Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Wielka Sala

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Wielka Sala

Pisanie  Amos Bracken on Sob Mar 14, 2020 12:33 pm

First topic message reminder :

***
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down


Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Amos Bracken on Czw Maj 14, 2020 12:02 pm

Już na samym początku uczta zapowiadała się źle, Żelaźni jak zwykle zachowywali się jak dzikusy, czym tylko drażnili Amosa. Najchętniej wszystkich by zamknął w lochu, jednak nie mógł tego zrobić. Były jednak też miłe wydarzenia na uczcie, przybył lord Frey, a także Amosowi lojalność ślubował jeden z bardziej znany rycerzy Zachodu.
Poprawiło to humor Amosowi na tyle, że nie zwracał już większej uwagi na Żelaznych. Jednak znowu musiało się wszystko popsuć, kiedy wrócił Tully z wychodka. Śmiał on oskarżyć Brackena o próbę otrucia, po czym zrzygał się na ziemie. Na jego ciele były widoczne powierzchowne rany, pewnie sam się pokaleczył, kiedy był w wychodku.
Co gorsze, jeszcze żona Axela zaczęła obrażać Amosa. Złość w nim tylko narastała i był pewien, że wybuchnie i wyrzuci ich ze swojego zamku, jednak słowa Edmunda i Freya trochę go uspokoiły. Do samego poszkodowanego dopchał się też Stan, przywódca Żelaznych, który zasugerował, że Tully sam sobie to zrobił.
- Oczywiście przeprowadzimy dochodzenie, jeśli się okaże, że zostałeś otruty, a potem zaatakowany to winowajca lub winowajcy poniosą karę, którą sam im wymierzysz, odemnie zaś otrzymasz przeprosiny, że spotkała Cię krzywda w moim zamku. Jeśli jednak nic nie znajdziemy lub znajdziemy ślady, że tak jak powiedział nasz przyjaciel Stan, będę oczekiwał przeprosin od ciebie i twojej małżonki. Będę też nalegał, byś przeprosił wszystkich uczestników uczty, których zabawa została przerwana.
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Axel Tully on Nie Maj 17, 2020 3:16 pm

- Spokojnie najdroższa, żyję, a to najważniejsze. - rzekł uspokajająco do żony, wolną dłonią gładząc jej policzek. Spojrzał na Edmunda, lekko się uśmiechając, co przy nieco zakrwawionej twarzy musiało wyglądać co najmniej niepokojąco.
- Bezpiecznie poczuję się dopiero w swoim własnym domu, mości Edmundzie. - odparł i spojrzał w oczy Craddowi, kiedy ten podszedł. Zacisnął szczękę, aż mięśnie na policzkach zadrgały, kiedy Żelazny ważył się go znieważyć.
- Gratuluję dedukcji. - zadrwił. - Puszczę mimo uszu twoją zniewagę Cradd, uznam że podawany ci tak hojnie trunek przytępił zmysły. Ale raz jeszcze spróbuj znieważyć moje imię bezpodstawnymi oskarżeniami, a będę zmuszony bronić go. - co jak co, ale nie pozwoli byle Żelaznemu na takie pomówienia wobec swojej osoby. - Napastnik musiał być więc partaczem, skoro nie potrafił skutecznie dźgnąć bezbronnego w wychodku, albo zwyczajnie nie dał mi rady. - postura i dość wydatne mięśnie mogły z powodzeniem świadczyć prawdziwości jego słów. - Ale zaczynając od początku, by uspokoić Waszą ciekawość, jakiś czas temu udałem się za potrzebą. Jeżeli mości Edmundzie twierdzisz, że nie zostałem otruty. - spojrzał mu w oczy. - To najpewniej podaliście niezbyt świeże jedzenie, bo potrzeba była bardzo nagła i niespodziewana, nieadekwatna do zwykłej, codziennej potrzeby. - powiódł wzrokiem po najbliżej zebranych.
- Napastnik musiał na mnie czekać, bo gdy tylko otworzyłem zasuwkę blokującą drzwi, ten szarpnął drzwi i kopnął mnie, bym z powrotem usiadł. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, może z minutę trwała walka. Kilka razy chciał mnie dźgnąć, ale odpychałem go nogami i rękami. - przerzucił wzrok na Żelaznego i patrzył mu głęboko w oczy. - Spróbował więc kilka razy ciąć mnie po rękach i nogach, wszędzie gdzie sięgnął, najpewniej żebym nie mógł się skutecznie bronić. Nie jestem jednak byle cherlakiem, nie tak łatwo mnie osłabić. Coś musiało go jednak wystraszyć, bo nerwowo spojrzał za siebie na korytarz, po czym walnął mnie pięścią. - przejechał ręką po policzku, gdzie miał rozmazaną krew. - Poleciałem na ścianę do tyłu, a on rzucił nóż i uciekł, zamykając drzwi. Trochę mnie zamroczyło, chyba walnąłem wtedy głową w ścianę. Nie wiem jak długo siedziałem potem w wychodku. Kiedy wyszedłem, zobaczyłem jego jak przechodzi. - wskazał służącego, który go przyprowadził.
- I nie wydaję mi się, bym musiał zawracać głowę jego wysokości. - zwrócił się do Żelaznego. - Z pewnością ma ważniejsze rzeczy do zrobienia, a moja wizyta nic nie wniesie. Czyż nie po to wysłał tutaj swojego zaufanego człowieka, którym jesteś, by rozwiązywał ewentualne problemy w jego imieniu..? Jestem pewien, że list opisujący z moim podpisem i twoje słowa w zupełności wystarczą, by król docenił twoją pracę na rzecz korony. Gdyby król chciał osobiście dopilnować spraw na tej uczcie, przyjechałby tutaj. Tak wysłał najbardziej kompetentnego człowieka, by działał w jego imieniu. Wszak wszystko co mam do powiedzenia na temat zajścia już padło i nie mam nic do dodania ponad to. - zapowiadał się ciekawy wieczór...

Axel Tully
Axel Tully

Liczba postów : 70
Data dołączenia : 08/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Maj 18, 2020 12:03 pm

Edmund spoglądał na Axela z zawziętością i gniewem, jakiego dawno w sobie nie czuł. Axel dość szybko spolaryzował uczucia zdezorientowanego przed chwilą Edmunda w stronę jemu przeciwną. Już drugi raz zabrnął za daleko, i drugi raz nie próbował się z tego wycofać, tylko brnął w to dalej. - Odkąd tylko przyjechałeś, szukałeś pola do zwady. Oskarżałeś nas o łamanie obyczajów i wyzywałeś od bandytów, bo nie podaliśmy Ci chleba w bramie... - cedził z zaciśniętymi zębami, powoli, acz dosadnie. Nie zamierzał już hamować języka. - A teraz zachciało Ci się srać, więc oskarżasz mojego bratanka o otrucie? Normalnie zbyłbym Twoje oskarżenia śmiechem, bo nie więcej są warte, gdyby nie uderzały w mój honor, jako organizatora tej uczty i lordowskiego stryja. - Uśmiechnął się nieco, lekko jednak rozśmieszony tą sytuacją. - Gdyby ktokolwiek chciał Cię truć, podałby Ci z pewnością coś mocniejszego, a nie bawił się w nasyłanie zbira do wychodka. A jedzenie jest świeże i każdy gość na uczcie to poświadczy, jestem pewien. - Rozejrzał się po sali, szukając wsparcia.
- Nie wiem też jak sprawa miała się w wychodku, choć i tu zrobię wszystko, by oczyścić swoje imię. Ale niezależnie od tego czy to ktoś napadł na Ciebie, czy może sam się pociąłeś, to sprawa powinna trafić przed królewskie oblicze tak czy inaczej. Choć nie wątpię w rozsądek naszego przyjaciela Stanna. - Skinął w jego kierunku. - To nie wyobrażam sobie jakie mogą być ważniejsze sprawy dla Jego Miłości niż próba morderstwa na jednym z jego lordów. A jeśli masz odwagę i mnie oczerniać na oczach zgromadzonych, to i miej ją przed oczami Jego Miłości. - Emocje w nim buzowały. Z każdym słowem nabierał coraz większego przekonania do z początku abstrakcyjnej opowieści Stanna. Pociąć się samemu... Gdyby był wojownikiem, rycerzem, i miał miecz u pasa, to pewnie by go natychmiast wyjął i odciął Axelowi jego gadzi język. No, choć może na oczach takiej publiki by się jakimś cudem powstrzymał. - I zapewniam, niezależnie od tego jak skończy się ta sprawa, że nie będziesz już miłym gościem na tym zamku, przynajmniej póki ja będę żył. Dość już pokazałeś jednego dnia absurdu i obrazy, dość już nas znieważyłeś, żeby ktokolwiek spojrzał tu na Ciebie przychylnym okiem - wyrzekł, przez zaciśnięte zęby.
Po wszystkim wziął kilka oddechów, rozejrzał się po sali i przywołał jednego z gwardzistów. - Jak wyglądał Twój oprawca Tully? Na pewno nie opuścił jeszcze zamku, być może więc któryś z naszych ludzi go widział? Zaraz wezwiemy ludzi pilnujących bramy albo patrolujących zamek i opowiedzą nam, czy coś widzieli. - Naturalnie wzywając ich, kazał komuś innemu, średnio interesującemu dla sprawy, stanąć na straży. Ciekaw też był opinii maestera, czy słowa Axela zgadzają się z ranami na jego ciele. Trochę bardziej na chłodno nawet jego zaczęło to dziwić. Kto byłby tak nieudolny, żeby z bronią nie trafić choć raz człowieka w wychodku?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Pon Maj 18, 2020 5:08 pm

Musiała usiąść czując jak nogi się pod nią uginają, zdecydowanie za dużo jak na jej możliwości. Spojrzała jeszcze mimo uspakajania przez męża na jego sponiewierane ciało. Gdy usłyszała słowa Amosa przeniosła wzrok na niego z powagą malującą twarz.
- Masz Lordzie moje słowo, że jeśli nie odnajdziecie winnego tego czynu i imię mojego męża okaże się godne oszczerstw jakie padły osobiście przeproszę. Jednak nie dziw się mej osobie, mój małżonek jest porywczy to prawda i bogowie są tego świadkiem, jednak nie uwierzę, by zadał sobie sam takie rany. Znieważając nie tylko swój ród, ale i mnie. Więc tak jeśli okaże się, że prawdę ma mój małżonek nie usłyszysz słów przeprosin a żądanie tego by winny poniósł odpowiednią karę. Natomiast jeśli okaże się inaczej masz moje słowo że przeproszę.
Odparła chłodno mierząc każdego na sali. Nie przejmowała się czy komuś to na rękę czy nie. Nawet posłańca Króla się nie obawiała. Jako kobieta miała prawo do takiej reakcji widząc w jakim stanie jest jej małżonek.
- Edmundzie gościłam Cię pod nieobecność mego małżonka na zamku, zapewniam że mój małżonek nie miał nic złego na myśli. Proszę tylko o złapanie tego, który jest winny i wyjaśnienie tej sprawy. Wszak nie chodzi o Waśnie a przez nieudacznika, który ośmielił się zaatakować bezbronnego do tego dochodzi. Na szczęście nieudacznik inaczej zostałabym wdową.
Odparła spoglądając na Edmunda z nadzieją, że rozumie jej nagły atak i strach. W końcu była kobietą. Co ona mogła sama zdziałać? Będąc wdową jej życie przewróciłoby się do góry nogami. A tutaj o mało do tego nie doszło. Gdyby napastnik faktycznie był na tyle celny.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Wto Maj 19, 2020 4:16 pm

Sytuacja była napięta, chociaż Theoderic nie wiedział na ile szczery jest gniew Tully'ego, a na ile może być to poza mająca dodać wiarygodności jego słowom. Nie wiedział też co myśleć o jego wersji wydarzeń, która nie była zupełnie nieprawdopodobna, ale też nie brzmiała zbyt przekonująco. Jakim cudem niedoszły zabójca zdołał sięgnąć pięścią w twarz Tully'ego, a nie potrafił zadać mu poważniejszej rany nożem, chociażby wystawiając go w ten sposób by Pstrąg sam nadział na niego jedną z wierzgających kończyn? I skoro ostatecznie udało mu się obezwładnić ofiarę, to dlaczego nie wykorzystał tego by zadać jej śmiertelną ranę. Nie trwało by to istotnie dłużej, a zakończyłoby całą operację z sukcesem, zamiast finalnej wpadki i do tego ryzykowania obławy. Zresztą po co ktoś miałby podtruć Tully'ego by wywołać u niego biegunkę i potem zdybać w wychodku, w którego okolicach z pewnością mogli kręcić się inni uczestnicy uczty i służba, a więc mnóstwo potencjalnych świadków? Przecież od razu można było wrzucić mu do kielicha śmiertelną truciznę i mieć pewność efektów. Frey zdążył ponadto porozmawiać z Edmundem Brackenem, który tak jak myślał był tu kimś na kształt szarej eminencji i nie dowierzał, że tak metodyczny człowiek skusiłby się na niedbały spisek wobec własnego gościa, w obecności tylu innych możnych Dorzecza.  Coś tu bardzo śmierdziało i nie była to rybia kupa. Poczucie moralności i etyki zachęcały go by wyrazić krytykę wobec twierdzeń Pstrąga, któremu osobiście nie dowierzał. W polityce nie było jednak na takie nierozsądne manewry miejsca, wszak nie było po co antagonizować Riverrun w sporze, który go nie dotyczył, a który mógł zaprzepaścić potencjalną współpracę i od razu postawić go w szeregach konkretnego stronnictwa Dorzecza. Dlatego postanowił po raz kolejny przedstawić się jako "ten rozsądny", jednocześnie nie wypowiadając się bezpośrednio na niczyj temat, być pojednawcą, nie zaś sędzią.

- Waszmościowie... - zaczął powoli łagodnym i pojednawczym tonem, ale dostatecznie głośno by każdy słyszał - Sprzeczanie się i wymiana oskarżeń w ślepo w niczym nie pomoże, a każda ich chwila wręcz sprawia, że sprawca tych wydarzeń zyskuje tylko na czasie, a lord Axel może nabawić się zakażenia. Rany nie są śmiertelne, ale na tyle głębokie, by mogły zacząć się jątrzyć, zwłaszcza jeśli do ataku doszło w kloace. Lordzie Tully, twój gniew jest zrozumiały, ale sam dobrze wiesz że powinieneś natychmiast otrzymać opiekę medyczną, a lepszej niż dostępna w tym zamku nie znajdziesz na żadnym trakcie między Kamiennym Żywopłotem a Riverrun. Zachęcam więc byś przyjął ofertę gospodarzy i został tu przynajmniej do czasu opatrzenia swoich ran i odzyskania sił, o zgodę na to proszę również pana, panie Cradd, jeśli wyjazd do Fairmarket będzie uznany za konieczny. Lordzie Bracken, ze względu na niesłychanie drażliwe okoliczności i ryzyko ponowienia ataku, sądzę że lord Tully powinien znaleźć się pod zbrojną strażą swoich własnych ludzi, dopóki tylko nie opuści progów Kamiennego Żywopłotu. Wiem, że niezręcznie będzie obserwować zbrojnych w innych barwach, paradujących w pełnym rynsztunku po waszych własnych korytarzach, ale może jest to dobry sposób by wykazać wobec gościa dobrą wolę - nawet jeśli niemożliwa jest już szczera przyjaźń. Bądźmy cywilizowani, nawet w naszych sporach i niech stają za naszymi słowami dowody i chłodna logika, a nie przypuszczenia i ogniste emocje. Ta uczta i tak zostanie już zapamiętana na długo... niech więc nie zostanie zapamiętana jako kolejny dowód na naszą nieubłaganą swarliwość i niemożność współpracy.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 25, 2020 2:21 pm

Axel opowiedział swoją wersję wydarzeń, a obecnym na sali pozostało ocenić jak bardzo jest ona wiarygodna. Mariya oczywiście wierzyła w słowa swego pokrzywdzonego męża, który przecież nie okaleczyłby się sam w podobny sposób. Również Amosa ogarnęło zwątpienie. Może rzeczywiście pod jego dachem znajdował się morderca, który próbował odebrać życie lorda Axela? Tylko kto by go przysłał? Może Blackwood próbował sabotować ucztę i zniszczyć dobre imię władców Kamiennego Żywopłotu? Edmund i Theoderic nie byli tymczasem przekonani. Może mówił prawdę, ale może łgał, do nich jedynie należała decyzja o tym jak zinterpretują wydarzenia rozgrywające się na sali. Co się tyczyło innych gości - Mooton wyglądał na szczerze oburzonego, Harroway spoglądał na Pstrąga z pożałowaniem, zaś Vance ze swoim kamiennym wyrazem twarzy był trudny do rozgryzienia. Nieprzekonany wydawał się również być królewski emisariusz, którego drwiny Axela wydawały się zirytować...
- Tully, nie umiesz się ogolić bez pocięcia sobie łap, a próbujesz mi grozić? - zaśmiał się Cradd. - Nie wiedziałem, że tak ci śpieszno na spotkanie ze swoim tatusiem - zakpił, uśmiechając się. Lord Tommen Tully zginął z rąk Żelaznych Ludzi. Kto wie, może Stan nawet znał tego, który zadał mu ostateczny cios? - O tym też królowi opowiesz, jak już dotrzemy do Fairmarket - oznajmił. - A dotrzemy, tutaj nie ma żadnych wątpliwości.
Widząc reakcję Edmunda królewski wysłannik odrobinę złagodniał, z pewnością zobaczenie innej osoby koncentrującej swój gniew na Tully'm było dla niego miłe.
- Paru moich chłopców stanie przy bramie żeby nikt nie zwiał - powiedział Stan. - W końcu czemu ludzie Brackena by mieli zatrzymać nasłanego przez niego zabójcę, co?
Szybko paru Żelaznych Ludzi zostało oddelegowanych do tego zadania. Do tego paru ludzi Stana - w tym jeden mokry - właśnie wróciło z mostu zwodzonego, gdzie planowali kąpać się w fosie. Mogli więc widzieć czy ktoś nie opuszczał zamku.
- Do Fairmarket chciałbym zaprosić jeszcze lorda Freya. Opowie królowi o swoim pomyśle z trybunałem, może go to zainteresować - oznajmił. - Lord Amos lub pan Edmund również będą bardzo mile widziani. Razem ze świadkami ataku bandytów, Jego Miłość z pewnością będzie chciał mieć w tej sprawie informacje z pierwszej ręki, a i okażą się panowie przydatni by powiedzieć to i owo o "zamachu" na Tully'ego - Stan uśmiechnął się drwiąco przy słowie "zamach". - No i w końcu zabierzemy naszego zabójcę, jeżeli się znajdzie i w ogóle istnieje...
W tym też momencie coś zaburczało w brzuchu Axela. Lord Tully znał to uczucie, które popsuło mu już ucztę... Znowu poczuł zew wołający go do wychodka. Tymczasem sługa, który Axela przyprowadził nie widział nikogo na miejscu zdarzenia poza samym Tullym, któremu szybko pomógł dotrzeć do wielkiej sali. Nie mógł jednak powiedzieć, że widział jak lord Riverrun sam się okalecza.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Maj 25, 2020 3:46 pm

Słowa Theoderica, choć zapewne sensowne, trafiały do Edmunda jak przez mgłę. Cały kipiał od złości i zdenerwowania, nie odrywając wzroku od najpodlejszego na sali.
- Lord Tully będzie równie bezpieczny pod nadzorem naszych ludzi - wycedził zwięźle. - Mogą mu towarzyszyć do wyjazdu.
Nic więcej nie zamierzał dodawać, ostateczna decyzja należała bowiem do jego bratanka.
- Mogę pojechać do Fairmarket - zadeklarował się, na słowa Stana i obrócił w stronę Amosa, szukając jego wzroku, na potwierdzenie. W istocie miał więcej doświadczenia i lepiej mógł poprowadzić ewentualną obronę i czyścić imię rodowe. Czy generalnie wypaść bardziej wiarygodnie. I oczywiście bardziej przekonująco domagać się, już na chłodno, wystarczającego zadośćuczynienia od sprawcy tego nieszczęścia, ktokolwiek by nim nie był. Natomiast przejęcie straży zamku przez Żelaznych Ludzi było jak najbardziej słuszne i Edmund nawet nie próbował protestować.
Cóż więc? Pozostało czekać na przybycie maestera, strażników i wysłuchać ich opinii, czy nie widzieli aby czegokolwiek podejrzanego. W międzyczasie Bracken wpadł jeszcze na pomysł, żeby przeszukać wychodek w poszukiwaniu narzędzia zbrodni i polecił to jakiemuś słudze.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Pon Maj 25, 2020 4:18 pm

Frey w duchu westchnął słysząc sądy królewskiego wysłannika. No i po co kłapałeś ozorem, głupcze, mówił sam do siebie nieco zniesmaczony własną postawą. Trzeba było dalej siedzieć w Bliźniakach, albo przynajmniej tutaj przy stole w spokoju ducha pić wino, a nie memłać o sprawach które go w rzeczywistości nie musiały dotyczyć, jeno sam się w nie wplątał. Gwoli usprawiedliwienia musiał jednak przyznać, że uczta i wydarzenia na niej z pewnością zaskoczyły wielu, co dało się poznać po szmerze toczonych rozmów oraz pełnemu spektrum różnych reakcji - od niedowierzania, poprzez oburzenie i podenerwowanie, aż po pewnego rodzaju rozbawienie.

Nie widział rozsądnego i dyplomatycznego argumentu na to, aby wyłgać się od wizyty w Fairmarket. Doskonale wiedział, że takiemu "zaproszeniu" się nie odmawia bez poważnego powodu, a takiego nie miał. A zresztą, może dramatyzował? Może właśnie akurat przyda mu się taka wizyta w celu zobaczenia co dzieje się na królewskim dworze, może nawet Harwyn z przychylnością kiedyś spojrzy na obniżkę podatków dla zafrasowanego Lorda Przeprawy, jeśli ten pokaże mu się jako godny szacunku chorąży? To drugie brzmiało wyjątkowo nieprawdopodobnie, ale powiadają że niezbadane są wyroki boskie. A co dopiero królewskie...

Na gniewną odpowiedź Edmunda Brackena nie obruszył się, wszak wiedział że jego furia nie był skierowana wobec niego. Sam zresztą nie miał zamiaru dłużej kontynuować tematu ani nalegać, w gruncie rzeczy chciał po prostu pokazać się jako ktoś obiektywny, komu zależy na sprawiedliwości i porządku, miał nadzieję że przynajmniej to osiągnął.
- Jeżeli takie jest wasze życzenie to oczywiście pojadę, panie Cradd - odpowiedział za to w końcu Żelaznemu - Choć zmienia to nieco moje plany, więc będę musiał przekazać stosowną informację mojemu wujowi, który zastępuje mnie pod moją nieobecność w obowiązkach pana na zamku. Lordzie Amosie, czy mógłbym w tym celu skorzystać z usług zamkowego maestera i posłać kruka ze stosowną informacją? Oczywiście już po tym, jak udzielona zostanie pomoc lordowi Riverrun.

Jak tylko uzyskał odpowiedź, dodał jeszcze:
- Jeżeli waszmościowie pozwolicie, to ja już usiądę i w końcu wrzucę coś na ząb. Sprawdzę na własnych trzewiach, jak świeżą strawę mi podano - dodał już zupełnie lekkim tonem na sam koniec, nie przystającym do powagi sytuacji, ale przynajmniej rozładowującym trochę jego własne napięcie. Po drodze przystanął przy swojej kuzynce i popatrzył jej w oczy już zupełnie poważnie. Tully nie obchodził go zanadto, ale z Mallisterami łączyły go więzy krwi, toteż miał nadzieję że Mariya nie zrobi nic głupiego. Na razie dawała przykład godności i opanowania, a więc jego spojrzenie miało być po prostu pokrzepiające i utwierdzające ją w tym, by dalej zachowała zimną krew. Po krótkiej chwili ruszył w stronę swojego siedziska, kuśtykając dumnie i z godnością oraz miarowym stukotem swojej zdobionej laski.

Gdy zajął przeznaczone dla niego miejsce, Frey demonstracyjnie pochłonął kilka kęsów jedzenia, dość łapczywie ale też nie tak aby się zadławić. Po napełnieniu brzucha ruszył na podbój wielkiej sali. Zaczął od Goodbroke'a, interesowali go również Mooton i Harroway, Vance'a na razie zostawił na wypadek tylko i wyłącznie swojej desperacji i braku chęci rozmowy ze strony innych. Próbował w każdym razie zagaić rozmowę z co najmniej jednym z nich. Miał zamiar zacząć formalnie i uprzejmie, od przedstawienia się z imienia i nazwiska, jakiejś znaczącej uwagi o tym co działo się przy podwyższeniu, może sprowokować reakcję na jego własne poczynania w chwili kiedy sam jeszcze znajdował się w centrum akcji. Ot na przykład zapytać wprost co o tym wszystkim sądzą i czy uważają, że Bracken i Blackwood sami powinni załatwić swoje sprawy lub czy Frey może ich przed obliczem królewskim przedstawić jako zwolenników pomysłu z "trybunałem". Jeżeli któryś miał wątpliwości co do jego pomysłu, drobna perswazja wchodziła w grę na temat rozlicznych korzyści wiążących się z rozwiązaniem sprawy przez "stronę trzecią". Począwszy od takich oczywistości jak sprawiedliwe i obiektywne dochodzenie, a skończywszy na możliwie największym odsunięciu od tego sporu samych Żelaznych i zostawienie spraw Dorzecza w rękach lokalnych lordów. Wszak z pewnością przysporzy im poważania, jeżeli będą mogli sami rozstrzygać swoje sprawy, a król będzie służył tylko jako ostatnia instancja. Nim podszedł do każdego lorda, starał się wybadać go wzrokiem, jego nawyki i ocenić jaki typ człowieka stanowi, aby potem skonfrontować swoje przewidywania. Nie stronił też od otwartych pytań, również światopoglądowych, prowokowania wypowiedzi o innych lordach i podobnych zabiegów mających ukazać mu choć zrąbek osobowości i natury rozmówcy.


Spoiler:
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 02, 2020 10:12 pm

Axel Tully na docinek Stana - i to dosyć brutalny - z pewnością chciał już coś burknąć i coś tupnąć, acz warkot dochodzący z jego żołądka ponaglił go ponownie do wychodka, a z wycieczką tam nikt nie czynił mu problemów. Cradd posłał jednak dwóch swych wojowników by eskortowali lorda i nie pozostawiał miejsca na dyskusję. W końcu zabójca wciąż mógł się czaić na zamku. Maester po przybyciu mógł więc udać się jedynie śladem lorda Axela by go opatrzyć i obejrzeć jego rany. Wciąż pod okiem Żelaznych Ludzi, którzy mieli czuwać nad przebiegiem tej operacji skoro Brackenowie byli podejrzanymi o próbę zabójstwa.
Ściągnięci zaś z zamku oraz spod bramy zbrojni, których częściowo zastąpili już ludzie Cradda, nie mogli niestety zameldować by widzieli coś szczególnego. Na zamku kręcili się ludzie o licach nieznajomych, wszak paru lordów z orszakami przybyło na ucztę, jednak nie wiedzieli o przybyciu nikogo innego, podróżującego samotnie. Nie widzieli też nic niepokojącego na korytarzach, nie słyszeli odgłosów walki czy ucieczki, a warta bramy oraz murów również nie widziała by ktoś próbował uciec. Do tego Żelaźni Ludzie, którzy poszli "kąpać" się w fosie potwierdzili, że bramy oraz mostu nie używał nikt poza nimi. Zabójca musiał być więc bardzo sprawny, rzeczywiście należeć do ludzi Brackenów, albo jak sugerowaliby niektórzy nie istnieć.
Lord Tully w wychodku i później u maestera spędzi najpewniej dłuższą chwilę, więc w tym czasie uczta mogła być kontynuowana na równi z poszukiwaniami potencjalnego zabójcy, o ile gospodarze i biesiadnicy mieli na to ochotę. Lordowie zaczepiani przez Freya na razie zbywali go, chcąc wysłuchać wieści od nadchodzących żołnierzy i ich relacji, wszak Axel wywołał wielkie poruszenie swoją sprawą i wszyscy byli ciekawi jak się ona zakończy, kiedy zaś wszyscy powiedzieli co powiedzieć mieli dalszy los uczty stał pod znakiem zapytania.

Z wychodka tymczasem przyniesiono broń - dobrze wykonany sztylet pokryty krwią. Nie było na nim żadnych symboli.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Wto Cze 02, 2020 10:58 pm

Nie miała sił na to wszystko co się działo. Oskarżanie jej męża o tak haniebny czyn niemal roznosił ją od środka. Jak tak można było?! Zmęczona i niechętna usunęła się na ubocze siadając na swoje miejsce nie wnikając już i nie interesując się zbytnio tym co się działo dookoła. Myślami krążąc wszędzie gdzie tylko się dało. Przymknęła powieki z westchnieniem dając sobie chwilę wytchnienia, chwilę spokoju, który nie był do końca...pewny. W końcu nadal czuła niepokój wewnątrz siebie. Nadal obawiała się o życie męża nie swoje a jego. Chciała wiedzieć kto jest winny i udowodnić że jej mąż został bezpodstawnie oskarżony. Próbowała popić wina, ale nie miała na to sił i nastroju. Więc po prostu bawiła się zawartością kielicha.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Cze 03, 2020 12:41 am

Edmund odprowadził wzrokiem wychodzącego Axela. Dopiero gdy opuścił salę, Bracken odetchnął.
Dostarczone dowody nie dawały jednoznacznej odpowiedzi. Choć oczywiście coraz bardziej pogrążały Axela - w szczególności zaś brak wzmianki o jakimkolwiek zabójcy - to wciąż brak było jednoznacznych dowodów. A w tym nieszczęśliwym wypadku to on musiał się bronić. Dobrze więc chociaż, że mieli po swojej stronie Stana i, jak stary zarządca liczył w myślach, resztę Żelaznych. Nawet gdyby nie miała to być wina Tully'ego - w co Edmund powoli przestawał coraz bardziej wierzyć - to na ten moment był całkiem wygodnym kozłem ofiarnym, którego Bracken potrzebował jak powietrza. Po całym dniu sam był coraz bardziej zmęczony. Rozsiadł się wygodniej w krześle, chwycił kielich wina i zaczął powoli je sączyć. W ciszy i lekkim przygnębieniu obserwował kolejne wydarzenia i reakcje innych obecnych. Chciał zobaczyć jak zareaguje jego bratanek, a także ocenić, po czyjej stronie gotowi są stanąć inni lordowie i jak wygląda ich samopoczucie. Czy jest sens kontynuować ucztę, czy jednak lepiej położyć się spać? Poza tym, i czekaniem na opinię maestera, nie zamierzał na razie robić nic więcej.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Sro Cze 03, 2020 1:15 pm

Theoderic Frey i tym razem nie miał szczęścia. Wybierał wyjątkowo złe momenty dla zasięgnięcia informacji - najpierw tuż przed przemową Amosa Brackena, potem gdy wprowadzano na salę pociętego Pstrąga, a teraz gdy zaczęli wypowiadać się potencjalni świadkowie. Był raczej zbywany przez innych, ciekawych raczej tych zeznań i wydarzeń aktualnych, a sama uczta ewidentnie miała się ku końcowi, więc Frey całkowicie zrezygnował ze swoich planów. Był zły na samego siebie, bowiem nie wskórał nic poza załatwieniem sobie wycieczki do Fairmarket. Z drugiej strony ciekawił go los Tully'ego. Za oszustwo tej wagi sprawiedliwy król zapewne ukarałby go srogo lub w sposób jeszcze bardziej upadlający dla szlacheckiej dumy. Ale po kapryśnym tyranie jak Żelazny nie wiadomo czego do końca się spodziewać. Cóż, przynajmniej Theoderic będzie miał informację z pierwszej ręki...

Nie miał zamiaru już latać jak natręt wśród innych gości, chyba że uczta mimo wszystko odbije się od dna i choć trochę opadnie z niej napięcie, co było wątpliwe. Zobaczył Edmunda siadającego na swoim miejscu, wyraźnie wracającego do równowagi psychicznej po szoku i oburzeniu. Lord Przeprawy mu się nie dziwił, sam był może bardziej opanowany i chłodniejszego usposobienia, ale i on poczułby się co najmniej dotknięty taką bezczelnością swojego gościa, który ewidentnie od początku szukał okazji do zwady. Bardziej jednak współczuł swojej kuzynce, którą ujrzał siedzącą samotnie i pozostawioną zarówno przez męża, jak i resztę towarzystwa. Z pewnością niewiele mógł jej pomóc, przynajmniej na razie, ale zdecydował się podejść i udzielić jej trochę wsparcia swoim towarzystwem. Jeśli nie będzie go wszak chciała, to go po prostu spławi.
- Mariyo, wiem że to kiepskie pocieszenie, ale... Można ci gratulować opanowania w obliczu powagi sytuacji - pochwalił ją, podchodząc i stając obok, nie chcąc bezczelnie zajmować miejsca jej męża lub innego gościa. Mallisterka rzeczywiście zachowała się w jego opinii jak godna i silna kobieta, gdyby tylko jej mąż miał podobny zasób tej "godności", a mniej buty którą próbował ją nadrobić. - Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw i rozdawnictwa darmowych "wycieczek" do Fairmarket. Ale może i na dobre to wyjdzie, że również tam jadę... - stąpał po delikatnym gruncie, bowiem nie wierzył Tully'emu i uważał że wpakował się w szyty zbyt grubymi nićmi spisek, ale nie chciał też dać tego poznać po sobie przed jego żoną, przynajmniej nie teraz - Nie martw się o życie swego małżonka. Z ran na ciele wyliże się szybko, zwłaszcza z pomocą maestera. Gorzej z jego poczuciem dumy. I tym jak na sprawę spojrzy Harwyn - tutaj westchnął, bo ciężko było to stwierdzić - Zamierzasz pojechać z nim do króla?
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Sro Cze 03, 2020 1:50 pm

Siedziała bawiąc się zawartością kielicha i niemal bezgłośnie klęła całą tą ucztę i pobyt tutaj. Miała chęci uciec, zaszyć się gdzieś i wyjechać do swojego domu, ale nie mogła. Ucieczka oznaczałby to, że wina leży po stronie jej męża, a ona jest niesłowna. A taka nie była. Mimo to nadal czuła się upokorzona i wszystko sprawiało, że miała chęci wyjść i udać się jak najdalej. Coraz bardziej żałowała, że przybyła tutaj. Jedak na szczęście jej rozmyślania przerwał jej drogi kuzyn.
- Spocznij drogi kuzynie.
Uśmiechnęła się smutno i skinęła głową.
- Jeszcze jestem opanowana, jednak jeśli wyjdzie na jaw, że to spisek mego małżonka...nie wiem czy moje opanowanie będzie równie stabilne jak teraz. Chociaż wewnątrz się niemal gotuję ze złości. Wszystko wskazuje na winę Axela. Gdyby tylko chodziło o jego imię...ale jeśli wyjdzie najgorsze? Przecież nie tylko obraził przebywających tutaj, jak i poniżył mnie własną małżonkę do granic możliwości. Modlę się do bogów, by znalazł się winny...inaczej przez głupotę małżonka będę zmuszona przeprosić za niego i za siebie. Niestety Axel jeśli ma w tym swoją winę nie uniży się do przeprosin.[/b
Przyznała zrezygnowana. Przymknęła na chwilę powieki i skinęła głową.
[b]- Muszę...nie mogę pozwolić by jechał tam sam. Poza tym, skoro i Ty tam jedziesz to nie będę osamotniona.

Uśmiechnęła się przybita wszystkim co miało miejsce.
- Jeśli to jego wina...co mam robić kuzynie?
Zapytała zrezygnowana i totalnie zniesmaczona tym wszystkim.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 04, 2020 11:35 pm

Oburzony do tej pory lord Mooton coraz bardziej kulił się w krześle wraz z kolejnymi zeznaniami niepotwierdzającymi oskarżeń Axela, zaś lord Harroway komentował je na bieżąco w rozmowie z Vance'm. Oczywiście nie był zbyt pozytywnie nastawiony w swoich komentarzach do pana Riverrun. Kiedy sytuacja się już uspokoiła goście, w większości, zabrali się za sączenie napitku oraz spożywanie przerwanych posiłków. Rozmowy nie były tak głośne i żywe jak wcześniej, przynajmniej na razie, acz wciąż trwały. Wydawało się więc, że uczta może jeszcze trwać i da się ją uratować. Chociaż niesmak z pewnością pozostanie.

Lord Tully raczej na salę już nie miał wrócić, ponieważ po kolejnej wizycie w wychodku opatrzeć miał go maester, a w czasie zabiegu znowu wezwała go potrzeba. Później więc, o ile się zgodził, uczony z Cytadeli podał mu zioła, które powinny uspokoić jego żołądek. W razie wzgardzenia pomocą w kwestiach żołądkowych Tully miał być przez wychodek wezwany nagle jeszcze dwa razy... Nad całą procedurą oczywiście czuwali ludzie Cradda, aby maester Brackenów - lub tajemniczy zabójca - nie zamordował Axela. Maester później miał przybyć na salę i potwierdzić, o ile znowu chciano przerwać dla zeznań biesiadę, że rany były w większości płytkie i niegroźne. Może jedna była ciut głębsza, acz też nie stwarzała większego zagrożenia dla życia.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Pią Cze 05, 2020 8:02 am

Gdy Mariya zaproponowała mu miejsce, zasiadł przy niej z wyraźną ulgą na twarzy. Zmęczenie podróżą i kuśtykanie po całej sali bądź co bądź dawały się trochę we znaki. Słuchał uważnie jej odpowiedzi, mniej stanowczej niźli tej wygłoszonej przed obliczem innych lordów. Widać było, że była zaszczuta i zszokowana całą sytuacją, a cokolwiek zrobić miał jej mąż, najwyraźniej nie podzielił się z nią swoimi planami. Przynajmniej tak się zdawało Lordowi Przeprawy, wszak być może była to kolejna maska? A może to on po prostu był sam zbyt cyniczny i wszędzie słyszał szepty, a tymczasem przed sobą miał tylko prawdziwie strapioną kobietę? Powody na pewno miała. Tully postawił wszystko - własny honor, cześć swojej małżonki i godność swojego rodu, aby osiągnąć... No właśnie, co?
- Cóż, nie chwaliłbym cię za opanowanie, gdybym nie widział w tobie wewnętrznego gniewu - uśmiechnął się lekko w odpowiedzi na jej uwagi o targającej nią burzy emocji- Dobrze jednak, że jesteś w stanie go trzymać w środku. Musisz zachować dalej zimną krew, niezależnie co się będzie działo.

Na bezpośrednie pytanie swojej kuzynki o to co ma zrobić, jakby to Tully odpowiadał osobiście za swój stan, zamyślił się i trochę zmieszał. Cóż mógł jej powiedzieć? Zbuntuj się przeciwko mężowi, zostaw go? Pstrąg na nic innego nie zasługiwał, ale prawa bogów i ludzi kazały żonom trwać przy boku swoich mężów. Tylko Wiara mogła unieważnić więzy małżeńskie, albo... służba na Murze.
- Nie mam pojęcia - powiedział w końcu, szczerze choć bez szczegółów - Na razie wszystko zależy od tego co zrobi "miłościwie" nam panujący Harwyn Hoare. Na poczucie sprawiedliwości u niego bym nie liczył, bardziej na osobisty kaprys. Trzyma nas w takim szachu, że może śmiać się nam prosto w twarz i równie dobrze może po prostu właśnie wyśmiać twojego męża, jeżeli uzna że to jego wina. A może będzie w nieco gorszym nastroju... Któż to wie?

- Wyślij list do Seagardu, najlepiej też do Riverrun - zaproponował nagle po chwili milczenia i uważnego obserwowania sali - Przekaż ojcu i kasztelanowi informacje z pierwszej ręki, jak najrychlej, może nawet dzisiaj jak tylko od Twojego męża wróci maester. I zrób to sama, żeby nie robić tego pod towarzyszącą mu obstawą Żelaznych Ludzi. Bracken zapewne się zgodzi na skorzystanie z jego kruczarni, wszak zachowałaś się z godnością i nie dałaś mu powodów do animozji względem samej siebie. Ja w tym czasie zorientuję się w nastrojach wśród innych gości... To ostatni moment, żeby czegokolwiek się dowiedzieć, zanim wszyscy rozejdą się do łóżek. Tak więc, wybacz na chwilkę, jeszcze zdążymy porozmawiać i może wspólnie zastanowić się co począć...- to mówiąc wstał ze swojego miejsca i jeżeli kuzynka na to zezwoliła, pokrzepiająco schwycił jej dłoń i delikatnie uścisnął. Czasem takie drobne i niezobowiązujące, ale jednak fizyczne gesty, pomagały się opanować i przypomnieć komuś "hej, tu jesteś, trzymasz się mocno!".

Sam po raz czwarty spróbował podejść do rozmowy z kimś innym... Na swój pierwszy cel wybrał Mootona, a jeżeli ten nie chciałby dyskutować po raz kolejny, kogokolwiek innego z lordów. Jeżeli lordowie do których podchodził nie rozmawiali o niczym ważnym, zaczynał od tematu owego "trybunału", pytając wprost co o tym sądzą i czy może przedstawić ich jako zwolenników tego pomysłu, możliwe że rozszerzonego także na inne sprawy i spory, których w Dorzeczu było mnóstwo. Oczywiście Harwyn zapewne się na to nie zgodzi i wyśmieje ten pomysł, ale duma Theoderica kazała mu mimo wszystko działać intensywnie w celu jego spełnienia. W drugiej kolejności, mniej lub bardziej bezpośrednio starał się przechodzić do komentowania wydarzeń bieżących, ze swojej strony sceptycznie wobec Tully'ego, ale dość zachowawczo. Od tego też tematu zaczynał rozmowy z lordami, którzy już go poruszali w swoim gronie gdy do nich dołączał i dopiero potem przechodził do kwestii trybunału.
Spoiler:
Teraz albo nigdy. Próbuję osiągnąć to co w poprzednich deklaracjach, odchodząc jeszcze przed przybyciem maestera.

- Argumenty za trybunałem: a) być może zwiększy to samorządność lordów Dorzecza i będzie wstępem do dalszych przywilejów b) pozwoli im na załatwianie przynajmniej części swoich sporów bez bezpośrednich interwencji Żelaznych, c) dobry sposób na załagodzenie sporów i zjednoczenie przeciwko wspólnemu wrogowi - kimkolwiek nie będzie;

W rozmowach o Tullym:
- sceptycznie o jego twierdzeniach, ale bez bezpośrednich oskarżeń, raczej sprawiając wrażenie zaskoczonego i pogubionego - być może któryś lord będzie chciał go przekonać do swoich twierdzeń i tym samym wyjawi swoje nastawienie...
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Amos Bracken on Pią Cze 05, 2020 12:28 pm

Tully znowu pobiegł za potrzebą. Nawet przez chwile Amosowi było go szkoda, jednak gdy tylko sobie przypomniał jego zachowanie, poczuł jednak satysfakcje.
Czuł jednak wielkie zażenowanie z całej sytuacji. Uczta miała służyć do wyłonienia kandydatek na małżonkę dla Amosa i jego rodzeństwa. W tym też celu zaprosił tak wielu lordów, kto jednak by przypuszczał, że Tully zje coś nieświeżego, a następnie w akcie desperacji potnie się w wychodku.
Wyglądało na to, że nie obejdzie się bez wizyty w Fairmarket. Jednak Edmund zgłosił się na ochotnika, by wyruszyć i złożyć zeznania przed królem. Nawet to i lepiej, że Edmund sam pojedzie, lepiej się dogada. Bracken widział, że jego stryj też ma już dość tej sytuacji.
- Przepraszam was moi drodzy goście, jednak udam się teraz na spoczynek. Na dzisiaj wystarczy mi stresu, mam nadzieję, że to zrozumiecie. - Po czym Amos wstał i opuścił komnatę. Zanim jeszcze wyszedł, poprosił ser Blane'a. Gdy tylko opuścili komnatę, przemówił do niego.
- Przepraszam Cię sir, że musiałeś być tego świadkiem. Naprawdę niespodziewałem się, że lord Tully będzie zdolny to takiej manipulacji, by mnie oczernić.
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Cze 05, 2020 2:28 pm

Edmund w ciszy patrzył na wszystko co dalej się działo. Ludzie zasiedli do jadła i napitku, była więc szansa, że porozmawia z jeszcze kilkoma lordami o swoim pomyśle. Nie zdziwił się również, że jego bratanek postanowił udać się na spoczynek - był to bowiem całkiem męczący dzień i nieudana uczta. Starszy z Brackenów musiał jednak pozostać do końca, by dopilnować, by każdy przednio się bawił.
Cóż więc? Skoro już zaczęli wracać do posiłku, to ostatecznie oddalenie maestera, żeby nie przypominać o incydencie z Tullym, miało chyba najwięcej sensu. Chyba, że miałby do powiedzenia coś naprawdę ważnego. Kazał też naturalnie wytrzeć podłogę z jego wymiocin.
Tak więc Edmund do końca zamierzał pokręcić się po sali, popatrzeć jak ludzie się miewają i czy czegoś jeszcze nie potrzebują. Harroway zajmował się już Vancem, zostało więc jeszcze trzech lordów - Mooton, Cox i Goodbrook. Kątem oka zauważył jeszcze Freya zbliżającego się do Mootonów, na razie również i do niego nie było sensu się zbliżać. Coxowie, jak liczył, usadzeni pomiędzy jego rodziną, Vance'ami i Harowayem albo wciągną się do dyskusji z nimi, albo też zostaną przez kogoś zajęci. Nie pozostawało mu więc nic innego jak przejść się do Goodbrooków, szczególnie że to z nimi miał najbliższe rodzinne koligacje (o ile Coxami rzeczywiście ktoś się zajął, jeśli natomiast zostali na lodzie, to zamierzał podejść do jednego z bratanków lub bratanicy i polecić im, by zajęli się kuzynostwem).
- Lordzie, Pani Matko... - przywitał się z obecnymi przy stole Goodbrooków. Jeśli było możliwe, zajął miejsce między nimi i Mootonami, żeby przy okazji usłyszeć, czy lord Frey nie mówi niebezpiecznych rzeczy. - Bardzo mi przykro z powodu całego tego zamieszania. Starałem się wszystkiego dopilnować i nie sądziłem, że ktoś zaatakuje lorda Tully'ego, czy też że sam się nie potnie. Okropna historia... - Na pokaz potrząsnął głową. - Mam nadzieję, że będę mógł Wam to jakoś wynagrodzić i przebaczycie mi, że musieliście być świadkami tego wszystkiego - powiedział, chcąc jeszcze zamienić z nimi luźno kilka słów. Popytać o zdrowie rodziny, opowiedzieć co u nich słychać i tym podobne. Jeśli rozmowa się kleiła i udało się jakoś zatrzeć złe wrażenie po aferze Tully'ego, postanowił jednak przedstawić swoją propozycję: - W zasadzie zaprosiłem Was z trochę innego powodu, poza samym ucztowaniem, i jak już przyjechaliście tak daleko, to szkoda, żeby to poszło na .- Ściszył głos, zwracając się teraz do lorda. - Pojawił się pomysł, żeby założyć w Dorzeczu bank, coś na wschodnią modłę, choć nie do końca. My, z potężniejszych rodów, jeszcze jakoś, choć też z trudem, znosimy problemy z okupacją Żelaznych. Ale co mają powiedzieć ci najbiedniejsi, którym Harwyn zabiera prawie cały przychód z pól? Jak czynić jakiekolwiek inwestycje? Pomysł byłby więc następujący: każdy z nas, poważanych lordów, wpłaca jakąś część swego skarbca, powiedzmy koło tysiąca smoków, do wspólnej kasy. A następnie zostaje ona rozdysponowana, w formie pożyczek, na doinwestowanie ziemi tych słabszych. Równomierne inwestycje będą lepsze, bo przysłużą się koniec końców na lepszy handel u wszystkich, a i nie zwrócą tak uwagi Żelaznych, niż gdyby tylko jeden lord rozbudowywał swoją dziedzinę. Z jednej więc strony na większym handlu wzbogacimy się wszyscy, a z drugiej jeszcze sobie zarobimy. Co o tym sądzicie, lordzie? - spytał i obejrzał się, czy jakiś Żelazny ich nie podsłuchuje. Jeśli tak, zamierzał na chwilę się uciszyć i zmienić sprawnie, na moment, temat.
Liczył też, że matula mu pomoże w rozmowie z Goodbrookiem.


tl;dr:
*Rozglądam się po sali, nasłuchuję plotek
*Sprzątamy brudy po Tullym
*Opiekujemy się ucztą, również żeby Cox mógł sobie z kimś pogadać
*Podsłuchujemy Freya
*Przepraszamy osobiście Goodbrooka
*I proponujemy im założenie banku
*Wszystko ze wsparciem pani matki, jeśli by zechciała pomóc
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Cze 08, 2020 6:05 pm

Lord Frey zaczął obracać się pośród gości tłumacząc im o co tam chodzi z tym jego trybunałem i badając każdego po kolei jaką to ma opinię w sprawie obecnych wydarzeń. Lord Mooton, dobry brat Axela ściskany przez małżonkę z Tullych za ramię, bronił lorda Riverrun, chociaż nie robił tego z wielkim przekonaniem czy zapałem. Do trybunału również nie był przekonany i uważał, że takie drażnienie Żelaznych to nie jest dobry pomysł. Jeszcze Harwyn pomyśli, że próbują podkopać jego królewską i absolutną władzę, a jak tak pomyśli to zaraz powiąże to z zalążkiem jakiego buntu, który trzeba stłamsić szybko przej mocniejsze przydepnięcie im na gardła. Chwila rozmowy pozwoliła zmiękczyć pana Maidenpool w kwestii proponowanego rozwiązania, ale nie stał się on nagle jego wielkim entuzjastą, gotowym bronić pomysłu u boku Freya. Trzej kolejni lordowie - Harroway, Cox i Vance - przebywali w swoim otoczeniu, acz Theodoric mógł łatwo dołączyć do ich rozmowy. Cox podobnie co Mooton nie chciał przekreślać bratniego lorda z Dorzecza, jednak Harroway oraz Vance nie hamowali się w ostrych słowach dotyczących Axela. Co ciekawe to nie przyjaciel Edmunda Brackena był w tym najgorszy, a lord Vance, z którego kipiała trudna do opisania pogarda. Zdenerwowany pan Wayfarer's Rest miał też podobnie niepochlebną opinię o trybunale co Mooton, acz i jego udało się zmiękczyć. Pozostali dwaj panowie życzyli Freyowi powodzenia i nie wydawali się być nastawieni negatywnie. Na porozmawianie z Goodbrookiem trzeba było zaczekać, aż odklei się od niego Bracken, ale jeżeli pan Przeprawy miał ku temu cierpliwość poznał jego nieprzychylną opinię o Tullym oraz bardzo entuzjastyczne podejście do pomysłu trybunału.

Wyjście lorda Amosa spotkało się tymczasem z chłodnymi spojrzeniami Mootona - po dobrym bracie Axela można się tego było jednak spodziewać - Vance'a i Coxa. Pan Wayfarer's Rest mimo niezadowolenia nie wydawał się długo nad nim rozmyślać. Pan Solanek tymczasem wydawałoby się, że uznał podobny wyczyn za godny pożałowania objaw słabości Brackena.

Edmund w swoich akcjach doprowadził salę do porządku i ugłaskał trochę niekoniecznie zadowolonych z biesiady Goodbrooków. Mógł dowiedzieć się od nich oczywiście, że nie mieli po tym do czego doszło najlepszego zdania o lordzie Axelu i w pełni popierali swoich krewniaków z Kamiennego Żywopłotu. Pomysł banku za to bardzo przypadł lordowi Zamku Goodbrook do gustu i ciekaw był dokładniejszych szczegółów, a także tego czy to Edmund będzie wszystkim zarządzał.
W kwestii podsłuchania Freya stary Bracken nie miał tyle szczęścia. Obiło mu się o uszy coś o trybunale oraz niealarmujące wspomnienie o Axelu, acz trudno było coś usłyszeć przy gwarze generowanym przez pozostałych biesiadników oraz dopytującego o bank lorda Goodbrooka.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Cze 08, 2020 11:57 pm

Edmund z niekrytą przyjemnością wyłożył wszystko swojemu kuzynostwu z Goodbrook więcej szczegółów. Po pierwsze, w istocie mógłby się zająć całym przedsięwzięciem, jeśli zostałby uznany za najlepszą do tego osobę. Oczywiście, nie po to wychodził z taką inicjatywą, by potem nie czerpać z tego korzyści, ale lepsze wrażenie mogło zrobić pokorne przyjęcie tej roli od inwestorów i pod to właśnie zamierzał grać.
Bardziej dogłębnie nakreślił też, w co zamierzał inwestować. Oczywiście udzielenie pożyczki odbywałoby się po odwiedzinach i dłuższej wizycie u lorda. Najpierw trzeba było upewnić się, że nie przetrwoni tych pieniędzy - w grę wchodziło więc sprawdzenie wiarygodności i przedsiębiorczości, zapoznanie się z ewentualnym planem lub podsunięciem własnego, a także dobranie odpowiedniego oprocentowania pożyczki do kwoty. Wymagałby także pewnego wkładu własnego.
Za najważniejsze sprawy uważał naturalnie odnowienie i utrzymanie traktów w dobrym stanie, aby ułatwić tak pożądaną wymianę handlową. Istotne było także wybudowanie karczm, by kupcy mieli gdzie się zatrzymać, ale i zwiększenie produkcji z ziemi i miejskiej, żeby mieli po co w ogóle przyjeżdżać. Wiązałoby się to choćby z dofinansowaniem wszelkiej maści warsztatów i młynów.
Nie wykluczał także pożyczek udzielanych kupcom lub w ramach spółki, po ugadaniu z właścicielem ziem, żeby została zapewniona odpowiednia ochrona przed bandytami czy innymi Żelaznymi. Ważny był oczywiście zysk inwestujących, a ten bezpośredni byłby najbardziej widoczny. Pozostawała jeszcze kwestia trzymania środków... Na początek zapewne jeździłby i ugadywał, a dopiero po podpisaniu umowy ugadywał się z którymś z inwestorów, żeby mu przewiózł złoto. Potem można pomyśleć nad znalezieniem jakiegoś skarbca lub część pieniędzy trzymać w ramach drobnych, krótkoterminowych inwestycji, weksli i innych pożyczek u różnych większych i mniejszych kupczyków. Miał też nadzieję na znalezienie kogoś poza Dorzeczem i, jak wyznał, rozmyślał prędzej lub później (być może po wybraniu paru pierwszych inwestycji) wybrać się na Zachód lub do Doliny, by przekonywać tamtejszych lordów do pomocy.


Po rozjaśnieniu Goodbrookowi całego planu i, miał nadzieję, wciąż widząc jego aprobatę, zamierzał go przeprosić i udać się tym razem do lorda Mootona. Lord Mooton jako najbardziej nieprzejednany, co widać było w oczach, potrzebował jeszcze paru słów rozsądku, żeby przejrzeć na oczy. Tego zamierzał dostarczyć mu Edmund, choć nie wprost. Nie zamierzał rzucać oskarżeń wprost, ale podważać wszystkie zarzuty lorda Tully'ego i jego słowa, a równocześnie pokazując szczere zmartwienie całą sytuacją, by pokazać się z dobrej strony. Nie omieszkał także wspomnieć o porannej awanturze w bramie i subtelnie zasugerować, że lord Axel przyjechał tu już z rzeczywiście złymi intencjami. Inaczej - Edmund zamierzał być głosem rozsądku.
Ponieważ w tym nerwowym stanie nie widział sensu rozmawiać z Mootonem o interesach, zamierzał powoli skierować się do lorda Coxa. Jeśli ten dalej rozmawiał z lordem Harrowayem i Vancem - zamierzał wykorzystać ich do pomocy w udobruchaniu go i ewentualnie odpowiednio zdyskredytować lorda Axela - czym bardziej on był oskarżony, tym te nieprawe oskarżenia ich o napaść oddalałyby się w siną dal. A do tego osobiście darzył go już sporą niechęcią. Taktykę łagodnej perswazji zamierzał wykorzystać także w tym przypadku.
Drugi temat dotyczyć miał oczywiście inwestycji banku, o których rozmawiał już z Harrowayem i Vancem, więc i w tym mogliby go wspomóc. Z racji na subtelność całej sprawy i bliskość siedziska szlachetnego Stana od kości kurczaka, nie chciał jednak tym razem paplać za dużo i, jeśli lord Cox byłby tak miły, zaprosić go na rozmowy do ogrodu lub przełożyć je na następny poranek.
Gdyby zaś dwóch lordów skończyło z Coxem lub nie byliby już zainteresowani w powróceniu do tego samego tematu - ówczas zamierzał poprosić o pomoc swoją dobrą siostrę i matkę lorda Amosa, która wszak właśnie z Coxów się wywodziła.


Poza tym nie miał już wiele więcej do roboty, pozostało mu więc pilnować i rozmawiać z gośćmi, pilnować by się dobrze bawili i dostarczać trunków, póki nie zdecydują się pójść spać. Sam zamierzał położyć się jako jeden z ostatnich lub gdy sen rzeczywiście by go zmorzył.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Wto Cze 09, 2020 8:46 am

Stukot laski Freya nieprzejednanie dźwięczał przez następne minuty, podczas których to starał się wprowadzić w zgromadzone towarzystwo. Tym razem udało mu się przynajmniej porozmawiać z prawie wszystkimi zgromadzonymi tu lordami Dorzecza i poznać ich opinię na tematy bieżące - a także na jego nieszczęsny pomysł z trybunałem. Nie rozmawiał chyba tylko z Brackenami, jednak ich zdanie na temat Tully'ego było oczywiste, a co do trybunału to jeszcze zdąży wypytać... Edmunda Brackena rzecz jasna, albowiem Amos opuścił salę i zostawił gości pod opieką swojego stryja. Najwyraźniej starszy Bracken był faktycznym panem na zamku. Lorda Przeprawy nie dziwiło to aż tak bardzo. Niejeden oficjalnie rządzący był w rzeczywistości manipulowaną marionetką albo po prostu dobrowolnym figurantem. W każdym razie dobitnie mu to pokazało, że wszelkie interesy ma załatwiać tylko z Edmundem, a do Amosa zwracać się co najwyżej z kurtuazji.



Z jednej strony nie wierzył, że uda mu się przekonać Harwyna, z drugiej przynajmniej zobaczył jakie jest nastawienie innych lordów. Całe szczęście, ostatecznie żaden z nich nie podszedł do niego i jego wymysłów negatywnie, choć niektórzy sceptycznie. Ale to znaczyło, że byli ludźmi którzy dawali się przekonać racjonalnymi argumentami i można było myśleć o przyszłej współpracy, przynajmniej z niektórymi z nich. Obawiał się trochę spotkania z Żelaznym królem, ale z drugiej strony miał już dość biernego przyglądania się. Kiedyś wierzył, że sytuacja zacznie się uspokajać a i podatki zaczną maleć w miarę upływu czasu. Niestety tak się nie stało, a cokolwiek stać się jeszcze miało, Frey nie miał zamiaru płynąć z prądem rzeki jak byle śmieć. Dlatego przekonywał się, że jeśli stanie przed Harwynem z podniesioną głową i odpowiednio sformułowanym zdaniem, to niezależnie od tego czy tamten zgodzi się na ten cały trybunał czy nie, to może zrobi sobie podkładkę pod jakąś nić porozumienia z królewskim dworem... Najdogodniejsza to wszak sytuacja, gdy wróg lub osoba nielubiana, uznaje cię za swojego przyjaciela lub poplecznika, odsłaniając przed tobą przynajmniej część swoich kart. Taką nadzieję miał Lord Przeprawy, choć w głębi duszy przeczuwał, że jest ona płonna i zapewne będzie szczęśliwy jeśli z Fairmarket odjedzie z niczym...



Tymczasem Frey nie miał już za bardzo z kim rozmawiać o konkretach. Miał w sumie w planach porozmawiać z ciekawości z królewskim wysłannikiem, niejakim Stanem Craddem, ale z tym z pewnością wesoło pogwarzy sobie w drodze do Fairmarket. Rzucił więc spojrzeniem na to co działo się na sali i zobaczył nikogo innego jak Edmunda Brackena, krążącego jak sęp i niechybnie przekonującego kogo się da, że Tully to oszust, menda i zasrany masochista. Albo przeczuwając że Bracken prędzej czy później do nich podejdzie, albo już widząc go w ich towarzystwie, włączył się więc ponownie do rozmowy z najbardziej reprezentatywną grupą lordów składającą się z Coxa, Vance'a i Harrowaya. Nie zamierzał spiskować ani podważać jakichkolwiek twierdzeń Brackena, a w gruncie rzeczy wręcz przeciwnie. Wiedząc już, że Vance jest święcie oburzony Tullym, Harroway tylko niewiele mniej, a Cox bronił Pstrąga zapewne głównie z własnej niepewności i kurtuazji, tym razem Lord Przeprawy podjął pewne decyzje na temat swojego nastawienia. Axel Tully nie zasługiwał na zaufanie, był w opinii pana Bliźniaków wręcz głupcem, może nawet szaleńcem. Kto normalny zadaje sobie wszak rany, tylko po to by zdyskredytować kogoś, kto nawet nie jest mu wrogi? I do tego w sposób tak urągający jakiejkolwiek wiarygodności oskarżeń. Nie od rzeczy był też fakt, że swoją głupotą narażał na dyshonor własną żonę, a ta była kuzynką Freya w świecie, gdzie krew to nie woda. Theoderic Frey zdecydował więc, że jeżeli Riverrun będzie dalej rządzone przez Axela, to zasługuje na polityczną marginalizację jako niepewny sojusznik oraz współpracownik, siła chaosu w miejscu gdzie winno się zaprowadzić należyty ład. A być może nawet Axela uda się... wyeliminować, przynajmniej z życia publicznego... ? Gdyby tak odpowiednio wszystko rozegrać, pomóc sprowokować konkretną reakcję Harwyna...? Wtedy dziedzictwo Riverrun przypadłoby w udziale jego małoletniemu synowi, za którego rządy sprawowałaby zapewne lady Tully - a w zasadzie lady Mallister, jego kuzynka, która dała już się poznać jako osoba racjonalna i należycie opanowana. Tak, brzmiało to jak plan. Ale najpierw należało przekonać innych lordów Dorzecza, że w istocie Pstrąg jest niegodziwcem. Dlatego Frey tym razem starał się umiejętnie wesprzeć perswazje Brackena i sprowokować Coxa do sceptycznego myślenia... I przy okazji przekonać Vance'a lub w ostateczności Harrowaya by dołączył do nich w Fairmarket i przedstawił królowi swój ciekawy punkt widzenia - zarówno na tematy Tully'ego jak i trybunału na którym Freyowi przecież TAK BARDZO zależało.* Pomysł z trybunałem Frey mógł poświęcić, ale by Tully wykaraskał się z tego zupełnie bez szkody...? Takiego zamiaru nie miał, ale przecież nie mógł go oskarżać osobiście na oczach jego własnej żony, a swojej kuzynki.


Jeżeli po wszystkim uczta miała dobiegać końca, zapytał jeszcze tylko Brackena o zgodę na skorzystanie z jego kruczarni w celu wysłania listu do Bliźniaków.


*
Spoiler:
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Wto Cze 09, 2020 12:29 pm

Działo się zdecydowanie za dużo sama Mariya traciła w oczach przez całą tą szopkę, która miała tutaj miejsce. Czy jej małżonek był w stanie posunąć się do takiego czynu? Wypiła niemal duszkiem zawartość kielicha czując wewnątrz jak się gotuje cała. Ostatecznie postanowiła pokierować się radą kuzyna. Z trudem podniosła się z miejsca czując, że nogi jej się uginają od natłoku wrażeń po czym wzrokiem odszukała Edmunda, poznali się już jakiś czas temu więc było jej łatwiej z nim mówić niż z Amosem, który jak na zawołanie zmył się z sali pozostawiając ich samych. Gdy tylko wyszedł ona podeszła do Edmunda. Będąc dość blisko chrząknęła nie chcąc zbytnio im przeszkadzać w rozmowach. Nawet nie chciała słuchać o czym mówią, nie chciała niczego wiedzieć jak tylko to, czy jej małżonek naprawdę ośmieszył ją i cały Riverrun przez swoją głupotę.
- Edmundzie, wybacz że przeszkadzam w rozmowach. Mogę prosić na słówko?
Zapytała spoglądając na mężczyznę z uwagą, gdy dołączył do niej, czy też stwierdził, że może spokojnie mówić na miejscu skinęła głową i splatając dłonie przed sobą odezwała się łagodnie.
- Edmundzie, chciałam prosić Ciebie o pomoc. Chciałabym napisać list do Riverrun oraz do mego drogiego ojca. O ile to nie problem oczywiście.
Przyznała z powagą na twarzy i szczerym zrezygnowaniem.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Cze 09, 2020 2:23 pm

Edmund natychmiast, tylko gdy usłyszał chrząknięcie lady Mariyi, odwrócił się do niej i uśmiechnął delikatnie.
- Oczywiście, nic się nie stało. Przepraszam na chwilę. - Oddalił się za nią parę kroków od toczącej się debaty, jakiej by pod ten czas nie prowadził.
- Słucham?
Z tego wszystkiego rzeczywiście to jej mogło być żal najbardziej. Przybyła na ucztę pewnie po to, żeby towarzyszyć mężowi i przy okazji może bawić się dobrze. A zamiast tego? Jej mąż albo wykazał się skrajną głupotą i tylko jeszcze się skompromituje, albo też został po prostu bandycko zaatakowany przez nieznanych wrogów. W obu przypadkach na Mariya była przegrana - przestraszona, rozdygotana, niezasłużenie pokrzywdzona i bez naprawdę najbliższych, którzy mogliby jej pomóc. Nawet gdyby nie miał takiej chęci, to odmówienie jej teraz czegokolwiek, co mogłoby jakoś podnieść ją na duchu, zahaczałoby o moralną bandyterkę. A skorzystanie z kruczarni bynajmniej należało do spraw, które byłyby komukolwiek nie na rękę. Zawiadomić rodzinę, szukać wsparcia...
- Absolutnie nie ma żadnego problemu. Maester we wszystkim Ci pomoże, włącznie z wysłaniem lub napisaniem. Czy życzysz sobie obecności rycerzy w drodze do niego? - zaproponował. W związku z ostatnimi wydarzeniami mogło mieć to sens, nawet tylko po to, żeby czuła się bezpiecznie. - A jeśli sobie życzysz, sam mogę Cię tam odprowadzić.
W przypadku twierdzącej odpowiedzi, poprosił o krótką chwilę, by zakończyć toczącą się dyskusję i przeprosił rozmówców, tłumacząc się zgodnie z prawdą.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Wto Cze 09, 2020 5:07 pm

Niestety nie wszystko jest takie jak by się tego chciało, tak czy inaczej była żoną Lorda Riverrun, czy tego chciała czy nie obrywało się jej równo na linii z nim. Niechętne spojrzenia na jej małżonka również padały i na nią, jak nie politowanie, czy żal..przyzwyczaiła się do takich spojrzeń, acz nigdy nie sądziła, że mają one jakowe rozsądne podłoże. A niestety tak to wszystko teraz wyglądało. Odetchnęła cicho z ulgą słysząc zgodę na skorzystanie z kruka nie wspominając już o towarzystwie samego Edmunda. Wolała zdecydowanie jego obecność niż towarzystwo rycerzy.
- Nie potrzeba mi żadnej dodatkowej obstawy, jednak jeśli zechcesz mi towarzyszyć będę wdzięczna.
Nie to, że jakoś bała się chodzić tutaj sama, skąd znowu jednak świadomość, że jej małżonek nieco...namieszał a ona dostaje rykoszetem było dość...niefajne i nie tylko przez to, że czuła się dziwnie w tutejszym miejscu ale i obecność innych i ich spojrzenia czy szepty sprawiały, że czuła się niemal jak trędowata.
- O ile nie przeszkodziłam w czymś ważnym, moja sprawa może poczekać. Ewentualnie sama mogę pójść. Nie chciałabym przeszkadzać. Poza tym, wyślę listy i wracam jeśli nadal nie będzie sprawa wyjaśniona.
Dodała pospiesznie, bo musiała wiedzieć co się dzieje, kto ma winę. Jeśli okaże się, że jej małżonek...gotowa była ze wstydu z murów skoczyć.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 09, 2020 11:55 pm

Niestety nawet z całą swoją elokwencją Edmund nie był w stanie przekonać lorda Mootona do porzucenia strony swojego dobrego brata. Czy odpowiedzialna była za to realna wiara w niewinność Axela, sympatia czy też zaciśnięta na jego ramieniu dłoń żony z domu Tullych trudno było powiedzieć. Pan Maidenpool jednak nie był bardzo stanowczym obrońcą i ograniczał się jedynie do łagodnego zbywania tematu, nie chcąc potępiać Pstrąga w żaden sposób, ale również nie stając głośno w jego obronie przeciwko nieszukającym bezpośredniej konfrontacji przeciwnikom w dyskusji.
Inaczej sprawa miała się z lordem Coxem, który przy podwójnym ataku argumentów ze strony Freya oraz Brackena, a także przy zaobserwowani zmartwionej całą sytuacją postawy tego drugiego, przeszedł na stronę tych, którzy w winę i niegodziwość Axela uwierzyli. Jeżeli zaś o rozmawianie o interesach chodziło, to władca Solanek nie miał już ochoty na to by gdziekolwiek chodzić i rozprawiać o takich sprawach. Uczta była już wystarczająco pełna wrażeń.

Lord Vance jechać do Fairmarket nie miał zamiaru i Theodoric mógł zauważyć jego rosnącą irytację skierowaną również w jego stronę, kiedy próbował namówić go delikatnie do takiej wyprawy. Przypomniał sobie, że pan Wayfarer's Rest w sumie nie przepadał za osobą lorda Bliźniaków.
Szczęśliwie pojechać, nawet bez większej zachęty, zgodził się lord Harroway. Fairmarket również dla niego nie leżało po drodze, ale z pewnością było mu tam bliżej niż Vane'owi, a do tego był druhem ruszającego tam Edmuna Brackena. Nie dziwnym by było gdyby dwaj przyjaciele mieli wspólne interesy i oczyszczenie imienia rodu z Kamiennego Żywopłotu było zwyczajnie dla Harrowaya korzystne.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5766
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Sro Cze 10, 2020 8:20 am

Harroway dał się namówić, co ucieszyło Theoderica, bo miał pogląd zdecydowany i pewną swobodę go wyrazić. Prawdopodobnie stały za tym nie tyle co względy sprawiedliwości, ale po prostu więzi przyjaźni między nim a Brackenami, ale nie było to istotne. Lord Przeprawy i tak nie miał w Fairmarket żadnych sprzecznych interesów ani z jednymi, ani z drugimi. A Vance'a niech porwą Inni, Frey na pewno nie będzie tęsknił za jego towarzystwem, nawet mimo iż miał nadzieję mieć go na oku i obserwować. W sumie nie wiedział nawet czym zasłużył sobie na niechęć lorda Wayfarer's Rest, skoro trzymał się tak długo swoich spraw i nikomu nie szkodził. Ah, ależ kto to wie... Po wymienieniu kilku kurtuazji, również przeprosił trójkę lordów i podszedł do kuzynki, rozmawiającej z Brackenem. Najwyraźniej posłuchała jego sugestii.
- Panie Edmundzie, przypadkowo podsłuchałem i w sumie również pragnąłbym poprosić o zgodę na wysłanie listu. Muszę poinformować mojego stryja, że nie będzie mnie dłużej niż zamierzałem, no i pochwalić się gdzie się udaję... - uśmiechnął się znacząco. Bracken nie miał nic przeciwko, więc Frey przeniósł wzrok na kuzynkę - Możemy do kruczarni pójść razem Mariyo, nasz gospodarz nie będzie musiał wygospodarowywać czasu swojego lub swoich sług dwa razy, by nas tam zaprowadzić osobno - spojrzał po uczcie, na której rozmowy jeszcze się toczyły, ale która już dawno nie była tym czym być miała. Stała się areną plotek, dociekań i rozgrywek politycznych w stopniu większym niż typowa uczta, za to praktycznie całkowicie zniknęły nastroje do zabawy. Była to już teraz bardzo smętna "stypa" - Myślę jednakowoż, że powinnaś udać się na spoczynek - skomentował po chwili zamiar powrotu na ucztę, powzięty przez kuzynkę, ze szczerą raczej troską - Przeszłaś już dziś dużo i choć nie wątpię w twoją siłę, to nie ma sensu byś na własne uszy słuchała wszystkich dociekań, może nawet oskarżeń, dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona. Poza tym... Być może twój mąż ma ci coś ważnego do powiedzenia? - powiedział sugestywnie, wszak Mariya miała wszelkie prawo dociekać od Axela prawdy. Nawet jeśli nie ujawni jej nikomu innemu, to przynajmniej sama będzie wiedziała na czym stoi.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 3 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach