Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Karczma "Czerwony Jesiotr"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Lip 02, 2020 11:49 pm

Skromny, choć elegancki przybytek w samym centrum Fairmarket
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 03, 2020 12:04 am

20/02/10 PZ
popołudnie


Następny dzień po spotkaniu ze Śledźmą Edmund poświęcił na stosowne badania genealogii Tullych, szukając informacji o pannie Celii. Poszukiwania nie ograniczał tylko do ksiąg, których zamiar miał znaleźć u maestera, ale także do przepytania co bardziej obeznanych w tych sprawach mężów. Koniec końców, miał nadzieję, odnalazł informacje o dawno zaginionej dziewczynie oraz jej tragicznie zmarłym ojcu.
Lucas Tully nie żył. Cały plan, który skrzętnie obmyślił w międzyczasie, poszedł się... No właśnie.
Krótki namysł doprowadził go do zaskakującego rachunku: lepiej będzie pomóc biednej dziewczynie niż dalej kombinować pod górę. Po pierwsze z uwagi na obiecaną nagrodę, która mogła się jeszcze przydać do pewnych spraw... Po drugie zaś do polepszenia opinii wśród Tullych. Wiadomym było, że ostatnie wydarzenia tylko nadszarpnęły wzajemne relacje - trzeba było więc postarać się, by chociaż rycerze Axela (który, jak wierzył, i tak wielkiej kariery nie zrobi) mogli zobaczyć w Edmundzie prawdziwego bohatera... Albo chociaż kogoś o dobrych intencjach.
Po zjedzeniu obiadu postanowił tedy udać się w asyście swoich przybocznych do przybytku, w którym mieli rezydować Tully. Przyszedł do jednego ze służących i rozkazał mu pobiec do ich sypialni i powiadomić o jego przybyciu i chęci rozmowy. Po cichu liczył, że oszczędzi sobie spotkania z Axelem i zastanie samą Mariyę, ale gdyby do tego doszło - będzie sobie radził i z obesranym lordem.


Proszę dać znać, jeśli rezydencja nie odpowiada; wtedy jakoś przeredaguję swój post
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Pią Lip 03, 2020 1:33 pm

Maryia od przybycia z całym orszakiem jaki im towarzyszył unikała wychodzenia z sypialni, jedynie gdy musiała wychodziła udając się za potrzebą czy po prostu by się przewietrzyć. Również z małżonkiem nie miała chęci rozmawiać. Nie miała sił, wszystko wskazywało na jego winę nie ważne jak bardzo by zaprzeczał. Jej wiara w małżeństwo przestała istnieć. Gdy właśnie wyszła by się przewietrzyć podszedł do niej sługa informując o przybyciu Edmunda i o tym, że ten chce rozmawiać. Westchnęła cicho i skinęła głową kierując swoje kroki w stronę stolika, przy którym go dostrzegła.
- Edmundzie.
Uśmiechnęła się lekko chociaż nie był to już ten uśmiech gdy mieli ostatnio okazję spędzić sam na sam, ten uśmiech był przepełniony bólem, zawodem, brakiem przejrzystości na przyszłość. Również jej oczy, niegdyś takie jasne i pełne radości, stały się bez blasku. Zmęczone, przybite, zagubione.
- Chciałeś rozmawiać. Uznałam, że lepiej bym to ja przyszła niż mój...małżonek.
Urwała zasiadając obok. Słowa przychodziły jej ciężko z trudem. Zniewaga innych Lordów, jak i własnego rodu była ciosem poniżej pasa, ciosem, który również Mari oberwała rykoszetem przekonana niewinności własnego męża a tutaj...taka niespodzianka.
- Jeśli mogę jakoś pomóc..powiedz proszę jak. Póki mogę pomóc nie omieszkam tego nie zrobić...wszak nie wiadomo jaki będzie mój las po rozmowie z królem.
Przyznała z westchnieniem przenosząc wzrok na mężczyznę.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Lip 07, 2020 3:32 pm

- Lady Mariyo - odpowiedział Bracken i skłonił głowę, nie wstając. - Dobrze zrobiłaś, Twój mąż pewnie nawet nie zrozumiałby całej sprawy. - Głos Edmunda był surowy, przepleciony nićmi zawiści. - Nie po to jednak przyszedłem, a w sprawie trochę bardziej niecodziennej. Miałem ostatnio przyjemność spotkać pewną dziewczynę, trochę dziwaczną i pokręconą. Chodziła w kapturze i rybiej masce. Podpierała się laską, choć była może niewiele starsza od mojej córki. Zwróciła się do mnie i poprosiła o rozmowę w cztery oczy - Edmund szybko zaczął przechodzić do sedna, omijając mniej ważne elementy historii związane z wściekłym psem. - Powiedziała, że nazywa się Celia Tully i jest bratanicą Twojego męża. Zaginioną dawno temu i cudem odnalezioną... Nie chciała jednak niczego wyżebrać, a tylko zobaczyć się z swoją rodziną i powiedzieć, że wszystko jest w porządku - wyjaśnił, znowu pomijając fragment historii  - tym razem o niebezpiecznych talentach dziewczyny. - Wyglądała na szczerą i autentyczną, ale nie mnie to oceniać. Ani mieszać się w Wasze rodzinne sprawy - sami powinniście je załatwić. Dlatego pomyślałem, że powinniście się spotkać. Jutro ma wrócić, mogę więc ją przyprowadzić i sama ocenisz Pani, czy mówi prawdę.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Sro Lip 08, 2020 9:32 pm

Zajęła miejsce obserwując w milczeniu Edmunda. Wysłuchała z uwagą jego słów unosząc zaskoczona brew. To co mówił nie bardzo przekonywało ją do tego, że faktycznie dziewczyna mogłaby być zaginioną bratanicą Axela. Ale jednak jeśli to prawda...musiała zdecydowanie ona sama spotkać się z dziewczyną obawiając się, że Axel mógłby potraktować dziewczynę dość agresywnie. O ile w ogóle chciałby z nią rozmawiać. Westchnęła cicho, mimo wszystko to co mówił należało wyjaśnić i przekonać się czy aby na pewno jest tym za kogo się podaje.
- Edmundzie, ostatnio prosiłam byś mówił mi po imieniu. Nie jestem godna miana Lady.
Westchnęła i lekko się uśmiechnęła.
- Jeśli chodzi o tą dziwną dziewczynę, jesteś pewien że to co mówi jest prawdą? Moją rodziną...uznajmy, że mogę ich tak określić, chociaż...nie ważne. Mniejsza, tak czy inaczej spotkam się z dziewczyną.
Przyznała bo co jak co ale wygląd, nic jej nie mówił. Nawet nie wnikała w przeszłość rodzinną jej małżonka. Nie interesowało ją to, może i z biegiem lat powinna się zainteresować przeszłością ale jakoś nie miała na to sił i chęci. Zmuszona do poślubienia niechcianego mężczyzny nie przekonywało ją to by jeszcze wnikać w rodzinne korzenie Axela.
- Jeśli to prawda, mam nadzieję, że wyjaśni co się stało i gdzie była tyle lat. No i co ważniejsze, czemu właśnie teraz pragnie spotkać się z rodziną i czemu bezpośrednio do nich nie pójdzie? Nie dziwi Cię do Edmundzie?
Zapytała chociaż może była za bardzo przewrażliwiona ostatnio, nie wiedziała. Westchnęła cicho i uśmiechnęła się do mężczyzny.
- Pomijając już sprawę dziewczyny...Mam nadzieję, że nie masz mi za złe naszego ostatniego spotkania. Nie chciałam byś odebrał to jako zniewagę. Gdyby było to w innych okolicznościach, gdybyś nie miał małżonki, gdybym ja była samotna...
Urwała spoglądając niepewnie i cicho westchnęła. Naprawdę nie chciała w nim wroga, ale też musiał zrozumieć to czym się kierowała. Jej pragnienia nie miały i nie będą miały tutaj znaczenia.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Nie Lip 12, 2020 12:09 am

Edmund przyswoił prośbę Mariyi dotyczącą tytulatury i odkiwnął głową. Po czasie musiał się odzwyczaić, a w nawyku miał prezentowanie wysokiego poziomu kultury w dyskusji. Taka tytulatura była dla niego naturalna jak jedzenie.
- Tak jak mówiłem - nie mam pojęcia - odpowiedział trochę surowo Edmund. - Nie znam ani historii Waszej dynastii, ani genealogii, ani też nie jestem osobą, która takie rzeczy powinna oceniać.
Na kolejne pytanie wzruszył tylko ramionami. W sumie to - musiał przyznać - nie wiedział prawie nic w tym temacie. Tak jak wcześniej, sprawa pozostawała tajemnicza, może lekko niepokojąca, ale całkowicie niepojęta dla Edmunda. I nie zamierzał się w to wgłębiać - nie miało to zresztą większego sensu. Obiecał pomóc, to pomoże, ale poza nagrodą nic więcej go nie interesowało.
Co do kolejnej kwestii... Westchnął tylko ciężko i wykrzywił twarz w grymasie. Chciał jak najjaśniej dać do zrozumienia, że nie chce wracać do tej sprawy.
- Nicto - powiedział, choć z nieukrywaną niechęcią. - Co się stało, to się stało i nie ma sensu do tego wracać, ani gdybać - uciął temat. Wstał od krzesła i powiedział tylko na koniec:
- W takim razie oddalę się już do siebie i nazajutrz przyprowadzę tu tą dziewczynę. Mam nadzieję, że wszystko się uda i sprawa będzie miała... hmmm... pozytywne rozwiązanie. Życzę tedy miłej reszty dnia -
powiedział azaliż, odwrócił się i wybył z przybytku.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Czw Lip 16, 2020 12:43 pm

Westchnęła cicho czując się wewnątrz źle, bardzo źle. Nie chciała zdradzić męża, nie chciała popaść w niełaskę u bogów a tym czasem jedyny człowiek, którego uznawała za przychylnego był jej równie chłodny niż zimne powiew wiatru. Skinęła w milczeniu głową nic nie mówiąc. Nie odezwała się ani słowem, uważając że to bez sensu. Wszystko było nie tak jak powinno, wszystko sypało się tak bardzo, że pragnęła wrócić do domu, do rodzinnego domu i wtulić się w ramiona bliskich jej osób. Gdy wstał z miejsca zrobiła to samo. Zaraz potem gdy została sama opadła na krzesło i zasłoniła dłońmi twarz wewnątrz dusząc się niemiłosiernie. Zaszlochała cicho i otarła delikatnie łzy tak by nie było widać co nią targało po czym rozkazała by przyniesiono jej narzutę. Gdy otrzymała to czego potrzebowała, odziana w płaszcz wyszła się przewietrzyć i przemyśleć co robić.
zt.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Pią Lip 17, 2020 11:46 pm

21 dzień drugiego księżyca 10 roku po Zagładzie, wczesne przedpołudnie


Odczekawszy dwa dni, mając już przygotowany zestaw buteleczek z eliksirem miłosnym, Celia wybrała się na spotkanie z panem Edmundem. Ubrała się na tę okazję najładniej, jak tylko potrafiła: biała bluzeczka, spódnica w kolorowe kwiaty, przewiązana paskiem z rybich łusek. Dodatkowo zaplotła sobie dwa zbierane warkocze, do których doczepiła sowie pióra i kolorowe rzemyki. We włosach oczywiście pozostawiła rój koralików. Na szyi zaś wyjątkowo zawiesiła swój ulubiony wisior z kurzych łapek. Tak przygotowana mogła spotkać się z lady żoną swego kuzyna. Oczywiście dziewczynie towarzyszył piesek Leszek, tak na wszelki wypadek, a w ręku miała potężny kostur, w plecaku zaś skrywała się maska Śledźmy. Cili zawiesiła także na sobie bury płaszcz, który zamierzała ściągnąć dopiero na miejscu.
Kiedy dotarła do pana Edmunda, ten zaprowadził ją do jakiejś chyba karczmy, gdzie podobno stacjonowali ludzie Tullych. Cili od dawna nie czuła takiego podniecenia, ale też jednocześnie strachu. Mężczyzna zaprowadził ją do pomieszczenia, gdzie mogła założyć swoją maskę. Tak oczekiwała na przybycie lady Marysi czy jak jej tam było. Miała też nadzieję, iż pozwolili wejść jej razem z Leszkiem, którego w żadnym wypadku nie chciałaby zostawiać ponownie samego. No i ona też nie chciała być w takiej chwili sama, mając za towarzysza jedynie obcych ludzi. A co jak się nie spodoba tej damie? A co jak jej nie uwierzy? Wtedy cała nadzieja stracona...
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Sob Lip 18, 2020 7:37 pm

Pan Edmund nie zamierzał niepotrzebnie długo mieszać się w tą sprawę. W umówionym czasie przyjął Celię u siebie i wyłożył jej wszystko, co udało mu się ustalić. Czyli tylko tyle, że spotka się z kimś bardziej kompetentnym do rozwikłania tego węzła gordyjskiego. Nie zamierzał za bardzo udzielać się w całej sprawie, a co najwyżej służyć dobrą radą. Na razie więc tylko przyprowadził dziewczynę do przybytku Tullych i kazał przyzwać Mariyę.
- Pani... - skłonił się lekko na jej widok. - Oto dziewczyna o której mówiłem. Córka ser Lucasa - Wskazał na Celię. Ponieważ zaś nie chciał na razie uczestniczyć w dyskusji i dać im zapoznać się bez bycia skrępowanymi, postanowił się oddalić. Zresztą to nie była jego sprawa. - Gdybym był jeszcze potrzebny, zaczekam na zewnątrz.
Wyszedł z gospody i stanął przy koniach, w razie potrzeby doglądając Leszka. Ciekawe psisko... Ale teraz ciekawiło go coś innego. Obejrzał w rękach miksturę, którą otrzymał od młodej Tully. Eliksir miłosny. Tyle możliwości. To chyba ten fragment posta, którego nikt nie czyta. Oczywiście nie zamierzał go wykorzystać do jakichś hedonistycznych rozkoszy swoich klientów. Miał już kilka pomysłów. Może podać Axelowi? Niech skompromituje się do reszty, chędożąc jakąś służkę. Albo królowi? Wszystko przez limit dziesięciu linijek. Przysłałby swoją córkę albo bratanicę i przeciągnął ich na jego stronę... Możliwości było mnóstwo, ale na wszystko przyjdzie jeszcze pora. Schował eliksir za płaszcz i rozejrzał się. Odetchnął. Na razie pozostawało czekać. Ciekawe jak skończy się sprawa tej dziewczyny.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Sob Lip 18, 2020 7:56 pm

Zastanawiała się czy dziewczyna o której mówił Edmund jest tym, za kogo się podaje, czy może wręcz przeciwnie. Tak czy inaczej miała zamiar się z nią spotkać i dowiedzieć więcej. Gdy niespodziewanie przydreptała do niej jej służka informując, że przybył Ser Edmund w towarzystwie dziwnej postaci w masce. Domyśliła się już o kogo chodzi. Z westchnieniem udała się do przybyłych.
- Edmundzie.
Uśmiechnęła się smutno i przeniosła wzrok na dziewczynę. Przyjrzała się jej z ciekawością i uśmiechnęła wskazując stolik. Gdy Edmund postanowił je zostawić poczuła się nieco niepewnie. Ale co mogła począć? Przeniosła wzrok na kobietę przed sobą.
- Jestem Maryia Mallister. Małżonka Lorda Axela Tully. Powiedziano mi, że jesteś kuzynką Axela i to tą zaginioną. Czego oczekujesz? Co takiego mogę zrobić?
Zapytała nie do końca wiedząc czego może oczekiwać od niej nieznajoma. Poza tym, ta maska...wyglądała w niej dość przerażająco. Gdyby ona sama spotkała ją na ulicy, na pewno unikałaby jej jak ognia.
- Jeśli mogę Ci jakoś pomóc...powiedz tylko jak.
Dodała i skinęła na swoją służkę.
- Przynieś nam dobrego wina.
Poleciła po czym wróciła do rozmówczyni.
- Chyba, że wolisz coś innego...
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 22, 2020 9:18 pm

Cili z niecierpliwością czekała, aż pan Edmund przyprowadzi kobietę, która miała być podobno małżonką lorda Axela. Wysoko urodzeni nie kazali na siebie zbyt długo czekać. Zabawne, niby Śledźma również urodziła się jako Tully, to wcale nie myślała o sobie jako o kimś z wyższych sfer. Teraz całą swoją uwagę skupiała na przybyłej z Brackenem kobiecie, która była całkiem ładna. Nie była to może wielka piękność z jakichś legend, ale z pewnością wielu mężczyzn wodziło za nią wzrokiem. Ma dobre biodra. Pomyślała Cili, której patrzenie na kobiety było już nieco spaczone przez bywanie od czasu do czasu również akuszerką. Dlatego też panna Tully była praktycznie pewna, iż Mariya miała już dzieci, ale musiała jej przyznać, że piersi nie wydawały się w żadnym wypadku obwisłe. Albo to były sprytne sztuczki z gorsetem, albo żona jej kuzyna miała wyjątkowe szczęście.
Kiedy zostały same, Cili zauważyła, iż Mariya wygląda na lekko przestraszoną. No tak, to pewnie wina maski. Mimo to dziewczyna nie chciała jeszcze jej zdejmować, póki sama nie poczuje się pewnie.
-Miło mi cię poznać, lady Mariyo. W istocie jestem kuzynką twego męża, lorda Axela. Tak jak pan Edmund powiedział - jestem córką ser Lucasa, która dobre 10 lat temu zaginęła i już nie wróciła. Jako niemowlę nadano mi imię Celia, lecz od dawna nikt już tak na mnie nie mówił - nie dokończyła swej odpowiedzi, ponieważ kobieta zaproponowała wini. Oj nie, na wino Cili nie mogła pozwolić. Nie chciała pić tych szczyn, którymi raczą się szlachetnie urodzeni. Oczywiście jednak nie mogła tego powiedzieć swojej rozmówczyni.
-Wybacz, pani, ale pijam tylko rzeczy własnego wyrobu. Zatem jeśli mogłabym prosić tylko o puchar, to byłabym wdzięczna. Oczywiście mogę ciebie pani poczęstować. Wywar z rzekotek, bardzo dobry na trawienie - powiedziała, wskazując na niewielką buteleczkę, którą wyciągnęła z torby. W środku znajdował się mętny, ciemnozielony płyn.
-Ty, lady, możesz mi mówić Cili lub Śledźmo jak wszyscy. Nie chciałabym cię zbytnio też kłopotać, pani, ale widzisz, po tak długiej nieobecności ciężko byłoby mi wrócić do rodziny. I wcale też nie o to mi chodzi, zasmakowałam bowiem innego życia. Po tym, jak zaginęłam, znalazła mnie stara kobieta, zielarka, która nauczyła mnie swego fachu. Raz, że jestem winna jej opiekę do końca jej dni, którym nawiasem mówiąc, nie zostało jej już za wiele. A dwa, że lubię swoje obecne życie, lubię zajmować się leczeniem i zielarstwem, czego nie mogłabym robić jako córka szlachetnie urodzonego mężczyzny. Pomyślałam jednak, iż mojej matce mogło być ciężko po tym, jak straciła córkę. Dlatego też korzystając z okazji, chciałabym powiadomić moją rodzinę o tym, że u mnie wszystko dobrze. Najbardziej zależałoby mi na tym, by móc zobaczyć się z rodzicami i rodzeństwem. Czy mogłabyś mi umożliwić takie spotkanie, lady Mariyo? Albo czy chociaż opowiedziałabyś o swojej sprawie swemu mężowi, z którym, jakby nie było, łączą mnie więzy krwi? Nie chcę zajmować nikomu dużo czasu. Chcę tylko móc pocieszyć mych najbliższych, a potem wrócić do swojej chatki... - mówiła łamiącym się lekko głosem, po czym można było poznać, że naprawdę zależy jej na tej sprawie. Lady Mariya wydawała się być wyrozumiałą i miłą osobą, toteż Cili wiązała z nią duże nadzieje.
-Czy przeraża cię ma maska, pani? Myślę, że mogę już ją zdjąć - jak powiedziała, tak uczyniła. Ściągnęła maskę Śledźmy, a Mariyi ukazała się blada twarz młodej dziewczyny o głębokim spojrzeniu i kasztanowatych włosach zaplecionych w fantazyjne warkoczyki, w które zostały wplecione pióra oraz kolorowe koraliki.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Sro Lip 29, 2020 5:40 pm

Nie przybyłą kobietą Mari była przerażona a świadomością, że niebawem może stracić męża. Wiedziała, że to co zrobił Axel może źle się skończyć dla wszystkich. Mimo to starała się nie myśleć nad tym wszystkim i skupić na rozmowie z nieznajomą dziewczyną. Gdy wszystko wyjaśniła Mari cicho westchnęła. Co miała jej powiedzieć, jak się zachować? Robiła jako osoba postronna, która w prawdzie nie wiele wiedziała w tej sprawie. Tyle, tylko że zaginęła i nigdy nie została odnaleziona. Wiedziała, że na suchą gębę nie podoła. Przeniosła wzrok na dziewczynę w masce i uśmiechnęła się lekko pokrzepiająco.
- Zatem przynieś kielich wina i dodatkowy pusty.
Poleciła po czym spojrzała na Celię.
- Mówi mi Mariya. Wszak jesteśmy rodziną, za napitek dziękuję, może następnym razem.
Dodała zaraz jakoś nie przekonana do ziółek czy innych wywarów.
- Widzisz moja droga, nie mam dla Ciebie dobrych wieści. Twój drogi ojciec odszedł bodajże z tego co mi wiadomo niedługo po tym, jak zaginęłaś. Twa matka miewa się dobrze, mimo że życie jej nie szczędziło. Również rodzeństwo miewa się dobrze, sądzę że jest to możliwe, napiszę do nich powiadomię o Twej prośbie, jednak...będziesz musiała udać się do Riverrun w zamku ugoszczę Ciebie jak się należy. Niestety nie mogą obiecać jak i kiedy to nastąpi bowiem obecnie Lord Axel oczekuje na spotkanie z Królem...obawiam się, że sprawa jest dość...delikatna i poważna. Sądzę, że możemy spotkać się powiedzmy...jutro wieczór? Wówczas sądzę że będę w stanie powiedzieć Ci coś więcej niż to, co teraz. Obecnie Axel nie jest w stanie podejmować żadnych konkretnych przedsięwzięć. Obiecuję CI jednak że na dniach zabiorę Cię do Riverrun i tam na spokojnie pomówisz z matką i rodzeństwem. Jeśli chcesz możesz zostać w zamku.
Uśmiechnęła się lekko, pokrzepiająco bo zapewne świadomość, że ojciec zginął jest dość..bolesna. Wszak mogła go nie pamiętać dobrze, jednak mimo wszystko to rodzina. Tak jak ona z Axelem...nie wyobrażała sobie tego, co będzie gdy go zabraknie. Nawet nie chciała myśleć o takiej sytuacji. Odgoniła czarne myśli i przeniosła wzrok na dziewczę, które sądziło, że obawiała się maski.
- Spokojnie, maska mnie nie lęka. Sprawy jakie się toczyć będą lada dzień są znacznie bardziej martwiące niźli kawałek maski, pod którą kryje się śliczna twarzyczka.
Dodała z lekkim uśmiechem.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 29, 2020 10:32 pm

Pogardzić takim wybornym wywarem z rzekotek... No Cili tego nijak nie rozumiała. Przecież sama zbierała rzekotki, sama go warzyła, sama przelewała do buteleczek... No ale nie, to nie. Więcej wywaru dla niej, co też miało swoje plusy. Kiedy już służka przyniosła jej pusty kielich, nalała sobie sporą porcję swego nektaru i poczęła go sączyć jak sączy się najlepszej klasy wino.
-Dobrze... Mariyo - zawahała się lekko. W końcu nie często rozmawiała z wysoko urodzonymi kobietami w taki sposób.
Następna informacja o śmierci ojca ją przygwoździła. Niby nie mogła zakładać z całą pewnością, iż ser Lucas żyje, ale czemu miałaby spodziewać się jego śmierci? Ech, i jeszcze umarł tuż po jej zaginięciu.
-Mój pan ojciec... przynajmniej długo mnie nie opłakiwał... Czy to w bitwie z Żelaznymi? - spytała, choć sama już sobie w głowie odpowiedziała na to pytanie. -Pozwól mi zatem odczekać chwilę w milczeniu na znak szacunku dla jego duszy.
W tym czasie próbowała przypomnieć sobie wszystkie miłe chwile z ojcem, jednak nie było ich zbyt wiele. Nie dlatego, że ser Lucas był złym człowiekiem, ale głównie dlatego, że rzadko go widywała. Niemniej jednak należał mu się szacunek. Dopiero po jakimś czasie Śledźma mówiła dalej.
-Rozumiem, Mariyo. Pan Edmund nakreślił mi już twoją i mego kuzyna sytuację. Nie będę w to wnikać, nie moja to rzecz. Ale dziękuję ci z całego serca za chęć pomocy. Nie lękaj się, zapewne nie będę chciała pozostać w Riverrun na dłużej. Jak już mówiłam, pragnę tylko ujrzeć moją rodzinę. Przyjdę zatem jutro na wieczór do ciebie, a ty do tego czasu zastanów się, co byś ode mnie chciała w zamian. Mogę przygotować dla ciebie niemalże każdy eliksir - miłosny, młodości, szczęścia... Dlatego zastanów się, proszę, nad tym - powiedziała. Widząc, iż Mariya jest cała jakaś taka przybita i zasmucona, nie chciała jej dłużej niepokoić. Cóż mogła jej rzec? Że wszystko będzie dobrze? To nie było w stylu Cili.
-Z tą śliczną bym nie przesadzała, ale dziękuję. Właśnie potencjalnych zalotników ma odstraszać ta maska. Ale ty, Mariyo, wyśpij się dobrze. Nie zdejmę z twych ramion ciążących na nich trosk, ale mogę sprawić, że twe sny będą lżejsze - mówiąc to, podała wygrzebany przed chwilą w torbie mały słoiczek z płynną zawartością. -To na dobry sen. Kilka kropel na noc, nie więcej. Oby król okazał wyrozumiałość i miłosierdzie, a Axelowi los sprzyjał - powiedziała, po czym pożegnała się z żoną swego kuzyna. Kiedy drzwi się za nią zamknęły, zaczęła coś po cichu mamrotać pod nosem.
-A niechby to, ten Axel... Niechby go coś podźgało - wyszeptała po cichu przekleństwo, mając nadzieję, iż jest sama i nikt jej nie słyszy. Po wsyztskim skierowała się do wyjścia. Musiała jeszcze zabrać Leszka.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Lip 29, 2020 10:40 pm

Spotkanie trochę się dłużyło, a Edmund stał na zewnątrz, czekając na jego zakończenie. Trochę mu się nudziło, a początkowa spora ciekawość tego, jak skończy się cała sprawa - opadła. Ciężko rzec czy spodziewał się, że sprawa zakończy się szybciej, czy może jednak faktycznie za bardzo wczuł się w całą sprawę. Zaginiona córka, po tylu latach odnaleziona jako wiedźma (czy też śledźma, jak sama postanowiła się nazwać) nagle postanowiła skontaktować się z rodziną i aby to uczynić zaoferowała zupełnie nieznajomemu mężczyźnie eliksir miłosny, w zamian za pomoc?! Brzmiało to co najmniej absurdalnie i nadawało się raczej jako inspiracja dla bardów czy komediantów, niż coś, co mogliby zapisać maesterowie w swych księgach.
Ciekawiła go postać Celii. Nigdy nie widział prawdziwej wiedźmy na własne oczy. Ile to miało wspólnego z prawdziwą nauką? A na ile były to czary? Pamiętał co nieco ze swojego pobytu z Cytadeli i z chęcią nawet podpytałby co nieco o jej metody i skonfrontował. Może by podpowiedziała coś, czego nie dowiedziałby się nigdy w Cytadeli?
Pogrążony w myślach podszedł do Leszka i przyjrzał się psisku. Podniósł jakiś większy patyk z ziemi, gotów użyć go do zabawy z psem... Gdy wróciła jego właścicielka. Odsunął się, obrócił w jej stronę i, wciąż dzierżąc kawałek drewna w swojej prawicy, uśmiechnął się.
- Lady Celio... - ukłonił się, trochę teatralnie. - Jak spotkanie?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Sro Lip 29, 2020 11:27 pm

Idąc odebrać swojego zwierzaka, Cili nuciła coś pod nosem. Coś co brzmiało niby zwykła przyśpiewka, ale traktowało o wrzucaniu płodów do wody czy coś takiego. W każdym razie kiedy dziewczyna przybyła na miejsce, ujrzała Leszka, który nie był sam. Obok stał pan Bracken, a na dodatek w ręce trzymał... kij. Śledźma nie wiedziała, co ma o tym wszystkim sądzić.
-Po co panu ten kij, mości Edmundzie? - zapytała niepewnym głosem. Może wcale nie chciał uderzyć jej psiska, może tylko z nim się bawił. Cili przywołała do siebie psiura, który szybko doskoczył do jej nóg. Potarmosiła jego wielki łeb. -I na bory szumiące, skońcie z tą lady. Ze mnie taka lady, jak z koziej dupy trąba czy jak to tam Doliniarze mówią - nie zważała w tym momencie na etykietę, której zresztą nie zwykła zbyt często używać. Niby udało jej się załatwić to, co chciała, ale tak nie do końca. A wszystko przez tego nieszczęsnego Axela. Jeszcze wiadomość o śmierci ojca ją trochę przybiła.
-W sumie wszystko poszło dobrze. Mariya obiecała, że zabierze mnie do Riverrun, tylko że po szczegóły mam przyjść jutro wieczorem, bo musi sobie jakoś poradzić z tym całym syfem, co to go mój kuzyn narobił. Aha, i jeszcze powiedziała mi, że mój ojciec nie żyje - mówiąc to, brzmiała jakby jej to w ogóle nie obchodziło, a w istocie dotknęło ją to do żywego. -Myślisz, panie Edmundzie, że Axelowi może grozić coś poważnego? Jeśli tak, to co wtedy stanie się z Riverrun? I z Mariyą? - szybko zadawała pytania, o których jeszcze tydzień temu pewnie by nawet nie pomyślała.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Lip 29, 2020 11:43 pm

Edmund obejrzał się trochę niepewnie, to na Celię, to na Leszka, to na patyk w ręce, to znowu na Celię. Odrzucił go i lekko zmieszał się, bo istotnie mogło to wyglądać niekorzystnie.
- Chyba chciałem rzucić go psu, ale nie wiem, czy to dobry pomysł - stwierdził i, wciąż nie odkładając go, przekrzywił głowę i spojrzał badawczo na psa, szukając nici porozumienia.
Szybko jednak zmienili temat i Edmund mógł odetchnąć, odkładając po cichu swój patyk, co to by został zapomniany w całej tej sprawie.
- Przykro mi - stwierdził, z kurtuazji tylko udając lekko spochmurniałego, choć w rzeczywistości w ogóle go nie obchodził los jej ojca. Pochylił głowę i milczał przez chwilę, nim znowu się odezwał: - To musiał być cios... - Choć i bez przekonania. - Po tylu latach... Pewnie nawet go nie pamiętasz. Czy mogę Ci w takim razie jakoś jeszcze pomóc?
- Ach, lord Axel... - Dopiero po pewnym czasie, gdy rozwiązał się temat jej nieszczęsnego ojca, wrócił do bardziej przyziemnych tematów. - Powiedziałbym, że nie mam pojęcia, ale mam najgorsze przeczucia. Żelaźni są nieprzewidywalni i wielu straciło przez nich rodziny. Mnie pozbawili brata... Nie wróżę Twojemu kuzynowi niczego dobrego, szczególnie że ewidentnie zawinił. - Westchnął. - A w takim wypadku Riverrum i Mariyę nie czeka lepszy los. Niewiele pamiętam o Waszej rodzinie i kto dziedziczy po lordzie Tullym, ale jeśli będzie okazja, to nie sądzę, by zawahali się rozgrabić Wasze posiadłości. A co lady... Żelaźni są znani z szorstkości wobec kobiet, lekko sprawy ujmując.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Czw Lip 30, 2020 12:01 am

-A, chyba że tak. To się nie krępuj, Leszek bardzo lubi takie zabawy - na potwierdzenie swych słów, sama rzuciła znajdujący się obok jakiś inny patyk. Pies z prędkością światła doskoczył do kawałka drewna, po czym grzecznie przyniósł jej swojej pani. Cili jakoś nie miała powodów, by nie wierzyć Edmundowi w taką wersję wydarzeń. Przecież nie planował chyba nic złego, zdawał się przecież być dobrym i poczciwym człowiekiem.
-A nie, nawet trochę go tam pamiętam, jak to podrzucał mnie do góry, jak miałam kilka latek. Ale nie musisz mi współczuć, ludzie umierają nie od dziś. No przykro mi trochę, to oczywiste, ale no taka już jest natura. Wszystko opiera się na kręgu życia, narodzinach, śmierci i tak dalej... - zaczęła rozpowiadać swe filozoficzne przemyślenia. Każdy wszak kiedyś umrze, ona również, i jakoś jej to nie przerażało. Tak już był zbudowany ten świat, że ciało obumierało, a dusza gdzieś ulatywała. Bardziej zaniepokoiły Śledźmę rozważania Brackena na temat jej kuzyna. Jeżeli rzeczywiście miałoby się wszystko tak potoczyć, to czy w ogóle był sens włazić w to bagno?
-Nie wiem, czy Axel i Mariya mieli dzieci, ale jeśli tak, po moim kuzynie dziedziczą właśnie one. Jeśli ich z kolei nie mieli, to któryś z braci Axela, ale ich jeszcze słabiej pamiętam. W każdym razie skoro tak się sprawa maluję, to może lepiej by dla mnie było, gdybym nie jechała z Mariyą do Riverrun? Skoro Żelaźni są szorstcy w stosunku do kobiet, to boję się zapytać, jak potraktują wiedźmę i to w dodatku z rodu Tullych - zaczęła głośno zastanawiać się nad swoim losem, mimowolnie jakby prosząc Edmunda o radę.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Lip 30, 2020 12:35 am

Edmund odprowadził wzrokiem biegnącego po patyk Leszka. Rzeczywiście, pies był dobrze wytresowany. Odczekał, aż odniesie patyk, uniósł swój i sam również rzucił go kilka metrów - wobec wątłości swoich ramion - obserwując reakcję Leszka.
Rozważania Celii zdziwiły go. Uniósł delikatnie brew i spojrzał badawczo. Odważne słowa jak na tak młody wiek. Krąg życia, narodziny i śmierć... Może ojciec podrzucał ją za wysoko, jak była mała?
- Na pewno był dobrym człowiekiem - odpowiedział ogólnie, nie wiedząc co innego mógłby wymyślić. Nie dość, że sytuacja była trudna, to jeszcze dziwne zachowanie dziewczyny wytrącało go z równowagi. - Nieznajomy z pewnością dobrze opiekuje się jego duszą. Sam to potwierdzi, gdy się spotkacie po tamtej stronie... Kiedyś.
Sprawa powrotu Celii do jej rodzinnego zamku wydawała się dla niego prostsza... Nie miał może konkretnych odpowiedzi, ale przynajmniej miał coś do powiedzenia.
- Nie wiem - odparł całkowicie szczerze. - Mogę się mylić i Axel wyjdzie z tego cało. A może Żelaźni okażą się bardziej ludzcy, niż wyglądają? Nie wiem. - Pokręcił głową. - Być może warto byłoby poczekać trochę, miesiąc albo dwa... Do tego czasu wszystko powinno się rozjaśnić - stwierdził tyle tylko co mógł powiedzieć. Ale Ty najlepiej wiesz, czy będziesz bezpieczna. Zawsze wydawało mi się, że wiedźmy potrafią same o siebie zadbać, nawet w konfrontacji z najstraszliwszymi mężczyznami. Nie jest tak?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Czw Lip 30, 2020 10:17 am

Leszek był dobrze wytresowanym psiakiem, to prawda, ale w zasadzie był posłuszny tylko swojej pani. Kiedy Edmund rzucił mu patyk, to psisko i owszem, złapało go, ba, nawet przyniosło rzucającemu, ale już tak łatwo oddać nie chciało. Bracken miał zatem do wyboru albo stać z obślinionym psem u boku, albo poszarpać z nim się trochę. Sama Cili przyzwyczajona do takich wybryków swego pupila, nie zamierzała reagować. Jedynym, co zrobiła w tej sytuacji, było krótkie parsknięcie.
Dziewczyna naprawdę nie chciała ciągnąć już tematu śmierci ojca. Nie dlatego, że ją to tak bolało, nie. Umarł, to umarł, na co drążyć temat? Jeszcze no tak, lud Dorzecza w większości uznaje tę maskaradę, jakimi jest Siedmiu.
-Może i był, może nie. Czy każdy musi być dobrym człowiekiem? Czy ty, panie Edmundzie, jesteś dobrym człowiekiem? - zadała bardzo filozoficzne pytanie. -Nie wiem, czy się spotkamy po tamtej stronie. Czy tamta strona w ogóle istnieje? Czy Nieznajomy istnieje? Widzisz, panie Bracken, nas ludzi dotyczy tylko śmierć. Rozważania na temat życia pozagrobowego zostawmy zmarłym i duchom - podsumowała krótko, by następnie zgrabnie przejść do rozmowy o Axelu. Kurczaki, ta rodzina, Tully, to trochę taka jakby patologia. Chyba jednak dobrze się stało, że wtedy zaginęła.
-Skoro tak mówisz, to cóż... pozostaje mi czekać. Czas pokaże, co się stanie z Axelem, z Tullymi i Riverrun - zamyśliła się, aczkolwiek tylko na krótką chwilkę. -Ile wiesz o wiedźmach, mości Edmundzie? - wypaliła wreszcie. - Prostaczkowie straszą nimi swe dzieciaki, kapłani je tępią, ale czy jest się czego bać? Wszakże z dawna wiedźma oznaczała tę kobietę, co po prostu wie. Wiedza nie jest, ale może być niebezpieczna, to prawda, ale użyta tylko w niewłaściwy sposób. Czy wiedźma potrafi o siebie zadbać? Oczywiście, że tak. Same się utrzymujemy, leczymy ludzi, uzdrawiamy, pomagamy, prowadzimy własne gospodarstwa, ale czy łatwo jest pokonać mężczyzn, którzy myślą, że są od ciebie silniejsi? Widzisz, większość wiedźm budzi przerażenie w ludziach również ze względu na swoją urodę, albo raczej jej brak. Ja jestem jeszcze młodą dziewczyną, stąd też ta maska, muszę budzić przerażenie, muszą się mnie bać, bym mogła przetrwać. Ale czy to wystarczy? - dzisiaj zdecydowanie miała nostalgiczny nastrój, co dało się wyczuć po sposobie jej mówienia. Mimo młodego wieku Cili wydawała się być dojrzałą kobietą, która niejedno w życiu już przeszła czy widziała.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Lip 30, 2020 10:36 am

Zabawa z Leszkiem okazała się równie jałowa co wcześniej. Gdy tylko zawisł przy Edmundzie i nie chciał oddać patyka, Bracken dał sobie z nim spokój. Nie miał ochoty siłować się z psem o kawałek chrustu.
Rozmowa ze Śledźmą z pewnością nie należała do najłatwiejszych. Choć była jeszcze młodą dziewczyną, to jak na przedstawicielkę swojego zawodu przystało mówiła li tylko zagadkami i skomplikowaną mową.
- Każdy kto chce trzymać władzę, musi pokazać, że jest lepszy od innych. To strach trzyma nas w ryzach i posłuszeństwie. Silne hartem ducha kobiety mogą rządzić, tak jak niektórzy królowie łatwo ulegają swoim słabościom. Mylisz się Pani, mówiąc, że to siła rządzi - choć wciąż ma wiele do powiedzenia - ale również i to, co inni o Tobie uważają. Ja, w porównaniu do mojego brata, byłem słabowity i nigdy nie zasłużyłem na rycerski pas. A jednak to ja dziś żyję, a on gryzie ziemię od przybycia Żelaznych Ludzi. - Urwał na chwilę, zdając sobie sprawę, że nie mówi na temat. - Jeśli nie potrafisz nic ponad zwykłą pomoc ludziom, to nie czeka Cię tam nic dobrego, przynajmniej w najbliższym czasie. Nie wiem ile kryje się w bajkach dla wieśniaków, ale tylko ich tajemne moce albo sprytne połączenie trucizny ze skrytobójstwem mogłyby Cię ochronić przed Żelaznym Człowiekiem, gdyby chciał Ci coś zrobić. Nie będzie się Ciebie bał, jeśli zrzucisz maskę i będziesz tylko lichą dziewczyną. Albo więc możesz pojechać i zrobić wszystko, by tego nie zechciał - i liczyć, że się uda... Albo faktycznie poczekać. Przez najbliższy czas może być ciężko w Waszej mieścinie, ale za parę księżyców może sytuacja pozwoli bezpiecznie spotkać się z rodziną? Tak bym chyba zrobił.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Czw Lip 30, 2020 4:24 pm

Zniechęcony Leszek pobiegł kawałek dalej i tam zajął się obgryzaniem patyka, nie niepokojąc więcej rozmówców. Cili na szczęście udało się uciąć temat dawno zmarłego ojca. Pewnych duchów lepiej bowiem nie budzić.
-Przykro mi z powodu twego brata. Naprawdę. Niech spoczywa w pokoju - powiedziała z nutą melancholii w głosie. -Może i się mylę, ale to siła pozwala nam nie być słabymi w oczach innych ludzi i też wpływa na to, co inni sądzą o nas. To że śmierć nie zagląda nam do sakiewki i nie patrzy na urodzenie, to nie od dzisiaj wiadomo. Na każdego przyjdzie koniec, choćbym nie wiem, kim był i co posiadał - wytłumaczyła swój punkt widzenia. Z następna wypowiedzą zaczekała chwilę. Musiała zebrać myśli. W końcu zaśmiała się trochę jakby złowieszczo. -Trucizny, tak? Myślisz, że w swoim życiu robiłam tylko dobre rzeczy i pomagałam ludziom? Chyba że mówimy o pomocy w otruciu kogoś, no to... tak, wtedy można tak powiedzieć. Maska ma wzbudzać strach i szacunek w prostaczkach i do tej pory sprawuje się całkiem nieźle. Co nie znaczy, że w starciu z byle wypierdkiem z Żelaznych Wysp jestem bezbronna. A skoro się mnie nie będzie bał, to tym lepiej, bo nie będzie się spodziewał ataku - uśmiechnęła się tajemniczo, myślami błądząc po dziwnych zakamarkach swego śledźmowego umysłu. -Dziękuję za rady, ale chyba jednak pojadę tam mimo wszystko... Choć nie powiem, kusi by zakręcić się wokół króla i coś pokombinować... Ups, czy takie mówienie to już zdrada? - zaśmiała się przewrotnie, za nic mając sobie przyzwoitość.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Lip 30, 2020 5:19 pm

Edmund odprowadził wzrokiem Leszka i przez jedno ucho słuchając dalej Śledźmy, patrzył jak szarpie się z nim patykiem. Głupie zwierzę... - pomyślał. - Ale czasem potrafi być milsze i mądrzejsze od wielu ludzi.
Rozmowa z Celią zboczyła na trudne i poważne tematy, co ucieszyło Edmunda, jako osobę potrafiącą kontemplować takie sprawy i czerpać z tego radość.
- Dziękuję - odpowiedział nieszczerze, bowiem nigdy nie darzył go ni krztą szacunku, i ukłonił się na wspomnienie swojego zmarłego brata. - Śmierć jest równa wobec wszystkich - powiedział ogólnie i kiwnął głową na znak zgody. - Ale to co chciałem powiedzieć, to że nie tylko brutalna siła rządzi tym światem, a do przetrwania wystarczy czasem intelekt i spryt. Tak jak pierwszy z Lannisterów, który przejął Skałę nie pokonując Casterlych w bitwie, ale podstępnie zakradając się do ich domu. - Zląkł się nieco, słysząc przeraźliwy śmiech wiedźmy i przeszedł go zimny dreszcz. Opanował się jednak, a gdy tylko dziewczyna wspomniała coś więcej o truciźnie, delikatnie uniósł kąciki swych ust. - Trucizny to niebezpieczne narzędzie. Dlatego Żelaźni go tak nie cierpią, bo ich siła kryje się w mięśniach, a nie w głowie, i zupełnie jej nie rozumieją. Sam uczyłem się o nich trochę w Cytadeli... - powiedział trochę ściszonym głosem. - Ale niewiele ponad podstawy. Domyślam się, że posiadasz o wiele większą wiedzę na ich temat? - spytał, z pozoru niewinnie.
Ostatecznie zaś dziewczyna postanowiła pojechać do Riverrum, co wcale się Edmundowi nie podobało. Być może był bardziej ostrożny (czy też strachliwy), ale on raczej podjąłby inną decyzję... Ostatecznie jednak to nie do niego należała decyzja, przyjąć ją musiał więc ze zrozumieniem.
- Jak uważasz...
I zaśmiał się na słowa o uwiedzeniu króla, po chwili odpowiadając jednak trochę bardziej poważnie:
- Nie, słowa to tylko wiatr. Ale od Harwyna trzymałbym się z daleka. Bliżej mu do demona, niż do mężczyzn, których w życiu spotkałaś. Gra byłaby ryzykowna, choć pewnie i nagroda byłaby jeszcze wyższa...
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Mariya Mallister on Czw Lip 30, 2020 6:07 pm

Wizyta długa nie była, ale czego się można było spodziewać? Przekładając butelczynę z płynem, jaki podarowała jej Śledźma zastanawiała się czy robi słusznie przyjmując od niej ów środek. Fakt, że nie mogła spać spokojnie nie znaczył, że od tak weźmie nawet naparstek tego czegoś. Uważała, że to co ma być to będzie, nie chciała kusić losu. Jednak nie miała też pojęcia jak bardzo przydatny będzie środek. Przeniosła wzrok na wychodzącą dziewczynę i cicho westchnęła. Chwilę później została sama przy stoliku by zaraz potem z ciężkim sercem podnieść się i ruszyć do przydzielonego pokoju. Nie chciała wychodzić, nie chciała zwiedzać tych okolic, nie czuła się tutaj dobrze a na każdym kroku czający się Żelaźni tylko dawali jej do zrozumienia, że dopiero najgorsze przed nią. Po chwili jednak wróciła do siebie by po dłuższej chwili wyjść mając nadzieję, niezauważona zasłonięta peleryną. Musiała przewietrzyć myśli, skupić się na tym co podpowiadało sumienie i rozum.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Celia Tully on Pią Lip 31, 2020 7:13 pm

-Lann Sprytny? Tak go zwali? - spytała, próbując sobie przypomnieć dawne nauki. Temat śmierci i tym podobnych rzeczy zostawili już na szczęście w spokoju. -A tutaj akurat przyznam ci rację, bo spójrzmy nawet na taką mnie. Siły to ja specjalnie nie posiadam, ale jakoś jednak sobie w życiu radzę. Różnymi sposobami, ale zawsze jakoś mi się wszystko udawało - postanowiła zwierzyć się nieco, bo niby czemu nie. W sumie ten Bracken to był całkiem miły człowiek, szkoda tylko że taki stary.
-Uczyłeś się na maestera? Czemu to zaprzepaścłeś? Jak tam było? - zalała nagle go falą pytań, zupełnie ignorując fakt, iż nagle zaczęła zwracać się do niego na "ty". -Chwalić się nie zamierzam, bo zawsze można być w danej dziedzinie jeszcze lepszym, ale wiem co nieco o sporządzaniu trucizn. Znam też trujące właściwości rozmaitych ziół i roślin... - wyznała.
Zdziwiła ją natomiast wyznanie Edmunda o Harwynie. Czyżby rzeczywiście był takim potworem. Cili zaśmiała się nagle dosyć niepokojąco, ale też chyba... uwodząco. Zbliżyła się do Brackena, spoglądając mu w oczy.
-Demonem, powiadasz? Skąd wiesz, jakich mężczyzn w życiu spotkałam? A może ja lubię demony? Może jestem ich nałożnicą? W końcu jakby nie patrzeć jestem wiedźmą - mówiąc to, wyszczerzyła białe ząbki w kierunku Edmunda.
Celia Tully
Celia Tully

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 08/06/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Lip 31, 2020 11:22 pm

Dokładnie tak - zgodził się stary kupczyna, zadowolony, że dziewczyna zrozumiała jego nauki. - O tak, uczyłem się przez kilka lat. Ćwiczyłem się przede wszystkim w ekonomii - stąd zresztą mam moje obecne talenty - ale liznąłem trochę medycyny i alchemii. A potem... Jakoś się to rozeszło. Chyba nie pasowałem tam, dlatego wróciłem. Przez parę lat pracowałem poza domem, głównie u Harrowaya, a dopiero po śmierci brata wróciłem do domu. Takie to dziwne losy... - Westchnął. - Ale było wspaniale. Stare Miasto jest piękne, blisko jest do Arbor i jego wspaniałych win, nie ma zagrożenia wojny jak tutaj. I mają największą bibliotekę na świecie. Jeśli nigdy tam nie byłaś, to powinnaś się przepłynąć - stwierdził arbitralnie. - Z chęcią posłuchałbym kiedyś o truciznach, ale teraz chyba będę się zbierał do pracy. Jeśli zechcesz jeszcze kiedyś porozmawiać, to postaram się, żeby wrota Kamiennego Żywopłotu zawsze były otwarte.
Wzmianka o Harwynie rozśmieszyła go nieco, tedy parsknął cicho i pokiwał głową.
- Jeśli tak, to możesz spróbować. Harwyn w końcu to tylko człowiek... Ale i Ty nim jesteś.
Uśmiechnął się i przypatrzył się jej jeszcze raz uważnie, z zadziwieniem. Była piękna, całkiem inteligentna. Gdyby miał z dwadzieścia lat mniej... Kto wie? Teraz bardziej nadawałaby się dla Amosa, ale miał przeczucie silniejsze niż tylko mrowienie na karku, że sprawiłaby więcej kłopotu niżby z niej było pożytku. W końcu więc podziękował jej i odszedł, licząc jednak kiedyś na kolejną okazję do rozmowy.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Karczma "Czerwony Jesiotr" Empty Re: Karczma "Czerwony Jesiotr"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach