Wioska niedaleko ziem burzy

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Lip 14, 2018 11:32 am

***
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Lip 14, 2018 1:53 pm

29 Maja 336 AC

Jakiż plan? Cóż, na pewno ruszył on wraz z konnymi i dobrze zapoznanym tutejszym zwiadowcą w okolice danej wsi, będąc podczas drogi ostrożnymi jak dziewica na pokładzinach. Gdy byli już w jej okolicach, rycerz rzekł, że tutaj się rozdzielą i ruszy on sam do wsi, by dogadać plan ze starszym wioski, a oni sami niech wynajdą dobre miejsce kryjówkę do wyjazdu na atak w momencie rabowania przez bandytów. Estermont wyjaśnił staruchowi, że dzień przed, w nocy, przyjdą do wsi zbrojni, którzy ukryją się w chatach(Miał o tym powiadomić chłopów, by nie było potem biadolenia, że rabanu narobią na tych zbrojnych i dupa z niespodzianki), czekając na moment do lania juchy podczas przyjścia bandytów. Do tego dopytał się, z której dokładnie strony zawsze nadchodzą bandyci, to pomoże ustalić lepsze miejsce na przygotowanie planu działa konnicy. Wypytał się jeszcze, ile tych bandytów na oko jest. Czy więcej niż dwa tuziny? Bo Żółw nie wierzy, że to będzie więcej niż trzy tuziny chłopa, toć prawie tyle mają gangi we większych miastach. Tak to se było.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Wto Lip 17, 2018 3:40 pm

Starzec nie był zadowolony z tego co przyprowadził mu Arjan. Kilka razy powtarzał SIEDMIU, a nie oddział zbrojnych.
-Ehh wszyscy szlachetnie urodzeni są tacy sami. Nigdy nie słuchają zwykłego człeka myśląc, że są lepi w każdej dziedzinie. Czemuś do mnie z rannym giermkiem przyszedł miast go samemu opatrzyć skoro się tak na wszystkim znasz najlepiej? - mówił to wszystko raczej z rezygnacją, niż złośliwie czy zrzędliwie - Dziesięć razy powtarzałem SIEDMIU, nie mniej, nie więcej. Myślisz, że ja się na wojnie nie znam? Ja jeszcze za czasów Rebelii... - w tym momencie pewnie jak to starzy ludzie mają w zwyczaju zacząłby opowiadać historię swego życia, gdyby jeden z wieśniaków nie dotknął jego ramienia i nie dał znaku, żeby sobie to darował.
-Wątpię by przyszli tu wszyscy bandyci - orzekł starzec - byliby głupcami gdyby wszędzie chodzili całą bandą z hersztem na czele. Przyślą pewnie jak zwykle kilku ludzi, żeby wzięli haracz. Dopiero jak jakaś wioska odmówi, przyjdzie ich więcej, żeby nas okraść. Chyba że we wiosce będą zbrojni to zaczekają aż odejdą. Po co się bić z wojskiem jak można poczekać aż odejdzie. Myślisz, że to jakieś durnie co żadnych informacji nie mają, ani zwiadu zrobić nie umieją? Jakby tak było to by dawno ich ktoś pokonał.
Na pozostałe pytania nie znał już jednak odpowiedzi. Widocznie nawet mądrzy starcy nie wiedzą wszystkiego.
-Skąd przychodzą to ja nie wiem, z lasu. Przez naszą wieś jedna droga idzie i raz z jednej strony idą, raz z drugiej. A ilu ich jest to skąd ja mam wiedzieć? Jak nie chcieliśmy dawać co nasze to ze 40 przyjechało, ale czy ich ubyło czy przybyło, czy więcej w lesie siedzi. Skąd ja mam wiedzieć? Tam dalej Królewski Las 3 armie schować można.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Wto Lip 17, 2018 9:38 pm

Siedmiu zostawmy w spokoju. - Rzekł niskim tonem, po czym siadł na krzesło Znachora, a nogi zarzucił na jego stolik. Same dłonie złożył na torsie złożone w wieżyczkę. Tak się składa, że tutaj każdy "był mądrzejszy" od Estermonta. Na ostatnie uwagi na temat banitów mocno prychnął. Był mocno tym rozbawiony.
- Pierwsze słyszę, by bandyci widzieli w nocy albo widzieli przez ściany chat. Zwiadem mogą się podetrzeć, zwłaszcza, że nikogo z nas nie będzie tutaj do dnia ich przyjazdu. - Wziął sobie ze stołu kawałek chleba i najzwyczajniej w świecie zjadł. - Także, paru rabusiów mówisz? Dobrze. Po jakim czasie przyszli z takową większą bandą, jak nie daliście im zapasów? Hmmmm? - Poczekał tak na odpowiedź starszego, po czym skinął. - W takim razie ich sprowokujemy do przyjścia większą bandą albo sami nas do siebie zaprowadzą.
Tyle. Po tym wszystkim wypadł z chaty do swego rumaka i ruszył do ukrytej konnej grupki i rzekł im, że wracają do Wendwater.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Lip 18, 2018 11:28 am

-To nie my zostawiliśmy Siedmiu lecz oni nas - rzekł posępnie starzec. - Myślisz, że nikt nie widział jak z miasteczka wyjeżdża grupa zbrojnych? Ludzie mają oczy i widzą, widzą jedni, po chwili wiedzą wszyscy, a jak ktoś umie dodać dwa do dwóch...
Ciągle nie był przekonany. Starzy ludzie bywają bardzo uparci...
-Na drugi dzień przyszli. Właściwie to przyjechali, bo wszyscy mieli konie, to było pierwsze co zabrali, wszystkie konie i to co uznali za broń. Teraz jak już nie mamy czym się bronić zabiorą jedzenie. Myślisz, że tak łatwo ich wyśledzić, albo wciągnąć w pułapkę? To oni pułapki organizują i to ich las. Jak ktoś las znał jak myśliwi to albo ich wzięli do siebie albo zabili.
Na wyjście rycerza nie zareagował w żaden sposób. To nie był bohater na którego czekał.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Czw Lip 19, 2018 5:55 pm

Ranek - 30 Maja 336 AC

Zgodnie z planem przyjechali oni pełną siódemką do Wsi, gdzie mieli przyjść zbójcy po haracz. Cały zakupiony towar na pułapki dali do chaty Znachora, a konie...dali w pobliżu takowej chaty, bo tam też wszyscy mieli przesiadywać do momentu ich przyjścia. Takowym wartującym był Arjan. Zajął on sobie dogodne miejsce we Wsi do obserwacji terenu i tam sobie wartował, czekając na tych leśnych dziadów. Miał na sobie zbroję, hełm pod pachą, tarczę, toporki oraz dwie bronie obuchowe za pasem. Dzisiejszej nocy miały przyjść "posiłki", więc do rozpalania ogniska jeszcze daleko. Gdy Estermont wartując tak, zauważył psich synów, to ruszył swym długim krokiem do chaty Znachora, zapukał w nią i stanął po środku wsi, za jakąś chatą, czekając, aż te cwaniaki podejdą bliżej. Sama szóstka miała wyjść dopiero, gdy Żółw zainicjuje akcję. Miał on wyjść na środek wsi pewnym krokiem, obrócić się ku nim, rozłożyć ręce i krzyknąć do nich z uśmiechem. Haha, To ja, skurwysyny. - NO KOGO MU TUTAJ MAMY?! - Chociaż nawet nie wiadomo, czy rozbójniki przyjdą.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Lip 20, 2018 3:50 pm

Rankiem do wioski wjechało 30 Pancernych bandytów i rozjechało Arjana 3 jeźdźców żeby ściągnąć haracz. Każdy z nich był konno a oprócz tego prowadził po 2 konie juczne. Ten na przedzie miał za pasem spory młot, reszta siekiery.
Wieśniacy widząc nadjeżdżających zawczasu się pochowali. Tylko jeden wyszedł by "powitać" bandytów.
-Mieliście być parę dni później - jęknął.
-Ale jesteśmy teraz i jak konie nie będą obładowane utniemy rękę co drugiemu! - wrzasnął ten z bronią obuchową.
W tym momencie wybiegł "przywitać się" Arjan. Bandyci popatrzyli po sobie, potem na wieśniaka.
-Rycerza żeście zawołali?! - krzyknął.
-Panie, ja nic nie wiem - odkrzyknął wieśniak czmychając.
-Jeden jest.
-Ale w blachach.

-To i dobrze, blachami się podzielim - zdecydował przywódca trzyosobowego oddziałku i wszyscy zaszarżowali na Estermonta.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Wto Lip 24, 2018 12:59 am

Zrobił krok w tył w kierunku chaty Znachora, chyba raczej z wiadomego powodu, w końcu tam czekała część ekipy z Wendwater. Bandyci się zdziwią, to pewne jak słoneczko.
- Haha! - Zakrzyknął rycerz z uniesioną zasłoną hełmu, sięgając przy tym prawą dłonią po toporek do rzucania, a następnie rzucił go w konia "przywódcy" (By jego koń stracił impet do szarży czy też nawet coś narobił złego.), natomiast drugim toporkiem celował w gorzej opancerzonego kolegę herszta. Gdy toporki się skończyły, sięgnął on po swój jednoręczny topór do rąbania i unosząc tarczę na wysokość oczu, zaczekał na ich szarżę, by następnie rąbnąć tak jedno z ich rozpędzonych wierzchowców w nogę, w ten sposób chciał zwalić jednego z bandziorów na ziemię. Za Estermontem powinno wybiec w tej chwili sześciu kolegów uzbrojonych po zęby, więc oni raczej zatrzymają dalszy pochód bandytów. Ich głównym celem było wzięcie chociaż jednego żywcem, więc jeśli dojdzie do walki pieszej, to będzie on chciał walić obuchem topora, niż samym ostrzem (Tak to raczej ostrym toporem po koniach). Mogli ich zdjąć z konia, rzucić włóczniami, samemu użyć koni, by ich złapać, wszystko to zależało...od wielu rzeczy.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Lip 25, 2018 12:04 am

Bandyci ruszyli z szarżą, a Arjan począł rzucać. O dziwo bez problemu trafił najpierw konia w głowę, a po chwili bandytę, również w głowę! Niestety w obu przypadkach nie spowodowało to zamierzonego efektu. Koń mimo rany biegł dalej, a i jeździec jedynie bardziej się wkurzył.
-W konia kutasie?! Zabiję cię chuju! - krzyknęli niemal jednocześnie.
Zaatakowali całą gromadą, ale Estermont zręcznie przyjmował ich ciosy na tarczę, tylko jeden trafił w rękę, nie zdołał jednak wybić broni rycerza.
Kontratak wykonany w bandytów był niewiele skuteczniejszy. Jedynie ten który dostał wcześniej toporkiem w głowę oberwał lekko po udzie.
Na szczęście można było liczyć na posiłki, które powoli zaczęły okrążać wroga.
Tymczasem wymiana ciosów trwała dalej, lecz nikt nikomu nie robił krzywdy. Arjan sprytnie grał na czas dając zbrojnym czas by niezauważeni okrążyli bandytów.
Kolejna szybka wymiana i bez większego rezultatu. Jedynie ranny w głowę bandyta dostał w brzuch toporkiem.
Na szczęście teraz zbrojni byli dość blisko by rzucić się na bandytów i pomóc Estermontowi.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Lip 25, 2018 12:33 pm

No nie ma co, dość profesjonalnie wyszło z rzucaniem toporków, więc Arjan obstawiał natychmiastowe wyłączenie z walki dwóch rywali, lecz jednak się przeliczył, bo on nadal na niego szarżowali. Co to za diabły!? Krzyknął w duchu, po czym sięgnął po swój jednoręczny topór i zasłonił się przed szarżą banitów, samemu przy tym kontrując ich ofensywę swoimi ciosami. Nie wyszkodzili mu żadnej poważniejszej krzywdy, nawet ciosu na rękę się nie bał, ponieważ był istną górą stali. Podczas tego pierdolnika z okrążającymi go jeźdźcami na około i próbujących go rąbać, Żółw wyrwał się z tego kółka i ruszył na tego z toporem we łbie, zadając mu przy tym cios znad lewego ramienia na brzuch. Wtem pomimo hełmu i tej zawieruchy słyszał nadchodzących kompanów, więc wzniósł okrzyk bojowy.
- Spróbuj tego! - Wrzasnął, po czym wziął ogromny zamach bronią na rannego konia ich przywódcy, mierząc ponownie w łeb, by zwierza najzwyczajniej już zabić (Bądź też spłoszyć/zamroczyć z bólu) i posłać samego bandytę pod truchło konia. Jeśli to się stało i faktycznie mógł mieć przywódcę z głowy, szybko obrócił się (Jak nie, to dopomógł mu ciosem tępej strony topora w łeb), by ogarnąć się w sytuacji. Drugim celem był ranny bandyta na wierzchowcu. - Ściągać ich! - Rzucił do wszystkich naokoło, następnie rzucił na wcześniej wspomnianego rywala, zasłaniając głowę tarczą, bo to było jedyne podatne miejsce na ataki, wbił się w bok jego konia i blisko trzymając się go, walnął raz znad głowy toporem w bandytę, zaraz wraz z pomocą koleżków spróbował ściągnąć takowego oponenta z konia i ogłuszyć. Podobnie sytuacja miała wyglądać z ostatnim, na którego pewnie naskoczyli koledzy Arjana.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Lip 27, 2018 2:31 am

Bandyci nie mieli zamiaru się poddawać. Zaatakowali ze zdwojoną siłą i ich przywódca rąbnął Estermonta w głowę nim ten odpowiednio ustawił tarcze. Na szczęście cios nie był na tyle mocny by rycerz zemdlał.
Podniesiena na duchu przykładem swego dowódcy pozostała dwójka zaatakowała wściekle, ale niestety nieskutecznie.
Arjan też nie był początkowo zbyt skuteczny i nie wyrządzał bandytom większej krzywdy. Do czasy aż rąbnął jednego z koni w szyje. Krew trysnęła, rozległ się przeraźliwy kwik i zwierze runęło na ziemię wierzgając kopytami i przygniatając jeźdźca.
Natychmiast rzuciło się na niego dwóch zbrojnych, nie byli jednak w stanie go ogłuszyć, ani rozbroić.
Ten który dostał rzuconym toporkiem w głowę walczył dalej, mimo kolejnej rany, którą zadał zbrojny.
Przywódcę dopadł z kolei sprowadzony rycerz i podobnie jak Arjan ubił konia pod przeciwnikiem. Ten jednak nie dał się zaskoczyć tak jak jego towarzysz i nie został przygnieciony. Nim jednak dobrze wstał po swoim upadku oberwał w głowę od Estermonta.
Jedyny walczący konno dostał kolejny cios w brzuch i tym razem spadł z konia zwijając się z bólu.

Walka trwała jeszcze chwilę, aż wreszcie rycerz podarowany Arjanowi przez lorda zdzielił dowódcę bandytów w głowę i ogłuszył. Niestety zadał też przy tym poważną ranę głowy, więc przy przesłuchaniu może być problem.
Pozostali walczyli jeszcze przez chwilę. Jeden w końcu osunął się na ziemię i padł nieprzytomny upływu krwi, drugiego z kolei trzeba było zabić gdyż nie chciał się poddać.

raport:

Masz ciężko rannego w głowę przywódcę tego oddziałku, który raczej przeżyje oraz drugiego, który prawie na pewno zaraz umrze.
Sam masz lekką głowy.
Zdobyte wyposażenie to 1 Pospolity koń wart 3,5ZS oraz 6 Szkap 1ZS sztuka

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Lip 28, 2018 11:28 am

Arjan dostał, ale nie jakoś tragicznie, zabolało trochę mocniej, to będzie co najwyżej siniak. Sam przy tym przygniótł jednego z bandytów pod truchłem jego własnego konia, a drugiego tak zdzielił w głowę, że nie za szybko nie zamierzał wstać. Pod koniec walki, odetchnął ciężko i się rozejrzał.
- Ktoś ranny?! - Spytał donośnie do towarzyszy, chociaż wątpił w jakieś uszczerbki na zdrowiu, ponieważ mieli dobre wyposażenie i wyszkolenie. - Nie? Dobra, dawać mi ich koło kuźni, a konie koło naszych dajcie. - W momencie, gdy się dowiedział, że zamiast najzwyczajniej chwycić jednego z nich lub też złamać trzeciego bandytę, najzwyczajniej go zabito, Estermont bardzo brzydko przeklną. Mieli mieć jeńców do przesłuchania, nie trupy. Kazał on tutejszemu Znachorowi coś zrobić, by ten z ranną głową przeżył na moment tortur, a sam rycerz zwilżył gardło tutejszą wodą, po czym wziął się do roboty. Oddał hełm jednemu z towarzyszy, samemu chwytając za kij i podchodząc do człeka z rannym brzuchem, którego należało przebudzić. Od ran brzucha umiera się długo, to fakt. Rycerz zamierzał dać mu wybór, łagodna śmierć od topora albo poprzez kręceniem non stop kijem w otworze po ranie. Tak, by uzmysłowić mu ból, wykonał jedno próbne zakręcenie kijem w otwarciu brzucha. Następnie zadał mu pytanie, po ilu dniach przyjedzie reszta na wasz brak obecności. Gdy mu odpowiedział, powtórzył manewr z bólem (Jeszcze dokładniej), mówiąc przy tym, by go nie okłamywał i ponownie spytał o to samo. Jeśli dało się więcej z niego wycisnąć, to na pewno to zrobił, a potem w umowie, dobił go.
Pozostał przywódca bandytów, dla tego pana miał co innego w zanadrzu. Każąc przy tym na wieczór rozpalić ogniska.
- Da radę gadać? - Spytał po jakimś czasie Znachora, a na przytaknięcie, Żółw machnął ręką, by już sobie poszedł. Gdy ten na niego spojrzał, poklepał się po napierśniku.
- Szkoda, że się nie udało, co nie? - Spytał z okrutnym uśmiechem, po czym spojrzał za siebie, by odebrać od pana zbrojnego rozgrzanego gwoździa w ognisku i młotek z kuźni. Uchwycił te ów dwa piękne narzędzia w swe pancerne rękawice, by to zaraz podejść do przywiązanego koło kowadła bandyty. - Siwy, chwyć mu rękę i daj na kowadło, drugi, trzymaj go. - Rzucił, po czym przybliżył się do kowadła z bardzo zimnym wyrazem twarzy. Zamierzał dla panicza "w konia kutasie", zagwarantować początkowe przebijanie paznokci na wylot takowymi zabawki, a gdy wszystkie paznokcie się skończą, to ruszać dalej przez palce, do dłoni....i tak dalej. Także podczas podania informacji, zamierzał upewniać się, czy cwaniak mówi prawdę.
Zabawa w Gwoździa :

- Ilu was jest?
- Kiedy przybędzie reszta kiedy wy nie przybędziecie?
- Jakie macie uzbrojenie?
- Czym wyróżnia się herszt?
- Miejsce waszej kryjówki
- Gdzie macie zwiady
- Kto dla was szpieguje
- Czy zbieracie coś od innych wsi?
- Gdzie SĄ KURWA MOJE KONIE!?
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Lip 30, 2018 8:43 pm

-Wszyscy zdrowi - odpowiedzieli chórem zbrojni. Było to spowodowane prostym faktem, bandycie rzucili się na Estermonta, a kiedy zostali okrążeni byli praktycznie bez szans.
Znachor posłusznie zajął się przywódcą bandytów. Podobało mu się to wszystko czy też nie, teraz było to bez znaczenia. Bandyci zostali zaatakowani i nie miał innego wyjścia jak współpracować.
Tymczasem Arjan zajął się najmocniej rannym bandytom. Kiedy do niego podszedł tamten leżał nieprzytomny w kałuży krwi. Kiedy dostał kijem w brzuch otworzył, a właściwie wybałuszył oczy jakby się bardzo czemuś dziwił. Potem znieruchomiał. Kolejne grzebanie kijem w jego trzewiach nic nie dało. Nie żył.
Ostatni bandyta był jednak w miarę sprawny. Co prawda z głowy lała się krew i wyglądało to nie za dobrze, ale Znachor znał się na rzeczy. Opatrzył należycie swego pacjenta dokładnie obwiązując głowę, a potem podał mu jakieś śmierdzące zielsko, do wąchania, które sprawiło że był w pełni świadomy i wyglądało jakby odzyskał wszystkie siły.
-Oczywiście, że da radę - oznajmił uzdrowiciel z przekonaniem po czym zostawił ich samych nie chcąc oglądać przyszłych tortur.
-Jakbyś nie wołał kolegów to by się udało - padła butna odpowiedź.
Potem zaczęły się tortury i przesłuchiwany nie był już taki hardy.
-Nie wiem ilu nas jest przysięgam! Myślisz, że ja nie mam co robić tylko liczyć ludzi?! Ciągle ktoś przychodzi i odchodzi, pewnie tylko szef wie ilu nas jest. Ja nie wiem! Z 50 może jakby wszystkich do kupy zebrać.
Zaczął oddychać głęboko patrząc na swój palec.
-Nosz kurwa skąd ja mam wiedzieć kiedy szef przyjdzie nas pomścić? Wypuść mnie to się pójdę go spytać! Pewnie jutro, toć się prędko pokapuje żeśmy nie wrócili. Uzbrojeni jesteśmy doskonale! Jak napadamy jakichś pojedynczych, albo idziemy ściągnąć haracz z zastraszonej wioski to nikt zbroi nie targa, ale do walki to mamy kolczugi, ciężkie pancerze i dużo porządnych kusz, co przebijają pancerz jak lnianą koszulę!
Tu jednak Arajn połapał się, że przesłuchiwany zmyśla. Po chwili tortur wyznał więc prawdę.
-Tak naprawdę to je nie wiem! Tych co znam mają różne, jak uda się zabić jakiegoś rycerza to się dzielimy pancerzem! Ale to wyjątki, większość tych których znam są uzbrojeni jak ja, niektórzy nawet nie mają żadnej zbroi.
Nasz szef ma najlepszy pancerz, takiego dobrego nawet Ty nie masz! Ma Hełm w kształcie łba orła. Jedni mówią, że kupił go za morzem jak był tam najemnikiem, inni że wygrał w jakimś zakładzie, ja tam kurwa nie wiem. Ma też oczywiście najlepszego konia jakiego uda nam się dorwać, z pewnością go poznasz. Kryjówki nie mamy jednej. Jest kilka rozproszonych po całym lesie, gdzie to ja kurwa nie umiem wytłumaczyć, mogę zaprowadzić. Pewnie jest jakaś główna gdzie siedzi szef, ale ja nie wiem gdzie to jest. Widzę go tylko jak nas odwiedza.

Mówił to wszystko coraz bardziej płaczliwie, bo mimo iż odpowiadał ciągle był torturowany. W końcu nie wytrzymał tego wszystkiego. Postanowił z całej siły walnąć ranną głową w kowadło. Nie wyszło mu do końca tak jak chciał, co prawda trafił, ale nawet Arjan bez odpowiedniej medycznej wiedzy widział, że bandyta przeżył. Był jednak nieprzytomny a i opatrunek robił się coraz bardziej czerwony.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Wto Lip 31, 2018 4:58 pm

Słuchał z uwagą cóż ranny kolega ma do powiedzenia, a na te fakty jedynie pomrukiwał i dalej brał się za dziurawienie mu palców. Cholera, dwukrotna przewaga, tylko muszą wszystkich zebrać. Na szczęście nadrabiamy wyposażeniem, szkoleniem i przygotowanym terenem. Pomyślał z uśmiechem na twarzy, po czym wrócił do roboty, a gdy bandyta wspomniał, że z pewnością pozna takowego rumak herszta, najzwyczajniej odciągnął gwódź i spróbował zmiażdzyć mu młotem kowalskim palec. Huknął przy tym gniewnie przez nos. Że Groma dosiada jakiś kutas z lasu?! Jakim prawem!? On by go zagryzł! Wtem nagle gadatek wziął zamach na kowadło, od którego Arjan chętnie by go powstrzymał(Jak się nie udało). - Sprytnie, kurwa. - Przeklną pod nosem i zawołał znachora, by zabrał stąd bandytę do obejrzenia, samemu przy tym pytając, czy na jego "lekką" ranę starczy po prostu mokra szmata z zimną wodą, bo wydaje mu się zwykłym siniakiem, w końcu nie ma żadnego lustra do sprawdzenia tego. Następnie po tej kuracji wyszedł na dwór.
- Dobra, Panowie. - Zaczął kładąc dłonie na biodra. - Ogniska mamy, więc nasze posiłki po ciemku tu trafią. Teraz czas na przygotowanie terenu. Pośrodku wsi potrzebujemy liny, która będzie do wywrócenia im koni. Po lewej stroni wsi, od każdego wjazdu między chatami, damy ostrokoły...a tutaj. - Wskazał na "środek wsi" rozłożonymi rękoma. - Porobimy parę małych dziur, by im niektóre konie nogi połamały, jakiś przykryty wilczy dół jak damy radę. A te dzbany damy w dwóch miejscach. Jeden tam, drugi tam. - Wskazał na dwa główne wjazdy do Wsi. - Gdy już wjadą, buchniemy ogniem za ich plecami, więc konie będą wariować, a od przodu będziemy stać my....konno i najzwyczajniej pociągniemy "odwrotem" ich na linę, a potem też buchamy ogniem, samemu przy tym wyjeżdżamy ze Wsi i szarżujemy od prawej strony wioseczki między chaty w te całe towarzystwo. No, ja idę zająć się nabiciem głów tej dwójki na pale przed wsią, niech myślą, że to chłopi lub też ja. - Tak jak rzekł Arjan, takoż zrobił. Na złamanie morali, zafundował przed wjazdem dwa pale z głowami bandytów oraz ich ciała pod nimi. Zaraz po tym zajęciu Estermont pozbawił się zbroi i w samych rajtuzach pomagał kopać pułapki na bandytów, zachęcając przy tym dzieciaki ze wsi, że będą one częścią planu, bo będą stać z pochodniami blisko dzbanów i to one to zainicjują straszaki na konie przeciwnika, a potem mają zwiewać. Takoż jak Natura stworzyła Rycerza, dokonywał umocnień, patrząc przy tym, czy jakaś ładna dziołcha nie patrzy przypadkiem na jego goły i spocony tors. Na koniec roboty poczekalni jeszcze na nocne posiłki, by wraz z nimi zająć odpowiednie chaty jako miejsca strzeleckie. Pozostało jedynie czekać na bandytów. Rozstawili warty, po czym ruszyli spać.
Jak to Żółwik miał w zwyczaju, zjadł porządne śniadanie, odmówił modlitwy, oddział z giermkiem rynsztunek, by to samemu ruszyć przed wjazd obok nabitych głów. Stał tam gotów do walki i wpatrywał się w las. Pewnie go poznają i połączą fakty, że to on sam załatwił tych trzech, a wcześniej sam ubił spory kawał ludzi z ich drużyny, więc mógł ich postraszyć tym. Zbrojni z kuszami czekali w chatach, a ekipa konnych w pogotowiu tak jak wcześniej. Niebieskooki z nudów ziewnął. Cisza przed burzą. Spojrzał tak na rumaka obok. Ciekaw był, ile mu jeszcze potowarzyszy.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 03, 2018 9:47 pm

Na guza jakiego miał Arjan Znachor polecił mu zimny nóż.
Wszystkie polecenia zostały wykonane zgodnie z planem i wioska była gotowa do obrony.

1 Czerwca 336 ranek

Rano na horyzoncie pojawiła się grupa jeźdźców. Wyróżniał się wśród nich rosły mąż na rumaku, którego Arjan dobrze znał. W rękach dzierżył wielki młot bojowy, a na głowie miał hełm w kształcie orlego łba, tak jak zeznał przesłuchiwany. Koło siebie miał dwóch towarzyszy, również ubranych w ciężkie zbroje, mieli też oni w rękach potężne kusze.
Towarzyszyło im jednak mniej jeźdźców niż Estermont się spodziewał. Było ich około 20 z czego połowa była dobrze uzbrojona, natomiast wyposażenie pozostałych pozostawiało nieco do życzenia.
Powoli zbliżyli się do wioski, lecz nie wjechali do niej.
-Wyłaźcie tchórze! - ryknął herszt - wiem, że jest was tylko siedmiu. Taką garstkę sam bym pokonał, a mam ze sobą jeszcze 20 ludzi! Wyjdźcie po dobroci, oddajecie broń, złoto, zbroje, konie, wszystko co macie, a daruje wam życie! Stawiajcie opór a zabije was wszystkich!

Jeśli nikt nie wyszedł z nim rozmawiać wydał rozkaz by ci gorzej uzbrojeni zaczęli okrążać wioskę. Z pewnością chciał zamknąć w pułapce siedmiu jak mniemał wojowników.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Pią Sie 03, 2018 11:41 pm

Arjan widząc, że zbroja grupa zbliża się, uśmiechnął się szorstko ze źdźbłem trawy w ustach, które po chwili siarczyście wypluł tuż obok prawego pancernego trzewika. - Gotować się. - Rzekł, patrzą na chatę po lewej, po czym wsiadł na swego wierzchowca. Poprawił przy tym swą tarczę przypiętą do lewego ramienia, patrząc przy tym ciągle uważnym wzrokiem po tym, co nadchodziło. Coś ich mniej. Skwitował pod nosem rycerz, licząc te leśne dusze. Ciekawe, czy to pułapka. Liczył na to, że nie i jest ich po prostu tak mało. Z drugiej strony to szkoda, mniej robienia toporem wychodzi. Po wysłuchaniu bardzo ciekawej oferty herszta, Estermont mógł przystać tylko na jedno...
- Weź nie pierdol, i tylko tu chodź! - Zakrzyknął, by to zaraz zamknąć swój basinet, sprawdzając jeszcze, czy się dobrze trzyma swego miejsca, a następnie obrócił konia ku środkowi Wsi. Rzucił przy tym rozkaz do kuszników. Był problem, bo na jego gromie na pewno był pancerz, w końcu to było zwierzę stworzone i przygotowane do bitwy, więc nawet strzelanie do niego odpadało ze względu na szansę obalenia herszta. - Gdy podjadą do wsi, strzelać bez rozkazu! - Rzucił spod hełmu, a następnie się gromko zaśmiał.
- Konni! Zbiórka na mnie! - Krzyknął, po czym sięgnął po swój topór. Wjechał on dokładnie na środek wsi i zaczął machać toporem na zbiórkę, bo zapewne bandyci już ruszyli. - Jeszcze moment!
Jaki był ruch banitów?
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Sie 04, 2018 10:02 am

-To ty do nas wyjedź cwaniaku, a nie się między chałupami chowasz - odkrzyknął herszt.
W związku z tym, że Estermont się odwrócił i zaczął odjeżdżać herszt kiwnął na swych kuszników, by oddali salwę. Dwójka wystrzeliła i trafiła idealnie! Bełtami w płot. Przywódca bandytów zaklął cicho i dał czas swym towarzyszom by przeładowali kusze. Tymczasem lżej opancerzony oddział zaczął okrążać wioskę od północy.
-Między chałupami ostrokoły! - wrzasnął jeden z tej grupki.
Herszt zatrzymał się. Coś mu tu śmierdziało. Przeciwników miało być siedmiu, tymczasem widział już z 10 konnych zbierających się na środku wsi do tego te ostrokoły, a człowiek z którym rozmawiał ani trochę się nie bał. To było podejrzane, bardzo podejrzane...
-Okrążać! - odwrzasnął po czym jego grupa zaczęła okrążać wioskę z drugiej strony. On ze swymi dwoma kusznikami został by blokować drogę, którą mogliby uciekać okrążeni.

mapka:

Szare kropki herszt i jego 2 kusznicy, Fioletowe lepiej uzbrojeni bandyci, niebieskie gorzej uzbrojeni.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Sie 04, 2018 2:30 pm

Arjan usłyszał za sobą szczęk kusz, przez co na moment poczuł ciarki na plecach, lecz potem obejrzał się przez ramię i przez szpary zasłony ujrzał bełty wbity w płot, więc pewność siebie szybko wróciła. Ha! Krzyknął w duchu, po czym dojechał do swej konnej drużyny rębajłów. Oj, bandyci zaraz pożałują, że się tutaj zapuścili. Ścisnął mocniej topór, machnął, by zacząć formować dwie linie i...czekać. W momencie, gdy oni już wjeżdżali do wsi, prosto w pułapki, zakrzyknął donośnym głosem.
- TERAZ! - W tym momencie powinno było słychać, jak wjeżdżający konni do wsi zakrzyknął o napiętej linie, wilczym dole, wybuchu naczyń za sobą(Te po prawej też palimy, odstraszą może tą dolną grupę), a zaraz po tym otwarcie się wszystkich drewnianych okiennic, z których przywitają ich kusznicy kasztelana. - Szarża! Sir Orys i Kocimiętka, za mną!
Rycerz spiął konia, zamachując się przy tym, by podzielili się na dwie grupy. Kawalerzyści, najemnicy i giermek mieli się zająć tymi, co wjeżdżali do wsi przez budynki, a sam Żółw ze swymi dwoma towarzyszami ruszył na resztkę gorzej opancerzonych kamratów, którzy wjechali miejmy nadzieję w pułapki. Gdyby teraz rzucili się na przywódcę bandy, mogliby narazić resztę kawalerzystów na atak od tyłu, a tamta trójka raczej za szybko nie ucieknie. Estermont rąbał ich toporem ile wlezie. Zamierzał jak najszybciej zakończyć tę farsę i ruszyć na walkę z hersztem. Nie pozwoli, by ten człek jeździł na jego ulubionym rumaku! Poznajcie rycerski topór Sir Estermonta! Wielkolud machał żelastwem ile wlezie. - Estermont! - Zakrzyknął swe rodowe nazwisko podczas walki.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Sie 04, 2018 8:39 pm

Walka się rozpoczęła. Większość pułapek zadziałała, trochę lepiej lub trochę gorzej. Jedynie lina nic nie dała, gdyż jeden z bandytów przejeżdżających między budynkami ją dostrzegł i przeciął nim jego towarzysze się o nią potknęli.
Buchnęły płomienie i trójka bandytów która chciała wjechać przejściem najbliżej swego przywódcy nie opanowała koni i chwilowo była wyłączona z walki.
Pozostała siódemka wjechała na plac, gdzie została ostrzelana przez piątkę kuszników. Ostrzał był tak zabójczy, że padła niemal połowa. Na resztę ruszyło trzech najemników wynajętych przez Arjana. Przeciwnik miał jednak przewagę liczebną i zaatakował z taką furią, że walka była wyrównana. Widząc sytuację Rick postanowił dołączyć do walki.
Skończyło się na tym, że jako jedyny wyszedł żywy z morderczej walki. Przy okazji Estermont odkrył ciekawy sposób zarabiania. Wynająć najemników, pozwolić im zginąć, a potem zabrać ich wyposażenie, razem ze złotem, które się zapłaciło. Czysty zysk!
Herszt bandytów nie stał oczywiście bezczynnie, ruszył na przeciwko pięciu konnych z Wentwaters wraz ze swymi kusznikami. Ich ostrzał nie był imponujący, szybko też musieli porzucić kusze na rzecz broni do walki wręcz. Każdy z nich wziął na siebie po 2 przeciwników, by dać miejsce swemu przywódcy na dokonywanie szarż.
Taktyka okazała się doskonała, bo choć obaj kusznicy odnieśli rany herszt miał miejsce by non stop szarżować. Najpierw jednym ciosem w głowę dobił ranionego bełtami zbrojnego, potem ruszył na pomoc swym towarzyszom za każdym razem szarżując i za każdym razem udowadniając, że doświadczony najemnik w ciężkiej płycie jest dużo lepszy niż zwykły konny oraz że dwuręczny młot jest wciąż tak samo zabójczą bronią jak 50lat temu nad Trydentem.
Finalnie na placu boju został jeden konny otoczony przez herszta i jego dwóch rannych kompanów.

Tam gdzie walczył Arjan nie było wiele lepiej. Wilczy dół zadziałał i wpadło tam 2 bandytów tracąc swoje konie. Zostali oni wraz ze swym towarzyszem, który zatrzymał się tuż nad brzegiem dołu ostrzelani przez kuszników i nim wyleźli z pułapki zginęli.
Samemu Estermontowi walka jednak nie szła, szarża okazała się nieskuteczna, a kolej wykonać nie mógł. Przeciwników było zbyt wielu, żeby mógł się wycofać, zawrócić i zaatakować w pełnym pędzie. Co prawda jego dwóch towarzyszy próbowało powtórzyć manewr Herszta i wziąć przeciwników na siebie by Arjan miał miejsce do szarży, niestety było ich zbyt wielu. Rycerz wziął na siebie aż 3, jego towarzysz 2, ale wciąż zostało 2 dla Arjana.
W efekcie każdy z wojowników zabił tylko po jednym przeciwniku. Arjana nic to nie kosztowało, zbroja chroniła go skutecznie przed ciosami. Sir Orys stracił konia, a ostatni z towarzyszy Estermonta zapłacił życiem.

SIŁY:

Bandyci mają
Herszta i jego 2 rannych kompanów.
3 konnych z dobrym wyposażeniem
4 konnych z gorszym wyposażeniem

Ty masz
1 konnego
1 rycerza bez konia
giermka
10kuszników
No i siebie.


Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Sie 04, 2018 10:27 pm

W walce konnej zawsze był problem z walką, mając parę przeciwników zamiast jednego. Tarczą zbytnio jak zasłaniać się nie miał, bo musiał trzymać lejce w lewej, więc ataki musiał odprawiać pancerną częścią ręki albo toporem. W końcu, stawiając bardziej na swą zbroję, niż na parowanie, udało mu się przebić przez bloki banity i szpikulcem toporem przebić szczękę, a następnie wyrwać to żelastwo i na odlew machnął nim, by ciosem w głowę zwalić go z konia. Za wolno. Jeśli mieli wyjść z tego cało, Arjan musi załatwić ich szybciej. Zbił tak silniejszym ciosem nadchodzącą broń przeciwnika i kątem oka zauważył, że zostali oni tylko we troje przeciwko prawie tuzinowi ludzi, z czego Sir Orys nie miał nawet konia. Psiakrew. Przeklną widząc tę sytuację. Co on mógł zrobić? Mógłby osłaniać rycerza, by ten w tym czasie sam załatwił sobie wierzchowca, ale to byłoby niemożliwe i za wiele by nie dało. Krótko mówiąc, była to chujnia z grzybnią. Musieli liczyć na skuteczny ostrzał kuszników, samemu licząc przy tym, by nie oberwać. To jedyna opcja jaka mu w sumie została. Walka razem. Nie zamierzał opuszczać swego towarzysza broni pomiędzy wroga. Mógłby uciec i po prostu jeździć w kółko, by kusznicy ich pojedynczo zdejmowali, ale nie, tu chodziło o brata rycerza. Estermont zamierzał, jak na mężczyznę przystało, mężnie walczyć do końca z nimi, licząc, że kusze dokończą roboty. Ciężej opancerzonym atakował konie, na tych lżej opancerzonych miał topór, a na...herszta...zamierzał odrzucić topór, a dobyć własnego młota bojowego, tylko, że jednoręcznego.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Sie 05, 2018 1:34 am

Kusznicy skutecznie ostrzelali tych w słabych zbrojach zabijając dwóch z nich oraz ubijając konia pod trzecim.
Dzięki temu ser Orys walczy również z pieszym przez co jego szanse były znacznie wyższe niż gdyby na piechotę miał walczyć z konnym.
Kolejna piątka kuszników poradziła sobie niewiele gorzej. Ubiła 2 bandytów. Niestety tylko jednego na placu, pozostała dwójka wdarła się do jednego z budynków i zabiła tam dwójkę kuszników tracąc wspomnianego jednego człowieka.
Herszt tymczasem wbiegł do kolejnego budynku by oczyścić go z kuszników. Po jakimś czasie wyszedł z niego jednak bez jednego ze swych towarzyszy.
Tymczasem Arjan wykorzystał zamieszanie wśród ostrzelanych bandytów i oddalił się by zaszarżować. Wreszcie wszystko szło jak powinno, po pierwszej szarży niemal odrąbał przeciwnikowi rękę, po kolejnej wbił topór tak głęboko, że ostrze śmierdziało z daleka. Nic dziwnego, było na nim pełno gówna z jelit bandyty.
Sir Orys tymczasem kiepsko radził sobie na piechotę z bandytą. Estermont postanowił nie czekać na wynik tej walki i zaszarżował na pieszego bandytę. Po chwili miał już topór ubrudzony nie tylko gównem, ale i mózgiem.
Herszt po załatwieniu kuszników wsiadł na konia i zlustrował sytuacje. Z dwoma rycerzami i giermkiem pewnie by stanął do walki, ale dalej było jeszcze 5 kuszników.
-Wycofać się! - Wrzasnął i ruszył pierwszy między budynki, by uciec z wioski. Jego ranny towarzysz ruszył z nim. Ostatni bandyta nie mógł jednak tego zrobić, na drodze stanął mu Rick. Giermek zdzielił go po głowie, ale potem przez dłuższy czas nie mógł powtórzyć takiego ciosu, a bandyta równie nieskuteczny zdecydował się w końcu zaatakować konia. Chwile wymieniali się tak ciosami, bandyta próbował trafić konia, Rick bandytę. Na koniec giermek krzyknął triumfalnie, gdyż udało mu się rozbroić przeciwnika.
Dzięki temu, że go zatrzymał nie miał on szans dołączyć do swych towarzyszy. Zwłaszcza że Herszt nie miał zamiaru na niego czekać.

Siły:

Ty
5 kuszników
sir Orys
Giermek

Wróg
Herszt i jego ranny towarzysz kusznik uciekają konno
1 dobrze wyposażony, ranny bandyta rozbrojony przez Ricka

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Nie Sie 05, 2018 12:44 pm

Ubił dwóch, niezbyt było się czym cieszyć, bo nadal byli w zagrożeniu, a na dodatek nie było to za wielkie wyzwanie z tak uzbrojonym przeciwnikiem. Tak czy siak, nie był to czas na rozmyślenia, było trzeba walczyć! Estermont stał na placu boju ze swymi dwoma towarzyszami i nie zamierzał się wycofać z tego, w końcu honor rycerza by ucierpiał. Po załatwieniu właśnie drugiego wroga, dokładniej mówiąc, to zrobił mu dziurę w głowie, na którą młody rycerz zareagował rechotem spod hełmu. Obrócił szybko konia i zauważył herszta, który zaraz zaczął uciekać i to był jego błąd, bo zapomniał o bardzo ważnej rzeczy, on uciekał na ciężkim rumaku bojowym należącym do Arjana. To zwierze potrafiłoby zabić, tylko ze względu na to, że nie dosiada go własny jeździec lub też jakiś cwaniak z nim coś kombinuje, tego rodzaje konie wywoływały strach nawet wśród koniuszych. Masywna pierś, silne nogi, mocny zad, proporcje bestii, wzrostem przewyższające niejednego męża. Właścicielem konia był rycerz, więc nie prowadził spokojnego trybu życia. Mający jasną szramę, biegnący tuż po powyżej przedniej prawej nogi, nie mogła być niczym innym, jak blizną, co oznacza o zahartowaniu zwierzęcia w boju. Ten koń nieraz brał udział w walce i sądząc po tym, jak takie zwierzęcia uderzają kopytem o ziemię, wcale nie bały się obcych, więc Arjana zdziwił fakt, że udało się temu hersztowi kutasowi od tak jeździć  na nim. To było wojskowe zwierzę. Takowe prędzej zagryzie czy też zrzuci z siodła tego, kto nie jest jego człowiekiem. Raz nawet Estermontowi zdarzyło się, jak ten koń zabił stajennego przez to, że ten zbliżył się do jego konia, chcąc zabrać stamtąd mieszki ze złotem, na co koń zareagował kopytem w czerep. Co oznaczało teraz prostą sprawę, Żółw zamierzał swego zwierza po prostu zawołać. Nawet jeśli nie zrzuci on jeźdźca z siodła, to najzwyczajniej koń z automatu zacznie wracać do swego wielkoluda. - Grom! Do mnie! Grom! - Krzyknął z okrutnym uśmiechem, mając uniesioną zasłoną hełmu, samemu przy tym goniąc ubranego w blachy Groma. Bo tak, ten wierzchowiec miał podczas kradzieży przy sobie pancerz. Poprawił w dłoni topór, bo nawet nie było opcji, by teraz Grom go się nie posłuchał i nie pokrzyżował ucieczki Herszta. Zamierzał mu się za kradzież konia ładnie odpłacić.
(Koń w końcu to nie samochód, że wsiadasz i sobie jedziesz)
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Sie 05, 2018 1:53 pm

Koń usłyszawszy głos swego właściciela zatrzymał się i zaczął zawracać.
-Głupie bydle! - wrzeszczał herszt na konia tłukąc go ostrogami. Uparte jak osioł zwierze wracało jednak do właściciela.
Że też Estermont nie wpadł to wcześniej, uratowałby pewnie wielu wojowników, których zabił herszt...

Przywódca bandytów nie miał innego wyjścia jak zeskoczyć z upartego zwierzaka. Wyglądało na to, że na odchodne odpłaci się zwierzakowi ciosem w łeb, ale podjechał do niego jego towarzysz i podał mu rękę. Herszt chyba niezbyt cenił swych towarzyszy bo szybkim ruchem ściągnął nachylonego pomocnika z konia i zajął jego miejsce.
-Zatrzymaj ich! Wal w konie! - krzyknął odjeżdżając i zostawiając ostatniego kompana na pastwę losu.

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Arjan Estermont on Nie Sie 05, 2018 2:19 pm

Dobry Grom. Mruknął w duchu, po czym już pewien, że złapie tego herszta, ten zwalił swego towarzysza na glebę i zaczął samemu uciekać. Nosz kurwisyn! Przeklną i jeszcze raz uderzył w boki konia. - Szybciej! - Zawołał basowym głosem do konia. Zamierzał zamęczyć zwierzaka na ile się, byle dogonić tego skurwiela. Pochylił się bardziej w siodle, próbując wycisnąć z konia ile tylko się da. Arjan był uparty, nie zamierzał odpuścić, ten człowiek zabił za wielu dobrych ludzi, by go teraz od tak puścić. Furia gotowała się w nim niemiłosiernie. Niech on się tylko do niego dorwie, to połamie mu wszystkie kończyny i odrąbie łeb. Kto wygra ten wyścig? Nawet jak ucieknie w las, to nie miał zbytniej przewagi nad Estermontem. Nadal będzie go gonił, pieszo czy też konno. Zależy od sytuacji. Obstawiał też, że herszt wjedzie w las koniem, a następnie zeskoczy z konia, by tak zmylić Żółwia, więc rycerz gotował się po prostu na taką sztuczkę.
Na tamtego stojącego miał gdzieś, po prostu go wyminął w pędzie.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 149
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Sie 05, 2018 3:29 pm

Początkowo to Herszt uciekał najszybciej. Z czasem jednak Arjan zaczął go doganiać, niestety za wolno. Tamten dopadł do lasu i zniknął między drzewami.
Co gorsza reszta towarzyszy Estermonta została jeszcze bardziej w tyle. O ile jeszcze Rick miał jakieś szanse dostrzec swego Pana o tyle reszta zostala zbyt daleko w tyle.
Na całej sytuacji najlepiej skorzystał tak okrutnie potraktowany towarzysz Herszta. Wszyscy wzorem Estermonta go ominęli toteż wrócił do wioski, dorwał jakiegoś konia i uciekł. Podobnie zresztą zrobił ranny bandyta, którego rozbroił Rick. Zostawiony bezpańsko dorwał konia i uciekł.
Jedyny plus całej sytuacji był taki, że Arjan dostrzegł Herszta w lesie i mógł go gonić dalej. Tylko czy rozsądnie jest się pchać do lasu? Towarzysze zostali z tyłu więc w najlepszym razie przyjdzie walczyć sam na sam z Hersztem, który już nie raz udowodnił, że machać młotem umie jak mało kto. W najgorszym razie może tam być więcej bandytów...

Król Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska niedaleko ziem burzy

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach