Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Dziedziniec

Go down

Dziedziniec  Empty Dziedziniec

Pisanie  Roderick Blackwood on Sro Maj 13, 2020 1:33 pm

~***~
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Roderick Blackwood on Sro Maj 13, 2020 11:28 pm

Dwudziesty dzień drugiego księżyca dziesiątego roku od Podboju,

Roderick dotarł pod Stare Kamienie dopiero pod wieczór, przeklinając wszechobecne komary, które wyszły żerować na nim oraz jego ludziach. Nad twierdzą powiewała już chorągiew Blackwoodów, powoli znikając w mrokach zbliżającej się nocy. Nim jednak zdążyli się zbliżyć, ze wzgórza dobiegł do nich donośny rogu dźwięk rogu sygnałowego, rozlegając się po okolicy przy okazji strasząc okoliczne ptaki, które teraz wzniosły się skrzecząc w poszukiwaniu spokojniejszego miejsca.
- Nasi zwiadowcy - Zauważył Blackwood - Nadajcie sygnał - Rozkazał, zwracając się do jadącego tuż obok Ser Davosa, czym prędzej chwytającego za róg by dmąc w niego dwukrotnie. Teraz przynajmniej mieli już pewność, że wzgórze znajduje się pod ich kontrolom i nie muszą go ponownie odbijać z rąk bandytów.

Gdy tylko objechali dwukrotnie wzgórze, by wreszcie dotrzeć na jego szczyt przejechali przez zawaloną część dawnego budynku bramnego, mijając wartowników czuwających przy wejściu. Wnętrze twierdzy już od wiele tysięcy lat nie reprezentowało sobą zbyt wiele, większość murów została rozebrana, a wszystko inne co zostało zrujnowane przez ząb czasu, który tylko zlitował się nad kryptą Tristifera IV Mudda, prawdziwego króla rzek i wzgórz, nadal czuwającego nad swoim zamczyskiem, mimo że jego świetność już tak dawno przeminęła. Tak samo, jak świetność Dorzecza.

Nie czekając aż zmrok ich całkowicie pochłonie, rozpalono ogniska oraz wystawiono warty, zarówno na samym szczycie przy ruinach bramy, jak i u podnóża wzgórza, by dać sobie pewność, że nie zostaną zaskoczeni przez kogokolwiek, następnego dnia również miały odbyć się patrole wokół ich bazy wypadowej.

Przy ogniu ogniska przejrzał raporty, podczas gdy reszta jego ludzi starała się rozbić kilka namiotów na kamienistym dziedzińcu. Okolica po ich ostatniej wizycie nieco się uspokoiła, wszak likwidując bande liczebności koło czterdziestu chłopa, pobliscy mieszkańcy mogli odetchnąć, a kupcy oraz rycerze, wiedząc, że umie wymierzyć sprawiedliwość  podobnym grupą chętniej będą odwiedzać jego ziemie. Zwłaszcza że heroldzi mieli postarać się, aby dobiegło to do uszów jak największej liczbie osób, być może nawet sam Twardoręki przychylniej spojrzy na niego i dam mu przynajmniej chwile wytchnienia podczas dnia imienia.
- Panie - Odezwał się bard Walbert - Wybaczcie moją bezpośredniość, ale wyglądacie dziś ponuro - Zauważył jego przyjaciel, grajek już od wielu lat przebywał na dworze Raventree hall wychwytując jego zachowania, przydatna umiejętność, jeśli umie się ją wykorzystać. Jednak teraz miał ochotę spiorunować go spojrzeniem za swoją śmiałość.
- Jestem zażenowany. - Zaczął, kładąc swój miecz obok pieńka - Dokładniej całym Dorzeczem. - Słyszałeś co wydarzyło się na uczcie w Kamiennym Żywopłocie? - Bard w odpowiedzi jedynie pokręcił przecząco głową - W takim razie będziesz równie zażenowany, co ja - Powiedział, rozpoczynając swoją historię. Zaczynając od domniemanych oskarżeń na niego o nasłanie bandytów, kończąc na rzygającym oraz pociętym Tullym i oczywiście nie zapominając od pływających w fosie żelaznych. Blackwood nawet nie wiedział co o tym sądzić, wszystko brzmiało tak absurdalnie, że nie chciało się wierzyć. Podobno ranny jego przyjaciela były wyjątkowe płytkie jak na atak skrytobójcy, podobnie wątpliwe jak samo otrucie. Nie mógł sobie wyobrazić jak można być aż tak niekompetentnym, aby nie zdołać zamordować gościa pod własnym dachem, mając do dyspozycji tak wiele możliwości, chyba że nad władcą Riverrun naprawdę czuwali zarówno Starzy, jak i Nowi Bogowie, którzy uratowali go z całej obsesji. A wszystko to podczas jednej uczty, od wielu lat nie słyszał o podobnych zdarzeniach, oczywiście zdarzały się zepchnięcie ze schodów, ale to było jeszcze całkiem normalne. Poniekąd zepsucie w taki sposób reputacji Brackenów powinno go cieszyć, jednak zwracający posiłek Tully, który zresztą przez tę sytuację załatwił sobie wycieczke do Fairmarket, nie było czymś zadowalającym. Chociaż podobno jeszcze istnieli rozsądni możni jak Lord Frey, wykazując się opanowaniem w obu sytuacjach. Niewątpliwe wypadałoby odwiedzić go w najbliższym czasie.
-  Jeśli dalej tak pójdzie Dorzecze nigdy się nie zjednoczy - Stwierdził, gdy tylko skończył swój wywód, bard zafascynowany opowieścią miał nawet zabrać się za ułożeniem żartobliwego utworu, jednak lord Blackwood szybko wybił mu to z głowy. Nie wdając się już więcej w polityczne rozmowy, udał się do swojego namiotu na zasłużony odpoczynek, pozostawiając żołnierzy pod komendą oficerów. Wkrótce też w Starych Kamieniach oświetlanych przez światło księżyca oraz żar palenisk, rozległ się utwór, który każdy dobrze znał..

W dniu, w którym powiesili Czarnego Robina,
Powietrze było czyste i nieruchome.

W dniu, w którym powiesili Czarnego Robina,
Jesienna ziemia była chłodna.

Mali ludzie zgromadzili się na placu,
Szubienica była tam ustawiona.

Mali ludzie zgromadzili się na placu,
Kobiety nigdy nie płakały.

Bogowie przede wszystkim znali jego zbrodnie,
Pan odczytał jego listy.

Bogowie przede wszystkim znali jego zbrodnie,
Ręce mężczyzn zwinęły się w pięści.

Kopali go w nogi, szarpali, a potem zwalniali,
Tłum ani razu nie wiwatował.

Jego nogi zwolniły, a potem w końcu zatrzymały się,
Tłum ani razu nie wyśmiał.

Nigdy nie będę opłakiwać Czarnego Robina,
Zabił moją czwórkę.

W dniu, w którym powiesili Czarnego Robina,
Mój syn już nie wrócił do domu



Oddziały Raventree Hall:

.  
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 17, 2020 11:51 pm

Rzeczywiście, ułożenie jakiejś ballady o Kamiennym Żywopłocie i zdarzeniach, które tam zaszły, były dobrym pomysłem, który Bard chciał zrealizować. Niestety, jego lord mu na to nie pozwolił, no nic, zawsze mógł ją stworzyć pod innym imieniem i wyszłoby na to samo, co prawda, tylko oblicze prawdziwego autora pozostałoby nieznane. Temat był jednak bardzo dobry, do ułożenia pieśni i na pewno w niedługim czasie, pojawią się jakieś paszkwile, zarówno na Bracknów i Tullych.

W końcu wrócili też zwiadowcy, odnaleźli wszystkie obozy zbójów na tych ziemiach, co więcej, nawet kilka tajnych kryjówek w jakichś niewielkich jaskiniach pod korzeniami drzew czy w jakiejś starej wieży, rosnącej w gęstym gaju, ale już dawno zawalonej. Kolejna wieść była dobra w zależności od interpretacji, obozy były puste, a wszystko wskazywało na to, że bandyci odeszli z tych ziem na jakichś czas, być może przestraszeni ostatnimi pogromami, wyczuli, że szykuje się coś większego i postanowili zbiec.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Roderick Blackwood on Czw Maj 28, 2020 8:00 pm

Od dwudziestego drugiego dnia do dwudziestego siódmego księżyca dziesiątego roku od Podboju,


Raporty ze zwiadów tylko utwierdziły go w kwestii, że banitów nie ma już w okolicy a jego obecność jest zapewne stratą czasu, jednak należało zachować jakiekolwiek pozory aby monarcha był przynajmniej zadowolony z jego działań. Przeszukano jeszcze raz bazy bandytów w celu odnalezienie wszelakiej maści skrytek, które nie zostały opróżnione oczekujące powrotu swoich właścicieli.
W między czasie oddziały wraz z łowczymi miały pokręcić się po okolicy w poszukiwaniu tropów do ewentualnego pościgu, jeśli nie znaleziono nic więcej to wojska stacjonujące w Starych Kamieniach po prostu zaczęły patrolować okolice przez najbliższy tydzień. Sporządzono również odpowiedni raport z dokładną lokalizacją byłych obozowisk bandytów. Nic więcej nie mogli zdziałać, więc nie było również sensu zostawać tu dłużej niż było konieczne, choć wypadałoby tu wrócić za jakiś czas aby sprawdzić czy rabusie znowu się pojawili.


Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 28, 2020 8:23 pm

Po przeszukaniu baz bandytów rzeczywiście odnaleziono kilka skrytek, jednak w większości były puste. W jednej za to było jakieś zawiniątko, ale jak później się okazało, była tam czyjaś ucięta kuśka, ci bandyci musieli mieć doprawdy wyborne poczucie humoru. Próbowano znaleźć też coś cennego w ogóle, ale wszystko, co dałoby się spieniężyć za więcej niż parę miedziaków, zostało zabrane.
Miało to jednak swoje skutki, obładowani bandyci musieli zabrać albo wozy, albo juczne konie, które oczywiście zostawiały ślady. Dzięki temu nie było trudno wytropić ich śladów, które jawnie wskazywały, że udali się na wschód. Być może odbiją na południe i zaczną męczyć Brackenów? Choć wydawało się to mało prawdopodobne, wszak ostatnio jakaś groźna szajka została tam pobita, więc to również stanowiło dla nich zagrożenie. Najrozsądniejszym kierunkiem było Fairmarket i miasteczko lorda Harrowaya, jednak nie było z tym pewności. Większość zwiadowców powróciła do obozu, raportując swoje dokonania i powiadomić, że za tropem podążył dalej jeden łowca, który jechał za śladami, póki te nie znikną przez warunki atmosferyczne.

Po pięciu dniach, przyjechał posłaniec od zwiadowcy podążającego za bandytami, przed dwoma dniami - czyli 30 dnia drugiego księżyca, przechodzili przez bród jednej z rzek w pobliżu Fairmarket, obecnie pewnie są już dalej, ale łowca nadal ich śledzi, ponad to, ma jeszcze tylko jednego pomocnika. Żołnierz, który przybył, umiałby zaprowadzić z powrotem do tego miejsca.

Will
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Roderick Blackwood on Czw Maj 28, 2020 9:18 pm

Bandycie byli wyjątkowo dokładni przy zbieraniu swoich "ciężko" zarobionych dóbr nie pozostawiając praktycznie niczego po sobie oprócz ich  czarnego humoru. Lord Blackwood zdawał sobie jednak sprawe, że podobna decyzja mogła sprowadzić na jego przeciwników zgubę,  obładowani i spowolnieni mogli właśnie przypieczętować swój los, jak bardzo przyjemnie będzie patrzeć gdy zostaną powieszeni na drzewach, wijąc się a przede wszystkim zamierając w bezruchu aby już nigdy więcej nie podnieść ręki na niewinną osobę.
Wkrótce też raporty od zwiadowców do niego dotarły, oprócz jednego który podjął właściwy trop. Nie pozostało nic innego niż czekać.

Drugi dzień trzeciego księżyca, dziesięć lat od Podboju.


Gdy tylko dotarł do nich goniec, natychmiast zarządził wymarsz zostawiając jednie łuczników i znachorów którzy mieli uprzątnąć obozowisko i powrócić  do Raventree Hall, natomiast reszta zabrała najpotrzebniejsze wyposażenie do podróży i ruszyła w drogę. Roderick wydzielił swoje zaprzysiężone tarcze i odpowiednich oficerów aby nadzorowali tempo żołnierzy i w razie konieczności pospieszali ich by nikt nie został w tyle. Wkrótce też uniesiono chorągiew Blackwoodów aby wyruszyć w pogoni, żegnając dawne włości Muddów.
Roderick Blackwood
Roderick Blackwood

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Dziedziniec  Empty Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach