczki skończyła się jednak niepowodzeniem, Tully nie został uwolniony, a jego przyjaciel zawisnąć miał we wroniej klatce u bram miasteczka. Król tymczasem postanowił wyeliminować pozostałych zbrojnych z Riverrun, przynajmniej na czas egzekucji, aby i im nie przyszło nic głupiego do głowy.
Kiedy wszystko było już gotowe na placu pojawił się sam Harwyn Twardoręki, ubrany bardziej praktycznie niż strojnie. Widzów zdziwić mógł brak pieńka czy kata z toporem, albo chociażby szubienicy ze sznurem. Co też Jego Miłość planował? Ni to tak ściąć, ni to powiesić, więc co? Jeden z Żelaznych pokrótce ogłosił za co lorda Axela spotyka los taki, a nie inny, przy okazji zachęcił również do późniejszego podziwiania rycerza we wroniej klatce przy bramie.
- Tak więc lord Axel próbował wmówić wielu szlachetnym lordom, rycerzom i innym dzielnym wojownikom, iż zabójca atakujący swoją ofiarę sztyletem próbuje zadać jej śmierć tak - Harwyn zaczął powolnym krokiem obchodzić Tully'ego, dobywając sztyletu. Przy ostatnim słowie zaciął lekko więźnia w odsłonięte ramię. - Mało wiarygodne, aby ktoś próbował zabić szybko ofiarę w ten sposób, nieprawdaż? - król zwrócił się do widowni, kilku Żelaznych Ludzi zaśmiało się wiedząc już jak wszystko się rozwinie. - W rzeczy samej, ponieważ skrytobójca używający krótkiego ostrza atakowałby tak! - oznajmił Hoare i szybkim, energicznym ruchem wbił klingę w ciało Pstrąga po samą rękojeść. Na razie nie uderzył jednak w żadne istotne organy, najpewniej nie chcąc zbyt szybko zakończyć życia Axela. - Pokażę różnicę raz jeszcze! - Harwyn uśmiechnął się okrutnie. - Nie tak - ostrze sztyletu zostawiło kolejne płytkie, krwawiące cięcie na ciele skazanego. - Tylko tak! - ostrze wgryzło się głęboko. - Wydaje się, że całkiem to zrozumiałe, nieprawdaż?
Król powtórzył pokaz jeszcze dwa razy, nie śpiesząc się, acz w końcu wbił sztylet w serce Axela i uznał egzekucję za zakończoną. Wkrótce wypuszczeni, acz wciąż rozbrojeni, ludzie Tullych mogli zabrać zwłoki swego lorda i przygotować je do wędrówki pod okiem oddziałów królewskich do Riverrun. W czasie całego tego zamieszania, już od wieczornego aresztu, lady Mariya cieszyć się mogła własną obstawą złożoną z dwóch postawnych Żelaznych Ludzi, którzy prawie nie odstępowali jej na krok.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 24, 2020 7:01 pm

Edmund nie omieszkał pojawić się na egzekucji lorda Axela. Ostateczny wyrok na byłym władcy Riverrum sprawiał mu osobistą satysfakcję. Ten człowiek, który pluł na niego od samego wejścia, który próbował go obrażać, wyzywać od bandytów, siać zamęt... Ten, który próbował potem wrobić ich (i to tak nieudolnie!) w próbę zabójstwa... Ten człowiek wreszcie dostanie to, na co zasłużył.
Samo przedstawienie, które Harwyn odprawił z dużą dozą teatralnego talentu, obserwował z szczególną uwagą. Rzeczywiście słabo znał się na broni, jak zadaje się cięcia i jakie po nich rany zostają. Nigdy nie był biegłym wojownikiem, a swoją obecność w Cytadeli nie okrasił zdobyciem wielkiej wiedzy z zakresu medycyny. Tym więc sposobem pokaz był dla niego lekcją, a król Dorzecza okazał się mieć nową, jedną z nielicznych zalet. Równocześnie bawi i uczy - jak w przysłowiu.
Edmund zląkł się także, gdy dowiedział się o próbie odbicia Axela w nocy i odetchnął, gdy dowiedział się o losie człowieka Pstrągów. Z dobrym humorem skończył oglądać pokaz, a potem równie zadowolony poszedł obejrzeć jeszcze człowieka w klatce dla kruków. I wrócił do pracy, choć do końca dnia wydawał się być w szczególnym nastroju.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mariya Mallister on Nie Lip 26, 2020 9:01 pm

Nie spodziewała się wyroku śmierci na mężu. Jednak stało się jak się stało. Ona sama ledwo pogodziła się ze świadomością o tym, co czeka jej małżonka o świcie. Jednak nie zostawiła go, pojawiła się w obstawie Żelaznych z trudem znosząc świadomość co lada chwila nastąpi. Jednak widząc, że nie ma kata, nie ma tego, kto wymierza sprawiedliwość Mariya miała nadzieję, że może Król zmienił zdanie. Jednak lada chwila wszystko się wyjaśniło. Król przemówił a ona...ona poczuła jak robi się jej słabo. Do tego to co usłyszała odnośnie odbicia jej małżonka tylko sprawiło, że poczuła się jeszcze gorzej. Pierwszy cios zadany Axelowi zabolał ją również. Kolejny, potem następny. Za każdym razem czuła jak kolory odchodzą z jej twarzy. Moment, w którym Król wbił ostrze po samą rękojeść w pierś męża Mari, ta jedynie dostrzegła jak jej mąż oddaje odstani dech. Z jej gardła wydobył się cichy jęk a ona sama musiała usiąść by nie upaść. Mało tego, wszystko obserwował Edmund, który z dziką satysfakcją obserwował śmierć Axela. Czy aż tak bardzo nienawidzili jej rodu? Jej rodziny. Czuła się źle, nie wiedziała co miała począć dalej. Straciła męża, za chwilę straci syna, którego będzie musiała oddać pod piecze Króla. A ona? Co z nią? Co z jej córką? Co dalej? Podniosła się z zamiarem opuszczenia tego przedstawienia. O ile jej nikt nie zatrzymał, nikt nic od niej nie chciał. Nie czekając na nic ruszyła w stronę właśnie...ciała męża. Nie miała zamiaru zostawić go w takim stanie. W końcu co jej zostało? I tak byli pośmiewiskiem, była wzgardzona przez wszystkich. Szok spowodowany brutalnym odebraniem życia Axela sprawił, że nie patrzyła na nic i nikogo. Szła jak taran przed siebie drżąc na ciele.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lip 26, 2020 9:53 pm

Pomocą Mariyi służyli gwardziści przydzieleni jej przez króla. Kiedy kobieta poczuła się słabo dwóch postawnych Żelaznych Ludzi gotowych było by podtrzymać ją i pomóc dojść w jakieś miejsce, gdzie mogła usiąść. Oczywiście podążali za nią również wtedy, gdy ruszyła w stronę zwłok swojego małżonka. Gapie spektaklu zaczęli się w tym czasie rozchodzić lub stali jeszcze chwilę żywo rozmawiając o tym co zaszło. Miejscowi raczej znikali, zaś do gawędzącej grupy należeli głównie Żelaźni Ludzie. Sam król wycierał nieopodal swój sztylet z krwi, jednocześnie rozmawiając ze Stanem Craddem i Dagmerem "Kielonem".
Lady Mallister przepchnęła się przez gawiedź, acz do ciała Axela nie doszła. Drogę zastąpił jej wojownik z Żelaznych Wysp, który oznajmił, że rozkazem króla zwłoki mają pozostać na widoku do wieczora. Wtedy ludzie Harwyna zdejmą je i przygotują do transportu do Riverrun. Żołdak powstrzymał się od dodania, że Jego Miłość był na tyle łaskawy by nie kazać rzucić zwłok na żer rybą do rzeki, ale pomyślał o tym.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mariya Mallister on Nie Lip 26, 2020 10:10 pm

Widok drwin i sponiewierania zwłok własnego męża było przesadą, Mariya rozumiała wiele, rozumiała też to, że Król wpadł w złość. Jednak takie coś? To zdecydowanie nie przystoiło władcy. Mari mimo wewnętrznego bólu, cierpienia szła przed siebie. Dopiero gdy zablokowano jej przejście do ciała jej złość znalazła ujście.
- Nie interesuje mnie to. Rozumiem wszystko, Król miał prawo do podjęcia takich kroków, ale sponiewierać ciało Lorda? Sądziłam, że Król nie jest barbarzyńcą a Miłościwym człowiekiem. Czyżbym się myliła? Straciłam dwie bliskie mi osoby, męża którego nie broniłam bo wina była ewidentna, acz kara nieadekwatna. Nie broniłam, nie protestowałam, przystałam na wolę Króla, przystałam na odebraniu mi syna i oddanie pod piecze Jego Wysokości ale nie zgadzam się na takie coś...zmarłemu należy się pochówek a wdowie ciało.
Wycedziła mierząc Żelaznego wzrokiem, nie bała się, nie miała ku temu powodu. Chcieli, mogli ją również zabić.
- Przepuść mnie w tej chwili do ciała mego męża.
Wycedziła nie mając zamiaru odstąpić. Ba, nawet nie czekała na reakcję mężczyzny, sama zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku ciała męża. Nie ważne, czy ją próbowali powstrzymać czy nie. Gdyby próbowali ją mimo to powstrzymać odpychałaby od siebie ludzi byle dojść do celu, nie poddawała się, w końcu wystarczająco milczała.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Lip 28, 2020 10:02 pm

Edmund oglądał całą scenę z politowaniem. Mariya nie zasłużyła na tyle cierpienia z powodu swojego męża (którego - nomen omen - sama pewnie nie wybierała). To tylko potwierdzało negatywne uczucia Edmunda wobec zmarłego Axela i utwierdzało jego nienawiść. Być chamem i gburem to jedno, ale wyrządzić taką krzywdę swoim najbliższym... Nawet jemu ciężko było sobie to wyobrazić.
Niemniej jego uczucia - zarówno zawiść, jak i żal - nie mogły tu wiele zmienić. Choć nawet chciał pomóc biednej, sponiewieranej kobiecie, nie mógł. Wiedział, że wobec rozkazu królewskiego i bandy zawszonych Żelaznych nie może nic zrobić. Nic a nic.
Tedy stał tylko i oglądał cały spektakl, nie mając ani siły, by jej pomóc, ani też woli, by ją powstrzymać. Po pierwsze rozumiał jej ból, po drugie zaś - nie w jego gestii należało jej powstrzymywanie. Mogłoby to zostać źle odebrane (a na takie rzeczy Edmund zwracał uwagę, szczególnie biorąc pod uwagę ich poprzednie spotkanie, które wciąż miał w pamięci). Powinien to zrobić ktoś z jej rodziny - ot choćby kuzyn Frey.
Tyle więc mu zostało. Stać i patrzeć...
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Theoderic Frey on Czw Lip 30, 2020 10:02 am

Lord Frey przybył na egzekucję, choć bynajmniej nie dla widowiska. Najchętniej już dawno odjechałby w siną dal, jak najdalej od tego oszlamionego Dorzecza i od Żelaznych barbarzyńców. Harwyn imponował stanowczością i zdecydowaniem, jego sądy były jednak równie sprawne, co toporne. Tego zabić, tamtego zagłodzić, jeszcze innego zamęczyć. Theoderic patrzył na kaźnię Axela bez żadnej satysfakcji. Był teraz jednak najbliższym krewnym Maryi Mallister, całkiem bliskim kuzynem, a więc nie mógł jej zostawić zupełnie samotnej. Obstawę miała złożoną z jakichś dwóch królewskich oprawców, ale trzymał się jej dość blisko z dwoma ze swoich własnych rycerzy. Nie był emocjonalnym typem, nie umiał wesprzeć kobiety w żalu, zresztą co by miał powiedzieć, skoro to między innymi jego zeznania doprowadziły do skazania Tully'ego? Do pewnej odpowiedzialności się jednak poczuwał, dlatego gdy tylko Żelazni zaczęli się "znęcać" nad jego kuzynką, to podszedł by zainterweniować. Nie miał zamiaru oczywiście robić żadnej burdy, bynajmniej, ale czy wdowa nie zasługuje by zobaczyć ciało męża? Jeżeli udało mu się zareagować w porę, to powstrzymał Mariyę przed forsowaniem królewskich strażników, nawet jeśli miał ją złapać za rękę lub ramię. Niezależnie od tego czy mu się to udało czy nie przemówił do nich.

- Skoro ciało jest wystawione na widok publiczny, to czyż wdowa tym bardziej nie ma prawa go przynajmniej zobaczyć? Z pewnością nie stoi to w sprzeczności z królewskimi rozkazami. Lady Mariya jak nikt inny rozumie powagę poczynań swojego męża, w końcu okpił ją i zdradził jej zaufanie, wystawiając na szwank dobre imię rodu. Zresztą ma obstawę waszych dwóch drabów, przecież nie weźmie szczątków męża na barana i nie wyniesie ich wbrew królewskiej woli. Dajcie jej nasycić się satysfakcją ze zręcznie dopełnionej sprawiedliwości i tego, że Jego Miłość tak łacno oczyścił jej imię oraz oszczędził bólu życia z krzywoprzysięzcą i kłamcą...
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 30, 2020 6:33 pm

Kiedy Frey interweniował Żelaźni Ludzie spojrzeli po sobie. Nie chcieli ustępować łatwo przed jakimś Dorzeczaninem, nawet lordem, ale w sumie to miał rację. Przecież baba nie zarzuci sobie ciała na plecy, a jakby próbowała odwiązać, to wtedy ją capną. Żołnierze odstąpili powoli i pozwolili lady Mallister zbliżyć się do zwłok małżonka jak blisko chciała, ale nie ukrywali tego, że wciąż mają na nią oko.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mariya Mallister on Czw Lip 30, 2020 6:51 pm

Uparci i bezwzględni tak mogła ich zwać na tą chwilę. Wszak słowa kuzyna sprawiły, że poczuła jakby dostała w twarz jednak poniekąd miał rację. Zniweczył pracę swego ojca, zniweczył sojusz zawierając małżeństwo z nią, zniweczył wszystko w co wierzyła. Jak mógł jej to zrobić? Jak mógł zrobić coś takiego własnym dzieciom? Gdy odstąpili pozwalając jej podejść do ciała w pierwszej chwili nie wiedziała co powiedzieć. Czuła się tak jak w dzień gdy dowiedziała się o ślubie. Gdy poznała gbura, którego z czasem pokochała...a może zwyczajnie się przyzwyczaiła? Nie spojrzała na kuzyna, nie powiedziała też nic więcej strażnikom. Podeszła w milczeniu by spojrzeć ostatni raz na twarz męża. Jak powinna się zachować? Odwiązać go? Pozostawić tutaj...westchnęła cicho czując jak cały stres z niej schodzi. W kieszeni płaszcza znajdowała się nadal fiolka od Cili. Jak ona powie tej dziewczynie, że jej kuzyn został zabity z rąk samego Króla? Czy w ogóle będzie mogła ją powiadomić, skoro ciągle tuż obok niej plątali się dryblasy Królewscy? Wątpiła, wszak teraz była "napiętnowana". Przynajmniej tak się czuła. Przymknęła powieki i uniosła własną dłoń.
- Byłam Ci wierna, oddana a Tyś potraktował mnie jak szmatę. Własne dzieci potraktowałeś jak nic nieznaczące szmaty. Ród sprowadziłeś do stanu kpin i drwin. Nigdy Ci tego nie wybaczę Axelu. Zgnij w czeluściach samego Nieznajomego. Obyś nie zaznał spokoju. Za krzywdy moje i naszych dzieci.
Odezwała się chłodno a jej serce przebił niemal na wylot bełt bólu, cierpienia i żalu. Wzięła wdech i uniosła poły sukni przenosząc jeszcze wzrok w stronę Króla. W ogóle na nią nie zwracał uwagi. Nie było nikogo z jej rodu, nie licząc Frey'a, który był jej teraz najbliższą rodziną. Nie dostrzegła Edmunda, nie widziała nikogo tylko twarz Króla Żelaznych...Chciała wrócić do kuzyna, jednak jedyne co zrobiła to odwróciła się z zamachem i uderzyła w martwą twarz Axela. Po czym ruszyła przed siebie czując, że nogi odmawiają jej coraz bardziej posłuszeństwa. Dopiero teraz, po wszystkim dotarło do niej jaki będzie jej los. Jaki będzie? Nijaki, została z niczym, straciła męża, syna...uniosła dumnie głowę choć wewnątrz niej aż wszystko buzowało, pragnęła tylko znaleźć się na osobności i wykrzyczeć wszystko co w niej siedziało.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 31, 2020 2:38 pm

Edmund bacznie obserwował dalszy bieg wydarzeń. Theoderic, jak się spodziewał, postanowił pomóc swojej kuzynce. Jego władczy głos, autorytet i rozsądne argumenty okazały się wystarczające, by dopuścić biedną kobietę do zwłok jego męża.
Mariya podeszła do swojego męża i rozpoczęła kolejne tego dnia przedstawienie, choć tym razem jego reżyserem okazały się szczere emocje. Przesiąknięta do bólu żalem i nienawiścią, zasłużoną zresztą, musiała nienawidzić już Axela przynajmniej tak bardzo jak on. W ostatnim czasie budził on coraz większe zgorszenie wśród tych, z którymi miał Edmund do czynienia.
Tak właśnie odszedł ten, który chciał odmienić Dorzecze, a okazał się zwykłym, bezmyślnym draniem. Minie trochę czasu i nikt nie będzie o nim pamiętał. Nie takich ludzi się zapamiętuje.
Ciekawe czy mnie ktoś zapamięta... - poruszyła się myśl w głowie Edmunda. Był tylko zwykłym kupcem, stryjem lorda, który wszystko co robił, robił zza tylnego siedzenia. Czy o nim także kiedyś słuch nie zaginie? Czy ktokolwiek będzie o nim pamiętał, gdy umrze on i wszyscy żywi za parędziesiąt lat? Ile jest warta pamięć? I czy gdy jej zabraknie, czy jego istnienie będzie miało jakiekolwiek znaczenie? A jeśli tak, to powinien zrobić wszystko, by czymś jeszcze w historii się zapisać.
Sposępniał wyraźnie na te smutne myślni, zgarbił się i spojrzał beznamiętnie na toczące się wydarzenia. Nic nie warte. Ból, rozpacz, szyderstwo... Wszystko minie szybciej, niż się zaczęło, wszyscy wrócą do innych problemów. Z niesmakiem spojrzał jeszcze raz na całą scenę - na rozpaczającą żonę, zmartwionego kuzyna, rozbawionych Żelaznych...
Odszedł, pogrążony w myślach.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Celia Tully on Sob Sie 01, 2020 11:18 am

Jednak los... lub Harwyn... to nieprzewidywalna siła... Pomyślała Cili, stając na jakimś murku, by lepiej widzieć egzekucję swego kuzyna. Specjalnie została te kilka dni dłużej, sporo więcej niż zamierzała, ażeby zobaczyć, co się stanie z rodem Tullych. Słowa Edmunda okazały się jednak prawdziwe - król Hoare był istnym demonem, skoro zafundował takie przedstawienie. Sama Śledźma nie wiedziała, co ma o tym wszystkim sądzić. Nie odczuwała w zasadzie nic. Żadnego bólu, żadnego żalu... Może tylko odrobinę współczucia dla Mariyi, która przyglądała się temu wszystkiemu. No i trochę złości, bo znowu jej plan ujawnienia się spalił na panewce.
Jako kobieta przyzwyczajona do widoków bólu i krwi nie odwracała wzroku, kiedy Harwyn raz po raz wbijał nóż w ciało Axela. Dopiero kiedy zobaczyła, jak wdowa po nim próbuje podejść do ciała i jak wreszcie jej się to udaje... poczuła lekkie ukłucie w sercu. Tak, to była dobra okazja, żeby zabrać coś z ciała trupa.
Wyglądała dzisiaj naprawdę ładnie jak na siebie, a to jedynie w takim celu, by lepiej przekupić Żelaznych. Miała na sobie białą koszulę w kwietny motyw z rozszerzanymi rękawami, na to prostą suknię bez ramion w kolorze morza oraz skórzany pasek przewiązany na wysokości bioder. Na szyi zawiesiła czerwone korale, a kasztanowate włosy wyjątkowo puściła w większości luźno, co zaowocowała spadającą rudą kaskadą, sięgającą aż pośladków. Jedynie u góry zebrała opadające na twarz włosy w warkoczyki wiążące się ze sobą z tyłu. Oczywiście zabrała także swoją torbę, a w niej wszystkie potrzebne rzeczy. Towarzyszył jej jak zwykle Leszek, który wiernie poruszał się przy jej nogach. Wreszcie Cili podeszła do miejsca kaźni, a jeśli jakiś Żelazny zagrodził jej drogę, uśmiechnęła się do niego uroczo.
-Jestem wiejską znachorką i dla wielu leków dobrym się widzi zebranie świeżej krwi zmarłego lub jakiejś części jego ciała. Czy mogłabym to uczynić? - zapytała niewinnym głosem, a Leszek łypał okiem nieustannie na obcych. Po prawdzie to Śledźma miała nadzieję, że Mariya ją zauważy i jakoś tam wkręci, ale pierwsza nie chciała się odzywać.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 02, 2020 1:34 pm

Żelaźni Ludzie strzegący zwłok spojrzeli po sobie. Krew od trupa? Zaraz... Co, kurwa? Część ciała trupa!? To brzmiało przynajmniej jak coś mocno pojebanego. Słyszeli coś o takich ludziach co żrą innych, a także różne opowieści o wiedźmach, czarownikach czy innych snarkach. A tutaj wokół tyle rzeczek, jakieś bagienka, gęste lasy, idealne miejsce dla takich... Wartownicy omiotli Celię wzrokiem od stóp po czubek głowy i w sumie nie wyglądała groźnie. I tak to w głowie jednego się narodziła myśl, że to przecież mógłby być jakiś podstęp, albo po prostu pojebana. W głowie drugiego zaś zrodziłą się myśl, że on to by chętnie rym cym cym z taką dziewczynką.
- Krew? Część ciała!? - warknął pierwszy. - Poszła won, pókim dobry!
- Ale nerwowy, hehe - zaśmiał się drugi Żelazny. - Ale ciało niestety całe musi być, król by raczej nie był szczęśliwy jakby kto podkradał. Jeżeli część ciała jednak słodziutka chcesz, to ja ci mogę sprezentować dość sporą - przy tych słowach mężczyzna uśmiechnął się "zalotnie" i złapał sugestywnie za krocze. - Hehe...
W tym czasie resztki pozostających w pobliżu ludzi zaczęły się już rozchodzić, w tym sam król oddalał się już w stronę swojej wieży.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Celia Tully on Nie Sie 02, 2020 8:23 pm

Żelaźni to byli jednak chamy i gbury. Najpierw ten pierwszy już zdenerwował Cili na samym początku, ale dziewczyna się nie poddała. Spojrzała się na niego złowrogo, ale nie powiedziała nic. W myślach tylko przeklęła jego samego do siódmego pokolenia. Nie od dzisiaj bowiem pałała do tych ludzi wielką niechęcią. Zniszczyli tę krainę, traktując ją jak swoją, a nie mieli do niej praw. Dziewczę zrobiło się całe czerwone ze złości, co przy jej kasztanowatych włosach dawało śmieszny obraz buraka. Znowu. Przecież nie chciała się z nimi kłócić. Chciała tylko odrobinę krwi, może jeden malutki palec, a oni co? Potraktowali ją jak głupią wiejską dziewkę, którą przecież nie była. Głupi Wyspiarze.
Drugi z Żelaznych natomiast jeszcze bardziej podniósł ciśnienie Śledźmie. Co też on sobie wyobrażał?! Dziewczyna uśmiechnęła się przewrotnie.
-Czyżby? Chciałbyś taką rudowłosą? - zapytała zalotnie. Po chwili jednak zmieniła całkowicie ton. -To sobie możesz tylko pomarzyć. Nie dla psa kiełbasa, Wyspiarzu. I w ogóle to mnie przepuść, ten człowiek był moim kuzynem - wypaliła w złości. Nagle zdała sobie sprawę z głupoty swoich słów i zaczęła się wycofywać wraz z Leszkiem. Psiur do tej pory warował grzecznie przy nogach swej pani, co jakiś czas łypiąc ślepiami to na jednego, to na drugiego Żelaznego. On najwyraźniej też nie trawił tych ludzi. Nic dziwnego, bo pewnie zwierząt też nie szanowali.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mariya Mallister on Nie Sie 02, 2020 8:56 pm

Mariya miała dość, wszystkiego i wszystkich. To miejsce doprowadzało ją do szału. Jej życie z człowiekiem, którego jak sądziła znała okazał się kłamcą, zdrajcą i oszustem. Zacisnęła pięści i wówczas usłyszała głos Celi. Odwróciła się w jej stronę w momencie, gdy jeden z Żelaznych bezczelnie trzymał się za krocze i coś mówił. Mari nie bacząc, że Król jeszcze w pełni nie odszedł podeszła do "rozochoconego".
- Podejdź Celio. Nie przebywaj z takim slamsem, co to nie wiadomo gdzie swoje przyrodzenie ostatnio trzymał. Ponoć pogłoski noszą, że grzmoci co popadnie a potem przez miesiące nie jest w stanie zaspokoić żadnej kobiety.
Parsknęła i zgarnęła Celię, nawet jeśli oni bezczelnie nie mieli zamiaru dopuścić dziewczyny do ciała.
- To ciało nie należy do nikogo z Was, należy do mnie. Ja zdecyduję, czy jakaś jego część zniknie czy nie. Jeśli uznam za stosowne to poćwiartuję go na Waszych oczach.
Wycedziła. Było jej wszystko jedno w tej chwili czy ją uderzą, czy nie. Niech spróbują, nie odpuści i nie pozwoli poniżać się dłużej. Czas poniżania się skończył z chwilą śmierci Axela.
- Weź krwi ile potrzebujesz. Tyle mogę dla Ciebie zrobić. Reszta musi poczekać.
Zwróciła się do dziewczyny wiedząc, że ta zrozumie jej słowa. Nie chciała jej narażać na przebywanie w Riverrun. Ona musiała wrócić by ustalić plan, jak uciec, co robić. Jednak miała obawy, co jeśli ucieknie i zabierze córkę? Czy będzie miała czas ochronić również syna? Czy zabiorą go zaraz jak tylko przekroczą Riverrun. Musiała coś uplanować, pomyśleć jak ocalić i czy podoła.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 02, 2020 9:39 pm

Żelaźni Ludzie obrażeni przez Celię nie wyglądli na zadowolonych. Pierwszy, który chciał ją odgonić, zacisnął mocno dłoń na drzewcu włóczni i skrzywił się brzydko. Drugi, ten napalony, parsknął z irytacją i ułożył dłoń na trzonku toporka, postępując krok naprzód. Wtedy pojawiła się Mriya. I tylko pogorszyła sytuację. Strażnicy przydzieleni jej przez Jego Miłość mieli bowiem dosyć tego jak wdowa po dopiero co wybebeszonym zdrajcy rządzi się w miasteczku ich pana.
- To ciało należy do króla i jeżeli on będzie miał taki kaprys, to skończy jako żarcie dla ryb w rzece - warknął jeden z gwardzistów po złapaniu lady Mallister mocno za włosy. - Będzie tego lamentownia za mężem, bo zdecydowanie lady szkodzi. Wracamy do wieży - dwaj Żelaźni chwycili Maryię za ramiona i pociągnęli w stronę królewskeij siedziby, siłą jeśli było trzeba. Nie chcieli czynić jej krzywdy póki mogli tego uniknąć, król mógłby nie być z tego zadowolony, ale nie mieli zamiaru się z nią również cackć. - Z tą rudą kurwą róbcie co chcecie! - rzucił na odchodne pozostałym.
- Zajmij się kundlem, ja biorę dziewczynę - rzucił do kompana "chętny" Żelazny. - Jak z nią skończę jest twoja.
- Ech... Niech będzie...
Jeden z Żelaznych ruszył z włócznią w stronę pieska Leszka, który zawarczał i najeżył sierść. Drugi, który właściwie był całkiem przystojny, ruszył w stronę Celii z lubieżnym uśmiechem na ustach. Co wydarzy się teraz? Walka? Ucieczka? Lord Frey uratuje wszystkich?

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Theoderic Frey on Nie Sie 02, 2020 10:46 pm

Jego interwencja umożliwiła Maryi przedostanie się do ciała męża, choć w zasadzie zasługi było tu jego tyle, że nie sprawiało mu trudności zachowanie zimnej krwi. Pokuśtykał niedaleko za nią, żeby przypilnować by nie zrobiła czegoś głupiego, a nawet jeśli to by móc to zręcznie zrzucić na ogólnie pojętą kobiecą emocjonalność, delikatność i wrażliwe serce. Nie byłby zresztą daleko od prawdy, gdyż Mariyą od wielu już dni targała przecież ta sprzeczna mieszanka uczuć. Z jednej strony nie da się wszak przestać kochać męża z dnia na dzień, ale z drugiej strony jak można zachować miłość dla kłamcy, który postawił na szali swój własny ród dla tak niezdarnego spisku? Choć nawet nie kłamstwo było jego głównym grzechem, zręczne kłamstwo często uchodzi wszak płazem a wręcz przynosi korzyść. Co innego kłamstwo wierutne i głupota. Widać Tully przysypiał, jak maester i ojciec uczyli go: "Rodzina, obowiązek, honor", dokładnie w tej kolejności...

Do pewnego momentu to co się działo nawet go nie dziwiło, na przykład zdzielenie Axela przez Maryię prosto w twarz. Ba, nawet i lepiej, niech przejdzie nad trupem męża co szybciej, wciąż wszak miała o co w życiu walczyć i o kogo dbać. Zwłaszcza, że nad Riverrun zawisła ciemniejsza chmura, a kto zresztą wie jak krewniacy jej męża zareagują na królewski werdykt. Ze strapionych rozważań wyrwało go jakieś poruszenie wśród straży lordowskiego zewłoka. Gdy odwrócił się ujrzał zwiewnie ubraną i dość ładną kobietę, która w dość wulgarnych słowach przedstawiła się jako kuzynka Axela i zanim zdążył zareagować, do nowo kiełkującej awantury dołączył się nikt inny jak Mariya. I o bogowie, nie skończyło się to dobrze.

Po prostu szaleńcy. Wariaci. Maniacy. Zewsząd otaczają mnie szaleńcy, wariaci i maniacy.

Frey nie chciał szarpać się z królewskimi strażnikami, którzy przecież mogli go rozgnieść jak robaka, nie bacząc na jego lordowski status. Jedynym w czym mógł teraz pomóc Maryi było uświadomienie jej, by nie pogarszała swojej sytuacji. Jeżeli więc zaczęła się szarpać i wyrywać Żelaznym, to Theoderic był tym który wprost zdzielił ją po twarzy.
- Uspokój się, kobieto! - huknął groźnie, jeżeli do tego doszło i stanowczym ruchem skierował jej twarz w kierunku swojej i spojrzał w oczy. Jego spojrzenie mówiło to samo, ale było bardziej zatroskane i wręcz przestraszone, aniżeli zagniewane. Puścił ją po krótkiej chwili i zwrócił się do strażników - Puśćcie w niepamięć te babskie szlochy, jak każdej kobiecie odbiera jej rozum w obliczu rozpaczy, żałoby i goryczy. Pójdzie z wami po dobroci, a niech przynajmniej wróci do swoich komnat z tą resztką godności, która została przy niej po zbrodni jej szalonego męża - brzydziły go jego własne słowa i bezczelny cios w twarz kuzynki. ale jeżeli dobrze zrozumie jego intencje, to ostatecznie z pewnością będą to mniej bolesne wspomniane niż bycie targaną za włosy do kamiennej wieży Harwyna, jak jakaś podrzędna dziwka. Niestety na razie wszyscy musieli tańczyć do muzyki granej przez Żelaznego króla, a jedyne co mogli zrobić to ostrożnie dobierać swoje kroki, a nie wprost odmawiać ich wykonywania...

Tymczasem spojrzał na nowo przybyłą kobietę. Jak jej było, Celia? Przedstawiała się jako kuzynka Tully'ego, Mariya zresztą ewidentnie ją znała... Wobec niej Frey nie miał żadnych zobowiązań, ale wątpił by jego własna kuzynka wybaczyła mu, że zostawił jej krewniaczkę bądź przyjaciółkę na pastwę zbirów. Do kurwy nędzy, dlaczego zawsze muszę myśleć za innych?
- Ej wy chłopy, zaniechajcie! - zakrzyknął do rozochoconych wojaków - Ostawcie proszę tę nieszczęsną dziewkę z tym psiakiem. Znam ja takie, co krwi szukają od świeżo straconych, wiejskie znachorki z Dorzecza przyrządzają z niej znakomity dekokt na potencję... Kuśka stoi twarda jak skała przez całe godziny! Po spłodzeniu moich kilku córeczek przydałby mi się taki lek, bo oj sprawność już nie taka co kiedyś, a dziedzica płodzić trzeba, na większą chwałę rodu... Król w swoim rozsądku i mądrości poranił Tully'ego tak, że krew i tak z niego ciecze jak z dziurawego cebra. Niech dziewka weźmie sobie krzynkę, po co ma wsiąkać w glebę, niech lepiej uwarzy ten wywar, bo ma żona już tam spragniona czeka i nie chce by doczekała się na jednego z moich rycerzy domowych zamiast mnie - zaśmiał się rubasznie - Myślicie zresztą, że skąd ona taka wyszczekana? Przecież widać, że pewnie pierwsze pokładziny miała z tym kundlem, a przecież to ujma dla prawdziwego mężczyzny rżnąć to co rżnął byle kundel. Ja dam wam za nią troszkę złota, to jeszcze dzisiaj wieczorem napijecie się na mój koszt i weźmiecie sobie nie dość że ładniejsze, to jeszcze kilka naraz i do tego w przytulnym burdeliku, a nie na błocie gdzie skipiał jakiś lordowski kiep z Riverrun... A jak mi ją ubijecie to mnie kto poratuje? - każdy inny mężczyzna pewnie wystrzegałby się przedstawiania siebie jako choć trochę niedysponowanego w tych sprawach, ale Freya i tak nie obchodziło co o nim mówią. I bez tego nie mówili zbyt dobrze.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Celia Tully on Pon Sie 03, 2020 12:16 am

Kiedy sprawa wyglądała już na straconą, a Cili zaczęła się instynktownie cofać, wtedy nadeszła Mariyą. I było jeszcze gorzej. Już i tak poddenerwowani Żelaźni byli teraz niczym buchające parą kotły. Samą lady Mallister potraktowali, mówiąc delikatnie, niezbyt łagodnie, a co do rudowłosej mieli jeszcze gorsze plany. Paradoksalnie w tym wszystkim Śledźma nie obawiała się najbardziej o swój los, tylko o los Leszka. Ją mogli zgwałcić, no trudno, może by się jej nawet udało jakoś uciec lub zastraszyć. Ale Leszek... Co prawda psisko najezyło się i wyszczerzyło zębiska, ale w starciu z bronią Żelaznego mogło nie mieć zbyt wielkich szans.
Sytuacja wydawała się być naprawdę beznadziejną, aż nagle pojawił się on. Ich wybawca. Przybył niczym ubrany cały na biało rycerz. To był chyba mężczyzna, który towarzyszył Mariyi, gdy ta stała obok zwłok męża. Cili go nie znała, nie wiedziała, kim mógł być, ale z pewnością należał do jakiejś elity. Z pewnością był lordem. Najpierw zajął się samą Mariyą i Cili zrozumiała wtedy, dlaczego ją bije. I co chce tym osiągnąć. Tak, to była ważna lekcja dla ciągle młodej Śledźmy.
Dopiero potem ów bohater podszedł do samej dziewczyny i jej oprawców. Wtedy wygłosił swoją przemowę. Początkowo rzeczywiście mocno wyszczekana Cili chciała go opierdolić z góry na dół. Co sobie on wyobrażał? I co sugerował? Że ruchała się z Leszkiem? I jeszcze ta historia, że z krwi umarlaka robi się miksturę na potencję, dobre sobie.
Po chwili dziewczyna palnęła się w myślach w głowę i zrozumiała, że on kłamie. Kłamie, żeby wyratować ją oraz Leszka z tego całego bagna. Dlatego też postanowiła mu nie przeszkadzać. Podbliżyła się tylko do niego, ciągnąc za sobą ciągle rozdrażnionego psiura.
-Ano, ta krew to mi potrzebna właśnie do takiego specyfiku - wyznała, starając się brzmiąc szczerze. -Nie chciałam was obrazić, panowie, wybaczcie mi. Tak to jest, jak się wychowa dziewkę razem z psami. Potem język mi lata na wszystkie strony świata - zażartowała delikatnie, uśmiechając się do tego z Żelaznych, który próbował ją wziąć siłą. Co jak co, ale był całkiem przystojny, to nawet Cili musiała przyznać. Ładne byłyby z niego dzieci. Gdyby tylko nie był tym przeklętym Wyspiarzem...
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mariya Mallister on Pon Sie 03, 2020 9:14 pm

Czy w jej czynach była rozpacz? Po części tak, straciła męża, którego poniekąd kochała, ale też człowieka, z którym spędziła wiele lat, lat które zmarnował przekreślając wszystko co do niego czuła tak durnym zachowaniem. Ból był na tyle silny, że nie baczyła na to co robi. W chwili gdy poczuła szarpnięcie za włosy krzyknęła rozdzierająco za taką zniewagę. Próbowała się uwolnić, wyrwać ale zaraz potem poczuła uderzenie w policzek...od kogo...od własnego kuzyna! Pomyśleć, że to właśnie on wymierzył jej cios! Dopiero wówczas zrozumiała co się dzieje. Odruchowo powędrowała dłonią do kieszeni, gdzie znajdowała się fiolka by upewnić się, że ona tam jest. W głowie miała tysiące myśli, setki pomysłów jak nie więcej. Ból i rozpacz ze świadomości, że lada chwila straci też syna tylko rozdzierało jej serce.
- Pożegnaj mego ojca ode mnie.
Tylko tyle powiedziała. Nie wiedziała czy zdoła uczynić to co chciała. Nie miała pojęcia, ale próbować mogła prawda? Wszak na co im jakaś wdowa...Odwróciła się plecami do kuzyna o ile Żelaźni na to pozwolili puszczając ją chociaż na chwilę. Gdyby tak było ruszyłaby z uniesioną głową przed siebie i dłonią w kieszeni ściskającą fiolkę. Tym bardziej słysząc słowa Freya tuż za plecami. Jak on mógł? Chociaż ratował ją, to jednak czuła się bardziej upokorzona i zraniona niż kiedyś, jednak to nie była jego wina, a trupa, który dyndał sobie z głową opuszczoną na widoku wszystkich ludzi. Jeśli nie chcieli jej zatrzymywać wróciła do wieży nie bacząc już na nic. Nie była w stanie nikomu pomóc, a rozpacz jaka rozdzierała jej serce nie była obecnie na miejscu by w ogóle coś zdziałać.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sie 06, 2020 10:13 pm

I pojawił się lord Frey. Cały na biało. W sensie metaforycznie... Żelaźni wstrzymali się i zastanowili chwilę. Niby Dorzeczanin, ale jednak ważny pan, lord. Jeszcze pochwalił króla, więc może to taki "ich" Dorzeczanin, a że był w Fairmarket i to nie jego dźgali, to może nawet się z Twardorękim lubił. A jeszcze gadał tak w miarę swojsko. No i jak tu nie współczuć chłopu, że mu sprzęt przestaje stawać na wysokości zadania, kiedy żona wciąż chętna? No szkoda, szkoda... I w sumie jak tak spojrzeli na Celię, to w burdelu rzeczywiście były ładniejsze dziewki, a i warunki z pewnością były o niebo lepsze. Mądry ten lord, a jeszcze postwić chciał jeżeli mu ją puszczą coby dekokt przyrządziła. Jak to mówią... Ręka nogę myje, czy jakoś tak...
- No jak to tak szlchetny pan przedstawia i by nam wizytę w zacnym przybytku raczył ufundować, to rzeczywiście byśmy mogli pozwolić coby dziewka trochę krwi podebrała, prawda?
Drugi Żelazny skinął głową.
- Ale tylko krwi, żadnego podpierdalania części ciała, bo się wkurwi ktoś jeszcze.
- Chyba że kuśkę - odezwał się drugi. - Będzie śmiesznie jak ktoś mu podpierdoli kuśkę - stwierdził. - Z tego to się pewno król uśmieje, hehe...

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Theoderic Frey on Pon Sie 10, 2020 8:22 pm

Ciężko powiedzieć co czuł, patrząc jak odprowadzają jego kuzynkę. Mieszaninę żalu i smutku, gniewu i zniecierpliwienia, w końcu zwyczajnego stresu. Miał niby dobre intencje, chciał ją wszak tylko otrzeźwić i uspokoić, ale czy nie przesadził aby z tą swoją stanowczością? Człowiek bardziej emocjonalny i czuły mógł wszak ją po prostu pocieszyć i podnieść na duchu, uspokoić łagodnością, ale niestety Theoderic nigdy nie należał do tych bardzo wyrafinowanych w uczuciach i nie potrafił ich za bardzo okazywać w sposób zrozumiały dla bardziej wrażliwych na sercu. Czuł ciężar winy, ale być może kiedyś jego kuzynka zrozumie po tym pierwotnym szoku, że miał zamiar tylko i wyłącznie wpuścić do jej ciała trochę zimnej krwi...

Nie miał za dużo czasu do namysłu nad tym, bowiem w końcu do jego propozycji ustosunkowali się dzielni wyspiarscy woje. Przybrał na chwilę znowu pozę takiego "swojego chłopa", którego są w stanie zrozumieć tacy prostaczkowie..
- Krew wystarczy, miękka kuśka Tully'ego tylko popsułaby jakość wywaru - ponownie zarechotał - Dziewko, weź tam subtelnie odciągnij trochę lordowskiej krewki, a wy panowie nadstawcie ręce - delikatnie popchnął ją w stronę ciała Axela, po czym sięgnął do swojej sakiewki i wyciągnął z niej dwie złote monety, wręczając po jednej każdemu z wojaków. A niech się zabawią i nie sprawiają więcej kłopotów... - Wypijcie moje zdrowie po służbie, a ja wypiję wasze pierwszego dnia imienia mojego syna, którego wkrótce mam zamiar spłodzić. Ha, żonka się ucieszy - udał błogo rozmarzonego - No jak tam dziewko, załatwione?

Jeżeli udało się wszystko załatwić szybko, sprawnie i polubownie, zamierzał chwycić znachorkę za ramię i odciągnąć ją w jakieś miejsce, gdzie będą mogli swobodnie porozmawiać, nawet i do jakiejś gospody czy cholera wie czego. Z jego dwoma drabami raczej nic im nie groziło, a miałdo niej dużo pytań. Kim ona do cholery była i skąd się wzięła? Czy faktycznie była krewniaczką Tully'ego? I skąd znała ją Mariya? Tego wszystkiego trzeba było się dowiedzieć...
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Celia Tully on Sro Sie 12, 2020 12:09 am

Zaskakujące, jak wszystko potrafi się odmienić, kiedy do gry wkroczy odpowiednia osoba. Wystarczyło uraczyć Żelaznych kilkoma monetami, aby ci odstąpili. Ba, dzięki sprytnemu kłamstwu zgodzili się nawet na podebranie co nieco lordowi Rybie. No chyba że wybawca Cili naprawdę sądził, iż ona przygotuje mu z tego jakiś magiczny wyear na potencję, to wtedy... no, będzie mu musiała wytłumaczyć, iż to tak do końca nie działa. Ale przecież mogła mu zaproponować inny specyfik, czyż nie?
Kiedy lord zajęty był płaceniem żołnierzom "okupu", dziewczyna podeszła do ciała zmarłego. Wcześniej jednak rzuciła mężczyznom krótkie spojrzenie.
-Dziękuję wielce, o szlachetni panowie - mówiąc to, uśmiechnęła się do tego bardziej przystojnego i nawet mrugnęła do niego jednym okiem. Po tej krótkiej manifestacji uwodzenia wróciła do swoich wiedźmowych spraw. Najpierw upuściła Axelowi trochę świeżej krwi, którą zebrała do trzech uprzednio przygotowanych fiolek. Widząc zaś, iż dorzeczański lord nadal zajęty jest rozmową z Żelaznymi, mimo jego wcześniejszej niechęci, wprawnym ruchem odcięła kuśkę Pstrąga przy pomocy ostrego noża. Przecież dobre prącie piechotą nie chodzi. Zrobiła to bez większych przemyśleń, ni to uczuć, że niby to kroi bez emocji własnego kuzyna. Wszak ciało to ciało, a martwym na nic już ono. Samo przyrodzenie włożyła zaś do słoika wypełnionego alkoholem i szczelnie zamknęła. Następnie zaś wszystkie fanty schowała do swojej torby. Leszek cały czas obserwował jej poczynania z niewielkiej odległości.
Wtedy dopiero dobiegł do niej głos szlachetnie urodzonego, który zagadywał właśnie ją.
-Załatwione, milordzie. Jeszcze raz dziękuję za okazaną mi łaskę - zwróciła się ni to do niego, ni to do Żelaznych. Wstając, nie zamierzała od razu odchodzić. Uważała bowiem, iż jej wybawcy należą się podziękowania na osobności. Kiedy zatem żołnierze ustąpili i odeszli, dziewczyna miała już to uczynić, kiedy to nagle dorzeczański lord złapał ją za ramię i począł gdzieś ciągnąć. Początkowo próbowała się wyrywać, ale szybko zorientowała się, iż to nie będzie takie proste.
-Hej - zaprotestowała. -Przecież bym ci podziękowała za pomoc, panie. Leszek, spokój! - odezwała się nagle do ujadającego obok jej nogi psa. Zwierzę jakby na ten sygnał rzeczywiście przycichło i upewniwszy się, że jego pani nic nie grozi, zaczęło kroczyć już w ciszy obok niej. -Mogę chociaż wiedzieć, kim jest mój wybawca? I gdzie to mnie ciągnie? - zadała pytania, które kłębiły się jej po głowie już od dłuższego czasu.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Theoderic Frey on Sro Sie 12, 2020 12:44 am

Żelaźni wojacy byli uradowani i udobruchani, więc Frey nieco odetchnął. Niby nie o jego skórę tu chodziło, bynajmniej, ale uratowanie godności a może i życia tajemniczej znachorki wpisał sobie na listę dobrych uczynków i niewielu  z ostatnich udanych przedsięwzięć. To chwilowe poczucie racjonalności świata nie utrzymało się na długo, gdyż kątem oka dostrzegł, że dziewczyna wykonuje szybkie cięcie, a dół ciała Pstrąga po tym zalał się jeszcze obficiej posoką. Gdy chowała swoją zdobycz do słoja, Theoderic poczuł bardzo nieprzyjemne uczucie w okolicach własnego krocza i odruchowo niemal się za nie złapał, choć udało mu się całe szczęście powstrzymać ten niegodny gest.

Gdy złapał ją za ramię, w mig przypomniał sobie jeszcze o istnieniu jej kundla, którego jego pamięć zarejestrowała tylko na krótką chwilę. Lord dygnął niespokojnie i zasłonił się laską, gdyż pies zawarczał i już miał rzucać się do miętoszenia zębami najbliższej mu części ciała Freya, gdy całe szczęście został powstrzymany przez swoją panią. No cóż, przynajmniej psa dobrze wychowała... Już delikatniej pokierował ją ze sobą, ręką dając znak swoim dwóm drabom żeby podążali za nimi.
- Idziemy na miły obiad - wypalił w odpowiedzi, głosem niemalże naburmuszonym  - Przedyskutować sprawę "wywaru" - ostatnie dodał z oczywistym przekąsem, żeby jeszcze nie pomyślała że naprawdę ma na myśli jakiekolwiek specyfiki, wskazał raczej ruchem ręki na jej toboły w których schowała feralny słój - A nazywam się Theoderic Frey - dodał na sam koniec gwoli uprzejmości, jednocześnie wzrokiem szukając jakiegoś sugestywnego szyldu. O, jest. Czerwony Jesiotr... Teraz to raczej powinni się nazwać "Czerwony Pstrąg". No nic, jaka nazwa była taka była, przybytek wyglądał dostatecznie szykownie dla Freya, gdyż chwilę potem zniknął za jego drzwiami wraz z Celią.
[z/t]
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sie 24, 2020 6:51 pm

15/03/10PZ

Lord Mooton zagubione książęta postanowił doprowadzić do swego króla. Po utracie prawie czwartej części swojego garnizonu z rąk kilku ledwie Ibbeńczyków z wielką wiarygodnością opowiadał o tym, że droga do Doliny może być niebezpieczna i lepiej będzie dla młodych Arrynów jeżeli król się nimi zajmie i zorganizuje im lepszą eskortę. W końcu te krasnale, to pływały na takich dużych statkach do połowu wielorybów, prawda? Mogły się czaić w Zatoce Krabów. Findis i Rowena łatwo mogły stwierdzić, że Mooton po potyczce na ulicach jest zdenerwowany i może nawet trochę przestraszony. Osiem krasnali i taki chaos... Finrodowi zaś próbowano wmówić, że to wszystko nieporozumienie i bardzo przepraszać. A jeżeli pytał o Ibbeńczyków mówiono mu, że uszli z miasta wszyscy. Tak czy inaczej, mniej lub bardziej przekonani Arrynowie trafili do Fairmarket.

Na rynku czekał na nich Harwyn Hoare zwany Twardorękim. Władca Żelaznych Ludzi był wysoki i postawny, rysy miał przystojne i surowe, wzbudzające respekt już po pierwszym spojrzeniu. Już jeden rzut oka wystarczył by zobaczyć, że ma się do czynienia z prawdziwym królem. Obok niego stał całkiem wysoki i również dobrze zbudowany młodzieniec. Raczej przeciętnej urody, na korzyść której nie działała odrobinę szpecąca go blizna na wardze. Wokół zgromadziło się również trochę dworaków i wielu mężnych wojowników z Żelaznych Wysp. Możliwe, że pojawili się również niektórzy rycerze lub lordowie Dorzecza, o ile wciąż byli obecni w mieścinie. Młodzi Arrynowie mogli wyjść z wozu w jakim przewiózł ich lord Mooton i wyjść prosto do monarchy.
- Witajcie w Fairmarket, młode damy i ty, książę - zwrócił się do nich uprzejmie Harwyn, zapewne po tym jak Arrynowie się przedstawili i sam również przedstawił im swego syna. - Lord Mooton powiadomił mnie, że droga do Doliny ze Stawu Dziewic może być niebezpieczna. Podobno poniósł jakieś srogie straty w wyniku niezwykle krwawej potyczki - Harwyn spojrzał z dezaprobatą na stojącego w pobliżu lorda. - Niezależnie od tego... Tutaj jesteście bezpieczni pod moją opieką. Przygotowano dla was pokoje w najlepszej gospodzie w mieście, zapewniam, że to lepsze warunki niż te jaka zapewnia lokalna wieża - powiedział Żelazny Król i zaśmiał się serdecznie. - Czeka na was również jadło i napitek. Jeżeli potrzeba będzie wam czegoś nie bójcie się poprosić.

Maester (Przeskok)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Rowena Arryn on Pon Sie 24, 2020 7:19 pm

Tyle czasu spędzić u Mootonów..tego było zdecydowanie za wiele, do tego nie mogły za nic powiadomić papy! Niech no tylko będą mogły wrócić do domu już ona swoje powie. Bezczelni i do tego tak traktować córki Króla?! To jakby oni się zachowali będąc w takiej sytuacji?! Ale mało tego, miały ruszyć tego dnia w miejsce, gdzie będą bardziej bezpieczne i skąd wrócą bezpiecznie do domu. Co nadal nie podobało się najmłodszej z Królewien bo nadal miała swoje zdanie. Przerzucane z kąta w kąt! Skandal! Mimo to zacisnęła zęby jak radziła jej siostra i starała się myśleć pozytywnie co nie było takie proste. W końcu gdy nadszedł czas wyjazdu i mogła zasiąść ubrana spojrzała na siostrę. Wspomnieć trzeba, że oczywiście najmłodsza z panien nie miała na stopach obuwia. Zmora męcząca stopy nie miała miejsca bytu.
- Czy Ty sobie to wyobrażasz? Bezczelnie nas przerzucają z jednych rąk do drugich. To barbarzyńcy.
Fuknęła pod nosem i przeniosła wzrok w milczeniu przed siebie. Zaglądając co rusz jeśli taka była możliwość ilu zbrojnych jedzie z nimi. Niestety za nic było możliwe by uciec. Westchnęła pod nosem i zrezygnowana oparła się w końcu i przymknęła powieki na chwilę. Nim się zorientowała już dojechali a powóz się zatrzymał. Nie spieszyła się z wyjściem, co to to nie. Poczekała sobie aż siostra z bratem wyjdą i dopiero wówczas ona wysiadła z powozu stanęła w cieniu rodzeństwa nie kryjąc swego niezadowolenia. Obserwowała uważnie milczących stojących obok Króla. Jej uwaga nie spoczęła jednak na nikim za długo.
- Niezmiennie dziękujemy Panie za Twą troskę i opiekę, wszak w raz z rodzeństwem pragnęlibyśmy wrócić do domu a nie zostać znów zamknięci pod strażą, gdzie nawet nosa wyściubić nam nie wolno.
Odparła nerwowo próbując poprawić przeklętą suknię. Czy ta Lady Mooton zrobiła to celowo? Przeklęta suknia! Szarpnęła mocniej czując jak ta plącze się pod jej nogami. Przekleństwo.
- Skoro tak, chciałybyśmy powiadomić naszego Ojca Króla Alestera III poprzez Kruka jeśli to nie problem. Lord Mooton odmówił nam tej czynności traktując nas jak więźniów.
Odparła buńczucznie spoglądając prosto w twarz tego z blizną na wardze by zaraz przenieść spojrzenie na Króla. Musiała przyznać, że Tych dwoje musiało być ze sobą spokrewnione. Oboje mieli to coś w oczach i gdyby nie była taka buńczuczna pewnie skuliłaby się ze strachu. Ale nie ona. Uniosła dumnie głowę.
Rowena Arryn
Rowena Arryn

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 11/06/2020

Powrót do góry Go down

Rynek w Fairmarket Empty Re: Rynek w Fairmarket

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach