Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Sala Jadalna

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Sala Jadalna Empty Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Pią Kwi 17, 2020 3:09 am

[***]
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Pią Kwi 17, 2020 3:12 am

Dziewiąty dzień drugiego księżyca, dziesiątego roku po Zagładzie


Rozpoczynał się drugi dzień jego pobytu w Gultown, Waymar miał szczerą nadzieję, że grono gości szybko się powiększy i nie będzie zmuszony jeść kolejnego obiadu tylko w towarzystwie lorda Graftona. Wczorajsza rozmowa w zupełności mu wystarczyła, a na myśl o piwie, które wtedy w siebie wlał, robiło mu się niedobrze. Czego się jednak nie robi dla interesów i poprawy relacji? Miał nadzieje poprawić je do tego stopnia, by nigdy nie musiał tu wracać. Wciąż kołatało mu się w głowie, jak na jego wywód skłaniający do dyskusji, Sebastion był w stanie odpowiedzieć tylko "aha". Lynderly oczekiwałby służba i podwładni wyrażali się zwięźle i na temat, taka była ich rola, jednak od rozmówcy, który był na jego poziomie... Młody lord cicho westchnął i rozejrzał się po sali, w której podano im śniadanie. Całe szczęście lord nie zaszczycił posilających się gości. W sali znajdowały się trzy masywne stoły, dwa z nich zajmowali ludzie lorda, jak co dzień jedzący śniadanie. Jednak cały trzeci stół zajmowali ludzie w barwach Snakewood, Waymarowi zaoferowano posiłek w jego komnatach, czuł się jednak lepiej otoczony przez swych ludzi, nawet jeżeli znaczyło to pożywianie się z ludźmi o niższej randze. Już kończył swą strawę, kiedy do sali wkroczył wyróżniający się na tle reszty mężczyzna. Choć Waymar nie miał okazji go poznać osobiście, od razu rozpoznał w nowo przybyłym brata lorda. Wstał i dość głośno, na tyle, by przebić się, przez rozmowy jedzących zwrócił się do Lamberta.
-Lambert Grafton prawda? Może przyłączysz się do nas na kufel lub dwa?- Nie miał zbyt dużej ochoty na picie, a tym bardziej z kolejnym Graftonem, uznał jednak, że nie przywitanie brata lorda byłoby niestosowne. Ludzie Waymara od razu wstali, robiąc miejsce dla rycerza.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Pią Kwi 17, 2020 11:00 am

Musiało się to tak skończyć. Powrót z podróży, oraz prezent dla brata były jasną wskazówką. Oczywistym było, że będą pić. Zaskoczeniem było tylko, że pili tak mało. Lambert wyszedł z samotni brata o własnych siłach, nikt nie osunął się pod stół, a nic wartościowszego nie zostało zniszczone. Niemniej od samego rana kac trzymał Lamberta. Na jego szczęście nauczył się z nim radzić. Od pewnego oberżysty na Zachodzie dowiedział się, że masowe mleko na krótki okres maskuje efekt alkoholu. Także odkąd wstał poprosił maestera o kubek, wziął kąpiel, oraz głodny ruszył do sali jadalnej. Nie był nawet pewien, czy poprzedniej nocy jadł kolację. Zagryzka była na pewno, ale dla ponad stu kilogramowego chłopa niewystarczająca, co dało się poznać burczeniem brzucha od samego rana. Gdy tylko wszedł do sali jadalnej zawołał go mizernej postury chłopak. Gdyby nie opis brata, oraz barwy rodowe Lambert pomyślałby, że nieznajomy jest bardem.
-Zaiste, jestem Lambert. Chętnie się przyłączę. usiadł na ławie wśród ludzi lorda Lynderly.
- Piwa jednak podziękuję. Chętnie natomiast się napiję wina z mlekiem makowym na ból głowy. Rozglądnął się po sali w poszukiwaniu sługi. Kiedy takowego znalazł machnął ręką w jego kierunku. A gdy posługiwacz się zbliżył Lambert złożył zamówienie. - Kolego proszę cię powiedz naszym kochanym kucharzom, że chętnie spożył bym śniadanie. Wyślij jeszcze kogoś do maestera po kubek wina zaprawionego makowym mlekiem w moim imieniu. zaraz po tym odezwał się do wszystkich, którzy siedzieli przy ławie. - Panowie, gdzie moje maniery. Jestem ser Lambert Grafton, drugi syn naszego jaśnie byłego lorda Graftona, brat obecnego lorda i tak dalej, i tym podobne...De facto dziedzic Gulltown, dopóki brat nie dorobi się dziecka z prawego łoża. A wy chłopaki jak się nazywacie?


Ostatnio zmieniony przez Lambert Grafton dnia Sob Kwi 18, 2020 4:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Sob Kwi 18, 2020 3:16 am

Kiedy Lambert zaakcpetował jego zaproszenie Waymar znów się uśmiechnął, w swoim mniemaniu zachęcająco, rzeczywiście jednak wyraźnie sztucznie. Jego radość była jednak całkowicie szczera, kiedy ich nowy towarzysz oznajmił, że nie ma ochoty na picie piwa. Sprawiało to, że i on sam nie miał takiego obowiązku, a to już stawiało to spotkanie na wyższym poziomie niż to które odbył wczoraj. Miał nadzieje, że nie będzie to jedyne pozytywne zaskoczenie w trakcie tej rozmowy. Nie czekając zbyt długo, Waymar odpowiedział na pytanie które padło z ust rycerza.
-Cała przyjemność po naszej stronie ser Lambercie. Siedzisz zaś przy stole z dzielnymi rycerzami Snakewood, zapamiętaj ich dobrze, bo na pewno spotkasz wielu z nich w czasie turnieju, po mej lewicy siedzi zaś ser Brandon, nie zważaj na jego zatroskane lico, jest mym obrońcą i to bardzo oddanym swej pracy, czasami aż za bardzo.- Wczoraj, był zmęczony po podróży, a co za tym idzie nie w humorze, dziś jednak czuł się lepiej, co pozwalało mu się silić na, choć odrobinę uprzejmości. Zignorował zdziwione spojrzenie swego obrońcy, nieprzyzwyczajonego do tego typu deklaracji i słów padających z ust swego pracodawcy.
-Ja zaś jestem Waymar Lynderly, lord Snakewood. Ostatni ze swojej lini, dopóki nie dorobię się potomka z prawego łoża. A więc Lambercie? Spotkasz się z moimi rycerzami w szrankach?
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Kwi 18, 2020 9:41 pm

Niesamowicie szybko posiłek dotarł do Lamberta. Jakby kucharz już na niego czekał z posiłkiem od świtu. Bardzo to ucieszyło Graftona, ból brzucha zaczynał bowiem stawać się nieznośny.
-Miło was poznać panowie. Wybaczcie, ale czy mogę z rozmawiać pożywiając się? Od dwóch tygodni byłem w siodle i nie pamiętam kiedy ostatnio jadłem porządny posiłek. Jeżeli lord Lynderly się zgodzi to Lambert zaczął pałaszowanie pasztetu zajęczego. Oczywiście dbając o etykietę i nie obżerając się. Przecież jadł i rozmawiał. - A o tobie lordzie zdążyłem już usłyszeć od mojego brata. Zamilknął na chwilę by przełknąć kęs. -Jak mam mówić szczerze to nie przypadłeś mu Ser do gustu. Trudno jest zrobić na nim pierwsze dobre wrażenie, chyba że przy alkoholu. W tym właśnie momencie przyszedł sługa z kufelkiem wina z mlekiem makowym.
- Proszę bardzo Ser. Tylko za przeproszeniem, measter ostrzega, by nie spożywać makowego mleka w zbyt dużych ilościach. Lambert skinięciem ręki, a zarazem głowy odprawił sługę pokazując jasno, że przerwał rozmowę.
-Dobra, dzięki ci młody. Powiedz maesterowi, żeby nie zawracał sobie mną swojej łysej glacy. No ale wróćmy do rozmowy lordzie. Na czym to ja skończyłem? A tak. Mój brat, jeżeli che panicz jakąś radę, to trzeba mu pokazać, że umie się Ser bawić. Z tego co słyszałem to bez alkoholu może być trudno, no ale ja tylko daję poradę. A co do naszego turnieju, to właśnie dzisiaj zamierzałem się zapisać na wszystkie możliwe konkurencje. Wy panowie się już zapisaliście? Spojrzał w stronę Waymara z lekkim zapytaniem, bo z rozmowy wynikło, że nie bierze udziału w turnieju.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Nie Kwi 19, 2020 1:27 am

-Ależ oczywiście, sam byłem zmuszony jeść w czasie spotkania z twoim bratem. Również odbyliśmy długą podróż i to pierwsze normalne śniadanie od dawna. To aż dziwne, jak mało dobrych karczm da się napotkać na drodze ze Snakewood do Gultown. Na szczęście o waszych kucharzach nie można powiedzieć złego słowa, o czym przekonaliśmy się zarówno wczoraj, jak i dziś.- Kolejne słowa Lamberta zdziwiły go tylko trochę, nie chodziło raczej o ich sens, domyślał się, że antypatia, jaką obdarzył Sebastiona, już po pierwszym spotkaniu jest wzajemna, nie spodziewał się jednak, że ktoś raczy go o tym powiadomić już następnego dnia przy śniadaniu. Starał się jednak udawać na tyle zdziwionego, na tyle ile powinien być w tej sytuacji.
-Cóż, nie można się lubić z każdym, tym bardziej ciesze się, że mimo tego potrafiliśmy się dogadać. Nie wiem tylko, czemu mi to mówisz.- Szczerze go to ciekawiło, być może była to swego rodzaju pogróżka, ukryta pod płaszczem uprzejmości, sygnał nakłaniający go do wyjazdu. Zapewne, gdyby nie to, że otaczali go jego ludzie, mógłby się poczuć nieswojo. Rozluźnił się, kiedy rozmowa znów powędrowała w kierunku tematu turnieju. Miał nadzieje, że Lambert nie będzie wracał do poprzedniego, jeżeli zbyt forsowałby ten temat, Waymar musiałby to uznać za afront.
-Moi chłopcy tak, ja nie biorę udziału, z reguły zapisuje się tylko do zawodów, w których mogę wygrać. Gdyby twój brat zorganizował turniej strzelecki, na pewno byłbym pierwszym, który by się na niego zapisał. Możesz być jednak pewien, że ktoś w barwach Snakewood znajdzie się na podium.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Pon Kwi 20, 2020 2:08 am

-Ano, kucharzy mamy jednych z najlepszych w całej Dolinie. Brat sam o to dobrze zadbał.  Lambert lekko się zamyślił układająca sobie w głowie plan doliny i trasę z Gulltown do Snakewood.
-Jak mam być szczery to nie znam żadnej karczmy na trakcie stąd do Snakewood. Lepiej znam okolice Runestone, bo tam giermkowałem u starego lorda Royce'a. Grafton dokończył pasztet z królika i dorwał się do kapłona. Nie wiedział też kiedy ale opróżnił kubełek po winie. Lekko rozczarowany przychylił kufel zaglądając do środka, jakby liczył na drugie, ukryte denko. Zaraz po tym odłożył puste naczynie i kontynuował rozmowę.
-Ja również Ser cieszę się z naszej rozmowy. A jeżeli chodzi o to co powiedziałem o bracie, to można uznać to za pomoc, jak robić z nim interesy. Lambert uśmiechnął się i mrugnął do Waymara. -Proszę potraktować to jako przejaw dobrej woli dla gościa. Rozbawiony chciał zobaczyć jego reakcję.  Sam nie mógł wytłumaczyć dlaczego powiedział o tym lordowi Snakewoodowi. Coś mu się w lordzie rówieśniku spodobało. Może aparycja, styl, sposób wypowiedzi, a może zwykłe zauroczenie. Młodszy Grafton od zawsze jest szczerą osobą, ale to przeczucie co do rozmówcy ujawnia mu ile wypada powiedzieć.
-Cóż, mądre podejście. Sam pewnie bym nie podszedł do konkursu śpiewackiego. Z łuku też nie strzelam zbyt okazale. Mam tylko nadzieję, że nie używasz łuku na polu bitwy. Nie znam nikogo, kto szanował by taką broń. Jak większość wojowników Lambert szczerze nienawidzi łuczników. Nie ma oczywiście nic do samego narzędzia. Polowania, czy turnieje nie mogą się bez nich obyć. Jednak tchórzliwe trzymanie dystansu na polu bitwy to zupełnie coś innego.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Pon Kwi 20, 2020 11:25 pm

Poranek był ciężki. Dziewczyna chciała wstać bardzo wcześnie, lecz nie udało się. Przyczyną tego były zwykłe koszmary. Miewała je dużo częściej od czasu śmierci ojca. Zabawne jedynie było to, iż nie wydawały się mieć z tym żadnego związku. Po prostu widziała w nich mroczne mary i inne nieistniejące, lecz mrożące krew w żyłach stworzenia.
Przysiadła na skraju łoża i zaczęła zastanawiać się, czy nie spożyć posiłku tutaj. Szybko odrzuciła tę opcję. Jej brat powrócił zaledwie ubiegłego dnia, a miła rozmowa przy jedzeniu wydawała się lepsza. Wtem ubrała na siebie ładną białą koszulę i spodnie. Zdecydowanie nie miała humoru na żadne suknie. Udała się do sali jadalnej.
Jak tylko weszła przez drzwi, ujrzała większą kompanię niż jakiej by sobie życzyła. Cóż, dziwić się temu widokowi nie mogła. Nie zapomniała o tym, co się miało dziać w jej własnym domu. Zdecydowała się najpierw poprosić o jedzenie, a później ruszyła w stronę stołu, przy którym siedzieli mężczyźni.
- Witajcie - rzekła na początek ogólnie, by objąć tym słowem wszystkich. Później zapytała czy może się przysiąść, przeprosiła ładnie za przerwanie rozmowy i zwróciła się do Waymara. - Jak mniemam lord Snakewood - stwierdziła, dając mu możliwość do dokładniejszego przedstawienia się. Brzmiało to dobrze, a przy tym mogła ukryć, iż zapomniała jak miał na imię. - Jestem Melody Grafton, siostra lorda Gulltown, choć pewnie jest to już wiadome.
Przyniesiono jej posiłek. Liczyła, że w tym momencie kontynuują swą rozmowę, a ona dowie się, jaki temat dominował przy tym stole.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Wto Kwi 21, 2020 11:23 am

-Oczywiście natrafiliśmy po drodze na jakieś zajazdy, w żadnym jednak kuchnia nie była zbyt dobra.- Waymar znał właściwie tylko okolice Snakewood, rzadko opuszczał je w dzieciństwie, ojciec nigdy nigdzie go ze sobą nie zabierał, a nawet kiedy został już lordem, wolał pozostawać w swej domenie i zajmować się jej sprawami. Lynderly jedynie obserwował, jak młody Grafton zajada się swoim pasztetem, on sam zjadł już śniadanie, a w sali pozostawał tylko dla rozmowy, popijał ziołowy napój przygotowany przez służbę na jego prośbę. Nie wiedzieć czemu, nie uspokoiła go deklaracja dobrej woli, z jaką zwrócił się w jego stronę Lambert. Zresztą, w czym jak w czym, ale w interesach poszło mu z jego bratem świetnie, można powiedzieć, że aż za dobrze. Wydawało mu się więc, że nie potrzebował rad akurat w tej kwestii.
-Cóż, skoro to przejaw dobrej woli to pozostaje mi tylko podziękować prawda?- Odwzajemnił uśmiech swego gospodarza i pociągnął duży łyk ziołowego naparu. Co by nie mówić rozmowa z Lambertem była nieco przyjemniejsza niż z jego bratem. Może, dlatego że młody Grafton nie miał dziś ochoty na piwo? Trochę nie wiedział jak odpowiedzieć na kolejne słowa, które padły z ust jego rozmówcy, na szczęście miał trochę czasu na przemyślenie odpowiedzi, bo właśnie wtedy do stołu zapragnęła się dosiąść kolejna reprezentantka rodu Graftonów. Rycerz Waymara siedzący najbliżej Lamberta szybko przesunął się, robiąc miejsce dla nowo przybyłej. Siostra lorda okazała się jak na razie najprzyjemniejszym dla oka członkiem rodziny, Waymar miał nadzieje, że nie była to jej jedyna zaleta.
-Tak, jestem Waymar Lynderly, jak zdążyłaś zauważyć Lord Snakewood. To dla mnie zaszczyt Melody.- Delikatnie skinął głową i posłał jej uśmiech, po czym znów zwrócił się do jej brata. -Cóż, nie miałem do tej pory okazji brać udziału w bitwie, więc nie wiem jakiej broni bym użył, wszystko zależy jednak od sytuacji, mogę cię jednak uspokoić i upewnić, że nigdy nie użyłbym w czasie bitwy łuku.- Waymar od zawsze wolał kusze.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Wto Kwi 21, 2020 8:39 pm

- No cóż, Dolina nie ma czym się szczycić jeżeli o to chodzi. Ale jak miałbym polecić jakieś karczmy, to nie widziałem lepszych niż te w Dorzeczu. Może i są obskurne, oberżyści jednak znają się na swojej robocie. Prawdę mówiąc to Lambert spędził lwią część swojej podróży w karczmach, więc znał je od podszewki. Co do pytania Waymara odpowiedział krótko. -Ano. Nie trzeba było więcej słów a Lambert sam wyczuwał dyskomfort rozmówcy co do tego tematu. Nie chciał urazić gościa jeszcze przed turniejem i wielką ucztą.
Nim praktycznie Lambert skończył mówić podeszła do ich ławy Melody. Lambert widział się z młodszą siostrą po powrocie, jednak nie spędził z nią zbyt wiele czasu. Chętnie jednak spędzi z nią go więcej.
-Witaj siostrzyczko. Siadaj, im więcej ludzi tym lepiej. Może się gdzieś tu wciśniesz. Lambert starał się usunąć, żeby zrobić jak najwięcej miejsca. Z opresji uratował ich jeden z rycerzy ze Snakewood, który po prostu ustąpił Melody miejsca. Zaraz po tym jak służba przyniosła jej posiłek Lambert z Waymarem kontynuowali rozmowę.
- Na bitwy pewnikiem przyjdzie jeszcze pora. To pewnie dlatego taka obojętność względem broni dystansowej. Zapewniam jednak, że gdy zobaczysz lordzie, jak honorowy rycerz, który całe swe życie poświęcił treningowi umiera trafiony zbłądzoną strzałą od nic nie znaczącego rozbójnika to zrozumiesz Ser moje boleści. W słowach Lamberta dało się usłyszeć nutę bólu, co mogło sugerować stratę. - A ty Melody co sądzisz o strzelcach. Nie sądzisz, że kusza, czy łuk są narzędziem tchórzy na polu bitwy? Może nie były to zbyt kobiece tematy, ale cóż zrobić. W takim momencie dołączyła do rozmowy, a nie wypadało zostawić jej samej posiłkowi. Lambert jednak wie, że inteligentna osoba zawsze wniesie coś do rozmowy niezależnie od tematu.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Sro Kwi 22, 2020 11:36 am

Melody była przekonana, że trochę dłużej będzie jedynie słuchaczem. Musiała oderwać się od swojej zupy. Nie była zdziwiona, że to właśnie Lambert zdecydował się na to. Co jak co, ale zawsze pamiętał, by nie zostawiać swojej młodszej siostry samej sobie. Temat był dosyć ciężki, ponieważ nie interesowała się wojaczką. I oprócz faktów ogólnych, mogła przypadkiem powiedzieć coś zupełnie nieodpowiedniego. Właściwie na to się zanosiło.
- Cóż... - zaczęła powoli dobierając swoje myśli. - Uznałabym to stwierdzenie za dosyć pochopne. Wydaje mi się - podkreśliła to lekką przerwą - że wciąż nie można umniejszać istotności strzelców na polu bitwy. Oni tak samo jak Ci z mieczami, mają określone umiejętności i je ćwiczą. Gdyby jakiś uzdolniony łucznik został zabity przez podrzędnego rycerza walczącego mieczem, też byłaby to szkoda. Z drugiej strony przyznaję, że to łatwiejszy sposób zabicia przeciwnika, no i w tym przypadku posługujący się mieczem ma większe szanse na śmierć. Ale... Śmierć poprzez "wypadek" - jak ta zbłąkana strzała - nie jest czymś rzadkim. Wystarczy przypadkiem ten jeden raz źle postawić nogę, czy jakby podłoże okazało się wyjątkowo śliskie... Czy zatem błoto też będzie narzędziem tchórzy? Po prostu... Chyba nie jestem za umniejszaniem żadnej broni na polu bitwy.
Na tym zakończyła swój wywód. Nie miała bladego pojęcia, czy wzięła wszystko pod uwagę, ale miała pewność, że jeśli tak nie jest, to z pewnością ktoś ją poprawi.
Wzięła następną łyżkę zupy do ust.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Czw Kwi 23, 2020 9:02 am

Waymar wolał nie przyznawać się przed Graftonami, że nigdy nie opuścił Doliny. Nie wiedzieć czemu czuł, że zabrzmiałoby to śmiesznie bądź nie odpowiednio. Westeros znał tylko z map oraz ksiąg i nie chciał popełnić jakiegoś faux-pas. Właściwie cieszył się, że rozmowa przeszła na inny temat. Choć nie był rycerzem w powszechnym tego słowa znaczeniu, to temat wojaczki interesował go jak większość młodych mężczyzn w Westeros. Nie zdołał jeszcze posmakować, co to znaczy walczyć i snuł w swej głowie głupie i przekolorowane wyobrażenia co do tego, jak wygląda wojna. Wysłuchał więc najpierw wywodu Lamberta, a następnie jego siostry. Uśmiechnął się do tej drugiej, gdy tamta na swój sposób stanęła w opozycji do słów swego brata.
-Cóż, jeżeli mówimy już o bitwach, to muszę się zgodzić z twoją siostrą. Jako strzelec sam dobrze wiem jak wiele czasu, trzeba poświęcić, by stać się mistrzem w tym co się robi. Tak jak już mówiłem, nie brałem udziału, w prawdziwej bitwie, wydaje mi się jednak, że tam nic nie jest przypadkiem. Nawet błoto, wszak dowodzący armią wydając bitwę, na ogół zdaje sobie sprawę z warunków panujących w miejscu, w którym ma się ona odbyć. Właśnie dlatego od zawsze kładem spory nacisk na nauczenie się technik zwiadowczych, informacje to potęga i świadomość o ruchach wroga może wygrać bitwę w większym stopniu niż szarża ciężkozbrojnych. Tak samo, jak dobrze umieszczony oddział kuszników może być wart niż trzy oddziały pieszych rycerzy. Niestety wojna to nie honorowy pojedynek byśmy mogli dzielić broń na mniej lub bardziej tchórzliwą. Wszak ostatecznie sprowadza się to tylko do jednego, chęci zwycięstwa.- Po zakończeniu swego nieco przydługiego monologu zwilżył gardło naparem ziołowym i posłał kolejny uśmiech w kierunku Melody. Miał nadzieje, że jego poglądy, stojące jak się zdawało w mocnej opozycji, do tych przedstawianych przez Lamberta nie zraża do niego młodego rycerza.
-Czy na pewno nie nudzi cię nasza rozmowa o wojaczce pani?
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Kwi 25, 2020 10:44 pm

Tak oto własna siostra zwróciła się przeciw bratu. Nie był to wprawdzie żaden poważny temat, ot zwykła rozmowa przy posiłku. Każdy może mieć  własne zdanie, a Lambert wie, że raczej rozmówcy go nie zmienią. Sam nie oczekiwał od siostry znajomości w temacie. A tylko chciał wprowadzić siostrę do rozmowy.
- A nie wiecie o czym gadacie. Mówię wam, że to trzeba przeżyć. No ale nic, nie będziemy się kłócić, jak Siedmiu da to spotkamy się za jakiś czas i wtedy wymienimy się doświadczeniami. Nie żebym życzył wam wojny, czy tam udziału w takiej. Co to, to nie. Lambert czuł, że nie miało sensu wdawać się w dyskusje. Zdanie w tej materii zmienić tylko może życiowe doświadczenie. Oczywiście Grafton nie życzył nikomu doznania potworności wojny, ani nie chciał by wyglądało to na mroczną obietnicę. Ostatnie co by chciał to niechcący obrazić gościa.
-Lordzie Waymarze. Ty się jeszcze mojej siostrzyczki pytasz czy się nie nudzi? To przecież widać od razu. Wojna to nie temat dla dam, ale przy takim nas zastała. Lambert chciał ukrócić widoczne zaloty lorda Lynderly względem Graftonówny. Nie znał Waymara, a tym bardziej nie polubił na tyle, by dopuścić do takich konkurów. A przynajmniej nie w jego obecności. Może zostawić ich samych sobie? Przecież młoda może sobie wybrać kogo chce. Kiedy tak walczył z myślami, nie wiedzieć kiedy skończył cały swój posiłek. Wino z makowym mlekiem skończyło się już dawno i reperkusje picia wróciły. Wiedział, że długo sobie nie porozmawia, będzie musiał skoczyć do maestera po wino, a po tym zapisać się jeszcze na turniej. Byłoby kiepsko, gdyby nie wziął udziału w turnieju we własnym domu. No ale bez pośpiechu. Lambert uznał, że jeszcze ma czas na krótką rozmowę, a chętnie ujrzy jeszcze nieudolne jego zdaniem próby uwiedzenia Melody.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Nie Kwi 26, 2020 5:36 pm

Zdanie, które przedstawiła Melody okazało się nie być takie złe. Chyba nawet spodobało się Waymarowi w jakiś sposób, skoro się uśmiechnął, zaraz potem zabierając głos. Zgodził się z jej opinią, dodając jednak pewne poprawki. Wydawał się mówić sensownie. Melody czasami żałowała, że nie ma większej technicznej wiedzy na ten temat. Wszystko co wiedziała, brało się z pojedynczych rozmów, w których nigdy nie brała czynnego udziału. Zawsze odczuwała potrzebę posiadania swojego zdania na każdy temat. Mogłaby się nauczyć przez to wszystkiego, począwszy od rybołówstwa po sztukę dyplomacji. Niestety, możliwości nie było z różnorakich powodów. Musiała się z tym pogodzić.
Z drugiej strony, braciszek w zupełności nie poparł Mel. Spodziewała się tego. Połowiczny wynik również był satysfakcjonujący. Lambert stwierdził, że przekonają się o tym, kiedy nadejdzie na nich czas. Chyba trochę się zagalopował, ale Mel nie miała nic a nic przeciwko braniu udziału w bitwie. Zastanawiało ją tylko, co ciekawego by tam robiła. Ale szybko sprostował, no i niestety nie życzył im tego. Szkoda, pomyślała. Nie zamierzała robić na ten temat żadnych uwag. Lambert wojnę brał bardzo poważnie. Melody względnie też, jednak humor towarzyszył jej niezależnie od sytuacji. Tak już sobie z rzeczami radziła.
Zbyt długo zwlekała z jakąkolwiek odpowiedzią na zapytanie o to, czy jej się nudzi. Lambert przejął pałeczkę. Odpowiedź nie była satysfakcjonująca. Uraził ją, bo poczuła się, jakby kwestionował jej inteligencję, kiedy niedawno wyraziła swoje zdanie na ten temat. Pomijając już samo stwierdzenie, że wojna to nie temat dla dam. Gdyby tylko wiedział, kto ostatnio spadł z drzewa ratując kotka jakiemuś biednemu dziecku, pomyślała. Od razu musiała przyznać, że było to głupie. Wczoraj zdarła sobie całe udo.
Teraz zostało pytanie, czy zachować się jak zwykle, czy też robić za damę przy gościach. Chyba było już za późno, bo lekkie niezadowolenie na twarzy ukazało się przy samym początku wypowiedzi. Westchnęła.
- Oczywiście - potwierdziła słowa brata, zwracając się do Waymara. - Wyszywałabym w międzyczasie, gdybym wiedziała, gdzie zostawiłam igłę - zażartowała, ponieważ średnio chciała się kłócić. Zresztą, Lambert ją znał, więc nie rozumiała skąd to stwierdzenie. Zdziwiła się też, czemu wpadł w takie głębokie zamyślenie. Uniosła brwi pytająco. Kryzys wewnętrzny?
- Twój posiłek potrzebował tak wielkiego skupienia? - spytała już weselej.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Pon Kwi 27, 2020 5:41 pm

Prawda, którą wyznawał Waymar, zakładała, że dla możnych i wysoko urodzonych gra i tak jest swego rodzaju grą, choć sami również nie raz ryzykują w niej życie, to wciąż szastanie tysiącami żywotów nie różni się często przesuwaniem pionków po planszy. Sam Lynderly zdecydowanie był typem przywódcy, który był pewien, że w razie wojny nie chciałby brać czynnego udziału w bitwach. Był obserwatorem i strategiem, a nie wojownikiem szarżującym na wroga nie oglądając się za siebie. Mimo wszystko nie rozumiał słów Lamberta, czyż rycerze i jemu podobni nie żyli z tego, że walczyli? Szkolili się do walki, a umiejętności władania orężem były dla nich wszystkim, czemu ktoś, kogo jedynym celem jest zadawanie śmierci, miałby nie lubić wojny. Wzruszył ramionami.
-Westeros od zawsze był miejscem przyzwyczajonym do wojny. Miejmy jednak nadzieje, że nikt z nas nie będzie musiał rewidować swych poglądów w starciu z rzeczywistością.- Wojna nie sprzyjała interesom, nie żeby jakaś widniała na horyzoncie, Waymar był skłonny zaklasyfikować Dolinę jako najmniej narażone ze wszystkich Królestw.- Zauważył jak różne reakcje wywołały jego słowa skierowane w stronę Melody. Lekko się roześmiał na widok jej skwaszonej miny i odpowiedzi na słowa brata. Cóż, zapytał z grzeczności i szczerej niewiedzy, jedyną kobietą poza swoją matką z którą miał naprawdę zażyłe relacje była jego zaufana służąca
-A więc trzeba go zmienić na bardziej przystępny dla dam, zapytał bym o to jaką suknie planujesz założyć na ucztę, Pani, ale zgaduje ze nie chcesz zdradzać sekretu przed jej rozpoczęciem...[/b]
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Wto Kwi 28, 2020 12:19 am

Lambert siedział zamyślony, patrząc się w pusty talerz. Z daleka mogłoby to wyglądać jakby oglądał swoje własne odbicie w dnie naczynia. Sam nie wiedział czemu, ale ten alkohol brata, tutaj w Gulltown był jakiś mocniejszy. A może to fakt, że pili z ogromnych kufli, jedno było pewne głowa z powrotem zaczynała go boleć. Długo nie było go w domu i zapomniał już jak to jest pić ze swoim braciszkiem, on nie rozwadniał wina, czy innego alkoholu, jak to w zwyczaju mieli karczmarze na traktach Dorzecza, czy Zachodu. Lambert za długo poił się takimi słabymi sikaczami i jego ciało już zapomniało jak to jest wypić coś porządnego. Z marazmu wyrwała go siostra, która spytała lekko prześmiewczo.
-A weź mi Mel nawet nie mów. W nocy piłem z Sebą, a dobrze wiesz jak się takie libacje z nim kończą. Teraz to on uśmiechnął się do Melody. - Mówię ci on coś do tego piwa dodaje, albo plotki o karczmarzach Dorzecza rozwadniających alkohol są prawdziwe i trochę zmiękłem. Chociaż każdy wie, że podstępne sztuczki karczmarzy są normą, to Lambert powiedział to w lekko prześmiewczym tonie.
Przemilczał za to pytanie Waymara skierowane do Melody, spojrzał za to na nią widocznie ciekawy odpowiedzi. Lambert wie, że jego siostra najchętniej ubrałaby coś lekkiego, lub wygodnego, co zupełnie nie pasuje do wielkiej uczty turniejowej. Wiedział tez jednak, że młoda umie się przystroić do okazji.
- No a swoją drogą zaraz będę się zbierać, muszę zahaczyć komnaty maestera Fletona i przeca zapisać się na nasz wspaniały turniej. Czy turniej okaże się rzeczywiście tak wspaniały to się okaże, ale Lambert miał co do niego dobre przeczucia.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Wto Kwi 28, 2020 4:21 pm

Rozmowa toczyła się, mimo lekkich potknięć, chyba dobrze. Lord Snakewood nawet roześmiał się. Lambert nawet z powrotem wrócił do żywych. Powodem "zamyślenia" okazał się być alkohol. Oj, a czegóż innego mogła się spodziewać. Powrót brata i brak opicia tego? Dla Sebastiona byłoby to niedopuszczalne i wręcz niezgodne z zasadami panującymi w tym zamku. A jeśli chodzi o Melody, to trzymali ją z daleka od alkoholu na razie, a przynajmniej tak myśleli. Dzień po śmierci ojca ukradła butelkę wina i zamknęła się w pokoju. Nikt wtedy nie przeszkadzał dziewczynie, ponieważ myśleli, że nadal popłakuje. Cóż, nie mylili się aż tak bardzo.
- Nie wątpię, biedny słaby braciszku - odpowiedziała, trochę się drocząc. Nie miała wątpliwości co do ich wprawy w piciu. - Żałuję każdego, kto decyduje się na picie z Sebastionem. To pewna zguba. Najlepiej odpaść jak najwcześniej - stwierdziła pewnie, choć nie miała okazji tego doświadczyć. - Nie wiem czy kiedykolwiek starczyłoby mi odwagi na to, ale cieszę się, że nie podlegam znanej wszem zasadzie "nie wypada".
A jeśli chodzi o pytanie Waymara. Musiała się porządnie zastanowić. Wiedziała, że jakaś suknia została dla niej przygotowana. Widziała moment ostrożnego umieszczania jej do szafy. Próbowała przypomnieć sobie chociażby jej kolor.
- Jasnoniebieska - stwierdziła nagle, w końcu sobie przypominając. - Tyle mogę zdradzić, reszta również jest na tę chwilę dla mnie sekretem. Ale mam pewność, że będę mile zaskoczona. Zazwyczaj nie zajmuję się dobieraniem swoich sukien, nie bawi mnie sam proces. Ale muszę przyznać, że dobrze raz na jakiś czas poczuć się urodziwą. - Zawsze zastanawiała się, czy to podejście nie zmieniłoby się, gdyby ich matka wciąż żyła. Może wtedy ubóstwiałaby suknie, a nie wygodniejszą garderobę. Nagle wpadła na to, aby lekko ubarwić temat. - A Ty panie... Jaka suknia pasowałaby do Ciebie? - uśmiechnęła się zawadiacko, licząc po cichu, że nie urazi gościa.
Wtem braciszek oznajmił, że niedługo chce ich opuścić. Miał swoje sprawy do załatwienia w przeciwieństwie do Melody. Zastanawiała się nad tym, czy nie poćwiczyć gry na instrumencie, ponieważ była bardzo początkująca. Na szczęście nie planowała żadnego występu na uczcie i liczyła, że nikt nie spróbuje zrobić jej żadnej niespodzianki.
- A po cóż takiego wybierasz się do maestera? - zapytała z czystej ciekawości.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Czw Kwi 30, 2020 3:58 pm

Cóż, kolejne słowa, które padły z ust Lamberta zdecydowanie pogorszyły jego obraz w głowie Waymara, mimo wszystko starał się odrzucić od siebie myśl, jakoby młody Grafton przypominał nawykami swego starszego brata. Choć wczoraj zdołał w lać w siebie aż dwa kufle, na ogół do alkoholu, jak i osób go spożywających miał stosunek co najmniej negatywny. Starał się jednak ukryć, jak odrzucał go temat narzucony przez biesiadujące z nim rodzeństwo, i taktownie przemilczał ten fragment rozmowy, w oczekiwaniu na ten, który bardziej go interesował. Cóż, pytanie zadane Melody było całkowicie w dobrej wierze, miał wszak prawo przypuszczać, że jako siostra lorda i panna na wydaniu, będzie chciała zadbać o to, by w trakcie organizowanej uczty wyglądać jak najlepiej. Dlatego jej odpowiedź nieco zbiła go z pantałyku.

-Cóż, jestem pewien, że zdarza się to częściej niż raz na jakiś czas, pani.-
To powiedziawszy, uśmiechnął się i roześmiał, słysząc jej pytanie. -Cóż, wydaje mi się, że moja rodowa czerń z delikatną domieszką zieleni byłaby bezpiecznym wyborem. Nie wyróżniałbym się, ale i nie odstawał, na pewno na sali znalazłyby się zarówno gorzej, jak i lepiej ubrane panny.- To powiedziawszy, zwrócił się w stronę Lamberta. -Doprawdy, szkoda, że musisz już nas opuścić Sir Lambercie, mój smutek jest tym większy, że nie zdążyłeś nam powiedzieć, w jakiej sukni ty masz zamiar wystąpić w trakcie uczty.
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 02, 2020 12:18 am

Rozmowa, którą teraz w trójkę odbywali była jedną z przyjemniejszych rzeczy, jakie mu się przytrafiły po powrocie. Jednak ból głowy zaczynał go już męczyć, a głowę zawracała mu jeszcze sprawa turnieju. Przypomniał sobie jeszcze, że musiał zajrzeć do znajomego kowala po stępioną broń na walkę zbiorową, o której oczywiście zapomniał.
A kiedy w toku rozmowy Melody wspomniała, że jest słaby w piciu, to lekko i na pokaz się naburmuszył. Nie trwało to jednak nawet chwili. Nigdy nie był dobrym aktorem, a nie chciał ny wyglądało to przynajmniej niepokojąco.
- Uwierz mi, że ja też powoli zaczynam żałować, że z nim pijam. Po każdej imprezie z nim nie idzie wytrzymać reperkusji. Chociaż musimy sobie kiedyś we trójkę porządnie popić. Nie było w tym żadnej drwiny, a sama Melody może uznać to za zaproszenie. - Może nie na umór, ale tak dla zabawy i przyjemnego spędzenia czasu.
Przysłuchał się natomiast rozmowie Waymara z Graftonówną i zdrowo się roześmiał, gdy Mel zapytała Lynderly'ego jaka suknia by nań pasowała. Chociaż z drugiej strony rzeczywiście by mu pasowała. Nie wiedzieć czemu wyobraził sobie chudego chłopaka przystrojonego w bujną suknię. Nie przestawał brechtać.
-Wybaczcie ale wyobraziłem sobie Lorda Waymara w sukni na uczcie. Śmiech przerwało pytanie Lynderly'ego, nie zmieniło jednak dobrego humoru. Wstał i lekko komicznie udawał
- A na moją kreację drogie panie i panowie musicie poczekać do uczty. Ciągnął dalej rozweselony. Po chwili wspólnego miał nadzieję śmiechu wstał i oznajmił - A teraz wybaczcie, ale ważne sprawy mnie naglą. Jak już mówiłem muszę się zapisać na turniej. Na ostatnie pytanie Melody odpowiedział krótko.
-A Maester przecież musi mi pomóc w doborze sukni. Mrugnął wesoło do siostry i odezwał się do reszty zgromadzonych.
- Panowie dziękuję za posiłek i miłą rozmowę. Spotkamy się podczas turnieju, a potem na uczcie. Skłonił się dworsko, po czym (jeżeli nikt go nie zatrzymał) ruszył załatwić swoje sprawy.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Nie Maj 03, 2020 9:57 pm

Melody spodziewała się, że kiedyś to nadejdzie - zaproszenie do picia z jej braćmi. Dobrze, że była to lekka odmiana spożywania alkoholu w przeciwieństwie do tego, co wczoraj uczynili jej bracia. Miała wątpliwości, że nigdy nie osiągnie ich poziomu i wolała nawet nie próbować, chociaż nie znała w pełni własnego potencjału. Uśmiechnęła się tylko, jednocześnie na jej twarzy pojawił się lekki niepokój o to, czy Sebastion wie co znaczy "nie na umór".
Za to odpowiedź Waymara okazała się miłym zaskoczeniem. I nie miała na myśli wypowiedzi odnośnie jej urody, ale drugiej części. Pochlebstwa rzadko bywały szczere. Dla Melody zdawały się naturalnym odruchem w mowie ludzi szlachetnie urodzonych. Tak czy siak, dziewczyna uśmiechnęła się wesoło, kiedy tylko Lynderly zaczął opisywać suknię, jaką by przybrał. Nie spodziewała się tego. Tym bardziej, że wydawała się to być przemyślana odpowiedź. Interesujące... Oparła brodę na ręce i przyglądnęła się badawczo Waymarowi. Czyżby ktoś tutaj miał bliższe relacje z matką niż z ojcem?
- Na pewno wyglądałby urodziwie - skomentowała własną wyobraźnię, jak zarazem swojego brata.
Kiedy gość zadał pytanie Lambertowi, nie mogła być już bardziej zadowolona z rozgrywającego się tu scenariusza i zarazem zaskoczona. Musiała przyznać, że Waymar na pierwszy rzut oka wyglądał trochę ponuro. Cóż, pozory mylą.
- Już nie mogę doczekać się, jak zaprezentujesz się na uczcie, drogi bracie - rzekła wesoło. - Słyszałam, że maester ma bardzo dobry gust. Teraz obawiam się, że wasza dwójka stanowczo mnie przyćmi.
Mel pożegnała się na tę chwilę z bratem. Nie chciała go dłużej zatrzymywać, skoro miał sprawy do załatwienia.
- Czy Twój dzień zapowiada się równie zajętym, lordzie Lynderly? - spytała z ciekawości.
Melody już kończyła jeść swoją zupę.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Sro Maj 06, 2020 1:58 am

Z sekundy na sekundę przysłuchiwanie się rozmowie rodzeństwa coraz bardziej go nużyło i irytowało. Nadmierne dyskutowanie o swych alkoholowych ekscesach było dla niego godnym pożałowania znakiem młodości i niemożności prowadzenia rozmowy na inne tematy. On sam uważał się za osobę która choć młoda, takich problemów już nie posiadała, był lordem, więc zachowywał się jak lord, jak widać nie można było tego oczekiwać, od rycerza jakim był Grafton. Uśmiechnął się na powrót dopiero wtedy, kiedy temat rozmowy znowu wrócił do żartu rozpoczętego przez Melody. To, że nie lubił pić i pijących nie znaczyło, że nie wiedział co to zabawa czy żarty. Nie wiedział, czemu ludzie jednoznacznie kojarzyli niechęć do jednego z niechęcią do drugiego. Nawet nie wiedział jak zareagować na słowa, które padły z ust młodej Grafton. Niewątpliwie był to swego rodzaju komplement, czy wypadało jednak dziękować za takie słowa? Waymar taktownie przemilczał kolejną chwilkę, przerywając ciszę tylko po to, by pożegnać opuszczającego ich Lamberta. Kiedy przy stole została już tylko Melody, Waymar zajął się odpowiadaniem na jej pytanie.
-Cóż niestety wciąż jestem tylko gościem, a do tego zbyt pośpiesznym. Przybyłem jako pierwszy i widziałem się już z twoim bratem, zgaduje, że do momentu przybycia innych lordów i rozpoczęcia turnieju, nie będę miał zbyt wielu zajęć poza jedzeniem i odpoczywaniem. Chyba że twój brat ma wobec mnie inne plany. Tymczasem jednak pozostaje bezczynny. Co prawda moi rycerze mają dziś zamiar trenować, ja jednak nie biorę udziału w turnieju, dla tego nie ma sensu bym do nich dołączał. Co z tobą pani? Pochłoną cię obowiązki siostry Lorda?-
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Pon Maj 11, 2020 12:47 am

Melody zauważyła, że Lord Lynderly nie jest zbyt skory do rozmowy o alkoholu. Miała ochotę skomentować to. Powiedzieć, że z jej braćmi ciężko ominąć ten temat. Jednakże zdecydowała się pozostawić ten wątek, ponieważ tym samym przeciągnęłaby go. Mogłaby zirytować gościa. Wiedziała jedno, jej bracia raczej tego nie dostrzegą, albo o dużo za późno. Taki już ich urok, westchnęła.
Waymar odpowiedział Melody na pytanie. Właśnie zastanawiała się, czy tak wczesne przybycie było potrzebne. Nie było tu zbyt wielu rozrywek, a przynajmniej tak wydawało się dziewczynie.
- Niestety, nie znam planów mojego brata - stwierdziła po krótkim namyśle. Nie przypominała sobie, by o czymkolwiek wspominał. - I nie wiem, czy jestem w stanie zaproponować jakieś ciekawe zajęcia. - A raczej takie, które mogłyby zainteresować rozmówcę. Zastanawiało ją też, dlaczego nie zorganizowano zawodów łucznictwa. Nie przypominała sobie, by Sebastion miał ku temu jakąś niechęć. - A jeśli chodzi o moje zajęcia... Aktualnie zajmowałam się sprawami dotyczącymi uczty i tym podobnymi rzeczami. Były to konkretne zlecenia, więc nie będę mogła powiedzieć, że to moje dzieło, a poza tym nie mam zbyt wielu obowiązków jako siostra Lorda. I myślę, że dopiero dorosłam na tyle, żeby mieć potrzebę posiadania jakichkolwiek. Ale potrzeba to jedno, a wymagane umiejętności - drugie. Nie pozostało nic, jak nauczyć się czegoś od podstaw - stwierdziła, jednocześnie uświadamiając sobie, jak bardzo zaczęła się czuć mało potrzebna. Uwielbiała swoje aktualne zajęcia, ale było to wciąż czymś zbyt małym i cichym, by mogła czuć się spełniona. Ta myśl jednak niezbyt zaburzyła ogólney humor Mel, ani nie wybiła jej z rozmowy. - Koliguje to trochę z moją potrzebą podróży. Nie opuściłam jeszcze Doliny - dodała, aby przeciągnąć rozmowę w innym kierunku. - A Ty, lordzie... Udałeś się już w jakiejś interesujące miejsca?
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Waymar Lynderly on Sro Maj 13, 2020 11:31 am

Wcale nie był zdziwiony jej odpowiedzią, szczerze mówiąc nie sądził, by Sebastion miał jakiekolwiek dalekosiężne plany, co dopiero takie związane z jego osobą. Zresztą, nawet gdyby je miał, po co miałby się nimi dzielić z siostrą. Waymar wciąż ubolewał nad faktem, że przybył tu pierwszy, szczerze liczył, że inni lordowie także przybędą, choć dzień wcześniej, tak by mógł poświęcić więcej czasu na zawiązywanie znajomości i odnawianiu relacji, które zaniedbał jego ojciec. Co prawda mógł poświęcić więcej czasu na rozmowy z lordem Graftonem czy jego rodzeństwem, nie wydawało mu się jednak, by mogło to przynieść jakikolwiek efekt.
-Rozumiem, nie spodziewałem się niczego innego, Lynderly to mała familia. Więksi Lordowie, rzadko zaprzątają sobie nami głowę, nic w tym zresztą dziwnego. Staram się to zmienić, ale trochę czasu minie, nim naprawię błędy mojego ojca.- Wysłuchał jej odpowiedzi, cóż, był przyzwyczajony do nieco innych standardów, w Snakewood każdy miał swoje zadanie, mniejsze lubi większe, ale nie można było powiedzieć, by ktoś nie miał nic do roboty, lub był niepotrzebny. Jak widać, od Melody nie wymagano zbyt wiele. Lynderly nie do końca to rozumiał. Wzruszył więc ramionami i odpowiedział dopiero na jej kolejne słowa.
-Obawiam się, że moja odpowiedź nie będzie zbyt ciekawa. Jako dziecko rzadko kiedy opuszczałem łóżko i własny pokój, co dopiero Snakewood czy Dolinę. Kiedy zaś dorosłem, zostałem Lordem i tym bardziej nie mogłem opuszczać swych włości. Nikt z moich podwładnych nie jest na tyle kompetentny, bym mógł zostawić mu włości i wyjechać na dłużej bez ciągłego zamartwiania się. Z opowięści, wiem że kiedyś kiedy byłem jeszcze małym dzieckiem odwiedziłem Wolne Miasta. Jeżeli lubisz opowieści i rozmowy o podróżach, powinnaś porozmawiać z moją dwórką. Pochodzi z wysp letnich i napewno ma na ten temat do powiedzenia więcej niż ja.-
Waymar Lynderly
Waymar Lynderly

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Melody Grafton on Pią Maj 15, 2020 3:28 pm

Jak widać Waymar wydawał się bardzo ambitnym człowiekiem. Cóż, dobrze dla niego. Za to w Gulltown czas zdawał się stać w miejscu. Nic się nie zmieniało, wątpiła też, że pod władaniem jej brata będzie inaczej. Wtrącanie się w tak wczesnym etapie też byłoby głupie.
- Mam nadzieję, że uda Ci się to, panie - krótko skomentowała tę część wypowiedzi.
Okazało się, że Melody wybrała nieodpowiedni temat. Cóż, jeśli chodzi o szczęście, to zawsze jej go brakowało. Lord Snakewood miał takie samo doświadczenie z podróżami, jakie miała dziewczyna. Nie pozostało nic, jak tylko zakończyć rozmowę na ten czas. Mimo że konkretnych zajęć dziewczyna nie miała, to rzeczy, które przydałoby się zrobić, widniały na jej liście.
- Dziękuję za sugestię - rzekła, zastanawiając się też przez chwilę czemu przyjechał ze swoją dwórką. Szybko porzuciła to rozmyślanie, bo nie było w gruncie niczym ciekawym. - Na pewno przydadzą mi się informacje z pierwszej ręki. A teraz będę musiała lorda przeprosić, ponieważ zbliża się czas na moje codziennie ćwiczenia - stwierdziła, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, gdzie ostatnio widziała swoją lutnię. - Oby pobyt u nas nie był inny, jak przyjemny.
Pożegnała się i skierowała w stronę komnat.
Melody Grafton
Melody Grafton

Liczba postów : 187
Data dołączenia : 26/03/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Wrz 26, 2020 3:32 pm

Drugi dzień dziewiątego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie
poranek

Poranek wreszcie przyniósł rozjaśnienie w zagmatwanych sprawach i obowiązkach, jakie dość niespodziewanie spadły na książęce barki. Durwald wreszcie doszedł do wniosku, że powinien był zająć się sprawą listu od brata i okrętem, czekającym na niego gdzieś w porcie, niestety jeszcze bez załogi. Terapeutyczne uderzanie ludzi młotem i trochę rześkiego powietrza przekonały mężczyznę, żeby wreszcie zwerbował załogę, wypływając, by ponownie swój kraj wspomóc, tym razem skuteczniej, niż podczas niefortunnej wyprawy na Stopnie. Wpierw jednak, trzeba było załatwić sprawy w Gulltown.
Naturalnie, trzeba było powiadomić o całej sprawie Melody, aby wiedziała, iż pozostało im co najwyżej kilka dni razem, nim znowu będzie zmuszony wypłynąć. To mógł jednak zrobić później, wpierw mając zamiar złapać Lorda Graftona – sam raczej na żeglarstwie się nie znał, a Sebastion, jakby nie było, miał pod sobą największą flotę w całej Dolinie, więc pewnie coś tam o tych sprawach wiedział. Kogo więc lepiej poprosić o pomoc w wyszukaniu umiejętnych żeglarzy, dzięki którym uda mu się dopłynąć do Końca Burzy w całości, przez ryby nie nadgryzionym?
Tak też pojawił się w sali jadalnej z samego rana, mając zamiar schwytać Sebe sam na sam, bez Melody, Lamberta, czy hordy kuzynów, kręcących się pod nogami.
- Lordzie Grafton. – przywitał się głośno, zajmując miejsce przy stole, nie zdziwiony specjalnie wypełnionym piwem kuflem, stojącym po prawicy wąsacza. – Sprawa jest. – zaczął. – Czytałem tak ten list, co to brat mi wysłał i wychodzi na to, że czas do kraju rodzinnego wracać. Podobno coś się święci na granicach.. no, nieważne. W każdym razie, sprezentowałeś mi tę galerę na dzień imienia, nie? Problem jest tylko taki, że samemu to trochę ciężko nią pływać. Potrzeba mi załogi i to najlepiej takiej dobrej, żeby mogła mnie czegoś przyuczyć. Dałoby się takową załatwić?
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Sala Jadalna Empty Re: Sala Jadalna

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach