Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Samotnia zarządcy

Go down

Samotnia zarządcy Empty Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Mar 18, 2020 1:45 am

***
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Mar 18, 2020 10:22 am

Dziewiąty dzień pierwszego księżyca dziesiątego roku od Zagłady


Edmund, po rozmowie z lordem od razu udał się do swojej samotni. Wziął księgi rachunkowe, kałamarz i pióro, które delikatnie umoczył w atramencie. Otworzył opasłe tomiszcze z rachunkami na ostatniej stronie i powolnymi ruchami pędzla dopisał:
Pięćdziesiąt złotych monet na prezenty, w czasie objazdu Dorzecza; 9/01/10
- Tyle powinno wystarczyć... - pomyślał. Lepiej nie wypłacać za dużo pieniędzy, ludzie mieliby wątpliwości. A księgi rachunkowe muszą się zgadzać. Zawsze.
Zastanowił się, czy coś jeszcze powinien zrobić. Tak, w zasadzie to tak. Powinien jeszcze sobie wypłacić pensję. Sięgnął po pióro, zamoczył w inkauście i napisał:
Pięćdziesiąt złotych monet dla Edmunda Brackena, za wysokiej jakości świadczone usługi zarządcze, dyplomatyczne oraz militarne (utrzymanie 44 ludzi), a także koszta podróży; za pierwszy księżyc; 09/01/10
- I tak więcej sobie dzięki mnie zyskują... - dopomyślał, sięgnął do inkaustu, zamoczył pióro raz jeszcze i dopisał:
Sto złotych monet na poczet organizowanego przyjęcia, reszta do zwrotu; 09/01/10
Nie mógł pozwolić przecież, by Amos i jego ludzie brali pieniądze bez wpisu,albo też sami próbowali coś dopisać i zepsuć jeszcze. Wiadomo przecież, że księgi rachunkowe muszą się zgadzać. Zawsze.


Na końcu jeszcze postawił swoją pieczęć przy każdym z dopisków. Zamknął księgę, wytarł pióro i schował wszystko w bezpiecznym miejscu. Następnie udał się do skarbca i zgodnie z zapisanymi kwotami wypłacił stamtąd równowartość dwóch setek złotych monet. Połowę tegoż zaniósł jeszcze osobiście swojemu lordowi, tłumacząc cały proceder i ostrzegając, by nie przesadził z wydatkami. Nie mogli przecież wydać całej fortuny na ucztę, prawda? Wypłacenie określonej kwoty stanowiło w takim razie dość dobre zabezpieczenie przed rozrzutnością jego rodziny.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Kwi 08, 2020 1:39 am

28 dzień pierwszego księżyca, dziesięć lat od Podboju


Edmund wrócił do Kamiennego Żywopłotu. Musiał przyznać, że ostatecznie wyprawa nie była całkiem udana. W Riverrum nie dowiedział się niczego ciekawego, w Wayfarer's Rest uzyskał tylko połowiczny sukces, zaś w Raventree Hall tylko upewnił się, że Blackwoodowie to głupcy. Od razu po powrocie przekazał informację, że na przyjęcie przybędą Vance'owie z Wayfarer's Rest i być może Tully z Riverrum. Dopiero teraz także opamiętał się, że zapomniał poprosić żonę o zaproszenie jej rodziny. Nic jednak straconego - w ramach rekompensaty osobiście do nich pojedzie. Teraz zaś i tak pewnie by nie zdążyli na spokojnie przyjechać.
Po wszystkim Edmund zasiadł w swojej samotni, wytarł czoło z potu i odetchnął ciężko. Cała ta podróż już go zmęczyła, a czekało go jeszcze trochę pracy. Przygotowania do uczty... mógł to zrobić później, o tak. Teraz chciał zlecić odpowiednie wyceny. Wezwał swoich ludzi i poprosił o przygotowanie odpowiednich raportów, chciał też wykorzystać przy ich poprawianiu swoją wiedzę zarządcy. Potrzebował wycen wielu inwestycji, żeby wybrać te najbardziej opłacalne i potem przedłożyć je przybywającym lordom. Chciał zrobić całościowy "pakiet inwestycyjny". Miał nadzieję, że ktoś się na nie skusi.
Siadł, wyciągnął pióro, pergamin i atrament, i zaczął spisywać pomysły na inwestycje. Robota była ciężka i myślał cały wieczór, robiąc tylko przerwy na jedzenie, wypróżnianie i własnoręczne rozpoczęcie liczenia kosztów inwestycji. Pod wieczór wezwał swoich ludzi, przekazał im listę i dał dwa dni na zorientowanie się w sytuacji. Doradził również, by popytali się ludzi siedzących w danych biznesach. Raport rozkazał zostawiać u siebie, na biurku, a do opieki zostawił jednego ze swoich gwardzistów.



Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 08, 2020 2:54 pm

Dwudziesty ósmy - Trzydziesty dzień Pierwszego Księżyca roku Dziesiątego Po Zagładzie


Przez ostatnie dwa dni ludzie Edmunda uwijali się jak w ukropie, wyliczając inwestycje jakie Bracken chciał poczynić, czy objeżdżając okolice zamku w nadziei trafienia na ludzi, którzy danymi tematami się zajmowali. Przynosiło to różny skutek. W końcu jednak wszystkie raporty zostały zebrane w jedną kupę i odpowiednio spisane, niektóre zaś posiadały dopiski, gdyż wysłannicy Brackena mieli na dany pomysł dwa rozwiązania. Wszystko pozostawiono na biurku mężczyzny pod opieką stróżującego gwardzisty.




Wojownik
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Kwi 09, 2020 12:04 pm

Raporty otrzymane od podwładnych były przygotowane wzorowo - starannie, opisując w zasadzie wszystko, co go interesowało, no i dając nadzieję na kolejne przychody. Widząc dobre wyniki, mógł wreszcie odetchnąć z ulgą. Mógł teraz na spokojnie zająć się przygotowaniami do uczty.
Wezwał swoich ludzi, pozostawiając im kolejne rozkazy. Wypisał dwa stosowne listy ze swoim upoważnieniem i wybrał paru zamkowych zbrojnych. Jedna grupa miała pojechać do najbliższej wioski, nająć kilku silnych i w miarę uczciwych mężczyzn do pracy i wysłać ich do odwiedzonego w czasie podróży młynu. Miała nastąpić wymiana - młynarz miał nauczyć ich podstaw pracy w swoim rzemiośle, a samemu wrócić z jednym ze swoich synów pod skromniejszą eskortą zbrojnych do Kamiennego Żywopłotu, po zapłatę. Drugi z synów miał jeszcze zostać, by w razie czego pomóc najętym w kwestiach merytorycznych, a razem z nim paru zbrojnych do pilnowania porządku.
Druga grupa zbrojnych miała podążyć do jego karczmy w Harroway. W cieniu ostatnich wydarzeń wydawało się, że zamek w Kamiennym Żywopłocie i jego samotnia będzie bezpieczniejszym i bardziej użytecznym miejscem. Chciał, żeby do Kamiennego Żywopłotu zostały sprowadzone dwie trzecie trzymanych tam środków pieniężnych oraz wszystkie jego prywatne rzeczy.
Załatwiwszy obie sprawy mógł wrócić do przygotowań do uczty i planowania konkretnych inwestycji, które zaproponuje gościom...


Dzień czwarty drugiego księżyca, dziesiątego roku od Zagłady


Do zamku wreszcie przybył młynarz, wraz ze swoim synem. Do tego czasu starał się również wśród zbrojnych wyszukać kandydata, który przygarnąłby syna młynarza na giermka. Edmund wezwał ich do swojej samotni. Postanowił ich ugościć sowitym posiłkiem, które zamówił w lordowskiej kuchni, oraz winem, idealnym do robienia interesów.
- Cieszę się, że Was widzę! - Skinął głową, uśmiechając się, i zasiadł na swoim miejscu, wskazując im krzesła naprzeciwko. Podsunął im kielichy wina i odrobinę strawy, dodając: - Częstujcie się. Mam nadzieję, że interes się powodzi. - Pozwolił spokojnie zacząć jeść i dopiero po pewnym czasie przeszedł do interesów: - W międzyczasie niestety pojawiły się pewne niespodziewane okoliczności... Otóż okazuje się, że kazałem wycenić budowę takiego młynu i według moich wyliczeń wyniesie to trzy setki monet, a więc o piętnaście mniej niż zobowiązałem się zapłacić za jego kupno. - Edmund zlustrował wzrokiem młynarza. - Wiedz jednak, że jestem słownym człowiekiem i uiszczę tą kwotę co do srebrnika. Jest jednak pewien warunek. Po pierwsze - nie powiesz nikomu o cenie, a za oficjalną będziemy uznawać dwieście pięćdziesiąt; nie mogę bowiem narażać swojej reputacji. Choć najlepiej, żebyś z nikim w ogóle ceną się nie dzielił. Po drugie zaś opowiesz na uczcie, którą organizujemy za kilka dni, o prowadzeniu i dochodach z młyna, a jeśli zajdzie potrzeba, także o kosztach budowy, z którymi zaraz Cię zapoznam, a przy okazji będziesz podawał cenę wyższą od prawdziwej, to jest tak wymyślisz, żeby wyniosła cztery setki monet. - Edmund uśmiechnął się z przekąsem. Podsunął mu pergamin do przeczytania, a w razie czego sam gotów był je przeczytać. Przy okazji obserwował ja bystry jest młynarz i czy jest szansa na większy z niego pożytek, niż tylko zarządzanie jednym młynem.



Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Kwi 13, 2020 5:12 pm

Ósmy dzień drugiego księżyca roku dziesiątego po Zagładzie,
na parę godzin przed ucztą


Po zajściach na dziedzińcu, trochę poddenerwowany Edmund udał się do swojej samotni i wypił trochę wina na uspokojenie. Odetchnął chwilę, dla zachowania dobrego zapachu wyperfumował jeszcze i zaczął oczekiwać przybycia pierwszych gości.
Najprędzej przyszedł lord Harroway, syn jego starego przyjaciela i przez pewien czas wychowywany przez Edmunda, jak teraz Amos. Przez te lata byli blisko siebie i również między nimi zawiązała się nić przyjaźni. Stary Bracken uśmiechnął się, skłonił i wskazał krzesło. Poza tym potrzebował wreszcie rozmowy z kimś normalnym.
- Bardzo cieszę się, że przyjechałeś. Ostatnio miałem do czynienia z samymi głupcami i miło spotkać się z kimś, kto ma trochę oleju w głowie. - Zaśmiał się Bracken. - Wyobraź sobie Lucasie najpierw pojechałem do Blackwooda, żeby go tu zaprosić, a on kazał mi gnać na kark, na szyję, do swojego zamku pod strażą, żeby natychmiast mnie zawrócić, Przyjął mnie, zaprosiłem go tu i wyrzucił, znowu pod strażą. Jasne, że rozumiem, że nie chciał przyjechać, że traktował szorstko... Ale wcześniej mu list wysłałem że przyjeżdżam. Mógł mi odpisać, żebym nie przyjeżdżał albo nawet z granicy ziem kazać zawrócić. - Edmund pokręcił głową. - Ale nie to jest najgorsze - Edmund ostentacyjnie ściszył głos, nachylił się. - Wyobraź sobie, że przyjechał dzisiaj lord Tully, też na ucztę, koło południa. Wyszliśmy go powitać, po ludzku, z całą świtą, mówimy, że miło że wpadł... W końcu zapraszamy do komnat. I on co?! Że pogwałciliśmy prawo gościnności, że jesteśmy paskudni... - Wybuchł donośnym śmiechem, odchylając się do tyłu. - Oburzyłem się oczywiście, ale nic nie mówiłem, bo to byłoby niegrzeczne. Tylko uwagę zwróciłem, mój bratanek też się zagotował, ale cudem nie wybuchł... A ten dalej brnie! Że po Dorzeczu bandyci się kręcą, to i gwarancja bezpieczeństwa na progu nieoceniona. Ha! Nas do bandytów porównuje, rozumiesz? Do gospodarza, w żywe oczy! - Westchnął. - W końcu na szczęście przeprosił, chwała mu za to, przynieśliśmy mu chleba jak chciał i wjechał, ale tak się zdenerwowałem, aż musiałem się czegoś napić. No, ale dość tych smutnych opowieści, porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym - powiedział i przeszedł do dalszej części rozmowy. Wymienili się jeszcze kilkoma opowieściami ze starych czasów, pośmiali się, i dopiero podówczas Edmund przeszedł do interesów.
- Chciałem z Tobą porozmawiać o pewnej delikatnej sprawie. Mój bratanek, Amos, prosił, żebym poszukał małżonków dla niego i jego rodzeństwa. No i od razu pomyślałem o Tobie! Jego siostrę, rozumiesz, chcieliśmy dla niej znaleźć jak najlepszego męża. No i Ty byłbyś tym najlepszym, jestem pewien. Co o tym myślisz? - spytał Edmund. Po otrzymaniu odpowiedzi, jeżeli nie stało się nic strasznego, przeszedł także do kolejnej sprawy. - Widzisz, chciałem też postawić parę budynków, żeby trochę ruszyć te ziemie i handel i zarobić przy okazji. Wszyscy byśmy zyskali, jestem pewien! No, a jak byśmy wszyscy razem się złożyli, to tylko bonusy by były z tego, bo wszystko szybciej zorganizujemy, blisko siebie i tak, żeby współpracowały ze sobą lepiej. Wiesz, tu młyn, mąka z niego do piekarni; albo uprawy chmielu, od razu odprowadzające do browaru. No i potem i pieczywo, i piwo do karczmy. Wszystko własne, pod kontrolą, taniej... A jakbym sam tym zarządzał, to byłyby z tego jeszcze większe zyski! Każdy wyłożyłby 1000 monet, to mielibyśmy całkiem porządny kapitał, a dla każdego to pewnie niewielka kwota. No i po pięciu latach każdy dostaje zwrot, myślę, że z dwukrotny byłby sensowny, i od tego czasu wszystko przechodzi na moją własność, żebym i ja miał coś z tego, nie? Taki to plan... A o bandytów nie musisz się martwić! Ostatnio jacyś byli, to mój bratanek ich załatwił raz dwa, też dzielny chłopak. Zajmie się obroną tego wszystkiego. Chciałem na uczcie to poruszyć i przedstawić, może kosztorys sporządzić, bo mam już wstępny tylko jakoś sprawnie to potem dograć, jak przekonam się ilu byłoby zainteresowanych. Tylko no...  Jakbym miał już pierwszych inwestorów, ciebie na przykład, to od razu łatwiej byłoby przekonać, co nie? To jak? Co o tym sądzisz?


Ostatnio zmieniony przez Edmund Bracken dnia Wto Kwi 14, 2020 11:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Axel Tully on Wto Kwi 14, 2020 11:14 am

Po niezbyt komfortowym dla obu stron przywitaniu, udał się wraz z ukochaną do komnat im przeznaczonych. Może rzeczywiście zachował się nazbyt gburowato..? Nieee, natychmiast odrzucił tę myśl. Nie chciał ich obrazić, ani nie obraził. Koniec tematu.
Po szybkiej kąpieli i lekkim, prędkim posiłku postanowił zawitać do samotni starszego z Brackenów, zastanawiając się co też takiego ma on do zaoferowania, by podnieść Dorzecze z ruiny, w jaką wprowadził je Twardoręki. Ubrał się więc w czyste, bardziej eleganckie stroje, podkreślane subtelnie rodowymi symbolami i barwami, po czym pożegnał się z żoną do czasu uczty i wyszedł z komnaty. Zatrzymał pierwszego napotkanego sługę.i kazał zaprowadzić się do samotni Edmunda. Kiedy wprowadził go sługa, zauważył iż narada już się rozpoczęła, gdyż usłyszał ostatnie słowa o przekonywaniu. O dziwo, był tam tylko Harroway, jak zdążył wywnioskować.
- Raczcie wybaczyć. - rzekł, zatrzymując się w progu i pozwalając słudze umknąć na korytarz. - Jeśli to nieodpowiednia pora, to porozmawiamy później. - natychmiast zaczął wietrzyć spisek. Wszak ktoś o jego ambicjach i planach powinien niemal paranoicznie być czujnym, gdyż zależało od tego nie tylko jego życie, lecz przy obecnym barbarzyńskim królu, także życie jego rodziny...
Axel Tully
Axel Tully

Liczba postów : 70
Data dołączenia : 08/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Kwi 14, 2020 12:11 pm

- O, lord Axel - zdziwił się Edmund. Nie spodziewał się, że Tully będzie chciał zajść do niego, po wydarzeniach na dziedzińcu. Głupio jednak teraz byłoby go wypraszać, dlatego machnął ręką i powiedział. - Nic się nie stało, siądź Panie, zaraz podamy kielich i dla Ciebie - powiedział stary Bracken i zaraz dodał poważnie: - Żeby rozmawiać o interesach, zawsze jest odpowiednia pora. - Edmund wstał, dźwignął krzesło, jedno ze stojących w jego samotni, i dostawił jako trzecie do stolika. Machnął też do jednego ze sług i kazał przynieść kielich. - Widzisz lordzie Axelu, rozmawialiśmy właśnie z lordem Harrowayem o interesach. Chciałem poruszyć ten temat ze wszystkimi na uczcie, ale chciałem posłuchać najpierw opinii kilku z lordów i może już wcześniej pobrać jakieś wskazówki - wyjaśnił. Służący wtenczas przyniósł już kielich dla lorda Tully'ego i dodatkowy dzbanek wina, bowiem poprzedni był już pusty. Edmund rozlał je każdemu z obecnych i odstawił. - Pomysł jest więc taki, żeby zainwestować trochę pieniędzy w te ziemię, żeby i podnieść trochę produkcję i handel, no i przy okazji trochę zarobić. Rozumiesz lordzie, budować młyny, żeby mąkę z nich sprzedawać od razu do własnych piekarni, założyć uprawę chmielu, żeby od razu ważyć ale, a potem wszystko jeszcze przenosić do naszych karczm - powtarzał słowo w słowo to, co wcześniej opowiedział Harrowayowi. Sposępniał przy tym trochę i mówił już całkowicie poważnie, bo i towarzystwo było trochę mniej... miłe. - Dzięki temu zarobimy na tej współpracy, a i zarządzać wszystkim będzie łatwiej. Mogę się nawet podjąć tego wyzwania, bo mam spore doświadczenie w tym względzie, co lord Harroway potwierdzi, bo pracowałem u niego przez parę lat. No i jak w kupie się złożymy, to i dla każdego wyjdzie niedrogo. Myślałem o tysiącu złotych monet na głowę, kwota nie tak duża dla każdego, a razem można za to niezłe inwestycje poczynić. No i po pięciu latach każdy dostaje gdzieś dwukrotny zwrot, oczywiście na te pięć lat rozłożony, żeby na bieżąco się zwracało, czyli niezły całkiem, a myślę, że to realne; jeśli i nie większy, jeśli mi powierzycie to zadanie. No i potem wszystko przechodzi na mnie, za te pięć lat organizacji i pilnowania wszystkiego. Szczegóły oczywiście dopniemy, jak zobaczymy ile osób byłoby zainteresowanych, ale pójdzie sprawnie, bo sprawdziłem wcześniej koszt każdej inwestycji i mam wszystko spisane.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Kwi 17, 2020 11:32 pm

Lord Harroway przybył do gabinetu Edmuna na czas. Mężczyzna był, jak zwykle zresztą, czysty i zadbany. Jego szaty były pozbawione plam i zagnieceń, jego włosy były czyste i uczesane, zarost - wąsy i krótka broda - miał ładnie przystrzyżony. Przywitał się kulturalnie ze swoim starym druhem i zajął miejsce siedzące, nie wzgardził również kielichem wina jeżeli było dostępne.
- Cóż, wasze rody nigdy nie pałały do siebie miłością, zaś twój brat przyczynił się do zgonu jego matki oraz braci - zauważył władca pobliskiego miasteczka, ton miał całkowicie neutralny. - Z pewnością nie zachował się ani grzecznie, ani mądrze, ale można było się tego spodziewać i jest to nawet zrozumiałe. Pewnie chciał się dowartościować mogąc ci trochę wygarnąć i przegnać z dworu.
Wtedy Edmund opowiedział co też wyczyniał Tully, na co Harroway zmarszczył z niesmakiem brwi.
- Przecież każdy głupi wie, że zwyczaj nie nakazuje witać gości jeszcze na dworze z jadłem żeby im zagwarantować bezpieczeństwo. Poczęstunek spożywa się pod dachem gospodarza - powiedział. - Zresztą męczyć gości tuż z drogi, kiedy prawie każdy chce się odprężyć i doprowadzić do porządku... Rozumiałbym takie popędy gdyby między odwiedzającym a gospodarzem panowała napięta i niezwykle wroga atmosfera, ale w takich warunkach? - westchnął i upił łyk wina. - A i przy naprawdę złej relacji byłby to jedynie miły gest ze strony gospodarza by ukoić nerwy gościa. Naprawdę współczuję ci, że musiałeś użerać się z takimi ludźmi, mam nadzieję, że Tully nie przylgnie do mnie na uczcie.
Kolejnych słów Edmuna jego przyjaciel słuchał z rosnącym zainteresowaniem. Mariaż z sąsiadami z Kamiennego Żywopłotu mógł być bardzo korzystny, a i inwestycje go zaintrygowały. Co do tych drugich jednak miał pewne spostrzeżenia jako dość wykształcony jegomość.
- Z chęcią rozważyłbym mariaż z twoją bratanicą, gdybym mógł zająć obok niej miejsce na uczcie z pewnością mógłbym lepiej ją poznać - odpowiedział w pierwszej sprawie, uśmiechając się lekko. - Inwestycje również brzmią kusząco, jednak... Dwukrotny zwrot w pięć lat może odstraszać. Dużo czekania, a i z kondycją naszej krainy nie wiadomo co się wydarzy w pięć lat. Durrandon pewnie ostrzy sobie zęby na zemstę, a i Żelaznym nie wiadomo co strzeli do łba - stwierdził, ściszając głos. - W czasie wojny wiele rzeczy może ulec zniszczeniu, a nie zdziwiłbym się jakby w czasie zawieruchy Blackwood postanowił tu u was pohasać - Harroway spojrzał na Edmunda znacząco. - Nie lepiej byłoby zainwestować tych pieniędzy w bezpieczniejszy sposób? Wiem, że niekoniecznie rozwinie to tutejsze ziemie, ale może uda się odzyskać wkład oraz nadwyżkę szybciej i z mniejszym ryzykiem, a sytuacja w Dorzeczu bardziej się w tym czasie wyklaruje. Inwestycja w jakiś bank z Essos lub kompanię handlową, na pewno dobiłbyś dobrego targu. Można też wspomniane inwestycje poczynić po prostu w bezpieczniejszym miejscu niż nasze tereny. Złoto wciąż będzie ostatecznie spływać tutaj, co może pomóc w późniejszym dbaniu o te ziemie.

Kiedy drzwi się otworzyły i pojawił się Axel, lord Harroway poczekał aż Edmund zajmie się sprawą i dokona przedstawienia. Podejrzewał, że to Tully po tej rudej czuprynie, ale wolał nie strzelić gafy strzelając. Kiedy już Bracken zaprosił gościa i powiedział kto jest kto, Harroway przywitał się uprzejmie i słuchaj jak jego przyjaciel powtarza Pstrągowi to co mu przed chwilą wyłożył.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Sob Kwi 18, 2020 1:32 am

- Oczywiście, rozumiem go. Mój brat dokonał strasznych rzeczy i sam go za młody nie znosiłem, wiesz zresztą. Dlatego częściowo go rozumiem i nawet bym nie chował urazy, gdyby kiedyś zgodził się na jakieś interesy... - przytaknął Harrowayowi w sprawie Blackwooda. - Zwykła głupota, nic więcej. Ale Tully... Ech. - Ostentacyjnie machnął ręką. - Szkoda nawet czasu. Dziękuję, że mogłem się z Tobą podzielić tymi nieprzyjemnymi nowinami. I postaram się naturalnie usadzić Axela w miarę daleko od nas. Mamy jeszcze czas, więc wszystko zdołamy jeszcze przygotować, o tak.
Wstępna odpowiedź lorda Harrowaya ucieszyła go w duchu. Wiedział, że była to wrażliwa sprawa, bo lord miał duszę iście romantyka, tak więc zainteresowanie mariażem z jego strony wydawało się już pewnym sukcesem.
- Oczywiście, wszystko załatwię. Mam nadzieję, że ci się spodoba. - Uśmiechnął się i upił łyk wina. Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, pierwszy raz od jakiegoś miesiąca. Nawet krytyka jego pomysłu inwestycji mu się spodobała, była bowiem całkiem konstruktywna. - Całkiem sensownie. Ostatnio jak rozmawiałem z Vancem, mówił podobnie, więc pewnie macie rację. - Skinął głową. - A jednak... - stęknął. - Muszę mieć oko na bratanka i dalekie interesy byłoby ciężko mi administrować. No i mimo wszystko nie jestem tak dobrze przygotowany... Lepiej będzie w takim razie porozmawiać w grupie, może ktoś wpadnie na jakiś ciekawy pomysł, o ile ty takiego nie masz? Hmm? - mruknął zaintrygowany. - Można postawić jakiś młyn przy zamku, żeby mieć go lepiej na oku, i może jakiś zakładzik, ale co do większych inwestycji masz rację, chyba odpuszczę. Słyszałem zresztą, choć to jeszcze niepotwierdzona informacja - zniżył głos, nachylił się trochę w stronę Harrowaya. - Moje dziewczyny mówią, że sam Harwyn szykuje się do wojny z Burzowcami. - Wrócił tedy do normalnego usadowienia i tonu. - No, zobaczymy w takim razie co inni powiedzą. A jak nic sensownego nie ustalimy, to mam nadzieję, że chociaż będziecie się dobrze bawić - Wziął kielich wina i uniósł w stronę Harrowaya, w geście toastu, po czym opróżnił własny do dna.
W końcu zaś przyszedł lord Tully. Edmund, po opowiedzeniu mu swojej propozycji, postanowił dodać jeszcze: - Oczywiście wciąż debatujemy z lordem Harrowayem nad precyzyjnym kształtem tych inwestycji. Lord Harroway proponował inwestycje w banki albo kompanie handlowe za Wąskim Morzem, albo po prostu nasz kompleks w bardziej bezpiecznym terenie. Co więc sądzisz, lordzie Axelu?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Axel Tully on Pon Kwi 20, 2020 9:04 pm

Uniósł brwi na "niewielką" sumę Edmunda. Ta "niewielka" suma to było w zasadzie dziesiąta część jego skarbca! Poza tym ledwie dwukrotny wkład po pięciu latach, a potem Bracken ma czysty zysk do końca życia. Mało intratna propozycja, bez żadnych perspektyw na przyszłość, przynajmniej dla współzałożycieli. Rozmyślając zajął miejsce i odebrał przyniesiony puchar.
- Przewidujesz długi okres spłaty, w czasie którego nie wiadomo co się może zdarzyć. - ocenił. - No i niepewny dwukrotny zysk, lecz bez perspektyw dla współzałożycieli tego kapitału. Wszak tylko Ty i Twój ród będziecie później czerpać z tego zyski. Słysząc słowa "podniesienie Dorzecza z ruiny" myślałem raczej o rzeczywiście wspólnych inwestycjach, lecz każdy na swych ziemiach. W końcu przez wojny niemal ustał u nas handel, zaś ziemie zmarniały i podupadły. Myślałem o jednoczesnym naprawianiu dróg przez wszystkich, wskrzeszaniu powolnym lokalnego handlu. Odbudowywaniu zagospodarowania ziemiami, które teraz stoją odłogiem. Zwiększeniu wydobycia zasobów naturalnych, które każdy ma u siebie. - przedstawił swoją wizję. - Budowanie gospód na nic się zda, jeżeli nie ma kupców. Karczma nie przyniesie zysku, jeżeli nikt się w niej nie zatrzyma. - zamilkł na moment, by dać czas namyślić się rozmówcom.
- Nie zapominajmy, że nasz miłościwy król nałożył cholernie wysokie podatki na nas. O ile dobrze mi wiadomo, w żadnym innym chorąży tyle nie łożą. My po prostu utrzymujemy jego armię. Wydawanie tysięcy na karczmy i uprawy chmielu może skłonić naszego władcę do podniesienia podatków, wszak mamy pieniądze by wydawać je na karczmy i piwo. Ha, więc stać nas na płacenie wyższych podatków. -
- Moim zdaniem, jeśli chcemy przywrócić do Dorzecza handel - choć nie wiem czy jest to możliwe przy panoszących się wszędzie i biorących co chcą Żelaznych Ludziach - powinniśmy zająć się własnymi ziemia w pierwszej kolejności. Pozbyć się bandytów, naprawić drogi, lepiej zagospodarować włości. W miasteczkach można stworzyć na początek małe targi, by pobudzić lokalny handel. Albo dążyć, by jakieś obiecujące osady zostały w niedługim czasie miasteczkami. To wszystko powinno relatywnie niedużo kosztować i nie dawać Hoarowi pretekstu do podniesienia podatków. - upił łyk trunku. - Jednak inwestycja w banki, czy kompanie handlowe to co innego. Każdy może zainwestować ile będzie uważał za słuszne i będzie otrzymywał odpowiedni procent zysków z sumy ogólnej. Bo rozumiem, inwestowali byśmy wspólnie, jako jeden kapitał wszystkich zainteresowanych..? - zapytał. W zasadzie to sam mógł wpaść na ten pomysł i będąc w Starym Mieście, czy Lannisporcie dobić podobny targ. - No i nie musimy inwestować w kompanie z Essos. Lannisport, czy Stare Miasto, nawet Arbor mają solidne kompanie handlowe. Choć rzeczywiście, te ze wschodu mogą być zwyczajnie większe i bogatsze, a zatem pewniejsze. Dodatkowo, Edmundzie proponowałbym odliczenie od udziałów każdego po procencie, czy dwóch względem Ciebie, skoro mówisz, że masz dobrą głowę do tego i mógłbyś doglądać wszystkiego. - na ten moment właśnie tak mu się klarowało podnoszenie Dorzecza z ruiny...
Axel Tully
Axel Tully

Liczba postów : 70
Data dołączenia : 08/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 20, 2020 10:04 pm

- Nasz król jest sprytny, to trzeba mu przyznać - stwierdził Harroway, chociaż w jego głosie nie pobrzmiewała raczej sympatia. - Dobrze wie jacy są lordowie Dorzecza i że połowa pewnie buntowałaby się przy pierwszej, najmizerniejszej okazji. Albo poparła pierwszego lepszego najeźdźcę, mając nadzieję, że tym razem zamiast podporządkować krainę sobie uczynią ją niepodległą - powiedział. - Lepiej jest więc trzymać praktycznie pewną opozycję bez złota i móc utrzymać wojska gotowe zarówno stłumić rebelię, jak i obronić nową zdobycz przed agresją z zewnątrz. Ta druga też jest bardzo możliwa, Durrandon pewnie jeszcze nie zrezygnował z królowania nad nami.
Przyjaciel Edmunda mógł mieć trochę racji. Twardoręki nie był głupi i wiedział kogo podbił i jak "lojalni" są lordowie Dorzecza wobec kogokolwiek, czy to własny król, czy obcy.
- Każda inwestycja da mu pretekst, jeżeli zwęszy chociaż cień szans na niewierność - ocenił dość optymistyczne myślenie Tully'ego co Harwyna zdenerwuje, a co nie. - Nie ufa nam nauczony historią swoich poprzedników.
Harroway uśmiechnął się nieznacznie słysząc o kompaniach z Lannisportu czy Reach. W tym pierwszym mieście nawet nie słyszał by jakaś znacząca istniała, zaś w Reach jedynie lord Redwyne kombinował coś z tego o czym wiedział. Banków natomiast w ogóle nie było.
- Banki i kompanie Wolnych Miast są większe, bogatsze i niewątpliwie bardziej doświadczone. Fach kupca cieszy się tam o wiele większym szacunkiem niż w Westeros, nawet wśród wysoko urodzonych. Do tego dostęp do nich jest dla nas łatwiejszy dzięki wychodzącym na Wąskie Morze portom w Solankach i Maidenpool, do których łatwo można dotrzeć spływając tam naszymi rzekami - powiedział lord. - Zapewnia nam to nie tylko łatwą komunikację, ale też może ściągnąć do naszych portów, a tym samym na nasze rzeki oraz trakty towary prosto z Essos dzięki nabytym kontaktom. Co mogłoby pobudzić ten handel, o czym tak lubisz mówić, lordzie. Do tego małe szanse, że akurat Wolne Miasta zaczną wojnę z Żelaznymi Ludźmi, a Lannisterowie czy Gardenerowie by mogli. Wówczas wojna mogłaby nas odciąć od dochodów z tych krain.
Przyjaciel Edmunda był pewny jego zdolności zarządzania, czym mógł się śmiało podzielić z każdym kto zapytał. Nie podzielił się jednak tym, że w jego opinii widoczna niechęć Axela do Żelaznych mogła być szkodliwa dla interesów. Sam nie był ich wielbicielem, głównie przez podatki, ale też nie gardził nimi bardziej niż kimkolwiek innym. Byli w pewnym momencie wrogami w wyniku zaistniałych okoliczności, wiele razy agresja wybuchała między różnymi rodzinami Westeros, nie było co się przemęczać spisując rachunki do wyrównania za takie rzeczy. Wielkie podatki go drażniły, ale rozumiał też dokąd Harwyn z nimi zmierza i cóż... Nie umiał odmówić mu racji w tym jak postępował z niewiernym Dorzeczem... Lord Harroway miał raczej neutralne podejście do nowego króla, acz dostrzegał, że czym bardziej będą się szarpać, tym bardziej sobie zaszkodzą. Przynajmniej takie było jego prywatne zdanie, zapewne znane Brackenowi.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Kwi 20, 2020 10:42 pm

Lord Edmund kiwnął głową.
- Masz rację lordzie, i przyznaję się do błędu, interes jest trochę rozciągnięty w czasie i przez to być może ryzykowny; choć mógłby być dobry jako ostateczna ewentualność - stwierdził. - Wydobycie surowców i budowę dróg, jak sądzę, każdy może i nawet powinien zorganizować we własnym zakresie. Choć rzeczywiście od tego powinniśmy zacząć, bo te wysiłki będą miały sens, jeśli każdy się ich podejmie - stwierdził. - Choć wszystkie te inwestycje będą potrzebne. Potrzebujemy młynów, by zwiększyć produkcję. Potrzebujemy karczm, by ci kupcy mieli się gdzie zatrzymywać. Jeśli będziemy wzbraniać się przed jakimikolwiek inwestycjami, bo miłościwy król nam je zabierze - wtedy nie ma szans, żebyśmy kiedykolwiek podnieśli się ze zniszczeń wojennych. A znając Żelaznych, to na więcej karczm i oni by się nie obrazili, ha! - parsknął śmiechem. Popił winem i z uwagą popatrzył na Axela, potem przeniósł wzrok na Harrowaya, potem znów na Axela. - Przyszedł mi do głowy pewien, jeszcze inny, pomysł. - Zamyślił się. Iście salomonowe wyjście; złoty środek między zyskiem, który Edmund najbardziej sobie cenił, a pomocą najuboższym. - Wszyscy wiemy, że nie wszystkich stać na takie inwestycje. Pamiętam jak byłem zarządcą u swojego teścia, u Chambersów. Zaplanowanie dowolnej inwestycji było tam udręką. Co nam po utrzymaniu dróg na naszych ziemiach, jeżeli kupiec jadąc dalej zatrzyma się na takiej marnej drodze Chambersa? Lordzie Harroway, proponowałeś zainwestować w banki... Załóżmy więc własny! Przeznaczony na inwestycje w Dorzeczu przede wszystkim, ale także na jakieś zyskowne okazje w innych królestwach. Budżet pomocowy, by tak rzec. Będziemy udzielać pożyczki najuboższym, i pomagając im, a przy okazji samemu zarabiając co nieco. Przy swoim pozostanę, jeśliby każdy wyłożyłby z tysiąc złotych monet, to dałoby to niezły kapitał, ale jeśli wolicie, to pozostanę otwarty. Dla nas to ostatecznie nie będzie aż tak wielki koszt, a dla mniejszych lordów może się to okazać zbawienne - skinął głową, na chwilę przymykając oczy. - A może znajdziemy inwestorów zza granicy, to jeszcze lepiej pójdzie? Byłeś ponoć lordzie Tully na Zachodzie, więc chyba dość dobrze ich znasz? No i dopóki będziemy działać jako niezależna instytucja, z większością pieniądza w obrocie, to Harwyn nie będzie miał jak ściągnąć z nas tych pieniędzy. Hmm? Co na to powiecie? - popatrzył na nich, zlustrował wzrokiem, ciekawy reakcji na propozycję. Choć na razie rzucił to jako dość luźną propozycję, to gdyby zdałoby to egzamin... Byłoby to całkiem sensowne wyjście. Dla wszystkich, jak sądził. - Z bandytami zaś, lordzie Axel, jak pokazał mój bratanek można sobie poradzić. A Żelaźni Ludzie to problem, na który nie jesteśmy teraz w stanie poradzić. Będą wierzgali na wszystko, a w razie potrzeby pobiegną po Harwyna - westchnął. Oczywiście więc inwestycje w Essos to również całkiem dobre wyjście. Na pewno lepsze niż w Westeros, mój drogi przyjaciel ma na pewno rację. Jeżeli więc faktycznie boicie się inwestować u Harwyna, to gotów jestem popłynąć na Wąskie Morze i wybadać rynek. I może po drodze wypytać jeszcze kilku lordów Dorzecza, to więcej z nas skorzysta na tej inwestycji.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Axel Tully on Wto Kwi 21, 2020 6:32 pm

Nie sposób było odmówić Harrowayowi racji, przynajmniej po części. Rzeczywiście inwestowanie w tutejsze kompanie w pewnym momencie mogło pozbawić ich zysku, lub wręcz zostać bronią przeciw nim. Także i sam Axel dostrzegał spryt Hoara, zapewne na jego miejscu postępując tak samo. Nie musiał jego lubić i nie zamierzał. Nie sądził też, by nadmiernie eksponował swoją niechęć. W rozmowie podawał same fakty, bez zbędnego okazywania jakichkolwiek uczuć.
- To fakt, Jeleń przeszło dekadę na nas nie ruszył, cały ten czas liżąc rany. Śmiem jednak twierdzić, że przez ten okres mógł zebrać siły wystarczające do wypowiedzenia wojny Żelaznym. To może być kwestia miesięcy, może tygodni kiedy ostatni raz spojrzy w naszą stronę i podejmie decyzję. Warto mieć to na uwadze. - ocenił. Co prawda nie miał żadnego szpiega w Królestwie Burzy, jednak wojna wisiała w powietrzu od dawna. Durrandon z pewnością tak łatwo nie zrezygnował.
- Masz rację lordzie Harroway, inwestycje w Essos są po prostu bezpieczniejsze. Tylko gdzie..? Braavos, Pentos, czy może któraś z Córek..? - zapytał, spoglądając kolejno na rozmówców. - Bo Vloantis chyba jest za daleko i jak na razie jesteśmy zbyt mało atrakcyjni dla nich. - następnie popijając małymi łykami, wysłuchał najświeższej propozycji Brackena. Nie był on najgorszy, bo pieniądze koniec końców zostawały w Dorzeczu, ale był pewien problem.
- Własny bank to ciekawa propozycja Edmundzie i warta dyskusji. Pieniądze byłyby w obrocie i koniec końców zostawały u nas, jednocześnie rozwijając naszą krainę. Pytanie tylko, czy kiedy zbierzemy dosyć spory kapitał, Harwyn po prostu nie zmusi nas do udzielenia mu... jakby to rzec, bezzwrotnej pożyczki..? - zastanowił się. - To, że owy bank byłby niezależną instytucją wcale nic nam nie gwarantuje. Twardoręki jest królem i nie miał problemu nawet z wyrzuceniem Wiary Wojującej z Kamiennego Septu, więc nie sądzę by od tak pozwolił istnieć na swoich ziemiach takiej niezależnej instytucji i to z pokaźnym kapitałem, który mógłby wykorzystać. - machnął rękę na słowa gospodarza odnośnie jego wizyty na Zachodzie.
- Byłem na Zachodzie to dużo powiedziane. Odwiedziłem jedynie sąsiada, będącego równocześnie ojcem żony mego brata. Z tego co mi powiedział, Zachód jest dość spokojny. Jednymi z nielicznych problemów jakie mają, to grasujące wśród wzgórz i przełęczy drapieżniki. Nawet Żelaźni nie łupią ich brzegów. Choć mają kilka kopalni złota, to wątpię by chcieli inwestować w poddanych swego odwiecznego wroga. Myślę, że chętniej przynieśli by nam stal, niż złoto, a przynajmniej dopóki mamy króla, jakiego mamy.
Axel Tully
Axel Tully

Liczba postów : 70
Data dołączenia : 08/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Czw Kwi 23, 2020 12:27 am

- Tygodni? - Machnął ręką. - Wojna może i wisi w powietrzu, ale to raczej przesada. Śmiem twierdzić, że doszłyby mnie plotki o mobilizacji w Królestwie Burzy... Niemniej zbadanie głębiej tej sprawy będzie pożyteczne. Postaram się coś zorganizować i informować Was Panowie, jeśli zajdzie taka potrzeba - skinął w ich stronę głową. Na sugestię dotyczącą Volantis, lekko uniósł końcówki warg. - Myślę, że w Volantis nie patrzyliby na pochodzenie złota. Osobiście nawet skłaniałbym się ku inwestowaniu tam, bo jest to obecnie najpotężniejsze z cór Valyrii, ale Pentos też nie byłoby złe - stwierdził, kręcąc trochę wąsem. Kolejne sugestie dotyczące banku wprawiły go w zakłopotanie. - Hmm... - wypuścił powietrze. Upił dwa łyki wina, spojrzał na Axela i zaproponował rozwiązanie: - Trzymajmy więc pieniądze poza Dorzeczem. Możemy skorzystać ze wschodnich banków. Nawet jeśli Harwyn jest bandytą, to nie jest wszechmocny. A odpowiednio mniejsze kwoty możemy przywozić na konkretne inwestycje.
Krótkie rozwinięcie tematu Zachodu skomentował tylko skinieniem głowy. W zasadzie nic zaskakującego, choć liczył, że Tully będzie miał coś więcej do zaoferowania. W końcu, gdy zauważył, że wino powoli się kończy, postanowił:
- Wydaje mi się, że doszliśmy w miarę do wspólnego stanowiska, a każdy jeszcze na pewno chciałby przygotować się przed ucztą. Proponuję więc skończyć na razie ten temat i wrócić do niego przy obecności wszystkich lordów, żeby razem dopracować szczegóły. Co o tym sądzicie, hmm?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Kwi 23, 2020 1:56 am

- Myślałem o Braavos lub Pentos z racji ich bliskości. Dwie z Córek są i tak w posiadaniu Volantis, więc jakbyśmy mieli wybrać je, to można już równie dobrze wybrać się do ich większego i bogatszego mocodawcy - wyjaśnił lord Harroway. Rzeczywiście nie myślał o wyprawie aż do Pierwszej Córki, jednak Edmund swoim zachowaniem zmusił go by przemyśleć to jeszcze raz. - Jest to również racja, że pewnie nie spoglądaliby na pochodzenie funduszy - przyznał, bo i nie sposób było się kłócić. Złoto to złoto. - Jeżeli uważasz więc, że tam mogłoby być lepiej jestem w stanie ci zaufać.
W kwestii założenia banku był niestety bardziej sceptyczny, nawet mimo entuzjazmu swego przyjaciela. Obawy te właściwie wyjawił lord Tully.
- Wydaje mi się, że Harwyn nie rzucałby się jak wściekły pies na bank tak po prostu, jego ród wszak bardzo urósł w siłę przez handel i inwestycje właśnie, więc z pewnością rozumie ich sens - stwierdził. - Aczkolwiek gdyby którykolwiek z inwestorów wzbudził jego gniew wykazując oznaki nieposłuszeństwa lub przesłanki względem buntu, to wszyscy stalibyśmy się tego gniewu ofiarą - ocenił, pokazując, że nie patrzy na króla jak na pozbawionego rozumu, a widzi winę również w wiecznie niepokornych lordach Dorzecza. - I nie ukrywam, że prędzej czy później ktoś by go sprowokował, tak już działa Dorzecze.
Na sugestię Edmunda by rozejść się już i przygotować do uczty przystał z chęcią.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Kwi 28, 2020 8:52 pm

Tego samego dnia, wieczorem...


Nie mógł tego załatwić po uczcie? Albo przed nią? Durny Żelazny, wszystkie plany opóźnione, goście znudzeni... Cóż, mus to mus. Edmund uśmiechnął się sztucznie do Żelaznego i kiwnął głową.
- Oczywiście.
Nie pozostał dłużny Stannowi i sam, dla własnego bezpieczeństwa, wezwał dwóch spośród swoich rycerzy do ochrony i udał się w kierunku swojej samotni. Przeprowadził Żelaznego przez zgoła pół zamku, wskazał mu krzesło i wyciągnął księgi rachunkowe.
- Proszę, tu jest wszystko. Może Pan przeglądać, liczyć, do woli. W razie potrzeby sam również służę pomocą - powiedział i zasiadł naprzeciwko, czekając spokojnie, aż Cradd wszystko policzy. Ech, zamiast robić co powinien na uczcie, siedział tu teraz z jakimś Żelaznym. Miał nadzieję, że skończy się to jak najszybciej. Aby przyspieszyć pracę, nachylił się i wskazał palcem kilka miejsc. - Tu, o w tej tabelce, są wpływy z każdego półrocza z ziem. Jak się Pan już naliczy, to pójdziemy do skarbca i odliczymy odpowiednią kwotę.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 28, 2020 10:03 pm



Night King
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Kwi 28, 2020 10:34 pm

Edmund wybałuszył oczy. Dwa tysiące osiemset osiemdziesiąt sześć złotych monet i pięćdziesiąt trzy monety srebrne. PIĘĆDZIESIĄT TRZY MONETY SREBRNE?! Spocił się na czole z gniewu, cały w środku zaczął się gotować.


- Panie Cradd, próbuje mnie Pan oszukać? - mruknął, patrząc groźnie. Ręka dygotała mu, jak po drzączce. - Panie Cradd, liczyłem wszystko wczoraj i pomylił się Pan o pięć srebrnych monet! Ale nie ze mną te numery! - pokręcił głową. - Oczywiście, możemy pójść do skarbca i wszystko wypłacimy. Co do srebrnej monety - powiedział, łypiąc nań groźnie. Wstał od stołu, zamknął księgę i schował ją w bezpiecznym miejscu, w okluczonej szufladzie stolika. Zasunął krzesło i wyprowadził Stanna z pomieszczenia.
Wyszli z pomieszczenia i Edmund poprowadził ich schodami w dół, do skarbca pod ziemią. Westchnął, trochę się uspokoiwszy, postanowił więc tą chwilę drogi przeznaczyć na zagadanie, choć trochę, Żelaznego.
- Przepraszam za moją nerwową reakcję, czasem mnie ponosi. Widzi Pan, Panie Cradd, mam za to pytanie, bo zawsze mnie to ciekawiło, a plotki różne się rozchodzą na ten temat. Jak to jest z kupcami na Żelaznych Wyspach? Albo z lordami? Powstają jakieś inwestycje? Król przyzwala na takie rzeczy?
Stanęli tedy przed odrzwiami skarbca. Edmund wyciągnął odpowiedni klucz i zaczął otwierać bramę. - O, albo jeszcze jedno pytanie. Co się robi u Was, jak jakiś lord walczy z innym? Rozumie Pan, wysyła bandytów na jego ziemię, kradnie, te sprawy? U nas to codzienność, ale jakoś nigdy nie słyszałem o czymś takim na Żelaznych Wyspach. Albo jakieś inne przewinienie lorda... Jak król rozsądza takie rzeczy?
Wreszcie złote góry stanęły otworem. Edmund wprowadził Cradda i Żelaznego do środka.
- Proszę liczyć i się częstować, ile Pan potrzebuje. Wszystko się powinno z księgą rachunków zgadzać - stwierdził. Sam zamierzał bacznie obserwować, czy Stann nie spróbuje go oszukać i przy okazji zagadać rozmową, swoim gwardzistom kazał zaś pilnować jego obstawę. Brak zaufania to podstawa do robienia interesów, szczególnie z Żelaznymi.


Ostatnio zmieniony przez Edmund Bracken dnia Sro Cze 10, 2020 7:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Cze 10, 2020 7:09 pm

Dziewiąty dzień drugiego księżyca, dziesięć lat od Podboju


Edmund obudził się koło świtu. Miał kaca - choć nie dosłownie, a raczej kaca moralnego, po całym incydencie z lordem Axelem. Kto mógłby przewidzieć tak podły bieg zdarzeń? A pomyśleć, że zaczęło się od idiotycznej awantury w bramie...
Ważne było natomiast, że ostatecznie chyba nie stracili w niczyich oczach. Choć cała sprawa była niewątpliwie tragedią dla pewnych ludzi, a na pewno dla samej rodziny nieszczęsnego Pstrąga, to cała uczta, a także to zdarzenie, miało także wymiar polityczny.
Bracken wstał około dwóch godzin po świcie. Uczta nie potrwała tak długo, jak wcześniej planował, a i jego stary organizm nie potrzebował tyle snu co kiedyś; wyspał się więc porządnie. Leżał jeszcze kwadrans po obudzeniu, nim przeciągnął się, wziął kąpiel, przebrał i zabrał się do pracy.
Wpierw poszedł więc do maestera, by sprawdzić stan lorda Axela. Ciekaw był także, czy w międzyczasie nie pojawiły się jakieś nowe fakty lub nie został pojmany tajemniczy zamachowiec. Jeśli zaś wszystko wydawało się być w porządku, udał się do swojej samotni i zamówił śniadanie. Zaprosił zaś na nią lorda Coxa, chcąc szczególnie jemu złożyć ofertę, której poprzedniego ranka złożyć nie był w stanie. A jeśli się jeszcze nie zbudził lub na wspólny posiłek nie miał ochoty, Edmund szukał go i próbował łapać na korytarzach.
I tak, upewniwszy się, że nie jest w strasznie posępnym nastroju i rzeczywiście ma ochotę na rozmowę, przystąpił do rzeczy i wyłożenia całego planu budowy banku. W istocie powtórzył to, co mówił dnia poprzedniego Goodbrookowi - czyli pomoc słabszym lordom, stymulowanie handlu (z naciskiem na potencjalne zyski w bardzo miejskich solankach), pożyczki i inwestycje przez niego samego oceniane i tak dalej... Do tego zwrócił także uwagę, na bliskie powinowactwo (wszak matka Amosa była z Coxów). Miał szczerą chęć dopilnowania całego interesu, a lord Cox był jednak jednym z bogatszych lordów, którzy przybyli na ucztę. Przy tym wszystkim Bracken obracał się przy trochę większych kwotach niż u Goodbrooka (2-3 tysiące), na koniec zaś zapewnił, że po powrocie z Fairmarket zajmie się wszystkimi formalnościami (co także powtórzył innym zainteresowanym, gdy tylko ich złapał).
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Cze 14, 2020 10:22 pm

Maester powiedzieć mógł dokładnie to samo co dzień wcześniej - rany lorda Axela były płytkie i praktycznie niegroźne, a przy otrzymanej natychmiast pomocy dobrze wyposażonego maestera Kamiennego Żywopłotu nie było dla niego żadnego zagrożenia. No... Uczony stwierdził po chwili wahania, że wizyty w wychodku zanim wszystkie cięcia zostały opatrzone sprawiały pewne minimalne ryzyko przy "intensywnej pracy" żołądka Tully'ego, ale koniec końców nie stwierdził nic co wskazywałoby na zanieczyszczenie ran.

Lord Cox chętnie przybył na spotkanie z Edmundem i wysłuchał co ten ma mu do powiedzenia. Na sam koniec miał dużo pytań, co było dobrym znakiem. Plan zdecydowanie go zainteresował i po uzyskaniu wszystkich odpowiedzi pan Solanek zgodził się użyczyć swoich funduszy w przedsięwzięciu planowanym przez Brackena. Uczta mogła nie być wielkim sukcesem jako wydarzenie towarzyskie, ale wraz z każdą zawartą umową i tym samym wraz z każdym rodem wiążącym się finansowo z Brackenami pozycja Kamiennego Żywopłotu rosła. Kto wie... Może podczas wizyty w Fairmarket Edmund przekona do zainwestowania w bank samego króla?

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5778
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Nie Cze 14, 2020 10:54 pm

Spotkanie z Coxem, nad wyraz udane, pocieszyło Edmunda choć trochę po całym tym zamieszaniu związanym z ucztą. Podziękował Coxowi za rozmowę i z miłą chęcią wytłumaczył wszystkie zagadnienia i szczegóły, jakie go interesowały. Po wszystkim natomiast wyszedł w dobrym humorze ze swojej samotni i skierował się na poszukiwania Amosa, od którego powinien dowiedzieć się jeszcze kilku rzeczy dotyczącej ataku bandytów i wyprawy do Fairmarket.
Po wszystkim natomiast postanowił jeszcze wysłać trochę ciastek owocowych lady Mariyi, żeby chociaż trochę osłodzić jej ten ciężki czas. I kazał zbierać rzeczy na wyprawę. Skompletował skromny skład, wybrał ludzi, trochę pieniędzy i zapasy. W drodze nie zamierzał się szczególnie spieszyć, a jeśli Stan zamierzał ich poganiać, to ociągał się i był raczej niechętny. Nie był człowiekiem, który się spieszył dokądkolwiek.


Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Wrz 11, 2020 5:55 pm

01-03/09/10


Po powrocie ze swojej podróży po Dorzeczu Edmund kręcił się głównie wokół Kamiennego Żywopłotu, tylko po dwakroć jadąc w wizytę do Harrowaya. Przez kilka miesięcy nieobecności nawarstwiło się trochę spraw, które musiał teraz załatwić. No i odpocząć z rodziną, rzecz jasna.
Po naprostowaniu wszystkiego mógł wreszcie zająć się swoimi sprawami. Po pierwsze - wynagrodzenie za ostatnie osiem księżyców pracy.  W tym wypadku zajęta suma wynosiła cztery setki złotych monet - po pięćdziesiąt za miesiąc.
Po drugie chciał zrobić przegląd ziem Brackenów. W tym wypadku chodziło konkretnie o granice z rodem Blackwoodów i granica między ziemiami obu rodów. Dokładniej zaś Wdowi Potok oraz znajdujące się nad nim Crossbow Ridge i Rutting Meadow. Do kogo konkretnie należały i jak plasowały się względem Czerwonego Nurtu?
Doszły go również słuchy, że jego bratanek (lord Bracken) zechciał zgodzić się na budowę mostu wspólnie z lordem Roderickiem. Nie wiedział jak zaawansowane są sprawy, chciał więc się tego dowiedzieć i w razie czego zablokować inwestycję do czasu, aż sam porozmawia z Blackwoodem. W końcu to on zarządzał skarbcem i inwestycjami Kamiennego Żywopłotu. Po powrocie Amosa i z nim chciał się rozmówić.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Czeladnik Gry on Czw Paź 15, 2020 6:25 am

26/09/10 - godziny poranne





Wujas
Czeladnik Gry
Czeladnik Gry

Liczba postów : 1206
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Samotnia zarządcy Empty Re: Samotnia zarządcy

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach