Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Komnata Melody

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Komnata Melody Empty Komnata Melody

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 02, 2020 7:50 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 02, 2020 7:59 pm

Noc 10/11 drugiego księżyca 10 roku po Zagładzie


Melody smacznie drzemała, z dala od wielkiej gościny. A tam - to sen przybył w odwiedziny.


- Pan śpi - powtórzył odźwierny, patrząc na siwego z góry. Był wyższy o głowę i blisko dwukrotnie szerszy w barach. - Głuchy jesteś, włóczęgo? Pan śpi, mówię.
- A niech sobie śpi - zgodził się wiedźmin. - Mam interes nie do twojego pana, ale do damy, która tu przebywa.
- Masz interes, powiadasz - odźwierny, jak się okazało, był człowiekiem dowcipnym, co zadziwiało u kogoś tej postury i aparycji. - To idź, powsinogo, do zamtuza i zrób z niego użytek. Wynocha.
Białowłosy odpiął od pasa sakiewkę i zważył ją w dłoni, trzymając za rzemyki.
- Nie przekupisz mnie - rzekł dumnie cerber.
- Nie zamierzam.
Odźwierny był za potężny, by mieć refleks pozwalający uchylić się lub zasłonić przed szybkim ciosem zwykłego człowieka. Przed ciosem wiedźmina nie zdołał nawet przymknąć oczu. Ciężka sakiewka z metalicznym trzaskiem wyrżnęła go w skroń. Runął na drzwi, chwytając się oburącz ościeżnicy. Przybysz oderwał go od niej kopniakiem w kolano, pchnął barkiem i zdzielił sakiewką jeszcze raz. Oczy odźwiernego zmętniały i rozbiegły się w przekomicznym zezie, nogi złożyły się pod nim jak dwa scyzoryki. Białowłosy, widząc, jak drab, choć już prawie bez zmysłów, maca jeszcze dookoła rękami, walnął go z rozmachem po raz trzeci, prosto w ciemię.
- Pieniądz - mruknął - otwiera wszelkie drzwi.


I wtem, dziewczyna się obudziła. Ze snu nic nie zostało - li myśli plątanina.


(Los)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Nie Cze 14, 2020 3:44 pm

Piętnasty dzień drugiego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
Południe


Melody wparowała szybko do swej komnaty, zapomniała zamknąć drzwi na klucz. Oczywiście w ręku miała wino. Wkradła się zręcznie do spiżarni i zabrała jedno. Zresztą, i tak nikt by jej nie zatrzymywał.
Już na korytarzu łzy pociekły niczym wodospad. Otarła je praktycznie od razu, ale nie wyglądała za dobrze. Teraz chciała to w spokoju kontynuować. Usiadła przy oknie, oparła na nim łokcia i otworzyła butelkę. Wzięła duży łyk. Nie przypuszczała, że w taki sposób zostanie alkoholiczką. W końcu każdy z Graftonów robił to głownie z miłości do trunku, a u niej miało zrodzić się to z czystej traumy.
Ściągnęła buty, podkuliła nogi na krześle i ponownie łzy zaczęły spływać jej po policzkach. Miała dosyć. Chciała wyjechać stąd jak najdalej, wystarczyłoby nauczyć się operować galerą i odpłynąć. Wiedziała, że też Lambert nie zostanie tu długo.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Lambert Grafton on Pon Cze 15, 2020 6:50 pm

Lambert mógł korzystać z kolejnego spokojnego dnia w Gulltown. Turniejowa kurzawa powoli opadała, więc rankiem wybrał się na zwykły trening. Nic nie wskazywało na to, że dzień będzie się wyróżniać.
Kiedy mijał znajomego strażnika, ten powiedział mu, że widział na warcie, jak Melody zakradała się z butelką wina od strony spiżarni. Przecież Mel dopiero od kilki dni zaczęła pić, a już wykrada się do spiżarni po alkohol. Krew Graftonów jest w niej silna. Niemniej jest młodszą siostrzyczką i trzeba ją sprostować.
Oj. Trzeba będzie złożyć Melody wizytę. Grafton postanowił nie zaczynać treningu. Zawrócił na pięcie i ruszył w stronę komnat siostry. W końcu można sobie urozmaicić ten dzień.

Niedługo później zjawił się pod drzwiami, gdzie mogła przebywać siostra. Zdecydowanie i pewnie wszedł do środka. Nie pukając, by zrobić lepsze wrażenie.
-MELO... przerwał błyskawicznie, gdy zobaczył uosobienie nędzy i rozpaczy szlochające na krześle. Szybko zamknął drzwi i przystawił krzesłem, żeby im nie preszkadzano. Jeżeli nie było obok krzesła, to mógł nawet przesunąć mebel.
-Mel. Na miłość Siedmiu. Co ci się stało? Prędko znalazł się obok siostry, mówił w sposób czuły i jak najbardziej troskliwy. - Nic ci nie jest? Obadał wzrokiem Melody, czy nie widać u niej, żadnych ran, siniaków lub innych śladów napaści, czy też wyrządzonej krzywdy. Kiedy wykluczył te możliwości nieco ciężaru spadło mu z serca. Mimo to dalej był w szoku i lekko skonfundowany.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Pon Cze 15, 2020 9:58 pm


Melody już tak chwilę popłakiwała i popijała wino. Oczy miała czerwone, jak i również nos, który od czasu do czasu musiała wycierać chusteczką. Tak, stała się uosobieniem nędzy i rozpaczy. Była pewna, że się nie upije do nieprzytomności. Ostatnio udowodniła, że stać ją na wiele, ale teraz przy sobie miała jedynie jedną butelkę wina.
Właśnie po raz setny przecierała swe brązowe ślepia, kiedy to do komnaty wparował Lambert. Spojrzała na niego trochę zszokowana. Jeden brat chciał ją słać do burdelów, drugi całkowicie zapominał o tym, że już dorosła.
Sytuacja jaką zastał Lambert była jasna, ale Melody wciąż próbowała ukryć twarz w swych rękach. Przez chwilę myślała nad ucieczką, co nijak nie było możliwe. Dodatkowo nie posiadała żadnego zapału ku temu, nie wspominając, że braciszek utrudnił to przykładając do drzwi krzesło.
Nie przepadała za płaczem w towarzystwie drugiej osoby. Zresztą, nigdy jeszcze nie zaznała czegoś takiego. Zawsze była na tyle samodzielna, by radzić sobie z tym sama. Sprowadzało się to jedynie do okłamywania się lub całkowitego ignorowania problemu. Za to jak chodziło o innych ludzi, to radziła sobie z ich problemami bardzo dobrze. Zawsze udawało się wymyślić dobrą poradę czy wywołać chociaż uśmiech na twarzy. Ale kto by słuchał swych własnych rad?
Nim się obejrzała, był już przy niej. Kiedy zadał pytanie, rudowłosa spojrzała na niego przeszklonymi oczyma. Milczała jakiś czas, nie wiedząc za bardzo, co powinna powiedzieć. Łyk wina odrobinę pomógł w podjęciu decyzji.
- Wiesz, jak to jest? Kiedy przymykasz na wszystko oko, by było Ci lżej. Praktycznie się okłamujesz dla własnej wygody. Albo po prostu masz świadomość, że żadna z twoich interwencji nie może niczego zdziałać... Nie wiem... - Zaczęła z lekka zagadkowo, jakoś nie mając serca opowiadać bratu o dzisiejszym wydarzeniu.
Czy w ogóle uwierzyłby w to? W dzieciństwie był giermkiem, później zaczął podróżować. Melody nie zdziwiłaby się, gdyby nie miał bladego pojęcia o jej samotności, czy naturze Sebastiona. A co miała powiedzieć o Durwaldzie? Rycerzu, z którym się zaprzyjaźnił. Właściwie ona myślała, że również doznała chociaż początku tego zaszczytu.
- Ech... Głupoty - szybko podsumowała swą wcześniejszą wypowiedź. - Gdybym powiedziała, że nadepnęłam na bardzo ostry kamień i przewróciłam się, to byś mi uwierzył? - zażartowała, po czym uśmiechnęła się do Lamberta.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Lambert Grafton on Wto Cze 16, 2020 10:37 pm

Melody nie była skrzywdzona, przynajmniej nie fizycznie. A więc to sfera uczuć była zraniona. Niedobrze, Lambert nie był dobry w te klocki. Jest prostodusznym człowiekiem, ale to siostrzyczka miała problem, więc jak najbardziej należało jej pomóc. Przysiadł na parapecie jak najbliżej siostry i wsłuchał się w jej wypowiedź.
Po pierwszym pytaniu zrozpaczonej siostry przed oczami Lamberta pojawił się rudy wąs. Przymknąć oko na czyjeś czyny, to kompletnie przypomina zachowanie przy bracie. Niby poważny lord, a gdyby ktoś poznał, lub chociaż dostrzegał wszystkie jego zachowania i nawyki, to pewnie do końca życia omijałby Dolinę szerokim łukiem.
Nim zdążył przetrawić i odpowiedzieć na natłok pytań Mel kontynuowała. W momencie, kiedy skończyła i z przeszklonymi oczami uśmiechnęła się do Lamberta, ten zsunął się z parapetu i po prostu przytulił Melody. Zdecydowany, opiekuńczy uścisk. Zaskakująco czuły jak na takiego chłopa, który trudni się wojaczką i większość czasu spędza w zbroi.
-Pamiętaj, że możesz mi o wszystkim powiedzieć. Rzekł lekko przyciszonym głosem tuż przy uchu Melody.
Nie był pewny, czy nie postępuje zbyt nachalnie, ale z tego, co wiedział ludzie w takich momentach potrzebują bliskości kogoś, komu mogą powierzyć swoje smutki. Tak przynajmniej podpowiadało Graftonowi serce.
Nie przerywał uścisku, jakby chciał wyciągnąć z siostry wszystkie troski.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Sro Cze 17, 2020 11:23 am

Melody nie mogła przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek ktoś przytulił ją w ten sposób. To nie zaliczało się do zwyczajów w rodzie Graftonów. Zdarzało się jedynie po pijaku, ale dotychczas rudowłosa nie mogła w tym uczestniczyć. Może jedynie w czasach, do których już nie sięgała jej pamięć.
Początkowo z lekka wahała się, zastanawiając się nad istotą gestu. Czy to na pewno pomoże? Chwilę później mimowolnie wtuliła się w swego brata, który przy tym skutecznie zagrodził dostęp do wina.
Z jednej strony było to przyjemne uczucie, a z drugiej wyzwalało większe chęci na płacz. Odkąd Lambert wparował do pokoju, próbowała się powstrzymać, a w tej chwili tym bardziej nie potrafiła. Znów zaczęła ronić więcej łez, ukrywając przy tym twarz w ramionach brata, jakby złośliwie próbując zamoczyć materiał jego koszuli. Miała mieszane odczucia. Była zła na niego, że akurat teraz musiał odwiedzić jej komnatę, jednocześnie czując wielką ulgę.
Melody długo jeszcze nie odzywała się. Nie zwykła mówić o własnej sferze uczuciowej. Właściwie nie chciała, a może zachowałaby to w sekrecie, gdyby nie alkohol, który wcześniej spożywała. Lambert naszedł ją w najbardziej żałosnym momencie. Była zupełnie bezbronna. O, Siedmiu. Nienawidzę tego.
Westchnęła głęboko. Melody oderwała twarz od płótna koszuli, po czym oparła czoło o ramię brata. Czuła, że nie dałaby rady tego opowiedzieć, gdyby spoglądała w oczy Lambertowi.
- Sebastion pewnie poinformował Cię o prezentach dla mnie - zaczęła, z lekka drżącym głosem. Próbowała go jakoś okiełznać. - To... Dał mi je dzisiaj. Nawet sprawił dodatkowy - dzięki niemu pierwszy raz się całowałam. - Kiedy zrozumiała jak to zabrzmiało, od razu zaczęła ciągnąć historię dalej. - Właściwie chciał zabrać mnie do burdelu, kiedy dowiedział się, że z nikim nie spałam. Przecież nie mogę rozczarować swego przyszłego mężczyznę - rzekła opryskliwie, nie wiedząc za bardzo do kogo. - Powiedział nawet, że może pokazać mi parę sztuczek na kurtyzanie. Obrzydliwie. Najgorsze, że mówił to wszystko publicznie. Każdy mógłby tego posłuchać. Drwił ze mnie... - Ponownie oczy Melody przeszkliły się. - Powiedziałam mu parę niemiłych słów. Nic do niego nie doszło. Stwierdził, że nie mam jaj i kazał mi udowodnić, że to zrobię. - W tym momencie zamilkła, ponieważ średnio chciała się przyznać do swej głupoty. - Ja natomiast wpadłam na "genialny" plan. Chciałam mieć go od razu z głowy, więc poszłam poszukać kogoś chętnego do udawania kochanka. Domyślasz się, że w ten sposób Sebastion mnie podszedł... Tak czy inaczej, przypadkiem znalazłam Waldera i wyjaśniłam mu wszystko. Wydawało się, że zrozumiał. Zgodził się mi pomóc. Przyprowadziłam go do Sebastiona... No, nie uwierzył. Chciał naoczny dowód, więc kazał nam się pocałować. Byłam na tyle zdeterminowana, by to zrobić. Udało się niby, Sebastion praktycznie mi pogratulował. Za to Walder był zniesmaczony. Nie tylko naszym bratem, ale i całym Gulltown, i pewnie mną. Na to przynajmniej wyglądało. Chciał jak najszybciej nas opuścić i okazał przy tym swoje niezadowolenie dosadnie. Jednak... Sebastion musiał dodać coś od siebie. Rzekł, że nie może tak po prostu nas opuszczać i uciekać ode mnie, bo okazuje przy tym zupełny brak szacunku. Szkoda, że i on sam go nie potrafi. Geniusz stwierdził, że da mu komnatę. Pewnie niedaleko mnie... Przecież nawet nie będę mogła mu teraz spojrzeć w oczy. Chciał z nim zwyczajnie wyjść na piwo. On się zgodził, bo chyba nie miał wyboru... - przerwała. Wszystko to brzmiało jak jeden głupi żart. - Sebastion był dumny z siebie. Ja natomiast czuję się upokorzona. Nie rozumiem, jak mogłam wpaść w jego oślizgłą pułapkę. Źle mi również z powodu Waldera i wrzucenia mnie do jednego worka z naszym bratem...
Nie chciała już wspominać o tym, że poczuła się też po prostu ohydna. I jako osoba, która ugina się pod wpływem Sebastiona, a także fizycznie. Nigdy nie myślała, że jest jakoś wyjątkowo atrakcyjna, ale czuła, że coraz bardziej utwierdza się w braku własnych walorów.
Ponownie ukryła swą twarz. Czekała już na to, jak ktoś rozniesie tę plotkę.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Lambert Grafton on Nie Cze 21, 2020 12:25 am

Lambert nie był do końca pewien, czy postąpił dobrze, a przynajmniej czy nie pośpieszył się z przytulaniem siostry. Jego wątpliwości rozwiały się, kiedy Melody wtuliła się w brata odwzajemniając czynność i niejako przyzwalając na przytulasa.
Od razu po objęciu siostry usłyszał cichy szloch i poczuł, jak materiał na ramieniu zaczął przemakać. A więc zaczęła płakać. Grafton przez chwilę znowu się zawahał, czy postępuje dobrze. Doprowadził Mel do płaczu, ale jej mowa ciała nie pokazywała niezadowolenia. Spędzili tak w objęciach trochę czasu i wtedy siostrzyczka w końcu się odezwała.
-Wspomniał coś o prezentach. Jak usłyszałem o galerze to piwo próbowało uciec mi nosem. Postanowił lekko zażartować, żeby jeszcze bardziej zawęzić dzisiejszą relację i nieco rozluźnić zrozpaczoną dziewczynę. Natomiast kolejne słowa Mel go lekko zakłopotały. Całowała? Na Siedmiu! Z kim?? Nie pytał od razu, wiedział, że Melody nie skończyła jeszcze wywodu, a na pewno coś jeszcze o tym powie. Kiedy tak się zamyślił o zauroczeniu siostry lekko zaniedbał słuchanie jej żalów i kiedy wrócił do słuchania, ta mówiła już, że Seba drwił z niej publicznie. Przerwała lamenty na moment. W tej chwili Grafton znów zaczął kontemplować nad słowami Melody. A więc była to wina Sebastiona. Można się było domyślić, że znowu mu coś odwaliło. Są ludzie, którzy najpierw mówią, a potem myślą. Można powiedzieć, że starszy brat należy do tej grupy, gdyby nie ta wzmianka o późniejszym myśleniu.
Kiedy siostra kontynuowała wypowiedź Lambert do końca słuchał i tylko na wzmiance o Walderze nieco szerzej otworzył oczy, ale, że Melody była cały czas wtulona i tak tego nie zauważyła. A kiedy już skończyła, złapał ją lekko za ramiona i przełożył tak, żeby patrzyli sobie w oczy.
-Ten Walder?? W chwilę się jednak zreflektował. Zachowywał się jak jakiś ojciec. Miał pocieszać siostrę a nie pytać ją o ostatnie zauroczenia. - Wybacz, po prostu z tego co powiedziałaś dużo się wydarzyło. A tym wędrownym rycerzem się nie przejmuj. Nie wie co stracił. Obstawiam, że już nigdy nie będzie mieć możliwości chociaż pobyć w towarzystwie tak pięknej i dobrej dziewczyny jak ty. Sebastionem też się nie zamartwiaj. Pogadam z nim. Tak na poważnie. Tutaj zrobił chwilę przerwy. I wiedz, że to nie ty powinnaś czuć się źle. Niczego złego nie zrobiłaś.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Wto Cze 23, 2020 10:46 pm

Lambert złapał ją za ramiona nagle, więc nawet nie miała czasu zareagować. Melody nie podobało się, że muszą spoglądać sobie w oczy. Uciekała swym wzrokiem, bo czuła się niekomfortowo z zapłakanymi oczyma. Nie wspominając już o samym wstydzie za własne zachowanie.
Walder? Nie za bardzo rozumiała, dlaczego brat zaczął od niego. Bardziej oczywistym problemem był Sebastion. To on chciał sprawić jej pokaz na żywo z udziałem jego i kurtyzany. Spojrzała pytająco na Lamberta, kiedy to kontynuował swą wypowiedź.
Na szczęście opamiętał się i obiecał, że odbędzie rozmowę z Sebastionem. Odetchnęła z ulgą z powodu potwierdzenia, że jej zwierzenia nie pójdą na marne.
- Niby nie powinnam - potwierdziła niepewnie. - Ale taka jestem sprytna, że swoim zachowaniem doprowadziłam do tego, czego Sebastion oczekiwał. Po prostu okazuje się, że jestem naiwnym idiotą.
Duma Melody została mocno urażona. Może, gdyby nie powiedziała bratu o wszystkim, jakoś rozeszłoby się to po kościach. Durwald wyjechałby w końcu z Gulltown, a Sebastion zostawiłby ją w spokoju. No, jeśli sama by gdzieś zwiała. W końcu posiadała własną galerę.
- A ta ohydna propozycja zostanie ze mną na zawsze... - Wzdrygnęła się na samą myśl. - Może zmieńmy temat.
Otarła swe oczy. Chyba powiedziała wszystko. Nadal czuła się źle, ale nie chciała być ciężarem dla brata.
Sięgnęła po wino, które znajdowało się aktualnie za Lambertem.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Pon Sie 03, 2020 12:27 am

Siedemnasty dzień drugiego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
późnym wieczorem

Durwald miał plan. Te słowa już same w sobie były złowieszcze, albowiem kiedy ostatnio Durwald miał plan, jakimś cudem skończył wymiotując obiad na nogi Lady Grafton. W ogóle, jego plany miały do tej pory raczej negatywne efekty, lecz teraz był upity w trzy dupy, co było niemal wymagane, kiedy miało się do czynienia z rodzeństwem z Gulltown. Chyba tylko ze spotkania z Lembasem wyszedł w miarę bez szwanku, chociaż w sumie przez niego zamieszkał w Dolinie, a więc też nie do końca.
Uzbrojony w te no.. bała.. bałała.. łabałajkę, trójkątną lutnię znaczy, skradał się przez krzaki, przeklinając pod nosem, gdy kłuły go w twarz. Ściskał uparcie instrument w dłoniach, ze dwa razy wywaliwszy się na mordę, na szczęście na nim nie lądując, bo trubadur, od którego go pożyczył, mógł podarować mu kosę pod żebrami.
Przetarł oczy, spoglądając w stronę okna, chyba tego, co do Melody należało. Seba wcześniej wspominał, gdzie leży jej komnata, waląc go przy okazji łokciem pod żebra, co dla trzeźwego Durrandona było raczej irytujące. Teraz jednak, ze sztuczną odwagą zapewnioną mu przez piwo, przygotował się do swego wspaniałego koncertu, za widownie mając gwiazdy, księżyc i kilkunastu strażników, spoglądających na niego, jak na idiotę.
Wystawił język, walnąwszy dłonią w struny, dopiero po chwili zauważając, że trzyma trójkątną lutnię tył na przód. Zaklął więc, obrócił i spróbował ponownie, wyciągając z niego długi, jękliwy dźwięk, ignorując czarnego kota, co to najeżył się nieopodal.
- DOOO GUUUULTOWN ZOBACZYĆ SSSSSSSSSIĘ Z PIĘKNĄ DZIEWCZYNĄ, HEJ-HO, HEJ-HO! – zawył, natychmiast podnosząc spory raban, gdy do serenady dołączyły wszystkie okoliczne psy, wyjąc do księżyca. Głos Durwalda dziwnie przypominał jelenia, takiego na rykowisku. – SZTYYYYYYLET DA MI SKRAŚĆ SŁOOOODKI POCAŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁUNEK, HEJ-HO, HEJ-HO! – kontynuował, nie zrażony otoczeniem i tym, że jedna struna już pękła. – UCZYNIĘ JĄ SWĄ UKOOOOCHANĄ I POŁOŻĘĘĘ SSSSIĘ OBOK NIEJ W CIEEENIU, HEJ-HO, HEJ-HO!
Wyryczał końcowe słowa, dramatycznie odrzucając głowę do tyłu, zapewne obudziwszy już cały zamek swym rzępoleniem. Ukłonił się, zatoczył i upadł na dupę, zerkając w górę, coby zobaczyć, czy Melodia w ogóle wyjrzała.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Pon Sie 03, 2020 12:26 pm

Jak to nocą zazwyczaj się dzieje, ludziom zdarza się spać. To też właśnie w tej chwili czyniła Melody. Śniła o pływaniu w oceanie i odkrywaniu zatopionych krain. Trochę ucieczek przed rekinem, trochę wędrowania po zatopionych miastach. Same przyjemne rzeczy.
Wtem wszystko zaczęło się walić, kiedy zabrzmiał nieznany głos dochodzący z powierzchni. Był niezwykle głośny i brzmiał zupełnie jak łoś, poszukujący samicy. Dziewczyna, jeszcze śpiąc, próbowała zakryć swe uszy. Ręce nie wystarczyły, tak samo jak i potem poduszka. Musiała poddać się pobudce. Sięgnęła jeszcze poza łóżko ręką, jakby próbowała ten dźwięk wyciszyć. Szybko pożałowała tej decyzji. Spała na samym kraju, więc próba wyciągnięcia ręki za łóżko, mogła skończyć się jedynie tragicznie.
Spadła hukiem na ziemię, prawie zahaczając twarzą o szafkę. Udało się połowicznie uniknąć uderzenia, więc jedynie bok głowy ucierpiał. Guz był nieunikniony.
Poleżała tak chwilę na podłodze, by jakoś przeczekać pierwszą falę bólu. Melody nadal była śpiąca i niezorientowana w owej sytuacji. Podniosła swój wzrok na okno, gdzie widniał księżyc. Westchnęła. Zdecydowanie to była pora snu. Po chwili podniosła się do pozycji siedzącej, kładąc rękę na obolałe miejsce. Odgłos, który słyszała wcześniej, ucichł. Mimo wszystko zdecydowała się podejść do okna.
Wychyliła się, aby zobaczyć co się dzieje. Nie próbowała ogarnąć swego niechlujnego wyglądu. Miała rozczochrane włosy, które jedynie poprawiła na tyle, by mogła widzieć. Jej koszula opadła lekko na jednym ramieniu, a za to spodnie od piżamy jakoś się utrzymywały. Melody szczególnie w nocy nie starała się być kobieca.
Zobaczyła Durwalda, który właśnie siedział na ziemi. Była dosyć zszokowana, ponieważ nie rozmawiali ze sobą, a Melody umiejętnie unikała konfrontacji. Zaatakował zupełnie niespodziewanie, pomyślała zaniepokojona. Od razu zauważyła też, że jest pijany. Przypuszczała, że mógł wracać ze spotkania z Sebastionem.
- Dlaczego... - zaczęła, choć nie do końca wiedziała, o co pytać. Przetarła oczy i zastanowiła się. - Czemu śpiewałeś? - Spytała, unikając tematu instrumentu. Nie wiedziała również, jakie były słowa pieśni. Była zbyt zmęczona i zdezorientowana, aby się wsłuchać. - Jesteś pijany, nie powinieneś już pójść spać?
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Wto Sie 04, 2020 8:19 pm

Czekał w napięciu, aż okno się otworzy i ukażę mu rude oblicze Lady Grafton, w całej swej okazałości. No, może nie w całej, raczej od pasa w górę, bo parapet trochę zasłaniał, ale kij z tym. Czekał i czekał, usadowiony wygodnie na ziemię, z bałałajką ściśniętą w dłoniach. Cholera, a może okna pomylił i zaśpiewał jakiejś służce? Niezła by to była farsa, nie mniej wierzył Sebastionowi, który podobał mu całkiem dokładną lokalizację komnaty swojej siostry, zapewnie mając odrobinę inne pomysły, co tam się będzie działo. Z drugiej strony, jak mu mówił, to był nieźle nabzdryngolony, zresztą tak jak zawsze, co podważało wiarygodność jego słów. Mógł się pomylić o komnatę, czy nawet dwie.
Nie mniej cierpliwość i determinacja, jakie zademonstrował, zostały mu wynagrodzone po stokroć, kiedy ujrzał Melody we własnej osobie, trochę zaspaną i mocno poczochraną, ale niezmiennie urodziwą. To zapewnie przez te rude włosy, co dodawały niemałego uroku.
Prędko powstał na równe nogi, zaraz jednak opadając na kolano, niby dla dramatyzmu, ale też dlatego, że zjedzony wcześniej kurczak podszedł mu do gardła. Kurwa, drób Gulltown nawet zza grobu uprzykrzał ludziom życie.
- Dla Ciebie, cna *hik* niewiasto! – zawołał donośnym, tubalnym głosem, instrument opierając o ziemię niczym miecz, przez co wyglądał teraz niczym rycerz składający jakieś poważne śluby. – Me zachowanie *hik* było niegodne rycerskiego stanu, gorsze nawet, niż Żelaznych! – to ostatnie ledwo przeszło mu przez gardło, to też zerknął, czy podobne deklarację zrobiły na dziewczynie wrażenie. – Wybacz mi pani, chociaż ja, gbur i prostak, nie zasługuje na twą łaskę!
Zadeklarował, schylając pokutnie głowę, nie zważając przy tym na kolejne spojrzenia zamkowych mieszkańców. Jego rzępolenie i wątpliwe w jakości śpiewy, musiało obudzić sporo osób, przyciągając też uwagę nocnych wartowników.
- Pijany? Ja? Nonsens, jestem kompletnie trzeźwy! – skłamał dość nieudolnie, albowiem wstając musiał podpierać się bałałajką, która aż jęknęła pod naciskiem.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Wto Sie 04, 2020 11:22 pm

Może to odległość, ale Durwald wydawał się bardzo wstawiony. Nie dziwiła się temu, jeśli pił z Sebastion. Nikt nie wychodził z tego cało. Miała szczęście jeszcze się o tym nie przekonać na własnej skórze.
Skrzyżowała swe ręce i oparła o parapet, wsłuchując się w to, co mówi Durwald. Nijak nie mogła uniknąć tej konwersacji, bo jeszcze darłby się tu całą noc. Musiała za to przyznać, że zaskoczyły ją jego słowa. Przeprosił, i to z jakim uniżeniem. Wyraz twarzy Melody zdradzał wszystko, ale chwilę później potrząsnęła lekko głową i wróciła do siebie.
Nie wiedziała, co powiedzieć. Zastanawiała się nad przeprosinami i z własnej strony. Nie trwało to długo, ponieważ zrozumiała, że jutro wszystko może uciec z pamięci rycerza. A co jeśli nie byłby w stanie przeprosić na trzeźwo? Ta myśl również gnębiła Melody.
- Wybaczam - odrzekła na razie szybciutko. Była świadoma, że mieszkańcy mogą nie być zadowoleni z tego widowiska. Musiała pogodzić się z tym, że ich znajomość wcale może na tym nie zyskać. Wciąż mogą siebie unikać.
Scena zaprzeczenia wyglądała bardzo komicznie.
- No tak, dobrze - przytaknęła, bo kłócenie się o to byłoby bezcelowe. - Ale chyba już czas wracać na zamek, nie sądzisz? Nie możemy tak niepokoić wartowników, jak i innych mieszkańców. Bardzo doceniam Twój występ, ale instrument nawet jest w złym stanie. Musiałeś zdobyć jakiś mało wytrzymały.
Właśnie. Zastanawiało ją, skąd to wziął. Bałałajka nie mogła należeć do niego. Mimo wszystko musiała przyznać, że przeprosił w kulawym, ale wielkim stylu.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Sie 05, 2020 12:16 am

Ku wyraźnemu zadowoleniu (naprawdę wyraźnemu, albowiem wyszczerzył zęby niczym osioł) Durwaldowi, jego przeprosiny zostały zaakceptowane. Przyjął je z autentyczną ulgą, albowiem miał już szczerze dość cichych dni i unikania Lady Grafton, zwłaszcza, że obecnie mieszkali tak blisko siebie. Sebastion specjalnie wybrał komnatę najbliżej tej, która należała do Melody, tutaj również rzucając kilka swoich sugestywnych spojrzeń i uśmiechów.
W sumie sam nie wiedział, czy po trzeźwemu byłby w stanie przeprosić. Znaczy, miał zamiar to zrobić i to już od dłuższego czasu, aczkolwiek jakoś nigdy nie zebrał do tego odwagi, co mu nie leżało. Był przecież cholernym rycerzem, powinien potrafić rozmawiać z pannami, nawet takimi wysoko urodzonymi, cholera.
- Dzięki Ci! Opowieści o twej łaskawości, głosił będę po całym Westeros! – zapewnił, chwiejnie przechodząc do dwornego ukłonu, który wyszedł mu nawet nieźle. Nawet nie zarył twarzą w ziemię, a w jego stanie, zdecydowanie można było zaliczyć to jako plusik.
- UWAGA! Lady Melody właśnie mi wybaczyła! – oznajmił całemu zamkowi, machając przy tym triumfalnie bałałajką, zapewne uszkodziwszy ją jeszcze bardziej.
Trzymając instrument niczym broń, ruszył prędko w stronę jednego z wejść do zamku, spoglądając na schody, teraz zdające się większym wyzwaniem, niż horda szarżujących rycerzy. Dzielnie jednak spojrzał w oczy adwersarza i rozpoczął wspinaczkę, przyklejony do ściany, okazjonalnie pomagając sobie rękami, gdy nogi zawodziły. Tak więc, jeśli Melody wyjrzała ze swojej komnaty, mogła dojrzeć majestatycznego księcia, pokonującego ostatnie schodki na czworaka, ledwo zipiącego. Przez ten pobyt w Gulltown i chlanie z Sebą, trochę stracił kondycje.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Sro Sie 05, 2020 1:22 am

"Plan" się powiódł. Durwald wszem i wobec ogłosił zgodę, a Melody w tym czasie zakryła twarz z zażenowania. Przez rozsunięte palce ręki obserwowała jak odchodzi.
Westchnęła głęboko i prędko wróciła do łóżka.
Błogość miękkiej pościeli nie trwała zbyt długo, ponieważ zorientowała się, że Durwald może nie przeżyć walki ze schodami. Co jeśli już przegrał? Na tę myśli wstała i ruszyła sprawdzić, czy z nim dobrze. Nie chciała go mieć na sumieniu po tak publicznych przeprosinach. Sam wstyd, który przyjdzie do niego następnego dnia, wystarczy.
Wyściubiła nos ze swojej komnaty, najpierw sprawdzając, czy nikogo nie ma. Tak też było. Wyszła i ruszyła w stronę schodów, a tam już ujrzała Durwalda. Nie zwlekała zbytnio.
- Czy to jakiś nowoczesny sposób na szybsze dotarcie na górę? - spytała, będąc już obok mężczyzny. Przykucnęła. - Mamy dwa wyjścia. Pierwsze, jakoś wstaniesz i podeprzesz się o moje ramię. Liczę, że tym samym nie pociągniesz mnie za sobą. Dwa, zawołamy Hagritta i Cię zaniesie niczym księżniczkę. Co nie ma większego sensu, ponieważ naprawdę niedaleko do Twej komnaty. Kilka kroków i już będziesz w "domu". - Uśmiechnęła się, ponieważ Durwald wyglądał teraz przezabawnie. Właściwie trochę się zaśmiała, starając utrzymać jakoś pokrzepiającą wersję. Nie wychodziło, ale nie miała z tym żadnego problemu. - Właściwie... Piłeś z moim bratem, prawda?
Poczekała, aż Durwald złapie dech w piersiach. Musiał na wiele rzeczy sobie pozwalać podczas pobytu w Gulltown.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Sie 05, 2020 9:04 pm

Pijany Burzowiec, rzecz jasna, nie zdawał sobie sprawy z zawstydzenia kobiety, ani też tego, że nazajutrz sam będzie je odczuwał. Odczuwał cudowną błogość, jaką przypisać można było sporej ilości skonsumowanego alkoholu. Tym razem obyło się bez wymiotów, głównie dzięki temu, że wyskoczył z karocy, zanim Seba wcisnąć mógł mu więcej. Miał w końcu ważne zadanie do wykonania, trzeba więc było zachować chociaż szczątkową świadomość!
Odetchnął głośno, ległszy pierw na ziemi, zakaszlał i przymknął na chwilę oczy, uspokajając oddech. Oj, takie libacja nie działały na niego dobrze, a najwyraźniej jedynym sposobem, żeby nie brać w nich udziału w tym nawiedzonym mieście, było unikanie rodzeństwa Graftonów, a najlepiej wszystkich członków tej rodziny. Niestety, od niedawna odgrywał rolę jednego z rodowych rycerzy, to też taka sztuka była awykonalna.
- Owszem. Sposób ten *hik* zwie się na pieska. – odparł, podpierając z pomocą chłodnej, kamiennej ściany, której dotyk trochę go otrzeźwił. Odrobinę tylko, ale to zawsze jakiś postęp. – Dwa *hik* wyjścia? – zadał pytanie, wyraźnie zaciekawiony, wznosząc ciemnoniebieskie oczy na rudzielca. Przywołał szybko twarz tego Hagritta, dopasowując ją do imienia. Raczej nie chciał, żeby znów przytulał go do swojego brodziska, chociaż wydawał się być całkiem miłym. – Jestem księciem, Lady Grafton, nie *hik* księżniczką.
Zauważył trzeźwo, tym samym sugerując, że wybiera zdecydowanie pierwszą opcję. Chwiejnie, acz wytrwale, wzniósł się na w miarę równe nogi, jeszcze podpierając dłonią o ścianę. Zamroczyło go odrobinę, ale szybko doprowadził się do porządku, wspierając na Melody, na tyle, na ile mógł. Nie chciał jej przypadkiem zgnieść, bo by niezłe zamieszanie było.
- Eee.. obawiam się, że *hik* tak. Swój chłop, całkiem niezłe *hik* opowiada historie, ale strasznie mocną głowę ma.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Sie 09, 2020 11:39 pm

Dwunasty dzień trzeciego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
późne popołudnie

Cóż, Durwaldowi zdecydowanie dwa razy nie trzeba było powtarzać. Nim Lady Grafton się obejrzała, została zgarnięta z ziemi w silne ramiona Księcia Burzy i utulona do szerokiej piersi.
Krok miał szybki, jakby wcale nie niósł ze sobą dorosłej kobiety. Oczywiście, musieli przejść przez kilka znajomych Mel skrótów i obejść, nie chcąc przypadkiem natrafić na członków służby, lub też straży, przez których plotki mogły roznieść się bardzo szybko. Nie był pewien, czy dziewczyna chciała wysłuchiwać historyjek o romansie z księciem w swoim rodzinnym zamku, gdy on walczył na Stopniach z piratami.
Wreszcie, znaleźli się w należącej do niej komnacie, gdzie nie musieli specjalnie martwić się o brak prywatności. Pomimo ograniczonej ilości czasu, jaki mogli przeznaczyć na przyjemności, Durwald postarał się, by ich pierwszy stosunek nie był pośpieszny i nerwowy, jakby byli jedynie parą kochanków, spędzających ze sobą tylko pojedynczą noc. Jak na takiego dryblasa, którego ciało upstrzone było bliznami mniejszymi i większymi, potrafił być bardzo cierpliwy, oraz delikatny, upewniając się, iż nie skrzywdzi Melody swoimi łagodnymi czułościami.
Oczywiście, żadne z nich nie chciało, ani nie było gotowe na wychowanie dziecka, w dodatku urodzonego, jako pozamałżeński bękart. Będąc szczerym, książę nie pamiętał juz, jak to działało i czy ślub mógł „potwierdzić” pochodzenie podobnego dziecka. Z łóżka obserwował więc Mel, przechodzącą przez proces parzenia i konsumowania księżycowej herbatki, którą najwyraźniej miała pod ręką. Cóż, była to znacznie łatwiejsza opcja, niż wstydliwa rozmowa z tutejszym maesterem, czy poszukiwanie jakiejś leśnej wiedźmy, czy innego cholerstwa.
Czas wypłynięcia zbliżał się jednak nieubłagania, a Durwald nie miał wyjścia i musiał już się zbierać, jeśli nie chciał zostać w Gulltown. Z ciężkim westchnieniem sięgnął po koszulę i bryczesy, wciągając je prędko na siebie.
- Muszę już iść, Mel. - rzucił krótko ze smutnym uśmiechem, wciskając jasny materiał w spodnie. – Statek niedługo wypływa.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Czw Sie 13, 2020 10:45 pm


Przed zaparzeniem herbaty Melody przybrała na siebie lekkie okrycie i ruszyła do stolika. Kiedy Sebastion dowiedział się, że dziewczyna może mieć prawdopodobnego kochanka, od razu wyposażył ją w dożywotni zapas. Okazało się to całkiem przydatne.
Jeszcze jakiś czas temu myślała, że do nikogo nic nie poczuje. Co teraz zdawało się zupełnie głupie. Głównie ze względu na to, że Melody była młoda. Los dosyć szybko pokazał, że się myliła.
Nie spodziewała się też, że już w dzień wyznania swych uczuć straci dziewictwo. Jedynym wytłumaczeniem był rychły wyjazd Durwalda i nagły natłok wszystkich możliwych emocji. Chociaż nie chciała brać tego pod uwagę, to mógł być ich ostatni dzień razem. Nie żałowała w tej chwili niczego i wiedziała, że na pewno nie stanie się tak i w przyszłości. Spędziła z nim wieczór, którego nigdy nie zapomni. Dodatkowo nie miała też powodu, by składać zażalenia.
Kiedy wypiła herbatę, usłyszała niemiłą wiadomość, którą zwiastowała już wcześniej cisza. Na tę wieść poczuła ucisk w brzuchu, a do oczu zaczęły powoli napływać łzy. Dzięki temu, że okno było zakryte firaną, mogła ukryć te oznaki smutku. No, przynajmniej łzy, które powstrzymała, zanim zaczęły spływać po policzkach. Wzięła głęboki oddech i nagle wpadła na pomysł.
- Pójdę z Tobą - stwierdziła, zaczynając się prędko ubierać. - Muszę pożegnać brata, to czemu nie przy statku.
Uśmiechnęła się do Durwalda ciepło i położyła dłoń na jego policzku, po czym stanęła na palcach, by oddać ostatni pocałunek przed wyjazdem.
Chwilę później, w lekkich odstępach czasowych ruszyli w stronę portu, by po drodze jeszcze natknąć się na siebie przy bramie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Sie 26, 2020 10:23 pm

Pierwszy dzień dziewiątego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
późnym wieczorem

W Gulltown byli już od kilku dni, gdy Durwald zauważył, że coś tu jest nie tak. Po paru miesiącach spędzonych razem, głównie na chyboczącym statku, zbliżyli się na tyle, aby spać w jednym łóżku, używając znacznie bardziej komfortowej komnaty Melody. Książę niewiele miał tutaj do roboty, głównie spędzając czas na dziedzińcu, cierpliwie szlifując swe umiejętności bojowe, czasem jedynie wpadając do Seby, żeby wychylić z nim kilka kufli. Mimo, że ich relacje się ociepliły, trzeźwo unikał dłuższych popijaw, nie wspominając już o wsiadaniu do karocy z pijanym Hagrittem za woźnicę. W końcu, jakby za każdym razem w ten sposób wracali do zamku, to w Gulltown prędko zabrakłoby magazynów.
No, ale tutaj nie rozchodziło się tutaj o Sebastiona, a o jego młodszą siostrę. Mel najwyraźniej potrzebowała w życiu odrobinę adrenaliny, z jakiegoś powodu parając się.. kradzieżą. Tak, siostra potężnego Lorda, który pieniędzmi rzucał, jak gdyby złoto mógł produkować, okradała ludzi. W jaki sposób się o tym dowiedział? A no w taki, że spędzając rekreacyjnie czas w Pentos, została nad jednej z tych kradzieży przyłapana. Mieli już właściwie wypływać, lecz pani kapitan ani widu, ani słychu. W takim więc razie, Durwald posłał jednego z najemników, żeby wybadał sprawę i jakież było zaskoczenie, gdy pani jego serca, miłość jego życia, osóbka w oczach księcia tak nieskalana, że aż szok, znaleziona została w tutejszych lochach, skąd wykupiona została przez ser Johna, jej partnera w zbrodni.
Rzecz jasna, burzowiec natychmiast wymógł na niej obietnice, iż więcej się to nie powtórzy. Coś tam pomruczała, coś tam przyrzekła i uśpiła czujność mężczyzny, która obudzona została dopiero tutaj, w jej rodzimym mieście. Człek wraca spracowany po ciężkim dniu obijania gąb rycerzy na służbie Lorda Graftona, a ta jakaś taka spocona, zdyszana i czerwona na twarzy. Nawet do głowy przyszło mu, że wdała się w brata, a więc gdy już zasnęła, sprawdził szafę od góry do dołu, w poszukiwaniu jakiegoś wypierdka, coby mu mordę porządnie obić, dopiero później przypominając sobie o poprzednich przewinieniach Lady Grafton.
Tak więc, gdy już wszystkie szufladki w mózgu wsunęły mu się na miejsce, postanowił zastawić na nią pułapkę. Wpadł do komnaty wcześniej niż zwykle, zdmuchnął wszystkie świecę, zdjął koszulę i położył się w łóżku z rękami skrzyżowanymi na piersi, czekając, aż powróci.


Ostatnio zmieniony przez Durwald Durrandon dnia Czw Sie 27, 2020 10:36 am, w całości zmieniany 1 raz
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Czw Sie 27, 2020 10:32 am

Ostatnie miesiące dla Melody były jedną wielką przygodą. Odwiedziła Volantis, Tyrosh, Myr i Pentos. Zachciało się dziewczynie również popłynąć do Braavos. W tych miejscach nie tylko obcowała z inną kulturą, ale rozwijała swą pasję. Nie była nią bowiem lutnia, a kradzież. Nocą, w czarnym i wygodnym ubraniu z kapturem, przemierzała ulice za łupami. Zawsze jednak miała przy tym konkretny cel. Chciała pomagać tym, którzy nic nie mieli lub coś zostało im niesłusznie zabrane. Nie wiedziała, czy robi to z dobroci serca, czy też samolubnego poczucia celu i możliwości posiadania wpływu na cokolwiek. Prawdopodobnie chodziło o wszystko.
Pomijając to, że początki były niezmiernie trudna, raz została złapana i musiała odbyć niezbyt przyjemną rozmowę z Durwaldem, mogła uznać wyprawę za udaną.
Dzisiejszego wieczoru znów miała małą przygodę. Zwyczajowo trudno było kraść w rodzinnym mieście, ponieważ Sebastion był dosyć szczodry. Tyle że przestępcy są wszędzie. Dwóch dosyć młodych osobników zabrało ostatnio bezbronnej staruszce pamiątkę po jej mężu. Betty, którą znała już od dawna, poprosiła Lady Grafton o przysługę. Przyjęła zadanie praktycznie od razu. Wkradła się tej nocy do domu rzezimieszków i zabrała łańcuszek. Było to niezmiernie łatwe, bo obaj leżeli zapici w trupa.
Rudowłosa teraz stała już przed swą komnatą, ubrana zwyczajnie, bowiem swój płaszcz wrzuciła do torby. Wyglądała na zmęczoną, co było zasługą drugiej przysługi. Betty poprosiła ją, aby poprzesuwała jej meble. Rudowłosa nie miała zbyt wiele siły, więc myślała, że padnie. Nie potrafiła jednak odmówić staruszce.
Kiedy weszła do komnaty, ruszyła w stronę szafy, aby odłożyć rzeczy. Pamiętała rozkład swego pokoju, więc nie potrzebowała światła.


Ostatnio zmieniony przez Melody Grafton dnia Czw Sie 27, 2020 11:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Sie 27, 2020 11:33 am

Durwald nie mógł wiedzieć, że pobudki Melody były, w gruncie rzeczy, całkiem szlachetne. Jako rycerz, który sam wielokrotnie prostaczkom pomagał, zapewne wsparłby podobną inicjatywę, nawet jeśli wciąż nie do końca popierał kradzież, zwłaszcza tutaj, w Gulltown. Była przecież siostrą Lorda, mogła więc spokojnie postulować u swego brata o podjęcie legalnych prób zajęcia się tutejszymi złodziejaszkami. Ostrzejsze kary, może jakiś specjalny hufiec strażników, zajmujący się ich wyłapywaniem.. No, ale, że robiła to z przyjemności, a nie zwykłego szlacheckiego kaprysu, też nie wiedział.
Czekał i czekał, natomiast noc nieuchronnie zapadała. W międzyczasie, zdołał obmyć się czystą wodą, przekląć co najmniej tysiąc razy i trzykrotnie wyjrzeć na korytarz, czy przypadkiem już nie idzie. Wreszcie, wskoczył pod kołdrę i tak postanowił czekać, aż dziewczyna pojawi się w swojej komnacie, już wyobrażając sobie wszystkie oskarżenia, jakimi ją obrzuci.
Niczym jeleń na rykowisku, zastrzygł uszami, nasłuchując, gdy wreszcie drzwi zaskrzypiały i smukła postać wkradła się do komnaty. Gdyby nie wiedział kto to, pomyślałby, że jakieś złodziej wkradł się do zamku. Z przymkniętymi na wpół oczami, poczekał spokojnie, do momentu, gdy była odwrócona do niego plecami..
- A gdzie to chodzi się po nocy?! – zawołał donośnym głosem, skoczywszy na równe nogi, biorąc się pod boki niczym żona, oczekująca swego męża alkoholika. Po chwili jednak, zmuszony był podejść, dość niezręcznie, do świec, bo głupio jakoś tak, opierdalać kogoś w ciemności. Chwilę zajęło mu ich rozpalanie, a jedyne co mogła usłyszeć Melody, to ciche przekleństwa, gdy kilkukrotnie oparzył sobie palce. Wreszcie światło zapłonęło, ukazując gniewne, książęce oblicze.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Czw Sie 27, 2020 12:07 pm

Melody jedynie lekko drgnęła z przestraszenia, ponieważ od razu poznała głos Durwalda. I kogo innego mogła spodziewać się w swojej komnacie? Właściwie, zdała sobie sprawę, że Sebastion mógłby użyć tego pomieszczenia pod nieobecność właścicielki, aby pozdradzać sobie żonę. Nagle odetchnęła z wielką ulgą i szybko odgoniła najczarniejsze myśli, jakie mogą przyjść do człowieka.
Kiedy ona zastanawiała się nad odpowiedzią, Durwald niemrawie próbował odpalić świecę. Przekleństwa z lekka ją rozśmieszyły, więc szybko odchrząknęła, zanim stała się światłość.
- Więc... - zaczęła powoli, zastanawiając się nad tym, co powinna zrobić. Nie za bardzo chciała kłamać, ale Durwaldowi zdecydowanie nie podobało się to, że kradnie. - Staruszka Betty miała problem w domu, więc przyszłam do niej. Okazało się, że musiałam poprzesuwać meble - odrzekła i uśmiechnęła się niewinnie. Nie skłamała, choć same słowa wydawały się dosyć niewiarygodne.
Na tym zakończyła na tę chwilę i stała tak, czekając na reakcję. Wiedziała, że wkurzy się tylko bardziej. Miała jednak nadzieję, że wyjawi swe oskarżenia. Nie chciała się odsłaniać przedwcześnie, nie wiedząc na czym stoi dokładnie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Sie 27, 2020 12:26 pm

Z pewną satysfakcją obserwował zaskoczenie na uroczej buzi dziewczyny, gdy wreszcie oświetliło ją nikłe światło świec. Skrzyżował ręce na piersi, stukając stopą o podłogę, mrużąc przy tym podejrzliwie oczy. Wysłuchał wytłumaczenia, jakiegoś takiego słabego, jeśli miał być szczerym. Nawet na niego coś takiego by nie zadziałało.
- Staruszka Betty, tak? Problem w domu, tak? Przesuwałaś meble, tak? – zalał Graftonówne pytaniami. Z drugiej strony.. niby twarz miała jakąś tak zarumienioną, zdyszana była jakaś i spocona chyba, chociaż w ciemności to trudno dojrzeć było. Może faktycznie meble przesuwała? Ale, ale.. takie objawy również i przy innych chorobach miejsce miały!
Może tu wcale nie chodziło o żadne złodziejstwo, ha? Może to wszystko na poczekaniu wymyślone zostało i dlatego teraz tak kręciło? Nagle, wszystko zaczęło do siebie pasować. Dlatego taka zarumieniona powracała i spocona! Do lochów ją złapali, ta jasne.. To pewnie ten Wick cholerny, szubrawca pierdolony, huncwot jebany. Zawsze obok niej! Normalnie nawet się pocałować w spokoju można. Niby był jej zaprzysiężoną tarczą, ale co to za rycerz, co na złodziejstwo pozwala? Niechybnie mu Melody poderwał! Rogi mu dorabiał! A on przecież drugiej pary nie potrzebował, bo jedne już na herbie miał.
- Zdradzasz mnie, tak? – zapytał nagle, wpatrując w nią gniewnie. Oj, teraz to już mu się nie wywinie, teraz to już wiedział wszystko! Gdyby nie miał tak mikrego dobytku, to pewnie zacząłby się już pakować, a tak tylko stał, wpatrując się w nią, czekając na wyjaśnienia. Poza tym, wcześniej jeszcze musiał temu złamasowi mordę obić, potem uchlać się w trzy dupy i dopiero wtedy zawinąć się z Gulltown.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Melody Grafton on Czw Sie 27, 2020 4:49 pm

Durwald zdecydowanie nie wyglądał na przekonanego. Prawdopodobnie, gdyby usłyszała coś podobnego, zareagowałaby tak samo sceptycznie. Westchnęła tylko. Zamierzała przyznać się, że wyjście łączyło się nie tylko z przesuwaniem mebli, ale też kradzieżą. Jednak tak bardzo nie chciała powtarzać tej rozmowy, ostania była męcząca. Melody też nigdy nie była przyzwyczajona do tłumaczenia się. Zazwyczaj nikogo nie interesowało, co robi. Czuła się przez to trochę zapomniana, ale przyzwyczaiła się do posiadania własnego świata. Nigdy nie musiała go z nikim dzielić.
Durwald zbyt długo nie zwlekał z oskarżeniami, a Rudowłosa początkowo tylko zmarszczyła brwi i posłała mu pytające spojrzenie. Nie odpowiadała od razu, tylko próbowała przeanalizować, skąd wzięły się u niego te podejrzenia.
- Nie, nie zdradzam Cię - odrzekła, choć wiedziała, że takie zapewnienie może nic nie znaczyć dla mężczyzny. - Skąd w ogóle taki pomysł? - spytała, lekko oburzona. Czyżby chodziło o ser Wicka? Tak bardzo był o niego zazdrosny? A może to ona sama sprawiała takie nieszczere wrażenie?
Nie za bardzo mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Mężczyzna miał już z nią konfrontację na temat kradzieży, więc skąd wziął inne wnioski? Nie zamierzała się tłumaczyć, dopóki nie usłyszy konkretnych dowodów.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Sie 27, 2020 6:55 pm

Durwald, biedak, doprawdy był zdewastowany, przekonany, że kobieta, której swe serce darował, wyrwała mu je z piersi i porządnie je zdeptała. I to takimi buciorami okutymi, jakie noszone były do bitwy przez rycerzy. Książę już planować zaczął swój wyjazd. Wskoczyć na statek i wypłynąć, tak, tak. No właśnie, tylko gdzie? Powrócić do Końca Burzy? Rozpocząć ponownie podróże po Westeros? A może całkowicie porzucić swój rodzinny kontynent i przepłynąć przez Wąskie Morze. Nie, nie był to dobry pomysł. Owszem, potrafił już płynnie mówić w wysokim Valyriańskim, jednak tą, która go tego nauczyła, była właśnie Melody, a trajkotający w tym języku obcy najpewniej by mu o niej tylko przypominał.
Począł wędrować w te i z powrotem z dłońmi zaplecionymi za plecami, przemyślając wybory, jakie miał przed sobą. Ponownie przystanął dopiero, kiedy postanowiła mu odpowiedzieć, ponownie biorąc się pod boki.
- Skąd? Jeszcze mnie pytasz? – zawołał, dramatycznie wyrzucając dłonie w górę. Powodów było przecież tysiące, każdy głupi mógłby to zauważyć! – Przez całą naszą podróż, znikałaś gdzieś na długie godziny, tylko w towarzystwie ser Johna, zawsze wracając jakaś taka zarumieniona, jakaś taka spocona, rozczochrana i z ubraniami pominiętymi, jakby Cię ktoś pod kołami wozu przeciągnął! – mówił, coraz bardziej się nakręcając i podnosząc głos. – A potem ta cała farsa, z kradzieżą. Akurat! Po co siostra tak rozrzutnego Lorda, jak Sebastion, miałaby kraść? Hmm?! I zawsze z ser Johnem u boku! Wykupił, wykupił.. Wynoszę się stąd w cholerę.
Burknął jeszcze głośno, zgarnął części ubrań, jakie tutaj pozostawił, po czym ruszył w stronę drzwi, mając zamiar porwać swój rynsztunek ze zbrojowni, zabrać konie ze stajni i czym prędzej wypłynąć. Do rana mógł spokojnie przeżyć pod drzewem, jak kiedyś!
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Komnata Melody Empty Re: Komnata Melody

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach