Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Trakty Zachodu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Trakty Zachodu Empty Trakty Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 14, 2020 4:38 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 14, 2020 5:22 pm

5 dzień drugiego księżyca, dziesięć lat po Zagładzie


Tommen wraz ze swoją gwardią wybrał się w podróż w odwiedziny do kolejnego lorda wiernego królowi Zachodu, tym razem celem był lord Crakehall. Pierwszy dzień podróży mijał spokojnie, jednak już drugiego, zbrojni towarzyszący księciu, zobaczyli jakieś cienie przemykające w okolicznych chaszczach, jednak nikt nie zdawał się tym przejmować, tłumacząc, że są to najpewniej tylko wilki, które i tak nie zaatakują tak dużej zbrojnej bandy. Postanowiono jednak zapewnić Tommenowi dodatkowe bezpieczeństwo na czas obozowania pod gołym niebem.
Trzeci dzień podróży zapowiadał się spokojnie, obóz został sprawnie zwinięty i wszyscy zasiedli na swe wierzchowce. Podróżnicy jechali kilka dobrych godzin, aż natrafili na niewielką przełęcz. Żołnierze wjechali do niej, niczego nie podejrzewając, tak samo mały książę, nie domyślał się przyszłego wydarzenia. Gdy byli już w środku, zza skał powoli wyłoniły się duże lwy, które zaczęły wściekle warczeć na ludzi Tommena. Było ich zaledwie pięć, jedna nie wydawało się, żeby miały zamiar odpuścić. Żołnierze prędko dobyli swojej broni, a kilku zbliżyło się na bezpieczną odległość do księcia, chcąc go chronić własną piersią.
- Won szkarady! - krzyknął dowódca i rzucił w nie kamieniem, jednak nic to nie dało, zwierzęta nadal powoli podchodziły z zamiarem ataku.


Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Tommen Lannister on Sro Maj 20, 2020 2:44 am

Lwy tutaj ? Zdziwił się przez chwile Tommen, jeszcze parę dni temu rozmawiał i nich z lordem Stackspear o ich mięsie i polowaniu, cóż za zbieg okoliczności. Tommen sięgnął po miecz oraz przełożył tarczę przez ramie. – Sir to nic nie da! One się nas nie boją inaczej by nas nigdy nie zaatakowały.- Spojrzał na oddział, był rozciągnięty, ale nie było czasu czekać, lwy już się zbliżały i miały chrapkę na mięso. – Łucznicy strzelać bez rozkazu! Włócznicy z przodu, reszta za nimi! Ustawić się! – Krzyknął, jeśli wcześniej dowódca gwardii nie wydał rozkazów – Dowódco zaatakujmy je pierwsi nim uda im się rozpędzić i wejść w nasze szeregi. Czerwone płaczę do ataku! – Mówiąc, to skierował się w stronę lwów, mając zamiar, tak że ruszyć do boju wraz z ludźmi, choć bardziej z tyłu by ludzie skupili się bardziej na walce ze zwierzem niż na ochronie księcia.
Tommen Lannister
Tommen Lannister

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 20, 2020 7:14 pm

Taki młody, a już zdolny i waleczny - taka właśnie myśl, przemknęła przez głowy kilku żołnierzy, gdy ruszyli na umówione miejsca, wykonując przemyślaną taktykę księcia. Łucznicy podbiegli na dobrą odległość, zaraz za nielicznymi włócznikami i oddali swoje strzały, które dosięgnęły tylko dwóch celów. Jedna strzała trafiła prosto w oko lwa, który podbiegł jeszcze kilka metrów i padł, dwaj inni łucznicy trafili zaś w tułów kolejnego — nie zabijając go jednak, a czwarty nie miał tyle szczęścia i trafił jedynie w kamień. Drapieżniki żwawo skoczyły na żołnierzy ustawionych z włóczniami i co to był za widok! Wszyscy sprawnie unieśli je do góry i nadziali zwierzęta jak na szaszłyk. Przedostał się tylko jeden, ten wcześniej ranny, a przez to wolniejszy. Zaatakował jednego z łuczników, ale zanim zdążył podnieść na niego łapę, jeden ze zbrojnych sprawnym cięciem odciął mu głowę.
Walka jednak nie była jeszcze zakończona! W momencie, gdy lwy szarżowały na łuczników, z drugiej strony przełęczy na niczego niespodziewających się żołnierzy spadła kolejna piątka potężnych lwów, które dwóch zbrojnych od razu zagryzła.
- Aaaah! Z tyłu... - jeden z nich zdążył krzyknąć przed śmiercią, jednak było już za późno, największy lew, wyglądających na przywódcę stada przebił się przez żołnierzy i doskoczył do Tommena! Nim zdążył przegryźć mu gardło, został nadziany na miecze przybocznych, nie przeszkodziło mu to jednak i rozdarciu ręki księcia od ramienia w dół, krew zaczęła się jątrzyć bardzo mocno. Walka z lwami jeszcze trochę trwała, ostatecznie wszystkie poległy, samemu zabijając kilku ludzi Tommena.



Will (los)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5821
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Tommen Lannister on Sro Maj 20, 2020 8:07 pm

Tommen mocno trzymał się za krwawiące ramie, bardzo bolało, ale starał się trzymać ból w ryzach. Cholerne lwy i ich przebiegła taktyka. Lannister nigdy by się nie spodziewał, że wykażą się takim sprytem. – Dowódco zbierz rannych i niech ktoś mnie opatrzy, ten przywódca mocno poszarpał mi ramie - Zwrócił się do dowódcy gwardii, należało zatrzymać krwawienie choć trochę, do zamku było nie daleko, jeśli teraz ruszą kłusem to dotrą tam nim się wykrwawi. – Obwiążcie mi mocno to ramie nad raną i obandażujcie, powinno to zmniejszyć upływ krwi, przynajmniej maester tak mówił. – Spojrzał na pobojowisko – Dowódco zbierzcie ludzi, sprawcie ich stan co bardziej rannych na wóz, chyba że mogą jechać konno. Zbierzcie też ciała gwardzistów, należy im się odpowiedni pochówek, z ciałami weźcie, tak że truchło przywódcy tego stada po resztę wyśle ludzi lorda. – Po opatrzeniu wsiadł ponownie na wierzchowca, jeśli się nie mylił, do zamku była niecała godzinna drogi. Nie było czasu do stracenia, jeśli chciał mieć zapewne sprawną rękę.
Tommen Lannister
Tommen Lannister

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Nie Wrz 27, 2020 4:59 pm

10 dzień dziewiątego księżyca, dziesięć lat po Zagładzie

Dziwne to było ostatnich kilka tygodni. Żelaźni ludzie okupywali tereny Dorzecza już od przeszło dziewięciu lat, lecz mimo to północno-wschodnie granice co chwilę dostarczały nowych atrakcji. Przez całe Westeros przetaczały się liczne wojny, a Lord Lannister nie kiwnął nawet palcem. Tyle zmarnowanych okazji - niecierpliwił się w myślach mężczyzna. Z jednej strony widział strategiczne możliwości poszerzenia wpływów królestwa, lecz z drugiej nie miał praktycznie żadnego posłuchu na dworze panującego Tywella III. W gruncie rzeczy chodziło mu jedynie o możliwość znalezienia się w ogniu bitwy. Edwin nie był w stanie już dłużej usiedzieć w rodowym zamku i razem ze swoimi dwoma zaprzysiężonymi kompanami wyruszył wspólnie na rekonesans, poruszając się traktem ku wschodnim granicom królestwa. Obrał trasę na południe od Złotego Zęba, a zaraz przy twierdzy Hornvale skręcił ku Dorzeczu.
Przygotowując się wcześniej do wyprawy, od jednej ze swoich płyt odmontował gambeson oraz napierśnik, dzięki którym mógł czuć się stosunkowo bezpiecznie, jednocześnie nie nabawiając się obtarć w przypadku użycia pełnego pancerza. Na to wszystko zawieszona była rodowa opończa z herbem rodu Reyne, przyciśnięta do pleców przez pasek skórzanej pochwy, w której znajdywał się sporej wielkości dwuręczny miecz. Ponadto przy boku Edwina zawsze przywieszony był sztylet, przydatny w niemalże każdym aspekcie życia rycerskiego. Wszyscy z trzech wspólnie podróżujących wojowników poruszali się na koniach bojowych, które mogły rozwinąć pełną prędkość przy większym obciążeniu. Z siodła wierzchowca zwisał zawieszony na odpinanym pasku hełm okularowy. Noszenie go cały czas podczas jazdy było niewygodne i ograniczało nieco zasięg wzroku. Towarzysze posiadali też suchy prowiant, w przypadku gdyby przechadzka miała się przedłużyć i trzeba było obozować w terenach oddalonych od jakiejkolwiek gospody.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Wrz 28, 2020 8:34 am

Przez rodzime ziemie Zachodu podróżowali w zasadzie bez żadnych problemów a przynajmniej pozbawieni takich trosk, o których warto by było wspominać. Nie dotarły ich uszu też ciekawe wieści, które być może chętni byliby usłyszeć. Dopiero na ziemiach Hornvale, przynależnym Rodowi Brax'ów, spotkała ich okazja na przygodę lub może chociaż na przeżycie ciekawego dzionka. Cóż to było?... No więc było to tak:

Jechali sobie kolejny dzionek a popołudniowe słoneczko grzać ich poczynało w plecy. Drzewne zagajniki szumiały listowiem, zaś góry rzucały swe cienie. Nie napotykali wielu podróżnych a jednymi kompanem do pogawędki, poza nimi samymi, zdawał się być hulający pomiędzy szczytami wiatr. Wreszcie jednak coś zasłyszeli. Zza pobliskiego zagajnika. który widok im przesłaniał, doszedł ich uszu szczękę oręża oraz podjudzone, chyba wesołe okrzyki. Na ich wprawne w wojaczce uszy nie były to dźwięki potyczki, a przynajmniej nie takiej, co w niej by się więcej ludzi ścierało. Brzmiało to raczej jak pojedynek. Niemniej, nawet jeśli był to jakowyś pojedynek, to było tam przynajmniej kilka osób, Może uzbrojonych. Kim mogli być ci ludzie? Co wyprawiali? Czy grupka wojaków pojechać tam chciała? Może zaś lepiej było minąć owo wydarzenie.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Pon Wrz 28, 2020 1:51 pm

Jak dotąd podróż obyła się bez szczególnych atrakcji, a dopisująca pogoda sprawiła, że cały ten czas zleciał im dosyć gładko. Dopiero na ziemiach Lorda Braxa gdy zmieniali kierunek jazdy ku wschodowi, atmosfera wydała się jakaś inna. Z początku Edwin myślał, że jest to spowodowane tym, że zbliżają się do spornych ziem Dorzecza, jednak moment później prawda okazała się zgoła inna. Zaciekawiony odgłosami dochodzącymi z zagajnika zmarszczył brwi, starając się zidentyfikować dźwięki.Walka? - pomyślał, odruchowo pośpieszając swojego konia, aby znaleźć się w miejscu źródła dźwięku szybciej. Znudzony monotonną jazdą nie mógł odmówić sobie jakiegokolwiek bodźca ciekawszego niż patrzenie w chmury. W końcu po to właśnie opuścił Castamere - adrenalina była jedną z ostatnich rzeczy, która dostarczała mu przyjemność w tym gównianym życiu. Przekraczając linię drzew, skinął głową na swoich towarzyszy, aby jechali tuż obok niego, a on sam wytężył swoje zmysły, w celu szybszego określania miejsca, skąd dochodziły odgłosy.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Wrz 28, 2020 2:28 pm

Wraz z towarzyszami koniki pogonili, decydując się dzielnie ruszyć w kierunku, z którego dochodziły ich odgłosy walki. Minęli zakręt i zagajnik, a gdy tylko to uczynili, ich oczom ukazało się małe, około piętnastoosobowe zbiorowisko ludzi, ewidentnie wojaków, co wnioskować było można po rynsztunku. Większość miała na sobie tylko gambesony a przy bokach właściwie nic, ewentualnie może jakiś nóż tam zaświecił. Było ku temu zrazu rzucające się w oczy wytłumaczenie, albowiem ci wojacy krzywdy nikomu nie czynili a jeno oglądali pojedynek między sobie podobnymi, którzy okładali się z użyciem mieczy oraz tarcz. Edwin po jednym z trafionych ciosów, właściwie zaraz jak tylko podjechali, stwierdzić mógł, że to są ewidentnie miecze ćwiczebne.

W pobliżu grupki dymiło ognisko, przy którym uganiało się dwóch młodych chłopaczków. Nad ogniskiem był kociołek, więc pewnie coś w nim pichcili.
Były też namioty, takie typowo wojskowe, jeno do spania a nie materiałowe pawilony, jak to sobie lordowie stawiali. No i oczywiście było kilkanaście koników, powiązanych do liny, którą to rozpięto między dwoma drzewami.

Wtem zoczył ich jeden z tłumu. Przyjrzał się i szturchnął kompana. Razem się popatrzyli i w końcu jeden z nich uniósł rękę w powitalnym geście. Chyba nie mieli wrogich zamiarów. No raczej stwierdzili, że ktoś noszący opończę z herbem też ich miał nie będzie. Normalnie zbrojni wzbudzali niepokój, ale taki rycerz... Otwarcie pokazując skąd on jest. Po cóż miałby wadzić tym, co nie wadzą innym?

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Pon Wrz 28, 2020 3:45 pm

Prowadząc konia wzdłuż zagajnika, Edwin coraz bardziej zbliżał się do głosów, które zwróciły jego uwagę w pierwszej kolejności. Kiedy był już na tyle blisko, że łatwo dało się określić ich źródło oraz charakterystykę, jeszcze spomiędzy drzew dostrzegł grupujących się w kręgu wojaków - bo przecież zwykli chłopi nie paradowaliby w pancerzach urządzając walki. Podprowadzając konia, zanotował też wzrokiem namioty oraz ognisko rozstawione nieopodal. Chociaż z początku spodziewał się nieco innej scenerii, widok ten całkiem go zaciekawił. Zmarszczył znowu brwi starając się przyjrzeć temu co działo się w środku kręgu - Ćwiczenia? - wywnioskował w myślach, jednocześnie kierując się ku nieznajomym. Mniej więcej w tym momencie któryś z nich dostrzegł Edwina z kompanami, co też zwróciło uwagę paru innych.
Co prawda aparycja członka rodu Reyne nie budziła za gorsz zaufania, aczkolwiek opończa z herbem w pewien sposób mitygowała wszelkie podejrzenia o wrogie zamiary. Mężczyzna podjechał jeszcze bliżej, aby jego obecność przypadkiem nie została zignorowana przez walczących oraz resztę gapiów. Zatrzymał konia kilka metrów przed kręgiem, po czym uważniej przyjrzał się zbieraninie.
- Przygotowujecie się na coś? - spytał po krótkiej chwili ciszy nieco podniesionym, lecz spokojnym głosem, aby zaznaczyć swoją obecność. Wiedział już mniej więcej czego może spodziewać się po napotkanych ludziach jednak wciąż niejasnym było pod kim służą i czy są tutaj z własnej woli lub rozkazu swojego pana.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Wrz 28, 2020 4:20 pm

Dwaj naparzający się ze sobą jegomoście nosili koszulki kolcze na gambesonach i kapaliny na pikowanych kapturach. Ot, standardowe raczej wyposażenie u zawodowych żołdaków - znaczy takich, co to wojaczką się parają cały czas a nie jeno kiedy wojna i trzeba do woja iść silnym chłopakom. Obaj też raczej coś o wojaczce wiedzieli, to bili się, jak trzeba. Okrążali, wymieniali ciosy, aż wreszcie... Jeden z walczących zamarkował pchnięcie w tors, ostatecznie jednak siłą nadgarstka i przedramienia obracając je w cięcie na szyję. Tarcza drugie blokowała nie tam, gdzie trzeba i cios trafił. Niezbyt mocny to był cios, a kaptur jeszcze złagodził uderzenia, ale dość było tego, by na moment rozproszyć trafionego, wybijając go ze skupienia. Trafiający celnym kopniakiem w pierś posłał swego oponenta na plecy i tym samym został zwycięzcą małej, ćwiczebnej potyczki.

Tłumik, już okrzyknąwszy zwycięzcę, obrócił się na Edwina. Wszyscy zaciekawili się nowym towarzystwem, co to tak im się przyglądało. Wystąpił spośród nich mężczyzna raczej wysoki, mniej więcej wzrostu Edwina, i na pewno dość silny. Rzeczony jegomość miał kompletnie łysy łeb i ogoloną brodę a tylko wąsiska takie porządne, sumiaste. Na sobie nosił nogawice zwykłe, bure i niskie trzewiki ze skóry a poza tym to kurtę pikowaną. Ta kurta to taka cieńsza niż przeszywanica była, toteż pewnie pod płyty się ją wkładało.
- Bawimy się... Pijemy i walczymy dla ubawu. - Rzekł wąsaty jegomość, biorąc się pod boki. I uśmiechnął się. - Nie kłopoczcie się nami, jeśli o to chodzi. Partaninkę żeśmy skończyli i do Lannisportu zmierzamy. - Dodał jeszcze, ciągle się uśmiechając. - Chyba, że się dołączyć chcecie... Znaczy przysiąść z nami. Potrawkę z królika mamy i piwo. No i rozrywkę. - Zaproponował, wskazując na parujący kociołek. Potem wskazał na tych, co się bili, ewidentnie sugerując, że to jest rozrywka.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Pon Wrz 28, 2020 5:02 pm

Edwin badawczo wodził wzrokiem po zgromadzonych, co jakiś czas zerkając na pojedynkującą się parę. Sprawiali całkiem dobre wrażenie swoimi umiejętnościami, a efektowne zakończenie walki sprawiło, że w oku rycerza pojawił się charakterystyczny błysk. Kiedy już wszystkie oczy skierowane były na niego, a łysy jegomość przedstawił jak sprawa mniej więcej wygląda, Edwin krótko się zastanawiając obrócił koniem wokół jego własnej osi, a następnie przerzucił jedną nogę nad siodłem, sprawnym ruchem schodząc z konia. Przyjemnym uczuciem było rozprostować kończyny. Rozgrzał nieco szyję, zrobił kilka wymachów ramionami, po czym zdjął z pleców pochwę z mieczem i opończę, zawieszając je następnie przy siodle. Kompani poszli w jego ślady z czego ten młodszy, mniej doświadczony zajął się koniem blondyna.
Ta dłuższa chwila ciszy mogła być niepokojąca w jego wydaniu, jednak nigdy do zbyt wygadanych nie należał - Brzmi nieźle, chętnie rozruszam mięśnie po podróży - powiedział w końcu przychylnym tonem, po czym zrobił krok do przodu. Nie dało się ukryć, że propozycja żołdaka trafiła w jego gusta, toteż Edwin nie potrzebował większej zachęty - Macie na stanie jakiś większy miecz? - Chodziło mu, rzecz jasna, o dwuręczny oręż, który nie jest naostrzony niczym brzytwa w przeciwieństwie do jego osobistego siepacza. Zanim jeszcze znalazłaby się dla niego odpowiednia broń, skierował ponownie wzrok na wąsatego mężczyznę, chcąc zadać mu jeszcze jedno pytanie - Do Lannisportu jest spory kawałek. Komu służycie? - miało ono na celu zebrać dosyć istotne informacje, jednak Edwin nie sprawiał wrażenia jakby był szczególnie tą kwestią skonsternowany. Nie wyczuł w nieznajomych złych zamiarów, toteż ograniczył się do niezobowiązującej wymiany zdań, jednocześnie przygotowując się do walki.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Wrz 28, 2020 5:44 pm

Łysy-wąsaty popatrzył na niego, wyszczerzył się pierwej a potem zaśmiał głośno. Przyłączyło się kilkoro chłopaków z jego grupy.
- Znać, że z was człowiek bitny... Ja królika i piwo proponuję a wy o bitkę pytacie. Ha! - Rzucił, wznosząc ręce. Zaraz opuścił i klasnął w nie lekko. Rozejrzał się, popatrzył, cmoknął cicho i pokiwał głową. Pewno tak dla zgrywy zrobił, bo znać musiał stan swego, czy tam grupowego, wyposażenia. Takie tam, luźne poczucie humoru. - No niestety... Mamy jednak takie miecze. - Pokazał mu jeden ze stępionych długich mieczy. - Jak go weźmiecie we dwie ręce, to będzie prawie tak dobry jak wasz. No, prawie... - Stwierdził, samemu biorąc mieczyk w obie dłonie. Znaczy, że za rękojeść w obie, nie że tam sobie chwytał jakoś inaczej. Jakby Edwin walczyć mieczykiem chciał, to by mu dali na spokojnie. Swoim jednak nie mógł, bo był on ostry i komuś bez pełnego pancerza mógłby dość łatwo sporą krzywdę wyrządzić.

On gotował się do walki? Z kim jednak?...
- Aj no... Dla takiego jednego kupca sprawę załatwialiśmy. Prywatne rzeczy i gadać nam o tym nie lza. - Rzekł wąsaty jegomość i na zbycie tego ręką machnął. - Zaś Wy... Gadasz, że próbować się chcesz. Z kim zaś? Znaczy chłopaka któregoś mam Ci podesłać, czy ze mną chcesz stanąć? - Zapytał. I jakby co to stało powiedzieć i mogli w tany iść. Ale... Jak wybierał, to widział, że chłopaki raczej zawodowe zabijaki są. Wąsaty zaś jeszcze bardziej taki twardy się wydawał. No ale przecie Edwin też dupa nie jest, nie? Znaczy bić się umie i wie, jak.



Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Pon Wrz 28, 2020 8:04 pm

Zmusił się na nieznaczny uśmiech słysząc uwagę łysego. W międzyczasie sprawdzał czy jego napierśnik jest prawidłowo zapięty, aczkolwiek nie pożałował sobie riposty, spoglądając kątem zdrowego oka na rozmówce - Z pełnym brzuchem to na dziwki można iść, a nie w szranki stawać - wyjaśnił, nie robiąc sobie nic ze swojego grubiaństwa. Pośród innych żołnierzy nie musiał udawać jak dobrze wychowany to nie jest i prawić fałszywych komplementów. Między innymi też dlatego właśnie czuł się w ich towarzystwie znacznie lepiej niż na szlacheckich dworach.
Odebrał zaproponowane ostrze od wąsacza, aby lepiej się jemu przyjrzeć. Po prawdzie trochę mu brakowało do jego własnego oręża, ale szczerze powiedziawszy nie spodziewał się niczego lepszego. Wystawił ramiona ustawiając je poziomo do gruntu, po czym wykonał w bezpiecznym miejscu parę machnięć, aby łatwiej wyczuć dzierżoną broń. Sprawiał wrażenie całkiem znośnie wyważonego - Da radę - ocenił, pod koniec upewniając się jeszcze otwartą dłonią czy na pewno jest stępiony.
Odpowiedź nieznajomego wojaka na temat ich celów nie do końca satysfakcjonowała Edwina, ale nie chciało mu już się nawet brnąć w temat. Jakby to powiedzieć; miał to w dupie tak długo, aż któryś nie zacznie zachowywać się podejrzanie - Daj takiego, co nie chowa się za tarczą - odparł na jego pytanie, podchodząc jeszcze do swojego wierzchowca, aby założyć przywieszony do siodła hełm okularowy. Tego typu walki najbardziej go ekscytowały, a skoro miał wybór... czemu by nie rozerwać się na własnych warunkach.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Wto Wrz 29, 2020 12:34 pm

- Ha, znałem kiedyś taką kurwę w Starym Mieście... Pieprzenie się z nią potrafiło zmęczyć bardziej niźli przeprawa z tuzinem ibbeńskich zapaśników. - Stwierdził wąsaty jegomość, zaraz zanosząc się śmiechem. Machnął ręką. - Tak czy siak, racja to, że z pełnym brzuchem źle się bić. Spać, to tak... Ale nie bić. - Rzekł. Poproszony zaś o kogoś, kto nie chowa się za tarczą to wybrał... Cóż, wybrał siebie. Wyglądał zaś na raczej porządnego przeciwnika do walki. Na pewno z Edwinem równał się muskulaturą - tutaj prezentowali mniej więcej ten sam poziom. Co zaś do umiejętności... No, to musiała walka rozstrzygnąć.

Wąsaty wdział też jeno napierśnik i hełm, co by nie było, że miał fory przez wzgląd na zbroję. Od przyłbicy odmontował zasłonę, wyciągając bolce złączające mocowania umiejscowione tam, gdzie dzwon hełmu ukrywał skronie. Wziął w obie dłonie długi miecz i rozpoczęli bój.
Pierwszy natarł i z impetem uderzył najemny, grzmocąc Edwina w osłonięte jedynie gambesonem ramię. Poczuł, ale to było niewiele. Wkrótce Reyne wymusił na oponencie oddanie pola, celnie i zacięcie weń uderzając. Bynajmniej najemnik się nie poddał i w końcu udało mu się wyjść z ciężkiej sytuacji, aby na równi z oponentem pracować mieczem. I tak padały te ciosy - po hełmach, ramionach, przedramionach a nawet i nogach. Wkrótce posiniaczeni byli już obaj, że hej. Każdy oglądający walkę widział, że większą wprawę w walce miał wąsaty. Edwin natomiast lepiej korzystał ze swego pancerza i potrafił mocniej przywalić, niemniej wolniej od oponenta reagował.
Nadeszło rozstrzygnięcie. Obaj ledwo już stali na nogach, wymęczeni i obolali. Starli się ostrzami. W takiej sytuacji tylko ciołki by się przepychały, walka więc toczyła się o inicjatywę. Wygrał ową walkę zaś wąsaty jegomość, obracając broń na ostrzu miecza Edwina i grzmotnął go jelcem w hełm. Reyne przyklęknął. Niestety przegrał... Niemniej, niewiele i z dość dobrym oponentem.

Oponent zwycięski zdjął hełm i łapiąc się za kolana, począł głośno oddychać. - Niezgorzej, niezgorzej... Ale nad techniką musisz popracować. - Stwierdził.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Wto Wrz 29, 2020 2:48 pm

Przeciwnik Edwina został już ustalony, a okazał się nim sam łysy jegomość. W momencie gdy zapadła decyzja, Reyne zmierzył go raz jeszcze wzrokiem od góry dołu, przygotowując się na to, co miało nadejść. Zaczekał jeszcze na oponenta, aż ten założy pancerz, w między czasie przystępując parę kroków raz w prawo, raz w lewo. Kiedy obaj dali znak, że mogą zaczynać, nie pozostało nic więcej jak przystąpić do walki.
Blondyn planował natrzeć na oponenta jako pierwszy, jednak tamten się nie patyczkował i wyprowadził cios szybciej, co zmusiło rycerza do przyjęcia ciosu na ramię. Dwóch starających się przejąć inicjatywę walczących zazwyczaj kończyło na tym, że jeden z nich wychodził z tego ranny. To był pierwszy błąd. Edwin wiedział jednak, że nie może oddać pola łysemu, sukcesywnie prąc do przodu szerokimi zamachami mieczem, jednocześnie uważnie kontrolując zasięg pomiędzy nim, a żołnierzem. Przez dłuższy moment wszystko szło po jego myśli, a furiacki atak przygwoździł oponenta, nie pozwalając mu zbytnio odpowiedzieć. Wszystko jednak kiedyś miało swój koniec i mimo paru celnych ciosów, Edwin został wybity z rytmu. Dalsza walka była niezwykle wyrównana, a trafienia padały po obu stronach. Inicjatywę przejmował raz jeden, raz drugi, a z poziomu widza zapewne trudno było określić kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Każdy z nich był lepszy w czymś innym, jednak jak to się miało później okazać, zwinność i technika łysego ostatecznie przeważyła nad brutalną siłą połączoną z solidną defensywą członka rodu Reyne.
W pewnym momencie otrzymał ogłuszający cios w bok hełmu, który zakręcił mu w głowie i powalił na kolana. Wyglądało na to, że walka dobiegła końca. Edwin potrzebował kilkunastu sekund na dojście do siebie, gdyż ośrodek równowagi został chwilowo zaburzony, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Jak tylko wrócił do siebie, podniósł się zdejmując jednocześnie swój hełm. Potargane włosy i spocone czoło świadczyły o tym jak bardzo intensywny był to pojedynek. Spore zmęczenie widać było też po łysym jednak to on wyszedł zwycięsko z tego starcia. Rycerz splunął na ziemię rozgoryczony porażką, jednak poza tym oraz ponurym grymasem na twarzy ciężko było doszukać się innych oznak frustracji - Dobra walka - powiedział po chwili, sprawdzając jednocześnie czy na jego hełmie oraz pancerzu nie ma żadnych odgnieceń - Jakbyś szukał pracy, Castamere jest dla ciebie otwarte. Powołaj się na Ser Edwina Reyne. - Jednooki mężczyzna preferował mieć takiego wojaka po swojej stronie niż przeciwko sobie - Jak z tym królikiem? - spytał po chwili, przed jakąkolwiek odpowiedzią dodając jeszcze - Chyba, że któryś chce się spróbować z jednym z moich kompanów - wskazał głową na dwóch swoich towarzyszy.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Wto Wrz 29, 2020 4:26 pm

Taki cios to wgniecenie musiał zostawić, ale lekkie. Nic, co by przeszkadzało w noszeniu a jeśli już właściciel chciał problem naprawić, to starczyło troszkę postukać. Proste jak naprawa kolczugi. Tak czy siak... Nic wielkiego się nie stało a walczącym doskwierały jeno zmęczenie oraz siniaki, które po paru dniach same znikną. Tymczasem jednak czas im było do jadła i napitku.
- A już... Już... Królik chyba gotowy. A jak nie, to na razie piwem się uraczymy. - Rzekł wąsaty najemnik, gestem odpowiednim zachęcając do usadzenia się przy ogniu. Tam zaś już, niechętni na razie do kolejnych walk, usadzali się najemnicy. To pokładali łby na zdjętych siodłach, to na jakiś derkach siadali. Młode chłopaki uwijały się z michami i kubkami ze skóry, takimi idealnymi na drogę. Zaraz się rozpoczęło polewanie i piwa, i polewki z królika oraz ziół. Był też chleb, co miał ze dwa dni, ale jak się go rozmoczyło w sosie to nie przeszkadzało za bardzo.
- Wy rzekliście, że jesteście Reyne? - Zagadał wąsaty, wskazując go pajdką chleba. - Wybaczcie, nie znam się bardzo na herbach... Jednak kojarzę nazwisko rodowe wasze a przynajmniej o człeku co je nosi słyszałem. Ser Rufus Reyne, pogromca bestii. To od was? - Zapytał. Grupa też nasłuchiwała. Wszak ten ser Rufus to znany był dość. Dwa straszliwe potwory pogromił, do ich leża z towarzyszami wchodząc. To było to samo polowanie co to jakiś lord z Reach na nim padł a potem to podobno z martwych się obudził i normalnie żywy był. Mówili, że czary to. A inni, że struty był. O to tam ponoć na południu wojna wybuchła prawie.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Wto Wrz 29, 2020 5:38 pm

Wgniecenie w hełmie nie okazało się zbyt głębokim, toteż Edwin przyczepił go z powrotem do siodła, nie przejmując się już dłużej tą sprawą. Tak długo jak chronił jego głowę i nie uwierał od środka, tak długo wszelkie kwestie estetyczne były dla niego zupełnie nieistotne. Słysząc, że królik jest już prawie gotowy, rycerz podszedł z resztą zbiorowiska ku ognisku, przekazując swoim kompanom, aby zostawili w widocznym miejscu konie oraz część ekwipunku, a następnie dołączyli się do uczty. Podana potrawka z królika dzięki przyprawom z ziół pachniała całkiem apetycznie jak na polowe warunki, a chleb pozwalał lepiej napełnić żołądek. No i oczywiście nie było nic lepszego niż piwo... no może wino, lecz była to tylko jedna z niewielu naleciałości z życia szlacheckiego w upodobaniach Edwina.
Przeżuwając strawę, od czasu do czasu zerkał dookoła na resztę pochłaniających jedzenie ludzi. Wydawali się zaprawieni w bojach, lecz było w nich coś ludzkiego. Nawet ich rzekomy przywódca był wyjątkowo sympatyczny. Edwin nie był przyzwyczajony do takiego traktowania, a wojskowi byli zazwyczaj prostymi, przyziemnymi ludźmi o szorstkim przysposobieniu. Być może tutejsza zbieranina była czymś więcej niż zwykłymi żołdakami - Ciekawe... - skwitował w myślach, nie dochodząc jednak do żadnych konkretnych wniosków. Słysząc zadane pytanie odruchowo spojrzał na łysego, dając sobie jeszcze chwilę na parę kęsów zanim udzielił odpowiedzi. Miał zwyczaj ważyć słowa, dopóki ktoś go nie rozsierdził - Mój kuzyn, ale nie widuję się rodziną zbyt często... - odparł, dając sobie jeszcze chwilę na rozwinięcie odpowiedzi - Bliżej znam tylko mojego bratanka, Percivala. Aktualnie szuka rąk do pracy - dodał, nawiązując do wcześniej zaczętego tematu. Zarządzanie majątkiem ziemskim od zawsze wymagało sporego zaangażowania i ciągle szukano ludzi. O ile jednooki Reyne do pracy umysłowej się nie nadawał, tak syn jego brata był do tego stworzony - I jak było z tą bestią? - Spytał z ciekawości w przypadku, gdyby jednak łysy nie był zainteresowany fuchą.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Wto Wrz 29, 2020 6:48 pm

Może... Albo po prostu byli w miarę poczciwą kompanią. Wojaczka robiła z ludźmi brzydkie rzeczy, niemniej ludzie, jak to ludzie, w większości chcieli mieć kompanów i nie tylko przemoc była im w głowie. Zresztą, jeśli już szukał dla ich uprzejmości dobrej wymówki, to przecie był ewidentnie szlachcicem. Wędrowni rycerze malowali sobie na tarczach obrane herby, ale on miał swój na porządnej opończy jeszcze. Szlachcic jako przyjaciel to dobra rzecz a zły szlachcic to kłopot. No a przynajmniej maruda...
- Rąk do pracy... To znaczy? W sensie no najemników? Najemnych ostrzy? - Zapytał łysy, przeżuwszy już kawałek królika. - Pytam no informacyjnie, bo my to tak, jak już zauważyliście, pracujemy. - Dodał, chyba tematem jednak zainteresowany. W sumie to chętnie by wysłuchał, co i jak. I gdzie - to ważne. Za ile? - o to nawet nie pytał, bo pewnie do ustalenia na miejscu.

- Bestiami... - Rzekł jeden z najemników, taki trochę starszawy już jegomość. Widać to był jeden z tych, co o nich "ostrożni" mówili, skoro tego wieku dożył. - Było zaś to tak... Znaczy tak ja żem słyszał... No... To było tak, że jakieś paskudne poczwary, niby smoki, się tam zalęgły w pobliżu Pierścienia. I dokuczały strasznie. Okoliczny lord polowanie zwołał i ruszyło ono wkrótce. Tam właśnie był ten dziedzic jakiegoś lorda sąsiada, Osgrey chyba. I przedstaw pan sobie, z kobietą swoją. Z babą znaczy. No i był tam ten wasz kuzyn. Ponoć w pierwszym starciu to tego dziedzica potwory ubiły. Przegoniono je jednak, ale stratami potężnymi. Dopadł je w leżu dopiero wasz kuzyn ze swoimi kamratami, co to z nich tylko jeden mu towarzyszący cało wyszedł. - Opowiedział. - Ja nie wiem, co to za monstra były. Jedni mówią, że to smoki były. Inni że diabły z Siedmiu Piekieł. Ważne jednak, że ubite są. - Dodał. Wzniósł kubek z piwem w toaście i wyżłopał na raz.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Sro Wrz 30, 2020 1:40 am

Przez liczne przygody na traktach i wiele okrucieństw dziejących się na spornych ziemiach Westeros siłą rzeczy czujność Edwina zawsze była nienaturalnie podwyższona. Sprawiało to, że nawet tak gościnnym wojakom nie mógł zaufać w stu procentach. Prawdą było jednak, że status szlachcica dawał mu pewnego stopnia protekcję, szczególnie na rodzimych terenach Zachodu.
Mężczyzna wziął kolejny kęs namoczonego w zupie chleba, zastanawiając się nad odpowiedzią i spoglądając jednocześnie na rozmówcę - Właściwie to jednego przybocznego oraz kogoś, kto będzie doglądał pracowników - wyjaśnił. Z jednej strony przez te kilka dni Percival mógł już znaleźć odpowiednich ludzi, jednak u niego praca dla tak zdolnego szermierza zawsze się znajdzie - Szczegółów nie znam - dodał po chwili, machając obojętnie ręką jakby nie była to sprawa priorytetowa. Jak będą chcieli to podjadą i podpytają. Jak nie, to nie.
Tymczasem Edwina bardziej interesowała historia o rzekomej bestii, z którą zmierzył się jego kuzyn. O ile dotarły do niego różne niepotwierdzone legendy na ten temat, był ciekaw szczegółów. Tego typu opowieści były najlepszym umilaczem czasu podczas posiłku, bo cóż innego można by wtedy robić jak nie słuchać o wyczynach innych rycerzy. Skierował całą swoją uwagę na starszego jegomościa, jednocześnie konsumując otrzymany w dobrej wierze posiłek. Historia była zwięzła, ale pobudziła wyobraźnie wystarczająco, aby móc się w niej zatopić. O ile z paroma bestiami się zmierzył, po czym ślady widać było na jego czaszce, to pewnym był, że żadna z nich nie mogła dorównać monstrum opisywanym przez starca. Sam fakt, że padło tam tyle ludzi świadczy o niecodziennej mutacji jakiegoś przerośniętego stwora - Hmm - odchrząknął po chwili ciszy, która nastała po tym gdy monolog dobiegł końca - Chciałbym zobaczyć te bydlaki - skomentował z dozą uznania wobec zasług Rufusa. Na pewno podpyta też kuzyna o całą wyprawę, gdyby jakimś cudem kiedyś na siebie wpadli. O ile było mu wiadomo wędrował on tu i tam, podobnie zresztą jak sam Edwin, co za tym idzie widywali się niezwykle rzadko. Wspólnie z resztą podniósł kubek na znak toastu i idąc w ślady inicjatora przechylił go, dopóki nie ujrzał dna - Słyszeliście coś o tym? - Spytał po chwili obu swoich kompanów. Pochodzili z tych samych stron co Reyne, toteż mogło im się obić o uszy to i owo.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Sro Wrz 30, 2020 11:12 am

No jak tak to nie byli raczej zainteresowani. Nie to, że się obrazili czy coś, ale praca oferowana była mało widać pewną a jeśli już miało być to raczej zajęcie dla dwóch osób, to oni jednak byli większą i zdecydowanie stałą grupą. Cóż, mówi się trudno. Ewentualnie gdyby jednak ten jego bratanek szukał porządnych najemników, to ich najczęściej można było w Lannisporcie znaleźć, gdzie często albo podejmowali pracę długoterminową, albo w razie jej braku to szukali kontraktów dotyczących konkretnych zleceń za konkretną opłatę. Akurat właśnie z podobnego zlecenia wracali, jednak o nim mówić przecież nie chcieli, bo to rzekomo była prywatna sprawa zleceniodawcy czy jakoś tak.

Historia o bestiach. Bo były dwie. Zaś jego kuzyn sławę tym zyskał. Co zaś do pochodzenia monstrów, to większość wcale nie wiedziała, czym one mogły być. Prawda, że jakieś plotki się zrodziły, iż stwory owe z dalekich krain Wschodu pochodzić by miały. Ktoś inny rzekł, że podobne sześcionogie bydle to kuzyn jego znajomka na arenach Wolnych Miast miał okazję widzieć.
- Babuliszak na to coś mówili... Czy jakoś tak... - Rzekł staruch. - Ponoć wielkie jak dwa lwy one byli. I straszne. I jadowite. I ogniem ziały a wzrokiem w kamień zamienić potrafili. - Opowiedział o rzeczonym "tym" starszy najemnik. Tymczasem rozlano kolejkę piwa ponownie, co by tak o suchych mordach nie siedzieli.
- No ta... A was co tu sprowadza, panie rycerz? - Wtrącił się wąsaty, polewając mu piwa. Ot, tak zagaił.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Sro Wrz 30, 2020 1:04 pm

Babuliszak? - powtórzył sobie nazwę stwora w myślach. Nigdy nie obiło mu się o uszy nic podobnego, co za tym idzie fakt ten tylko dodawał historii tajemniczości. Część z jadem, ogniem oraz zamienianiem w kamień Edwin przyjął z lekkim przymrużeniem oka, chociaż zapewne część z tych rzeczy mogła być prawdą. Jak niby bestie miałyby powalić tylu chłopa, nie mając jakichś potężnych mocy?
Wystawił kubek, pozwalając sobie dolać piwa, lecz jak na razie położył go jeszcze na ziemi, aby dać sobie dokończyć zupę. Przełknął ostatni kawałek chleba, a następnie przechylił miskę, wlewając do ust resztę potrawki z królika. Wytarł rękawem usta, po czym pacnął się dłonią w brzuch na znak, że on to się już najadł. Słysząc pytanie podniósł z powrotem kubek, aby wziąć łyk piwa i  sobie odbeknąć. Najwyraźniej wydawało mu się to dobrym wstępem do jego wypowiedzi - Wojna by się jaka przydała - stwierdził, poprawiając jeszcze jednym krótkim łykiem, po czym kontynuował - Z braku laku jedziemy pozwiedzać Dorzecze. Może uda się gdzieś zaciągnąć przy odrobinie szczęścia - wyjaśnił, jakby nie była to jego pierwsza tego typu wyprawa. Ostatnimi czasy w Westeros wrzało i było tylko kwestią czasu, aż któryś z Lordów będzie chciał podjąć zbrojne działania. Pomijając już kwestię, że Edwin nie potrafił usiedzieć w zamku dłużej niż parę miesięcy, po prostu lubił podejmować taniec ze śmiercią. Od wielu lat wszystko było już mu obojętne.
Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Sro Wrz 30, 2020 1:59 pm

Cóż, opowieści mają to do siebie, że potrafią z czasem okropnie wypaczyć prawdę. Szczególnie, gdy zabiorą się za nie bardowie i inni bajkopisarze, którzy zdania są zazwyczaj, iż dobra opowieść zasługuje na ubarwienie. No cóż, może jest wtedy ciekawsza i bardziej emocjonująca, ale faktyczny przekaz traci na rzeczowości.

Tymczasem zeszli na inny temat. Że wojna by się zdała. Masa ludzi by się z rycerzem nie zgodziła. Wielu najemników pewnie też niespecjalnie chciało w walnych bitwach życie ryzykować. Służba w garnizonie, to co innego. Albo oblężenia. Płacą i można na dupie siedzieć - dobrze. Narażać życie - źle.
- Dorzecze powiadacie? - Rzekł najemnik, kręcąc wąs. - To domena Żelaznych Ludzi. Zamierzacie u nich się nająć, czy pod jakimś miejscowym lordem? - Zapytał. No bo tak ogólnie miast to tam trochę jakby brakowało a jak już to były niewielkie i daleko od wschodniej granicy Zachodu. Wiadomo zaś, że najlepsze "koryto" dla najemnego to albo miasto, albo lordowski dwór. Chłopi co z bandytami problemy też się pewnie znajdą, ale oni niestety marnie płacą. I wiecznie chcą, by się nad nimi litować...
Wąsaty pstryknął palcami. - A... Coś mi się przypomniało. - Zaczął. - Dzień temu spotkaliśmy wędrowca, co to właśnie z ziem Dorzecza podróżował. Gadał, że tam podobno siły lordowie mobilizują. Chłopów z wiosek chyba zbierają. Spieszył się, to go nie dopytaliśmy. No... Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale może idzie na konflikt z Burzą czy coś. Na waszym miejscu bym uważał, skoro tam zmierzacie. - Ostrzegł, wycierając miskę ostatnim kawałkiem chleba.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Edwin Reyne on Sro Wrz 30, 2020 2:50 pm

Mimo iż troje wojaków zmierzało ku Dorzeczu, Edwin nie miał żadnego konkretnego celu w swoich działaniach. Po prawdzie Żelaźni Ludzie okupywali tamtejsze tereny, jednak właśnie takie sytuacje powodowały, że popyt na wyszkolonych żołnierzy bywał większy - U Żelaznych raczej nie - zaczął - Znając ich naturę, zostaną wykurzeni z powrotem na wyspy prędzej czy później - kalkulował. Najgorszym co mógł zrobić to stanąć po stronie Lorda, który był bezpośrednim zagrożeniem dla Zachodu. Kto wie jak daleko bowiem sięgały ambicje Harwyna. Jeszcze ktoś nazwał by go zdrajcą i rozlepił po całej krainie listy gończe. Przynajmniej nie byłoby nudno - pomyślał, uśmiechając się ironicznie sam do siebie. Początkowym zamysłem blondyna było podróżowanie na wschód tak długo, aż nie znajdzie czegoś lub kogoś wartego przyłączenia się. Zresztą miał przyjaciela w Maidenpool, który mógł udzielić mu wartościowych informacji. Lordowie Ziem burzy być może mieli jakieś większe plany, a Edwin nigdy nie przepadał za słaniem kruków w tego typu sprawach.
Jak się okazało jego początkowe przypuszczenia miały odzwierciedlenie w tym, czego zaraz miał się dowiedzieć od rozmówcy. Wspomnienie o wracającym z Dorzecza wędrowcu momentalnie przykuło uwagę rycerza. Wystarczyło słowo "konflikt" a w oku Edwina dało się dostrzec błysk. Nie potrzebował innej motywacji, a ostrzeżenia przywódcy najemniczej grupy miały się nijak do zapału jednookiego. W jego głowie kontynuacja podróży była zadecydowana. Rozważał jeszcze tylko czy zamierza przedzierać się aż na drugą stronę kontynentu, czy lepiej będzie w pewnym momencie skręcić na południe i zobaczyć co tam Burzowcy kombinują.
- Swoją drogą... znacie nieopodal jakąś gospodę? - zmienił nieco temat. O ile spanie pod niebem nie było dla Edwina dużym problemem, nie dorównywało jednak miękkiemu łóżku, którym mógłby się uraczyć w jakimkolwiek zajeździe.



Edwin Reyne
Edwin Reyne

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 23/09/2020

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Czeladnik Gry on Sro Wrz 30, 2020 4:20 pm

Wąsaty najemnik zrobił zamyśloną minę i pociągnął długi, bardzo długi łyk piwa. Otarł jego resztki ust i pokaźnego wąsa a zaraz westchnął też głośni o cicho w kułak beknął. Kubasek zaś podał kompanowi jednemu, co by jeszcze dolewkę mu tam rzucił.
- Aj no... Nie jestem pewien, waszmość rycerzu, czy rację macie. Każdy człek z rozumem i uszami sprawnymi wie, iż władyka Żelaznych zmyślny jest i cwany. Odmienny on i jego ród od ziomków swych. Z kupcami przystają i najemnikami, bardziej rozumem pracują, i o interesy dbają. - Stwierdził, w zasadzie prawdę mówiąc. Trzymali już Żelaźni Ludzie Dorzecze lat kilka i nie zanosiło się na to, by to im miało z rąk łatwo wypaść. Bunty gasły prędko. Spiskowców na rynku szlachtowano. Ponoć kilka miesięcy temu za poszlachtowanie się w wychodku sam Harwyn Twardoręki załatwił się tak z Pstrągiem z Riverrun. W ogóle zabawna sprawa to była, bo wychodek no... Komu by do łba przyszło się we wychodu własnym sztyletem ciąć, nie? I co on chciał tym ugrać?
No ale to byłoby tyle. Życzliwość okazali, posiłkiem i napitkiem się podzielili, ale odwodzić od parcia do Dorzecza go nie zamierzali. Dorosły człek, to pewnie wie, co czyni.
- Swoją drogą znamy... Jak się pośpieszycie, to w tamtym kierunku... - Wskazał akurat kierunek, w którym zmierzał Edwin. - Znajdziecie gospodę jeszcze przed nocą. Zwie się chyba "Spasiony Lew" a taka sobie, rzeknę, jakość. Dużo chłopów z okolicy się schodzi, trochę kupców i jakiś patrol czasem wpadnie. No, ale dwa dni tam bawiliśmy i nie narzekamy. Sienniki raczej czyste, jadło znośne, napitki nierozwodnione. - Objaśnił mu najmita. No i ten... Jak chcieli się wyrobić, to trzeba im było raczej ruszać. To znaczy tutaj ich nikt nie wyganiał, ale po prostu dotrzeć jeśli chcieli przed nocą, to winni się zbierać.



Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1210
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Trakty Zachodu Empty Re: Trakty Zachodu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach