Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Wielka Sala

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Wielka Sala

Pisanie  Amos Bracken on Sob Mar 14, 2020 12:33 pm

First topic message reminder :

***
Amos Bracken
Amos Bracken

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 09/03/2020

Powrót do góry Go down


Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Pią Maj 01, 2020 6:58 pm

Zanim dał się wciągnąć z lordem Brackenem w jakąkolwiek dyskusję, po ledwie krótkiej wymianie uprzejmych słówek, uwagę gospodarza zaprzątnął pewien jegomość. Nie był pierwszej młodości, ale też nie wyglądał na kogoś kogo trawił starczy uwiąd. No i nie kulał, przez co był najprawdopodobniej sprawniejszy od samego Freya. Przywitał się kulturalnie, potem ściszył głos i powiedział coś do lorda Kamiennego Żywopłotu. Theoderic usłyszał tylko zbitki głosek - imię lorda Brackena, słowo brzmiące jak "problem" czy "problemy", na które padł akcent w zdaniu. Frey dałby sobie drugą nogę złamać, że chodziło zapewne o maniery przemiłych gości z pewnych wysp...

Wtedy uwaga obu z powrotem zwróciła się na Lorda Przeprawy, a nowo przybyły przedstawił się i wszystko się wyjaśniło. Był to ten sam człowiek, który zaliczył Freya w poczet znamienitych lordów, stryj pana Kamiennego Żywopłotu i najwyraźniej człowiek na którym spoczęła organizacja całego biesiadnego przedsięwzięcia.
- Bezpośrednio nie - powiedział dość enigmatycznie Theoderic z lekkim uśmiechem, odwzajemniając uścisk dłoni - Choć wymienialiśmy korespondencję. Jestem Theoderic Frey, lord Przeprawy. Już zdążyłem wytłumaczyć się ze spóźnienia waszemu bratankowi, jednak zobowiązany czuję się też odpowiedzieć bezpośrednio waszmości - zatrzymały mnie w Bliźniakach na długo sprawy domowe, a potem dawała mi się we znaki moja... dolegliwość - rzucił smutne spojrzenie na swoją nogę, a potem znacząco stuknął dwa razy swoją laską w ziemię - Być może następnym razem powinienem przełknąć tę urazę dla własnej dumy i wsiąść do powozu, a nie bujać się po nierównościach dróg na końskim grzbiecie. Ale w sumie po każdej dłuższej podróży to sobie mówię i nigdy sam siebie nie słucham - dodał i wzruszył ramionami, jakby bezradnie.
- Zdaje mi się, że widziałem Tully'ego, więc pewnie jest tu też gdzieś i moja kuzynka... - powiedział, ponownie badawczo przyglądając się całej sali, a gdy jego wzrok spoczął na stole Żelaznych skrzywił się i na ułamek sekundy wokół jego oczu zagościło niechętne im, gniewne napięcie. Z powrotem na Edmunda spojrzał już jednak z przyjaznym uśmiechem - W każdym razie ja też przybyłem. Mam nadzieję, że moje spóźnienie nie zostanie wzięte przez panów, panowie Brackenowie, jako obelga z mojej strony?
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Maj 01, 2020 8:49 pm

Edmund zawiesił wzrok na Theodericu wzrok, rozchylił usta. Frey? Brak odpowiedzi i przyjazdu na godzinę nie mógł oznaczać niczego innego niż brak ochoty przyjazdu. A jednak...
- Przepraszam - wyjąkał. - Nie spodziewałem się Was, Panie, nie dostaliśmy listu...
Wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze w kilku partiach. Nie byli zupełnie przygotowani. Brak miejsca przy stole, jadła, napitku, ani odpowiedniego przygotowania. Wszystko trzeba było zorganizować, teraz. A tu jeszcze problemy z Żelaznymi. A tam wyprowadzić i przedstawić problem bandytów od Blackwooda. Cholera jasna.
Odetchnął dwa razy, próbując się uspokoić. Wszystko wymykało się z pod kontroli. Denerwował się.
- Listu z potwierdzeniem przybycia - dodał, dopiero po chwili. Włosy zaczęły stawać mu dęba na szyi. - Nie dostaliśmy. - Pokręcił głową. - Zaraz znajdziemy jakieś miejsce. Czy lord ma dużą obstawę? - Obejrzał się po sali. - Spóźnienie to nie problem, nie. Nigdy nie jest za późno na interesy, hehe - zaśmiał się trochę nerwowo. - Szczególnie z tą nogą, jak lord mówi, ja to wszystko rozumiem. - Z jego ust wypływał prawdziwy słowotok; mówi coraz szybciej, coraz mniej wyraźnie. Poczuł pierwsze krople potu na policzku. - Może lord zechciałby się napić ze mną wina? Zaraz dostawimy jakieś krzesła, o tam, koło Goodbrooków? Albo mogę odstąpić swoje miejsce - zaproponował. - Bardzo przepraszam, dziś bardzo nerwowy dzień od samego rana, proszę mi wybaczyć.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Pią Maj 01, 2020 9:31 pm

A więc jego list nie doszedł? Cóż, to wyjaśniałoby brak jakiegokolwiek powitania. Theoderic nie widział powodu dla którego Bracken mógłby kłamać, dlatego też uśmiechnął się tylko pojednawczo, a lekkie zdenerwowanie z powodu braku jakiegokolwiek komitetu powitalnego ustąpiło jak ręką odjął. Zdenerwowanie, którego zresztą nie okazał, bo nie miał tego w zwyczaju.
- Ależ proszę waszmości, nie ma o czym mówić - powiedział uspokajająco - Kruki są zawodne, a ja się spóźniłem. O czym tu więcej dywagować? Niektórzy w twarz sugerują mi pośledniość pochodzenia ze względu na spryt moich przodków, którzy po prostu wybudowali most w odpowiednim miejscu i zazwyczaj puszczam to płazem, bo nie ma sensu walczyć z głupotą. To co, nagle miałbym się kłopotać i srożyć o zwykły, niefortunny zbieg okoliczności? Zwłaszcza, że jestem w stanie uwierzyć w to jak bardzo nerwowy musiał być pański dzień, drogi panie - spojrzał ponownie na Żelaznych, nawet już nie kryjąc swoich niechęci. Bracken dostatecznie przekonał się o tym jak to jest układać się z tymi barbarzyńcami, gdy jego brat umierał z głodu w klatce, więc Frey raczej nie musiał oszczędzać się pod tym względem w jego obecności - Poza tym... Zawsze jest czas na interesy - uśmiechnął się, dając jeszcze raz do zrozumienia, że nie uważa zaistniałej sytuacji za powód do żadnych zwad między nimi. Był trochę przeczulony na punkcie bycia traktowanym jako gorszy, ze względu na mniej legendarne pochodzenie, to fakt. Ale był też na tyle inteligentny, by wiedzieć że w tej sytuacji zdecydował splot przypadków - I na wino tym bardziej. A co do miejsca, to myślę że panowie jako gospodarze najlepiej wiecie gdzie jest dla mnie miejsce i nie będę się narzucał z kaprysami - mówił to z uśmiechem, choć w zasadzie wpuścił Brackena w pewną pułapkę. Oczywiście chciał zobaczyć jak bardzo zależy mu na interesach z Freyami. Jeśli nawet po tak wyrozumiałej odpowiedzi Theoderica zostanie mu zaoferowane bardzo dobre miejsce, albo tym bardziej jeśli Bracken odda mu swoje, znaczyło to tylko że szykują się bardzo poważne rozmowy.. - Jestem tutaj jedynym Freyem, moją żonę zostawiłem z pieczą nad córkami, które o dziwo nie były chętne wyjazdowi. W obstawie mam dwudziestu jeden ludzi, którzy chyba jakoś zostali już rozlokowani przez waszą służbę. Myślę, że z głodu nie zginą, a zaistniałe okoliczności usprawiedliwiają wiele - po raz kolejny uspokoił Edmunda, wyjaśniając przy okazji wszelkie szczegóły, a jeśli dane mu było otrzymać kielich wina to wzniósł go do góry i dodał - Wasze zdrowie, mości panowie.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pią Maj 01, 2020 10:01 pm

Edmund zamyślił się. Wybór miejsca był bardzo ważną sprawą; wielu czepiałoby się o usadzenie na gorszym miejscu niż inne. W grę nie wchodziło więc inne rozwiązania niż podane... Miejsce koło Goodbroków miało oczywiście swoje wady. Trochę dalej od lorda, właściwie najdalej, no i daleko od niego. Ciężej byłoby prowadzić rozmowy. Z drugiej jednak strony teraz miał chwilę, a odstąpienie własnego miejsca trochę uwłaczałoby jego dumie. Ale przede wszystkim...
- Niech więc będzie koło Goodbrooków - zdecydował. - Siedzę koło jednego z Żelaznych, a jak widzę Waść nie darzy ich szacunkiem - wyjaśnił, ściszając trochę głos. - Choć i mi to średnio pasuje, to wolę żeby siedział przy mnie, niż innym się naprzykrzał. A Goodbrookowie... To rodzina mojej przemiłej matuli, na pewno się Waść w ich towarzystwie doskonale wybawi. Proszę za mną.
Wykonał jeszcze gestem ręki i zaprowadził do siedziska. Gości siedzących koło Goodbrooków poprosił o przesunięcie się i zrobienie miejsca, służącym zaś nakazał przygotować dodatkowe miejsce. W oczekiwaniu wziął też dwa kielichy, nalał do obu wina i jeden podał Freyowi.
- Twoje zdrowie! - powiedział i uniósł w jego stronę kielich, po czym wypił duszkiem ćwierć jego zawartości. Odetchnął zrelaksowany. Wino na nerwy było zawsze najlepsze!
Miał szczęście. Gdyby Theoderic przybył w większym towarzystwie, problem ich gościny byłby na pewno dość skomplikowany. A dla jednej osoby zawsze znajdzie się dodatkowe miejsce.
- Widzisz mój Panie, tak słowem jeszcze co do spóźnienia, to już dziś gorsze rzeczy się wydarzyły - postanowił zagaić jeszcze rozmową, trochę bardziej odprężony. - Tully na ten przykład przyjechał dziś koło południa, powitaliśmy go, wskazaliśmy komnaty, wszystko fajnie. Już mieliśmy się rozchodzić... A on nagle wyskakuje, że chcemy pogwałcić prawo gościnności. - Pokręcił głową i upił jeszcze łyk wina. - Że powinniśmy go już w bramie przywitać chlebem i solą. Ja mu tłumaczę, że obyczaj pozwala przywitać w jadłodajni, a jakbyśmy chcieli odmówić, to byśmy z mieczem na kolanach go powitali. A on na to, że teraz w Dorzeczu sami bandyci i dobrze byłoby już od progu być zapewnionym o bezpieczeństwie. - Westchnął. - Tak się zagotowałem, ale jakoś to wytrzymałem i kazałem mu przynieść czego chciał. No ale dzień od rana prawie nieudany, i do teraz przez to nerwowy jestem. - Pokręcił głową. - Rzeczywiście, jest ze swoją żoną, Mariyą. To Wasza kuzynka Panie? - spytał jeszcze, przypomniawszy sobie wcześniejsze pytanie Freya, na które nie raczył odpowiedzieć. Moment później postanowił jeszcze, pro forma, spytać: - A jak w Bliźniakach, czy ogólnie na północy, się Wam powodzi? Wszystko, poza nogą i Żelaznym batem, w porządku?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Sob Maj 02, 2020 9:57 am

Edmund bardzo zręcznie wybrnął z zagwozdki gdzie usadzić Theoderica poprzez skuteczne zniechęcenie go do zajmowania jego własnego miejsca. Faktycznie, Lord Przeprawy nie miałby żadnej przyjemności w tym by zająć miejsce obok Żelaznego grabieżcy. Nie chodziło nawet o zażyłości historii najnowszej, czy o krzywdy wyrządzone Freyom przez najeźdźców. Wystarczyły same ich obyczaje, które urągały wszelkim standardom dobrze wychowanego człowieka.
- A kto darzy. Chyba tylko oni sami - skwitował uwagę Brackena o jego stosunku do Żelaznych Ludzi, wzruszając przy okazji ramionami jakby powiedział najoczywistszą oczywistość. Nie miał zamiaru kryć do nich swojej niechęci przed innymi Dorzeczanami, akurat wśród jego rodaków mogło mu to tylko przysporzyć sympatii. Jeśli Bracken będzie chciał obrócić przeciwko Freyowi Żelaznych Ludzi, to i tak im po prostu o Freyu nakłamie i wsadzi w jego usta znacznie gorsze słowa, nawet jakby Theoderic ich nigdy nie powiedział. Gdy Edmund polecił mu iść za sobą, pokuśtykał za nim i czekał cierpliwie aż zostanie mu przyszykowane miejsce. W międzyczasie przyjął od gospodarza kielich wina i uczynił wspomniany wcześniej toast.

Zdziwiła go trochę informacja, jaką Bracken przekazał mu odnośnie Tully'ego. Czy Pstrąg miał rzeczywiste powody do aż takiej podejrzliwości? Wtedy by zapewne po prostu nie przyjeżdżał. A może po prostu chciał pokazać że nie ufa gospodarzom i nie pała do nich sympatią? Jeśli miała być to tylko taka demonstracja, to Frey niezbyt ją rozumiał - po co pokazywać swoim potencjalnym wrogom, że jest się ich własnym potencjalnym wrogiem, a tym samym mnożyć ostrza sztyletów skierowane przeciwko sobie.
- Niespokojne czasy, to i ludzie niespokojni   - skwitował sentencjonalnie - Albo rzeknę inaczej. Mój świętej pamięci pan ojciec złorzeczył każdemu kto się mu naprzykrzył taką oto maksymą: obyś w ciekawych czasach żył. Obawiam się, panie Bracken, że żyjemy w bardzo ciekawych czasach dla naszej ojczyzny - i tak zakończyła się ich dyskusja o niezbyt dworskim zachowaniu Tully'ego. Theoderic obiecał sobie, że wybada tę sprawę, może wydobędzie coś z kuzynki lub nawet samego Tully'ego... No bo co jeśli faktycznie miał powody do takiej podejrzliwości?
- Tak, to córka mojego wuja, lorda Mallistera - odpowiedział krótko na pierwsze pytanie Edmunda, po czym to przystąpił do odpowiedzi na resztę dociekań, zapewne po części zwykłych uprzejmości, a po części wydobywających informacje. Wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy z tego, jak wiele ciekawych rzeczy można usłyszeć mimochodem i podczas pozornie banalnych rozmów... - Stary nie jestem, to i noga mnie nie łupie na deszcze i burze, ale na pewno nie odczuwam komfortu gdy jadę konno. Tak więc panie Bracken, uważaj na polowaniach, zwłaszcza póki obie nogi masz sprawne, a więc wiele do stracenia - to nie miała być oczywiście groźba, raczej taka dowcipna uwaga - A na północy... Cóż, jak sam waść zauważyłeś nie przelewa się zanadto, ale też nie ma tragedii. Bagienne diabły z Przesmyku siedzą wyjątkowo cicho i dość dawno nie podgryzali moich granicznych wsi. Chociaż może szkoda... Nie obraziłbym się gdyby tak natrafili akurat na poborcę podatków - uśmiechnął się i do głowy zaświtała mu w sumie myśl, którą może kiedyś uda się wprowadzić w życie - Pozwól waść, że odwdzięczę się tą uprzejmą ciekawością i zapytam o to samo. Wiem, że jest na tyle dobrze, by zorganizować ucztę, ale wybacz panie, przypadkowo usłyszałem też o jakichś "problemach", z których zwierzaliście się swojemu bratankowi przy naszym spotkaniu.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Sob Maj 02, 2020 12:08 pm

Edmund skwitował słowa o maksymie pana ojca Theoderica tylko uśmiechem. Tak, w bardzo ciekawych... Szczególnie wobec zbliżającej się wojny z Ziemiami Burzy, prędzej czy później. Wojna... Sam był ciekaw co z tego wyniknie. Sukces Durrandonów byłby mu na pewno na rękę, ale... Jeszcze w Dorzeczu gotowi coś odwalić. No właśnie.
- Widzisz Panie, rzecz jedna rzecz to być niespokojnym człowiekiem, a inna przyjeżdżać w gości i obrażać gospodarza, który w dobrej wierze ludzi zaprosił. Ale nic to, i głupi ludzie czasem się trafią.
Wspomnienie zaś o nodze i polowaniach skwitował tylko dziwnym grymasem twarzy.
- Niestety nie grozi mi to, bo nie przepadam raczej za polowaniami, bo pieniądze z tego żadne. Wolę pojeździć po świecie, czy karczmy dojrzeć swojej, o!
Na słowa zaś o poborcy parsknął szczerze i donośnie.
- Prędzej czy później by przysłali. Więc i pożytek był z tego żaden - odpowiedział i zaśmiał się ponownie.
I tak więc doszli do wrażliwego tematu. Edmund przez chwilę milczał. Żałował, że nie ukrył tego lepiej. A chodź szkoda była z tego niewielka, bo i tak zaraz miał się każdy o nich dowiedzieć, to źle wróżyło to na przyszłość. Dyskrecja w interesach winna być podstawą.
- Widzisz Panie, powiedziałbym z chęcią o tych problemach, ale i tak zaraz każdy się o nich dowie. Bo i to szeptałem memu bratankowi, by je publicznie przedstawił. Widzisz, ucztę tą zebrałem co prawda w innym celu, choć także nie tylko towarzyskim, to w międzyczasie doszło do na tyle ważnego wydarzenia, że nie sposób ich ukrywać. Ale, jak mówiłem, lepiej żeby naoczny świadek opowiedział o nich, bo ja słyszałem też tylko relację. - Skinął głową. Przy okazji jednak, by podtrzymać rozmowę, postanowił ciągnąć temat. Czas był, żeby uchylić rąbka tajemnicy, skoro i tak rozmawiali już bez podsłuchu Żelaznego. - Co zaś do drugiej sprawy... Widzisz Panie, z natury jestem kupcem i mi tylko interesy w głowie. Toć pomyślałem, że jeszcze nigdy się dobru wspólnemu nie przysłużyłem, a pewno by warto. Wspólne inwestycje na pewno przyniosłyby nam większe korzyści niż pojedyncze... Stąd więc z lordem Harrowayem utkaliśmy dwa plany. Pierwszy, czysto biznesowy, to złożenie się i inwestycje w odległym, ale bezpiecznym Essos - tamtejsze banki, być może kompanie handlowe... Drugi zaś, mój do tego i bardziej mi przychylny, to inwestycje u siebie. Można porównać to do banku, wspólnego, dla wszystkich lordów Dorzecza. A pożyczki wędrowałyby do mniejszych lordów, którzy tych pieniędzy, w przeciwieństwie do nas, nie mają; a okupacja Żelaznych jest im jeszcze bardziej dokuczliwa. Widzisz Panie, wychodzę bowiem z założenia, że pracujemy poniekąd na wspólne dobro - jak ziemie jednego są bogatsze i więcej kupców zajedzie, to i obok może przy okazji zajechać. Stąd pomysł, by drobnymi, ale powszechnymi inwestycjami, trochę podnieść nas z ruiny... No i dorobić się przy okazji, o tak. I sądzę że szczególnie handel w Bliźniakach zyskał na tym niezmiernie... - Rzucił mu wyzywający uśmiech. - No, w każdym razie myślałem o skromnej kwocie tysiąca monet na głowę. Razem byśmy z tego niezłą sumę zebrali i mogli już nieźle zadziałać, a po kieszeni nikt by nie odczuł. Jak Żelaznych upijemy, to porozmawiamy wreszcie w szerszym gronie, ale do tego czasu... Co sądzisz mój Panie?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Nie Maj 03, 2020 11:39 am

Pokiwał głową ze zrozumieniem, gdy Edmund wyrażał swoje oburzenie zachowaniem Tully'ego, które niezależnie od jego pierwotnych intencji nie było z żadnej strony eleganckie. Uśmiechnął się tylko lekko, gdy Bracken skwitował że trafiają się i głupcy. Widać Lord Pstrąg nie zdążył jeszcze poprawić negatywnego wrażenia jakie wywarł na gospodarzach, albo w ogóle nie starał się tego zrobić.
- Widzę, w waszmości duch ze wszech miar pragmatyczny. Pochwalam, albowiem i ja nie trawię marnowania swego czasu na błahostki, choć jestem też zdania że zdrowo jest mieć odskocznię od obowiązków. Chociażby dla odświeżenia umysłu i zachowania formy ciała, wszak jak to mówią, w zdrowym ciele, i duch jest zdrowy. No i nigdy nie ukrywałem satysfakcji z tego, jak udało mi się odchować moje poczciwe psy gończe - uśmiechnął się, choć smutniej, bowiem od czasu swojego urazu już nie mógł pełnić bardziej aktywnej roli na polowaniach, a było to jego z nielicznych zainteresowań osładzających życie pełne obowiązków. Cóż, może to jednak i dobrze? Dyskutując i zadając się z takimi pragmatykami jak Bracken, który najwyraźniej każdą sekundę swojego życia przeznaczał na coś, co przynosi mu konkretną korzyść, należało mieć się na baczności narzucić stosowną dyscyplinę działania.
Edmund przeszedł zresztą do konkretów. Pytanie o problemy zbył, choć jak się okazało tylko po to by zakomunikować, że będą one poruszone publicznie. Theoderic będzie musiał więc poczekać, aby zaspokoić swoją ciekawość. Cóż to mogło być, skoro miało zostać podane do publicznej wiadomości i do tego w obecności Żelaznych najeźdźców? Ha, paradoksalnie jego zainteresowanie tylko wzrosło. Nie myślał jednak już o tym, gdyż to co Bracken mówił dalej było nawet ciekawsze. Słuchał uważnie i nie przerywał, choć rozglądał się czy nie ktoś postronny nie zbliża się zanadto do nich, nadstawiając przy tym ucha.  Frey oczywiście nie wierzył w żadne tam "dobro wspólne" i braterską pomoc, których to wizje roztaczał jego gospodarz, a przynajmniej nie w to że były one głównym celem tak szeroko zakrojonych planów. Z jego twarzy zniknął już sympatyczny uśmiech i zupełna swoboda, zastąpione przez zupełną powagę oblicza i skupienie. Przeszli wszak w końcu do pierwszych rozmów o głównym powodzie przybycia Lorda Przeprawy do Kamiennego Żywopłotu i zapewne organizacji tej uczty.

Dalekie to ziemie, Essos i miasta wschodu, a ludzie przebiegli i obyci w sztuce pomnażania majątku. Theoderic słyszał, że tamtejsi kupcy i bankierzy, jak nikt inny wiedzieli w co ulokować pieniądze zainwestowane przez mocodawcę... i przy okazji wycisnąć z tego jeszcze więcej dla siebie, często bez jego wiedzy. Dlatego Frey nie był przekonany co do inwestowania daleko za morzami, gdzie jego pieniędze może były bezpieczne do łap Żelaznych ludzi, ale jednocześnie również poza jego zasięgiem w razie jakby coś poszło nie tak. Zwłaszcza, że to zapewne nie kto inny jak Bracken miałby być pośrednikiem w tychże umowach między nimi, a gildiami córek Valyrii, a to ustawiało go w bardzo korzystnym położeniu. Zdecydował się jednak nie mówić wprost "nie". Należało to bowiem jeszcze dogłębnie przemyśleć, rozważyć potencjalne zyski i straty, oszacować ryzyko... Nie chciał wszak wypaść z głównego obiegu w interesach ze swoimi sąsiadami, a więc i z obiegu informacji, która zawsze była na wagę złota.
Co tyczyło się drugiej części planu, Frey nie miał już podobnych obiekcji. Mało tego, zgadzał się z nią w całej rozciągłości. Jeżeli nie zadbają o rozwój swoich ziem, to w Dorzeczu nigdy nie będzie lepiej i już na zawsze rzeczni lordowie będą tylko i wyłącznie poddanymi króla ze stolicą daleko stąd. Silna gospodarka była podstawą wszelakich innych przedsięwzięć.
- Cieszy mnie, że ktoś myśli też o tym, a nie tylko i wyłącznie o prowadzeniu w bój kolorowych sztandarów. Myślę, drogi panie, że z chęcią dołączę do rozmów w mniejszym i bardziej szacownym gremium - mówiąc to wyraził gotowość do dalszych interesów, na razie niewiele więcej wszak wiedział niż tylko ogólny plan i głupotą było plątać się od razu w konkretne deklaracje - Kto wie, może mój wuj też będzie zainteresowany - miał na myśli oczywiście lorda Mallistera, z którym łączyły go bliskie relacje i który był jedynym lordem Dorzecza, z którym Frey utrzymywał zażyłe kontakty przez ostatnie dziesięć lat.
- Ale o tym zdążymy porozmawiać. Tak z ciekawości... Czy wasi szacowni goście z wysp przynieśli jakieś ciekawe wieści z królewskiego "dworu"? - zagaił, zmieniając przy okazji temat, by przypadkiem Bracken nie zaczął naciskać na jakiekolwiek konkretne deklaracje. Słowo dwór powiedział z oczywistą pogardą, bo gdzie tam Harwyn mógł mówić o jakimkolwiek dworze, wszak majestatu u niego za grosz i był tylko watażką łupieżców, których nieszczęście przygnało do wiecznie skłóconego Dorzecza.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Nie Maj 03, 2020 8:40 pm

Edmund kiwnął głową.
- Pragmatyczny? Być może. Choć może to i raczej kwestia zainteresowań... - stwierdził. - Porozmawiać też lubię, a i spacer dobry nigdy nie zaszkodzi dla odświeżenia. Tylko fenomenu polowań nigdy zrozumieć nie mogłem - stwierdził. Uśmiechnął się. - Choć satysfakcja na pewno jest przednia. Wasze psy, choć nie widziałem ich nigdy, to wierzę, że są całkiem sprawne.
Popił winem.

- Nigdy nie przepadałem za wojowaniem, w przeciwieństwie do mojego starszego brata. Jakimś cudem to ja dziś skończyłem lepiej, więc może jednak miałem rację? - Zaśmiał się. - Na pewno do tego wrócimy. A jeśli Twój wuj, lord Mallister jak sądzę?, dołoży się, to tym lepiej. Im więcej nas, tym lepszy efekt. - Ponownie obdarzył go uśmiechem. - Obawiam się, że nic ciekawego. O, widzę, że miejsce już gotowe.
Służący przygotowali wreszcie miejsce dla Theoderica. Krzesło, naczynia, kubek - wszystko było już na swoim miejscu, koło szacownych Goodbrooków. Sam Edmund również miał swoje zajęcia - zaraz Amos powinien przyprowadzić świadków i począć opowiadać o ataku bandytów Blackwoodów.
- W każdym razie dziękuję za rozmowę, mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli przyjemność tego wieczora zamienić parę słów. I być może jeszcze kiedyś się spotkać... w mniej ciekawych czasach.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Nie Maj 03, 2020 9:15 pm

Okazało się, że Żelaźni nie przynieśli żadnych ciekawych wieści, a przynajmniej żadnych z takich którymi Bracken miał zamiar się podzielić. W międzyczasie jak trwała ich gadka-szmatka, podczas której wzajemnie się sondowali, służący zdążyli uwinąć się z przygotowaniem miejsca dla Theoderica. Wtedy też wypili jeszcze jeden wspólny toast i tymczasowo pożegnali się. Lord Przeprawy zerknął za Edmundem jeszcze raz, stwierdzając że prawdopodobnie trzeba mieć go bardziej na oku niż samego lorda Brackena, który mimo szram na twarzy wyglądał na raczej mało zahartowanego młodzieniaszka - dzieliło ich jeszcze tych parę kluczowych lat dla rozwoju dojrzałej osobowości. Chociaż Frey mógł się mylić, prawdopodobnie dalsze chwile jego wizyty w Kamiennym Żywopłocie ujawnią prawdziwość (lub nie) jego przeczuć.

Tymczasem zajął swoje miejsce i starał się wciągnąć w biesiadę, starając się sprawiać wrażenie uprzejmej i lekko wygadanej duszy towarzystwa, która przyszła tu się bawić, a nie politykować. W rzeczywistości chciał poznać się na ludziach na uczcie obecnych. Po rozmowie z Goodbrookiem (lub nieskutecznych próbach inicjacji takowej, jeżeli ten drugi by nie chciał), Frey starał się nawet krążyć po sali na tyle na ile pozwalała mu noga oraz intensywność zabawy, zagadywać uprzednio obserwowane osoby i badać czy wnioski z obserwacji ich zachowań pokrywały się z tym, co udało mu się wydobyć z rozmową, prowokować do wynurzeń swoim pozornie wylewnym stylem bycia i czasem nawet samemu podburzyć jakąś plotkę. Oczywiście nie chodziło tu o żadne wielkie tajemnice, ale chciał dowiedzieć się co nieco, chociażby o temperamencie i osobowości ludzi, z którymi być może przyjdzie mu robić interesy, w swoich towarzyskich podbojach skupiał się bowiem na możnych podobnych mu majątkiem i statusem. Starał się trzymać z daleka od Żelaznych ludzi, zwłaszcza jeśli byliby coraz bardziej poruszeni i niespokojni. Jeżeli przemowa Amosa Brackena miała trwać w trakcie rozmowy Freya z kimś, nie omieszkał patrzeć na reakcję rozmówcy i innych lordów. Pewnie niewielu ludzi było tu ściśle dla zabawy, ale Lord Przeprawy miał zamiar bawić się najmniej z nich, aby odnieść bardziej wymierne korzyści - informacje i wiedzę.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Maj 05, 2020 2:12 am

- Miewają się znakomicie, dziękuję za troskę - odpowiedział lord Vance. Przy okazji podrapał się po głowie w taki sposób jakby miał coś ukryte we włosach, ale jednocześnie po kilku uderzeniach serca zmienił zdanie i nie próbował już tego wyciągnąć, tylko zwyczajnie się drapał.
- Przybyć do Riverrun mógłbym... Tylko czy nie będzie tam żelaznych ludzi? - zapytał szybko i cichszym niż wcześniej głosem. - Nie spodziewałem się, że tu na uczcie ich spotkać, a to bardzo niefortunne, bo przecież żelaźni są źródłem wszystkich naszych nieszczęść, czyli to niefortunny omen - powiedział naprędce, choć nie miało to zbyt wiele sensu.

- Chciałbym coś ogłosić - rzekł lor Amos Bracken w pewnym momencie uczty po tym jak kilkukrotnie uderzył kielichem w stół dla uzyskania uwagi i wstał. - Nie tak dawno temu pewna zbrojna banda najechała moje ziemie i spaliła kilka wiosek zanim zdołałem ich dopaść. Jak memu katu udało się od nich dowiedzieć, była to zbrojna banda najęta przez lorda Blackwooda - powiedział, a jego słowa poniosły się echem w ciszy jaka się teraz utrzymywała. - Wprowadzić świadków - rozkazał i w chwilę później kilkunastu prostych ludzi weszło do sali, by stanąć na podwyższeniu, z pokorą pochylając głowy.
- Przybyli ciemną nocą - powiedział jakiś mężczyzna, który wystąpił przed szereg. - Rzucili pochodnie na strzechy naszych domów i mordowali każdego kto im się pod rękę nawinął, a kobiety gwałcili. Ja żem jeno zdołał uciec i od razu żem popędził do lorda na zamek powiedzieć co zaszło - przedstawił sprawę.
- O konie im się rozchodziło - dopowiedziała jakaś staruszka. - Ale do gwałtu i mordu to pierwsi. W stodole wszystkich z wioski zamknęli i podpalili, a potem śmiali się jak ludzie krzyczeli - zawodziła.
- Mojej mamie odcięli kawałek ręki, posypali solą i się nią zajadali - powiedziała zapłakana dziewczynka. Takich relacji było wiele, a przedstawienie ich wszystkich zajęło kwadrans.
- He, ciekawe czemu nikt królowi nie powiedział, że to Blackwood za tym stoi - mruknął do siebie z rozbawieniem Stan Cradd, siedzący tuż obok starszego Brackena.
- Cóż za nicpoń z tego Blackwooda! - zawołał lord Vance.
Wtem do Edmunda podszedł jakiś sługa, który delikatnie dotknął go w ramię celem zwrócenia na siebie uwagi i pochylił się, by powiedzieć mu coś na ucho.
- P-panie - wyjąkał. - Żelaźni ludzie wleźli do fosy. Ścigają się kto pierwszy opłynie zamek dookoła - zameldował posłusznie.

Night King
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Wto Maj 05, 2020 10:33 am

Edmund zdążył usiąść i spokojnie zaczekać jeszcze na wystąpienie Amosa. Wbrew jego nadziejom, nie było ono ani płomienne, ani szczególnie przekonujące. Świadkowie zrobili trochę więcej i, choć niektóre opowieści były na pewno przesadzone (szczególnie z jedzeniem dłoni, na które Edmund mimowolnie zachichotał), to nie mogło być wątpliwości, że coś było na rzeczy.
Wypowiedzi Stanna komentować nie zamierzał, bo i nie miałoby to większego sensu. Chciał coś powiedzieć, gdy...
Przyszedł służący z wieściami o Żelaznych.
- Doskonale... - odpowiedział. - Niech pływają. Jak wyjdą, zanieście im coś do wytarcia żeby się nie przeziębili; no i alkohol i jadło, żeby od razu się posilili. - Po wszystkim dodał zaś jeszcze szeptem, żeby nikt (a w szczególności Stann) nie usłyszał: - Najcięższe, rzecz jasna. - I dodał jeszcze: - Ogłoście, że kto pierwszy przepłynie dwadzieścia okrążeń wokół fosy bez zatrzymania rzecz jasna, zostanie ogłoszony mistrzem dzisiejszej uczty. Po chwili zaś rozejrzał się i, nie dostrzegając lorda Axela, uniósł brew i spytał już trochę głośniej: - A gdzie lord Tully?
Tak czy inaczej, otrzymawszy taką lub inną odpowiedź, nadszedł czas wypowiedzieć się w kwestii bandytów. Po wypowiedzi swojego bratanka wstał, uderzył kielichem, by zwrócić na siebie uwagę, i przemówił:
- Panowie, panie, szanowni lordowie, bratanku, Stannie... - skinął głową w kierunku Cradda. - Aby uznać, że stoi za tym Blackwood, potrzeba by pewnie o wiele mocniejszych dowodów. Nie ulega jednak wątpliwości - co potwierdzili świadkowie i co, jestem pewien, można zobaczyć na wszelki sposób, jadąc tylko na miejsce zbrodni - do ataku doszło. I to do ataku z wyjątkową brutalnością. Sprawa nie może zostać nierozwiązana, bo tylko patrzeć, jak zachęciłoby to kolejnych do plądrowania naszych ziem. Naszych, bo jeśli bandyci wyczują słabość w Dorzeczu, to na pewno nie zatrzymają się tylko na Kamiennym Żywopłocie. A nie każdy poradzi sobie z nimi, tak dobrze jak mój bratanek; szczególnie zaś należy brać uwagę na mniejszych lordów. - Obejrzał się po sali, monitorując reakcję wszystkich. Choć ważniejsze będą głosy lordów, to badał też oblicze Stanna. - Apeluję więc o zwiększenie bezpieczeństwa naszych ziem i zwiększenie patroli - dla własnego bezpieczeństwa. Chciałbym też oczyścić imię naszych dobrych braci Blackwoodów, bo nie wierzę w pełni, by on mógł za tym stać. I aby nikt i nic nie rzucało już na nich cień wątpliwości, chciałbym żeby zostało przeprowadzone odpowiednie dochodzenie.
Skończył.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Wto Maj 05, 2020 8:52 pm

Theodericowi nie było dane "zabawić się" przed przemową Amosa, która zaczęła się praktycznie od razu jak tylko starszy Bracken odszedł na swoje miejsce. Cóż mógł więc zrobić? Usiadł na swoim miejscu z kielichem wina i słuchał, od czasu do czasu zagryzając winogronkiem. Wstęp był przykrótki i treściwy, co w oczach lorda Freya było zaletą, niezbyt lubił bowiem nad wyraz płomienne przemowy. Gdy tylko w wypowiedzi pana Kamiennego Żywopłotu pojawiło się magiczne, czy też z punktu widzenia gospodarza przeklęte, słowo "Blackwood", Frey uśmiechnął się tylko delikatnie. Te dwa rody nigdy chyba nie spoczną ze swoimi swarami, nawet przed obliczem barbarzyńskich okupantów. On sam słyszał też po drodze o niedawnych atakach i nawet mijał jedną spopieloną wieś, nie przyszło mu do głowy jednak że to właśnie ten temat Brackenowie chcą poruszyć na uczcie. Cóż, jakie przedstawienie odbyło się przed nimi to widział każdy. Amos przemawiał krótko i treściwie, po nim Edmund wyraził się poważnie i z troską, w którą Lord Przeprawy nawet by mógł uwierzyć, gdyby jego rodzina dziesięć lat temu nie wpuściła do Dorzecza znacznie gorszych i liczniejszych bandytów… Zdecydował się samemu zabrać głos w tej sprawie. Jego dziesięć lat politycznej izolacji właśnie dobiegało końca.

Jeżeli więc nikt go nie uprzedził, tym razem to lord Frey zastukał kielichem w stół po czym powoli podniósł się na równe nogi, pomagając sobie laską.
- Szacowny gospodarzu, szanowni goście - zwięźle pozdrowił wszystkich, skłaniając głowę w geście pozdrowienia dla całej sali - Pozwolę sobie zabrać głos. Zapewne wszyscy z jednakowym wzburzeniem słuchaliśmy relacji poszkodowanych nieszczęśników. Jaką bestią bowiem trzeba być, by prześladować niewinnych? Jeżeli faktycznie za atakami stoi lord Blackwood, to jest to nic innego jak złamanie królewskiego pokoju i zbrodnia za którą powinien on ponieść zasłużoną karę, ażeby nikt inny nie ośmielił się tak postępować przeciwko sąsiadowi i rodakowi. Cóż jednak jeśli jest on niewinny? Z opowieści poszkodowanych nie wynika sprawca ich nieszczęść, a wszak zbrodniarz poddany torturom powie wszystko, co tylko kat lub jego zwierzchnik chcą usłyszeć, byleby wykaraskać się od cierpień. Wybacz mi śmiałe dociekania drogi lordzie, nie wątpię w twoją prawdomówność, wszak jednak zwady między Kamiennym Żywopłotem i Raventree Hall trwają od tysięcy lat i każdy jest ich świadom. Kto wie czy nie posłużył się nimi jeden z tych zbrodniarzy by wykpić się od śmierci w mękach na rzecz szybkiej sprawiedliwości? Przychylam się więc tym bardziej do wniosku waszego stryja. Niech zostanie przeprowadzone dochodzenie, wnikliwe i dogłębne, jako że w historii nawet i mniejsze spory doprowadzały do wojny domowej i wzajemnego rozlewu krwi. Proponuję by więźniowie zostali ponownie przesłuchani w obecności trybunału w skład którego mieliby wejść osoby delegowane przez Jego Wysokość króla Harwyna, jak i jednego lub dwóch spośród nas, lordów Dorzecza, niezaangażowanych osobiście w spór. Trybunał nadzorowałby też przebieg reszty dochodzenia i przedstawił jego wynik Jego Królewskiej Mości, by ten mógł uczynić zadość sprawiedliwości w swoim osądzie. O całej sprawie powinien zostać oczywiście poinformowany lord Blackwood, jako że dopóki jego wina nie pozostaje udowodniona jednoznacznie, należy domniemywać o braku jego udziału w tej zbrodni, a jego udział w procesie jest nieodzowny jako jednej ze stron - podczas całej tej przemowy Frey starał się obserwować też reakcje gości, Żelaznych Ludzi, w końcu samych Brackenów. Sam nie wierzył zresztą co mówił, ale w obecności Żelaznych nie miał innego wyjścia, jak tylko wyrażać się o tym obmierzłym okupancie w samych superlatywach. Nie chciał jednak też doprowadzić do rozlewu krwi między Brackenami i Blackwoodami, bowiem konflikty między nimi zawsze dzieliły całe Dorzecze. Dlatego też należało ich jak najprędzej wykluczyć z aktywnej roli w dochodzeniu - Słusznie też zauważono, że być może nie jest to ostatni wybryk bandytów i musimy mieć się na baczności oraz uważnie pilnować swoich traktów oraz naszych poddanych. Zwłaszcza jeśli nie był to jednorazowy incydent z udziałem lepiej zorganizowanej, ale jednak pojedynczej szajki, a zagon obcych żołdaków lub najmitów mających doprowadzić do waśni, wzajemnych oskarżeń i sporów pośród nas. Cóż, to chyba wszystko o co chciałem zwrócić się ze swojej strony, mości lordowie. Dziękuję za uwagę - zakończył znowu specjalnie dla Żelaznych, by jeszcze dalej podkreślić, że może było to dzieło strony trzeciej. Przynajmniej taką nadzieję miał Frey, który nie miał ochoty obserwować Dorzecza rozdzieranego po raz kolejny. Zaś jeżeli faktycznie zrobił to Blackwood, to niech piekło pochłonie jego i jego błahą wróżdę. Po swojej wypowiedzi usiadł, napił się wina by nawilżyć wyschnięte przemową gardło i czekał reakcji sali.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Wto Maj 05, 2020 10:37 pm

Mariya uśmiechnęła się lekko na słowa Lorda i skinęła głową, co do tej hołoty nie musiał się martwić, ona by w życiu nie pozwoliła na to, by jej małżonek sprowadził do zamku świnie. Chociaż nie...świnia to czyste zwierze a oni...cóż, dużo nie trzeba mówić, wystarczy spojrzeć nań jak się zachowują.
- Zapewniam Lordzie, że ta hołota nie pojawi się na zamku. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania jakie tutaj reprezentują...
Urwała z lekkim uśmiechem.
- Zapraszam zatem, może uda się ustalić jakieś sojusze rodzinne, może coś więcej? Tak czy inaczej, mile będzie gościć Was Lordzie z rodziną w Riverrun.
Dodała z lekkim uśmiechem i już miała zamiar coś dodać gdy usłyszała uderzenie kielicha o stół. Uniosła wzrok przenosząc nań wzrok, nie omieszkała przerzucić wzroku na swego kuzyna, którego niestety nie poznała.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 10, 2020 3:38 am

Vance zdążył przytaknąć słowom Mariyi, ale odpowiedzieć już nic, gdyż zaczął się spektakl ze świadkami napadów.

- Wedle rozkazu, panie - odpowiedział sługa Edmundowi i poszedł wykonać polecenia.
- Ostatnim razem widziałem go jak wychodził prędko z sali, jakąś godzinę temu - powiedział jeden ze znajdujących się nieopodal rycerzy, który to usłyszał nieco głośniejsze pytanie Brackena o Axela Tully. Z kolei podczas swej przemowy Edmund mógł dostrzec, iż Stan ma dosyć rozbawioną minę, przyprawioną kuflem piwa w ręku. Pierwszym człowiekiem jaki zdążył po nim zabrać głos był lord Theoderic Frey, pan Przeprawy. Mowa była iście porywająca, jednakże lord Amos Bracken musiał ostudzić ten zapał.
- Więźniów nie można ponownie przesłuchać - rzucił neutralnym tonem. - Gdyż sprawiedliwość została im już wymierzona. Wszyscy zostali powieszeni - oznajmił. Wśród gości nieco zawrzało, zaczęły się rozmowy.
- U nas na Wyspach kapłani Utopionego są w stanie przywrócić do życia tych, którzy się utopili. Heh, ciekawe czy ktoś tutaj zna podobne sztuczki z powieszonymi - zażartował sobie Cradd na tyle głośno, by usłyszało go całe podwyższenie. Amos rzucił mu gniewne spojrzenie.
- Niechybnie nie mogli to być ludzie Blackwooda - wypalił nagle lord Vance, zabierając głos. - Przecież gdyby szli od niego, to przechodziliby nieopodal Fairmarket, a wtedy ludzie króla patrolujący te ziemie by ich złapali. Lord Frey ma rację, z pewnością powiedzieli to, co kat chciał usłyszeć - powiedział, wprawiając w lekką konsternację tych, którzy już coś o nim wiedzieli.
- Być może by tak było - rzekł Stan, nie rozjaśniając sprawy ani trochę.
- W której części ziem leżały spalone wioski? - zadał pytanie lord Vance ze Spoczynku Wędrowca. Prostaczkowie uprzednio wciągnięci w sam środek tego wydarzenia spuścili głowy. Widać to wszystko ich przytłaczało. Lord Amos miał minę jakby się zastanawiał.

Night King
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 10, 2020 10:09 pm

Rozmowy trwały w najlepsze, ale w pewnym momencie do zamku przybył pewien rycerz. Obserwując zmagania pływackie Żelaznych, przedstawił się strażnikom jako Ser Blane Czarny, pochodzący z Zachodu. Miał on pilną sprawę do lorda, a z racji, że był on całkiem znanych wojownikiem, nawet tutaj w Dorzeczu, wpuszczono go, wcześniej przydzielając mu przewodnika, a w zasadzie osobę, mającą zadbać, żeby ten niczego nie popsuł. Wkrótce pojawił się w Wielkiej Sali i stanął gdzieś z boku, chcąc pozwolić lordom skończyć rozmowę. Ubrany w czarną zbroję z herbem rycerskim na piersi; dwoma krukami walczącymi o jabłko. Postury był wielkiej, choć pod pancerzem nie widać było jego potężnych mięśni, dających mu wielką siłę, z której był znany. W końcu, gdy możni przestali mówić o tak ważkich sprawach, wystąpił przed szereg i stanął na środku sali.
- Lordzie Amosie. Nazywam się Blane Raven, pochodzę z Zachodu. Podczas swych wojaży, usłyszałem o Twych dzielnych wyczynach. W związku z tym chciałbym być świadkiem i czynnym uczestnikiem Twych dokonań, Panie. - powiedział dumnie, po czym zgiął kolano i wyjął miecz, wystawiając go rękojeścią w stronę lorda. - Pragnę poprzysiąc Ci wierność, Lordzie i pomagać Ci w Twych trudnościach.

Will (los)
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Pon Maj 11, 2020 8:58 am


Powieszeni? Wszyscy? Cóż za... niefortunnie komfortowa sytuacja dla Brackena - teraz wszak zbrodniarze nie powiedzą nic, czego on NIE CHCIAŁBY usłyszeć. Frey skrzywił się lekko słysząc to, nie był w stanie się przed tym powstrzymać. Jego podejrzenia co do kombinatorstwa Brackenów właśnie wzrosły, ale głosu już nie zabrał. Swój cel osiągnął. Ziarno wątpliwości w opowieściach gospodarzy zostało przez niego zasiane i nawet ta pierdoła Vance publicznie zgodził się z nim, choć zapewne miał w tym swoje własne cele. Nic to, najważniejsze żeby znowu nie rozpętała się otwarta wróżda między Blackwoodem a Brackenem. Ich przynajmniej formalna zgoda była potrzebna, by odbudować Dorzecze, niezależnie pod czyim berłem by się znajdowało. Lord Przeprawy i Lord Wayfarer's Rest byli w zasadzie jedynymi osobami poza gospodarzami, które zdecydowały się zabrać jakikolwiek głos w sprawie. Vance poczuł zresztą wiatr w żaglach, bo tym razem to on zadał kolejne konkretne pytania, na które Frey też w sumie chciałby usłyszeć odpowiedź. Sam Lord Przeprawy jak na razie nie drążył już nic, a tylko obserwował salę i zwłaszcza reakcję Edmunda Brackena. Ciekawe czy będzie wyglądał na zadowolonego oddaleniem podejrzeń od Blackwooda, do czego to sam zresztą udawał że dąży - w co Frey oczywiście nie za bardzo wierzył. Mógł się mylić i chciał się mylić, ale miał dziwne przeczucie że ten mężczyzna coś kombinował. Na rycerza, który zabrał głos nawet nie zwrócił głębszej uwagi. Szczęściarz z tego Brackena. Rozbił jedną bandę łotrów, do czego był zresztą zobowiązany jako lord swoich ziem, a już opiewają jego... dokonania? A może było to ukartowane przedstawienie, by poprzez publiczne zaprzysiężenie służby jakiegoś znanego rycerza (którzy również łasi są na złoto wbrew temu co mówią), wzmocnić wcześniejszy przekaz i dodać lordowi prestiżu w oczach innych? Nie było nawet jak tego udowodnić, ani nie istniała taka potrzeba, w każdym razie na Freyu nie zrobiło to żadnego wrażenia.

Jeżeli nie toczyły się dalej żadne dyskusje, zamierzał wziąć swój aktywny udział w samej uczcie, próbując wprowadzić w życie swój wcześniejszy plan i dodatkowo zebrać plon z ziaren które sam zasiał. Chciał poznać znaczących ludzi, a przy okazji sprawdzić czy dalej był w stanie dobrze oceniać ich osobowość i zamiary na podstawie wcześniejszej obserwacji. Obserwował, czasem subtelnie wypytywał innych, a potem sam podchodził i rozmawiał, nie stroniąc od licznych pytań, mających pokazać mu charakter aktualnego rozmówcy.
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Pon Maj 11, 2020 1:51 pm

Gdy uszu Edmunda doszły wieści o losach Axela, spochmurniał nieco na twarzy. Kto mógł wiedzieć, gdzie zniknął? Czy nie robi czegoś głupiego, za bardzo napojony winem? Przecież, gdyby była to jakaś błaha sprawa, to nie zniknąłby na ponad godzinę, jak mówił rycerz. Tedy Edmund zwrócił się do jednego ze służących.
- Sprawdźcie, czy lorda Axela nie zmorzył sen, byleby go nie budzić. Jeśli nie, to przeszukajcie zamek i znajdźcie go - rozkazał, po czym dopiero wrócił do kwestii bandytów.
Lord Frey miał na myśli dokładnie to, co Edmund. Odpowiedni sąd, który zbadałby sprawę, przesłuchał świadków i samego Blackwooda. Lord Vance zaczął zaś wystawiać trochę wątpliwe tezy. Choć nie znał się na kwestiach militarnych, to zdawać by się mogło, że na ziemiach Amosa czy Blackwooda te patrole króla pojawiałyby się rzadziej... Na razie jednak nie było sensu odpowiadać, skoro nawet nie miał pojęcia skąd bandyci przyszli i które wioski splądrowali. Dopiero po chwili odniósł się do propozycji Vance'a i Freya.
- Na pewno pozwala nam to wierzyć, że nasz dobry brat z Raventree Hall nie ma z tym nic wspólnego  - odpowiedział. - Tym bardziej jednak uważam, że ktoś powinien przebadać, kto za tym stoi, o ile ktokolwiek. Bo jeśli ktoś specjalnie sieje chaos, to wszyscy będziemy za to płacić - stwierdził. - Zgadzam się z lordem Freyem, żeby któryś z postronnych lordów zajął się nadzorowaniem tego dochodzenia  i złożył później raport naszemu królowi. - skinął głową i usiadł, czekając na dalszy przebieg rozmowy. Jeżeli zaś nikt sam się nie zgłosił do tej szlachetnej funkcji, sam podniósł jeszcze tą kwestię, głośno pytając się, czy któryś szlachetny mąż zająłby się tym zadaniem.
Jeżeli zaś wszystko się skończyło - pozostawało czekać. Aż wydarzy się coś ciekawego, albo Stann, podpijany przez Edmunda najmocniejszym alkoholem, nie dojdzie do swojego limitu i nie oddali się. W tym czasie stary Bracken również poruszał się po sali i rozmawiał z lordami, a także zajmując się organizacją. W miarę możliwości chciał także porozmawiać w miarę na osobności z lordami Coxem, Goodbrokiem czy Mootonem i wyłożyć im plan z założeniem banku.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Pon Maj 11, 2020 11:13 pm

Jej małżonek zniknął bez słowa a ona? Siedziała milcząc i obserwując co się dzieje. Niepokój coraz to bardziej gościł w jej sercu co przechodziło w nerwowe triki typu. Stukanie paznokciami w kielich, który starała się trzymać w dłoniach by czymś je zająć. Również ciągła obserwacja sali na nic się zdała bowiem po Axelu ani śladu. Zaniepokojona po prostu postanowiła słuchać tego co się działo. Później, jeśli się nie odnajdzie pośle kogoś ze swoich by go odnalazł i dowiedział się co się działo. Na razie jednak czekała chociaż jego nieobecność niepokoiła ją coraz bardziej. Nigdy nie znikał bez słowa na tak długo. Nerwowo spoglądała co rusz na służbę, która jak szybko weszła szepcząc coś na ucho tak szybko wyszła. Zaniepokojona obserwowała każdy ruch mężczyzn. Niespokojna przeniosła wzrok na Edmunda zastanawiając się, czy coś On może wie odnośnie zniknięcia jej małżonka. Jednak na razie nie wnikała, czekała cierpliwie aż sytuacja się wyjaśni, poza tym nie chciała przeszkadzać w trakcie rozmów.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Axel Tully on Sro Maj 13, 2020 10:29 am

Ledwno zaczął mówić, kiedy poczuł, iż musi naprędce oddalić się w ustronne miejsce. Nie była to jednak zwykła potrzeba, a nagła i niespodziewana.
- Wybaczcie mi proszę, będę musiał dokończyć później. Chyba podali mi coś niezbyt świeżego... - z tymi słowami ruszył pospiesznie ku wyjściu, łapiąc po drodze jakiegoś sługę i każąc zaprowadzić się do części zamku z wychodkami...

Około godzinę później

W pewnym momencie straż rozwarła drzwi do sali i do środka wszedł Axel prowadzony przez jednego ze służących. Od razu można było dostrzec naciętą w kilku miejscach, poplamioną krwią z ran koszulę. Lord Riverrun miał płytkie nacięcie na policzku, kilka nacięć na torsie z przodu i żebrach, jedno cięcie na lewym udzie - dość wysoko - oraz kilka nacięć na przedramionach i dłoniach, w tym głębsze na prawym przedramieniu. Wokół ust także miał nieco rozmazane krwi, jakby został trafiony w twarz czymś twardym.
- Lordzie Bracken. - rzucił na tyle głośno, by na podwyższeniu go usłyszeli, robiąc krótką przerwę między słowami, by nabrać powietrza.. - Nie sądziłem, że posuniesz się do tego. Najpierw otrucie, żeby mnie osłabić i w ten sposób łatwiej zabić..? Winę ostatecznie zrzucić na kogoś z przyjezdnych, może Żelaznych..? - nagle skurczył się, złapał za brzuch. Chwilę później zwymiotował przed siebie mieszanką jedzenia, wina i nieco krwi, którą miał w ustach. Jedną rękę oparł o kolano, próbując się utrzymać, drugą cały czas trzymał się mężczyzny, który go przyprowadził.
- Nie wiem kto chciał mnie zabić, ale ty za to odpowiesz Bracken. - wycedził przez zaciśnięte zęby...


Ostatnio zmieniony przez Axel Tully dnia Nie Maj 17, 2020 2:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Axel Tully
Axel Tully

Liczba postów : 70
Data dołączenia : 08/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Sro Maj 13, 2020 12:15 pm

Nie było go widać ani słychać niepokoiła się coraz bardziej, a niepokój wzmagał się z każdą chwilą gdy służący nie wracał. Nikt również nie pojawił się by powiadomić ją czy znaleźli jej małżonka. Zaniepokojona krążyła wzrokiem jak sęp chcąc wypatrzeć chociażby mimikę twarzy czy spojrzenie zdradzającą coś, co mogłoby naprowadzić ją na to, że coś się dzieje. Niestety nic takowego nie miało miejsca. Jeszcze bardziej zaniepokoiła się w momencie gdy ujrzała wpadającego jak burzę jej męża. Niemal zamarła widząc jego stan. Nie wyglądał za dobrze. A niepokój tylko sprawił, że poczuła się niepewnie i nieufnie. Zerwała się z miejsca trącając przy tym kielich z winem. Nie piła go mieszając od jakiegoś czasu jego zawartością od tak a teraz...teraz już na pewno nie ruszy niczego ze stołów czy chociażby tego co podadzą. Pognała w stronę małżonka podtrzymując go a jednocześnie sprawdzając jego stan.
- Co to ma znaczyć?! Bezpieczeństwo to nam obiecywałeś w swoim zamku Lordzie a w zamian mój małżonek został napadnięty i otruty?!
Wydarła się rozjuszona jak osa. Piorunowała wzrokiem każdego obecnego.
- Dyskutujecie o niesprawiedliwości a pod dachem, gdzie powinniśmy się czuć bezpieczni spotyka nas takie coś...jak to wyjaśnisz Lordzie? Jak wyjaśnisz bezczelne otrucie i napad na Lorda Riverrun?
Zapytała niemal miażdżąc wzrokiem każdego, który znajdował się w sali.
- Natychmiast wracamy. Nie zostanę tutaj ani minuty dłużej. Potrzebujesz medyka, zaufanego i pewnego.
Odezwała się z troską do męża nie zwracając uwagi na to, że właśnie zwymiotował. Był osłabiony i potrzebował pomocy. A nie mogli tutaj zostać, nie ufała już nikomu w tej sali.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Maj 13, 2020 1:01 pm

Ledwo żywy Axel wtoczył się do sali na oczach wszystkich. Mrożący krew w żyłach widok, a dla Edmunda z pewnością osobista zniewaga i plama na honorze. Już na jego widok wziął kilka głębokich oddechów, starając się uspokoić. Sprawa była poważna, o tak, choć kalumnie z ust Tully'ego na pewno powinny urazić go osobiście. Wyrobników? Tylko za nich nas ma? Za byle wyrobników? Gdyby Edmund chciałby go zabić, to byłby martwy, a nie oskarżał go teraz o ten atak. Nigdy nie pozwoliłby sobie na taką fuszerkę...
- Na Siedmiu... - jęknął.
Reakcja jego żony była zaś dość zrozumiała, choć trzeba uczciwie przyznać, że nie poczuł się szczególnie zmiażdżony jej wzrokiem.
- Straże! Nikt ma nie opuścić tej sali! - zawołał i wstał. - Doszło do tragedii i wszyscy jesteśmy tym roztrzęsieni, tym bardziej jednak nie możemy teraz pozwalać sobie na głupotę - powiedział głośno, spoglądając na Mariyę. - Przysięgam, że za tą masakrą nie stoję ani ja, ani mój bratanek, ani ktokolwiek z naszego rodu - mówił, chcąc przez chwilę zyskać na czasie. Wiedział jak Amos nerwowo zareagował rano na oskarżenia Axela, teraz wybuchłby pewnie jeszcze bardziej. - W takim stanie i w środku nocy wyjście na zewnątrz skończyłoby się jeszcze gorzej. Jeśli ktoś czyha na Wasze życie, to na oczach wszystkich będziecie bezpieczniejsi, niż wystawiając się na tacy. - Ręką przygarnął najbliższego służącego i rozkazał: - Biegnij po maestera! Natychmiast! - Odprowadził go wzrokiem, po czym znowu zwrócił się do reszty sali: - Poza tym nie pozwolę, żeby ktokolwiek kalał nasze imię nieprawdziwymi oskarżeniami. Lordzie Axelu, zostaniecie dla własnego bezpieczeństwa przynajmniej do rana i aż lepiej się poczujecie, a w tym czasie wyjaśnimy tą okropną sprawę. Albo przynajmniej spróbujemy. Cóż więc dokładnie się stało? Ty! - przeniósł wzrok na służącego, postanawiając przepytać jeszcze jego. - Widziałeś co się stało?
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Theoderic Frey on Sro Maj 13, 2020 1:24 pm

Także i tym razem nie było dane Freyowi skorzystać z dobrodziejstw uczty. Niedługo po tym jak już zaczął na dobre czuć się jak gość, do sali wprowadzono zagubionego gdzieś wcześniej lorda Tully'ego. Dosłownie wprowadzono, albowiem opierał się na ramieniu jednego ze sług, poraniony i zakrwawiony. Spojrzenie Theoderica podążało za nim, jak był prowadzony w kierunku lordowskiego podwyższenia, zresztą nie tylko jego, gdyż po chwili duża część sali zdołała zauważyć poharatanego Pstrąga, przemykającego środkiem sali. Wszystko to w chwili gdy zdawałoby się, że sytuacja została uspokojona i nic nie zakłóci dalszego, spokojnego przebiegu uczty. Biedny Edmund Bracken... Okazuje się że nonszalancja Żelaznych i spóźnienie Freya, które skutkowały koniecznością spontanicznego znalezienia mu miejsca, były dopiero początkiem kłopotów dla gospodarzy.

Gdy jednak Tully zaczął swoją oskarżycielską przemowę, Theoderic już całkowicie zdębiał i chyba sam tracił rachubę tego, co na pozornie niewinnej uczcie zdążyło się spieprzyć. Bracken już mówił mu, że Tully na samym wstępie sprawił gospodarzom problem i niezręczność, ale teraz było to kolejne oskarżenie, które mogło doprowadzić do poważnego konfliktu. Czy oni wszyscy, do kurwy nędzy, powariowali? Wojna z Burzowcami ciąży im nad karkiem, Żelaźni coraz bardziej dociskali do gleby swoimi podkutymi butami, a jego rodacy jak zwykle uprawiają jakieś błahe spory i knują swoje małostkowe spiski. Frey zdążył zapomnieć co go zachęciło do trzymania się swoich spraw, ale już przy pierwszej okazji "wyjścia z mroku" mu o tym dobitnie przypomniano. Wcześniej czuł lekki niesmak, może podejrzliwość, teraz wezbrała w nim chłodny gniew.

Tak szybko jak tylko pozwalała mu noga i w akompaniamencie miarowego stukotu swojej laski, zaczął kierować się w stronę Tully'ego i podwyższenia przy której rozgrywała się cała scena, akurat kiedy jego kuzynka przypadła do boku swojego męża i dołączyła się do oskarżeń swojego męża. Eh, kobiety i te ich emocje, choć zaświtało mu też w głowie czy nie było to przedstawienie podobnie wyreżyserowane jak zeznania ofiar najazdów na wsie Brackena. No bo czy naprawdę byłby tak głupi by nastawać na życie zaproszonego przez siebie gościa, we własnym zamku, podczas gdy świadkami jest co najmniej ćwierć znaczących lordów Dorzecza i przedstawiciele króla? Poza tym jak niekompetentny musi być skrytobójca, by swoją ofiarę nacinać płytko jak mięso na ruszt, a nie uderzyć precyzyjnym pchnięciem między żebra, pojedynczym ale zabójczym i błyskawicznym. I jeszcze pozwolić tej ofiarze uciec! Albo była to dziwaczna próba zastraszenia Tully'ego, albo... tego Lord Przeprawy nie powie głośno, przynajmniej jeszcze nie teraz, ale wyglądało mu to na demonstracyjne samookaleczenie. Już sam nie wiedział co o tym myśleć, naprawdę. Tym razem więc nie odezwał się jako pierwszy, lecz czekał na reakcję któregoś z Brackenów.

Jako pierwszy zareagował Edmund, błyskawicznie i stanowczo, ale też nie kierując się w stronę zaognienia konfliktu. Dobrze, że przynajmniej on miał na tej sali jakiekolwiek wyczucie sytuacji i niezależnie czy coś knuł, Frey poczuł do niego nutę sympatii za jego niewątpliwy rozsądek. Zachęcony tym, sam postanowił zabrać głos, może jako osoba neutralna i niezaangażowana pomoże Brackenowi uspokoić sytuację - niezależnie co tu się właśnie odbywało, na gorąco na pewno nie rozstrzygną tego lepiej niż metodycznie i rozsądnie.  
- Mariyo, moja droga kuzynko... Lordzie Tully... Rozumiem wasz gniew w zaistniałej sytuacji i dalsze obawy, ale pan Edmund Bracken ma rację. Nawet jeśli stoi za tym ktoś z tej sali, to właśnie na tej sali jesteście teraz najbezpieczniejsi. Kto ośmieli się skrzywdzić dobrego chorążego króla Harwyna w obecności jego przedstawicieli? Ktokolwiek to zrobił, zapłaci za to, to niewątpliwe. Nawet jeśli byłby to nasz gospodarz. Jednak tak samo jak lord Blackwood zasługuje na możliwość obrony przed oskarżeniami w jego stronę, tak samo nie obwiniajmy pochopnie lorda Amosa. Opanuj gniew, szacowny lordzie i rzeczywiście opisz nam co się stało...

Miał nadzieję, że jego apele nie spotkają się z oskarżeniami o współudział w spisku i pomogą opanować nastroje. Możliwe w końcu, że atak na Tully'ego był dziełem jakiegoś zwyczajnego szaleńca, żądnego ludzkiego cierpienia... Ale niczego już nie był pewien, bo co tu się, za przeproszeniem, odpierdalało to chyba nikt poza sprawcami nie mógł być pewien.


Ostatnio zmieniony przez Theoderic Frey dnia Sro Maj 13, 2020 2:34 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : literowka)
Theoderic Frey
Theoderic Frey

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 13, 2020 6:46 pm

Wpadnięcie na salę poranionego Axela skutecznie wywołało zamieszanie, dzięki któremu przywołani na świadków prostaczkowie z ulgą wreszcie zeszli wszystkim z oczu. Wśród zgromadzonych możnych zawrzało, wielu z nich przyglądało się całej scenie w zafascynowaniu lub stanie szoku, a jeszcze więcej zaczęło wymieniać uwagi ze stojącymi najbliżej nich. Mariya piorunowała wzrokiem na tyle srogo, by na swoim samopoczuciu odczuła to służba i inni co bardziej strachliwi świadkowie zdarzenia. W całym tym tumulcie niewielu zauważyło jak do wszystkiego zbliżał się Stan Cradd. Żelazny wyminął kuśtykającego lorda Freya i stanął możliwie najbliżej lorda Axela. Najwidoczniej plan Edmunda na upicie go spalił na panewce, gdyż wystarczyło mu odłożyć kufel na stół i już go więcej nie ruszać. Kilka uderzeń serca przyglądał się jego ranom nim zabrał głos.
- Ech, Tully - rzekł wyraźnie zawiedziony. - Czy ty próbowałeś w pijackim zwidzie ogolić się z zamkniętymi oczyma? Przecież widać wyraźnie, że to powierzchowne rany. Jak się kogoś atakuje, to się dźga, a nie głaszcze niczym pajdę chleba masłem - rzekł. - Jutro pojedziemy sobie razem do Fairmarket i opowiesz królowi kto to taki cię zaatakował. Ze wszystkimi szczegółami - dodał stanowczo.
W tym momencie do środka wkroczyła gromada żelaznych ludzi niezaznajomionych w sytuacji. Większość była bardzo rozbawiona, a tylko jeden wyglądał na wkurwionego. Miał mokre włosy, ewidentnie był w innych ubraniach niż w tych, w których był wcześniej na uczcie, a w dodatku trochę śmierdział, co dało się poznać po zmarszczonych nosach ludzi, których mijał.

Night King


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Maj 13, 2020 7:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Edmund Bracken on Sro Maj 13, 2020 7:46 pm

Zaczynało się dobrze, to jest wsparciem Theoderica. Edmund mógł być mu tylko wdzięczny, sam miał tego dnia dosyć. Cała uczta, już od początku zresztą, zaczynała się wymykać mu spod kontroli. Najpierw chamstwo Axela, potem rozuchwaleni Żelaźni, a teraz to... Każda pomocna dłoń była na cenę złota.
Na słowa Stana wybałuszył oczy. Co prawda nie znał się na ranach, walce, więc powinien zawierzyć komuś mądremu, ale... Wiele spodziewał się po tym degeneracie Tullym, ale żeby samemu się pociąć, żeby go oskarżyć... Tego nie spodziewałby się nawet po Blackwoodzie. Jeśli to prawda, to Axel powinien szczeznąć w najgłębszym lochu. A jego stryj wydawał się taki miły.
Edmund wyjął z kieszeni chusteczkę, haftowaną przez jego kochaną córkę, i otarł czoło z potu, usiadł, żeby zobaczyć, jak sytuacja dalej się potoczy. Co mógł na razie zrobić? Źle to wszystko wyglądało, bo nawet jeśli udowodni się złą wiarę, to zabranie przez Żelaznych, których sam zaprosił, jednego z lordów - nawet jeżeli chama, prostaka i oszusta - to jakiś niesmak pozostanie. A nuż wezmą go za współbrata Żelaznych... Ale lepiej tak, niż gdyby na nich całkowicie spadła wina za ten atak czy też teatrzyk. Mógł tylko dziękować Ojcu, że nie dał upić wcześniej Cradda, jak chciał.
Edmund Bracken
Edmund Bracken

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 04/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Mariya Mallister on Sro Maj 13, 2020 8:53 pm

Zaniepokojona mierzyła wzrokiem wszystkich uważnie, nie omieszkała się nawet spojrzeć na przemawiającego w jej stronę mężczyznę, który nazwał ją "kuzynką" uniosła brew totalnie zdziwiona i przyjrzała się mu uważnie. Dopiero po chwili rozpoznała w nim swego kuzyna. Tyle czasu go nie widziała wiec nic dziwnego, że nie poznała go od razu.
- Drogi kuzynie.
Poczuła ulgę, rodzina zawsze była dla niej ważna, a teraz miała kogoś więcej u boku niż własnego męża. Odetchnęła nieco spoglądając nieco niepewnie na niego. Mimo to skinęła nieco głową, miał rację, powinni na spokojnie przejść do sprawy. Jej mąż został ranny a ona nie mogła w żaden sposób mu pomóc.
- Owszem, winny powinien ponieść srogą karę.
Przyznała zgodnie spoglądając z niepokojem na męża.
- Sądzisz Waść, że mój małżonek zadał sobie sam te rany? Czy Ty Waść słyszysz samego siebie?
Wycedziła unosząc dumnie głowę. Jak on mógł go oczerniać i to jeszcze przed nią? Zmierzyła go wzrokiem uważnie nie przejmując się tym, że inni byli nieco...skołowani czy przerażeni jej spojrzeniem. Ale co się dziwić? Była kobietą, która odzyskała zaledwie kilka dni temu męża by teraz brutalnie ktoś go zaatakował a jeszcze inny bezczelnie oczerniał? Poczuła jak nogi się pod nią uginają a ona sama robi się blada jak ściana. Upewniwszy się, że Axel trzyma się na nogach chociaż w części przycupnęła na pobliskiej ławie nie bacząc na nic. Nie mogła zemdleć jak jakaś młódka. Nie ona. Wzięła dwa wdech i starała się uspokoić.
Mariya Mallister
Mariya Mallister

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 18/03/2020

Powrót do góry Go down

Wielka Sala - Page 2 Empty Re: Wielka Sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach