Drogi Dorzecza II

Go down

Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Cze 13, 2018 4:50 pm

~***~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Cze 13, 2018 5:04 pm

30/04/336AC

Jalar Baratheon podróżował ze swymi kompanami przez ziemie lorda Roote'a z Miasteczka Lorda Harrowaya, wędrując Rzecznym Traktem by sięgnąć Królewskiego. Kiedy omijał bocznymi szlakami siedzibę chorążego Targaryenów, natrafił na trakcie na patrol ludzi tutejszego lorda. Co jak co, ale Jelenia na jego ciężkim pancerzu poznali dość szybko. Te same nadciągnęły na ich królestwo z południa, a także dokładnie takie czaiły się po drugiej stronie brodów... Jeźdźcy byli około stu metrów przed Baratheonem. Wszyscy lekko uzbrojeni, dwóch z nich nie miało hełmów. Tak czy inaczej... Stali mu na drodze.
Niespodziewanie... Nagle zawrócili i pognali co prędzej drogą. Czyżby się przestraszyli? A może ich akcjami kierowało co innego? Zawsze można było rozpocząć pościg i sprawdzić co im w głowach siedzi.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Jalar Baratheon on Sro Cze 13, 2018 6:06 pm

Podróż na południe do domu, miała trwać 16 dni. Jalar spodziewał się, że będzie to spokojna podróż, przecież główne siły Targareynów były na wojnie, a patrole pewnie nie były tak częste, jak za czasów pokoju. Jednak Jalar, jego giermkowie i zaprzysiężone tarcze spotkały patrol Targaryenów. Jednak trójka ludzi nie postanowiła męczyć Jalara. Ten tylko zaśmiał się pod nosem, gdy zobaczył, jak czym prędzej uciekają.
- Ha, widzicie ich, jak mkną w popłochu? - Powiedział Jalar, nie oczekując odpowiedzi. Potem przejechali kilka metrów, a Jalar postanowił się zatrzymać i ściągnąć wszystkie znaki rodowe. Chciał uniknąć więcej tych nieprzyjemności, gdyż chciał dotrzeć do domu, jak najszybciej. Jak ściągnął tylko znaki rodowe z swojej zbroji, nakazał też przyspieszyć, by odjechać od ziem lorda Roote'a.
avatar
Jalar Baratheon

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Cze 13, 2018 10:02 pm

około czterech godzin później

Jalar i jego kompania podróżowali dalej przez nieprzyjazne ziemie, kiedy też za swoimi plecami usłyszeli tętent końskich kopyt. Po odwróceniu się mogli dostrzec jak zza przysłaniających zakręt drzew wyłania się siódemka konnych. Wszyscy byli w barwach Roote'a. Na czele jechał zakuty w stal rycerz, dzierżący włócznię z proporcem. Za nim oczy Baratheona mogły dostrzec dwóch zbrojnych odzianych w skórzane kamizele i wystające spod nich kolczugi, a dalej kolejnych czterech lekko uzbrojonych jeźdźców. Oddział zbliżał się szybko w ich stronę. O ile Jalar nie rzucił się ze swym oddziałem do ucieczki, mógł zauważyć jak oddział zatrzymuje się w odległości około stu metrów od nich.
- Stać w imieniu pana tych ziem i rzucić broń! - wrzasnął rycerz.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Jalar Baratheon on Sro Cze 13, 2018 11:54 pm

Przez cztery godziny był spokój, przez cztery godziny Jalar wraz z towarzyszami spokojnie jechał, ale przecież jeźdzcy musieli wrócić. Tym razem, było ich tylko więcej, o czterech więcej. W tym jeden bym ubrany w zbroje płytową. Chcieli by Jalar się podał, jednak to nie było w jego planach. Rozsądek nakazywał mu uciekać, jednak serce, ach serce nakazywało mu walczyć. To właśnie serca Jalar posłuchał. Szybkiem ruchem ręki sięgnął po hełm, którt założył na swoją głowy, potem dobył miecza i tarcze. To samo zrobiły jego zaprzysiężone tarczy oraz giermkowie. Jalar jednym płynem ruchem ręki nakazał szarże, widział, że rycerz z włócznią, będzie chciał go z sądzić z konia. Dlatego też Jalar postanowił na nim skupić swoją defensywę tarczą, ale tylko wtedy, jak widział, że jest rozpędzony. Podczas jazdy na przeciwnika, Jalar zakrzyknął jedynie.
- Nasza jest Furia!
avatar
Jalar Baratheon

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 14, 2018 12:48 am

Towarzysze Jalara również dobyli broni i ruszyli do szarży, dwóch znanych rycerzy z Ziem Burzy oraz dwóch giermków. Widząc to zbrojni lorda Roote'a spięli rumaki i pomknęli spotkać nieprzyjaciela. Rycerz z Miasteczka Lorda Harrowaya najwyraźniej musiał zostać zawiadomiony przez zbrojnych o herbie Baratheonów - albowiem ludzie z tamtego patrolu byli tu wraz z nim - a słysząc rodowe zawołanie Jeleni uznał, iż pojmanie członka wrogiego rodu będzie wielce chwalebne... i dochodowe. Możliwe, że tylko to ocaliło życie Jalara, kiedy grot włóczni przeszył jego konia zamiast jego samego. Rumak wierzgnął gwałtownie, wydając z siebie przeraźliwy kwik. Baratheon nie zdążył uwolnić nogi ze strzemienia i upadł wraz z koniem. Kiedy bok masywnego zwierzęcia przyszpilił jego nogę do ziemi zalazła go fala bólu i pociemniało mu przed oczyma. Czy tak miało się to zakończyć?


01/05/336AC - niewiele po północy

Jalar odzyskał przytomność leżąc na prowizorycznym posłaniu, czuł pulsujący ból w złamanej, lewej nodze. Obok niego wesoło trzaskał ogień. Po uniesieniu się na łokcie i rozejrzeniu zauważył, że znajduje się na leśnej polanie. Po drugiej stronie ognia siedzieli jego rycerscy kompani, jednak brak było giermków. Słysząc ciche rżenie odwrócił wzrok i dostrzegł uwiązane niedaleko cztery konie. Najwyraźniej udało im się pokonać nieprzyjacielski oddział...
Po krótkiej rozmowie z kompanami Baratheon dowiedział się, iż jego mali pomocnicy zginęli w czasie walki. Kiedy wszyscy wrogowie zaś padli, jego tarcze wyciągnęły go spod konia i zabrały czym prędzej w dalszą drogę, a po oddaleniu się na bezpieczny dystans opatrzyły. Niestety rycerze nie znali się dobrze na medycynie i ich zdaniem powinni rozejrzeć się po pobliskich wsiach w poszukiwaniu jakiejś mądrej staruchy czy innego znachora, żeby obejrzał nogę. Ewentualnie przed jazdą do Końca Burzy zatrzymać się u Lyonela, młody książę jak usłyszeli odniósł jakieś sukcesy w trwającej z Targaryenami wojnie, może ma już w garści jakiś zamek z maesterem lub medyka wśród oddziałów.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Jalar Baratheon on Czw Cze 14, 2018 1:59 pm

Szarża nie poszło po myśli Jalara. Została ona dość szybko zakończona dla niego. Przez nie honorowe uderzenie w konia, Jalar został pokonany. Jednak jak tchórzowskim sposobem. Potem Jalar pamiętał już tylko ciemność, widocznie musiał stracić przytomność. Gdy się obudził, było już ciemno. Niedaleko niego było rozpalone ognisko, a tuż za nim byli towarzysze Jalara. Jednak nigdzie nie widział swoich giermków. Zauważył też, że niedaleko nich są cztery konie. Po rozmowie z swoimi zaprzysiężonymi tarczami, dowiedział się, że jego giermkowie nie przeżyli. Byli tak młodzi, a przez Jalara umarli. Jednak Jalara musiał przestać o tym myśleć, był na terenie wroga, a jego noga tak bolała, tak bardzo bolała. Była niby opatrzona, ale Tarcze Jalara, nie są medykami i było to słabo opatrzone. Dlatego też Jalar wysłał jedną Tarczę, by pojechał i poszukał znachora po okolicznych wsiach. Jeśli jakiegoś by znalazł, miał wrócić i powiadomić o tym Jalara.
avatar
Jalar Baratheon

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 14, 2018 6:00 pm

Tego samego dnia wieczorem.

Zaprzysiężona Tarcza powróciła... samotnie. Nie było to jednak mimo pierwszego wrażenia coś złego, ponieważ rycerz odnalazł chatę starej, zaznajomionej ze sztuką leczenia kobiety, która nakazała mu przywieźć swojego rannego towarzysza do siebie. Po zwinięciu obozu i wsadzeniu Baratheona na konia, grupa ruszyła w drogę. Podróż trwała kilka godzin, a Jeleniowi za sprawą bólu wydawała się ciągnąć wręcz przez wieczność. W końcu jednak dotarli do niewielkiej drewnianej chaty na skraju lasu, na horyzoncie widać było małą osadę położoną w pobliżu, więc starowinka nie była aż tak odizolowana od świata.
Jeden z towarzyszy Jalara zabrał się za uwiązanie koni, drugi zaś pomógł mu zsiąść i wsparł go ramieniem w drodze do drzwi, które otworzyła im przygarbiona, siwowłosa kobieta, która powitała ich cichym, łagodnym głosem i wpuściła do środka. Wewnątrz chaty unosił się zapach potrawki gotującej się w kotle. Staruszka poleciła ułożyć Baratheona na przygotowanym wcześniej stole i pokazać w czym problem. Widząc prowizorycznie zabezpieczoną nogę parsknęła z dezaprobatą, zaczynając od razu mówić lekko łamiącym się głosem jak to ci mężczyźni - zwłaszcza młodzi - nic porządnie nie umieją zrobić, tylko okładają się wszystkimi przedmiotami jakie wpadną im w ręce. Jeleń mógł jednak stwierdzić czując jak dłonie kobiety badają jego nogę, iż starowinka jest chyba silniejsza niżby się mogło wydawać. Wkrótce kość została nastawiona, a noga odpowiednio zabezpieczona. Kobieta zaś nakazała Jalarowi nie nadwyrężać jej i unikać chodzenia, a jeśli już to niewiele i najlepiej o lasce by odciążyć uszkodzoną kończynę jak najbardziej.
Na sam koniec poczęstowała rycerzy potrawką. Ciepły, domowy posiłek był zdecydowanie miłą odmianą od podróżnego jadła, jednak sama potrawka była raczej średnio smaczna. Po wieczerzy starowinka zaoferowała rycerzom, iż mogą przenocować w małej szopie za chatą, na sianie.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Jalar Baratheon on Czw Cze 14, 2018 9:03 pm

Ból w nodze, tylko to przez cały czas czuł Jalar, to tak strasznie bolało. Baratheon zaciskał pięści, zagryzał zęby, jednak ból nadal był straszny. Chwile tak bardzo się wydłużały, a Zaprzysiężona Tarcza Jalara nie przyjeżdżała. Może nie było go przez chwilę, może przez godziny, ale dla Jalara były to lata. Ból sprawiał, że każda minuta mijała jak godzina. Wtedy też wrócił towarzysz księcia. Wrócił samemu, ten widok, już sprawił, że Jalar stracił nadzieję, na to, że uda mu się opatrzyć nogę. Jednak Zaprzysiężona Tarcza miała dobrą wiadomość, znalazł on, straszą kobietę, która zgodziła się opatrzyć Jalara. Jedyny problem był taki, że trzeba było dojechać do domu kobiety. Wcześniejszy ból w porównaniu do tego, co czuł obecnie Jalar to była pestka. Przez ruchy konia, ból w nodze był strasznie potęgowany. Podróżowali przez kilka godzin, jednak Jalar czuł, że podróżują przez całą wieczność. Kiedy wreszcie dotarli, Jalar razem ze swoją Zaprzysiężoną tarczą ruszył do środka, natomiast drugi człowiek księcia, zajął się końmi. Gdy tylko weszli do środka, Jalarowi pierwsze co rzuciło się w oko, to stół, który już na niego czekał. Zaraz też z polecenia staruszki został na nim położony. Następnie zaczęła nastawiać jego nogę, był to straszny ból, jednak Baratheonowi udało się go wytrzymać. Potem został też poczęstowany poprawką, która była średnia, ale Jalar, żeby nie sprawiać smutku staruszce, zjadł całą i powiedział, że była pyszna. Gdy tylko staruszka powiedziała, że Jalar może się przespać w jej szopie na sianie, Jalar się zgodził i podziękował za jej gościnę. Odpiął również swój mieszek od pasa i przekazał kobiecie, jeśli nie chciała go przyjąć, Jalar nalegał, aż mu się udało. Potem ruszył wraz z pomocą swoich ludzi do szopy, gdzie zamierzał odpocząć.
avatar
Jalar Baratheon

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 01/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Drogi Dorzecza II

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach