Wioska niedaleko ziem burzy

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Lip 14, 2018 11:32 am

First topic message reminder :

***
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down


Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Nie Sie 05, 2018 4:00 pm

Zaczęło się, pościg w lesie. Kundel ucieka do swej budy. Pomyślał, po czym ponownie spiął konia do pościgu. Sukinkot nie był ani trochę bliżej, co robiło się irytujące i flustrujące dla młodego rycerza. Po chwili jednak Żółw zwolnił tempo, był w lesie, prosiło się tutaj wręcz o jakieś niebezpieczne zniżenie, króliczą norę czy inne rzeczy zdolne załatwić nogę u konia, o czym dobrze również wiedział herszt. Czuł, jak krople potu płyną mu po twarzy. Był skupiony jak nigdy, musiał go dorwać w swoje dłonie. Chciał z nim zawalczyć, wydawał się niezłym przeciwnikiem.
- Wracaj tu psie! - Zakrzyknął w las do uciekiniera. - Tak Ci śpieszno od rycerskiego topora?! Ha!? Wątpił, by to go sprowokowało do walki, ale musiał chociaż trochę pokrzyczeć, by dać upust złości. - Chodź no tutaj! - Krzyknął ponownie, mijając jakieś drzewo. Zniżył trochę głowę i zacisnął zęby. Jeśli to za długo to potrwa, to mi zwieje. Skwitował wściekle. Trzeba to szybko skończyć.
Jeśli faktycznie dał się sprowokować, rycerz ruszył na niego w nieśpiesznym natarciu. Ścisnął piętami boki wierzchowca i ruszał prosto na niego, co zapewne Herszt zrobił to samo. Estermont skręcił w prawo, by zwrócić się do przeciwnika lewą stroną osłoniętą przez tarczę. Żółw odczekał moment zderzenia i spróbował wychwycić cios przeciwnika na tarczę, po czym samemu oddać mu szybki cios toporem. Właśnie dlatego młody rycerzyna miał przewagę, miał większą kontrolę nad koniem niż jego rywal(Chodzi bardziej o walkę konną, która polega na kręceniu się wokół siebie i ciągłym znajdowaniu się za przeciwnikiem). Po tej wymianie od razu spróbował skręcić w lewo, za zad przeciwnego konia i w momencie, gdy herszt będzie się obracać, olbrzym stanął w strzemionach, by wesprzeć topór całym swym ciężarem i siłą, posłał ten okropny cios ku przeciwnikowi na koniu, zanim ten zbytnio będzie mógł coś zrobić. Siła uderzenia powinna przy udanym parowaniu przeciwnika trochę go zawahać w siodle, więc wielkolud nie czekał długo, tylko w momencie, gdy ich bronie się zderzą lub też nie, zgiął łokieć i wszedł nim w miejsce topora, chcąc w ten sposób chwytem pod pachę rozbroić przeciwnika i pociągnąć go. Dalej ruszył on do przodu, by zadać cios na szyję zwierza bandyty za pomocą topora. Taka akcja miała wywołać panikę u konia i możliwe stanięcie dęba. Cała taktyka polegała na tym, że Arjan kręcił się wokół niego, chcąc wyrajtarować go do martwego punktu, gdzie nie jest w stanie zablokować żadnego ciosu i stamtąd posyłać ciosy na rozbójnika i zad jego rumaka. Jeśli to wszystko nie wychodziło, chciał w tym ataku nastawić topór na udo rumaka rywala. Zaraz obracając koniem na prawo i próbując manewrować mężczyznę od dupy strony, szykując już cięcie na końskie uda lub ścięgna. Najzwyczajniej w świecie, mając za przeciwnika opancerzoną płytę osobę, manewrował i próbował uderzyć ze skutkiem, czyli w wierzchowca. Prawie równo z tym manewrem obrócił konia tak, jakby chciał wjeżdżać w udo uciekiniera lub tuż za jego zad - i być może taki miał zamiar.
Pomysł:

Może za rany u konia, minusy u jeźdźca? Minusowy Modyfikator i na pół?
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Sie 05, 2018 7:21 pm

Arjan począł doganiać w lesie Herszta, a gdy zaczął krzyczeć tamten zawrócił i postanowił zaatakować. Estermont ustawił się do niego lewą stroną gdzie miał tarcze i dobrze zrobił, bo przyjął na tarczę cios, które inaczej pewnie zmiażdżyłby koniowi łeb. Sam miał jednak przez to problem by zaatakować i jego cios chybił celu.
Jeźdźcy zawrócili i znów na siebie natarli. Po następnej szarży Arjan trafił już konia herszta prosto w łeb. Gdyby było to Grom w hełmie na pysku przeżyłby, ale nie był.
Nim Herszt upadł spróbował trafić konia przeciwnika, ale znów cios trafił w tarcze. Teraz Arjan miał przewagę, mógł szarżować na pieszego przeciwnika. Dobrze to wykorzystał lejąc Herszta po łbie. Ten nie pozostał dłużny i zdzielił konia młotem po pysku. Zwierze stanęło dęba i dostało kolejny cios w żebra. Na szczęście Arjan opanował wierzchowca, machnął na oślep byleby przeciwnik pozwolił mu odjechać i trafił go w głowę, jednak zbyt słabo by mu coś zrobić. Odjechał, żeby znów zaszarżować i wykonałby imponujący cios, gdyby Herszt nie zbił ciosu swym młotem. Tym samym zamachem zdzielił też konia znów po żebrach. Wierzchowiec ponownie stanął dęba, na szczęście dla jeźdźca odpychając napastnika, tak że nie mógł on wyprowadzić kolejnego ciosu. Następne wymiany były zadziwiająco długo nieskuteczne.
Wreszcie herszt się przełamał i ponownie zdzielił konia w łeb. Tym razem śmiertelnie. Nim Arjan upadł zdążył jeszcze zdzielić Herszta po hełmie.
Rozpoczęła się walka piesza, gdzie tarcza udowadniała, że świetnie blokuje ciosy, a młot dwuręczny, że jest znacznie groźniejszy od jednoręcznego toporka. Estermont nawet przy trafieniu w głowę nie wyrządzał przeciwnikowi krzywdy, sam za to większość ciosów wyłapywał na tarczę, ale te których nie wyłapał, bolały.

zaszaleje:

Herszt ma średnią i lekką głowy
Ty po lekkiej torsu i głowy

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Nie Sie 05, 2018 9:51 pm

Walka się zaczęła i to z dobrym wynikiem dla Arjana, bo szybko pozbawił oponeta wierzchowca. Rycerz charknął na ten fakt po hełmem, po czym ruszył napierać na przeciwnika. Toczyło się to zawzięcie, żaden nie mógł zdobyć większej przewagi nad drugim. Broń dwuręczna świetnie sprawdzała się w ataku, lecz tarcza także była niczego sobie. Przy każdym nieefektywnym ciosie, żółw srogo klnął, po czym nawracał do szarży na herszta. Padaj żesz kurwisynu! W końcu nadszedł ten moment, że rywal schywtał go i pozbawił konia, więc Estermont musiał szybko wyskakiwać z siodła na glebę, z której szybko się podniósł i kontyuował walkę. Wymiana ciosów nadal miała taki sam skutek, szli po równi. Czuł ból od uderzeń tego dwuręcznego młota, lecz płyta świetnie go chroniła. Za szybko Ci ze mną nie pójdzie, hah. Dodał w myśli parując przy tym cios oponenta tarczą. Przypomniała mu się pewna zasada walki, której go uczono za giermka, która brzmiała "Jak coś nie przynosi za dużego skutku, przestań to robić i zacznij szybko zastosuj inny ruch", to było w momencie, gdy ćwiczył ze swym rówieśnikiem zapasy. Olbrzym zamierzał zmienić taktykę. Będąc w zwarciu z bandytą, ruszył do przodu, co pewnie spowodowało wyprowadzenie ataku u przeciwnika, więc Estermont zamierzał tutaj postawić całkowicie na obronę, czyli do bloku był gotów też dopomóc sobie toporem, i w momencie uderzenia, najzwyczajniej skrócił ich odległość do mniej niż stopy, próbując teraz wejść na rywala. Następnie spróbował go chwycić i za pomocą swej siły oraz masy zejść z tym przeciwnikiem w chwycie do parteru, by zastosować tam na koniec sztylet w wizurę przeciwnika.
Prośba do MG:

Przeciwstawne Użycie Siły
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Sie 08, 2018 1:13 am

Arjan zaatakował i gruchnął przeciwnika toporem po głowie. Ten nie pozostał dłużny i oddał podobnym ciosem. Tyle, że młot bolał dużo bardziej...
Estermont nie poddawał się, dalej walił w głowę zapewne chcąc jeśli nie ogłuszyć to chociaż oszołomić przeciwnika, by potem zaatakować go w jakiś niespodziewany sposób...
Tak też się stało, Herszt walnął na oślep, Estermont przyjął to na tarcze po czym... odrzucił swoją broń i chwycił przeciwnika za jego młot, następnie mu go wyrwał i przewrócił bandytę. Zamiast jednak tłuc leżącego jego własnym młotem zdecydował się użyć sztyletu. Niestety nie umiał władać tą bronią i zupełnie bezowocnie dźgnął w hełm. Ostrze ześlizgnęło się po grubym pancerzu i z impetem wbiło w ziemię. Herszt wykorzystał to by wymknąć się przeciwnikowi i chwycić za swój młot. Teraz to Estermont był w tragicznej sytuacji. Leżał na ziemi ze sztylecikiem, podczas gdy przeciwnik dzierżył młot.
Herszt celował w głowę, ale trafił tylko w ramię Arjana. Ten szybko rzucił się po swoją broń i machnął nią na oślep, byle mieć czas na wstanie i stanięcie w pozycji do walki.
Chwilę później uderzył herszta tak umiejętnie w dłonie, że wybił mu broń i znów rzucił się na niego próbując sztuczki ze sztyletem. Niestety zamiast trafić w głowę ostrze trafiło w ramię nie czyniąc oczywiście żadnej krzywdy. Oponent znów wykorzystał niecelny cios by wstać, dobyć swą broń i zaatakować. Tym razem jednak Estermont uniknął ciosu. Podniósł swój topór i tarczę, znów spróbował rozbroić przeciwnika. Tym razem nieskutecznie.
Dłuższy czas wymieniali się ciosami bezskutecznie, aż wreszcie rycerz dostał znów młotem w głowę. Sytuacja była coraz gorsza. Czuł jak po policzkach i czule spływał mu krew. Po każdym ciosie miał wrażenie, że jego własny chełm wbija mu się w czaszkę.
Widząc, że ciosy w głowę są tak skuteczne żółw też właśnie tam zaatakował. Niestety toporek miał za mały impet by coś zdziałać. Mimo to walił uparcie Herszta po głowie.
Strategia ta się opłaciła, bo zamroczony przeciwnik trzeci raz dał się obalić. Tym razem Estermont ładnie trafiał w głowę, a sztylet wpychany oburącz dźgał Herszta po twarzy. Po tak długim boju hełm był już nadwyrężony i nie chronił tak jak powinien. Z każdym pchnięciem robiło się więcej dziur, aż wreszcie jeden ze sztychów wszedł tak głęboko, że przeciwnik zacharczał i przestał się ruszać.
Spocony jak świnia, zalany krwią i zmęczony jakby zrobił 100 okrążeń wokół Królewskiej Przystani w pełnym rynsztunku Arjan Estermont mógł odtrąbić wymęczone zwycięstwo.

rany:

lekka głowy + lekka torsu + ciężka głowy

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Sie 08, 2018 10:52 am

Arjan spróbował lewym łokciem zablokować obydwie ręce herszta, po czym uniósł prawą dłoń ze sztyletem i zaczął go najzwyczajniej dźgać z impetem w hełm. Nosz. Umieraj. Ty. Jebana. Kupo. Gówna! Krzyczał w duszy podczas każdego pchnięcia, aż w końcu tak mu od adrealiny zaszumiało w głowie, że dołączył on lewą dłoń do sztyletu i całą masą ciała spróbował go pchnąć. Rycerz trafił we wgniecione miejsce hełmu, które wcześniej było atakowane takowym sztyletem. Żelazo przeszło przez zasłonę i było słychać charkot. Estermont spróbował wyciągnąć sztyletem, by to zaraz dźgnąć go jeszcze parę razy w łeb. Gdy zadał ostatni cios trupowi, ochłonął z emocji. Koniec. Skwitował z krótkim "hah". Siedząc tak na nim dłuższy moment, dopiero teraz zaczął odczuwać ból z ran. Zaraza. Przeklną pod hełmem. Następnie uniósł zasłonę basinetu, by w ten sposób złapać powietrze. Oddychał bardzo głęboko, w końcu nigdy w życiu nie trafił mu się taki krzepki przeciwnik. Pokręcił głową zdumiony. Po chwili odpoczynku, olbrzym spróbował powoli wstać i oprzeć się dłonią na pobliskim drzewie. Yhm, i gdzie on teraz miał iść? Był problem.
- Rick!? - Krzyknął w prawopodobny kierunku, skąd przyjechał, po czym ruszył ostrożnym krokiem ku następnemu drzewu. - Wendwater!? - Rzucił po raz drugi. Ktoś lub coś pewnie go usłyszy. Ruszył on do następnego drzewa, czując, że to trochę zajmie.
Miał on zamiar dojść do wsi, tam sprawdzić wszystkich walczących, w końcu mogli się znaleźć wśród ciał żywi ludzie. Dodatkowo pozostawał podział łupów i koni wśród drużyny Żółwia. Każdy z żywych miał dostać równą część z łupów. Także należało ciała kolegów zanieść do Wendwater. Jak ktoś z bandytów przeżył, to należało go zabrać na jeńca do zamku, niech go sobie przesłuchują lub publicznie powieszą. Oczywiście wypadałoby głowę też opatrzeć.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 09, 2018 1:59 pm

Arjanowi kręciło się w głowie. Nie był to tylko efekt wyczerpania, ale również odniesionych ran. Oparł się o drzewo po czym zwymiotował.
Chwilę później zaczął wołać Ricka idąc na szczęście w dobrym kierunku. Giermek go usłyszał i pomógł dostać się do wioski.
Tam znachor opatrywał rannych, gdy jednak zobaczył Estermonta przerwał to i zajął się nim. Po obejrzeniu ran spojrzał jeszcze na pancerny trzewik, który Arjan sobie obrzygał.
-Dostałeś porządnie po głowie. Zalecam przynajmniej jeden dzień w łóżku, a najlepszej trzy. Jeśli o siebie nie zadbasz prędko nie wrócisz do pełnej sprawności. Albo co gorsza zlecisz z konia i skręcisz kark.
Po udzieleniu instrukcji wrócił do opatrywania rannych.


Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Czw Sie 09, 2018 11:54 pm

- Kurwa, Rick. - Oparł się o jego ramię, samemu przy tym z drgającą dłonią wytarł usta z wymiocin. Musiał teraz wyglądać jak po jakieś bitwie, gdzie dzień przez zachlał się w sztok z innymi rycerzami, a po bitwie pokutuje za taką decyzję. Łeb mu pękał. Dosłownie.
- Z tobą to na koniec świata. - Wyrzekł ochrypłym głosem, po czym spojrzał na rękawicę, na której była domieszka krwi z wymiocinami. Rycerz prychnął na ten widok, następnie spróbował z giermkiem zajść do wsi. To będzie męczące. Pomyślał, przegryzając usta, czując przy tym smak tego co przed chwilą wyrzygał. Nie mówiąc o samym posmaku tego wszystkiego. Miodzio.

Gdy udało im się dotrzeć do wsi, poklepał on giermka po ramieniu, samemu przy tym siadając na ławę i patrząc po całej wsi. Krew, truchła koni, więcej krwi i stracony urok wsi przez te umocnienia zrobione na szybko. Ciekawe co tam u wieśniaków. Tak czy siak, siedział tak, nie wiedząc, czy ma w ogóle zdjąć hełm, w końcu czuł spływającą krew. Słyszał on nawet, że tak samo zginął jeden z rodu smoków podczas turnieju, tylko jak on miał na imię...Baelor Długa Włócznia? Jakoś tak, Arjan nie kojarzył, ból głowy za bardzo dawała się we znaki. Wtem nagle przybył Znachor by go obejrzeć. Posłusznie zdjął basinet i ułożył go u swojej stopy. Mając nadzieję, że zaraz kawałek czaszki mu nie odleci i faktycznie...nie odleciał. Na same słowa dziadka uśmiechnął się lekko.
- Ty się dziadku o mnie nie bój, mnie tak łatwo nie jest załatwić, hah. - Rzucił, kończąc to mocnym "hah". - Ale...posłucham.
Żółw zdjął z siebie rynsztunek, by to zaraz się udać na długi spoczynek. Chciało mu się cholernie spać. Jak tylko dostał siennik, spał jak zabity.


3 Dni później
Czas ruszać do Królewskiej Przystani.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 163
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 10, 2018 10:04 pm

3 Czerwca 336 rano

Po 3 dniach Arjan czuł się już doskonale. Oczywiście rany na głowie jeszcze się całkiem nie zagoiły, ale bez przeszkód będzie wstanie podróżować.
Wieśniacy bardzo ucieszyli się z otrzymanych pieniędzy. Uważali Estermonta za swego wybawiciela i wszyscy byli bardzo wdzięczni. Pewnie znalazła by się jakaś białogłowa chętna podziękować osobiście, tyle że nasz rycerz najpierw nie mógł się nadwyrężać, a potem się śpieszył...
Jedynie znachor jak zwykle był sceptycznie do tego wszystkiego nastawiony.
Zbrojni z Ser Orysem na czele podziękowali za pomoc i wrócili do zamku, zabierając swoje łupy oraz jeńców i własne trupy.
Tymczasem żółw wraz ze swym giermkiem wyruszyli w kierunku Królewskiej Przystani.

raport:
Odpisze od majątku 200SJ. Cena za najemników + za te wszystkie materiały na pułapki. 2 konie zamieniam na Koń bojowy + 3 konie + 3 średnie zbroje)

9 Czerwca  

Okazało się, że przesłuchiwany wcześniej bandyta nie kłamał. W lesie było ich więcej. Arjan pozbył się jedynie połowy. Co prawda najbardziej wartościowej połowy, z hersztem na czele, ale bandyci wybrali nowego przywódcę. Został nim kumpel starego herszta, ten którego wszyscy nieopatrznie ominęli naśladując Estermonta.
Zemścili się na wsi okrutnie mordując ponad połowę mieszkańców.

Ogólnie jednak okolica stała się spokojniejsza. Obecnie bandyci nie mieli dość sił, żeby zastraszać wioski. Stracili najlepsze uzbrojenie oraz prawie wszystkie konie. Nowy przywódca był też znacznie mniej utalentowany od poprzedniego. Pod każdym względem.
Niemniej nieostrożny podróżny, który wędrował samotnie musiał liczyć się z tym, że zostanie napadnięty i straci cały majątek, a pewnie też życie.
Ludzie Lorda próbowali z tym walczyć, ale skoro bandyci nie napadali na wioski urządzenie podobnej do "Arjanowej" pułapki było nie możliwe. Patrolować wszystkich dróg, cały czas się natomiast nie dało.


Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach