Legends of Westeros
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Mury Zamkowe

Go down

Mury Zamkowe Empty Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Gru 27, 2018 3:34 pm

***
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Durran Baratheon. on Czw Gru 27, 2018 3:41 pm

Durran Baratheon.
Durran Baratheon.

Liczba postów : 167
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Czw Gru 27, 2018 4:19 pm

A więc nadszedł ten czas! W końcu szturmowali zamek i to on miał prowadzić swoich ludzi do ataku. Wspaniale czuł się, stojąc ramię w ramię ze swoimi żołnierzami, trzymając młot i tarczę. Kiedy ojciec rozkazał atak, wyszedł dwa kroki do przodu, po czym odwrócił się do swoich ludzi. Obok stał nieodłącznie Ronald, jego przyjaciel i Zaprzysiężona Tarcza.
- Wykurzmy tych tchórzliwych Buckwellów z ich zamku i ruszajmy na południe! Tam czeka nas pełna chwały bitwa z ludźmi Smoczycy! Nie pozwólmy jej zbyt długo czekać na nas bracia. Ruszajmy! - zakrzyknął, napełniając głos pozytywnymi emocjami i ogarniającym go podnieceniem nadchodzącej bitwy. Ruszył wraz ludźmi, pozwalając by kilku go wyprzedziło. Skryty za tarczą, bacznie obserwował pobliskie mury. Natychmiast także sformował z najbliższymi towarzyszami mur tarcz, aby zwiększyć szansę przebicia się przez wyłom...
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Gru 27, 2018 8:00 pm

Szturm rozpoczął ostrzał murów przez łuczników pod komendą Jeleni... choć ich herby bynajmniej na to wskazywały. Przodem bowiem zostali posłani najemni łucznicy, obecni w armii. I trzeba przyznać, że spisali się bardzo dobrze. Często co po niektórzy z nich padali pod strzałami obrońców, ale sami też zadali im spore straty... W końcu zaś żołnierze ruszyli na wyłomy. Z przodu ponownie poszli najemnicy, którzy starli się z zabezpieczającymi je obrońcami. Szybko okazało się, że obrońcy byli bardzo dobrze przygotowani do ataku i odparli forpocztę sił Jeleni, a na koniec potraktowali ich jeszcze wrzącym olejem. Wtedy do boju ruszył oddział księcia Lyonela.
Ustawił się w szyku. Z przodu szedł dwudziestoosobowy klin najroślejszych wojów, którzy mieli rozepchać linie obrony. Dalej szło kolejnych trzydziestu wojów, z samym księciem i jego krewnym - Edriciem, którzy mieli przepchnąć obrońców za mury, by dalej mogła wejść już reszta żołnierzy Jeleni. Szarża pierwszych żołnierzy Baratheona mogła zostać ochrzczona sukcesem. Większość ich klinu została wybita, ale posłała za sobą podobną liczbę trupów - a co ważniejsze zrobiła, zgodnie z założeniem, dużo miejsca kolejnym liniom wojsk Jeleni.
W tej zawierusze Lyo mógł wykazać się swoimi umiejętnościami. Dopadło go czterech żołnierzy wroga, szczęśliwie miał ze sobą swojego przyjaciela - Ronalda. Każdy z nich wziął po dwóch wrogów i rozpoczęła się jatka. Przeciwnicy księcia radzili sobie zaskakująco dobrze. Unikali jego ciosów i sami wyprowadzali prawie celne. Lyonel chwilę z nimi tańczył, gdy jeden z nich celnym, dokładnym cięciem przeciął mu policzek, aż po lewy koniuszek wargi. To tylko rozsierdziło Baratheona, który uderzył na nich z zdwojoną siłą. A sami wojacy rozluźnili się wyraźnie i opadli z sił. Lyonel walił ich raz po raz swoim młotem, równocześnie dostrzegając każdy ich cios i parując. Adrenalina nad nim zapanowała. Kolejne uderzenia coraz bardziej chwiały przeciwnikami, aż w końcu jeden z nich padł pod uderzeniem w pierś. Drugi (ten, który odciął Lyonelowi ucho) też był już zmęczony i coraz mniej pewny. Kilka kolejnych uderzeń skończyło i jego przygodę - w końcu Baratheon pchnął go swoją tarczą, przewracając na ziemię i mógł zadecydować, czy zechce go dobić w zemście. Zaraz też dostrzegł jak radziła sobie jego tarcza. Jeden z przeciwników był może bardziej obity i wydawało się, że Ronald radzi sobie bardzo dobrze... I wtedy, na oczach księcia, dostał tarczą po łbie i padł ogłuszony na ziemię.
W tym czasie dobrze radziła sobie "Rubaszna Burza". Też znalazł sobie dwóch wrogów i raz dwa potężnym ciosem młota wytrącił jednemu broń z rąk. Chwilę siłował się z swoim przeciwnikiem... aż znowu drugi z przeciwników potraktował go tak jak Ronalda i ciosem w łeb powalił nieprzytomnego na ziemię.
Lyonel rozejrzał się wokoło. Został sam, chyba tylko z kilkoma tarczami Storma. Większość jego oddziału padła, a kolejni obrońcy nacierali na niego. Było ryzyko, że zaraz zostanie otoczony... A koło niego leżało nieprzytomnych dwóch jego wiernych towarzyszy, a mało brakowało, że książę byłby pośród nich. Cóż teraz postanowi zrobić?

Nieznajomy


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Gru 27, 2018 10:49 pm, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Czw Gru 27, 2018 9:35 pm

Taktyka została ustalona i ruszyli. Pierwsze szeregi spełniły zadanie rozbicia obrońców i wkrótce Lyo wraz ze swoimi ludźmi mógł włączyć się do walki. Na drodze stanęło mu dwóch zbrojnych, którzy okazali się niezgorszymi przeciwnikami. Walka była wyrównana, dopóki jeden z nich nie zaciął* księcia. Czubkiem miecza jakimś cudem przedarł się przez zasłonę hełmu i rozciął dość głęboko lewą stronę twarzy młodego Baratheona. Skroń, policzek i usta, aż do podbródka zostały zalane krwią.
Narastająca w Lyonelu furia wpompowała w jego mięśnie nowe siły. Zasypywał ich gradem ciosów swego młota, parując każdy kontratak. W końcu powalił jednego z wrogów potężnym ciosem w pierś, niczym lata wcześniej król Robert powalił Rhaegara. Drugi, ten który zadał ranę Lyonelowi, stał już osamotniony, pewny swego losu. Kilka ciosów młotem pozbawiło go równowagi, po czym Baratheon powalił przeciwnika uderzeniem tarczy. Wzniósł młot nad głowę, po czym jednym ciosem zrobił z głowy zbrojnego krwawą miazgę.
Podniósł lekko hełm i przetarł twarz z krwi. Zarówno jego wuj, jak i Ronald zostali powaleni przez swoich przeciwników. Większość przednich sił Jeleni została rozbita, zaś obrońców robiło się coraz więcej. Kątem oka dostrzegł walczących w pobliżu czterech wojowników, będących Tarczami Edrica.
- Bierzcie Edrica! Wycofujemy się! - ryknął ile sił do walczących, wskazując młotem wuja, po czym spojrzał w stronę leżącego przyjaciela. Zaszarżował na stojących przy nim zbrojnych, którzy zdołali go powalić. Jednego miał zamiar odepchnąć, używając tarczy, swojej siły i pędu. W stronę drugiego zamierzał machnąć młotem na odlew, aby odepchnąć go na jak największą odległość. Jeżeli miał taką możliwość, wciągnął Ronalda na ramię ręki dzierżącej broń, po czym zasłaniając się tarczą wycofał w stronę swoich ludzi. Jeżeli musiał, stanął do walki ze zbrojnymi o swego przyjaciela. Tak czy inaczej, rzucił spojrzenie w stronę wuja, jak radzą sobie jego Tarcze...


Ostatnio zmieniony przez Lyonel "Młot" Baratheon dnia Pią Gru 28, 2018 5:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 28, 2018 11:44 am

Lyonel z całej siły odepchnął jednego z ludzi, stojącego przy Ronaldzie, tak że odleciał do tyłu na jakieś dwa metry. Z rozpędu staranował jeszcze pozostałych, stojących mu na drodze, i bez problemu dostał się do swojego przyjaciela. Wziął go na ramię i rzucił się w stronę swoich ludzi. Przepchnął się przez ludzi wroga i wpadł wreszcie pośród swoich. Po drodze kilku ludzi próbowało go zaatakować, ale żaden nie mógł skutecznie dosięgnąć Lyonela, który znalazł się już bezpiecznie ze swoim towarzyszem pośród swoich żołnierzy. Obejrzał się i zobaczył, że tak samo sprawnie poradziły sobie tarcze Edrica. Poza Stormem na ziemię upadł także ser Osney. Bękart Mertynsów - Ormund Storm, chwycił Rubaszną Burzę i zabrał go, tak jak Lyonel ciągnął swojego przyjaciela. Młody giermek Edrica - Timothy, chwycił wędrownego rycerza towarzyszącego w boju Stormowi, i wszyscy wycofali się, osłaniani przez Flowersa, w ślad za Lyonelem.
Walki w wyłomie toczyły się jednak dalej. Obrońcy walczyli walecznie i coraz bardziej odpychali ludzi Jeleni z środka, kładąc raz za razem kolejnych szturmujących. Jeżeli Baratheonowie zamierzali wziąć w ten sposób zamek, miało się to odbyć dużym kosztem.
Tymczasem, zdawało się, doszło do przełomowego punktu bitwy. Taran podszedł pod bramę i po kilku potężnych uderzeniach i śmierci po zbombardowaniu z góry kilkunastu ludzi pracujących przy nim, uszkodzili wrota na tyle mocno, że te zatrzęsły się i dość szybko ustąpiły.

Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Pią Gru 28, 2018 5:40 pm

Nie bez powodu Lyonel wygląda jak wygląda. Z łatwością staranował przeciwników, po czym dźwignął przyjaciela i bezpiecznie wycofał się między swoich. Tak samo - choć z małymi kłopotami - postąpiły tarcze Edrica. Koniec końców wszyscy byli bezpieczni za plecami swoich towarzyszy.
- Zabrać ich do obozu! Niech medycy się nimi zajmą! - wydał głośno rozkazy do najbliższych zbrojnych, wskazując trzech ogłuszonych. Podniósł na moment delikatnie hełm, by otrzeć zakrwawioną twarz, czując na języku jej smak. Jeden z żołnierzy nawet złapał księcia za ramię i pochylił się, by zasugerować wycofanie młodego Baratheona do obozu i obejrzenie ran przez medyków. Jeleń zauważył pytające spojrzenia rzucone w jego stronę, czy opuści ich..? Lyo jednak taki nie był. Rana choć cholernie piekła, nie złamała w nim ducha, ni chęci do dalszej walki. Zresztą nie mógł zostawić swoich ludzi w tym momencie. Z pewnością zostanie mu blizna, która właściwie będzie pamiątką.
- Przeżyję przyjacielu. - odparł zbrojnemu i dodał już głośniej, by wszyscy wkoło słyszeli. - Za mną towarzysze! - wzniósł młot nad głowę i wskazał nim drogę do wnętrza zamku. - Dajmy bardom powód do pisania ich ballad! Uformować linię tarcz! Napierać na nich! - zebrał wokół siebie kilku ludzi, formując szyk. Stanął w jego centrum i ruszył do ataku, skrywając się za tarczą, wiedząc że za plecami zbrojni formują kolejne szeregi.
W pewnym momencie usłyszał trzask pękającej bramy. A więc i tam się dostali. Wkrótce obrońcy i tam będą musieli odpierać ich atak, a przecież to nie był koniec. Książę z głośnym śmiechem starł się z obrońcami, wymierzając cios w najbliższego...
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 29, 2018 10:23 pm

Jakiś wątły żołdak stojący obok Lyonela chwycił Ronalda i ruszył z nim (i tarczami Edrica niosącymi go) do obozu. Na jego twarzy malowała się ulga, wcześniej wyglądał bowiem na przestraszonego, a tak mógł uniknąć potencjalnej śmierci lub okaleczenia.
Widocznie zmieniły się także priorytety strzelców na murach. Zamiast bowiem odpowiadać ogniem, skupili się na szarżujących przez bramy żołnierzy Baratheonów. Nie celowali może z zabójczą skutecznością, ale wystarczyło to, by posłać dziesiątki Jeleni do piachu. Słabo także radzili sobie ludzie atakujący przy bramie. Obrońcy przygotowali im tam prawdziwą rzeź i walczyli z taką zapalczywością, że każdy jeden obrońca zabierał ze sobą przynajmniej trzech atakujących. Walki przybierały tam dla atakujących niekorzystny obrót. Tak samo pewnie potoczyłyby się losy w wyłomie, gdyby nie bohaterskie przewodnictwo księcia Lyonela. Mocno chwyciwszy swój młot dopadł pierwszych szeregów i potężnymi ciosami wyrzucił wrogiemu żołdakowi miecz z rąk. Następnie potężnym ciosem w brzuch powalił kolejnego, żeby spokojnie wrócić do pierwszego i cholernie silnym ciosem w łeb także i jego powalić. Nie imały się także go ciosy - kilka strzał trafiało w niego i zaledwie odbijało się od jego zbroi. Swoimi czynami zainspirował wyraźnie resztę żołnierzy, w których wstąpiła nowa werwa i zaczęli coraz napalczywiej nacierać na obrońców. Ci starali się jeszcze ratować sytuację, wylewając na atakujących wrzący olej. Lyonel zaś miał dużo szczęścia - dostrzegł olej kątem oka i w ostatniej chwili odskoczył. Całym manewrem poddani Buckwella kupili sobie chwilę czasu, ale obrońcy coraz bardziej ustępowali pod naciskiem ludzi księcia.
Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Sro Sty 02, 2019 5:47 pm

Atakując wyłom nie wiedział dokładnie co się dzieje w bramie. Wiedział jednak, że wyłom muszą zająć jak najszybciej. Ze śmiechem na ustach, kilkoma silnymi ciosami pozbawił przeciwnika broni, by zmienić nieco pozycję i powalić drugiego żołdaka Buckwellów potężnym uderzeniem w brzuch stroną młota zakończoną kolcem. Następnie z przyjemnością słuchał trzasku pękającej czaszki pierwszego przeciwnika, kiedy ten oberwał obuchem w łeb.
Z łatwością parował ciosy i blokował nadlatujące strzały tarczą. Odskoczył w porę, by uniknąć oblania wrzącym olejem. Natychmiast po tym rzucił się do przodu, wykorzystując chwilę, w której obrońcy cofnęli się, by tak samo uniknąć oleju.
- Za mną towarzysze. Cofają się! Napierać! - z tymi słowy dopadł pierwszego zbrojnego, z wysoko wzniesionym młotem...
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Edric Storm. on Pią Sty 04, 2019 8:01 pm

Ruszyli w wyłom. Nareszcie! W końcu jakaś dobra bitka po tym jak główne siły Targaryenki postanowiły obszczać nogawki i zniknąć gdzieś by uniknąć konfrontacji z siłami Końca Burzy. Nie zaprzeczałby gdyby ktoś stwierdził, że był wówczas zawiedziony.
Pierwsze uderzenie wbiło się we wroga rozpoczynając starcie, szczęk stali i okrzyki wypełniły powietrze. Edric zaśmiał się rubasznie zamachując się młotem w jednego z wrogów stojących naprzeciw nich w formacji obrońców. Tego właśnie brakowało mu przez ostatnie dni. Szybko pozbawił swego oponenta broni, jednak zanim udało mu się dobić żołdaka inny z przeciwników, nie przejmując się pozostałymi zbrojnymi Baratheonów wlewającymi się w wyrwę, dołączył do walki uderzając Storma w hełm. Zapadła ciemność...
Jeśli obudził się w obozie przed końcem bitwy plan działania mógł być tylko jeden - chwytać za młot i pędzić ponownie w wir walki!
Edric Storm.
Edric Storm.

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 12/06/2018

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 05, 2019 12:23 am

Gdzieś w obozie Baratheonów...

W jednym z namiotów, na pryczy leżał nieprzytomny Edric. Rubaszna Burza znajdował się pod pilną opieką maestera, który położył mu na czole mokrą chustkę i nacierał ranę maściami. Słyszał gdzieś w oddali krzyki żołnierzy czy huk uderzeń katapult. W nozdrzach czuł znany sobie zapach krwi, potu, trupów. Zapach bitwy, tak dobrze już znany. Zdążył się do niego przyzwyczaić przez tyle lat praktyki - a szczególnie w ostatnim czasie nie brakowało mu doświadczenia. On jednak miał inną, ale równie ważną pracę. Musiał opiekować się członkiem królewskiej rodziny.
Rubaszna Burza poruszyła się w swym legowisku i poczęła coś mamrotać. Maester nie zwrócił uwagi, skierował się zaś do jednego z jego towarzyszy, albowiem i nim się opiekował. Zmienił mu stary opatrunek i spojrzał na Edrica... Który zamiast leżeć, ubierał swój rynsztunek!
- Ser, powinieneś leżeć... - powiedział zmartwionym głosem. Do Edrica jednak jakby to nie docierało. Zignorował zupełnie uczonego i wziął do ręki swój młot. Ciężko nawet powiedzieć, czy cokolwiek usłyszał. - Ser, naprawdę, to zbyt niebezpieczne... - próbował go zatrzymać jeszcze maester, ale nieskutecznie. Storm wyszedł z namiotu, zupełnie ignorując jego słowa. Lekarz wybiegł z namiotu i próbował go jeszcze zatrzymać - niestety i teraz bezskutecznie. Westchnął tylko i mruknął pod nosem: - Oj, żeby sobie nic nie zrobił, bo mnie jeszcze dopadnie...
Mury Antlers...

Lyonel poprowadził swoich ludzi dalej, wgłąb murów. Łucznicy dalej bezskutecznie próbowali go zestrzelić, a on dopadł kolejnych dwóch wrogów. Z początku chronił się bardzo dobrze przed ich ciosami i sam wyprowadzał kolejne. Ot, trafił jednego w brzuch, a to drugiego uderzył w ramię. Powoli jednak zaczął odczuwać zmęczenie po bitwie. Wydawało się, że zwolnił. Jego ciosy straciły na impecie. Przeciwnicy wyczuli tą szansę, żeby przez chwilę przejąć inicjatywę. Jeden skupił na sobie większość jego uwagi, podczas gdy drugi uderzał go od boku. Raz walnął go mocno po łbie, zostawiając niewielkiego guza. Drugim razem, broniąc się przed jednym z uderzeń, pchnął go mocno swoją tarczą w twarz. Lyonel poczuł krew w ustach, a zaraz językiem wyczuł niewielki ubytek w uzębieniu. Jednak właśnie w takich momentach można poznać prawdziwych wojowników. Baratheon nie dał się stłamsił, ale spiął się i z nową siłą ruszył na wrogów. Jednym potężnym ciosem trafił w głowę jednego z wrogów, którą popchnął równocześnie na łeb drugiego. Dźwięk pękających o siebie czaszek upewnił go w zwycięstwie w tej batalii, a wszystko dopełnił upadek dwóch jego byłych przeciwników na ziemię. Dumnie mógł wkroczyć na dziedziniec.
Nieszczególnie dobrze szło żołnierzom w bramie. Sytuacja nie wyglądała najlepiej, a kolejni napastnicy ginęli pod naporem zaciekłych obrońców. Sytuację odmieniło przybycie Edrica i jego lojalnych (tych wciąż przytomnych) Tarcz. Nie dość, że dzielnie walczyli, to jeszcze inspirowali żołnierzy zgromadzonych wokół. Storm swoim młotem machał na prawo i lewo, zabijając każdego, kto znalazł się zbyt blisko niego. Nic nie mogło go zatrzymać - w swoim gniewie nawet roztrzaskał co po niektóre tarcze i potrafił zmiażdżyć czaszkę żołnierza w pełnym rynsztunku. W końcu powiódł ludzi Baratheonów na dziedziniec, zmuszając obrońców do odwrotu. Obrońcy próbowali jeszcze spuścić na nich wrzący olej. Nie powstrzymało to atakujących, ale zraniło kilku ludzi...  w tym ser Ormunda, który poparzony upadł na ziemię krzycząc z bólu.
Sytuacja klarowała się na korzyść szturmujących. Dziedziniec od dwóch stron wpadał w ich ręce. Obrońcy nie mieli już wyboru i poczęli wycofywać się do wielkiego donżonu, swojego ostatniego schronienia. W czasie odwrotu walczyli jeszcze zacięcie i sporo ludzi udało się tam skryć. Donżon, o dość grubych murach, był zbudowany z kamienia, miał przynajmniej 30 metrów średnicy, a do drewnianych (jedynie okutych żelazem) drzwi prowadziły kamienne schody, wznoszące się na jakieś dwa metry. U szczytu widać było kilka niewielkich okienek, przez które obrońcy prawdopodobnie mogli wciąż prowadzić ostrzał, a na wysokości kilkunastu metrów były także zwykłe okna, prawdopodobnie prowadzące do pokojów mieszkalnych.
Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Edric Storm. on Sob Sty 05, 2019 8:11 pm

Maester coś mu tam mamrotał, ale Edric odburknął jedynie pod nosem, że musi iść walczyć i kontynuował ze swoją robotą. Kiedy cały rynsztunek był już ponowne na nim chwycił swój oręż i wraz z towarzyszami ruszył w stronę wyłamanych wrót, gdzie z rykiem opadł na broniących przejścia wojowników z Antlers. Każdy kto podszedł pod jego młot padał po kilku ciosach, jeszcze bardziej zachęcając go do wysiłku i wprowadzając Stroma w bitewny trans. Czuł jak adrenalina przyjemnie pulsuje w jego żyłach i śmiał się głośno z każdym powalonym przeciwnikiem. Wkrótce zdobyli wrota i wbiegali na dziedziniec, a nieprzyjaciel próbował powstrzymać ich wrzącym olejem, który zranił Ormunda. Widząc to Edric zatrzymał się na chwilę w swoim natarciu...
- Łapie go i bierzcie do maestera! Już! - wrzasnął do swoich kompanów lub najbliższych żołnierzy, jeśli jego ludzi nie było w pobliżu. - Ruchy!
Następnie ściskając mocniej młot ruszył dalej potęgowany wściekłością. Wyrwie temu skurwielowi Buckwellowi kręgosłup przez dupę! Obrońcy zaczęli wycofywać się z dziedzińca do donżonu, gdzie najpewniej chcieli dalej się bronić. Niedoczekanie... Edric zwołał kilku najbliższych ludzi i parł prosto na drzwi, mając zamiar dotrzeć do nich i zablokować nim ostatni z wycofujących się zdążą je zatrzasnąć. W przeciwnym razie nakazał towarzyszącym mu żołdakom wznieść tarcze i osłaniać go, kiedy sam chwytając ciężki młot oburącz począł uderzać w odrzwia. Próbował skupić się na zamku i zawiasach, aby otworzyć wojskom przejście.
Edric Storm.
Edric Storm.

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 12/06/2018

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon. on Sob Sty 05, 2019 9:59 pm

Nic nie było w stanie go zatrzymać. Parł na przód, a kolejni wrogowie padali pod jego ciosami. Wszedł głębiej w wyłom, niemalże stając na krańcu dziedzińca i wtedy też drogę zastąpiło mu dwóch zbrojnych. Uśmiechnął się do nich i zaatakował. Wymienił kilka ciosów, lecz oto zaczął czuć zmęczenie. Ataki nie były już tak potężne, zasłony nie tak szybkie. Obaj przeciwnicy wykorzystali ten fakt i Lyo w pewnym momencie dostał w łeb, a chwilę później dostał w twarz. Poczuł pękającą kość nosa i smak świeżej krwi w ustach, oraz brak kawałka zęba.
Tak się wówczas wkurwił niemożebnie, taka w nim wezbrała furia, że z nowymi siłami kontratakował obu wrogów. Jednym potężnym ciosem roztrzaskał dwie głowy zbrojnych na raz. Dwie głowy jednym ciosem! Ach cóż to była za chwila. Chwilę później wchodził na dziedziniec.
Ruszył przed siebie ze swoimi ludźmi u boku, równocześnie dostrzegając podobną sytuację w bramie. Ludzie w żółtych tunikach wylewali się przez bramę nieprzerwanym potokiem, łącznie z Edrickiem na czele. Uśmiechnął się na jego widok i wzniósł młot wysoko nad głowę w geście zwycięstwa, nawet połowicznego, kierując w stronę wejścia do donżonu. Nie było jednak czasu na świętowanie.
Skupił się na powrót na zamku i zasłaniając tarczą, w towarzystwie kilku ludzi ruszył szybkim krokiem w stronę drzwi donżonu. Widział, że to samo robi Edric wraz ze swoimi ludźmi. Mieli szansę zablokować obrońcom możliwość zamknięcia się w donżonie i to zamierzali zrobić...
Lyonel
Lyonel "Młot" Baratheon.

Liczba postów : 197
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Durran Baratheon. on Pon Sty 07, 2019 12:57 am

Choć początkowo szturm nie szedł po myśli atakujących, koniec końców nie było tragedii. Podczas wydawania rozkazów, zaobserwował że jego syn wraz ze Stormem, wycofują się z wyłomów, nie ukrył swojego przejęcia gdyż był to w końcu jego pierworodny. Mogli się nie zgadzać w wielu kwestiach, co nie zmieniało faktu że był jego synem i go kochał. Ostatecznie dziedziniec został zdobyty, a obrońcy cofnęli się do donżonu. Baratheon uderzył w boki konia i zaczął powoli jechać do środka.
- Pluteje wprowadzić do środka, ustawić pod bezpiecznym kątem względem okiennic donżonu. - rozkazał i wraz z kilkoma gwardzistami szybciej popędził do środka, po drodze wydając kolejne rozkazy. - O ile to możliwe zebrać wszystkich rannych i ich niezwłocznie opatrzyć. Dobić każdego z wrogich żołnierzy, a arystokratów w łańcuchy.
Gdy Durran w końcu dojechał obejrzał z politowaniem kamienną konstrukcję, długo nie zwlekał i wydał rozkaz. - Podłożyć ogień pod donżon i skupić się na oknach, niech kto tylko wyjrzy na zewnątrz, zarobi strzałą. Pawężnicy niech ochraniają podpalaczy. - oznajmił, po czym się lekko zastanowi i w końcu od niechcenia kazał wykrzyczeć swojemu adiutantowi. - Przekaż że zanim wszyscy spłoną, szansę na wyjście ma maester, kobiety i dzieci... Dla reszty nie będzie litości. - dokończył nieco ciszej.
Durran Baratheon.
Durran Baratheon.

Liczba postów : 167
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 07, 2019 8:45 pm

Jakichś dwóch żołdaków usłyszało krzyki Edrica pośród całej zawieruchy i podbiegło do ser Ormunda. Odciągnęli go czym prędzej poza mury, żeby nie narażać się w środku walki. Na dalsze informacje o rycerzu będzie trzeba niestety czekać...
Edric podbiegł do drzwi tuż za ostatnimi z próbujących się skryć w donżonie. Następnie uderzył z całej siły i próbujący się skryć tylko cudem uniknąć ciosu jego młota. Nie zdołał jednak przez to zablokować drzwi, które zaraz całą siłą swoich rąk otworzył Storm i wkroczył pewnie, razem z kilkoma swoimi ludźmi, do środka ostatniego bastionu. Tuż za nimi zjawił się tam książę Lyonel. Za nimi było jeszcze dość pusto, nie wszyscy żołdacy zorientowali się od razu, gdzie powinni pójść. W środku budynku, poza Rubaszną Burzą i księciem, znaleźli się ser Andrew i młody Timothy, a także jakichś pięciu innych rycerzy (z Ziem Burzy) i kilkunastu zwykłych żołdaków. Kolejni już tam zmierzali, ale to przed tą dwudziestką stała szansa zdobycia chwały.
Od wejścia prowadziły trzy drogi. Krętymi schodami można było dostać się na pięterko, krótki korytarz prosto prowadził do zamkniętych (a być może i zabarykadowanych) drzwi, a na dół prowadziły zaś proste schody w ciemność. I, jak dostrzegł Edric, w tym ostatnim kierunku skierowali się obrońcy, dzięki którym dostał się do środka.



Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 26, 2019 1:19 am

11 czerwca 336 AC
wieczorem, po bitwie

Edric dotarł prędko do obozu, gdzie leżeli jego towarzysze. Nadążyć za nim próbował jego giermek Timothy, cały spocony i czerwony, ale nie był w stanie. Storm wpadł jak burza do namiotu, obejmując wzrokiem wszystkich, którzy się tam znajdowali. Było paru znajomych rycerzy, leczących mniejsze lub większe urazy, a pośród nich dwaj przyjaciele Rubasznej Burzy - ser Osney i ser Ormund. Ten pierwszy sam zauważył Edrica. Siedział na pryczy, jedząc jakąś dziwną potrawkę. Kiwnął mu głową i rzucił:
- Edric! Jak bitwa, wygraliśmy? - mówił niewyraźnie, ponieważ szczękę miał podwiązaną bandażem. Parę wybitych zębów było jednak wszystkim, co złego go spotkało. Storm zwrócił też uwagę maestera, który zaprzestał smarowania jednego z rycerzy jakąś maścią i zaraz poszedł do bękarta króla Roberta. - Ser, mówiłem żebyś leżał... Czegoś potrzebujesz? - gdy zaś został spytany o ser Ormunda, to odpowiedział: - Leży nieprzytomny. Wyjdzie z tego, ale zanim się obudzi, to jeszcze dużo czasu minie... Może nawet tydzień. No i ślady poparzenia zostaną mu na dłużej - wytłumaczył z opuszczoną głową. - Jak chcesz go zobaczyć, to leży w kącie, o tam! - wskazał ręką. Jeżeli Edric czegoś jeszcze potrzebował, szczególnie opatrzenia ran lub doglądnięcia starej, maester służył pomocą.
Nieznajomy
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Liczba postów : 5767
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Mury Zamkowe Empty Re: Mury Zamkowe

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach