Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Lasy Reach

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 12, 2020 6:36 pm

First topic message reminder :

~***~
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lip 21, 2020 11:19 pm

Wędrowni rycerze zebrali kogo mogli i czym prędzej udali się w stronę rozłożonego pod lasem obozu. Gedeon w czasie podróży stracił przytomność, osłabiony przez obfite obrażenia. Shirei nie była jednak równie mocno poraniona, toteż przez całą drogę musiała zmagać się z uczuciem niemocy jakie niósł ze sobą niepozbawiający świadomości paraliż.
Ser Rufus, wraz ze swoim oddziałem łowców, ruszył tymczasem w pogoń za bestiami, które odpowiedzialne były za to krwawe widowisko. Trop był bardzo świeży, zaś potwory krwawiły obficie, jeszcze bardziej ułatwiając zadanie myśliwemu Roxtonów. Wkrótce grupa Reyne'a dotarła do celu, aczkolwiek sam rycerz musiał spotkać się z zawodem - nie mógł zaszarżować.
Trop doprowadził łowców do niewielkiego wzgórza porośniętego drzewami, w którym znajdowała się spora jama. Miała ona może z dwa metry wysokości i trochę więcej na szerokość. Z jej wnętrza dochodził wojaków odgłos przywołujący na myśl ogara przeżuwającego zawzięcie oblepioną resztkami mięsa kość.
- Leże bestii - mruknął bard Hugo i poprawił wiszącą na ramieniu lutnię.
- Żro... Może się wycofamy i poczekamy do wieczorka? - rzucił myśliwy z Pierścienia. - Jak się zwierz naje, to spać idzie. A we śnie się można do takiego podkraść i CABAS! go sztyletem w oko, gardziel czy inny punkt wrażliwy.
Oczywiście trudno było powiedzieć jak umiejętni w skradaniu są wszyscy rycerze składający się na grupę łowiecką, aczkolwiek trudno było się dziwić prostemu myśliwemu, że nie chce stawać z potworami do walki. Nie po tym co spotkało kompanię Osgrey'ów. Aż się mężczyznie słabo zrobiło, kiedy pomyślał, że gdyby nie ten wielki wilk tropiący, to oni by mogli na tego demona pierwsi wpaść.

Maester




Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Rufus Reyne on Sro Lip 22, 2020 12:52 am

Na końcu tropu stłumił w sobie jęk zawodu. Czyli dźwigałem kopię nadaremnie, szkoda - pomyślał sobie na ten temat.
- Oj nie, to byłoby niehonorowe tak podkraść się do wroga i zabić go sztyletem, a okoliczności nie uzasadniają - wyjaśnił myśliwemu co sądzi o jego pomyśle. W żadnym wypadku też nie zamierzał go narażać na niepotrzebne niebezpieczeństwo, ponieważ było to wbrew przysiędze rycerskiej. Wydawał się też być nieco tchórzliwy, więc Reyne musiał zrobić coś, żeby ten mniej skupiał się na źródle swojego strachu.
- A weź obejdź to leże dookoła i sprawdź czy nie ma innych wejść - palnął mu bez żadnego namysłu. - Tylko nie podchodź za blisko, żebyś miał czas na ucieczkę jakby na ciebie bestia wyskoczyła - dodał już po krótkim namyśle.
- Panowie, zakładamy zbroje kto w niepełnym rynsztunku - zarządził, ponieważ niektórzy tak jak on mogli dotychczas być lżej opancerzeni. Jemu samemu w dopancerzeniu się miał pomóc Leo Crakehall. - Hugo, ja wiem, że ciebie ręka do lutni świerzbi, ale teraz nie jest na to pora. Zrób jakieś pochodnie, jeśli mamy materiały na to i niech ci pomoże kto niczym się nie zajmuje - powiedział przyjacielowi.
- To tak - zwrócił się do pozostałych rycerzy i Blackwooda, jeśli bestia na nich nie wyskoczyła w międzyczasie. - Do środka wchodzą tylko rycerze i mości Blackwood. Pozostali mają trzymać się z tyłu na wypadek jakbyśmy mieli ponieść porażkę. Gdyby do porażki doszło, wrócicie do lorda Roxtona i pokażecie reszcie jego rycerzy gdzie znajduje się leże - nakazał.
Plan różnił się w zależności od możliwości. Do środka miało wejść pięciu ludzi w miarę po równo każdym wejściem jakby było więcej niż jedno. Oczywiście samo wejście tylko w przypadku jakby mieli możliwość zrobienia pochodni, żeby mieć w środku źródło światła. Jakby się nie dało zrobić pochodni to wtedy giermkowie mieliby zebrać chrust i jakieś większe gałęzie, a następnie zaprószyć ogień przed wejściem lub wejściami i w ten sposób mieli wywabić bestię z legowiska - dymem. W przypadku wejścia z pochodniami - mając na jednym przedramieniu zapiętą tarczę można było wciąż w tę dłoń ująć miecz, żeby potem móc wygodnie go przełożyć do drugiej dłoni, a w drugiej dłoni mieli mieć na początku pochodnie, które mieli rzucić gdzieś na ziemię w legowisku celem uzyskania źródła światła bez konieczności dzierżenia pochodni przez cały czas w dłoni. To tyle, jeśli chodzi o możliwości planowania Rufusa. Przez cały czas też starał się mówić cicho i pilnował tego u pozostałych, żeby bestia ich nie usłyszała, a jakby byli za blisko wejścia przy całym gadaniu to zamierzał pierw wszystkich cofnąć o stosowną odległość.
Rufus Reyne
Rufus Reyne

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lip 22, 2020 2:08 pm

Myśliwy od lorda Roxtona skinął głową i obszedł leże potworów, kiedy pozostali członkowie drużyny oddalili się kawałek dla bezpieczeństwa by przyszykować się do ataku. Kiedy łowczy powrócił okazało się, że rzeczywiście jest jeszcze jedno wejście do pieczary z drugiej strony wzgórza. Brat lorda Blackwooda wolał trzymać się Rufusa, a ser Thanas nie chciał go spuszczać z oka. Ser Robin oraz drugi z rycerzy Blackwoodów zgodzili się więc zajść bestie od tyłu. Z przygotowanymi pochodniami łowczy ruszyli ku swojej zwierzynie.

Już przy wejściu w rycerzy uderzył swąd padliny. Kłujący nozdrza zapach śmierci jakiego można było spodziewać się po legowisku straszliwego potwora, którego zgładzenie godne będzie upamiętnienia w pieśniach. Jama nie była głęboka, toteż wiele rycerze przejść nie musieli by w świetle pochodni ujrzeć to co zgotowało krwawą łaźnię drużynie z Zimnej Wody - monstrum większe niż koń, pokryte łuską, o paszczy pełnej ostrych zębów i straszliwych szponach. Niewątpliwie demon wypełzły z samych Siedmiu Piekieł czy inny smok zbiegły z dymiących szczątków Valyrii.
Rufus, szybki i sprawny wojak, prędko dobył miecza i uderzył bestię. Czerwony Deszcz pozostawił głęboką szramę na jednej z przednich łap potwora, z której obficie chlusnęła krew. Z drugiej strony pojawił się w tym czasie ser Robin oraz jego towarzysz z Raventree Hall. Obaj rzucili się na drugie monstrum, acz krzywdy mu na razie nie zdołali uczynić. Pierwszy ze stworów zamachnął się na trzech intruzów wchodzących od frontu, chybił. Drugi ciął szponiastą łapą, raniąc obu intruzów nachodzących leże od tyły, a następnie zatopił na chwilę zęby w nodze rycerza domowego Blackwoodów. Ser Thanas skoczył naprzód i również sprawnie ciął bestię, zaś Blackwood próbował się zamachnąć, acz niewiele z tego wyszło.
Walka była zaciekła. Potwory pozbawione możliwości ucieczki walczyły zażarcie o swój dom oraz swoje życie. Pierwszy padł rycerz domowy z Raventree Hall, rozszarpany przez przerażające szpony bestii. Kolejną ofiarą starcia był czuwający przy frontowym wejściu stwór, którego czaszkę przebił Czerwony Deszcz. Śmierć towarzysza rozwścieczyła znacznie drugiego potwora, który zamachnął się potężnie ogonem, powalając ser Rufusa oraz ser Thanasa. Kiedy rycerze zdążyli się podnieść zobaczyli jak bestia powala w podobny sposób próbującego się wycofać młodego Blackwooda, po czym przydeptuje go dwiema ze swoich łap i wbija szpony głęboko w jego ciało. Nim zbrojni zdążyli zareagować potwór skulił się i wykręcił, rozprężając się zaraz i łapiąc w paszczę ser Thanasa. Bestia rzuciła nim niczym szmacianą lalką w stronę wyjścia z jamy.
Do walki zdolni pozostali jedynie ser Rufus oraz ser Robin, acz widać było po ich oponencie, że ciężko jest już ranny. Ruchy miał coraz bardziej ociężałe, zaś krew obfitym strumieniem lała się z jego ran. Wojownicy cięli i dźgali, zaś potwór odpowiedział uderzając szponami i wgryzając się w ramię Robina. Rufus wbił Czerwony Deszcz w bark stwora, między jedną z przednich łap a łbem, jednak ten ostatkiem sił przycisnął go swoim ciałem do ściany. Wtedy ser Robin nadbiegł ściskając miecz w sprawnej ręce i uderzając z rozbiegu wbił go bestii w łeb. Stwór osunął się na ziemię, zwalniając nacisk na Reyne'a.

Obaj pozostający na nogach rycerze byli ranni, zwłaszcza Robin. Co się zaś tyczy pozostałych... Młody Blackwood oraz rycerz z Raventree leżeli martwi, ser Thanas dychał jeszcze, ale trudno było powiedzieć czy uda się go uratować. Poza tym w jamie na samym wierzchu pośród szczątków innych ofiar dostrzec można było ciała porwanych przez stwory rycerza oraz giermka Osgrey'ów.



Maester





Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Rufus Reyne on Sro Lip 22, 2020 5:05 pm

Okazało się, że do jamy jednak było drugie wejście. Cóż za zaskoczenie. Po odpowiednim ustawieniu się i przygotowaniu pochodni mężczyźni ruszyli. Z miejsca w nozdrza rycerzy uderzył potworny smród, a dopiero potem sama bestia.
Tak żem czuł, że to smok jakowy czy inne podobne mu monstrum ciężkie do opisania - pomyślał z dumą Reyne. Był bardzo zadowolony z siebie, że trafnie przewidział z czym mają do czynienia. Teraz zaś starał się prowadzić walkę w ten sposób, żeby bestia nie wylazła z dziury, bo jeszcze by odleciała tak jak to smoki robią. W końcu smoki potrafią latać, a do tego ziać ogniem. Dlatego ser Rufus był bardzo bestii wdzięczny, że ani razu nie wpadła na pomysł tym ogniem zionąć, ponieważ niechybnie upiekłby się w tej stalowej zbroi.
Tymczasem wracając do spraw chwili bieżącej, walka szła ładnie. Przynajmniej do czasu, gdy rycerz domowy lorda Blackwooda został delikatnie mówiąc rozszarpany na strzępy.
- Haha! - zawołał tryumfalnie, przebijające czaszkę monstrum Czerwonym Deszczem. A wtedy dopiero zorientował się, że w istocie rzeczy w jamie była jeszcze druga bestia. To by wiele wyjaśniało - pomyślał krótko i rzucił się również na nią. Niestety wtedy właśnie został uderzony ogonem w pierś i rycerz wybiegł na spotkanie glebie, a tymczasem bestia raniła bardzo poważnie Blackwooda i chwytając ser Thanasa w paszczę wyrzuciła go z jamy. Nie było tego złego co by na dobre nie wyszło, ponieważ teraz mieli więcej pola do manewru. W wielkim skrócie rozprawili się z bestią, która w ostatnich podrygach za swego żywota przygniotła swym ciałem Rufusa do ściany, a dopiero brawurowa akcja ser Robina zakończyła jej marne życie i pozwoliła mu się uwolnić.
- Dziękuję, przyjacielu - powiedział mu, wkładając do pochwy Czerwony Deszcz bez uprzedniego wyczyszczenia go. Złapał Blackwooda i skierował się do wyjścia lub pomógł w tym Robinowi, jeśli sam już nie miał siły. Giermkom nakazał pomóc im się wyswobodzić z pancerzy i prowizorycznie opatrzyć. Następnie przywiązał ser Thanasa i Blackwooda do koni, żeby z nich nie spadli. Miał zamiar udać się w towarzystwie tej dwójki, Robina oraz myśliwego do maestera, żeby ich opatrzył, ale najpierw zwrócił się do giermków.
- Chłopcy, zostańcie tutaj i popilnujcie tego miejsca. Hugo, ty też - zwrócił się do barda. - Niedługo wrócimy albo przyjadą tu rycerze lorda Roxtona lub Blackwooda i wtedy możecie zabrać się z nimi z powrotem do zamku. Na razie sprawdźcie czy jeszcze ktoś tam aby przypadkiem żyje i jeśli tak, to przywiążcie takiego kogoś do konia i niech jeden z was zawiezie go do maestera. Przypatrzcie się też dobrze pobojowisku. Nie jest to miłe dla oka, ale wszyscy zostaniecie kiedyś rycerzami, oprócz ciebie Hugo, a rycerz musi wiedzieć jak wygląda taka jatka i nie dać się przestraszyć, żeby móc dopełnić swego obowiązku i przysięgi - to powiedziawszy skierował się do maestera. Na miejscu będąc chciał wiedzieć już po opatrzeniu ich czy będą zdolni do dalszej podróży, ponieważ lord Tarth poszukuje ludzi do rozprawienia się z piratami i Reyne bardzo chciałby w tej wyprawie wziąć udział.
Rufus Reyne
Rufus Reyne

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lip 22, 2020 10:35 pm

Droga do obozu miała zająć drużynie ser Rufusa ponad dwie godziny. Szczęśliwie prowizoryczne opatrzenie ran pomogło spowolnić upływ krwi i utrzymać wciąż trzymających się życia w stanie niezbyt gorszym niż ten w jakim leże stworów opuszczali. Na miejscu od razu przyjął ich maester, który zapewnił dostęp do przygotowanych wcześniej zapasów medykamentów. Mężczyzna ledwo co skończył zajmować się rannymi z drużyny Osgrey'ów, ale przecież nie mógł pozwolić sobie na kazanie umierającym rycerzom by czekali.
Pierwszy w ręce uczonego wpadł ciężko ranny ser Thanas - w kwestii brata lorda Blackwooda nie było co czynić, ponieważ był już martwy - acz niestety nie udało się go uratować. Gwardzista Blackwoodów odszedł nim dane mu było choćby odzyskać przytomność. Następnie maester zajął się ser Robinem, którego lewa ręka była w okropnym stanie. Medyk z początku chciał kończynę amputować, acz za namową rycerza zdecydował się zawalczyć o jej ocalenie. Po długiej walce otrąbił sukces. Robin nie straci ręki, acz wedle maestera nigdy już nie będzie ona tak sprawna jak była niegdyś. W końcu czas nadszedł na ser Rufusa, któremu najmniej ze wszystkich walczących się oberwało, ale mimo to nie były to lekkie obrażenia. Maester spędził nad nim trochę czasu nim w końcu zadowolony był ze swojej roboty.
Uczony nakazał Rufusowi nie nadwyrężać się przez co najmniej trzy tygodnie, zaś ser Robin potrzebować będzie ich nawet pięciu by dojść do stanu bliskiemu pełni zdrowia. Oznaczało to unikanie raczej walk, ciężkiego wysiłku fizycznego oraz prędkich podróży. Najlepiej zaś obaj rycerze by zrobili, gdyby przez przynajmniej pierwsze dni rekonwalescencji wylegiwali się w łożu i z niego nie wychodzili. Chyba że za potrzebą.

Po dłuższym czasie do obozu powrócić miał lord Roxton i inni myśliwi. Pan tych ziem natknął się w końcu na pilnujących pieczary ludzi Rufusa i zabrał ich ze sobą w drogę powrotną. Wcześniej jednak pozyskał łby obu stworów, a truchła monstrów nakazał spalić. Rycerzowi z Castamere zaproponował, iż łby wypcha i jeden zostawi sobie na pamiątkę, zaś drugi pośle do rodzinnego zamku Rufusa na Zachodzie, aby tam czekał na jego powrót.
Koniec końców polowanie zakończyło się drogo okupionym zwycięstwem. Stwory pokonano, acz zginęli Gedeon Osgrey, Norman Flowers, brat lorda Blackwooda, oraz dwóch innych rycerzy. Wielu zostało również rannych. Niektórzy ślady po potworach nosić mieli przez resztę życia, tak jak pozbawiony ogona wilkor, Kędzior, oraz skazany na niedowład ramienia ser Robin.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Shirei Stark on Sob Lip 25, 2020 6:25 pm


Nie zostaniemy tutaj ani chwili dłużej. — słowa Shai potoczyły się echem po obozie, atakując nie tylko świtę Zimnej Fosy, ale także przechodzących w okolicy służących. Nie żartowała. Mimo odniesionych ran, widocznego zmęczenia i wiadomego pochodzenia rozpaczy, jej spojrzenie było harde, a ton nieugięty. Każdy, kto znał Starkównę dłużej niż kilka dni wiedział, że jeśli nie zastosuje się do jej słów natychmiast, kobieta pomoże mu zastosować się do rozkazu siłą. W swoim życiu bowiem zaznała niejednej śmierci, a każdą, choć ze zrozumieniem, przechodziła w sposób trudny. Tej jednak, która w jej otoczeniu pojawiła się tak nagle, za nic w świecie nie mogła zrozumieć. I choć pluła sobie w brodę, że nie mogła zrobić więcej podczas walki, to nie zamierzała dopuścić do tego, żeby córka Gedeona, Rose, żegnała się z ojcem będącym już w zaawansowanym stanie rozkładu. A myśli, że Gedeon mógłby zostać pochowany tutaj, w ogóle nie dopuszczała do swojej głowy. To nie było jego miejsce.
Kwadrans później czekała już przy wozie z ciałem męża, owiniętym całunami, trzymając się za bok. W duchu, po raz pierwszy od dawna, modliła się do wszystkich znanych bogów, aby dziecko w jej łonie pozostało bezpieczne. Było ono bowiem jedynym, co zostało jej po Gedeonie. I straty jego potomka nie przeżyłaby bez postradania zmysłów.
Wyjeżdżamy. Niech lord nawet nie próbuje nas zatrzymywać, nie mam teraz na to czasu. — warknęła w stronę kapitana straży gospodarza lepiej, niż rasowy wilkor. Na ewentualne protesty innych szlachciców machnęła tylko ręką, a maestra zmierzyła spojrzeniem tak chłodnym, że dla własnego dobra powinien nie wydać z siebie nawet jednego dźwięku. Kędzior stał u boku Shai, powarkując na każdego obcego przechodnia. Strata ogona nie wydała się być dla niego wydarzeniem dramatycznym, ale od ciała Geda nie chciał odejść na krok i jeśli do wozu podszedł ktoś inny niż jego pani, wymagał natychmiastowego skarcenia z jej strony - bo tak, jak wcześniej, w trakcie walki, gotów był zabijać.
Shirei nie zamierzała zabierać z pola walki nic. Nie miała do tego głowy. Nic, oprócz fiolki z krwią bazyliszka. Jeden z sług upuścił jej trochę do naczynia chwilę przed tym, jak truchła spalono. Nie wiedziała dlaczego, ale zgodziła się, że gdyby wykazała ona podobne do jadu właściwości, okazałoby się to pomocne przy operacjach i wszelkiego rodzaju zabiegach; Shirei nie zdawała sobie sprawy z tego, że byłaby to rzecz, o której Gedeon pomyślałby od razu. Całe szczęście, że świta, która wyjechała z nimi, była złożona głównie z zaufanych ludzi jej męża. Fiolkę schowała więc starannie do niewielkiego bagażu, jaki ze sobą miała i nie mówiąc już więcej, dosiadła konia, którego podprowadził jej jeden z ostałych, domowych rycerzy.
Ruszajmy. — westchnęła tylko, by zaraz skinąć w pożegnaniu innym lordom, po czym spięła konia i poczęła powoli odjeżdżać w las.
Shirei Stark
Shirei Stark

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 16/03/2020

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Rufus Reyne on Czw Lip 30, 2020 2:27 pm

Po zapakowaniu się na konie ruszyli i jechali dosyć długo, bo całe dwie godziny. Trzeba też było przy tym uważać, żeby ser Thannas i mości Blackwood z koni nie pospadali, bo definitywnie przytomni nie byli, więc jeszcze trzeba było tymi końmi za nich sterować. Przynajmniej wszyscy co weszli wraz z nim do tej jamy dzielnie wypełnili obowiązek, jakim za sprawą przysięgi obłożony jest każdy rycerz. Bardzo go cieszyło, że żaden z tej trójki, co do której pewności nie miał, nie próbował czegoś równie haniebnego jak ucieczka z pola walki.
Niestety po dojechaniu do obozu i zobaczeniu się z maesterem Rufus dowiedział się, że Blackwood już zmarł. Biedny, niechybnie wykrwawił się w trakcie jazdy. Przynajmniej przed śmiercią dokonał iście rycerskich czynów - pomyślał na ten temat. Cóż, i tak w tej sytuacji musieli z Robinem zaczekać na swoją kolej. Pierwszy leczeniu został podjęty ser Thannas. Niestety jemu zeszło się na stole w namiocie, więc sumarycznie z walczących w jamie poległa już chyba trójka ludzi. Reyne szybko policzył to na palcach i upewnił się, że na pewno trójka ludzi. Następnie operowany został Robin. W jego przypadku udało się uratować nie tylko życie, ale też rękę, więc było wspaniale. W ostatniej kolejności do namiotu wkroczył Rufus, który to był w najmniejszym stopniu ranny, więc i został sprawnie opatrzony.

Potem zaś do obozu wrócił lord Roxton ze swą grupą i resztą grupy Rufusa, a rycerzowi udało się z lordem rozmówić. W przypadku głowy bestii stwierdził, że dobrym pomysłem faktycznie będzie wysłanie go do Castamere. To dobry początek. Jeśli dokonam jeszcze trochę bohaterskich czynów tego rozmiaru, bogowie z pewnością spojrzą na mój ród przychylniej i przywrócą memu bratu zdrowie, by mógł pożyć na tym świecie jeszcze kilka dekad - pomyślał z dumą. Przy okazji poinformował Roxtona, że następnego ranka wraz z Robinem, ich giermkami i bardem imieniem Hugo opuszczą Pierścień i jego ziemie. Przeprosił za tak szybkie opuszczenie jego gościny i wyjaśnił, że spieszą na Tarth, by nająć się na służbę u tamtejszego lorda, bo ponoć szykuje się tam zadanie dla ludzi obeznanych w walce. Poprosił go też o przekazanie Milczącym Siostrom ciał poległego Blackwooda i jego ludzi, by mogły przygotować je do pochówku i odesłać do ich domu.


Ostatnio zmieniony przez Rufus Reyne dnia Sob Sie 01, 2020 7:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Rufus Reyne
Rufus Reyne

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 30, 2020 3:14 pm

Lord Roxton zgodził się oczywiście z Rufusem w kwestii ciała ludzi Blackwoodów. Nawet bez zachęty miał zamiar odpowiednio zadbać o poległych, którzy przecież zginęli wypełniając rycerski obowiązek na jego włościach. To samo zamierzał uczynić z porzuconymi zwłokami ludzi Osgrey'ów, którzy ku zdziwieniu lorda ulotnili się nagle z obozu w gniewie i bez wszystkich swoich zmarłych.Wkrótce ciała poległych okryto i złożono na wozie, który paru ludzi lorda pozostających dotychczas w obozie zabrało w stronę najbliższego zgromadzenia Milczących Sióstr.
Pozostali łowcy mogli tymczasem odpocząć w końcu i posilić się strawą oraz napitkiem jakie czekały przygotowane w obozowisku. Maester zaś po skończeniu opatrywania rannych przyjrzał się sprowadzonym głowom i ocenił, że bestia z jaką przyszło się rycerzom mierzyć musi być pochodzącym z dżungli wschodu bazyliszkiem. Siedmiu wie jak znalazł się w Reach, bo nie było to naturalne.

- Panowie, udało się. Bestie nękające ziemie Pierścienia zostały zgładzone! - przemówił Roxton, kiedy wszyscy zasiedli przy obozowych ogniskach. - Nie byłoby to możliwe, gdyby nie męstwo ser Rufusa Reyne'a oraz ser Robina, a także poświęcenie tych, którzy nie mogą zasiąść tu teraz z nami - pan Pierścienia uniósł bukłak z winem do toastu. - Chwała zwycięskim poległym! Chwała zabójcom bestii!
Zgromadzeni wokół unieśli bukłaki, kubki czy co tam mieli i dołączyli do toastu. Wędrowni rycerze, którzy dołączyli do Rufusa teraz jeszcze bardziej utwierdzili się w przekonaniu o jego rycerskiej sprawności i część z nich nie miała już wątpliwości, że z pewnością nie ma w Westeros lepszego wojownika. Wkrótce jednak skromna, nocna biesiada przerwana miała zostać przez przybycie jednego z rycerzy w barwach Osgrey'ów.
- A jednak ktoś wrócił - powiedział Roxton, siedząc przy jednym ogniu z swoimi najbliższymi dworakami obecnymi na miejscu oraz Zachodzianami odpowiedzialnymi za zgładzenie potwora. - Jeżeli przybywasz w spawie waszych poległych, ser, to ich ciała zostały już posłane pod opiekę Milczących Sióstr. Przyjmij też moje kondolencje z powodu śmierci twego pana.
- To prawda, że przybywam właśnie w tej sprawie - potwierdził rycerz. - Kondolencje są jednak nie na miejscu, panie, albowiem lord Gedeon wybudził się z głębokiego snu i jest żyw tak jak każdy z nas.
Zmieszanie pojawiło się na twarzy lorda Roxtona, który zwrócił oblicze w stronę swego maestera. Wszak mężczyzna sam leczył Osgrey'a i zeznał swemu panu, że nie udało się mu go uratować.
- Czy ty wstydu nie masz, ser? Wielce niestosowny to żart - zganił rycerza mędrzec z Cytadeli. - Opatrywałem twego pana i ledwo był żyw, kiedy opuściłem go by ostatnie chwile mógł spędzić z żoną. Później zaś widziałem ciało obleczone w całun składane na wozie i nie jestem w tym osamotniony.
Roxton zauważyć mógł, że słowa maestera potwierdza paru ludzi z obozu, a także dwóch z rycerzy wędrownych siedzących nieopodal, którzy rannych sprowadzili z lasu. Człowiek Osgrey'ów w żadnym razie nie wydawał się jednak swoim niestosownym zachowaniem zmieszany i to była rzecz, która lorda Pierścienia lekko mówiąc - dezorientowała.
- A jednak pan mój żyje i to on wysłał mnie tutaj z tą wiadomością - stwierdził rycerz z Zimnej Fosy. - Teraz zaś, skoro już przekazałem jego słowa, oddalę się by go dogonić.
Z tymi słowami pochylił głowę i odszedł, aby zaraz opuścić obozowisko oraz zgromadzonych w nim ludzi, którzy teraz wiele mieli pytań, zaś mało odpowiedzi. Wszak jak to tak? Maester tylu ludzi sprawnie opatrywał i widać było, że dobrze znał się na swoim fachu, a tak się pomylił? W dodatku nie tylko on zwłoki wywożone widział, zaś wdowa po Osgrey'u strzelała piorunami z oczu jakby zaraz obecnych w obozie miała zagryźć niczym wilkor z jej herbu. Ale w takim razie co... Powstał z martwych? Na Siedmiu, czary to jakieś czy cuda?

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Rufus Reyne on Sro Sie 05, 2020 1:43 am

Później Rufus był przy tym jak maester oglądał głowy zabitych bestii i dowiedział się, że to co ubili to były bazyliszki. Reyne pierwsze słyszał o takim rodzaju bestii, ale z doświadczenia odniesionego na własnej skórze mógł się domyślić, że to niechybnie jakiś dziwny i szczególny rodzaj smoka.

Gdy przyszło do ucztowania, ser Rufus wzniósł toast razem z resztą. Wstydził się tak trochę być w całym centrum uwagi wszystkich, ale ostatecznie był raczej zadowolony ze wszystkiego, bo osiągnąć wreszcie jakiś poważniejszy sukces. To znaczy coś nie do powtórzenia, bo w takim turnieju to każdy może sobie wygrać, a te bestie to były tylko dwie w całym Westeros. Przynajmniej można było mieć chociaż taką nadzieję, że tylko dwie. No i dochodził jeszcze smutny los mości Blackwooda oraz dwójki jego ludzi, ale przynajmniej zginęli mężnie jak prawdziwi rycerze, więc i nie był to aż taki powód do smutku. Rzecz jasna wyraził swój żal i ubolewanie pozostałym rycerzom z Dorzecza i poprosił o przekazanie ich lordowi, że zgodnie z obietnicą w przeciągu kilku księżyców stawi się u niego na służbie. Potem zaś uwaga się od niego odwróciła, ale już rycerz z Zachodu nie wiedział czemu. Senny był mocno, bo wiele krwi stracił, a i ostatnia bułka sczerstwiała całkiem, więc chrupanie mu wszystko zagłuszało. Szybko potem udał się spać i to samo poradził swoim towarzyszom, bo następnego dnia przecież wyruszali. Wiedział też, że w karczmach napotkanych po drodze koniecznie będzie musiał opowiedzieć napotkanym ludziom o dokonanych czynach, śmierci brata Blackwooda, dwójki jego ludzi, ser Gedeona Osgreya i jeszcze kilku jego ludzi. Smutne to było w przypadku Osgreya, bo zostawił po sobie wdowę.
Rufus Reyne
Rufus Reyne

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 23/04/2020

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lis 12, 2020 2:19 pm

30/09/10PZ - noc

Trójka jeźdźców prowadzących na uwięzi młodego byka dotarła do położonego w głębi lasu miejsca, które okryte było złą sławą pośród okolicznych prostaczków. Mowa była o jamie, w jakiej przed kilkoma księżycami pomieszkiwały bazyliszki terroryzujące włości Roxtonów. W miejscu tym postradało życie wielu dzielnych ludzi, a miejscowi, którzy odwiedzali ju później pchani ciekawością mówili, że emanowało ono dziwną, odpychającą aurą. Zupełnie jakby poza potworami zalęgła się tam inna, bardziej złowroga siła, której nie udało się już wypędzić ostrzem miecza. Wędrowny septon przebywający niedawno w okolicy stwierdził wręcz wprost, że miejsce to było przeklęte.

Przybyszów najwyraźniej to nie zniechęcało. Przywiązali konie do drzew przed jamą i weszli wraz z byczkiem do środka, znikając wśród cieni. Wkrótce dało się słyszeć żałosny kwik zwierzęcia, a kilkanaście minut po nim wznoszoną kobiecym głosem modlitwę do Siedmiu. Następnie... Krzyk, warkot, odgłos stali uderzającej o kamień, kwik spłoszonych koni i przeraźliwy lament...

01/10/10PZ

Grupa chłopów jechała na zaprzęgniętym w wół wozie niedaleką jamy drogą, kiedy ich oczom ukazała się sylwetka mężczyzny. Brudny i pokryty krwią jegomość, odziany jedynie w porwane spodnie, kołysał się na gałęzi popychany podmuchami wiatru. Skąd się wziął? Dlaczego spotkał go taki los? Na to chłopi nie mieli odpowiedzi. Odcięli jednak biedaka i zabrali ze sobą do wsi, aby pochować go w na małym cmentarzu niedaleko drewnianego septu. O znalezisku też donieśli do dworku rycerza, który panował nad nimi.

Później tego dnia do rzeczonej wioski zawitała młoda dziewczyna. Jej odzienie porwane, ona sama pokryta krwią i śladami po dziesiątkach zadrapań, niektórych lekkich, innych całkiem głębokich. Milczała i nie chciała powiedzieć co ją spotkało. Dała prostaczkom kilka złotych monet za strawę, opatrunki i konia, odpoczęła u nich dzień, po czym bez słowa ruszyła dalej.

Maester
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Lasy Reach - Page 3 Empty Re: Lasy Reach

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach