Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Przedpola Gulltown

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Przedpola Gulltown Empty Przedpola Gulltown

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Kwi 16, 2020 9:21 pm

Duże, słabo zagospodarowane, płaskie połacie terenu rozciągające się tuż opodal Gulltown
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Zapisy turniejowe otwarte

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Kwi 16, 2020 9:39 pm

Ósmy dzień drugiego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie


Organizacja turnieju trwała w najlepsze. Błonie turniejowe i jarmarczne stoiska powoli stawały opodal miasta, gotując się na przyjęcie gości. Od ósmego dnia zgłaszać się zaś mogli pierwsi przyjezdni. Stoisko mistrza gry było już gotowe, rozpocząć mogły się więc zapisy. Oficjalnie na turnieju miały wystąpić dwie konkurencje - walki zbiorowe oraz pojedynki na kopie. W obu przypadkach nagroda za pierwsze miejsce wynieść miała pięć setek złotych monet, jedną setkę za drugie i pół setki za trzecie. Otwarto także zapisy na walkę zbiorową dla giermków, z nagrodą dziesięciu monet i tytułu rycerskiego.
Jednocześnie poinformowano, że jako pierwsze odbędą się walki zbiorowe, a pozostałe dwa miały zostać przeznaczone na pojedynki konne. Walki zbiorowe miały być otwarte dla każdego, natomiast w pojedynkach na kopie mogli wziąć tylko rycerze.


Matka na Górze
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Sro Maj 06, 2020 11:54 pm

9/02/10PZ Późnym popołudniem

Lambert Grafton wesołym i pewnym krokiem podążał na zapisy do turnieju. Dzisiaj ma zdecydowanie dobry dzień. Kowal załatwił mu porządną broń na turniej, tarcza też porządna się znalazła w zbrojowni, a na dodatek łeb go przestał rypać z nocnego picia. Czegóż chcieć więcej.
Niedaleko namiotu do zapisów stał też ser Gendry Corbray. Jego zaprzysiężona tarcza i wierny druh.
- O tutaj cie wywiało. Szukałem cię cały poranek na zamku, a ty cwaniaczku sobie siedzisz przed zamkiem i bąki zbijasz. Oczywiście cała wypowiedź była w jak najbardziej przyjaznym i radosnym tonie.
- Cały ranek pijusie to ty spałeś skacowany po piciu z lordem. Jakbyś nie myślał tylko o piciu, to pamiętałbyś, że się tu umówiliśmy w południe. Mieliśmy się wspólnie zapisać bucu. Corbray wyglądał za to na lekko poirytowanego. W końcu kilka bitych godzin czekał na błoniach turniejowych, na spóźnionego Graftona.
- Niemożliwe. Musisz ściemniać, bo ja nic takiego nie mówiłem. A weź poza tym nie narzekaj. Jestem pewny, że czekanie sobie jakoś urozmaiciłeś. Powiedz no mi, zapisywał się dzisiaj ktoś warty uwagi, lub unikania? Lambert nie jest tego typu osobą, która starannie przygotowuje się do turniejów. Nieważne kogo wylosuje i tak będzie z tym kimś walczyć, przeca nic z tym nie zrobi. -Albo wiesz co opowiesz mi później. Na razie chodźmy się zapisać. Obstawiam, że masz pewnie po dziurki w nosie czekania. Jak powiedział tak zrobił i ruszył pełną parą do mistrza ceremonii. Za nim oczywiście ruszył ser Gendry. Jeżeli mistrz gry nie był zajęty, to oczywiście do niego zagadali.
- Witaj Ser. Przybyliśmy na zapisy. Ser Lambert Grafton i ser Gendry Corbray. Do usług.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 07, 2020 8:23 pm

Na błoniach panował już spory ruch. Rozbito już przynajmniej kilkadziesiąt namiotów, a wszędzie kręcili się rycerze przybyli na turniej. Lambert rozpoznał kilka co bardziej znanych rodów - choćby czerwone słońce Donnigerów, biało-czerwoną szachownicę Hardyngów czy złamane koło Waynwoodów. Gdzieniegdzie kręciło się także kilka co piękniejszych dam. Wokół panował lekki zgiełk, towarzyszący zwykle tego typu wydarzeniom. Rozmowy, zabawy, wspólne piwo - wszystko tego było pełno. Lambert zastał swojego przyjaciela dyskutującego właśnie z kilkoma rycerzami z Paluchów (po herbach mógł rozpoznać Coldwaterów). Ser Gendry, nim jeszcze wstąpili do namiotu, zdążał wspomnieć:
- Och, choćby ser John Wick czy "Spiżowy" Hubert Royce. Podobno zgłosił się także tajemniczy "Skrzydlaty Książę"...
Namiot mistrza gry był dość spory, natomiast przed Lambertem nie czekał w nim nikt. Starszy człowiek, schludnie ubrany, uczesany i ogolony, siedział za drewnianym stołem z piórem w ręku i rozłożonymi przed nim kilkoma zwojami pergaminu. Skinął głową przybyłym i uśmiechnął się.
- Oczywiście, jestem zaszczycony. Na jakie konkurencje, jeśli można spytać? Na zbiorowe, kopie czy może na oba? I czy posiadają Panowie stosowny rynsztunek?


Starucha
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Pią Maj 08, 2020 12:33 am

- A no tak, konkurencje. Ja oczywiście na obie, a jeżeli chodzi o stosowny rynsztunek, to mam nadzieję, że stępiony oręż jest jedynym wymogiem. No oczywiście poza podstawowymi dobrami jak koń, zbroja, czy tarcza. Lambert sam nie był pewien, czy potrzeba jeszcze czegoś. No w szrankach oczywiście kopie, ale tych na pęczki będzie już podczas turnieju, a do walki zbiorowej to cóż. Lambert nie był stałym bywalcem tej dyscypliny, jednak wydaje mu się, że we wszystko się zaopatrzył.
- Gendry ty też pewnikiem wszystko masz co trzeba. Ty zawsze jesteś na wszystko przygotowany. Gendry Corbray jest tym typem człowieka, co to woli być na uboczu, mimo to jak się za coś zabrał, to robił to porządnie. Oczywiście również zgłosił się na obie konkurencje.
- A jeszcze szanowny mistrzuniu, pytanko mam. Dużo to nam się uczestników zebrało? Oczywiście ciekawy był frekwencji po śmierci ojca. Zasłyszał tam od kogoś na dworze, że zjedzie się dużo ludzi, by to się podlizać nowemu lordowi. Nie przeszkadzało to Labertowi w żadnym stopniu, ba nawet radowało, bo im więcej gości przybędzie, tym więcej złota przepłynie przez Gulltown, chociaż to nie był jedyny plus tej sytuacji, młody Grafton chętnie znajdzie kompanów no porządnego i hucznego balowania, a kto wie, może zawiąże też nowe przyjaźnie.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 09, 2020 1:28 am

- Raczej powinno wystarczyć - potwierdził mistrz gry. - Głównie o zbroję się rozchodzi - wyjaśnił jeszcze, po czym sięgnął po pergamin i zapisał na niej nazwisko Lamberta. Zawahał się na moment i zwrócił się do jego towarzysza: - Przepraszam... Pańska godność, jeszcze raz? Jeśli można...
- Corbray. Ser Gendry Corbray.
- Oczywiście - zapisał coś na swoich pergaminach i uśmiechnął się. - To wszystko. Możecie już spać spokojnie - powiedział, choć po następnym pytaniu mina trochę mu zrzedła. - Niestety, choć dopiero jest drugi dzień turnieju, to spodziewaliśmy się większej frekwencji. Ale i tak jest sporo ludzi. Na razie do kopii zgłosiło się czterdziestu rycerzy, ale spodziewamy się, że w tym tempie dojdzie do stu. W przypadku zaś zbiorowych, to wygląda na to, że ludzi będzie z 3-4 razy więcej.


Starucha
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5779
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 09, 2020 5:59 pm

- O, stu rycerzy to całkiem sporo. A jeszcze ze cztery setki na zbiorowe. Oj będzie kogo poznać. A i przyjemniej się będzie walczyć z wieloma przeciwnikami. - No nic. Dziękujemy, za szybkie załatwienie sprawy i żeby się wam mistrzu szczęściło! Lambert podziękował serdecznie i wyszedł z namiotu. Wraz z nim oczywiście ser Gendry.
Nie zaszli daleko, kiedy Grafton zwrócił się do Corbraya.
-Słuchaj Gendry a ja mam pomysł. Może byśmy się zmierzyli. Dawno razem nie trenowaliśmy, a przydałoby się sprawdzić, naszą formę przed turniejem. Lambert szukał każdej możliwej okazji to ćwiczeń, niestety ostatnia podróż była skąpa w takiego rodzaju czynności, a sam również nie wiedział na co było go stać.
- Nie dzięki, jesteś u siebie w domu. Jestem pewny, że znajdziesz kogoś innego. O może z bratem się zmierz. Widać było, że Gendry nie miał żadnej ochoty walczyć, zwłaszcza po tym jak musiał czekać na Lamberta kilka godzin.  
- A wiem, bo ty się boisz, że ci skórę złoję. Wiedziałem, że jesteś taki miękki. Jedyna szansa Lamberta była w tym, że kumpla sprowokuje. A ten zgodzi się na sparing.
- Dobra. Niech ci będzie. Szybko złoję ci dupsko i wrócę do swoich zajęć. To za dwie godziny na dziedzińcu, bo muszę skoczyć po pancerz i jeszcze znaleźć kogoś, kto pomoże mi ten pancerz ubrać.
[z/t]
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Maj 13, 2020 5:08 pm

Ósmy dzień drugiego księżyca dziesiątego roku po Zagładzie, wczesnym wieczorem


Od Gulltown, aż po same Seagard, głównym tematem plotek był wielki turniej pod patronatem Lorda Graftona, gromadzący możnych pod władzą Arrynów, oraz wszystkich chętnych, pragnących stanąć w szranki i przetestować swe umiejętności przeciw kwiecie rycerstwa Doliny. Zewsząd więc podróż podjęli błędni rycerze, zarówno sławni, jak i Ci dopiero glorii szukający, dla których pominięcie tak znamienitego wydarzenia byłoby ogromną stratą. Zwycięstwo, lub chociaż niezłe widowisko, mogło zapewnić nie tylko sakiewkę pełną złota, ale i wygodną pozycje w służbie jednego z wielu Lordów.
Durwald ściągnął wodzę na pobliskim wzgórzu, skąd miał dobry widok na morze pomniejszych namiotów i większych, bogato zdobionych pawilonów, ozdobionych najróżniejszą heraldyką. Natychmiast rozpoznał trzy kruki Corbrayów, żelazne ćwieki rodu Royce, czy dziewięć gwiazd Templetonów, których sława dotarła nawet do domeny Królów Burzy. Konkurencja z pewnością była groźna, wystarczyło jednak wysadzić jednego oponenta, żeby nie być stratnym, a dwóch by coś zyskać. Wystarczyła odrobina umiejętności i kupa szczęścia.
Przerzuciwszy nogę nad kulbaką, ześlizgnął się z wierzchowca, grzebiąc przez chwilę w jukach, nim wreszcie znalazł to, czego szukał. Naciągnąwszy na głowę wełnianą czapkę, zawiązał ją pod brodą i okrył garnkiem, z doświadczenia wiedząc, że w tak podniosłych wydarzeniach, chętniej przyjmowano rycerzy tajemniczych, niż błędnych. Cmoknął, chwyciwszy klacz za uzdę, po czym żwawym krokiem powędrował w stronę stoiska mistrza gry, na szczęście jeszcze rozstawionego, pomimo stosunkowo późnej godziny.
- Hola, dobry człowieku! – huknął spod żelaza, unosząc dłoń w powitalnym geście. – Zapisz proszę Śpiącego Rycerza. Na zbiorowe i kopię, jeśli łaska.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Sob Maj 16, 2020 3:54 am

Starszy a siwy człowiek uśmiechnął się na przywitanie rycerza i skinął mu głową. Pewnie już po hełmie poznał, że to będzie jeden z "tych" rycerzy. Och, widział już takich wielu. Tajemniczy, zagadkowi... Takich publika kocha. Natomiast niektórzy z konkurentów przyjmują sobie za cel ich hełmy, by zdemaskować naturalnie. Cóż to jednak? Tym właśnie żyją turnieje!
- Śpiący Rycerz na kopie i zbiorową. Tak jest. - Odparł, notując zgrabnymi literkami miano rycerza, pod którym ten chciał występować. Jeśli to było wszystko, to chyba Durwald mógł już iść, tak?

11/02/10PZ - poranek

Otwarciem turnieju miała być walka zbiorowa. Konna walka zbiorowa na dość nietypowych zasadach. Otóż... Kiedy już poranek miał się ku końcowi a pola turniejowe żyły pełnią życia, zebrano uczestników walki na polach, gdzie do chwalebnej bitki miało dojść. Tłum ludzi i zwierząt! Szlachetni rycerze i ich gorzej urodzone odpowiedniki, wolni najemnicy, zamkowi zbrojni a nawet kilku bardziej doświadczonych giermków. Ogółem znalazło się tutaj cztery setki bitnych ludzi, gotowych dowieść, że potrafią robić stalą.
Mistrz Gier wyjaśnił krótko, jak rzeczy będą się miały. Po pierwsze, walka była, jak wiadomo, konna - jeśli jednak zostało się zrzuconym z siodła lub zeń się wypadło, nadal można było kontynuować walkę. Po drugie, dla uczciwości starcia drużyny zostaną złożone na drodze losowania i będą liczyły po dwadzieścia osób. Każda drużyna będzie zostanie oznaczona swoim kolorem - oznaczeniem miał być skrawek materiału w odpowiednim dla drużyny kolorze, który to przewiązać należało wokoło prawego ramienia. Z "chustami" czekali już pachołkowie, aby wymienieni uczestnicy, mogli zebrać się wokoło swojego koloru. Należało też nadmienić, że odległości punktów zbiórek były solidne i nie można się było od nich oddalać, gdy już się podeszło - w końcu należało unikać prób dogadywania się między rywalizującymi stronnictwami. Dogadywać się można było natomiast w obrębie własnej grupy, aby ustalić taktykę działania. Co zaś się tyczy finalnego zwycięstwa, ocaleli z grupy wygranej zostaną poddani pojedynkom jeden na jednego aż do skutku, aby w ten sposób wyłonić zwycięzcę.
Ser Lambert wylądował w grupie, która nosiła oznaczenia w kolorze jasnej zieleni. Tak samo trafił też i Śpiący Rycerz. Niestety, ser Gendry trafił do błękitnych i tyle się dwaj przyjaciele widzieli. Powodów do smutku jednak wielkich nie było, bowiem wychodziło na to, że "Jasna Zieleń" stanowiła wyjątkowo mocny skład. Otóż pod ten kolor trafiło wielu zdolnych rycerzy i prawie nie ustępujących im w niczym najemnych. Dla przykładu, mieli w swojej grupie tajemniczego "Niedźwiedzia", który wysoki był na ponad dwa metry i ramiona miał takie, że wydawało się, iż jest w stanie po prostu odkręcić człowiekowi głowę.
Teraz był czas na ustalenia. Nie było go jednak dużo, więc uczestnicy musieli się śpieszyć, jeśli chcieli w ogóle poczynić jakieś plany. Przy planowaniu zaś pomni być winni na to, że walczyć będą na równym terenie, zaś grupy zostaną ustawione po dziesięć w linii, w stosownych odległościach, naprzeciw siebie i tak, aby jedna linia miała front w kierunku północny, zaś druga w południowym.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Maj 16, 2020 1:16 pm

Wald na nogach był już od samego rana. Odświeżył się w pobliskim strumyku, uporządkował ostrym nożem brodę, żeby jakoś wyglądać, gdyby został zdemaskowanym, po czym zabrał się do właściwych przygotowań. Wpierw wyszczotkował dokładnie klaczkę, aby nie odstępowała niczym od potężnych, bojowych bestii, okrytych fantazyjnymi, kolorowymi kropierzami, ozdobionymi herbami najróżniejszych możnych, jacy w turnieju brali udział. Zarzucił czaprak i siodło na grzbiet, przymocował strzemiona, oraz uzdę, dopiero wtedy zajmując samym sobą.
Wkładanie całego rynsztunku, bez pomocy giermka, lub chociaż innego rycerza, było dość problematyczne i czasochłonne, miał jednak pewną praktykę. Wpierw gambeson, oraz wełniana czapka, potem kolcza koszulką wraz z kapturem, finalnie natomiast napierśnik i kwadratowy garniec, w pełni okrywający mu twarz przed wścibskim wzrokiem. Wcisnąwszy brzydko wyglądający, dwuręczny młot w pendent, podjął turniejową kopię i dębową tarczą, przedstawiającą śpiącego rycerza. Wyposażony i uzbrojony, wreszcie powędrował na właściwe pole przed murami potężnego miasta.
Pozwolił przywiązać sobie odpowiednią chustę do ramienia, wzrokiem poszukując innych, noszących oznaczenie tego samego koloru. Rozpoznał pośród swoich nowych druhów brata Lorda Graftona, którego poznał dwa dni wcześniej, co bynajmniej nie szło mu na rękę. Głos miał, na szczęście, odrobinę głębszy i zmodyfikowany, co zawdzięczał hełmowi, miał więc nadzieje, że nie zostanie rozpoznany. Bo co to za tajemniczy rycerz, którego tajemnica od razu zostaje odkryta?
- Teren jest równy, powinniśmy więc w pełni wykorzystać konie. – zaczął, opierając się na dwunastostopowej, turniejowej kopii. – Proponuje, żebyśmy zaczęli z wolną, w luźnej formacji. Tempa nabierzemy stopniowo, a szyki zacieśnimy tuż przed uderzeniem, bok w bok. Przegrupujemy się po drugiej stronie i uderzymy ponownie, póki nie zabraknie nam kopii. Co myślicie, zacni panowie?
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 16, 2020 4:08 pm

A tak więc turniej się zaczął. Pierwszego dnia miejsce miała rzecz jasna walka zbiorowa, jednak w tym wariancie wojacy mierzyli się konno. Cztery setki ludzi dzieleni droga losowania na grupy po dwudziestu, oj tak to będzie ciekawe, szkoda tylko było, że z Gendry nie będą walczyć ramię w ramię, no ale taka już jest natura losowania.
Lambertowi przypadł kolor jasnozielony. Ciekawe zrządzenie losu, bo był to właśnie jego ulubiony kolor. Nastawił ramię dla sługi, na którym zawiązał mu strzępek materiału. Teraz zostało tylko odnaleźć członków jego nowej drużyny. Nie było to wyjątkowo trudne, gdyż każda drużyna miała wyznaczone miejsce dla siebie, a i kontaktowanie z innymi drużynami nie było dozwolone.
Kiedy Lambert napotkał już członków jasnozielonych, podniósł się na duchu. W drużynie trafili mu się silni wojacy. A jednego z członków dało się zauważyć na milę przynajmniej. Chłop miał ponad dwa metry i wygląda na takiego, co mógłby koniu skręcić kark gołymi rekami. Podniósł przyłbicę, żeby przywitać się ze wspólnikami.
- Witaj Ser, aleś ty wielki. Jestem Lambert Grafton, ale to widać po herbie. Pewnikiem widzieliście dzisiaj takich już z góra setkę. Haha! A wy jak się zwiecie? Przyjazne przywitanie i wesołe nastawienie w drużynie było podstawą. A Lambert czułby się lepiej, gdyby wiedział, kto podczas turnieju będzie osłaniał jego plecy.
Chwilę po tym jeden z członków drużyny wysunął swój pomysł na rozegranie tej rundy.
- Ser, nie jest to zły pomysł. Nie jestem jednak pewny, czy każdy czuje się pewnie w siodle. Jednak, jeżeli szanowni panowie zgadzają się na pomysł kolegi, to proponuje, aby nasz potężny Niedźwiedź prowadził robiąc za klin, który, bądźmy szczerzy nie napotka żadnych przeszkód. Jak w takim ustawieniu na kogoś runiemy, zwycięstwo mamy w jukach.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Sob Maj 16, 2020 8:58 pm

Rycerz powiódł wzrokiem po polu i zgromadzonych na nim wojakach. Szczeliny garnka, zdecydowanie ograniczało pole widzenia, musiał się jednak z tym pogodzić, przynajmniej dopóki nie uda mu się zakupić lepszego hełmu. Być może po turnieju, gdy sakiewkę będzie miał odrobinę bardziej pękatą.
Obserwował resztę drużyn, oraz zebraną wokół gawiedź i arystokratów, zbyt ważnych, lub nie miejących odpowiednich umiejętności, żeby wziąć udział w szrankach. Dojrzał mężczyznę w średnim wieku, ubranego w biel i błękit, mogącego tylko być tutejszym monarchą, szybko jednak przeniósł wzrok w stronę ich oponentów naprzeciw, przeciwko którym mieli za chwilę stanąć w sztucznej bitwie. Z zamyślenia wyrwał go dopiero głos, z lekka przypominający ten należący do młodszego z Graftonów, mocno jednak zniekształcony przez stalowy hełm.
- Tytułuje się Śpiącym Rycerzem. – odrzekł donośnym głosem, uderzając dłonią w tarczę, przedstawiającą, naturalnie, śpiącego rycerza. Sam już nie pamiętał, kto mu go wymalował, uznał jednak, że podobny tytuł całkiem ładnie pasował tajemniczemu, turniejowemu wojownikowi. Uważnie wysłuchał uwag Lamberta, co do planów, jakie przedstawił, kiwając przy tym powoli głową. Rzeczywiście, mieli pomiędzy sobą również mężów o niższym urodzeniu, nie koniecznie jednak mniej zdolnych, jeśli chodziło o walkę konną.
- Cóż, tym, którzy gorzej radzą sobie z kopią, a lepiej walcząc wręcz, proponuje zajęcie tyłów, aby upewnić się, co by Ci, których wysadzimy z siodeł, już nie wstaną. – stwierdził, przeciągając dłonią po gładkiej powierzchni napierśnika, zgarnąwszy nie istniejący pyłek. Z drugą propozycją, zgadzał się w pełni. Wyglądający niczym zwalista góra „Niedźwiedź”, rzeczywiście był najlepszym wyborem na grot ich „lancy”. – Zgadzam się z tym w pełni. Podobna formacja zapewni nam zwycięstwo, abyśmy potem mogli rozliczyć się pomiędzy sobą. Ja zajmę prawicę Niedźwiedzia, jeśli nikt nie wzniesie protestu.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Sob Maj 16, 2020 11:38 pm

-Ha! Śpiący Rycerz. Już cię lubię! Dużo było tajemniczych rycerzy na turniejach, ale oni starali się przybrać pseudonimy, które budziły grozę, lub poważanie. Niewielu było ludzi, którzy potrafili podejść do takich spraw z dystansem. A widać na takiego Lambert właśnie trafił. Widać to było również w herbie. Śpiący rycerz. Dobre. Będę musiał go spytać po turnieju o jego prawdziwe imię. Lambert czuł, że może być to osoba, która przypadnie mu do gustu.
- Tylko nam nie przyśnij w siodle! Haha! Oczywiście lekki żarcik miał podbudować morale mocnego już oddziału, nie miał w żadnym stopniu zamiaru obrazić rycerza ze śpiochem w godle.
Plan sam w sobie układał się całkiem dobrze. Był plan, była siła, a najważniejsze były chęci, których nie brakowało. Resztę należy pozostawić losowi.
- Tak, ci co nie czują się na siłach przy kopiach, niech zajmują tyły. Ja na koniu czuję się bardzo dobrze, więc biorę lewą stronę od olbrzyma. Pociągnął lekko wodze swojego bojowego konia. Mamy grot, wy chłopaki zajmujecie się tyłami. Liczę na was i jestem pewny, że nam się uda. Trafili nam się w drużynie najlepsi wojacy! Nie był tego pewny w żadnym stopniu, ale lepiej jest podbudowywać morale niezbyt pewną informacją, niż je zbijać brakiem słów i niezdecydowaniem.
Zatoczył koniem obrót, po czym zwrócił się ostatni raz do drużyny.
- Chłopaki, jak nam się to uda to stawiam każdemu kolejkę arborskiego. Albo wiecie co? Dwie! A jestem pewny, że brat, a nawet król was zauważy jak się dobrze spiszemy. Zamknął przyłbicę pancerną rękawicą i zakończył odpowiedź lekko zniekształconym głosem.
- Tylko najpierw wygrajmy!
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Nie Maj 17, 2020 6:41 am

- Niedźwiedź. - Odparł Niedźwiedź, grzmiąc zza swojej przyłbicy. Zaraz jednak zabrzmiał gromki śmiech, który wstrząsnął całym wielkoludem. - Jeśli już wam trzeba, chłopcze, możecie mnie zwać Ser Eddard. Eddard Zabójca Górali. Powaliłem wielu tych skurczybyków. - Rzekł, gdy już przestał się śmiać, natomiast jego mocarna dłoń uderzyła o buzdygan dyndający w pętelce. Mocarz zdecydował się podnieść zasłonę swego hełmu, gdyż, jak widać, musieli jeszcze chwilę debatować nad taktyką.

Jeśli zaś chodzi o planowanie taktyki, to z założenia wszystko to uchodzić mogło za wcale niegłupi pomysł, tylko szkopuł był taki, że walki miały odbywać się z użyciem innej broni niż kopie. Walka zbiorowa drużyn wykluczała użycie tej broni, tak samo jak wykluczała użycie kusz, łuków, proc i tym podobnych - taka walka zbiorowa, tylko, że na koniach i w grupach. I o tym właśnie przypomnieć im chciała reszta uczestników w ich drużynie. Kolejną rzeczą, którą warto było mieć na uwadze były inne drużyny, bo to ma być walka zbiorowa. To, że drużyny są ustawiane jedna naprzeciw drugiej i nie ma możliwości wchodzenia w układy, wymusza najpewniej, aby zaatakować właśnie przeciwnika naprzeciw siebie. Jednak jest to kwestia decyzji, nie ma przyporządkowanych przeciwników a wszystkie drużyny rywalizują ze sobą na równi, więc należy się spodziewać ataków z każdej strony. Ostatnia drużyna na polu walki przechodzi do pojedynków. No, ostatni członkowie ostatniej drużyny, którzy wciąż jeszcze są przytomni i zdolni do walki

Sytuacja:

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Nie Maj 17, 2020 12:33 pm

Forma walki sprawiała pewien problem. Durwald miał wielką ochotę popracować odrobinę kopią, rozgrzać i rozruszać ramię przed właściwymi szrankami, najwyraźniej jednak wpierw musiał podziałać odrobinę inną bronią. Z dramatycznym westchnieniem wręczył więc kopię pachołkowi, zapamiętując jego twarz, gdyby przypadkiem się zgubiła. Tarczę zawiesił na plecach, zapewniając sobie tam odrobinę więcej ochrony, w dłoniach natomiast uchwycił spory, dwuręczny młot, którym niejednego wysadził już z siodła i to z ogromnym impetem.
- Cóż, taktyka za bardzo się nie zmieni. – rzekł w zamyśleniu, przeciągając po płaskiej powierzchni hełmu. Trzeba było ją odrobinę zmodyfikować, aczkolwiek bez przesady. – W takim razie ponownie proponuje luźną formację. Ustawimy się w klin i uderzymy w drużynę naprzeciw. Wtedy, przy odrobinie szczęścia, zagniemy skrzydła, otoczymy gnoi i wykończymy, zanim zdążą kwiknąć!
Zakończył swój wywód, spoglądając ku przeciwnym uczestnikom starć, mocniej zacisnąwszy dłonie na orężu. Wszystkie te dni w Nightsong, spędzone na grzbiecie konia, okropnie mu się opłaciły, dzierżąc swój młot musiał bowiem sterować klaczą tylko za pomocą swych ud. Losowanie drużyn działało im jednak na rękę, przynajmniej w początkowym etapie walki zbiorowej. Ciężko było znaleźć na polu drużynę, która odznaczała się taką siłą. Zabójca Górali, Śpiący Rycerz, brat Lorda Graftona.. pozostali mieli się czego  bać, nie ma to tamto.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Pon Maj 18, 2020 6:23 am

Plan był prosty i przejrzysty a przy umiejętnościach ich drużyny naprawdę nie było szans, że coś może pójść nie tak. No, przynajmniej z ich strony. Niedźwiedź, budzący pewne uznanie z powodu wzrostu, poparł plan, dodając, że na takie niepewne warunki pola walki prostota jest w cenie. Reszta grupy nie protestowała a choć i znamienitych rycerz tu mieli, to byli oni z tych, co bitkę znają i rozumieją, a nie z tych, co to głośno tylko "ryczeć" lubią i wymądrzać się nie wiadomo jak.

Trąbki zagrały, rozległy się podniecone głosy zaś wojownicy zostali poproszeni o zajęcie miejsc. Drużynie w kolorze jasnej zieleni przypadło miejsce naprzeciw Czerwonych, ci zaś stanowili zbieraninę w większości dość przykrą, albowiem byli to głównie biedni rycerze bez porządnego opancerzenia lub też wolni najemnicy, bynajmniej nie najwyższego sortu. Ogólnie po rynsztunku i koniach widać było, że zwycięstwo jest raczej pewne. Oczywiście byli tam tacy, co mogli sprawić problem, ale było ich niewielu.
Walkę czas było zacząć. Z okrzykami na ustach i bronią w ręku ruszyli...
Durwal zaszarżował na swojego przeciwnika z zamiarem wyrzucenia go z siodła potężnym uderzeniem. Ubogi rycerz lub po prostu zwykły zbrojny nie prezentował się zbyt dobrze, w siodle zaś trzymał się raczej niepewnie. Mimo wszytko udało mu się odbić niezbyt pewne uderzenie rycerza Burzy a nawet odgryzł się, uderzając Durwalda w przedramię. Wywiązała się dość męcząca walka i choć Śpiący Rycerz posiadał zdecydowaną przewagę umiejętności, to jego przeciwnikowi udawało po wielokroć obronić. Można było śmiało powiedzieć, że toczyli wyrównany bój i zarówno burzowiec jak i jego oponent kąsali się z taką samą skutecznością. Ostatecznie przesądziła ciężka broń Durwalda i jego wytrzymałość. Stanął on w strzemionach i potężnym uderzeniem młota ogłuszył swego oponenta.
Walka Lamberta okazała się mniej emocjonująca. Jego przeciwnik był rycerzem z trzema strzałami na tarczy - zapewne jakiś wędrowny wojak. Starli się i z początku bezskutecznie próbowali okładać mieczami. Szybko jednak sprawniejszy w siodle i posiadający porządny pancerz Grafton zaczął wymanewrowywać przeciwnika, uderzając raz za razem po całym ciele. Sam oberwał tylko dwa razy, co nie zrobiło na nim większego wrażenia. Wkrótce zwyciężył, uderzeniem w hełm ogłuszając swego przeciwnika.
W tym starciu drużyn padł też wierny przyjaciel i obrońca Lynderly'ego. Zmierzył się z monstrualnym "Niedźwiedziem" i uległ mu w niezbyt zaciętej walce. Jednakowoż hańby sobie nie przyniósł, bowiem "Niedźwiedź" był przeciwnikiem wyjątkowo mocnym.

Jasno Zieloni zwyciężyli w pięknym stylu. Przeciwnik uległ im bezproblemowo, sami zaś nie stracili w tej bitce ani jednego człowieka. W tym samym czasie rozstrzygały się też inne walki. Jedni radzili sobie lepiej, inni zaś gorzej - ze swą drużyną padł ser Jon Falstaff, pozostali natomiast w turnieju ser Gendry i niemiły lordowi Gulltown, ta głupia pała, Pat z Gulltown. Były zwycięstwa, które nikogo nie zdziwiły, ale też i takie, które zszokowały wszystkich. Na ten przykład słabsza drużyna Bordowa pokonała, choć ledwie o włos, taktycznie swego rywala, jednak ostatni jej członek pozostały na placu boju musiał zrezygnować z powodu poważnego uszczerbku na zdrowiu, więc tym samym drużyny wyeliminowały się nawzajem.

Po swym zwycięstwie Grafton zauważył, że blisko nich znajduje się wolna grupa rycerzy, która właśnie skończyła swój bój i chyba szykowała się na nich. Przynajmniej na to wskazywał przyjmowany szyk. I fakt, że jeden z nich wskazywał buzdyganem na drużynę Lamberta.
Było ich trzynastu, ale bardzo mocnych, co znać po pancerzach i bojowych koniach. Uderzyć chcieli ze wschodu, aby mieć za plecami słońce. Jasnozieloni mieli jeszcze czas na reakcję, ale wiele go nie było. Na pewno nie dość, by dyskutować.



Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Pon Maj 18, 2020 9:56 am

Ruszyli. Końskie kopyta wzbiły tumany kurzu, przez co pole bitwy długo przypominało jedną, wielką, brązową chmurę. Zbrojni wpadli na siebie z impetem, powietrze wypełniła pieśń stali, szczęk zbroi, obijanych przez młoty, buzdygany i miecze. Durwaldowi przyszło konkurować z kimś, kto na pierwszy rzut oka przypominał jednego z jego błędnych braci, co naturalnie nasuwało na myśl, że wielce wymagającym oponentem nie będzie. Książę powinien był jednak posłuchać swego doświadczenia i nie oceniać księgi po okładce. Ścięli się w zaciętym pojedynku, krążąc wokół siebie i wymieniając ciosy, usiłując pozbawić drugiego przytomności jednym, definitywnym ciosem.  
Wreszcie, jebitny młot trzasnął w napierśnik, a oponent wypadł z siodła. W ramieniu czuł okropny, pulsujący ból, co zapewne było znakiem formującego się siniaka. Większość ciosów, na całe szczęście, została zatrzymana przez napierśnik, musiał jednak przyznać, że odczuł to starcie bardziej, niż by chciał. Pole było przecież pełne wojowników, a perspektywa stanięcia w szranki przeciwko takiemu mocarzowi, jak Niedźwiedź, bynajmniej mu się nie uśmiechała.
Obrócił klaczkę, korzystając z krótkiej chwili przerwy, żeby złapać oddech i poprawić chwyt młota. Kolejna grupa już szykowała się przeciwko nim, musieli więc działać szybko. Górowali nad nimi liczbą, w teorii więc, otoczenie rycerskiej grupy powinno być łatwiejsze.
- Szarżujmy! – ryknął, usiłując przekrzyczeć zgiełk, na myśl przywodzącą zwykłą bitwę pomiędzy dwoma armiami. Więcej zapewne nie zdążyłby powiedzieć, zajął więc miejsce w szyku, tym razem była to jednak daleka, prawa flanka, miast środka, bok w bok z Zabójcą Górali. Spiął wierzchowcami ostrogami, utoczywszy kilka kropli krwi, z zamiarem przypuszczenia pełnoprawnej szarży, z zamiarem odbicia w prawo, chcąc przejść na tyły i otoczyć mniejszy oddział.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Pon Maj 18, 2020 12:29 pm

Jasno zieloni w całej swej sile rozgromili przeciwny oddział. Zwycięstwo nie było zaskoczeniem. Niespodziewane było to, że jedyne straty jakie odnieśli były w formie siniaków i zadrapań. Każdy w drużynie Lamberta pozostał na placu boju w użytecznym stanie.
Gdy doszło już do starcia Lambertowi trafił się wędrowny rycerz, który umiejętnościami nie zachwycił zbytnio młodego Graftona. Smutna historia, ktoś przyjechał na turniej prawdopodobnie z nadzieją zysku i sławy. Tłukł się przez co najmniej pół królestwa, żeby dostać w łeb, zwalić się z konia i wrócić na szlak ledwo wiążąc koniec z końcem.

Wspólny plan zielonych wypalił i to wręcz wspaniale. Największe zasługi powinno się oddać Niedźwiedziowi Eddardowi, co tylko mu powiedział, kiedy tylko się minęli.
- Niezła robota Eddard! Tak dalej i szybko ich wykończymy. Nie mógł powiedzieć dużo więcej, bowiem w chwili zoczył kolejny oddział zbrojnych, tym razem nie byli to mizerotki, a prawdziwi, ciężko zakuci rycerze. "Nieprzyjaciel" zdecydowanie zamierzał wbić się prosto w nich. Lambert, jak i reszta jasno zielonych wiedzieli, że nie mają zbyt wiele czasu na podjęcie decyzji.
Grafton zajął miejsce tym razem po prawicy Giganta, by zalepić lukę i wprowadzić nowo wymyślony plan w życie.
- Chłopcy! Do szyku! Zaraz przed szarżą stanął obok Zabójcy Górali. Po czym zaraz do niego rzekł, a właściwie to wykrzyczał, żeby mieć pewność, że do Niedźwiedzia dotrze ta informacja.
-Odbij w prawo, żebyśmy się nie bili pod słońce. Pokieruję. Nie chciał prowadzić szarży, żeby nie zniszczyć działające jak dotąd taktyki. W zamyśle Lamberta jest nakierować jeno oddział, by lekko oskrzydlić przeciwników, i jak najbardziej to możliwe zniwelować niekorzystne działanie słońca.
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Sro Maj 20, 2020 3:20 am

Dwa oddziały ruszyły sobie na spotkanie. Ostrogi biły po końskich bokach, rumaki rżały, kopyta ryły ziemię a z gardeł dzielnych wojaków wyrywały się okrzyki, które miały im dodać wigoru w boju.
Plan był niezgorszy, ale przeciwnik spróbował powstrzymać flankę jasnozielonych, przynajmniej w pewnym stopniu. Na spotkanie wyjechało im trzech rycerzy, którzy podjęli się próby powstrzymania ich oddziału. Pierwszy ściął się z Niedźwiedziem, podejmując z nim dość wyrównany pojedynek. Drugi kierował się na Durwalda, ale w czas przejął go inny sojusznik, tak, że rycerz z Burzy, całkiem swobodny, mógł mu pomóc, przyspieszając zwycięstwo. Trzeci z rycerzy skierował się na Lamberta. Jegomość wyglądał groźnie - duży i dobrze opancerzony. Podjęli oni krótki i dość jednostronny pojedynek w którym Grafton został... No cóż, sprany. Sam odgryzł się jeno raz, podczas gdy przeciwnik stłukł go paskudnie i finalnie posłał ledwo przytomnego na łopatki. Dziedzic Gulltown zdążył tylko zapamiętać, że skasowało go coś, co na jace miało dziwnego jaszczura z wielką paszczą siedzącego na skale. Kolega miał chyba na imię Elton - na pewno ktoś z podobnym herbem i tym imieniem był widziany przez niego przed turniejem.

Walkę wygrali, choć zapłacili za to utratą trzech zawodników. Sytuacja na polu walki powoli się klarowała. Z drużyną odpadł także ser Gendry. Pozostały już tylko najlepsze drużyny, wszystkie jednak mniej liczne od nich. I na dodatek wszystkie trzy były zajęte sobą. Podczas gdy dwie toczyły bój, trzecia - z tej odległości koloru nie wiedzieli - postanowiła zaatakować tyły liczniejszej strony konfliktu, zapewne licząc, że łatwo zwycięży to starcie a potem zajmie się osłabionym przeciwnikiem. Nie poszło jednak zgodnie z planem... Walka była zaciekła.



Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Sro Maj 20, 2020 8:37 pm

Uszy Jelenia ponownie wypełnione zostały bitewnym zgiełkiem, gdy dwie grupy natarły na siebie. Plan wyszedł im całkiem znośnie – jeden z kompanów przejął rycerza naprzeciw, pozwalając tym samym Durwaldowi wymanewrować go i wymierzyć kilka ciosów, przez co padł znacznie szybciej.
Posprzątali pozostałych, z zaskakująco małymi stratami. Padło ledwie trzech towarzyszy, pośród nich również brat Lorda Gulltown, co było sporą stratą dla drużyny, chociaż musiał przyznać, że preferowałby nie stawać przeciw niemu, gdyby udało im się dotrzeć do finalnych starć, jeden na jednego. To musiał jednak, póki co, odstawić na drugi plan, mieli bowiem przeciw sobie jeszcze trzy drużyny, obecnie stające przeciwko w siebie okropnej kotłowni. W takiej sytuacji, najsensowniejszym wyborem byłoby zapewne przeczekanie całej tej sytuacji, aż wyłoni się zwycięstwa, zapewne z mocno uszczuploną liczebnością, którego mogliby z łatwością stratować i wyłonić wygranego spomiędzy własnych szeregów.
- Co sądzicie, towarzysze? Atakujemy, czy czekamy na odpowiedni moment? – spytał, chcąc zasięgnąć opinii, głównie od Zabójcy Górali, który zdawał się być najbardziej doświadczonym i zapewne najlepszym z jasnozielonych. Z pewnością byłby godnym, wymagającym przeciwnikiem, wpierw jednak musieli dotrzeć do finalnych pojedynków. Mieli wybór pomiędzy złapaniem oddechu i natarciu dopiero wtedy, a prawdziwym widowisku dla gawiedzi, dołączywszy do ostatecznego starcia, pomiędzy ostatnimi oddziałami, które zdołały utrzymać się w polu.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Czw Maj 21, 2020 12:24 pm

- Rozsądnie byłoby zaczekać! – Ryknął potężny Niedźwiedź, aby usłyszeć się go dało zza zasłony jego hełmu. – Ale jakoś tak, rozumiesz, nie po rycersku migać się od walki. Tedy atakujemy! - Zakręcił buzdyganem nad głową by zebrać wokoło siebie ludzi. Określił, że ławą będą walić, żeby przeciwnika z prawego skrzydła na środek tego kotła bardziej zepchnąć. I ruszyli!... Psia jego mać! Ziemia rwała się spod kopyt! Zbroje przecudnie chrzęściły! Z gardeł wydobyły się okrzyki!
- Po chwałę! - Zaryczał Niedźwiedź. Towarzysze mu zawtórowali.
Część oponentów oderwała się od walki. Odskoczyli od kotłowaniny i ruszyli ich grupie na spotkanie. Na burzowca pędził wojak, co także miał na sobie wielki hełm, ale poza tym jednak i zbroję.

Starli się w pędzie! Jednak żadnemu nie udało się strącić przeciwnika z siodła, tedy przeszli do młócki, okrążając się i waląc obuchami. Uderzenia padały raz za razem i choć Durwald z początku prowadził, jego oponent szybko odzyskał rezon, ostatecznie rozgramiając burzowca, który po ciosie w hełm wypadł z siodła i stracił przytomność.
Kiedy się przebudził, akurat szykowano pojedynki finałowej drużyny. Ich drużyny. Nie było tego wiele, gdyż przetrwało jedynie czterech zawodników. Po odpoczynku wszyscy spisali się ładnie - przynajmniej na miarę własnych możliwości. Niedźwiedź bez trudu zwyciężył oba pojedynki i tym samym walkę zbiorową w Gulltown.

Pierwszy dzień turnieju dobiegł końca. Był czas na piwo, dyskusję i leczenie siniaków. Ludzie powoli rozchodzili się do swoich namiotów lub decydowali się zażyć odrobiny jarmarcznych rozrywek, które wydarzeniom typu turniej towarzyszyły nieodzownie.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Czw Maj 21, 2020 2:02 pm

Podobnej odpowiedzi się spodziewał. Co to w końcu był za rycerz, stroniący od wyzwania? Gdy więc Niedźwiedź podgrzewał chłopców do szarży, Durwald dołączył się do ryku, wykręciwszy młyńca swym młotem, zdzierając przy tym gardło w głośnym, bojowym ryku, godnym prawdziwego jelenia, takiego co skakał wokół łań i żarł trawę.
Ściął się z kolejnym rycerzem, znacznie lepiej od niego wyposażonym, do tego zdążył się już jednak przyzwyczaić. Z początku szło mu nawet znośnie – zdołał zepchnąć oponenta do defensywy, wywijając młotem częścią, która okuta została żelazem właśnie z tego powodu. Niestety, mocarz nie miał zamiaru się odwielkoseptonić, wkrótce więc oberwał dostatecznie mocno, żeby błędnego księcia solidnie zamroczyło. Legł na ziemi jak długi, nieprzytomny i obolały.

Kilku pachołków odciągnęło go na bok. Na szczęście obudził się z własnej inicjatywy i nikt najwyraźniej nie kwapił się, żeby demaskować tajemniczego rycerza, co ucieszyło go niezmiernie. Wątpił, żeby ktokolwiek tutaj wiedział o cechach charakterystycznych dla Burzowych Króli, jak to jednak powiadają, przezorny, zawsze ubezpieczony.
Sycząc i przeklinając, odszedł do w miarę dyskretnego miejsca, prowadząc klaczkę za uzdę, walcząc przy tym z okropnym bólem głowy. Turniejowe ambicje właściwie od początku pokładał w kopiach, zawsze będących konkurencją o największym prestiżu, oraz okazją do niemałego zysku. Wszystkie te wypolerowane zbroje, z fantazyjnymi grzebieniami, często przedstawiającymi najróżniejsze herby. Złoto, srebro i tym podobne.. z pewnością wartę kilka Złotych Smoków.
Śpiący Rycerz powrócił pod swoje drzewo, tam dopiero zdejmując cały rynsztunek, dokładnie oglądając dość lekkie obrażenia. Kilka sporych siniaków, formujący się na głowie guz, którego postanowił zneutralizować chłodną płytą napierśnika. Najpewniej wyglądał dość zabawnie, przyciskając spory kawał żelaza do łba, nic lepszego przy sobie jednak nie miał.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Lambert Grafton on Pią Maj 22, 2020 12:21 am

Taktyka ze zmianą kierunku nie wyszła najgorzej. Był tylko jeden, malutki problem. Mianowicie pojawił się jakiś ser Elton i dowalił niemiłosiernie Lambertowi. Na szczęście jednak nie było to nic poważnego, tylko na chwilę Grafton stracił kontakt z rzeczywistością. Szkoda, że nie mógł kontynuować dalej walki. Nie pozostało mu jednak nic innego jak usunąć się z placu i obity oglądać resztę walki zbiorowej.
Do końca kibicował jasnozielonym, żałował jeno, że nie był wraz z nimi na placu boju. Żal mieszał się z radością, gdy to właśnie jego drużyna trafiła do finału. Kurde, mogłem być w tej czwórce. Cholernie głupio się wyłożyłem. Z podziwem oglądał finałowe walki w wykonaniu Niedźwiedzia. Wygrał je pewnie, jakby walczył z dziećmi. Lambert trochu się zastanawiał jak wyglądałby jego pojedynek z ser Eddardem Zabójcą Górali.
Niedługo po turnieju spotkał się ze swoją zaprzysiężoną tarczą i dzień mógł powoli zmierzać do uczty i porządnego chlańska, ale Lambert miał jeszcze jedną rzecz w planach.

Nieco później, kiedy turniejowa kurzawa opadła, Lambert wraz z Gendrym ruszyli spotkać się z triumfatorem dzisiejszych zmagań. Jeżeli znaleźli Zabójce Górali, to Grafton czym prędzej go zaczepił.
-Ser Eddardzie, gratuluję wygranej! Wspaniale walczyłeś. Liczyłem jeno, że zmierzymy się w rundzie finałowej, ale mówi się trudno. Walka z takim olbrzymem to by było coś. Mało możliwe byłoby rozłożenie takiego olbrzyma na łopatki, ale czego się nie robi dla wprawy i polepszenia umiejętności.
-Mam dla ciebie Ser, propozycję. Nie przystałbyś do mojej małej drużyny? Podróżujemy po całym Westeros i nie ukrywam, że takie silne ramię byłoby mile widziane. A o wspaniałych popijawach nie wspomnę. Niewielu ludzi gabarytów Niedźwiedzia stąpało po Dolinie, a Lambert z pierwszej ręki poznał umiejętności olbrzyma. Właśnie dzięki tej walce zbiorowej zdecydował się na ten ruch. Cholernie dobrze walczyło się Lambertowi, kiedy miał Eddarda po swojej stronie.
-To jak Ser? Grafton wyciągnął dłoń do Zabójcy Górali, aby zachęcić go do podjęcia decyzji..
Lambert Grafton
Lambert Grafton

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 21/03/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Czeladnik Gry on Pią Maj 22, 2020 2:16 pm

Zarówno ser Lambert jak i ser Durwald, szczególnie ser Durwald, mieli jednak trochę takiego farta. U nich skończyło się tylko na siniakach, natomiast niektórzy nie mieli tyle szczęścia i liczba zawodników na kopie następnego dnia spadła o kilku. Nie było żadnego zgonu, ale jeden z uczestników walki zbiorowej miał dotkliwie połamane żebra, kilku innych uszkodziło sobie stawy lub złamało którą kość w ręce, najwięcej zaś było połamanych palców. Głównie rany odnieśli gorzej opancerzeni wojacy, ale tych kilku rycerzy też. Na pewno maester miał co robić... Kilku maesterów znalazłoby tutaj zajęcie. Ale takie to już są te turnieje.

Zabójca Górali siedział przy swoim skromnym namiocie. Giermek ściągnął już z niego zbroję i teraz zajmował się koniem, zaś sam Niedźwiedź sączył piwo, dosiadając sporego pieńka. Gdy tylko pojawił się Lambert, ser Eddard przywitał go wesoło i zaproponował piwa. Właściwie to nie czekał na odpowiedź, tylko od razu pogonił giermka, aby ten przerwał robotę i przyniósł kufle.
- Rozumiem... - Rzekł, gdy młody Grafton wyłuszczył mu, z czym się tutaj zjawił. - Przykro mi, Ser, ale jestem zmuszony odmówić. - Odparł. Nie wyjaśnił dlaczego, ale prawdopodobnie miało to coś wspólnego z tym, że był jednym z najgroźniejszych wojowników w Dolinie a Lambert był... Młody. Niczym się jeszcze nie wsławił. Ktoś pokroju Niedźwiedzia z Doliny potrzebował bardziej znamienitej kompanii. Niedźwiedź nie brata się z wilkami. Albo lew z kojotem... Jakoś tak.

12/02/10 PZ - rozpoczęcie walk na kopie

Pogoda tego dnia dopisała. Słońce raz po raz wystawało zza wędrujących po niebie baranków a od strony morza wiał rześki wietrzyk. Możni tłumnie zebrali się na trybunach, zaś ci mniej ważni ludzie ustawili się tam, gdzie ustawić się dało, obsiadając nawet drzewa. Pierwsze pary zawodników były już dobrane zaś na polu zmagań ustawili się zawodnicy inaugurujący drugi dzień zmagań. Jednym z nich był Niedźwiedź, wielki i potężny. W swym płytowym pancerzu dosiadał ogromnego ogiera. Naprzeciw siebie miał ser Duncana z Białego Portu,wędrownego rycerza urodzonego na dalekiej Północy. Ludzie zgadzali się, że tam powinien był też zostać, bo w swym starym pancerzu nie wyglądał na godnego dla olbrzyma rywala.
Nieraz bywa tak, że życie zaskakuje. No i na pewno zaskoczyło ser Duncana. Czubek kopii między oczami zwykle jest zaskakujący. Niedźwiedź zjechał z pola, nie radując się tak marnym zwycięstwem. Ser Duncan został wyniesiony i nie wiadomo było nikomu, czy aby coś mu się śniło.
Kolejne walki mijały. Lambert mógł zaobserwować, jak jego przyjaciel Gendry przegrywa z ser Waymarem Dębową Tarczą, rycerzem walczącym umiejętnie, ale znanym też z chytrości i podstępności a już szczególnie z naciągania pokonanych na wysokie okupy.
Przyszła kolej na Lamberta. Miał on stanąć do walki z ser Randolphem, domowym rycerzem lorda Huntera. Pozdrowili się nawzajem i ruszyli. Kopyta uderzyły o ziemię, której grudki wzbiły się w powietrze. W pierwszym przejeździe trafili się obaj i choć Lambert, chyba od swojego własnego uderzenia w przeciwnika, trochę zachwiał się w siodle, to jednak obaj wytrzymali. W drugim przejeździe obaj skruszyli kopie o tarcze przeciwnika. Trzeci najazd był decydujący... Poszli na siebie. Pył wzbił się w powietrze. Minęli się. Grafton siedział w siodle, zaś jego przeciwnik leżał na ziemi. To oznaczało zwycięstwo! Tłum nagrodził go oklaskami.
Na oczach wszystkich i ku smutnemu zaskoczeniu dworu Gulltown odpadł ser Jon Falstaff. Walczył jednak z równym sobie i hańby nie było.
Przyszła kolej na Durwalda, Śpiącego Rycerza. Tajemniczy rycerze powszechnie budzili zainteresowanie. Nieraz było pozytywne, nieraz negatywne. Niemniej... Stanął on naprzeciw ser Jamiego z Zachodu, porządnego wędrownego rycerza o którym z racji pochodzenia niewiele można było powiedzieć. I ruszyli... Nacierali na siebie trzy razy i dwa razy Durwald został trafiony, jednak utrzymał się w siodle. Czwarty raz był rozstrzygający! Pierwsze trafienie burzowca nie było najmocniejsze, ale ser Jamie zachwiał się w siodle, zamachał rączkami i runął na ziemię. Tłum oklaskał zwycięzcę.
Dalej a z godnymi przeciwnikami walczyli Rozbuchany Młot i zaprzysiężony obrońca lorda Waymara. Obaj pokonali swych przeciwników - Młot w pięknym stylu, zaś ten drugi ledwo ledwo. Szybko rozstrzygnięto kolejne walki pierwszej rundy i ogłoszono godzinną przerwę na posiłek, nim rozpoczną się kolejne zmagania.

Do wypoczywających przy namiotach Lamberta i Durwalda przybyli pokonani przeciwnicy, chcący zapewne szybko rozstrzygnąć, co z ich okupem. Zarówno ser Ralph, jak i ser Jamie nie byli najmajętniejsi a ich rynsztunki były nieco zużyte. Pierwszy zaproponował Lambertowi 30 złotych monet za sprzęt i konia. Durwald otrzymał nieco skąpszą ofertę, bowiem ser Jamie miał tylko 25 monet na zbyciu.

Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Durwald Durrandon on Pią Maj 22, 2020 8:24 pm

Wreszcie nadszedł czas na kopię, konkurencje wyczekiwaną przez wszystkich, zarówno wysoko, jak i nisko urodzonych. Durwald na nogach ponownie był od samego rana, przygotowując klacz, oraz rynsztunek, aby wszystko było w jak najlepszym stanie. Liczył na co najmniej dwa zwycięstwa, które pozwoliłyby mu coś z tego wydarzenia zyskać, czy to nową zbroję, czy też solidny pieniądz. Tym razem, czuł się jednak wyjątkowo ambitny – od śmierci Broma, nie był na tak wielkim turnieju, miał więc zamiar uczcić pamięć bezzębnego starucha i dać z siebie wszystko. Poza tym, zawsze lubił oglądać zaskoczone miny wysoko urodzonych paniczyków, gdy pokonywał ich zwykły, błędny rycerz.
Szranki rozpoczął Niedźwiedź, który najwyraźniej z kopią w ręce czuł się równie dobrze, jak z buzdyganem. Swego rywala pokonał w rekordowym tempie, wystarczył jeden przejazd, aby ten wylądował na ziemie, najwyraźniej nieprzytomny. Ech, z takim, to można było się zmierzyć.. Prawdziwy wojownik, przeciwko któremu nawet przegrana nie byłaby haniebna.
Przebiegło jeszcze kilka starć, nim również i Waldowi przyszło dosiąść swego wierzchowca. Stawał przeciwko koledze po fachu i to jednemu z tych lepszych, sądząc po kopiach, jakie skruszył mu na tarczy. Na szczęście w trzeciej i zarazem ostatniej jeździe, szczęście uśmiechnęło się do niego, kopia trzasnęła ser Jamiego i wysadziła go z siodła, zapewniając Śpiącemu zwycięstwo, chociaż punktów za styl zapewne wielu nie zdobył.

- Walczyłeś dzielnie, ser. 15 monet w zupełności wystarczy. – zapewnił, dochodząc do wniosku, że z wędrownych zdzierać nie będzie. I tak zbyt wiele pieniędzy nie mieli, a koń i zbroja była dla nich całym życiem.
Durwald Durrandon
Durwald Durrandon

Liczba postów : 217
Data dołączenia : 09/05/2020

Powrót do góry Go down

Przedpola Gulltown Empty Re: Przedpola Gulltown

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach