Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Port

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Port Empty Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 06, 2020 5:05 am

Port jest lokacją dosyć rozległą, co jest konieczne do jego sprawnego funkcjonowania, Dziennie cumuje tu zwykle około kilkudziesięciu statków, których załogi schodzą na brzeg wykonywać prace wszelako związane ze swymi środkami transportu, ale też celem zabawy w karczmach lepszych i gorszych. Port od reszty miasta odgradza mur miejski wyposażony na tym odcinku w dwie bramy. Część cumowiska przeznaczonego lordowskim statkom jest położona najbliżej zamku i zabezpieczona przed falami pasem zakręcającego, obudowanego murkiem nabrzeża, którego koniuszek wycelowany jest prosto w wyspę, na której znajduje się Dom Matki. Dzięki temu ktoś próbujący szybko i wbrew prawu odpłynąć z części portu przeznaczonej dla pozostałych statków musi minąć tę część lordowską, z której wypływająca galera może takiego jegomościa przechwycić.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 06, 2020 5:16 am

Piętnasty dzień drugiego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
Ranek

Sebastion stał na jednej ze swoich galer zacumowanych w porcie, a w rękach miał szkatułkę z czardrzewa okutą srebrem. Wcześniej odwiedził pewną staruszkę celem umieszczenia w szkatułce stosownej zawartości. Był trochę zaspany, ponieważ kazał się obudzić wczesnym rankiem specjalnie by tu być, ale przecież na tym polega odpowiedzialność. Można chlać do późna, ale potem trzeba rano wstawać. Całe szczęście tylko raz na zawsze, bo w przeciwnym wypadku Grafton niechybnie utopiłby się w beczce wina. Przed opuszczeniem zamku wysłał zaś ser Jona Falstaffa, żeby znalazł Melody, obudził ją i przysłał właśnie tutaj. Lord domyślał się, że może to trochę potrwać, ponieważ jego przyjaciel również lubił pić do późna, ale miał gorszą ku temu głowę i jego stan dzisiejszego ranka można było określić jako tragiczny. Se pójdzie z powrotem spać jak zrobi co mu kazałem - pomyślał władczo. Przynajmniej miał tu przy sobie antałek piwa, pojemny kufel i podczaszego do nalewania trunków, więc czekanie nie było takie najgorsze. W końcu siostra raczyła się zjawić.
- Melody! - przywitał ją z uśmiechem, gdy wreszcie zbliżyła się do statku. - Słuchaj - powiedział jej, kiedy znalazła się już przed nim. - Miałaś ostatnio szesnasty dzień imienia, więc trzeba ci wręczyć prezenty - rzekł, otwierając szkatułkę. W środku była bardzo smakowicie wyglądająca drożdżówka posypana makiem i polana lukrem, a była ona solidnych rozmiarów.
- Tylko bez szkatułki, bo jej ci nie daję - przestrzegł, odruchowo podkręcając wąsa.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Sob Cze 06, 2020 10:05 pm

Noc Melody minęła idealnie, ponieważ nic nie przeszkodziło jej we śnie. Nawet ona sama! Zero koszmarów i zupełnie niewyjaśnionych snów, których rozgryźć nie zamierzała. Najwyżej stworzyć z nich jakąś piękną pieśń. Poza tym, sama już zinterpretowała sobie jego znaczenie odrobinę. Nie, żeby wierzyła w prorocze sny. Co to, to nie. Miło byłoby, gdyby owe istniały, temu zaprzeczyć zdecydowanie nie mogła. Jednak rudowłosa nigdy nie wierzyła w coś, czego nie zobaczyła na własne oczy, lub nie zostało to odpowiednio udokumentowane.
Sen trwał. Milutki, bo pośród łąki z chmurkami, siedziała sobie ona. Grała na lutni i odczuwała błogi spokój, aż tu nagle... Ogromne łapska z nieba zaczęły sięgać w stronę biednej dziewczyny. Zaczęła uciekać, ale było to nieuniknione. Dopadły ją i zaczęły nią lekko trząść. Zamknęła oczy.
Trochę to trwało, ale otworzyła jedno oko. Stał nad nią ser Jon. Prawdopodobnie nie znalazł służki krzątającej się nigdzie obok. Niedziwne. Melody ich nie potrzebowała, więc dopiero jak wychodziła z pokoju, to zaczynały swe obchody w pobliżu drzwi do jej komnat. Rycerz jak tylko zobaczył, że wstała i odsłuchała jego wiadomość, to zwiał. Chociaż lepszym synonimem byłoby szybkie wyjście, za to niezbyt eleganckie.
Melody nie przejęła się za bardzo. Była przykryta kołdrą. Posiadała również legendarny dar spania bez najmniejszego poruszania się. Pewnego razu, kiedy była mała, wystraszony Lambert sprawdzał nawet, czy na pewno oddycha.
Tak czy siak, zebrała się prędko. Ubrała oczywiście pierwsze lepsze spodnie i bluzkę. W połowie drogi zaczęła biec, by jakoś nabrać energii. Okazało się, że takie przebieżki były bardzo przyjemne i pobudzające.
Dotarła do brata lekko zdyszana, a chwilę później ziewnęła. Cóż, nie była to całkowita wygrana z potrzebą snu. Połowiczna za to na pewno.
- Witaj - odpowiedziała z odrobinę kwaśnym uśmiechem. Mimo wszystko została obudzona z bardzo przyjemnego snu, musiała trochę pomarudzić. - O, szesnasty dzień imienia? Nie zgadłabym - rzekła opryskliwie. Nie było w tym jednak tyle "entuzjazmu", jaki chciałaby wykrzesać.
Dziewczyna ujrzała szkatułkę, która była bardzo ładna. Może faktycznie postarał się tym razem? Wciąż spoglądała lekko podejrzliwie, jednak uśmiechając się. Wiedziała, że musi być przygotowana na dwie wersje.
No i... Zobaczyła drożdżówkę. Zamurowało ją na chwilę. Nie wiedziała, co powinna odpowiedzieć. Powinna obrazić się? Nakrzyczeć? Czy cieszyć się, że braciszek w ogóle pamięta o jej istnieniu? Tyle pytań i żadnej odpowiedzi.
Westchnęła i wzięła drożdżówkę do ręki.
- Ty wiesz, że Twoje dzieci też będą mieć swój indywidualny dzień imienia. Nawet przyszła żona. Niektóre kochanki też będą się domagać. Zazwyczaj te najładniejsze... Hm? - spytała, jednak nie pozwoliła mu odpowiedzieć, szybko kończąc przerwę. - A co jeśli drożdżówek zabraknie? - teatralnie zakryła swe usta, udając przerażenie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 06, 2020 10:33 pm

Pytanie Melody sprawiło, że Sebastion zaczął się zastanawiać. Zamknął szkatułkę i odłożył ją na najbliższą powierzchnię płaską, a samemu wlepił wzrok w oddalony od nich horyzont, gdzie morze łączyło się z niebem. Kurde, dobrze myśli ta moja siostra. Co wtedy? Jakbym chciał każdej dawać co innego to przecież musiałbym myśleć nad tym co im dać, a to bez sensu, lepiej jest się napić. Mógłbym też wciskać biżuterię po matce, ale to wciąż jest biżuteria po matce. Lambert pewnie by się wkurwił jakby się o tym dowiedział, he. Ta staruszka co od niej wziąłem tę drożdżówkę słyszałem robi same zajebiste, ale jest stara to pewnikiem zaraz umrze i nie będzie komu robić drożdżówek. No, ale jakby kogoś młodszego od siebie nauczyła to ta osoba mogłaby potem przejąć biznes, tylko też nie wiadomo na jak długo. Najlepiej to chyba by było postawić specjalny budynek do pieczenia takich drożdżówek, dać go tej staruszce i jeszcze dać jej młodych ludzi, żeby przyuczyła ich fachu. Taki budynek to chyba nawet miał jakąś nazwę, tylko kurde zapomniałem... A, wiem - myślał intensywnie.
- To chyba będę musiał zbudować piękarnię - powiedział z tryumfalnym uśmiechem, bo przecież sam na to wpadł. - A taka piekarnia to by się nawet przydała, bo te pozostałe prezenty dla ciebie to takie trochę droższe są - wyjaśnił. - Ha, no właśnie, pozostałe prezenty! Byłbym zapomniał, hehe - zaśmiał się z siebie. - To tak, na jednym stoisz. W sensie ta galera jest prezentem. Oprócz tego w kajucie masz skrzynię z tysiącem sztuk złota na duperele jakby ci się zachciało popływać po świecie. Mogę też ci dać najemników do ochrony. Ostatni księżyc takich zbierałem, bo mi byli potrzebni do chronienia drwali na Szczypcowym Przylądku. Chcesz też najemników? - zapytał. - Tylko musiałabyś im sama płacić, a oni biorą jakoś tak po sztuce złota od dyńki za miesiąc - przestrzegł i podniósł z powrotem wcześniej odstawioną szkatułkę.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Nie Cze 07, 2020 11:45 am

Melody zauważyła, że Sebastion wpadł w bardzo głębokie zamyślenie. Skorzystała z sytuacji i po prostu zaczęła jeść drożdżówkę. Idea, która przesiąknęła jego głowę była dla niej zupełnie nieznana. A przynajmniej tok, który jego myśli nabrały.
I tak jadła sobie tę drożdżówkę, wyczekując jak braciszek wreszcie powróci do żywych. Kiedy już powiadomił ją o swym genialnym planie, zdziwiona nie była. Wiele razy zdarzało się, że brał każde słowo bardzo dosłownie. Rudowłosa prawie zadławiła się dopiero na wspomnienie o tym, że stoi na swoim prezencie. Odruchowo spojrzała w dół. I z powrotem na Sebastiona. Była przekonana, że skoro zapomniał o jej dniu imienia, to też nie dostanie za wiele. Nagle poczuła się źle, że przyszła tu poirytowana i powiedziała parę niemiłych słów. Na szczęście, Sebastion kiepsko radził sobie odczytywaniem ironii.
- Em... - Na początek wykrzesała z siebie tylko tyle. Zbierała myśli i próbowała przetworzyć aktualną sytuację. Biła się odrobinę z myślami, ponieważ było to bardzo drogie. Nigdy czegoś takiego nie dostała. No, ale nie mogła zaprzeczyć też, że nowy lord Gulltown zawsze był rozrzutny.
Zdecydowała się, aby na początek być wdzięczna, więc przytuliła brata i ładnie podziękowała.
- To... To naprawdę jest wspaniałe - rzekła wciąż zdziwiona i oszołomiona wspaniałością tych podarków. - Zorganizowałeś to w tak krótkim czasie. Jesteś pewny, że to odpowiedzialne posunięcie? - Oczywiście, że nie było. Po prostu chciała się upewnić, że to świadoma decyzja, ponieważ zadręczenie się za kilka lat, że braciszek wydał wszystkie swoje pieniądze, nie byłoby zbyt miłe. Z drugiej strony, powodziło się mu. Nie powinna się martwić, prawda? - Ale oczywiście, że bardzo jestem szczęśliwa i wdzięczna! - Szybko sprostowała. Miała własne pieniądze teraz. Nigdy nie miała zostać sprzedana jakiemuś rodowi z posagiem nienależącym i tak do niej. Czasami sama nie potrafiła zrozumieć własnego szczęścia.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Nie Cze 07, 2020 6:24 pm

W sumie to tego przytulenia nie spodziewał się, ale odwzajemnił ten gest. Jeszcze ruchem samej dłoni pomachał na sługę, który przystawił zaraz Sebastionowi kufel do ust, żeby mógł się na szybko napić w czasie jak nie mówi.
- Ano, jestem pewien - odpowiedział pewnie. - Specjalnie dopłaciłem, żeby drożdżówka była najlepszej jakości, miała wszystko co mieć musi drożdżówka i była świeżo wypieczona na rano, bo przecież takie najlepsze. No i spójrz, nawet lukier ma. I jeszcze mak. Ja to normalnie w którymś wolnym mieście słyszałem kiedyś plotę, że z maku to tam gdzieś na świecie ludzie robią taki biały proszek, który wciągają potem nosem i to śmiesznie na nich działa, bo są pobudzeni i potem spać nie mogą - opowiedział zasłyszaną ciekawostkę.
- A jak masz galerę to możesz popłynąć w zasadzie wszędzie. Tylko na Stopniach uważaj, tam jacyś piraci grasują ponoć. Mogłabyś sobie nawet popłynąć do położonego gdzieś na Wyspach Bazyliszkowych Gogossos i kupić sobie jaszczurkę, bo tam chyba trochę ich jest, a nie są to powszechne zwierzęta u nas. Chyba tylko na Przesmyku coś jest, ale groźne to i cię jeszcze spróbuje zjeść. No, ale możesz też popłynąć do odległego Yi Ti nad Morzem Szafranowym czy jak się tam zwało. Tam to ludzie dopiero muszą być dziwni. I jeszcze ważna kwestia, bo jak będziesz gdzieś wypływać to pamiętaj, że za rok kolejna uczta, żebyś zdążyła wrócić na czas - wyjaśnił jak się sprawy mają.
- Jeśli chcesz to cię mogę nawet poduczyć jak tym sterować, ale to dopiero jak się goście rozjadą do domów i czas będzie. Nie uwierzysz jakież to piekielnie upierdliwe tak zacumować galerę między dwiema innymi w taki sposób, żeby żadnej przypadkiem nie staranować i zatopić, he - zaśmiał się i ponownie przyjął kufel od sługi, z którego wypił połowę zawartości.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Wto Cze 09, 2020 1:36 am

Kto by się spodziewał, że zamiast doceniać uścisk siostry, Sebastion będzie miał w głowie jedynie piwo. Melody jedynie westchnęła. Rozumiem, że alkohol płynie w żyłach naszego rodu, ale żeby chodzić cały czas pijanym... Chwilę później stwierdziła, że jednak ma to sens.
Odpowiedź Sebastiona zdecydowanie minęła się z tym, o co zapytała. Niestety, tak bywało bardzo często. Logika mężczyzny wydawała się być tajemnicą. Nie wiadomo, czy nawet najlepsi maesterzy zdołaliby rozwikłać sposób działania jego mózgu.
- Jeśli wyruszę w jakąś podróż i napotkam owy mak, to z chęcią Ci go sprezentuję - rzekła i uśmiechnęła się życzliwie. - A raczej ten proszek - szybko sprostowała, aby braciszek przypadkiem nie zaczął jej poprawiać.
Następnie Sebastion zaczął wywód o tym, gdzie mogłaby popłynąć. Dostała parę ostrzeżeń o piratach, których zdecydowanie zamierzała posłuchać. Nieprędko było jej do umierania, dodatkowo nie chciała zostać nałożnicą jakiegoś pirata. Ci to potrafili śmierdzieć.
Na wspomnienie o jaszczurce, jakby zabłysły jej oczy. Zupełnie odpłynęła i nie usłyszała nic o części związanej z Yi Ti. Wyobrażała sobie, jak spędza czas ze swoją jaszczurką. Na początku małą i uroczą, a później dużą i groźną. Gdyby kiedyś zyskała wrogów, na pewno czuliby postrach i uwierzyliby w moc tego stworzenia. Sama Melody stałaby się wtedy bardziej użyteczna.
- Tad Cooper - rzekła niespodziewanie. - Tak będzie zwać się ma jaszczurka! Nie brzmi to wspaniale? Zawsze marzyłam o zwierzęciu, ale nic nie zdawało się być odpowiednie. Psy - całkiem przyjemne i urocze stworzenia, jednak podświadomie chciałam czegoś bardziej wyjątkowego. Lambert podarował mi już konia, tylko... Nadal boję się do niego podejść. Mam wrażenie, że chce mnie zadeptać. - Na myśl o przejażdżce, aż przeszły ją ciarki. - Tylko proszę, nie rozpowiadaj o mym strachu. - Liczyła, że jak zwykle zapomni. Była doskonale świadoma, jak głupi posiadała lęk.
Chwilkę później przypomniała sobie, że Sebastion wspomniał coś o nauce sterowania. Zdecydowanie przydatna umiejętności w przypadku posiadania galery.
- Oczywiście, że potrzebuję się tego nauczyć! Nie chcę być jedynie damą siedzącą na statku i nie biorącą czynnego udziału w wyprawie.
Zrozumiała wtedy, że też musi nauczyć się nawigować. Na pierwszą podróż raczej zabrałaby ludzi od tego, jednak uczyłaby się na bieżąco.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sro Cze 10, 2020 8:57 pm

- A nie, weź, tego proszku przywozić mi nie musisz. Piwo w zupełności mi wystarcza - tu popił swe słowa piwem na dowód. - A doznania po tym proszku to ponoć jakieś dziwne są jakby do efektów picia piwa wcale niepodobne - wyjaśnił swój tok rozumowania.
- No, nawet fajnie brzmi - odpowiedział odnośnie imienia jaszczurki. - A ze zwierzątek to ci bracia nie starczali? Hehe - zarechotał i przepił żart piwem. - Z koniem nic się nie bój - przeszedł na kolejny temat. - Jakby ci się zachciało specjalnie chronić się przed kopnięciem w głowę to przecież chłopcy stajenni mogą ci go przytrzymać. Zrzucić w trakcie jazdy też cię raczej nie zrzuci. Przecież konie są specjalnie szkolone, żeby tego nie robiły - w tym temacie się akurat znał, ponieważ sam lubił sobie jeździć konno, a najfajniej to się jeździło po pijaku ulicami Gulltown w środku nocy. Najlepiej ścigając się z przyjaciółmi kto pierwszy dotrze z gospody na zamek.
- Tylko czemu miałbym w ogóle rozpowiadać o twoim strachu, Melody? - zdziwił się niepojętnie. - Przecież mam ciekawsze tematy do rozmowy niż obgadywanie ciebie. Ot choćby widziałaś lady Elisabeth? Chodzi mi o tę, co jest chajtnięta z dziedzicem lorda Belmore'a. Widziałaś jakie ma cycki? Miękkie takie, fajne, a i w łóżku dobra. O właśnie. Ty wiesz jak się herbatkę miesięczną robi? - przeszedł błyskawicznie na kolejny temat. - Bo chyba nie zaprzeczysz, że ruchanie się jest równie przyjemne co picie, nie? A takie zajście w ciążę podczas podróży morskiej po różnych miejscach na świecie to jak potknięcie się o własny płaszcz na szczycie stromych i wysokich schodów, he - zażartował. - Więc wypadałoby, żebyś wiedziała jak się tę herbatkę parzy, warzy czy jakoś tam inaczej przyrządza, bo sam nie wiem.
A potem zeszli na temat sterowania statkiem.
- No to słuchaj. Tam masz takie koło - wskazał na ster. - To koło zwie się sterem, a te dzyndzle odstające to uchwyty, co ci pomagają je obracać. Generalnie to ster jest połączony z tym dzyndzlem z tyłu statku, co jest pod wodą, i jak tym kołem kręcisz to się ten dzyndzel przesuwa i w ogóle możesz dzięki temu skręcać. A tak ogólniej jak nie ma wiatru to ludzie wiosłują, a jak wiater jest to się żagle rozwija i ten wiater pcha ci statek, więc wiosła wtedy niepotrzebne. Samymi wiosłami można też skręcać i rozpędzać się do prędkości taranowej jakbyś chciała kogoś na dno posłać, he. No i te wszystkie części statku mają swoje nazwy, ale to już się będziesz musiała od załogi dowiedzieć, bo ja tak wcześnie rano sobie tego nie przypomnę. Jakby coś to nawet na lewo i prawo mówi się inaczej. Jest jakaś sterburta i bakburta, ale nie pamiętam która to która. To tak ogólnie wszystko będzie chyba. Jeśli chcesz se popływać to też zawsze może sterować za ciebie kapitan. W końcu ta galera miała kapitana jeszcze zanim ci ją dałem. On też może ci pomóc z nauką praktyczną - wyjaśnił jak się sprawy morskie miały.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Pią Cze 12, 2020 12:42 am

Odetchnęła z ulgą, że nie będzie musiała się ganiać za żadnym proszkiem. Zajęłoby to na pewno za dużo czasu i wysiłku. Chociaż czasami obawiała się, że miłość do piwa Sebastiona go zgubi. Pił każdego dnia, nawet z samego rana. Co jeśli tak też właśnie miał umrzeć? Niezbyt chwalebna śmierć. Właściwie podtrzymałby tradycję, którą zapoczątkował ojciec.
Dalej braciszek pochwalił imię przyszłej jaszczurki i zaczął pouczać na temat koni. Po prostu nikt nie chciał odpuść tego biednej Melody, nikt. Postanowiła to przemilczeć, bo i tak rozmowa do niczego by nie poprowadziła. Ważne, że Sebastion nie miał zamiaru nikomu zdradzać sekretu Melody.
Niestety, szybko pożałowała, że temat został zmieniony. Jak się okazało, braciszek zechciał porozmawiać o kobietach. Konkretnie o jednej. Żonatej. Naprawdę wolałaby już radzić Hagrittowi, niż wysłuchiwać kolejny raz zbereźnej opowieści. I jak w ogóle wpadł na to, że Melody mogą zainteresować cycki jakiejś baby? Od razy posłała mu jedynie kwaśną minę.
Dalszy ciąg wypowiedzi Sebastiona okazał się jeszcze bardziej zaskakujący. Początkowo myślała, że właśnie dla niego miała zdobyć herbatę miesięczną. Może nie wszystkie jego kochanki to potrafiły? Może nie chciał mieć więcej dzieci na boku? Nic bardziej mylnego! To o brak dzieci u swej siostry się troszczył.
Słowo "ruchanie" aż odbiło się w myślach dziewczyny echem. Nie mogła uwierzyć, że rozmawiał z nią w ten sposób. Naprawdę sądził, że już to robiła? Kiedy miała na to czas?! Czyżby ten wnioski wysnuł, ponieważ wiedział, że się wymyka? No oczywiście, o co innego mógłby ją podejrzewać taki lubieżnik jak on. Poczerwieniała od razu, zdając sobie sprawę, że niedaleko nich znajdował się sługa. Gdyby chciał, mógłby podsłuchiwać!
- Nie robiłam tego. Nie mam pojęcia. - wymamrotała cicho naburmuszona. Właściwie dziwiła się, że nie wyrosła na ladacznice przy takim towarzystwie.
Mimo, że nigdy nie współżyła, to Sebastion nie szczędził na szczegółach ze swoich przygód. Co jeśli to straumatyzował ją do tego stopnia, że sama już nigdy nie dotknie mężczyzny? To akurat nigdy nie zaprzątało jej głowy. Aż do teraz. Rozmyślała nad tym moment, aby stwierdzić, że odpowiedź na to jest przecząca. Była przecież zwykłym człowiekiem, który jedynie trochę nie przepadał za rozbieraniem się. Westchnęła. - Dobrze... Skoro tak to może wyglądać, to dowiem się, jak zrobić herbatkę miesięczną. Chociaż nie zamierzam dorównywać Ci w podbojach.
Rudowłosa cieszyła się, kiedy temat został przekierowany na galerę. Odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że równie dobrze mogło się to skończyć całym, długim wykładem o współżyciu.
- Zapamiętam. - Radą dotyczącym statku przysłuchiwała się już dużo bardziej uważnie, choć braciszek okazał się być jedynie połowicznie pomocnym. - Myślę, że jakoś zdobędę wszystkie potrzebne informacje.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Pią Cze 12, 2020 10:43 am

Melody powiedziała coś, po czym Sebastion zamilknął natychmiastowo i aż zamrugał oczami zdziwiony. Instynktownie próbował wyczytać z jej miki twarzy czy aby przypadkiem sobie teraz nie żartuje.
- Ale że jak to nie robiłaś tego? - powiedział skonfundowany. Dla lorda Graftona była to wieść naprawdę ciężka ogarnięcia, bo jak to tak nigdy tego nie robić? - Chcesz mi powiedzieć, że ty, mająca już na karku szesnaście lat Melody z domu Grafton, nigdy wcześniej tego nie robiłaś pomimo naprawdę wielu okazji do zabawienia się? - zapytał się jeszcze raz dla pewności. - Bo brzmi to mi jakbyś na własne życzenie zdecydowała się stracić spory kawałek przyjemnego życia... - powiedział w tonie nagany. - Dobra, to najpierw sterowanie statkiem, a potem do tego wrócimy - zdecydował i zajął się tłumaczeniem jak się ze statku korzysta, a także sprzedał radę od kogo siostra się będzie mogła uczyć praktyki.
- No to teraz to. Jeśli poważnie mnie nie wkręcasz w jakimś głupim żarcie to chodź, idziemy do burdelu i tam cię wszystkiego nauczą. Jak już ci daję prezenty z okazji dnia imienia to i ja mogę zapłacić. Może nawet sam ci zademonstruję jakieś sztuczki na którejś dziewczynie, ale wiesz, w większości burdeli mają też chłopców. Co prawda raczej większość daje dupy niż bierze, ale w całym Gulltown z tyloma dziesiątek tysięcy mieszkańców na pewno znajdzie się co najmniej jeden, który ci podpasuje - oświadczył, będąc gotowym do ruszenia w drogę. Co jak co, ale Sebastion lepiej wiedział gdzie jest położony każdy burdel w mieście, niż gdzie dokładnie w jego zamku są komnaty gościnne co pokazała ta wpadka z pójściem z lady Elisabeth Belmore do komnaty przydzielonej księżniczce Findis Arryn. Oprócz tego znał każde miejsce, w jakim można zdobyć trunek dobry lub podły, ale akurat dziś to go interesowały tylko burdele. Nie mogło tak być, żeby jego siostra nie wiedziała jak to jest wylądować z kimś w łóżku. Jeszcze kiedyś wyrwie jakiegoś porządnego chłopa i się zbłaźni, leżąc pod nim jak ta kłoda albo sztywny trup. Albo gorzej, spotka świętoszków i zamieni się w drugą księżniczkę Findis, a Grafton definitywnie nie chciałby, żeby Melody wypadła z szafy twarzą prosto na piersi jego partnerki w trakcie ich stosunku.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Pią Cze 12, 2020 4:31 pm

Jak się spodziewała, Sebastion ledwo dowierzał, iż Melody jest dziewicą. To był pierwszy raz, kiedy ujrzała wąsatego brata w takim wielkim szoku. Jednakże inna reakcja byłaby wbrew naturze człowieka, który bez chwili namysłu zaspokajał każdą swą cielesną potrzebę.
Rudowłosa dostała naganę. Była to rzecz niepojęta. Dla damy z poważanego rodu, powinnością było dobrze się prowadzić. Jak umknęły te zasady Sebastionowi? W jakim świecie on żył? Melody może nie wyglądała jak idealny przykład damy, ale wewnątrz wciąż była delikatną dziewczyną. Za to nieporozumienie mogło wyjść częściowo z jej winy, ponieważ desperacko to ukrywała. Nie przepadała za swoimi słabościami, czasem nawet negując ich istnienie.
Spokój związany z rozmową o galerze okazał się być jedynie ułudą. Nie spodziewała się, że powróci do tematu współżycia w takim szybkim tempie. Melody nie miała nawet szansy zaplanować swojej ucieczki z Gulltown, czy z całego Westeros.
Słowa z niewyparzonej gęby Seby wylały się strumieniem. Degenerat odważył się zaproponować swej młodszej siostrze burdel i nie tylko! Chciał zademonstrować jej sztuczki na jakiejś kurtyzanie. Czy on w ogóle słyszał, jakie świństwa wydobywają się z jego ust? Melody prawie szczęka opadła. Wiedziała, że dla wąsatego brata nie liczyły się żadne zasady moralne, ale to już była przesada.
- Nie potrzebuję wizyty w żadnym burdelu - rzekła stanowczo, nerwowo tupiąc nogą. - Gdyby Lambert usłyszał co mówisz, prawdopodobnie dostałby od niego po tym swoim wąsie. Ja niestety nie mam na tyle siły, by zabolało Cię na tyle, żebyś się czegoś nauczył. - W tym momencie zaczęła się poważnie zastanawiać nad tym, czy nie polecieć ze skargą do Lamberta. Nie przepadała za wyręczaniem się drugą osobą, ale tu mogło nie być wyjścia. - Powinno Cię skręcać na samą myśl, że mogę z kimś to robić! Jesteś moim bratem, do jasnej cholery. Jeśli ja mam Cię oglądać z jakąś kobietą, to równie dobrze już możesz mi wydłubać oczy i posłać do Septu. Po takiej traumie raczej nie byłabym w stanie spojrzeć już na żadnego mężczyznę. - Zrobiła przerwę, by uspokoić się.
Melody po prostu puściły nerwy. Wiele lat już znosiła lubieżności, jakie wyprawiał Sebastion. Z drugiej strony, na swój wypaczony sposób chciał się o nią zatroszczyć. Wzdrygnęła się na myśl o takich dobrych intencjach. W końcu ktoś musiał mu wytłumaczyć, jak nienormalne to jest.
- Poradzę sobie sama - rzekła stanowczo, krzyżując ręce. - Zacznę kiedy tylko będę chciała... I z kim będę chciała. I nie, podziękuję za chłopa z burdelu. Nikt nie musi mnie uczyć. Już z samych Twoich opowieści wiem za dużo. Jeśli chcesz mi zaprezentować coś zupełnie obcego, to proszę. Wybierz jakiegoś chłopaka z burdelu i z nim się zabaw.
I na tym Melody skończyła pouczenie swego brata. Liczyła, że zastanowi się nad sobą, że cokolwiek ostanie w jego jakże pustej głowie. Jeśli nie, to trudno. Najważniejszą rzeczą było, aby dał za wygraną i przestał przekonywać ją do burdelów, i szmacenia się na prawo i lewo.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 13, 2020 6:26 pm

Po raz kolejny słowa siostry wprawiły go w osłupienie i Grafton spróbował je przetworzyć. Ale przecież Lamberta zabrałem kiedyś do burdelu to jakże on miałby mnie tak teraz zdzielić po łbie... Aaaaaa, pewnie chłopców nie lubi, to wszystko wyjaśnia - doznał olśnienia.
- Czyli wolisz kobiety - rzekł tonem jakby stwierdzał fakt. - To mamy ze sobą wspólne, bo ja też. He, całe szczęście, bo szukanie jakiegoś chłopca po burdelach jest znacznie trudniejsze niż szukanie dziewczyny. I czemu niby miałoby mnie skręcać na samą myśl, że możesz z kimś to robić, co? Przecież to jest jak picie piwa, tylko zbliżasz się do drugiej osoby zamiast do kufla - w tym momencie przypomniał sobie co trzyma w dłoni, więc upił solidny łyk. Ale następne słowa Melody to już go oburzyły, więc odstawił kufel na pobliską beczkę z takim impetem, że aż drobinki piwa wyleciały poza obręb kufla. Lord wystawił jeszcze dłoń, żeby nie spadły na deski pokładu, bo to by oznaczało ich zmarnowanie się.
- Tak się do starszego brata zwracasz? Tak okazujesz wdzięczność po tym jak hojnie cię obdarowałem? - zapytał oburzonym tonem głosu. - Jeśli naprawdę zaczniesz kiedy tylko będziesz chciała i z kim będziesz chciała to miej chociaż na tyle jaj, żeby mi to udowodnić. Bo na chwilę obecną to ty mi się tu prezentujesz jakby cię strach obleciał - uniósł się gniewem i aż w tej sytuacji zapomniał, że przecież kobiety nie mają jaj. Po prostu użył sformułowania z jakiego często korzystał w sytuacjach takich jak ta. To było naprawdę denerwujące, że on się tutaj tak starał pomóc, pokazać co i jak, żeby potem wstydu lub rozczarowania nie było, a siostra się do tego tak niewdzięcznie odnosi. Niemalże uraziło to jego honor, jeśli można było powiedzieć jakoby jakikolwiek miał. Teraz to Sebastion nie wiedział po co tak wcześnie rano zrywał się z łoża po ostatnim dniu uczty.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Sob Cze 13, 2020 7:40 pm

Melody nie miała bladego pojęcia, skąd Sebastion wytrzasnął swą teorię. Czyżby rozmawiał na ten temat z Hagrittem? Tak to jest, kiedy próbujesz wytłumaczyć coś komuś o niższym ilorazie inteligencji. Zawsze wynajdą swoje własne, dogodniejsze wyjaśnienie.
Nie mogła już słuchać tego, jak się cieszy, że będzie mógł poszukać dla niej jakiejś kobiety. Może jeszcze myślał, że sobie popatrzy? A to, że traktował współżycie jak picie piwa, napawało ją nieomal takim samym obrzydzeniem, jak rzecz poprzednia.
Potem już Sebastion poczerwieniał ze złości. Niby to ona była niewdzięczna? Cieszyła się z pierwszych trzech prezentów. To on powinien wstydzić się swych niemoralnych pomysłów.
Nagle coś ją tknęło. Mogła mieć z głowy brata szybko, gdyby zdobyła jakiś dowód.
- Dobra! - prawie to wykrzyknęła, tupiąc nogą. - Chcesz dowód, to go dostaniesz. Poczekaj tylko, nawet się nie ruszaj ze statku.
Nie pozwoliła bratu odpowiedzieć, tylko pośpiesznie zeszła z powrotem na ląd. Zamierzała znaleźć jakiegoś młodzieńca, który mógłby odegrać dla niej rolę kochanka.
Poszukiwania nie trwały długo. Miała wielkie szczęście, znajdując odpowiednią osobę. Szybko wyjaśniła na czym polega to niecodzienne zadanie, czuła się przy tym mocno skrępowana. Po tym, jak się chłopak zgodził, chwilę odczekała. Musiało to wyglądać wiarygodnie. Nawet Sebastiona, w tym wypadku, trudno byłoby oszukać.
Powróciła, ciągając ze sobą swego towarzysza.
- Masz swój dowód - powiedziała opryskliwie, wskazując na mężczyznę, który zapewne niepewnie za nią stąpał.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 13, 2020 8:09 pm

Opryskliwe słowa Melody przepełnione były tak wielką niechęcią, pogardą i złością, że sam świat wokół niej nagiął się pod ciężarem tak wielkich pokładów negatywnej energii. Dokładniej zaś przechodząc z ciągniętym mężczyzną po pomoście panna Grafton trąciła nieuważnie rybaka, który upuścił sobie na stopę beczkę, a następnie skacząc na jednej nodze niesiony bólem wpadł w stado mew dokładnie w momencie, kiedy dziewczyna przedstawiała Sebastionowi "dowód". Ptaki, znane zresztą ze złośliwości, zawirowały wokół rybaka dziobiąc go okrutnie, po czym wzbiły się w powietrze przelatując prosto nad pokładem galery, ledwie metr nad głowami Graftonów. Jeden z nich zrzucił "balast" z żołądka prosto na ramię Melody, zaś inny upuścił niedojedzonego jeszcze szczura, który wylądował na prawym ramieniu Sebastiona niczym piracka papuga.
- Łak, łak, łak! - stado złowieszczych ptaków zaśmiało się ze swoich ofiar, oddalając się w stronę innej części portu.
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Cze 13, 2020 9:42 pm

Durrandon to miał jednak pecha do ludzi. Człowiek wędruje sobie spokojnie przez miasto, chcąc odebrać klacz ze stajni, po drodze może jeszcze wstępując do karczmy, żeby wychylić kufelek, lub też dwa, a tu nagle jakiś rudzielec łapie go za rękę, dość brutalnie, tak na marginesie. Dopiero po dłuższej chwili, w tym rudzielcu rozpoznał znaną mu już Melody Grafton, z, trzeba to powiedzieć, dość niecodzienną prośbą. I bądź tu cnotliwym rycerzem, cholera jasna. Jak nie picie na umór, to kłamstwo i to jeszcze jakie! Nic więc dziwnego, że zdołał jedynie wydukać krótką odpowiedź twierdzącą, nim dziewczyna chwyciła go w swe szpony niczym lwica i porwała ku wybrzeżu, aby nieco zażartować sobie ze starszego brata. No, przynajmniej tak mu powiedziała.
Włochata klata był, z natury, człowiekiem raczej bezkonfliktowym, to też posłusznie wysłuchał wszelkich poleceń, których wiele nie było. Miał po prostu potwierdzić jej wersje historii, jeszcze dodając coś od siebie. Na pokład wszedł więc z opadniętymi spodniami i poluzowanym paskiem, szarpiąc się z jelenią klamrą, żeby nikt nie zobaczył jego majtów. Trzeba było mieć jakieś granicę!
Stanąwszy przed Lordem Graftonem, nie miał pojęcia, czy powinien się ukłonić, dać mu dłoń do uściśnięcia, czy pocałować go w dupę, tak więc nie wybrał żadnej z tych opcji. Skinął uprzejmie głową, nerwowo zerkając w stronę swej partnerki w zbrodni.
- L-lordzie Grafton. - wyjąkał, nieco oficjalnym tonem, modląc się w duchu, żeby go przypadkiem nie ściął. Chwilę później, musiał unikać spadających pocisków, gdy cała sytuacja stała się jeszcze bardziej absurdalna. Znikąd nadleciały mewy, które w ramach zemsty, nasrały Melody na ramię, w Sebastiona ściskając natomiast zdechłym szczurem. Dom wariatów i tyle.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Sob Cze 13, 2020 10:07 pm

- Akurat - prychnął, niedowierzając siostrze, ale ona już schodziła ze statku. Następnie przyszło mu czekać. Oczywiście nie był to okres czasu, który spędziłby bezproduktywnie. Pogapił się trochę na morze, do tegoż samego morza odlał się z dziobu statku, a i przy okazji wypił kilka kufli piwa. Całe szczęście wszędzie ciągał ze sobą sługę z antałkiem dobrego trunku, więc pragnienie nigdy mu nie doskwierało. Jedynym wyjątkiem od tego ciągania wszędzie były w zasadzie wszystkie gospody, karczmy i im podobne, ponieważ tam dobre picie znajdowało się na miejscu i niegrzecznym wobec gospodarza było przychodzić z własnym. W końcu Melody pojawiła się w zasięgu wzroku Sebastiona, a ciągnęła ze sobą jakiegoś postawnego chłopa. Grafton aż zagwizdał z wrażenia, ale wtedy siostra potrąciła jakiegoś rybaka, który z kolei wpadł na mewy i one przeleciały nad nimi, a na samego lorda spadł niedojedzony szczur. Skrzywił się z niesmakiem i tak się przechylił, żeby padlina sama zleciała na pokład, bo dłonią nie miał najmniejszego zamiaru tego dotykać. Potem jeszcze rzucił ostatnie spojrzenie na truchło szczura i o dziwo zaburczało mu w brzuchu. W sumie to bym teraz coś opierdolił - przyszło mu do głowy. Ale wtedy Melody ostatecznie zaprezentowała mu swego chłopa z opadniętymi spodniami i poluzowanym paskiem, a ten wyjął swoje imię. Sebastion parsknął śmiechem.
- On? - zapytał rozbawiony. - Hehe, przecież to jąkała, Melody, stać cię na więcej - zwrócił się bezpośrednio do siostry, a mężczyznę przy tym całkowicie ignorując. Jak rozumiał te opadające spodnie to miały go przekonać, że się ruchali. Nic z tego, bo przecież żaden chop nie będzie lazł przez miasto ze spadającymi z dupy portkami, bo go jakaś dziewczyna o stopę niższa i cetnar lżejsza za rękę ciągnie. Za to przyszło mu do głowy jak w tej sytuacji przetestować odwagę i śmiałość siostry.
- Dowód - zaczął przemądrzale. - To ty mi dopiero przedstawisz. Dalej, pokażcie co potraficie - rzekł ze złośliwym uśmieszkiem, ponieważ wciągnął siostrę w pułapkę. - W sensie pocałujcie się czy coś - sprecyzował, bo jeszcze Melody by pomyślała, że mają tu cały akt na środku statku przy wszystkich rozegrać.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Sob Cze 13, 2020 11:29 pm

Los jednak Melody nie sprzyjał. Przypadkowo potrąciła rybaka, nawet tego nie zauważając. Biedny starzec. Chwilę później spotkała ją zasłużona kara, w postaci mewich odchodów na ramieniu. Szybciutko poszperała w swych kieszeniach za jakimś kawałkiem materiału. Cudem znalazła starą chusteczkę, i wytarła sobie ramię.
Braciszek jednak nie był zadowolony jej zdobyczą. W sumie czego mogła się spodziewać po nim? Phi, jąkała. Gdyby tylko zdawał sobie sprawę, kogo tak naprawdę przyprowadziła. Niestety, przyrzekła, iż nie zdradzi tajemnicy Durwalda.
- Nazywa się Walder spod Czerwonych Gór. To porządny rycerz, bracie - stwierdziła, aby trochę podbudować swojego towarzysza. Czuła się winna, że go w to wplątała. - To ja go stawiam w bardzo niezręcznej sytuacji. Sam też powinieneś się poczuć winny. - Szczerze wątpiła, że odczuwał wobec mężczyzny jakiekolwiek współczucie.
Chwilę później Melody skrzywiła się i odrobinę wystraszyła. Sebastion zażądał kolejnego dowodu. Właściwie wszystko u niego było możliwe. Bała się, że zaprowadzi ich do kajuty i tyle, będzie musiała się przyznać.
Niespodzianka! Jednak zażądał pocałunku. Odetchnęła z ulgą, ale jednocześnie czuła się niekomfortowo. Był dzień! Ludzie na statku! A oni muszą odgrywać takie przedstawienie.
Rudowłosa głęboko westchnęła. Lepsze to od chodzenia z bratem po burdelach i oglądania jego wyczynów. A Durwald zapewne całował się już z niezliczoną liczbą osób. Chyba nie będzie miał nic przeciwko... Nie będziesz? Spojrzała na niego, zadając mu nieme zapytanie, wciąż niepewna i z lekka zawstydzona. Jest jeszcze wcześnie. Mam nadzieję, że dba o higienę ust. Musiał nauczyć się tego jeszcze za książęcych czasów, prawda?
Wiedziała, że musi to wyglądać przekonująco, więc jednym wyjściem było po prostu całować się na poważnie. Muśnięcie ust za nic nie przekonałoby Sebastiona.
Spojrzała z powrotem na Durwalda dając mu znak, że się zdecydowała... A także czas na ewentualną ucieczkę. Jeśli tego nie zrobił, to doczekał się pocałunku. Różnica wzrostu była dosyć spora, więc musiał się schylić. Melody trochę mu pomogła, łapiąc go za rękę. Starała skupić się na tym, że Durwald był jednak całkiem przystojny. Dobrze, że znalazła osobę, którą chociaż lubiła. Pocałunek był odrobinę dłuższy, przekonujący. Mimo że ona zaczęła, liczyła, iż to Durwald ją poprowadzi. Nie była jednak bezczynna, a po prostu mniej doświadczona. Całą prawdopodobną namiętność, psuła jedynie wizja gapiącego się brata.
Kiedy oderwała się od rycerza, od razu skierowała swój wzrok na Sebastiona. Automatycznie się skrzywiła.
- Czy to jest wystarczającym dowodem? - Spytała, mając nadzieję, że nie będzie musiała dać za wygraną. Starania rudowłosej nie mogły pójść na marne.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Cze 14, 2020 12:50 am

Jąkała?! Stać Cię na więcej?! Durwald tak się rozsierdził, że już miał mu powiedzieć, z kim ma do czynienia, a potem tak przypieprzyć w tego rudego wąsa, żeby wyrwało go z onuców. Dopiero po chwili się opanował, przypominając, że ta cała sprawa miała być tajemnicą i tak dalej. To ta aura roztaczana przez rodzeństwo Grafton tak rozwiązywała mu język, był tego pewien. W każdym razie, musieli go tak wyrolować i przekonać do swego romansu, żeby mu ten rudy wąs zwiotczał. Jeleń miał już nawet pewien plan, bo on w planowaniu dobry był. Z wprowadzaniem ich w życie było gorzej, ale co tam.
- Jąkałą nie jestem, Lordzie Grafton. Po prostu nie codziennie zdarzają się takie sytuacje. – odparł, najdyplomatyczniej, jak tylko umiał. Nie będzie przecież stał, niczym penis na weselu, trzeba było jakoś włączyć się do konwersacji i bronić swego męskiego honoru.
Przyznać jednak musiał, że cała odwaga opuściła go, gdy Sebastion wspomniał o udowodnieniu ich stosunku. Bynajmniej nie miał zamiaru kopulować z rudzielcem, będąc obserwowanym przez drugiego rudzielca. Jeszcze wywołaliby jakiegoś demona.
Prawdziwy pomysł był znacznie mniej przerażający i może nawet byłby przyjemny, gdyby ten namolny wąsacz nie obserwował całej operacji. W mieście mew nie znali chyba pojęcia „prywatność”, ani takich określeń, jak „przyzwoitość”, czy „cnota”. Co tu jednak dużo mówić, trzeba było zabierać się za całowanie, żeby ukręcić nosa Graftonowi. Szkoda tylko, że nie zdążył wprowadzić swego planu w życie. Być może nie musieliby tego robić.
Książę jakoś specjalnie doświadczony w te klocki nie był. Raz Brom zaprowadził go do domu publicznego, parę razy pomacał się też z karczemnymi dziewkami, jak akurat miał ochotę, ale to takie tam, igraszki. Teraz musieli pokazać namiętną autentyczność, jednocześnie nie śliniąc się przy tym, niczym dwa psy myśliwskie, goniące za lisem. Nie miał pojęcia, czy wyszło to autentycznie, czy też nie, ale w sumie mało go to obchodziło. Miał zamiar wyjechać i już nigdy nie wracać do tej wylęgarni niemoralności. Ech, nie mogła sobie przyprowadzić Waymara? Albo tego karzełka, co to podskakiwał na uczcie? Wreszcie, przerwali całą tą farsę, przynajmniej chwilowo, bo kto tam wie, co jeszcze wymyśli kochany braciszek Melody.
- Ekhem, dla mnie zdecydowanie jest to wystarczający dowód. Teraz, jeśli nie macie przeciwko, oddalę się, zanim coś na mnie nasra. – powiadomił rodzeństwo, odruchowo naciągając kaptur, żeby ewentualny pocisk nie wylądował mu na twarzy.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sebastion Grafton on Nie Cze 14, 2020 3:58 am

- Aha - przyjął do wiadomości informacje o partnerze Melody. Nie rozpytywał dalej, bo jeszcze by mu wymieniła wszystkich jego przodków do czterdziestego pokolenia wstecz zamiast przejść do rzeczy. W stronę Waldera wyciągnął za to rękę, pokazując wnętrze dłoni w geście uciszenia go. Co jak co, ale teraz rozmawiało ze sobą rodzeństwo Graftonów, a nie nisko urodzone przybłędy, z którymi Sebastion nawet nie zaczynał relacji od wspólnego picia.
A potem wreszcie zwarli się ze sobą ustami. Prawdę mówiąc lord Gulltown spodziewał się, że w tej sytuacji ledwo musną się ustami i był przygotowany do wyśmiania ich, a jednak robili to jakby na poważnie. Trwało to dłużej niż kilka sekund, ale nie dało się powiedzieć czy w ruch poszły języki. Zatem później trzeba będzie jeszcze siostrze wytłumaczyć, że z językiem jest nawet lepiej, ale to definitywnie później. Zadowolony z siebie uśmiechnął się.
- Ano, jest to wystarczającym dowodem. Trzymaj tak dalej, Melody, to może nawet uwierzę, że już to robiliście. Zwłaszcza biorąc pod uwagę tę tanią sztuczkę z opadającymi portkami, he - zaśmiał się, choć w pierwszym wypowiedzianym przez niego zdaniu dało się słyszeć uznanie.
- Gdzie leziesz?! - fuknął na rycerza, który już się próbował zmyć. - Ja mam coś przeciwko i masz zostać, ser - przedstawił konkretniej swoje żądania. Niechybnie ten gość z Gór Czerwonych jeszcze by się z miasta zmył, a to się tak po prostu nie godziło, żeby jego siostrę jej pierwszy facet równie prędko zostawił. Sebastion rozumiał, że może i Melody kiepsko się całuje, ale nie godził się na takie okazywanie jej braku szacunku.
- Dostaniesz do dyspozycji komnatę gościnną w zamku - przedstawił mu początek tego, co się teraz stanie. Na myśli miał jakąś komnatę blisko komnaty jego siostry i taki właśnie rozkaz nieuchronnie przekaże zarządcy. - Możesz zaprzysiąc mi służbę albo udawać przed wszystkimi, że wszedłeś w poczet moich rycerzy domowych. Ale nie waż się więcej okazywać mojej siostrze takiego braku szacunku po prostu odchodząc sobie po pocałunku. Rozumiesz to, ser? - zapytał się dla pewności, bo nawet nie wiedział czy mężczyzna aby przypadkiem nie słabuje na głowie.
- Jak chcecie to wrócimy na zamek, napijemy się piwa i zjemy coś - oznajmił im, kierując się już do zejścia na nabrzeże. - A jak nie chcecie to Melody dostała dziś ode mnie właśnie tę galerę i możecie wypróbować kajutę kapitańską, he - zwrócił się do nich, ale tym razem bardziej do Waldera, bo chyba o tej galerze nie wiedział. W każdym razie on wracał na zamek i było mu wszystko jedno czy z nim pójdą, czy też nie. Grafton był osobiście bardzo zadowolony z siebie, że tak pomógł siostrze. Teraz jeszcze pozostawało mu zagadać do maestera Fletona, żeby nauczył ją przyrządzać herbatkę miesięczną. Na koniec zawołał jeszcze sługę, żeby podniósł antałek i szedł za nim. Jakby zostawił piwo to jeszcze by zwietrzało.
Sebastion Grafton
Sebastion Grafton

Liczba postów : 195
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Nie Cze 14, 2020 12:15 pm

Melody była bardzo poirytowana całą sytuacją. Większość czasu wspaniały braciszek Sebastion ignorował ją, a teraz wmieszał się w sprawy, o których nawet myśleć nie powinien. Rzygać się chciało na samą myśl, co mogło chodzić po jego głowie.
Durwald też postanowił się odezwać. Nie rozumiała, po co to mu było. Melody znacznie bardziej wolałaby, aby siedział po prostu cicho. Wyglądał na tak oburzonego i zniesmaczonego całą sytuacją. Przecież miał tylko ją pocałować i sobie pójść, do cholery! To nie on użerał się z Sebastionem całe swoje życie. To nie jego chciano zaciągnąć do burdelu, mimo niedoświadczenia i obaw. Może w przypadku chłopców było to normalne, ale żeby to robić dziewczynie, która ledwo pięć dni temu dorosła? Swoją drogą, jaki mężczyzna byłby niezadowolony z możliwości pocałowania lady? Czyżby Melody była w tym taka kiepska? A może to ogólne aparycje tak odstraszały? Nie dziwiła się, że tak zaprzyjaźnili się w ogrodzie. Oboje byli przecież pijani.
Rudowłosa zacisnęła pięść. Czekała, aż Sebastion upokorzy ją tylko bardziej. Okazało się, że jest odwrotnie. Zaakceptował to jako dowód, mimo przyczepiania się do szczegółów. Posłała mu jedynie kwaśny uśmiech. Czy poczuła się z tym lepiej? Nie za bardzo. Aprobata Sebastiona oznaczała, że był to pierwszy krok do stoczenia się.
Dalszą część słuchała już nie reagując. Miała po prostu wszystkiego dosyć. Sebastion nijak nie hamował się ze swoimi słowami. Pouczał rycerza o szacunku, którego sam nie posiadał wobec własnej siostry. Ludzie znajdowali się na tym statku! Każdy kto poszedł bliżej mógł po prostu słuchać. W opowiadaniach Sebastion wyszedłby na śmiesznego lorda, Durwald na szczęśliwego rycerza, który poprzez całowanie damy doczekał się własnej komnaty w zamku. Żyć nie umierać, prawda? Sama w złości dała się podejść najgłupszemu z braci. Nie dość, że była zawiedziona nim i byłym księciem, to również sobą. Żałowała, że nie wybrała Waymara. Przynajmniej porządnie zaszłaby Sebastionowi za skórę.
- Niestety, to ja muszę was pierwsza opuścić. Mam parę rzeczy do załatwienia - rzekła i jak najszybciej zeszła ze statku.
Poszła w zupełnie inną stronę, niż wybierał się Sebastion. Chciała wrócić do zamku jak najszybciej. Znała bowiem pewien dosyć wygodny skrót. Co prawda, trzeba było coś czasem przeskoczyć, ale był znacznie szybszy, niż droga, którą zazwyczaj obierał wąsaty brat. W tej części miasta nie znajdowały się żadne karczmy, czy też burdele.
Mocno żałowała, iż poprosiła Durwalda o pomoc. Myślała, że mu wszystko wytłumaczyła, a okazał się postąpić jak ostatni dupek. Czy czuł się jak bezbronna ofiara złych Graftonów? Melody zaczęła mocno powątpiewać w istotę przyjaźni, a raczej zdobywania jej. Wolała samotność, do której i tak już się przyzwyczaiła.
Do zamku planowała wejść przez drzwi dla służby, potem udać się po wino. Ten jakże wspaniały dzień chciała spędzić na piciu i płaczu w swej komnacie. Przez całą drogę szła z zaciśniętymi zębami, próbując wytrzymać. Była w tym całkiem dobra, ponieważ dopiero w połowie uroniła parę łez.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Cze 14, 2020 1:24 pm

Durwald, ze swojej strony, również wielce zadowolony z całej tej sytuacji nie był. Kiedy Melody napotkała go na ulicy, tłumacząc swoją nagłą i dość niecodzienną sytuacje, zgodził się bez większego zastanowienia, naiwnie myśląc, że nie jest to jakaś ważna sprawa. Ot, wejdzie na pokład, poprawi spodnie, wąsaczowi opadnie szczęka i sprawa załatwiona, najwyraźniej jednak się przeliczył, bo najstarszy z rodzeństwa Graftonów do całej sytuacji podszedł sceptycznie. Z całowaniem już tak komfortowo się nie czuł, nie chodziło tu nawet o urodę, czy technikę samej całowanej, lecz o wbite w nich patrzały Sebastiona i członków załogi, włączając to samego kapitana.
Na domiar złego, plany szybkiej ucieczki z Gulltown kompletnie legły w gruzach, oto bowiem zaproponowano mu komnatę i to zamkową, gdzie najwyraźniej miał.. no właśnie, co robić? Mieszkać? Służyć w garnizonie? Być nałożnicą, na każde skinienie Graftonówny? Nie no, bez przesady. Może i ukrywał się pod tożsamością prostaka, ale był, do cholery, księciem. Gdyby tylko był jeszcze wystarczająco bystry, żeby wymyślić jakiś plan, który pozwoliłby mu wykręcić się z całej tej sytuacji. Lordowi, chcąc nie chcąc, nie mógł jednak odmówić, a jedna osoba z Gulltown, znająca jego prawdziwe imię, w zupełności wystarczyła.
- Tak, rozumiem. – burknął, wpatrując w wąsacza spode łba. Nie miał najmniejszego zamiaru brać udziału w jakichś dziwnych gierkach pomiędzy tym pokręconym rodzeństwem, dlatego też musiał prędko wykombinować jakiś powód, który pozwoliłby mu na salwowanie się ucieczką.
Obserwował zadowolonego Sebę i strzelającą focha Melody z lekkim niedowierzaniem. Istota przyjaźni, istotą przyjaźni, ale Durwald, jakby nie było, swoje sprawy też miał. Znaczy nie miał żadnych konkretnych do załatwienia w tej chwili, poza czekaniem, aż księżniczka wreszcie postanowi pojechać na te durną przejażdżkę. Mimo to, był błędnym rycerzem, którego domeną był zakurzony trakt, żywopłot i karczemna stajnia, nie komnaty jakiegoś wielkiego Lorda. Dla innych być może coś takiego byłoby układem idealnym, lecz Durwald nie bez powodu zwiał z Ziem Burzy i nigdy nie zagrzewał miejsca w jednym miejscu.
- Ładna łajba. – rzucił do kapitana, dość niezręcznie klepiąc dłonią reling. Głębiej naciągnął na głowę kaptur, czując na sobie spojrzenia członków załogi, po czym zszedł z pokładu, ruszając do stajni. Zamek zamkiem, ale klacz musiał odebrać.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Sie 14, 2020 1:18 am

Dwunasty dzień trzeciego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
późne popołudnie


Zdaniem księcia, trudno było przeżyć lepszy dzień. Z początku obawiał się przekazania Melody wiadomości o swoim wyjeździe, aczkolwiek nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu dzięki temu postawili spory, ba, wręcz ogromny krok w ich relacji. Od pocałunku do pocałunku i nagle znaleźli się w komnacie dziewczyny, spędziwszy parę upojnych godzin w swoich objęciach. Poza tym, była też perspektywa przelewania krwi w słusznej sprawie, a żaden szanujący się mężczyzna nie potrzebował przecież niczego więcej, nie?
Mimo to, przyznać musiał, że trochę zapału do karnej ekspedycji stracił, głównie przez łzy Lady Grafton, których nie dało się nie zauważyć. Jej komnatę opuścił więc z ciężkim sercem, zastanawiając się, czy aby nie podjął złego wyboru, tak pochopnie rzucając się na okazję wyjazdu z Gulltown. Miasto nie wydawało się już być tak odpychające, jak jeszcze miesiąc przedtem i chociaż nie mógł powiedzieć, że mu się podobało, było w nim coś urokliwego. Znaczy się, o buzię Melody chodziło.
Odebrawszy swe przygotowane rzeczy, oraz dwa konie ze stajni, ruszył w stronę portu, gdzie już czekała galera Lorda Szafirowej Wyspy. Rzecz jasna, cieszył się, że będzie mógł po raz ostatni zobaczyć swą wybrankę, acz sytuacja mogła być niezręczna. W końcu mieliby tam towarzystwo jej mniej pokręconego brata i potencjalnego narzeczonego. Sam nie wiedział, która z tych opcji była gorsza. Pozostało mieć nadzieję, iż Edwyn zajmował się swymi sprawami i jeszcze na przystani się nie pojawił.
Gdy więc ponownie spotkali się w zamkowej bramie, obdarzył młodą kobietę jedynie przyjaznym uśmiechem, próbując nie dolewać oliwy do ognia plotek, które zapewne już formowały się w głowach służby. Trudno było przekroczyć niezauważonymi przez zamek. Wychodząc za bezpieczne mury, narzucił na głowę kaptur, próbując chociaż trochę wtopić się w tłum, co łatwym nie było, głównie przez sylwetkę i dwa prowadzone wierzchowce, bo twarzy bardzo rozpoznawalnej nie miał.
Dotarłszy do portu, przekazał swój najcenniejszy dobytek paru załogantom, pakującym na statek wszelkie bagaże. Wtedy dopiero, kątem oka zerknął w stronę rudzielca, rozmawiającego obecnie z młodszym z braci Graftonów. Nie chciał niepokoić ich w momencie pożegnania, chociaż miał jej jeszcze coś do powiedzenia i przekazania, to też zdecydował się niezręcznie stanąć gdzieś w tle, przestępując z nogi na nogę, ściskając w dłoni drobny „prezent”. Najlepszy to on nie był, ale znaczył dla niego wiele.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Sob Sie 15, 2020 12:25 am

Melody właśnie żegnała się ze swoim bratem. Obiecała mu, że będzie kontynuować naukę jeździectwa. Oczywiście wymusiła na nim obietnicę powrotu. Co prawda dostała już od Durwalda dotyczącą ich obu, ale to już chyba była sama istota pożegnań. Zazwyczaj ludzie chcą zobaczyć się ponownie, szczególnie jak grozi im ewentualna śmierć.
Zamieniła z Lambertem jeszcze parę słów, a później zwróciła się w stronę Durwalda. Wyglądał na zaniepokojonego. A może w międzyczasie zrobił coś głupiego i ma zamiar poinformować ją o konsekwencjach? Cóż, najpierw musiała podejść, aby sprawdzić.
- Czyżbyś zaczął się bać? - spytała, aby trochę się z nim podrażnić na koniec. Dzisiaj zdecydowanie powiedziała zbyt wiele miłych i ckliwych słów. Musiała trochę zrównoważyć.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Sie 15, 2020 2:16 am

Czekał cierpliwie, przekładając srebrną błyskotkę z dłoni do dłoni w kontemplacji, przywołując wszelkie wspomnienia, jakie przywoływała ów niepozorna, drobna rzecz. Wypuścił drżący oddech, ponownie wznosząc spojrzenie, wreszcie dojrzawszy, iż Lambert zakończył rozmowę z Mel, odchodząc w stronę statku. Durwald przeczesał jeszcze nerwowo włosy i podszedł do niej, uśmiechając delikatnie, zwłaszcza po jej żarcikach. Naturalnie, nie byłaby sobą, gdyby trochę z niego nie podrwiła, co już właściwie było stanem naturalnym w ich relacji.
- Pewnie. Patrz, jak drżą mi ręce. – wzniósł dłonie, kompletnie, rzecz jasna, nie drżące. Zdenerwowany był, to prawda, lecz zdecydowanie nie chodziło tutaj o walkę, a raczej o pożegnanie. Po cichu miał nadzieję, że Melody ponownie się nie rozklei, trudno bowiem było zdzierżyć łzy kochanej osoby, wywołane właśnie przez ciebie. – Ekhem.. Po prostu chciałem Ci coś podarować, żebyś nie myślała, że teraz uciekam. To pomiędzy nami zaszło.. Traktuję kompletnie poważnie.
Rzekł pewniejszym tonem, wreszcie odsłaniając srebrną klamrę w kształcie jeleniej głowy, wcześniej wyrwanej z paska. Z pozoru, był to nienajlepszy, kompletnie nic nie znaczący prezent, ale Durwald najwidoczniej jeszcze nie skończył.
- Należała kiedyś do mojego brata, Ormunda. Lubił tworzyć piękne rzeczy, gdy ja okładałem innych giermków na dziedzińcu. – uśmiechnął się smutno, ze spuszczonym wzrokiem. Wreszcie, odetchnął głośno i, nie mówiąc już nic więcej, ujął drobną dłoń kobiety, wkładając w nią klamrę i zaciskając jej palce w piąstkę. Miał szczerą nadzieję, że nie uzna to za głupi gest.
- Przypilnuj jej dla mnie, dobrze? Nie chcę, żeby wpadła mi do wody.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Melody Grafton on Wto Sie 18, 2020 3:44 pm

Melody spojrzała na ręce mężczyzny. Faktycznie nie drżały, choć nie potrzebowała na to dowodów. Kiwnęła tylko głową, zastanawiając się, co może mieć do powiedzenia Durwald.
Nie musiała długo czekać, aż usłyszała zapewnienie o trwałości ich uczuć. Zdziwiła się. Prawdę mówiąc, nie czuła żadnych wątpliwości co do tego. Wydawało się jej, że w jakimś stopniu przejrzała mężczyznę. Od początku wydawał się człowiekiem dosyć prostym. Nie widziała go w roli amanta próbującego omamić siostrę lorda.
Chwilę później ujrzała klamrę, która podczas ich pierwszego spotkania zwróciła jej uwagę. Już wtedy wydawała się dla niego ważna, a teraz dowiedziała się dlaczego. Poczuła lekkie zakłopotanie. Tę klamrę stworzył jego brat, a teraz miała spocząć w rękach Melody. Nim zdążyła się obejrzeć, przedmiot już znalazł się w jej dłoni.
- Ja... - zaczęła rozmyślać nad odpowiedzią. Nie spodziewała się już żadnych ckliwych gestów. Tym bardziej, że byli w porcie. Na szczęście nie wyglądało na to, że ktoś im się przysłuchuje. - Dobrze, będę tego strzegła. A co do wcześniejszego tematu... Wiem - odpowiedziała krótko i łagodnie, spoglądając mu w oczy.
Uśmiechnęła się do niego wesoło. Czuła, że już wystarczająco płakała i zdecydowanie nie zamierzała robić tego publicznie.
- Oby Ci spodnie bez niej nie spadły - rzekła i schowała klamrę do swej kieszeni.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Port Empty Re: Port

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach