Komnata Doriana

Go down

Komnata Doriana

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Gru 06, 2017 10:11 pm


Dorian nigdy nie lubił zbytniego przepychu, toteż w jego komnacie nic nie ocieka złotem i srebrem. Dominuje ładnie rzeźbione dębowe drewno, które przysłania zimny kamień Wysokiej Wieży. Pokój jest spory. Na środku leży zielony dywan z wyszytymi ornamentami. Nieopodal stoi masywne łoże a na przeciwko niego pod oknem znajduje się niewielkie biurko. Na prawo od łoża zobaczyć można spore palenisko, szafę z ubraniami i stolik, na lewo zaś są regały z książkami i wiszące na ścianach miecze oraz tarcze. Wszystko oświetla duży żyrandol zwisający ze stropu.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Laura Hightower on Pon Cze 25, 2018 10:55 pm

27 kwietnia 336AC
Noc



Wycofanie się spod Horn Hill i rezygnacja z wojny oraz potencjalne zagrożenie ze strony Tyrella okazały się tylko początkiem problemów Hightowerów. Gdy dotarli do miasta, zastali obraz nędzy i rozpaczy w postaci zgrabionych i zburzonych budynków, popalonych portów i trupów na ulicach. Gdyby tego było mało, w Wysokiej Wieży znaleźli pusty skarbiec... W tej sytuacji nawet złoto zabrane Tarlym nie rekomensowało tej straty. Po naradzie Dorian jako król natychmiast zajął się sprawami najwyższej wagi, kwestią bezpieczeństwa miasta i naglącymi potrzebami, z którymi zmagało się teraz Stare Miasto oraz ich zamek. Laura zaś po wysłuchaniu tego co miał do powiedzenia w sali tronowej zajęła się raczej innymi sprawami, przede wszystkim rozmową z matką i młodszym bratem, którzy dowiedzieli się o śmierci Gartha dopiero w momencie, gdy zobaczyli ciało, które jej dzieci i szwagrowie przywieźli ze sobą.
Kolejne kilka godzin po naradzie Laura spędziła z matką i bratem najpierw w komnacie królewskiej, a gdy ciało ojca zostało przetransportowane do septu zamkowego, w sepcie. W pewnym sensie była wdzięczna za to, że jej brat był zbyt zajęty aby w tym uczestniczyć. Raczej chciała mu oszczędzić widoku zrozpaczonej matki i histerycznie wręcz zasmuconego młodszego brata. Laurze serce pękało na ten widok, Dorian pewnie popadłby w okropne wyrzuty sumienia gdyby to zobaczył.
Gdy lady Florent udała się na nocny spoczynek, Laura została w pokoju z bratem obiecując mu, że zostanie z nim na noc, jednak kiedy tylko ten zasnął, zostawiła na jego straży swoją zaprzysiężoną tarczę, a sama po cichu wyszła z komnaty i ruszyła korytarzami do komnat drugiego brata. Gdy wchodziła do środka nie była pewna czy zastanie go już w komnacie, jednak późna pora zrobiła swoje i Laura ujrzała Doriana leżącego w ubraniach na łożu, wyraźnie nad czymś myślącego. Domyślała się, że myśli teraz o Żelaznych i tragicznej sytuacji, w której się znaleźli. Laura też o tym myślała, wypłakując sobie oczy przez niemal cały dzień gdy tylko pomyślała o zniszczonych budynkach i zamordowanych ludziach.
Podeszła bez słowa do łoża, weszła nań i położyła się koło brata, wślizgując się pod jego ramię. Chciała zapytać czy to bogie pokarali ich za zabójstwo ojca w ten sposób, ale wolała mu oszczędzić.
- Ojciec zostawił na straży naszego miasta człowieka równie niekompetentnego co on. Nie martw się, naprawimy wszystko. Jakoś... - powiedziała pokrzepiająco, a raczej starała się tak brzmieć. Chciała powiedzieć bratu jeszcze o jednej sprawie, aczkolwiek nie była pewna czy jest to odpowiedni moment. Miał masę zmartwień na głowie, a istniała możliwość dołożenia mu kolejnej. Uznała jednak, że ewentualna radość mogłaby nieco przeważyć szalę goryczy na lepszą stronę. - Po powrocie do domu zorientowałam się, że moje krwawienie powinno zacząć się kilka dni temu, ale nie zaczęło. To może oznaczać, że jestem w ciąży - powiedziała spokojnie, chociaż wiedziała, że bez potwierdzenia maestera nie mogła być niczego pewna w stu procentach. 

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Dorian Hightower on Pon Cze 25, 2018 11:42 pm

Dorian miał ciężki dzień. Pierwszy raz był królem na swoim zamku. Spadła na niego cała masa obowiązków nie tylko codziennych i rutynowych, ale też związanych z atakiem żelaznych i sprzątaniem burdelu jaki po sobie pozostawili. Nadal nie mógł się pogodzić z tym, że stracili prawie cały swój majątek. Chciał walczyć z żelaznymi a do tego potrzebował galer. Galery zaś musiał kupić za złoto, którego teraz miał niewiele. Na szczęście udało się wyciągnąć od Tarlych trochę ich pieniędzy, bo bez tego Wysoka Wieża byłaby bankrutem.
Spotykał się z urzędnikami miejskimi i omawiał z nimi sprawy Starego Miasta. Spotkał też Arcymaestra, który opowiedział o ataku na Cytadelę. Na końcu widział się z septonem, który streścił mu przebieg walki wiary wojującej z najeźdźcami.
W mieście przez chaos pojawiło się trochę szabrowników i innych przestępców, którzy chcieli skorzystać na panującym bezprawiu. Tych co zostali ujęci Dorian skazywał najczęściej na baty lub utratę ręki. Tych, którzy dopuścili się najcięższych występków skazywał na śmierć.
I tak cały dzień. Wyroki, finanse, raporty z dalszych włości, spotkania z najbardziej poszkodowanymi... Przez to wszystko nie miał nawet czasu, żeby zobaczyć się z matką. W sumie nie wiedział czy chce ją widzieć... Na pewno jest w żałobie i płacze nad ciałem ojca. Nie wiedział czy byłby w stanie spojrzeć jej w oczy.
Wieczorem, gdy sprawy bieżące wydawały się załatwione (choć zostało ich jeszcze dużo na następne dni), udał się do swojej komnaty i od razu rzucił się na łóżko. Leżał tak na plecach i odpoczywał po całym dniu. Bolała go głowa i niemal nie czuł nóg. Mimo wyczerpania nie chciało mu się spać. Myśli męczyły go bardzo długo. Rozważał w głowie setki różnych scenariuszy jakie mogła przynieść przyszłość. Nie wydawała się ona specjalnie różowa. Czeka go sporo pracy żeby wszystko naprawić i postawić Wysoką Wieżę i Stare Miasto na nogi.
Po jakiś dwóch godzinach takiego leżenia usłyszał pukanie. To Laura weszła do jego komnaty bez słowa i położyła się na jego ramieniu. Objął ją drugą ręką i oparł głowę o jej głowę.
- Jasne, że naprawimy. Nie wątpię w to ani trochę. Pytanie tylko kiedy. Bez złota zajmie to więcej czasu... Ale coś wymyślę. - Ucałował ją w czoło jakby chcąc podziękować za jej obecność i słowa otuchy. - Dziękuję, że przyszłaś - wyszeptał i powtórzył całusa.
Chwilę później Laura powiedziała coś co go zaskoczyło. Była w ciąży? To znaczy, że Dorian zostanie ojcem... Przez ostatnie dni nie myślał o tym kompletnie. Umysł miał zajęty innymi rzeczami. Słowa Laury nie wprawiły go jednak w smutek. Uśmiechnął się po chwili i przesunął swoją rękę na jej brzuch, masując delikatnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo cieszy mnie ta wiadomość - rzekł cicho. - Myślałem, że nic dobrego nam się teraz nie przydarzy... same złe wieści dziś słyszałem... ta wiadomość uratowała ten dzień i przyćmiła te wszystkie tragedie. - Objął ją mocniej i ucałował w policzek. Spojrzał prosto w oczy z szerokim uśmiechem i cmoknął ją lekko w usta. - Tak bardzo cię kocham.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Laura Hightower on Wto Cze 26, 2018 3:11 am

Laura od lat wiedziała o wielkiej niechęci Doriana do Żelaznych, ale nigdy jej jakoś nie podzielała. Chyba do tej pory nie zdawała sobie sprawy z tego jaką niszczącą plagą byli Ci korsarze. Dopiero kiedy zburzyli część jej domu zorientowała się, że jest to faktyczny problem z którym trzeba będzie się uporać. Zaczęła też podzielać stosunek Doriana do mieszkańców Żelaznych Wysp. Do tej pory Laurze zdawało się, że miała odpowiedź na każde pytanie i propozycję na rozwiązanie każdego problemu, ale w dzisiejszej sytuacji nic nie przychodziło jej do głowy i czuła się przez to okropnie przytłoczona. Dorian oraz ich stryjkowie musieli wpaść na coś sami, Laura nie znała się na wojnie ani zemście. Garlan chyba nie mógł wybrać lepszego momentu na powrót z Essos.
- Przynajmniej nie straciliśmy ludzi pod Horn Hill i możemy skierować ich na Żelazne Wyspy kiedy już rozwiążemy problem skąd wziąć odpowiednią ilość statków... Obawiam się, że sami możemy nie dać rady. Może warto nawiązać rozmowy z innymi królestwami będącymi w bezpośrednim zagrożeniu za sprawą Żelaznych? Mówię o Lannisterach, Dornijczykach... Moglibyśmy też napisać do Blackfyre'ów. Co prawda od Żelaznych dzieli ich cały kontynent, ale kto wie, może przyjdzie taki dzień że i tam się zapuszczą - rzekła, chociaż istniało spore prawdopodobieństwo, że brat już o tym wszystkim pomyślał. Laura nie byłaby jednak sobą gdyby nie wtrąciła chociaż jakiegoś jednego, nawet niewielkiego pomysłu.
Słysząc radość Doriana z wiadomości, Laura uśmiechnęła się lekko. Miała pewne obawy czy powinna mu mówić w tym momencie, szczególnie że Dorian miał ostatnio dość skomplikowaną relację na linii ojciec-syn i wiadomość o zostaniu ojcem osobiście mogła go nieco przytłoczyć. Nic takiego jednak nie miało miejsca, co bardzo cieszyło Laurę.
- Mam nadzieję, że to syn - powiedziała od razu, kładąc dłoń na jego dłoni, która spoczywała teraz na jej brzuchu. Pomimo tego, że Laura cieszyłaby się z potomka którejkolwiek płci, to jednak zamysł o przedłużeniu linii rodowej był w niej silny. Męski potomek zawsze wszystkich cieszył. - Po pogrzebie ojca i kiedy w zamku nastanie nieco więcej spokoju po ostatnich dniach, powinniśmy powiedzieć naszej matce. Mam nadzieję, że nie będzie to dla niej szokiem, który wpędzi ją do grobu - rzekła z cichym westchnieniem, aczkolwiek kąciki jej ust lekko drgnęły w uśmiechu. - Cieszę się, że w końcu jesteśmy w domu, niezależnie od tego co działo się tutaj przed naszym przybyciem - rzekła całkiem szczerze, mając już nieco dość bycia w podróży od tak wielu miesięcy. Własna komnata była dla niej wygodniejsza niż nawet najlepsza komnata w Casterly Rock, a już na pewno kilkunastokrotnie przewyższała wygodą warunki polowe pod zamkiem Tarlych. Nie mówiąc już o fakcie komfortu psychicznego podczas przebywania we własnym domu, szczególnie mając świadomość, że teraz to jej brat a nie ojciec, rządził wszystkim. Laura uniosła się w góre i usiadła na łóżku po czym pochyliła się w stronę Doriana i pocałowała go, a jej dłoń automatycznie powędrowała do zapięć jego koszuli. Kilkoma wprawnymi ruchami pozbyła się jego górnego odzienia, odrzucając je gdzieś w bok, po czym jej dłonie zaczęły błądzić po jego klatce piersiowej.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Cze 26, 2018 7:11 pm

- Tak... z okrętami będzie problem. Wyspiarze mają ich setki. Potrzebujemy ich tyle samo albo więcej. Budowa pochłonie mnóstwo czasu... i pieniędzy. - Dorian myślał już jak rozwiązać ten problem. Dzięki połowie skarbca Tarlych stać ich było na utrzymanie armii i statków, ale nie na ich budowę. Nie wiadomo też ile ta wojna by trwała... a im dłużej tym więcej złota trzeba w nią wpompować.
Rozmyślał nad pożyczką w Żelaznym Banku, którą chciał potem szybko spłacić ze złota jakie odbierze wyspiarzom. Rozważał też podzielenie kosztów budowy statków pomiędzy wszystkich chorążych. Pewnie nie byliby zadowoleni... ale przynajmniej te pieniądze nie poszłyby na jakieś królewskie zachcianki a na wojnę, która miała zapewnić im spokój na dziesięciolecia... a może i na zawsze. Tak więc nie powinni Doriana za to znienawidzić... ale kto ich tam wie.
Była jeszcze inna opcja. Laura przytoczyła ją swoimi słowami. Dorian przytaknął jej z kamienną twarzą.
- Lannisterowie powinni się zgodzić bez problemu. Po ataku na Stare Miasto żelaznym na pewno przybędzie odwagi i zaczną patrzeć też na inne metropolie... niekoniecznie opuszczone przez wojsko. Z dornijczykami to nie wiem. Nie mam pojęcia co zrobią. Za to Blackfyre... Kiedyś poznałem Aemona jak był u nas lata temu. Potem podczas mojego wyjazdu na Smoczą Skałę poznałem jego ojca. Wątpię żeby tak przelotna znajomość ich przekonała ale kto wie...
Zakończył westchnieniem. Nie chciało mu się już o tym myśleć. Za dużo polityki i wojen na dzisiaj. Teraz chciał być przy siostrze i cieszyć się nią. Gdy wyraziła nadzieję na syna, Dorian uśmiechnął się tylko i kiwnął głową. Na słowa o matce odparł krótko:
- Powiemy jej.
Znów ucałował ją w czoło. Gdy usłyszał słowa o powrocie do domu, uśmiechnął się i przeleciał wzrokiem po swojej komnacie. Choć cała oświetlana była tylko przez świecę, to widział wszystko wyraźnie. Znał to miejsce tak dobrze, że mógłby po nim chodzić bez użycia wzroku.
- Dom to jednak dom. Jedyne takie miejsce na świecie. Podróże są fascynujące, ale jednak w domu zawsze najlepiej. Człowiek czuje się tutaj tak... spokojnie.
Na pocałunek Laury odpowiedział tym samym. Gdy poczęła rozpinać jego koszule nie opierał się i czekał cierpliwe. Lubił gdy to robiła. Lubił też rozbierać ją samą, co zrobił zaraz potem. Podniósł tułowie opierając rękę na łóżku i rozpiął górną część jej odzienia. Potem wolną ręką uwolnił się z paska na swoich spodniach i zaczął Laurę intensywnie całować. Najpierw w usta, potem po szyi. Schodził coraz niżej aż do piersi, które złapał w obie ręce i zaczął całować masując delikatnie. Dotyk jej skóry był po prostu cudowny. Wszystkie złe myśli z dzisiejszego dnia znikały jedna po drugiej. Była tylko ona. Jego azyl i ostoja.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Laura Hightower on Wto Cze 26, 2018 8:26 pm

Laura miała nadzieję, że jej krewni szybko wymyślą jakiś skuteczny sposób na odzyskanie tego co stracili za sprawą Żelaznych Ludzi. Ze wszystkich osób zamieszkujących Wysoką Wieżę, to właśnie Laura była tą najbardziej próżną i rozpieszczoną osobą, która zwyczajnie lubiła wygodę i bogate życie i nowa rzeczywistość zakładająca wydawanie całego posiadanego złota na wojnę bardzo była jej nie w smak. Za swoją postawę obwiniała uległe córce wychowanie jej ojca. W końcu zawsze była jego jedyną córką, na którą nigdy nie szczędził złotych smoków.
- Jutro będziemy się wszystkim martwić - mruknęła mu do ucha, również wychodząc z założenia, że na dzisiaj wystarczy im okropności i problemów, a zamiast się nimi przejmować, powinni nieco oczyścić myśli i wrócić do tematu jutro ze świeżym spojrzeniem na sprawę. Gdy usłyszała jego słowa o domu, milcząco się z nim zgodziła uśmiechając się lekko. Od śmierci ojca zupełnie porzuciła strach przed wyjazdem z domu i możliwym odesłaniu ją do zamku jej przyszłego męża, kimkolwiek miał on być. Wiedziała, że z Dorianem jako królem jej to nie grozi, a myśl o zostaniu w domu który dobrze znała i uwielbiała, uspokajała ją.
Poczuła jak jej odzienie zostało poluzowane na górnej części i opadło w dół odsłaniając jej dekolt i piersi. Dłonie jej brata natychmiast spoczęły na nich, a gdy tylko Laura poczuła jego dotyk na swojej skórze, westchnęła głęboko. Poddawała się jego pieszczotom przez chwilę aż wreszcie odsunęła się od niego na odległość wyciągnętych ramion po to, aby zdjąć z siebie resztę swojego odzienia. Nie spieszyła się, powoli zsuwała rękawy z rąk, dając mu spojrzeniem do zrozumienia, aby zdjął spodnie. Wreszcie jej suknia wylądowała na kamiennej posadzce, a Laura powoli, na czworakach, powędrowała ponownie w stronę Doriana, nachylając się nad nim i całując go w usta. Nie przerywając pocałunków, usiadła na nim powoli czując jak wsuwa się w nią i wypełnia ją od środka. Po chwili uniosła lekko biodra ku górze i ponownie opuściła je w dół bardzo powoli.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 176
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Cze 26, 2018 11:14 pm

Dorian kiwnął głową na jej słowa.
- Tak. Jutro - potwierdził.
To nie był moment na przejmowanie się takimi sprawami. Oj nie.
Po chwili Laura oddaliła się od niego, po to aby pozbyć się reszty ubrania. Patrzył na nią przez chwilę gdy jej dłonie zsuwały odzienie i odkrywały jej ciało. Poczuł przyjemne ciepło w piersi. Ciepło podniecenia. Poczuł je tez w kroku. Zdjął spodnie zręcznym ruchem i rzucił je gdzieś pod ścianę. Półleżąc i opierając się na łokciach patrzył jak Laura pozbywa się ostatniego skrawka ubrania. Jego oczy wodziły po jej ciele żywiąc się tym widokiem. Przez chwile w głowie pojawiła mu się myśl, żeby zbliżyć się i wziąć ją natychmiast od tyłu. Przegonił jednak tę pokusę i postanowił pozwolić Laurze działać.
Nie musiał długo czekać. Zbliżyła się idąc po łożu jak kociak, co jeszcze bardziej Doriana podgrzało. Był już w pełni gotowy do działania, co Laura szybko wykorzystała. Usiadła wsuwając w siebie jego męskość, na co on zareagował głębokim westchnieniem. Gdy zaczęła się powoli poruszać, jego dłonie dotknęły jej piersi muskając delikatnie sutki dwoma palcami. Potem powędrowały w okolicę bioder. Cieszył się jej dotykiem, jej delikatną skórą. Była przyjemnie chłodna. Miękka i twarda jednocześnie. Pachniała w taki wyjątkowy sposób, że nawet nie umiał tego opisać. Zresztą, jego myśli nie potrafiły się skupić na analizowaniu takich rzeczy. Utkwił wzrok na oczach Laury. Przyjemność z jej ruchów płynęła przez całe jego ciało. Ich oddechy wyraźnie przyspieszyły.
W końcu chwycił siostrę w talii i silnym acz delikatnym ruchem obrócił ich oboje. Teraz był na górze. Wszedł w nią ponownie i opierając się na łokciach całował ją po szyi. Wiedział, że to lubi.
Chwilę później jego lewa ręka powędrowała do miejsca gdzie wszystko się odbywało. Muskał palcami jej ciepłą kobiecość nie przerywając pchnięć, które teraz trochę przyspieszyły.
Miał wrażenie jakby byli z Laurą poza światem. W miejscu, gdzie nic nie ma znaczenia poza nimi samymi. Uwielbiał to uczucie. Nie chciał wracać do świata...
Jego dłoń znów powędrowała do jej piersi. Uwielbiał je. Kochał. Mógł je dotykać godzinami.
Pocałował ją w usta i spojrzał w oczy jakby pytając bezgłośnie czy jej się podoba. Potem powrócił do składania pocałunków niżej. Na szyi i dekolcie.
Chwilę trwało zanim zmienili pozycję. Dorian chwycił siostrę i przekręcił ją na kolana. Przez moment pieścił ją tylko palcami, aby zaraz potem wejść w nią ponownie. Trzymał ją w talii blisko siebie. Przylegał do niej prawie całym ciałem. Jego dłonie wędrowały po jej skórze zatrzymując się od czasu do czasu na sutkach, które lekko podszczypywał. Jego usta całowały jej ramiona i szyję od tyłu.
Przyspieszył swoje ruchy wchodząc w nią za każdym razem tak głęboko jak tylko mógł. Pchał rytmicznie coraz szybciej i szybciej, aż w końcu doszedł i wypełnił ją nasieniem stękając z rozkoszy.
Kilka chwil później leżeli na łożu nadzy i wtuleni w siebie. Dorian obejmował Laurę i muskał powoli jej skórę na ramieniu. Co jakiś czas całował ją w czoło i wdychał zapach jej włosów.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 203
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Doriana

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach