Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Komnata Maestra

Go down

Komnata Maestra Empty Komnata Maestra

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 23, 2019 9:36 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 23, 2019 9:56 pm

11 czerwca 336 AC,
wieczór

Lyonel został jak najszybciej po zdobyciu zamku doprowadzony do komnat lokalnego maestera. Towarzyszyło mu kilku wiernych rycerzy i król Durran z niewielką świtą. Zatroskany ojciec wezwał jednego z medyków armijnych i nakazał mu opatrzenie syna. Rany na szczęście nie okazały się poważne, najpoważniejszą z nich był rozcięty policzek. Reszta była tylko powierzchowna i poza wyczerpaniem organizmu nie wyrządziła mu większej krzywdy. Po paru godzinach rycerz już się wybudził. Pierwsze co zobaczył to zatroskanego medyka, który patrzył jakie to jeszcze specyfiki miał tutejszy maester.
- Jesteś wyczerpany książę, poleżysz tu jeszcze kilka dni - oznajmił, podając mu jakąś miksturę. - Opatrzyłem wszystkie rany, będą powoli się goić. Dwa tygodnie do całkowitego wyleczenia, ale za tydzień połowy nie będziesz już czuł. Król Durran siedział przy Tobie kilka godzin, ale sam jest wyczerpany, więc udał się na spoczynek. Zaraz polecę go zbudzić, prosił by to zrobić gdy Ty się zbudzisz. Ale nie ruszaj się z łóżka, na razie najważniejsze żebyś się nie przemęczał! - powiedział, a Lyonel mógł to empirycznie potwierdzić. Intensywny ból głowy i lżejszy w zasadzie każdej części ciała. Zakwasy. Do tego było mu gorąco, pocił się niemiłosiernie, a także problemy żołądkowe powodowały odruchy wymiotne.



Nieznajomy


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Sty 25, 2019 5:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Czw Sty 24, 2019 11:57 am

Nie wiedział ile tak naprawdę spał... Lub był nieprzytomny. Obudził się jednak potwornie zmęczony i obolały. Było mu cholernie gorąco, głowa pulsowała tępym bólem, chciało mu się wymiotować. Potrzebował dobrej chwili, by zamglony wzrok nabrał w końcu ostrości. Spostrzegł, że leży w jakiejś komnacie. Sądząc po utensyliach i narzędziach musiała należeć do maestera zamku. Obok siebie dostrzegł jednak polowego medyka zajętego przeszukiwaniem półek.
- To o kilka dni za długo. - odparł, podnosząc się na łokciach. Szybko jednak zakręciło mu się w głowie i opadł na poduszki, niemal zwracając treść żołądka... O ile w ogóle coś tam było. Odebrał buteleczkę z płynem i powąchał. Skrzywił się, po czym opróżnił jednym łykiem. Głęboko odetchnął i zamknął na moment oczy, by zatrzymać kręcący się wkoło świat. Medyk w tym czasie mógł posłać kogoś po Durrana, sądząc że książę zasnął.
- Nie mogę tak sobie tu leżeć, kiedy wróg ominął nas i ruszył na południe. - rzekł, lekko uchylając oczy na próbę. Zadowolony, że świat już nie wiruje otworzył je szerzej i spojrzał na mężczyznę. - Jak mają się nasi ludzie..? Czuję się już lepiej, możesz iść pomagać innym. Z pewnością znajdzie się wielu w cięższej sytuacji. - na prawdę martwił się o swoich ludzi i liczył, że jak najwięcej z nich uda się uratować. - Co z Ronaldem i moim wujem..? Żyją..?! - zapytał na koniec, łapiąc mocno medyka za fartuch i trochę przyciągając go do siebie. Kiedy uzyskał odpowiedź, nieco się uspokoił. Zaczął też myśleć co dalej. Mają zamek, muszą ruszać z powrotem na południe. To przypomniało mu pewną sprawę niecierpiącą zwłoki.
- Wezwij mego ojca i starego lorda Mormonta. Muszę porozmawiać z nimi. Może też przyjść namiestnik, powinien być przy tym. - polecił medykowi i położył się na poduchach. Musiał teraz odpoczywać, by móc później ponownie prowadzić swoich ludzi...
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 25, 2019 6:11 pm

Mężczyzna przez chwilę w ciszy wrócił do przeglądania butelek, sądząc że książę znowu zasnął. Z tego też powodu nie posłał jeszcze po króla, sądząc że Lyonel będzie jeszcze potrzebował odpoczynku. Gdy ten z trudem do niego przemówił, znachor odwrócił się ze zdziwieniem i odchrząknął:
- Ehm... no tak. W sumie to głównie siedziałem przy Tobie, więc nie za bardzo wiem jak inni. Chyba trochę Was tam umarło, ale też sporo przeżyło żeby dostać odpowiedni opatrunek. Inni już się nimi opiekują, ułożyli ich w wielkiej sali albo w namiotach pod zamkiem, gdzie było bliżej i gdzie się zmieścili. Twój ojciec będzie pewnie wiedział więcej. - wzruszył ramionami. - Twój wuj sam prowadzi teraz atak na ostatni bastion obrońców. Bardziej żywy być nie mógł. A Ronald... to taki wysoki, kruczowłosy z blizną nad okiem? Jak tak, to siedział przy Tobie cały i zdrowy jakiś czas temu - oznajmił. Zaraz też na prośbę księcia wezwał jednego ze służących i nakazał mu zaprosić wybrane osoby.
Król Durran, stary Mormont i namiestnik Bucklera zaraz przyszli do rannego księcia. Przekroczywszy próg nawet nie stanął, tylko od razu ruszył w kierunku swojego syna. - Moje dziecko! Czy Ty nie znasz umiaru? Miałeś szczęście, że nie zginąłeś! - powiedział, ale nie wyglądał naprawdę na złego. Uśmiechał się, a oczy wyraźnie się zeszkliły. Lord Mormont i namiestnik patrzyli na to ze wzruszeniem. - Niczego Ci nie brak? Słyszałem, ile będziesz musiał jeszcze leżeć. I tak wyglądasz już lepiej niż parę godzin wcześniej... - spytał król z nieukrywaną troską.
Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Pią Sty 25, 2019 8:06 pm

Widocznie odetchnął na wieści o wuju i najbliższym przyjacielu. Wiadomości na temat strat były także optymistyczne, miał więc powód, by się cieszyć. Uniósł wysoko brwi, zdziwiony reakcją ojca, kiedy ten wszedł. Nigdy tak się nie zachowywał... Ale może po prostu dlatego, że nigdy nie widział Lyonela w takim stanie..?
- Wojownik czuwał nade mną ojcze. Poza tym nie mogłem porzucić naszych ludzi, liczyli na moje wsparcie. Gdyby nie ja, o wielu więcej moglibyśmy stracić. Spędziłem ostatnio wiele czasu z tymi ludźmi na rozmowach i treningach. Nie mogłem tak po prostu kazać im ginąć, musiałem stanąć z nimi ramię w ramię. Nie wybaczyłbym sobie innej decyzji. - odpowiedział ojcu, choć niekoniecznie jego głos musiał brzmieć już tak twardo. Wciąż czuł się słabo, zaś ojciec pozytywnie zaskoczył go troskliwością o stan syna.
- Nie zamierzam też leżeć tak długo, kiedy wróg poszedł na południe i zagraża naszym domom.  - spojrzał znacząco na medyka, po czym wrócił wzrok na ojca. - Nie po to jednak chciałem się teraz spotkać z Wami. - wszystkich wezwanych obdarzył swoim wzrokiem, lekko się uśmiechając.
- Chciałbym dowiedzieć się, jakie dokładnie ponieśliśmy straty. Co zamierzasz ojcze zrobić z jeńcami..? - zapytał. - Powiem tylko, że zanim się pojawiłeś, Buckwell miał stracić cały majątek, zaś rodzina zostać wygnana. Jego ludzi pozostawiłbym tutaj w niewoli do końca wojny. Skarbiec Antlers tymczasowo zostawiłbym pod pieczą lorda Rykkera, lub wysłał go na okręcie do Końca Burzy. - poprawił się na łóżku, słuchając odpowiedzi.
- Obecnemu tutaj lordowi Mormontowi dałem słowo, że spod Antlers będzie mógł wrócić do domu w towarzystwie niewielkiej eskorty. Lord ma już swój wiek i chciałby spędzić jak najwięcej czasu ze swoją rodziną, dlatego przystałem na jego prośbę. W Królewskiej Przystani jako pierwszy wyraził chęć poparcia nas, toteż chciałbym, abyś ojcze wypełnił moje słowo i pozwolił mu wrócić do domu. - zwrócił się z prośbą do ojca. bardzo nie chciał, by jego słowo zostało złamane.
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 27, 2019 12:19 am

Król, zachowując wciąż lekko uśmiechnięty wyraz twarzy, pokręcił głową: - Dobrze, że troszczysz się o swoich... o naszych ludzi, ale czasem przesadzasz. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co by się stało, gdyby nasi rycerze dotarli do Ciebie nawet pół minuty później... - oczywiście król wciąż był przede wszystkim zadowolony z tego, że jego syn przeżył - w tonie jego głosu dało się usłyszeć nutę goryczy, wynikającej z jego lekkomyślności. - Jeśli jeszcze raz postąpisz tak lekkomyślnie, to odeślę Cię do Końca Burzy - zagroził, tym razem już poważnie. Znalazł też aprobatę znachora, zajmującego się księciem. - Przynajmniej tydzień musisz tu zostać, a potem i tak lepiej się nie przemęczać... - wspomniał. - Co tyczy się jeńców, przeczytaj sobie to - zakomunikował król, wyciągając spod płaszcza kawałek pergaminu i podając go Lyonelowi. - Tu masz wszystko, co nasi ludzie policzyli.



Durran poczekał aż książę przeczyta raport, wziął go z powrotem i dopiero wtedy kontynuował:
- Stary lord Buckwell obawiam się, że nie żyje. Umarł z rąk mojego kuzyna, Edrica. Ale skoro mu to obiecałeś, to jego rodzina to właśnie dostanie. Przydzielę im paru rycerzy i odeślę do Duskendale. Pozostali jeńcy poczekają tutaj do załatwienia problemu w Królewskiej Przystani. Obecnie lochy, tak jak i domniemany skarbiec, są zajęte przez ludzi jeszcze wiernych Buckwellowi w piwnicach. Poza tym lord Rykker... nie do końca przypadł mi do gustu. Złoto zostanie w piwnicach, a jeńców będziemy trzymać na zamku. Znajdziemy dla nich dobre lokalizacje - zapewnił. Co zaś miało stać się z zamkiem po wojnie? Prawdopodobnie trafi do jednego z wiernych rycerzy króla Durrana albo odpowiedniego krewniaka. Król spojrzał na Mormonta i kiwnął głową. - Oczywiście, ser Jorah zasłużył na powrót do domu. Niech się nie krępuje - zapewnił.
Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5820
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Komnata Maestra Empty Re: Komnata Maestra

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach