Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Ogrody

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Ogrody - Page 3 Empty Ogrody

Pisanie  Findis Arryn on Pią Maj 15, 2020 6:46 pm

First topic message reminder :

***
Findis Arryn
Findis Arryn

Liczba postów : 206
Data dołączenia : 08/05/2020

Powrót do góry Go down


Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Edwyn Tarth on Nie Sie 02, 2020 2:05 pm

12.03.10 PZ
Po rozmowie z Sebastionem

Po jakże interesującej rozmowie i pertraktacjach z Sebastionem Graftonem lordem Gulltown, Edwyn w końcu mógł udać się na spacer po zamku, w poszukiwaniu Melody, jego młodszej siostry. Cel poszukiwań był prosty, według słów Sebastiona, dziewczyna sama miała zdecydować, czy chciałaby związać się z lordem Tarth, Edwyn planował więc ją odnaleźć i pokazać się z jak najlepszej strony.
Lord przeszedł niejako cały zamek, był w Wielkiej Sali, Sali Tronowej i pomniejszych komnatach, ale nigdzie nie mógł jej znaleźć. Przez moment, przewinęło mu się, że całkiem możliwe jest to, że po prostu gdzieś wyruszyła, tak jak mówił Sebastion. Edwyn nie tracił jednak nadziei i pytał o Melody, różnych przechodniów, a nuż któryś wiedział, gdzie można ją znaleźć. I cóż, tak właśnie było, jeden strażnik widział ją wcześniej, jak szła w stronę ogrodów. Było to jedyne miejsce, o którym Tarth nie pomyślał. Podziękował strażnikowi i wręczył mu srebrnika ze swojej sakiewki za pomoc, a potem udał się wraz z przewodnikiem we wskazane mu miejsce.
Po dotarciu do ogrodów rzeczywiście była tam jakaś dziewczyna. Edwyn upewnił się jeszcze u przewodnika po zamku, który go ciągle prowadzał, czy to Melody i wówczas go odesłał, również sowicie nagradzając. Tarth poprawił rękawy, wygładził materiał na piersi i zakręcił wąsa, po czym podszedł do niewiasty i się skłonił.
- Lady Melody jak mniemam? - zapytał i się uśmiechnął. - Nazywam się Edwyn Tarth czy mogę dołączyć do Lady?
Edwyn Tarth
Edwyn Tarth

Liczba postów : 226
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Nie Sie 02, 2020 10:49 pm

Melody siedziała na jednej z ławek, trzymając lutnię w ręku. Trochę pogrywała i nuciła, jednak co chwilę robiła kwaśną minę. Za nic nie mogła przypomnieć sobie melodii, którą grał ostatnio starzec na rynku. Powoli zaczynała wątpić w swe możliwości. Co jeśli nie posiadała takiego talentu, jaki jej wmawiano?
Rudowłosa w zamyśleniu spoglądała na swój instrument, więc dopiero, kiedy usłyszała słowa mężczyzny, odwróciła się zdziwiona. Była pewna, że jest sama.
Jak tylko powiedział kim jest, szybciutko wstała i otrzepała się. Właściwie nie było potrzeby, ponieważ nie miała na sobie żadnych wytwornych ubrań. Jak zwykle od rana hasała w białej koszuli i brązowych spodniach po zamku.
- T-tak - odrzekła lekko zdezorientowana. - Miło mi poznać. Lord chciał się przejść po ogrodach?
Poczekała na odpowiedź, mając w zanadrzu następne pytanie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Edwyn Tarth on Wto Sie 04, 2020 2:01 am

Melody wydawała się nieco zdenerwowana nagłym pojawieniem się obcego mężczyzny, co też Edwyn od razu zauważył. Przystanął więc o krok dalej, niż zamierzał i próbował wyjść na uprzejmego człowieka, który na pewno nie miał jakichś złych zamiarów. Uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny, gdy ta zgodziła się na jego towarzystwo i zapytała, czy Tarth chciał przejść się po ogrodzie.
- Dziękuję. Cóż, jeśli Lady będzie mi towarzyszyć, to jak najbardziej chętnie przeszedłbym się po tak pięknym miejscu. - odparł i jeśli Melody chciała się przejść, Ed towarzyszył jej w przechadzce, a jeśli nie, również wtedy Tarth przystanął w jej pobliżu i zaczął mówić, to co zamierzał poruszyć od początku.. - Właśnie spotkałem się z lordem Sebastionem, intrygujący człowiek. Szczęśliwie podpisaliśmy umowy handlowe i porozumieliśmy się w innych kwestiach. Jedną z nich była... - zawahał się na chwilę, chcąc ugryźć temat z jak najlepszego miejsca. - Lady wybaczy moją bezpośredniość, ale uważam, że w takich tematach właśnie takim należy być. Słysząc wieści o Twej urodzie i przymiotach, a także mając na względzie to, co mogą zyskać nasze rody, poprosiłem Twego brata o Twą rękę, Pani. - przystanął i spojrzał jej w oczy. - Lord Sebastion postanowił pozostawić tę decyzję Tobie Pani. A więc przychodzę. - uśmiechnął się i w niepewności zaczekał na jej odpowiedź, na koniec dodał tylko jedną rzecz.
- Zrozumiem, jeśli odrzucisz moje zaloty i nie będę miał tego za złe nikomu z Twej rodziny, Lady.
Edwyn Tarth
Edwyn Tarth

Liczba postów : 226
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Sro Sie 05, 2020 12:45 am

I tak oto ruszyli na przechadzkę. Melody zostawiła swój instrument przy ławce. Wiedziała, że na pewno jest bezpieczny. Najwyżej, jak to zazwyczaj bywało, służka odniesie go do właściwej komnaty. Rudowłosa już parę razy zapomniała o nim.
Ku zdziwieniu Melody, mężczyzna zaczął odpowiadać na wszystkie pytania, jakie chciała mu zadać.
Zaczął od tematu jej brata, jak i interesów. Nazwał go intrygującym. Sprytnie, pomyślała, zważając na to, iż tego słowa używa się nie chcą opisać osoby bardziej precyzyjnie. Od razu uznała, że ma wobec niego mieszane oduczucia. Tak wyglądało prawdopodobieństwo. Miałaby większe wątpliwości co do tego, gdyby użył sformułowania "pozytywnie intrygujący" czy coś takiego. W gruncie rzeczy i tak nie miało to żadnego znaczenia.
Na drugą omawianą kwestię, uniosła brew pytająco. Podświadomie wiedziała, co nadchodzi. Rozmówca zdecydował się, mimo swojej bezpośredniości, iść z deka dłuższą drogą. Nie przepadała za tym, ale nie zamierzała przerywać.
Poczuła się odrobinę zawstydzona, kiedy spojrzał jej w oczy, lecz odchrząknęła i powróciła do normy. Nie mogła pozwolić się tak łatwo złamać.
- Po pierwsze, dziękuję za komplement, choć te wieści do mnie nie doszły aż do teraz - zażartowała, dając znak, że nie działają na nią takie podchody. Jednocześnie liczyła, że nie uraziła tym lorda. - Dziękuję również za wyrozumiałość, panie - to już powiedziała całkowicie szczerze. - Zapewne wie lord, jaką rzadkością jest taka wolność wyboru. Mam szczęście, że mój brat nie oczekuje ode mnie tego, co właściwie powinien. Myślałam o tym, co zrobię w przypadku propozycji zamążpójścia. I nie chcę zgodzić się na małżeństwo polityczne, gdzie nawet nie znam swojej swego przyszłego męża. Czułabym, że marnuję swą szansę. Jednak nie zaprzeczę, że doceniam propozycję, ponieważ lord jest idealną partią.
Zastanawiała się, co też mężczyzna zrobi. Pewnie już sama myśl o tym, że to siostra lorda ma zdecydować o swoim losie go zaskoczyła. Nie mógł przygotować się na taką ewentualność. Może uzna, że dalsza rozmowa jest bezcelowa? Czy też będzie nadal próbował? Mimo wszystko Melody zaliczy to do ciekawszych wydarzeń w swoim życiu. W końcu to była pierwsza taka propozycja.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Edwyn Tarth on Czw Sie 06, 2020 11:41 pm

Teraz przyszła jego kolej, na wysłuchanie słów Melody, która na początku postanowiła zażartować. Edwyn naturalnie się uśmiechnął i pokręcił głową w zaprzeczeniu, gdyż takie plotki rzeczywiście miały miejsce.
- W Królestwie Burzy, na ucztach często dyskutuje się o dzierlatkach na wydaniu. - podsumował z uśmiechem i później się już nie odzywał, żeby w pełni wsłuchać się w zdanie młodej dziewczyny. Odpowiedź, nieco go zdziwiła, to fakt, w końcu wiele młodych kobiet, dużo było oddało za to, żeby móc związać się z lordem i to w końcu nie byle jakim. Tarth się uśmiechnął, raz jeszcze spojrzał w oczy dziewczyny i odrzekł.
- W porządku, ma to dla mnie sens. W takim razie pozwól Lady, że zaproponuję coś innego. Spotkamy się raz jeszcze, gdy wrócę z wojny, spędzimy ze sobą więcej czasu, pokażę Ci Tarth i się lepiej poznamy, wówczas podejmiesz decyzję. - uśmiechnął się na koniec i jedyne co mu zostało, to zaczekać na jej reakcję. Jeśli taki układ nie przypadł jej do gustu, to cóż, Edwyn grzecznie podziękował, porozmawiał z Melody o jakichś błahostkach i wówczas odszedł, nisko się kłaniając.
Edwyn Tarth
Edwyn Tarth

Liczba postów : 226
Data dołączenia : 05/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Pią Sie 07, 2020 12:04 am

Miała świadomość, że ludzie prowadzą takie dyskusje. Dziwiła się po prostu, że wychodzi na taką urodziwą. Przypuszczała, że chodzi o włosy, może o oczy, albo o inne cielesne atuty. Ubierała się często bardziej jak młodzieniec niż panienka, więc zarysy jej ciała były mocno widoczne. Z drugiej strony, na ucztach ubierała suknie. Musieli to wyolbrzymić. Była tego pewna.
Jak przypuszczała, poglądy dotyczące małżeństwa zdziwiły lorda. Melody też doznała tego uczucia, kiedy Tarth uśmiechnął się. Wyglądało to bardzo naturalnie. Chwilę później znów spojrzał w jej oczy.
Propozycja brzmiała naprawdę sensownie. Wiedziała, że nie zaszkodzi poznać się lepiej. Czuła odrobinę zobowiązana wobec rodu, więc cień szansy mogła ofiarować.
- Dobrze, brzmi to logicznie - po głębokim zamyśleniu odpowiedziała. - Poza tym, i tak planowałam wyjechać. - Odwzajemniła uśmiech, choć wciąż czuła się zakłopotana.
Porozmawiali jeszcze chwilę, a później pożegnała lorda.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Sie 07, 2020 12:19 am

Dwunasty dzień trzeciego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
popołudnie

Ostatnie kilka dni były dla księcia czasem prawdziwych zmian. Z jego ojczyzny dotarły wieści o panoszących się tam piratach, doszczętnym spaleniu, oraz złupieniu Cheering Town, miejsca, gdzie swego czasu poznał mentora, przyjaciela i poniekąd drugiego ojca, Broma. Trudno było znieść kolejne upokrzenie ich rodu, a więc chodził cały nabuzowany, dwukrotnie pozbawiając innych rycerzy przytomności podczas sparingów na dziedzińcu. Z jednej strony, chciał wyjechać, ponownie zobaczyć Koniec Burzy i przekonać Arreca, że musi podjąć stanowcze kroki, albowiem ich ród powoli stawał się pośmiewiskiem Westeros. Ich ojciec pewnie przewracał się w grobie.. No nic. Z drugiej strony, coś trzymało go tutaj, w Gulltown. Trudno było przyzwyczaić się do życia w jednym miejscu, a  jednak obecność Lady Melody, czy Lamberta i nawet Seby, znacznie mu to ułatwiała.
Nic więc dziwnego, że decyzje o wyjeździe podjął dopiero wraz z pojawieniem się Lorda Szafirowej Wyspy, który szybko rozpoznał w wędrownym rycerzu swego księcia. Widzieli się kiedyś, dawno temu, w innym życiu i najwyraźniej obaj zapamiętali swoje twarze. Edwyn obudził w nim patriotyczny obowiązek – był, kurwa, członkiem rodziny królewskiej. Jego obowiązkiem było chronienie krajan przed ich przeciwnikami, w tym też panoszącymi się za bardzo piratami.
Wkrótce cały zamek dowiedział się o prawdziwej tożsamości poczciwego, przyjaznego Waldera. Sebastiona już odwiedził, Lambert miał wypłynąć wraz z nimi, ale Melody.. cóż, wolał, żeby ona dowiedziała się o tym od niego samego, nie jakiejś służki, czy rycerza. Nie do końca wiedział dlaczego, lecz po prostu wydawało się być to właściwym wyborem.
Trochę zajęło mu jej znalezienie. Od razu powinien był się domyślić, że zapewne będzie brzdąkać na lutni gdzieś w ogrodach, nie mniej dostał cynk od służki, zachowującej się jakoś tak inaczej. Pewnie plotki dotarły również i do niej.
Cichym krokiem wszedł do ogrodów, skradając cicho i wytężając słuch, dopiero po chwili wychwyciwszy odgłosy ładnej, słodkiej melodii i znajomego mu śpiewu, znacznie lepszej, niż cokolwiek wyczyniał on sam. Przystanął za ławkę, pozwalając, żeby dokończyła swój mały występ. Dopiero wtedy otworzył usta.
- Ładna pieśń.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Pią Sie 07, 2020 12:47 am

Dni płynęły ostatnio dosyć monotonnie. Tym razem była to odmiana, ponieważ od przyjazdu Lamberta i Durwalda, nie mogła się nudzić. Od tamtej pory spędzała z nimi wiele czasu. Przyzwyczaiła się do tego. Nawet za ich namową przestała wkurzać się na Sebastiona, potem znów zaczęła i znowu przestała. Próbowała również jeździectwa, co wciąż było ciężkim zadaniem.
Przez ostatnie dni zauważyła, że Durwald zaczął się dystansować. Znała powód, ponieważ do niej również doszły słuchy o tym, co działo się na Ziemiach Burzy. Jednak nie zdecydowała się z nim porozmawiać. Była pewna, że ma na to czas.
W tej chwili potrzebowała go, by rozmyślać. Tego dnia spotkała się z lordem, dostając ofertę małżeństwa. Niby powinna być zadowolona. Edwyn Tarth zdawał się być dobrym człowiekiem, lecz nie widziała siebie w tej roli. Napawało ją to niepokojem.
Była również zasmucona, ponieważ Lambert miał wyjechać. Gdyby miała na to jakikolwiek wpływ, wolałaby, żeby został. Myślała, że zrezygnuje z podróży na odrobinę dłuższy okres czasu. Poza tym, wyprawa na piratów była niebezpieczna.
Nie znosiła być kobietą, która czeka na swych braci, czy też mężczyzn. Bezczynność dobijała ją najbardziej.
Te wszystkie zmartwienia kłębiły się w jej głowie. Nie mogła skupić się dostatecznie na grze i śpiewie. Wydawało się rudowłosej, że brzmi jakoś gorzej.
Kiedy już przestała grać, usłyszała głos i odskoczyła. Nie zauważyła Durwalda, zaskoczył ją tak samo, jak Tarth. Melody poirytował sam fakt.
- Dziękuję - rzekła lekko nadąsana. - Ładnie to tak skradać się? To, że czasem odlatuję swoimi myślami nie znaczy, że można doprowadzać mnie za każdym razem do zawału.
Siedząc, przekręciła się w stronę Durwalda, kładąc ręce na oparciu.
- Znudziło Ci się bicie biednych rycerzyków? - spytała uznając, że to ciekawsze pytanie, niż "jak ci minął dzień".
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Sie 07, 2020 1:03 am

Zaśmiał się przyjaźnie, widząc, jak dziewczyna odskakuje od niego niczym oparzona. Ostatnimi czasy, całkiem nieźle szło mu podchodzenie do ludzi niezauważonym. Chyba miał do tego jakiś naturalny talent, czy coś.
- Wybacz, Mel, nie chciałem przerywać Twojego występu. – przeprosił, odwracając prędko wzrok. Zastanawiał się, jakby tu delikatnie przekazać, że Lambert nie jest jedynym, który wyjeżdża wraz z Edwynem, aby przynajmniej chwilowo zwalczyć piratów na Stopniach. Zapewne szybko zalęgną się tam nowi, nie mniej nie mogli puścić płazem ataków na wybrzeża Ziem Burzy.  Poza tym, łatwiej było radzić sobie z nimi, gdy nie byli dowodzeni przez tak niesławnych kapitanów, jak Rudobrody.
Szukał i szukał magicznego sposobu, przez długie chwilę ignorując zadane pytanie. W końcu, zwrócił się gwałtownie w jej stronę.
- Wyjeżdżam. – wyrzucił z siebie, odetchnąwszy zaraz z ulgą. Poruszył się, przechodząc wokół ławki, aby zająć obok niej miejsce. Poprosił już służbę, żeby przygotowali do wyjazdu wszystkie jego rzeczy, w tym nową zbroję, sprezentowaną mu przez Sebastiona, oraz wojennego ogiera z tutejszych stajni, również będącego podarkiem. Lord Grafton chyba go polubił, skoro wyłożył na to wszystko pieniądze.
- Spotkałem się z Lordem Edwynem Tarth. Załatwiał tu jakieś sprawy z Twoim bratem, nie wiem do końca, o co chodzi. – wyjaśnił naprędce, ze spuszczonym wzrokiem. Sytuacja była dla niego trudna. Niegdyś przysiągł, że nie powróci do Ziem Burzy, póki nie oczyści się z grzechów przeszłości, poniekąd więc te słowa rzucone zostały na wiatr. Ale.. cóż, to mogła być szansa, żeby odkupić winy, wspomagając żołnierzy Szafirowej Wyspy umiejętnościami, jakie zdobył przez lata podróży po całym Westeros. Nie mógł znowu zawieść. – Ruszamy przeciw Rudobrodemu. Statek wypływa już dziś.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Pią Sie 07, 2020 12:44 pm

Durwald zdecydowanie nie przeprosił za to, co powinien. No cóż, przynajmniej dobrze się przy tym bawił. Rudowłosa już planowała, jak tu się odegrać, początkowo nie zwracając uwagi na nietypowe zachowanie mężczyzny.
Nie spodziewała się tak długiej ciszy. Od początku znajomości z Durwaldem nie było takich momentów. Nawet jak ze sobą nie rozmawiali, będąc w jednym pomieszczeniu, to cisza nie zdawała się tak niezręczna. Była niczym zwiastun nieszczęścia.
Melody podciągnęła swe kolana i złożyła na nich splecione ręce, przygotowując się na złą nowinę. W końcu usłyszała to, czego obawiała się najbardziej. Nawet nie musiał mówić, o co dokładnie chodzi. Wiadome, że chciał również wyruszyć na piratów. Był rycerzem, posiadał dumę i honor. Każdy zrobiłby na jego miejscu podobnie, co zdawało się jeszcze bardziej wkurzające. Mimo wszystko na twarzy dziewczyny pojawiło się nagłe zdziwienie, by zniknąć równie szybko.
- Yhm... - potwierdziła, że dotarło to do niej. Chwilę potem odwróciła swą głowę w przeciwną stronę, układając ją bokiem na swych rękach. Spoglądała w tej chwili na ogród.
Usłyszała, jak się porusza, ale udawała, że nie zwraca na to uwagi. Nie miała na to żadnego wpływu. Jaki rycerz nie chciałby uratować swej krainy? Dodatkowo on nie tylko był jakimś rycerzem z Ziem Burzy, ale księciem. Należało to do jego obowiązków.
Melody została praktycznie zwolniona ze wszystkich swoich zobowiązań wobec rodu. Posiadała całkowitą wolność. Wmawiała sobie, że te sprawy przestały jej dotyczyć. Próbowała zignorować fakt, że dopóki będzie jej na kimś zależeć, to gorycz pozostanie. Nijak przed nią nie ucieknie.
Posłuchała jego następnej wypowiedzi, wciąż spoglądając na urokliwy ogród. Liczyła, że krajobraz ją jakoś uspokoi. Nie przepadała za byciem zbyt rozemocjonowaną.
- Poprosił mnie o rękę - stwierdziła beznamiętnie, dobitnie powiadamiając o zamiarach lorda Tartha. Jakby próbowała zranić Durwalda, choć nie miało to żadnych podstaw. Bazowało to wyłącznie na jej uczuciach.
Melody wiedziała, że wypływają dziś. Dostała tą informację już od samego zainteresowanego, a mimo wszystko na te słowa musiała powstrzymywać łzy. Teraz dobitnie doszedł to niej ten fakt. W myślach zaczęła obwiniać lorda Edwyna za taki pośpiech, wymyślając różne zarzuty, jak zmęczona załoga.
Dzielnie powstrzymywała łzy, choć jedna uciekła ukradkiem. Szybko przetarła ją ręką, mając nadzieje, że nie została przyłapana.
Nie wiedziała, co zrobić w tej chwili. Marnowała tylko pozostały czas, którego bardzo mało pozostało. Ta myśl mocno ją przeraziła. Zerwała się nagle, prawie siadając na baczność, choć swe nogi wciąż trzymała na ławce.
- Przepraszam - powiedziała zmieszana. - To dosyć szokująca wiadomość. Jeśli chodzi o ten zawał, to wiem, że wyolbrzymiłam problem. Nie musisz mi pomagać w doświadczeniu prawdziwego - zażartowała smutno. - Rozumiem Twoją decyzję. Właściwie, liczyłam, że będzie to coś bardziej błahego i będę mogła Cię zbesztać. Byłoby miło, prawda? - zarzuciła pytaniem retorycznym. - Musiałam mieć chwilę, aby to jakoś przetrawić. Dziwnie myśleć o tym, że będę musiała spędzać dnie bez Ciebie i mojego brata. Lambert zawsze wyjeżdżał, więc może trochę łatwiej było mi go pożegnać. Chociaż z chęcią zamknęłabym go gdzieś, by nie mógł wyjść - rzekła i zaśmiała się ponownie. - Nie umrzyjcie tam, bo was zamorduję - pogroziła półżartem. Miała świadomość, że inaczej by sobie nie poradziła z tym, mówiąc zupełnie poważnie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Sie 07, 2020 6:50 pm

Przyjęła to lepiej, żeby się spodziewał. Co prawda nie miał w głowie dokładnego scenariusza, czy wyobrażenia tej rozmowy, ale i tak przygotował się na najgorsze. Ostatnio, kiedy doszło pomiędzy nimi do nieporozumienia, nie rozmawiali przez dobre trzy dni, co dla Durrandona, zwykle będącego raczej otwartym, przyjaznym człowiekiem, było okresem zdecydowanie zbyt długim.
Uważnie obserwował jej reakcje. Wieść zdecydowanie się nie spodobała, przypominając odrobinę zbitego psa. Nie zdawał sobie sprawę, że ma o nim tak wysokie mniemanie. Duma, honor.. owszem, tym również się kierował, jednak głównym powodem wyjazdu była samolubna chęć odkupienia dawnych win, wciąż uporczywie nękające jego myśli. Osobiście nie uważał się za wielkiego rycerza, przynajmniej, jeśli chodziło o obowiązki poza bojowe. W końcu nie tylko machanie mieczem tworzy rycerza.
Melody szybko odcięła się równie negatywną rewelacją, przynajmniej dla księcia. Zacisnął zęby, odwracając wzrok. Tak, powinien był się spodziewać, że podobny powód przywiódł tutaj Edwyna. W końcu dziewczyna była wolną, młodą członkinią jednego z najbogatszych rodów w Dolinie, sprawującemu pieczę nad jednym z większych miast kontynentu. Świetna partia, a i Lord Szafirowej Wyspy miał niezgorszą reputacją. On natomiast.. cóż, może i nominalnie był księciem, lecz w rzeczywistości, można było co najwyżej porównać go do włóczęgi. Nie dziedziczył żadnych wielkich zamków, ani rozległych, bogatych w złoża włości. Jedyne, co posiadał, to dwa konie, zbroje, broń i mieszek z drobnymi pieniędzmi, a większość z tego było darowane. I to bez większych zasług.
Wypuścił drżący oddech, przejmując kontrolę nad swoimi emocjami, zanim postanowił coś powiedzieć. Wyraźne ukazanie zżerającej go od środka zazdrości, mogło być nie na miejscu. Poza tym, mimo wszystko nie chciał dawać Melody tej satysfakcji, jakiej zapewne poszukiwała, mówiąc mu o prawdziwym powiedzie wizyty wyspiarskiego władcy.
- Och. – zdołał tylko wydukać, nie wiedząc za bardzo, co innego mógłby powiedzieć. Nie miał nawet pojęcia, co zrobić z rękami, ani gdzie spojrzeć. – Cóż.. Lord Tarth to dobra partia i honorowy człowiek. Poznałem go kiedyś, na turnieju w Nightsong, gdzie giermkowałem dla Lorda Carona. – rzekł uprzejmie, nic innego nie mogąc powiedzieć. Jego słowa były prawdą, rzeczywiście zdążył polubić Edwyna, chociaż wiadomość od Lady Grafton z pewnością wzbudziła w nim negatywne uczucia, które zdecydowanie nie były na miejscu, skoro niedługo mieli walczyć ramię w ramię przeciwko piratom. Pozostało je tylko stłumić.
- Nie przepraszaj mnie, przecież nie masz za co. – odparł zmieszany, ponownie odwracając wzrok. Ukryte pod czarnym zarostem policzki przyjęły lekko różowy kolor. Zdecydowanie nie lubił podobnych, bolesnych rozmów, w końcu uciekał przed nimi przez połowę życia. – Ja też żałuję, że nie mam do przekazania bardziej pozytywnych wiadomości, ale taką podjąłem decyzję. Jestem.. jestem księciem, nawet jeśli tak długo usiłowałem o tym zapomnieć. Mam pewien obowiązek do spełnienia. – wyjaśnił część swoich powodów. Zaśmiał się cicho, nie wątpiąc, że Mel nie rzuca gróźb na wiatr. – Spokojnie, to tylko wyprawa karna przeciw piratom. Szast, prast i się z nimi uwiniemy, a ja.. postaram się tutaj wrócić.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Pią Sie 07, 2020 9:00 pm

Tak jak myślała. Reakcja Durwalda była zupełnie inna, niż ta, którą chciała zobaczyć. Zresztą, i tak nie powinna jej dostać. Pobudki miała zupełnie samolubne, więc niedziwne, że tak się skończyło. Nawet, jeśli chciała się upewnić, że może coś do niej czuje, to nie było w porządku. Istniały na to inne sposoby, a ona wybrała najgorszy. Było jej wstyd i czuła smutek ze znikomej reakcji.
Na potwierdzenie, że Tarth to dobra partia, tylko przytaknęła. Nie za bardzo słuchała. Zrozumiała jedynie, że Durwald go szanuje. Niedziwnie, wydawał się być dobrym człowiekiem, co powtórzyła już kilka razy w głowie. W tym wypadku nie miało to większego znaczenia. Westchnęła głęboko. Atmosfera była kiepska, nie wiedziała jak temu zaradzić.
Rycerz stwierdził, że nie powinna przepraszać, ale była pewna, że musi. Nieważne, że go to nie dotknęło. Poza tym, żegnali się. Powinna być dużo bardziej uważna. Wypowiedzenie słów, które miałaby żałować, byłyby najgorszym scenariuszem w tej sytuacji. Zauważyła też, że unika jej wzroku, tak jak przed chwilą i ona. Wydawało się oczywistością, że nie za bardzo spełniają się w tej roli. Oboje byli nieszczerzy.
Wysłuchała jego wytłumaczenia. Było to całkowicie logiczne. Gdyby od jej małżeństwa zależał pokój, to pewnie wyszłaby za kogokolwiek. Nieważne, jak bardzo chciałaby od tego uciec.
- Zachowanie godne podziwu - stwierdziła, komentując jego motywacje.
Żart zadziałał. Zapewnienie o powrocie brzmiało tak błaho, jakby Ci piraci ledwo znali, jak posługiwać się bronią. Zaśmiała się, chciała poprowadzić to jak najbardziej pogodnie. Dość szybko zawiodła, bo właśnie te słowa ją złamały. Pojedyncze zły zaczęły powoli spływać po policzkach rudowłosej.
- Cholera - wypowiedziała słowo niegodne damy, po czym zaczęła rękami wycierać oczy. - Przepraszam, nie wiem... Nie wiem dlaczego. - Wiedziała doskonale, lecz nie chciała się przyznać. Dobijało ją to, jak niewiele mogła zrobić, kiedy jej brat i Durwald będą narażali życie.
Dobijało ją też, w jakim stopniu nie potrafiła odważyć się na szczerość. Nawet jak smutek Melody został całkowicie obnażony. Nie mogła niczego więcej z siebie wydusić. Irytowało ją to tak bardzo. Chciała mu tyle powiedzieć, a wydukała jedynie swoje kiepskie żarty.
- Zupełnie nie wiem, co powiedzieć - przyznała, mając na myśli trochę inny problem. Nie wiedziała, jak to powiedzieć. Myślała, że serce zaraz wyskoczy z jej piersi.
Naprawdę starała się jakoś zmusić. Bardzo mocno chciała, żeby Durwald wrócił, ale w tej sytuacji nie mogła pozostawić żadnych niedopowiedzeń. Irytowało ją, że zawsze była dobra w rozmowach towarzyskich. Może czasem z lekka leniwa, ale większość słów miała przemyślanych. Tu zachowywała się po prostu głupio.
W końcu poddała się. Zwyczajny słabeusz, który nie dał rady.
Zacisnęła pięść, po czym wpadła na pomysł. Było to jedynie lekkie olśnienie, któremu się poddała, nie dając sobie czasu na przemyślenia. Mogłaby wtedy wycofać się.
Podparła się prawą ręką, przenoszą na nią ciężar swojego ciała, by zbliżyć się do Durwalda. Lewą natomiast położyła na jego twarzy i pocałowała go. Nie miała pewności, czy ją odepchnie, czy nie, ale spróbowała. Jeśli kontynuował, to postarała się, by był to dłuższy pocałunek i znacznie bardziej namiętny niż ostatni, a przede wszystkim bardziej szczery. Próbowała też zignorować fakt, że nie znajdowała się w za bardzo wygodnej dla siebie pozycji.
Wciąż czuła w ustach lekki słony posmak po łzach. Miała nadzieję, że to go nie odrzuci bardziej.


Ostatnio zmieniony przez Melody Grafton dnia Sob Sie 08, 2020 12:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Sie 08, 2020 1:45 am

Durwald nie chciał się narzucać, wciąż będąc przekonanym, że portowy wybryk był zasłoną dymną, aby zniechęcić Sebastiona do opowiadania swej siostrze o swoich podbojach, czy przeprowadzaniu zajęć praktycznych w jednym z wielu burdelów Gulltown. Do tej pory nie dawała mu innych znaków, a w każdym razie nie wystarczająco przejrzystych, żeby rycerz mógł je rozpoznać. Poza tym, nigdy nie był najbardziej spostrzegawczym z ludzi, w każdym razie poza polem bitwy, gdzie natychmiast potrafił wychwycić luki w gardzie oponenta.
Teraz szczerze żałował, że podczas swych książecych nauk, nie położył większego nacisku na kontakty międzyludzkie. Zapewne ta rozmowa byłaby w tym wypadku znacznie łatwiejsza, lecz niestety, chociaż w żyłach płynęła mu błękitna krew, człekiem był raczej prostym. Począł uderzać pięścią o otwartą dłoń w nerwowym tiku, oglądając czerwone kwiaty, których nazwa wypadła mu z głowy, przypominając sobie opowieść Melody, kiedy po raz pierwszy spędzali w tym miejscu czas. Minął ledwie miesiąc, a on czuł się, jakby w Gulltown spędził już dobre kilka lat. Zapewne był to skutek uboczny tego, że nigdzie nie zagrzewał miejsca na dłuższy czas, poza tym miastem, gdzie skutecznie zatrzymała go panna Grafton.
- Wcale nie jest takie godne. – wymamrotał cicho pod nosem, zawstydzony. Komentarze kobiety na temat jego odwagi, honoru i tym podobnych wielkich słów, bynajmniej nie pomagały z ogromnym poczuciem winy, już siedzącym mu na sercu, niczym jakieś irytujące żelastwo.
Spojrzał na nią w tej samej chwili, gdy po policzkach poczęły ściekać jej łzy, natychmiast wzbudzając w Durrandonie pełnoprawną panikę. Czy powiedział coś nie tak? Czy miało to coś wspólnego z jego wyjazdem? Oczywiście, idioto skarcił samego siebie w myślach, usiłując naprędce wymyślić jakieś miłe słowo, które mogłoby uspokoić płaczącą damę. Prawdę mówiąc, nie miał wiele kontaktów z kobietami, poza swoją matką, dobrymi siostrami, oraz okazjonalnymi, urodziwymi dziewkami karczemnymi. Z płaczącą kobietą było jeszcze gorzej. Widok ten łamał mu serce, a fakt, iż był głównym powodem tych łez, tylko sprawą pogorszał.
- Hej, hej. Tylko nie płacz, proszę. – poprosił niemal desperackim głosem, natychmiast podnosząc się z ławeczki, aby uklęknąć przed nią na jednym kolanie, ujmując drobne dłonie, które wydobywały z lutni tak piękną muzykę. Płacz kompletnie zbił go z pantałyku, przez co przypominał teraz rynsztokową znajdę na salonach. – Ja.. ja wrócę, obiecuję! I przyprowadzę ze sobą Lamberta, całego i zdrowego, masz moje słowo!
Kontynuował, doszukując się powodu ów nagłego załamania w jej oczach, co, rzecz jasna, nie miało najmniejszego sensu, albowiem emocji też nie potrafił rozpoznawać, czego dowodem były następne wydarzenia.
Nagle, jego spierzchłe wargi napotkały miękkie, lekko słone i wilgotne usta Melody, już po raz drugi, tym razem jednak jeszcze bardziej niespodziewanie. Nic więc dziwnego, że biedny Durwald nie miał pojęcia, jak powinien zareagować. Oczy niemal wyskoczyły mu z orbit, dłonie zaczęły pocić, jakby przed jakąś potężną bitwą, a całe ciało zesztywniało, jakby uciął go jakichś bazyliszek, czy inna zamorska cholera.
Pocałunek był rozczarowujący, to można było powiedzieć spokojnie. Był zwyczajnie zbyt oszołomiony, by aktywnie w nim uczestniczyć. Raz jeszcze, przeniósł swe tęczówki na jej oczy, wpatrując w nie przez długie sekundy, przeciągające się niczym minuty, a nawet godzin.
- W mordę.. – mruknął, nim skoczył na Mel, niczym wilk na swą ofiarę, naprawiając prędziutko swój błąd. Ucałował krótki i słodko jej usta, raz, drugi, trzeci, dając upust wszelkim tłumionym emocjom, ucieszony nawet słonym smakiem. W pokrytą zgrubieniami, szorstką dłoń, ujął policzek Lady Grafton, kciukiem ocierając ostatnią łezkę. Cóż, całowała znacznie lepiej, gdy nie musiała martwić się o wścibskie spojrzenie starszego brata.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Sob Sie 08, 2020 3:58 pm

Niegodne? Dobijał się, chociaż według niej nie miało to żadnego sensu. Nawet jak pobudki posiadał w połowie samolubne, to wciąż tkwiła w nich jakaś dobra wiara. Melody uważała, że wszyscy ludzie są samolubni, po prostu w różnym stopniu. Według niej na świecie nie było nikogo, kto zrobiłby coś całkowicie w intencji drugiego człowieka. Nie wypowiedziała jednak tego na głos, bowiem rozmawiali już na ten temat.
Sama zawsze czuła się winna, że nie potrafi w słowach wyrazić swych intencji, czy uczuć. Często kończyło się to zabawnymi, też złośliwymi uwagami. Przekręcała wszystko w żart, albo po prostu uciekła od tematu. Potrafiła radzić, ale sama się do tego nie stosowała. Wszystko stawało się dużo trudniejsze, jeśli dotyczyło jej samej. Dlatego dla własnego sumienia, przepraszała bardzo drobnymi czynami. Troska o innych nie wynikała z samej dobroci, ale też z poczucia winy.
Podczas kiedy płakała, Durwald próbował ją pocieszyć. Wykazał się troską, choć zobaczyła przez przeszklone oczy, jak bardzo panikuje. Gdyby nie obecna sytuacja, uznałaby to za coś przezabawnego. Prawdopodobnie szybko doszłaby do siebie.
A pocałunek? Okazał się złym pomysłem. Trwał krótko, ponieważ Durwald nie wykazywał żadnych chęci. Szybko odpuściła, wycofując się i później zamilkła. Mężczyzna spoglądał na nią. Wyglądał na naprawdę zaskoczonego. Czekała z niecierpliwością na reakcję. Sama nie wiedziała czy przepraszać. W głowie kłębiły się wszelkie możliwe obawy. Choćby o tym, że Durwald może nie odwzajemniać jej uczuć. Nigdy ich nie okazywała. Mimo swoich umiejętności w rozmowie, była bardzo zamknięta w sobie. Poza tym, opamiętała się bardzo późno. Poczuła do niego sympatię już na samym początku, jednak nie uznała tego za coś wielkiego. Przyzwyczaiła się również do wygodnego życia, bezproblemowo rozwijającego jedynie przyjacielskie stosunki. Uciekała od myśli związanych z relacjami między kobietą a mężczyzną, za co mogła podziękować też Sebastionowi.
W końcu książę odezwał się, choć było to naprawdę niewiele. Po tym początku spodziewała się najgorszego.
Nie zdążyła nawet zareagować, kiedy to on agresywnie zainicjował następny pocałunek, a potem i kolejne. Jak tylko jego szorstkie usta znalazły się na jej wargach, nie zwlekała ni chwili, by to odwzajemnić. Mel była naprawdę podekscytowana, wydawało się, że odwzajemnił jej uczucia. W tej chwili nawet nie martwiła się tym, czy nie są przelotne lub nie zadziałała jedynie chwila. Wolałaby nawet świadomie oszukać samą siebie.
Nie było żadnego porównania z ostatnim ich pocałunkiem. Te były naturalne i znacznie bardziej umiejętne. Melody splotła ręce na jego szyi, czując mrowienie w brzuchu.
Kiedy dotknął jej policzka, ona oddaliła się trochę, otwierając oczy. Od razu posłała mu szczery uśmiech. Po chwili szybko odwróciła wzrok, uświadamiając sobie, że w międzyczasie oblała się rumieńcem.
- Cóż... Raczej nie poślubię lorda Tarth - przerwała ciszę, ponieważ wypadało coś powiedzieć, a nie tylko się całować. Co akurat wciąż pozostawało bardzo przyjemną ewentualnością. - Trudno mi to przyznać, ale Sebastionowi trochę powiódł się plan. Co prawda, na pewno nie myślał dokładnie o tym, ale jednak... Szkoda, że nie stało się to, choć dzień wcześniej.
Mówiąc to, przeczesała ręką jego włosy, które, jak zazwyczaj, układały się idealnie. Była wręcz o nie zazdrosna. Posłała mu "poirytowaną" minę.
Chyba teraz miała już odwagę powiedzieć coś o swych uczuciach, jednak zdecydowała się poczekać na to, co on zmierza. Wciąż czuła się z lekka niepewnie. Nie była jak inne panny. Nie układała wyznań, jeszcze zanim nadszedł jakiś potencjalny kandydat. W gruncie rzeczy nie miała pewności, czy jest choć trochę kobieca.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Sie 08, 2020 8:51 pm

Książe zwyczajnie posiadał znacznie mniej skomplikowany pogląd na życie. Chociaż nie należał do najbardziej pobożnych ludzi – inaczej zapewne dawno zostałby rycerzem Synów Wojownika – lecz wciąż miał swój kodeks honorowy, którego podstawą były nauki septonów Końca Burzy i Nightsong, którzy jasno wyjaśnili mu, że w życiu kierować trzeba było się dobrem innych, nie własnym. Dlatego też, samolubne pobudki, jakimi kierował się wyjeżdżając z Gulltown sprawiały, że czuł się zawstydzony, brudny, jakby tylko dodawał sobie skaz na honorze, których i tak miał już wiele, a przecież wszystkie te podróże, wszystkie te uczynki, miały je zmyć.
Podniósł wzrok, doszukując się prędko oczu dziewczyny. Czy w ogóle na nią zasługiwał? Czy pocałowałaby go nawet znając całą prawdę, tą, której nie wyjawił jeszcze nikomu, poza martwym mentorem? Jasne, Brom zwykł mówić, że Durwald nie powinien zadręczać się duchami przeszłości, że przecież nie była to jego wina, jednak ten wiedział swoje. Być może odrzucenie zalotów Melody byłoby lepszym wyborem, przede wszystkim dla niej, a jednak na to było już za późno. Samolubnie nie chciał raz jeszcze widzieć łez na jej twarzy, wywołanych przez coś, co zrobił, lub też powiedział.
Wpatrywał się w nią niczym w najpiękniejszy obrazek, z radością wymalowaną na twarzy, na chwilę zapominając o rychłym rozstaniu, przez jakie zmuszeni będą przejść. Sam był wyraźnie zaczerwieniony, bardziej nawet, niż podczas feralnego poranka w porcie, zapewne dzięki temu, iż to zbliżenie było znacznie bardziej naturalne. Mimo wszystko, przyszło mu na myśl, że kiedyś będzie musiał podziękować Sebastionowi za jego niestosowne pytania wobec swojej siostry. W końcu gdyby nie on, Durwald wyjechałby już dawno temu i nie miałby okazji zbliżyć się w ten sposób do Lady Grafton.
Uśmiechnięty od ucha do ucha, wzniósł drobne dłonie kobiety do swych ust, uraczywszy je krótkimi, niewinnymi muśnięciami.
- Wiesz, zawsze mogłabyś poślubić kogoś innego. – zasugerował nieśmiało, zanim zdołał ugryźć się w język. Owszem, żywił do niej pewne uczucia, dzięki bogom odwzajemniona, acz chyba nie powinien wyskakiwać z podobnymi propozycjami, zwłaszcza parę godzin po tym, jak zrobił to inny mężczyzna. – Wiem, Melody, wiem. Najwidoczniej nie jestem tak odważnym rycerzem, skoro nie potrafiłem wyjawić, co do Ciebie czuję wcześniej.
Wziął głęboki, drżący oddech, zdając sobie sprawę, iż nie jest najlepszy w podobnych wyznaniach i rozmowach. Znacznie łatwiej było stanąć naprzeciw zakutego w stal dryblasa, szarżującego na ogromnym, bojowym ogierze.
- Bo czuję. – przyznał wreszcie, zarówno przed nią, jak i przed samym sobą. – Zdałem sobie sprawę już miesiąc temu, podczas naszych „cichych dni”, dlatego przepraszam, że nie wyznałem tego wcześniej. Moglibyśmy spędzić razem więcej czasu.. – ponownie zerknął ku czerwonym kwiatom, szukając odpowiednich słów. – Ale wrócę. Do Gulltown, do Ciebie, choćbym sam musiał spalić całe Stopnie i własnoręcznie roztrzaskać Rudobrodemu głowę. Czy czujesz to samo? Będziesz na mnie czekać, Melody?
Zapytał z nadzieją, szukając kontaktu wzrokowego i odpowiedzi w jej oczach, co oczywiście nie było możliwe. Następne kilka, kilkanaście sekund musiał więc spędzić w napięciu, nie mniej przed wypłynięciem musiał wiedzieć, czy czuję do niego to samo, co on do niej.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Sob Sie 08, 2020 11:34 pm

Po miłych gestach, jakie wykonywał Durwald, mogła stwierdzić, że jest naprawdę uczuciowy. Dzięki temu, że dotknął jej dłonie dowiedziała się też, że swoje miał lekko spocone. Zdenerwował się? Urocze.
Nie miała zamiaru mu tego wytykać, bo sama odczuwała podobne emocje.
A co do aluzji, to załapała dosyć szybko. Zareagowała lekkim zdziwieniem. Nigdy nie śpieszyło się dziewczynie do żadnego ślubu. Nawet jak Edwyn poprosił o jej rękę, to w jakiś sposób nie dotarło, jedynie połowicznie.
Właściwie, dopiero teraz doznała nagłego olśnienia. Jak już się zakochałam, to chyba muszę o tym myśleć, uświadomiła sobie. To tak podstawowa rzecz, że aż dziw. Panny z rodów już od małego są przygotowywane na nadejście tego wielkiego dnia zaślubin. Cóż, nietypowe warunki sprawiły, że interesowały ją zupełnie inne rzeczy.
Chciała się odezwać, ale zaczął już następną wypowiedź, mającą być wprowadzeniem do wyznania. Początek był naprawdę niemrawy. "Czuję, bo czuję", pomyślała próbując rozgryźć tę nieznaną jej logikę. Nie chciała mu teraz tego wytykać, słuchała dalej. Miała nadzieję, że będzie mnóstwo czasu na to, kiedy wróci. Zresztą, pozostałe słowa zdawały się być już wystarczająco jasne.
Pogładziła dłonią jego policzek, podziwiając jak bardzo się zaczerwienił. Uśmiechnęła się ciepło, bo znów wyglądał na zdenerwowanego.
- Nie pocałowałam Cię bez powodu - zaczęła zbierając myśli, a chwilę później rezygnując z tego, bo tłumaczenie nie miało sensu. - Kocham Cię - rzuciła wprost, będąc zupełnie poważną i dopatrując się reakcji. Później ocknęła się, że musi na jeszcze jedno pytanie odpowiedzieć. - Zaczekam.
Ukryła nagle twarz w rękach, bo ciężko było jej uwierzyć w obrót spraw. Za bardzo w tej chwili się cieszyła. Nie spodziewała się, że Durwald zauroczył się jej osobą tak wcześnie.
- Ech... Teraz jeszcze bardziej nie chcę, byś wyjechał - jak tylko to wypowiedziała, zdała sobie sprawę, jakie było to głupie. Miał wypełnić swój obowiązek, a Melody jeszcze go dobijała. Opuściła dłonie i spojrzała na niego - Dobrze... Spędźmy te ostatnie chwile jak najlepiej. Zacznijmy od najprzyjemniejszej rzeczy, jaką można teraz zrobić. Może usiadłbyś wygodniej? - Chciała go jakoś rozchmurzyć, jak i siebie. Poza tym, zdecydowanie nie znajdował się w najwygodniejszej dla siebie pozycji.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Sie 09, 2020 3:45 am

Oczywiście, że tak nagłe zbliżenie do Lady Grafton wywołało u niego poważną nerwowość. W oczach księcia, była damą niezwykle urodziwą i dobrą, z poczuciem humoru pasującym do jego własnego. Oboje też, pomimo wysokiego urodzenia, byli ludźmi raczej przyziemnymi, w życiu preferując raczej rzeczy prostsze, w przeciwieństwie do większości arystokracji zamieszkując ich kontynent. Byłaby dla mnie dobrą żoną pomyślał, przypominając sobie również o jej chęci do podróży i poznania świata. Sam raczej nie miał podobnych marzeń, przynajmniej, gdy był młodszy, aczkolwiek przez lata wędrówki po Westeros, od Reach do Północy, całkiem je polubił. Mówiąc szczerze, obecnie trudno było mu usiedzieć w jednym miejscu przez dłużej. Z Gulltown miał wyjechać już miesiąc temu, lecz powstrzymany został przez rodzeństwo Graftonów. Głównie Mel, rzecz jasna.
Durwald, niestety, artystą ni też poetą nie był, co udowodnił swą serenadą, która mimo wszystko zdziałała cuda. Nie mniej kwiecistych słów i pięknych wyznań miłości, raczej nie mogła się od niego spodziewać. Taką już miał naturę.
Wciągnął głośno powietrze, gdy odpowiedziała własnym, bardziej dosadnym wyznaniem. Raczej nie spodziewał się usłyszeć od niej tych słów tak wcześnie, nie mniej wyraźnie go ucieszyły. Rozpromieniony, szczerząc przy tym głupio zęby, pochylił się prędko do przodu, by głośno cmoknąć pannę Grafton w policzek.
- Ja również Cię kocham. I cieszę się, że jesteś gotowa na mnie poczekać. – przyznał bez dłuższego zastanowienia. Słowa te wydawały się być kompletnie naturalne, gdy wypowiadał je właśnie do niej. Nikt inny nie potrafił jak dotąd wywołać w nim podobnych, silnych uczuć.
Zaśmiał się cicho, gdy ponownie usiłowała rozładować napięcie żartem. Nie mniej zdecydowanie miała rację, poczuł ognisko irytującego bólu w nodze, na której do tej pory klęczał. Zgarnął więc jeszcze niesforny kosmyk rudych włosów dziewczyny za jej ucho, po czym podniósł się, z powrotem zajmując miejsce obok niej, pośpiesznie rozmasowując obolałe kolano.
- Wiem, Mel. Teraz również i ja nie mam ochoty wyjeżdżać. – przyznał, nerwowo miętosząc dolną wargę pomiędzy zębami. – Ale obiecałem, że pomogę, na tyle ile może pomóc człowiek o dwóch silnych rękach, mogących skutecznie machać młotem. Nie mogę tak po prostu złamać obietnicy. Mam nadzieję, że rozumiesz? – rzucił z nadzieją w oczach. Mówiąc szczerze, pomimo jej zapewnień, bał się trochę, iż dziewczyna będzie próbowała namówić go do pozostania. Wtedy postawiony byłby przed doprawdy trudnym wyborem.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Nie Sie 09, 2020 1:12 pm

Za swe wyznania dostała całusa w policzek, więc nie poszło tak źle. Wolała powiedzieć wszystko wprost teraz i bez namysłu, aby uniknąć męczącego gubienia się we własnych słowach. Właściwie, takie wyznanie padło za wcześnie, jednak biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, wyszło było dozwolone.
Na szczęście też Durwald odpowiedział podobnie i bardziej jasno, niż przed chwilą. Sama myślała, że będzie trudniej. Jednak przy dostaniu dobrej odpowiedzi i tym, że już spędzili ze sobą dużo czasu, poszło jak gładko. Chociaż gdyby nie jej pocałunek, to pewnie zwyczajnie rozstaliby się jako przyjaciele.
Kiedy usiadł obok niej, Mel wysłuchała jego ponownego tłumaczenia. Zbyt pochopnie rzuciła swoje słowa, więc mężczyzna zaczął się martwić.
- Rozumiem - rzekła, odwracając wzrok.
Westchnęła, nie mogąc jakoś odpowiedzieć z większym entuzjazmem. Myśl o tym, że wyjeżdża znów wprawiła ją w przygnębienie. Chyba nigdy nie odczuwała takiej huśtawki emocjonalnej, jak w tej chwili.
Od rychłego rozstania nie dało się uciec, ale Melody musiała coś zrobić, by chociaż odrobinę odstawić to na drugi plan. Pośpiesznie odwróciła się w stronę mężczyzny i pocałowała go. Chwilę później objęła jego szyję i przytuliła się, tym samym siadając mu na kolana. Wiedziała, że Durwald jest wobec niej bardzo ostrożny, więc zanim wróciłby do tego, co zaczęli, minęłoby więcej czasu.
- Hm... - wpadła w poważne zamyślenie. - Czy ofiarujesz mi swoją cnotę, księżniczko? - spytała nagle. Musiała użyć żartu, inaczej nie mogłoby to wyjść z jej ust. Poza tym, zdawała sobie sprawę z tego, że rycerz ma już przynajmniej jakieś doświadczenie.
Poczerwieniała, więc nie zamierzała spoglądać na twarz mężczyzny. Przy czym od razu ją odrzuciło, bo pomyślała, że może przypominać Sebastiona. Nagle pożałowała swych słów wypowiedzianych tak nieostrożnie.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Sie 09, 2020 8:40 pm

Odetchnął z wyraźną ulgną, gdy ponownie zapewniła go o swoim zrozumieniu. Było to dla niego bardzo ważne, obawiał się bowiem, że gdyby jej zdanie było inne, byłby gotów porzucić swe obietnice i przysięgi, żeby tylko z nią zostać, a na to byłby kolejny brud na honorze. Co to za książę, który pozostawia swój lud w potrzebie? Zapewne taki nie zasługujący na swój tytuł, nieważne, czy był nim z boskiej woli, czy też nie.
Z ich dwojga, to zdecydowanie Melody była tą odważniejszą i śmielszą, sądząc po kilkunastu ostatnich minutach wspólnej rozmowy, oraz zbliżenia. Wpierw zainicjowała pocałunek, teraz natomiast najwyraźniej pracowała mu coś więcej. Zapewne jej śmiałość była skutkiem ubocznym życia z Sebastionem, który w sprawach łóżkowych był człowiekiem raczej otwartym, jeśli ująć to w ładnych słowach.
Miło zaskoczony, przywarł do Lady Grafton w chciwym, namiętnym pocałunku. Ciepłe, silne dłonie przesunął na jej biodra, obejmując rudą w talii i przyciągając bliżej siebie, co było już niemal niemożliwe.
- Wow. – zaczerpnął głośno powietrza, wpatrzony w nią z lekko głupkowatym uśmiechem, kompletnie oszołomiony nagłą pieszczotą i zamaskowaną żartem propozycją. Przygryzł dolną wargę, nie odrywając ciemnoniebieskiego spojrzenia od uroczo zarumienionej damy. – Ależ Lordzie, to byłoby takie niestosowne.
Odpowiedział własnym żartem. Ich relacja zdecydowanie bardzo szybko ewoluowała ze zwyczajnej przyjaźni do romansu i relacji romantycznej, co jednak niespecjalnie mu to przeszkadzało. Na rycerza parającego się wojaczką, śmierć czekała za każdym rogiem, czy to w pojedynku, czy na drodze, gdzie czyhali bandyci, krwiożerczy górale i mniej honorowi koledzy po fachu. Trzeba było więc cieszyć się życiem, bo podobna okazja mogła już się nie zdarzyć.
- W takim razie, preferuje panna iść o własnych nogach, czy być niesioną? Obie opcje są dostępne.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 234
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Melody Grafton on Nie Sie 09, 2020 10:03 pm

Mimo że to ona wszystko inicjowała, to jak tylko Durwald dostawał na coś pozwolenie, to nie próżnował. Znów poczuła to samo mrowienie, co wcześniej.
Kiedy nazwał ją lordem, przestała uciekać wzrokiem. Wcieliła się szybciutko w swą rolę. Nie spodziewała się dostać tego stanowiska tak wcześnie.
- Cii... - rzekła półszeptem, kładąc palec na jego ustach. - Jestem pewien, że nie pożałujesz. - Posłała mu teatralne zalotne spojrzenie.
Nie trwało to długo, bo chwilę później wybuchła śmiechem.
- Niezwykle dobrze wychodzi Ci udawanie bezbronnej księżniczki - skomentowała, gładząc go po brodzie. - Tylko nie wiem, czy znajdziesz zbyt wielu adoratorów, którzy będą chcieli konkurować z wybranką na lepszą brodę.
Pytanie Durwalda sprowadziło ją na ziemię. I mimo że na to wyglądało, to nie na nie szukała odpowiedzi. W duchu zaczęła się zastanawiać, czy na pewno chce to zrobić. Nad samą ideą współżycia nigdy się nie zastanawiała. Wystarczało jej, że słuchała strasznych historii Sebastiona, które stanowczo ją zniechęciły.
Ku swojemu zdziwieniu, w tym wypadku było odwrotnie. Nic nie przypominało horroru z opowieści. Następne zaczęła się rumienić, bo raczej już znała odpowiedź. A była prawie pewna, że będzie bardziej przejmować się oddaniem swej cnoty, czy choćby samą blizną na udzie. Niemniej, wciąż pozostawało to ważnym doświadczeniem. Po prostu upewniła się, że nie będzie żałować. Mieli naprawdę mało czasu.
- Nieść mnie - rzekła śmiało z zawadiackim uśmiechem.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Leonard Redfort on Sro Wrz 30, 2020 3:00 am

Trzeci dzień, dziewiątego księżyca, dziesięć lat po Zagładzie.

Poprzedniego dnia odbyła się uczta, która dla Leo przebiegała raczej pomyślnie. Odnowił kontakt z kuzynką, nawet jeśli ta raczej nie była nim na starcie jakoś bardziej zainteresowana, a w końcu nie popił tyle, żeby tego dnia być niezdatnym do czegokolwiek. Zatrzymał się na magicznej liczbie ośmiu kielichach wina i dalej nie próbował, za nim, trochę z niego nie zeszło.
Następnego dnia o poranku, naturalnie miał kaca, wszak wino, choć miało wyśmienity smak, nie oszczędzało nikogo, gdyż obok ciemnej zbożówki, wywoływało największą chorobę. Mimo średniego samopoczucia, Leo i tak udał się na przedpola, gdzie ćwiczył ze swoimi ludźmi i trochę mu to pomogło, przewietrzył się i wypocił, to wystarczyło, by jakoś funkcjonował w ciągu dnia. Kolejna była karczma, w której przesiadywali jego ludzie, tam rozpatrywał raporty i przyjmował chętnych do kompanii, których od razu kierował do kwatermistrza Dorosa, który zajmował się nowymi. Gdy nadszedł na czas wolny, Redfort przysiadł w ogrodach, konkretnie w altance, gdzie rozłożył swoje przybory do pisania i pustą księgę. Miał zamiar zapełnić ją słowami, dotyczącymi planowanej wyprawy do Valyrii i wydarzeniami tamże. Na początek opisał, jak sytuacja wygląda na samym początku, gdzie podróż się rozpoczyna i jak się do niej przygotowuje lord Sebastion. Więc na razie był Wstęp. Później miał zamiar pisać o dziwach tego egzotycznego miejsca, w które wyruszali. Akurat, gdy kończył - jakoś po trzech godzinach -, w ogrodach zaczęło się robić nieco tłoczniej...
*Prosiłbym o test, jak Leonardowi wyszedł wstęp jego przyszłej pracy.
Leonard Redfort
Leonard Redfort

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 19/08/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Leslie Royce on Pon Paź 05, 2020 4:30 pm

W przeciwieństwie do Leonarda, poranki Leslie, a szczególnie te po ucztach, nie bywały zbyt intensywne ani produktywne. Nie doskwierał jej kac, ale z racji braku lepszych zajęć czy obowiązków leżała w łożu w swojej komnacie dłużej niż zawsze. Gdy tylko doprowadziła się do porządku po śnie, zeszła na dół na śniadanie. Kiedy już się posiliła, postanowiła udać się na przechadzkę po zamku. Idąc tak bez celu z czasem znalazła się w ogrodach. Słońce leniwie osiadało na jej twarzy. co sprawiało, że od czasu do czasu musiała ziewnąć pod nosem. Jak na damę przystało jednak, zasłaniała usta swoją wątłą dłonią.
Przechadzając się po ogrodzie, natrafiła na altanę, w której siedział jej kuzyn. Wczorajszą ucztę spędziła w jego przeciętnie ciekawym towarzystwie, jednak postanowiła się przywitać.
- Bez wina w moim żołądku i w pełnym świetle słonecznym wyglądasz jeszcze mniej korzystnie niż wczoraj - rzekła na powitanie, wstępując w cień altany.
Leslie Royce
Leslie Royce

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/08/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Leonard Redfort on Pon Paź 05, 2020 5:00 pm

Po zakończeniu pisania swojej pracy odłożył pióro i atrament na bok, zawołał służącego, coby przyniósł mu dzban z sokiem oraz jakąś przekąskę. Gdy dostał już wszystko, czego zażądał, rozsiadł się wygodnie na podszywanej ławce w altance i wczytał się w tekst, który napisał. Pierwsze wrażenie było pozytywne, wszystko brzmiało bardzo dobrze, a im dalej czytał kolejne strony swej książki, tym był bardziej zadowolony. Widać był to jego dzień.
- ...wyprawa miała rozpocząć się w pierwszą połowę dziewiątego księżyca, dziesięć lat po Zagładzie. - zakończył czytanie pod nosem i złożył księgę. Nadal wiele stronic pozostawało pustych, ale miał jeszcze dużo czasu, na ich zapełnienie. Akurat, gdy odstawił wolumin na stolik, swoją obecnością i niewybrednym komentarzem zaszczyciła go jego droga kuzynka. Leonard się tylko uśmiechnął w stronę Leslie, z kim innym by tak nie pogrywał, ale ona była na swój sposób wyjątkowa.
- Usiądź, jeśli chcesz. - wskazał miejsce naprzeciwko i jeśli Royce'ówna usiadła obok, zaczął mówić.
- A Ty wciąż tak samo pięknie, jak wczoraj. - odpowiedział. - Często tu przychodzisz? A w ogóle to jak mija Ci dzień, Leslie? - zapytał.
Leonard Redfort
Leonard Redfort

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 19/08/2020

Powrót do góry Go down

Ogrody - Page 3 Empty Re: Ogrody

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach